Dodaj do ulubionych

pod rękę

15.02.14, 14:04
Sytuacja taka: para znajomych idzie razem ulicą. Zaczyna padać, mają jeden parasol. Oczywiście niesie go nad pani głową (i własną) pan. Jest ślisko, więc pan proponuje pani swe ramię. Tak jest po prostu wygodniej, tym bardziej, że pan jest sporo od pani wyższy.
Zostaje to później skomentowane, jako zachowanie niewłaściwe. Argument: pan i pani nie są parą, wiec nie powinni tak chodzić, nawet jeśli tak było im wygodniej.
Zgadzacie się z tym?
Dodam, że pana i pani nie łączą żadne relacje podległości służbowej, nie rózni bardzo wiek, czy hierarchia. Osobą komentującą nie była ani kobieta bliska sercu/zwiazana z panem, ani partner/mąż pani.
Ja się nie zgadzam z tym, że miałoby takie chodzenie być niewłaściwe, czy też zarezerwowane tylko dla pary.
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus przez kogo skomentowane, 15.02.14, 14:29
      ze sie spytam? Prasa, radio, tivi?
      Chlopaka/meza tej pani, czy dziewczyne/zone tego pana?
      To chyba sprawa dwojga ludzi, co i czym i pasuje. Komentaror/rka powinien se dac siana, tak po prostu.
      • kora3 Re: przez kogo skomentowane, 15.02.14, 15:06
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Chlopaka/meza tej pani, czy dziewczyne/zone tego pana?

        No wszak napisałam, ze NIE. Konkretnie to został skomentowany przez znajomą obojga.

        > To chyba sprawa dwojga ludzi, co i czym i pasuje. Komentaror/rka powinien se da
        > c siana, tak po prostu.


        Hmmm no w tym przypadku - masz 100 proc. racji. Uważam, że jedynymi osobami, które mogłyby to skomentować są partnerzy obojga, którym mogłoby się to nie podobać.
        Ja natomiast nie pytałam o ocenę zachowania komentatora, tylko o Wasza opinię na temat wspomnianego chodzenia pod rękę
        • znana.jako.ggigus hm 15.02.14, 15:10
          chodzenie pod rękę zależy od jednostki. Ale w przypadku parasolki to chodzenie pod ramię, mniej oficjalne.
          Pewnie mało taktowne byłoby odmówienie pójścia pod rękę, bo się nie znamy dobrze, nie lubię bliskości innych itepe.
          Miły gest, nic więCej, nic mniej.
          Mnie było przed paroma laty b. miło, jak mnie przy silnym deszczu obcy koleś zaczepił per Szefowo, idziemy w tę samą stronę i wksakuj pod parasol. Po drodze gadaliśmy, idąc pod ramię i rzeczywiście ja go znałam z widzenia i on mnie i to było miłe i konieczne. Droga do domu to jakieś 10 minut, a lało straszliwie.
          • kora3 Re: hm 15.02.14, 15:35
            wiesz, ja mam b. podobne poglądy w tej mierze do Twoichsmile
            W ogóle nie uważam, by pójście/chodzenie z kimś pod rękę było zarezerwowane tylko dla osób, które są parą. A szczególnie już w opisanej sytuacji - deszcz, ślisko.
    • znana.jako.ggigus ps osoba znajoma nie wyklucza 15.02.14, 15:16
      bliskości serca z panem/panią. Nawet tej jednostronnej.
      Załóżmy panu od lat podoba się pani X i oto idzie ten pan w towarzystwie pani Y - pod ramię i parasol, a tu pani X zza rogu wychyla się. Pani X, która powoli zauważa oznaki sympatii u pana X, reaguje, jak opisałaś. Zazdrość!!
      Nie wiem, z czyjej perspektywy opisujesz, że wykluczacz bliskość serca u kogokolwiek.
      • kora3 opisuję 15.02.14, 15:32
        z własnej perspektywy - nie jestem ani panią, z którą pan szedł pod rękę, ani partnerką tego pana, ani komentatorką - jednakowoż wszystkie osoby "dramatu" - znam.

        Jestem przekonana, że komentarz nie wynika z tego, że pani komentatorka wzdycha do pana, a jestem z pewnych obiektywnych przyczyn.
        • znana.jako.ggigus przyczyny obiektywne? 15.02.14, 15:46
          nie wiem. Komentatorka to jakaś matrona, że wszyscy z jej zdaniem się liczą?
          Przyczyny obiektywne wg mnie - padało i chęć udzielenia pomocy. A więc może komentatorka powinna zająć się własnym życiem?
          A może dziewczyna/żona tego pana spod parasola poskarżyła się komentatorce, że on o tej pani spod parasola to ciągle.
          Poza tym nigdy nie wiesz, co komu siedzi w głowie. Serio.
          Mojej koleżance wyznał miłość bardzo dobry kolega. Klęknął na środku ulicy - było późno w nocy i wyjęczał, że tylko ona. I ja też nie wiedziałam, co jest grane, tyle że koleżanka nagle zaczęła unikać dobrego kumpla jak diabeł i w końcu mi wyznała. A miałam inne przypuszczenia.
          Facet kochał się w dziewczynie 10 lat i nikt niczego nie zauważył.
          Oczyiwiście nie zawsze afekt rządzi ludźmi.
          ...
          Kto wie, serio.
          A może pani spod parasola wzdychała kiedyś do pana spod parasola? A może w tej samej sytuacji pan spod parasola odmówił i komentatorka zmokła, a jest to osoba pamiętliwa?
          A może komentatorka się nudzi?Tysiące przyczyn może być powodem.
          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
          • kora3 Re: przyczyny obiektywne? 15.02.14, 16:05
            znana.jako.ggigus napisała:

            > nie wiem. Komentatorka to jakaś matrona, że wszyscy z jej zdaniem się liczą?

            Nie wiem czy się licza wszyscy, raczej nie. Matrona? No nie, ale od obojga jest dużo starsza.

            > Przyczyny obiektywne wg mnie - padało i chęć udzielenia pomocy.


            Ale ja pisząc o obiektywnych przyczynach miałam na myśli ze znam obiektywne przyczyny, które wg mnie wykluczają, by pani komentatorka była o pana zazdrosnasmile

            A więc może kom
            > entatorka powinna zająć się własnym życiem?


            Mam dokładnie to samo zdanie smile

            > A może dziewczyna/żona tego pana spod parasola poskarżyła się komentatorce, że
            > on o tej pani spod parasola to ciągle.


            O ile wiem pani komentatorka nie zna żony tego pana.
    • matylda1001 Re: pod rękę 15.02.14, 15:46
      Nigdy bym nie pomyślała, że jak idę ulicą z jakimś mężczyzną, to ktoś postronny może mierzyć wzrokiem odległość między nami, i na tej podstawie snuć wnioski na temat stopnia naszej zażyłości smile Wszak s-v zaleca podanie ramienia kobiecie.
      • horpyna4 Re: pod rękę 15.02.14, 16:10
        Dawniej chodzenie z damą pod rękę było normą. Ale było istotne, kto kogo trzyma pod rękę - wydaje mi się, że jeżeli pan trzymał pod rękę panią, to było dość obojętne; trzymanie przez panią pana oznaczało większą zażyłość.

        Pan podtrzymywał panią z powodów praktycznych. Były to czasy kiecek do ziemi, można było o coś zaczepić i zachwiać się, a w najgorszym razie zaliczyć glebę. Z końskimi łajnami, rzecz jasna - było to przecież normalką, z której dziś nie zdajemy sobie sprawy.
    • vi_san Re: pod rękę 15.02.14, 16:33
      Sytuacja oczywista i nie mająca nic wspólnego z flirtem czy związkiem. Zachowanie pana - jak najstosowniejsze, zarówno ze względu na osłonę przed deszczem [wspólny parasol] jak i na śliskie chodniki [dżentelmen zabezpiecza towarzysząca mu panią przed ewentualnym upadkiem]. Komentarze krytyczne zbędne i nie na miejscu.
      • claratrueba Re: pod rękę 15.02.14, 17:21
        vi_san napisała:

        > Sytuacja oczywista i nie mająca nic wspólnego z flirtem czy związkiem. Zachowan
        > ie pana - jak najstosowniejsze, zarówno ze względu na osłonę przed deszczem [ws
        > pólny parasol] jak i na śliskie chodniki [dżentelmen zabezpiecza towarzysząca m
        > u panią przed ewentualnym upadkiem].

        Dokładnie tak.
        Co do komentowania- są osoby, którym jak owemu Jasiowi ze starego dowcipu wszystko kojarzy się z ... wiadomo czym.
        • kora3 Gwoli ścisłosci Claro 15.02.14, 17:24
          ro z relacji zainteresowanych wynika, że pani komentatorka nie sugerowała im jakoby mieli romans, czy coś w tym stylu, tylko wyraziła opinię, że nie - parze nie wypada tak chodzić.
          • znana.jako.ggigus a czemuż tak ważna jest 15.02.14, 17:26
            rola komentatorki? dla nie niej nie wypada. No i...? czy świat się zmieni, bo komentatorce tak pasuje?
            • kora3 Re: a czemuż tak ważna jest 15.02.14, 17:51
              nie jest bardzo wazna - ja się z ni a np. nie zgadzam i żyję smile po prostu chciałam Was zapytać co WY uważacie nt. chodzenia w ten sposób.
              Ocenę zachowania komentatorki pomijam, bo chyba dla wszystkich jest jasne, że postąpiła b. niekulturalnie.
          • vi_san Re: Gwoli ścisłosci Claro 15.02.14, 22:43
            Nie wypada - to komentować znajomych.
            Natomiast co do chodzenia "pod rękę" - to [jak już pisałam wcześniej] nie ma nic wspólnego z "byciem" parą bądź "nie byciem" parą. Podanie silnego męskiego ramienia kobiecie jest tylko i li wyrazem kultury i opiekuńczości mężczyzny wobec kobiety, która mu towarzyszy, niczym więcej, tudzież troską o obopólna wygodę. Inna kwestia, że wiele kobiet do takich "ogólnokulturalnych" gestów mężczyzn dośpiewuje sobie od razu "Bóg wi co", doszukuje się jakichś treści miedzy wierszami, podczas gdy ów pan identycznie ramieniem by posłużył jej, własnej siostrze czy sąsiadce, liczącej sobie 68 wiosen, o ile wypadłoby mu z nią odbyc podobny spacer w podobnych warunkach pogodowych...
            • claratrueba Re: Gwoli ścisłosci Claro 16.02.14, 06:18
              " Inna kwestia, że wiele kobiet do takich "ogólnokulturalnych" gestów mężczyzn dośpiewuje sobie od razu "Bóg wi co", doszukuje się jakichś treści miedzy wierszami, podczas gdy ów pan identycznie ramieniem by posłużył jej, własnej siostrze czy sąsiadce, liczącej sobie 68 wiosen, o ile wypadłoby mu z nią odbyc podobny spacer w podobnych warunkach pogodowych... "

              Trafiła(e)ś w sedno.
              Przykład zabawny: dawno temu firma, w kŧórej pracowałam pasjonowała się "nowym narzeczonym Kasi" czyli panem, z którym widziano ja pod rękę. Pan był Kaci bratem rodzonym.
              Przykłady mało zabawne:
              1) pod wpływem "nie wypada" pań, które swoją wiedzę o własciwym zachowaniu czerpały raczej ze świętych ksiąg Talibów lub mądrości wiejskiego proboszcza, kolega z pracy poprosił mnie bym nie zabierała go po drodze z przystanku. W imię "nie wypada" stał w deszczu i spóźnial się do pracy.
              2) mój syn, wówczas kilkunastoletni został zgaszony "nie wypada" gdy chciał zanieść do samochodu ciężkie torby z zakupami spotkanej w sklepie pani szkolnej pedagog. Tu, oczywiście, nie chodziło o podteksty erotyczne. Po prostu dla niektórych normalny, życzliwy gest dobrze wychowanego młodego człowieka "musi mieć jakieś podteksty". Tu odbyłam rozmowę z panią pedagog nt. oduczania młodych ludzi postaw życzliwych.
              Takie komentarze osób, które nie mają pojęcia o zachowaniu normalnym dla dżentelmenów (dot. to również komplementów, które dla dżentelmena są normą a nie "podrywem") powodują zanik postaw wynikających ze zwykłej życzliwości i wychowania zgodnego z norma dla cywilizacji naszego Starego Świata. A mężczyzna, który wbrew owej "surowej moralności" zachowuje się jak dżentelmen to albo jest kobieciarzem albo jest narażony na zakusy pań, które jego naturalnym gestom przypisują "Bóg wi co".
              Co tłumaczy dlaczego tak wielu panów ma maniery furmana.
              • vi_san Re: Gwoli ścisłosci Claro 16.02.14, 08:12
                Jak napisałam ["a" smile ] - niestety, nader często kobiety albo "oduczają" mężczyzn gestów kulturalnych [sama mam koleżankę, która oburzała się na swojego narzeczonego za gesty takie jak otwierania jej drzwi do samochodu, bo to szowinizm jest], albo postronni [bo dotyczy to zarówno kobiet jak mężczyzn] w zwykłej grzeczności doszukują się "drugiego dna" - romansowego bądź "interesownego".
                A co do komplementów - nieliczne kobiety umieją je przyjmować: zwykle traktują miłe słowa albo jako chęć zawleczenia do łóżka w trybie natychmiastowym, albo jako fałsz. I zamiast z miłym uśmiechem podziękować, albo głupio chichoczą, albo się oburzają na "seksizm", albo też na męską aprobatę reagują umniejszaniem - na "śliczna sukienka" odpowiadają "A, to stary łach" itp.
                • claratrueba Re: Gwoli ścisłosci Claro 16.02.14, 08:26
                  Dokładnie tak.
                  Myślę, że wiele kobiet po prostu nie zna zachowań dżentelmeńskich bezinteresownych i z tego to wynika. Byłoby inaczej gdyby były świadkami komplementów prawionych przez ojca matce- żonie, czy ojca jego matce, teściowej, znajomej, krewnej. Co w domu moich rodziców było normą i w moim też jest.
                  Nie ma to nic wspólnego z seksizmem- w ramach równouprawnienia obyczajowego sama komplementuję mężczyzn, bo po prostu każdy potrzebuje aprobaty, uznania. I jest to po prostu- miłe. Jak jest to odbierane przez inne osoby nie interesuje mnie.

                  • vi_san Re: Gwoli ścisłosci Claro 16.02.14, 08:51
                    Podpisuję się wszystkimi kończynami! big_grin
                    • kora3 Re: Gwoli ścisłosci Claro 16.02.14, 09:09
                      też smile
                      • aqua48 Re: Gwoli ścisłosci Claro 16.02.14, 16:58
                        Chodzenie z mężczyzną - towarzyszącym, pod rękę (nie tylko w czasie deszczu) jest po prostu wygodne i nie niesie, ani nigdy nie niosło żadnych podtekstów erotycznych jedynie praktyczne.
                        Ale są ludzie, którym wszystko się źle kojarzy i nawet w fakcie, że mężczyzna pomoże kobiecie w zniesieniu walizki będą się doszukiwać drugiego dna, powodu do obrazy, seksizmu lub nachalnego podrywu.
          • baba67 Re: Gwoli ścisłosci Claro 16.02.14, 18:36
            Wypada.A komentatorka to nalezy do gatunku osob ktore sobie roboczo nazywam dziumdziami.Zaloze sie ze nie jest to osoba specjalnie popularna.
    • magdalena0408 Re: pod rękę 17.02.14, 08:23
      Absolutnie nie widzę niestosowności. Nie tak dawno szłam z kolegą ulicą. Ja mężatka, kolega nieżonaty. Zaznaczam, że kolega zarówno mój jak i męża. Było
      1. zimno
      2. ślisko
      3. miałam obcasy.
      Nie pytając złapałam kolegę pod rękę i tak szliśmy. I...nie wylądowaliśmy w łózku, nie rzycił się na mnie ani ja na niego.
    • malami115 Re: pod rękę 17.02.14, 13:20
      Ja nie widze w tym nic niestosowanego. Bez przesady...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka