Dodaj do ulubionych

Jestem w szoku - serio

12.09.13, 12:48
Doprawdy pierwszy raz w życiu spotyka mnie taka sytuacjasad
Posłałam znajomemu życzenia urodzinowe. Nic wielkiego, ani romantycznego "Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin" - dosłownie. Otrzymałam sms od ...jego żony, której to nie znam (ale poniekąd wiedziałam, ze istnieje) o treści: "Proszę dać spokój mojemu mężowi i nie narzucać się".

Jestem w głębokim szoku, naprawdę. Nie wiem, czy skontaktować się jakos z tą kobietą, czy jak.
Znajomego znam od kliku miesięcy, poznałam przez znajomych, nie spotykaliśmy się nigdy indywidualnie, a przy okazji spotkań towarzyskich z udziałem innych ludzi i nasza znajomość jest bardziej niż luźna. Ostatni kontakt telefoniczny (rozmowa, nie sms) miał miejsce w zeszłym miesiącu z jego strony, gdy zatelefonował złożyć mi kondolencje.
Ja nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek do niego telefonowała, czy sms-owała, maila doń nie mam. Naprawdę nie rozumiem "zarzutu" o narzucaniu się, bo nic takiego ani z mej strony, ani z jego w moim kierunku nie miała miejsca.
Nie wiem czy powinnam wyjaśnić to jego zonie, czy zwyczajnie zignorować ten sms od niej?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 12:56
      Nic nie tłumacz, nie wyjaśniaj, po prostu nie kontaktuj się więcej z tym panem, zgodnie z życzeniem żony.
      • kora3 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:01
        Może masz rację. Gwoli wyjaśnienia powiem, że zasadniczo to ja się z tym panem wcale nie kontaktuję indywidualnie. Poznawszy się wymieniliśmy wizytówki, potem on przysłał mi życzenia na imieniny, a potem zadzwonił z kondolencjami. Tyle. Wszelkie nasze kontakty nie telefoniczne, a face to face to były spotkania w gronie wspólnych znajomych (może ze 4, 5) podczas których oczywiście zamieniliśmy parę słów zawsze, ale nie poswiecaliśmy sobie wzajemnie szczególnej uwagi.
      • nm.buba011 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:04
        aqua48 napisała:

        > Nic nie tłumacz, nie wyjaśniaj, po prostu nie kontaktuj się więcej z tym panem,
        > zgodnie z życzeniem żony.

        - żona tego Pana ma na myśli inny kontakt, a Ty o jakim myślisz?

        Znajomości kogokolwiek nie można zakazać, więc także spełnić takich oczekiwań?
        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
        • aqua48 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:09
          nm.buba011 napisał:

          > aqua48 napisała:
          >
          > > Nic nie tłumacz, nie wyjaśniaj, po prostu nie kontaktuj się więcej z tym
          > panem, zgodnie z życzeniem żony.
          >
          > - żona tego Pana ma na myśli inny kontakt, a Ty o jakim myślisz?

          O każdym. A przede wszystkim o nie inicjowaniu kontaktów telefonicznych przez Korę. Znajomości, przyjaźnie, wymiana uprzejmości pań z panami wbrew życzeniom ich żon zazwyczaj źle się kończą. Nawet gdy kontakty są całkowicie niewinne i wyłącznie zawodowe. Unikałabym tego pana.

          • nm.buba011 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:38
            aqua48 napisała:


            > O każdym. A przede wszystkim o nie inicjowaniu kontaktów telefonicznych przez K
            > orę. Znajomości, przyjaźnie, wymiana uprzejmości pań z panami wbrew życzeniom i
            > ch żon zazwyczaj źle się kończą. Nawet gdy kontakty są całkowicie niewinne i wy
            > łącznie zawodowe.
            Unikałabym tego pana.

            - jak to przedostanie, Twoje zdanie traktować poważnie?
            Zastanawiałaś się?

            Abstrahując, są sytuację, że nawet zmieniając miejsce pracy, nie jesteśmy w stanie zaprzestać kontaktów z konkretnymi osobami.

            ***********************************************
            www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
            so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
            • aqua48 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:54
              nm.buba011 napisał:
              >
              > - jak to przedostanie, Twoje zdanie traktować poważnie?

              Och Bubo, nie ma takiego obowiązku, szczerze, to gdybym ja Twoje wypowiedzi taktowała poważnie, w ogóle bym Ci nie odpowiadała smile
              • kora3 Wiesz Aquo, ale Buba ma trochę racji 12.09.13, 14:56
                z tym, że jeśli z kims np. pracujesz, współpracujesz, czy masz kontakty zawodowe, to nie da się kontaktu na poziomie pracy, współpracy, czy zawodowym całkowicie wyeliminować.
                U mnie to nie zachodzi tutaj, ja z tym akurat panem nijakich zawodowych kontaktów nie mam. Mam wyłącznie towarzyskie na takiej zasadzie, że kilka razy byłam w towarzystwie ludzi, z którymi on także się spotyka. Było to kilka spotkań (pan jest z innego miasta).
                Jednakowoż "zaprzysiężenie" się, że więcej go nie spotkam, będzie trudne - musiałabym przestać się widywać z tymi, którzy go znają (a są to osoby, które znam o niebo lepiej niż jego i które lubię), albo nie wiem - pytac każdorazowo czy na jakiś spotkaniu z nimi on będzie i nie iśc wtedy? To zbyt kulturalne i zbyt poważne też nie będzie
                • aqua48 Re: Wiesz Aquo, ale Buba ma trochę racji 12.09.13, 15:16
                  kora3 napisała:

                  > z tym, że jeśli z kims np. pracujesz, współpracujesz, czy masz kontakty zawodow
                  > e, to nie da się kontaktu na poziomie pracy, współpracy, czy zawodowym całkowic
                  > ie wyeliminować.

                  Oczywiście, jednak czasem na dłuższą metę lepiej stracić jednego klienta, czy nawet kontrahenta niż wikłać się w jakieś problemy z chorobliwie zazdrosnym współmałżonkiem, bo przez to można narobić sobie dużo większych (zawodowo również) kłopotów.

                  > Jednakowoż "zaprzysiężenie" się, że więcej go nie spotkam, będzie trudne

                  Jeśli spotykasz tego pana tylko towarzysko nie sugeruję żebyś zrezygnowała z widywania się z innymi znajomymi, po prostu unikaj pozostawania z nim gdziekolwiek sam na sam, odprowadzania, odwożenia się nawzajem, nie inicjuj żadnych kontaktów telefonicznych. Traktuj go z dużym dystansem.

                  Oczywiście możesz również całą sprawę uznać za kuriozalną i nie przejmować się, w przekonaniu że nic złego nie robisz. Ja bym jednak była ostrożna.
                  • kora3 Aquo rozumiem, ale 12.09.13, 15:23
                    ludzie mają kontakty zawodowe nie tylko z klientami, czy kontrahentami. Gdyby ten pan był np. przewodniczącym RM, rzecznikiem prasowym jakiejś instytucji, lokalnym politykiem itd. to nie miałabym możliwości wyeliminowania kontaktu z nim (inna sprawa, ze gdyby tak było, to kontakty, szczególnie telefoniczne, byłyby na pewno czestsze).

                    Co do reszty - NIE pozostawałam z panem sam na sam, NIE byłam odwozona, ani odprowadzana przezeń, NIE inicjowałam żadnych kontaktów telefonicznych - wysłałam najprostsze życzenia urodzinowe
                    • aqua48 Re: Aquo rozumiem, ale 12.09.13, 15:27
                      kora3 napisała:

                      > NIE pozostawałam z panem sam na sam, NIE byłam odwozona, ani odp
                      > rowadzana przezeń, NIE inicjowałam żadnych kontaktów telefonicznych - wysłałam
                      > najprostsze życzenia urodzinowe

                      To NIE wysyłaj mu nic więcej.
                      • kora3 Re: Aquo rozumiem, ale 12.09.13, 15:36
                        nie mam zamiaru ... Mam zamiar wszelako powiedzieć mu o insynuacjach małżonki i guzik mnie interesuje, czy będzie miała z tego tytułu nieprzyjemności. Oczywiście przy okazji, jak go kiedyś spotkam.
                        • aqua48 Nie rozumiesz... 12.09.13, 15:58
                          kora3 napisała:

                          > Mam zamiar wszelako powiedzieć mu o insynuacjach małżonki i
                          > guzik mnie interesuje, czy będzie miała z tego tytułu nieprzyjemności.

                          Jeśli sądzisz, że ona będzie miała nieprzyjemności... Ludzie grają w rozmaite gry. A Ty wchodzisz na trzeciego w skomplikowaną grę dwóch osób, której reguł nie znasz. Zostałaś o tym uprzedzona.

                          Oczywiście zrobisz co zechcesz.
                          • kora3 Re: Nie rozumiesz... 12.09.13, 16:04
                            aqua48 napisała:

                            > Jeśli sądzisz, że ona będzie miała nieprzyjemności...

                            Napisałam, ze guzik mnie obchodzi jeśli będzie miała. Guzik mnie obchodzi, czy będzie miała takżesmile Poinformuje pana, żeby się ze mną telefonicznie nie kontaktował i wyjasnie dlaczego mam takie zyczenie.

                            Ludzie grają w rozmaite g
                            > ry. A Ty wchodzisz na trzeciego w skomplikowaną grę dwóch osób, której reguł ni
                            > e znasz. Zostałaś o tym uprzedzona.


                            Nie intetesuje mnie ich gra ani ich reguły, jeśli baba będzie mi psuć opinie zobaczy się z moim prawnikiem. smile
                            • annthonka Re: Nie rozumiesz... 12.09.13, 17:51
                              Koro, nie zapędzaj się wink.
                              Po pierwsze, do tej pory dostałaś od tej pani tylko sms-a, więc nie ma powodu szykowania się na wojnę z zaangażowaniem prawników.
                              Po drugie, z całym szacunkiem, ale tu nie chodzi o Ciebie. Jeżeli ktoś jest patologicznie zazdrosny to zdradę widzi zarówno w standardowym smsie z życzeniami, jak i w "podejrzanie" miłym uśmiechu ekspedientki z warzywniaka, czy kurtuazyjnej pogawędce z panią Ziutą z klatki obok.

                              Jeżeli zaczniesz dostawać kolejne smsy to oczywiście stanowczo poinformuj pana, że sobie nie życzysz, ale w obecnej sytuacji zdecydowanie lepiej zastosować zasadę "nie ruszaj g... bo śmierdzi" (excusez le mot).
                              • kora3 O matko, Annthonko 13.09.13, 10:55
                                Nie napisałam, że mam zamiar absorbować prawnika TYM sms-em, tylko, że jeśli pani zechciałaby psuć mi opinię, to spotka się z moim prawnikiem.

                                Nie znam kobiety, nie wiem jak może się zachowywać. A to, że jest patologiczna, to z całymj szacunkiem jej, a nie moja sprawa. Może sobie być dowolna, byle to nie dotykało mnie. Póki co nic się przecież nie stało, to o nic z tym nie robię smile
                                • annthonka Re: O matko, Annthonko 13.09.13, 11:06
                                  Koro, nie napisałam, że będziesz absorbować prawnika TYM sms-em, tylko, że nie ma co tak przeżywać błahego w sumie wydarzenia.
                                  • kora3 Re: O matko, Annthonko 13.09.13, 11:24
                                    aaaaa

                                    no tak, po prostu spotkałam się z tym po raz pierwszy w życiu, żeby ktoś tak się zachował. Czy ja przezywam "aż tak", no niesmile dziś w sumie absorbuje mnie to trylko w zakresie tego wątku smile
    • nm.buba011 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:01
      - nawiązanie kontaktu z żoną tego znajomego, upewni ją, że widocznie coś w tym jest.

      Nie można liczyć na zachowanie zgodne z s-v, tej Pani, skoro obsługuje jego rzeczy.
      Chodzi o komórkę, bo skoro wysłałaś życzenia, nie mając adresu e-poczty, która też jest osobista.
      • aqua48 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:06
        nm.buba011 napisał:

        > - nawiązanie kontaktu z żoną tego znajomego, upewni ją, że widocznie coś w tym
        > jest.
        >
        Nie nawiązywałabym kontaktu z tą panią z innego powodu - mianowicie kompletnie nie widzę sensu w dialogu z paranoikami.
      • kora3 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:06
        nm.buba011 napisał:

        > - nawiązanie kontaktu z żoną tego znajomego, upewni ją, że widocznie coś w tym
        > jest.


        pewnie masz rację
        >
        > Nie można liczyć na zachowanie zgodne z s-v, tej Pani, skoro obsługuje jego rze
        > czy.
        > Chodzi o komórkę, bo skoro wysłałaś życzenia, nie mając adresu e-poczty, która
        > też jest osobista.


        Tak, wysłałam sms na komórkę. Wiesz, zwykle jest osobista, ale mogą ludzie mieć różne układy, w tym takie, ze np. wzajemnie odbierają swoje telefony, przeglądają wiadomości. W sumie to nie moja sprawa, ale tak może dziac się za zgodą tego pana. Nie wiem czy to komórka do celów prywatnych, czy służbowych, czy do obu naraz (pan ten prowadzi własną działalność wymagającą tzw. bycia pod telefonem w sprawach służbowych). Może ten tel jest prywatny i zona go może także użytkować, a on do celów biznesowych ma inny. Nie wiem, serio.
        • nm.buba011 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:28
          kora3 napisała:

          > Tak, wysłałam sms na komórkę. Wiesz, zwykle jest osobista, ale mogą ludzie mie
          > ć różne układy, w tym takie, ze np. wzajemnie odbierają swoje telefony, przeglą
          > dają wiadomości. W sumie to nie moja sprawa, ale tak może dziac się za zgodą te
          > go pana. Nie wiem czy to komórka do celów prywatnych, czy służbowych, czy do ob
          > u naraz (pan ten prowadzi własną działalność wymagającą tzw. bycia pod telefone
          > m w sprawach służbowych). Może ten tel jest prywatny i zona go może także użytk
          > ować, a on do celów biznesowych ma inny. Nie wiem, serio.

          - tu się z całą przyjemnością - nie zgodzę (to dobrze, bo zaczęło być nudno).

          Odbieranie czyjejś komórki, to właśnie, wprowadzanie w błąd osoby dzwoniącej.
          Nie wytłumaczalny w konwencji s-v.


          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • bramstenga Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:32
            > Odbieranie czyjejś komórki, to właśnie, wprowadzanie w błąd osoby
            > dzwoniącej.
            > Nie wytłumaczalny w konwencji s-v.

            Znam układy, gdzie komórka jest "domowa" - używana przez rodzinę i odbierana przez wszystkich domowników, tak jak telefon stacjonarny.
            • nm.buba011 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:46
              bramstenga napisała:

              > > Odbieranie czyjejś komórki, to właśnie, wprowadzanie w błąd
              > osoby
              > > dzwoniącej.
              > > Nie wytłumaczalny w konwencji s-v.
              >
              > Znam układy, gdzie komórka jest "domowa" - używana przez rodzinę i odbierana pr
              > zez wszystkich domowników, tak jak telefon stacjonarny.


              - to co napisałaś, to sprawa jedynie techniczna. Zamiana wspólnego stacjonarnego, na także wspólny, ale komórkowy. Nie o tym napisałem.
              Mały szczegół. Wiedzą o tej komunie komórkowej, osoby dzwoniące z zewnątrz, nie ważne czy dzwoniący to minister czy ciocia.

          • kora3 Wiesz Bubo 12.09.13, 14:49
            W mojej pracy było kiedyś tak (dawno), że telefon stacjonarny służbowy każdy miał na swoim biurku, a komórka była służbowa jedna smile, do korzystania przez wszystkich (niewielu wówczas) pracowników. I zdarzało się tak, że ktoś z tej służbówki dzwonił do kogoś, ten ktoś sobie nr zapisał i potem dzwonił mysląc, ze telefonuje do tej konkretnej osoby, a tela odbierał ktoś inny ze współpracowników. Nie było z tym większych problemów, ale czasem ktoś dzwoniący się zdziwił smile

            Dla mnie osobiście nie ma problema smile, że komórkę odbierze ktoś inny, niż osoba do której dzwonię. Ważne, żeby przekazała telefon właściwej osobiesmile
            A to, jak sobie ludzie dysponują swoim telefonem i jak się nim, ze tak powiem "dzielą" z kimś innym, to jest ich sprawa. Mnie tam nie zszokowało, że kobieta przeczytała sms do meza (może takie układy mają), tylko ze tak na niego dziwacznie zareagowała
          • matylda1001 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 22:03
            nm.buba011 napisał:

            > Odbieranie czyjejś komórki, to właśnie, wprowadzanie w błąd osoby dzwoniącej.
            Nie wytłumaczalny w konwencji s-v.<

            Przesadzasz, Bubo. Zdarza mi sie odbierać komórkę męża i zapewniam Cię, że wszyscy są zadowoleni. Rozmówcy, bo wolą dowiedzieć się, że roztargniony właściciel zapomniał telefonu i jak się pojawi to oddzwoni. Ja - bo telefon nie dzwoni mi za uszami co 5 min, no i w końcu mąż, bo wie, że gdyby zdarzyło się coś szczególnego, to ja znajdę go pod telefonem, którego numeru tamci nie znają.
            • nm.buba011 Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 10:07
              matylda1001 napisała:


              > Przesadzasz, Bubo. Zdarza mi sie odbierać komórkę męża i zapewniam Cię, że wszy
              > scy są zadowoleni.

              - ja także bardzo często zachowuję się niezgodnie z s-v.

              > Rozmówcy, bo wolą dowiedzieć się, że roztargniony właściciel
              > zapomniał telefonu i jak się pojawi to oddzwoni. Ja - bo telefon nie dzwoni mi
              > za uszami co 5 min, no i w końcu mąż, bo wie, że gdyby zdarzyło się coś szczeg
              > ólnego, to ja znajdę go pod telefonem, którego numeru tamci nie znają.

              - co mówisz, kiedy odbierasz telefon?
              • matylda1001 Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 18:53
                nm.buba011 napisał:

                > - ja także bardzo często zachowuję się niezgodnie z s-v.<

                Jak większość normalnych ludzi, ale tu akurat nie widze niczego niezgodnego z s-v. To wprowadzanie w błąd, napisałeś... W takim razie gdy zobaczę przez okno kolegę męża, to pewnie nie powinnam otwierać drzwi, skoro męża nie ma w domu?

                > co mówisz, kiedy odbierasz telefon?<

                Prawdę... że mąż zapomniał zabrać komórkę i kiedy (mniej więcej) kontakt z nim będzie możliwy (oddzwoni). Oczywiście na początku się przedstawiam i nigdy nie pytam, czy coś przekazać, bo tak naprawdę nic a nic mnie to nie obchodzi.

              • kora3 Bubo, ja ci powiem, co ja powiedziałam 18.09.13, 10:11
                Nie mamy w zwyczaju odbierać swych komórek, w tym sensie, ze to jakieś powszechne u nas. Natomiast nie ma też zakazu jakiegoś, czy tabu z tym związanego.
                Zdarza się, że np. gdy jestem pod prysznicem dzwoni mi prywatna komórka i wyświetla się kontakt osoby znanej także memu partnerowi (mama, siostra, mój przyjaciel, mój eks, ktoś ze znajomych). Zwykle odbiera i mówi, że jestem pod prysznicem, czy wyszłam na chwilkę i nie wzięłam komórki i nikogo to nie dziwi Bubo, ani nie zniesmacza. Lepiej, żeby moja mama np. która teraz ma traumę po śmierci taty dowiedziała się, ze chwilowo nie mogę rozmawiać, niż martwiła tym, ze nie odbieram i miała najczarniejsze scenariusze w głowie, prawda?

                To samo tyczy się komórki mego partnera. Ostatnio, kiedy był w domu w weekend, pojechał sobie z psem do weta i komórki nie wziął. Dzwoniła, wiec poszłam zobaczyć kto zacz - jego podweładny, którego także dobrze znam. Odebrałam i nie widzę w tym nic złego, nie widział także mój rozmówca. Co popwiedziałm? "Cześc X, sorry, Y pojechał do weta i nie wziął komórki. Czy coś się stało? Jeśli tak, namierzę go u weterynarza" Okazało się, ze nic pilnego aż tak. Wystarczyło me zapewnienie, że zaraz kiedy wróci oddzwoni. Niemniej sprawa była dość ważna i służbowa. Lepiej było, że odebrałam i zapytałam, bo mogła być bardziej naglaca (tak bywa w tej pracy) i wówczas zwyczajnie zadzwoniłabym do weterynarza na komórkę (to mój dobry znajomy) i poprosiła do telefonu mego partnera.
                Nie odebrałabym telefonu z kontaktem, którego nie znam, ale taki który znam, owszem - odbieram. I jakoś nikt nie jest zdziwiony, ani zbulwersowany. Lepiej jest bowiem faktycznie wiedzieć, ze osoba, do której dzwonimy nie może teraz samodzoelnie odebrać, niż zamartwiac się czy coś jej się nie stało, albo tym, że nie odbiera, a tu jakaś mega ważna sprawa jest i cop tu dalej zrobić.
    • ann.38 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:07
      Naprawdę masz tak ogromny problem z tą sprawą, czy chciałaś trszeczkę się pochwalic, że ktoś z Twojego powodu zazdrosny, żeby forowicze postawili tej pani diagnozę, że ma niską samoocenę, kompleksy, jest na pewno gruba i zaniedbana, a mąż pewnie w domu opowiadał coś o Tobiewink
      Wydaje mi się, że skoro z tym panem prawie w ogóle sie nie kontaktujecie, to jaki jest sens kontaktować się z jego żoną? Może jej zdaniem wysyłanie życzeń do "bardziej niż luźnego" znajomego to narzucanie się. I niech jej będzie. Znajomy zobaczy sms-a to się może odezwie, bo jak rozumiem do tej pory nie podziękował za życzenia?
      • kora3 Dobrze się aby czyjesz Ann?:) 12.09.13, 15:09
        ann.38 napisał(a):

        > Naprawdę masz tak ogromny problem z tą sprawą, czy chciałaś trszeczkę się pochw
        > alic, że ktoś z Twojego powodu zazdrosny,


        Zastanów się, pomyśl logicznie: nie znam tej pani i ona mnie nie zna. Nie wiem, jak wygląda nawet, a logicznego powodu, by być zazdrosną o mnie nie ma.

        żeby forowicze postawili tej pani dia
        > gnozę, że ma niską samoocenę, kompleksy, jest na pewno gruba i zaniedbana, a mą
        > ż pewnie w domu opowiadał coś o Tobiewink


        Niech sobie będzie Ann jaka chce, naprawdęsmile Co mnie to obchodzi. Nie sadze, by jej maż coś o mnie opowiadał, bo b. słabo się znamy i niby co miałby opowiadać.

        > Wydaje mi się, że skoro z tym panem prawie w ogóle sie nie kontaktujecie, to ja
        > ki jest sens kontaktować się z jego żoną?


        No przekonali mnie forumowicze, ze takiego sensu nie ma. smile

        Może jej zdaniem wysyłanie życzeń do
        > "bardziej niż luźnego" znajomego to narzucanie się.


        A jeśli jej zdaniem, jeśli sasiadka jej mezowi odpowie na "dzień dobry" to się narzuca, to będąc sąsiadką tego pana należy się mu nie odkłaniać?smile

        I niech jej będzie. Znajomy
        > zobaczy sms-a to się może odezwie, bo jak rozumiem do tej pory nie podziękował
        > za życzenia?


        Nie, nie podziękował, ale nie zdzwiwiłabym się, ani nie obraziła, gdyby wcale nie podziękował. Ludzie mający więcej znajomych czasem mają w swieta, czy swe urodziny, imieniny skrzynkę "zawaloną" takimi smysami kurtuazyjnymi i mogą przeoczyć któryś.

        A co do "i niech jej będzie" - nie, niech jej będzie, ze myśli sobie co chce, ale nie zyczę sobie, żeby mi zarzucała narzucanie się jej mężowi, albowiem mu się nie narzucam (on mnie także nie), a nasze kontakty w ogóle są sporadyczne.

        Poza tym wyobraź sobie sytuację, że ona wysyła takiego sms-a komuś innemu, kto np. ma zazdrosnego meza, partnera, chłopaka, który przegląda komórke tej kobiety.
        Pomijam już fakt, ze jak znam zycie i takie kontakty, jakie ja mam z tym panem, to zapewne wpisaną ma mnie w komórkę pełnym imieniem i nazwiskiem, wiec jeśli pani nie waha się pisać do mnie takich głupot, może nie zawahać się także np. opowiadać o mnie tychże ludziom. Pomyślałas/łeś o tym?
        • aqua48 Znasz życie? 12.09.13, 15:25
          kora3 napisała:

          > nie zyczę sobie, żeby mi zarzucała narzucanie się jej mężowi, albowiem mu si
          > ę nie narzucam
          > wiec jeśli
          > pani nie waha się pisać do mnie takich głupot, może nie zawahać się także np. o
          > powiadać o mnie tychże ludziom. Pomyślałas/łeś o tym?

          Koro, może Cię to oburzać, ale na zachowanie tej pani żadnego wpływu nie masz, a rady typu: zerwij znajomość z panem są właśnie dlatego udzielane, że jeśli tego nie zrobisz, pani może rozmaite głupoty opowiadać wszem i wobec. Jako żona z pewnością znajdzie posłuch. I wtedy będziesz w naprawdę trudnej sytuacji próbując je odkręcić. Zastanów się po prostu czy warto Ci dla jakiejś nieznaczącej, choć z pewnością sympatycznej znajomości ryzykować.

          • kora3 Marko Boska, że już tak zawołam 12.09.13, 15:41
            NIE mam zamiaru w żaden sposób kontaktować się z panem. Jeśli go spotkam to POWIEM mu o zachowaniu małżonki, jeśli nie, to niesmile
            Natomiast nie rozumiem bronienia jej postawy
            • aqua48 Wołający na puszczy 12.09.13, 15:53
              kora3 napisała:

              > Jeśli go spotkam to POWIEM mu o zachowaniu małżonki, jeśli nie, to niesmile
              > Natomiast nie rozumiem bronienia jej postawy

              Ależ ja nie bronię postawy żony, wręcz uważam ja za chorobliwą. Ja tylko radzę, żebyś nie dyskutowała z osobą paranoidalnie się zachowującą, bo to do niczego nie prowadzi, tak samo jak uprzejme donoszenie panu o zachowaniu małżonki. DAJ SOBIE SPOKÓJ.
    • annthonka Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:30
      Koro, nie wierzę, że do tej pory nie zdawałaś sobie sprawy z tego, że na świecie istnieją masakrycznie zazdrosne osoby.

      Ja radzę zignorować i nie tracić czasu na rozważania na ten temat.
      • baba67 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:49
        Jestem bardzo zlosliwa zatem zapytalaby pana nastepnym razem czy jest zadowolony z psychiatry zony...zartowalam.Moja sp Tesciowa byla zapalona dzialkowiczka. Obok dzialke mial pan ok 80 letni rowniez zapalony ogrodnik z ktorym Tesciowa wymieniala grzecznosciowe dziendobry a niekiedy uwagi na tematy ogrodnicze nigdy zbyt dlugo zreszta bo oboje bardzo pracowici byli.
        Razu pewnego na dzialke przyszla zona pana i zrobila Tesciowej (70 letniej) straszna awanture z oskarzeniami o chec uwiedzenia jej meza.
        Tesciowa opowiadala to z upodobaniem jako anegdote na imprezach .
    • nick_ze_hej Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:46
      Że Zona przeczulona to pewne ale tak z drugiej strony biorąc to jak na luźną znajomość i brak prywatnych kontaktów, to te wzajemne życzenia raczej dziwne są. Bo niby brak kontaktów, a on wie kiedy obchodzisz imieniny (no chyba, że masz Rozamunda/Hermenegolda i raz w roku pojawiasz się w kalendarzu).wink Ale to i tak zbytek łaski z jaego strony. No a ty, niby nic z nim nie masz do czynienia, a znasz datę urodzin? Do interesantów, których pesel się poznało spisując dane z dowodu, sv raczej nie przewiduje wysyłania życzeń urodzinowychwink
      • baba67 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 13:52
        Pan moze jest z wacusiow wedrowniczkow bo rzeczywiscie wysylanie zyczen imieninowych komus kogo sie zna luzno i sluzbowo jest troche dziwne i sugeruje chec zaciesnienia znajomosci.A zona juz swoje przeszla i woli na zimne dmuchac.
        • kora3 Babo, litości gdzie napisałam, że służbowo? 12.09.13, 15:32
          Zalinkuj mi proszę. Na spotkaniu TOWARZYSKIM, na którym się poznaliśmy (paniętam to, bo było to tuz przed moimi właśnie imieninami) nawiązała się rozmowa o imionach, znakach zodiaku. Pan brał w niej zywy udział, bo jak wspomniał - w młodości go takie rzeczy, jak astrologia, numerologia interesowały. Pewnie dlatego zapamiętał o moich imieninach, bo były "na dniach" i w tym samym dniu, co urodziny innego kolegi. Ja jego datę urodzin zapamiętałam, bo jest taka sama, jak mego długoletniego przyjaciela i mej nieżyjącej już babci.

          Prawdę mówiąc posłałam mu te zyczenia po tym, jak zadzwoniłam do mego przyjaciela (kontakt osobisty niemożliwy, odległośc) i przypomniało mi się o nim. Uwazałam, ze wypada, bo kiedy w zeszłym miesiącu nagle straciłam Tatę, dowiedziawszy się tego od znajomych zapewne wspólnych, zadzwonił i złożył mi kondolencje
          • baba67 Re: Babo, litości gdzie napisałam, że służbowo? 12.09.13, 22:22
            No jakos tak luzno nawet towarzysko to dziwne niby krotka znajomosc a date imienin i urodzin sie zna. Przyznasz ze nie na kazdym spotkaniu towarzyskim dyskutuje sie o imionach i horoskopach.
            Zyczenia z osobistych okazji nie sklada luzny znajomy, a tym bardziej kondolencji.
            Dla mnie to dziwne jakies choc mile oczywiscie.
            Moze pan sie lubi przyjaznic z paniami a zona juz swpje przeszla i reaguje histerycznie...
            • kora3 Kochana Babo 13.09.13, 11:02
              Powiem Ci, że z racji faktu, iż kondolencje od niektórych ludzi (np. moich znajomych z branzy) ukazały się w kliku gazetach, dzwonili ze swoimi do mnie ludzie, których nawet z widzenia nie pamiętam, bo zetknęłam się z nimi przelotnie, zawodowo, kilka lat temu. Było to miłe, choć zajmowało sporo czasu, którego ja, z racji załatwiania formalności, za bardzo nie miałam. Nie widziałam zatem nic nadzwyczajnego w tym, że dzwoni do mnie nie bliski, ale bądź co bądź jednak znajomy człowiek, którego nie tak dawno (w początkach sierpnia) widziałam i gadałam z nim.

              Co do tego, jakie układy ma ten pan ze swoją żoną - nie wiem. Nie interesują mnie ich sprawy, interesuje mnie, żeby nie insynuowała, iż narzucam się jej mezowi, bo się NIE narzucam. Tyle
              • baba67 Re: Kochana Babo 13.09.13, 12:05
                Ja tu lubie wchodzic bo mi sie co i rusz horyzonty otwieraja. W moim srodowisku gdzie pare lat pracowalam kondolencje skladali przyjaciele i najblizsi wspolpracownicy, stad tez moje zdziwienie.
                Nikt tu nie twierdzi ze pani sie normalnie zachowuje a Ty zatajasz jakis romansik.
                • kora3 Re: Kochana Babo 13.09.13, 12:11
                  baba67 napisała:

                  > Ja tu lubie wchodzic bo mi sie co i rusz horyzonty otwieraja. W moim srodowisku
                  > gdzie pare lat pracowalam kondolencje skladali przyjaciele i najblizsi wspolpr
                  > acownicy, stad tez moje zdziwienie.


                  Rozumiem, dlatego wyjaśniłam. Mnie np. zdziwiły kondolencje zamieszczone w prasie przez niektóre osoby, z którymi naprawdę kontakt mam sporadyczny.

                  > Nikt tu nie twierdzi ze pani sie normalnie zachowuje a Ty zatajasz jakis romans
                  > ik.


                  No niekoniecznie, poczytaj wpis Kol. np.
      • sweet_pink Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 15:04
        Składanie życzeń urodzinowych jest jedną z podstawowych zasad utrzymywania dobrych stosunków z ludźmi. Myślę, że można to znaleźć w większości poradników dotyczących kontaktów między ludzkich. Sami pomyślmy, przecież o ile nie robi tego osoba której nie trawimy, to myślimy ciepło o tych którzy wysyłają nam życzenia! Życzenia są również bardzo neutralną formą kontaktu, warto ich używać do podtrzymania luźnych znajomości. W zachowaniu autorki i jej znajomego nie ma nic dziwnego.
        • nick_ze_hej Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 15:28
          Składanie życzeń urodzinowych mało znanym osobom jest nowomodną kalką działań marketingowych firm, tytułujących swoich klientów per "Droga Kasiu" , "Drogi Adamie" i wysyłających im z okazji urodzin kupony promocyjne na swoje produkty. Z zasadami sv nie ma to nic wspólnego.
          • kora3 Nick -a czym jest nieczytanie postów 12.09.13, 15:40
            uważnie, w tym założycielskich?
            NIE mam z tym panem kontaktów zawodowych, NIE sprzedaje niczego, NIE oferuję, NIE mam żadnego interesu w podtrzymywaniu z nim kontaktu. Zapamiętałam jego datę urodzin z racji tego, ze jest taka sama, jak bliskich mi ludzi, przy okazji rozmowy o imionach i znakach zodiaku, a życzenia posłałam, bo kiedy ponad 2 tyg. temyu zmarł nagle mój Tata ten znajomy zadzwonił i złożył mi szczere kondolencje.
          • sweet_pink Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 15:54
            Nowomodna kalką? Składanie ludziom życzeń zalecał już Dale Carnegie w swoim poradniku z 1936 roku. To okazanie innej osobie zainteresowania i sympatii.
            To życzenia w marketingu są wtórne, są ewidentnym, brutalnym wykorzystaniem do własnych celów naszej słabości do czucia się ważnym, próbą wkupienia się w łaski konsumenta i budowania z nim emocjonalnej relacji (bo wtedy kupisz więcej). W jednym masz rację faktycznie marketingowe życzenia raczej z S-V nic wspólnego nie mają.
            • nick_ze_hej Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 16:05
              Litości, ale nie ludziom prawie obcym, których się raz w życiu widziało! No i oczywiście Don Camegie w swoim poradniku z 1936 roku nie mógł zalecać paniom inicjowania takich działań w stosunku do obcych, żonatych mężczyznwink) Może ta żona też ma tradycyjne poglądy... albo dobrze zna swojego męża?
              • sweet_pink Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 16:20
                Każdym ludziom dla których mamy ochotę być mili i którzy sami podali nam data urodzin. Od zażyłość relacji jedynie zależy forma/wylewność życzeń.
                Carnegie pisał swoje poradniki w sposób uniwersalny, były skierowane do wszystkich. Konkretnie zalecał wysyłanie kartki bądź telegramu. Podejrzewam raczej, że 36 nie było "histerii szukania złych intencji w drobnych gestach" i wypadało kartkę urodzinową wysłać komu tylko się chciało. Nawet pannie żonatemu widzianemu dwa razy na pikniku czy innym przyjęciu.
      • annthonka Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 15:14
        Niektóre daty imienin po prostu "się zna" - np. w przypadku imienia Anna czy Krystyna, które tak naprawdę obchodzone są raz w roku.

        Z urodzinami rzeczywiście trochę trudniej wink.

        Ale tak czy tak - gdybym miała w taki sposób reagować na każde "wszystkiego najlepszego" wysłane do mojego faceta, to bym na sms-y nie wyrobiła... I śmiem przypuszczać, że większość ludzi myśli podobnie, a Kora po prostu miała pecha, że trafiła na panią obsesyjną.
      • kora3 radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 15:17
        Nie spisuję ludziom danych z dowodu, a ten człowiek jest mi znany właśnie JEDYNIE Z KONTAKTÓW TOWARZYSKICH, co napisałam na samym początku.
        Noszę dość popularne imię, fakt, ale występuje w kalendarzu tylko 2 x w roku, a kiedy występuje powiedział na spotkaniu mój kolega, który tego samego dnia ma urodziny! Bo rozmowa była o znakach zodiaku, znaczeniu imion - takie dyrdymałki. Datę urodzin tego męza dziwnej żony zapamiętałam (mam dobrą pamięć), bo urodził się tego samego dnia (dokładnie, z rokiem), w którym urodził się mój przyjaciel oraz (nie z rokiem) moja ukochana śp. babcia.
        A ów mąż brał ożywiony udział w dyskusji, bo jak wspomniał interesuje się właśnie takimi dyrdymałkami, jak imiona, znaki zodiaku itd. Każdy ma jakieś hobbysmile Pewnie dlatego zakojarzył moje imieniny i wysłał życzenia. Co jeszcze wyjaśnić?
        • nick_ze_hej Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 15:38
          Co jeszcze wyjaśnić?

          Może jeszcze tylko co znaczy "zakojarzyć" i czy wszystkich luźno znanych ludzi, których daty urodzin z czymś ci się kojarzą zaszczycasz życzeniami? Może to i miłe ale ja osobiście jestem uczulony na takie nadmierne poufałości. Inna sprawa, że tu zabawę zaczął pan, a ty tylko skwapliwie poszłaś za ciosemwink
          • kora3 Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 15:45
            nick_ze_hej napisał:
            >
            > Może jeszcze tylko co znaczy "zakojarzyć" i czy wszystkich luźno znanych ludzi,
            > których daty urodzin z czymś ci się kojarzą zaszczycasz życzeniami?


            Nie
            Może to i
            > miłe ale ja osobiście jestem uczulony na takie nadmierne poufałości. Inna spraw
            > a, że tu zabawę zaczął pan, a ty tylko skwapliwie poszłaś za ciosemwink


            Guzik mnie obchodzi na co jesteś uczulony, sorry. Zadnej zabawy nie było. Gość niecałe 3 tyg. temu zadzwonił z kondolencjami, bo dowiedział się od znajomych, że zmarł mi Tata. Sms imieninowy wysłał mi wiosną. Poufałosci częściej ludzie, bo mają w tym interes szukają ze mna (z racji zawodowych) niż ja z nimi - oczywiście bezskutecznie, jeśli nie mam na blizsza znajomośc ochoty. Czego nie rozumiesz?
            • nick_ze_hej Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 15:54
              No, nadal nie rozumiem co znaczy "zakojarzyć"wink
              Co do reszty to może lepiej było po prostu podziękować za jego objawy pamięci i nie rewanżować się?
              • kora3 Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 15:58
                zakojarzyć znaczy to samo, co skojarzyć. Już wiesz?

                Rewanżować się nie rewanzowałam, bo o ile wiem panu na szczęście nikt bliski nie zmarł. Natomiast uważam wysłanie życzeń urodzinowych po tych kondolencjach za ładny gest i nie interesują mnie Twe pouczenie. To NIE BYŁO NARZUCANIE się i dobrze o tym wiesz
                • aqua48 Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 16:08
                  kora3 napisała:

                  >To NIE BYŁO NARZUCANIE się i dobrze o tym wiesz

                  Koro, to nie ma najmniejszego znaczenia, że to nie było narzucanie, znaczenie ma tylko to jak odebrała to żona tego pana i jak zareagowała. Możesz jej reakcji nie przyjmować do wiadomości, uznać ją za niegrzeczną itp. Ale raczej nie jesteś w stanie jej wytłumaczyć, że się nie narzucasz mężowi, ani nie spodziewaj się przeprosin z jej strony, bo normalnie nikt tak nie reaguje.
                  • kora3 Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 16:24
                    aqua48 napisała:
                    >
                    > Koro, to nie ma najmniejszego znaczenia, że to nie było narzucanie, znaczenie m
                    > a tylko to jak odebrała to żona tego pana i jak zareagowała. Możesz jej reakcji
                    > nie przyjmować do wiadomości, uznać ją za niegrzeczną



                    uznaję ja za wariacka i doskonale wiesz, ze mam rację smile


                    Ale raczej nie jest
                    > eś w stanie jej wytłumaczyć, że się nie narzucasz mężowi, ani nie spodziewaj si
                    > ę przeprosin z jej strony, bo normalnie nikt tak nie reaguje.


                    Toteż nie mam zamiaru jej niczego tłumaczyć zgodnie z Wasza radą, a jemu mam zamiar PRZY OKAZJI powiedzieć, żeby nie pisał do mnie nigdy nic, bo potem mam nieprzyjemności ze strony jego żony.
                • nick_ze_hej Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 16:18
                  Acha, czyli to tak jak "poszłem" znaczy "poszedłem"wink)
                  Skoro cię nie interesuje zdanie innych osób (o ile nie pokrywa się z Twoim) to po co zakładasz taki wątek?? To, że nie narzucasz się wiesz ty, no i ewentualnie ja teżwink) Ale żona jest chyba zgoła odmiennego zdania. Nie wiadomo też jak sprawę przedstawił jej mąż... Wersja " a wiesz kochanie to taka jedna się przyczepiła do mnie i nie daje mi spokoju..." jest bardzo prawdopodobna. Ta wersja może stać się obowiązującą wśród waszych wspólnych znajomych. Przyznasz, że mało fajny scenariusz? Dlatego napisałem, że proste "dziękuję" jest w takich sytuacjach bezpieczniejsze. Kiedyś się mówiło, że nic tak nie plami kobiety jak atrament. Niby czasy się zmieniły, nikt już prawie atramentu nie używa, a tu proszę jaka plama po zwykłym esemesiewink
                  • kora3 Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 16:30
                    nick_ze_hej napisał:

                    > Acha, czyli to tak jak "poszłem" znaczy "poszedłem"wink)

                    nie, istnieje coś takiego, jak żargon np. młodzieżowy, czy branżowy.

                    > Skoro cię nie interesuje zdanie innych osób (o ile nie pokrywa się z Twoim) to
                    > po co zakładasz taki wątek??


                    Interesowało mnie zdanie, ale daruj, nie kogoś pokroju tej pani, co uważa "wszystkiego najlepszego" za narzucanie się smile


                    Ale żona jest chyba zgoła odmiennego zdania

                    A mój kolega ma sąsiada co jest zdania, że może mówić do ludzi "ty chu...". Mój kolega ma odmienne i większość ludzi teżsmile

                    . Nie wiadomo też jak s
                    > prawę przedstawił jej mąż...


                    Przepraszam jaką sprawę?

                    Wersja " a wiesz kochanie to taka jedna się przycz
                    > epiła do mnie i nie daje mi spokoju..." jest bardzo prawdopodobna.


                    Nie, nie jest zupełnie. Taka wqersja jest prawdopodobna dość wysoce, gdy zona odkrywa w telefonie/p[oczcie meza miłosne, albo erotyczne wiadomości. Wówczas faktycznie wielu mężczyzn przedstawia kochankę, jako wariatkę, co się przyczepiła. "Wszystkiego najlepszego" na urodziny nie ma takiego zabarwienia

                    Ta wersja mo
                    > że stać się obowiązującą wśród waszych wspólnych znajomych.


                    Nie przypuszczam smile


                    Przyznasz, że mało
                    > fajny scenariusz


                    Mało, ale mnie to nie spotka, bo tych wspólnych znajomych akurat znam, a co ważniejsze oni mnie także smile

                    [i]? Dlatego napisałem, że proste "dziękuję" jest w takich sytuacj
                    > ach bezpieczniejsze
                    Kiedyś się mówiło, że nic tak nie plami kobiety jak atrame
                    > nt. Niby czasy się zmieniły, nikt już prawie atramentu nie używa, a tu proszę j
                    > aka plama po zwykłym esemesiewink


                    ale to, ze jakaś baba ma nie po kolei nie znaczy, ze to czyni plame na moim honorze Nicku smile
                    • kora3 a wspomniane przez Ciebie Nicku powiedzenie 12.09.13, 16:36
                      odnosiło się do zupełnie innej sytuacji. Mianowicie takiej, kiedy kobieta pisała listy miłosne lub/i erotyczne do mężczyzny, do którego takowych pisać nie powinna (w tamtych czasach - nie była jego żona, bez względu na to, czy miał jakaś zonę i bez względu na to, czy listy byłyby zainicjowane przez panią piszącą, czy przez pana).

                      Nawet w czasach, kiedy ukuło się to powiedzenie złożenie życzeń formie i treści oficjalnych z jakiejś okazji mężczyźnie przez kobietę nie było uznawane za coś niestosownego.
                    • aqua48 Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 12.09.13, 16:59
                      kora3 napisała:

                      > A mój kolega ma sąsiada co jest zdania, że może mówić do ludzi "ty chu...". Mój
                      > kolega ma odmienne i większość ludzi teżsmile

                      I ten kolega dyskutuje z sąsiadem udowadniając mu, że pan się myli, i że to niewłaściwe postępowanie, a przede wszystkim niezgodne z s-v, proponuje mu poprawną słownikowo i medycznie oraz mniej kolokwialną wersję, czy po prostu go unika?
                      Bo zdrowsze jest to drugie wyjście, choć oczywiście można poczuć "misję" i próbować dowieść swego za wszelką cenę.
                      • kora3 Aquo, czego Ty chcesz ? 12.09.13, 17:06
                        Przeciez ZAPYTAŁAM, czy waszym zdaniem powinnam z p[anią pogadać i zgodziłam się z Wami, ze nie.
                        Natomiast uważam, ze panu powinnam powiedzieć.
                        Co do kolegi - najpierw usiłował rozmawiać, teraz wzywa straz miejską
                        • aqua48 Tylko odpowiadam 12.09.13, 17:15
                          kora3 napisała:

                          > Przeciez ZAPYTAŁAM, czy waszym zdaniem powinnam z p[anią pogadać i zgodziłam si
                          > ę z Wami, ze nie.
                          > Natomiast uważam, ze panu powinnam powiedzieć.
                          > Co do kolegi - najpierw usiłował rozmawiać, teraz wzywa straz miejską

                          Koro, właśnie wszyscy ostrzegają Cię przed sytuacją, że Ty również będziesz musiała wzywać straż miejską..
                          A co do tego pana to ja sądzę, że on doskonale o wszystkim wie i jeśli mu o tym wspomnisz, to usłyszysz jaki jest biedny i jaką ma ciężką sytuację, i jak go żona nie rozumie, a on przecież taki niewinny smile
                          • sweet_pink Re: Tylko odpowiadam 12.09.13, 17:36
                            A jak go zacznie ignorować bez wyjaśnień to zacznie się dopytywać czym go uraziła wink
                            Ogólnie ja by uznała sytuację za abstrakcyjną/pomyłkę/kiepski dowcip. I zachowywała się dalej normalnie. Coś w stylu, że nie zauważamy że ktoś puścił bąka w towarzystwie.
                          • kora3 Aquo ok 13.09.13, 11:05
                            Powiem Ci tak: na forach, tym także zauważam, ze wszyscy szukają w podobnych sytuacjach jakiegoś "drugiego dna". Nie interesuje mnie relacja pana z żoną, ani czy on winny czemuś, czy nie. Ja na pewno jestem niewinna i interesuje mnie, by nie insynuowano, że jest inaczej. I tylko to.
                        • horpyna4 Re: Aquo, czego Ty chcesz ? 13.09.13, 09:23
                          Koro, czytam ten wątek i widzę, że niektórzy nic nie rozumieją. Więc może dodam coś od siebie, bo znam podobne sytuacje. W prawdzie sama nie brałam w nich udziału, ale dotyczyły dość bliskiej osoby, więc znam dobrze.

                          Żona oczywiście zachowała się absolutnie skandalicznie. I nie ma tu znaczenia, czy jej mąż lubi romansować. Słuszne jest olanie jej i traktowanie, jakby nie istniała.

                          Sytuacja, którą dobrze znam, wyglądała tak: starsi ludzie. Pan i pani po osiemdziesiątce, znajomość jeszcze z wczesnej młodości. Tylko przyjaźń, żadnej erotyki. Pani miała narzeczonego, potem wyszła za niego za mąż i mąż też zaprzyjaźnił się z tym panem.

                          Pan był klasycznym starym kawalerem. W mocno już dojrzałym wieku wyjechał na drugą półkulę. Po jakimś czasie ożenił się tam, z Polką zresztą. Jakiegoś głębszego porozumienia w tym małżeństwie nie było, chyba po prostu miał dosyć samotności.

                          I otóż ta żona (młodsza od pana o ładnych parę lat) zaczęła być zazdrosna o przyjaźń między jej mężem, a panią. Pani w międzyczasie owdowiała, ale naprawdę nie zamierzała powtórnie wychodzić za mąż. Zresztą kontakty były głównie na odległość, bo pan z żoną bardzo rzadko odwiedzali Polskę.

                          Żona stała się chorobliwie zazdrosna. Być może mąż ciepło wyrażał się o swojej starej przyjaźni, nie zdając sobie sprawy z uczuć żony. Nie podejrzewał, że można być zazdrosną o coś takiego. A żona widziała, że jej mąż i tamta pani "nadają na jednej fali", ona tak blisko psychicznie nie była ze swoim mężem.

                          Podczas jednej z wizyt w Polsce mąż zmarł. Panią o jego śmierci i pogrzebie powiadomiła jakaś dalsza wspólna znajoma. Pani myślała, że to z inspiracji żony, więc po pogrzebie w swojej naiwności podeszła złożyć kondolencje i podziękować za powiadomienie. Usłyszała tylko warknięcie "ja ciebie nie powiadamiałam".

                          Dla wyjaśnienia - zmarły chyba przekroczył 90 lat, a pani dobiegała tego wieku.

                          I masz rację, że chcesz przy okazji (i tylko przy okazji) poinformować faceta o zagrywce jego żony. Bo jest całkiem możliwe, że to podobny typ, a on nie zdaje sobie z tego sprawy. Ona swoim zachowaniem może go wpędzić w kłopoty, jeżeli tak, jak Ciebie, potraktuje osobę, od której zależy przyszłość męża, np. awans. Niby to akurat nie Twoja sprawa, ale Ty też będziesz w lepszej sytuacji, bo jeżeli gość jest w porządku, to ukróci wyskoki małżonki. A ona mogłaby Ci psuć nerwy, bo jest nieprzewidywalna.
                          • kora3 Dzięki Horpyno 13.09.13, 11:22
                            za zrozumienie.

                            Widzisz, mnie tak naprawdę zdanie pani małżonki tego pana na mój temat (w związku z urodzinowym smsem, bo z czym innym wyrobione) nie interesuje. Nawet się nie znamy!
                            Mnie interesuje ze tak powiem własny interessmile Pomyślałam, że jeśli kobieta ma czelnośc pisać taki sms do nieznajomej osoby, jaki wystosowała do mnie, to może również np. zacząć opowiadać na mój temat różne rzeczy. Nie boję się, tylko nie chce mi się z nią użerać w razie czego.
                            • horpyna4 Re: Dzięki Horpyno 13.09.13, 13:34
                              Rozumiem i współczuję. Bo takie osoby bywają zupełnie nieprzewidywalne i potrafią posunąć się nawet do czynnej agresji, jeżeli dojdzie do przypadkowego spotkania.

                              Przecież ta kobieta zupełnie nie używa mózgu, bo jakby trochę pomyślała, to nigdy nie wysłałaby takiego esemesa. Pewnych rzeczy po prostu się nie robi.

                              A normalnemu człowiekowi wobec takiego zachowania po prostu szczęka opada...
                              • kora3 Re: Dzięki Horpyno 13.09.13, 13:42
                                horpyna4 napisała:

                                > Rozumiem i współczuję. Bo takie osoby bywają zupełnie nieprzewidywalne i potraf
                                > ią posunąć się nawet do czynnej agresji, jeżeli dojdzie do przypadkowego spotka
                                > nia.


                                Byłoby to wysoce niemądre z jej strony i odpowiednio dotkliwie (finansowo) ukaranesmile
                                >
                                > Przecież ta kobieta zupełnie nie używa mózgu, bo jakby trochę pomyślała, to nig
                                > dy nie wysłałaby takiego esemesa. Pewnych rzeczy po prostu się nie robi.


                                Nie znam kobiety, nie znam relacji z mezem, ale madra to ona nie jest na pewno.
                                >
                                > A normalnemu człowiekowi wobec takiego zachowania po prostu szczęka opada...

                                Niekazdemu smile poczytaj wypowiedzi w tym wątkusmile jedna dotyczy tego, ze jestem rozwiedziona, mam partnera, a nie meza, a pani martwi się o swój byt smile

                                Miałam meza - nie zdradzał mnie (w każdym razie nic nie wiem na ten temat), ani ja jego (niestety powiem po ponad 10 latach od rozwodu, ale człek młody był i glupi), ale nie wyobrażam sobie, że robie problem z życzeń urodzinowych wysłanych do mojego partnera i wypisuję takie głupotysmile Widocznie mniej martwię się o byt smile
                  • agulha Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 13.09.13, 18:50
                    Jeżeli już, to "aha", a nie "acha". Jak się chce być złośliwym i wytyka się komuś błędy czy przejęzyczenia, to trzeba chociaż pisać ortograficznie.
                    Kto nie wierzy, polecam słowniki. Jest "ach", ale "aha".
                    • ebro888 Re: radzę czytac uwazniej, pomoże :) 14.09.13, 13:48
                      Hmm..,jedną z koronnych zasad sv jest niedostrzeganie dostrzeżonych przez nas czyichś błędów ortograficznych.Podyktowane jest to zapewne tym,że KAŻDY w jakimś czasie je popełnia(chyba,że nigdy nie pisze).Powodem wcale nie musi być nieznajomość ortografii.Najczęściej - zwykłe przemęczenie. smile
    • sweet_pink Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 15:06
      Koro. Ja bym się nie przejmowała. Uznałabym sms za żart lub pomyłkę i zapomniała o sprawie.
    • kol.3 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 17:38
      Z jednej strony luźny znajomy z którym się prawie nie utrzymuje kontaktów, z drugiej strony życzenia urodzinowe. Coś mi tu nie współgra. Wiedzialaś kiedy ma urodziny?
      Może po prostu zastosuj się do życzenia żony i daj sobie spokój z tą znajomością?
    • kol.3 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 17:46

      Nawet gdyby luźny znajomy na większym spotkaniu towarzyskim opowiedział kiedy ma urodziny pewnie bym nie zapamiętala bo po co. A Ty zapamiętałaś. Może żona ma intuicję?
      • kora3 Miła Kol :) 13.09.13, 11:26
        Dokładnie napisałam w tym wątku kilka razy dlaczego ten znajomy wiedział, kiedy mam imieniny, ja zapamiętałam datę jego urodzin oraz dlaczego złożyłam smsowe życzenia.

        Jeśli jego zona ma intuicję, to albo kiepską, albo skierowaną niewłaściwie smile
    • kornel-1 Re: Jestem w szoku - serio 12.09.13, 23:24
      Powszechnie wiadomo, że rozmowa o znakach zodiaku jest tylko wstępem do pójścia do łóżka.
      Ponieważ jesteś już w trójkącie, to powinnaś tego sms-a forwardować do swego znajomego. Ewentualnie, możesz poprosić swego męża/faceta, aby do tej pani napisał sms-a "Proszę nie zaczepiać mojej żony/kobiety". Zrobi się ciekawiej.

      Historia banalna. Pani ma włączony program obronny.

      Ale - jeśli wgłębić się w twój post - to można dostrzec pewną niejasność. Czy tego sms-a zazdrośnica wysłała z komórki męża? A jeśli ze swojego: skąd wiedziałaś, o którego męża chodzi?

      Kornel
      • nm.buba011 Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 10:01
        kornel-1 napisał:

        > Ale - jeśli wgłębić się w twój post - to można dostrzec pewną niejasność. Czy t
        > ego sms-a zazdrośnica wysłała z komórki męża? A jeśli ze swojego: skąd wiedział
        > aś, o którego męża chodzi?

        - nie wnikaj tak głęboko, choć to cenna umiejętność.
        Posty fabularne?
        Jeżeli temat ciekawy?
        Czemu - nie?

        Dygresja

        Zauważyłem, że jest ogromna różnica, kiedy napiszę post, w którym sam występuje, a kiedy zadam pytanie, jak się zachować w danej sytuacji.
        W pierwszym przypadku spotykam furię na swój temat, tych samych osób.
        W drugim, przeważnie mało kto ma coś do powiedzenia.
        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • kora3 Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 11:28
        z telefonu meza.
    • notting_hill Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 13:14
      Droga Koro, nie wiem czemu się dziwisz, że są na tym świecie kobiety, które mają włączony radar na inne kobiety dookoła.

      Mnie kiedyś zszokowało, że zadzwoniłam do sąsiada w pewnej sprawie dotyczącej wspólnoty, słuchawkę podniosła jego żona (telefon domowy), mojego nazwiska nie slojarzyła, mimo że znamy się z widzenia i w jej głosie (zanim skojarzyła kto zacz) już usłyszałam to wrogie: co to za baba dzwoni do MOJEGO chłopa... Zaraz oczywiście skojarzyła, i już normalnym głosem kontynuowała rozmowę. Więc...

      I trochę zgadzam się z przedmówcami, że coś JEST na rzeczy- przede wszystkim ten pan, dzwoniąc z kondolencjami, daje do zrozumienia, że chciałby zacieśnić znajomość. To niewinny w sumie pretekst, i jak najbardziej da się go podciągnąć pod zwykłą ludzką grzeczność, ale Ty odpowiadając na ten gest życzeniami urodzinowymi podejmujesz tę subtelną grę.... Możesz twierdzić, że w swoim odczuciu tak nie jest i pewnie nawet tak myślisz, ale konwencjonalnie rzecz biorąc to tak to właśnie wygląda. I teraz mówiąc panu o tym, że ma żonę wariatkę jeszcze bardziej wchodzisz w ten, pożal się boże, "trójkąt". Jeśli naprawdę nie masz na myśli żadnego "poznawania" tego pana bliżej, po prostu zapomnij i spuść na to zasłonę milczenia, a pana zwyczajnie unikaj.
      Jeśli dobrze kojarzę Twoje wątki, to nie udawaj takiej pierwszej naiwnej- jesteś rozwiedziona, masz partnera, nie męża, masz sukcesy zawodowe i jesteś w wieku "biorącym"- no to co się dziwisz, że stanowisz zagrożenie dla żon, w dodatku niepewnych siebie, dla których mąż jest gwarantem jako takiej pozycji? Życie to brutalna walka....
      • kora3 Miła Notthimg ... 13.09.13, 13:36
        Miałam nie pisać tego 23 raz, ale mnie rozczuliłaś smile

        Kondolencje odbierałam od ludzi, których wcale nie pamiętam także. Kobiet, także. sadzisz, ze wszyscy chcieli zacieśniać ze mną znajomość? Odbierałam je, bo fakt, ze straciłam Ojca, choć nie rozgłaszałam tego jakoś, stał się powszechnie znany, głownie za sprawą kondolencji składanych mi w prasie przez różnych ludzi.

        Ten pan, o którym mowa widział mnie klika razy w życiu. Ani on mnie, ani ja jemu nigdy podczas tych spotkań większej uwagi nie poświęcaliśmy. Sadze, że jeśli ktoś chciałby zacieśniać ze mną kontakty, to czyniłby to częściej i intensywniej niż smsowe neutralne zyczenia na imieniny wiosną i kondolencje u progu jesieni.

        Ja rozumiem, ze wg Ciebie bycie rozwiedzionym i życie w kohabitacji, to powód żeby pani jakaś, która mnie nie zna była zazdrosna, ale dla większości ludzi, nie.


        Nie jestem pierwszą naiwna i nigdy na taką nie pozowałam, ale nikt nie ma żadnego prawa mnie obrazać, ani nawet nie ma powodu do komentowania mojego zachowania. Ro9zwiodłam się nie z powodu innego mężczyzny, nigdy nie byłam zwiazana z mezczyzną zajętym (formalnie, czy nie), nie narzucam się żadnym facetom.

        Jestem tzw. osobą zaufania publicznego i choć zupełnie nie zależy mi na opinii innych o mnie (z wyjątkami), to zależy mi na własnej o mniesmile Wg mojej oceny psychiczna forma tej pani nie ma tu nic do rzeczy. Inna sprawa, gdybym napisała do jej meza jakieś szczególnie osobiste zyczenia, z podtekstami jakimiś. Wówczas jej reakcja mogłaby być jakoś wytłumaczalna. Nadmieniam, ze ta pani mnie nie zna, wiec nic nie wie o mym, jakze przez Ciebie potępianym stanie cywilnymsmile, wieku, czy wyglądzie. To czy ona obawia się o swój byt mnie kompletnie nie interesuje, ja o sówj się nie obawiam, a jej bytowi nie zagrazam. Proste smile
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
        • kol.3 Re: Miła Notthimg ... 13.09.13, 16:26
          Tyle że tzw. osoby zaufania publicznego mają najbardziej skandaliczne romanse.
          • kora3 Niech mają Kol:) 14.09.13, 15:35
            Mnie to nie interesuje, interesuje mnie nieinsynuowanie na mój temat że łączy mnie coś z kimś z kim mnie nie łączy, albo, że narzucam się komus komu się nie narzucam. I tylko tyle
    • kora3 Zadzwonił do mnie kolega, szykowac się na ślub? 13.09.13, 13:51
      czy ognisty romans?
      Tak mi się właśnie skojarzyło w związku z niektórymi wypowiedziami w tym wątkusmile

      Z kolegą od życzeń na Wielkanoc (sms) kontaktów nie miałam. Dowiedział się, że zmarł mój Tato, zadzwonił z kondolencjami. Poza nimi pogadaliśmy troszkę (znamy się 21 lat), jest wolny, właśnie się rozwiódł (nie wiedziałam że miał takie plany). Pewnie chciał poprzez kondolencje jakos zacieśnić ze mną kontakty?smile Mam się szykować do slubu, czy na ognisty romans? Bo przecież tak sobie z kondolencjami facet do kobiety rozwiedzionej, mającej partnera nie męza w wieku "rębnym" (Z "Siekierezady") nie dzwoni -MUSI być drugie dno


      Czasem mnie ludzie naprawdę bardziej przerazają niż śmieszą i wtedy naprawdę jestem przerażona smile
    • lady-z-gaga Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 17:03
      Żona Twojego znajomego jest wariatką - to raz.
      Dwa - czy Ty nie zanadto się starasz w kontaktach z ludźmi? Ja też jestem osobą komunikatywną i lubię "skracac dystans", a jednak nie przyszłoby mi do głowy smsować do kogoś, kogo ledwie znam i kto mnie do tego nie zachęcał. To ewidentna towarzyska nadgorliwość.
      Gdybyś spotkała gościa przypadkiem na ulicy w dniu urodzin, życzenia byłyby naturalne.
      Gdybys wysłała maila - dopuszczalne.
      Telefonowanie i smsowanie to nieco bliższy etap zażyłości. Nie doszukuję się podtekstów, probuję jedynie wytłumaczyć coś, czego najwyraźniej nie widzisz: Twoj sms byl niepotrzebny i mógł sugerowac chęć zacieśnienia znajomości.
      To oczywiście nie usprawiedliwia zachowania zazdrosnej żony, ktore jest kuriozalne.
      • sweet_pink Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 20:11
        Na litość boską! Nawet jakby kora chciała tą znajomość zacieśniać. Bo np milo jej się rozmawia i chciałaby mieć takiego kolegę, abo partnera biznesowego z niego, albo konsultanta/informatora w sprawie jakiejkolwiek. To za przeproszeniem co, nie wolno też? Wszystko mu mieć romansowe podłoże?
        https://bi.gazeta.pl/im/7/10750/z10750647Q,I-don-t-want-to-live-on-this-planet-anymore.jpg
        • lady-z-gaga Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 20:25
          Wolno jej smile ale sęk w tym, że podobno nie chciała niczego zacieśniać

          • kora3 Nie Lady, nie miałam zamiaru niczego zaciesniać!!! 14.09.13, 15:53
            Urodzinowy sms był pokłosiem kondolencji, które ów pan telefonicznie złożył mi niedawno.
            Wczesniej wysłał mi sms imieninowy niedługo po tym, jak się poznaliśmy (wiosną tego roku).

            To na tym właśnie spotkaniu poznał datę moich imienin (przypadały za kilka dni), a ja jego datę urodzin, którą zapamiętałam, bo jest dokładnie taka sama, jak mego przyjaciela i mej zmarłej babci. Pamięć mam naprawdę dobrą i nie tylko datę urodzin tego pana zapamiętałam z rozmowy, która się podczas tego spotkania toczyła, a dotyczyła ona w części znaczenia imion, znaków zodiaku itd.

            Ja jestem dorosłą kobietą i wierz mi, gdybym chciała na jakimkolwiek polu zacieśniać kontakty z tym panem, to naprawdę zrobiłabym to inaczej, niż wysyłając bardzo oficjalne i banalne życzenia. Przecież gdybym chciała tego zacieśniania mogłabym zagadnąć go np. telefonicznie o cokolwiek i zobaczyć, jak się sytuacja rozwinie. W mojej pracy to nic nadzwyczajnego.
        • kora3 Re: Jestem w szoku - serio 14.09.13, 15:59
          sweet_pink napisała:

          > Na litość boską! Nawet jakby kora chciała tą znajomość zacieśniać. Bo np milo j
          > ej się rozmawia i chciałaby mieć takiego kolegę, abo partnera biznesowego z nie
          > go, albo konsultanta/informatora w sprawie jakiejkolwiek.


          No np. Sweet, aczkolwiek tu naprawdę nie miało to miejsca.

          To za przeproszeniem
          > co, nie wolno też? Wszystko mu mieć romansowe podłoże?


          No widać wg zony tego pana oraz niektórych użytkowników forum - wszystko smile

          Nie przeglądam komórki mego partnera, ale gdybym np. teoretycznie jakoś tam natknęła się na sms takiej treści w jego urodziny w dodatku, to bym kompletnie się nim nie zainteresowała. Inna sprawa, gdyby tresc była jakaś romansowa, erotyczna, miłosna...Pewnie bym zareagowała pytaniem o co chodzi, a nie pisaniem do autora treści.

          Znam przypadek, kiedy na komórkę meza przyszedł naprawdę erotyczny sms z numeru nie zapisanego w tej komórce. Żona zrobiła piekło, zadzwoniła do autorki i okazało się, że to zwyczajna pomyłkasmile No, ale tresc była taka, że ja jako żonę taka tresc wysłana do jej meza mogła zaniepokoić.
      • kora3 Lady napisałam skąd urodzinowy smys 14.09.13, 15:42
        i to jest w tym watku. Nie mam siły tłumaczyć po raz 100, przepraszam.

        Nie mam zwyczaju skracania dystansu z ludźmi, choćby dlatego, że poznaję ich dość sporo i byłoby kłopotliwe z każdym zaraz "zacieśniać" smile
    • ebro888 Re: Jestem w szoku - serio 13.09.13, 17:23
      Omawiany sms wysłany został z komórki pana.I nikomu nie przeszło przez myśl,że może to on sam,w ramach jakiejś gry/inne,to napisał?
      • kora3 No mnie nie przyszło, przyznaję Ebro 14.09.13, 15:39
        I po Twej sugestii, też jakoś nie mam do tej ewentualności (której w istocie nie można wykluczyć) przekonania. Mowa tu bowiem o ludziach 40+, poważnych. Stopień mojej znajomości z panem nie uprawnia do takich założmy "zartów", a pan nie ma interesu w tym, bym go znielubiła, albo jego (nie znaną mnie) żonę.
        • ebro888 Re: No mnie nie przyszło, przyznaję Ebro 14.09.13, 17:04
          Konkluzja jest taka,że pewności kto się do nas zwraca elektronicznie nigdy do końca nie ma-równie dobrze mogła to napisać np.jego teściowa...Dopytanie go o ten sms oceniłabym jako pozbawione klasy.Dama ignoruje takie sms-y.Jedyne co pozostaje,jak sądzę-na jego ewentualne zapytania jakoś oględnie(sic)wytłumaczyć.
    • milamala Re: Jestem w szoku - serio 15.09.13, 20:23
      Czy juz kiedys mialas podobnej sytuacji tj. zazdrosnej kobiety. Wtedy chodzilo zdajsie o jakies komputerowe sprawy.
      Moze zachowujesz nieswiadomie w stosunku do mezczyzn w taki sposob,ze ich kobiety odczytuja jako zagrazajacy ich zwiazkowi.
      • kora3 Re: Jestem w szoku - serio 16.09.13, 11:27
        milamala napisała:

        > Czy juz kiedys mialas podobnej sytuacji tj. zazdrosnej kobiety. Wtedy chodzilo
        > zdajsie o jakies komputerowe sprawy.


        Nie, miałam sytuację kobiety niechętnej w stosunku do gościa jej partnera. Nie mam cienbia przypuszczenia, by była o mnie zazdrosna.

        > Moze zachowujesz nieswiadomie w stosunku do mezczyzn w taki sposob,ze ich kobie
        > ty odczytuja jako zagrazajacy ich zwiazkowi.


        Milamalu, zastanów się chwilę logicznie, ok?
        Partnerka pana od komputerów wie, ze jej partner ze mną współpracuje i nigdy z tego powodu nie było żadnych z jej strony w stosunku do mnie kwasów. Widziałyśmy się wszystkiego z 5 x w zyciu. Jest ona, podobnie jak jej partner młodsza ode mnie z 10 lat z okładem i atrakcyjna. Z jej partnerem się nie koleguję, nie spotykam pozazawodowo, a o ile to przypadkiem i wymieniamy "cześc, cześć"

        Pani żony znajomego wcale nie znam, nie widziałyśmy się nigdy w zyciu. Nie mam z nim indywidualnego kontaktu poza życzeniami i kondolencjami. Na jakiej podstawie obie te panie miałyby wysnuć wnioski, że ich związki są zagrozone?smile Powiadasz, ze na podstawie mego zachowania. A owszem, ja jestem flirciara, tylko ja wiem z kim flirtuję. Z tymi panami - nie, a w dodatku ostatnia pani nigdy nie miała okazji widzieć zadnego mego zachowania, więc....
        • milamala Re: Jestem w szoku - serio 16.09.13, 20:58
          "Nie
          > mam cienbia przypuszczenia, by była o mnie zazdrosna."

          Wlasnie o tym mowie. Tamta pani od pana komputerowego byla zazdrosna, ta pani jest zazdrosna, dosc duzo tych zazdrosci. Dlatego rozwazam, co moglby byc przyczyna, ze juz dwie kobiety w zwyklych zyciowych sytuacjach podejrzewaly Cie o zakusy na ich partnera.

          "Milamalu, zastanów się chwilę logicznie, ok? "

          Wlasie sie zastanawiam.

          "Z jej partnerem się nie koleguję, nie sp
          > otykam pozazawodowo, a o ile to przypadkiem i wymieniamy "cześc, cześć"
          "Na jakiej podsta
          > wie obie te panie miałyby wysnuć wnioski, że ich związki są zagrozone?smile "

          Bo, bo ja wiem, np. ze wysylasz slabo znanemu mezczyznie zyczenia smsowe. W naszej kulturze nie jest raczej przyjete tak spieszyc sie z zyczeniami do slabo znanych osob, zwlaszcza plci odmiennej i zajetej.
          Czy do wszystkich rowniez kolezanek z pracy, takze tych slabo znanych wysylasz zyczenia smsowe?
          • kora3 Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 12:36
            pani od pana z komputerem nic nie wspominała o zazdrosvi, może jak tu ktoś (może Ty ale głowy nie dam) niezadwolona była, ze partner wolny czas przeznacza na naprawę kompa czyjegoś, może ze nie wspomniał jej, ze ktoś jest, gdy dzwoniła ...Przyczyn złego zachowania pani mogło być wiele, a ty stawiasz zaraz dodam, ze irracjonalnie na zazdrość.


            Jeśli chodzi o zyczenia - owszem wysyłam je i otrzymuje także od osób, z którymi mam sporadyczny kontakt, np. zawodowy. Zwykle mam nimi w swieta i swoje świeta zawaloną skrzynkę i nie poejrzewam nikogo z piszących o podryw, a mój facet także nie podejrzewa. dzwine, nie?
            • pavvka Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 13:15
              kora3 napisała:

              > pani od pana z komputerem nic nie wspominała o zazdrosvi, może jak tu ktoś (moż
              > e Ty ale głowy nie dam) niezadwolona była, ze partner wolny czas przeznacza na
              > naprawę kompa czyjegoś, może ze nie wspomniał jej, ze ktoś jest, gdy dzwoniła .
              > ..Przyczyn złego zachowania pani mogło być wiele, a ty stawiasz zaraz dodam, ze
              > irracjonalnie na zazdrość.

              Ja w ogóle obserwuję, że niektórzy uczestnicy tego forum do każdej sytuacji, w której zaangażowane są dwie osoby odmiennych płci, dopisują seksualne podteksty, niezależnie od tego czy są ku temu jakiekolwiek powody czy nie. Nie chcę spekulować co do przyczyn, ale nieodmiennie mnie to dziwi.
              • kora3 Bingo Pavvku 17.09.13, 13:39
                Też to zauważyłam smile Tu akurat, w tym atku, to ma sens, bo zakładając, ze smysa napisała żona pana, to ona myśli, że coś jest na rzeczy (Bój jeden wie na jakiej podstawie). Tyle, ze te opinie pojawiają się też w watkach, gdzie nie ma cienia tego. No i dziwi mnie, ze ktoś takie wariackie zachowanie i niebezpieczne (choćby dla interesów, czy kariery zawodowej męża) rozumie i szuka Bóg wie czego podejrzanego w zwyczajnych życzeniach na urodziny, albo o zgrozo, kondolencjach nawet
                • milamala Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 13:57
                  Bingo, bingo, zwlaszcza, ze sama zasugerowalas zazdrosc u zony tego pana.

                  Po drugie trudno mi uwierzyc, ze zupelnie nie widzsz roznicy pomiedzy zyczeniami swiatecznymi (jak wspomnialam ostatnimi laty masowka), urodzinowymi (gdzie wystarczy miec kalendaz i na niego spojrzec), a nawet kondolencjami czy szybkiego powrotu do zdrowia, bo takie informacje jak te ostatnie rozchodza sie lotem blyskawicy po biurze... a zyczeniami urodzinowymi.
                  Chyba ze chcesz tu wmawiac, ze wiedza na temat dat urodzin wszystkich slabo znanych wspolpracownikow jest oczywista oczywistoscia.
                  • pavvka Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:05
                    milamala napisała:

                    > Bingo, bingo, zwlaszcza, ze sama zasugerowalas zazdrosc u zony tego pana.

                    W tej sytuacji akurat jest oczywiste, że żona jest zazdrosna. Sprawa rozchodzi się o to czy jej zachowanie jest usprawiedliwione.
                    • milamala Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:13
                      pavvka napisał:

                      "> W tej sytuacji akurat jest oczywiste, że żona jest zazdrosna.'

                      No to jaki masz problem z tym, ze ktos widzi zazdrosc ... w zazdrosci?
                      • kora3 Myślę, że Pavvka problem widzi w tym, 18.09.13, 09:33
                        że takie wariackei zachowanie tej pani jest przez czesc z Was usprawiedliwiane tym, ze jest patologicznie zazdrosna i usiłujecie przekonać mnie, ze to w moim zachowaniu było cos niestosownego, co panią musiało sprowokować.

                        Zadam Ci Milamalu pytanie: czy Twego meża, partnera sprowokowałoby do zazdrości, gdyby zadzwonił do Ciebie w środku nocy jakiś pan (spoza rodziny)?
                        Odpowiadając, zapewne doprecyzowałabyś coż to miałby być za pan i po co dzwonić miałby. bo wszystko, znów, zależy od wzajemnej relacji ludzi i środowiska.
                      • irmina51 Re: Bingo Pavvku 02.10.13, 12:07
                        Kora.Ciagle zaznaczasz ze sa rozne srodowiska,masz racje np. sa grupy znajomych ktorzy uprawiaja sex grupowo tzw.swingersi.zamieniaja sie partnerami.I to nie znaczy ze to jest normalne.Musza byc jakies zasady .Ty uwazasz ze jak do twojego meza zadzwoni jakas kobieta w srodku nocy to jest ok./napewno sprawy biznesowe/.Otoz nie.Dla mnie to jest nie normalne zeby jakas baba wydzwaniala do mojego meza w nocy.Jak napisalam od kolezenstwa ,skladania zyczen sa portale spolecznosciowe.Tak samo sprawy biznesowe.od tego sa e-maile.Jak bys wyslala mojemu mezowi takiego sms-a napewno bym ci nee odpisala,bo bym sie ponizyla w ten sposob.Ale maz mial by ''zmyta glowe''.Nie to ze jestem zazdrosna,bo on wie czym ryzykuje.A dla mnie malzenstwo to jest rzecz swieta,wiec uszanuj wole tej pani ,przepros ze nie mialas zlych intencji i zapomnij o calej sprawie.
                        • kora3 No już bez jaj :) 02.10.13, 14:15
                          irmina51 napisał(a):

                          > Kora.Ciagle zaznaczasz ze sa rozne srodowiska,masz racje np. sa grupy znajomych
                          > ktorzy uprawiaja sex grupowo tzw.swingersi.zamieniaja sie partnerami.I to nie
                          > znaczy ze to jest normalne.


                          Przeciwnie, w tym środowisku to jest zupełnie NORMALNE. Co nie oznacza bynajmniej, ze taka jest NORMA SPOŁECZNA. Nie sadze jednak, by zona swingującego pana wykazywała zaskoczenie tym, że chce się on zamienić na partnerki z jakimś panemsmile

                          Musza byc jakies zasady

                          Owszem i tych zasad dane srodowisko się trzyma smile

                          .Ty uwazasz ze jak do twojeg
                          > o meza zadzwoni jakas kobieta


                          W sumie zupełnie mi lata kto i po co zadzwoni do mojego BYŁEGO meżasmile

                          w srodku nocy to jest ok./napewno sprawy biznesow
                          > e/


                          Jeśli do mojego partnera jest telefon w środku nocy, to nie jestem zachwycona, bo to oznacza, że zaraz będzie musiał iść do pracy, albo odpukać coś złego się stało.
                          Jeśli do mnie jest telefon w środku nocy, to tak samo. Płec dzwoniącego nie ma znaczenia.
                          Biznesy rzadko załatwia się nocą, no chyba, ze z Amerykanami, ale sa zajęcia, które wymagają czasem zerwania kogoś w nocy z łozka. smile

                          A Ty nie porównuj telefonu w środku nocy do urodzinowego, banalnego smsa w pełnym swietle dniasmile

                          .Dla mnie to jest nie normalne zeby jakas baba wydzwaniala do mojego
                          > meza w nocy


                          Ciekawe co byś zrobiła, gdyby jego praca polegała m.in na nocnych dyżurach, a koordynatorem tychże była kobieta smile
                          Irmino, powtarzam: podajesz dwie zupełnie nieadekwatne sytuacje. Inna jest sytuacja, kiedy z nieznanej przyczyny, nieznana Ci kobieta dzwoni do Twego meza w środku nocy, a czym innym neutralny sms raz na kilka miesięcy z każdej ze stron. i nie wierze, ze tego nie dostrzegasz.

                          Jeśli nadal nie to porównaj sobie sytuacje następujące:
                          1. przychodzisz do swego meza do pracy i widzisz go namiętnie całującego się ze współpracownicą na wpół rozebraną
                          2. przychodzisz do swego meza do pracy i widzisz go rozmawiającego na korytarzu ze współpracownicą

                          NAPRAWDE postrzegasz te dwie sytuacje tak samo?smile

                          .Jak napisalam od kolezenstwa ,skladania zyczen sa portale spoleczn
                          > osciowe.


                          A ja np. nie przepadam za nimi, nie mam na nie czasu, mam stare konto na jednym (mniej popularnym) i wchodzę tam raz na "ruski rok", no i? smile

                          [i]Tak samo sprawy biznesowe.od tego sa e-maile
                          wiesz co? jakbym ja chciała swoje sprawy zawodowe załatwiać via mail, to chyba bym zwariowała, przede wsztsrkim nie wyrobiłabym się z pracą. Wiekszosc spraw nie wymagających osobistego kontaktu załatwiam przez telefon i owszem, telefonując także do panów, także zajętych oraz o zgrozo, jeśli coś wymaga osobistego kontaktu, to spotykam si ę z takimiż. i wyobraź sobie, ze wszyscy tak robią w tej branzy i nikogo to nie dziwi, żon i partnerek tych pań o zgrozo - też nie.

                          .Jak bys wyslala mojemu mez
                          > owi takiego sms-a napewno bym ci nee odpisala,bo bym sie ponizyla w ten sposob.
                          > Ale maz mial by ''zmyta glowe''


                          Nie ma pojęcia za co. smile Rozumiem, ze Twój mąż nie zawiera znajomości z żadnymi kobietami, czy to towarzyskich, czy zawodowych? Ok, jeśli niechce/nie wilno mu, a w sparwach zawodowych nie musi, to ok. A teraz wyobraź sobie, że twój mąż jest np. posłem i dostaje na urodziny/imieniny 300 takich sms-ów od najróżniejszych nieznanych Ci kobiteksmile Głowę jeszcze ma ?smile

                          .Nie to ze jestem zazdrosna,bo on wie czym ryzyk
                          > uje


                          A czym ryzykuje? Z ciekawości pytam smile

                          .A dla mnie malzenstwo to jest rzecz swieta,

                          A dla mnie osobiście zupełnie obojetnasmile Z panami zajętymi (formalnie czy nie) nigdy się nie zadawałam, bo to nieopłacalne smile

                          wiec uszanuj wole tej pani ,prze
                          > pros ze nie mialas zlych intencji i zapomnij o calej sprawie.


                          Że co? JA mam przeprosić? Kogo? Za co?
                        • nchyb Re: Bingo Pavvku 02.10.13, 15:20
                          > osciowe.Tak samo sprawy biznesowe.od tego sa e-maile.Jak bys wyslala mojemu mez
                          > owi takiego sms-a napewno bym ci nee odpisala,bo bym sie ponizyla w ten sposob.
                          > Ale maz mial by ''zmyta glowe''.

                          z ciekawości tylko zapytam - a skąd byś wiedziałam o takim sms-ie? przeglądasz profilaktycznie telefon męża? czy też on ci każdego smsa pokazuje?
                  • kornel-1 Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:11
                    milamala napisała:
                    > Po drugie trudno mi uwierzyc, ze zupelnie nie widzsz roznicy pomiedzy zyczeniam
                    > i swiatecznymi [...]... a zyczeniami urodzinowym


                    Słuszna uwaga!
                    Są takie kręgi kulturowe, gdzie życzenia świąteczne są czymś normalnym i przyzwoitym a urodzinowe - zaproszeniem do seksu.
                    Z tym, że ja takich kręgów nie znam sad

                    Kornel
                  • kora3 Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 21:56
                    milamala napisała:

                    > Bingo, bingo, zwlaszcza, ze sama zasugerowalas zazdrosc u zony tego pana.

                    Ja??? No to9 raczej ona skoro pisze, zebym nie narzucała się jej mezowi - czego NIE robięsmile
                    >
                    > Po drugie trudno mi uwierzyc, ze zupelnie nie widzsz roznicy pomiedzy zyczeniam
                    > i swiatecznymi (jak wspomnialam ostatnimi laty masowka), urodzinowymi (gdzie wy
                    > starczy miec kalendaz i na niego spojrzec), a nawet kondolencjami czy szybkiego
                    > powrotu do zdrowia, bo takie informacje jak te ostatnie rozchodza sie lotem bl
                    > yskawicy po biurze... a zyczeniami urodzinowymi.



                    Nie, przepraszam, nie widze różnicy. JA osobiście kondolencji osobie zupełnie nieznanej mi, albo tylko z widzenia nie składałabym telefonicznie, ani na łamach prasy. Ale mnie tak składano i nie czuję w tym nic podejrzanego.

                    > Chyba ze chcesz tu wmawiac, ze wiedza na temat dat urodzin wszystkich slabo zna
                    > nych wspolpracownikow jest oczywista oczywistoscia.


                    NAPISAŁAM, ze pana znam tylko pruwatnie (zatem żaden to mój współpracowniksmile), skad znam i dlaczego zapamiętałam datę urodzin. Nie będę setny raz powtarzać smile
                • pavvka Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 13:59
                  kora3 napisała:

                  > Też to zauważyłam smile Tu akurat, w tym atku, to ma sens, bo zakładając, ze smysa
                  > napisała żona pana, to ona myśli, że coś jest na rzeczy (Bój jeden wie na jaki
                  > ej podstawie). Tyle, ze te opinie pojawiają się też w watkach, gdzie nie ma cie
                  > nia tego. No i dziwi mnie, ze ktoś takie wariackie zachowanie i niebezpieczne (
                  > choćby dla interesów, czy kariery zawodowej męża) rozumie i szuka Bóg wie czego
                  > podejrzanego w zwyczajnych życzeniach na urodziny, albo o zgrozo, kondolencjac
                  > h nawet

                  Ale to się ze sobą wiąże. Jeśli się w każdej sytuacji męsko-damskiego kontaktu widzi seksualne podteksty, to zachowanie żony się postrzega jako poniekąd uzasadnione.
                  • milamala Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:19
                    pavvka napisał:

                    "> Ale to się ze sobą wiąże. Jeśli się w każdej sytuacji męsko-damskiego kontaktu
                    > widzi seksualne podteksty, to zachowanie żony się postrzega jako poniekąd uzasa
                    > dnione"

                    Jesli w kazdej sprawie zazdrosci dostrzega sie watek seksualny to nie wiem czym to jest spowodowane.
                    • pavvka Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:21
                      Hm, a Twoim zdaniem zazdrość żony ma podłoże nieseksualne? Czyli konkretnie jakie, zazdrości Korze inteligencji czy pieniędzy?
                      • milamala Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:26
                        pavvka napisał:

                        > Hm, a Twoim zdaniem zazdrość żony ma podłoże nieseksualne? Czyli konkretnie jak
                        > ie, zazdrości Korze inteligencji czy pieniędzy?

                        Moj drogi, ja nie podazam za Twoimi obsesjami, ale wiedz, ze dla wielu kobiet kwestia seksu w zazdrosci na prawde ma czesto marginalne znaczenie.
                        • pavvka Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:30
                          Serio masz aż tak wielki problem z tym, że Twój partner życiowy mógłby mieć przyjacielskie kontakty z innymi kobietami? :o
                          • milamala Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:33
                            "> Serio masz aż tak wielki problem z tym, że Twój partner życiowy mógłby mieć prz
                            > yjacielskie kontakty z innymi kobietami? "

                            Ja bym sie mocno zastanawiala kto z nas ma wiekszy problem i z czym. Postrzeganie wszystkiego z punktu widzenia seksu, jest chyba troche meczace ... zwlaszcza dla otoczenia.
                            • pavvka Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:35
                              Cytuję:
                              "dla wielu kobiet kwestia seksu w zazdrosci na prawde ma czesto marginalne znaczenie"
                              Sugerujesz, że kobieta może być zazdrosna o sytuacje, które z seksem nie mają nic wspólnego. Więc pytam jakie konkretnie?
                              • milamala Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 14:48
                                pavvka napisał:

                                "> Sugerujesz, że kobieta może być zazdrosna o sytuacje, które z seksem nie mają n
                                > ic wspólnego. Więc pytam jakie konkretnie?"

                                Najpierw wylecz sie z obsesji seks. Dopiero potem bedziemy mogli pogadac o tym, co tez moze miec wazniejsze znaczenie dla jakiejs osoby w zdradzie od seksu. Inaczej to bedzie przypominac rozmowe ze slepym o kolorach.
                                Zreszta nie chce mi sie na ten temat pisac, bo zeszlismy z tematu glownego i tego rodzaju dyskusja, choc tak skrzetnie poparta przez watkodawcznie troche jednak watek zasmieca.
                                • pavvka Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 15:01
                                  Oj, zaplątałaś się we własny argument, Milu smile Insynuacje pod moim adresem kwalifikowałyby się do zgłoszenia do moderacji, ale po pierwsze sama sobie nimi wystawiłaś świadectwo, a po drugie są na tyle zabawne, że nie widzę sensu smile
                                  • milamala Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 15:13
                                    "Insynuacje pod moim adresem kwal
                                    > ifikowałyby się do zgłoszenia do moderacji,"

                                    Och biedaczek. Ojejku. Niuniuniu. Na pewno cie mocno to ugodzilo.
                                    Moderatorzy powinni wziac pod uwage twoja wrazliwa dusze i wyrzucic w te pedy wszystkie moje podle wpisy ... nawet juz nie zwracac uwagi na twoj pierwszy prowokujacy wpis.
                                    W koncu taki wrazliwy czlowiek powinien miec jakies wsparcie. A jeszcze pochloniety obsesjami ktorych nie wymienie, to juz w ogole tylko wspolczuc.
                                    • pavvka Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 15:35
                                      Coraz bardziej Cię lubię big_grin
                    • kora3 Re: Bingo Pavvku 17.09.13, 22:01
                      a jaki inny można w tym konteście, tej sytuacji dostrzegać? Pani ejst zazdrosna, ze nam komórkę? No skoro pisze z komóry meza, to może swej nie ma - jest zatem motyw smile
                  • kora3 No tak 17.09.13, 22:00
                    znaczy jakiś typ tak ma smile
              • milamala Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 14:15
                pavvka napisał:

                ">Ja w ogóle obserwuję, że niektórzy uczestnicy tego forum do każdej sytuacji, w
                > której zaangażowane są dwie osoby odmiennych płci, dopisują seksualne podteksty"

                Ja tez nie bede sie zastanawiac dlaczego uczestniczka forum Pavvka w kazdej zazdrosci doszukuje sie podtekstow seksualnych ... bo jest zdajsie jedyna, ktora o seksie w sprawie napisala. Ciekawe, prawda.
                • pavvka Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 14:19
                  Niby taka obeznana w sprawach damsko-męskich, a płci rozmówcy nie rozróżnia... tongue_out
                  • milamala Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 14:24
                    pavvka napisał:

                    > Niby taka obeznana w sprawach damsko-męskich, a płci rozmówcy nie rozróżnia...
                    > tongue_out

                    Ach no tak, to juz wiem skad obsesja na temat seksu. Moja wina, jakbys dostrzegla plec to nawet bym nei polemizowala.
                    Na koniec pewna uwaga, ktora zapewne sie panu moze przypadac: w zazdrosci w baaaaardzo wielu przypadkach szczegolnie wlasnie u kobiet kwestia seksu to ostatnia kwestia jaka sie rozwaza. Dla bardzo wielu kwestia emocji ma pierwszorzedne znaczenie.
                    A z obsesji seksualnych to mozna sie ponoc leczyc.
                    • kora3 Milamalu Pavvka tpo po prostu facet 17.09.13, 22:03
                      i łatwo to zauważyć odpowiadając na jego posty. to jest NAPISANEsmile
                      • milamala Re: Milamalu Pavvka tpo po prostu facet 18.09.13, 03:15
                        kora3 napisała:

                        > i łatwo to zauważyć odpowiadając na jego posty. to jest NAPISANEsmile

                        Kora, ogarnij sie ... odpowiedzialas na watek w ktorym prostuje swoja pomylke. Widze, ze sprawa plci forumowicza Cie niezwykle poruszyla. No coz ...
                        • kora3 Re: Milamalu Pavvka tpo po prostu facet 18.09.13, 08:20
                          nie poruszyła, ale nie zdziwiło mnie, ze prostuje wcześniej on smile
            • milamala Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 13:41
              Zostawmy pania od komputera, bo tej historii w szczegolach nie pamietam.

              Jak chodzi o zyczenia, to zyczenia urodzinowe wysyla sie komus kogo sie lepiej zna, a to chocby dlatego, ze wie sie kiedy dana osoba je obchodzi. Jesli Ty jak twierdzisz pana prawie nie znasz, tylko na czesc, to jakim cudem wiesz kiedy ma urodziny. Moze owa partnerke to tez zastanowilo.
              Zyczenia swiateczne czy chocby imieniny to inna bajka zyczeniowa. Ta pani nie robila ci wyrzutow o zyczenia swiateczne, ktorych i ona zepwne wysyla setki do roznych mniej lub bardziej znanych osob, ta pani robi Ci wyrzuty o zyczenia urodzinowe, co jak wspomnialam juz jest odznaka na tyle zazylosci, ze wie sie kiedy ktos je obchodzi.

              Koro nie odpowiedzialas na moje pytanie.
              Czy do wszystkich swoich setek mniej lub badziej slabo znanych (na "czesc") znajomych wysylasz zyczenia urodzinowe?
              Znamy odpowiedz.
              To niech ta odpowiedz sprobuje Cie nakierowac na zadanie sobie pytanie: dlaczego wyslalam zyczenia urodzinowe akurat temu slabo znanemu panu. Zakladajac najlejsza wersje na temat sposobu jaki powzielas wiedze, kiedy pan ma urodziny(przypadek) to i tak nie zmienia faktu, ze zyczen urodzinowych nie wysyla sie setka slabo znanych znajomych do ktorych nic nie mamy. Swiateczne owszem, czesto niestety masowka ale nie urodzinowe.
              Koro o nic Cie nie oskarzam, po prostu zapytalas, wiec dziele sie swoimi osobistymi przemysleniami. Po prostu kupy sie to nie trzyma.

              A na drugi raz do slabo znanych kolegow (w zwiazkach zwlaszcza) wysylajac zyczenia ogranicz sie do neutralnych zyczen swiatecznych tudziez imieninowych. Nie bedziesz wtedy w szoku, a my nie bedziemy na Twoja wyrazna prosbe drazyli sprawy, co moze byc Ci nie w smak.
              Pozdrawiam.
              • kora3 Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 13:57
                milamala napisała:

                > Zostawmy pania od komputera, bo tej historii w szczegolach nie pamietam.

                bo i żadnych nie było "pikantnych"smile
                >
                > Jak chodzi o zyczenia, to zyczenia urodzinowe wysyla sie komus kogo sie lepiej
                > zna


                Ano widzisz, to zależy mocno od środowiska, w którym się człowiek obraca. Ja życzenia imieninowe, urodzinowe dostaję od ludzi, których naprawdę znam tylko zawodowo, czy nawet prywatnie, ale b. słabo. tak samo było z kondolencjami.

                , a to chocby dlatego, ze wie sie kiedy dana osoba je obchodzi. Jesli Ty jak
                > twierdzisz pana prawie nie znasz, tylko na czesc, to jakim cudem wiesz kiedy m
                > a urodziny.


                Wybacz Milamalu, ale NAPISAŁAM TO W TYM WĄTKU chyba z 4 razy i powtarzać się nie będę. smile A poza takimi dość niecodziennymi może sytuacjami, jak ta w której poznałam te datę i zapamiętałam, to ludzie często znają date czyichś urodzin np. z portali społecznosciowych, gdy mają taką osobę w gronie znajomych, bo znają, choć nie są b. blisko.

                Moze owa partnerke to tez zastanowilo.

                Żone z tego co napisała i wiem, ze istnieje jako żona smile Może. To jeśli zastanowiło, winna chyba zapytać o te niewinne życzenia i ich autorke meza, a nie pisać, ze się narzuca ktoś, kto napisał do jej mazłoznka 1 raz w życiu smile

                > Zyczenia swiateczne czy chocby imieniny to inna bajka zyczeniowa. Ta pani nie r
                > obila ci wyrzutow o zyczenia swiateczne,


                Światecznych nie wysyłałam bo pana poznałam już po swietach smile

                ze wie sie kiedy
                > ktos je obchodzi.


                jak wyżej smile napisałam skąd wiem i nawet dlaczego zapamiętałam. a poza tym powtarzam - w dobie portali społecznosciowych korzystający z nich nie mają problemu wiedzieć kto ze znajomych, także dalszych ma urodziny
                >
                > Koro nie odpowiedzialas na moje pytanie.
                > Czy do wszystkich swoich setek mniej lub badziej slabo znanych (na "czesc") zna
                > jomych wysylasz zyczenia urodzinowe?


                Nie, ale dlaczego temu panu wysłałam, TEŻ NAPISAŁAM w tym watku.

                > Znamy odpowiedz.
                > To niech ta odpowiedz sprobuje Cie nakierowac na zadanie sobie pytanie: dlaczeg
                > o wyslalam zyczenia urodzinowe akurat temu slabo znanemu panu.


                Bo mi niedawno złożył szczere telefoniczne kondolencje! Napisałam to zre 3 x w tym watkusmile

                Zakladajac najle
                > jsza wersje na temat sposobu jaki powzielas wiedze, kiedy pan ma urodziny(przyp
                > adek)


                Jest tu napisane smile

                > Koro o nic Cie nie oskarzam, po prostu zapytalas, wiec dziele sie swoimi osobis
                > tymi przemysleniami. Po prostu kupy sie to nie trzyma.



                No nie trzyma się, żeby takie cos odpisywać na zwyczajne zyczenia, racja smile
                >
                > A na drugi raz do slabo znanych kolegow (w zwiazkach zwlaszcza) wysylajac zycze
                > nia ogranicz sie do neutralnych zyczen swiatecznych tudziez imieninowych.


                Wybacz, ale zrobie, jak mi się będzie podobałosmile Jedna wariatka swiata głupim nie czyni.

                Nie b
                > edziesz wtedy w szoku, a my nie bedziemy na Twoja wyrazna prosbe drazyli sprawy
                > , co moze byc Ci nie w smak.


                Jakbym obawaia się drążenia sprawy, to bym o tym nie pisałasmile Postuluję tylko, by czytac co ktoś pisze i nie zadawać po raz 10 pytań, na które już w watku padła odpowiedź smile
                • milamala Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 14:11
                  Problem polega na tym, ze jak sie nabedzie wiedze o czyis urodzinach na portalu spolecznosciowym, to wysyla sie automatycznie zyczenia wlasnie droga internetowa przez ow portal spolecznosciowy.
                  Tak to zwykle bywa. Inne sposoby to juz jest cos ekstra, cos czego sie zwykle nie praktykuje. I nie uwierze, ze u kogokolwiek w tej kwestii panuja jakies inne szeroko rozpowszechnione zwyczaje jak np. wyczytanie daty urodzin na portalu spolecznosciowym a potem zamiast automatycznie "sto lat" przez internet bawi sie w smsy z prawie nieznanym panem.
                  Troche to slabe.

                  Ale zostawmy to, bo malo mnie to interesuje. To nie sa moje problemy. Ty moze takie problemy lubisz genrowac, potem lubisz o nich opowiadac na forum, to nie ma sprawy.
                  W koncu nic zlego sie nie stalo. Pan na sms nie odpowiedzial, wiec sprawa juz jest niebytem.
                  I przykro mi, ze moje widzenie sprawy nieodpowiada Twoim oczekiwaniom.
                  • milamala Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 15:06
                    Zreszta pani mogla odnosic sie wcale nie do tego konkretnego sms'a a np. do Twojego, tego pana lub Waszego wspolnego z panem zachowania z wczesniejszych rzadkich jak piszesz i przypadkowych spotkan. Moglas nieswiadomie zrobic cos co pania zaniepokoilo, a Ty uznalas za bez znaczenia.
                    Za malo mamy wiedzy i tylko z Twojej strony.
                    Uwazam, ze aby pania zgodnie z Twoim zyczeniem odsadzic od czci i wiary nalezaloby znac rowniez jej wersje.
                    Tak czy inaczej powodzenia.
                    • kora3 Nienzjomośc szkodzi Milamalu 17.09.13, 21:48
                      milamala napisała:

                      Moglas nieswiadomie zrobic cos co pani
                      > a zaniepokoilo, a Ty uznalas za bez znaczenia.


                      Powiadają, ze prawa, ale szczegółów teżsmile CO takiego na ten przykład miałam nieświadomie zrobić? Podaj przykład jakiś. Nie znam tej pani, ona mnie też. Z panem kontakt miałam telefoniczny krótko przed jego urodzinami, zadzwonił złozyc mi kondolencje. CO takiego ciekawego zrobiłam, ze ja zaniepokoić mogło, to, ze odebrałąm telefon i podziękowałam za te kondolencje?

                      > Za malo mamy wiedzy i tylko z Twojej strony.

                      Za mało masz na pewno Ty, bo nie chciało ci się przeczytać wątku. A daruj, "zarzut", ze tylko z mojej strony na forum jest ...niepoważny. Tu na ogół zna się opis sytuacji tylko z jednej strony smile

                      > Uwazam, ze aby pania zgodnie z Twoim zyczeniem odsadzic od czci i wiary nalezal
                      > oby znac rowniez jej wersje.



                      Ale wersję CZEGO? Tresci życzeń?smile
                  • kora3 Re: Problem w tym Milamalu., że 17.09.13, 21:42
                    milamala napisała:

                    > Problem polega na tym, ze jak sie nabedzie wiedze o czyis urodzinach na portalu
                    > spolecznosciowym, to wysyla sie automatycznie zyczenia wlasnie droga interneto
                    > wa przez ow portal spolecznosciowy.



                    Pewnie na ogół tak, podałam to jako PRZYKŁAD sytuacji, kiedy zna się datę urodzin niezbyt bliskiego znajomego. w tym przypadku tak nie było.

                    > Tak to zwykle bywa. Inne sposoby to juz jest cos ekstra, cos czego sie zwykle n
                    > ie praktykuje. I nie uwierze, ze u kogokolwiek w tej kwestii panuja jakies inne
                    > szeroko rozpowszechnione zwyczaje jak np. wyczytanie daty urodzin na portalu s
                    > polecznosciowym a potem zamiast automatycznie "sto lat" przez internet bawi sie
                    > w smsy z prawie nieznanym panem.


                    niepotrzebnie bijesz pianęsmile Ja w inny sposób dowiedziałam się o dacie urodzin tego pana i napisałam tu w jaki smile

                    > Troche to slabe.
                    To był PRZYKŁAD smile

                    >
                    > Ale zostawmy to, bo malo mnie to interesuje.

                    Mało Cię interesuje, ale tyle się o tym opisałaśsmile Mało to Cię interesuje, jak się dowiedziałam o tych urodzinach, dlaczego je zapamiętałam akurat, dlaczego napisała życzebia temu panu, bo nawet nie chciało Ci się doczytać (a to wszystko jest w tym wątku). Wolisz powtarzać swoje smile

                    To nie sa moje problemy. Ty moze t
                    > akie problemy lubisz genrowac, potem lubisz o nich opowiadac na forum, to nie m
                    > a sprawy.



                    Dla mnie yo nie jest problem, bo i jaki. zapytałam w kontekscie SV, czyli ...tego forum smile

                    Pan na sms nie odpowiedzial, wiec sprawa juz j
                    > est niebytem.


                    Odpowiedział "dziękuję bardzo" - wg mnie zupełnie normalnie smile

                    > I przykro mi, ze moje widzenie sprawy nieodpowiada Twoim oczekiwaniom.

                    Nie tyle nie odpowiada, co sobie dopowiadasz coś tam bez chęci poznania podanych szczegółowsmile
    • majaa Re: Jestem w szoku - serio 17.09.13, 15:36
      W mojej ocenie reakcja żony pana była nieco histeryczna, ale, jak widać z tej dyskusji, wszystko zależy od punktu widzenia i podejścia do sprawy. Tak czy siak, będąc na Twoim miejscu uszanowałabym życzenie tej pani i darowała sobie kontakty z panem. Dla własnego świętego spokoju. Odpuściłabym też sobie jakieś ewentualne uświadamianie pana odnośnie zachowania jego żony, zwłaszcza że, jak napisałaś, nic nie wiesz o ich wzajemnych relacjach. Zdrowiej jest nie pchać się między drzwi, po prostu.
      • kornel-1 Re: Jestem w szoku - serio 17.09.13, 16:44
        Moim zdaniem zabrakło palców.
        k.
        • lady-z-gaga Re: Jestem w szoku - serio 17.09.13, 22:06
          albo wódki i zakąski wink
      • kora3 Mila Maju 17.09.13, 21:59
        Przepraszam, ale jeśli np. Twoja sąsiadka uzna, ze jesli odkłonisz się ma "dzień dobry" jej meza to cos was łączy, bo tak ma, to rozumiem, że się nie odkłaniasz?smile

        Ja kontaktów z panem nie inicjuje, znany się przez wspólnych znajomych i spotylamy w ich gronie. Nie mam zamiaru rezygnować z tych znajomych i spotkań z nimi. Panu przy okazji powiem, bo lubię jasne sytuacje. Ich relacje mnie nie interesują
        • majaa Re: Mila Maju 19.09.13, 10:09
          kora3 napisała:

          > Przepraszam, ale jeśli np. Twoja sąsiadka uzna, ze jesli odkłonisz się ma "dzi
          > eń dobry" jej meza to cos was łączy, bo tak ma, to rozumiem, że się nie odkłani
          > asz?smile

          Nie popadajmy w absurdy. Sąsiedzkie "dzień dobry" przy spotkaniu na klatce schodowej, a pisanie sms-ów na prywatny telefon to jednak dwie zupełnie różne sytuacje moim zdaniem. Ta żona może i jest mocno przewrażliwiona, ale przecież niekoniecznie musi być od razu wariatkąwink


          >
          > Ja kontaktów z panem nie inicjuje, znany się przez wspólnych znajomych i spotyl
          > amy w ich gronie. Nie mam zamiaru rezygnować z tych znajomych i spotkań z nimi.

          Nie chodzi o rezygnację ze spotkań ze znajomymi, tylko o rezygnację z kontaktów sms-owych i tete-a-tete z tym konkretnym panem. Nawet jeśli nie Ty je inicjujesz.

          > Panu przy okazji powiem, bo lubię jasne sytuacje. Ich relacje mnie nie interes
          > ują

          Zrobisz, jak zechceszsmile
          • kora3 Wybacz Maju, ale jesteś niegrzeczna wobec mnie 19.09.13, 10:31
            majaa napisała:
            >
            > Nie popadajmy w absurdy. Sąsiedzkie "dzień dobry" przy spotkaniu na klatce scho
            > dowej, a pisanie sms-ów na prywatny telefon to jednak dwie zupełnie różne sytua
            > cje moim zdaniem. Ta żona może i jest mocno przewrażliwiona, ale przecież nieko
            > niecznie musi być od razu wariatkąwink


            A brak grzeczności przejawia się w tym, że nie zapoznajesz się z faktami i piszesz, zwyczajnie co uważasz.
            Ja nawet nie wiem czy ta komórka pana jest prywatna, czy słuzbowa, czy też prywatno-słuzbowa - z takiego numeru dzwonił z kondolencjami, na taki napisałam życzenia. To pierwsza sprawa.

            Druga to taka, że pana znam prywatnie, a nie zawodowo, wiec niby dlaczego nie miałabym napisać życzeń na prywatną komórkę (o ile ta taka jest)?

            Poniżej także okazujesz mi brak grzecznościsad

            > Nie chodzi o rezygnację ze spotkań ze znajomymi, tylko o rezygnację z kontaktów
            > sms-owych i tete-a-tete z tym konkretnym panem. Nawet jeśli nie Ty je inicjuje
            > sz.


            Gdybyś się tą grzecznoscią wykazała, to wiedziałabyś dlaczego piszę o ewentualności w postaci rezygnacji z kontaktów ze znajomymi wspólnymi. DLATEGO, że ja z tym panem ŻADNYCH innych kontaktów nie miałam poza spotkaniami W GRONIE WSPOMNIANYCH WSPÓLNYCH ZNAJOMYCH. I to jest tutaj w tym wątku kilkukrotnie napisane. Nie wiem zatem o jakim tete-a-tete Ty piszesz, bo ja za takowe nie uznaję siedzenia z kims przy jednym stole w towarzystwie jeszcze kilkunastu osóbsmile
            Umawiając się z tymi znajomymi NIE WIEM kto jeszcze będzie na spotkaniu, wiec chcąc unikać pana na mur-beton, musiałabym zrezygnować z tych spotkań, a nie chcę.

            Kontakty natomiast sms-owe z tym panem miałam takie (co tu napisałam także), że wiosna napisał mi sms imieninowy (nie pamiętam, czy podziękowałam, pewnie tak, bo staram się zawsze to zrobić, ale mogło mi się zdarzyć, ze nie), a teraz ja mu napisałam sms urodzinowy. Jedyny kontakt telefoniczny (co też w tym watku jest napisane) miał miejsce krótko przed urodzinowym smsem - pan zadzwonił i złożył mi kondolencje.

            Wybacz, ale jeśli ktoś uznaje tego typu "kontakty" za podejrzane jakieś, a moją hehe aktywnośc w tych kontaktach za "narzucanie się", to niestety wg mnie taka osoba nie ma wszystkich klepek - mam na myśli zonę tego pana. Nie interesuje mnie dlaczego nie ma wszystkich klepek, czy jak to ujełas jest "przewrażliwiona" to jest jego i jej problem. Mnie interesuje, żeby mi ktoś nie zarzucał czegoś, czego nie robię. I tylko to.
            >
            > Zrobisz, jak zechceszsmile

            Oczywiście. Ja lubię sytuacje jasne i klarowne i nie mam zamiaru użerać się z jakąś kobitą nie mając nic na sumieniu smile Ich układy mnie nie interesują.
            • majaa Korciu, chyba jednak... 19.09.13, 12:11
              niepotrzebnie i troszkę niesłusznie podejrzewasz mnie o niegrzeczność wobec Ciebie, bo absolutnie nie było to moim zamiarem.
              Tak naprawdę w tym przypadku przecież nie ma znaczenia, czy telefon prywatny czy nie, tylko sam fakt wysyłania "osobistego" (życzenia, pozdrowienia są przecież tego rodzaju korespondencją) sms'a do luźno znanej osoby. I to właśnie miałam na uwadze.
              Postaw się na miejscu tej żony. Czy dla takich luźnych kontaktów typowa jest znajomość daty urodzin i wysyłanie życzeń? Bo mnie się wydaje, że jednak nie, prawda? No to zapaliła jej się czerwona lampka i woli dmuchać na zimne, i tyle.

              Co do tego tete-a-tete też nie miałam bynajmniej nic złego na myśli. To było tak po prostu ogólnie, a nie żadna sugestiasmile

              Nie interesuje m
              > nie dlaczego nie ma wszystkich klepek, czy jak to ujełas jest "przewrażliwiona"
              > to jest jego i jej problem. Mnie interesuje, żeby mi ktoś nie zarzucał czegoś
              > , czego nie robię. I tylko to.


              Ok, doskonale rozumiem. Obawiam się tylko, że jedyne co możesz zrobić, to starać się nie dostarczać dodatkowych pretekstów do urojeń tej pani. A tak naprawdę to niestety nie masz większego wpływu na to, co ktoś o Tobie pomyśli czy Ci zarzuci.
              • kora3 Re: Korciu, chyba jednak... 19.09.13, 15:52
                majaa napisała:

                > niepotrzebnie i troszkę niesłusznie podejrzewasz mnie o niegrzeczność wobec Cie
                > bie, bo absolutnie nie było to moim zamiarem.


                wniosłam to z tego, ze piszesz tak, jakbyś nie czytała wątku i moich wyjaśnień.

                > Tak naprawdę w tym przypadku przecież nie ma znaczenia, czy telefon prywatny cz
                > y nie


                dlaczego zatem wspomniałaś, ze na prywatny?smile

                , tylko sam fakt wysyłania "osobistego" (życzenia, pozdrowienia są przecie
                > ż tego rodzaju korespondencją) sms'a do luźno znanej osoby. I to właśnie miałam
                > na uwadze.


                Ale w moim środowisku jest przyjęte wysyłanie takich właśnie neutralnych życzeń do osób także b. słabo znanych. Ja takich otrzymuję mnóstwo. Akurat w tym kręgu to nic dziwnego, czy podejrzanego.

                > Postaw się na miejscu tej żony.

                Ale ja się dobrze czuje, wiec trudno mi byłoby...

                Czy dla takich luźnych kontaktów typowa jest zn
                > ajomość daty urodzin i wysyłanie życzeń?


                W środowisku, w którym obracam się ja i jej maż - owszem. Nie tylko typowe, ale nawet przyjęte.

                Bo mnie się wydaje, że jednak nie, pra
                > wda?


                No właśnie NIEPRAWDA

                No to zapaliła jej się czerwona lampka i woli dmuchać na zimne, i tyle.

                Ale jakie zimnie, jakie dmuchać? Komu się jakoś dziwnie kojarzą TAKIE zyczenia urodzinowe?
                Co innego jakies osobiste, czy miłosne, ale takie to się np. mało sobie znanym politykom wysyła, bo jak lepiej znany, to już wypada cos cieplejsmile np. nawiazujac do nadchodzących wyborów smile

                Zresztą Maju, wspominałam, ze tej małżonki nie znam, prawda? To znaczy, że na żadnym z tych paru spotkań ze znajomymi, na których byłam ja i pan jej nie było. Skąd ona zatem miałaby wiedzieć, czy moja znajomośc z jej mezem jest luźna, czy bardziej serdeczna, prywatna, czy może biznesowa?

                Zawodowo znam od groma ludzi płci obojga, których lubię, z którymi się zawodowo spotykam i nie znam ich mezów/zon, partmnerów/partnerek. Oni mojego partnera też nie znają. Skąd np. żona takiego pana Jana Kowalskiego ma wiedzieć kim jestem? Jedynie od męza ewentualnie. Ale dlaczego miałaby pytać? No właśnie nie ma powodu. I taki sms NIE jest powodem ani do wszczęcia dochodzenia, ani tym bardziej oskarżeń smile

                >
                > Co do tego tete-a-tete też nie miałam bynajmniej nic złego na myśli. To było ta
                > k po prostu ogólnie, a nie żadna sugestiasmile


                ale Maju, Co ogólnie. Napisałam wyraźnie, ze nie spotykam się z panem solowo, tylko w gronie znajomych. Zatem powinnam zrezygnować ze spotkań z tymi znajomy,mi, by nie było "tete-a-tete" kolejnego z tym panem?
                >
                >
                > Ok, doskonale rozumiem. Obawiam się tylko, że jedyne co możesz zrobić, to stara
                > ć się nie dostarczać dodatkowych pretekstów do urojeń tej pani.


                Maju, na litośc boską? Jakich DODATKOWYCH, skoro zadnych nie dostarczyłam ?smile

                A tak naprawdę
                > to niestety nie masz większego wpływu na to, co ktoś o Tobie pomyśli czy Ci zar
                > zuci.


                Maju, mnie lata co ona o mnie myśli. Mnie interesuje, by nie pisała do mnie głupich sms-ów oraz nie kolportowała o mnie szkalujących mnie informacji (nie mam sygnałów, by tak było, ale po wariatce wszystkiego można się spodziewać). I nic więcej. Gdyby nawet napisała do mnie sms o jakiejś w miare normalnej treści, np. pytając skąd znam jej meza, to bym jej odpowiedziała prawdę, bo dlaczego nie. Tymczasem z punktu wyskakuje z jakimiś oskarżeniami. Naprawde nie widzisz, ze to jakieś dziwna osoba? Mąż tej pani prowadzi dość ożywione życie towarzyskie oraz swój biznes. Z tego co widziałam, pani z nim nie bywa, albo w każdym razie nie zawsze, czy nawet nie często. Stąd NIE WIE, jakie i z kim ma on kontakty.
                Serio nie widzisz, ze taki idiotyczny smys na zwyczajne zyczenia mógłby gościowi zaszkodzić, gdyby na moim miejscu była np. dyrektor oddziału banku, w którym stara się o kredyt, szefowa jakieś formy, czy oddxziału tejże, z którą ma nadzieję podpisać korzystną umowę, czy ważna kontrahentka?
                • majaa Re: Korciu, chyba jednak... 20.09.13, 10:58
                  kora3 napisała:

                  > wniosłam to z tego, ze piszesz tak, jakbyś nie czytała wątku i moich wyjaśnień.

                  Zatem informuję, że czytałam i wątek i Twoje wyjaśnieniasmile


                  > dlaczego zatem wspomniałaś, ze na prywatny?smile

                  Ojejkuu... Korciu, bo on go używa, korzysta z niego, mam podstawy przypuszczać, że do niego należy. W przeciwieństwie do klatki schodowej, z której korzystają wszyscy sąsiedzi i nie jest ona niczyją konkretnie własnościąwink Chodziło mi o podkreślenie różnicy między przywitaniem na neutralnym gruncie, a znajomością czyjegoś numeru telefonu i wysyłanie nań życzeń. Tobie się to wydaje zwyczajnym zachowaniem, ale nie wszyscy tak mają, co mogłaś przeczytać również w tym wątku.
                  Piszesz, że w Twoim środowisku to funkcjonuje, ale z drugiej strony piszesz też, że to do Ciebie przychodzą duże ilości sms-ów, natomiast sama nie masz zwyczaju wysyłać życzeń do każdego luźnego znajomego. Być może więc ten pan akurat wcale nie dostaje aż takich hurtowych ilości życzeń i Twoje rzuciły się w oczy. I nie zrozum mnie źle, nie próbuję powiedzieć, że jego żona zareagowała właściwie, nie. Ewidentnie kobieta ma jakiś problem z psychiką. Każdy tzw. normalny człowiek wie, że takie życzenia nie muszą od razu oznaczać Bóg wie czego. Ona najwyraźniej boi się, że jest inaczej. Może tak zwyczajnie, po ludzku jest szurnięta, a może jednak ma ku temu jakieś tam podstawy. Trudno to stwierdzić na pewno, bo znasz pana zbyt luźno, żeby wiedzieć, co z niego za człowiek i jak traktuje żonę. Ale bez względu na wszystko, oczywiście masz rację, że zachowała się wobec Ciebie niegrzecznie i ja tego nie neguję.



                  > ale Maju, Co ogólnie. Napisałam wyraźnie, ze nie spotykam się z panem solowo, t
                  > ylko w gronie znajomych. Zatem powinnam zrezygnować ze spotkań z tymi znajomy,m
                  > i, by nie było "tete-a-tete" kolejnego z tym panem?
                  > >

                  Może wystarczy, że zrezygnujesz z sms-ów do pana.

                  > Maju, na litośc boską? Jakich DODATKOWYCH, skoro zadnych nie dostarczyłam ?smile

                  To z naszego punktu widzenia, ale z punktu widzenia żony tego pana jeden już dostarczyłaśwink


                  > Maju, mnie lata co ona o mnie myśli. Mnie interesuje, by nie pisała do mnie głu
                  > pich sms-ów oraz nie kolportowała o mnie szkalujących mnie informacji (nie mam
                  > sygnałów, by tak było, ale po wariatce wszystkiego można się spodziewać). I nic
                  > więcej.

                  Jasne, tylko jak zamierzasz to wyegzekwować od tego typu osoby? To po pierwsze... Po drugie - nie nastawiaj się od razu na najgorsze. Jeśli "znikniesz jej z oczu", tj. z komórki jej męża, to najprawdopodobniej da Ci spokójsmile

                  • kora3 Re: Korciu, chyba jednak... 20.09.13, 11:25
                    majaa napisała:
                    >
                    > Zatem informuję, że czytałam i wątek i Twoje wyjaśnieniasmile

                    To miło, ale pytania nadal dziwią, chyba, ze czytałaś teraz dopiero, zachęcona, to nie smile
                    >
                    > Ojejkuu... Korciu, bo on go używa, korzysta z niego, mam podstawy przypuszczać,
                    > że do niego należy.


                    Jakby był służbowy, to też do niego należy, tyle, ze ma go na firmęsmile

                    Tobie się to wydaje zwyczajnym
                    > zachowaniem, ale nie wszyscy tak mają, co mogłaś przeczytać również w tym wątku


                    Maju - nie tyle mnie się wydaje, co w pewnych środowiskach jest to norma, a w pewnych - nie. Podobnie, jak np. w mojej branży ogólnie przyjęte jest, że ludzie mego zawodu poznając się mówią sobie per Ty, nawet jeśli róznica w wieku, czy hierarchii zawodowej jest między nimi znaczna. I w związku z tym np. ROZUMIEM, że ktoś może dziwić się, iż założmy 25-letnia stażystka mówi per Ty do mezczyzny, który mógłby być jej może i nawet dziadkiem i zawodowo stoi znacznie wyżej w hierarchii, ale nie rozumiem, dlaczego DOWIEDZIAWSZY się , iż taki panuje powszechny zwyczaj nie przyjmuje tego do wiadomości i nadal szuka drugiego dna.
                    I nie mam tu na myśli Ciebie, tylko kogokolwiek, do kogo nie dociera, że jakiś kanon zachowania w danym środowisku jest normą.

                    > .
                    > Piszesz, że w Twoim środowisku to funkcjonuje, ale z drugiej strony piszesz też
                    > , że to do Ciebie przychodzą duże ilości sms-ów, natomiast sama nie masz zwycza
                    > ju wysyłać życzeń do każdego luźnego znajomego.


                    Owszem, do każdego nie mam. Nie wysyłam np. do ludzi, którzy do mnie zalozmy z okazji urodzin wysłali, a ja nie wiem kiedy mają urodziny, zaś stopien znajomości nie jest taki, żeby zadzwonić i zapytać.


                    Być może więc ten pan akurat wc
                    > ale nie dostaje aż takich hurtowych ilości życzeń i Twoje rzuciły się w oczy.


                    Wiesz, nie pytałam czy dostaje, wiem, że wysyła - co może skutkować tym, ze także otrzymuje.
                    Powiadasz, ze moje "rzuciły się w oczy". No ok, rzuciły - tym, ze w ogóle są, a nie trescią, prawda? Tresc jest bowiem całkowicie neutralna i swiadczy o tym, że znajomośc nie jest zbyt zażyła, nieprawdaż? Zatem może to być znajomośc np. biznesowa. Uwazasz, że taka reakcja na takie życzenia jest rozsądna?

                    . Każdy tzw. normalny czł
                    > owiek wie, że takie życzenia nie muszą od razu oznaczać Bóg wie czego


                    Wiesz, każdy normalny człowiek wie, że takie życzenia nie tylko nie oznaczają Bóg wie czego, ale oznaczają raczej niebliską relację pomiędzy adresatem, a odbiorcą zyczeń.

                    . Ona najw
                    > yraźniej boi się, że jest inaczej. Może tak zwyczajnie, po ludzku jest szurnięt
                    > a, a może jednak ma ku temu jakieś tam podstawy. Trudno to stwierdzić na pewno,
                    > bo znasz pana zbyt luźno, żeby wiedzieć, co z niego za człowiek i jak traktuje
                    > żonę.


                    Maju, nie wiem jak traktuje i prawdę powiedziawszy wcale mnie to nie interesuje. Moja relacja z tym panem w żaden sposób nie skłania mnie do dowiadywania się, jakie ma relacje z zoną. Wiem tyle, ze na tych spotkaniach na których go widziałam (i zamieniałam kilka słow) jego zony nie było, ale to w żaden sposób nie nakreśla tych relacji dla otoczenia, bo wielu innych zon, mezów, partnerów i partnerek TEŻ nie było. Nie ma zatem podstaw, by uwazac, ze te zone jakoś negatywnie to wyróznia w sensie traktowania przez małzonka.

                    Ale bez względu na wszystko, oczywiście masz rację, że zachowała się wob
                    > ec Ciebie niegrzecznie i ja tego nie neguję.


                    Miło, ze to dostrzegasz
                    >
                    >
                    > Może wystarczy, że zrezygnujesz z sms-ów do pana.

                    Matko Boska z dowolnego kościoła. Ja mu posłałam JEDEN (słownie) smssmile Z czego tu rezygnować?smile
                    >
                    > To z naszego punktu widzenia, ale z punktu widzenia żony tego pana jeden już do
                    > starczyłaśwink


                    Ale punkt widzenia tej pani jest, co sama przyznałaś, delikatnie mówiąc, dziwny smile

                    >
                    > Jasne, tylko jak zamierzasz to wyegzekwować od tego typu osoby? To po pierwsze.


                    Hmm no wiesz, ja wielkiego doświadczenia nie mam - przyznaję. Wyegzekwowanie tego, by ktoś przestał o mnie pleść głupoty zdarzyło mi się raz (zupełnie nie jakąs zazdrośc szło, w każdym razie na pewno o żadnego panasmile). Nie miałam okazji być przy "egzekucji"smile, ale o ile wiem, to mój prawnik przedstawił tej osobie "kosztorys wstępny" - znaczy poinformował ile może ją kosztować dalsze głupie gadanie - pomogłosmile

                    > .. Po drugie - nie nastawiaj się od razu na najgorsze. Jeśli "znikniesz jej z o
                    > czu", tj. z komórki jej męża, to najprawdopodobniej da Ci spokójsmile


                    Nie nastawiam, wszak pisze, ze nie dotarły do mnie żadne sygnały. Czy jej maż wykasuje mój nr z komórki, nie mam wpływu. Ja do niego pisać nie zamierzam, natomiast jeśli on napisze, albo się spotkamy - powiem mu, że nie chce z nim żadnego telefonicznego kontaktu i podam powód.
                    • kora3 miedzy adresatem a nadawcą miało być nt 20.09.13, 11:27

                    • majaa Re: Korciu, chyba jednak... 20.09.13, 13:23
                      kora3 napisała:


                      > To miło, ale pytania nadal dziwią, chyba, ze czytałaś teraz dopiero, zachęcona,
                      > to nie smile

                      No właśniesmile Chyba każdemu z nas się zdarza, że odpowiadamy na post założycielski bez czytania całego, zwłaszcza długaśnego wątku, bo nieraz zwyczajnie nie ma na to czasu, nieprawdaż?smile

                      > Powiadasz, ze moje "rzuciły się w oczy". No ok, rzuciły - tym, ze w ogóle są, a
                      > nie trescią, prawda? Tresc jest bowiem całkowicie neutralna i swiadczy o tym,
                      > że znajomośc nie jest zbyt zażyła, nieprawdaż? Zatem może to być znajomośc np.
                      > biznesowa. Uwazasz, że taka reakcja na takie życzenia jest rozsądna?

                      A skąd to pytanie??? No przecież od razu na początku napisałam, że rozsądną absolutnie nie można jej nazwaćsmile

                      > Maju, nie wiem jak traktuje i prawdę powiedziawszy wcale mnie to nie interesuje
                      > . Moja relacja z tym panem w żaden sposób nie skłania mnie do dowiadywania się,
                      > jakie ma relacje z zoną. Wiem tyle, ze na tych spotkaniach na których go widzi
                      > ałam (i zamieniałam kilka słow) jego zony nie było, ale to w żaden sposób nie n
                      > akreśla tych relacji dla otoczenia, bo wielu innych zon, mezów, partnerów i par
                      > tnerek TEŻ nie było. Nie ma zatem podstaw, by uwazac, ze te zone jakoś negatywn
                      > ie to wyróznia w sensie traktowania przez małzonka.

                      Ależ oczywiście, ani negatywnie, ani pozytywnie zresztą też. Po prostu nie wiadomo, jak tam z nimi jest. Interesuje mnie to z pewnością jeszcze mniej, niż Ciebiewink, ale tak się tylko "głośno" zastanawiałam...

                      > Matko Boska z dowolnego kościoła. Ja mu posłałam JEDEN (słownie) smssmile Z czego
                      > tu rezygnować?smile

                      No jak to z czego?wink Z dalszych, jeśli po tym jednym, który wywołał taką reakcję, nie miałabyś jeszcze przypadkiem dosyćwink))

                      > Ale punkt widzenia tej pani jest, co sama przyznałaś, delikatnie mówiąc, dziwny
                      > smile

                      Nawet bardzo dziwny. Tyle że jak chcesz mieć szansę na święty spokój, to mimo wszystko lepiej go respektować, o czym zresztą dobrze wiesz i co zamierzasz uczynić, jak już napisałaśsmile

                      > Hmm no wiesz, ja wielkiego doświadczenia nie mam - przyznaję. Wyegzekwowanie te
                      > go, by ktoś przestał o mnie pleść głupoty zdarzyło mi się raz (zupełnie nie jak
                      > ąs zazdrośc szło, w każdym razie na pewno o żadnego panasmile). Nie miałam okazji
                      > być przy "egzekucji"smile, ale o ile wiem, to mój prawnik przedstawił tej osobie "
                      > kosztorys wstępny" - znaczy poinformował ile może ją kosztować dalsze głupie ga
                      > danie - pomogłosmile

                      No tak, w ostateczności zawsze pozostaje droga prawna, ale wierzę, że nie będzie to koniecznesmile

                      • kora3 Maju 21.09.13, 10:32
                        majaa napisała:

                        > No właśniesmile Chyba każdemu z nas się zdarza, że odpowiadamy na post założyciels
                        > ki bez czytania całego, zwłaszcza długaśnego wątku, bo nieraz zwyczajnie nie ma
                        > na to czasu, nieprawdaż?smile


                        Prawdaż, prawdaż i mnie się też to zdarza. Tylko, ze jeśli autor napisze, że już daną kwestię wyjaśnił, to nie od rzeczy byłoby nie pisać, ze widać nie jest przekonujący,. tylko przeczytać wyjaśnienia, albo poprosić, żeby wyjaśnił jeszcze raz, nie?

                        >
                        >
                        > A skąd to pytanie??? No przecież od razu na początku napisałam, że rozsądną abs
                        > olutnie nie można jej nazwaćsmile


                        Masz rację, przepraszam smile
                        >
                        > Ależ oczywiście, ani negatywnie, ani pozytywnie zresztą też. Po prostu nie wiad
                        > omo, jak tam z nimi jest. Interesuje mnie to z pewnością jeszcze mniej, niż Cie
                        > biewink, ale tak się tylko "głośno" zastanawiałam...


                        Ale Maju - jakiś powód wariackiego zachowania pani jest z pewnoscią. Może być on z punktu widzenia czysto ludzkiego bardziej, albo mniej zrozumiały. Ale to nie znaczy, że trzeba takie coś tolerować, bo nie wiem pani "tak ma", albo "tak ma", bo 10 lat temu pan ja ściał po rogach.

                        >
                        > No jak to z czego?wink Z dalszych, jeśli po tym jednym, który wywołał taką reakcj
                        > ę, nie miałabyś jeszcze przypadkiem dosyćwink))


                        Ale gdyby tego smsa nie było (tego od żony), to moja aktywność w pisaniu do pana także by się nie zmieniła Maju, to miałam na myśli. Pewnie najbliższą okazją do wymiany sms-w byłoby najbliższe Boże Narodzeniesmile.

                        > Nawet bardzo dziwny. Tyle że jak chcesz mieć szansę na święty spokój, to mimo w
                        > szystko lepiej go respektować, o czym zresztą dobrze wiesz i co zamierzasz uczy
                        > nić, jak już napisałaśsmile


                        Widzisz, tu się różnimy. Ja nie zamierzam do pana pisać więcej, bynajmniej nie dlatego, że właśnie respektuję punkt widzenia jego małżonki!!! Z zasady NIE respektuję wariackich zachowań i motywów tegoż. Nie zamierzam pisać, bo po pierwsze wcześniej też nie pisałam, a po drugie nie ma okazji, zaś po trzecie chcę mieć spokój z głupią kobitą smile
                        Zamierzam panu jednak powiedzieć o sms-ie od jego zony, bo właśnie nie respektuję takich zachowań, jak jej .


                        >
                        > No tak, w ostateczności zawsze pozostaje droga prawna, ale wierzę, że nie będzi
                        > e to koniecznesmile


                        Ja też, odpowiedziałam tylko na Twe pytanie, jak się wg mnie egzekwuje stosowne wobec siebie zachowanie od takich osóbsmile
                        >
    • akle2 Re: Jestem w szoku - serio 17.09.13, 18:17
      Hehe, rada nadzorcza czuwa.
      Miałam identyczną sytuację. Udało mi się odnaleźć i skrzyknąć ekipę, z którą 25 lat temu jeździłam w szkole na obozy. Ucieszyłam się, oni jeszcze bardziej, pozostało rzucić jakiś termin na spotkanie. I tez sms od żony że niby ja na jej męża poluję, więc napisałam tej pani ze jak chce to może do nas dołączyć, chętnie ją poznam. Więcej sms nie było.
      • kora3 :) 17.09.13, 22:05
        nie no co ty smile wg niektórych polowałas/sprawiałas wrazenie/żona MOGŁA tak pomyśleć i pisać głupoty. Rada nadzorcza górą - wyżej niż rozsadek, dobre wychowanie, zwyczajnie myslenie smile
    • vilez Re: Jestem w szoku - serio 17.09.13, 19:56
      Pewnie będziesz niezadowolona z tego, co napiszę, ale wezmę na klatę smile Nie rozumiem, po co składać życzenia komuś, kto jest dalekim znajomym, z kim nie utrzymuje się bliższych kontaktów. Dla osoby po prostu zazdrosnej albo też nie po prostu tkwiącej w jakimś konflikcie małżeńskim może to być sygnał flirtu właśnie.

      Zostaw to, Panu nic nie mów, bo wplączesz się w aferę. Ochłodź relacje i tyle. A na przyszłość bądź bardziej wstrzemięźliwa, bo to naprawdę może być odebrane dwuznacznie, a tak naprawdę jest bez znaczenia, skoro to nikt bliski.
      • kora3 Re: Jestem w szoku - serio 17.09.13, 22:08
        vilez napisała:

        > Pewnie będziesz niezadowolona z tego, co napiszę, ale wezmę na klatę smile Nie roz
        > umiem, po co składać życzenia komuś, kto jest dalekim znajomym, z kim nie utrzy
        > muje się bliższych kontaktów. Dla osoby po prostu zazdrosnej albo też nie po pr
        > ostu tkwiącej w jakimś konflikcie małżeńskim może to być sygnał flirtu właśnie.

        >
        napisałam dlaczego w tym watku, nie będę setny raz powtarzac , sorry.

        > Zostaw to, Panu nic nie mów, bo wplączesz się w aferę.

        Ja? Jakoś się nie boje, mam dobrego prawnika smile

        Ochłodź relacje i tyle.

        Trudno bardziej nie tyle może ochłodzić co ograniczyć tę relację. W każdym razie towarzystwa przy okazji którego się poznaliśmy i kilka razy spotkaliśmy we wspólnym gronie nie mam zamiaru unikac.

        > A na przyszłość bądź bardziej wstrzemięźliwa, bo to naprawdę może być odebrane
        > dwuznacznie, a tak naprawdę jest bez znaczenia, skoro to nikt bliski.


        Dajże spokójsmile wstrzemiężliwa? Brzmi jakbym napisała cos osobistego, albo miłosnego. smile Ludzie, na jakim swiecie wy żyjecie ...
        • milamala Re: Jestem w szoku - serio 18.09.13, 02:37
          "> napisałam dlaczego w tym watku, nie będę setny raz powtarzac , sorry. "

          Najwyrazniej Twoje argumenty sa malo pzekonywujace.

          "Trudno bardziej nie tyle może ochłodzić co ograniczyć tę relację. W każdym razi
          > e towarzystwa przy okazji którego się poznaliśmy i kilka razy spotkaliśmy we ws
          > pólnym gronie nie mam zamiaru unikac. "

          A gdzie wyczytalas, ze ktos Ci sugeruje unikanie towarzystwa.
          To chyba nie jest takie trudne dla inteligentnej dziewczyny, ktora NA PRAWDE nie chce juz miec takich sytuacji, zeby powstrzymac sie od pisywania smskow do slabo sobie znanych facetow (no moze za wyjatkiem kondolencji, bo taki to nawet u najbardziej zazdrosnej zony nie wywola paniki) ktorych sytuacji rodzinnej nie znasz i nie wiesz co moze dziac sie w tym malzenstwie.

          "Dajże spokójsmile wstrzemiężliwa? Brzmi jakbym napisała cos osobistego, albo miłos
          > nego. smile Ludzie, na jakim swiecie wy żyjecie ..."

          Ludzie maja takie problemy, czy Ty?
          • milamala Re: Jestem w szoku - serio 18.09.13, 03:10
            Juz sie nie bede w watku wiecej wypowiadac, bo nie mam na to czasu.
            Powiem na koniec tylko tyle.
            Kora, zapewne jest jak twierdzisz, ze wysylajac nic nie znaczacego smsa nie mialas zadnych niecnych celow.
            Ale moim zdaniem popelnilas blad wysylajac smsa do slabo sobie znanej osoby, ktorej sytuacji rodzinnej nie ogarniasz. W zdrowym zwiazku zapewne nie byloby problemu, ale ten pewnie sie do tej kategorii nie zalicza. W kazdym razie nie ma to nic wspolnego z s-v.

            Na Twoja korzysc na pewno przemawia fakt, ze pan pierwszy kiedys poslal Ci zyczenia imieninowe (bo kondolencje to insza inszosc), co moglo byc dla Ciebie pewnego rodzaju "przywoleniem"do wysylania jemu rowniez zyczen.

            Ale sama widzisz na wlasnym przykladzie, ze do prawie obcych facetow (nawet jak sie od nich tez dostalo jakies nic nie znaczace masowe zyczenia) nie znajac sytuacji rodzinnej (tzn. nie majac pewnosci, ze pan posiada malzonke niezazdrosna) lepiej nic nie wysylac.

            Nie ma takiej potrzeby, po co wyskakiwac przed orskiestre, prawie sie nie znacie, nic Was nie laczy - a mozna tylko zyskac spokoj unikajac ew. konfliktow.
            • kora3 Najlepiej do nikogo się nie odzywać :) 18.09.13, 09:09
              milamala napisała:

              > Juz sie nie bede w watku wiecej wypowiadac, bo nie mam na to czasu.

              czytac też nie miałaś smile

              > Kora, zapewne jest jak twierdzisz, ze wysylajac nic nie znaczacego smsa nie mia
              > las zadnych niecnych celow.


              No dobra Milamalu. Założmy prze chwilę, ze twoja teoria ma jakieś podstawy - założmy, ze mam jakiś cel, by lepiej poznać tego pana (teoretycznie, na chwilkę). Domyslam się, ze jesteś już dorosłą kobietą, wiec sama mi powiedz: czy Ty mając taki cel realizowałabyś go poprzez wysłanie mu banalnego i bardziej niż neutralnego tekstu z okazji urodzin? Tak na serio?
              Przecież gdybym chciała od momentu poznania tego pana zaciesnać z nim jakos znajomośc (z dowolnego powodu - romansowego, zawodowego itd.), to bardzo łatwo mogłabym to próbować zrobić znacznie skuteczniejsmile - np. wykazac zainteresowanie czymkolwiek co jest z nim związane na tych spotkaniach, czy też pomiędzy nimi zadzwonić i zapytać go o cokolwiek, co mogłoby mnie z racji pracy interesować, a on teoretycznie mógłby wiedzieć.
              Czy nie uważasz, że takie coś byłoby sensowniejszym działaniem, niż wysłanie smsa o banalnej treści, który pewnie był jednym z wielu takich samych i mógł zostać niezauważony nawet? Tak na logikę - jak Ci się wydaje?

              > Ale moim zdaniem popelnilas blad wysylajac smsa do slabo sobie znanej osoby, kt
              > orej sytuacji rodzinnej nie ogarniasz. W zdrowym zwiazku zapewne nie byloby pro
              > blemu, ale ten pewnie sie do tej kategorii nie zalicza. W kazdym razie nie ma t
              > o nic wspolnego z s-v.


              Widzisz Milamalu, to nie ja popełniłam błąd. Gdybym chciała jak piszesz ograniać sytuację życiową i rodzinną wszystkich ludzi, do których zdarza mi się pisać, czy dzwonić, to chyba życia by mi brakło na dochodzenie u kogo jak co. To nie moja sprawa. Nie napisałam niczego, co w jakikolwiek sposób mogłoby wskazywać na chęc narzucania się panu i jeden jedyny raz. Niezależnie od układów w związku tych ludzi żadnych podstaw do uznawania takich zyczeń za narzucanie się nikt, ani pan, ani małzonka jego nie mieli, by uznac to za narzucanie, czy nawet chęć zacieśniania kontaktów.

              Z SV ma to tyle wspólnego, ze odpisywanie takich bredni na zwyczajne zyczenia z cudzej komórki jest poza wszelką norma granic dobrego wychowania. Czy dopuszczałabym w tej normie sms czy inny kontakt żony/partnerki z osobą, co do której ww. miałaby przekonanie, ze się ona mezowi/partnerowi narzuca? No tak Milamalu - dopuszczałabym w sensie SV. Wówczas, gdyby jakas kobieta NAPRAWDĘ się narzucała, a zona/partnerka nieważne jak dowiedziawszy się o tym napisała ze SWOJEJ komórki, czy zadzwoniła. Osobiscie uważam, że jeśli jakaś pani czyni jakiemuś panu niechciane przezeń awanse, to on, a nie jego połówka powinien to załatwić, ale jak wspomniałam - dopuszczałabym, żeby ta połowka się "wtrąciła", rozumiałabym to, gdyby coś takiego miało miejsce. Tu nie miało Milamalu.
              Dodam jeszcze coś, poza SV, na co uwagę ktoś tu zwrócił, chyba Horpyna: zachowanie tej zony jest zwyczajnie niebezpieczne dla jej meza. W sensie biznesowym, czy zawodowym. Kobieta mnie nie zna, najprawdopodobniej nie wie kim jestem, jeśli starannie przegląda komórke meza, a on nie kasuje wysłanych i spisu połączeń, to zauważyła, ze na wiosne wysłał mi równie banalne życzenia imieninowe, nie tak dawno telefonował do mnie, a teraz ja napisałam banalne życzenia. Takie coś wskazuje raczej na kontakt nie za bliski, ale może i np. biznesowy. Ten idiotyczny smys kobieta mogła wysłać do kogoś, na kim jej mezowi zależy ze względów zawodowych i to byłaby katastrofa, bo po pierwsze go ośmieszyła, po drugie mogla przekreślić dalszą współpracę.

              >
              > Na Twoja korzysc na pewno przemawia fakt, ze pan pierwszy kiedys poslal Ci zycz
              > enia imieninowe (bo kondolencje to insza inszosc), co moglo byc dla Ciebie pewn
              > ego rodzaju "przywoleniem"do wysylania jemu rowniez zyczen.


              Milamalu, ja takich zyczeń dostaję na kopy, on pewnie też. To jest charakterystyczne dla ludzi ogólnie jakoś tam znanych w lokalnym otoczeniu.
              >
              > Ale sama widzisz na wlasnym przykladzie, ze do prawie obcych facetow (nawet jak
              > sie od nich tez dostalo jakies nic nie znaczace masowe zyczenia) nie znajac sy
              > tuacji rodzinnej (tzn. nie majac pewnosci, ze pan posiada malzonke niezazdrosna
              > ) lepiej nic nie wysylac.


              Lepiej się w ogóle dpo nikogo nic nie odzywać, nie usmiechac, ubierać się w burke, bo a nuż jakaś pani będzie zazdrosnasmile
              Daruj Milamalu, ale ty odwracasz sytuację, choć wiem o co Ci chodzi - serio.
              Odwracasz w tym sensie, ze usiłujesz mnie przekonać, iż to ja zrobiłam coś niestosownego, złego. NIE, nie zrobiłam, co nie zmienia faktu, że akurat w tym przypadku lepiej było tych zyczeń nie wysyłać, bo pani jest dziwna. Tylko o tym ja mogłam się dowiedzieć dopiero po wysłaniu!
              Z tego co mówisz wynika, że należałoby albo badać dogłębnie sytuacje rodzinno-związkową wszystkich nowo poznanych ludzi, do których się napisze jakieś życzenia, albo do nikogo nic nie pisać, a najlepiej nie gadac z nikim smile
              Ja naprawdę rozumiem, ze sa zazdrośni ludzie płci obojga. Równie, że zdarzają się zazdrośni patologicznie i również, ze taka zazdrośc ma czasem całkiem realne podłoże Milamalu - w zachowaniu drugiej strony, we wcześniejszych doświadczeniach ze znajomościami tej strony itd. Ale nadal uważam, że sa granice. Nie wyobrażam sobie, że robię hallo mojemu partnerowi o życzenia, wszystkio jedno z jakiej okazji o tak neutralnej treści. Co innego, gdyby tresc była jakaś b. osobista o zabarwieniu erotycznym, czy miłosnym. Wówczas owszem- zapytałabym o co chodzi, skąd taka tresc, słowem co go łaczy z autorka. Sądze, ze gdybym to ja była adresatem takiej treści, z jego strony reakcja byłaby taka sama. Inna sprawa, jak weszlibyśmy oboje wzajemnie w posiadanie wiedzy na temat tej treści, bo nie przeglądamy sobie maili, czy telefonów. No, ale załóżmy, ze jakimś przypadkiem.

              Pojmij Milamalu, ze ja nie jestem oderwana od rzeczywistości, sama przezyłam zdradę i wiem, jak to jest. Rzecz w tym, że do podejrzeń muszą być jakieś PODSTAWY.
              Ty uważasz, że sms o neutralnej treści akurat na urodziny jest taką podstawą. Prawdopodobnie uważasz tak, bo w srodowisku w którym się obracasz ludzie mniej sobie znani nie wysyłają sobie życzeń z takiej okazji i nie znają dat swoich urodzin, a jeśli nawet, to nie owocuje to zyczeniami. Ja to rozumiem, aczkolwiek zarówno pan jak i ja obracamy się w takim, czy lepiej takich środowiskach, gdzie to jest norma. Nie sadze, by zona tego pana o tym nie wiedziała skoro z nim zyje. Bardzo wiele zależy od wlasnie specyfiki środowiska, zawodu. Gdybym ja się jakoś dowiedziała, że mój partner spotyka się np. w kawiarni co 2 dzień z jakąś nieznana mi panią, to przyznam, zaintrygowałoby mnie to smile A tymczasem jego nie intryguje z kim ja się spotykam. I bynajmniej nie jest to podyktowane nierównoscią praw w naszym związku smile Po prostu - ja mam taką pracę, że spotykam bardzo dużo bardzo różnych ludzi w różnych miejscach i porach i nikogo to z moim partnerem włącznie raczej nie dziwi (poza ludźmi b. wścibskimi oraz niezorientowanymi w temacie może). On ma taką, że nie ma takich zwyczajów, ani potrzeby. Ale nawet gdyby tak było, to na pewno nie urządzałabym sceny, nie pisała jakichś głupot, tylko spokojnie zapytała co to za pani i dalsze me działania byłyby zależne od stopnia wiarygodności odpowiedzi i rozwoju sytuacji.
              • milamala Re: Najlepiej do nikogo się nie odzywać :) 18.09.13, 14:58
                "> czytac też nie miałaś smile "

                Jedna z podstawowych zasad s-v/kultury osobistej jest powtrzymanie sie od komentowania pomylek innych.
                Sprawa dawno wyjasniona, gdy Ty tymczasem z upodobaniem wracasz do tego, jak sadze pewnie myslisz, ze to strasznie bystre jest.
                Jesli sama nie potrafisz zachowac takiego minimum kultury-jednej z podstawowych zasad s-v to raczej nie masz podstaw do oczekiwania od innych, ze beda zachowywac sie lepiej od Ciebie. Daruj zatem milosiernie zachowanie zazdrosnej pani ... albowiem nie zachowuje sie ona gorzej od Ciebie.
                • kora3 Re: Najlepiej do nikogo się nie odzywać :) 18.09.13, 15:08
                  milamala napisała:

                  > "> czytac też nie miałaś smile "
                  >
                  > Jedna z podstawowych zasad s-v/kultury osobistej jest powtrzymanie sie od komen
                  > towania pomylek innych.


                  POMYŁEK - owszem Milamalu. Z tym, że jeśli ktoś z uporem maniaka zadaje to samo pytanie wciąż, a tymczasem rozmówca już odpowiedział i mówi o tym, ze odpowiedział, to trudno niechęć do zapoznania się z ta odpowiedzią nazwać pomyłką, nieprawdaż?

                  > Sprawa dawno wyjasniona, gdy Ty tymczasem z upodobaniem wracasz do tego, jak sa
                  > dze pewnie myslisz, ze to strasznie bystre jest.


                  Nie, sadze, ze to fakt, po prostu smile


                  Daruj zatem milosiernie zachowanie zazdrosnej pani ..
                  > . albowiem nie zachowuje sie ona gorzej od Ciebie.


                  No chyba sobie żartujeszsmile Pani zachowała się karygodnie w sposób, w jaki ja nigdy bym nie postąpiła i porównywania jej zachowania do jakiegokolwiek mojego jest obraźliwe dla mnie, wybacz
              • kornel-1 Re: Najlepiej do nikogo się nie odzywać :) 18.09.13, 15:41
                Podziwiam cierpliwość.

                kora3 napisała:

                > czy Ty mając taki cel realizowałabyś go poprzez wysłanie mu banalnego i bardziej niż neut
                > ralnego tekstu z okazji urodzin?


                Od czegoś trzeba zacząć! I lepiej dmuchać na zimne.

                > A tymczasem jego nie intryguje z kim ja się spotykam.

                Domniemanie. Być może to robi, lecz o tym nie wiesz.

                > Ale nawet gdyby tak było, to na pewno nie urządzałabym sceny, nie pisała jakichś gł
                > upot, tylko spokojnie zapytała co to za pani i dalsze me działania byłyby zależ
                > ne od stopnia wiarygodności odpowiedzi i rozwoju sytuacji.


                W świetle tego, co napisałaś, nie wiemy, czy taka rozmowa nie miała miejsca. Być może feralny sms jest pokłosiem rozmowy pani z panem.

                Potraktuj moje uwagi z przymrużeniem oka.

                Kornel
                • kora3 Re: Najlepiej do nikogo się nie odzywać :) 18.09.13, 16:42
                  kornel-1 napisał:
                  >
                  > Od czegoś trzeba zacząć! I lepiej dmuchać na zimne.

                  hehe, ale po co zaczynać od czegoś co ma nikłe szanse powodzenia mając inne, skuteczniejsze alternatywy.

                  >
                  > Domniemanie. Być może to robi, lecz o tym nie wiesz.


                  Możliwesmile niemniej jeśli ma jakieś pytanie w tym zakresie, to pyta i zawsze dostaje prawdziwą odpowiedź, wiec nie ma powodów do nieufności i jej nie okazuje.

                  >
                  >
                  > W świetle tego, co napisałaś, nie wiemy, czy taka rozmowa nie miała miejsca. By
                  > ć może feralny sms jest pokłosiem rozmowy pani z panem.


                  Nie sadzę, bo pan później znacznie odpisał mi "dziękuję bardzo". Poza tym pan jest poważny człowiek i ja też. pan nie ma interesu w tym, bym go znielubiła, czy zaczęła unikać. Jeśli załóżmy jego zona przeczytała sms i zapytała go kto to napisał, to pan nie miał żadnego powodu nic krecić. Odpowiedź: znajoma byłaby ok i byłaby zgodna z prawdą.

                  > Potraktuj moje uwagi z przymrużeniem oka.

                  smile
          • kora3 Re: Jestem w szoku - serio 18.09.13, 08:28
            milamala napisała:
            > Najwyrazniej Twoje argumenty sa malo pzekonywujace.

            Żeby cos było dla kogoś mało przekonujące musi to znać. Z Twych wypowiedzi wynikało, ze nie znasz...
            >
            > A gdzie wyczytalas, ze ktos Ci sugeruje unikanie towarzystwa.


            Nie, ale moja relacja z panem opiera się wyłącznie na tym, że spotykam go przy okazji spotkań ze wpomnianym towarzystwem. NIE spotykamy się indywidualnie. Zatem jak "ochłodzić stosunki"? No najlepiej byłoby nie spotykać się z tym twarzystwem, nie? Tylko, ze ja tego nie zrobięsmile

            > To chyba nie jest takie trudne dla inteligentnej dziewczyny, ktora NA PRAWDE ni
            > e chce juz miec takich sytuacji, zeby powstrzymac sie od pisywania smskow do sl
            > abo sobie znanych facetow (no moze za wyjatkiem kondolencji, bo taki to nawet u
            > najbardziej zazdrosnej zony nie wywola paniki) ktorych sytuacji rodzinnej nie
            > znasz i nie wiesz co moze dziac sie w tym malzenstwie.


            Ależ bez trudu mogę się hehe powstrzymać. Od piania do tego pana czegokolwiek. Szczególnie, ze pierwszy raz w życiu doń napisałam smile
            Tylko, ze właśnie ze względu na tom by uniknąć jakichś kłopotów ze strony jego małżonki, a nie dlatego, ze to coś nieprzyzwoitego, czy podejrzanego złożyć życzenia, także urodzinowe komuś niekoniecznie dobrze znanemu.


            > Ludzie maja takie problemy, czy Ty?


            No myślę, ze ludzie: ruy konkrewtnie ten pan i jego zona. Ja nie mam problemów otrzymując życzenia, ani gdy je otrzymuje mój facet. Dotychczas nie miałam też wysyłając, co oznacza, ze jednak nie w mych zyczeniach problem smile
    • kora3 Finał sprawy głupiego smsa 27.09.13, 14:58
      Przed półgodziną zadzwonił do mnie wspomniany pan. Nie, żeby się oświadczyćsmile, tylko miał interes do mnie. Omówiliśmy sprawę tego interesu i powiedziałam mu o sms-ie.
      Tym razem on był w szoku.
      Powiedział, ze porozmawia sobie z małżonką. Nie skomentowałam tego pomysłu, powiedziałam tylko, że nie życzę sobie insynuacji ze strony jego żony. Wyraził zrozumienie, przeprosił za jej zachowanie.
      • kornel-1 Re: Finał sprawy głupiego smsa 27.09.13, 23:19
        No tak.. romans kwitnie. Pan z interesem dzwoni.
        A teraz będzie rozwód przez ciebie...

        wink
        k.
        • kora3 taaak na pewno :) 30.09.13, 09:39
          Pozdrawka Kornelu smile
      • droch Re: Finał sprawy głupiego smsa 13.10.13, 00:29
        > [...] powiedziałam tylko, że nie życzę sobie insynuacji ze strony jego żony.

        Czegoś nie rozumiem. Jeśli coś od kogoś pełnoletniego oczekujesz, to (jedynym) adresatem Twoich oczekiwań powinna być ta osoba. A nie mąż, rodzeństwo czy sąsiadka.
        • kora3 hmmm 13.10.13, 11:36
          droch napisał:
          > Czegoś nie rozumiem

          Bo może nie chcesz?smile

          . Jeśli coś od kogoś pełnoletniego oczekujesz, to (jedynym)
          > adresatem Twoich oczekiwań powinna być ta osoba.


          Oczekuję od tego pana, że nie będzie do mnie pisałsmile Jako, że zapytał o powód takich oczekiwań - wyjawiłam mu go. Czego nie rozumiesz?
          • droch Re: hmmm 13.10.13, 19:40
            Zmieniasz zeznania? smile
            W zacytowanym fragmencie wyraźnie zaznaczyłaś, że nie życzysz sobie insynuacji ze strony żony... Co mnie zdziwiło, skoro rozmawiałaś nie z żoną, ale z panem.
            • kora3 Re: hmmm 14.10.13, 09:30
              droch napisał:

              > Zmieniasz zeznania? smile

              Ależ skąd smile Podtrzymuję smile

              > W zacytowanym fragmencie wyraźnie zaznaczyłaś, że nie życzysz sobie insynuacji
              > ze strony żony... Co mnie zdziwiło, skoro rozmawiałaś nie z żoną, ale z panem.


              Wg mojej oceny samo pisanie iż się narzucam itd. jest insynuacją, której sobie, a jakże nie życzę. Ale z panem nie o tym rozmawiałam, tylko o tym, żeby nie piał do mnie i dlaczegosmile
              Gdyby przyszło w co wątpię do sytuacji konieczności rozmowy nz pania, od tego mam prawnika smile
    • irmina51 Re: Jestem w szoku - serio 27.09.13, 20:37
      Kora jakbys miala takie ''czyste ''intencje to by cie to tak nie zabolalo.po prostu dostalas jak sie to mowi po paluszkach.Po prostu bys przeszla nad tym do porzadku dziennego /jak to sie mowi/.Po prostu pewnych 'granic' sie nie przekracza.Zapomnij,nie ''dlub'' w tym bo jestes na straconej pozycji.Na przyszlosc uwazaj co robisz a od zonatych mezczyzn trzymaj sie z daleka.
      • milamala Re: Jestem w szoku - serio 27.09.13, 20:55
        irmina51 napisał(a):

        "Kora jakbys miala takie ''czyste ''intencje to by cie to tak nie zabolalo"

        Nie obraz sie Kora, ale tez mi taka mysl niesmialo przeszla przez glowe. Strasznie to rozwazasz jak na rzecz wierutnie absurdalna.
        Nie mysl, ze nie wiem, ze sa na swiecie chore zazdrosnice (sama kiedys mialam taki przypadek), ale po pierwszym zdumieniu po prostu to zostawilam. Wydawalo mi sie to tak absurdalne, ze nie godne uwagi, co najwyzej jako anegdota. Ale, ze potem owa pani (a nie pan) sama mnie przeprosila informujac o swoim problemie z zazdroscia, to nigdy juz tego nikomu nie opowiadalam.
        Po prostu nie bylo problemu.
        • kora3 Milamalu :) 30.09.13, 09:38
          Ależ ja też to zostawiłam. Przecież nic nie robiłam z tą sprawąsmile Tak, jak sobie założyłam, ze przy okazji powiem panu o wygłupach żony, tak też zrobiłam. No i?
      • kora3 heheheeh 30.09.13, 09:37
        naprawdę dobre, szczególnie na forum SVsmile
    • irmina51 Re: Jestem w szoku - serio 01.10.13, 12:00
      Kora3 ,nie rozumie dlaczego czujesz sie taka urazona?ta pani ci przecieznie obrazila,nie zwyzywala cie.Wiec uszanuj jej wole i spadaj To jest jej maz a ty tylko znajoma.Co z tego masz ze ''naskarzylas jej mezowi.Jak napisalam,jak bys miala czyste intencje to bys sie z tego smiala i uszanowala jej decyzjeAle nie-ty dalej kopiesz.Dochodze do wniosku ze ty naprawde mialas na niego chrapke.Maz tez nie byl w porzadku bo mial ci powiedziec ze dziekuje ci za zyczenia ale woli zebys nie posylala sms-ow bo zona tego nie lubi.W tej sytuacji dla mnie jestes INTRUZEM ktory wpieprza sie w malzenstwo.Zostaw ich w spokoju,i wyciagnij wnioski na przyszlosc.A towarzystwa nie musisz zmieniac,po prostu traktuj go jak wszystkich znajomych ,ale poza towarzystwem z daleka.I pamietaj jestes tylko znajoma nikim wiecej,bo narazie wyszlas ''przed szereg''
      • kora3 :) 01.10.13, 12:26
        irmina51 napisał(a):

        > Kora3 ,nie rozumie dlaczego czujesz sie taka urazona?

        Dlatego, że nie lubię (jak większość ludzi), żeby insynuowano mi coś, co nie ma miejsca. Dobre wyjaśnienie?

        ta pani ci przecieznie obr
        > azila,nie zwyzywala cie.


        Jeszcze by tego brakowało, żeby mnie zwyzywała Irmino, no proszę Cię. Obrazić, obraziła - stwierdziła, ze narzucam się jakiemuś facetowi i nie daję mu spokoju., co miejsca nie miało,. a ja jako kobieta, taką insynuację uważam za obraźliwą.

        Wiec uszanuj jej wole

        Jej wola prawdę mówiąc mi lata. I ani jej nie mam zamiaru szanować, ani nie szanować. Rzecz w tym, ze z mojej i meza tej pani strony w moim kierunku nie wydarzyło się NIC, co na logikę mogłoby skłaniać ja w ogóle do wyrażania woli w tym temacie.

        i spadaj
        Że co przepraszam? Pomijając Twe słownictwo szczególnie "pasujące" do tego forum Irmino, jak może "spadać" ktoś, kogo nie ma? Mnie w życiu tego pana poza epizodycznymi spotkaniami w gronie znajomych oraz okolicznościowymi sms-ami i telefonem od niego z kondolencjami i teraz z interesem NIE MA.


        To jest jej maz a ty tyl
        > ko znajoma.


        No DOKLADNIE, tylko znajoma i niby dlaczego ta żona ma mnie obrazać? gdybym była pana tego kochanką, to rozumiałabym być może jej zachowanie.

        Co z tego masz ze ''naskarzylas jej mezowi.Jak

        Nic nie naskarżyłam, zwyczajnie powiedziałamsmile i to PTZY okazji, kiedy zadzwonił ON do MNIE ze SWOJĄ sprawą, a nie odwrotnie, bynajmniej smile


        napisalam,jak bys mia
        > la czyste intencje to bys sie z tego smiala i uszanowala jej decyzjeAle


        Powiem Ci wprost - ja się nie interesuję zajętymi panami - to raz. Dwa, ze tego nie chciałabym nawet gdyby był wolny i ja też byłabym wolna - to dwa. A trzy- gdybym chciała gościa poderwać, to naprawdę umiałabym to zrobić inaczej, niż wysyłając mu banalnego smsa na urodziny, wierz mi smile

        Dochodze do wniosku ze ty naprawde mialas na niego chrapke.

        Iiiiii tamsmile nie moja liga w ogóle ten pan smile

        Maz te
        > z nie byl w porzadku bo mial ci powiedziec ze dziekuje ci za zyczenia ale woli
        > zebys nie posylala sms-ow bo zona tego nie lubi


        Od tego trzeba zacząć, ze pierwszego i jedynego zresztą ze strony pana smsa wysłał mi On na imieniny. W tym środowisku jest to przyjęte. Było to wiosną. Następnie zadzwonił z kondolencjami po kilku miesiącach. Dla mnie to zupełnie niewinne i naturalne zachowanie. O ile wiedział, ze jego żona tak reaguje, to było o tym faktycznie powiedzieć.
        Inna sprawa, ze to jakieś chore, ale ok - skoro mają takie układy ...smile

        .W tej sytuacji dla mnie jestes
        > INTRUZEM ktory wpieprza sie w malzenstwo.


        Dziewczyno, powiedz mi szczerze, czy Ty się dobrze czujesz? Pomijając słownictwo (znów) - o czym Ty mówisz? zarówno moje spotkania face to face jak i "korespondencja" z tym gościem mają charakter mniej niż sporadyczny. Ani on mnie, ani ja jemu żadnej szczególnej uwagi nie poswiecamy. Czy o nim w związku z sms-em na imieniny i kondolencjami mój partner mógłby mówić, że "wpieprza się" w nasz związek? No nie, bo się nie "w..."


        Zostaw ich w spokoju,i wyciagnij wnio
        > ski na przyszlosc


        Ale ja ich w żaden sposób nie nagabujęsmile To pani do mnie napisała i to pan dzwonił ze swoją sprawą! A wnioski wyciągnęłam - wariatka to wariatka, ale nie będzie mnie nikt z wariatem włącznie obrazałsmile Dobre?smile

        .A towarzystwa nie musisz zmieniac,po prostu traktuj go jak w
        > szystkich znajomych


        Alez to nie będzie możliwe Irmino. Bo ja znajomych traktuję nie jak wszystkich, tylko zależnie od stopnia zażyłoścismile Trudno wiec, zebym traktowała tego pana, jak mojego jakiegoś bliskiego kumpla, nie?smile

        ,ale poza towarzystwem z daleka

        rzecz w tym, ze poza spotkaniami towarzyskimi z moimi bliskimi znajomymi na których ten pan także bywa ja z nim zadnych innych kontaktów nie mamsmile


        .I pamietaj jestes tylko zna
        > joma nikim wiecej


        To należałoby uswiadomicv chyba małżonce tego pana, bo ja to akurat wiem smile

        ,bo narazie wyszlas ''przed szereg''


        To chyba ta pani wyszła ... na idiotkęsmile
        • irmina51 Re: :) 01.10.13, 13:16
          Kora3 ,przepraszam jesli czujesz sie obrazona.Ale wedlug mnie zareagowalas za bardzo impulsywnie.Trzeba bylo to zignorowac i juz.Skoro twierdzisz ze ta pani to wariatka to jak sie mowi z wariatami sie nie dyskutuje bo tez cie wezma za wariata.Po prostu nie ''taplaj sie'' w tym wiecej.A tak naprawde to ja bym tez nie byla zadowolona jakby obca kobieta pisala sms-y mojemu mezowi.Od tego sa konta spolecznosciowe,gdzie wszystcy moga skladac zyczenia.Po prostu zapomnij o tym.Pozdrawiam.
          • pavvka Re: :) 01.10.13, 13:34
            irmina51 napisał(a):

            > A tak naprawde to ja bym tez ni
            > e byla zadowolona jakby obca kobieta pisala sms-y mojemu mezowi.

            Po pierwsze, obca może dla Ciebie, ale dla męża znajoma, nie bardzo bliska, ale jednak.
            Po drugie, chodziło o jeden sms na kilka miesięcy, o neutralnej treści.
            Wychodzi na to, że jednak uważasz zachowanie żony za zrozumiałe.
            • kora3 No własnie Pavvku 01.10.13, 13:47
              pavvka napisał:

              > Po pierwsze, obca może dla Ciebie, ale dla męża znajoma, nie bardzo bliska, ale
              > jednak.
              > Po drugie, chodziło o jeden sms na kilka miesięcy, o neutralnej treści.
              > Wychodzi na to, że jednak uważasz zachowanie żony za zrozumiałe.


              Obawiam się, że tak jest, bo w środowisku Irminy ludzie nie będący bliskimi znajomymi nie wysyłają tego rodzaju neutralnych sms-w. Inna sprawa, że ta żona naprawdę jest chyba stuknięta - wszak jeśli miała jakieś wątpliwości to było zapytać meża kim jestem, a nie z punktu pisać takie obraźliwe rzeczy
          • kora3 Irmino 01.10.13, 13:42
            irmina51 napisał(a):

            > Kora3 ,przepraszam jesli czujesz sie obrazona

            Przez Ciebie, nie smile

            .Ale wedlug mnie zareagowalas za b
            > ardzo impulsywnie.Trzeba bylo to zignorowac i juz.


            Przepraszam Irmino, możesz wskazać z grubsza na czym polegała tam impulsywność? Na tym, ze napisałam o tym watek na forum? Przecież poza tym przez dłuższy czas nijak nie reagowałam. Zgodnie z tym, co sobie założyłam PRZY okazji (wywoałaj przez pana) powiedziałam mu o tym. Nie inicjowałam tej okazji.

            Skoro twierdzisz ze ta pani t
            > o wariatka to jak sie mowi z wariatami sie nie dyskutuje bo tez cie wezma za wa
            > riata


            Ależ ja z tą panią nie dyskutowałam, nie znam jej nawet, na oczy nie widziałam. Poinformowałam jej meza i tyle.


            .A tak naprawde to ja bym tez ni
            > e byla zadowolona jakby obca kobieta pisala sms-y mojemu mezowi.


            Widzisz irmino, na tym forum założyłam watek o tym, że ludzie nie znający zwyczajów danego środowiska doszukują się w takim, czy innym zachowaniu 2 dna. I tak bywa. Jestem w stanie Cię zrozumieć, że byłabyś zaniepokojona faktem, ze jakaś obca kobieta napisała do Twego meza banalny urodzinowy sms. Mogłoby się tak stać, gdyby np. Twój mąż nie miał szerokiego grona znajomych i nie miewał czestych kontaktów biznesowych/zawodowych z ludźmi - słowem w jego środowisku takie smsy nie są przyjęte.
            Pojmij jednak, ze sa środowiska w których okolicznościowe smsy, kondolencje wymianiane są między ludźmi, którzy niekoniecznie blisko się znają. I nie ma w tym nic dziwnego, ani podejrzanego.
            Jasne, niezależnie od powyższego, tresc zabarwiona jakoś erotycznie, czy bardzo osobista mogłaby wzbudzić podejrzenia tej pani, ale nie taka, jaką napisałam.
            Nie mam zwyczaju przeglądać komórki mego partnera, ale gdybym przypadkiem natknęła się na taki sms od nieznanej mi jakiejś np. Anny Kowalskiej to nie, nie wzbudziłoby to mych podejrzeń. Pewnie jakaś kolezanka ze studiów, albo z pracy i tyle.


            Od tego sa kont
            > a spolecznosciowe,gdzie wszystcy moga skladac zyczenia


            No widzisz - znów wychodzi to, że w Twoim srodowisku jest coś przyjęte, albo nie, a w innym jest inaczej. Tylko, ze Ciebie mogę pojąć, bo jak sądzę Twój mąż nie ma szerokiego grona znajomości towarzyskich i biznesowych. Ten pan ma. I nie sądze, by jego małzonka się w tym nie orientowała. Tu jest pies pogrzebany Irminosmile
            Teraz odwróć sytuację i wyobraź sobie, ze mój partner tak przegląda mi komórkę i natyka się na sms od jakiegoś Jana Nowaka, którego nie kojarzy wcale o treści "Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin" np. i wysyła to co pani do mnie do jakiegoś posła, radnego, czy burmistrza. Chybabym go zadusiła, a sama spaliła się ze wstydu Irmino.

            Zdajesz sobie sprawę, ze ta kobieta mogła coś takiego posłać do osoby, od której zależy kariera zawodowa albo biznes tego pana? Ona mnie nie zna, nie wie kim jestem. Mogłam być wazną klientką, dyrektorem banku, w którym stara się/ma kredyt, doradca podatkowym, adwokatem - kimkolwiek, przed kim ten gość naprawdę musiałby się za zachowanie żony wstydzić! A musiałby, bo treści wymieniane sporadycznie w żadnym stopniu nie wskazywały na jakąś zazyłosc, czy "zaloty". Rozumiesz?


            .Po prostu zapomnij o tym

            Widzisz, ja w zasadzie zapomniałam. Znaczy - nic się nie dzieje to nie robię z tym nic. weź jednak pod uwagę, ze pani zachowała się po wariacku i przynajmniej na początku nie wiedziałam, czego jeszcze się po niej spodziewać. Mogłaby np. zacząć rozpowiadać, ze taka a taka narzuca się jej małżonkowi. Poradziłabym sobie z tym (mam dobrego prawnika), ale musiałabym się z nią użeraćsmile Nie mam zamiaru pozwalać na to, żeby ktokolwiek psuł mi opinię i opowiadał o mnie nieprawdę.

            Także pozdrawiam
          • nchyb Re: :) 02.10.13, 15:25
            > e byla zadowolona jakby obca kobieta pisala sms-y mojemu mezowi.Od tego sa kont
            > a spolecznosciowe,gdzie wszystcy moga skladac zyczenia.Po prostu zapomnij o tym

            mnóstwo moich znajomych nie ma konta na żadnym portalu społecznościowym...
            czy w regulaminie tych portali jest zapis, że temu właśnie one służą, czy sama to sobie dopowiadasz?...
        • droch Re: :) 13.10.13, 00:33
          > [...] stwierdziła, ze narzucam się jakiemuś facetowi i nie daję mu spokoju.

          To insynuacja na pograniczu kłamstwa. W zacytowanej przez Ciebie treści wiadomości od małżonki znajomego nie ma takiego stwierdzenia.
          • kora3 Czyżby? 13.10.13, 11:37
            droch napisał:
            > To insynuacja na pograniczu kłamstwa. W zacytowanej przez Ciebie treści wiadomo
            > ści od małżonki znajomego nie ma takiego stwierdzenia.

            Jeśli owa "dama" pisze, żeby "dać spokój jej mężowi i nie narzucać się", to chyba jasne, iż uważa, że sppkoju ów maz nie masmile a pisząca mu się narzuca. smile
            • droch Re: Czyżby? 13.10.13, 15:05
              Nieprawda.
              Jeśli będzie uważać, że narzucasz się i nie dajesz mężowi spokoju, to sformułuje swoją prośbę np. "proszę przestać [...]" albo "proszę więcej nie [...]".
              Na razie możemy wyłącznie uznać, że niejako "profilaktycznie" i neutralnie przestrzega Ciebie, żebyś czegoś nie robiła.
              Abstrahuję rzecz jasna od, że dla mnie taki sms jest komiczny...
              • kora3 Re: Czyżby? 13.10.13, 15:12
                droch napisał:

                > Nieprawda.
                > Jeśli będzie uważać, że narzucasz się i nie dajesz mężowi spokoju, to sformułuj
                > e swoją prośbę np. "proszę przestać [...]" albo "proszę więcej nie [...]".
                > Na razie możemy wyłącznie uznać, że niejako "profilaktycznie" i neutralnie prze
                > strzega Ciebie, żebyś czegoś nie robiła.


                E no daj spokój, to jest "neutralnie" ?smile

                > Abstrahuję rzecz jasna od, że dla mnie taki sms jest komiczny...

                no raczej smile
                • kingusia1974 Re: Czyżby? 13.10.13, 15:24
                  A dla mnie skarzenie mezowi na zone w sytuacji kiedy rzeczywiscie nic do tego pana nie mam, nawet podswiadomie jest sztubackie.
                  • kornel-1 Re: Czyżby? 13.10.13, 16:10
                    kingusia1974 napisała:

                    > A dla mnie skarzenie mezowi na zone w sytuacji kiedy rzeczywiscie nic do tego p
                    > ana nie mam, nawet podswiadomie jest sztubackie.


                    He he. Nie dostrzegasz edukacyjno-wychowawczego charakteru zachowania Kory.
                    Pan nie był świadomy, że jego żona przegląda zawartość jego komórki i korzysta z niej do obrony przed wyimaginowanymi kochankami.

                    Kornel
                    • kingusia1974 Re: Czyżby? 13.10.13, 16:42
                      "He he. Nie dostrzegasz edukacyjno-wychowawczego charakteru zachowania Kory. "

                      Hi hi hi, a to co innego, jak ze szlachetnych pobudek to zmienia zupelnie postac rzeczy.
                      • kora3 No tak na serio, to współczuję gosciowi 14.10.13, 10:00
                        kingusia1974 napisała:
                        > Hi hi hi, a to co innego, jak ze szlachetnych pobudek to zmienia zupelnie posta
                        > c rzeczy.


                        Jakby mi mój facet taki numer wyciał, to chyba bym mu powyrywała nogi wiadomo skąd :smile
                        A ze wstydu bym się chyba spaliła.
                  • kora3 Re: Czyżby? 14.10.13, 09:31
                    kingusia1974 napisała:

                    > A dla mnie skarzenie mezowi na zone w sytuacji kiedy rzeczywiscie nic do tego p
                    > ana nie mam, nawet podswiadomie jest sztubackie.


                    I tak sobie właśnie uważaj, tym bardziej, ze nijakiego "skarżenia" nie było smile
    • metamorphosis4 Re: Jestem w szoku - serio 16.11.13, 16:34
      Zresztą Maju, wspominałam, ze tej małżonki nie znam, prawda? To znaczy, że na żadnym z tych paru spotkań ze znajomymi, na których byłam ja i pan jej nie było. Skąd ona zatem miałaby wiedzieć, czy moja znajomośc z jej mezem jest luźna, czy bardziej serdeczna, prywatna, czy może biznesowa?

      Wiem, że sprawa jest już zamknięta, ale z zainteresowaniem przeczytałam ten wątek i wydaje mi się, że nikt nie opisał tu możliwości, która mi przyszła do głowy szczegolnie po przeczytaniu powyższej wypowiedzi Kory. Czy nikt z Was nie pomyślał, że to wlaśnie ów znajomy jest inspiratorem podobnych "wyskokow" żony?

      Mialam kiedyś luźnego znajomego. Był to kolega mojej bliskiej przyjaciółki. Spotkaliśmy się na jakiejś imprezie, na której grał duszę towarzystwa. Facet dla mnie kompletnie nieatrakcyjny fizycznie, a i nie bardzo towarzysko. Zrobił wrażenie takiego trochę na siłę przyjacielskiego i lekkiego megalomana. Widać było, że stara się na wszystkich wywrzeć jak największe wrażenie. W trakcie imprezy wypłynął temat pewnej trudnodostępnej rzeczy, którą on, dzięki swoim szerokim kontaktom mógłby z łatwością załatwić. Kilka osób (w tym ja) bardzo się napaliło i w związku z tym on obiecał, że w krótkim czasie będziemy to mieli. Nadmieniam, że on sam wyszedł z inicjatywą, że nie ma sprawy, i że on bardzo chętnie... Ponieważ ten czas minął, a nam bardzo zależało, to zadzwoniłam do niego z pytaniem co i jak. Zrobiłam to na prośbę pozostałych osób, tak jakby zbiorczo, żeby pojedynczo go nie nękać wink Nie odbierał i nie oddzwaniał, więc po kilku dniach ponowilam próbę. Odebrał i wyjaśnił, że sprawa się przeciąga, ale juz za momencik... W końcu zakupy zostały sfinalizowane i sprawa zamknięta.
      Jakież było moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie przyjaciółka oznajmiła mi, że spotkała X, który poinformował ją, że do niego wydzwaniam i nagabuję. Dał jej wyraźnie do zrozumienia, że na niego lecę, a on musi się opędzać. Poprosił ja nawet, żeby mi powiedziala, że nie mam szas, czy coś w te deseń big_grin Ona przeżyła szok, gdy to usłyszała i po prostu zabiła go smiechem, ale potem przeanalizowałyśmy jego zachowanie w dłuższym okresie czasu (był to jej kolega od czasów podstawówki) i doszłyśmy do mechanizmu jego działań.
      Otóż każdej kobiecie, z którą był opowiadał niestworzone historie o babkach, które to "rzucają sie na niego pasjami" z powodu jego niespotykanej atrakcyjności seksualno-towarzyskiej. Dla uwiarygodnienia tych opowieści wykorzystywał zupełnie niewinne gesty sympatii typu właśnie zdawkowe życzenia, czy przypadkowy telefon, a przypuszczam, że z braku laku był w stanie nawet wymyślić odpowiednie historyjki. Partnerka wpadała oczywiście w szał zazdrości i zaczynała permanentną inwigilację jego poczynań, a kobiety stanowiące potencjalne zagrożenie starała się w każdy możliwy sposób zniechęcić. Gość miał prawdopodobnie dość niskie poczucie własnej wartości i wszelkie objawy zazdrości ze strony swojej kobiety używał jako sposób na dowartościowanie. Jednocześnie wzbudzał w babce mechanizm powodujący, że walcząc o niego wkręcała się coraz bardziej w temat posiadania w domu skarbu niezwykłej wartości big_grin
      Robił tak ze swoją żoną używając mojej przyjaciółki, która uświadomiła to sobie dopiero właśnie przy analizie mojego przypadku. Gdy spotkala po jakimś czasię jego (byłą już) żone, to nawet ją o to zapytała i tamta potwierdziła, że X przez cały czas opowiadał jej o tym, jak to moja przyjaciółka "nastawała na jego cześć", a on się bronił rękami i nogami. Dlatego szanowna małżonka w okresie trwania ich małżeństwa miała szczękościsk na widok mojej kumpelki, a ta ostatnia w ogóle nie miała pojęcia o co chodzi. Potem ożenił się z naszą wspólną koleżanką i rozpoczęła się powtórka z rozrywki. Moja psiapsióła całkowicie zerwała z nimi kontakt, bo to chore było.

      Reasumując: przypuszczam, ze Twój kolega może stosowac w swoim małżeństwie podobne gierki i ta jego biedna żona odchodzi od zmysłów, a Twoje "doniesienie" podbudowało jego ego do sufitu hehe... Tym bardziej, że jak piszesz, jesteś osobą atrakcyjną biznesowo oraz towarzysko i wiele osób zabiega o Twoje względy, a tymczasem lecisz właśnie na niego, czyli on musi być co najmiej półbogiem i trzeba go bardzo pilnowac.

      Sytuacja jak w kawale o Fibaku.
      Wielki fan Fibaka spotkał go w parku i poprosił o autograf. Widząc, że mistrz jest nastawiony bardzo pozytywnie i przyjaźnie, postanowił poprosic go o przysługę.
      "Panie Wojtku, mam przogromną prośbę. Za 15 minut zjawi się tu dziewczyna, która bardzo mi się podoba. Od dłuższego czasu zabiegam o jej względy i bardzo pragnę jej zaimponować. Czy byłby pan tak miły i przechodząc obok nas przywitał mnie po imieniu? Ona na pewo padnie z wrażenia prosto w moje ramiona."
      Fibak nie bardzo chcial się zgodzić, bo spieszyl się na jakieś ważne spotkania, ale błagania kibica w końcu go rozmiękczyły i uległ.
      Po kilkunastu minutach, widząc chłopaka siedzącego z wybranką na ławeczce podszedł i dość entuzjastycznie zawołał wyciągając rękę: "Cześć Romek! Miło cię widzieć".
      Na to chłopak odwrócił się z obojętną miną i odpowiedział: "spierdalaj!". smile

      Zastanów się Koro, czy pan nie zrobil z Ciebie właśnie takiego Fibaka na użytek własny big_grin
      • francik_bula Re: Jestem w szoku - serio 17.11.13, 19:20
        Aj waj, co za temat, co za problem, trzeba by zaangażować najtęższe autorytety. A i ten wspanialy prawnik, który wkroczy do akcji jak tylko ktoś krzywo spojrzy na naszą bohaterkę. Nie będę mógł spać, coś się skończyło ale też coś zaczęło.
    • huzary Re: Jestem w szoku - serio 08.03.26, 13:40
      Zignorować i nie zawracać sobie tym juz glowy. A druga sprawa, po co pani wysylala zyczenia urodzinowe komuś, kogo zna pani "luźno" jak sama pani pisze. Urodziny,to osobiste swieto w rodzinie lub,koleżanki, kolego,dobrycxg znajomych, a nie jakiegos faceta, ktorego poznalam raz gdzies,kiedys. Nie nalezalo tego robić, absolutnie nie.
      • wioskowy_glupek Re: Jestem w szoku - serio 06.04.26, 13:53
        Tobie by się dobry psychiatra przydał, dokładnie tak jak żonie z tej wymyślonej historyjki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka