Dodaj do ulubionych

Pogrzeb rodzica ex partnera.

28.04.14, 12:12
Dzień dobry. Pytanie w sumie teoretyczne, ale ostatnio z kolegą rozmawialiśmy na ten temat i mamy zupełnie inne zdanie. Chodzi o to czy powinno wybrać się na pogrzeb matki bądź ojca byłego partnera (chłopaka / dziewczyny, nie zaś męża / żony) sprzed kilkunastu lat, z którymi przez ten czas nie ma żadnego kontaktu. Pod nazwą "partner" rozumiemy kogoś z kim się było stosunkowo długo - kilka lat, rodziców się znało, ale uczucie kilkanaście lat umarło śmiercią naturalną i każdy poszedł w swoją stronę, ma swoją rodzinę, itd.
Ja uważam, że nie. W sumie po co tam się po 15 latach zjawiać, kłuć w oczy rodzinę i żonę byłego, i takie tam. Kolega z kolei sądzi, że ze względu na szacunek do ludzi, których się kiedyś znało powinno się na taki pogrzeb pójść.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • urko70 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 12:25

      Idąc na pogrzeb nie trzeba się pchać do pierwszego szeregu. Stojąc gdzieś dalej
      można być niezauważonym szczególnie przez najbliższą rodzinę, która w takich
      momentach raczej nie rozgląda się na boki.

      Po 15 latach kłuć kogoś w oczy tym, ze się było chłopakiem.dziewczyną.... ? smile

      Moim zdaniem to kwestia bliskości z osobą która odeszła oraz stosunków z tym byłym partnerem. Jeśli są obojętne ale życzliwe, koleżeńsko / przyjacielskie, to taka obecność
      może być bardzo miło odebrana.

      Ale oczywiście jeśli obecność na pogrzebie masz szansę być odebrana negatywnie to odpuścić, pójść na grób po pogrzebie.
      • matylda1001 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 12:56
        Zgadzam się z tym, co napisał Urko. Dodam, że nekrologi rozwieszane w miejscach publicznych są właśnie po to, żeby wszyscy, którzy chcą pożegnać zmarłego, a których rodzina nie zawiadamia w sposób bezpośredni, mogli to uczynić.
    • koronka2012 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 12:47
      Moim zdaniem kolega jest nadgorliwy, jego wybór jego sprawa, ale nie ma takiego wymogu.

      W przypadku osób kategorii "rodzic dawnego partnera" nie bywam i nie sądzę, żeby ktokolwiek się mojej obecności spodziewał; nie przyszłoby mi do głowy, że jest to jakakolwiek powinność. I na pewno nie chodzi o kłucie w oczy.

      Nie bywam bo: skoro kontaktu nie ma od lat, to nie wiem o pogrzebie, po drugie - pogrzeby są w środku dnia w tygodniu, i mówiąc cynicznie szkoda mi urlopu żeby uczestniczyc w pogrzebach obcych w sumie osób.
      • nchyb Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 13:18
        > Moim zdaniem kolega jest nadgorliwy, jego wybór jego sprawa, ale nie ma takiego
        > wymogu.

        wymogu nie ma, ale zakazu również
        wszystko zależy od potrzeby duchowej ewentualnego uczestnika pogrzebu, od jego wcześniejszych stosunków z osobą zmarłą itp...
        były partner nie zawsze oznacza zerwanie stosunków z członkami jego rodziny...
    • kora3 Moim zdaniem 28.04.14, 13:29
      w opisanej sytuacji (brak kontaktu z eks i tym zmarłym rodzicem przez kilkanaście lat) nie ma takiego wymogu, ale nie ma też niczego niewłaściwego w pojawieniu się na pogrzebie takiej osoby.
      Wybacz, ale Twoje uwagi p "kłuciu w oczy żony" - są najdelikatniej mówiąc - infantylne.
      A ro dlatego, ze nie wiem jak trzeba by być dziecinnym, żeby mieć jakiś problem z tym, że na pogrzeb teścia, czy teściowej pofatygowała się eksdziewczyna męza, z którą nie jest tenże mąż od kilkunastu lat. To jakiś absurd.
      • aqua48 Mam nieco inne zdanie 28.04.14, 14:08
        kora3 napisała:

        > ze nie wiem jak trzeba by być dziecinnym, żeby mieć jakiś problem
        > z tym, że na pogrzeb teścia, czy teściowej pofatygowała się eksdziewczyna męza
        > , z którą nie jest tenże mąż od kilkunastu lat. To jakiś absurd.

        Może i absurd, ale od własnej potrzeby uhonorowania zmarłego ważniejsze w tym wypadku są uczucia jego rodziny. Ja bym wolała przy najmniejszych wątpliwościach pójść na cmentarz w późniejszym terminie żeby w spokoju zapalić zmarłemu świeczkę, czy złożyć swoją wiązankę.
        • matylda1001 Re: Mam nieco inne zdanie 28.04.14, 14:16
          aqua48 napisała:

          >Może i absurd, ale od własnej potrzeby uhonorowania zmarłego ważniejsze w tym wypadku są uczucia jego rodziny. Ja bym wolała przy najmniejszych wątpliwościach pójść na cmentarz w późniejszym terminie żeby w spokoju zapalić zmarłemu świeczkę, czy złożyć swoją wiązankę.<

          Zapewne, ale jakie miałyby być te uczucia rodziny? Na jakie wątpliwości tu miejsce?
          • kora3 Otóż to Aquo:) 28.04.14, 14:34
            Podobnie jak Matylda nie bardzo widzę powód do wątpliwości, czy możliwość urazenia uczuć rodziny zmarłego.
            Oczywiście zakładając, że eks syna, czy córki zmarłego/zmarłej nie był/a przyczyną jakiejś rodzinnej tragedii i osobą znienawidzoną przez zmarłego i pozostałych członków rodziny. Wówczas owszem - pojawienie się takiej osoby mogłoby być nieprzyjemnie odebrane.
            Jednakowoż z opisu sytuacji, o jakiej wątkodawczyni rozmawiała z kolegą nic takiego nie wynika.

            Pogrzeb to wydarzenie publiczne, przychodzący nań okazują szacunek zmarłemu oraz życzliwość jego bliskim pogrążonym w załobie. Nie wiem dlaczego takie coś miałoby ranic czyjes uczucia.
          • urko70 Re: Mam nieco inne zdanie 28.04.14, 14:53
            matylda1001 napisała:

            > aqua48 napisała:
            >
            > >Może i absurd, ale od własnej potrzeby uhonorowania zmarłego ważniejsze w
            > tym wypadku są uczucia jego rodziny. Ja bym wolała przy najmniejszych wątpliwoś
            > ciach pójść na cmentarz w późniejszym terminie żeby w spokoju zapalić zmarłemu
            > świeczkę, czy złożyć swoją wiązankę.<
            >
            > Zapewne, ale jakie miałyby być te uczucia rodziny? Na jakie wątpliwości tu miej
            > sce?

            "Pytanie w sumie teoretyczne" także i wszelkie rozważania tym bardziej teoretyczne. smile

            To, że Tobie, mnie czy nawet tamtej pani za rogiem wink wydaje się że nie powinno być żadnych powodów do kwasów czyli tych negatywnych odczuć rodziny nie znaczy, że owi hipotetyczni ludzie takowych nie mają. Zachowania / odczucia ludzi są czasem tak niezrozumiałe, że szczególnie w takich trudnych dla nich chwilach powinno się MOIM zdaniem wykazać szczególną ostrożnością i delikatnością wobec żyjących - choćby byli nie wiem jak dziwnymi.

            Wydaje mi się, że nieżyjącemu to naprawdę specjalnej różnicy nie zrobi czy dawna sympatia jego dziecka przyjdzie na pogrzeb czy 2 godziny później.
            • matylda1001 Re: Mam nieco inne zdanie 28.04.14, 15:04
              urko70 napisał:

              > "Pytanie w sumie teoretyczne" także i wszelkie rozważania tym bardziej teoretyczne. smile<

              Do tej pory tak, chociaż w następnej wypowiedzi Autorka zaczyna stopniować napięcie smile
              • kora3 heh no tak 28.04.14, 15:08
                Ja zrozumiałam, ze pytanie jest OGÓLNE: wypada przyjść, czy nie.

                jasne, że nie jeśli osoba eks spowodowała jakąś tragedię rodzinna swoim rozstaniem z dzieckiem zmarłej osoby, była przez nią i jest przez resztę rodziny znienawidzona.
                lepiej nie, jeśli maż/zona dawnej sympatii są nienormalni i chorobliwie zazdrosni. Ale to są sytuacje szczególne przecież
              • mocno.zdziwiona Re: Mam nieco inne zdanie 28.04.14, 15:20
                matylda1001 napisała:
                >
                > Do tej pory tak, chociaż w następnej wypowiedzi Autorka zaczyna stopniować napi
                > ęcie smile

                Pytanie jest czysto teoretyczne, ale wynikło z rzeczywistego zdarzenia. Zmarł ojciec mojego dawnego chłopaka, z tym że dowiedziałam się o tym 2 miesiące później (mieszkam za granicą, z byłym ani jego rodziną nie utrzymuję kontaktu). Kolega który mi przekazał wiadomość dowiedział się o tym od innego kolegi, który wspominał o obecności dawnych znajomych, w tym mojej i kolegi, który mi to przekazał. I tak sobie zaczęliśmy rozmawiać, na kanwie wydarzeń rzeczywistych, ale idąc w kierunku rozważeń zupełnie teoretycznych.

                Temat wydaje mi się dość ciekawy, bo zaczęłam się zastanawiać czy pojawiłabym się na pogrzebie rodzica byłego chłopaka gdyby była taka możliwość. No i utrzymuję, że nie, ze względu na całkowity i stały brak kontaktu od wielu lat.
                • kora3 Moment Mocno zdziwiona 28.04.14, 15:30
                  mocno.zdziwiona napisała:
                  No i utrzymu
                  > ję, że nie, ze względu na całkowity i stały brak kontaktu od wielu lat.


                  O ile pamięć mnie nie zawodzi to w początkowym poście napisałaś, żeby się nie pojawiać m.in dlatego, żeby nie kłuć w oczy aktualnej/aktualnegosmile tego/tej komu rodzic zmarł.

                  Oczywiście jeśli się od dawna nie ma kontaktów ani z eksem, ani z jego rodziną, to nie ma wymogu uczestniczenia w pogrzebie jego rodzica i to zostało tu napisane.
                  • mocno.zdziwiona Re: Moment Mocno zdziwiona 28.04.14, 16:39
                    kora3 napisała:

                    > O ile pamięć mnie nie zawodzi to w początkowym poście napisałaś, żeby się nie p
                    > ojawiać m.in dlatego, żeby nie kłuć w oczy aktualnej/aktualnegosmile tego/tej komu
                    > rodzic zmarł.

                    Owszem, tak napisałam. Przypominam też, że pytanie jest teoretyczne, więc zachęca do dywagacji. Można podywagować o dawno wygasłych zazdrościach, braku kontaktu i wielu innych rzeczach. Tak mniej więcej wyglądała nasza rozmowa z kolegą - trwała dłuższą chwilę i nawzajem podawaliśmy i zbijaliśmy swoje argumenty.
                    • kora3 Re: Moment Mocno zdziwiona 28.04.14, 16:54
                      Rozumiem smile

                      Moim zdaniem rację ma w tym smile sporze jednak kolega. Z tym zastrzeżeniem, że przy braku od dawna kontaktów nie ma obowiązku uczestnictwa w takim pogrzebie. Nie ma też żadnych co do tego uczestnictwa przeciwskazań.
                      Takim przeciwskazaniem mogłaby być dzika zazdrość aktualnego o byłego, ale obecna, a nie sprzed kilkunastu lat.

                      na pogrzebie mojego śp. Taty było trochę moich byłych ...Oczywiście był ekspatner, z którym się przyjaźnię, ale był także mój były mąz, z którym utrzymuje kontakty bardzo sporadyczne jedynie i to nie tylko z racji tego, że dzieli nas odległość. Było też 2 moich byłych chłopaków z czasów młodości- z jednym chodziłam w sredniej szkole, a z drugim na studiach. Teraz z nimi kontaktów nie mam praktycznie zadnych.
                      Nie sadze, by mój partner w ogóle dostrzegł ich obecność, a o ile to się nie zainteresował kto zaczsmile Gdyby się zainteresował i dowiedział, ze to goście, z którymi byłam 20 lat temu, to też nie zrobiłoby na nim wrazenia.
              • urko70 Re: Mam nieco inne zdanie 28.04.14, 15:38
                matylda1001 napisała:

                > urko70 napisał:
                >
                > > "Pytanie w sumie teoretyczne" także i wszelkie rozważania tym bardziej te
                > oretyczne. smile<
                >
                > Do tej pory tak, chociaż w następnej wypowiedzi Autorka zaczyna stopniować napi
                > ęcie smile

                Kora mogłaby żądać prowizji. wink
            • kora3 a ja powiedziałabym nawet, że zmarłemu 28.04.14, 15:13
              urko70 napisał:
              >
              > Wydaje mi się, że nieżyjącemu to naprawdę specjalnej różnicy nie zrobi czy dawn
              > a sympatia jego dziecka przyjdzie na pogrzeb czy 2 godziny później.


              raczej też specjalnej różnicy nie robi, czy ktokolwiek przyjdzie na jego pogrzeb, a także na jego gróbsmile
              • urko70 Re: a ja powiedziałabym nawet, że zmarłemu 28.04.14, 15:45
                kora3 napisała:

                > raczej też specjalnej różnicy nie robi, czy ktokolwiek przyjdzie na jego
                > pogrzeb, a także na jego gróbsmile

                To powiedz.
    • annthonka Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 14:16
      Nie ma musu, ale nie ma również zakazu. Na pogrzeb ma prawo przyjść każdy, kto chce pożegnać zmarłego.

      Nie bardzo rozumiem, w kogo i w jaki sposób miałby kłuć w oczy fakt, że jedną z osób obecnych na pogrzebie jest facet, z którym spotykało się kilkanaście lat temu. No chyba, że się ma obsesyjnie zazdrosnego męża i obawia się jego reakcji, ale wtedy to raczej należy tego męża wysłać na leczenie.
      • mocno.zdziwiona Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 14:45
        Z tym kłuciem w oczy to rzeczywiście mogło zabrzmieć źle, ale np. ten właśnie mój kolega miał trochę dziwną sytuację ze swoim "następcą". Ponoć "następca" był bardzo zazdrosny o kolegę, zresztą bezpodstawnie, ale jakieś sceny ponoć urządzał przy wspólnych znajomych kolegi i jego byłej dziewczyny (kolega nie był obecny, ale znajomi powtórzyli). Stąd ta uwaga o kłuciu w oczy.
        Mimo tego kolega uważa, że pójść się powinno, mimo tego, że przez 15 lat kontaktu ani z byłą dziewczyną ani z jej rodzicami nie było. Za to był epizod z zazdrosnym "następcą".
        • matylda1001 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 14:59
          Rodzina na pogrzebie zajęta jest ważniejszymi sprawami niż "sprawdzanie listy obecności". Jeżeli kolega czuje, że powinien tam pójść, to nie widzę przeciwwskazań. Wystarczy, że w kościele nie usiądzie w pierwszej ławce, na cmentarzu poda kwiaty/znicz przez stojących bliżej grobu i nie będzie się pchał z kondolencjami, a jego obecność nawet nie będzie odnotowana.
        • kora3 hmmm no ale 28.04.14, 15:02
          to, że ktoś ma nierówno pod sufitem, jak ów następca oraz to, że teoretycznie każdy może mieć nierówno pod sufitem smile nie oznacza, że mamy przyjmować założenie, iż wszyscy maja nierówno pod sufitem smile
          • urko70 Re: hmmm no ale 28.04.14, 15:36
            kora3 napisała:

            Chcesz porozmawiać o
            "hmmm"
            "no"
            "ale"

            ?
        • aqua48 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 15:38
          mocno.zdziwiona napisała:

          > Z tym kłuciem w oczy to rzeczywiście mogło zabrzmieć źle, ale np. ten właśnie m
          > ój kolega miał trochę dziwną sytuację ze swoim "następcą". Ponoć "następca" był
          > bardzo zazdrosny o kolegę. Stąd ta uwaga o kłuciu w oczy.

          W takiej sytuacji na pewno nie powinno się pojawiać. Można jeszcze być powodem do awantury na pogrzebie smile
          Jeśli natomiast chodzi o zwykłą sympatię sprzed iluś tam lat, to.. można nawet nie być rozpoznanym smile
          Nie ma obowiązku pojawiania się na pogrzebach WSZYSTKICH znajomych osób z którymi nie utrzymuje się od lat kontaktów. Kolega się myli.


          • kora3 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 15:57
            aqua48 napisała:

            >
            > W takiej sytuacji na pewno nie powinno się pojawiać. Można jeszcze być powodem
            > do awantury na pogrzebie smile


            hmmm a dla mnie jest istotny taki szczegół w tej historyjce: mianowicie KIEDY następca tego kolegi miał te jazdy z zazdrością o niego.
            Jeśli niedługo po tym, jak następcą został, czyli kilkanaście lat temu, to ja bym do tego nie przywiązywała wagi na jego miejscu.
            Jeśli teraz jakoś, niedawno, a on z kobitą kilkanaście lat kontaktu nie ma, to serdecznie współczuję jego byłej, bo ma nienormalnego meza.
            Na pogrzeb w takiej sytuacji ja na jego miejscu bym nie szła, bo strach wariata prowokować po prostu.

            > Jeśli natomiast chodzi o zwykłą sympatię sprzed iluś tam lat, to.. można nawet
            > nie być rozpoznanym smile


            dokładnie smile

            > Nie ma obowiązku pojawiania się na pogrzebach WSZYSTKICH znajomych osób z który
            > mi nie utrzymuje się od lat kontaktów. Kolega się myli.


            Obowiazku nie ma i tu się chyba wszyscy zgadzamy, ale "zakazu" zadnego - też nie.
            • mocno.zdziwiona Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 16:35
              Nie no, jazdy były dawno. Na początku znajomości.
              • kora3 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 16:39
                mocno.zdziwiona napisała:

                > Nie no, jazdy były dawno. Na początku znajomości.


                eeeee to naprawdę nie ma się czym przejmować. Następcy (żeńskie odpowiedniki też) często są zazdrośni o byłych na początku znajomoścismile
    • jw.ow Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 28.04.14, 15:36
      Nie iść. Wysłać list z kondolencjami i tyle. Po co drażnić rodzinę swoją obecnością.
    • kora3 A co z pogrzebem samego eks? 28.04.14, 15:45
      Byłego chłopaka, partnera, meza?

      Ten watek przypomniał mi, że całkiem nie tak dawno miałam taką smutną okolicznośc - pogrzeb byłego chłopakasad
      Zginął tragicznie, o jego śmierci dowiedziałam się przypadkowo - od spotkanego na ulicy naszego wspólnego kolegi. Tak samo zresztą, jak o terminie pogrzebu.
      Dla mnie całkowicie naturalne było, że pójde na pogrzeb. Owszem, przyznaję, że gdybym nie była wówczas u mojej mamy, tylko i siebie, to dowiedziawszy się o jego śmierci, pewnie bym specjalnie na pogrzeb nie przyjechała. A to dlatego, że od czasu kiedy się rozstaliśmy przez 20 lat nie mielismy specjalnie kontaktu. Skoro jednak byłam na miejscu i dowiedziałam się o pogrzebie, to poszłam. Dodam, że ubrana byłam na czarno, nie z racji załoby po ekschłopaku, a po moim Tacie.
      Moja obecnośc została dostrzeżona przez mamę zmarłego oraz jego siostrę. Potem została także skomentowana - ze to bardzo ładnie, iż przyszłam.

      Podobnie na pogrzebie mego kolegi z roku była jego eksdziewczyna, z którą chodził na studiach (i znaliśmy ją).
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: A co z pogrzebem samego eks? 28.04.14, 23:53
        To zalezy tylko i wylacznie od ukladow jakie byly pomiedzy rodzinami, nie tylko pomiedzy sama ex-para.
        Zdarza sie bowiem ze rozwiedziona para choc sama w nie najlepszych stosunkach, ze swoimi tesciami miala kontakty bliskie. w takim przypadku pojscie na pogrzeb bedzie zrozumiale i zrozumiane.

        natomiast w przypadku gdy z tesciami nie utrzymywalo sie zadnych blizszych kontaktow
        a na pogrzeb idzie sie "no bo zmarl" - nie ma to najmniejszego sensu.

        Minnie
        • kora3 Re: A co z pogrzebem samego eks? 29.04.14, 08:48
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:
          >
          > natomiast w przypadku gdy z tesciami nie utrzymywalo sie zadnych blizszych kont
          > aktow
          > a na pogrzeb idzie sie "no bo zmarl" - nie ma to najmniejszego sensu.


          Alez Damo, czy trzeba zaraz doszukiwać się jakiegoś właśnie sensu?
          Pogrzeb to nie impreza, to ostatnie pożegnanie . Moim zdaniem oczuwiscie, cop już tu podkreślałam, nie ma żadnego wymogu w sensie zasad SV, czy też nawet moralności, by iśc na pogrzeb eksa, albo jego rodziców, gdy z owym eksem u rodzicami nie miało się od dawna kontaktów. Nie ma wymogu, ale nie ma też jakichś przeciwskazań.

          W życiu układa się tak, że drogi najróżniejszych ludzi mających z sobą różne relacje rozchodzą się, a kontakty zrywają. Nie musi zaraz isc o eksparę. Ot - niegdyś bliskie sobie osoby z kręgu np. znajomych ze szkoły, czy studiów od paru/parunastu lat nie mają kontaktów, bo się ludzie poprzeprowadzali np. I fakt,. przestali być blisko, ba nawet się kontaktować, ale to nie znaczy, ze nie byłoby sensu iśc na pogrzeb kogoś takiego.

          Tak się b. przykro złożyło, że pare lat temu zmarł mój kolega z grupy studenckiej - dodam, ze była niewielka i wszyscy się jakoś razem w niej trzymaliśmy. On akurat z nikim z nas się nie przyjaźnił, ale no znaliśmy się przecież dobrze, bo w tej grupie było nas raptem kilka osób.
          Po studiach spotykałam go na dorocznych zjazdach absolwentów i właściwie tylko przy tej okazji, bo ja się wyprowadziłam, on też, a ze nasze relacje nie były wcześniej b. bliskie, to nie było powodów do podtrzymywania kontaktów. Z resztą chłopaków z grupy było chyba podobnie, z tym, ze jeden mieszkal dość blisko tego kolegi (w tym samym miescie), wiec spotykali się zwykle przypadkowo np. w sklepie, na ulicy itd.

          Nie wiedzieliśmy, ze ten kolega pozwanie zachorował (rak nieoperacyjny, b. złośliwy, galopujący - jak się potem dowiedzieliśmy). Kolega mieszkający w tym samym miescie co on był w szoku, gdy zobaczył klepsydrę. Upewnił się, ze naprawdę chodzi o naszego kolegę z grupy i na cito dał nam wszystkim znać podając date pogrzebu. Choć było to naprawdę na cito, a ja mieszkałam już tutaj, nie wahałam się ani chwili - wzięłam urlop, wsiadłam w samochód i pognałam.
          Powiedziałabyś może "nie miało to najmniejszego sensu" - z gościem na studiach byłam w dobrych, ale nie bardzo bliskich relacjach, a po nich spotykałam go raz w roku (o ile), a od skończenia tych studiów w chwili śmierci kolegi minęło prawie 15 lat.

          Podobne relacje z nim mieli pozostali koledzy z grupy, ale ...wszyscy na tym pogrzebie byliśmy Damo (poza jednym kolegą mieszkającym stale za granicą).
          Owszem, gdybym nie mogła wziąć urlopu, nie mogła z zawodowej, czy prywatnej przyczyny dotrzeć na ten pogrzeb, to także nie byłoby w tym nic nagannego - właśnie dlatego, że przez kilkanaście lat nie mielismy w sumie kontaktów.
          Ale nie sądzę, żeby rodzina zmarłego uważała, że to "bez sensu", że prawie cała grupa studencka zmarłego jednak się na pogrzebie pojawiła.
          • aqua48 Re: A co z pogrzebem samego eks? 29.04.14, 09:30
            kora3 napisała:

            > Ale nie sądzę, żeby rodzina zmarłego uważała, że to "bez sensu", że prawie cała
            > grupa studencka zmarłego jednak się na pogrzebie pojawiła.

            Bo jest taki zwyczaj, że chodzi się na pogrzeby kolegów z klasy lub ze studiów. Nawet jeśli od czasu ukończenia edukacji minęło kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Natomiast raczej nie chodzi się na pogrzeby dzieci, rodziców, ani dziadków tychże samych kolegów..
            • kora3 A gdzie jest napisane, że "nie chodzi się"? 29.04.14, 09:41
              Gdzie Aquo?
              Ja bylam na przynajmniej kilku pogrzebach ludzi, których wcale nie znałam. Tak było np. z matką mojej dobrej koleżanki, ojcem kolegi - mowa o ludziach poznanych przeze mnie jako dorosłych, już z rodzicami nie mieszkających, wiec nie było okazji tych rodziców poznac.
              Pójscie na ich pogrzeby było oakzaniem życzliwości i wsparcia IM, a nie pożegnaniem ich rodziców, których nie poznałam.

              Oczywiście - znów - nie ma obowiązku. Tylko, że daruj, ale wypowiadacie się z Damą tak, jakby pójście na pogrzeb rodzica eksa było w złym toniesmile
              A ja uważam, że nie. Nie ma co się doszukiwać w takiej sytuacji żadnych podtekstów. Pogrzeb to szczególna okazja sad i każdy nań może przyjść. Dlaczego, po co? To już sprawa jego sumienia, przemyśleń itd.
              Jedyną sytuacją, która w moim odczuciu byłaby niezreczna poprzez uczestnictwo w pogrzebie kogokolwiek to taka, kiedy uczestnik pogrzebu uczynił zmarłemu, albo jego rodzinie/niespokrewnionym bliskim jakąś krzywdę i jego widok dla rodziny i innych bliskich jest przykry, a jego obecność niepożadana. Wówczas owszem - nawet jeśli taki ktoś szczerze teraz żałuje, chciałby pozegnac zmarłego - powinien zrezygnować z uczestnictwa w pogrzebie, bo odczucia rodziny zmarłego są ważniejsze w tym momencie, niż jego skrucha.
              Taka osoba może, jak ktoś tu już proponował, odwiedzić grób zmarłego później, a nad formą przeprosin wobec jego bliskich pomyśleć w czasie innym, niż najcięższa dla nich załoba.
              • aqua48 Raczej nie chodzi się, tak napisałam 29.04.14, 13:42
                kora3 napisała:

                > Ja bylam na przynajmniej kilku pogrzebach ludzi, których wcale nie znałam.
                > Pójscie na ich pogrzeby było oakzaniem życzliwości i wsparcia IM, a nie pożegna
                > niem ich rodziców, których nie poznałam.

                Raczej, czyli nie ma takiego zwyczaju, oczywiście, że można, a na prośbę ZAPRZYJAŹNIONEJ osoby, wręcz należy. Tylko, że nie mówimy o osobach zaprzyjaźnionych, a o takich z którymi kontakty, a zatem znajomość bardzo się rozsunęła, jeśli nie wręcz zerwała. I jakież wobec tego wsparcie?
                • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 29.04.14, 13:51
                  w takiej sytuacji okazuje się zyczliwosc dla bliskich zmarłego, a zmarłemu szacunek - proste
                  • aqua48 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 29.04.14, 14:08
                    kora3 napisała:

                    > w takiej sytuacji okazuje się zyczliwosc dla bliskich zmarłego, a zmarłemu szac
                    > unek - proste

                    Życzliwość dla rodziny zmarłego można równie dobrze okazać nie robiąc niepotrzebnie "tłumu" na pogrzebie. No chyba, że ma się osobistą potrzebę obecności na pogrzebach wszystkich dawnych znajomych oraz ich bliskich i poczucie, że czemuś to służy..
                    • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 29.04.14, 14:31
                      pewnie, ze można
                      Aquo - z uporem godnym lepszej sprawy starasz się udowodnić, ze pójście na pogrzeb kogoś z kim nie miało się kontaktów ostatnimi czasu jest czyms niestosownym. Tymczasem - nie jest.
                      Naturalnie mogą być szczególne sytuacje, w których lepiej się na taki pogrzeb nie wybierać i pisałam tu o takich sytuacjach. Niemniej ogólnie takie coś nie jest nietaktem
                      • aqua48 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 29.04.14, 14:38
                        kora3 napisała:

                        > Aquo - z uporem godnym lepszej sprawy starasz się udowodnić, ze pójście na pogr
                        > zeb kogoś z kim nie miało się kontaktów ostatnimi czasu jest czyms niestosownym


                        Nie Koro, uważam, że jest to po prostu niepotrzebne. A niestosowne tylko może być.

                        • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 29.04.14, 15:06
                          aqua48 napisała:
                          >
                          > Nie Koro, uważam, że jest to po prostu niepotrzebne. A niestosowne tylko może b
                          > yć.


                          Nie Tobie oceniac co komu potrzebne, sorry.
                          natomiast czy może być niestosowne - tak, jak prawie każde pojawienie się gdzie, gdzie nawet nas zapraszająsmile
                          Bywają sytuacje, że wypada kogoś zaprosić, a zapraszanemu wypada odmówić. Jeśli tego nie robi i przychodzi, to zachowuje się niestosownie, choć był zapraszany ...
                          >
                          • urko70 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 29.04.14, 15:15
                            kora3 napisała:

                            > aqua48 napisała:
                            > >
                            > > Nie Koro, uważam, że jest to po prostu niepotrzebne. A niestosowne tyl
                            > ko może być.

                            >
                            > Nie Tobie oceniac co komu potrzebne, sorry.

                            A to ci Aqua jedna będzie sobie uważała coś innego niż inni ludzie, NA STOS JĄ!!!


                            > natomiast czy może być niestosowne - tak, jak prawie każde pojawienie się gdzie
                            > , gdzie nawet nas zapraszająsmile
                            > Bywają sytuacje, że wypada kogoś zaprosić, a zapraszanemu wypada odmówić. Jeśli
                            > tego nie robi i przychodzi, to zachowuje się niestosownie, choć był zapraszany

                            A pochylmy się nad taką sytuacją. Zapodaj przykładową tak dokładnie jak
                            trzeba i tak krótko i treściwie jak tylko potrafisz.
                            • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 29.04.14, 15:27
                              urko70 napisał:
                              >
                              > A to ci Aqua jedna będzie sobie uważała coś innego niż inni ludzie, NA STOS JĄ!
                              > !!


                              Ależ dlaczego na stos? Co do swoich odczuć Aqua, jak każdy inny ma prawo uważać co uwaza. Np. może uważać, ze ktoś z kim dawno ona, czy bliski z jej rodziny zmarły nie miał kontaktów niepotrzebnie pojawił się na pogrzebie bliskiej jej zmarłej osoby.
                              Ale niepotrzebnie wg niej nadal nie jest równoznaczne z niestosownym zachowaniem takiego uczestnika pogrzebu a Aqua nie powinna transponowac swoich odczuć na swiat cały, bo ktoś inny w adekwatnej sytuacji uznaje np. taką bytnośc na pogrzebie swego bliskiego za miły gest.


                              > A pochylmy się nad taką sytuacją. Zapodaj przykładową tak dokładnie jak
                              > trzeba i tak krótko i treściwie jak tylko potrafisz.


                              Podałam przykład takiej sytuacji w tym watku - zostaliśmy ja i moi koledzy z grupy zaproszeni na konsolację po pogrzebie naszego zmarłego kolegi. Rodzina jego nas zapraszała, bo jej zdaniem wypadało, a myśmy odmówili grzecznie, bo naszym zdaniem nie wypadało iść. a to dlatego właśnie, że od dawna nie byliśmy w bliskich kontaktach ze zmarłym kolegą, wiec naszym zdaniem nasza obecność na stypie po nim była zbedna, tym bardziej, ze to spotkanie dla najbliższych zmarłego.
                              • aqua48 Koro, łyk zimnej wody, gorąco dzisiaj :) 29.04.14, 15:54
                                kora3 napisała:

                                Co do swoich odczuć Aqua, jak każdy inny ma prawo uważać
                                > co uwaza.

                                Och dzięki, dzięki, choć nieco się zapętliłaś Koro, bo wyżej odmawiasz mi prawa do mojej oceny sytuacji smile

                                > Ale niepotrzebnie wg niej nadal nie jest równoznaczne z niestosownym zachowanie
                                > m takiego uczestnika pogrzebu a Aqua nie powinna transponowac swoich odczuć na
                                > swiat cały

                                Koro podaj proszę gdzie napisałam zdanie, które uparcie mi przypisujesz, oraz podaj z czego wnosisz, że "transponuję je na świat cały"? Bo mam wrażenie, że czytasz moje posty po łebkach, albo całkowicie bez zrozumienia treści.

                                • kora3 Re: Koro, łyk zimnej wody, gorąco dzisiaj :) 30.04.14, 10:04
                                  aqua48 napisała:

                                  > kora3 napisała:

                                  >
                                  > Och dzięki, dzięki, choć nieco się zapętliłaś Koro, bo wyżej odmawiasz mi prawa
                                  > do mojej oceny sytuacji smile


                                  Nie, nie odmawiam ci, bynajmniej. Tylko jeśli piszesz "JEST niepotrzebne" to znaczy - ogólnie jest zawsze i każdemu niepotrzebne. Gdybyś napisała "wg mnie, dla mnie" to znaczyłoby, że właśnie Ty uznałabyś taką obecność na pogrzebie swego bliskiego za niepotrzebna, do czego miałabyś pełne prawo.
                                  >
                                  > Koro podaj proszę gdzie napisałam zdanie, które uparcie mi przypisujesz, oraz p
                                  > odaj z czego wnosisz, że "transponuję je na świat cały"? Bo mam wrażenie, że cz
                                  > ytasz moje posty po łebkach, albo całkowicie bez zrozumienia treści.


                                  Jak wyżej Aquosmile

                                  A poza tym, co znów pozwolę sobie przypomnieć, to jest forum tematyczne, a autorka watku nie pyta, czy uważamy obecność kogoś na pogrzebie za potrzebną, tylko czy wypada w takiej sytuacji iśc na pogrzeb, czy też nie wypada., nieprawdaż?

                                  Oczywiście, każdy z nas może powiedzieć o swoich osobistych odczuciach w temacie, ale nadal one nijak się mają to głownego tematu.
                              • urko70 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 10:11
                                kora3 napisała:

                                > > A to ci Aqua jedna będzie sobie uważała coś innego niż inni ludzie, NA
                                > STOS JĄ!!!

                                >
                                > Ależ dlaczego na stos?

                                Coś się znajdzie... np jawnie sprzeciwia się moderatorce.
                                Zły powód?


                                > Co do swoich odczuć Aqua, jak każdy inny ma prawo uważać
                                > co uwaza. Np. może uważać, ...

                                Więc czemu kiedy napisała "uważam, ze ...." Ty zripostowałaś "nie Tobie oceniać"?

                                Aqua: Nie Koro, uważam, że jest to po prostu niepotrzebne.
                                Kora: Nie Tobie oceniac co komu potrzebne, sorry.



                                > > A pochylmy się nad taką sytuacją. Zapodaj przykładową tak dokładnie ja
                                > k
                                > > trzeba i tak krótko i treściwie jak tylko potrafisz.

                                >
                                > Podałam przykład takiej sytuacji w tym watku - zostaliśmy ja i moi koledzy z gr
                                > upy zaproszeni na konsolację po pogrzebie naszego zmarłego kolegi. Rodzina jego
                                > nas zapraszała, bo jej zdaniem wypadało, a myśmy odmówili grzecznie, bo naszym
                                > zdaniem nie wypadało iść. a to dlatego właśnie, że od dawna nie byliśmy w blis
                                > kich kontaktach ze zmarłym kolegą, wiec naszym zdaniem nasza obecność na stypie
                                > po nim była zbedna, tym bardziej, ze to spotkanie dla najbliższych zmarłego.

                                Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" a nie z innego
                                powodu (przykładowo chęci posłuchania jakim był w oczach kolegów z grupy)?
                                • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 10:38
                                  urko70 napisał:

                                  >
                                  > Coś się znajdzie... np jawnie sprzeciwia się moderatorce.
                                  > Zły powód?


                                  nie śledzę relacji moderatorek z innymi. jeśli ktoś nie łamie regulaminu, to zły.

                                  > Więc czemu kiedy napisała "uważam, ze ...." Ty zripostowałaś "nie Tobie oceniać
                                  > "?
                                  >
                                  > Aqua: Nie Koro, uważam, że jest to po prostu niepotrzebne.
                                  > Kora: Nie Tobie oceniac co komu potrzebne, sorry.


                                  Wypowiedź Aquy brzmi ogólnie: uważam, że jest to niepotrzebne wcale/nigdy/nikomu
                                  Może brzmi tak przypadkowo, ale brzmi. Jak odczytałbyś moją wypowiedź: iwazam, ze do bycia razem żadne sluby sa niepotrzebne?
                                  Czy taj samo, jak tę: Uwazam, ze mnie do bycia razem żadne sluby są niepotrzebne?

                                  >
                                  > Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" a nie z innego
                                  > powodu (przykładowo chęci posłuchania jakim był w oczach kolegów z grupy)?


                                  Np. stąd, ze zapewne planując jakąś liczbę ludzi na konsolacji nas pod uwagę nie brali, bo nas nie zawiadamiali osobiście o śmierci kolegi i pogrzebie.
                                  To, ze zaprosili nas bo wypadało ich zdaniem, wcale nie znaczy, ze zaproszenie było nieszczere z założenia - po prostu uwazalismy, że mimo zaproszenia na konsolacje iśc nam nie wypada.
                                  • urko70 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 11:02
                                    kora3 napisała:

                                    > > Coś się znajdzie... np jawnie sprzeciwia się moderatorce.
                                    > > Zły powód?

                                    >
                                    > nie śledzę relacji moderatorek z innymi. jeśli ktoś nie łamie regulaminu, to z
                                    > ły.

                                    Łamanie czy nie łamanie regulaminu ocenia moderatorka, co jej się wyda to uznaje za słuszne. Więc każdy powód jest dobry.


                                    > > Więc czemu kiedy napisała "uważam, ze ...." Ty zripostowałaś "nie Tobi
                                    > e oceniać
                                    > > "?
                                    > >
                                    > > Aqua: Nie Koro, uważam, że jest to po prostu niepotrzebne.
                                    > > Kora: Nie Tobie oceniac co komu potrzebne, sorry.

                                    >
                                    > Wypowiedź Aquy brzmi ogólnie: uważam, że jest to niepotrzebne wcale/nigdy/nikom
                                    > u
                                    > Może brzmi tak przypadkowo, ale brzmi. Jak odczytałbyś moją wypowiedź: iwazam,
                                    > ze do bycia razem żadne sluby sa niepotrzebne?
                                    > Czy taj samo, jak tę: Uwazam, ze mnie do bycia razem żadne sluby są niepotrzebn
                                    > e?

                                    My tu nie o brzmieniu tylko o tym co kto napisał. A wyraźnie napisała "uważam".
                                    Zabraniasz jej uważać?


                                    > >
                                    > > Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" a nie z innego
                                    > > powodu (przykładowo chęci posłuchania jakim był w oczach kolegów z grupy)
                                    > ?

                                    >
                                    > Np. stąd, ze zapewne planując jakąś liczbę ludzi na konsolacji nas pod uwagę n
                                    > ie brali, bo nas nie zawiadamiali osobiście o śmierci kolegi i pogrzebie.

                                    1. "Zapewne" to Twoje przypuszczenie a nie wiedza.
                                    2. gdy ktoś zaprasza to zapraszający ma wiedzę o tym czy ma miejsce dla zapraszanego, zapraszany tej wiedzy nie musi mieć.
                                    • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 11:11
                                      urko70 napisał:
                                      >
                                      > Łamanie czy nie łamanie regulaminu ocenia moderatorka, co jej się wyda to uznaj
                                      > e za słuszne. Więc każdy powód jest dobry.


                                      Sugeruję takie sprawy omawiać z zainteresowanymi.
                                      >
                                      > My tu nie o brzmieniu tylko o tym co kto napisał. A wyraźnie napisała "uważam".
                                      > Zabraniasz jej uważać?


                                      Nie zabraniam, tylko czyjeś "uważanie" uważam za właśnie "uważanie" a nie za zasadę obowiązującą wszystkich.


                                      >
                                      > 1. "Zapewne" to Twoje przypuszczenie a nie wiedza.

                                      Owszem i...?

                                      > 2. gdy ktoś zaprasza to zapraszający ma wiedzę o tym czy ma miejsce dla zaprasz
                                      > anego, zapraszany tej wiedzy nie musi mieć.


                                      Oczywiście, ale zapraszany może mieć własne odczucia co do tego, czy wg nuego powinien zaproszenie przyjąć.
                                      • urko70 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 11:22
                                        kora3 napisała:

                                        > urko70 napisał:
                                        > >
                                        > > Łamanie czy nie łamanie regulaminu ocenia moderatorka, co jej się wyda
                                        > to uznaj
                                        > > e za słuszne. Więc każdy powód jest dobry.

                                        >
                                        > Sugeruję takie sprawy omawiać z zainteresowanymi.

                                        To zdaje się ty zaczęłaś rozwijać żartobliwą kwestię "na stos".
                                        BTW nie ma z kim.


                                        > > My tu nie o brzmieniu tylko o tym co kto napisał. A wyraźnie napisała
                                        > "uważam".
                                        > > Zabraniasz jej uważać?

                                        >
                                        > Nie zabraniam, tylko czyjeś "uważanie" uważam za właśnie "uważanie" a nie za za
                                        > sadę obowiązującą wszystkich.

                                        Więc ponownie pytam: czemu na jej uważam zareagowałaś:
                                        "Nie Tobie oceniac co komu potrzebne"


                                        > > 1. "Zapewne" to Twoje przypuszczenie a nie wiedza.
                                        >
                                        > Owszem i...?

                                        I nie jest to odpowiedź na zada pytanie.
                                        "Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" "


                                        > > 2. gdy ktoś zaprasza to zapraszający ma wiedzę o tym czy ma miejsce dl
                                        > a zaprasz
                                        > > anego, zapraszany tej wiedzy nie musi mieć.

                                        >
                                        > Oczywiście, ale zapraszany może mieć własne odczucia co do tego, czy wg nuego p
                                        > owinien zaproszenie przyjąć.

                                        Więc skoro oczywiście to Twoje przypuszczenie co do zaplanowanego miejsca było bezpodstawne.
                                        Odczucia owszem kazdy może mieć ale tu pytałem skąd wiedza.
                                        • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 11:44
                                          urko70 napisał:

                                          > BTW nie ma z kim.

                                          Miałam na myśli Aquę i moderatorki.

                                          >
                                          > Więc ponownie pytam: czemu na jej uważam zareagowałaś:
                                          > "Nie Tobie oceniac co komu potrzebne"


                                          Bo wyraziła się OGÓLNIE, że nikomu nigdy nie jest potrzebne, a nie jej faktycznie oceniac, co za potrzebne sobie uważa ktoś inny.
                                          >
                                          > I nie jest to odpowiedź na zada pytanie.
                                          > "Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" "


                                          Bo wypadało im nas zaprosić, a nam odmówić - prostesmile
                                          >
                                          > Więc skoro oczywiście to Twoje przypuszczenie co do zaplanowanego miejsca było
                                          > bezpodstawne.


                                          "podstawne", bo na pewno nie przewidywali nas na stypie z założenia. Nie wiem jak bardzo masz doświadczenie w takich sprawach, ale organizując stypę w lokalu zwykle zakładasz pewnien "zapas" ponad liczbę osób, które na pewno na niej obecne będą.
                                          A to właśnie dlatego, ze pogrzeb jest tego rodzaju uroczystoscią, na której może pojawić się każdy. Także osoba, której niekoniecznie się spodziewałeś, ale jest i z takije czy unnej przyczyny w twoim przekonaniu wypada ją na stypę zaprosić. Np. dlatego, że przyjechała z b. daleka.

                                          > Odczucia owszem kazdy może mieć ale tu pytałem skąd wiedza.
                                          jak wyżej - rodzina naszego zmarłego kolegi nie mogła przewidzieć, ze pojawimy się na pogrzebie oraz w jakiej liczbie. A nie mogła, bo nie zawiadamiała nas osobiście o nim.
                                          • urko70 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 12:16
                                            kora3 napisała:

                                            > > BTW nie ma z kim.
                                            >
                                            > Miałam na myśli Aquę i moderatorki.

                                            Z Aquą nie mam po co dyskutować na ten temat - dyskutuje się z kimś kto ma inne zdanie na dany temat.
                                            Z jedną moderatorką również - jest bezsilna
                                            Z drugą moderatorką nie można dyskutować.
                                            A wątki o zasadach funkcjonowania na forum są usuwane.


                                            > > Więc ponownie pytam: czemu na jej uważam zareagowałaś:
                                            > > "Nie Tobie oceniac co komu potrzebne"

                                            >
                                            > Bo wyraziła się OGÓLNIE, że nikomu nigdy nie jest potrzebne, a nie jej faktyczn
                                            > ie oceniac, co za potrzebne sobie uważa ktoś inny.

                                            Możesz mi wyjaśnić:
                                            a. jak "uważam" może być ogólne?
                                            b. w którym miejscu napisała "nikomu nigdy"?


                                            > > I nie jest to odpowiedź na zada pytanie.
                                            > > "Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" "

                                            >
                                            > Bo wypadało im nas zaprosić, a nam odmówić - prostesmile

                                            To nadal nie jest odpowiedź na pytanie "skąd wiadomo" że z TEGO powodu.


                                            > > Więc skoro oczywiście to Twoje przypuszczenie co do zaplanowanego miej
                                            > sca było
                                            > > bezpodstawne.

                                            >
                                            > "podstawne", bo na pewno nie przewidywali nas na stypie z założenia.

                                            Skoro zgodziliśmy się, że zapraszani nie mają na ten temat wiedzy to znaczy
                                            ze Wy jej nie mieliście.
                                            Ot choćby mogła być możliwość "dostawienia stolika".


                                            > > Odczucia owszem kazdy może mieć ale tu pytałem skąd wiedza.
                                            > jak wyżej - rodzina naszego zmarłego kolegi nie mogła przewidzieć, ze pojawimy
                                            > się na pogrzebie oraz w jakiej liczbie. A nie mogła, bo nie zawiadamiała nas os
                                            > obiście o nim.

                                            Nie wskazałaś podstaw swojej wiedzy nt tego z jakiego powodu Was zaproszono.
                                            Wskazałaś tylko swoje przypuszczenia oparte na TWOICH doświadczeniach a to za mało.

                                            Sytuacje mogą być przeróżne, może zapraszający mieli dużą rezerwę miejsc, może wiedzieli, że nie będzie problemu w domówieniu dodatkowych miejsc. Oni wiedzieli, Wy / Ty tylko przypuszczałaś.
                                            Różnica pomiędzy wiedzą a przypuszczaniem jest chyba oczywista...?
                                            • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 12:26
                                              urko70 napisał:
                                              >
                                              > Z Aquą nie mam po co dyskutować na ten temat - dyskutuje się z kimś kto ma inne
                                              > zdanie na dany temat.
                                              > Z jedną moderatorką również - jest bezsilna
                                              > Z drugą moderatorką nie można dyskutować.
                                              > A wątki o zasadach funkcjonowania na forum są usuwane.


                                              Rozumiem, ale nadal nie wiem co mnie do tego oraz jak mogłabym pomóc...
                                              >
                                              > Możesz mi wyjaśnić:
                                              > a. jak "uważam" może być ogólne?
                                              > b. w którym miejscu napisała "nikomu nigdy"?


                                              mogęsmile i nawet dałam już taki przykład.
                                              "Uwazam, że do wspólnego życia niepotrzebne są żadne sluby" - czytaj - mam przekonanie, że OGÓLNIE, nikomu, nigdy do wspólnego życia nie sa potrzebne żadne śluby.

                                              Uważać, że coś jest zbędne wszystkim, zawsze - też można i można też wyrazić się w temacie tak, że dokładnie tak to brzmi.
                                              "Uważam, ze takie meble nie są gustowne", "Uważam, ze to głupie brać pożyczkę na wyjazd na wczasy", "Uważam, że życie bez slubu jest niedopuszczalne" - to są wszystko "uważania" transponowane na wszystkich smile
                                              >
                                              > To nadal nie jest odpowiedź na pytanie "skąd wiadomo" że z TEGO powodu.

                                              Ty to się lubisz przegadywać ...powodu można się domyslac z powodzeniem, albo bez niego, ale on jest najmniej istotny.

                                              >
                                              > Skoro zgodziliśmy się, że zapraszani nie mają na ten temat wiedzy to znaczy
                                              > ze Wy jej nie mieliście.
                                              > Ot choćby mogła być możliwość "dostawienia stolika".


                                              Nie czytałeś, co napisałam smile
                                              >
                                              > Sytuacje mogą być przeróżne, może zapraszający mieli dużą rezerwę miejsc, może
                                              > wiedzieli, że nie będzie problemu w domówieniu dodatkowych miejsc. Oni wiedziel
                                              > i, Wy / Ty tylko przypuszczałaś.
                                              > Różnica pomiędzy wiedzą a przypuszczaniem jest chyba oczywista...?


                                              No toż ci właśnie pisałam - w przypadku stypy każdy chyba organiozujący ja zakłada ów wspomniany przeze mnie zapas miejsc. Wiec na pewno mieli miejsce, skoro zapraszali. Nie o miejsce chodzi, ani nawet o dodatkowy wydatek z ich strony, a o nasze poczucie, ze jako osoby od dawna nie mające kontaktu z kolegą zmarłym, a tym bardziej z jego rodziną bylibyśmy tam nie na miejscu
                                              • urko70 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 13:37
                                                kora3 napisała:

                                                > Rozumiem, ale nadal nie wiem co mnie do tego oraz jak mogłabym pomóc...

                                                Tobie do tego to: "zaczęłaś rozwijać żartobliwą kwestię "na stos". " ; )

                                                Prawdę mówiąc w ogóle nie przyszło mi do głowy, że mogłabyś jakkolwiek pomóc.
                                                Ale jak się zastanowić to i owszem, mogłabyś - gdybyś chciała i uważała to za właściwe.
                                                Gdy zauważysz zachowanie o którym mowa to jasno zajmij stanowisko.
                                                Kluczowe: jasno i zająć stanowisko.


                                                > > Możesz mi wyjaśnić:
                                                > > a. jak "uważam" może być ogólne?
                                                > > b. w którym miejscu napisała "nikomu nigdy"?

                                                >
                                                > mogęsmile i nawet dałam już taki przykład.
                                                > "Uwazam, że do wspólnego życia niepotrzebne są żadne sluby" - czytaj - mam prze
                                                > konanie, że OGÓLNIE, nikomu, nigdy do wspólnego życia nie sa potrzebne żadne śl
                                                > uby.

                                                "Uważam" to wyrażenie swojego zdania / uważania do czego każdy ma prawo. Jest to wyrażenie INDYWIDULANE. Ona ma prawo mieć takie przekonanie.


                                                > Uważać, że coś jest zbędne wszystkim, zawsze - też można i można też wyrazić si
                                                > ę w temacie tak, że dokładnie tak to brzmi.
                                                > "Uważam, ze takie meble nie są gustowne", "Uważam, ze to głupie brać pożyczkę n
                                                > a wyjazd na wczasy", "Uważam, że życie bez slubu jest niedopuszczalne" - to są
                                                > wszystko "uważania" transponowane na wszystkich smile

                                                To są wszystko uważania osoby wypowiadającej się.



                                                > > To nadal nie jest odpowiedź na pytanie "skąd wiadomo" że z TEGO powodu
                                                > .

                                                >
                                                > Ty to się lubisz przegadywać ...powodu można się domyslac z powodzeniem, albo b
                                                > ez niego, ale on jest najmniej istotny.

                                                Nadal nie podajesz "skąd wiadomo" równocześnie piszesz o "domyślaniu się"



                                                > >
                                                > > Skoro zgodziliśmy się, że zapraszani nie mają na ten temat wiedzy to znac
                                                > zy
                                                > > ze Wy jej nie mieliście.
                                                > > Ot choćby mogła być możliwość "dostawienia stolika".

                                                >
                                                > Nie czytałeś, co napisałam smile

                                                Jeśli znów pisałaś do kogoś innego, w innym wątku to mogło by tak być.
                                                To co pisalaś w tym wątku w odpowiedzi na moje posty czytałem.
                                                Wy nie mieliście tej wiedzy.


                                                > > Sytuacje mogą być przeróżne, może zapraszający mieli dużą rezerwę miej
                                                > sc, może
                                                > > wiedzieli, że nie będzie problemu w domówieniu dodatkowych miejsc. Oni wi
                                                > edziel
                                                > > i, Wy / Ty tylko przypuszczałaś.
                                                > > Różnica pomiędzy wiedzą a przypuszczaniem jest chyba oczywista...?

                                                >
                                                > No toż ci właśnie pisałam - w przypadku stypy każdy chyba organiozujący ja zakł
                                                > ada ów wspomniany przeze mnie zapas miejsc. Wiec na pewno mieli miejsce, skoro
                                                > zapraszali.

                                                Wcześniej to właśnie brakiem miejsc uzasadniałaś swoją pewność co
                                                do powodu zaproszenia:

                                                Urko:" Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" "

                                                Kora:"ze zapewne planując jakąś liczbę ludzi na konsolacji nas pod uwagę nie brali"
                                                • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 14:11
                                                  urko70 napisał:
                                                  > Kluczowe: jasno i zająć stanowisko.

                                                  Jak mogę zając stanowisko w sprawie, o której nie mam zielonego pojęcia?
                                                  Nie czytuję wszystkich watków, ani wszystkich wymian zdań w tych, które czytuję. Nie wiedziałam, że to jest wymóg.

                                                  >

                                                  >
                                                  > "Uważam" to wyrażenie swojego zdania / uważania do czego każdy ma prawo. Jest t
                                                  > o wyrażenie INDYWIDULANE. Ona ma prawo mieć takie przekonanie.


                                                  Nie, to jest wyrażenie swojego zdania na temat jakiegoś zjawiska dotyczącego większej liczby ludzi! czy naprawdę tak trudno to pojąć?
                                                  Jeśli w takim zdaniu pominiesz "uważam, że" to co do odbioru będzie ono brzmiało tak samo.
                                                  Jeśli piszesz coś OGÓLNIE odnosząc się do jakiegoś ogólnego zjawiska, to pisząc tak piszesz stosując pars pro toto.

                                                  >
                                                  > To są wszystko uważania osoby wypowiadającej się.


                                                  TAK, ale TRANSPONOWANE na wszystkich, którzy biorą wspomnianą pozyczkę itd.
                                                  Znaczy to tyle, co: uważam, ze KAZDY, kto bierze pozyczke na to ZAWSZE postepuje głupio.
                                                  Ma się prawo tak uwazać także, ale to nie znaczy że dla każdego i zawsze jest do prawda.

                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  > Nadal nie podajesz "skąd wiadomo" równocześnie piszesz o "domyślaniu się"


                                                  Bo tak i zwykle tak jest w zyciu. Znasz kogoś kto zapraszany w takiej sytuacji pyta: "A przepraszam państwo nas zapraszają bo tak wypada, ktoś nie dojechał i macie wolne miejsca, czy może chcielibyście pogadać o tym jak na studiach imprezował z nami Wasz syn?
                                                  Ja przyznam, ze nie ...

                                                  >
                                                  > Jeśli znów pisałaś do kogoś innego, w innym wątku to mogło by tak być.
                                                  > To co pisalaś w tym wątku w odpowiedzi na moje posty czytałem.
                                                  > Wy nie mieliście tej wiedzy.


                                                  Przepraszam, że ci tak doradzę - zwrot "nie mieliście wiedzy" jest w pewnych momentach dopuszczalny, ale lepiej powiedzieć "nie wiedzieliście" - po prostu.
                                                  A ad rem - nie, nie wiedzieliśmy, ale mając po prawie 40 lat z grubsza wiedzieliśmy przecież, ze z reguły organizatorzy konsolacji liczą się z tym, że poza osobami, które na bank będą na pogrzebie ( i na niej) na tymze pogrzebie mogą zjawić się osoby, które będzie wypadało także zaprosić, choć z góry się ich obecności na pogrzebie nie zakłada.
                                                  Zatem nie zastanawialiśmy się gdzie oni by nas ewentualnie posadzili, gdybyśmy się zgodzili, bo oczywiste było, ze skoro zapraszają, to miejsce mają!

                                                  >
                                                  > Urko:" Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" "
                                                  >
                                                  > Kora:"ze zapewne planując jakąś liczbę ludzi na konsolacji nas pod uwagę nie br
                                                  > ali"


                                                  Tak, nie brali - nie zakładali, ze na mur beton będziemy na pogrzebie. miałam racje, nie czytałeś reszty - wyraźnie Ci napisałam - każdy z głowią, kto organizuje stypę bierze pod uwagę, że liczba gości na niej może ulec zwiększeniu. Chyba nikt z mózgiem nie zaprasza, gdy nie ma miejsca. Zatem miejca zapewne były, mimo, ze nas personalnie nie przewidywano na bank na stypie.
                                                  • urko70 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 14:50
                                                    kora3 napisała:

                                                    > > Kluczowe: jasno i zająć stanowisko.
                                                    >
                                                    > Jak mogę zając stanowisko w sprawie, o której nie mam zielonego pojęcia?
                                                    > Nie czytuję wszystkich watków, ani wszystkich wymian zdań w tych, które czytuję
                                                    > . Nie wiedziałam, że to jest wymóg.

                                                    Rozwiązanie tej zagadki jest w wersie który raczyłaś usunąć najwyraźniej bez przeczytania.
                                                    Tu tuż nad tym który pozostawiłaś. smile



                                                    > > "Uważam" to wyrażenie swojego zdania / uważania do czego każdy ma praw
                                                    > o. Jest t
                                                    > > o wyrażenie INDYWIDULANE. Ona ma prawo mieć takie przekonanie.

                                                    >
                                                    > Nie, to jest wyrażenie swojego zdania na temat jakiegoś zjawiska dotyczącego wi
                                                    > ększej liczby ludzi! czy naprawdę tak trudno to pojąć?

                                                    Właśnie SWOJEGO.
                                                    Koro nie idź dalej zanim nie powtórzysz za mną: SWO-JE-GO zdania.

                                                    I Ty, i ja, i nawet Aqua smile mamy prawo mieć dowolne zdanie/uważanie
                                                    na dowolny temat.
                                                    A odzywki na takie uważanie "Nie Tobie oceniac co komu potrzebne" są
                                                    delikatnie mówiąc: nie na miejscu.


                                                    > >
                                                    > > Nadal nie podajesz "skąd wiadomo" równocześnie piszesz o "domyślaniu się"
                                                    >

                                                    >
                                                    > Bo tak i zwykle tak jest w zyciu.

                                                    I to jest argument wyjęty wprost z dowcipu BO TAK



                                                    > Znasz kogoś kto zapraszany w takiej sytuacji
                                                    > pyta: "A przepraszam państwo nas zapraszają bo tak wypada, ktoś nie dojechał i
                                                    > macie wolne miejsca, czy może chcielibyście pogadać o tym jak na studiach impre
                                                    > zował z nami Wasz syn?
                                                    > Ja przyznam, ze nie ...

                                                    Znam co prawda tylko internetowo komu w ogóle przyszło do głowy takie pytanie.


                                                    > >
                                                    > > Jeśli znów pisałaś do kogoś innego, w innym wątku to mogło by tak być.
                                                    > > To co pisalaś w tym wątku w odpowiedzi na moje posty czytałem.
                                                    > > Wy nie mieliście tej wiedzy.

                                                    >
                                                    > Przepraszam, że ci tak doradzę - zwrot "nie mieliście wiedzy" jest w pewnych mo
                                                    > mentach dopuszczalny, ale lepiej powiedzieć "nie wiedzieliście" - po prostu.
                                                    > A ad rem - nie, nie wiedzieliśmy,
                                                    > Zatem nie zastanawialiśmy się gdzie oni by nas ewentualnie posadzili, gdybyśmy
                                                    > się zgodzili, bo oczywiste było, ze skoro zapraszają, to miejsce mają!

                                                    To czemu brakiem miejsc uzasadniałaś powód ich zaproszenia?




                                                    > >
                                                    > > Urko:" Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" "
                                                    > >
                                                    > > Kora:"ze zapewne planując jakąś liczbę ludzi na konsolacji nas pod uwagę
                                                    > nie br
                                                    > > ali"

                                                    >
                                                    > Tak, nie brali - nie zakładali, ze na mur beton będziemy na pogrzebie. miałam r
                                                    > acje, nie czytałeś reszty - wyraźnie Ci napisałam - każdy z głowią, kto organi
                                                    > zuje stypę bierze pod uwagę, że liczba gości na niej może ulec zwiększeniu. Chy
                                                    > ba nikt z mózgiem nie zaprasza, gdy nie ma miejsca. Zatem miejca zapewne były,
                                                    > mimo, ze nas personalnie nie przewidywano na bank na stypie.

                                                    Nie miałąś racji, piszesz o zupełnie czyms innym.
                                                  • kora3 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 15:15
                                                    urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > Rozwiązanie tej zagadki jest w wersie który raczyłaś usunąć najwyraźniej bez pr
                                                    > zeczytania.
                                                    > Tu tuż nad tym który pozostawiłaś. smile


                                                    Ale ja chciałabym mieć swoje zdanie na tematy, na które mam się wypowiadaćsmile
                                                    >
                                                    >
                                                    > Właśnie SWOJEGO.
                                                    > Koro nie idź dalej zanim nie powtórzysz za mną: SWO-JE-GO zdania.


                                                    Urko, SWOJEGO, ale na temat ogólnego zjawiska/ zycia/ odczuć innych. Rozumiesz?
                                                    Doprawdy nie wiem, jak jeszcze prościej to wyjaśnić.

                                                    >
                                                    > I Ty, i ja, i nawet Aqua smile mamy prawo mieć dowolne zdanie/uważanie
                                                    > na dowolny temat.
                                                    > A odzywki na takie uważanie "Nie Tobie oceniac co komu potrzebne" są
                                                    > delikatnie mówiąc: nie na miejscu.


                                                    Nie, nieprawda. Skoro Aqua pisze, ze takie coś jest niepotrzebne wg niej, a nie jej niepotrzebne, to ONA popełnia nietakt. Bo jej może być niepotrzebne, a innym - tak i nie jej twierdzić, ze innym tez to zbędne
                                                    >
                                                    >
                                                    > Znam co prawda tylko internetowo komu w ogóle przyszło do głowy takie pytanie.

                                                    Może znasz , na pewno nikomu, kto jest kulturalny. a tylko w ten sposób miałbyś szansę dowiedzieć się prawdziwego motywu, o ile oczywiście zaptrani chcieliby go podać po takim pytaniu ...

                                                    >
                                                    > To czemu brakiem miejsc uzasadniałaś powód ich zaproszenia?

                                                    NIE UZASADNIALAM NICZEGO BRAKIEM MIEJSC. Czytaj ze zrozumieniem - napisałam, ze nie przewidywali nas personalnie na liscie gości z założenia! Bo osobiście nas nie zawiadamiali i nie odebrali od każdego z nas potwierdzenia w stylu "oczywiście będę".
                                                    To wcale nie oznacza, ze zapraszając nas zobaczywszy na pogrzebie nie mieli dla nas miejsc! Na pewno mieli, skoro zapraszali. Pisałam ci - nikt z mózgiem nie planuje liczby uczestników stypy na sztywno, bo zawsze może pojawić się ktoś, kogo się nie spodziewano na bank na pogrzebie, a zjawił się i zaprosić go wypada. Skoro się zaprasza, to należy liczyć się z możliwością przyjęcia zaproszenia.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie miałąś racji, piszesz o zupełnie czyms innym.


                                                    Ty się chcesz kłocic, ja pasuje...
                                                  • aqua48 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 15:32
                                                    kora3 napisała:

                                                    > > I Ty, i ja, i nawet Aqua smile mamy prawo mieć dowolne zdanie/uważ
                                                    > anie
                                                    > > na dowolny temat.
                                                    > > A odzywki na takie uważanie "Nie Tobie oceniac co komu potrzebne" są
                                                    > > delikatnie mówiąc: nie na miejscu.

                                                    >
                                                    > Nie, nieprawda. Skoro Aqua pisze, ze takie coś jest niepotrzebne wg nie
                                                    > j, a nie jej niepotrzebne, to ONA popełnia nietakt.

                                                    Nie zgadzam się z Tobą Koro, nie popełniam nietaktu, twierdząc, że w mojej ocenie coś jest zbędne, np. dalsze tłumaczenia. I na tym rzecz zakończmy, a rozpocznijmy długi, słoneczny i leniwy weekend, bez brania wszystkiego do siebie proponuję.


                                                  • urko70 Re: Raczej nie chodzi się, tak napisałam 30.04.14, 15:32
                                                    kora3 napisała:

                                                    > > Rozwiązanie tej zagadki jest w wersie który raczyłaś usunąć najwyraźni
                                                    > ej bez przeczytania.
                                                    > > Tu tuż nad tym który pozostawiłaś. smile

                                                    >
                                                    > Ale ja chciałabym mieć swoje zdanie na tematy, na które mam się wypowiadaćsmile

                                                    Bardzo słusznie. Dlatego też nie ma innego wyjścia jak tylko zastosować się do wersu o którym mowa.
                                                    Nie ma, po prostu nie ma ponieważ jest u-su-wa-ne.
                                                    Oczywiście mogę fw właściwego maila ale na jego podstawie tylko dowiesz się jak owa uniknęła odpowiedzi.


                                                    > > Właśnie SWOJEGO.
                                                    > > Koro nie idź dalej zanim nie powtórzysz za mną: SWO-JE-GO zdania.

                                                    >
                                                    > Urko, SWOJEGO, ale na temat ogólnego zjawiska/ zycia/ odczuć innych. Rozumiesz?

                                                    Zabraniasz jej mieć swoje zdanie na temat innych?


                                                    > > I Ty, i ja, i nawet Aqua smile mamy prawo mieć dowolne zdanie/uważ
                                                    > anie
                                                    > > na dowolny temat.
                                                    > > A odzywki na takie uważanie "Nie Tobie oceniac co komu potrzebne" są
                                                    > > delikatnie mówiąc: nie na miejscu.

                                                    >
                                                    > Nie, nieprawda. Skoro Aqua pisze, ze takie coś jest niepotrzebne wg nie
                                                    > j, a nie jej niepotrzebne, to ONA popełnia nietakt. Bo jej może być niepotrzebn
                                                    > e, a innym - tak i nie jej twierdzić, ze innym tez to zbędne

                                                    Aqua nie napisała tak jak twierdzisz.
                                                    Aqua napisała "uważam, że jest to po prostu niepotrzebne".
                                                    "Uważam, że" jest wyrażeniem SWOJEGO zdania do którego ma prawo i G...O
                                                    innym do tego. Ona może sobie uważać co chce kiedy chce i jak chce - MA PRAWO.


                                                    > > Znam co prawda tylko internetowo komu w ogóle przyszło do głowy takie
                                                    > pytanie.

                                                    >
                                                    > Może znasz , na pewno nikomu, kto jest kulturalny.

                                                    Ale zdajesz sobie sprawę, że to właśnie mój adwersarz niedawno to napisał'a? smile


                                                    > > To czemu brakiem miejsc uzasadniałaś powód ich zaproszenia?
                                                    >
                                                    > NIE UZASADNIALAM NICZEGO BRAKIEM MIEJSC.

                                                    To co miałaś na myśli pisząc o liczbie ludzi na konsolacji?

                                                    Urko:" Skąd wiadomo, ze rodzina zaprosiła z powodu "bo wypadało" "
                                                    Kora:" Np. stąd, ze zapewne planując jakąś liczbę ludzi na konsolacji
                                                    nas pod uwagę nie brali, bo nas nie zawiadamiali osobiście o śmierci kolegi i
                                                    pogrzebie. "
                                  • aqua48 Koro masz problem językowy.. 30.04.14, 13:30
                                    kora3 napisała:

                                    > Wypowiedź Aquy brzmi ogólnie: uważam, że jest to niepotrzebne wcale/nigdy/nikom
                                    > u

                                    Nie napisałam wcale, nigdy, ani nikomu, dodajesz SWOJĄ interpretację do mojej wypowiedzi. Słowa "uważam, że" są zupełnie wystarczające i równoznaczne z: "moim zdaniem", "sądzę, że", "dla mnie" lub "według mnie". A to, że moje wypowiedzi Twoim zdaniem brzmią ogólnie, wybacz, jest Twoim problemem i całkiem subiektywną oceną. Ja swojego zdania nikomu nie narzucam.

                                    > Jak odczytałbyś moją wypowiedź: iwazam,
                                    > ze do bycia razem żadne sluby sa niepotrzebne?
                                    > Czy taj samo, jak tę: Uwazam, ze mnie do bycia razem żadne sluby są niepotrzebn
                                    > e?

                                    Dodam, jako komentarz do Twego przykładu, że druga wypowiedź jest nieprawidłowa językowo.. Jeśli chcesz Koro tworzyć podobne potworki, proszę bardzo, ale ja inaczej używam języka polskiego. Nie mam też takiej jak Ty potrzeby zaznaczania i podkreślania obecności.


                                    • urko70 Re: Koro masz problem językowy.. 30.04.14, 13:40
                                      Już i tak jest lepiej, znacznie lepiej.
                                    • kora3 Aquo 30.04.14, 13:50
                                      nie denerwuj się ...

                                      naprawdę nie zauważasz, że samo "uważam, że" nie jest jednoznacznie z odniesieniem swego poglądu tylko do siebie/swego zycia, to nie zauważasz.

                                      Co potwornego widzisz w stwierdzeniu, że ktoś nie potrzebuje ślubów do wspólnego życia? Bo ja nic.
                                      Używaj jezyka polskiego jak chcesz, ale licz się z konsekwencjami.
                                      Co do podkreślania swej obecności to raczej ode mnie nie odbiegaszsmile
                                      • urko70 Re: Aquo 30.04.14, 13:54
                                        kora3 napisała:

                                        > Używaj jezyka polskiego jak chcesz, ale licz się z konsekwencjami.

                                        smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile Cudne smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile
                                      • aqua48 Re: Aquo 30.04.14, 14:07
                                        kora3 napisała:

                                        > Co potwornego widzisz w stwierdzeniu, że ktoś nie potrzebuje ślubów do wspólneg
                                        > o życia? Bo ja nic.

                                        W takim stwierdzeniu nie widzę nic potwornego, natomiast w zdaniu napisanym przez Ciebie wyżej: "uważam, że mnie do bycia razem żadne śluby są niepotrzebne" widzę kilka poważnych błędów. Językowych i logicznych.
                                        Poprawnie skonstruowane zdanie mogłoby brzmieć tak: "uważam że niepotrzebny jest ślub aby być razem z kimś", "mnie żaden ślub nie jest potrzebny, aby być z kimś" lub "żaden ślub nie jest mi potrzebny aby z kimś być"..
                                        • kora3 Re: Aquo 30.04.14, 14:13
                                          i nie dostrzegasz nadal różnicy pomiędzy zdaniami, gdy ktoś mówi o stosunku do slubów w swoim wykonaniu, a stosunku do slubów w ogóle? Nadal?
                                          • aqua48 Re: Aquo 30.04.14, 14:24
                                            kora3 napisała:

                                            > i nie dostrzegasz nadal różnicy pomiędzy zdaniami, gdy ktoś mówi o stosunku do
                                            > slubów w swoim wykonaniu, a stosunku do slubów w ogóle? Nadal?

                                            A istnieją słowa takie jak: w ogóle, wcale, zawsze, dla wszystkich, bezwarunkowo? Uogólniające? Rozszerzające wypowiedź? Stosuje się je w tym właśnie celu? I najważniejsze, czy JA je zastosowałam w wypowiedzi którą nieustannie przekręcasz?
                                            • kora3 Re: Aquo 30.04.14, 15:03
                                              rzecz w tym, że nie musisz ich stosować. Jeśli powiesz "Para kochająca się bez prezerwatywy naraza się na zakażenie" to:
                                              1 Nie musisz podkreślać, ze TY tak uważasz, bo to oczywiste
                                              2. Nie musisz pisać, ze każda i zawsze, bo to wprost wynika z kontekstu. skoro nie piszesz jaka (np. majaca przypadkowe kontakty seksualne z innymi osobami, bedąca w grupie ryzyka), to kazda i zawsze.
                                              • aqua48 Re: Aquo 30.04.14, 15:11
                                                kora3 napisała:

                                                > Jeśli powiesz "Para kochająca się bez
                                                > prezerwatywy naraza się na zakażenie" to:
                                                > 1 Nie musisz podkreślać, ze TY tak uważasz, bo to oczywiste
                                                > 2. Nie musisz pisać, ze każda i zawsze, bo to wprost wynika z kontekstu. skoro
                                                > nie piszesz jaka (np. majaca przypadkowe kontakty seksualne z innymi osobami, b
                                                > edąca w grupie ryzyka), to kazda i zawsze.

                                                Znowu się mylisz Koro nie każda i nie zawsze, jak również wcale nie wynika to z kontekstu. Para zdrowych ludzi, w związku dochowującym sobie wierności raczej nie. Para, która "kocha się" uprawiając seks bez penetracji też nie. Jak również para uprawiająca seks wirtualny smile Jak widzisz jest mnóstwo niuansów.
                                                • kora3 Re: Aquo 30.04.14, 15:28
                                                  aqua48 napisała:
                                                  >
                                                  > Znowu się mylisz Koro nie każda i nie zawsze, jak również wcale nie wynika to z
                                                  > kontekstu. Para zdrowych ludzi, w związku dochowującym sobie wierności raczej
                                                  > nie. Para, która "kocha się" uprawiając seks bez penetracji też nie. Jak równie
                                                  > ż para uprawiająca seks wirtualny smile Jak widzisz jest mnóstwo niuansów.


                                                  Pokazana przeze mnie figura z łacińska zwie się pars pro toto: czesc za całośc. Stosowana jest zwykle jako argument pozornie prawdziwy. Pozornie, bo mówi się o czyms, co jest prawdą (subiektywną, albo obiektywna), która dotyczy jakiejś części omawianego zjawiska/ jakiejś grupy osób w sposób taki, jakby była mowa o wszystkich/całości zjawiska.

                                                  Sama zresztą to zauważyłaś na moim przykładzie - podałaś caly szereg sytuacji, w których to, co napisałam nie jest prawdą, których nie dotyczy.
                                                  jednak ja to zdanie o parze napisałam tak, że w domysle dotyczy każdej/wszystkich. Bo nie wskazuję, ze "niektóre" "będące w grupie ryzyka" itd.

                                                  co to zmieni, że ja do tego zdania dodam "Uważam, że para kochająca się bez (...)".?
                                                  Niczego nie zmieni - nadal brzmi to tak samo: JA mam przekonanie, że KAZDA para itd.
                                                  Jeśli się nie precyzuje, ze chodzi o jakiś konkretny przypadek, czy odczucia np. konkretnej osoby, to wypowiadając się ogólnie świadomie, czy nie stosuje się pars pro toto...
                                                  • aqua48 Koro 30.04.14, 15:42
                                                    kora3 napisała:

                                                    > co to zmieni, że ja do tego zdania dodam "Uważam, że para kochająca si
                                                    > ę bez (...)".?
                                                    > Niczego nie zmieni - nadal brzmi to tak samo: JA mam przekonanie, że KAZDA para

                                                    Dla Ciebie być może nie ma różnicy, dla mnie owszem, zmienia cały odbiór stwierdzenia.

                                                    A pars pro toto jest figurą stylistyczną nie polegającą na uogólnieniu i rozciągnięciu pojęcia na wszystkie przypadki, tylko na zastąpieniu nazwy przedmiotu, nazwą jego części.
                                                    Natomiast w retoryce to niezbyt uczciwa forma przedstawienia półprawdy jako prawdy aby ukryć jej część, zazwyczaj dla przemawiającego niewygodną smile
                                                  • kora3 Re: Koro 30.04.14, 16:10
                                                    Co do używania pars pro toto masz racje, co do tego, ze zawsze chodzi tylko o nazwę - moim zdaniem nie. No właśnie jest to jak słusznie piszesz nieuczciwa forma argumentacji, o czym pisałam.
                                                    Nadal nie rozimiemy się chyba: ja "uważam, że" nie odbieram jednoznacznie z "w odniesieniu do mojego zycia/odczuwania".

                                                    Jeśli powiesz "Uwazam, ze oczekiwanie od gości zdjęcia butów jest sprzeczne z SV" to będziesz mieć racje - jest sprzeczne. Jeśli ktoś będzie polemizował, że ma ważne przyczyny, by prosić o to gości, to pewnie mu napiszesz, że z ważnych przyczyn może oczekiwać zawieszenia zasad, ale one sa jakie są i możliwość zawieszenia nie oznacza, ze się zmieniły.

                                                    bo zasady tu mówią jasno i wprost.

                                                    W omawianym przez nas wypadku nie ma zasady, która mówi "nie wypada iśc w takiej sytuacji na pogrzeb, bo to niepotrzebne". Iśc wypada, tak samo, jak nie iść. Czy przyjście będzie uczestnik, czy rodzina zmarłego uważać za potrzebne, czy tez nie, to są ich odczucia subiektywne, z którymi nie możemy polemizować, ani ich negować.
          • kornel-1 Re: A co z pogrzebem samego eks? 29.04.14, 09:31
            kora3 napisała:

            > Ale nie sądzę, żeby rodzina zmarłego uważała, że to "bez sensu", że prawie cała
            > grupa studencka zmarłego jednak się na pogrzebie pojawiła.


            Jasne. W końcu zawsze to jakaś okazja, by powspominać stare czasy.

            Kornel
            • kora3 Re: A co z pogrzebem samego eks? 29.04.14, 09:46
              kornel-1 napisał:

              > kora3 napisała:
              >
              > Jasne. W końcu zawsze to jakaś okazja, by powspominać stare czasy.


              hmmm no wiesz, to raczej smutna była okazja i dla nas wszystkich szybka, ze tak powiem, bo każdy z nas pracuje, a pogrzeb był w środku tygodnia...

              ja wszelako pisałam o rodzinie zmarłego. Że nie sadze, by niemile, albo bezsensownie odebrała naszą obecnośc na pogrzebie. Z tą rodziną nie było okazji niczego wspominać, bo rodziców kolegi znaliśmy chyba tylko z widzenia (nawet nie wiem czy wszyscy z nas), tak samo jego brata, a zonę zmarłego widzieliśmy w większości pierwszy raz w życiu, tak samo, jak jego syna.
              Zostaliśmy poproszeni na konsolację, ale grzecznie odmówiliśmy. Po prostu uważaliśmy, że tak wypada. Owszem, przyznaję - po pogrzebie poszliśmy do pobliskiej restauracji, żeby powspominać kolegę.
              • kornel-1 Re: A co z pogrzebem samego eks? 30.04.14, 00:59
                kora3 napisała:
                > Owszem, przyznaję - po pogrzebie poszliśmy do pobliskiej
                > restauracji, żeby powspominać kolegę.


                ... i pogadać o swoich sprawach, bo dawnoście się nie widzieli razem.

                Po prostu warto upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

                Przeto i poświęcenie związane z oderwaniem od codziennych obowiązków wskutek pogrzebu jakby mniejsze...

                Kornel
                • kora3 Re: A co z pogrzebem samego eks? 30.04.14, 06:50
                  kornel-1 napisał:

                  > ... i pogadać o swoich sprawach, bo dawnoście się nie widzieli razem.

                  Możliwe, ale nie były to bynajmniej tematy domonujace
                  >
                  > Po prostu warto upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.
                  >
                  > Przeto i poświęcenie związane z oderwaniem od codziennych obowiązków wskutek po
                  > grzebu jakby mniejsze...


                  Ale nikt nie mowi o poświeceniu ...Mówimy o pożegnaniu naszego kolegi
                  • kornel-1 Re: A co z pogrzebem samego eks? 30.04.14, 07:50
                    kora3 napisała:
                    > Możliwe, ale nie były to bynajmniej tematy domonujace


                    OK. Ale nie wierzę. W gronie znajomych po latach można chwilę pogadać o zmarłym, ale resztę biesiady poświęca się na wspomnieniowe i bieżące ploty.

                    Tylko nie pisz, że nie muszę wierzyć smile

                    > Ale nikt nie mowi o poświeceniu ...Mówimy o pożegnaniu naszego kolegi

                    Jak nikt, skoro ja mówię?!
                    Napisałaś, że poszłaś na pogrzeb, bo byłaś na miejscu. To jasna sugestia, że odległość zniechęca do "ostatniego pożegnania". Możesz mieć odmienne zdanie, ale uważam, że łatwiej się wybrać na pogrzeb na drugi koniec Polski wiedząc, że będzie okazja do spotkania ze znajomymi, niż, gdy nikogo znajomego na imprezie nie będzie.

                    Kornel
                    • kora3 Re: A co z pogrzebem samego eks? 30.04.14, 08:08
                      kornel-1 napisał:
                      >
                      > Tylko nie pisz, że nie muszę wierzyć smile



                      > Napisałaś, że poszłaś na pogrzeb, bo byłaś na miejscu
                      Wcale niesmile napisałam, ze załatwiłam, szybko urlop, wsiadłam w samochód i pojechałam. To tutaj jest smile

                      O tym, ze poszłam będąc przed dowiedzeniem się o śmierci i pogrzebie napisałam w temacie mego dawnego chłopaka. I tak - to prawda - gdybym nie była wówczas u mamy, to specjalnie nie jechałabym.

                      . To jasna sugestia, że od
                      > ległość zniechęca do "ostatniego pożegnania". Możesz mieć odmienne zdanie, ale
                      > uważam, że łatwiej się wybrać na pogrzeb na drugi koniec Polski wiedząc, że będ
                      > zie okazja do spotkania ze znajomymi, niż, gdy nikogo znajomego na imprezie nie
                      > będzie.

                      Co do możliwości spotkania znajomych. Ja tu gdzie obaj zmarli mieszkali urodziłam się, wychowałam, studiowałam i mieszkałam do 30 roku zycia. Naprawdę nie potrzebuję pogrzebu, czy innej okoliczności tego rodzaju, by spotkać się ze znajomymismile
                      • kornel-1 Re: A co z pogrzebem samego eks? 30.04.14, 11:23
                        Fakt, złączyłem dwie historie w jedną całość, przepraszam za zamieszanie.Tym niemniej, pogrzeby są dobrą okazją do spotkań zarówno z dalszą rodziną jak i dawno niewidzianymi znajomymi. W mojej ocenie to jeden z motywów udziału w pogrzebach smile

                        Kornel
                        • kora3 Re: A co z pogrzebem samego eks? 30.04.14, 11:32
                          możliwe, ze dobra okazja, ale nie dla mnie. Dla mnie pogrzeb jest okazją do skupienia i wspomnienia o zmarłym, o ile był mi znany, albo okazania wsparcia i pomocy osobom jej bliskim, które mnie sa także bliskie.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: A co z pogrzebem samego eks? 29.04.14, 13:28
            kora3 napisała:
            Alez Damo, czy trzeba zaraz doszukiwać się jakiegoś właśnie sensu?
            Pogrzeb to nie impreza, to ostatnie pożegnanie . Moim zdaniem oczuwiscie, cop już tu podkreślałam, nie ma żadnego wymogu w sensie zasad SV, czy też nawet moralności, by iśc na pogrzeb eksa, albo jego rodziców, gdy z owym eksem u rodzicami nie miało się od dawna kontaktów. Nie ma wymogu, ale nie ma też jakichś przeciwskazań.


            Chyba sie zle wyrazilam - chodzi mi o to, ze jesli z dana osoba zmarla czuje sie jakis zwiazek,
            to oczywscie ze na pogrzeb mozna pojsc - na ostatnie pozegnanie.

            Lecz w przypadku gdy osoba ktora zmarla jest temu zyjacemu ex doskonale obojetna,
            to nie widze powodu aby szedl/szla na pogrzeb tylko dlatego bo dowiedzial/a sie ze wlasnie
            ktorys z tesciow umarl.
            No umarl, szkoda, niewymownie przykro ale jej/ jego to nie rusza kompletnie.

            Mozna isc na pogrzeb? mozna, oczywscie. ale konretnie co ten/ ta ex odniesie z pojscia
            na pogrzeb? jak to tak objetnie, czy pojdzie czy nie. o to mi chodzilo, ze 'bez sensu'.

            bo dla mnie idzie sie na pogrzeb rzeczywscie aby po raz ostatni pozegnac.

            Minnie
            • kora3 Damo, toz pisałam 29.04.14, 14:03
              pójście na czyjs pogrzeb może być okazaniem wsparcia lub i zyczliwosci osobom jej bliskim oraz szacunku zmarłemu.
              W tym przypadku bardziej niż o wsparcie chodzi zapewne o okazanie życzliwości i właśnie szacunku zmarlemu
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Damo, toz pisałam 29.04.14, 23:59
                kora3 napisała:
                pójście na czyjs pogrzeb może być okazaniem wsparcia lub i zyczliwosci osobom jej bliskim oraz szacunku zmarłemu.
                W tym przypadku bardziej niż o wsparcie chodzi zapewne o okazanie życzliwości i właśnie szacunku zmarlemu


                jak sie jest z nimi w kontaktach, lub jak sie stosunki poluzowaly w miare dobrze i ma sie ochote okazac wsparcie.
                w innym przypadku - jaki sens?

                Minnie
                • kora3 Re: Damo, toz pisałam 30.04.14, 06:57
                  napisałam - w takim przypadku chodzi bardziej o okazanie ŻYCZLIWOSCI bliskim zmarłego, a jemu samemu szacunku.
                  Ja nie wiem co wy z tym "sensem". Zasadniczo, skoro osoba zmarła nie zyje, to jej już na tym czy i kto przyjdzie na jej pogrzeb nie zależy - prawda?
                  Dla niego może literalnie NIKT nie przyjść, a jednak ludzie na pogrzeby, także ci spoza najbliższej rodziny - chodza.

                  W tym przypadku pojawienie się na pogrzebie mojego Ojca moich dawnych 2 chłopaków z którymi kiedyś chodziłam odczytałam tak: bardzo współczujemy Tobie Korciu, Twej mamie i Twej siostrze z powodu śmierci Twego Taty, którego znaliśmy i lubiliśmy.
                  czy ichobecnosc była dla mnie b. wazna na tym pogrzebie. Nie, ale nie powiem, ze była niemiła, niepożadana, niestosowna.
                  Dowiedzieli się o pogrzebie, mieli chęc, czas i możliwość być, wiec to bardzo miło, że przyszli, bo to znaczy, ze pomimo upływu lat i braku kontaktów mile wspominają i mnie i mojego Ojca.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Damo, toz pisałam 30.04.14, 07:31
                    kora3 napisała:
                    napisałam - w takim przypadku chodzi bardziej o okazanie ŻYCZLIWOSCI bliskim zmarłego, a jemu samemu szacunku.

                    no ja ciebie rozumiem, caly czas. teraz ty sprobuj popatrzec na to z innej strony.
                    mianowicie z takiej, ze kiedy Eksowi zmarly jest doskonale obojetny,
                    mowiac niegrzecznie - Eksowi zwisa czy byly tesc umarl czy nie, to jaka to jest zyczliwosc
                    i szacunek idac na pogrzeb "no bo tak trzeba w/g zasad sv"?

                    Minnie
                    • kora3 ło matko, że tak znów zawołam :) 30.04.14, 08:16
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                      >
                      > no ja ciebie rozumiem, caly czas. teraz ty sprobuj popatrzec na to z innej stro
                      > ny.
                      > mianowicie z takiej, ze kiedy Eksowi zmarly jest doskonale obojetny,
                      > mowiac niegrzecznie - Eksowi zwisa czy byly tesc umarl czy nie, to jaka to jes
                      > t zyczliwosc
                      > i szacunek idac na pogrzeb "no bo tak trzeba w/g zasad sv"?


                      Damo - kilkukrotnie napisałam tutaj, że właśnie wg zasad SV nie ma moim zdaniem wymogu, by pojawić się na pogrzebie osoby, z którą się od dawna nie miało kontaktów, ani z nikim z jej bliskich.
                      Wszystko jedno, czy tyczy się to teścia, czy rodzica ekspartnera, czy koleżanki z dzieciństwa, czy jej matki. Nie ma wymogu, wiec jak mogłabym napisać, ze tak trzeba wg zasad SV? No jak?

                      Natomiast jak wielokrotnie podkreślałam, wg mnie brak wymogu nie jest jednoznaczny z zakazem. Nie jest niczym, poza wyjątkowymi sytuacjami oczywiście , niestosownym pojawienie się na pogrzebie takiej osoby, a zdaje mi się O TYM rozmawiamy, nie?
                      Nie o tym jaki to ma mieć dla pojawiającego sens, tylko o tym, czy wypada. Moim zdaniem wypada, nie pojawić się też wypada i gitara.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Damo, toz pisałam 01.05.14, 23:51
                    kora3 napisała:
                    napisałam - w takim przypadku chodzi bardziej o okazanie ŻYCZLIWOSCI bliskim zmarłego, a jemu samemu szacunku.
                    Ja nie wiem co wy z tym "sensem".


                    Koro, rzecz sie rozbija o fakt ze byla rodzina moze byc niezadowolona z obecnosci ex na pogrzebie. wiec jesli zmarly nie mial jakis osobistych bliskich czy szczegolnych ukladow
                    z owych przybylym na pogrzeb exem,
                    a sam tesc exowi byl doskonale obojetny to jaki sens ma obecnosc exa na pogrzebie?
                    ani jemu to nie jest potrzebne - nie czuje koniecznosci czy checi pozegnania zmarlego
                    ani rodzina nie ma ochoty na kontakt z eksem. wiec jaki sens?
                    tylko taki aby 'na wyglad', z 'szacunkiem' (jakim, naprawde?) go 'pozegnac'? po co?
                    to nie jest okazywanie zyczliwosci, bo jej tu nie ma, po prostu.

                    W kazdym innym przypadku, nawet jesli rodzina mialaby jakies dasy no ale zmarly byl bliski
                    exowi i ex zyczy sobie go pozegnac i uszanowac jego odejscie- oczywscie ze tak, ma sens
                    przyjsc na pogrzeb.


                    Minnie
                    • kora3 Damo, cierpliwie raz jeszcze 04.05.14, 11:23
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                      >
                      > Koro, rzecz sie rozbija o fakt ze byla rodzina moze byc niezadowolona z obecnos
                      > ci ex na pogrzebie.


                      Nie wiem jaką czcionką mam pisać, żeby nie było dziwacznych interpretacji.
                      PISAŁAM TO Z 20 X - jeśli obecność kogokolwiek na pogrzebie miałaby być realnie niemiła rodzinie zmarłego to taka osoba nie powinna na pogrzebie się zjawiać niezależnie od swoich intencji
                      . Co jest niejasne?

                      Warkodawczyni pisze o hipotetycznej sytuacji, w której nie ma przesłanek do tego, by sadzić, ze rodzina zmarłego mogłaby być z obecności ekspartnera niezadowolona.

                      > a sam tesc exowi byl doskonale obojetny to jaki sens ma obecnosc exa na pogrzeb
                      > ie?
                      > ani jemu to nie jest potrzebne - nie czuje koniecznosci czy checi pozegnania zm
                      > arlego
                      > ani rodzina nie ma ochoty na kontakt z eksem. wiec jaki sens?


                      Raz jeszcze - jak wyżej.
                      Natomiast jeśli chodzi o kontakt to naprawdę na pogrzebie, czy tuż po nim nie trzeba go koniecznie nawiązywać. Skladanie kondolenicji przez wszystkich uczestników pogrzebu nie jest wymagane.

                      > tylko taki aby 'na wyglad', z 'szacunkiem' (jakim, naprawde?) go 'pozegnac'? po
                      > co?
                      > to nie jest okazywanie zyczliwosci, bo jej tu nie ma, po prostu.


                      Damo, powtórze to,. co pisałam chyba do Aquy - nie mnie, nie Tobie oceniac czyjś gest o jego odbiór.
                      Pytanie było jasne: czy wypada iść, czy nie. Isć wypada, jeśli się nie jest w stanie "wojny" z rodziną zmarłego, niekoniecznie iść trzeba jeśli się z nią i zmarłym nie miało kontaktu. Tyle.

                      >
                      > W kazdym innym przypadku, nawet jesli rodzina mialaby jakies dasy no ale zmarly
                      > byl bliski
                      > exowi i ex zyczy sobie go pozegnac i uszanowac jego odejscie- oczywscie ze tak
                      > , ma sens
                      > przyjsc na pogrzeb.


                      jak wyżej smile
                      >
                      >
    • kornel-1 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 29.04.14, 07:22
      Problem bzdurny.
      Na pogrzeby i śluby chodzi się wtedy, gdy ma się na to ochotę (potrzebę) a nie dlatego, że tak wypada.

      Kornel
      • urko70 Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 29.04.14, 10:08
        kornel-1 napisał:

        > Problem bzdurny.
        > Na pogrzeby i śluby chodzi się wtedy, gdy ma się na to ochotę (potrzebę) a nie
        > dlatego, że tak wypada.

        Znałem kiedyś blisko sytuację w której dziewczyna brała ślub, a kilka miesięcy
        wcześniej rozstawała się emocjonalnie z kimś innym (były emocje bo były uczucia).
        Ten z którym się rozstała był znany jej wybrankowi i najbliższym znajomym.
        Gdyby ten ktoś kierował się tym co napisałeś czyli poszedł by na ślub bo miałby ochotę
        to jestem przekonany, niemal pewny, że zburzyłby im spokój, radość, atmosferę tego dnia.
        • kora3 niewątpliwie masz rację 29.04.14, 10:40
          tylko, że chyba warto zwrócić uwagę na 2 sprawy.

          Pierwsza to taka, że podajesz piszesz o sytuacji sprzed kilku miesięcy, zatem sprawa swieza. Watkodawczyni natomiast pisze o sytuacji sprzed kilkunastu lat i w dodatku jakimś nieszczególnie burzliwym (jak zrozumiałam) rozstaniu.
          To są przyznasz dość skrajnie różne sprawy...

          Druga kwestia to taka, że jednak slub jest z punktu widzenia SV uroczystością bardziej rzekłabym kameralną, niż pogrzeb.
          Owszem, to także uroczystość publiczna i teoretycznie każdy na slub może przyjść, ale w praktyce jednak nie zdarza się to często. A to dlatego chociażby, że o slubie z reguły się jednak tak, czy owak powiadamia, ale tych, którzy są bliscy. Jasne - sa zapowiedzi w przypadku ślubu kościelnego, ale pełnią one inną funkcję niż informacyjna (obecnie raczej funkcję zwyczajową, niż merytoryczną). W przypadku ślubu cywilnego nawet takiej informacji mimo woli - nie ma.
          I w praktyce rzadko zdarza się, by na ślubie pojawiła się osoba przez nowożeńców nieoczekiwana, czy też taka, której obecności nie mogliby się spodziewać (np. sąsiedzi nieproszeni na wesele, ale od nich, ich rodzin wiedzący o slubie). Rzadko, ale zdarzają się osoby całkiem przypadkowe, które po prostu przyszły na mszę - w moim odczuciu widzac, ze jest/będzie ślub powinny wybrać jednak inną mszę, albo inny kościół.

          O pogrzebie natomiast zawiadamia się z założenia wszystkich poprzez klepsydry (czasem także prasowe) zatem liczyć się należy z przyjściem nań zarówno np. sąsiadów zmarłego, jak i dawno przezeń nie widzianego kolegi z wojska.
          • urko70 Re: niewątpliwie masz rację 29.04.14, 11:07
            kora3 napisała:

            > tylko, że chyba warto zwrócić uwagę na 2 sprawy.
            >
            > Pierwsza to taka, że podajesz piszesz o sytuacji sprzed kilku miesięcy, zatem s
            > prawa swieza. Watkodawczyni natomiast pisze o sytuacji sprzed kilkunastu lat i
            > w dodatku jakimś nieszczególnie burzliwym (jak zrozumiałam) rozstaniu.
            > To są przyznasz dość skrajnie różne sprawy...

            Zwróć uwagę na to do czego ja się odniosłem.
            Jeśli nie rozumiesz to pomogę: Kornel napisał ogólnik.


            > Druga kwestia to taka, że jednak slub jest z punktu widzenia SV uroczystością b
            > ardziej rzekłabym kameralną, niż pogrzeb.

            O tym do pisz do Kornela nie do mnie, to on przywołał tu "śluby".


            Nie to, jaka to była okazja, a to, ze to "ochota" ma być wyznacznikiem pójścia czy nie pójścia.
            • kora3 ale Kornel przywołując ogólnik 29.04.14, 11:23
              OGÓLNIE miał rację!
              Owszem, ogólnie na ślub, czy pogrzeb może przyjść każdy i zależy to od chęci.
              To o czym napisałeś, to jest przypadek SZCZEGÓLNY , tak samo, jak przypadkiem szczególnym byłaby sytuacja, kiedy taka osoba, która ma chęc na uczestnictwo w pogrzebie była przez zmarłego i jego bliskich znienawidzona (np.) i niemile, niezależnie od jej checi i intencji na pogrzebie widziana.
              • urko70 Re: ale Kornel przywołując ogólnik 29.04.14, 11:43
                kora3 napisała:

                > OGÓLNIE miał rację!

                Wskazałem konsekwencje tego jego "ogólnie", konsekwencje co do oceny których
                napisałaś "niewątpliwie masz rację".


                > Owszem, ogólnie na ślub, czy pogrzeb może przyjść każdy i zależy to od chęci.

                I jw. jeśli zależy to tylko od chęci przychodzącego to może on zepsuć nowożeńcom uroczystość.
                • matylda1001 Re: ale Kornel przywołując ogólnik 29.04.14, 13:01
                  urko70 napisał:

                  > > Owszem, ogólnie na ślub, czy pogrzeb może przyjść każdy i zależy to od ch
                  > ęci.
                  >
                  > I jw. jeśli zależy to tylko od chęci przychodzącego to może on zepsuć nowożeńco
                  > m uroczystość.

                  Niezupełnie tak jest. To, że nikt przy wejściu do kościoła/USC nie sprawdza zaproszeń ślubnych, jeszcze nie znaczy, że mają prawo pojawić się wszyscy, którym przyjdzie na to ochota. Wprawdzie ślub odbywa się w miejscu ogólnodostępnym ale w sensie umownym zarezerwowanym na czas uroczystości dla zainteresowanych. Nikt, nikogo nie wygoni, ale kulturalny człowiek nie będzie się pchał tam, gdzie go nie oczekują. Natomiast nekrolog jest takim umownym zaproszeniem dla wszystkich zainteresowanych. Może się pojawić każdy, kto czuje taka potrzebę, a czy powinien? to już każdy musi rozważyć we własnym sumieniu.
                  • urko70 Re: ale Kornel przywołując ogólnik 29.04.14, 13:08
                    matylda1001 napisała:

                    > urko70 napisał:
                    >
                    > > > Owszem, ogólnie na ślub, czy pogrzeb może przyjść każdy i zależy to
                    > od chęci.
                    > >
                    > > I jw. jeśli zależy to tylko od chęci przychodzącego to może on zepsuć now
                    > ożeńcom uroczystość.
                    >
                    > Niezupełnie tak jest. To, że nikt przy wejściu do kościoła/USC nie sprawdza zap
                    > roszeń ślubnych, jeszcze nie znaczy, że mają prawo pojawić się wszyscy, którym
                    > przyjdzie na to ochota. Wprawdzie ślub odbywa się w miejscu ogólnodostępnym ale
                    > w sensie umownym zarezerwowanym na czas uroczystości dla zainteresowanych. Nik
                    > t, nikogo nie wygoni, ale kulturalny człowiek nie będzie się pchał tam, gdzie g
                    > o nie oczekują.

                    Jesteś pewna, że to "niezupełnie..." miało się odnosić do mojej wypowiedzi?
                    • matylda1001 Re: ale Kornel przywołując ogólnik 29.04.14, 19:13
                      urko70 napisał:

                      >> Jesteś pewna, że to "niezupełnie..." miało się odnosić do mojej wypowiedzi?<

                      Przecież sam widzisz, że się nie odnosi smile Odnosi się natomiast do całej treści z Twojego posta. A ma to aż takie znaczenie?
          • kornel-1 Re: niewątpliwie masz rację 29.04.14, 12:20
            kora3 napisała:

            > Druga kwestia to taka, że jednak slub jest z punktu widzenia SV uroczystością b
            > ardziej rzekłabym kameralną, niż pogrzeb.


            Nie przesadzaj. Śluby i pogrzeby są zapowiadane publicznie.
            O ślubach zawiadamia się również w miejscu pracy (była mowa o tym na forum).
            Oczywiście, podobnie jak w przypadku nekrologów, nie o każdej uroczystości (ślubnej, pogrzebowej) się informuje.

            Kornel
            • kora3 No nie Kornelu 29.04.14, 12:33
              mieszasz pojęcia ...
              Owszem, na ogół o slubie zawiadamia się w miejscu pracy - acz nie ma takiego wymogu PRZED ślubem. Można właśnie nie oczekując obecności współpracowników na ślubie zawiadomić o nim po fakcie.
              Niemniej, o ile się zawiadamia PRZED to daje to współpracownikom niejako glejt do pojawienia się na nim.
              Nie byłoby elegancko dowiedziawszy się o slubie współpracownika pokatnie (np. słysząc przypadkiem jego rozmowe z kimś) pojawić się na slubie, o którym się zawiadomionym nie było.
              Choć teoretycznie na te msze w tym kościele przyjść może każdy, tak samo, jak każdy może przyjść do USC w godzinach pracy tegoż. Forma zawiadamiania o ślubie przed nim może być najrózniejsza, od oficjalnych zawiadomień na piśmie, po ustne.
              Zawiadomić o zaślubinach należy bliższą i dalszą rodzinę, znajomych, współpracowników ale nie ma wcale wymogu, ze należy uczynić to przed slubem.

              Zawiadomienie o pogrzebie ma inny charakter. Wiadomo, ze zawiadomić należy przed nim, by chętni do pożegnania zmarłego mieli szansę na nim być. Obligatoryjnie należy osobiście - najczęściej robi się to teraz telefonicznie, kiedyś robiło się przy braku kontaktu tel. i odległości telegramem rodzinę także dalszą zmarłego oraz jego przyjaciół i bliskich znajomych.
              Dalsze osoby - sąsiedzi, znajomi dalsi mają szansę dowiedzieć się z publicznie wywieszanych klepsydr oraz ewentualnie zamieszczanych w prasie.
              Tu jest ta róznica - nie ma ani zwyczaju, ani obowiązku zawiadamiania o swoim slubie tal publicznie, jak jest zwyczaj i obowiązek zawiadamiania o pogrzebie.
            • urko70 Re: niewątpliwie masz rację 29.04.14, 13:03
              kornel-1 napisał:

              > kora3 napisała:
              >
              > > Druga kwestia to taka, że jednak slub jest z punktu widzenia SV uroczy
              > stością bardziej rzekłabym kameralną, niż pogrzeb.

              >
              > Nie przesadzaj. Śluby i
              > pogrzeby są zapowiadane publicznie.

              Zapowiedź a zaproszenie to dwie różne kwestie.


              > O ślubach zawiadamia się również w miejscu pracy (była mowa o tym na forum).
              > Oczywiście, podobnie jak w przypadku nekrologów, nie o każdej uroczystości (ślu
              > bnej, pogrzebowej) się informuje.

              Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim. - zawiadomienie.
              Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim zapraszamy Cię - zaproszenie.

              smile
              • kora3 gwoli scisłości 29.04.14, 13:54
                na śluby (tylko w sensie ceremonii) oraz pogrzeby się nie zaprasza

                O ślubie przed nim zawiadamia się osoby, które zawiadomić należy i których oczekiwalibyśmy na slubie.
                O pogrzebie zawiadamia się z założenia wszystkich

                I tu jest ta róznica
                • urko70 Re: gwoli scisłości 29.04.14, 14:17
                  kora3 napisała:

                  > na śluby (tylko w sensie ceremonii) oraz pogrzeby się nie zaprasza

                  "Ścisłość" i nie trzymanie się tego o czym tu akurat pisałem to zabawne połączenie.
                  smile
                • matylda1001 Re: gwoli scisłości 29.04.14, 20:14
                  kora3 napisała:

                  > na śluby (tylko w sensie ceremonii) oraz pogrzeby się nie zaprasza
                  O ślubie przed nim zawiadamia się osoby, które zawiadomić należy i których oczekiwalibyśmy na slubie. O pogrzebie zawiadamia się z założenia wszystkich
                  I tu jest ta róznica <

                  Jak to - na ślub (w sensie ceremonii) się nie zaprasza? Zaprasza się, jak najbardziej, przecież wręcza się zaproszenia na sam ślub. Są w zasadzie takie same jak te dla gości ślubno - weselnych. Różnica jest taka, że na tych na sam ślub nie drukuje się informacji dotyczącej wesela. Nawet jak ktoś zechce być oryginalnym i na blankiecie słowo "zaproszenie" zastąpi słowem "zawiadomienie" to i tak blankiecik skierowany jest do konkretnej osoby. Jeszcze chyba nikt nie wpadł na pomysł, żeby informację o swoim ślubie wydrukować na plakacie, i powiesić na tablicy ogłoszeniowej przy kościele. Obok nekrologu, który (jak napisałaś) jest informacją właśnie dla wszystkich.



                  • kora3 Hmmmm Matyldo 04.05.14, 12:51
                    wiem, ze sa różne "szkoły" w tym zakresie, ale zgodnie ze starymi zasadami SV na ślub się nie zaprasza. A to właśnie dlatego, że ślub jest ceremonią z założenia publiczną. Zaproszenie jako takie wiąże się dla zapraszającego ze zobowiązaniami. W przypadku ślubu nie ma takich zobowiazań (tak samo, jak w przypadku pogrzebu zresztą). Dlatego też stare zasady SV mówią, że o ślubie się ZAWIADAMIA. Przed nim tych, od których oczekiwalibyśmy obecności na nim. Zaprasza się natomiast na wesele, przyjęcie poślubne.
                    Jeśli się kogoś nie zaprasza na wesele, nie wypada oczekiwać odeń obligatoryjnej obecności na slubie, a zaproszenie obligije albo do bytności, albo do zawiadomieniu o jej braku.
              • droch Re: niewątpliwie masz rację 30.04.14, 08:30
                > Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim. - zawiadomienie.
                > Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim zapraszamy Cię - zaproszenie.

                Rozwinę Twój przykład:
                Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim do Kongresowej. - zawiadomienie.
                Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim do Kongresowej, zapraszamy Cię - zaproszenie.

                Czy pierwszą formę powinienem odebrać jako zakaz pojawiania się wieczorem w Kongresowej, czy tylko jako sugestię, że nie będę tam mile widziany?
                • urko70 Re: niewątpliwie masz rację 30.04.14, 09:53
                  droch napisał:

                  > > Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim. - zawiadomienie.
                  > > Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim zapraszamy Cię - zaproszenie.
                  >
                  > Rozwinę Twój przykład:
                  > Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim do Kongresowej. - zawiadomienie.
                  > Kornelu, dziś idę na piwo z Iksińskim do Kongresowej, zapraszamy Cię - zaprosze
                  > nie.
                  >
                  > Czy pierwszą formę powinienem odebrać jako zakaz pojawiania się wieczorem w Kon
                  > gresowej, czy tylko jako sugestię, że nie będę tam mile widziany?


                  Zakaz(?) czy kolega koledze może zakazywać pojawiania się w danym publicznym miejscu?
                  BA! Nawet gdyby zapraszający był właścicielem Kongresowej to zakazywać nie może.

                  Myślę, że to jak to powinieneś odebrać zależy od tego czy wiesz, że
                  zapraszający świadomie i specjalnie wskazał miejsce spotkania.
                  Oczywiście nie ma mowy o zakazie a raczej sugestii. Co więcej imo powinieneś
                  mieć pewność co do jego intencji bo być może pozostawił wybór Tobie, może
                  Ty znasz się z Iksińśkim i to Ty z nim powinniście domówić szczegóły.

                  Zanim przypniemy komuś łatkę "zakazywacza" zastanówmy się czy ta osoba zrobiła to
                  świadomie bo być może nie zna ona pewnych niuansów i przez przypadek jej nie wyszło,
                  a nic złego nie miała na myśli.
        • kornel-1 ROTFL 29.04.14, 11:39
          urko70 napisał:

          > Gdyby ten ktoś kierował się tym co napisałeś czyli poszedł by na ślub bo miałby
          > ochotę > to jestem przekonany, niemal pewny, że zburzyłby im spokój, radość, atmosferę tego dnia.



          ROTFL. Sam napisałeś:
          "Idąc na pogrzeb nie trzeba się pchać do pierwszego szeregu. Stojąc gdzieś dalej
          można być niezauważonym szczególnie przez najbliższą rodzinę, która w takich
          momentach raczej nie rozgląda się na boki. "


          Kornel
          • urko70 Re: ROTFL 29.04.14, 11:48
            kornel-1 napisał:

            > > Gdyby ten ktoś kierował się tym co napisałeś czyli poszedł by na ślub
            > bo miałby
            > > ochotę > to jestem przekonany, niemal pewny, że zburzyłby im spokój,
            > radość, atmosferę tego dnia.

            >
            >
            > ROTFL. Sam napisałeś:
            > "Idąc na pogrzeb nie trzeba się pchać do pierwszego szeregu. Stojąc gdzieś dale
            > j
            > można być niezauważonym szczególnie przez najbliższą rodzinę, która w takich
            > momentach raczej nie rozgląda się na boki. "


            W poście w którym to napisałem, napisałem również:
            "Ale oczywiście jeśli obecność na pogrzebie ma szansę być odebrana
            negatywnie to odpuścić, pójść na grób po pogrzebie."

            Ja uwzględniłem odczucia innych, Ty sprowadziłeś to tylko do chęci przychodzącego.
            • kora3 Cholibka 29.04.14, 12:02
              Urko, Ty naprawdę nie udajesz?
              Przecież nie chodzi o to, żeby nie uwzględniać uczuć innych a zważać tylko na swoje chęci.
              Wątkodawczyni przedstawiła sytuację - w niczym ona nie była wyjatkowa.
              W związku z tym trudno dywagować o odczuciach innych. Sam się mam wrazenie jakoś tak zdziwiłeś, że jakaś zona może mieć problem z tym, ze na pogrzeb jej teścia/teściowej przyszła kobieta, z którą jej maż był kilkanaście lat temu i nie ma żadnych kontaktówsmile

              Jeśli w takiej sytuacji niewyjątkowej z góry mielibyśmy zakładać jakąś jej wyjatkowośc jednak, to popadlibyśmy w paranoję.
              No bo może np. kolega, któremu zmarł ojciec był w nas zakochany w przedszkolu, wie o tym jego zona i może dostać ataku histeriismile
              • urko70 Re: Cholibka 29.04.14, 12:08
                kora3 napisała:

                > Urko, Ty naprawdę nie udajesz?
                > Przecież nie chodzi o to, żeby nie uwzględniać uczuć innych a zważać tylko na s
                > woje chęci.

                Poniżej pełna wypowiedź co do której się spieramy:
                "Problem bzdurny.
                Na pogrzeby i śluby chodzi się wtedy, gdy ma się na to ochotę (potrzebę) a nie
                dlatego, że tak wypada."


                Wskaż w niej proszę inne niż "ochota/potrzeba" czynniki jakimi Kornel sugeruje
                się kierować.
                • kora3 Bije się w pierś, nie doczytałam :) 29.04.14, 12:39
                  Wydawało mi się, ze Kornel napisał, "a nie, że NIE wypada"

                  Wbrew pozorom dla mnie to ogromna róznica. I przepraszam za moją pomyłkę.
                  Jest przecież cały szereg sytuacji, gdy właśnie NIE wypada nie iśc na ślub nie mając na to wcale chęci bez naprawdę ważnej obiektywnej przyczyny (np. ciezka choroba)
                  Np. chrzestnym powiadomionym o slubie nie wypada sobie go odpuścić, nawet jeśli z chrześniakiem nie mają specjalnie zażyłych kontaktów.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Pogrzeb rodzica ex partnera. 29.04.14, 13:30
        kornel-1 napisał:

        Na pogrzeby i śluby chodzi się wtedy, gdy ma się na to ochotę (potrzebę) a nie dlatego, że tak wypada.

        No wlasnie cos w tym guscie. chociaz z drugiej strony bywaja sytuacje ze na slub i pogrzeb pojsc czasem wypada. ale ta w tym watku akurat do takich sie nie zalicza.

        Minnie
        • destinejszyn1 Ja mam takie problemy z głowy bo.... 29.04.14, 20:53
          Ja mam takie problemy z głowy bo po prostu nie chodzę na żadne pogrzeby, śluby, stypy, świeta czy chrzesty, cała rodzina o tym wie i już nawet nie wygłupiają się z zaproszeniami!
          • ebro888 Re: Ja mam takie problemy z głowy bo.... 29.04.14, 21:05
            Oszczędzasz formę na ten własny? Daruj czarny humor, ale ten nick ...
            • matylda1001 Re: Ja mam takie problemy z głowy bo.... 29.04.14, 21:14
              ebro888 napisała:

              > Oszczędzasz formę na ten własny? Daruj czarny humor, ale ten nick ...<

              Ja też ciekawa jestem jak On to zorganizuje, żeby się samodzielnie do grobu dowlec i zakopaćsmile
              • ebro888 Re: Ja mam takie problemy z głowy bo.... 29.04.14, 21:19
                ...Zembatego grają cichutko, raz, dwa, lewa !
          • matylda1001 Re: Ja mam takie problemy z głowy bo.... 29.04.14, 21:11
            destinejszyn1 napisał:

            > Ja mam takie problemy z głowy bo po prostu nie chodzę na żadne pogrzeby, śluby,
            stypy, świeta czy chrzesty, cała rodzina o tym wie i już nawet nie wygłupiają się z zaproszeniami!<

            W każdej rodzinie może zdarzyć się... oryginał wink
            • kora3 ja znam takiego kogoś, nie z rodziny 30.04.14, 07:09
              a w kręgu znanych mi osób. I powiem Ci, że o ile te osobe tutaj odebrałam niezbyt mile, to tamta odbieram pozytywnie.
              Jeśli to osoba niewierząca w sposób zdeklarowany (dokonała aktu apostazji). Nie chce uczestniczyć w uroczystościach związanych z koniecznoscią uczestniczenia także w obrzędach religijnych. Wyraza to jasno i grzecznie, wręcz proszac o zrozumienie. Dla mnie to bardzo uczciwa postawa. Co do imprez po takich ceremoniach, to z tego co wiem bywa tu z uczestnictwem róznie.

              Nieco OT.
              Zdeklarowani katolicy potrafią nie pójść na cywilny slub kogos nawet z najbliższej rodziny. Osobiscie znałam takie 2 osoby (na szczęście przelotnie). jako powód podawały, ze nie uznają niesakramentalnych związków i nie będą uczestniczyć w jak to określały usankcjonowaniu grzechu. Ciekawe, że tym osobom nawet osoby niezaangażowane religijnie to "wybaczają", tłumacząc je "A no takie ma wierzenia, ma prawo nie chceć brać udziału w tym "grzechu"". No ok - mają prawo, a ktoś inny ma prawo nie chcieć uczestniczyć w czymś, co dlań jest "szopka". Myśle, ze wiele tu w odbiorze zależy od tego jak się przekaze to, co się czuje na ten temat.
              • matylda1001 Re: ja znam takiego kogoś, nie z rodziny 30.04.14, 17:37
                kora3 napisała:

                > Jeśli to osoba niewierząca w sposób zdeklarowany (dokonała aktu apostazji). Nie
                chce uczestniczyć w uroczystościach związanych z koniecznoscią uczestniczenia
                także w obrzędach religijnych. Wyraza to jasno i grzecznie, wręcz proszac o zrozumienie. Dla mnie to bardzo uczciwa postawa. Co do imprez po takich ceremoniach, to z tego co wiem bywa tu z uczestnictwem róznie. <

                Tak... ale tacy ludzie też powinni czasami odpuścić z poczucia obowiązku. Byłam kiedyś na ślubie pewnej dziewczyny, jej ojciec nie wszedł do kościoła, całą mszę przesiedział w samochodzie. Ateista... przekonania... A jednak myślę, że obecność w kościele w czasie ślubu córki to był obowiązek ojca. Dla niej to było bardzo ważne. Oczywiście wiedziała jaki jest jej ojciec, ale jak potem mówiła, to do końca nie wierzyła, że ukochany ojciec jej TO zrobi.

                > Zdeklarowani katolicy potrafią nie pójść na cywilny slub kogos nawet z najbliższej rodziny<

                Powinni pójść z powodów j/w. To nie jest ich ślub, ich grzech (wszystko jedno jak pojmowany). Oni powinni pójść z obowiązku względem bliskiej osoby.

                >No ok - mają prawo, a ktoś inny ma prawo nie chcieć uczestniczyć w czymś, co dlań jest "szopka". Myśle, ze wiele tu w odbiorze zależy od tego jak się przekaze to, co się czuje na ten temat. <

                Człowiek ma więcej praw, niż jest w stanie sobie to uświadomić. Może z nadmiaru nie zawsze wie, jak z nich umiejętnie korzystać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka