Dodaj do ulubionych

Z dzieckiem w towarzystwo

06.07.14, 09:30
Ciekawa jestem Waszego zdania (i ewentualnych pomysłów) na temat następującej sytuacji: znajomy ma ok. 1,5 roczne dziecko, które często zabiera na spacery, także solo (czyli sam, bez mamy dziecka). Podczas tych spacerów przychodzi w różne miejsca, gdzie ma nadzieję (uzasadnioną) spotkać grono swoich kolegów i koleżanek. Np. do kawiarnianych ogródków.
Uprzedzając - nie są to jakieś speluny, gdzie dziecku cokolwiek łącznie z wysłuchiwaniem wulgaryzmów groziłoby - żeby jasność była.
Ludzie z tego towarzystwa w większości mają dzieci, acz nie tak małe, jak ten pan, ale nie zabierają ich specjalnie na spotkania z resztą. Jeśli komuś zdarza się przypadkiem spotkać znajomych w kawiarnianym ogródku idąc z dzieckiem/dziećmi, to na ogół zamieni kilka słów i idzie dalej, a nie rozsiada się z dzieciakami. Ten pan nie kryje, że przychodzi podczas spaceru z dzieckiem specjalnie, by się z resztą spotkać.

Moim (i nie tylko moim) zdaniem nie jest to właściwe zachowanie, bo siłą rzeczy dziecko absorbuje innych, trzeba uważać na głośniejsze rozmowy, czy śmiech, gdy zaśnie, nie można w pobliżu palić itd. Kilka razy parę osób starało się zwrócić panu delikatnie uwagę np. mówiąc, że kawiarniany/piwny ogródek to może niekoniecznie miejsce dobre dla dziecka, ale pan chyba nie zrozumiał intencjismile, bo podkreślał, że jako ojciec wie, że dziecku to nie zaszkodzi.
No i pewnie nie zaszkodzi, ale nam się odechciało "imprezować" z malcem. Jak wspomniałam - co innego, gdyby pan przechodząc obok przypadkiem nas spotkał, na chwilkę się dosiadł z dzieckiem, albo gość był w jakiejś awaryjnej sytuacji, że zobaczyć się z nami musi w jakiejś sprawie, a dziecka nie ma z kim zostawić, ale on po prostu specjalnie z nim przychodzi. Ostatnio jedna z pań zazartowała, że może umówimy się wszyscy na placu zabaw, ale do pana nadal nie dotarło...

Jak wg Was kulturalnie, ale jasno i klarownie dać gościowi do zrozumienia, że jego przychodzenie do towarzystwa z dzieckiem jest dla nas uciążliwe?
Obserwuj wątek
    • beata_ Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 11:02
      Pan najwyraźniej chce połączyć przyjemne z pożytecznym, a raczej pożyteczne z przyjemnym. smile
      Wygląda na to, że nudzi mu się podczas "samotnych" spacerów z dzieckiem i stąd jego świadome (lub podświadome) kierowanie kroków w okolice, gdzie może spotkać znajomych ++1,5 roku.

      Czy można temu jakoś zaradzić? Chyba będzie trudno - ja w każdym razie nie mam pomysłu, skoro pan nie reaguje na aluzje.

      No i ogródek kawiarniany, to co innego niż proszone przyjęcie... Jeśli pan (dołączając do grupy) wymaga szczególnych względów z uwagi na obecność dziecka, to zdecydowanie warto powiedzieć o tym wprost. Jeśli natomiast jest to coś w rodzaju autocenzury (bo inni uważają, że ów wzgląd na dziecko trzeba mieć), to chyba lepiej odpuścić - nie ograniczać się w niczym, z wyjątkiem może palenia. Niezależnie od tego czy pan jako ojciec ma jakąś obiektywną rację co do szkodliwości (lub nieszkodliwości) uczestnictwa dziecka w ogródkowym spotkaniu, tylko z racji tego, że jest ojcem i wie lepiej. smile

      I kolejne "jeśli" - skoro obecność dziecka (bez względu na przyczyny) rzeczywiście przeszkadza w "imprezowaniu", to też uważam, że trzeba to panu grzecznie powiedzieć wprost. Np. "słuchaj, fajnie jest cię widzieć, ale może następnym razem dołącz do nas bez dziecka, bo nas to ogranicza".
      • kora3 Miła Beato :) 06.07.14, 11:14
        Prawdopodobnie masz rację co do powodów, dla których pan nawiedza towarzystwo z dzieckiem smile
        Niemniej - jego przyjemne z pożytecznym nie może wiązać się z ograniczeniami dla innych.
        Np. w temacie palenia. Ja palę b. okazjonalnie i najczęściej przyznaję we wspomnianych ogródkach przy kawie, piwku, czy drinku. Dlaczego mam musieć z tego rezygnować, czy odchodzić gdzies dalej, bo panu zachciało się przyjść z dzieckiem?
        A co z tymi z towarzystwa, którzy palą więcej, częściej?
        To samo tyczy się alkoholu - mnie osobiście picie przy dziecku kojarzy się z patologią Beato i naturalnie nie chcę, by postrzegano mnie w taki sposób. Niestety, gdy przy stoliku siedzi 10 osób z piwem i stoi wózeczek z dzieckiem, to wygląda to jak wygląda i kojarzy się, przynajmniej niektórym, jak kojarzy.

        Żeby jasność była - zdarza mi się dość często spotykać z bliskimi koleżankami, które mają dzieci (akurat w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym) i pojawiają się wraz z nimi. Czasem dlatego, ze tak wychodzi, a czasem specjalnie, żeby dzieciaki zobaczyły się z "ciocią". Tylko, że wiem o tym wcześniej, ze tak spotkanie będzie przebiegać, wybieramy stosowne miejsce oraz nie pijemy alkoholu i nie palimy przy dzieciach.
        • beata_ Nie pozostaje więc nic innego, 06.07.14, 11:49
          jak poprosić pana wprost o nieprzychodzenie z dzieckiem.

          A tak przy okazji - trudno jest odpowiadać za skojarzenia i wybory innych. smile
          Komuś się wózek z dzieckiem przy stoliku zastawionym szklankami/butelkami z piwem źle kojarzy - jego problem. Chyba że skojarzenia mają sami biesiadnicy - wtedy jak wyżej.
          Co do palenia - uważam, że da się tak palić, żeby zwłaszcza na wolnym powietrzu dymu nie kierować nie tylko w stronę dziecka ale i pozostałych też.

          Powtórzę - wszystko według mnie zależy od sytuacji.
          Jeśli pan wymaga szczególnego traktowania, to sprawa jest jasna - należy mu bezwzględnie wyperswadować takie "naloty".
          Jeśli pan jest osobnikiem niewymagającym (czy niefrasobliwym), a ograniczenia nakładają sobie sami uczestnicy w trosce o dobro dziecka i własne samopoczucie, to albo powinni się nie ograniczać, albo znów jak wyżej.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Miła Beato :) 06.07.14, 12:03
          kora3 napisała:
          To samo tyczy się alkoholu - mnie osobiście picie przy dziecku kojarzy się z patologią Beato i naturalnie nie chcę, by postrzegano mnie w taki sposób.

          Nie przesadasz aby Koro.
          co innego budka z piwem i ciagniecie piwa z gwinta,
          co innego kawiarnia gdzie piwo powinno byc podane w ladnym kieliszku od piwa,
          czy inny alkohol w stosownym szkle.

          dzieci tez powinny sie uczyc kultury picia alkoholu, i kto jak nie dorosli maja im dac przyklad.

          z kolei palenie - to rzeczyscie problem, bo przy dziecku nie powinno sie absolutnie palic.
          nie powinno sie palic przy innych w ogole, i dziwie sie ze w kawiarni nie obowiazuje zakaz palenia w ogole, no ale, nie moja sprawa.
          mozna wstrzymac sie od palenia, mozna odejsc i zapalic dalej, ostatecznie mozna szczerze poprosic kolege aby zostawial dziecko w domu z matka bo krepujecie sie swobodnie palic.

          kolega zostal ojcem, pamietam jak posiadanie malego dziecka wyobcowuje,
          moze byscie sie tak zlitowali nad czlowiekiem ktory w widoczny sposob cierpi
          na osamotnienie i dali od czasu do czasu z wami z dzieciakiem posiedziec?

          Minnie
          • kora3 Damo 06.07.14, 12:46
            Moim (nie tylko moim) zdaniem opieka nad dzieckiem nie jest odpowiednią chwilą na picie alkoholu. Czy pan tenże pije podczas tych spotkań, uwagi szczególnej nie zwracam, na pewno nie jest on pijany. Natomiast uważam, że tam gdzie jest alkohol, nie ma miejsca na małe dzieci. Nie chcę być (nie tylko ja) kojarzona z obrazkiem pt. stół zastawiony piwem/drinkami + wózeczek z małym dzieckiem.
            Co ro wyalienowania pana po urodzeniu dziecka - nie zgadzam się kompletnie Damo. Pan ten bywa nierzadko w naszym towarzystwie BEZ dziecka, znaczy znajduje na to czas i ośmielam się przypuszczać, ze znacznie mniej czasu na towarzyskie zabawy ma matka tego dzieciątka, niż on. Nie jest to, żeby jasnośc była absolutnie moja sprawa, stwierdzam jedynie fakt.
            Podobnie - moim osobistym zdaniem po to człowiek idzie na spacerek z dzieckiem, żeby ten czas spędzać właśnie z dzieckiem, a nie żeby przy okazji spotkać znajomych, z którymi może umówić się solo (znaczy - bez dziecka). Dla mnie to takie "Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek" - znaczy biore dziecko na spacer, a tak naprawdę ide się zabawić ze znajomkami. To jest sprawa tych państwa, owszem, ale ja (nie tylko ja) nie mam najmniejszej ochoty w tej szopce uczestniczyć.

            Co do palenia - w PL w ogródkach poza wyjątkami wolno palić
            • pierwszykot Re: Damo 09.07.14, 14:53
              . "Nie chcę być (nie tylko ja) kojarzona z o
              > brazkiem pt. stół zastawiony piwem/drinkami + wózeczek z małym dzieckiem. "
              I tu jest clou ... kurcze jeśli lubisz gościa to nie przejmuj się co " ludzie powiedza" - strasznie to malostkowe i zasciankowe. .. zajrzyj do Krakowa na rynek czy Kazimierz - nikogo dzieci nie dziwią ( są nawet foteliki dla nich smile ). Nie wspomnę już o np Włoszech czy Hiszpanii. .. niezmiernie zadziwia mnie ze ludzie bardziej przejmują się obcymi niż bliskimi (tutaj znajomym) ehh
              • urko70 Re: Damo 09.07.14, 15:04
                pierwszykot napisała:

                > N
                > ie wspomnę już o np Włoszech czy Hiszpanii. .. niezmiernie zadziwia mnie ze lud
                > zie bardziej przejmują się obcymi niż bliskimi (tutaj znajomym) ehh

                Potwierdzam, wielokrotnie widziałem na południu biesiadujących przy piwie, winie a tuż obok małe dzieci biegały, bawiły się.
                Szkoda, że u nas ludzie nie umieją biesiadować przy dzieciach.
                • kora3 Re: Damo 09.07.14, 15:35
                  Urko, ja nie wiem czy nie umieją i nie zastanawiam się nad tym. Dla mnie sprawa jest prosta: albo alkohol, albo opieka nad dzieckiem. Taki mam pogląd i tyle. Może częściowo wziął się on stąd, że wielokrotnie miałam okazję słyszeć o skutkach (i widzieć je także) picia przy dzieciach. Nie, niekoniecznie zaraz denaturat i w sztok.
                  • urko70 Re: Damo 09.07.14, 16:02
                    kora3 napisała:

                    > Urko, ja nie wiem czy nie umieją i nie zastanawiam się nad tym.

                    Gdyby umieli to nie robili by problemów z tego, że dziecko sobie biega obok.

                    > Dla mnie sprawa
                    > jest prosta: albo alkohol, albo opieka nad dzieckiem. Taki mam pogląd i tyle.

                    Za prawdę powiadam, Ci, ze można pić alkohol i nie upijać się.
                    Poza tym to ojciec ma się opiekować dzieckiem a nie całe popijające towarzystwo.
                    • kora3 Re: Damo 09.07.14, 16:23
                      no jeśli półtoraroczne dziecko tak sobie biega samopas, to ....

                      Zaprawdę starasz się być złośliwy i kompletnie ignorujesz to co piszę.
                      Nie piszę o upijaniu się, a o piciu przy dzieciach. Nie jestem za tym i nie chcę pić przy dziecku, na którego towarzystwo jestem niejako SKAZANA.
                      • urko70 Re: Damo 09.07.14, 23:13
                        kora3 napisała:

                        > no jeśli półtoraroczne dziecko tak sobie biega samopas, to ....

                        teraz dodasz nam tu garść mrożących w żyłach sytuacji ?
              • kora3 Re: Damo 09.07.14, 15:31
                hehe do Krakowa nie musze "Zaglądać" - miałam okazję tam mieszkać czas jakiś. I nie chodzi o to, co ludzie powiedzą, choć domyślam się, ze tak to zabrzmiało: po prostu JA uważam, że przy dzieciach nie powinno się pić alkoholu. Skoro tak uważam, to konsekwencją tego jest niechęć do robienia czegoś, co sama uważam za naganne.

                Podobnie - uważam, ze nie powinno się zażywać narkotyków, wiec nie chcę być w towarzystwie, w którym ludzie np. pala jointy. Rozumiesz?
    • tumanka Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 11:47
      A on wychodzi na te spacery z dzieckiem na ciemną noc? Bo jeśli o bardziej dziennej porze, to nie wiem, co to za szalone imprezy w tych ogródkach kawiarnianych organizujecie wtedy, że wam dziecko przeszkadza. Jeśli dziecko śpi, można wózeczek postawić dwa metry dalej, byle na widoku, żeby nie łykało dymu i nie budziło się waszymi pijackimi śmiechami.

      W krajach o wyżej rozwiniętej kulturze kawiarnianej (a choćby u naszych południowych sąsiadów) małe dziecko w knajpianym ogródku nie gorszy.
      • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 12:51
        tumanka napisała:

        > A on wychodzi na te spacery z dzieckiem na ciemną noc?

        Nie, np. wczesnym wieczorem, późnym popołudniem

        Bo jeśli o bardziej dzie
        > nnej porze, to nie wiem, co to za szalone imprezy w tych ogródkach kawiarnianyc
        > h organizujecie wtedy, że wam dziecko przeszkadza.


        Napisałam wyraźnie dlaczego jego obecność jest niepożądana


        Jeśli dziecko śpi, można wóz
        > eczek postawić dwa metry dalej, byle na widoku, żeby nie łykało dymu i nie budz
        > iło się waszymi pijackimi śmiechami.


        Może postawić sobie nawet na środku deptaka, co mnie to?smile
        Ja się nie umawiałam na spotkanie z gościem z małym dzieckiem, tylko ze znajomymi - dorosłymi, bez dzieci.
        >
        > W krajach o wyżej rozwiniętej kulturze kawiarnianej (a choćby u naszych południ
        > owych sąsiadów) małe dziecko w knajpianym ogródku nie gorszy.


        Mnie nie gorszy, acz mam swoje zdanie na ten temat - dla siebie. Mnie się jedynie nie podoba, że gość narzuca nam obecność swego dziecka.
        >
        >
      • znana.jako.ggigus też nie rozumiem problemu 06.07.14, 12:52
        o ile ktoś nie pochyla się i nie dmucha zdiekcu dymem w twarz i się nie zalewa w trupa, to przecież można dziecko do ogródka piwnego brać.
        W Bawarii to też normalne. W końcu umiarkowana konsumpcja to podstawa.
        Nie powinno się dymem nikomu szkodzić, czy dzoecku czy niepalącemu tak przy okazji.
        • kora3 ależ do ogródjów piwnych mozna zabierać 06.07.14, 13:10

          co się i kogo chce o ile nie zabrania tego prawosmile
          ja mówię p przychodzeniu z dzieckiem do KONKRETNEGO towarzystwa, które z dzieckiem nie zapraszało, nikt z dzieckiem nie przyszedł poza tym panem i generalnie bawi się w swoim dorosłym gronie.
          • znana.jako.ggigus z opisu wynika, że to nieszkodliwe 06.07.14, 13:26
            dziecko i pan też jest na luzie. Więc w czym problem?
            Bo ja koszmarnie wspominam wizytę u koleżanki i rozmowę przerywaną albo przez koleżankę i okrzyki co córki uważaj itepe, albo ta mała mi przynosiła wszystkie swoje zabawki.
            Ale byłam w też w ogródku piwnym i kolega nauczył swego syna gestu stukania się szklanką, więc się co pięć minut stukałam z trzylatkiem. On miał herbatę owocową, a ja piwo i problemu nie widziałam ani ja, ani jego rodzice.
            • kora3 Re: z opisu wynika, że to nieszkodliwe 06.07.14, 13:39
              Ggigus - nie mówimy o tym, czy dziecko jest "szkodliwe" smile Nie, nie jest jakieś szczególne na tle dzieci w zbliżonym doń wieku.
              Nie w tym jednak nadal rzecz.
              Jeśli umawiam się z kolezanką u niej, a w domu są dzieci, to licze się z ich obecnością z założenia. Jeśli umawiam się z kolegą i wiem, że przyjdzie z dzieckiem (z checi obu stron, albo konieczności) to także się z tym liczę.
              Natomiast, jak większość ludzi nie lubię być zaskakiwana takimi niespodziankami. Umawialiśmy się w dorosłym gronie BEZ dzieci.
              W tym towarzystwie są ludzie majacy dzieci zarówno małe, jak i w wieku już studenckim - nikt z dziećmi nie przychodzi. Nie chodzi o to, ze nie mógłby - mógłby, ale uprzednio uzyskawszy akceptację reszty w temacie. Nie wszyscy są entuzjastami spotkań na zasadzie kinderspędu szczególnie gdy się na to nie umawiali.
            • dar61 Miłe złego początki .... 06.07.14, 23:54
              {Znana.jako.ggigus}:

              ... Więc w czym problem ...
              Bo ja koszmarnie wspominam wizytę u koleżanki i rozmowę przerywaną albo przez koleżankę - i okrzyki [d]o córki, „uważaj" itepe; albo [gdy] ta mała mi przynosiła wszystkie swoje zabawki ...
              *

              Problem powyższy widziałbym inaczej.

              ... Ale byłam [...] też w ogródku piwnym i kolega nauczył swego syna gestu stukania się szklanką, więc się co pięć minut stukałam z trzylatkiem. On miał herbatę owocową, a ja piwo, i problemu nie widziałam ani ja, ani jego rodzice ...

              Ten gest, biorąc ów zwyczaj historycznie, to udowadnianie, że się podało współbiesiadnikowi napój nietrujący - stuknięcie naczyń musi być na tyle mocne, by oba trunki się wychlapywały i mieszały.
              Jeśli ów ojciec dzieciom czyni klasycznie, stukając się z synem, nie dziwi mnie, że syn zaczyna ... podkradać piwo nieznajomym współbiesiadni[cz]kom. Może to nawet początek uzależnienia...
              Obym się mylił - poznałem pewnego ojca, jaki - zwyczajowo - pozwala swemu synowi 2-3-latkowi spijać pianę z piwa. Tata raz dzieniie piwko - to i syn przybiega dopominać się o swoją dawkę. Ojciec ów wspomniał nawet, że sam za młodu też tak spijał. To była PL okolica podgórska, bogata w tradycje. I zwyczaje.

              Porady do głównego pytania wątku poskąpię, z przyczyny traktowania samego problemu odganiania taty z dziecięciem jako pewnika, jako pomysłu nienaruszalnego.
              Biesiada rozdzielnowiekowa w publicznym przybytku, nie-sa-mo-w-ite...

              */ zmiany d61

              ***
              Pożar minus zapałki
          • beata_ A pana w ogóle ktoś zapraszał? 06.07.14, 13:42
            Bo zrozumiałam, że się pojawił "przypadkiem"*, będąc na spacerze z dzieckiem...
            To trochę jednak zmienia chyba sytuację i powstawałoby pytanie, czy w ogóle "miał prawo" dołączyć do towarzystwa.

            Nadal uważam, że skoro obecność pana w jakiś sposób przeszkadza, należy mu o tym powiedzieć wprost. Nadal też sądzę, że jeśli dziecko nie jest absorbujące i pan nie wymaga od nikogo specjalnego traktowania (nic o tym nie mówisz), to problem jest ciut wydumany. Odpowiedzialny (według Was) jako ojciec czy nie, nie odpowiada za Wasze odczucia i poglądy. Nie siedzi w niczyjej głowie i sam z siebie nie zgadnie, że coś jest nie tak. Wspomniałam już na samym początku - jest różnica między "proszonym" przyjęciem a niezobowiązującym spotkaniem towarzyskim w ogólnie dostępnym ogródku kawiarnianym czy piwnym.

            * "przypadkiem" kontrolowanym smile
            • znana.jako.ggigus no właśnie - jest to z opisu osoba bezproblemowa 06.07.14, 13:44
              Wg mnie takim bezproblemowym ludziom należy się bezproblemowe traktowanie.
            • kora3 Nie, ale i nie musiał Beato 06.07.14, 14:16
              To są z reguły spotkania mniejszej lub większej paczki, do której normalnie może się dosiąść ktoś znajomy i to się praktykuje. Pan jako takiego specjalnego traktowania się nie domaga, ALE każdy sam z siebie wie, że przy dziecku się nie pali, że gdy śpi/ zasypia trzeba być ciszej itd.
              • beata_ No więc problem jest po stronie... 06.07.14, 14:24
                ... uczestników spotkania, którzy mają potrzebę bycia bardziej świętymi od papieża.

                Moim zdaniem wystarczy się nie ograniczać (co nie znaczy, że można i trzeba dziecku dmuchać dymem w nos), a wtedy pan tata sam wpadnie na to, żeby towarzystwo opuścić lub nie pojawiać się z dzieckiem.

                kora3 napisała:

                > To są z reguły spotkania mniejszej lub większej paczki, do której normalnie może
                > się dosiąść ktoś znajomy i to się praktykuje. Pan jako takiego specjalnego
                > traktowania się nie domaga, ALE każdy sam z siebie wie, że przy dziecku się nie
                > pali, że gdy śpi/ zasypia trzeba być ciszej itd.
                • kora3 No wiesz Beatko 06.07.14, 14:56
                  ja widzę to samoograniczanie się jednak inaczej - jeśli w towarzystwie pojawia się ktoś, kto ma szczególne względy "z urzędu" - dziecko, kobieta w ciąży, starsza, chora osoba - to kulturalny człowiek nienagabywany ogranicza się w tym czy innym względzie i nie swiadczy to o tym, że chce robić za bardziej papieskiego niż papież a o kulturze. Z kolei osoba taka, czy tez przychodzaca z taką ma świadomość, że towarzystwo musi się samoograniczać w związku z tym
                  • beata_ Bywa, że świadomości takiej... 06.07.14, 15:03
                    ... nie ma, jak widać z sytuacji opisanej przez Ciebie.
                    Więc albo należy to panu uświadomić (co jest trudne), albo "cierpieć" w milczeniu, albo jednak się nie samoograniczać.

                    kora3 napisała:

                    > [...] Z kolei osoba taka, czy tez przychodzaca z taką ma świadomość,
                    > że towarzystwo musi się samoograniczać w związku z tym
                    • baba67 Re: Bywa, że świadomości takiej... 06.07.14, 15:13
                      W sumie, jesli dziecko sie obudzi i zacznie marudzic to moze zacznie panu cos switac.
                      Bo nie ma podstaw do interwencji jesli pan sie dosiada a dziecko nie jest absorbujace. Jest jednak podstawa jesli pan zacznie sie domagac specjalnego traktowania bo sie dziecko obudzi-trzeba mu tego zwyczajnie odmowic . Wypada tez zareagowac jesli dziecko marudzi. Marudzacym dzieckiem trzeba sie zajac a ogrodek piwny to nie zlobek,
                      • beata_ A o czym ja cały czas mówię? :-)) [n/t] 06.07.14, 15:49

            • sl-14 Re: A pana w ogóle ktoś zapraszał? 06.07.14, 19:00
              > Nadal uważam, że skoro obecność pana w jakiś sposób przeszkadza, należy mu o
              > tym powiedzieć wprost. Nadal też sądzę, że jeśli dziecko nie jest absorbujące i
              > pan nie wymaga od nikogo specjalnego traktowania (nic o tym nie mówisz),
              > to problem jest ciut wydumany.

              Też mi się tak wydaje, ale z drugiej strony Kora pisze, że przy dziecku trzeba się ciszej zachowywać i nie palić. Niby nieduże ograniczenia, ale wyobraziłam sobie, ze spotykam się ze znajomymi co kilka dni, za każdym razem przychodzi kolega z dzieckiem i za każdym razem tak trzeba.
        • urko70 Re: też nie rozumiem problemu 10.07.14, 15:45
          znana.jako.ggigus napisała:

          > o ile ktoś nie pochyla się i nie dmucha zdiekcu dymem w twarz i się nie zalewa
          > w trupa, to przecież można dziecko do ogródka piwnego brać.
          > W Bawarii to też normalne. W końcu umiarkowana konsumpcja to podstawa.
          > Nie powinno się dymem nikomu szkodzić, czy dzoecku czy niepalącemu tak przy oka
          > zji.

          A może źle patrzysz, może nie dostrzegasz właściwego problemu? wink
          Może problemem nie jest dziecko a ludzie którzy "wstydzą" się zachowywać przy dziecku tak jakby chcieli gdyby tego dziecka nie było?
          Dokładnie to co piszesz w ostatnim zdaniu, mają problem z paleniem przy dziecku ale już przy dorosłych palenie to nie problem.
      • sl-14 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 13:01
        To nie jest kwestia gorszenia, tylko tego, że "socjalizacja" dzieci w miejscach publicznych często przybiera postać niezwracania uwagi na zachowanie dziecka i dręczenia otoczenia.
    • sl-14 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 12:53
      Obawiam się, że rozpętasz burzę.smile Obecnie dzieci to świętość, można (a wręcz należy) zabierać je wszędzie i zawsze, a otoczenie ma się dostosować.smile
      • znana.jako.ggigus hehe tutaj ktoś propagował przewijanie 06.07.14, 12:55
        dziecka w miejscu publicznym i nieprzejmowanie się minami otoczenia.
        W pewnym monachijskim ogródku wybuchła awantura, bo jedna pani chciała przewinąć dziecko na stole, co nie spodobało się siedzącym w pobliżu konumującym osobom. Wskutek protestów
        ta matka musiała jednak przewinąć dziecko w miejscu do tego przeznaczonym, czyli toalecie.
        • sl-14 Re: hehe tutaj ktoś propagował przewijanie 06.07.14, 12:59
          Przypomniała mi się dyskusja z kolegą, 2-3 lata temu (kiedy wprowadzono zakaz palenia w pubach). Kolega piał z zachwytu odnośnie tego zakazu, bo "dym bardzo przeszkadza" (zgadzam się z tym, żeby nie było), a sam chodzi po kawiarniach i pubach z malutkimi dziećmi i nie widzi możliwości, żeby obecność dzieci w takich miejscach mogła komuś przeszkadzać. Ba - fajnie, że jest zakaz palenia, dzięki temu on może do knajp chodzić z dzieckiem. Inna rzeczywistość, po prostu.smile
        • kora3 Sorry, ale pomysł, zeby przewijac dziecko NA STOLE 06.07.14, 13:08
          w kawiarni/restauracji itd. tchnie sf smile
          nikomu kulturalnemu nie przyszłoby takie coś do głowy
          • znana.jako.ggigus no ale tu już ktoś opisywał przewijanie dziecka 06.07.14, 13:28
            w miejscu publicznym i opisywał zniesmaczone miny.
            W ogródku piwnym, na wolnym powietrzu jest inaczej, chociaż też raz jedna pani nie chciała przewijać dziecka w toalecie, która to toaleta nie była jej zdaniem wystarczająco czysta i chciała to zrobić obok mnie. Ja akurat w tym czasie jadłam śniadanie i zaprotestowałam, więc pani oburzona wyszła. Ale kelnerka, też matka, była po mojej stronie.
            • kora3 Kazdy z mózgiem i poczuciem przyzwoitosci 06.07.14, 13:48
              byłby po Twojej stronie w opisanej sytuacji Ggigus. Nie ma to nic wspólnego z byciem rodzicem akurat.
              Są sytuacje ektremalne, kiedy naprawdę trudno znaleźć toaletę i tam dziecko przewinąć, ale pomysł, by robić to w związku z tym np. na kawiarnianym stole jest go9rzej niż debilny.

              Miałam kiedyś okazję interweniować u ochroniarza pewnego urzędu podczas masowej imprezy. Urząd ten z założenie podczas takich imprez jest otwarty, jest w nim na parterze, blisko wejścia toaleta dla interesantów z przewijakiem. Zasadniczo jednak ochrona nie pozwala korzystać z tej toalety podczas takich imprez i słusznie.
              Wlasnie słusznie POZA wyjątkami. Przechodząc obok wejścia usłyszałam wymianę zdań pomiędzy rodzicami ok. półroczniaka a ochroniarzem. Ludzie chcieli wejść do toalety przewinąć dziecko, a pan ochroniarz odsłyłał ich do ...TOI TOI, które były postawione na potrzeby widzów imprezy. Noż ludzie - trzeba nie mieć wyobraźni, żeby sugerować rodzicom przewijanie w TOI jeszcze w dodatku już sporo używanej przez imprezowiczów.
              wróciłam panu ochroniarzowi uwagę, ze rodzice maja rację, a w TOI nie da się dziecka przewinać (pomijając jej stan po paru godzinach impry), pan niechętnie, ale ich wpuścił.
              • znana.jako.ggigus jak widać - niekoniecznie 06.07.14, 13:53
                powłołuję się na wpis osoby, która na forum opisywała przewijanie dziecka w miejscach publicznych.
                Ja często widzę sikające dzieci na ulicy i to ostatnio np. w pobliżu dużej biblioteki publ., wyposażonej w toalety. Nie czuję się powołana zwracać ludziom uwagę, ale jestem zszokowana, przyznm. Sama byłam dzieckiem i nie wolno mi było tego robić. Są urzędy, biblioteki, restauracje z toaletami.
                A ochroniarzowi pewnie ktoś zabronił.
                • kora3 Ochroniarzowi zapewne ktoś zabronił 06.07.14, 15:43
                  wpuszczać kogo popadnie do urzędowej toalety i słusznie!
                  Po to organizator zapewnił na imprezę "toyki", żeby ludzie mieli gdzie załatwić potrzebę i nie okupowali toalet kawiarni, których nie są klientami, czy urzędu.
                  Rzecz w tym, że potrzeby tego malca - zmiany pieluchy nie da się załatwić w "toyce" i naprawdę nie trza mieć doświadczenia z dziećmi, żeby to wiedzieć! wiec odsylanie rodziców z tym tam jest absurdem.
                  Nawiasem mówiąc - w zeszłym roku pewna organizacja zrobiła duża impreze na terenie, gdzie nie ma w pobl;iżu żadnej instytucji, ani restauracji. Impreza ta miała w nazwie własnej "piknik rodzinny". Było sporo atrakcji dla dzieci. Ogólnie się podobało, ale po imprezie na forum lokalnym pojawiły się wpisy, że oto rodzinny piknik dla dzieciaków, a nie było gdzie przewinąć dziecka, bo w "toyce" nie ma przecież jak.
                  Organizator zareagował: przeprosił za swoje gapiostwo i zapewnił, że to się nie powtórzy. Słowa dotrzymał - w tym roku był specjalny namiot socjalnych na tej imprze, oddzielone parawanikami miejsca z przewijakami, miejsca do karmienia dzieci itd.
                  Da się? smile
                  • znana.jako.ggigus oczywiście. 06.07.14, 15:46
                    Tak na marginesie: dla mnie to dziwne - impreza odbywa się w isnstytucji i organizator zakłada, że wpuszcza dzicz, skoro daje do dyspozycji toi toi.
                    • kora3 Nie, impreza nie odbywa sie w instytucji 06.07.14, 15:54
                      impreza ma charakter masowy, na wolnym powietrzu, a instytucja jest jej współorganizatorem. Zupełnie mnie nie zaskakuje, że organizator zamawia "toyki" na takie imprezy, kto by nim nie był. Z reguly większość gmachów użytecznosci publicznej nie dysponuje liczną toalet dla kilku tysięcy ludzi na raz.
                      • znana.jako.ggigus mnie dziwi 06.07.14, 16:24
                        naraz tyle osob tam nie wejdzie, nie ma takiej potrzeby. Toiki sa okropne. Bylam na dniach akademii sztuk w Monachium np.: caly dzien do polnocy snuja sie po budynku tlumy, sa koncerty i inne imprezy na zewnatrz i wenwatrz, ludzie sprzedaja piwo, inne napoje i drobne przekaski. Wszystkie toalety w nowo wyremontowanym budynku sa dostepne dla ludzi. Nie ma toyek.
                        Ale to watek poboczny.
                        • kora3 Re: mnie dziwi 06.07.14, 16:31
                          wiesz, no ja mam często okazję być na różnych masowych imprezach o różnej licznie widzów i wiem z doświadczenia, że zwykle te toyki są, choś tak - sa okropne. W sytuacji, gdy na koncercie jest kilka tysięcy osób, mało jest prawdopodobne, że niewielka w tej instytucji liczba kabin wystarczy.
      • kora3 A niech tam :) 06.07.14, 13:12
        sl-14 napisała:

        > Obawiam się, że rozpętasz burzę.smile Obecnie dzieci to świętość, można (a wręcz n
        > ależy) zabierać je wszędzie i zawsze, a otoczenie ma się dostosować.smile


        Ktos kto tak uważa jest źle wychowany, a jego oczekiwania mogą spotkać się z oporem smile
    • baba67 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 14:11
      Zdaje sie Korciu ze piekne miasto w ktorym mieszkasz slynie z obfitosci wszelkiego rodzaju kawiarn ii ogrodkow. Czy nie moglibyscie sie przeniesc w rejony nieco dalsze a tak samo malownicze?Po prostu bylibyscie gdzie indziej a pan by Was nie zastawal.
      Uwazam ze nie ma podstaw do zwracania uwagi Oczywiscie nie zachwycam sie postawa pana ktory raczej powinien dziecko powiezc do jakiegos parku lub innego terenu zielonego. Nie zazdroszcze tez Twojemu towarzystwu. ktore sie musi jakos ograniczac. Niemniej fakt pozostaje faktem-podstaw do interwencji nie ma.
      • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 14:52
        nie, w tym mieście nie ma jakiejś szczególnie dużej liczby wspomnianych przybytków. Te, które odwiedzamy na ogół w takim sezonie jak teraz usytuowane są w centrum. Trudno, zebyśmy się ukrywali przed jakimś gościem z dzieckiem smile
        • baba67 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 15:06
          Przesadzacie z tym ograniczaniem sie.Nie jestescie w tym ogrodku sami-stoliki zwykle nie sa ustawione jakos daleko od siebie. Przy innych stolikach tez ludzie ograniczaja palenie i sciszaja glos?
          Macie zadaje sie problem z wlasnymi skojarzeniami. To nie jest melina, ogrodek piwny jest czescia kultury . Moze jesli znasz matke dziecka dasz do zrozumienia gdzie dziecko przebywa na spacerach?
          To ze pan nie powinien tam godzinami przesiadywac to nie ulega watpliwosci . Niemniej to nie jest Wasza sprawa. Jedyne co mozesz to nienachalnie uswiadomic matke
          • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 15:22
            Dla mnie Babo jest róznica, czy dziecko znajduje się w moim bezpośrednim towarzystwie, czy np. 2 stoliki dalej. Poza tym, gdy znajduje się przy innym stoliku, to o ile nie hałasuje bywa, ze nawet nie dostrzegam jego obecności. Gdy się pojawia przy moim to wiem o niej siłą rzeczy. Nie znam matki dziecka osobiście (wiem jedynie jak wygląda, bo widuje ją z tym panem niekiedy), wiec odpada wszelka rozmowa z nią na ten temat.
            • baba67 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 15:36
              Za rok problem znioknie samoistnie.Mozesz scierpiec i sie ograniczac, mozesz sie nie ograniczac,mozesz w koncu opuszczac towarzystwo kiedy tylko pan z przychowkiem sie pojawi bo nie ograniczac sie nie mozesz a ograniczac sie nie chcesz. Masz wciaz wybor,Nawiasem mowiac, kiedys czytalam o pewnym zabawnym eksperymencie ktory zrobili uczniowie czy studenci na nauczycielu. Pan mial zwyczaj przechadzac sie po sali. Z tylu, wiadomo,kwitla rozna dzialalnosc zatem lepiej byla trzymac pana przy tablicy . Kilka zajec z rzedu nmlox z zelazna konsekwencja wziewala zainteresowane miny kiedy pan byl przy tablicy a aczynala szelescic i podziwywac kiedy kierowal sie ku tylowi sali. Efekt byl spektakularny, ten Pawlow o psow bylby dumny.
              Moze zrobicie maly eksperymencik/ pan z dziziusiem-kilka minus pogawedki, piwo dopijamy i kazdemu po kolei dzieci w domu placza. Pan bez dziziusia-piwo, kobiety i spiew do pozna. Jak zapewne wiesz, cudownym proszkiem na problemy forum nie dysponuje a dopoki pan sie nie domaga specjalnego traktowania to jest w prawie siedziec.
              • baba67 errata mlodziesz szelesci i poziewuje nt 06.07.14, 15:37

    • nieperfekcyjnapanidomu Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 16:37
      a skąd ojciec dziecka wie gdzie jesteście ? No może, ze spotykacie się cały czas w tym samym miejscu. Z jednej strony rozumiem ojca- nudzi mu się na spacerach, nikt mu nie powiedział ze dziecko przeszkadza ( nie powiedział wprost) z drugiej strony uważam że miejsce gdzie ludzie piją i palą nie jest odpowiednie dla dziecka.
      Moim zdaniem powinniście powiedzieć PROSTO I ZROZUMIALE że dziecko wam przeszkadza. Bez ogródek i komentarzy typu: może spotkamy sie nastepnym razem na placu zabaw. Ojciec nie rozumie aluzji smile
      • baba67 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 16:48
        Gdyby byli zdolni do czegos takiego watku by nie bylo.
        Wsrod dobrych przyjaciol wiele rzeczy uchodzi ale ogolnie rzecz biorac nie wychowujemy doroslych ludzi mowiac im gdzie dziecko powinno byc na spacerze np o ile ktos nie dopuszcza sie lamania prawa czy nie domaga specjalnego traktowania kiedy do tego prawa nie ma . Jedyne co mozemy zrobic to nie uczestniczyc w czym co nam nie odpowiada i w taki oto sposob conieco przekazac.
      • kornel-1 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 17:17
        nieperfekcyjnapanidomu napisała:

        > Moim zdaniem powinniście powiedzieć PROSTO I ZROZUMIALE że dziecko wam przeszk
        > adza.


        Mhm... Podobnie, jak PROSTO I ZROZUMIALE powinien powiedzieć niepalący, że towarzystwo palących mu przeszkadza i lepiej by było, by oni nie przychodzili?

        Kornel
        • nieperfekcyjnapanidomu Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 19:38
          Gdy niepalący jest jeden a palących np. 20 i spotkają się oni to ten niepalący musi się dostosować do większości albo znaleźć inne towarzystwo. W przypadku opisanym przez korę jest grupa, której nie odpowiada obecnosć JEDNEGO dziecka i dziwię się, ze skoro całej grupie to nie odpowiada to nikt sie nie odezwał. Tak nie postepują dorośli ludzie. Czynienie jakiś aluzji mogło być odebrane po prosu jako żart i tyle.
          • kornel-1 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 19:55
            nieperfekcyjnapanidomu napisała:

            > W przypadku opisanym przez korę jest grupa, której nie odpowiada obecnosć JEDNEGO dziecka i dziwię się, ze skoro całej grupie to nie odpowiada to nikt sie nie odezwał.

            Najwyraźniej większość uważa, że wypraszanie znajomego z powodu dziecka byłoby chamskie.

            Czasem coś nam przeszkadza, np płacz dziecka w autobusie. Cierpliwie czekamy aż przestanie płakać.

            W gruncie rzeczy wątek napawa optymizmem. Większość znajomych Kory umie się zachować.

            Kornel
            • kora3 Ktoś napisał coś o wypraszaniu? 07.07.14, 12:15
              Może ka np. ? Zacytuj Kornelu proszę smile
              Nie, nikt pana nie wyprasza, ale nie ukrywam, że jego nieustanne przychodzenie z dzieckiem stało się uciążliwe dla reszty towarzystwa. To jest zupełnie inna sytuacja, niż taka, gdy dziecko placze w autobusie - tak inna, że trudno dopatrzeć się analogii. To nie ma przede wszystkim konieczności wspólnego przebywania z dzieckiem.
    • sl-14 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 06.07.14, 18:48
      > siłą rzeczy dziecko absorbuje innych, trzeba uważać na głośniejsze rozmowy, czy śmiech,
      > gdy zaśnie, nie można w pobliżu palić itd.

      To może przestańcie tak robić.smile A na ewentualne pretensje pana wytłumaczcie mu, w czym problem.
      • droch Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 00:24
        Tak sobie myślę, że towarzystwo szczerze obawia się, że... pretensji nie będzie...
        A co do palenia, to dmuchanie komukolwiek dymem w nos kulturalne nie jest (co najmniej).
        • nm.buba011 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 00:51
          droch napisał:

          > Tak sobie myślę, że towarzystwo szczerze obawia się, że... pretensji nie będzie
          > ...

          - może być tak, że szuka się pretekstu. Pan mógłby nie pasować, cokolwiek by zrobił lub nie.
          Nie kwestia czy dziecko, piesek czy dziadek, ale czy to realnie zakłóca spotkanie.
          Spotkanie może zepsuć osoba, która się nie odzywa, ale ma sad - smile smile jedynie minę niepasującą do pozostałych.
    • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 13:35
      kora3 napisała:

      > Ciekawa jestem Waszego zdania (i ewentualnych pomysłów) na temat następującej s
      > ytuacji: znajomy ma ok. 1,5 roczne dziecko, które często zabiera na spacery, ta
      > kże solo (czyli sam, bez mamy dziecka). Podczas tych spacerów przychodzi w różn
      > e miejsca, gdzie ma nadzieję (uzasadnioną) spotkać grono swoich kolegów i koleż
      > anek. Np. do kawiarnianych ogródków.

      > Moim (i nie tylko moim) zdaniem nie jest to właściwe zachowanie, bo siłą rzeczy
      > dziecko absorbuje innych, trzeba uważać na głośniejsze rozmowy, czy śmiech, gd
      > y zaśnie, nie można w pobliżu palić itd.

      Skoro dziecko nie jest szczególnie "szkodliwe" to problem jest w dorosłych.
      W miejscach publicznych w ogóle nie powinno się palić - chyba, że są specjalnie wydzielone.

      Propozycja rozwiązania:
      Skoro dziecko nie jest szkodliwe to zachowywać się tak samo jak by go nie było.
      Jeśli nie pijecie tam alkoholu nadmiernie to w czym problem aby dziecko kręciło się wokół... - jedna, dwie lampki wina czy szklanki piwa to żaden problem.
      • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 14:02
        W PL w kawiarnianych/piwnych ogródkach WOLNO palić wiec twa uwaga jest bezpodstawna.
        • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 14:25
          kora3 napisała:

          > W PL w kawiarnianych/piwnych ogródkach WOLNO palić wiec twa uwaga jest bezpodst
          > awna.

          Jest "podstawna" bo palacze zasmradzają powietrze a gdy ma się potrzebę zanieczyszczenia powietrza to powinno się odejść w miejsce gdzie nikogo nie ma.
          • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 14:40
            urko70 napisał:

            >
            > Jest "podstawna" bo palacze zasmradzają powietrze a gdy ma się potrzebę zaniecz
            > yszczenia powietrza to powinno się odejść w miejsce gdzie nikogo nie ma.


            Przepisy na ten temat traktują jasno, gdzie WOLNO palić, a gdzie nie smile
            • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:18
              kora3 napisała:

              > [i]>
              > > Jest "podstawna" bo palacze zasmradzają powietrze a gdy ma się potrzebę z
              > aniecz
              > > yszczenia powietrza to powinno się odejść w miejsce gdzie nikogo nie ma.[
              > /i]
              >
              > Przepisy na ten temat traktują jasno, gdzie WOLNO palić, a gdzie nie smile

              Pomieszały Ci się fora i tematyka.
              Tu mowa o zasadach dobrego zachowania, a nie przepisach prawa, a one mówią, że nie powinno się zasmradzać powietrza innym.
              • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:21
                owszem, nie powinno się, dlatego nie powinno się publicznie jadać mięsnych potraw, bo jest to z zapachu i wyglądu niektórym wstrętne, a załoze się, ze ty to robisz, bo WOLNOsmile No i?
                • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:25
                  kora3 napisała:

                  > owszem, nie powinno się,

                  Cieszę się, że zrozumiałaś. Teraz powinnaś wycofać swoje słowa:
                  "wiec twa uwaga jest bezpodstawna."

                  • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:42
                    Nie, bo "zasmradzanie komuś powietrza" jest Urko pojeciem względnym smile
                    Ja zapach potraw mięsnych odbieram jako smrodliwy, a komuś innemu na tę woń slinka z ust cieknie. Ty odbierasz zapach tytoniu jako smród, ktoś inny go lubi, albo mi nie przeszkadza.
                    Palic wolno w ogródkach właśnie dlatego, że na wolnym powietrzu dym z papierosa/cygara/fajki szybko się ulatnia i nie przeszkadza innym, szczególnie tym, przy innych stolikach. Jeśli natomiast ktoś dosiada się do stolika, gdzie ludzie palą, to najwyraźniej mu to nie przeszkadza.
                    I tu moznaby uznac, ze skoro ten pan zabiera tam dziecko, to uważa, ze dziecku także to nie przeszkadza i nie szkodzi. Tyle tylko, że większość ludzi powstrzymuje się od palenia w bezpośredniej obecności dzieci.
                    • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:52
                      kora3 napisała:

                      > Nie, bo "zasmradzanie komuś powietrza" jest Urko pojeciem względnym smile

                      Przed chwilką sama napisałaś "owszem, nie powinno się".

                      Społeczeństwo mądrzeje i powoli bo powoli ale wprowadza zakazy palenia w miejscach publicznych usuwając osoby smrodzące do specjalnych pomieszczeń.

                      Nawet jeśli nie ma zakazu smrodzenia papierosami przy stoliku, to ktoś inny ma prawo siąść przy stoliku obok i wtedy zasmradzasz przykładowo kobietę w ciąży.
                      • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 16:02
                        urko70 napisał:
                        >
                        > Społeczeństwo mądrzeje i powoli bo powoli ale wprowadza zakazy palenia w miejsc
                        > ach publicznych usuwając osoby smrodzące do specjalnych pomieszczeń.


                        Sam mi zarzucałeś, że mieszam prawo z zasadami SV a teraz co robisz?smile
                        póki co spoleczenstwo w swej mądrości pozwala na palenie na wolnym powietrzu, ergo nie uważa tego za zasmradzanie.

                        >
                        > Nawet jeśli nie ma zakazu smrodzenia papierosami przy stoliku, to ktoś inny ma
                        > prawo siąść przy stoliku obok i wtedy zasmradzasz przykładowo kobietę w ciąży.


                        Nikt kobiety w ciaży nie zmusza jak sadzę, do siadania tam, gdzie wolno palić i pali się.
                        Daruj sobie przykłady sytuacji ekstremalnych, jeśli miałeś je zamiar podawać smile
                        Pani w ciaży widzi, ze tu się pali - może wybrać inne miejsce, może w końcu wejść do srodka, gdzie na pewno jest sala dla niepalących.

                        Ja idąc do restauracji gdzie serwuje się dania mięsne musze się liczyć z tym, że zachwilę ktoś przy stoliku obok może zamówić golonkę, której widok i zapach budzą we mnie odruch wymiotny. Mój wybór - mogę isc tam, gdzie serwuje się tylko jedzenie jarskie, albo tam, gdzie jedzenia nie podaje się wcale.
                        • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 16:06
                          kora3 napisała:
                          > Sam mi zarzucałeś, że mieszam prawo z zasadami SV a teraz co robisz?smile

                          Odniosłem się do Twojego "względnym".


                          > póki co spoleczenstwo w swej mądrości pozwala na palenie na wolnym powietrzu, e
                          > rgo nie uważa tego za zasmradzanie.

                          Już niedługo.


                          > Nikt kobiety w ciaży nie zmusza jak sadzę, do siadania tam, gdzie wolno palić i
                          > pali się.

                          Nikt też nikogo siłą nie trzyma na przyjęciu na którym chcesz puścić gaz.
                        • droch Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 23:35
                          > póki co spoleczenstwo w swej mądrości pozwala na palenie na wolnym powietrzu, e
                          > rgo nie uważa tego za zasmradzanie.

                          Ta logika jest lekko kulawa. Palenie w ogródku restauracji nie zasmradza, a na przystanku...? Społeczeństwo (w większości) uważa palenie na wolnym powietrzu za zasmradzanie, ale jednak pozwala na to w określonych miejscach. A w innych - nie pozwala.

                          > Nikt kobiety w ciaży nie zmusza jak sadzę, do siadania tam, gdzie wolno palić i
                          > pali się.

                          A to z kolei stawianie sprawy na głowie w kontekście s-v. Nie ma również prawnego zakazu zajęcia miejsca siedzącego w tramwaju, gdy stoi osoba o ograniczonej sprawności. W ostateczności niepełnosprawny może pojechać następnym, czyż nie?
                          • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 12:28
                            droch napisał:
                            >
                            > Ta logika jest lekko kulawa. Palenie w ogródku restauracji nie zasmradza, a na
                            > przystanku...? Społeczeństwo (w większości) uważa palenie na wolnym powietrzu z
                            > a zasmradzanie, ale jednak pozwala na to w określonych miejscach. A w innych -
                            > nie pozwala.


                            Ta logika nie jest kulawa, bynajmniej. Nie zawsze też zakaz palenia w danym miejscu jest związany ze wspomnianym przez Ciebie zasmradzaniem....Jeśli chodzi o przystanek to ma to sens taki właśnie pod wiatą, gdzie cyrkulacja powietrza może sprawiać, iż dym kumuluje się wewnątrz. Poza wiatą ma to znaczenie żadne w sensie zapachu, czy szkodliwości. Po prostu przepisy ogólne tego zabraniają. Podobnie przepisu te zabraniają picia alkoholu na wolnym powietrzu poza wyznaczonymi do tego miejscami (np. ogródkami piwnymi).
                            Nie wolno usiąść sobie na ławce, wyjąć puszki piwa i pić. Dosłownie 5 m dalej, w ogródku piwnym można zamówić sobie piwo w kuflu, kieliszku, butelce, puszce i pic sobie do woli.

                            >
                            > A to z kolei stawianie sprawy na głowie w kontekście s-v. Nie ma również prawne
                            > go zakazu zajęcia miejsca siedzącego w tramwaju, gdy stoi osoba o ograniczonej
                            > sprawności. W ostateczności niepełnosprawny może pojechać następnym, czyż nie?


                            Typowo demagogiczny przykład. Przede wszystkim dlatego, że mówi o przypadku KONIECZNOSCI przebywania w danym miejscu. Pomijam już, ze osoby niepełnosprawne, kobiety w ciąży, rodzice z małymi dziecmi sa uprzywilejowani w zakresie zajmowania miejsc w środkach komunikacji publicznej, ale to inna sparwa.
                            Jeśli chodzi natomiast o miejsca, gdzie człowiek być nie musi, to niestety powinien on dostosować się do miejsca, a nie ono do niego, jeśli chce tam być.
                            Na tej zasadzie o której wspominasz nie ma racji bytu praktycznie robienie niczego poza cichą modlitwą - nigdziesmile
                            W kawiarnianym ogródku może komuś przeszkadzać, ze ktoś przy innym stoliku pali, ale może przeszkadzać także ze ktoś pije alkohol, może przeszkadzać normalna rozmowa kilku osób przy innym stoliku, śmiech, czy zapach/wygląd potraw zamówionych przez innych. jest to subiektywne odczucie tego, komu przeszkadza.
                            Tymczasem poza sytuacjami upicia się, naprawdę głosnego i uciążliwego zachowania obsłyga nie wymaga, by cała reszta dostosowała się do pani mającej alergię na pijących alkohol, czy pana uczulonego na normalne rozmowy przy stoliku oboksmile

                            Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem uznaje się bowiem, że jeśli ktoś sam wybiera jakieś miejsce, a nikt tam nie łamie prawa i obowiązujących norm społecznych, to winien się albo dostosować, albo miejsce to opuścić, skoro mi nie odpowiada.
                            • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 12:57
                              kora3 napisała:

                              > droch napisał:
                              > >
                              > > Ta logika jest lekko kulawa. Palenie w ogródku restauracji nie zasmrad
                              > za, a na
                              > > przystanku...? Społeczeństwo (w większości) uważa palenie na wolnym powie
                              > trzu z
                              > > a zasmradzanie, ale jednak pozwala na to w określonych miejscach. A w inn
                              > ych -
                              > > nie pozwala.

                              >
                              > Ta logika nie jest kulawa, bynajmniej. Nie zawsze też zakaz palenia w danym mie
                              > jscu jest związany ze wspomnianym przez Ciebie zasmradzaniem....Jeśli chodzi o
                              > przystanek to ma to sens taki właśnie pod wiatą, gdzie cyrkulacja powietrza moż
                              > e sprawiać, iż dym kumuluje się wewnątrz. Poza wiatą ma to znaczenie żadne w se
                              > nsie zapachu, czy szkodliwości.

                              Droch bardzo trafnie zauważył, ze ta logika jest kulawa.
                              Zakaz palenia na przystanku nie ogranicza się do wiaty. Jego istota to "nie smrodzić" innym w miejscu gdzie inni mogą przebywać. Tylko nałogowy palacz może stwierdzić, że palenie koło innej osoby poza wiatą nie ma żadnego znaczenia w sensie zapachu czy szkodliwości. Wtedy po prostu śmierdzi - często niskiej jakości papierosami.
                              Analogicznie z ogródkiem piwnym.

                              BTW Infor: Ustawa antynikotynowa, zakazująca palenia m.in. na przystankach autobusowych czy w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych, zawiera błąd, który zezwala na palenie w ogródkach kawiarnianych czy piwnych.
                              Czyli to tylko kwestia błędu, błędu który powinien być jak najszybciej poprawiony.



                              > Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem uznaje się bowiem, że jeśli ktoś sam wybiera jaki
                              > eś miejsce, a nikt tam nie łamie prawa i obowiązujących norm społecznych, to wi
                              > nien się albo dostosować, albo miejsce to opuścić, skoro mi nie odpowiada.

                              I w takich sytuacjach przychodzą z pomocą właśnie zasady SV: nie smrodzi się innym mającym prawo przebywać w danym miejscu.
                              Na lotniskach są od jakiegoś czasu specjalne klatki dla palaczy: Klatka1, klatka2
                              • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 13:16
                                Jeśli to jest błąd, to dość długo korygowany nie jest smile

                                Zakaz palenia na przystankach nie jest związany ze jakąs smrodliwoscią Urko. Zakaz palenia poza wiatą jest takim samym zakazem " bo tak", jak zakaz palenia na przedstrzeni pewnej odległości od najróżniejszych gmachów, np. instytucji kulturalnych.

                                Gdyby było jak mówisz zakaz palenia musiałby obowiazywac wszędzie smile - na ławce wolno ci zapalić, innym wolno przechodzić obok, przysiaśc się, stanąć opodal i...?
                                Dworce, lotniska, przystanki - to całkiem inna bajka. W tych miejscach przypominam (poza barami, restauracjami) nie wolno także pic alkoholusmile I to bez względu na to, czy będzie to dobra whisky czy bełt z siarką smile
                                • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 13:29
                                  kora3 napisała:

                                  > Jeśli to jest błąd, to dość długo korygowany nie jest smile

                                  Nie od razu Kraków zbudowano. Poprawią i będzie spokój ze smrodem w knajpach włącznie z ogródkami.


                                  > Zakaz palenia na przystankach nie jest związany ze jakąs smrodliwoscią Urko.

                                  Skoro śmierdzi to jest związany ze "smrodliwością".
                                  Znów piszesz niczym nałogowy palacz.
                                  Osoby niepalące czują smród palonych obok papierosów nawet poza wiatą.



                                  > Gdyby było jak mówisz zakaz palenia musiałby obowiazywac wszędzie smile - na ławce
                                  > wolno ci zapalić, innym wolno przechodzić obok, przysiaśc się, stanąć opodal i
                                  > ...?

                                  I niedługo będzie obowiązywał wszędzie i palacze będą mogli palić tylko we własnym domu.
                                  Łatwiej znaleźć inną ławkę niż inny przystanek komunikacji.

                                  > Dworce, lotniska, przystanki - to całkiem inna bajka. W tych miejscach przypomi
                                  > nam (poza barami, restauracjami) nie wolno także pic alkoholusmile

                                  Lampka wina czy szklaneczka whisky nie śmierdzi tak jak papieros.
                                  • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 13:58
                                    Strzeliłeś kulą w płot - palę naprawdę okazjonalnie i to od zawszesmile
                                    A palic zaczęłam w ogóle dość późno, bo w połowie studiów. Było to w czasach, kiedy nie obowiązywał zakaz palenia w zasadzie nigdzie, z uczelnianymi korytarzami włącznie.
                                    Mnie, jako osobie wówczas niepalącej wcale, dym papierosowy przeszkadzał czasem, a czasem - nie. Na wolnym powietrzu - nie, chyba, ze ktoś dmuchałby mi prosto w nos, w pomieszczeniach - róznie. Jeśli przyszedł do mnie 1 palacz i sobie od czasu do czasu zapalił to nie, jeśli zapaliło na imprezie na raz 10 osób - to tak.
                                    Z tego co widzę, bardzo podobne zapatrywania mają ludzie zarówno palący sporo, jak i okazjonalnie, jak i wcalesmile
                                    Nałogowi palacze mało nie mdleją w palarniach w lokalach, choć te palarnie jeśli sa, to powinny mieć odpowiednią wentylację. A to dlatego, że tam na okrągło ludzie palą i ta wentylacja nawet jeśli jest to nie wydala po prostu.

                                    Są też ludzie, którzy z kilometra wyczują papierosa, nawet wypalonego pół godziny wcześniej. Tym będzie śmierdział papieros i palący (obojętnie ile) zawsze i wszędzie i to jest niestety ich problem. A jest bo mają nietypowo wyostrzone na ten zapach powonienie.

                                    Co do alkoholu - jak sam widzisz zakaz picia tegoz poza miejscami wyznaczonymi nie ma nic wspólnego z zapachami. Nie ma też nic wspólnego z tym, by na to nie patrzyly dzieci - śmierdzieć alkoholem może człowiek pijący w lokalu/ogródku, dzieci mają okazje widzieć pijących w lokalu/ogródk, czy przechodząc opodal.
                                    • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 14:18
                                      kora3 napisała:

                                      > Strzeliłeś kulą w płot - palę naprawdę okazjonalnie i to od zawszesmile

                                      Mylisz się.
                                      Nie stwierdziłem, że nie palisz okazjonalnie, stwierdziłem, że piszesz niczym nałogowiec.
                                      Reszta to OT.
                                      • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 14:29
                                        Piszę z pozycji człowieka, który ma w poszanowaniu prawo i prawa innych.

                                        To, że komuś cos może przeszkadzać nie znaczy, że inni MUSZĄ z tego rezygnować, jeśli jest to zgodne z prawem. Mnie np. o odruch wymiotny przyprawiają zapachy (raczej smrody dla mnie) kiełbas i mies z grilla np. na masowych imprezach. Smród ten ulatnia się znacznie trudniej niż dum z papierosa a niesiony wiatrem dociera daleko od miejsca, gdzie jest wytwarzany. Dla mnie to okropnie cuchnie, ale nie domagam się usuniecia tego.
                                        • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 14:36
                                          kora3 napisała:

                                          > Piszę z pozycji człowieka, który ma w poszanowaniu prawo i prawa innych.

                                          Napisałaś, ze strzeliłem jak kulą w płot czyli napisałem nieprawdę.
                                          Ja wyjaśniłem, że nie masz racji. Ty pomijasz milczeniem.


                                          > To, że komuś cos może przeszkadzać nie znaczy, że inni MUSZĄ z tego rezygnować,
                                          > jeśli jest to zgodne z prawem.

                                          Czyli mimo iż innym będziesz to przeszkadzać to nie zrezygnujesz z puszczenia w
                                          bliskim towarzystwie gazów fizjologicznych?
                                          • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 14:41
                                            nie manipuluj - to jest poza norma społeczną.
                                            Palenie i puszczanie smrodu spalonych zwłok z grilla w tej normie są, czy nam się to obojgu podoba, czy nie smile
                                            • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 15:53
                                              kora3 napisała:

                                              > nie manipuluj - to jest poza norma społeczną.

                                              Nie manipuluję, palenie papierosów tuż przy innych ludziach co do których nie wiadomo czy są palaczami również jest poza normą społeczną.
                            • droch Re: Z dzieckiem w towarzystwo 08.07.14, 21:41
                              > Poza wiatą ma to znaczenie żadne w sensie zapachu, czy szkodliwości.

                              No nie, nie zgadzam się - chmura dymu papierosowego ma taką cechę, że śmierdzi również jak nie ma żadnej wiaty. A gdyby wszyscy palacze zachowywali się zgodnie z sv, to żaden zakaz nie byłby potrzebny. Jednak nie żyjemy w świecie idealnym.

                              > Podobnie przepisu te zabraniają picia alkoholu na wolnym powietrzu poza
                              > wyznaczonym i do tego miejscami (np. ogródkami piwnymi).

                              A możesz jednak sprawdzić te rzekome przepisy? Jest dokładnie odwrotnie - nie możesz spożywać alkoholu w ściśle określonych miejscach (ale to mały OT).

                              > Pomijam już, ze osoby niepełnosprawne, k
                              > obiety w ciąży, rodzice z małymi dziecmi sa uprzywilejowani w zakresie zajmowan
                              > ia miejsc w środkach komunikacji publicznej, ale to inna sparwa.

                              Są, lecz w zakresie zajmowania miejsc oznaczonych odpowiednimi piktogramami.

                              > Jeśli chodzi natomiast o miejsca, gdzie człowiek być nie musi, to niestety powi
                              > nien on dostosować się do miejsca, a nie ono do niego, jeśli chce tam być.
                              > , ale może przeszkadzać także ze ktoś pije alkohol, może przeszkadzać normalna
                              > rozmowa kilku osób przy innym stoliku, śmiech, czy zapach/wygląd potraw zamówio
                              > nych przez innych. jest to subiektywne odczucie tego, komu przeszkadza.

                              Nie piszmy o fobiach, ale o tym, co jest realnie szkodliwe, a w dodatku pozostawia dość trwały zapach, nieprzyjemny dla większości populacji.
                              • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 10.07.14, 11:09
                                Drochu - mylisz się co do przepisów dot. spożywania alkoholu, albo celoweo usiłujesz zapętlić.
                                W przestrzeni publicznej, na wolnym powietrzu spożywanie alkoholu POZA miejscami do tego przeznaczonymi jest zabronione. Owszem, bywa zabronione także w przestrzeni zamkniętej - ale to nie ma w tej dyskusji nic do rzeczy.
                                Mówimy o ogródkach piwnych/restauracyjnych/ kawiarnianych oraz "reszcie przestrzeni". w tej reszcie na wolnym powietrzu nie wolno pic alkoholu.
                                Pierwsze słysze, ze na wolnym powietrzu zapach papierosa jest trwały smile Dużo bardziej trwały i intesywniejszy jest smród grilla.
                                • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 10.07.14, 12:56
                                  kora3 napisała:

                                  > Drochu - mylisz się co do przepisów dot. spożywania alkoholu, albo celoweo usił
                                  > ujesz zapętlić.
                                  > W przestrzeni publicznej, na wolnym powietrzu spożywanie alkoholu POZA miejscam
                                  > i do tego przeznaczonymi jest zabronione.

                                  "Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów."

                                  smile
                                  • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 10.07.14, 14:04
                                    no właśnie, właśnie ...
                                    • droch Re: Z dzieckiem w towarzystwo 10.07.14, 14:57
                                      No właśnie, właśnie... obawiam się, że nie rozumiesz, że lista miejsc, gdzie spożywanie alkoholu zostało przez ustawodawcę zabronione jest zamknięta.
                                      Pytanie pomocnicze - łąka albo wał przeciwpowodziowy jest placem czy parkiem? A mostek nad stawem?
                                      • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 11.07.14, 16:27
                                        jeśli chodzi o miejsca nad wodą, to picie alkoholu tam także jest zabronione (poza miejscami wyznaczonymi) tyle, że nie ma tu prawa interweniować straż miejska, a może jedynie straż wodnasmile
                                        Mieszkam w miescie nad rzeką, gdzie nierzadko ludzie piją nad wodą, stąd to wiem smile
                                        • droch Re: Z dzieckiem w towarzystwo 13.07.14, 22:48
                                          Stołeczna Komenda Policji ma jednak w tej sprawie odmienne zdanie:

                                          natemat.pl/72225,stoleczna-policja-przyznaje-nad-prawym-brzegiem-wisly-mozna-pic-alkohol
                                    • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 10.07.14, 15:38
                                      kora3 napisała:

                                      > no właśnie, właśnie ...

                                      I jak myślisz czemu te trzy wskazane miejsca zostały podkreślone?
                                      smile
                                • droch Re: Z dzieckiem w towarzystwo 10.07.14, 14:38
                                  > W przestrzeni publicznej, na wolnym powietrzu spożywanie alkoholu POZA miejscam
                                  > i do tego przeznaczonymi jest zabronione

                                  To może mały zakład o kratę rzemieślniczego piwa, że *zupełnie legalnie* będę spożywać alkohol na wolnym powietrzu?
                                  Żeby nie znęcać się: te miejsce nie będzie ani ulicą, ani parkiem, ani placem ani nie będzie znajdować się wewnątrz obszaru, w którym samorząd lokalny nałożył ograniczenia na spożywanie alkoholu.

                                  > Pierwsze słysze, ze na wolnym powietrzu zapach papierosa jest trwały smile Dużo ba
                                  > rdziej trwały i intesywniejszy jest smród grilla.

                                  Dymem z grilla zasadniczo nie dmucha się komuś w nos, chociaż zapewne są wyjątki.
                                  • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 11.07.14, 16:35
                                    droch napisał:

                                    > ni nie będzie znajdować się wewnątrz obszaru, w którym samorząd lokalny nałożył
                                    > ograniczenia na spożywanie alkoholu.


                                    jeśli masz na myśli miejsce nad wodą, to już ci w innym poscie napisałam - samorząd lokalny nic nie ma do terenu, który doń nie należy, wiec tu może interweniować straz wodna i nierzadko to robi.

                                    >
                                    >
                                    > Dymem z grilla zasadniczo nie dmucha się komuś w nos, chociaż zapewne są wyjątk
                                    > i.


                                    A dymem z papierosa można tylko i wyłącznie dmuchać komus w nos? Z odległości np. 1,5 metra ? Ciekawe...
                                    Dym z grilla ma o wiele bardziej intensywny zapach, jest znacznie gęstszy i trudniej się rozprasza. Ludzie, którzy robią sobie grille na balkonach w blokach są prawdziwą zmorą sąsiadów i nierzadko administratorzy interweniują. Dym wdziera się do innych mieszkań i na inne balkony, zasmradza suszace się pranie także.
                                    Podobnie ukróca się takie praktyki nad wodą, gdzie dym z grilla zasmradza powietrze innym plazującym i niesie się dalece dalej, niż dym z papierosa.
                                    Spróbuj sobie poleżeć nad wodą w odległości jakieś 20 metrów od palacza i od grilla i opisz doświadczenia. Papierosa kogoś kto plazuje 20 m od Ciebie nie poczujesz, możesz jedynie zobaczyć ze pali. Grill poczujesz na pewno
        • beata_ Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 14:43
          kora3 napisała:

          > W PL w kawiarnianych/piwnych ogródkach WOLNO palić wiec twa uwaga jest
          > bezpodstawna.

          I bezpodstawna jest cała reszta Twojego postu smile
          Pytałaś o nasze zdanie - no to je masz.
          • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 14:53
            ależ przyjmuję wasze zdanie, tylko zauważam, ze ma się nijak do obowiązujących przepisów prawa.
            Moim zdaniem nie powinno się publicznie jadac mięsnych potraw wink, bo wygląda to i pachnie (także na wolnym powietrzu) wstrętnie, w dodatku jest nieetyczne. Ale jest to DOZWOLONE
            • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:21
              kora3 napisała:

              > ależ przyjmuję wasze zdanie, tylko zauważam, ze ma się nijak do obowiązujących
              > przepisów prawa.
              > Moim zdaniem nie powinno się publicznie jadac mięsnych potraw wink, bo wygląda to
              > i pachnie (także na wolnym powietrzu) wstrętnie, w dodatku jest nieetyczne. Al
              > e jest to DOZWOLONE

              Puszczanie gazów fizjologicznych w najbliższej bliskości innych osób też nie jest zakazane przez obowiązujące przepisy prawa.
              • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:23
                ale jest poza norma społeczną w naszej kulturze...
                Palenie w miejscach do tego dozwolonych, jedzenie mięsnych potraw w miejscach do tego dozwolonych - jest w tejże normie.
                • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:28
                  kora3 napisała:

                  > ale jest poza norma społeczną w naszej kulturze...
                  > Palenie w miejscach do tego dozwolonych, jedzenie mięsnych potraw w miejscach d
                  > o tego dozwolonych - jest w tejże normie.

                  Nie jest, było w latach 60-70-80 i może wcześniej. Już w 90ych było to źle widziane.

                  Jak Ci wygodnie to przeskakujesz z zasad SV na przepisy prawa, a potem z przepisów prawa na normy społeczne.
                  • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:43
                    wszystko to jest mniej, albo bardziej scisle powiazane. Puszczanie bąków karalne nie jest, ale już zasmradzanie wspólnej przestrzeni systematycznie i uciążliwie - owszem bywa
                    • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 15:53
                      kora3 napisała:

                      > wszystko to jest mniej, albo bardziej scisle powiazane. Puszczanie bąków karaln
                      > e nie jest, ale już zasmradzanie wspólnej przestrzeni systematycznie i uciążliw
                      > ie - owszem bywa

                      Skutecznie uciekłaś od tematu.
                      • kora3 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 16:02
                        ależ skąd smile -
                        • urko70 Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 16:08
                          kora3 napisała:

                          > ależ skąd

                          Stąd: prosiłaś o propozycję rozwiązania sytuacji, po podaniu jej skupiłaś się na tym że nie ma zakazu palenia.
                    • jasooolska Re: Z dzieckiem w towarzystwo 14.07.14, 21:18
                      "Dziennikarka", która stawia przecinek przed ALBO, hłe, hłe... smile.
    • anaiss Re: Z dzieckiem w towarzystwo 07.07.14, 18:14
      A ja rozumiem, że autorka wątku i jej znajomi mogą czuć się nieswojo w takiej sytuacji i uważam, że z jednej strony zgromadzone towarzystwo ma prawo do niezakłóconego spotkania w przyjętej przez siebie konwencji (czyli bez dzieci), a z drugiej strony dziecko - jeśli śpi - ma prawo do spokojnej drzemki, dla której bardziej odpowiednim miejscem jest chociażby park niż kawiarniany czy piwny ogródek, a jeśli nie śpi to tym bardziej ma prawo do aktywnej i uważnej obecności ojca i budowania z nim relacji.
      Wyobrażam sobie sytuację, gdy ojciec na spacerze z dzieckiem wpada na moment do kawiarni, zamienić kilka zdań ze znajomymi i wypić szybką kawę, ale dzieje się to przy okazji spaceru, a nie jest jego głównym punktem. Spacer z dzieckiem to czas, który powinien być przede wszystkim poświęcony dziecku, a nie znajomym.
      • kora3 Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 12:35
        spacerowania z dzieckiem. Natomiast nie wypadałoby pouczac w tym zakresie ojca malca, nie będąc do tego ze tak powiem upoważnionym.
        Tu problem jest w tym, że pan przychodząc z dzieckiem regularnie narusza reguły tych spotkań - spotkań ludzi dorosłych BEZ dzieci.
        • urko70 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 12:40
          kora3 napisała:

          > spacerowania z dzieckiem. Natomiast nie wypadałoby pouczac w tym zakresie ojca
          > malca, nie będąc do tego ze tak powiem upoważnionym.

          To nie pouczaj i zachowuj się tak jakby dziecka nie było.


          > Tu problem jest w tym, że pan przychodząc z dzieckiem regularnie narusza reguły
          > tych spotkań - spotkań ludzi dorosłych BEZ dzieci.

          Czyli "jak mu powiedzieć, żeby nie przychodził aby to nie wyglądało na pouczanie?" ?
          • kora3 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 13:08
            urko70 napisał:

            > kora3 napisała:
            >
            > Czyli "jak mu powiedzieć, żeby nie przychodził aby to nie wyglądało na pouczani
            > e?" ?


            To nie jest akurat problemem - żeby nie wyglądało na pouczanie wystarczy nie podnosić argumentu, że to nie są odpowiednie miejsca dla dziecka.
            Problemem jest delikatne powiedzenie gościowi, ze dzieci, w tym jego dziecko nie są na tych spotkaniach przewidziane i mile widziane.
            • urko70 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 13:15
              kora3 napisała:

              > Problemem jest delikatne powiedzenie gościowi, ze dzieci, w tym jego dziecko ni
              > e są na tych spotkaniach przewidziane i mile widziane.

              A czemu nie są mile widziane skoro nie są "szczególnie szkodliwe" ?
              • kora3 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 13:21
                urko70 napisał:
                >
                > A czemu nie są mile widziane skoro nie są "szczególnie szkodliwe" ?

                Bo skłaniają do samoograniczenia, czasem przeszkadzają - ot tyle.
                Tak naprawdę zachowanie tego pana jest zwyczajnie niegrzeczne, Urko. Nie zabiera się dzieci w żadne towarzystwo, jeśli się nie ma pewności, że będą mile widziane.
                Podobnie jest z pieskami, czy sędziwymi ciotkami, no niestety.
                Uprzedzajac - mowa nie o awaryjnej jakiejś sytuacji, czy "przysiądnięciu" się na chwilkę, a o sytuacji powtarzającej stale.
                • urko70 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 13:35
                  kora3 napisała:

                  > Bo skłaniają do samoograniczenia, czasem przeszkadzają - ot tyle.

                  A jakby ten gość miał bardzo religijną dziewczynę to nie miałby prawa z nią przychodzić bo mogłoby to skłaniać do samoograniczania się ludzi swawolących na tematy religijne?
                  Wtedy też byłby wg Ciebie niegrzeczny, Koro?

                  A czy nie jest tak, że właśnie przy dziecku zachowujemy się właściwie(?) nie krzyczymy, nie używamy wulgaryzmów, nie palimy czyli nie robimy tego wszystkiego co może przeszkadzać również innym dorosłym siedzącym obok?
                  • kora3 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 13:47
                    urko70 napisał:

                    >
                    > A jakby ten gość miał bardzo religijną dziewczynę to nie miałby prawa z nią prz
                    > ychodzić bo mogłoby to skłaniać do samoograniczania się ludzi swawolących na te
                    > maty religijne?
                    > Wtedy też byłby wg Ciebie niegrzeczny, Koro?


                    Dobre pytanie Urko smile Wg mnie przyprowadzanie do towarzystwa osoby przez to towarzystwo nielubianej/nieakceptowanej jest grubym nietaktem zarówno wobec towarzystwa, jak i tej osoby. Tak, również byłby niegrzeczny, choć towarzystwo nie powinno swawolić na tematy religijne nie znając poglądów obcej osoby, czy też znając i wiedzac, że są odmienne.

                    >
                    > A czy nie jest tak, że właśnie przy dziecku zachowujemy się właściwie(?) nie kr
                    > zyczymy, nie używamy wulgaryzmów, nie palimy czyli nie robimy tego wszystkiego
                    > co może przeszkadzać również innym dorosłym siedzącym obok?


                    Wiesz, ja naprawdę nie chodzę po lokalach, gdzie ludzie spią przy stoliku, albo obok niego. A dziecko nierzadko zasypia i wówczas trzeba ściszyć głos nie od sugerowanego przez Ciebie złośliwie krzyku po normalny ton, a ze wspomnianego normalnego tony do czasem nawet szeptu.
                    O wulgaryzmach pisałam w 1 poscie - dziecko nie jest na nie narażone, ani w tym towarzystwie, ani ze tak powiem ze strony ościennych. Co do palenia - już wyjaśniałam.

                    A poza tym wszystkim - jeśli grupa dorosłych ludzi umawia się/spotyka BEZ dzieci, to nietaktem jest narzucać jej towarzystwo swojego dziecka, choćby w niczym obiektywnie nikomu nie przeszkadzało. Brutalnie - umawiamy się na spotkania z sobą, a nie łącznie z dziećmi. Jakbyśmy mieli ochote na spotkanie z udziałem dzieci, to dzieci innych uczestników spotkania ba tym spotkaniu byłyby obecne, nieprawdaż?smile
                    • urko70 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 14:14
                      kora3 napisała:

                      > > A jakby ten gość miał bardzo religijną dziewczynę to nie miałby prawa
                      > z nią prz
                      > > ychodzić bo mogłoby to skłaniać do samoograniczania się ludzi swawolących
                      > na te
                      > > maty religijne?
                      > > Wtedy też byłby wg Ciebie niegrzeczny, Koro?

                      >
                      > Dobre pytanie Urko smile Wg mnie przyprowadzanie do towarzystwa osoby przez to tow
                      > arzystwo nielubianej/nieakceptowanej jest grubym nietaktem zarówno wobec towarz
                      > ystwa, jak i tej osoby. Tak, również byłby niegrzeczny, choć towarzystwo nie p
                      > owinno swawolić na tematy religijne nie znając poglądów obcej osoby, czy też z
                      > nając i wiedzac, że są odmienne.

                      Ja ani słowa nie napisałem że ta dziewczyna byłaby nielubiana czy nieakceptowana!
                      Nie dopisuj sobie.

                      Wydaje mi się, że krytykując przyprowadzenie "nieszkodliwego" dziecka czy religijnej dziewczyny bronisz możliwości łamania zasad, bo inne osoby musiałyby się samoograniczać czyli zachowywać przyzwoicie.

                      To i na spotkanie kolegów ze szkoły średniej nie powinno się zapraszać jednego z nich bo ten został księdzem i niektórzy z kolegów musieliby się zachowywać przy piwie przyzwoicie?


                      > >
                      > > A czy nie jest tak, że właśnie przy dziecku zachowujemy się właściwie(?)
                      > nie kr
                      > > zyczymy, nie używamy wulgaryzmów, nie palimy czyli nie robimy tego wszyst
                      > kiego
                      > > co może przeszkadzać również innym dorosłym siedzącym obok?

                      >
                      > Wiesz, ja naprawdę nie chodzę po lokalach, gdzie ludzie spią przy stoliku, albo
                      > obok niego. A dziecko nierzadko zasypia i wówczas trzeba ściszyć głos nie od s
                      > ugerowanego przez Ciebie złośliwie krzyku po normalny ton
                      > , a ze wspomnianego normalnego tony do czasem nawet szeptu.
                      > O wulgaryzmach pisałam w 1 poscie - dziecko nie jest na nie narażone, ani w tym
                      > towarzystwie, ani ze tak powiem ze strony ościennych. Co do palenia - już wyja
                      > śniałam.

                      Gdy dziecko zasypia w czasie głośnej rozmowy to można nadal głośno rozmawiać, ono nei obudzi się. No chyba, że to nie jest głośba rozmowa tylko wydzieranie się.
                      Poza tym tu jest miejsce na zachowanie ojca: on decyduje idę aby dziecko się nei obudziło lub ryzykuję obudzenie się dziecka. KAŻDY normalny rodzic któremu dziecko może się obudzić spiernicza gdzie pieprz rośnie aby tylko się nei obudziło bo będzie miał wtedy Sajgon.

                      Czyli chodzi o kwestie:
                      a. głośnego rozmawiania - wyjaśniłem że to łatwo rozwiązać lub w ogóle nie dotyczy.
                      b. palenia - co również wyjaśniłem, ze jest póki co tylko niestosowne wobec innych niepalących


                      > A poza tym wszystkim - jeśli grupa dorosłych ludzi umawia się/spotyka BEZ dziec
                      > i, to nietaktem jest narzucać jej towarzystwo swojego dziecka, choćby w niczym
                      > obiektywnie nikomu nie przeszkadzało. Brutalnie - umawiamy się na spotkania z s
                      > obą, a nie łącznie z dziećmi. Jakbyśmy mieli ochote na spotkanie z udziałem dzi
                      > eci, to dzieci innych uczestników spotkania ba tym spotkaniu byłyby obecne, nie
                      > prawdaż?smile

                      Bo nie możecie głośno gadać i palić przy niepalących....

                      Powiem Ci tak: z jednej strony to ja naprawdę rozumiem problem dzieci przy stolikach ale z drugiej strony kwestie które poruszasz czyli głośne rozmawianie i palenie są niestosowne również wobec innych dorosłych siedzących obok więc aby zachowywać się przyzwoicie czy to dziecko jest czy go nie ma nie powinniście nadmiernie głośno gadać i palić.
                      • kora3 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 14:40
                        Samoograniczanie się to jedno, a drugie - czy mamy w końcu prawo nie chcieć dziecka przy stoliku, który sami sobie zajęliśmy? Bo czegoś tu nie rozumiem - jeśli umawiamy się/spotykamy w określonym gronie, to dołączanie do tego grona wraz z kimś, kto z dowolnej przyczyny nie jest mile widziany jest nietaktem, nie rozumiesz tego naprawdę?

                        Dam Ci inny przykład - mamy znajomą, która opiekuje się swoim wujkiem po udarze. Wujek jest sprawny co do motoryki, ale ma problemy z mówieniem i ze zrozumieniem tego, co mówią inni. Żeby ten wujek miał szanse pojąc o co chodzi mówiącemu trzeba mowić z twarza zwróconą do niego, powoli i dość głośno. Kulturalny człowiek będący w towarzystwie tego wujka i wiedzacy o jego przypadłości będzie się starał tak właśnie robić, żeby wujka nie traktować jak powietrze przy wspólnym stole.
                        Jeśli znajoma z wujkiem przysiądzie się raz na miesiąc na godzinę, to spoko, ale jesliby za każdym razem przy okazji spaceru z wujkiem dosiadała się na "czas nieokreślony", to nie!
                        • aqua48 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 15:58
                          kora3 napisała:

                          > Samoograniczanie się to jedno, a drugie - czy mamy w końcu prawo nie chcieć dzi
                          > ecka przy stoliku, który sami sobie zajęliśmy?

                          Moim zdaniem nie, ale macie również pełne prawo NIE dostosowywać swych zachowań do obecności dziecka. Jeśli jego ojciec uzna, że one dziecku przeszkadzają to powinien z dzieckiem odejść. Wy macie pełne prawo zachowywać się tak jakby dziecka nie było. dla mnie absurdem jest ściszanie głosu do szeptu bo dziecko zasnęło, lub zaniechanie palenia w miejscu w którym wolno palić dlatego, że ktoś wpadł na pomysł aby tam przebywać z dzieckiem. Zatem problem postawiony na głowie. To nie towarzystwo ma się do dziecka dostosować, tylko rodzic przychodzący z dzieckiem.
                          >
                          >Kulturalny czło
                          > wiek będący w towarzystwie tego wujka i wiedzacy o jego przypadłości będzie si
                          > ę starał tak właśnie robić, żeby wujka nie traktować jak powietrze przy wspólny
                          > m stole.
                          > Jeśli znajoma z wujkiem przysiądzie się raz na miesiąc na godzinę, to spoko, al
                          > e jesliby za każdym razem przy okazji spaceru z wujkiem dosiadała się na "czas
                          > nieokreślony", to nie!

                          A niby dlaczego nie, jeśli tylko to właśnie ONA będzie wujkowi tłumaczyć interesujące go rozmowy, tak aby nie obciążać reszty towarzystwa?
                          To co proponujesz Koro to dyskryminacja.
                        • urko70 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 08.07.14, 15:59
                          "bronisz możliwości łamania zasad"

                          "To i na spotkanie kolegów ze szkoły średniej nie powinno się zapraszać jednego z nich bo ten został księdzem i niektórzy z kolegów musieliby się zachowywać przy piwie przyzwoicie? "

                          Mnie niekoniecznie interesują kolejne i kolejne przykłady.

                          Pytałaś jak rozwiązać problem, dałem propozycję, nie pasuje Ci to trudno, dostosowywać się do Twoich oczekiwań nie będę bo chyba nie o to chodzi.
                        • jasooolska Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 10.07.14, 14:49
                          Koro, mogę Ci coś doradzić? Zakończ tę dyskusję. Dla własnego dobra - z postu na post zaczyna się bowiem wyłaniać coraz brzydszy obraz Ciebie jako człowieka.
                          • kora3 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 10.07.14, 17:10
                            ale ja nie jestem tu dla kreowania swego wizerunku, tylko dla dyskusji ...
                            smile
                            To co mi proponujesz, to jest tzw. politporawnosc - mam zaciskac żeby i zachwycać się dzieciątkiem, bo wyjdę na "brzydka osobę", tak?
                            Ba nawet anonimowo na forum nie wolno mi się przyznać do tego, że czyjaś obecność nie jest dla mnie pożadana.
                            Nie dla mnie taka obłuda. Dziecko kolegi mogłoby z pewnoscią liczyć na moja pomic, gdyby jej potrzebowało, na spotkanie ze mną także, gdybyśmy się tak z tym kolegą umówili, tyle, ze zapewne w innych okolicznościach i miejscu, ale nie mam zamiaru udawać, ze mi odpowiada jego nawiedzanie nas z dzieckiem
                            • robeenek Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 10.07.14, 20:23
                              kora3 napisała:


                              > To co mi proponujesz, to jest tzw. politporawnosc - mam zaciskac żeby i zachwyc
                              > ać się dzieciątkiem, bo wyjdę na "brzydka osobę", tak?

                              > Nie dla mnie taka obłuda. Dziecko kolegi mogłoby z pewnoscią liczyć na moja pom
                              > ic, gdyby jej potrzebowało, na spotkanie ze mną także, gdybyśmy się tak z tym k
                              > olegą umówili, tyle, ze zapewne w innych okolicznościach i miejscu, ale nie mam
                              > zamiaru udawać, ze mi odpowiada jego nawiedzanie nas z dzieckiem

                              No to nie udawaj. Nie potrafisz powiedzieć wprost koledze że jego obecność z dzieckiem nie jest komfortowa dla Ciebie i dla towarzystwa, nie chcesz też udawać... Pojawiły się tu wcześniej rady jak można w mniej dosadny sposób zakomunikować panu "niestosowność" z jego strony, a Ty dalej swoje. To ja już nic nie rozumiem. sad Chyba, że po prostu lubisz to forum (nic dziwnego, nie tylko Ty) i lubisz tu prowadzić niekończące się dyskusje, nawet jeśli one zmierzają do niczego.
                            • jasooolska Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 09:39
                              Koro, odwracasz kota ogonem. Rozumiem, że nie chcesz pić/palić przy dziecku. Ok.
                              Ale problem jest zdecydowanie głębszy. Spójrz choćby na to:
                              > nie wolno mi się przyznać do tego, że czyjaś obecnoć nie jest dla mnie pożadana.
                              > Nie dla mnie taka obłuda.
                              A dla mnie to empatia. Czujesz różnicę?
                              Nie pytam Cię, czy jesteś mamą, nie chcę wchodzić z butami w Twoje życie osobiste, więc powiem ogólnie: rodzice małych dzieci często są narażani na ostracyzm. Wiesz, jak to miło, kiedy ktoś, wcześniej lubiany i towarzyski, po zostaniu mamą/tatą zaczyna się nagle czuć persona non grata?
                              Zresztą... to jeszcze drobiazg. Do zabrania głosu skłoniła mnie bowiem nie historia z kolegą i maluszkiem w ogródku, a sprawa dużo większego kalibru: Twoja wypowiedź na temat (ciężko chorego i w efekcie choroby niepełnosprawnego) wujka koleżanki. Bo widzisz, to już nie jest brak empatii. Ja tu dostrzegam - przykro mi - okrucieństwo.
                              Koro, segregujesz ludzi. Ze względu na wiek/stan zdrowia/tuszę (mimo licznych prób nie potrafię zrozumieć, po co opowiadasz nam w innych wątku, jak niekorzystnie zmieniła się figura Twojej koleżanki po ciąży), kto wie, co jeszcze...
                              Koro, na świecie żyją różni ludzie (wiem, wiem, to truizm, ale czasami warto i nim się posłużyć). Nie wszyscy są piękni i zdrowi. Czy naprawdę człowiek sepleniący/siwy/ociemniały/zezowaty/otyły etc. ma się nie ruszać z domu, bo psuje krajobraz pewnej Korze i jej kawiarnianym kumplom?
                              • baba67 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 11:08
                                Sa granice empatii . Gdyby ich nie bylo wszyscy bysmy sobie wlezli na glowe. Twoje pojecie empatycznego czlowieka to jest dla mnie obled i terror. Tatus nie powinien wysiadywac z dzieckiem w ogrodku piwnym ZAMIAST isc z nim na spacer. Gdzie empatia wobec dziecka? Tatus nie ma zdaje sie tak wielu obowiazkow jak matka dziecka (pewnie z nia nawet nie mieszka-Korcia znajomych z nudna tradycyjna rodzina prawie nie ma), a jeszcze zwyczajnie i egoistycznie to olewa.
                                Gdyby to sie zdarzalo raz na miesiac -ok, ale to sie zdarza ciagle.
                                Co do wujka,trzeba miec troche wyrozumialosci i wspolczucia , podjac wysilek zeby taka osoba sie czula dobrze. I naprawde mozna sie samemu czuc dobrze robiac dobrze. Cala rzecz w czestotliwosci.
                                Brzmisz jak ja sama w wieku 15 lat kiedy to zaczelam byc w ruchu oazowym. Kompletny zanik proporcji miedzy idealizmem a rozsadkiem.
                                • jasooolska Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 14:40
                                  Babo, odpowiem po kolei:

                                  baba67 napisała:

                                  > Sa granice empatii .
                                  Tak. Ale istnieją również granice asertywności również, prawda?

                                  >Gdyby ich nie bylo wszyscy bysmy sobie wlezli na glowe. Twoje pojecie empatycznego czlowieka to jest dla mnie obled i terror.
                                  Współczuję. Nie Tobie - Twoim bliskim.

                                  >Tatus nie powinien wysiadywac z dzieckiem w ogrodku piwnym ZAMIAST isc z nim na spacer.
                                  Zgoda! Ale chyba trochę nie na temat, nie sądzisz?

                                  >Gdzie empatia wobec dziecka? Tatus nie ma zdaje sie tak wielu obowiazkow jak matk
                                  > a dziecka (pewnie z nia nawet nie mieszka-Korcia znajomych z nudna tradycyjna r
                                  > odzina prawie nie ma),
                                  Naprawdę tradycyjna, szczęśliwa rodzina jest dla Ciebie NUDNA? Hm...

                                  >a jeszcze zwyczajnie i egoistycznie to olewa.
                                  Wiesz to? Czy zgadujesz/domyślasz się? A jeśli zgadujesz/domyślasz się, to na jakiej podstawie? Własnych negatywnych doświadczeń z partnerami? Cóż, moje doświadczenia są inne smile. Dlatego w zachowaniu bohatera tego wątku nie upatruję ani braku szacunku do żony/partnerki, ani egoizmu, nie rozumiem też, dlaczego uważasz, że to (na pewno!) nie jest pełna rodzina. Bo Kora ma takich znajomych? No proszę Cię...

                                  > Gdyby to sie zdarzalo raz na miesiac -ok, ale to sie zdarza ciagle.
                                  Tu również brak mi wiedzy. Zresztą - powtórzę - odbiegasz od tematu.

                                  > Co do wujka,trzeba miec troche wyrozumialosci i wspolczucia
                                  Trochę...?

                                  , podjac wysilek ze
                                  > by taka osoba sie czula dobrze. I naprawde mozna sie samemu czuc dobrze robiac
                                  > dobrze.
                                  To zdanie Twoje czy Kory? Bo, zauważ, to JEJ zarzuciłam brak empatii.

                                  Cala rzecz w czestotliwosci.
                                  > Brzmisz jak ja sama w wieku 15 lat kiedy to zaczelam byc w ruchu oazowym. Kompl
                                  > etny zanik proporcji miedzy idealizmem a rozsadkiem.

                                  Dziękuję smile. Nie trafiłaś wprawdzie z wiekiem (żałuję) ani z ideologią (nie żałuję), ale naprawdę miło być tak ocenianą. Tym bardziej, że rozsądku nigdy mi nie brakowało, więc jeśli idealizm jeszcze go przewyższa?... Cóż, przeżyję smile.
                                  • baba67 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 15:04
                                    Z opowiesci Kory wynika ze tatus jesli tylko wyjdzie z dzieckiem szuka znajomych w ogrodku piwnym i przesiaduje tam godzinami. Zdarza sie to kilka razy w tygodniu.Popraw Koro jesli sie myle.Czyli wiekszosc czasu jaki pan powinien przeznaczyc na spacer jest spedzanego przy piwie.Uwaga jak najbardziej na temat.Jakiej empatii domagasz sie dla pana i dlaczego robisz z normalnych odczuc i reakcji jakas patologie?
                                    Rozumiem ze jestes tu od niedawna i zupelnie nie zlapalas ironii oczywistej dla stalych bywalcow.Znalazlas kolejnego potwora moralnego(tradycyjna rodzina nudna) i hurra. Badz konsekwenna-wymagasz pisania na temat to sama sie tematu trzymaj.
                                    Tak, tyle innym dajemy na ile nas stac. Stac mnie na rozmowe z cudzym wujkiem po wylewie od czasu do czasu kiedy jestem w towarzystwie. Nie codziennie Chyba ze jestem rehabilitantka i tak zarabiam na zycie.Taka jestem widzisz egoistyczna i bezduszna w przeciwienstwie do Ciebie , ktora tu przybylas i oceniasz ludzi z moralnych wyzyn.Nie watpie ze poswiecilabys biedakowi kazda wolna od pracy chwile.My z Korcia jako kobiety zle jakos nie.
                                    Informuje Cie uprzejmie ze zachwytow sie tu nie doczekasz choc zdaje sie przyszlas sie tu dowartosciowac cudzym kosztem.

                                    • jasooolska Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 19:40
                                      baba67 napisała:

                                      > Tak, tyle innym dajemy na ile nas stac.
                                      To smutne, że stać Was na tak niewiele...

                                      >oceniasz ludzi z moralnych wyzyn
                                      No cóż, jeśli z Twojej perspektywy tak to wygląda... Znamienne.

                                      > zdaje sie przyszlas sie tu dowartosciowac cudzym kosztem
                                      A po co miałabym to robić? Wystarczająco jestem dowartościowywana w realu smile.
                                      • baba67 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 20:03
                                        Bo my zle kobiety jestesmy. A Ty jestes ABSOLUTNIE SUPER HIPER . Zadowolona?
                                        Acha, MEGA jeszcze.
                                        • jasooolska Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 20:11
                                          baba67 napisała:

                                          > Bo my zle kobiety jestesmy. A Ty jestes ABSOLUTNIE SUPER HIPER . Zadowolona?
                                          > Acha, MEGA jeszcze.

                                          Aha.
                                          Poza tym - zgoda smile.
                                          • baba67 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 20:23
                                            Wobec takiej dobroci i madrosci padam plackiem i do stop sie sciele,
                                            • jasooolska Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 20:43
                                              baba67 napisała:

                                              > Wobec takiej dobroci i madrosci padam plackiem i do stop sie sciele,

                                              Nie musisz padać. I bez tego - leżysz.
                                              smile.
                                • kora3 Miła Babo 11.07.14, 14:44
                                  To, czy samo przebywanie ojca z dzieckiem w piwnym ogródku zamiast na spacerze można ocenić jako niewłaściwe, nie ma tu nic do rzeczy. My nie rozmawiamy o tym co powinien ojciec wobec dziecka, a o tym czego nie powinien wobec znajomych.
                                  Nie znam podziału obowiązków domowych pomiędzy żoną tego pana, a nim smile Wiem, ze mają jeszcze jedno dziecko, wczesnonastoletnie. To też nie jest moja sprawa, jak dzielą się obowiązkami. Mnie (i resztę) interesuje, żeby pan nie naprzykrzał się nam z dzieckiem i tyle.
                                  • robeenek Re: Miła Babo 11.07.14, 14:51
                                    Mnie (i resztę) interesuje, żeby pan nie naprzykrzał się nam z dzieckiem i tyle.

                                    No to dajcie mu to do zrozumienia. Mniej lub bardziej subtelnie. Dorośli ludzie, a tego nie potrafią?
                                    • kora3 Re: Miła Babo 11.07.14, 15:05
                                      robeenek napisała:

                                      >
                                      > No to dajcie mu to do zrozumienia. Mniej lub bardziej subtelnie. Dorośli ludzie
                                      > , a tego nie potrafią?


                                      no właśnie problem tkwi w tym, że na subtelne aluzje pan nie reaguje. Kiedy ostatnio już bardzo mało subtelnie kolezanka (nawiasem mówiąc matka 3 dzieci) powiedziała głośno, ze może wszyscy umówmy się na placu zabaw, zareagował uśmiechem...

                                      Wyglada na to, że nie pozostaje nic innego poza "centralnym" tekstem typu: - Sorry, ale to spotkanie dorosłych...
                                    • robeenek Re: Miła Babo 11.07.14, 15:06
                                      Mam propozycję. Następnym razem jak zobaczycie tego naprzykrzającego się pana z dzieckiem, poderwijcie się z krzeseł i w pośpiechu opuśćcie lokal. I tak za każdym razem dopóki nie pojmie aluzji. Jak będzie bez dziecka, przywitajcie go z uśmiechem. Powinno poskutkować.

                                      Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać... big_grin
                                      • baba67 Re: Miła Babo 11.07.14, 15:15
                                        No moje slowa, ale ja bym to subtelniej rozegrala. Bo tak zbiorowa ucieczka to nie jest bardzo grzecznie. W ciagu 1 min wszyscy, jeden po drugim cos sobie przypominaja, tak zeby pan nie czul sie wykluczony smile i to piwko jednak wypil. po 3 takich akcjach tonkaja aliuzja bedzie paniana.
                                        • baba67 errata 15 min oczywiscie nt 11.07.14, 15:15

                                      • droch Re: Miła Babo 13.07.14, 22:51
                                        Zastanów się, kto w takiej sytuacji wychodzi na durnia...
                                  • urko70 Re: Miła Babo 11.07.14, 14:56
                                    kora3 napisała:

                                    > Mnie (i resztę) interesuje, żeby pan nie naprzykrzał się nam z dzieckiem i tyle.

                                    I nikt nie umie mu tego powiedzieć, czyżby z braku sensownych argumentów?

                                    - Józek weź no nie przychodź tu z dzieciakiem, no bo wiesz...
                                    - No właśnie nie wiem, w czym problem?
                                    - No wiesz, nie można głośniej pogadać ani palić
                                    - No ale przecież z paleniem to tak czy siak nie powinno się smrodzić innym luedziom, z nadmiernie głośnym gadaniem również więc w czym problem?
                                    - yyyyy yyyyy yyyyy........
                                    • kora3 Re: Miła Babo 11.07.14, 15:23
                                      a czy w ogóle trzeba to jakoś uzasadnić?

                                      Spotkanie z założenia jest przewidziane dla ludzi dorosłych, wszyscy poza tym panem, także ci majacy dzieci w najróznieszym wieku przychodzą na nie BEZ dzieci.
                                      O ile mnie wiadomo do przyprowadzanie dzieci w bezdzietne grono (niekoniecznie bezdzietne w ogóle, ale w tym momencie smile) jest niegrzeczne, poza sytuacjami, gdy owo grono wyraźnie powie, ze sobie życzy obecności dziecka
                                      • felinecaline Moje skromne widzimisie 11.07.14, 19:53
                                        Ja siedzac sobie dotychczas skromnie i cicho w kaciku nie tracilam tego "przesiedzianego" czasu, bo umacnia sie we mnie pierwsze wrazenie odniesione po przeczytaniu watku inicjalnego:
                                        Facet nie jest w porzadku ani wobec zony zabierajac "na spacer" konczacy sie nasiadowka w barze dziecko pod pretekstem spaceru wlasnie..A w spacerze sensu stricto moze chetnie uczestniczyla by zona i matka. Postepowanie owego pana jest wobec niej mocno nielojalne.
                                        Dziecku tez pewnie wielkiej frajdy nie robi, ono moze nawet wolalo by zostac w domu z mama, ktora by sie nim czule acz rozsadnie zajela, niz wpasc w grupke ludzi obojetnych dla niego i ktorej to grupie ono jest w najlepszym wypadku obojetne, alisci podejrzewam, ze nader malo pozadane. I w dodatku przebywac w smrodku papierosow i skislych piwnych wyziewow sad.
                                      • urko70 Re: Miła Babo 14.07.14, 09:45
                                        kora3 napisała:

                                        > a czy w ogóle trzeba to jakoś uzasadnić?

                                        Skoro tak uważasz, to czemu nie powiesz mu: "nie przychodź tu z dzieckiem" ?
                                        A może skoro to dla Ciebie dylemat to może podświadomie czujesz, że nie powinnaś tak?
                                        • kora3 Re: Miła Babo 14.07.14, 11:11
                                          urko70 napisał:
                                          >
                                          > Skoro tak uważasz, to czemu nie powiesz mu: "nie przychodź tu z dzieckiem" ?
                                          > A może skoro to dla Ciebie dylemat to może podświadomie czujesz, że nie powinna
                                          > ś tak?


                                          Owszem, uważam, że nie powinno się tak. Wiekszosć ludzi w takich sytuacjach unika "walenia" prawdy w oczy uciekając się do zasygnalizowania jej komuś delikatnie. Nie inaczej jest w tym przypadku, kiedy właśnie ludzie dają panu do zrozumienia, że jego "zaleganie" z dzieckiem na spotkaniach dla dorosłych jest niepożądane. Niestety te sygnały mniej, albo bardziej subtelne pozostają i pana bez echa.
                                          Albo pan jest mało gramotny, albo udaje takowego, bo chce jednocześnie "odwalić" niby spacer z dzieckiem i pobyć sobie w towarzystwie, a to, ze wspomniane towarzystwo nie jest zachwycone taką sytuacją ma w ...głębokim powazaniu.
                                          • baba67 Re: Miła Babo 14.07.14, 11:23
                                            Obstawiam ze pan zrozumiec nie chce.Jedyne co zrozumie to "glosowanie nogami". W przyszlym roku dziecko nie da sie usadzic ani uspac, mozecie miec na spotkaniach towarzyskich namiastke zlobka bo nikt panu nie powie ze wysluchiwanie zadawanych po raz setny pytan oraz wtracanie sie dziecka do rozmowy doroslych Was meczy i irytuje. Stracicie moze 2-3 spotkania ale oplaci sie.
                                          • urko70 Re: Miła Babo 14.07.14, 11:27
                                            kora3 napisała:

                                            > urko70 napisał:
                                            > >
                                            > > Skoro tak uważasz, to czemu nie powiesz mu: "nie przychodź tu z dzieckiem
                                            > " ?
                                            > > A może skoro to dla Ciebie dylemat to może podświadomie czujesz, że nie p
                                            > owinnaś tak?

                                            >
                                            > Owszem, uważam, że nie powinno się tak. Wiekszosć ludzi w takich sytuacjach uni
                                            > ka "walenia" prawdy w oczy uciekając się do zasygnalizowania jej komuś delikatn
                                            > ie. Nie inaczej jest w tym przypadku, kiedy właśnie ludzie dają panu do zrozumi
                                            > enia, że jego "zaleganie" z dzieckiem na spotkaniach dla dorosłych jest niepożą
                                            > dane. Niestety te sygnały mniej, albo bardziej subtelne pozostają i pana bez ec
                                            > ha.
                                            > Albo pan jest mało gramotny, albo udaje takowego, bo chce jednocześnie "odwalić
                                            > " niby spacer z dzieckiem i pobyć sobie w towarzystwie, a to, ze wspomniane tow
                                            > arzystwo nie jest zachwycone taką sytuacją ma w ...głębokim powazaniu.

                                            Pisałaś, że nie trzeba uzasadniać. To zmiękcz to i powiedz:
                                            "Stasiu wszyscy jesteśmy przekonani, że lepiej dla dziecka byłoby pospacerować po parku lub pobawić się w piaskownicy"

                                            A przy następnej wizycie Stasia:
                                            "Stasiu, nadal uważamy, że dziecko nie powinno tu przebywać."

                                            A przy kolejnej (do trzech razy sztuka):
                                            "Stasiu, mówiliśmy to delikatnie ale być może zbyt subtelnie więc teraz prosto z mostu:
                                            to mi, Korze, i innym przeszkadza obecność Twojego dziecka".


                                            Ale ja nadal podtrzymują, że problem nie jest w obecności dziecka tylko w obecnych tam dorosłych.
                                            • kora3 Miła Babo 14.07.14, 12:10
                                              Nie - tekst o tym, gdzie dziecku będzie lepiej niż na spotkaniu dla dorosłych nie byłby właściwy, choć zapewne prawdą jest, że byłoby mu lepiej w parku, czy piaskownicy.
                                              A nie byłby właściwy, bo dziecko jest tego pana, a nie nasze i kropka.

                                              My nie chcemy dziecka na spotkaniach, na NASZYCH spotkaniach.
                                              Nie musimy wyjaśniać dlaczego, bo to nie ma znaczenia.
                                              • robeenek Re: Miła Babo 14.07.14, 13:17
                                                kora3 napisała:

                                                > Nie - tekst o tym, gdzie dziecku będzie lepiej niż na spotkaniu dla dorosłych n
                                                > ie byłby właściwy, choć zapewne prawdą jest, że byłoby mu lepiej w parku, czy p
                                                > iaskownicy.
                                                > A nie byłby właściwy, bo dziecko jest tego pana, a nie nasze i kropka.

                                                W tym momencie droga Koro zgłupiałam. Widać gołym okiem, że nie chodzi Tobie o rozwiązanie problemu, ale o usprawiedliwienie Twojej (i Twojego towarzystwa) niechęci do pana z dzieckiem.
                                                • aniacempel Re: Miła Babo 14.07.14, 13:43
                                                  Czytam ten wątek z wielkim rozbawieniem, chociaż muszę zgodzić się z poprzednim wpisem, że zgłupieć można tu przynajmniej 7 razy na 2 posty... Szczególnie przez posty Kory3. Prosi o radę, otrzymuje ich wiele, wszyscy strajają się sprostać jej zacietrzewieniu ( względem bogu ducha winnego dziecka też), wszyscy tłumaczą, próbują rozwiązać "problem"... A co na to Kora3? Ona w ogóle tych odpowiedzi i porad nie potrzebuje, bo tak naprawdę swoje wie ( pan z dzieckiem niech spada w podskokach!), a ten wątek to tylko takie trollowanie... Wielce to zabawne, przysięgam!...smile
                                                  • kora3 Re: Miła Babo 14.07.14, 14:02
                                                    Możesz i wskazać gdzie ja wykazuję jakieś zacietrzewienie?
                                                    Co do rad - padło tu może z 3 jakiekolwiek, niekoniecznie sensowne, czy wykonalne, typu - zawijanie się po paru minutach, jak się gośc z dzieckiem pojawi.
                                                    Pozostałe wpisy, to "dochodzenie" dlaczego nie życzymy sobie małego dziecka przez większość spotkania dla dorosłych i przekonywanie, że powinniśmy sobie życzyć.
                                                • kora3 Już wyjaśniam Robeenek 14.07.14, 13:58
                                                  robeenek napisała:

                                                  >
                                                  > W tym momencie droga Koro zgłupiałam. Widać gołym okiem, że nie chodzi Tobie o
                                                  > rozwiązanie problemu, ale o usprawiedliwienie Twojej (i Twojego towarzystwa) ni
                                                  > echęci do pana z dzieckiem.


                                                  Uważam, że nie wypada panu czynić uwag na temat wychowania JEGO dziecka.
                                                  Czyli wg mnie nie wchodzi w grę mówienie mu, że poszedłby lepiej z dzieckiem do parku, piaskownicy, na plac zabaw itp. i tym motywować go do zaprzestania "zalegania" w ogródku piwnym z dzieckiem.
                                                  • baba67 Re: Już wyjaśniam Robeenek 14.07.14, 14:07
                                                    Zgadzam sie. Tylko wszystko juz wiemy, czekamy na zastosowanie w praktyce ktorejs z naszych rad.
                                                    Masz racje ze nie wypada, nie ma nic zdroznego w tym ze Wam przeszkadza, zrob cos zamiast gadac po proznicy
                                                  • kora3 Za najlepszą uwazam 14.07.14, 14:52
                                                    radę "prosto z mostu" - "Wybacz ale obecność dziecka na tych spotkaniach nas krępuje i ogranicza"
                                                  • baba67 Re: Za najlepszą uwazam 14.07.14, 14:54
                                                    No to do dziela, na co czekasz?
                                                  • kora3 Re: Za najlepszą uwazam 14.07.14, 15:00
                                                    na kolejne spotkanie i "nalot" pana z dzieckiem. smile
                                                  • robeenek Re: Już wyjaśniam Robeenek 14.07.14, 14:13
                                                    kora3 napisała:
                                                    > Uważam, że nie wypada panu czynić uwag na temat wychowania JEGO dziecka.
                                                    > Czyli wg mnie nie wchodzi w grę mówienie mu, że poszedłby lepiej z dzieckiem do
                                                    > parku, piaskownicy, na plac zabaw itp. i tym motywować go do zaprzestania "zal
                                                    > egania" w ogródku piwnym z dzieckiem.

                                                    uncertain
                                                  • kora3 Mam wrazenie, że nadal nie rozumiesz... 14.07.14, 14:59
                                                    Czy tak?
                                                    No to napiszę prosto z mostu Robeenek - nie wypada pouczać kogoś w temacie wychowania JEGO dziecka, chyba, ze ta osoba o takowe pouczenie/poradę/ uwagę prosi. Nie wypada, nawet jeśli obiektywnie miałoby się rację.
                                                    My nie mamy nic do tego w jaki sposób ojciec spedza czas na spacerze z synem, nam zależy tylko na tym, by nagminnie nie spędzał go z nami na tych spotkaniach.
                                                    Jeśli pan ten pójdzie sobie do innego ogródka i innego towarzystwa z dzieckiem, to nie nasza sprawa. czy teraz już rozumiesz?
                                                  • robeenek Re: Mam wrazenie, że nadal nie rozumiesz... 14.07.14, 16:08
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Czy tak?
                                                    > No to napiszę prosto z mostu Robeenek - nie wypada pouczać kogoś w temacie wych
                                                    > owania JEGO dziecka,
                                                    > My nie mamy nic do tego w jaki sposób ojciec spedza czas na spacerze z synem, n
                                                    > am zależy tylko na tym, by nagminnie nie spędzał go z nami na tych spotkaniach.
                                                    > Jeśli pan ten pójdzie sobie do innego ogródka i innego towarzystwa z dzieckiem,
                                                    > to nie nasza sprawa. czy teraz już rozumiesz?

                                                    Dzięki wielkie za uświadomienie prosto z mostu smile Czy ja coś pisałam o pouczaniu? Tylko o sugestiach, mniej lub bardziej zaowalowanych smile Naprawdę dorośli ludzie nie potrafią skutecznie zasygnalizować że nie życzą sobie towarzystwa pana z synkiem (już znamy płeć tego niewinnego dzieciątka)? Nawet jeśli powstrzymują ich skrupuły przed udzielaniem jakichkolwiek sugestii dotyczących spędzania z dzieckiem spaceru?
                                                  • kora3 Re: Mam wrazenie, że nadal nie rozumiesz... 14.07.14, 16:14
                                                    Ależ sama przyznałam, ze powiedzenie prostu z mostu, że dziecko jest niepożądane na tych spotkaniach wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem po rozmowie z Wamismile
                                                    Chodzo tylko o to, by nie okraszać tego uwagami, ze to niedpowiednie miejsce dla dziecka, ze nie powinien tak sobie imilać spacerku (hmmm) z nim, bo to - to już nie sa nasze sprawy smile
                                                  • robeenek Re: Mam wrazenie, że nadal nie rozumiesz... 14.07.14, 16:20
                                                    No to nie okraszaj. smile Powiedzcie w końcu temu panu prosto z mostu. I o co te wielkie mecyje? smile
                                                • jasooolska Re: Miła Babo 14.07.14, 21:40
                                                  robeenek napisała:

                                                  > W tym momencie droga Koro zgłupiałam. Widać gołym okiem, że nie chodzi Tobie o
                                                  > rozwiązanie problemu, ale o usprawiedliwienie Twojej (i Twojego towarzystwa) ni
                                                  > echęci do pana z dzieckiem.

                                                  Masz rację - ona kręci, kręci, kręci....
                                                  Zresztą... sygnaturka prawdę ci powie!
                                                  Może gdyby przed laty zamiast szukać porozumienia PONIŻEJ serca, pomyślała o tym, co tkwi POWYŻEJ tego mitologizowanego organu (jest podobno coś takiego jak ROZUM...?), nie musiałaby się teraz frustrować na widok obcego dzieciaczka i jego fajnego taty.
                                                  Bo temu tacie nic nie dolega (poza Korą, ale to dla wszystkich jasne smile). Za rok, kiedy dzieciaczek będzie wolał nieporadnie brykać, niż drzemać w wózku, albo za dwa lata, kiedy maluch wsiądzie na rowerek, tata ruszy za nim.
                                                  A ona wciąż będzie siedzieć w ogródku nad kolejnym kuflem piwa... Smutne.
                                              • urko70 Re: Miła Babo 14.07.14, 15:14
                                                kora3 napisała:

                                                > Nie - tekst o tym, [...]

                                                Odpowiadasz na mojego posta a w temacie piszesz Miła Babo. Dlaczego?
                                                Dlaczego nadal źle formułujesz temat podwątku traktując pole temat jak część pola Treść?
                                                • baba67 Re: Miła Babo 14.07.14, 16:23
                                                  Poniewaz Korcia mnie lubi i wzajemniesmile
                                                  • kora3 Re: Miła Babo 14.07.14, 16:39
                                                    i owszem smile lubię i zajmuję się Twoją osobą smile
                                                  • urko70 Re: Miła Babo 15.07.14, 11:50
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Poniewaz Korcia mnie lubi i wzajemniesmile

                                                    Co ma lubienie Ciebie do odpowiadania na mojego posta i złego formułowania tematu?
                                    • jasooolska Re: Miła Babo 11.07.14, 19:46
                                      urko70 napisał:

                                      > kora3 napisała:
                                      >
                                      > > Mnie (i resztę) interesuje, żeby pan nie naprzykrzał się nam z dzieckiem
                                      > i tyle.
                                      >
                                      > I nikt nie umie mu tego powiedzieć, czyżby z braku sensownych argumentów?
                                      >

                                      Celne!
                                      Urgo, nie znam Cię i - jak mi dzisiaj wytknięto smile - jestem tu nowa, więc zapytam: masz tak zawsze czy dzisiaj jakaś superzwyżka formy?
                                      Pozdrawiam!
                                      smile smile smile
                                  • baba67 Re: Miła Babo 11.07.14, 15:11
                                    Alez ja Cie rozumiem w calej okazalosci. Moja uwaga odnosila sie do braku empatii dla rodzicow z malymi dziecmi ktorzy sie czuja wylaczeni.W imie tejze empatii musimy tych ze rodzicow biednych i steranych znosic w kazdym miejscu bo inaczej czarne nasze dusze.
                                    Chcialam podkreslic ze roznie to steranie wyglada.
                                    • kora3 Re: Miła Babo 11.07.14, 15:32
                                      nie, no ja zrozumiałam o co Ci chodziło. Tylko odniosłam wrazenie, ze a priori zakładasz, iż ojciec ma mniej obowiązków domowych/przy dzieciach niż matka, a ja tego nie wiem zwyczajnie.
                                      Swoją drogą - nie wydaje mi się, żeby spacer z dzieckiem był jakąś szczególnie wyczerpującą czynnością - mowa wszak o spacerze - czyli trasę i długość tejże wybiera się samemu. Obecne wózki dzieciece sa lekkie i sterowne, a pan jest młody i zdrowy.
                                      Niemniej rozumiem, ze chce usiąść sobie na trochę i naprawdę mogłby to zrobić z nami w ogródku, ale on sprawia wrazenie, ze chodzi właśnie na te spacerki w celu powiedzenia sobie z nami. smile
                              • kora3 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 11.07.14, 15:00
                                Wiesz, dla mnie też zabrzmiała, jak oazowa 15 latka smile

                                Nie, nie mam dzieci - cieszysz się?smile Ja bardzo. Ale to że nie mam nie znaczy bynajmniej, ze ich nie lubię. Właśnie lubię na ogół i mam z dziećmi dobry kontakt. A często mam kontakt z dziećmi chorymi i niepełnosprawnymi także.

                                Nie widzę, by człowiek po zostaniu rodzicem stawał się persona non grata. No chyba, ze się naprzykrza opowiadaniem o zupach, kupach, kaszkach itd. Zwykle nikogo takie opowieści nie interesują, ludzie słuchają tego z grzeczności, także ci, którzy sami sa rodzicami.
                                To, że ktoś został rodzicem niestety (oraz stety też - o ile chciał) powoduje, że zmienia się jego zycie, priorytety i obowiązki. Dla mnie to nic dziwnego.
                                Niczym dziwnym nie jest dla mnie także to, że taka osoba rzadziej uczestniczy w imprezach, mniej udziela się towarzysko itd. To normalne, w każdym razie do pewnego wieku dziecka.
                                Nie widzę żadnych przeszkód w spotykaniu się ze znajomymi wraz z dzieckiem o ile się tak rodzic umówi! Natomiast narzucanie komuś towarzystwa dziecka uważam za niewłaściwe, a ten pan tak robi właśnie.

                                To samo tyczyłoby się NARZUCANIA towarzystwa wspomnianego wujka (czego kolezanka nie robi). Z tym wujkiem nawiasem mowiac można całkiem sensownie pogadać, tylko w małym gronie i mówiąc jak opisałam. W większym gronie pan ten traci orientację, sam się tym denerwuje i takie coś nawet nie byłoby dlań korzystne. Poniekąd już widzę, jak jesteś zachwycona sytuacją, gdy musisz cały czas mówić zwrócona głową do tego pana (a mówisz do kogoś innego) głosno i powoli wymawiając każde słowo i jeszcze czasem 3 x powtórzyć jeśli czegoś nie zrozumiał. I tak przez 3 godziny 2 x w tygodniu podczas spotkań, na które chodzisz, by zwyczajnie pogadać ze znajimumi, pośmiać się i odstresować ...
                          • baba67 Re: Podzielam Twój pogląd co do sensu 10.07.14, 19:08
                            Alez dlaczego? Jest wrecz przeciwnie Kora woli scierpiec niz dac tatusiowi do zrozumienia to i owo za pomoca konsekwentnego opuszczania towarzystwa w piec minut po ujrzeniu pana z przychowkiem Jest to jak najbardziej dopuszczalna reakcja w sytuacji kiedy nie chce sie pic przy dziecku ani zachowywac sie glosno(co tez jest dopuszczalne w tym akurat miejscu.
    • jasooolska Re: Z dzieckiem w towarzystwo 12.07.14, 09:16
      "skoro [...] ci nie odpowiada, to się z nią (tu: z nim) nie spotykaj ani nie rozmawiaj. Nie chodź tam, gdzie ona (tu: on) bywa, nie pchaj się w towarzystwo, w którym się obraca.
      Nie odniosłam wrażenia, by ona (tu: on) poszukiwała (tu: poszukiwał) Twego towarzystwa, ani żeby jakieś nachodziła, jak piszesz [...]"
      smile
      • kora3 Taki drobny szczegół :) 13.07.14, 13:55
        To nie my (w tym ja) szukamy towarzystwa pana z dzieckiem tylko on naszego. To nie my chodzimy tam, gdzie on z dzieckiem chodzi, tylko on chodzi tam gdzie można nas spotkać. To nie my przysiadamy się do niego, tylko on do nas.
        to jest szczegól, który w swej politporoawnosci zdajesz się pomijać smile
        • homo_silvestris Re: Taki drobny szczegół :) 14.07.14, 13:59
          Przeczytałam sobie wątek (dla mnie sprawa jest prosta jak przysłowiowy drut, ale widzę, że dyskusji nie ma końca): pan ewidentnie nie potrafi pogodzić się z faktem, że popołudniowe czy wieczorne piwka to już przeszłość, bo gdy ma się dziecko, to liczy się jego dobro i odpowiednim dla tego dziecka miejscem jest park, skwer, plac zabaw, nie zaś pub, gdzie się pali, pije, prowadzi rozmowy na różnym poziomie. Problem jednak z tym, jak zakomunikować panu, że raczej powinien opuścić towarzystwo, gdy jest z dzieckiem. Jeżeli nie działają sugestie, proponuję prosto z mostu. Tak myślę, jeżeli ktoś ma odwagę, oczywiście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka