kora3
22.02.14, 15:32
Zostałam poproszona o poradę, jak się powinna zachować osoba obrażona przez kogoś, a potem ... no powiem, ze dość "dziwnie" przeproszona.
Powiem szczerze, że moim zdaniem powinna nadal czuć się obrazona... ale ciekawa jeste waszego zdania.
Otóż w pewnym towarzystwie jedna pani uznając, że para jej znajomych ma romans pozwoliła sobie wygłosić to głośno i bardzo dobitnie. Pani, której to dotyczyło całkiem wg mnie słusznie obraziła się, pan też. Pan dodatkowo w ostrych, choć kulturalnych słowach uświadomił oburzonej pani, że rozsiewa plotki, a nawet gdyby to co mówi było prawdą, nic jej do tego.
Przez czas jakiś osoby te nie wchodziły sobie w drogę. Ostatnio znów się spotkały (w lokalu) przypadkiem i ta pani, która wyrażała swe oburzenie poprosiła panią obrażoną na stronę i przeprosiła za swoje, jak to określiła impulsywne zachowanie. Pani obrazona przeprosiny przyjęła, ale podkreśliła, że pani powinna przeprosić także pana, bo jej insynuacje także jego dotyczyły.
I tu sedno: pani impulsywna stwierdziła, że (uwaga) przeprasza tylko i wyłącznie za swoje głośne zachowanie, a za to, że uważa, iż para ma romans przepraszać nie będzie, bo jest przekonana, że tak jest.
Przyznam, że mnie na taką bezczelnośc pewnie też by zatkało. Panią obrażoną zatkało. Bez komentarza odeszła od tamtej i teraz nie wie, jak się wobec niej zachować. Niby została przeproszona i przyjęła przeprosiny, ale po ich przyjęciu de facto znów została obrazona.
Jest to osoba, która nie lubi konfliktów, ale też nie chce być obrazana insynuacjami.
Ja osobiście uważam, że powinna nadal być obrazona na tamtą panią, bo takie przeprosiny to kpina.
Dodam, ze panie nie są bliskimi znajomymi, ot znają się, wymieniały ukłony, czasem zamieniały kilka słów. Nadmieniam o ile to dla kogoś ważne, ze pani impulsywna z pewnością nie jest o pana obrażonego zazdrosna, ani nie czuje doń mięty. Jeśli ten szczegół byłby dla kogoś wazny, to nie, para romansu nie ma, koleguje się.