bene_gesserit
05.04.14, 15:30
..tak własnie wypowiedział się mój mąż, czytając przez ramię któryś z ostatnich wątków.
Zauważyłam, ze coraz częściej każdy wątek ma podobną dynamikę: tzn z tematu forum ochoczo schodzi na autorkę/autora wątku, intrepretując mocno niegrzecznie jego wątpliwości, postawę, obrażając jego i jego rodzinę, najlepiej do siódmego pokolenia. Wszystko to w imię krzewienia zasad dobrego wychowania?
Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale chyba nie tędy droga.