Dodaj do ulubionych

Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyście?

23.08.13, 12:06
Temat nie do końca zgodny z tematyka forum, ale że często na nim poruszana jest kwestia asertywności, to zaryzykujęsmile

Jakiś czas temu zawodowo zaangażowałam się w pomoc pewnemu niepełnosprawnemu dziecku. Nie ma szans na to, by dziecko to było w pełni sprawne, ale dzięki rehabilitacji jego stan nie będzie się pogarszał, bez nie - będzie.

To tej rehabilitacji potrzebny był m.in. sprzęt do użytku w domu. Sprzetu tego nie refunduje NFZ, kosztuje w granicach podobnych, jak średniej klasy samochód. Rodziców dziecka absolutnie nie było na niego stać, sa w dość nieciekawej sytuacji materialnej, tylko jedno pracuje, zarabia niewiele.
Używając swych kontaktów zawodowych i prywatnych znalazłam sponsorów, którzy sfinansowali sprzęt.

Niestety, jak się właśnie dowiedziałam, sprzęt ten uległ nieodwracalnemu zniszczeniu. Podwójnie niestety, stało się tak wskutek rażącego niedbalstwa o niego rodziców dziecka. Nie jest to podejrzenie, czy domniemanie, ale potwierdzony fakt.

Rodzice ci zwrócili się do mnie o pomoc w ponownym uzyskaniu takiego sprzętu. Dałam im do zrozumienia, że ich oczekiwania są wygórowane, a postawa roszczeniowa. Byli wyraźnie rozczarowani.
Uważam ich postawę za bezczelną. Nie dość, że przez swoje niedbalstwo doprowadzili do zniszczenia drogiego sprzętu, to jeszcze mają czelność przychodzić po następny, jak do sklepu. Gdyby szło o nich pokazałabym im drzwi. Ale chodzi o ich dziecko, którego stan bez tego sprzętu się pogorszy, a które nie jest winne temu, ze ma nieodpowiedzialnych rodziców.

Pewnie zatem podejmę raz jeszcze starania o ten sprzęt. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, ze taka moja postawa pogłębi jeszcze beztroskę i roszczeniowośc rodziców dziecka. Co zrobilibyście na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • best_bej Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 23.08.13, 12:19
      Nie darowałabym sprzętu, a użyczyła. A w umowie użyczenia zapis że za zniszczenie kara pieniężna.
      • nchyb Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 23.08.13, 12:23
        a z czego rodzice ewentualnie spłacą, jak kasy brak?
        pusty zapis...

        dla mnie asertywność nie wyklucza się ze współczuciem.
        czy nie ma żadnej szansy, by prowadzić rehabilitację dodatkową poza domem, gdzie sprzęt byłby jednak bezpieczny? w jakim wieku jest to dziecko i czy sprawne umysłowo i na tyle fizycznie by mogło zadbać o niego? czy jest szansa ewentualnie znaleźć wolontariuszy nadzorujących rehabilitację i donoszących sprzęt (zależy oczywiście od wielkości i wagi tegoż)
        • kora3 Nchyb 23.08.13, 12:32
          nchyb napisała:

          > a z czego rodzice ewentualnie spłacą, jak kasy brak?
          > pusty zapis...


          też prawda

          > czy nie ma żadnej szansy, by prowadzić rehabilitację dodatkową poza domem, gdzi
          > e sprzęt byłby jednak bezpieczny?


          Jest prowadzona rehabilitacja poza domem, ale ten konkretny sprzęt dziecko musi uzytkowac stale, także gdy jest w domu, spi itd.


          w jakim wieku jest to dziecko i czy sprawne u
          > mysłowo i na tyle fizycznie by mogło zadbać o niego?


