Dodaj do ulubionych

Uświadomcie mnie proszę

02.10.13, 14:42
o ile możecie oczywiście czym zajmują się osoby, które nie zawierają żadnych znajomości zawodowych?
Wiem, że nie ma to wiele wspólnego z tematyką forum, ale po przeczytaniu postu Irminy w moim wątku zaczynam się zastanawiać, w jakich zawodach pracują ludzie, którym zona za "wszystkiego najlepszego", albo w ogóle telefon od jakieś kobiety zmyłaby głowę. Całkiem serio.
Jak można funkcjonować w takich normalnych zawodach nie zawierając z nikim płci przeciwnej znajomości? Mam na myśli znajomość zawodową
Obserwuj wątek
    • dakotaf Re: Uświadomcie mnie proszę 02.10.13, 15:25
      kora3 napisała:

      > o ile możecie oczywiście czym zajmują się osoby, które nie zawierają żadnych zn
      > ajomości zawodowych?

      Zdefiniuj "znajomości zawodowe". Jeśli uznać je za przypadkowe kontakty typu "dzień dobry", "dziękuję", "dzwonił Pan Mietek", "do widzenia", to zdecydowana większość osób takie kontakty zawiera. Jednak dla mnie taka relacja nie wyczerpuje znamion "znajomości". Jeśli bowiem przez "znajomości zawodowe" rozumiemy także rozmowy o rodzinie, światopoglądzie (de facto wszystkie inne rozmowy niż "small talk" - a i to ograniczone do minimum), czy tym bardziej wspólne wyjścia na kawę, to odpowiedź jest już inna. Mianowicie całkiem sporo osób nie chce mieć jakichkolwiek pogłębionych (wykraczających poza ów mocno ograniczonony "small talk") kontaktów z ludźmi z pracy i ja ich doskonale rozumiem.

      > Wiem, że nie ma to wiele wspólnego z tematyką forum, ale po przeczytaniu postu
      > Irminy w moim wątku zaczynam się zastanawiać, w jakich zawodach pracują ludzie,
      > którym zona za "wszystkiego najlepszego", albo w ogóle telefon od jakieś kobie
      > ty zmyłaby głowę. Całkiem serio.

      Pytanie czy ta osoba życzy sobie, aby ktoś do niej dzwonił i winszował z okazji urodzin. Jeśli sobie życzy, to wszystko w porządku a problemem jest wówczas zazdrosna żona (mąż), co nie ma nic wspólnego z tematyką "znajomości zawodowych". Natomiast jeśli taka osoba nie dała jednoznacznie do zrozumienia, że taki telefon z życzeniami jest na miejscu, wówczas osoba dzwoniąca jest natrętem.

      > Jak można funkcjonować w takich normalnych zawodach nie zawierając z nikim płci
      > przeciwnej znajomości? Mam na myśli znajomość zawodową

      Można całkiem normalnie i efektywnie. Przykład z życia wzięty: jeden z moich wykładowców, młody doktor prawa, prowadzi zajęcia na kilku uczelniach a oprócz tego udziela porad prawnych w kancelarii. Styka się z mnóstwem ludzi, zarówno petentów, studentów, jak i współpracowników, ale jego formalny i w sumie dođ oschły sposób bycia od razu daje do zrozumienia, że nie życzy sobie jakichkolwiek innych kontaktów niż zawodowe. Wbrew pozorom, jest bardzo lubiany i szanowany, ceniony za bycie konkretnym oraz profesjonalnym. A "spoufalaczom" bardzo szybko wskazuje, gdzie jest ich miejsce. Osobiście podoba mi się to podejście. Więcej, nie rozumiem gigantycznej potrzeby osób takich, jak Ty, aby każdemu, z kim się zetknęło w pracy składać życzenia, pytać o zdrowie, o dzieci czy dyskutować o którymś tam z kolei odcinku telenoweli. Kompletnie nieprofesjonalne. (Oczywiście, jeśli obie strony chcą takich relacji, to nie ma w tym nic złego, chociaż zazwyczaj cierpi na tym produktywność i efektywność wykonywanych zadań. Nic w sumie dziwnego, że nasz kraj pod względem efektywności pracy - pomimo długich godzin w niej spędzanych - lokuje się na szarym końcu cywilizowanego świata.)

      Pozdrawiam jak zwykle,
      D.
      • kora3 Dakotaf - zlituj się :) 02.10.13, 17:05
        Po pierwsze nie wiem skąd wyciągnęłaś wniosek, ze z każdym kogo poznaję zawodowo zaraz rozwijam temat o dzieciach, samopoczuciach albo o zgrozo telenowelach smile
        Po pierwsze tak nie lubię, po drugie - poznaję zbyt wiele osób i z tak różnych srodowisk, że trudno byłoby mi z każdą z nich porozmawiać pozazawodowo.

        Kolejna sprawa to taka, że w odróżnieniu od Twego wykładowcy jestem osobą otwartą, ale to częściej ludziom zależy na skróceniu dystansu ze mną (w swoim interesie), niż mnie smile

        Jeśli chodzi o pytanie, czy ktoś sobie zyczy składania zyczeń np. - no skoro sam pierwszy takowe wysyła, to chyba liczy na wzajemność, którą można okazac, albo li też nie smile

        Nie powiedziałabym natomiast, by w moim przypadku/zawodzie rozmowa na tematy osobiste mego rozmówcy była niewskazana, czy tym bardziej nieprofesjonalna. Tak się bowiem składa, że często te osoby zwracające się do mnie szukają właśnie pomocy w takich sprawach. To nie oznacza, ze ja się musze rewanżować osobistymi zwierzeniami i nie robię tego.

        Sytuacja po śmierci mego Taty pokazała, że jeśli się wykonuje zawód, który jest związany z poznawaniem wielu ludzi (mam na myśli zawodowo teraz), to jest się jakoś tam rozpoznawalnym. Dzwoniły do mnie osoby, których serio nie kojarzę, albo bardzo słabo, z kondolencjami. Jakkolwiek było to dość uciążliwe w pewnym momencie, to nie uważałam tego za złe z ich strony.

        Moje pytanie tyczyło się wypowiedzi Irminy, która stwierdziła, ze za urodzinowe życzenia via sms od nieznanej jej kobiety jej mąż miałby zmytą głowę. Zastanowiło mnie to o tyle, że życzenia tego rodzaju wysyłają sobie często ludzie znający się z pola biznesowego, czy szerzej - zawodowego. I nie mow mi, ze niesmile, bo sama takich dostaję od groma, na urodziny, imieniny, swieta. Niektóre sa od osób, które znam wyłącznie zawodowo. Nie traktuję ich jako próbe skrócenia dystansu, za taką próbe uznałabym natomiast życzenia jakieś osobiste.

        Takie nic nie znaczace życzenia z okazji różnych otrzymują klienci banków od bankowców, lekarze od pacjentów, prawnicy od swoich klientów. Niewazne w tym momencie, czy sa im one miłe, czy niesmile - ważne, ze takiego smsa można otrzymać od kogokolwiek. I one absolutnie nie oznaczają jakiejś próby skrócenia dystansu. One świadczą o pamięci nadawcy o adresacie i tyle. I znów nie jest ważne, czy owa pamięc jest okazywana z powodów biznesowych, czy np. z wdzięczności za uratowanie zdrowia/zycia itd.
        • aqua48 Re: Dakotaf - zlituj się :) 02.10.13, 17:11
          kora3 napisała:

          > Takie nic nie znaczace życzenia z okazji różnych otrzymują klienci banków od ba
          > nkowców, lekarze od pacjentów, prawnicy od swoich klientów.

          Nie uznaję nic nie znaczących życzeń. To dla mnie rzecz sprzeczna z ideą.
          I nie wysyłam życzeń lekarzom, prawnikom, prezesowi spółdzielni mieszkaniowej itp. poznanym lub nawet lepiej mi znanym i często spotykanym, ale wyłącznie z racji profesji ludziom.
          • dakotaf Re: Dakotaf - zlituj się :) 02.10.13, 19:09
            aqua48 napisała:

            > Nie uznaję nic nie znaczących życzeń. To dla mnie rzecz sprzeczna z ideą.
            > I nie wysyłam życzeń lekarzom, prawnikom, prezesowi spółdzielni mieszkaniowej i
            > tp. poznanym lub nawet lepiej mi znanym i często spotykanym, ale wyłącznie z ra
            > cji profesji ludziom.

            Absolutnie się zgadzam. Cieszę się, że są ludzie z takim podejściem.
            D.
            • kora3 Dziewczyny, czytajcie uwaznie:) 03.10.13, 07:43
              Bo chyba tzw. idei nie zrozumiałyście smile Nie chodzi o to, czy obchodzą nas, Was, kogoś nic nie znaczące życzeniasmile i czy je uznajecie/uznajemy. Chodzi o to, że KAZDY może takie otrzymaćsmile
          • baba67 Re: Dakotaf - zlituj się :) 03.10.13, 08:20
            Ja tez nie i jest jakas nowa swiecka tradycja zdaje sie.A zazdrosne zony robia awantury bo siedza w innych czasach.
        • pavvka Re: Dakotaf - zlituj się :) 02.10.13, 17:22
          Ale naprawdę, Koro, są różne zawody. Np. w sferach biznesowych faktycznie często miesza się biznes z życiem prywatnym, bo wiele zależy od tego kogo się zna i networking na przyjęciach czy przy grze w golfa jest istotną częścią życia zawodowego. Ale w przypadku zwykłego pracownika najemnego zwykle tak nie jest. Można się przyjaźnić z kolegami z pracy, ale nie ma takiego obowiązku.

          Tym niemniej, nawet to że ma się tego rodzaju pracę nie oznacza, że nie można mieć znajomych którzy nie są równocześnie znajomymi żony, np. kolegów z dzieciństwa i młodości, osoby z którymi uprawia się wspólne hobby itp. Więc praca pracą, a mnie podejście "jeśli nieznana mi kobieta napisała do niego sms-a, to na pewno mnie z nią zdradza" wydaje się zadziwiające.
          • nchyb Re: Dakotaf - zlituj się :) 02.10.13, 17:37
            > , a mnie podejście "jeśli nieznana mi kobieta napisała do niego sms-a, to na pe
            > wno mnie z nią zdradza" wydaje się zadziwiające.

            mnie również smile
            • milamala Re: Dakotaf - zlituj się :) 02.10.13, 21:56
              nchyb napisała:

              > > , a mnie podejście "jeśli nieznana mi kobieta napisała do niego sms-a, to
              > na pe
              > > wno mnie z nią zdradza" wydaje się zadziwiające.
              >
              > mnie również smile


              A gdzie t o bylo powiedziane. Moze ta pani nie podejrzewa meza o zdrade (nawet na 100% nie podejrzewa, bo maz by cos o tym smsie od zony uslyszal, a uslyszal o sprawie dopiero od Kory). Ta pani po prostu pewnie uwaza, ze ma atrakcyjnego meza i Korcia moze rozpoczyna zakusy na niego, i woli na zimne dmuchac.
              • pavvka Re: Dakotaf - zlituj się :) 03.10.13, 08:05
                milamala napisała:

                > Moze ta pani nie podejrzewa meza o zdrade (nawet
                > na 100% nie podejrzewa, bo maz by cos o tym smsie od zony uslyszal, a uslyszal
                > o sprawie dopiero od Kory). Ta pani po prostu pewnie uwaza, ze ma atrakcyjnego
                > meza i Korcia moze rozpoczyna zakusy na niego, i woli na zimne dmuchac.

                Czyli jednak, mówimy "życzenia urodzinowe", a myślimy "zdrada".
                • kora3 Najwyraźniej hehe 03.10.13, 11:01
                  pavvka napisał:
                  >
                  > Czyli jednak, mówimy "życzenia urodzinowe", a myślimy "zdrada".

                  Wiesz, tak po ludzku, to jestem w stanie pojac niepokj jakiejś kobiety w związku z kontaktami jej meza z inna kobietą, kobietami, szczególnie gdy już ktoś taki miał romans. Ale są jakieś granice - rozumiem, ze taki niepokój mogłaby wzbudzić tresc jakas zabarwiona erotycznie, uczuciowo, czy nawet tylko b. osobista. Ale nie rozumiem dlaczego takie jazdy wzbudza tresc bardziej niż oficjalna i sa tutaj ludzie, którzy uważają,z e to ok. Toz to PARANOJA jakaś smile
                  To tak, jakby załóżmy mój partner odczytał w mej komórce np. przypadkiem sms od jakiegoś Janka Kowalskiego "Dziękuję za miłe spotkanie" (niektórzy ludzie piszą takie rzeczy) i sobie wykombinował, że skoro gośc aż dziękuje za spotkanie, to musiało być cos na rzeczy, "miłe" zinterpretował jako "satysfakcjonujące seuslanie", a "spotkanie", jako ustawkę na ostry seks w hotelu smile
              • kora3 Problem Milamalu polega na tym 03.10.13, 10:49
                milamala napisała:
                >
                >
                > A gdzie t o bylo powiedziane. Moze ta pani nie podejrzewa meza o zdrade (nawet
                > na 100% nie podejrzewa, bo maz by cos o tym smsie od zony uslyszal, a uslyszal
                > o sprawie dopiero od Kory). Ta pani po prostu pewnie uwaza, ze ma atrakcyjnego
                > meza i Korcia moze rozpoczyna zakusy na niego, i woli na zimne dmuchac
                .

                NA JAKIEJ PODSTAWIE taka zazdrosna zona miałaby tak uważać. I tu tkwi sedno moja droga.
                Na tym forum np. ja, czy Pavvka nie widzimy podstaw do takiego uważania. DLA NAS neutralny sms z jakieś okazji (urodziny, imieniny, swięta itp.) nic nie znaczy, czy przyjdzie do nas, czy do naszych "połówek" (nie sprawdzam, sadze, ze Pavvka też nie, ale mówimy teoretycznie) - słowem nie roimy sobie, ze piszący/pisząca nas podrywa, albo naszego partnera/rkę.

                Miałam w swoim zyciu sytuacje, kiedy ktoś mi się z różnych powodów narzucał. I owszem była i taka, że poznany zawodowo pan. Pisał do mnie maile, dzwonił, pisał sms-y. Nie był jakiś obsceniczny, ale dawał jasni do zrozumienia, że interesuje go znajomośc prywatna i najlepiej zażyła. Gdyby wysłal mi zyczenia urodzionowe, to do głowy by mi nie przyszło, ze mnie podrywa, albo mi się narzuca - czy teraz rozumiesz?
                • majaa Re: Problem Milamalu polega na tym 03.10.13, 11:25
                  Bo widzisz, Koro, ludzie prezentują różny poziom delikatności. Jeden walnie prosto z mostu "chciałbym panią bliżej poznać", a inny będzie się bawił w podchody urodzinowo-imieninowe, zanim przejdzie do sednawink Oczywiście nie zawsze, żadną regułą bynajmniej to nie jest, no ale czasami tak się zdarza. Dlatego nie dziwiłabym się zbytnio, że ktoś może nawet tzw. niewinne życzenia przyjąć za złą monetę. Zwłaszcza jeśli nie jest do nich przyzwyczajony. No trzeba po prostu przyjąć to do wiadomości, bo nic tu nie zmienimysmile
                  • kora3 Zastanów się chwilkę Maju 03.10.13, 12:01
                    majaa napisała:

                    a inny będzie się bawił w podchody
                    > urodzinowo-imieninowe, zanim przejdzie do sednawink


                    Kto z mózgiem, płec dowolna robi takie "podchody" z czestotliwoscią kontaktów raz na pół roku? Przecież to jakiś idiotyzm. Jeśli ludzie się znają prywatnie, zawsze można robiąc podchodysmile zadzwonić i zapytać o cokolwiek, co jest powiazane z osobą "podchodzoną", znając zawodowo - tym bardziej. Nikt by się nie bawił w jakieś podeywy smsowe z banalną trescią zyczeń raz na kilka miesięcysmile strata czasu smile

                    Oczywiście nie zawsze, żadną
                    > regułą bynajmniej to nie jest, no ale czasami tak się zdarza.


                    No i zdarza się, ze np. mąż zabije żonę, no i?smile
                    • majaa Re: Zastanów się chwilkę Maju 03.10.13, 12:29
                      kora3 napisała:

                      > Kto z mózgiem, płec dowolna robi takie "podchody" z czestotliwoscią kontaktów r
                      > az na pół roku? Przecież to jakiś idiotyzm. Jeśli ludzie się znają prywatnie, z
                      > awsze można robiąc podchodysmile zadzwonić i zapytać o cokolwiek, co jest powiazan
                      > e z osobą "podchodzoną", znając zawodowo - tym bardziej. Nikt by się nie bawił
                      > w jakieś podeywy smsowe z banalną trescią zyczeń raz na kilka miesięcysmile strata
                      > czasu smile

                      O, i znów byś się zdziwiła...smile Dla Ciebie strata czasu, a ja znam osobę, która latami (!) ukrywała swoje uczucia i zachowywała się z taką ostrożną delikatnością, że dopiero czysty przypadek sprawił, że rzecz się wydała... i nawet miała swój szczęśliwy koniecsmile

                      > No i zdarza się, ze np. mąż zabije żonę, no i?smile
                      >

                      Oczekujesz, że dopiszę jakiś fascynujący ciąg dalszy?wink
                      • kora3 Re: Zastanów się chwilkę Maju 03.10.13, 14:36
                        majaa napisała:
                        >
                        > O, i znów byś się zdziwiła...smile Dla Ciebie strata czasu, a ja znam osobę, która
                        > latami (!) ukrywała swoje uczucia i zachowywała się z taką ostrożną delikatnoś
                        > cią, że dopiero czysty przypadek sprawił, że rzecz się wydała... i nawet miała
                        > swój szczęśliwy koniecsmile


                        to jakiś ewenement Maju, naprawdę.
                        >
                        > Oczekujesz, że dopiszę jakiś fascynujący ciąg dalszy?wink

                        nie, sugertuję, ze wszystko się zdarzyć możesmile
          • kora3 Pavvku po kolei 03.10.13, 07:46
            Dla mnie sytuacja, kiedy ktoś nie ma żadnych znajomych poza związkiem jest kosmosem, jako i dla Ciebie.
            Ale w tym wątku chodzi o konkret: jedna z forumowiczek napisała, ze gdyby znalazła sms od nieznanej kobiety z banalnymi zyczeniami, zmyłaby mezowi głowe. A przecież normalnie pracując (pomijam życie towarzyskie) każdy może takie zyczenia dostać
        • milamala Re: Dakotaf - zlituj się :) 02.10.13, 21:52
          Jeśli chodzi o pytanie, czy ktoś sobie zyczy składania zyczeń np. - no skoro sam pierwszy takowe wysyła, to chyba liczy na wzajemność, którą można okazac, albo li też nie smile.

          Korcia, gosc Ci kondolencje wyslal, a to co innego niz urodzinowe.
          Kondolencje wysylam kazdemu kogo po prostu znam i wiem, ze stracil kogos dla siebie waznego, a urodzinowki to albo na fajsie (i to tez w mocno ograniczonym skladzie) albo w formie pisemnej do zaledwie paru waznych osob w roku. Ostatnio wyslalam kondolencje swojemu bylemu nauczycielowi, ktory stracil matke, i nawet by mi do glowy nie przyszlo aby wysylac mu urodzinowe.
          Sprobuj dostrzec roznice, o moze rozgryziesz wreszcie o co zmyto Ci glowe.
          • kora3 Wybacz Minimalu, ale 03.10.13, 07:51
            Twoje ignorowanie innych zaczyna dla mnie osobiście być irtytujące

            milamala napisała:
            >
            > Korcia, gosc Ci kondolencje wyslal, a to co innego niz urodzinowe.

            NIEEEEEEsmile Gośc kondolencje złożył mi telefonicznie, dzwoniąc. A kilka miesięcy wcześniej wysłał mi neutralne życzenia IMIENINOWE. Ile razy mam to jeszcze napisać, żeby akuratnie do Ciebie dotarło?smile

            > Kondolencje wysylam kazdemu kogo po prostu znam i wiem, ze stracil kogos dla si
            > ebie waznego, a urodzinowki to albo na fajsie (i to tez w mocno ograniczonym sk
            > ladzie) albo w formie pisemnej do zaledwie paru waznych osob w roku.


            No i ok - w TWOIM srodowisku tak jest być może przyjęte, TOBIE się tak podoba i ok. Przyjmujesz, ze w innych kregach jest inaczej?


            > Sprobuj dostrzec roznice, o moze rozgryziesz wreszcie o co zmyto Ci glowe.

            Mnie za nic, sama myjesmile A Ty po prostu ignorujesz innych i piszesz, co Ci się zdaje
          • pavvka Re: Dakotaf - zlituj się :) 03.10.13, 08:00
            A ja uważam całkiem odwrotnie. Życzenia urodzinowe to taki niezobowiązujący miły gest, można je złożyć każdemu czyją datę urodzenia znamy. A żałoba to rzecz intymna, w którą bym się komuś mało znanemu nie wtrącał.
        • matylda1001 Re: Dakotaf - zlituj się :) 02.10.13, 23:42
          kora3 napisała:

          > Takie nic nie znaczace życzenia z okazji różnych otrzymują klienci banków od bankowców, lekarze od pacjentów, prawnicy od swoich klientów<

          Nie wiem jak tam bankowcy i prawnicy ale lekarze życzeń od pacjentów nie dostają, przynajmniej nigdy nie spotkałam sie z czymś takim. Owszem, w przedświątecznym tygodniu "wesołych świąt" prawie zastępuje "do widzenia" - wszyscy i wszędzie składają sobie takie nic nie znaczące życzenia, ale żeby z okazji imienin/urodzin? Nigdy.
          • kora3 Re: Dakotaf - zlituj się :) 03.10.13, 07:53
            matylda1001 napisała:

            > kora3 napisała:
            >
            > Nie wiem jak tam bankowcy i prawnicy ale lekarze życzeń od pacjentów nie dostaj
            > ą, przynajmniej nigdy nie spotkałam sie z czymś takim.


            Aha - czyli Matylda się nie spotkala=to się nie może zdarzyćsmile

            Owszem, w przedświąteczn
            > ym tygodniu "wesołych świąt" prawie zastępuje "do widzenia" - wszyscy i wszędz
            > ie składają sobie takie nic nie znaczące życzenia, ale żeby z okazji imienin/ur
            > odzin? Nigdy.


            oooo jeszcze "nigdy" padło smile Matyldo w TWOIM kręgu - nigdy, w innych - zwykle, czase, przeważnie
            • matylda1001 Re: Dakotaf - zlituj się :) 03.10.13, 11:10
              kora3 napisała:

              > Aha - czyli Matylda się nie spotkala=to się nie może zdarzyćsmile <

              Ależ może się zdarzyć i pewnie gdzieś się zdarza, chociaż myślę, że dotyczy to sytuacji, gdy kontakty między ludzmi wychodzą poza sferę zawodową. Napisałam, że ja nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam, ani o czymś takim nie słyszałam. Powiem nawet, że lekarz bardzo by się zdziwił otrzymawszy takie życzenia od osoby, ktorą zna jedynie "z gabinetu". No bo niby dlaczego pacjent miałby sobie głowę zawracać prywatnym świętem zupełnie obcego człowieka?
              • kora3 Re: Dakotaf - zlituj się :) 03.10.13, 12:03
                matylda1001 napisała:

                Powiem nawet, że lekarz bardzo by się zdziwił otrzymawszy takie życzenia od os
                > oby, ktorą zna jedynie "z gabinetu". No bo niby dlaczego pacjent miałby sobie g
                > łowę zawracać prywatnym świętem zupełnie obcego człowieka?


                Np. dlatego, ze jest mu wdzięczny za uratowanie zdrowia/życia, udaną operację itd. i w ten sposób chce okazać, ze o nim pamięta. Jasne, rzadko zdarza się to lekarzom Pk z przychodni, ale specjalisto - owszem zdarza się czesciej
                • matylda1001 Re: Dakotaf - zlituj się :) 03.10.13, 20:00
                  kora3 napisała:

                  > Np. dlatego, ze jest mu wdzięczny za uratowanie zdrowia/życia, udaną operację itd. i w ten sposób chce okazać, ze o nim pamięta. Jasne, rzadko zdarza się to lekarzom Pk z przychodni, ale specjalisto - owszem zdarza się czesciej<

                  Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie smile Na pewno łatwiej nawiązać jakieś bliższe relacje w gabinecie lekarza pierwszego kontaktu (i może tam właśnie występują takie przejawy czułości skoro twierdzisz, że są) niż u specjalisty, a to głównie ze względu na częstotliwość spotkań. Specjalista widzi swojego pacjenta raz na pół roku, i to jak dobrze pójdzie, czasami raz w życiu, a lekarz pk na dobrą sprawę może miec go w gabinecie codziennie smile Pod gabinetem lekarza pk czeka "pan Kowalski po zawale" albo "pani Malinowska z czwartą anginą w tym roku" a pod gabinetem specjalisty czeka anonimowy tłum. Co do operatorów, to oni dowody wdzięczności otrzymują bezpośrednio po udanej operacji (i wcale nie chodzi mi o kopertę) Powiem nawet, że może byłby im miły dowód pamięci w postaci imieninowych życzeń, ale pacjent takiego smsa nie wyśle, nie zadzwoni, bo wydaje mu się, ze w ten sposob przekroczy granice tego co wypada.


                  • kora3 Re: Dakotaf - zlituj się :) 04.10.13, 08:59
                    matylda1001 napisała:
                    . Specjalista widzi swojego pacjenta raz n
                    > a pół roku, i to jak dobrze pójdzie, czasami raz w życiu, a lekarz pk na dobrą
                    > sprawę może miec go w gabinecie codziennie smile Pod gabinetem lekarza pk czeka "p
                    > an Kowalski po zawale" albo "pani Malinowska z czwartą anginą w tym roku" a pod
                    > gabinetem specjalisty czeka anonimowy tłum.


                    No widzisz Matyldo, a ja obserwuję inne zjawiskosmile

                    Co do operatorów, to oni dowody wd
                    > zięczności otrzymują bezpośrednio po udanej operacji (i wcale nie chodzi mi o k
                    > opertę) Powiem nawet, że może byłby im miły dowód pamięci w postaci imieninowyc
                    > h życzeń, ale pacjent takiego smsa nie wyśle, nie zadzwoni, bo wydaje mu się, z
                    > e w ten sposob przekroczy granice tego co wypada.


                    A to zależy - znów
                    >
                    >
                    • matylda1001 Re: Dakotaf - zlituj się :) 04.10.13, 10:59
                      kora3 napisała:

                      > No widzisz Matyldo, a ja obserwuję inne zjawiskosmile <

                      To jeszcze jeden dowód na prawdziwość stwierdzenia, że punkt widzenia zależy od punktu patrzenia smile Tylko skąd w takim razie tylu niezadowolonych pacjentów?
                      • kora3 Re: Dakotaf - zlituj się :) 05.10.13, 08:59
                        matylda1001 napisała:
                        >
                        > To jeszcze jeden dowód na prawdziwość stwierdzenia, że punkt widzenia zależy od
                        > punktu patrzenia smile Tylko skąd w takim razie tylu niezadowolonych pacjentów?


                        Matyldo, ale my tu nie rozmwiamy o tym, jak działa polska służba zdrowia smile Na miejscu lekarza może być prawnik, bankowiec - ktokolwiek. Spotkałam się nawet z prasowymi podziękowaniami dla lekarzy - specjalistów, dla personelu hospicjum itd. - zwykle za coś szczególnego - udaną trudna operację, opiekę nad bardzo cierpiącą osobą. Lekarz PK być może ma czestszy kontakt z pacjentem, ale doń idzie się z katarem i tyle. Katar przejdzie i nikt nie myśli, bt składać lekarzowi PK jakieś podziękowanie za poradę jaki lek na katar braćsmile
                        • matylda1001 Re: Dakotaf - zlituj się :) 05.10.13, 15:18
                          kora3 napisała:

                          >Spotkałam się nawet z prasowymi podziękowaniami dla lekarzy - specjalistów, dla personelu hospicjum itd. - zwykle za coś szczególnego - udaną trudna operację, opiekę nad bardzo cierpiącą osobą.<

                          To - tak, ale nie sms z imieninowymi/urodzinowymi życzeniami, a przeciez o tym rozmawiamy.
                          • kora3 Re: Dakotaf - zlituj się :) 05.10.13, 15:33
                            matylda1001 napisała:
                            >
                            > To - tak, ale nie sms z imieninowymi/urodzinowymi życzeniami, a przeciez o tym
                            > rozmawiamy.


                            Matyldo - to dot. Twej wypowiedzi, że niby lekarz PK bliższy smile
                            Mój bliski krewny byłlekarzem dość trudnej specjalności i jego pacjenci naprawdę poważnie chorowali. Niektórzy niestety nie przezywali, ale ci, którym udało mu się pomóc przysyłali mu różne okolicznościowe kartki na imieniny, urodziny, swieta na adres szpitala, albo nawet domowy. Niespecjalnie to kogokolwiek za jego najbliższymi włącznie dziwiło. (mowa o czasach przedkomórkowych)
    • majaa Re: Uświadomcie mnie proszę 02.10.13, 15:32
      Wydaje mi się, Koro, że zrobiłaś błędne założenie, że każda znajomość zawodowa = zwyczaj składania życzeń czy regularne kontakty telefoniczne. A przecież wcale tak nie jest. Ja np. dopiero od Ciebie usłyszałam, że ktoś znany jedynie na gruncie zawodowym, i do tego jeszcze dość słabo znany, fatyguje się sms-ami czy telefonami z życzeniami i że to takie powszechne w Twoim środowisku. Ja też, jak chyba każdy pracujący człowiek, mam jakieś zawodowe znajomości, ale nie ma takich zwyczajów i zupełnie nikogo to nie dziwi. Jak się widzimy, czy załatwiamy jakieś sprawy, to owszem, z niektórymi możemy sobie przy okazji złożyć jakieś życzenia czy nawet o czymś pozazawodowym pogadać, ale nie żeby specjalnie dzwonić czy słać sms-y. I właśnie dopiero taki sms "ni z gruszki, ni z pietruszki" byłby odebrany ze zdziwieniemsmile
      • aqua48 Re: Uświadomcie mnie proszę 02.10.13, 15:55
        Spotykam/łam się z rozmaitymi osobami na gruncie zawodowym, z niektórymi nawet mieszkałam w tym samym pokoju podczas wyjazdów służbowych i rozmawiałam dość sporo, na rozmaite tematy, ale nawet jeśli ktoś znał mój znak zodiaku i datę urodzin nie oczekiwałam z tej ani żadnej innej okazji życzeń, ani osobiście, ani telefonicznie smile Sama też nie składałam uważając to za sprawę zbyt osobistą..
        Sądzę, że lepiej jest oddzielać sprawy i kontakty zawodowe od prywatnych i nie zaprzyjaźniać się z osobami z którymi pracujemy. Co nie wyklucza sympatii, serdeczności i miłego traktowania.
      • nchyb Re: Uświadomcie mnie proszę 02.10.13, 15:57
        > kich zwyczajów i zupełnie nikogo to nie dziwi. Jak się widzimy, czy załatwiamy
        > jakieś sprawy, to owszem, z niektórymi możemy sobie przy okazji złożyć jakieś ż
        > yczenia czy nawet o czymś pozazawodowym pogadać, ale nie żeby specjalnie dzwoni
        > ć czy słać sms-y. I właśnie dopiero taki sms "ni z gruszki, ni z pietruszki" by
        > łby odebrany ze zdziwieniemsmile

        u mnie jest podobnie jak u Majaa (Mai, Majii?)

        ale też jak mąż sms-a z życzeniami dostanie od jakiejś kobiety, a nawet mężczyzny* i się tym pochwali (bo inaczej nie wiedziałabym), nie przyszłoby mi do głowy podejrzewać coś więcej...

        * wyjaśnienie - od czasu gdy znajoma przyłapała męża na zdradzie z innym mężczyzną - nie zakładam, ze żonaty facet może zdradzać tylko z kobietą smile
        • majaa Re: Uświadomcie mnie proszę 02.10.13, 17:38
          nchyb napisała:

          > u mnie jest podobnie jak u Majaa (Mai, Majii?)

          Najlepiej Mai, ale za Majaa, Majii, albo mai czy majii też się na pewno nie obrażęsmile)

          >
          > ale też jak mąż sms-a z życzeniami dostanie od jakiejś kobiety, a nawet mężczyz
          > ny* i się tym pochwali (bo inaczej nie wiedziałabym), nie przyszłoby mi do głow
          > y podejrzewać coś więcej...

          Jak się pochwali, to małe piwo, bo ci, co mają coś na sumieniu to na ogół się tym chwalić nie chcąwink

      • kora3 Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 03.10.13, 08:24
        majaa napisała:

        > Wydaje mi się, Koro, że zrobiłaś błędne założenie, że każda znajomość zawodowa
        > = zwyczaj składania życzeń czy regularne kontakty telefoniczne. A przecież wcal
        > e tak nie jest


        Maju, wcale takiego założenia nie zrobiłam i NIE O TYM JEST TEN WATEK. Powstał on na kanwie wypowiedzi pewnej forumowiczki, która stwierdziła, ze jej mąż miałby kłopoty, gdyby znalazła u niego sms urodzinowy od kobiety o neutralnej treści. Jako, że takie smsy np. ja otrzymuję od ludzi, których znam wyłącznie zawodowo, zastanawiło mnie, jakie zajecie ma maz tej pani, skoro nie poznaje zawodowo zadnych ludzi, którzy mogliby mu takie życzenia wysłać.

        . Ja np. dopiero od Ciebie usłyszałam, że ktoś znany jedynie na g
        > runcie zawodowym, i do tego jeszcze dość słabo znany, fatyguje się sms-ami czy
        > telefonami z życzeniami i że to takie powszechne w Twoim środowisku.


        Akurat pan z tamtego watku jest mi znany prywatniesmile Ale owszem - w moim srodowisku jest przyjęte wysylanie właśnie takich zyczeń w kręgu ludzi, którzy znają się tylko zawodowo

        Ja też, ja
        > k chyba każdy pracujący człowiek, mam jakieś zawodowe znajomości, ale nie ma ta
        > kich zwyczajów i zupełnie nikogo to nie dziwi.


        Ależ mnie TEŻ NIE DZIWI. Takie macie zwyczaje w swoim kręgu i czesc.
        • majaa Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 03.10.13, 11:43
          kora3 napisała:

          > Maju, wcale takiego założenia nie zrobiłam i NIE O TYM JEST TEN WATEK. Powstał
          > on na kanwie wypowiedzi pewnej forumowiczki, która stwierdziła, ze jej mąż mia
          > łby kłopoty, gdyby znalazła u niego sms urodzinowy od kobiety o neutralnej treś
          > ci. Jako, że takie smsy np. ja otrzymuję od ludzi, których znam wyłącznie zawod
          > owo, zastanawiło mnie, jakie zajecie ma maz tej pani, skoro nie poznaje zawodow
          > o zadnych ludzi, którzy mogliby mu takie życzenia wysłać.

          Nie wiem, jakie ma zajęcie mąż tej pani i uważam, że nie ma to szczególnego znaczenia. Bo przecież w każdym środowisku (nawet takim jak Twoje, które jest do tego przyzwyczajone) może się trafić zazdrosny partner, wietrzący podstęp w każdym sms-ie natury prywatnej.

          > Ależ mnie TEŻ NIE DZIWI. Takie macie zwyczaje w swoim kręgu i czesc.
          >

          No to w takim razie ja już właściwie nie bardzo rozumiem, po co ten wątekwink Przyjmij po prostu do wiadomości, że w kręgach tego pana też to jest najwyraźniej nieczęsta praktyka. Przynajmniej sądząc po reakcji żonywink
          • kora3 Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 03.10.13, 14:37
            majaa napisała:
            Prz
            > yjmij po prostu do wiadomości, że w kręgach tego pana też to jest najwyraźniej
            > nieczęsta praktyka. Przynajmniej sądząc po reakcji żonywink


            rzecz w tym, ze w kręgu tego PANA jest to NORMA. Ja ten krąg znam smile
            • majaa Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 03.10.13, 21:00
              kora3 napisała:

              > rzecz w tym, ze w kręgu tego PANA jest to NORMA. Ja ten krąg znam smile
              >

              A czy w tym kręgu nie może być żadnych wyjątków od normy? Ani, ani...?smile

              Ale tak sobie myślę, że może Ty jeszcze sprawdź na wszelki wypadek, czy przy okazji tych życzeń nie wysłałaś aby temu panu przypadkiem jakiegoś "buziaczka", bo to już zdecydowanie miałoby prawo wzbudzić niepokój nawet u niezbyt podejrzliwej osobywink
              • beata_ Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 03.10.13, 22:30
                majaa napisała:

                > Ale tak sobie myślę, że może Ty jeszcze sprawdź na wszelki wypadek, czy przy okazji
                > tych życzeń nie wysłałaś aby temu panu przypadkiem jakiegoś "buziaczka", bo
                > to już zdecydowanie miałoby prawo wzbudzić niepokój nawet u niezbyt podejrzliwej
                > osoby wink


                Rozumiem, że to jednak żart smile

                "Buziaczek", gdyby nawet został wysłany (w co wątpię), mógłby ewentualnie zaintrygować/ zdziwić/zniesmaczyć/czy... (cokolwiek innego) PANA, do którego został wysłany wraz z życzeniami.
                I tylko ON
                miałby prawo na to zareagować - tak albo inaczej, albo nie zareagować wcale.
                W żadnym wypadku osoba postronna! Żona akurat jest w tym momencie osobą postronną - niezależnie od jej "praw" do małżonka czy podejrzeń (uzasadnionych lub nie).

                Szperanie w czyjejś korespondencji (sms/mail/tradycyjna poczta/połączenia tel.) jest nie tylko niezgodne z s-v, ale też z jakimkolwiek poczuciem przyzwoitości.
                A jeśli już nie można się oprzeć, to... to nie wiem co...
                Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogłabym sprawdzać kogoś, z kim jestem, a tym bardziej zareagować w stosunku do którejkolwiek "strony". Nawet gdybym się na coś natknęła jakimś dziwnym "przypadkiem".


                ps
                No i jakoś nie wierzę w takie "przypadki".

                pps
                No dobrze - "przypadek" się jednak zdarzył - jak to z "przypadkami" bywa... Wyskok do domniemanej "rywalki" byłby jednak poniżej wszelkiej krytyki i jakiegokolwiek poczucia godności.
                • kora3 Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 04.10.13, 09:29
                  beata_ napisała:

                  > Szperanie w czyjejś korespondencji (sms/mail/tradycyjna poczta/połączenia tel.)
                  > jest nie tylko niezgodne z s-v, ale też z jakimkolwiek poczuciem przyzwoitości


                  Pełna zgoda
                  >
                  >
                  > ps
                  > No i jakoś nie wierzę w takie "przypadki".


                  No ja też, aczkolwiek wiem, ze się zdarzają. Ja np. czystym przypadkiem przeczytałam sms do mojego partnera od jego podwładnego smile A to dlatego, że chciałam sobie z jego komórki posłać sms do kogos (za jego wiedzą i zgodą), a niespecjalnie się na tej komórce znamsmile Po prostu nacisnęłam "wiadomości" i mi się wyświetliłosmile
                  Zdarza się, że odbieramy swoje telefony wzajemnie, zdarza się nam sporadycznie korzystać z tela tego drugiego (np. mnie się wyładuje tel. a muszę pilnie zadzwonić). Myslę, że w każdej parze mogą być różne tzw. ustawienia prywatności wzajemnie
                  >
                  > pps
                  > No dobrze - "przypadek" się jednak zdarzył - jak to z "przypadkami" bywa... Wys
                  > kok do domniemanej "rywalki" byłby jednak poniżej wszelkiej krytyki i jakiegoko
                  > lwiek poczucia godności.

                  Dokładnie
                • majaa Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 04.10.13, 10:14
                  beata_ napisała:

                  > Rozumiem, że to jednak żart smile

                  A w ogóle miałaś jakieś wątpliwości, Beatko???:o smile


                  > Szperanie w czyjejś korespondencji (sms/mail/tradycyjna poczta/połączenia tel.)
                  > jest nie tylko niezgodne z s-v, ale też z jakimkolwiek poczuciem przyzwoitości
                  > .
                  > A jeśli już nie można się oprzeć, to... to nie wiem co...
                  > Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogłabym sprawdzać kogoś, z kim jest
                  > em, a tym bardziej zareagować w stosunku do którejkolwiek "strony". Nawet gdyby
                  > m się na coś natknęła jakimś dziwnym "przypadkiem".

                  To oczywiste, poza wszelką dyskusją.


              • kora3 Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 04.10.13, 09:06
                majaa napisała:

                > A czy w tym kręgu nie może być żadnych wyjątków od normy? Ani, ani...?smile

                Ale co masz na myśli? Znaczy jaką "wyjątkowość" ? CZyją? Żony tego pana?
                Widzisz Maju - w parze nie zawsze ludzie zachowują się, ze tak powiem na zewnątrz, tak samo. Bywają pary gdzie jedno jest b. towarzyskie, a drugie - znacznie mniej. Sama taką parę współtworzę. smile I ta mniej towarzyska strona wcale nie musi "dorównywać" drugiej np. liczbą znajomych, czy czestotliwoscią spotkań z nimi. Ale musi WIEDZIEC, ze druga połowka "ma inaczej" i jeśli są razem, zaakceptować to.
                Jak wspomniałam - ja bym się zdziwiła, gdyby mi ktoś powiedział, że widuje mojego partnera z jakąś panią np. co 2 dzień w kawiarni. I owszem - zapytałabym - jego oczywiście. Natomiast jego to nie zdziwiłoby w 2 stronę.
                >
                > Ale tak sobie myślę, że może Ty jeszcze sprawdź na wszelki wypadek, czy przy ok
                > azji tych życzeń nie wysłałaś aby temu panu przypadkiem jakiegoś "buziaczka", b
                > o to już zdecydowanie miałoby prawo wzbudzić niepokój nawet u niezbyt podejrzli
                > wej osobywink


                Ja nawet nie wiem jak taki znaczek wygląda, żadnych nie wysyłam poza tym w oficjalnych zyczeniach, czy w ogóle sms - o ile jakiś do bliższych znajomych, to "uśmieszek" dwukropek + nawias
                • majaa Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 04.10.13, 10:21
                  kora3 napisała:

                  > Ale co masz na myśli? Znaczy jaką "wyjątkowość" ? CZyją? Żony tego pana?

                  Nie "wyjątkowość", tylko wyjątek. Napisałaś, że w kręgu tego pana pewne zachowania to norma. Więc spytałam, czy ta norma przewiduje jakieś wyjątki, bo zwykle w każdej normie takowe występująsmile Być może więc ten pan to taki wyjątek, który sms-ów nie dostaje. A tu nagle bęc - jakaś Kora napisała i żona cała w niepokojachwink

                  > Ja nawet nie wiem jak taki znaczek wygląda, żadnych nie wysyłam poza tym w ofic
                  > jalnych zyczeniach, czy w ogóle sms - o ile jakiś do bliższych znajomych, to "u
                  > śmieszek" dwukropek + nawias

                  Ok, Ok, Korciu, to był tylko taki żarcik smile
                  • kora3 Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 05.10.13, 09:01
                    majaa napisała:
                    Być może więc ten pan to taki wyjątek, który
                    > sms-ów nie dostaje. A tu nagle bęc - jakaś Kora napisała i żona cała w niepoko
                    > jachwink


                    na pewno pan nie jest takim wyjątkiem smile
                    >
            • irmina51 Re: Ludzie, błagam - czytajcie ze zrozumieniem 11.10.13, 04:57
              Korcia ,nie interesuje mnie w jakich ''kregach '' sie obracasz ,piszac sms mojemu mezowi wpadlas do mojego kregu.Wiec wypadaj do swojego kregu i sie dalej obracaj jak chcesz i z kim chcesz.Wciaz przytaczasz swoje ''kregi zawodowe''Dla mnie niewazne jest kim jestes ,jaki zawod reprezentujesz.Wazne jest to ze nie wiesz co mozna a co nie.Jestem mezatka ponad 30 lat,nie jestem przesadnie zazdrosna,maz ma swoich znajomych ja swoich.Nie wierze w przyjaznie damsko-meskie.Takie sie zawsze koncza w lozku.Mamy duzo znajomych z ktorymi sie spotykamy.Nigdy by mi nie przyszlo do glowy isc do meza kolezanki jak jej nie ma w domu,bo i po co?jakie byly by moje intencje?jakie byly twoje jak wysylalas tego sms-a?Z wlasnego doswiadczenia wiem ze sa kobiety ktorym nigdy by nie przyszlo do glowy podrywac meza kolezanki,sa tez tzw.suczki ktore tylko czekaja na okazje.Po twoim oburzeniu i drazeniu tematu smiem twierdzic ze do tej 2-giej kategorii.Wyluzuj,Meza nie masz ale masz przyjaciela,wiec sie nim zajmij a nie wysylaniem sms-ow zonatym facetom.
              • kora3 Lecz się kobieto :) 11.10.13, 10:56
                serio. Masz jakiś problem z tym swoim mezem smile
                • irmina51 Re: Lecz się kobieto :) 12.10.13, 14:09
                  Kora ,dlaczego stwierdzilas ze mam problem z mezem?
                  • kora3 bo to się 13.10.13, 09:43
                    irmina51 napisał(a):

                    > Kora ,dlaczego stwierdzilas ze mam problem z mezem?

                    rzuca w oczy Irmino sad
    • annthonka Re: Uświadomcie mnie proszę 02.10.13, 17:52
      Jeżeli masz na myśli kontakty na gruncie zawodowym wykraczające poza kolegów z pracy, to większość szeregowych pracowników takich znajomości nie zawiera.

      Z pretensje od żony za "wszystkiego najlepszego" nie są ściśle związane z żadną grupą zawodową.
      • kora3 No widzisz Anthonko, są 03.10.13, 09:15
        annthonka napisała:
        >
        > Z pretensje od żony za "wszystkiego najlepszego" nie są ściśle związane z żadną
        > grupą zawodową.


        Nie, ze tamte, tylko ogólnie w świetle tego, co napisała ta forumowiczka. Bo sa zawody/ funkcje przedstawiciele których otrzymują i wysyłają takich życzeń mnóstwo, a są takie, gdzie nie.
        Poznaj sobie kilku posłów, albo samorządowcówsmile - będziesz od nich dostawać życzenia nawet na "dzień sraczki" smile o ile będą uważać, że przypominanie się Tobie jest dla nich korzystnesmile (płonna nadzieja ichnia, ale niech se śląsmile).
        • annthonka Re: No widzisz Anthonko, są 03.10.13, 10:28
          Mam kontakty służbowe z jednym posłem i kilkoma samorządowcami, jakoś żaden z nich mi nie spamuje telefonu życzeniami na urodziny ani tym bardziej na "dzień sraczki", mimo że to oni do mnie mają biznesy a nie ja do nich. Owszem, przysyłają życzenia świąteczne, ale w tym raczej nie ma nic dziwnego.

          Ale wracając do tematu - nie ma na świecie tak, że żony prawników robią mężom draki o "wszystkiego najlepszego", a żony lekarzy z kolei nie. Jeżeli ktoś ma zazdrosnego partnera/partnerkę to jego zawód i liczba otrzymywanych sms-ów naprawdę nie ma tu nic do rzeczy.

          Zazdrosny partner będzie robił drakę bez względu na to, czy jesteś neurochirurgiem, dozorcą, lwem salonowym, który dostaje setki smsów z życzeniami, czy też pustelnikiem we włosiennicy, który nawet nie ma komórki.
          • kora3 Re: No widzisz Anthonko, są 03.10.13, 10:35
            annthonka napisała:

            > Mam kontakty służbowe z jednym posłem i kilkoma samorządowcami, jakoś żaden z n
            > ich mi nie spamuje telefonu życzeniami na urodziny ani tym bardziej na "dzień s
            > raczki", mimo że to oni do mnie mają biznesy a nie ja do nich. Owszem, przysyła
            > ją życzenia świąteczne, ale w tym raczej nie ma nic dziwnego.


            No to masz kobito szczęście smile
            >
            > Ale wracając do tematu - nie ma na świecie tak, że żony prawników robią mężom d
            > raki o "wszystkiego najlepszego", a żony lekarzy z kolei nie. Jeżeli ktoś ma za
            > zdrosnego partnera/partnerkę to jego zawód i liczba otrzymywanych sms-ów napraw
            > dę nie ma tu nic do rzeczy.


            Ma - ja bym się osobiście zdziwiła, gdyby mój partner był np. palaczem CO i otrzymywał dziesiątki sms-ów od nieznanych mi pań. inna sprawa skąd wytrzasnęłabym palacza na partnera i skad wiedziałabym ile i jakie otrzymuje sms-y - ale teoretycznie - tak, zdziwiłoby mnie to smile

            >
            > Zazdrosny partner będzie robił drakę bez względu na to, czy jesteś neurochirurg
            > iem, dozorcą, lwem salonowym, który dostaje setki smsów z życzeniami, czy też p
            > ustelnikiem we włosiennicy, który nawet nie ma komórki.


            No jak nie ma- to nie dostanie sms-a, nie? A poważnie, jasne, masz rację smile
            • annthonka Re: No widzisz Anthonko, są 03.10.13, 11:09
              kora3 napisała:


              > No to masz kobito szczęście smile

              Pomagam szczęściu wyznaczając nieprzekraczalne granice swojej prywatności wink


              > Ma - ja bym się osobiście zdziwiła, gdyby mój partner był np. palaczem CO i otr
              > zymywał dziesiątki sms-ów od nieznanych mi pań.

              Palacz CO może mieć na przykład jakieś nietypowe hobby i związane z nim rozległe kontakty towarzyskie wink


              > inna sprawa [...] skad wiedziałabym ile i jakie otrzymuje sms-y

              I tu jest właśnie clou programu. W zdrowych związkach nikt nikomu w telefonach nie grzebie.



              • kora3 Re: No widzisz Anthonko, są 03.10.13, 12:05
                annthonka napisała:
                > Pomagam szczęściu wyznaczając nieprzekraczalne granice swojej prywatności wink

                Znaczt walisz prosto z mostu : nie zycze sobie by mi pan przysyłam życzenia na służbową komórkę/mail?
                >
                >
                > Palacz CO może mieć na przykład jakieś nietypowe hobby i związane z nim rozległ
                > e kontakty towarzyskie wink


                Oczywiście, ale teraz mówimy o znajomościach zawodowych. Gdyby ów palacz był moim partnerem wiedziałabym przecież, ze ma hobby i rozległe kontakty towarzyskiesmile

                >
                > I tu jest właśnie clou programu. W zdrowych związkach nikt nikomu w telefonach
                > nie grzebie.


                no raczej
                • annthonka Re: No widzisz Anthonko, są 03.10.13, 12:30
                  kora3 napisała:

                  > Znaczt walisz prosto z mostu : nie zycze sobie by mi pan przysyłam życzenia na
                  > służbową komórkę/mail?

                  Broń boże, czemu miałabym być tak niegrzeczna? Po prostu nie wykraczam poza sferę zawodową tam, gdzie nie mam na to ochoty. Dzięki temu unikam niezapowiedzianych wizyt od ledwie co znanej pani, smsów z okazji "dnia sraczki" od posła, czy też sms-ów z życzeniami kolorowych snów od pana, z którym przy okazji lunchu wymieniłam się wizytówką wink. Owszem, sporo znajomości zawartych na gruncie zawodowym zahacza w mniejszym bądź większym stopniu na grunt prywatny, (a jedna nawet przerodziła się w związek uczuciowy big_grin), ale jak wiadomo, nie zawsze i nie z każdym.

                  Nie wiem, może mam większą motywację, aby "odsiewać" natrętów, bo jako osoba będąca swoim własnym szefem, mam tylko jeden telefon, bez podziału na prywatny i służbowy.


                  > >
                  > > Palacz CO może mieć na przykład jakieś nietypowe hobby i związane z nim r
                  > ozległ
                  > > e kontakty towarzyskie wink

                  >
                  > Oczywiście, ale teraz mówimy o znajomościach zawodowych. Gdyby ów palacz był mo
                  > im partnerem wiedziałabym przecież, ze ma hobby i rozległe kontakty towarzyskie
                  > smile
                  >
                  > >
                  > > I tu jest właśnie clou programu. W zdrowych związkach nikt nikomu w telef
                  > onach
                  > > nie grzebie.

                  >
                  > no raczej
                  >
                  >
                  • kora3 Re: No widzisz Anthonko, są 03.10.13, 14:50
                    annthonka napisała:

                    > kora3 napisała:

                    Dzięki temu unikam niezapowiedzian
                    > ych wizyt od ledwie co znanej pani


                    To mi się zdarzyło RAZ w życiu, czyli nie jest standardemsmile

                    , smsów z okazji "dnia sraczki" od posła,

                    wysyłają do wszystkich z branży z kim mają kontaktsmile
                    czy
                    > też sms-ów z życzeniami kolorowych snów od pana, z którym przy okazji lunchu w
                    > ymieniłam się wizytówką wink

                    ooo to dobry przykład smile właśnie dlatego, ze z panem znajomość była jaka była, wyraziłam zdziwienie takimi sms-ami. Sms-em "Dziękuję za miłe spotkanie" - nie, bo to standard
    • milamala Re: Uświadomcie mnie proszę 02.10.13, 21:46
      Korcia Ty znowu o tym samym. Zazdrosna zona zmyla Ci glowe, ze wyslalas zyczenia urodzinowe jej mezowi, sobie slabo znanemu. Maja pewnie jakis problem malzenski a Ty ciagniesz temat ile sie da.
      Po prostu nie wiedzac z kim masz do czynienia nie wysylaj smsow zonatym facetom.
      • kora3 Co Ty z tą głową:)? 03.10.13, 07:57
        milamala napisała:

        > Korcia Ty znowu o tym samym. Zazdrosna zona zmyla Ci glowe,

        Nikt mi niczego nie zmył (nie obraziłabym się za podłogę, ale nie licze raczej smile). O "zmywaniu głowy" SWOJEMU mezowi za ewentualnie takiego smsa od nieznanej kobiety napisała tu FORUMOWICZKA.
        Wiec się zastanawiam co ten człowiek ma za zawód, że nie dostaje żadnych życzeń od ludzi poznanych zawodowo. Ja tamtego pana znam prywatnie, a jego zona mi lata smile

        > Po prostu nie wiedzac z kim masz do czynienia nie wysylaj smsow zonatym facetom

        Wysyłam co chce, komu chce. smile I nie mam zamiaru z powidu JEDNRJ kretynki zmieniac zwyczajów panujących w moim srodowiskusmile
        > .
        • nick_ze_hej Re: Co Ty z tą głową:)? 03.10.13, 08:28
          Ja tamtego pana znam prywatnie, a jego zona mi la
          > ta smile

          Wysyłam co chce, komu chce. smile I nie mam zamiaru z powidu JEDNRJ kretynki zmien
          > iac zwyczajów panujących w moim srodowiskusmile


          Mam wrażenie, że sv to tylko teoria, a praktyka to "latająca kretynka" wink)
          Parafrazując króla - Koro jesteś naga!
          • kora3 Ulegasz forumowym stereotypom :) 03.10.13, 08:41
            polegającym na tym, że czytający/komentujący zakładają iż jeśli ktoś o czymś co jego dotyczy napisze na forum, to stanowi to jego największy problem w życiu smile

            Otóż z reguły wcale tak nie jest - forum słuzy ludziom do dyskusji dla dyskusjismile Mnie osobiście - także, w tym przypadku dyskusja jest bardzo ciekawa, bo pokazuje jak bardzo pozornie ludzie na tym samym poziomie różnią się w poglądach na banalne sprawy.

            Co do nagości - chciałbyśsmile, ale nic z tego ...
            • nick_ze_hej Re: Ulegasz forumowym stereotypom :) 03.10.13, 09:13
              Absolutnie nie wydaje mi się, że jest to dla ciebie istotny problem, chociażby biorąc pod uwagę ilość zainicjowanych przez ciebie różnorakich wątków. Dziwi mnie natomiast, że w tak bezpardonowy i obraźliwy sposób wypowiadasz się o żonie swojego znajomego. Wydaje mi się, że osoba chcąca uchodzić za przestrzegającą zasad sv raczej powinna zachować pewną powściągliwość w obrzucaniu innych inwektywamiwink Co do nagości to raczej chodziło mi o coś innego niż podziwianie twoich niewątpliwie boskich kształtówwink
              • kora3 Re: Ulegasz forumowym stereotypom :) 03.10.13, 09:19
                nick_ze_hej napisał:

                > Absolutnie nie wydaje mi się, że jest to dla ciebie istotny problem, chociażby
                > biorąc pod uwagę ilość zainicjowanych przez ciebie różnorakich wątków. Dziwi mn
                > ie natomiast, że w tak bezpardonowy i obraźliwy sposób wypowiadasz się o żonie
                > swojego znajomego


                Że niby "wariatka" - wiesz, dla mnie człowiek, który po pierwsze ma takie skojarzenia, jak ta pani po takich słowach, jak moje w tych zyczeniach, a po drugie wysyła nieznanej osobie obraźliwe insynuacje - ma coś z głową.


                . Wydaje mi się, że osoba chcąca uchodzić za przestrzegającą
                > zasad sv raczej powinna zachować pewną powściągliwość w obrzucaniu innych inwe
                > ktywamiwink


                Masz rację smile jednakowoż - nikt tu tej pani nie zna (nawet ja hehe), więc nie jest to skierowane do konkretnej osoby

                Co do nagości to raczej chodziło mi o coś innego niż podziwianie twoi
                > ch niewątpliwie boskich kształtówwink


                Ależ ja wiem o co ci chodziło i odp. była w temacie, ale jak widać... głodnemu chleb na myśli smile
    • matylda1001 Re: Uświadomcie mnie proszę 02.10.13, 23:53
      kora3 napisała:

      > zaczynam się zastanawiać, w jakich zawodach pracują ludzie, którym zona za "wszystkiego najlepszego", albo w ogóle telefon od jakieś kobiety zmyłaby głowę. Całkiem serio<

      A co ma jedno do drugiego? Zazdrosna żona/mąż to wcale nie taki rzadki okaz smile

      >Jak można funkcjonować w takich normalnych zawodach nie zawierając z nikim płci
      przeciwnej znajomości? Mam na myśli znajomość zawodową <

      Wcale nie można funkcjonować, ale należy pamiętać w którym miejscu kończy się znajomość zawodowa a zaczyna towarzyska. Być może są takie zawody (na pewno są) gdzie ta granica jest płynna. Wtedy trzeba jeszcze bardziej uważać na to, żeby sie nie pomylić.
      • baba67 Re: Uświadomcie mnie proszę 03.10.13, 08:30
        Kiedys nie bylo komorek zatem zyczenia urodzinowe skladalo sie tylko osobom zaprzyjaznionym- telefonicznie tez ale bylo to nieco bardziej skomplikowane bo nie kazdy mial telefon w domu, dzwonilo sie do pracy, a jak mial telefon to trzeba bylo solenizanta zastac itp
        Technologie sa co miesiac nowsze a sposob myslenia i SV zmieniaja sie bardzo powoli. Zyczenia urodzinowe dla kobiet ktore maja swoje lata sa dowodem na zazylosc. Sarenki 20-30 nie kojarza ich z niczym szczegolnie osobistym.
      • kora3 Matyldo miła moja :) 03.10.13, 08:33
        matylda1001 napisała:
        > A co ma jedno do drugiego? Zazdrosna żona/mąż to wcale nie taki rzadki okaz smile

        Może i nierzadki kochana. Niemniej nie spotkałam się w zyciu jeszcze z sytuacją, w której ktoś jest zazrosny (płeć dowolna) o powiedzenie komuś "dzień dobry", albo takie zyczenia.
        Naprawdę zdarza mi się mieć b. czeste kontakty z panami zajętymi np. zawodowo - telefonicznie czy osobiście i nie spotkałam się z zarzutem narzucania się im. Wyobraź sobie, ze moje koleżanki z branży - też nie. A to bywają czasem dłuższe rozmowy, spotkania wieczorne także.
        >
        >
        > Wcale nie można funkcjonować, ale należy pamiętać w którym miejscu kończy się z
        > najomość zawodowa a zaczyna towarzyska. Być może są takie zawody (na pewno są)
        > gdzie ta granica jest płynna. Wtedy trzeba jeszcze bardziej uważać na to, żeby
        > sie nie pomylić.


        Ale nie o tym tu mówimy - mówimy o tym, ze neutralnego smsa z okazji jakiejś może dostać praktycznie KAZDY, kto ma jakieś tam kontakty zawodowe, czy biznesowe. Np. mój partner dostał imieninowego smsa od ludzi, którym sprzedał swój poprzedni samochód. "Wszystkiego najlepszego w dniu imienin zyczy Jan Kowalski z rodziną" - Jan Kowalski wcale nie jest mojemu partnerowi znany - spotkali się z 3 x z racji kupna-sprzedaży. smile Widać pan Jan Kowaslki uznał, że miło będzie wysłąc zyczenia, to i wysłał. Na miejscu pana Kowaslksiego z rodziną mogla być pani Kowalska bez rodziny i też napisac, nie? No i ja z tego powodu powinnam zrobić aferę i napisac do babki, żeby się odczepiła od mojego partnera?smile
        • baba67 Re: Matyldo miła moja :) 03.10.13, 08:37
          To Twoj partner musi miec rzadkie imie.
          • kora3 Wiesz Co Babo 03.10.13, 08:45
            nie, nie jest rzadkie, choć obrcnie chyba rzadziej je nadaje się dzieciomsmile Wiem kiedy obchodzi imienimy, bo to ten sam dzień co dzień jego urodzin. Tu był kiedyś taki zwyczaj - że dzieciom nadawano imiona z dnia, w którym przyszły na swiat (oczywiście pewnie nie zawsze).
            Ja pochodzę ze Śląska i u nas imieniny miały dużo mniejsze, o ile jakieś, znaczenie niż urodzinysmile Prawde mówiąc to ja dopiero tu zaczęłam imieniny obchodzićsmile
            Czy imię mojego partnera wystepuje poza datą którą znam jeszcze kiedyś w kalendarzu - naprawdę nie wiem smile
            • baba67 Re: Wiesz Co Babo 03.10.13, 09:01
              Bo dzisiejsze imieniny to juz nie jest automat ze jak Piotra to 29, czerwca jak Andrzeja to Andrzejki,Anna nie zawsze obchodzi 26 lipca. Tu na Mazowszu imieniny zawsze byly duzo wazniejsze kiedy byly jakies popularne to kolejki przed kwiaciarniami -kilkanascie razy w roku.
              Tak mi sie nasunelo bo date urodzin mogli znac z umowy a z imieninami juz trudno trafic.Uczylam 3 Patrykow i tylko jeden obchodzil 17 marca.
              • kora3 :) 03.10.13, 09:03
                Może wybrali najpopularniejsze dla tego imienia po prostu...Na imieninach słabo się znam, jak wspomniałam smile
        • default Re: Matyldo miła moja :) 03.10.13, 08:53
          kora3 napisała:

          > . Np. mój partner dostał imieninowego smsa od ludzi, którym sprzedał swój poprz
          > edni samochód.

          Przyznam, że nieco mi szczęka opadła. Już poprzednie Twoje przykłady kto komu i z jakich okazji wysyła życzenia nieco mnie osłabiły, ale to bije wszystko na głowę....
          Osobiście, gdybym takie dostała, zaczęłabym się obawiać, że sprzedałam auto osobie niezrównoważonej psychicznie i Bóg wie co jeszcze z tego dla mnie może wyniknąć big_grin
          A co do owej żony mającej za złe - różne są niestety historie, może mąż tej pani jest notorycznym zdrajcą, romasującym gdzie się da i z kim się da i ta pani ma po prostu ciężki uraz ?
          • kora3 Re: Matyldo miła moja :) 03.10.13, 09:07
            default napisała:
            >
            > Przyznam, że nieco mi szczęka opadła. Już poprzednie Twoje przykłady kto komu i
            > z jakich okazji wysyła życzenia nieco mnie osłabiły, ale to bije wszystko na g
            > łowę....


            eeee dlaczego?smile chcieli, to wysłali, też nas troszkę to zdziwiło, ale żeby zaraz się bac...

            > A co do owej żony mającej za złe - różne są niestety historie, może mąż tej pan
            > i jest notorycznym zdrajcą, romasującym gdzie się da i z kim się da i ta pani m
            > a po prostu ciężki uraz ?


            Wiesz, brałam to pod uwagę. znaczy taką ewentualnośc, bo pana na tyle nie znam, by mieć jakąkolwiek wiedzę w tym temacie, a nie mam zamiaru uzupełniać braków w wiedzy o tym panu u znajomych wspólnychsmile
            Nie wygląda na takiego - mam na myśli aparycjęsmile, ale jak to mówia - kazda potwora znajdzie swego amatorasmile
            Niemniej - dlaczego ta pani ma odreagowywać na Bogu ducha winnej osobie swe urazy?
            • aqua48 Re: Matyldo miła moja :) 03.10.13, 10:35
              kora3 napisała:

              > Niemniej - dlaczego ta pani ma odreagowywać na Bogu ducha winnej osobie swe ura
              > zy?

              Bo bogu ducha winna osoba się, podłożyła? Nawiasem mówiąc mój osobisty mąż ma setki jeśli nie tysiące znajomości z pracy, bliższych, dalszych i całkiem ulotnych i jakoś od żadnej obcej kobiety nie dostaje życzeń urodzinowych. Dla nas to sfera intymna.
              • kora3 Re: Matyldo miła moja :) 03.10.13, 10:36
                aqua48 napisała:

                > Bo bogu ducha winna osoba się, podłożyła? Nawiasem mówiąc mój osobisty mąż ma s
                > etki jeśli nie tysiące znajomości z pracy, bliższych, dalszych i całkiem ulotny
                > ch i jakoś od żadnej obcej kobiety nie dostaje życzeń urodzinowych. Dla nas to
                > sfera intymna.


                No właśnie DLA WAS - nie posyłacie takowych, nie dostajecie - proste. Nic w tym złego, dziwnego, podejrzanego. podobnie jak w tym,. ze kto wysyła, ten dostajesmile
                • aqua48 Koro 03.10.13, 11:02
                  kora3 napisała:

                  Dla nas to sfera intymna.
                  >
                  > No właśnie DLA WAS - nie posyłacie takowych, nie dostajecie - proste.

                  Dla nas i dla żony tego pana widocznie również. Nic w tym dziwnego.
                  Ja bym zapewne nie reagowała ani tak alergicznie ani tak ostro, ale żona być może jak już wiele osób Ci Koro pisało miała powód do takiej nietypowej reakcji. Pozostaje przyjąć do wiadomości, niezależnie od tego czy się z tym zgadzasz, czy nie.
                  >
                  • kora3 Aquo ja do zony tego pana nie pisałam :) 03.10.13, 14:26
                    aqua48 napisała:
                    >
                    > Dla nas i dla żony tego pana widocznie również. Nic w tym dziwnego.

                    tylko do jej męza. Owszem, to dla mnie dziwne, że zona nie orientuje się w jakim kręgu obraca się jej mąż. Skoro on wysyła okolicznościowe życzenia, to i takie dostaje - proste. W kręgu towarzyskim w jakim się obraca to norma.

                    Ci Koro pisało miała powód do takiej nietypowej reakcji.
                    > Pozostaje przyjąć do wiadomości, niezależnie od tego czy się z tym zgadzasz, cz
                    > y nie.


                    Że jakiej trakcji? Nietypowej? Toz to jest forum SV, litości! Taka reakcja, niezależnie od tego, czy ktoś ma powód i jaki jest zwyczajnie idiotyczna i chamska.
        • matylda1001 Re: Matyldo miła moja :) 03.10.13, 11:57
          kora3 napisała:

          > Niemniej nie spotkałam się w zyciu jeszcze z sytuacją, w której ktoś jest zazrosny (płeć dowolna) o powiedzenie komuś "dzień dobry", albo takie zyczenia. <

          O! powinnaś wobec tego pogadać z moją koleżanką jeszcze z liceum, z niejaka Izą. Iza jak idzie z mężem po ulicy, to najbezpieczniej dla niej gdy patrzy na własne buty. Mąż bacznie rozgląda się wokół, czy jej wzrok nie krzyżuje się ze wzrokiem przechodzących mężczyzn. Niewinne "dzień dobry" wypowiedziane przez nieznanego mu człowieka mogłoby się skończyć solidnym dochodzeniem smile O "takich" życzeniach, to lepiej nawet nie myśleć.

          > Ale nie o tym tu mówimy - mówimy o tym, ze neutralnego smsa z okazji jakiejś może dostać praktycznie KAZDY, kto ma jakieś tam kontakty zawodowe, czy biznesowe<

          A ja wspomniałam o tym, że to nie zawód decyduje o tym, kto z powodu neutralnego smsa ma w domu problemy, ale charakter drugiej połówki. Zazdrosny może być zarówno mąż pięknej aktorki, jak i żona zapyziałego hydraulika. W każdym przypadku jest to prawdziwe nieszczęście, które niszczy życie.

          > Np. mój partner dostał imieninowego smsa od ludzi, którym sprzedał swój poprzedni samochód.<

          Jacyś nadgorliwcy wink Gdyby o mnie chodziło, to pomyślałabym sobie, że odkryli w samochodzie jakąś wadę, o której im nie wspomniałam, i teraz przypominają mi sie w delikatny sposób smile

          • kora3 Re: Matyldo miła moja :) 03.10.13, 15:04
            matylda1001 napisała:
            > O! powinnaś wobec tego pogadać z moją koleżanką jeszcze z liceum, z niejaka Izą
            > . Iza jak idzie z mężem po ulicy, to najbezpieczniej dla niej gdy patrzy na wła
            > sne buty. Mąż bacznie rozgląda się wokół, czy jej wzrok nie krzyżuje się ze wzr
            > okiem przechodzących mężczyzn. Niewinne "dzień dobry" wypowiedziane przez niezn
            > anego mu człowieka mogłoby się skończyć solidnym dochodzeniem smile O "takich" życ
            > zeniach, to lepiej nawet nie myśleć.


            Uwazam, ze Twoja kolezanka ma nienormalnego (sorry) patologicznie zazdrosnego męza. Ja bym się wymiksowała z takiego związku czym prędzej.
            >
            W każdym przypadk
            > u jest to prawdziwe nieszczęście, które niszczy życie


            To racja, jakiś koszmar.

            > Jacyś nadgorliwcy wink Gdyby o mnie chodziło, to pomyślałabym sobie, że odkryli w
            > samochodzie jakąś wadę, o której im nie wspomniałam, i teraz przypominają mi s
            > ie w delikatny sposób smile


            Nas troszkę to zdziwiło, ale nie jakoś strasznie, chcieli to napisali. O tym co ty nie pomyśleliśmysmile

            >
            • matylda1001 Re: Matyldo miła moja :) 03.10.13, 20:47
              kora3 napisała:

              > Uwazam, ze Twoja kolezanka ma nienormalnego (sorry) patologicznie zazdrosnego męza. Ja bym się wymiksowała z takiego związku czym prędzej.<

              smile A myślisz, że ona sama nie zdaje sobie z tego sprawy? Facet jest chory. Zazdrość anankastyczna jest jednym z objawów nerwicy natręctw, to nie jego wina, że nie potrafi poskromić własnej wyobraźni. Wymiksować się próbowała raz, ale zrozpaczony nażarł się barbituranów. Nigdy więcej nie próbowała, nie chce mieć go na sumieniu. Ja z nią nie mam aż takiego bliskiego kontaktu, ale opowiadała mi nasza wspólna koleżanka, że jak rozmawiają przez telefon, to Izie najczęściej włącza się "przypadkiem" funkcja głośnomowiąca, a chodzi o to, żeby małżonek usłyszał, że ona rozmawia z kobietą. Piszę o tym dlatego, że z tą żoną znajomego może być podobnie, dużo na to wskazuje. No, chyba, że są w stanie wojny i ona chciała go tylko skompromitować w oczach otoczenia.
    • kora3 Skracanie dystansu 03.10.13, 09:02
      wspomniała o tym Dakotaf pisząc o swym wykładowcy i w związku z tym przypomniała mi się taka scenka.
      Po powrocie z rodzinnych stron po śmierci Taty, pojawiłam się na powiedzmy spotkaniu zawodowym, gdzie znałam wszystkich - dosłownie. Tylko, ze jednych lepiej, innych mniej, jednych lubię, innych nie itd. W przerwie spotkania ci ludzie podchodzili do mnie z kondolencjami. Czesc z nich już składała telefonicznie, czesć nie, ale to bez znaczenia.
      Z tymi dalszymi wymieniałam uścisk dłoni, ale ci bliżsi "wzmacniali" swoje słowa uściskiem ze tak powiem całej postaci, czasem pocałunkiem w policzek nawet.
      No i tak się zdarzyło, ze "w kolejce" za tymi bliskimi mi w tym gronie ludźmi, była osoba, z która basolutnie blisko nie jestem (nie ze nie lubie, ale znam na "dzień dobry").
      Gdy ta osoba złożyła mi kondolencje także mnie przytuliła. Nie było to niemiłe, ale było nienaturalnym nieco skróceniem dystansu. Sądzę, że zrobiła to odruchowo, może i dlatego, ze jej poprzednicy tak robili i absolutnie mi to nie przeszkadza. Niemniej właśnie skróceniem dystansu było, bo moja relacja z tą osobą nie jest bliska. Dodam, ze podtekstów tu nie ma - to jest kobieta smile
      • vilez Re: Skracanie dystansu 05.10.13, 08:19
        Koro, no nie wytrzymam. Niedawno pochowałam Mamę. Takie kondolencje byłyby dla mnie obrzydliwe. Jak można! Przyjmowanie kondolencji to ciężar dla wielu ludzi i kulturalna osoba o tym wie. Ja nie przyjmowałam nawet na pogrzebie (prosząc o nieskładanie rzecz jasna- w nekrologu). Dla mnie to totalne przegięcie i rzecz absolutnie nie do przyjęcia. Tylko luzie upoważnieni do takich gestów, mogą sobie na nie pozwolić.
        • kora3 Miła Vilez 05.10.13, 09:40
          ja nekrologów nie "puszczałam" w miejscu mego zamieszkania, bo raz, ze mnie nie było, a dwa - mój Tato był tutaj kilka razy w zyciu, praktycznie nikt go nie znał (poza wyjątkami) tu.

          Jak to mówią - co kraj, to obyczaj - ja osobistych kondolencji osobom mało mi znanym nie składam - mało mam na myśli - wiem kto to, kłaniamy się sobie, raz, dwa razy rozmawialiśmy zawodowo.

          Tu sytuacja była taka, że wszystkie osoby o których mowa mnie znają - czesc dobrze, także prywatnie, czesc zawodowo li tylko, ale kontakty sa czeste, czesc - zawodowo i kontakty są sporadyczne. Prawdopodobnie grupa 2 i 3 poszła składać mi kondolencje tzw. owczym pedem za grupą 1, dla której naturalne było złożyć je KOLEŻANCE (a nie osobie znanjej zawodowo)
          • vilez Re: Miła Vilez 05.10.13, 11:31
            No, ale to jest własnie faux pas- o to mi chodzi.
            • kora3 Wiesz, zależy 05.10.13, 11:42
              znów - od środowiska, w którym człowiek się obraca.
              Ja jako osoba jakoś tam publiczna (smile) zdawałam sobie sprawę z tego, ze tak będzie ...Skoro kondolencje ukazały się w prasie, miałam swiadomośc, że będą mi je składać także ludzie z którymi nie jestem blisko. To jest poniekąd cena bycia jakoś tam rozpoznawalnym.
              • vilez Re: Wiesz, zależy 05.10.13, 15:04
                No nie, tym bardziej osobie publicznej NIE składamy kondolencji. Kondolencje to zawsze sprawa prywatna. I bolesna. Z obu tych racji się nie składa - bez uprawnienia. Bycie osobą publiczną nie jest żadnym uprawnieniem.
                • vilez Re: Wiesz, zależy 05.10.13, 15:06
                  Z tytułu, że ktoś jest osobą publiczną, nie mamy uprawnień do składania mu kondolencji.
                  • kora3 Jeszcze raz 05.10.13, 15:26
                    ja osobą publiczną nie jestem, ale mniejsza o to. Fakt, masz rację - to, że ktoś jest osobą publiczną nie uprawnia do składania mu kondolencji przez każdego. Jednakowoż jak piszę wyżej - różnym osobom w różnej formie rózni ludzie kondolencje składają. Np. na lamach prasy - współpracownicy koledze z pracy. W ten sposób o zgonie kogoś bliskiego temu dowiadują się np. jego dawni szkolni koledzy i też składają.

                    W opisanej sytuacji - czesc ludzi, którzy składali to osoby dobrze mi znane, z którymi pozostaję w serdecznych i zażyłych stosunkach. Jako, ze było to tuż po moim powrocie z rodzinnych stron nie miały one okazji złożyć mi tych kondolencji osobiście (a jedynie np. telefonicznie). Dla nich okazanie mi współczucia było sprawa całkowicie naturalną (dla mnie - też). Z kolei pozostałe osoby z tego grona, które znam mniej lub bardziej, ale znam zapewne uznały, że jako znajome osoby, którym wiadomo o śmierci mego Ojca, powinny także kondolencje złożyć.
                • kora3 Vilez 05.10.13, 15:16
                  ja nie jestem osobą publiczną - tak gwoli wyjaśnienia. O ile wiem to różnym osobo,m w różnej formie ludzie składają kondolencje i nie tylko np. na p[ogrzebie.
                  • vilez Re: Vilez 05.10.13, 15:25
                    Tylko najbliżsi bądź upoważnieni. Kondolencje to nie życzenia imieninowe czy grzecznościowa pogadanka o pogodzie. To ból, wejście w cudzą, jakże wrażliwą, strefę intymną. Nie wolno tego robić tak sobie, z pędu czy innych takich. Można ewentualnie złożyć na piśmie w imieniu grupy (praca, uczelnia, inne- zawsze to dystans), ale nie osobiście i to w wielu akcjach (że każdy po kolei)! Po to właśnie kiedyś osoby w żałobie miały np. czarną woalkę, która je odgraniczała od świata- by nikt nie patrzył na ich ból. Nie wolno.
                    • kora3 A ja się urazona nie poczułam Vilez 05.10.13, 15:30
                      To wydarzenie miało akurat miejsce już dobrze ponad tydzień po pogrzebie (na którym też czarnej woalki nie miałam). Nie oczekiwałam tego, ale nie sprawiło mi to przykrości.
                      Szczerze mówiąc, ja się do składania kondolencji osobie mało mi znanej nie pchałabym, ale PRZY okazji wiedzac, że ktoś bliski temu komus odszedł i spotkawszy tego kogoś przypadkiem, albo zawodowo - owszem, złożyłabym.
                      • aqua48 Re: A ja się urazona nie poczułam Vilez 05.10.13, 15:53
                        kora3 napisała:

                        > To wydarzenie miało akurat miejsce już dobrze ponad tydzień po pogrzebie (na kt
                        > órym też czarnej woalki nie miałam). Nie oczekiwałam tego, ale nie sprawiło mi
                        > to przykrości.

                        Ale wielu osobom, w tym mnie takie kondolencje sprawiły by przykrość.

                        > Szczerze mówiąc, ja się do składania kondolencji osobie mało mi znanej nie pcha
                        > łabym, ale PRZY okazji wiedzac, że ktoś bliski temu komus odszedł i spotkawszy
                        > tego kogoś przypadkiem, albo zawodowo - owszem, złożyłabym.

                        A ja bym tego nie robiła. Nie czułabym się upoważniona do pogłębiania czyjegoś bólu. Uważam to za nietaktowne.
                        • kora3 Re: A ja się urazona nie poczułam Vilez 05.10.13, 16:35
                          aqua48 napisała:
                          >
                          > Ale wielu osobom, w tym mnie takie kondolencje sprawiły by przykrość.

                          A czy ja się za inne osoby wypowiadam Aquo?
                          >
                          >
                          > A ja bym tego nie robiła. Nie czułabym się upoważniona do pogłębiania czyjegoś
                          > bólu. Uważam to za nietaktowne.


                          No wiesz, składanie kondolencji mieściło się w kodeksie towarzyskim od dawna. Co nie znaczy, ze koniecznie trzeba je składać, czy przyjmować.
                          Swoją drogą - co odpowiedziałabyś, gdyby zagadnięta niewinnie "co u ciebie?" osoba powiedziała Ci, ze zmarł jej ktoś bliski. Nic? "Aha"? Bo jak rozumiem wyrazić współczucie byłoby nietaktem?
                  • matylda1001 Re: Vilez 05.10.13, 15:33
                    kora3 napisała:

                    > ja nie jestem osobą publiczną - tak gwoli wyjaśnienia. O ile wiem to różnym osobo,m w różnej formie ludzie składają kondolencje i nie tylko np. na p[ogrzebie.<

                    Ja z zasady nigdy nie składam kondolencji ale bardzo ciekawa jestem dlaczego inni składają. Czy uważają, że tak wypada? że ktoś tego oczekuje? czy sama obecność na pogrzebie nie wystarczy? a jak jest tak, jak w przypadku Twojego Taty, że nie wszyscy którzy czuli potrzebę, mogli uczestniczyć w pogrzebie, to koniecznie musieli Cię poinformować jak im przykro, skoro z gory wiadomo, że to tylko słowa?

                    • kora3 Wiesz Matyldo 05.10.13, 16:41
                      Akurat te kondolencje składane na pogrzebie były dla mnie bardzo bolesne. Natomiast te tutaj, nie. Czy to tylko słowa - jasne, ale myśle, że ci, którzy kondolencje składają chcą okazać temu, komu składają, że mu zwyczajnie współczują i tyle.
        • matylda1001 Re: Skracanie dystansu 05.10.13, 15:21
          vilez napisała:

          > Koro, no nie wytrzymam. Niedawno pochowałam Mamę. Takie kondolencje byłyby dla
          mnie obrzydliwe. Jak można! Przyjmowanie kondolencji to ciężar dla wielu ludzi
          i kulturalna osoba o tym wie. Ja nie przyjmowałam nawet na pogrzebie (prosząc o nieskładanie rzecz jasna- w nekrologu). Dla mnie to totalne przegięcie i rzecz
          absolutnie nie do przyjęcia. Tylko luzie upoważnieni do takich gestów, mogą sobie na nie pozwolić. <

          Bardzo dobrze Cię rozumiem.
          • kora3 Rzecz w tym Matyldo, ze ja ją też rozumiem 05.10.13, 16:48
            każdy człowiek ma prawo po swojemu przeżywać załobę. Jednakowoż zwyczaj składania kondolencji jest w konwencji SV jak najbardziej i trudno mieć pretensje to tych, którzy je składają z wyjątkiem sytuacji, w których wiedza, że najbliżsi zmarłego sobie tego nie życzą.

            Oczywiście, jak w każdej sytuacji, forma składania zależy od relacji.
    • mozambique Re: Uświadomcie mnie proszę 03.10.13, 10:13
      prawie 20 lat jestem aktywna zawodowo w różnych branżach i towarzystwach i doswiadczenie mnie nauczyło ze jesli nagle, ni z gruszki ni z pietruszki od osoby ktorą znam jako daleką panią Barbarę lub pana Krzysztofa z firmy X otrzymuję smsa z zyczeniami imieninowymi lub świątecznymi itp to w 100% oznacza jakąs nagłą mniejsza lub większą interesownośc tej osoby ( chec wcisnięcia polisy ubezp., kredytu w banku, nowej oferty sieci komórkowej, raz ktos nagle soebi o mnie przypomnial bo potrzebował pożyczkismile)) a kilka razy w ten sposób rózni panowie znani towarzysko tez próbowali nagle zacieśniać więzy dośc intensywnie)

      kiedys mój ex zaczął dosatwac rózne takei życzenia bladym świtem lub o północy
      jak sie potem okazało miał swoje za uszami z autorką tych zyczeń dlatego w trybie szybkim został exem

      stąd rozumiem ze rózne nagle wykwitłe damskie zanjomosći w męzowskim telefonie mogą żonom wydawać sie podejrzane
      • kora3 Re: Uświadomcie mnie proszę 03.10.13, 10:41
        mozambique napisała:
        a kilka razy w ten sposób rózni panowie z
        > nani towarzysko tez próbowali nagle zacieśniać więzy dośc intensywnie)


        No właśnie - co to znaczy "intensywnie"? Czy wg Twojej oceny posłanie komus smsa z okazji imienin (wiosna tego roku, pan mnie), telefon z kondolencjami (koniec wakacji, pan do mnie) i sms urodzinowy (połowa września ja do pana) to jest "intensywne" zacieśnianie więzów? Tak na serio smile
        >
        > kiedys mój ex zaczął dosatwac rózne takei życzenia bladym świtem lub o północy
        > jak sie potem okazało miał swoje za uszami z autorką tych zyczeń dlatego w try
        > bie szybkim został exem


        Aha ... no ale ja wysłałam moje w biały dzień i raz smile Brzmiały "Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin" smile
        >
        > stąd rozumiem ze rózne nagle wykwitłe damskie zanjomosći w męzowskim telefonie
        > mogą żonom wydawać sie podejrzane


        Dlaczego "nagle"?
        Pan posłał mi zyczenia wiosną, dzwonił jak wspomniałam końcówką latasmile zatem nie "nagle" i jako zywo nic ciekawego w tych ani moich, ani jego zyczeniach nie było
        • aqua48 Re: Uświadomcie mnie proszę 03.10.13, 11:05
          kora3 napisała:

          > mozambique napisała:
          > [i] a kilka razy w ten sposób rózni panowie z
          > > nani towarzysko tez próbowali nagle zacieśniać więzy dośc intensywnie)
          >
          > Czy wg Twojej oceny posłanie komus sms
          > a z okazji imienin (wiosna tego roku, pan mnie), telefon z kondolencjami (konie
          > c wakacji, pan do mnie) i sms urodzinowy (połowa września ja do pana) to jest "
          > intensywne" zacieśnianie więzów? Tak na serio smile

          Tak Koro, wg mojej oceny to MOŻE BYĆ usiłowanie zacieśniania więzów, lub przenoszenia znajomości z czysto formalno-zawodowej na sferę prywatną, osobistą, intymną.
          • kora3 Re: Uświadomcie mnie proszę 03.10.13, 14:39
            aqua48 napisała:

            >
            > Tak Koro, wg mojej oceny to MOŻE BYĆ usiłowanie zacieśniania więzów, lub przeno
            > szenia znajomości z czysto formalno-zawodowej na sferę prywatną, osobistą, inty
            > mną.


            wyciagniecie do kogoś reki tez może być odczytane jako próba napaści, albo molestowania?smile
    • nick_ze_hej Koro, a jak się zachowasz 03.10.13, 11:18
      jeśli ten pan ponownie złoży ci życzenia? Zignorujesz czy też zrewanżujesz się, no bo przecież jego żona-kretynka i jej pretensje ci "latają"?
      • kora3 Re: Koro, a jak się zachowasz 03.10.13, 14:51
        nick_ze_hej napisał:

        > jeśli ten pan ponownie złoży ci życzenia? Zignorujesz czy też zrewanżujesz się
        > , no bo przecież jego żona-kretynka i jej pretensje ci "latają"?


        Powiedziałam panu o dziwnej reakcji jego zony i poprosiłam, żeby do mnie sms-ów nijakich nie pisał. Zatem nie napisze, jeśli złozy życzenia telefonicznie - grzecznie podziękuję.
    • irmina51 odpowiedz 03.10.13, 11:21
      Kora a ty dalej z uporem maniaka probujesz udowadniac swoje racje.Oojetne jest to w jakich kregach sie obracam.Nie mieszam spraw zawodowych z prywatnymi.Znajomosci zawodowe jak nazwa wskazuje sa zawodowe, a ty weszlas z buciorami na teren prywatny.Przyznaj sie do bledu i wyluzuj.To gdzie pracuje nie ma tu zupelnie znaczenia.Wiem co mozna a czego nie w przeciwienstwie do ciebie.Jakbys byla osoba madra i nie miala niecnych zamiarow to by cie tak ten sms nie zabolal.zrobilas blad,trudno,wyjasnij,przepros i zakoncz sprawe.Ale ty nie ,jestes tak glupio zarozumiala .Smiac mi sie chce to jest takie typowo Polskie buractwo.Moze jestes wielka biznes woman ale nie ma w tobie kultury i oglady.''jakby glupota miala skrzydla fruwalabys jak anielica''
      • kora3 Re: odpowiedz 03.10.13, 15:00
        irmina51 napisał(a):

        Nie mieszam spraw zawodowych z prywatnymi.Znajo
        > mosci zawodowe jak nazwa wskazuje sa zawodowe, a ty weszlas z buciorami na tere
        > n prywatny.


        JA? Przecież gościa z tamtego watku znam PRYWATNIEsmile

        Przyznaj sie do bledu i wyluzuj


        Nie popełniłam bledu i jestem wyluzowana smile

        .To gdzie pracuje nie ma tu zupelnie
        > znaczenia


        Ale KTO gdzie pracuje?

        .Wiem co mozna a czego nie w przeciwienstwie do ciebie

        Doprawdy?smile I używasz na forum SV wulgaryzmów?smile


        .Jakbys byla oso
        > ba madra i nie miala niecnych zamiarow to by cie tak ten sms nie zabolal


        Gdybym właśnie miała cos na sumieniu, to nie powinien na mnie zrobić wrazeniasmile jako, ze nie mam to nie tyle zrobił wrazenie, co zadziwiłsmile

        .zrobil
        > as blad,trudno,wyjasnij,przepros i zakoncz sprawe


        Nie popełniłam żadnego błędu kobietosmile Nie mam czego wyjasniac, a tym bardziej kogo przepraszaćsmile


        .Ale ty nie ,jestes tak glupio
        > zarozumiala


        Nie, zwyczajnie nie daję sobie narobić na głowęsmile

        .Smiac mi sie chce to jest takie typowo Polskie buractwo

        ach tak ... widzę,ze z PL musiałaś wieki temu wyemigrować, bo już zapomniałaś ortografiismile

        .Moze jest
        > es wielka biznes woman


        zupełnie nie jestem biznessmile woman - owszem, ale niewielka smile

        ale nie ma w tobie kultury i oglady.''jakby glupota mial
        > a skrzydla fruwalabys jak anielica''


        hehehe nawet tego powiedzenia ze znanego CZESKIEGO (żeby nie było,ze polskie "buractwo" ) zapamiętać nie umiałaś poprawnie, a do dyskusji się pchaszsmile
    • beata_ OT - tak edla równowagi,... 03.10.13, 19:26
      ... co to w ogóle za zwyczaje przeszukiwanie komórki czy poczty męża/żony/partnera/partnerki/chłopaka/dziewczyny itp ?!?!?!

      Co to za zwyczaje (również!) odpowiadanie na sms-y/maile skierowane do kogo innego z jego telefonu/konta?!?!?

      Niezależnie od pobudek/przyczyn oba przypadki są niedopuszczalne.

      To jest mój głos w obydwu wątkach - tym właśnie i tym o szoku...
      • kora3 Otóż to Beato nt 04.10.13, 08:57

    • anaiss Re: Uświadomcie mnie proszę 14.10.13, 02:44
      Otrzymując życzenia od znajomej mi osoby czuję się zobowiązana do rewanżu, choć oczywiście obowiązku takiego nie mam. Natomiast staram się nie inicjować takich właśnie sztampowych wymian życzeń, zazwyczaj staram się składać życzenia tylko bliskim mi osobom i o treści podkreślającej osobisty charakter relacji. Oczywiście, jeśli natrafiam bezpośrednio na sytuację, w której ktoś przelotnie mi znany ma urodziny/imieniny/inne święto to ratuję się tym niewiele w sumie znaczącym zwrotem: "wszystkiego najlepszego". Rozumiem, że zainicjowaną przez kolegę "wymianę" życzeń Kora jedynie podtrzymuje, nie mając jednakże szczególnej potrzeby w ich składaniu. Niepokój partnerów o tak banalną treść jak "wszystkiego najlepszego" uważam za reakcję co najmniej przesadzoną.
      • anaiss Re: Uświadomcie mnie proszę 14.10.13, 02:52
        Co więcej nie widzę niczego złego ani sprzecznego z zasadami sv w nawiązywaniu znajomości między ludźmi, zacieśnianiu tych znajomości, okazywaniu sympatii i bliskości ludziom, których lubię, którzy są dla mnie ważni, i z którymi kontakt jest dla mnie szczególną wartością - niezależnie od ich płci i stanu cywilnego.
        • kora3 Cieszę się, że są ludzie spoza Matriksa 14.10.13, 09:35
          którym "wszystkiego najlepszego" nie kojarzy się erotycznie, a kolega nie jest synonimem słowa "kochanek"smile
          Ufff znów na Ziemi smile
          • anaiss Re: Cieszę się, że są ludzie spoza Matriksa 14.10.13, 22:10
            Jest dla mnie oczywistością, że jesteśmy istotami społecznymi i z innymi ludźmi tworzymy różnego rodzaju relacje: rodzinne, partnerskie, przyjacielskie, koleżeńskie, zawodowe, sąsiedzkie, i że każda z tych relacji rządzi się swoimi prawami i zasadami, i że jednocześnie te wszystkie kontakty międzyludzkie w jakiś sposób nas wzbogacają, rozszerzają horyzonty, uwrażliwiają, a tym samym powiększają kapitał, który wnosimy do związku. I zarazem jest dla mnie jasne, że dwoje dorosłych, dojrzałych emocjonalnie ludzi decydując się ze sobą być i chcąc zachować dobrostan związku nie będzie wpuszczało osób trzecich (czy to kobiet czy mężczyzn) do przestrzeni właściwej intymnemu związkowi dwojga ludzi. Jeśli takiej woli i świadomości w partnerze nie ma to na nic zda się nawet i przywiązywanie do przysłowiowego kaloryfera.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka