Dodaj do ulubionych

w szpitalu

09.01.14, 08:00
Moja mama jest w szpitalu od kliku dni, jestem u niej codziennie, bo jest osobą bardzo wiekową, w dodatku z daleko posuniętą demencją, więc moja obecność, rozmowy z nią, są konieczne, by całkiem się nie zagubiła w obcym środowisku. W tej samej sali jest druga pacjentka, osoba ok. 60-letnia, która nieustannie, od pierwszej mojej wizyty, prosi mnie o różne drobne przysługi typu: proszę mi pomóc usiąść/położyć się, proszę mi zrobić herbaty, proszę poprawić poduszkę, podać telefon/pozwolić skorzystać z telefonu itp. Początkowo odruchowo, spontanicznie i bez problemu spełniałam jej prośby, ale staje się to już męczące, bo ta pani dosłownie co chwila odciąga mnie od mamy, przerywa mi rozmowę z nią, absorbuje moją uwagę. Wczoraj na jej prośbę, by pomóc jej zmienić pozycję na łóżku, powiedziałam że zawołam pielęgniarkę, ale powiedziała, że nie chce, że przecież ja tu jestem i mogę ją podsadzić. No niby mogę, ale pani jest po operacji biodra i kolana i po prostu obawiam się przemieszczać ją samodzielnie w jakikolwiek sposób.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to także jest osoba chora i bezradna, wiadomo, że podam jej kubek z herbatą czy poprawię poduszkę, ale ona staje się naprawdę natrętna - jak uprzejmie dać jej do zrozumienia, że nam (mnie i mamie) przeszkadza ?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: w szpitalu 09.01.14, 10:13
      Uprzejmie nie dawać się wkręcić, tylko zawołać pielęgniarkę, powiedzieć normalnie że chciałabyś zająć się mamą.
      Pani zdaje się dolega najbardziej samotność.
      • aqua48 Re: w szpitalu 09.01.14, 11:09
        W szpitalach zdarzają się takie osoby absorbujące innych odwiedzających swoją osobą. Najlepiej po prostu grzecznie odmawiać. Nie będziesz nieustannie pomagać bo przyszłaś do swojej mamy i jej chcesz poświęcić swój czas. Tyle. Możesz jedynie do pani poprosić pielęgniarkę lub salową. Ty w szpitalu nie pracujesz. Co innego raz podać kubek, a co innego przez całą wizytę tkwić przy obcej osobie.
        A problem zgłoś też w dyżurce pielęgniarek, możesz poprosić nawet aby mamie zmieniono salę na inną.
        • madalena_840 Re: w szpitalu 09.01.14, 11:27
          Nie ma się co dopraszać pielęgniarek o pomoc, bo co one zrobią? Sali jej na pewno nie zmienią, bo jakby tak chcieli wszystkich przenosić w kółko z miejsca na miejsce, bo jednemu się sąsiad nie podoba, a drugiemu widok z okna, to by nie miały czasu na wykonywanie swojej pracy. W tej sytuacji nie ma innego wyjścia jak po prostu powiedzieć natrętnej kobiecie kilka słów do słuchu, najwyżej się zafocha, ale przynajmniej będzie wtedy spokój.
          • majaa Re: w szpitalu 09.01.14, 11:47
            A ja uważam, że Aqua ma rację.
            I co to znaczy "bo co one zrobią"??? Przecież od tego tam są, żeby chorym pomagać, albo wysłać salową, jak same nie dają rady. Nie mówię, że bez przerwy, ale raz na jakiś czas to chyba by wypadało się zainteresować podopiecznymi, nie? Najlepiej to nic nie mówić, niczego nie wymagać i pozwolić im w spokoju pić kawkę i plotkować o przystojnych lekarzach. Też zdarzało mi się odwiedzać bliskich w szpitalach i różne rzeczy się tam widuje. Przeważnie niestety, jak nie dasz "w łapę", to pies z kulawą nogą się nie zainteresuje, a trudno żeby odwiedzający siedzieli tam cały dzień i odwalali pracę za personel.
            • default Re: w szpitalu 09.01.14, 11:56
              No niestety, mam podobne obserwacje - pielęgniarki zaglądają do chorych tylko w celu wykonania niezbędnych czynności pielęgnacyjnych czy medycznych zleconych przez lekarza, poza tym siedzą w swoim pokoju i nie zauważyłam by którejkolwiek przyszło do głowy tak po prostu zajrzeć i zagadać do pacjenta, o którym np. wiadomo, że jest w złym stanie psychicznym - choćby z powodu demencji właśnie. Który być może nie umie nawet sam użyć przycisku wzywającego pielęgniarkę.
              • klamkas Re: w szpitalu 09.01.14, 12:09
                Nie wiem w jakich szpitalach bywacie, ale raczej wszędzie jest za dużo pacjentów w stosunku do możliwości pielęgniarek. Szczytem był niedawno przeze mnie odwiedzany oddział chirurgiczny, gdzie w części "pooperacyjnej" (pacjenci chirurgii miękkiej, czyli tacy, którzy samodzielnie nie wstaną z łóżka, trzeba ich umyć, często nakarmić i zrobić wszystko) na 20 łóżek przypadały 2 pielęgniarki plus czasami pomoc pielęgniarek z normalnej chirurgii (w ich wolnych chwilach). O kawce i plotkach raczej mogły tylko pomarzyć.
                • pomarola Re: w szpitalu 09.01.14, 12:53
                  Moja mama jest w Szpitalu Praskim. Nie potrafię powiedzieć ile pielęgniarek na ilu pacjentów tam przypada , ale kilkakrotnie zaglądałam do ich pokoju z różnymi zapytaniami i często widziałam po dwie-trzy naraz siedzące w pokoju bez jakiegoś wyraźnego zajęcia (piły kawę, rozmawiały) - ale może tak się składało, że "przyłapywałam" je akurat w rzadkich chwilach odpoczynku (którego im broń boże nie odmawiam).
                  Może ja jestem za grzeczna czy za mało asertywna wink ale głupio mi wskakiwać tam i prosić je o zajęcie się obcą mi osobą.
                  • aqua48 Re: w szpitalu 09.01.14, 13:32
                    pomarola napisała:

                    > ale głupio mi wskakiwać tam i prosić je o zajęcie się obcą mi osobą.

                    To jest ich PRACA - zajmowanie się obcymi osobami smile
                    Wchodzisz do dyżurki i przedstawiasz swój problem, że sąsiadka z łóżka obok ciągle absorbuje Cię usługami kiedy TY przychodzisz do mamy na skutek czego masz dla niej za mało czasu. I prosisz aby jej przekazały, że dźwigać jej nie będziesz, i żeby Cię o to nie prosiła. Kubek podać możesz, ale nie będziesz jej pielęgnować.
          • aqua48 Re: w szpitalu 09.01.14, 12:09
            madalena_840 napisał(a):

            > Nie ma się co dopraszać pielęgniarek o pomoc, bo co one zrobią?

            Pielęgniarki SĄ od tego żeby pomagać, i to one powinny pacjentce powiedzieć żeby nie nagabywała odwiedzających. Mogą też zgłosić oddziałowemu psychologowi jeśli jest taki. Ale same potrafią, oj potrafią usadzić nieznośnego pacjenta, parokrotnie byłam świadkiem. Raz nawet jak pielęgniarka przyleciała i powiedziała do słuchu pacjentce-lekarce, która sądziła, że w szpitalu jest na specjalnych prawach i nie musi się podporządkować wymaganiom, bo z racji swego zawodu wie lepiej..

            >Sali jej na pewno nie zmienią

            Tego też bym nie była taka pewna, spróbować i poprosić jeśli nic innego nie zadziała nie zaszkodzi, przesunięcie łóżka nie jest wcale dużym problemem.
            • aga-kosa Re: w szpitalu 09.01.14, 12:51
              Maiaa, w jakich szpitalach bywasz, że musisz "dawać w łapę'". Mnie się wydaje, że obraziłabym lekarza/pielęgniarkę dając im z mojej emerytury cokolwiek.
              Leżałam prawie trzy m-ce na chirurgii miękkiej i tylko raz - jeden raz trafiła się pielęgniarka , która zlekceważyła swoje obowiązki. Na "obchodzie" powiedziałam swoje uwagi do konkretnej pielęgniarki a nie mówiłam o całym białym personelu, że się obijają. aga
              • majaa Re: w szpitalu 09.01.14, 15:51
                No na pewno nie w prywatnychwink Nie chcę tu wymieniać, żeby nie robić złej reklamy. Być może miałam po prostu pecha, jeśli chodzi o pielęgniarki, jakaś nieciekawa zmiana się trafiała. W każdym razie wg relacji chorych zaczynały kręcić się po salach dopiero wtedy, kiedy rodzina przychodziła w odwiedziny.
    • annthonka Re: w szpitalu 09.01.14, 14:42
      Z jednej strony żal tej pani, bo widać, że doskwiera jej samotność, ale z drugiej strony Ty przychodzisz w odwiedziny do mamy i nie dziwię się, że irytuje Cię takie ciągłe absorbowanie uwagi.

      Ja bym następnym razem po prostu zawołała pielęgniarkę, bez względu na protesty tej pani.
    • urko70 Re: w szpitalu 09.01.14, 15:25
      pomarola napisała:

      > jak uprzejmie dać jej do zrozumienia, że nam (mnie i mamie) przeszkadza ?

      "- Pani pomarolo, prosze mi poporawić poduszkę.
      - proszę bardzo
      - Pani pomarolo, prosze mi podać kubek.
      - proszę bardzo
      - Pani pomarolo, proszę pomóc mi sie podnieść
      - Pani Mario, przepraszam ale zawołam pielęgniarkę bo ja naprawdę chcę i
      muszę zajmować się mamą".

      Powiedziałbym to tonem bardzo uprzejmym i tak samo bardzo stanowczym.
      Dobrze jest pamiętać, że jak pójdziesz to one zostaną same i sąsiadka będzie komentować Twojej mamie jaka to ty jesteś....
      albo miłą ale stanowcza
      albo zła, złośliwa, nieżyczliwa itd...
      • dana_z_warszawy Re: w szpitalu 14.01.14, 10:37
        Dokładnie to. Po za tym szpital rządzi się swoimi prawami. Życzliwy i przytomny sąsiad może czasem uratować życie. Prawda w opisanym przypadku lezy po środku. Pani sąsiadka może być samotna, może potrzebować pomocy, ale nie powinna dręczyć odwiedzających innych chorych. Z drugiej strony wdawanie się w pyskówki czy usadzanie sąsiadki nie tylko jest nieeleganckie, ale nie lezy w interesie mamy. Może się tak zdarzyć, że w nocy gdy panie są same i zakładam, że nie monitorowane coś z mamą zacznie się dziać i.... jej życie może zależeć od szybko wezwanej pomocy. Pani sąsiadka może to zrobić, ale nie musi. Więc choćby z tego powodu warto nie iść z nia na udry co nie oznacza, że tylko nia się zajmować. Złoty środek.
    • pau.pau Re: w szpitalu 09.01.14, 16:49
      Na prośby niekoniecznie super pilne, typu uzyczenie telefonu, czy zrobienie herbaty odpowiadałabym: "Tak, oczywiście, jak tylko skończę rozmowę z Mamą/skończę robić X dla Mamy", tak aby nie odrywać się od łóżka własnej mamy co pięć minut i jak tylko ta pani się o coś zwróci."

      Na prośbę o zmianę pozycji na łóżku, powiedziałabym, że ja jestem nie wykwalifikowana, nie znam się i zawołam pielęgniarkę, bo nie chce pani przypadkiem skrzywdzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka