kora3
08.09.14, 14:07
Grono znajomych - jedna z osób zadała pytanie natury prawniczej obecnemu na spotkaniu prawnikowi. Prawnik odpowiedział podając różne możliwości (osoba pytająca nie znała niektórych zdaniem prawnika ważnych szczegółów). Na to "włączyła" się osoba trzecia zaprzeczając słowom prawnika i twierdząc, że jest inaczej niż on mówi. Dodam, że osoba ta na pewno nie miała racji, ale upierała się przy swoim podkreślając, ze tak jak on mówi być nie może, bo byłoby to niesprawiedliwe itd. Prawnik spokojnie przyznał, że "po ludzku" można tak uważać, ale pytający pytal o przepis, a nie odczucia. Ignorant nadal się upierał i w końcu ten, kto pytał powiedział mu, żeby nie zaprzeczał prawnikowi, bo nie ma racji i nie zna się na tym. Ignorant się obraził i powiedział, że tak się nie traktuje ludzi, że ma prawo mieć SWOJE ZDANIE.
Owszem, ma ale wg mnie może je mieć w temacie sensowności jakiegoś przepisu, a nie samego jego istnienia, bo ono jest faktem.
Czy Waszym zdaniem powiedzenie ignorantowi wprost, zenu nie zabierał głosu było w tej sytuacji niegrzeczne?