Dodaj do ulubionych

Cukrzyca ...

08.06.14, 07:38
'Podstep' technologiczny, takze w medycynie, pozwolil na coraz lepsze metody wykonywania
roznych testow nie tylko w szpitalu, laboratorium itp ale doslownie wszedzie i w kazdej chwili.
Mozna badac bez problemu cisnienie krwi malym przyrzadem w zaciszu domowym,
samochodzie, parku, u znajomych,
mozna sobie malym aparacikiem obliczyc ile mamy procent tluszczyku na ciele,
przyrzadem podobnym do termometru wykryc wczesna ciaze,

no i sa tez coraz latwiejsze do wykonania zestawy do badania poziomu cukru we krwi.

I tu problem.
Znajoma byla swiadkiem wykonywania takiego testu w samolocie.
wprawdzie osoba ta, siedzaca przy oknie, odwrocona byla jak najbardziej
tylem do ludzi a przodem do okna
to co nieco bylo widac - wiadomo, wasko miedzy fotelami
poza tym pewne utensylia (nie brudne) rozlozone byly na stoliczku.

Znajoma sama diabetyczka nie jest, uwaza, iz na takie badanie powinno sie wyjsc do toalety,
widok krwi do przyjemnych bowiem nie nalezy.
Z kolei oburzylo to znajomego -diabetyka, ktory twierdzi kto sam na to nie cierpi,
ten nie wie co to znaczy zyc z cukrzyca wymagajaca insuliny,
a w ogole ze cukrzykiem byc to zaden wstyd, i tak samo badac poziom cukru to zaden wstyd.
Co innego juz robic zastrzyki, na to owszem to on wychodzi w ustronne miejsce
gdzie go nikt nie widzi, i w samolocie to tak, wyszedlby to toalety.

Widzialam takie gadzety do klucia w palec, - nie tylko ze toto jest malutkie,
to jeszcze pobiera zaledwie kropelke krwi.
osobiscie uwazam iz o ile osoba zadba o staranne wydezynfekowanie poklutego palca,
wrzuci zuzyte przybory do jakiegos szczelnego woreczka a calosc schowa tak
aby nic nie bylo widac,
to w porzadku, wychodzenie nie jest konieczne.

Dowiedzialam sie przy okazji jak uciazliwa moze byc cukrzyca - czasami badanie poziomu cukru
wykonuje sie 5 razy w ciagu dnia. i tak przez wiele lat.
to rzeczywscie musi byc bardzo meczace, nie wspominajac o samych dolegliwosciach.

Mysle wiec, ze dyskretne badanie cukru nie wymaga wychodzenia
w ustronne miejsce, i nie jest to lamanie zasad sv.
zastrzyki, owszem, tak, wymagaja.

A wy jak uwazacie?

Minnie
Obserwuj wątek
    • kora3 No cóż... 08.06.14, 08:53
      zasady SV jasno mówią, że swoimi chorobami/dolegliwościami/czynnościami z nimi związanymi nie należy otoczenia absorbować, ani epatować.
      Ale SV można i trzeba jak to ładnie tu określa Aqua zawieszać w stanie wyższej konieczności, a takową na pewno jest zdrowie i zycie.

      Wielokrotnie widziałam domowe badanie krwi na poziom glukozy. Nic w tym dla mnie obrzydliwego. To jednak moje osobiste odczucie. I dodam, że badania te wykonywały przy mnie osoby, które znam. Czy przeszkadzałoby mi, gdyby obca mi osoba robiła to w samolocie siedząc obok mnie? O ile nie oczekiwałaby, ze jej pomogę nie mając rękawiczek ochronnych i nie stwarzała sytuacji, gdy mogłabym zostać ukłuta używaną iglą - to nie.
      I uważam, że osoba, która uznała to za wielkie hallo - przesadza.

      Owszem, cukrzyca to cieżka choroba, z którą można na ogół żyć, tylko trzeba trzymać się zasad. Regularne badanie poz. cukru, przyjmowanie leków, dieta i higieniczny tryb życia do nich nalezą. Uwazam, ze kulturalna osoba wykazuje zrozumienie dla chorego i jego konieczności stosowania się do zasad.

      Natomiast - znam taką diabetyczkę, która po prostu epatuje swoją chorobą i jest to niefajne.
      Rozumiem, że np. nowo poznanej osobie odmawia zaproszenia na spontaniczny posiłek mówiąc, że niestety, ale ma cukrzycę i nie może jesć dowolnych rzeczy w dowolnym czasie. To przecież żaden wstyd i żadne intymne szczegóły. Niestety osoba ta w te ostatnie zaraz wchodzi: mówi, jakie ma poziomy cukru, ile razy musi się kłuć, jakie ma dolegliwości.
      To jest dla mnie rodzaj epatowania. Żeby jasność była - ta maniera wynika z charakteru tej kobiety, a nie z jej choroby - ona po prostu uwielbia być w centrum uwagi, lubi gdy ludzie jej współczują itd. Kiedyś pół dnia biadoliła, że zaraz umrze, bo nie jadla, nie ma z sobą insuliny, słabo jej i w ogóle nikt taki chory jak ona w życiu nie byłsmile
      Było to na konferencji w dość odległym miejscu, gdzie przyjechała zapewnionym transportem i nie było możliwości, żeby "podskoczyła" do domu po te insulinę. Jeden z kolegów zapytał ją, jak dawno cierpi na cukrzycę. No 5 lat. Zapytał dlaczego nie wzięłą z sobą insuliny, skoro przecież wie, jak jest. Strzeliła mu wykład, że nie ma pojęcia o czym mówi, jest mało empatyczny i w ogóle. Gosc się nie obraził, ale stwierdził, że jako chory na cukrzycę insulinozalezną od 15 lat niemal, raczej o czym mówi - wie.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: No cóż... 08.06.14, 10:02
        kora3 napisała:
        Rozumiem, że np. nowo poznanej osobie odmawia zaproszenia na spontaniczny posiłek mówiąc, że niestety, ale ma cukrzycę i nie może jesć dowolnych rzeczy w dowolnym czasie. To przecież żaden wstyd i żadne intymne szczegóły. Niestety osoba ta w te ostatnie zaraz wchodzi: mówi, jakie ma poziomy cukru, ile razy musi się kłuć, jakie ma dolegliwości.
        To jest dla mnie rodzaj epatowania.


        wlasnie, ze strony chorego musi byc jakis umiar i powsciagliwosc i wzglad na otoczenie.
        wypada krotko a w miare tresciwie wylozyc w czym rzecz, omijajac oczywscie drastyczne, intymne szczegoly.
        jak ty nazywasz, epatowanie swoja choroba, zwiazanymi z nia dolegliwosciami i zabiegami
        jest nie tylko uciazliwe dla otoczenia ale nieraz niezbyt smaczne.
        jedynie gdy ktos wykazuje wyrazne zainteresowanie a chory nie ma nic przeciwko,
        to mozna sie o temacie porozwodzic.

        Minnie
    • aqua48 S-v mówi, że nie należy gapić się na innych... 08.06.14, 09:43
      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

      > Znajoma byla swiadkiem wykonywania takiego testu w samolocie.
      > wprawdzie osoba ta, siedzaca przy oknie, odwrocona byla jak najbardziej
      > tylem do ludzi a przodem do okna
      > to co nieco bylo widac -
      > poza tym pewne utensylia (nie brudne) rozlozone byly na stoliczku.

      Savoir-vivre mówi, że NIE NALEŻY się przyglądać sąsiadom, wnikać w to co robią, zerkać na ich stoliki (a nawet stoliczki), a w przypadku zauważenia, że ich czynności należą do intymnych - zapewnić im tę intymność ze swej strony. Te zasady obowiązują w każdej sytuacji w której nie można łatwo odseparować się od współtowarzysza. Czyli w podróży, w szpitalu itp.

      > Znajoma sama diabetyczka nie jest, uwaza, iz na takie badanie powinno sie wyj
      > sc do toalety

      Moim zdaniem w toalecie samolotowej nie ma odpowiednich warunków sanitarnych do takiego testu ani nie ma po prostu gdzie bezpiecznie usiąść. Dużo bezpieczniej jest wykonać takie badanie dyskretnie na siedzeniu.
      Co do tego gdzie zrobić zastrzyk, to sądzę, że jeśli można go zrobić np. w ramię, bez ostentacyjnego pozbywania się odzieży to najlepiej poprosić o pomoc stewardessę - i wykonać go również nie w toalecie, ale na siedząco, na jej przez większość lotu pustym miejscu z tyłu. Takie zastrzyki są zazwyczaj gotowe i nie trzeba nic dodatkowo do nich rozkładać. Natomiast jeśli jest konieczność obnażenia się, to jednak w toalecie.

      • ach_dama_byc_z_kanady Re: S-v mówi, że nie należy gapić się na innych.. 08.06.14, 10:18
        aqua48 napisała:
        Savoir-vivre mówi, że NIE NALEŻY się przyglądać sąsiadom, wnikać w to co robią, zerkać na ich stoliki (a nawet stoliczki), a w przypadku zauważenia, że ich czynności należą do intymnych - zapewnić im tę intymność ze swej strony.

        ja tez tak uwazam.
        z tym ze w obronie znajomej, dokladnie nie wiem, nie pamietam czy sie przygladala
        czy tylko zauwazyla bo slowo jakiego uzyla to bylo "widzialam jak w samolocie.... "
        i w tej chwili nawet nie pamietam w jakich okolicznosciach widziala,
        bo to byla rozmowa na towarzyskich pogaduchach,
        i nie pamietam czy to ona siedziala kolo tej osoby czy tez przypadkowo owo badanie
        zauwazyla idac do - i -z toalety czy jakos tak.

        to najlepiej poprosić o pomoc stewardessę

        a to juz chyba jak kto woli.

        Minnie
      • dar61 Dziwny obcas. I ciocia 08.06.14, 10:31
        {Aqua48}:
        ... Savoir-vivre mówi, że NIE NALEŻY się przyglądać sąsiadom, wnikać w to co robią ...

        Wydaje się, a nawet graniczy to z pewnością, że zwyczaj ten w SAMOL... oj, przepraszam - w samolotach czasem grozi ogółowi pasażerów. Bywa, co nie jest anegdotką, że powoduje zawrócenie samolotu i siłą wydobycie z siedzenia pasażera nikotynisty - demolując plany życiowe reszcie pasażerów.
        Samolotowy przykład „przelewania się" ponagabarytowego sąsiada na nasz fotel pomijam dla odchudzenia wątku.

        Miałem pewną ciocię, wiele lat nawet nie podejrzewałem, że ma ona jakikolwiek związek z cukrzycą. A miała z tym kłopot od dziesięcioleci. Nawet kiedy wizytowałem ją wiele dni, mieszkając u niej i wspólnie całymi dniami spędzając czas, niewiele z jej terapii dało się dostrzec. Ciocia swe niezbędne, kilkukrotne w dzień badania, wkłucia etc. czyniła mimochodem, w przelocie [od kuchennej szafki do lodówki], wręcz na stojąco.

        Podejrzewam, że i w samolocie robiałby to tak, że niewiele osób by to dostrzegło.
        Miała przy tym czas, by być pomocną swym doświadczeniem w lokalnym stowarzyszeniu diabetyków, jakiemu dowodziła - co czyniła też dość ... dyskretnie. Wulkan, nie ciocia!

        Po wielu dniach zaciekawienia przedmiotem długopisopodobnym, jaki trzymała na półeczce pod ręką, o tenże zagadnąłem - i zostałem oświecony ciekawym wykładem z lekcją poglądową.
        Dyskrecja dyskrecją, ale przydało mi się to potem, by znów nie pojedynkować się z ciocią [i wujem], kto szybszy. By pomóc, kiedy to niezbędne choremu.
        Pomóc nawet w samolocie.
        • aqua48 Re: Dziwny obcas. I ciocia 08.06.14, 12:12
          dar61 napisał:

          > Pomóc nawet w samolocie.

          Od pomocy w tym dość szczególnym środku transportu (szczególnym ze względu na szczupłość miejsca i znaczną trudność wysiadania w trakcie podróży, podkreślam) są stewardzi i stewardesy. A w przypadku kiedy jest potrzebna pomoc fachowca to nadal do stewardesy należy się zwrócić i ją poprosić o interwencję - np poszukanie na pokładzie lekarza. Wszelka "samopomoc" i działania na własną rękę w samolocie mogą być źródłem chaosu i nieuniknionych konfliktów z obsługą, a także stanowić niebezpieczeństwo dla współpasażerów.
    • notting_hill Re: Cukrzyca ... 08.06.14, 13:18
      Moja nastoletnia córka, która na cukrzycę choruje od kiedy była małym dzieckiem ma tak opanowane kwestie mierzenia glukozy (bywa, że i 10 x dziennie, nie 5...) oraz podawania insuliny (fakt, ma pompę), że będąc z nią gdzieś "na mieście" często nawet nie zauważam kiedy udało jej się zrobić badanie...
      Znajoma od tego samolotu musiała się bardzo gapić, co przede wszystkim jest niezgodne z SV. Żaden ze znanych mi cukrzyków (a z racji choroby córki znam ich trochę), nie epatuje "gadżetami" jakie ma z racji choroby. Zastrzyki też potrafią sobie robić błyskawicznie, nie odchodząc od słołu wręcz, a nikt tego nawet nie zauważa (da się przez ubranie, chociaż może nie jest to pożądany model).
      Za chwilę okaże się, że widoczne wkłucia od pompy też się komuś nie spodobają (dla jasności: plaster z okrągłym plastykowym elementem o śr. kilku centymetrów i cieniutka rurka od tego odchodząca)- dzieciaki czasem się tego wstydzą, ale często się nie przejmują i w lecie widać to na ramieniu albo na brzuchu (trochę odsłoniętym) albo wysoko na udzie.

      Epatowanie chorobą raczej świadczy o jakiś problemach osobowościowych- tak jak Kora napisała: chęć bycia w centrum uwagi, robienie z siebie ofiary, etc.
      • aka10 Re: Cukrzyca ... 08.06.14, 14:15
        Lecac ostatnio samolotem siedziala za mna nastolatka z rodzicami. "Na oko" zupelnie zdrowa, w rzeczywistosci powaznie chora. Miala ze soba aparat tlenowy i cos tam jeszcze. Stewardesy przed lotem sprawdzaly cala dokumentacje i zezwolenie lekarza na lot, potem pilot tez sobie zazyczyl tych dokumentow. Przez caly lot rodzice corke obserwowali, pytali, jak sie czuje itp i jezeli by byla potrzeba, to by na pewno tej aparatury uzyla siedzac na swoim miejscu, nie wychodzac do toalety. Sadze tez, ze gdyby ta nastolatka tej aparatury potrzebowala, to by to wszystko duzo drastyczniej wygladalo niz zwykle mierzenie poziomu cukru. Wydaje mi sie, ze dopoki czlowiek sam nie jest w danej sytuacji, to niektorym trudno pewne rzeczy zrozumiec. Wszystkich chorych nie stac przeciez na prywatne samoloty.
    • kingusia1974 Re: Cukrzyca ... 08.06.14, 14:18
      Absolutnie nie.
      Znam paru cukrzykow, sa moimi dobrymi znajomymi totez widuje ich w sytuacjach pobierania krwi i choc widok krwi do moim ulubionych nie nalezy, to twierdzenie, ze ten widok moze byc dla kogos postronnego uciazliwy jest lekka przesada. Jesli ktos na widok takiej kropelki krwi ma jakies nieprzyjemnosci emocjonalne to moze pora odwiedzic terapute aby tym lekiem sie zajal.
      Ostatnio nawet na tzw. gardenparty (zadne luksusowe, raczej urodzinowe spotkanie parunastu osob) i osoba przy stole zrobila sobie blyskawicznie taki pomiar. Nie zauwazylam zeby kogokolwiek to choc troche obeszlo. Czlowiek jest chory, musi zrobic sobie badanie to niby dlaczego ma gdzies uciekac jakby chcial cos niedozwolonego zrobic.
      • agulha Re: Cukrzyca ... 08.06.14, 15:46
        Myślę, że lepiej na miejscu i dyskretnie (widok kropli krwi cudzej dla dorosłego człowieka nie powinien być szokiem - nie widzieliście nigdy, jak sobie ktoś choćby krawędzią papieru przeciął opuszkę palca?!), niż w toalecie. Bo w toalecie, to znaczy: jak się siedzi nie z brzegu - obudzić współpasażerów, przecisnąć się między nimi, przecisnąć się zawsze wąskim korytarzem, zająć łazienkę (a często bywa kolejka). Poza tym wydaje mi się, że pozycja stojąca w łazience (z użyciem miniumywalki czy może z opuszczeniem przewijaka dla niemowląt?) jest mniej bezpieczna, a przecież operuje się czymś ostrym (pamiętacie taki pastisz filmu "czy leci z nami pilot", jak bohater pozacinał się przy goleniu w toalecie, gdy samolot wpadł w turbulencję?). Dodatkowo w łazience jak sądzę jest więcej bakterii patogennych (z odchodów) niż na stoliku na miejscu.
        Co do ludzi, którzy latami cierpią na cukrzycę, a otoczenie nie wie, jest to w sumie dla nich dość niebezpieczne. Byłam świadkiem, jak przywieźli na internę mężczyznę, z domu, zebrany wywiad od rodziny, ani słowa o cukrzycy, a okazało się, że od kilku lat był na insulinie, tylko to przed rodziną ukrywał.
        Inna rzecz, że niektórzy cukrzycy mają przejścia nie do uwierzenia. Jedna z koleżanek mi opowiadała, że na I roku studiów krótko poinformowała koleżanki ze studiów, że ma cukrzycę (na zasadzie: jakbym zasłabła, to wiedzcie, o co może chodzić - ale nie żądała żadnej pomocy). Panny odsunęły się od niej, a potem jedna z nich wygadała, że uznały, że tym się można zarazić. Jedna z najbardziej znanych uczelni w Polsce, kierunek związany z pracą z pacjentami (szczęśliwie nie były to studentki uniwersytetu medycznego, ale kto im dał maturę?!).
        • nchyb Re: Cukrzyca ... 08.06.14, 21:15

          > (widok kropli krwi cudzej dla dorosłeg
          > o człowieka nie powinien być szokiem -

          sporo ostatnio na forum mowy o fobiach - więc jest i hemofobia, lęk m.in. przed widokiem krwi smile
          w skrajnych sytuacjach - nawet omdlenia

          więc dla niektórych widok krwi może być szokiem, ale czy malutka kropelka też? chyba nie, ale pewności nie mam, nie znam nikogo z tą przypadłością

          za to znam osoby z cukrzycą, widywałam badanie poziomu cukru, tę kroplę krwi racej przy dyskretnym badaniu trzeba chcieć zobaczyć.
          I podobnie jak sporo osób tu w wątku - również uważam, zę własny fotel jest lepszym miejscem do badania niż toaleta samolotowa.
    • chris1970 Re: Cukrzyca ... 08.06.14, 19:54
      Sam mam cukrzycę i dokonuję takiego pomiaru kilka razy dziennie.
      Lekarze zalecają robienie pomiaru w ustronnym miejscu. To też chodzi o komfort chorego.
      W pracy robię pomiary w swoim pokoju, w takiej sytuacji, kiedy raczej nikt do mnie nie wejdzie.
      Jak nie mam zapewnionego komfortu, wychodzę do toalety.
      W samolocie są idealne warunki do takiego pomiaru, bo jest ustronne miejsce, toaleta albo kuchnia i jumpseat.
      Osobiście miałbym problem w autokarze dalekobieżnym bez toalety. Ale na szczęście zawsze są postoje i można spokojnie zrobić pomiar.
      Uważam, że takie czynności należy wykonywać dyskretnie, tak żeby nikt nie poczuł się źle. Sam nie chciałbym żeby ktoś oglądał jak się kłuję.
      W ostateczności można zawsze uprzedzić towarzysza podróży i zapytać, czy nie ma nic przeciwko pomiarowi. Myślę, że takie podejście powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. Nie sądzę, żeby ktoś nie wyraził zgody.
      Jak ktoś odmówi to cóż. Należy uszanować i tyle.
    • mamcia2014 Re: Cukrzyca ... 08.06.14, 22:04
      uważam, ze cukrzyk powinien dokonać pomiarów w ustronnym miejscu. Nie każdemu ten widok odpowiada.
      • 45rtg Re: Cukrzyca ... 08.06.14, 23:28
        mamcia2014 napisał(a):

        > uważam, ze cukrzyk powinien dokonać pomiarów w ustronnym miejscu. Nie każdemu t
        > en widok odpowiada.

        Świetna koncepcja. Facet na wózku powinien siedzieć w ustronnym miejscu i nie psuć Normalnym Ludziom widoku na ulicy. Niewidomy powinien nie pchać się Normalnym Ludziom pod oczy. Zespoły Downa to już w ogóle nie powinny wychodzić z domów, bo ich widok to dopiero nie każdemu odpowiada, nieprawdaż? Kto złamie nogę, niech siedzi w ciemnym pokoju aż mu się gips wykruszy, bo widok opatrunku nie każdemu odpowiada.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 00:18
          Mnie sie wydaje ze z ta krwia to chodzi jeszcze o to, ze niektorym moze sie kojarzyc z mozliwoscia zakazenia miejsca lub osoby przez nieuwage lub niechlujstwo
          jakas powazna choroba.
          a moze zdarzyc sie tak, ze wlasnie - samolot wpadnie w turbulencje, ludzie powpadaja na siebie i niechcacy ktos wpadnie na igle, krew, ukluje sie, sam ma rane otwarta - cokolwiek,
          dosc ze moze dojsc do bezposredniego kontaktu z krwia, a kazdy sie boi najbardziej zarazic aids i hepatitis B (wirusowe zapalenie watroby typu B). C zreszta mozna tez sie zarazic ta droga.
          I o ile wirus HIV nie przezywa dlugo poza warunkami jakich wymaga - cieplo i wilgotno (z wyjatkiem strzykawek z krwia)
          to Hep B -tak - w temp. pokojowej do 7-miu dni.

          niektorzy boja sie na zapas. widza krew, mozna sie zarazic- to wystarczy.

          Minnie
          • chris1970 Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 12:33
            Otóż to. Pięknie temat ujęłaś, Damo.
            Przez krew roznoszone są różne choroby.
            A jak ktoś wyżej pisał, od widoku osoby ociemniałej się nie ślepnie, nie staje chromym od widoku osoby na wózku inwalidzkim.
            Niektórzy to od razu muszą wyjeżdżać z ekstremalnymi porównaniami.
          • znana.jako.ggigus hepatitis B - można się zaszczepić, 09.06.14, 12:38
            jak się ktoś boi aż tak bardzo.
          • majenkir Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 14:28
            ach_dama_byc_z_kanady napisała:
            > Mnie sie wydaje ze z ta krwia to chodzi jeszcze o to, ze niektorym moze sie koj
            > arzyc z mozliwoscia zakazenia miejsca lub osoby przez nieuwage lub niechlujstwo
            > jakas powazna choroba.
            > a moze zdarzyc sie tak, ze wlasnie - samolot wpadnie w turbulencje, ludzie pow
            > padaja na siebie i niechcacy ktos wpadnie na igle, krew, ukluje sie, sam ma ran
            > e otwarta - cokolwiek,


            Takie fobie to sa chyba gorsze od samej cukrzycy big_grin. Widzialas w ogole jak wygla I dziala nakluwacz?
          • aqua48 Warunki lotu 09.06.14, 15:10
            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

            > Mnie sie wydaje ze z ta krwia to chodzi jeszcze o to, ze niektorym moze sie koj
            > arzyc z mozliwoscia zakazenia miejsca lub osoby przez nieuwage lub niechlujstwo
            > jakas powazna choroba.
            > a moze zdarzyc sie tak, ze wlasnie - samolot wpadnie w turbulencje, ludzie pow
            > padaja na siebie

            Pasażerowie w samolocie są przypięci pasami, na ogół przez cały lot, zatem nie ma możliwości, żeby powpadali na siebie, a w przypadku silniejszych turbulencji obsługa ogłasza wręcz konieczność ich zapięcia. I zamyka toalety, aby nikt nie wałęsał się po kabinie.
            Pasażer aby zarazić osobę siedzącą obok musiałby ją chyba pokąsać, ale jeśli ktoś się tego obawia w stosunku do współtowarzysza podróży to pozostaje mu latać wyłącznie w grupie znajomych.
      • nchyb Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 08:23

        > uważam, ze cukrzyk powinien dokonać pomiarów w ustronnym miejscu

        najlepiej jeszcze może żeby na czas pomiaru wysiadł z samolotu jeżeli toaleta będzie zajęta co?
    • claratrueba Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 05:40
      Nie zdziwił by mnie taki widok ani nie oburzył. Samolot jest miejscem, gdzie każdy od czasu od czasu poczuł się źle, tylko, że w przypadku osoby chorej pojawia się ZAWSZE obawa, że nie jest to spowodowane lotem a jej stanem zdrowia. W przyp. cukrzycy zbadanie, czy przyczyną jest choroba jest proste, szybkie i niesprawiające dyskomfortu osobom, które nie cierpią na hemofobię lub zdają sobie sprawę, że ów pomiar poziomu cukru nie jest z ciekawości, a z konieczności. Oczekiwanie, że osoba, która zauważyła pogorszenie samopoczucia, lub wie, że takie może w każdej chwili nastąpić, będzie przepychać się między fotelami, pokonywać drogę do toalety, ryzykując czekanie jeśli jest ona zajęta świadczy o zadziwiająco małej wiedzy o cukrzycy, nie jest to aż tak to rzadka choroba.
      Niech ta pani nadwrażliwa uświadomi sobie, że niepodanie insuliny w momencie gdy jest niezbędna lub podanie w momencie, kiedy jest zbędna (a zmierzenie poziomu cukru we krwi dokładnie temu służy) to jest zagrożenie ŻYCIA chorego. O ile się nie mylę to karetka pogotowia ratunkowego raczej nie przyjedzie na sygnale to samolotu znajdującego się na wysokości kilku tysięcy kilometrów nad ziemią.
      • dar61 granice ... stratosfery 09.06.14, 08:58
        {Claratrueba}:

        ... samolotu znajdującego się na wysokości kilku tysięcy kilometrów nad [Z]iemią ...

        Polemizowałbym.
        • claratrueba Re: granice ... stratosfery 09.06.14, 09:15
          Słusznie, sama się uśmiałam.
        • ankac23 Re: granice ... stratosfery 09.06.14, 10:23
          A jeśli komuś z pasażerów zbierze się na wymioty i "paw" będzie w drodze, to czy ma także biec do toalety, czy raczej celować do przygotowanej "pod ręką" torebki? W końcu takie rzyganko, choćby i do torebki, na oczach przewrażliwionych pasażerów, jest wysoce nieeleganckie i nader odstraszające... A jak może popsuć komfort podróży, zważywszy na przykry zapach, dziwne odgłosy i raczej nieciekawy wygląd delikwenta.!.. Przy takiej "akcji" wymiotnej", zniesmaczenie na widok kropelki krwi u cukrzyka to prawdziwy przecież pikuś...
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 10:37
        claratrueba napisała:
        Oczekiwanie, że osoba, która zauważyła pogorszenie samopoczucia, lub wie, że takie może w każdej chwili nastąpić, będzie przepychać się między fotelami, pokonywać drogę do toalety, ryzykując czekanie jeśli jest ona zajęta świadczy o zadziwiająco małej wiedzy o cukrzycy, nie jest to aż tak to rzadka choroba.

        Mnie sie wydaje ze samo slowo cukrzyca jest dobrze znane,
        ale juz szczegoly o tej chorobie, a juz kiedy i po co i jak czesto podaje sie insuline,
        to rzadko kto wie.

        Minnie
    • urko70 Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 10:05
      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

      > I tu problem.
      > Znajoma byla swiadkiem wykonywania takiego testu w samolocie.
      > wprawdzie osoba ta, siedzaca przy oknie, odwrocona byla jak najbardziej
      > tylem do ludzi a przodem do okna
      > to co nieco bylo widac

      Skoro była odwrócona tyłem to jak jest możliwe, że było widać?


      > - wiadomo, wasko miedzy fotelami
      > poza tym pewne utensylia (nie brudne) rozlozone byly na stoliczku.


      Przypominam mi to dowcip:
      Staruszka wybiega na ulicę i woła "policja! policja!". Podchodzi do niej policjant i:
      P - co sie stało?!
      S - szybko, szybko do mnie do domu bo tam straszne rzeczy....
      Policjant idzie za staruszką, w jej domu stają w pokoju i staruszka, wskazując
      palcem przez okno na okna przeciwległego budynku woła:
      S - patrz pan jakie świństwa tam wyprawiają, i to w biały dzień
      P - ale proszę Pani... ja tam nic nie widzę.
      S - a bo to trzeba na szafę wejść.

      I podobnie w tym przypadku, ktoś usilnie przyglądał się i w końcu zobaczył.


      > Znajoma sama diabetyczka nie jest, uwaza, iz na takie badanie powinno sie wyj
      > sc do toalety, widok krwi do przyjemnych bowiem nie nalezy.

      Powiedzieć znajomej aby nie wpatrywała się w ludzi, którzy próbują coś
      zasłonić / ukryć bo niegrzeczne.
      • nchyb Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 10:29
        dowcip dobry smile
        a z resztą się zgadzam
        przy okazji, ani przy glukometrze, ani przy zastrzykach z insuliną ta igła nie jest olbrzymia i krwią zabryzgana i naprawdę trzeba chcieć to coś zobaczyć...
      • wioskowy_glupek Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 10:42
        Widziała chociażby glukometr i paski na stoliku.

        Sama choruję od 3 lat na cukrzycę typu 2 co znaczy że odpukać na razie nie biorę insuliny ale cukier muszę badać. Jako cukrzyk uważam że tam gdzie jest możliwość należy wyjść w ustronne miejsce ewentualnie zrobić badanie w z ręką schowaną w torbie czy plecaku. Bardzo wielu cukrzyków umie zrobić badanie w biegu niemal, tak że nic nie zauważysz ja np. nie umiem. Muszę sobie rozłożyć i naszykować sprzęt w ustronnym miejscu. Brzydzi mnie też widok krwi i rozumiem 2 stronę bo choć sama sobie mierzę to gdybym zobaczyła taki pomiar u kogoś mogłoby być różnie, ot taka fobia.


        "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 10:50
        urko70 napisał:
        Skoro była odwrócona tyłem to jak jest możliwe, że było widać?

        (ja)
        Znajoma byla swiadkiem wykonywania takiego testu w samolocie.
        wprawdzie osoba ta, siedzaca przy oknie, odwrocona byla jak najbardziej
        tylem
        do ludzi a przodem do okna
        to co nieco bylo widac - wiadomo, wasko miedzy fotelami
        poza tym pewne utensylia (nie brudne) rozlozone byly na stoliczku.


        ale ja nie napisalam ze ta osoba byla kompletnie odwrocona, tylko ze jak najbardziej
        - czyli na ile sie da w tak waskim miejscu jakim jest przestrzen miedzy jednym fotelem
        a drugim. no i ze w emocjach rozmowy, bedac w towarzystwie kilkuosobowym
        nie pamietam czy dokladnie ona siedziala kolo tej osoby czy zauwazyla to
        przechadzajac sie korytarzem.
        no i najwazniejsze - jak tylko znajoma zaczela temat to mi nie w glowie bylo dopytywac sie
        JAK to zauwazyla, bo mnie bardziej zainteresowal sam temat.

        ja sobie wyobrazam to w ten sposob - ukluc to sie mozna dyskretnie bedac odwroconym
        tak aby nikt nie widzial,
        ale moze, skoro jakies przybory byly rozlozone na stoliczku, bylo widac jak przyklada
        papierki lub od razu jakis monitor (nie znam sie za bardzo) do uklutego palca na tym stoliku.

        Minnie
        • urko70 Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 11:14
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          > urko70 napisał:
          > Skoro była odwrócona tyłem to jak jest możliwe, że było widać?
          >
          > (ja)
          > Znajoma byla swiadkiem wykonywania takiego testu w samolocie.
          > wprawdzie osoba ta, siedzaca przy oknie, odwrocona byla jak najbardziej
          > tylem
          do ludzi a przodem do okna
          > to co nieco bylo widac - wiadomo, wasko miedzy fotelami
          > poza tym pewne utensylia (nie brudne) rozlozone byly na stoliczku.

          >
          > ale ja nie napisalam ze ta osoba byla kompletnie odwrocona, tylko ze jak naj
          > bardziej


          W pierwszym zdaniu piszesz "znajoma była świadkiem", drugie zdanie rozpoczynasz od "wprawdzie osoba ta". Tak zbudowane zdania wskazują na tę samą osobę. czyli
          łopatologicznie, że Twoja "znajoma była odwrócona tyłem".


          > ja sobie wyobrazam to w ten sposob - ukluc to sie mozna dyskretnie bedac odwroc
          > onym tak aby nikt nie widzial,

          Nie wiem jak było w rzeczywistości. Ty zresztą też nie wiesz. Niemniej z Twojego
          opisu można wnioskować że znajoma wpatrywała się w badającą się osobę.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 11:35
            urko70 napisał:
            W pierwszym zdaniu piszesz "znajoma była świadkiem", drugie zdanie rozpoczynasz od "wprawdzie osoba ta". Tak zbudowane zdania wskazują na tę samą osobę. czyli
            łopatologicznie, że Twoja "znajoma była odwrócona tyłem".


            rzeczywscie napisalam to niezbyt zgrabnie,
            wyjasniam wiec aby nie bylo watpliwosci ze "osoba ta" to diabetyk, ktory siedzial
            odwrocony jak najbardziej sie da w strone okna,
            a znajoma siedziala obok niego,
            ale nie pamietam czy samo badanie zauwazyla jeszcze jak siedziala kolo owej osoby
            czy podczas swojej przechadzki.


            wpatrywanie - nie wiem czy sie wpatrywala, ale tak ogolnie powiem -
            imo nie musiala sie wpatrywac.
            mozna raz spojrzec, i trafic na wiele mowiacy moment.

            Minnie
            • claratrueba Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 11:43
              Minniu, z tego, co piszesz wynika, że osoba, która wykonywała badanie będące koniecznością przy jej chorobie, nie robiła tego ostentacyjnie, starała się nie narażać nikogo na ten widok. Dołożyła starań by zrobić to możliwie niezauważalnie.
              W mojej ocenie, ta osoba chora wykazała się większym zrozumieniem dla współpasażerki niż ona dla jej dolegliwości.
              • nchyb Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 11:47
                mam podobne odczucia co Claratrueba
                Pani z cukrzycą nikogo nie epatowała swoją chorobą, starała się zrobić to dyskretnie
                cześć jej i chwała za to, a to że inna pasażerka coś dostrzegła? znane jest przecież powiedzenie o tych co igłę dojrzą, ale tej belki w swoim oku już nie
                Pani dojrzała i zamiast wzrok odwrócić wpatrywała się dalej?
            • urko70 Re: Cukrzyca ... 09.06.14, 12:16
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

              > urko70 napisał:
              > W pierwszym zdaniu piszesz "znajoma była świadkiem", drugie zdanie rozpoczyn
              > asz od "wprawdzie osoba ta". Tak zbudowane zdania wskazują na tę samą osobę. cz
              > yli
              > łopatologicznie, że Twoja "znajoma była odwrócona tyłem".

              >
              > rzeczywscie napisalam to niezbyt zgrabnie,
              > wyjasniam wiec

              Tyle w tej kwestii. Wyjaśnienia zbędne, tu było to do zrozumienia ale w innych
              wypowiedziach niekoniecznie.
    • majenkir Niech zgadne..... 09.06.14, 14:42
      Czy ta Twoja "znajoma" to Miss Manners, ktora swoim idiotycznym artykulem wywolala burze w swiecie diabetykow?
      www.diabetesmine.com/2014/02/a-response-from-miss-manners-and-her-son-with-t1-diabetes.html
      Widzialam na jakims filmie, jak Sonia Sotomayor (sedzia Sadu Najwyzszego USA), ktora ma cukrzyce T1 od dziecka, na jakims bankiecie wyjela fiolke z insulina i strzykawke (nawet nie pen) i zrobila sobie zastrzyk. Przy stole! Eleganckim!! tongue_out
      Niech kazdy pilnuje swojego nosa. Kulawi/na wozkach tez raza Wasze oczka?
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Niech zgadne..... 10.06.14, 01:05
        majenkir napisała:
        Czy ta Twoja "znajoma" to Miss Manners, ktora swoim idiotycznym artykulem wywolala burze w swiecie diabetykow?

        lol, nie, to przypadkowa zbieznosc

        Niech kazdy pilnuje swojego nosa. Kulawi/na wozkach tez raza Wasze oczka?

        No poczekaj, wozek czy niewidomy, czy migajacy glusi, czy widoczna proteza -
        to jest cos co kazdy widzi od razu, zaskoczenia nie ma.
        badanie krwi na cukier takie oczywste nie jest.
        a w linku ktory podalas, jeszcze byl taki ciekawy punkt widzenia:

        - w samolocie sa tez dzieci -
        (i jak to dzieci kreca sie na wszystkie sposoby,
        nieraz wstaja, zagladaja przez siedzenie do sasiada, lub biegaja miedzy siedzeniami, zagladajac co robia pasazerowie- zwlaszcza male dzieci) -

        -ktore nie rozumiejac co widza, pytaja "co ten pan/pani robi? czy to cos zlego?" -
        wieksze dzieci, byc moze, majac na mysli to czego nauczyly sie na lekcji
        pt. "Narkotyki sa zle".
        i tu rodzice moga miec obiekcje.

        btw Kora,
        Miss Manners popiera twoje zdanie iz o ile zasady sv nie maja nic przeciwko
        np. zazyciu lekarstwa przy stole, to bardzo nie nalezy przy tym komentowac
        tego gestu rozwlekla dysertacja na temat swojej dolegliwosci smile
        Miss Manners does not object to a pill taken at dinner, so long as it is not accompanied by a dissertation on your cholesterol.

        Minnie
        • claratrueba Re: Niech zgadne..... 10.06.14, 06:18
          > - w samolocie sa tez dzieci -
          > (i jak to dzieci kreca sie na wszystkie sposoby,
          > nieraz wstaja, zagladaja przez siedzenie do sasiada, lub biegaja miedzy siedz
          > eniami, zagladajac co robia pasazerowie- zwlaszcza male dzieci) -
          > -ktore nie rozumiejac co widza, pytaja "co ten pan/pani robi? czy to cos zlego
          > ?" -
          > wieksze dzieci, byc moze, majac na mysli to czego nauczyly sie na lekcji
          > pt. "Narkotyki sa zle".
          > i tu rodzice moga miec obiekcje.

          Nie bardzo rozumiem do czego. Dziecku należy wyjaśnić (przy okazji czymś się je zajmie) że istnieje choroba, która wymaga zbadania poziomu cukru we krwi. Wychowanie to jest również w ogromnym stopniu przekazywanie swojej wiedzy o świecie, o problemach innych ludzi.
          To naprawdę w pierwszej kolejności zadanie rodziców, a nie filmów Disneya i szkoły.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 01:49
            Coz, niektorzy rodzice uwazaja ze nie nalezy narazac dzieci na nieprzyjemne widoki,
            bo sa za male, a widok krwi do przyjemnych jednak nie nalezy.
            Poza tym, moga byc za male aby pojac znaczenie "zbadac poziom cukru",
            wprawdzie mozna to zastapic to po prostu "pan /i jest chory, musi ukluc sie paluszek
            i zrobic sobie badanie" to i tak rodzice moga byc zdania ze czemus takiemu nalezy
            zapobiegac. moze maja troche racji?

            Poza tym, moga sie bac ze jakies szczegolnie wrazliwe dziecko mogloby sie rozhisteryzowac
            na taki widok,
            a w samolocie rozhisteryzowane dziecko to wielki bol glowy dla rodzicow i meczacy lot.

            majenkir napisała
            Widzialam na jakims filmie, jak Sonia Sotomayor (sedzia Sadu Najwyzszego USA), ktora ma cukrzyce T1 od dziecka, na jakims bankiecie wyjela fiolke z insulina i strzykawke (nawet nie pen) i zrobila sobie zastrzyk. Przy stole! Eleganckim!!

            a to juz, imo, przegiecie. elegancki bankiet, to nie robi sie przy stole zastrzykow
            po prostu dlatego ze nie wypada.
            moze wsrod swoich, na np. przy obiedzie swiatecznym gdzie do stolu zasiada tylko bliska
            (dalsza tez moze byc) rodzina, to mozna wybaczyc rozne faux pas, ale nie w takich sytuacjach.
            jak widac, tytul sedzi Sadu Najwyzszego USA nie gwarantuje dobrych manier.

            Minnie
            • claratrueba Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 05:19
              Minniu, czy to, że rodzic nie radzi sobie z wyjaśnieniem a dziecko z emocjami to jest jakieś kryterium poprawności zachowania innych osób?

              Zachowanie sędzi Sotomayor uważam za CELOWE złamanie zasad s-v, za CELOWE działanie uświadamiające. I choć nie choruję na cukrzycę, nie jestem osobą niepełnosprawną, o widocznym upośledzeniu, oszpeceniu (poza ogólnym brakiem "okładkowej" urody), działanie to POPIERAM. W imię uświadamiania problemów zdrowotnych tym wszystkim, którym nie zapewnili tego rodzice, którzy sami sobie tego nie zapewnili w dobie powszechnie dostępnej informacji.

              • ankac23 Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 09:56
                claratrueba napisała:

                > Minniu, czy to, że rodzic nie radzi sobie z wyjaśnieniem a dziecko z emocjami t
                > o jest jakieś kryterium poprawności zachowania innych osób?
                >
                > Zachowanie sędzi Sotomayor uważam za CELOWE złamanie zasad s-v, za CELOWE dział
                > anie uświadamiające. I choć nie choruję na cukrzycę, nie jestem osobą niepełnos
                > prawną, o widocznym upośledzeniu, oszpeceniu (poza ogólnym brakiem "okładkowej"
                > urody), działanie to POPIERAM. W imię uświadamiania problemów zdrowotnych tym
                > wszystkim, którym nie zapewnili tego rodzice, którzy sami sobie tego nie zapew
                > nili w dobie powszechnie dostępnej informacji.

                Nic dodać, nic ująć. Gratuluję nadzwyczaj mądrej refleksji, popieram w pełni, chociaż i tak nadal będzie tu podważana...
                Więcej tolerancji dla "innych", niż sami jesteśmy!
                • claratrueba Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 10:38
                  Gratuluję nadzwyczaj mądrej refleksji, popieram w pełni, c
                  > hociaż i tak nadal będzie tu podważana...
                  > Więcej tolerancji dla "innych", niż sami jesteśmy!

                  Dziękuję Ci za słowa uznania. Ale użyte przez Ciebie słowa "tolerancja"i "inni" mi nie pasuje. To są ludzie TACY SAMI jak my, bo o wartości człowieka nie decyduje jego stan zdrowia, jego sprawność, uroda czy jakiekolwiek" fizyczne właściwości". To są ludzie, których ŻYCIE JEST INNE- z konieczności. Nie oni. To trzeba pojąć i akceptować a nie łaskawie tolerować.


                  • ankac23 Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 10:50
                    claratrueba napisała:
                    To są ludzie TACY SAMI jak my, bo o wartości człowieka nie decy
                    > duje jego stan zdrowia, jego sprawność, uroda czy jakiekolwiek" fizyczne właści
                    > wości". To są ludzie, których ŻYCIE JEST INNE- z konieczności. Nie oni. To trze
                    > ba pojąć i akceptować a nie łaskawie tolerować.


                    Dlatego napisałam "inni" w cudzysłowiu, bo masz rację - są tacy jak wszyscy... Nawołując do tolerancji, myślałam, że może idąc tym tokiem myślenia, niektórzy przestaną patrzeć tylko na swój czubek nosa, swoje odczucia i swoje fobie, które w tym wątku się szczególnie ujawniły...
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 11:21
                    tak : ) na moment stane sie adwokatem diabla.
                    nawet jesli sedzia Sotomayor zrobila to celowo, to nie wiem czy to byla wlasciwa droga do szerzenia oswiaty o cukrzycy. jako znany sedzia, mysle ze ma lepsze okazje do szerzenia wiedzy, np w wywiadach TV.

                    zalozmy, ze droga sedzi pojda inni.
                    migrenicy np tez nieraz potrzebuja injekcje i to juz natychmiast. komus przeszkadza szklo kontaktowe, przy stole prosi wiec o szklanke wody i przy stole wyjmuje szkielka,
                    czysci je i wklada do oka z powrotem - to przeciez koniecznosc, bo bez tego nie widzi,
                    a wstydzic sie nie ma czego.
                    podobniez z aparatem sluchowym, komus padla bateria, musi zmienic - nic takiego,
                    z tym ze niezbyt nowa wkladka do ucha za estetyczna nie jest - ale zmieniac przy stole mozna?
                    komus sie stuczna noga obluzuje itd itp..

                    gdzie lezy granica?

                    Minnie
                    • claratrueba Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 12:21
                      > gdzie lezy granica?

                      W intencjach i obiektywnej konieczności.
                      Przykład intencji:
                      Sędzia Sotomayor uznała, że jej autorytet (niewątpliwy i ogromny dla każdego, kto jest w stanie docenić jej ogromne osiągnięcia i zawodowe i jako społecznika) nakazuje jej walkę o zrozumienie cukrzycy i i osób na nią chorujących. Mając pełną świadomość, że zostanie zakwalifikowana przez wiele osób jako "niewychowana", bo to jest kobieta niezwykle inteligentna. Więc doskonale wiedząca, że ludzie, którzy oglądają w tv wywiady z sędzią sądu najwyższego to takiej edukacji raczej nie potrzebują. Potrzebują ci, którzy przełączą na "jakiś film" wiec tam sie do nich dociera.
                      Obiektywna konieczność:
                      to po prostu obiektywna konieczność w tym momencie. Czyli niemożliwość odłożenia w czasie i miejscu wykonania np. owego zastrzyku. Jeżeli Minniu, jako osoba dobrze wychowana, ale bardzo cierpiąca nie będziesz czuła się na siłach by odejść od stołu, bojąc się utraty równowagi, utraty przytomności, wymiotów to każda osoba z odrobiną takich cech ludzkich jak empatia, współczucie i poczucie wspólnoty z innymi osobnikami swojego gatunku nie odmówi ci prawa do wykonania niezbędnego zabiegu. I DYSKRETNIE ODWRÓCI WZROK by Cie nie krępować.
                      Natomiast jeżeli "zejście z oczu" innym taka osoba ma, nie grozi jej to niczym a tego nie robi. To jest to egoistyczne lekceważenie innych. Soczewka kontaktowa moczona w szklance, bateria to lekceważenie.
                      Oczywiście, ocena czy zachowanie z powodów zdrowotnych jest lekceważeniem czy koniecznością jest trudna. Moim zdaniem, należy z góry zakładać, że to konieczność. Osoby bardzo skupione na sobie (bądź potomstwie) mogą mieć z tym problem. Ale to problem ich skupienia na swoich odczuciach wyłącznie.
                      Wiesz Minniu, mam taką książkę - poradnik, który bardzo mi przypomina, może niezupełnie treścią a raczej tonem wypowiedzi, opinie ludzi, którzy uważają, że należy chować się przed innymi ludźmi z pewnymi życiowymi koniecznościami. Nie jest to podręcznik s-v, jest to podręcznik przetrwania dla żołnierzy jednostek specjalnych a konkretnie rozdział "jak zachowywać się w morzu gdzie żerują rekiny." Bardzo ciekawy, jednak wolę naszą ludzką cywilizację.
                      • nchyb Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 14:51
                        > st to podręcznik s-v, jest to podręcznik przetrwania dla żołnierzy jednostek sp
                        > ecjalnych a konkretnie rozdział "jak zachowywać się w morzu gdzie żerują rekiny

                        Claro, jeżeli z tą książka to nie przenośnia, to bardzo mnie zaciekawiło - co robić należy w przypadku pobytu w morzu podczas żeru rekinów?
                        • claratrueba Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 15:18
                          nchyb,
                          to nie przenośnia to SAS survival guide autor John "Lofty" Wiseman były żołnierz, były instruktor SAS. Ale na forum s-v nadaje się tylko 1. nie wykonywać żadnych ruchów (dla dobrego pływaka wykonalne) by nie zwrócić na siebie uwagi. 2. jeśli już jest- uciekać w bok, rekin nie jest w stanie skręcić szybko. Ale reszta się nie nadaje, choć jest najważniejsza dla przetrwania bo dot. produktów przemiany materii (i "półproduktów" tejże)
                          • nchyb Re: Niech zgadne..... 11.06.14, 15:42
                            dziękuję smile
                            nie będę próbować kąpać się z rekinami, te produkty przemiany materii mogą nie pozwolić wink
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Niech zgadne..... 12.06.14, 07:15
                        claratrueba napisała:
                        Sędzia Sotomayor uznała, że jej autorytet (niewątpliwy i ogromny dla każdego, kto jest w stanie docenić jej ogromne osiągnięcia i zawodowe i jako społecznika)
                        nakazuje jej walkę o zrozumienie cukrzycy i i osób na nią chorujących.


                        To traci bardzo polityka "cel uswieca srodki", a srodki choc moga w rzadkich przypadkach usprawiedliwic nawet morderstwo czy raczej - zabojstwo, to w wiekszosci stosowane sa watpliwie,
                        i tu skomentuje kolejna wypowiedz:


                        Więc doskonale wiedząca, że ludzie, którzy oglądają w tv wywiady z sędzią sądu najwyższego to takiej edukacji raczej nie potrzebują. Potrzebują ci, którzy przełączą na "jakiś film" wiec tam sie do nich dociera.

                        raczej odwrotnie, poniewaz imo ktos kto przelacza "na jakis film" zorientuje sie szybko ze to nie film a dokudrama i przelaczy znowu.
                        szansa ze srednia w USA predzej obejrzy wywiad z Sonia Sotomayor u Oprah- y niz z
                        Sotomayor dokumentary, jest o wiele wyzsza.
                        zatem wiecej dotrze z wywiadu.

                        Tylko w jednym przypadku sie z toba zgodze, gdy doszlo juz do takiego stanu iz mozna stracic przytomnosc, moze krecic sie w glowie itp to wtedy jest sie usprawiedliwionym,
                        ale tak dla "oswiaty'? mysle, ze sa lepsze metody smile

                        Nie ma tez dwoch zdan co do tego ze jakiekolwiek by to nie byly pobudki ze strony osob wykonujacych rozne 'medyczne czynnosci', absolutnie nie powinno sie im przygladac.
                        Nie powinno to wszkaze tez byc zielonym swiatlem dla dokonywania owych czynnosci.

                        To jest to egoistyczne lekceważenie innych. Soczewka kontaktowa moczona w szklance, bateria to lekceważenie.

                        ale dlaczego? i jeden i drugi moze walczyc o szerzenie oswiaty w jego dziedzinie,
                        a zwlaszcza niedoslyszacy moze miec dosyc stygmatyzacji z powodu nieslyszenia, aparatu.
                        zdziwilabys sie ile ludzi wciaz uwaza ze gluchy = glupi, a aparat sluchowy wciaz budzi
                        wielkie zaciekawienie, i uwaza sie ze najlepszy aparat sluchowy to taki ktorego nie widac.
                        NIE WIDAC. a dlaczego ma nie byc widac?
                        a najgorsze to to, ze duzo nieslyszacych w to wierzy.
                        lekcewazenie? imo - nie, edukacja.


                        Minnie
                        • claratrueba Re: Niech zgadne..... 12.06.14, 09:51
                          Minniu,
                          co do skuteczności takiego a nie innego przekazu to raczej myślę, że grubo się mylisz. Oglądalność nie ma bezpośredniego wpływu na zmianę postaw i poglądów. A przekaz tym jest bardziej przekonujący im mniej widz ma świadomość iż jest przekonywany. Działanie sędzi Sotomayor to klasyczny product placement, który okazuje się nieporównanie skuteczniejszy nawet jeśli widz przełączy niż prezentowanie czegoś w programie, który ma masową oglądalność, z której wcale nie wynika masowa chęć zmiany poglądów lub przekonań widzów całkowicie świadomych, że ktoś chce na ich poglądy wpłynąć.
                          Proponuję byśmy nie kontynuowały tematu (nie ma związku z syt. samolotową, a ma z moim wykształceniem to się zacznę wymądrzać, a nie wypada)
                          Natomiast to:
                          > To traci bardzo polityka "cel uswieca srodki",
                          To święta prawda o tym, jak powstała cywilizacja ludzka czyli jeden gatunek zwierząt uznał, że cel jakim jest ochrona wszystkich osobników w stadzie a więc i słabych- chorych, kalekich, brzydkich a nie tylko silnych jak u innych zwierząt (wyjątek- inne naczelne- małpy) uświęca środek jakim jest podporządkowanie wygody, poczucia bezpieczeństwa, strachu jednostki.Oczywiście było to łatwiejsze w małym stadzie australopiteków niż w molochu społeczeństwa. I stąd poczucie "obcości" i wobec niewiązanych z nami ludzi, stawianie swoich interesów, samopoczucia ponad potrzeby innych, i postawa rywalizacyjna "widok moich oczu, mój strach, moje potomstwo jest ważniejszy niż twoja potrzeba zdrowotna".
                          A potem, kiedy ta niezadowolona pani, ten niezadowolony rodzic sami będą mieli (lub ich bliscy) jakąś potrzebę zdrowotną, to bardzo będą oburzeni, że u innych wzbudza dokładnie taką niechęć, nieakceptację jaka prezentują sami.
                          Sędzia Sotomayor nie musiałby podejmować swojej akcji gdyby nie postawa pani z samolotu i części uczestników dyskusji. Gdybyśmy wrócili do postawy ludzi pierwotnych- jest jednym z nas takim jaki jest.
                          • wioskowy_glupek Re: Niech zgadne..... 15.06.14, 12:12
                            Akurat zachowanie tej sędzi w odróżnieniu od kobiety z samolotu było zwykłą prowokacją i buractwem.
    • shmu Re: Cukrzyca ... 11.06.14, 16:15
      Ja mam odmienne zdanie od wiekszosci.

      Uwazam, ze pani, ktora robila badanie powinna byla wyjsc do toalety, jesli nie byla to sytuacja podbramkowa (jest jej bardzo slabo lub jest to trudne z innych wzgledow). W toalecie mozna umyc rece, usiasc na zamknietej toalecie itp. Nie mowie tak, ze wzgledu na widok krwi, ktory nie robi na mnie wrazenia per se. Ze wzgledu na higiene. W samolocie, robi badanie w miejscu, w ktorym ludzie przebywaja kilka godzin, takze jedza. Fakt faktem, nie wiem jak taka maszynka do robienia pomiaru dziala, nie wiem jak daleko jest wysunieta igla, jak sie ja zmienia (i czy w ogole), jak realne jest uklucie sie przez osobe trzecia, np. w przypadku turbulencji (jesli wypusci ten sprzet z rak) lub zabrudzenie stolika krwia. Jak mniemam jest wiele roznych aparatow... Jest wiele chorob przenoszonych przez krew, tych lekkich i tych ciezkich, jak np. hepatitis C, na ktora nie mozna sie zaszczepic, a prawdopodobienstwo zakazenia jest wielokrotnie wieksze niz np HIV. Stad moze sie to nie podobac.

      Inne aspekty, jak to, ze robi to na widoku, przy dzieciach, widok krwi, mi nie przeszkadzaja.
      • agulha Re: Cukrzyca ... 11.06.14, 20:48
        Twój argument nie do końca jest słuszny. Większość chorób, które wymieniasz, przenosi się właśnie drogą krwi (przez krew i do krwi). Jeżeli zatem pozostaną plamy krwi i nie zostaną zmyte i porządnie zdezynfekowane przez obsługę, to prawdopodobieństwo zarażenia kogoś w toalecie jest większe, ponieważ toaleta jest używana przez większą liczbę pasażerów, niż jedno miejsce. (Fotela, stolika używa 1 pasażer/lot, a toalety wiele osób w czasie jednego lotu). Upaćkanie np. stolika do przewijania może teoretycznie skończyć się zakażeniem.
        Zakażenie drogą pokarmową jest akurat mało prawdopodobne. To raczej choroby układu pokarmowego - jak ktoś ma owsiki albo tasiemczycę i rąk nie myje.
      • aqua48 Re: Cukrzyca ... 11.06.14, 21:05
        shmu napisała:

        > jak realne jest uklucie sie przez osobe trzecia, np. w przy
        > padku turbulencji (jesli wypusci ten sprzet z rak)

        Nawet w przypadku turbulencji w samolocie upuszczone przedmioty upadają na podłogę (pod nogi), nie fruwają beztrosko po całej kabinie smile jak to niekiedy widać na filmach..
      • majenkir Re: Cukrzyca ... 13.06.14, 03:04
        shmu napisała:
        Fakt faktem, nie wiem jak taka maszynka do robienia pomiaru dziala, nie wiem jak daleko jest wysunieta igla, jak sie ja zmienia (i czy w ogole), jak realne jest uklucie sie przez osobe trzecia, np. w przypadku turbulencji (jesli wypusci ten sprzet z rak)


        Wrzucam film, bo widze, ze duzo ludzi nie ma pojecia jak to dziala I wyglada. Nie ma zadnej mozliwosci przypadkowego uklucia. Igla nigdy nie jest na wierzchu, wysuwa sie tylko na chwile po przycisnieciu przycisku.

        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Igly ... 13.06.14, 04:26
          a to juz doprawdy rozne sa:

          https://i.chzbgr.com/maxW500/2223279360/hA783F4D0/

          Minnie
          • nchyb Re: Igly ... 13.06.14, 08:48
            a nie, takich kotów u nas w PL w aptece jako glukometr nie sprzedają...
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Igly ... 13.06.14, 08:57
              nchyb napisała:
              a nie, takich kotów u nas w PL w aptece jako glukometr nie sprzedają...

              moze jeszcze nie doszly, po prostu.
              hmm, ale moze sie da sprowadzic z UK, US lub zamowic online? wink

              Minnie
              • nchyb Re: Igly ... 13.06.14, 09:17
                no to czekamy smile
          • majenkir Re: Igly ... 13.06.14, 13:42
            big_grinbig_grinbig_grin
    • przeciezwiadomo Re: Cukrzyca ... 12.06.14, 18:56
      Typowy problem z niczego smile
      Niektórzy nie mają co robić, czym się zająć chyba smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka