kora3
03.11.14, 14:16
Prowadziliśmy z kolegą debatę kandydatów do samorządu. Debata miała ściśle ustaloną formułę oraz takież ramy czasowe. O tych regułach poinformowaliśmy na wstępie. Reguła była m.in. taka, że pytania, które padają mają być skierowane do wszystkich kandydatów, zarówno te z naszej strony, jak i te, które zadaje ktoś z publiczności.
Po wypowiedziach kandydatów publiczność reagowała z mniejszym, albo większym natężeniem brawami. Jeśli trwało to kilka sekund i cichło, gdy głos zabierał następny kandydat, nie reagowaliśmy. Rzecz w tym, że jeden z kandydatów miał liczną grupę poparcia na sali po jego wypowiedziach oklaski było długotrwałe. Pozwalaliśmy sobie przerywać je napomnieniami do publiczności, przypominając o ograniczeniu czasowym. Dodatkowo sympatycy tego właśnie kandydata zadając pytania z sali kierowali je kilkukrotnie do konkretnych kandydatów, co było niezgodne z regułą. Wówczas także przypominaliśmy, że pytanie ma być skierowane do wszystkich kandydatów.
debata przebiegła dość sprawnie i zmieściliśmy się w ramach czasowych z niewielkim "poślizgiem", ale ...ów wspomniany pan kandydat oraz jego sympatycy zarzucili nam brak profesjonalizmu (?) oraz stronniczość (?) i brak kultury (?).
Ich zdaniem "tamowaliśmy naturalna potrzebę wyrazania aprobaty dla wypowiedzi kandydata (chodziło o "ukrócanie" długich oklasków najpewniej ), nie pozwalaliśmy na zadawanie niewygodnych pytań kontrkandydatom i niegrzecznie reagowaliśmy na nie".
Wszystko to było na zywo transmitowane przez miejscową telewizję internetową i widać tam wyraźnie, że uwagę o tym, że pytania mają być do konkretnych kandydatów zwracaliśmy GRZECZNIE, np. w stylu: "Przypominam, że w tej debacie nie kierujemy pytań do konkretnych kandydatów, a do wszystkich".
Dodam, ze nie my ustalaliśmy reguły debaty.
Pan kandydat wysłał do nas (z osobna rzecz jasna) pismo, w którym przedstawia swe "zarzuty" . Moje pytanie brzmi: czy Waszym zdaniem powinniśmy odpowiadać mu merytorycznie na te brednie, czy też ograniczyć się do podesłania mu regulaminu debaty przedstawionego przez organizatorów na tydzień przez nią, który to zaakceptował kwitując to podpisem?
ja uważam, to to wystarczy, kolega uważa, ze niegłupio poza tym odnieść się do jego zarzutów. Odpowiadać będziemy wspólnie - tak zostało ustalone. Jak wg Was będzie grzeczniej?