mirella777
23.02.14, 14:16
niedawno spotkała mnie taka sytuacja: zaproszona w gości do znajomej, która siedziała w domu, nudząc się ze swoją 3-letnią córką i zapragnęła, bym dotrzymała jej towarzystwa, uznałam, że nie wypada pojawić się z pustymi rękami i postanowiłam zakupić ciasto. Kiedy wręczyłam ciasto, znajoma zaczęła krzyczeć "nie, nie, my tego nie zjemy, tego jest za dużo, zabierzesz do domu". zrobiło mi się strasznie głupio, ale nic, myślałam, że jej przejdzie. ta jednak zrobiła jakiejś herbaty, wykroiła jeden kawałek ciasta dla mnie, resztę spakowała i kiedy już wychodziłam dosłownie na siłę mi wcisnęła. zaznaczam, że nie jest to osoba cierpiąca na cukrzycę ani przebywająca na permanentnej diecie, a wręcz chuda. dziecku też nie dała ciasta, mimo że mała cały czas pałaszowła jakieś czekoladki, cukierki itd. poczułam się tak, jakby dostała w twarz, było mi strasznie głupio i przykro, ale chyba to jednak nie ja popełniłam faux pas.
Ostatnio moja przyjaciółka pochwaliła mi się, jak to przyjechała do niej rodzina na wigilię i jak to - kiedy nie spodobały jej się prezenty, to im je oddała. miałam wrażenie, że w jej głosie pobrzmiewała nuta dumy, jaka to jest rezolutna i szczera. "No co, brzydki był ten plecak, to im oddałam, po co mi to ma mieszkanie zagracać".
Czy to jakaś nowa świecka tradycja?