          Nie ma żadnej możliwości, by dziecko samo jakos "przypilnowało" sprzętu. To dziecko z licznymi wadami i porazeniem mózgowym, 3-letnie.

          czy jest szansa ewentualni
          > e znaleźć wolontariuszy nadzorujących rehabilitację i donoszących sprzęt (zależ
          > y oczywiście od wielkości i wagi tegoż)


          wolontariusze by się znaleźli, ale nie ma możliwości wynoszenia i donoszenia sprzętu
        • best_bej Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 23.08.13, 12:58
          nchyb napisała:

          > a z czego rodzice ewentualnie spłacą, jak kasy brak?
          > pusty zapis...
          Jasne lepiej oddac na zmarnowanie kolejny sprzęt.
          • nchyb Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 23.08.13, 14:55
            > Jasne lepiej oddac na zmarnowanie kolejny sprzęt.

            a gdzie to wyczytałaś?
      • kora3 Pomysł niegłupi, ale raczej niewykonalne 23.08.13, 12:26
        bo sprzęt jest dostosowywany do konkretnego pacjenta, firma, która go dostarcza nie stosuje procedury użyczania (sprawdzałam przy 1 razie), a poza nią kto miałby być użyczającym? Sponsorzy?
        • best_bej Re: Pomysł niegłupi, ale raczej niewykonalne 23.08.13, 13:00
          Kora jeśli to drogi sprzęt i masz rozległe kontakty to moze poradź się prawnika jak to rozwiązac. Musi tu być jakiś bat na rodziców. Mnie uczono na studiach (praca socjalna) że klient za każdą usługę powinien zapłacić- wtedy będzie ją szanował.
          • kora3 Best 23.08.13, 13:18
            Ja rozumiem w czym rzecz, serio. Czy klient za każdą usługę powinien zapłacić - dyskusyjne. Sądzę, ze to taka idea w pracy społecznej, poniekąd dobra, acz w praktyce nie zawsze wykonalna. Chociażby jak tu - ci rodzice nie mają kasy na ten sprzęt i nie mieliby też na karę za jego zniszczenie - taka prawda. Być może jednak taki zapis podziałałby na nich motywująco psychologicznie w kierunku zadbania o sprzęt.
            Mnie to wcześniej do głowy nie przyszło, bo nie miałam dotychczas sytuacji, by ktoś tak bezmyślnie postąpił z takim drogim sprzetem darowanym jego dziecku.
            • best_bej Re: Best 23.08.13, 13:59
              No ja czysto teoretyzuję bo nie nadaję się do pracy z roszczeniowym i trudnym klientem. Może tak jak ktoś sugerował poniżej- weksel. Albo po prostu wysmarować jakoś umowę (oni przecież nie muszą wiedzieć ze przy ewentualnym zniszczeniu możesz im naskoczyć) i niech to będzie warunek dostarczenia kolejnego urządzenia.
              • kora3 Re: Best 23.08.13, 14:01
                Ja jako ja mogę im naprawdę naskoczyć i jako osoba taka nie mam żadnego prawa wystawiać im żadnych weksli na wypadek zniszczenia sprzętu.
                Nie znam się na tym, ale jedyną instytucją jaka mogłaby to zrobić ewentualnie, być może jest fundacja na konto której wpłacana jest kasa.
                • best_bej Re: Best 23.08.13, 14:03
                  o to to własnie to! Czyli niech Fundacja się tym zajmiesmile
                  • kora3 Re: Best 23.08.13, 14:17
                    no to chyba należałoby jej podpwoiuedzieć, a raczej zapytać, czy ma takie możliwości prawne.
            • milamala Re: Best 24.08.13, 13:39
              Mnie sie wydaje, ze pomysl z placeniem za sprzet jest calkiem dobry.
              Przeciez chodzi o to aby oni tylko symbolicznie za ten sprzet zaplacili.
              Jak oddadza ze dwie/trzy swoje pensje za ten sprzet to odrazu go zaczna szanowac.
      • milamala Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 24.08.13, 13:36
        best_bej napisała:

        > Nie darowałabym sprzętu, a użyczyła. A w umowie użyczenia zapis że za zniszczen
        > ie kara pieniężna.

        Ktorej oni oczywiscie nigdy by nie byli w stanie zwrocic. Na dodatek nie sa na tyle glupi aby wierzyc , ze ktokolwiek by od nich zwrotu rzadal ... skoro sa tacy biedni.
    • nm.buba011 źle postawione pytanie, 23.08.13, 12:22
      bo kierować się należy jednym i drugim.

      Bywają sytuacje gdzie nie ma dobrego wyjścia?

      Ty, jako darczyńca rzeczy dla małoletniego masz obowiązek "rozliczyć" jego opiekunów, przed zauważenia dylematu. Taka kolejność.

      Metaforyczne, teoretyczne także, "pokazanie drzwi", to nie język s-v. Chyba?
      • nm.buba011 poprawka -> zauważeniem. 23.08.13, 12:36

        • kora3 Rozumiem, że 23.08.13, 12:41
          to Twoje zdanie tak miało brzmieć:

          "Ty, jako darczyńca rzeczy dla małoletniego masz obowiązek "rozliczyć" jego opiekunów, przed zauważeniem dylematu"

          i rozumiem, że twoim zdaniem powinnam powiedzieć tym ludziom co myslę o ich niedbalstwie?

          No i powiedziałam. Mniej więcej tyle, że jestem bardzo rozczarowana ich postępowaniem i uważam je za nieodpowiedzialne, tym bardziej, że wiedzieli, iż pozyskanie tego sprzętu nie było łatwe i jest on kosztowny.
          Pokiwali głowami i powiedzieli, że bardzo im przykro. Tylko co to wszystko teraz zmieni?
      • kora3 Re: źle postawione pytanie, 23.08.13, 12:37
        nm.buba011 napisał:

        > bo kierować się należy jednym i drugim.

        no i ok - zatem powinnam asertywnie powiedzieć tym ludziom, że odmawiam ponownego starania się o sprzęt. Tylko, ze na tym ucierpi niewinne chore dzieckosad
        >
        > Bywają sytuacje gdzie nie ma dobrego wyjścia?

        No właśnie, co zatem wybrałbyś Ty?
        >
        > Ty, jako darczyńca rzeczy dla małoletniego masz obowiązek "rozliczyć" jego opie
        > kunów, [b]przed zauważenia dylematu. Taka kolejność.
        [/b]


        Sorry, ale nie rozumiem pogrubionej części zdania. Natomiast darczyńcą nie jestem ja, sa nimi sponsorzy, którzy wspólnie zapłacili za ten sprzęt. Ja byłam ze tak powiem jedynie pośrednikiem.
        >
        > Metaforyczne, teoretyczne także, "pokazanie drzwi", to nie język s-v. Chyba?

        Może i niesmile
        • nm.buba011 Re: źle postawione pytanie, 23.08.13, 13:20
          kora3 napisała:


          > No właśnie, co zatem wybrałbyś Ty?
          > >
          > > Ty, jako darczyńca rzeczy dla małoletniego masz obowiązek "rozliczyć"
          > jego opie
          > > kunów, [b]przed zauważenia dylematu. Taka kolejność.
          [/b]
          >
          >
          > Sorry, ale nie rozumiem pogrubionej części zdania.

          - poprawiłem.

          > Natomiast darczyńcą nie jest
          > em ja, sa nimi sponsorzy, którzy wspólnie zapłacili za ten sprzęt. Ja byłam ze
          > tak powiem jedynie pośrednikiem.

          - jesteś więc odpowiedzialna, za danie czyjegoś daru, właśnie w nieodpowiedzialne ręce.
          Przyzwoicie by było powiadomić o tym fakcie sponsorów.

          Pośrednik nieruchomości odpowiada za zaistniałe wady przedmiotu umowy. Jest ubezpieczony.
          Pośrednik bez wynagrodzenia, też jest odpowiedzialny za swoje działania.

          Piszę to nie po to, aby Ci jedynie wytknąć zaniedbania, ale napisałaś o rozpatrywaniu ponownej "pomocy" i dylemacie. To może mieć znaczenie?


          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • kora3 Re: źle postawione pytanie, 23.08.13, 13:53
            nm.buba011 napisał:

            > - poprawiłem.


            wiem i odpowiedziałam smile
            >
            > - jesteś więc odpowiedzialna, za danie czyjegoś daru, właśnie w nieodpowiedzial
            > ne ręce.
            > Przyzwoicie by było powiadomić o tym fakcie sponsorów.


            wiesz, akurat ci sponsorzy sa przy okazji moimi dość dobrymi znajomymi. Powiem im naturalnie. Ale nie uważam, byś miał rację co do mej odpowiedzialności za nieodpowiedzialnośc rodziców.
            Rozumiem o co ci chodzi, ale ludzie mojej profesji b. często są takimi "pośrednikami" pomocowymi i należy do nich sprawdzenie, czy sytuacja kogoś, kto za ich pośrednictwem chciałby uzyskac pomoc jest taka, jak przedstawiają zainteresowani. Tzn. np. ktoś naprawdę jest chory, bez środków do zycia, jakiegoś sprzętu, leku nie refunduje NFZ itd.

            My nie zbieramy fizycznie żadnych pieniędzy. Zwykle tak jak w tym przypadku pieniądze te są przekazywane na subkonto potrzebującego w jakiejś fundacji charytatywnej.
            Przekazanie pieniędzy czy fizycznie sprzętu bez pośrednictwa fundacji jest obciązane wysokim podatkiem.

            Zwykle nasze pośtrednictwo sprowadza się do puszczenia po prosyu informacji o tym, że ktoś jest w potrzebie w eter z podaniem nr konta, na które można wpłacić pieniądze dla takiej osoby. W tym konkretnym przypadku ja także bezpośrednio zwróciłam się do tych osób, których firmy zasponsorowały sprzęt, ale ze tak powiem prywatnie, dlatego ze są to moi dobrzy znajomi.

            Ne mam żadnych możliwości prawnych, by jako ja, czy też firma w której pracuję spisac z taką osobą umowę dot. ewentualnej kary za zniszczenie sprzętu. Sytuacja jest też inna niż w przypadku podanego przez Ciebie pośrednika nieruchomości, który jest ubezpieczony. W jego bowiem przypadku jest on ze tak powiem 3 stroną umowy. Ja nie jestem żadną, a poza tym dla sponsorów NIC nie wynika z tego, ze ci ludzie zniszczyli sprzęt swojego dziecka. Sponsorzy przelali pieniądze na konto fundacji i odliczyli sobie co tam mieli do odliczenia od podatku oraz mieli darmowa reklamę jako darczyńcy. Może być im zwyczajnie po ludzku przykro, ze taki drogi sprzet, na który dali został zniszczony, ale nijakich roszczeń wobec tych ludzi mieć nie mogą.
            Fundacja, która udostępniła subkonto w zasadzie też tylko była pośrednikiem - nie ona dała kasę na sprzęt.


            > Piszę to nie po to, aby Ci jedynie wytknąć zaniedbania, ale napisałaś o rozpatr
            > ywaniu ponownej "pomocy" i dylemacie. To może mieć znaczenie?

            >
            Bubo, nie czuję bym coś zaniedbała. Nie mogłam w żaden sposób przewidzieć, że tak się stanie, ani zabezpieczyć ewentualnie sprzętu od strony prawnej.
    • annthonka Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 23.08.13, 13:23
      Załatwiłabym drugi sprzęt, bo dzieciaczek niczemu nie jest winny, ale ustawiłabym nad rodzicami jakiś bat finansowy - taki na miarę ich możliwości.
      Oczekiwanie, że spłacą całość jest nierealne, ale na przykład weksel na 3000 złotych (kwota przykładowa - powinna być na tyle niska, żeby byli w stanie jakoś spłacić, a na tyle wysoka, żeby zabolało) może znacznie zwiększyć motywację rodziców do dbania o sprzęt.
    • kornel-1 Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 23.08.13, 13:37
      Czy darczyńca zapewnił formalne przeszkolenie? Powinien, ale to kwestia poboczna.

      Generalnie powinno obowiązywać (IMHO) podejście: obowiązuje kolejka, oni swoją szansę wykorzystali, kolejny sprzęt sponsorzy kupią innemu dziecku.
      Smutne, ale sensowne.

      k.
      • kora3 Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 23.08.13, 13:59
        kornel-1 napisał:

        > Czy darczyńca zapewnił formalne przeszkolenie? Powinien, ale to kwestia poboczn
        > a.


        Można powiedzieć, ze tak. To znaczy, nie należało to do darczyńców, a do firmy, od której za ich pieniądze kupiono sprzęt. Przeszkolenie w zakresie obsługi sprzętu jest standardowe przy jego sprzedaży. Dodam jednak, że zniszczenie sprzętu nastąpiło nie wskutek niewłaściwej ekspoloatacji.
        >
        > Generalnie powinno obowiązywać (IMHO) podejście: obowiązuje kolejka, oni swoją
        > szansę wykorzystali, kolejny sprzęt sponsorzy kupią innemu dziecku.
        > Smutne, ale sensowne.


        Posłuchaj ... ja nie mam żadnych gwarancji, że kolejni sponsorzy się znajdą dla ich dziecka. Nie ejst tak na ogół, że sponsorzy tylko czekają, żeby jakiemuś dziecku coś sfinansować a ja sobie tworzę kolejkę oczekujących. Może być tak, ze mimo moich starań sponsorzy się nie znajdą. Mój dylemat nie polega na tym, czy dać im znów kase na sprzęt, a na tym, czy dać możliwość uzbierania jej za moim pośrednictwem.
        • nchyb Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 23.08.13, 15:01
          > dać im znów kase na sprzęt, a na tym, czy dać możliwość uzbierania jej za moim
          > pośrednictwem.

          ja starałabym się jednak pomóc w ewentualnym zdobyciu tego sprzętu. Ze względu na dziecko.
          A czy ten sprzęt zniszczył się poprzez niewłaściwe podejście do niego - w szybkim tempie (nie wiem, kopanie, rzucanie nim itp), czy to było długotrwałe złe obchodzenie się znim, które spowodowało zniszczenie? W drugim przypadku może warto jakiegoś rehabilitanta bywającego u rodziny uczulić na spojrzenie na sprzęt?

          Z wekslem można spróbować, ale u osób które z góry wiedzą, ze i tak nie spłacą kar itp to pusty gest, niestety...
          • kora3 Dokladnie Nchyb 23.08.13, 15:35
            zniszczenie nastąpiło wskutek pozostawienia sprzętu w miejscu, w którym był narażony na działanie wody. Padła cala elektronika. Rodzice dziecka wiedzieli, że nie wolno wystawiać sprzętu na działanie wody. Ekspoloatowany był jakies pół roku
            • nchyb Kora3... 23.08.13, 15:48
              a może istnieje możliwość naprawy? są specjaliści elektronicy, może taniej to będzie, niż znaleźć sponsora na nowy sprzęt.

              Trudny dylemat, nie ukrywam. Z jednej strony dramat dziecka, z drugiej głupota i beztroska rodziców, którym po prostu się należy...
              hm
              czy jeżeli będziesz się starać pomóc temu właśnie dziecku - czy odbierzesz tym coś innemu?
              Jeżeli nie, to jednak mimo wszystko starałabym się pomóc. Ze względu na dziecko...
              • kora3 Re: Kora3... 23.08.13, 15:54
                nchyb napisała:

                > a może istnieje możliwość naprawy? są specjaliści elektronicy, może taniej to b
                > ędzie, niż znaleźć sponsora na nowy sprzęt.


                Nie, już to zostało sprawdzone. Nie zrozum mnie źle, ale to nie TVsad Sprzęt odesłano już do firmy, która jest jego (jedynym dodam) dystrybutorem na PL - nie ma możliwości naprawy

                >
                > Trudny dylemat, nie ukrywam. Z jednej strony dramat dziecka, z drugiej głupota
                > i beztroska rodziców, którym po prostu się należy...


                ano - ja już podjęłam decyzje, ale ciekawa byłam opinii innych, w tym Waszej.

                > hm
                > czy jeżeli będziesz się starać pomóc temu właśnie dziecku - czy odbierzesz tym
                > coś innemu?


                A wiesz co? Dośc często spotykam się z takimi pytaniami, a także takimi dlaczego pomagać akurta temu, a nie innemu.
                Widzisz, ja nikomu niczego nie odbieram. Nikt nie zabrania rodzicom/opiekunom innych chorych dzieci zwrócić się do mnie, czy innej osoby mej profesji o pomoc, czy do tej czy innej fundacji. Ja nie mam wpływu na to, komu ludzie chcą wysłać swoje większe, czy mniejsze pieniądze w ramach pomocy.

                > Jeżeli nie, to jednak mimo wszystko starałabym się pomóc. Ze względu na dziecko
                > ...

                jak wyżej
                • aqua48 Re: Kora3... 23.08.13, 16:55
                  Asertywność nie wyklucza współczucia. Chore dziecko może mieć bezmyślnych rodziców. Problem w tym czy tacy rodzice mu nie zagrażają swoją bezmyślnością? Może warto w takiej sytuacji kiedy rodzice doprowadzają do zniszczenia kosztownego i podarowanego sprzętu rehabilitacyjnego swego dziecka przynajmniej wystąpić o kuratora sądowego?
                • nchyb Re: Kora3... 24.08.13, 09:19
                  czyli dobrze Koro rozumiem? Jednak pomagasz?
                  Oby tym razem nic nie zniszczyli.
                  Pozdrawiam
                  • kora3 Tak. nt. 24.08.13, 15:04


    • claratrueba Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 24.08.13, 05:37
      Ja bym podjęła starania zdobycia sponsorów (dotychczasowych lub nowych) informując ich o tym, co się stało.
      Z jednej strony, nie potrafiłabym odprawić rodziców z kwitkiem, co oznacza, że dziecko musi zapłaci za bezmyślność rodziców, z drugiej strony, osoby dające pieniądze powinny wiedzieć, że jest to ryzykowne. Albo nie jest- teraz już ci rodzice przynajmniej wiedzą, że woda sprzętowi szkodzi. To sponsorzy powinni ocenić na ile takie ryzyko istnieje.
      Chyba Twoja ocena "przyszli jak do sklepu" jest zbyt surowa. Przyszli tam, gdzie wiedzieli, że mogą dostać pomoc, której ich dziecko potrzebuje. Postawa roszczeniowa części rodziców dzieci niepełnosprawnych to wynik, niestety, desperacji, która zmienia się w "roszczeniowość" kiedy bezskutecznie długo szukają pomocy. A bardzo często tak jest.
      Znam całkiem sporo rodziców niepełnosprawnych dzieci i niepełnosprawnych dorosłych. Ci, którzy nie musieli żebrać o pomoc przez długi czas, nie zaznali poczucia bezsilności, które zawsze rodzi gniew i złość nie są roszczeniowi.


      • kora3 Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 24.08.13, 13:57
        claratrueba napisała:

        , z drugiej strony, osoby dające pi
        > eniądze powinny wiedzieć, że jest to ryzykowne. Albo nie jest- teraz już ci rod
        > zice przynajmniej wiedzą, że woda sprzętowi szkodzi. To sponsorzy powinni oceni
        > ć na ile takie ryzyko istnieje.


        Wiesz Claro, przepraszam Cię bardzo, ale Ten wywód, ze sponsorzy powinni ocenić stopień czyjeś głupoty ewentualnej, jest dla mnie osobiście absurdalny. Sponsorzy dali kasę na sprzęt, sprzęt przywiozła forma go dystrybuująca. Udzieliła wszystkich informacji dot. zarówno obchodzenia się ze sprzętem, gdy jest używany bezpośrednio, jak i przechowywania go i ewentualnego przewożenia. Nie było zadnych podstaw do tego, żeby przypuszczać,z e zasad tych, ogólnie dość prostych nie zrozumieli ci, dodam posiadający oboje wyższe wykształcenie ludzie.

        > Chyba Twoja ocena "przyszli jak do sklepu" jest zbyt surowa.

        Moim zdaniem praktyka mającego często do czynienia z ludźmi szukającymi pomocy jest to ocena trafna. Tak się zachiwywali - zniszcztliśmy sprzęt i potrzebny drugi,niech się pani spina i załatwia. Tak ich odebrałam (nie tylko ja, przy tym były inne osoby).
      • annthonka Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 24.08.13, 15:23
        claratrueba napisała:

        > Znam całkiem sporo rodziców niepełnosprawnych dzieci i niepełnosprawnych dorosł
        > ych. Ci, którzy nie musieli żebrać o pomoc przez długi czas, nie zaznali poczuc
        > ia bezsilności, które zawsze rodzi gniew i złość nie są roszczeniowi.
        >

        Claro, zgadzam się z Tobą w kwestii tego, że zmęczeni pukaniem od drzwi do drzwi rodzice niepełnosprawnych dzieci w końcu tracą spokój i opanowanie, ale musisz przyznać, że tutaj sytuacja jest trochę inna. Rodzice otrzymali bardzo konkretną pomoc w postaci drogiego urządzenia rehabilitacyjnego, po czym przez własne niedbalstwo to urządzenie zniszczyli, a teraz beztrosko przyszli po nowe.
    • milamala Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 24.08.13, 13:34
      Okropnie trudna sprawa, ze wzledu jak sama zauwazylas na dziecko a nie na tych rodzicow.
      Trudna ale po przemysleniu ja jednak nie zdecydowalabym sie im jeszcze raz zalatwiac en sprzet. Postawa ich (doprowadzenie do zniszczenia i przychodzenie po nowy jak do sklepu) jasno wskazuje, ze o sprzet nadal dbac nie beda, bo sa glupi i roszczeniowi, wiec kolejny sprzet i tak dziecku by nie pomogl bo zapewne ulegnie znowu szybkiemu zniszczeniu.
      Nie zalatwilabym sprzetu tym ludziom.
      Ale pewnie pomyslalabym o innych mozliwosciach np. rehabilitacja poza domem, byc moze koszt bylby podobny, ale przynajmniej sprzet bezpieczny i dziecko mogloby sie rehabilitowac bez przeszkod w postaci glupoty rodzicow.
      • milamala Re: Asertywnośc, czy współczucie. Co wybralibyści 24.08.13, 13:45
        Przeczytalam Twoje dalsze wyjasnienia.
        Zatem rehabilitacja poza domem juz jest wiec moj pomysl odpada.
        Powtorze zatem to co juz napisalam, pomysl forumowicza odnosnie zaplaty za ewentualny kolejny sprzet chyba jest najsensowniejszy. Chodzi o zaplate symboliczna, ale przez rodzicow na tyle odczuwalna aby juz wiecej glupot nie robili.

        A jaka decyzje Ty podjelas ostatecznie jesli wolno zapytac? i dlaczego?
        • kora3 Minimalu 24.08.13, 13:58
          podjełóam decyzje, ze postaram się raz jeszcze pomóc w uzyskaniu sprzętu. Dla dziecka, bo niczemu nie jest winne.
          • aqua48 Re: Minimalu 24.08.13, 15:47
            kora3 napisała:

            > podjełóam decyzje, ze postaram się raz jeszcze pomóc w uzyskaniu sprzętu. Dla d
            > ziecka, bo niczemu nie jest winne.

            Spróbuj wobec tego jakoś zabezpieczyć interes chorego dziecka, może kurator, może ktoś z MOPS-u przychodziłby do tej rodziny regularnie i sprawdzał jak rodzice sobie radzą. Myślę, że taka kontrola przynajmniej dałaby im do myślenia, że to nie tak działa, że ktoś funduje kosztowny sprzęt dla dziecka a w razie nie dbania o tę rzecz natychmiast dostają następną. Ostatecznie dzieje się to z krzywdą innego dziecka, które mogłoby ten następny sprzęt wykorzystać.
            • kora3 Aquo 24.08.13, 16:03
              aqua48 napisała:
              >
              > Spróbuj wobec tego jakoś zabezpieczyć interes chorego dziecka, może kurator, mo
              > że ktoś z MOPS-u przychodziłby do tej rodziny regularnie i sprawdzał jak rodzic
              > e sobie radzą.


              O ile wiem jest tam przydzielona opiekunka społeczna.

              Myślę, że taka kontrola przynajmniej dałaby im do myślenia, że t
              > o nie tak działa, że ktoś funduje kosztowny sprzęt dla dziecka a w razie nie db
              > ania o tę rzecz natychmiast dostają następną. Ostatecznie dzieje się to z krzy
              > wdą innego dziecka, które mogłoby ten następny sprzęt wykorzystać.


              Aquo zrozum jedna rzecz... Ja nie jestem ani osobą, ani instytucją powołaną do tego, żeby zwracać się do sadu o kuratora dla tej rodziny. Zresztą wyśmialiby mnie w sadzie - ludzie ci nie zaniedbują dziecka, nie robia mu krzywdy itd. sprzętu też specjalnie nie zniszczyli.

              Sytuację materialną mają niespecjalna, ale tez nie jakąs dramatyczną - jedno z rodziców pracuje, drugie nie, bo i tak musi zajmować się stale dzieckiem. Nie ma tu jednak ani problemu alkoholowego, ani innej patologii poza beztroską w obchodzeniu się z drogim, podarowanym dziecku sprzętem. Rodzice dziecka sa młodzi, sprawni, po studiach.

              Ja rozumiem, ze uważasz, iż powinna być jakaś kontrola nad tym sprzętem u nich, skoro raz zrobili, jak zrobili. ale patrzę realistycznie. To jest analogicznie tak, jakby Tobie ktoś podarował np. drogi komputer, bo ci był potrzebny, a nie miałas nań kasy. Przez głupopte nisczyzsz kompa i idziesz prosić o skombonowanie kasy na drugi. Pochwalić Cię nie pochwalą, ale dozoru policyjnego też nie dadzą smile
              • aqua48 Re: Aquo 24.08.13, 19:05
                kora3 napisała:

                > ludzie ci nie zaniedbują dziecka, nie robia mu krzywdy itd. sprz
                > ętu też specjalnie nie zniszczyli.

                No ale jednak zniszczyli przez zaniedbanie jak sama pisałaś. Czyli uczynili tym samym krzywdę dziecku...
                >
                > Sytuację materialną mają niespecjalna, ale tez nie jakąs dramatyczną - jedno z
                > rodziców pracuje, drugie nie, bo i tak musi zajmować się stale dzieckiem. Nie m
                > a tu jednak ani problemu alkoholowego, ani innej patologii poza beztroską w obc
                > hodzeniu się z drogim, podarowanym dziecku sprzętem. Rodzice dziecka sa młodzi,
                > sprawni, po studiach.

                No to jednak uzależniłabym podarowanie drugi raz tego samego od jakiejś spłaty w ratach chociażby.

                >Przez głupopte nisczyzsz kompa i idziesz prosić o skombonowan
                > ie kasy na drugi. Pochwalić Cię nie pochwalą, ale dozoru policyjnego też nie da
                > dzą smile

                Analogia raczej chybiona? Bez kompa można żyć. Chcąc mieć ponownie podobny sprzęt musiałabym się liczyć z kosztami. Nie szanuje się tego co darmowe i dostępne.

                Moje dzieci łatwo wydawały otrzymywane tygodniówki, pieniądze zarobione ciężką krwawicą (choćby tylko kosztem wolnego czasu i obijania się w upał) podczas wakacji obracały pięć razy w rękach zanim je na coś przeznaczyły.
                • aqua48 Koro 24.08.13, 19:11
                  Tak myślę, że w ramach ponoszenia konsekwencji przynajmniej uzależniłabym dalsze starania o nowy sprzęt od tego aby rodzice dziecka udali się wraz z Tobą do sponsorów i powiedziawszy co się stał z poprzednim sami zapytali jakie są możliwości otrzymania następnego...
                  W praktyce to pewnie nie do zrealizowania, ale coś w tym rodzaju może da się wymyślić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka