Dodaj do ulubionych

Gdzie sie podziala Kora? ...

15.10.15, 10:47
.... bardzo dawno, zauwazylam, nie pisala Kora, czy ktos moze wie co sie z nia dzieje,
czemu sie nie odzywa?
Gdzie jestes, Koro? jestes OK?

Minnie
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 15.10.15, 13:36
      Nie wróciła jeszcze zapewne z podrózy dookoła świata jaką zafundował jej ukochany partner. Kiedy wróci to nam pewnie poopowiada, Czekajmy cierpliwie.
    • anastazyl Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 15.10.15, 14:41
      A ja bardzo się cieszę, że ta wymądrzająca się w każdym temacie i podkreślająca swoją wyjątkowość starsza pani zniknęła. Sama jedna była bardziej irytująca niż mój ulubiony chórek ciotek-klotek z m3 smile O wiele bardziej żal mi jest takich użytkowników jak Kornel, którzy byli jednym z nielicznych racjonalnych głosów na tym forum.
    • tummanka Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 15.10.15, 15:14
      Wspominała mi, że przechodzi z dziennikarstwa do polityki, startuje w wyborach i na czas kampanii zawiesza działalność na naszym forum.
      • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 15.10.15, 15:52
        Idealny wybór drogi życiowej.
    • bene_gesserit Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 15.10.15, 18:42
      Stawiam na to, że zrobili statystyki logowań do różnych serwisów godzinach pracy w jej redakcji. Gazety teraz nie najlepiej przędą i szukają oszczędności, w tym oszczędności czasu.

      Bo faktycznie, zniknięcie tajemnicze i nagłe.
      • tummanka Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 15.10.15, 19:09
        Wydaje mi się, że się mylisz. Kora prowadziła przecież niezwykle intensywne życie, tak towarzyskie, jak i zawodowe, była w ciągłym ruchu, biegała ze spotkania na spotkanie. Pisanie na naszym forum stanowiło promil jej aktywności życiowej.
        • minniemouse Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 15.10.15, 22:10
          Mi brakuje Kory, mimo ze nie zawsze a nawet przewaznie : ) mialysmy odmienne zdanie.
          mam nadzieje, ze kiedys pokaze sie znowu z nowymi historyjkami smile

          Minnie
          • asia.sthm Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 15.10.15, 22:38
            Igrała, igrała, az sie doigrała... i wcuknęło ją w czarną dziurę internetu. Internet tak potrafi - wcuuuuk i po kobicie.

            https://static.geekweek.pl/cms/2013/08/wir-589cx205.jpg
      • mallina Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 28.10.15, 08:36
        chyba nie za bardzo, Kora zdecydowanie ma prace nie przy biurku
    • tummanka Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 12:20
      Coraz bardziej daje się we znaki nieobecność Kory. Brak jej twórczości powoduje, że forum zdominowały wątki-skargi w rodzaju "koleżanka z pracy krzywo na mnie spojrzała", "teściowa mi nie podziękowała", "mama mnie nie doceniła". One są tak antropologicznie całkiem ciekawe, ale w większej dawce jednak przygnębiające? sad
      • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 13:17
        Chyba wszyscy życzymy Korze najlepszego. Jeśli faktycznie poszła w politykę nie wyobrażąm sobie dziedziny badziej wpasowującej się w ten typ mentalności.Zatem tylko się cieszyć że ktoś znalazł swoje powołanie.
    • ines.de Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 15:27
      albo zbiera materialy, zeby nam szczegolowo wydumane problemy opisywac

      a z niej dziennikarka taka byla jak z koziej ... z tyloma bledami jezykowymi i brakiem umiejetnosci pisania
      • allegra1002 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 15:59
        Przez skromność się nie pochwaliła że otrzymała tegoroczną nagrodę Pulitzera( to taki dziennikarski Oskar) i teraz pisuje do New York Times i Washington Post. Tudzież nie zapłaciła rachunków i odcięli jej dopływ prądu.
        • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 26.10.15, 07:20
          Przecież ona nie płaci rachunków-za wszystko płaci jej partner lącznie z zakupami spożywczymi. Z czego jest dumna .
          • allegra1002 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 26.10.15, 09:32
            baba67 napisała:

            > Przecież ona nie płaci rachunków-za wszystko płaci jej partner lącznie z zakupa
            > mi spożywczymi. Z czego jest dumna


            Może partner zakręcił kurek z monetami bo za dużo prądu zużywała? wink proponuję by Ci zatroskani i tęskniący zrobili zrzutkę.
          • mallina Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 28.10.15, 08:39
            Babo, jestes faktycznie jak taka baba-plotkara..
            jesli ktos prowadzi wspolne gospodarstwo, to nie ma znaczenia kto za co placi, przynajmniej w normalnych zwiazkach
            • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 28.10.15, 11:19
              Dla mnie ma.
              • allegra1002 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 28.10.15, 11:56
                baba67 napisała:

                > Dla mnie ma.

                Czyżby jednak kora3 się odnalazła wink tyle że zmieniła nieco "powłokę" wirtualną.Pewnie lada chwila pojawią się następne "wielbicielki" . zagrywki na poziomie przedszkola.
    • claratrueba Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 18:46
      Może po zebraniu obfitego materiału na naszym forum postanowiła spróbować sił w kategorii "Harlequiny dla sponiewieranych życiowo". To się nieźle sprzedaje, może odnieść sukces. Czego jej szczerze życzę.
    • matylda1001 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 20:18
      Czytam i oczom nie wierzę, przykro mi się zrobiło...
      Czy naprawdę fakt, że znika ktoś bez słowa, z dania na dzień, po 13 latach aktywnego udziału (to już uzależnienie), po napisaniu 42678 postów nie skłania Was do głębszych refleksji? Ja za każdym nickiem czuję człowieka, cóż, pewnie jestem naiwna...
      • anastazyl Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 20:32
        matylda1001 napisała:

        > Czytam i oczom nie wierzę, przykro mi się zrobiło...
        > Czy naprawdę fakt, że znika ktoś bez słowa, z dania na dzień, po 13 latach akty
        > wnego udziału (to już uzależnienie), po napisaniu 42678 postów nie skłania Was
        > do głębszych refleksji? Ja za każdym nickiem czuję człowieka, cóż, pewnie jeste
        > m naiwna...

        Jesteś. Wyguglaj sobie: "Arnold Buzdygan", "Expert", "Słodzik", "Pan Aku", "Edward Robak" i cała masa innych mniej znanych troli. Ci ludzie po kilkanaście lat udzielali się na różnych forach i listach dyskusyjnych (częstu na kilkunasta a nawet kilkudziesięciu) i gdy zniknęli, wszyscy się cieszyli. Troling jest jak alkohol: w odpowiednich, niezbyt dużych, ilościach jest dobry i działa ozdrowieńczo na społeczności internetowe. Jednak gdy się przedawkuje, ma siłę niszczącą. Kora była typowym trolem, którego po prostu było za dużo.
        • matylda1001 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 23:17
          anastazyl napisała:

          > . Kora była typowym trolem, którego po prostu było za dużo.<

          Kora nie była żadnym trollem, albo wszyscy jesteśmy trollami. Kora nie robiła niczego innego, niż my wszyscy.
      • allegra1002 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 21:03
        > Czytam i oczom nie wierzę,

        no ja też...tyle że z innego powodu.

        >po napisaniu 42678 postów -po 13 latach <

        wychodzi że, smażyła kilkaset postów w miesiącu! Rekord godny Księgi Guinnessa.
        • matylda1001 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 25.10.15, 23:19
          allegra1002 napisała:

          >wychodzi że, smażyła kilkaset postów w miesiącu!<

          I naprawdę nie pomyślałaś dlaczego tak nagle przestała te posty smażyć?
          • allegra1002 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 26.10.15, 09:24
            matylda1001 napisała:

            > I naprawdę nie pomyślałaś dlaczego tak nagle przestała te posty smażyć?

            Na prawdę nie pomyślałam, i gdyby nie takie tematy "gdzie się podział ten czy tamta"to nawet by mi przez myśl nie przeszło że ktoś przestał pisać na forum gdzie pisze setki/ tysiące ludzi, i nigdy bym się nie zastanawiała dlaczego nie pisze i co się z nim stało.Nie sądzę by ktoś rozsądny traktował takie miejsca w sieci i postacie które są bez twarzy, bez nazwiska, bez wieku , bez adresu itp z którymi wymienia się kilka zdań na błahe tematy, jak "jedną wielką rodzinę".To że ktoś anonimowo uprawia na wielką skalę "literaturę"( nawet przez 13 lat) na forum nie jest żadną zasługą ani powodem do rozmyślań kto to jest i jak mu się w życiu wiedzie.I nie sądzę by była to "znieczulica" czy obojętność na cudzy los.Obojętność ogólnie tak, bo co mnie może obchodzić ktoś, kogo nie znam i nie wiem czy w ogóle istnieje pod taką postacią pod jaką się tu prezentował? Nie życzę takim postacią ani dobrze ani źle, nie życzę im w ogóle nic, bo dla mnie to postacie fikcyjne. To że ktoś obcy tworzy dla innych,też obcych, wizerunek własnej osoby ( na dodatek mało wiarygodny) nie jest powodem by snuć rozmyślania na jego temat i martwić się dlaczego nagle zniknął.Wyjątek mogą stanowić osoby, które są w jakiś sposób zaprzyjaźnione czy sobie realnie znajome.Ale wtedy takie osoby mają ze sobą kontakt po za forum, więc nie mają potrzeby pytać gdzie się kto podział i co z nim, bo doskonale wiedzą.
      • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 26.10.15, 07:28
        Ze niby jej się coś stało? Może po prostu nie chcemy tej opcji dopuścić do świadomości i tworzymy słoneczne scenariusze. Nikt tu jej żle nie życzy przeciez mimo że to jej obnaszanie się jak to się cudownie na cudzych plecach jeżdzi irytowało mnie o tyle że kłociło się z zasadą wyniesioną z mojego domu że nie ma damowych obiadów oraz trzeba mieć swój honor i własny chleb jeść.
        Ale przecież irytacja to nie powód do niechęci.
    • claratrueba Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 26.10.15, 06:18
      matylda1001 napisała:

      > Czy naprawdę fakt, że znika ktoś bez słowa, z dania na dzień, po 13 latach akty
      > wnego udziału (to już uzależnienie), po napisaniu 42678 postów nie skłania Was
      > do głębszych refleksji? Ja za każdym nickiem czuję człowieka, cóż, pewnie jeste
      > m naiwna..

      Raczej nieświadoma jak wielu ludzi w świcie wirtualnym jest tym, kim chciałoby być, a nie tym, kim jest naprawdę. Avatarem stworzonym by uciec od życia tak pustego, że jest w nim czas na ciągłe pisanie długich tekstów, pełnych nie związanych z tematem "autoprezentacji" a tak naprawdę prezentacji tej nieistniejącej postaci, przy czym uważny czytelnik zauważy, ze nie zgadza się to w szczegółach, jest wewnętrznie sprzeczne, jak na zawołanie w życiu takiej postaci pojawił się analogiczny problem jak wątku - jak to zwykle bywa, kiedy nie pisze się prawdy.
      Wielokrotnie czytając wpisy Kory zastanawiałam się jakim człowiekiem jest ten nick.
      "Nagłe zniknięcie" jest raczej dowodem powrotu do świata rzeczywistego, niż rozstania ze światem. i miejmy nadzieję, że tak jest i tym przypadku.
      • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 26.10.15, 07:35
        A ja nie wierzę że byłą awatarem.Niespójności specjalnych nie zauważyłam. Jeśli juz to specyfikę pracy dziennikarza co to czasem ma za dużo pracy a czasem nudzi się jak mops i opisuje rózne sytuacje bo kontaktów z ludzmi ma mnóstwo.
      • matylda1001 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 27.10.15, 23:10
        claratrueba napisała:

        >Raczej nieświadoma jak wielu ludzi w świcie wirtualnym jest tym, kim chciałoby być, a nie tym, kim jest naprawdę.<

        Zdumiewające! Nie twierdzę, że to zjawisko nie występuje, ale nie widzę w tym żadnego sensu. Realne życie często człowieka w jakimś stopniu ogranicza. TU, na forum można być sobą aż do bólu, tu dopiero człowiek czuje się prawdziwie wolnym, tu często pisze o takich sprawach, jakich nigdy nie powiedziałby w realu, czasami są to sprawy osobiste, zwierzenia. Czy to mało?

        > jak na zawołanie w życiu takiej postaci pojawił się analogiczny problem jak wątku - jak to zwykle bywa, kiedy nie pisze się prawdy.<

        Inaczej to widzę. Żyjemy wśród ludzi, obserwujemy, swoje własne doświadczenia też mamy. Im ktoś dłużej żyje, to ma tego więcej. Nie raz zdarzyło mi się czytać jakiś wątek i pomyśleć - zupełnie jak u Kowalskich, albo - no, mam to samo (albo podobnie). Sytuacje i problemy powtarzają się bo ludzie nie są aż tak bardzo skomplikowani jakby się mogło wydawać. Czy jest tu ktoś, komu się tak nie zdarzyło?

        > Wielokrotnie czytając wpisy Kory zastanawiałam się jakim człowiekiem jest ten nick<

        Czyli jednak nie tylko ja za nickiem czuję człowieka...

        > "Nagłe zniknięcie" jest raczej dowodem powrotu do świata rzeczywistego, niż rozstania ze światem<

        Załóżmy że masz rację, że ktoś sobie stworzył Awatara. Przez wiele lat jest mu dobrze w "skórze", którą uznał za własną. Co musi się stać takiego, że nagle tę 'lepszą' skórę porzuca?

        >miejmy nadzieję, że tak jest i tym przypadku<

        Miejmy. Na jednym z forów była kobieta, bardzo fajna, taka przyjazna, ciepła, wesoła, pomocna. Po kilku latach wirtualnej znajomości napisała, że właśnie dowiedziała się, że ma raka piersi. Wszyscy starali się ją wspierać. Przez jakieś dwa lata pisała, że czuje się raz lepiej, raz gorzej, potem już tylko gorzej. Miewała spore przerwy w pisaniu ale za każdym razem wracała, aż kiedyś nie wróciła i tak już pozostało. Nie trudno się domyśleć co się stało. Zostało po Niej konto z galerią zdjęć, czasami tam zaglądam...
        • skazani.na.bierne.palenie Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 28.10.15, 11:39
          matylda1001 napisała:
          aż kiedyś nie wrócił
          > a i tak już pozostało. Nie trudno się domyśleć co się stało. Zostało po Niej ko
          > nto z galerią zdjęć, czasami tam zaglądam...

          > Czyli jednak nie tylko ja za nickiem czuję człowieka...


          matylda a to o czym piszesz to Twoja prawdziwa twarz czy tylko wirtualne wrażliwe wcielenie? Miło, że za nickiem widzisz człowieka, ale spróbuj także w realu traktować ludzi z szacunkiem, bo z tym masz problem (patrz sygnaturka)
          • matylda1001 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 28.10.15, 15:31
            skazani.na.bierne.palenie napisała:

            >matylda a to o czym piszesz to Twoja prawdziwa twarz czy tylko wirtualne
            wrażliwe wcielenie?<

            Spróbowałabym Ci to wytłumaczyć, ale to dla Ciebie za trudne, nie zrozumiesz...

            >Miło, że za nickiem widzisz człowieka<

            Tak, za Twoim widzę podstarzałą, zgorzkniałą, apodyktyczną jejmość, która nie mając nic ciekawego do roboty obrała sobie sens życia w dokuczaniu bliźnim. Niech Bóg broni od spotkania kogoś takiego w realu!

            >spróbuj także w realu traktować ludzi z szacunkiem<

            Przypominam, że to nie ja robię karczemne awantury sąsiadom i nie ja nasyłam na nich Policję. Myślę, że jesteś ostatnią osobą, uprawnioną do dawania dobrych rad w kwestii szacunku.
        • claratrueba Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 29.10.15, 06:20
          Nie twierdzę, że to zjawisko nie występuje, ale nie widzę w tym ż
          > adnego sensu.

          nazywa się "mitomania".
          Sens? Wzbudzenie zainteresowania, podziwu albo tylko ukrycie przeciętniactwa. To taki "makijaż" nakładany nie na twarz a na całe życie.
          Nic nowego- robotnicy zmieniali się w inżynierów na wczasach w Ciechocinku rozprawiając o projektowaniu części, które montowali. A ryba rośnie najszybciej w opowieściach wędkarzy. I wielu z nas słyszało różne "co to nie ja" traktując je mniej lub bardziej poważnie w realu.
          Tylko, że powstanie Internetu spowodowało dwie rzeczy- bezkarność tworzenia mitów, bo trudno jest zidentyfikować mitomana (jest to możliwe- ale po co?) i modę na "bycie niezwykłym", której jedni ulegają a inni nie. Albo "modę na sukces"- czyli prezentowanie się jako osoba, która osiągnęła to co tylko chciała osiągnąć ale nie udało się. Normalny, prawdomówny w realu czlowiek zaczyna zachowywać się jak mitoman. Sądząc z czasu spędzonego na opowieściach dla forumowych czytelników Kora rzeczywiście chciała być panią redaktor, w której tekstach będą się ludzie zaczytywać. Sądząc z języka, formy, chaosu wypowiedzi- niespełnione marzenie. Albo spełnione -wirtualnie.
          Może kluczem do wyjaśnienia jest jej zdanie "nigdy nie chodziłam do liceum"? (Choć parę tygodni wcześniej było "kiedy byłam w liceum"). Takich wpadek było więcej. Pewnie niezauważonych przez osoby, które traktują internetowe dyskusje i dyskutantów równie serio jak te w realu a nie jak rodzaj twórczości literackiej.
          Pokolenie "dzieci neostrady" ma pełną świadomość wszechobecności awatarów/trolli - nie zdarzyło mi się słyszeć/czytać wypowiedzi ucznia na temat internetu bez tego punktu. Bo ich znają- dla wielu tworzenie internetowego alter ego jest "normalne", internet ma być "ciekawy" a nie "prawdziwy".
          Przyczyny zniknięcia? Może być różnie- mogło ułożyć się życie, mogla uświadomić sobie jak bardzo jest uzależniona od tej "twórczości", ktoś w realu mógł przejrzeć zawartość komputera i uświadomić, że ma problem ze sobą. Albo ktoś z "czytelników" nawiązał kontakt osobisty - to jest wykonalne.



          • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 29.10.15, 07:44
            Ja zrozumiałam że nie byla w klasycznym LO tylko w czyms w rodzaju technikum z internatem które się jednak nazywało liceum.
            Co do języka -znam osobę po romanistyce , tłumacza z powodzeniem przekadającego na dwie strony. W prywatnej korespondencji-radosna tfórczość , ciąg myśli i skojarzeń toczących się bez ładu i składu.To naprawdę możliwe.
            Jedyne co mnie naprawdę zdziwiło to liczba panów w otoczeniu Korci radośnie fundujących paniom przy każdej okazji posiłki w dobrych lokalach. Z moich obserwacji wynika że odsetek szlachetnych rycerzy o przyzwoitym statusie majątkowym jest mikroskopijny. No ale może na Sląsku jest inaczej.
            • claratrueba Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 29.10.15, 09:47
              Tłumaczenie co jednak babo, trochę co innego to nie jest język własny jak dla osoby tworzącej teksty, będący źródłem jej utrzymania (jakoby). Tu, moim zdaniem, nie da się mieć dwóch różnych języków. Jeśli kontaktujesz się z kimś na forum anglojęzycznym lub gdybyś chciała to robić nie będziesz tworzyć zdań niepoprawnych, dodawać końcówki regularne do czasowników nieregularnych , do głowy nie przyjdzie Ci taka "wariacja językowa".
              Liczba panów, powiadasz. Też mnie zdziwiło, bo w ogóle nie wiem ilu panów"'radośnie płaci" a ilu nie. W życiu nie przyszłoby mi do głowy by to obserwować. A już tym bardziej by robić z tego element autoprezentacji "paczajcie jakie mam towarzystwo!"
              I w ogóle stos. ilości wątków osobistych, "informacji" o sobie, zupełnie niepotrzebnych/ nie na temat dyskusji. Dlaczego tak mało wiem o Tobie rzeczy osobistych, babo? Choć spotykamy się na dwóch forach i dyskutujemy- ale o tematach a nie sobie (tylko w ramach wymiany doświadczeń)- jedzeniu, partnerze, znajomych, itd. i wszystkie te "klituś-bajduś-słowotok".


          • matylda1001 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 29.10.15, 13:55
            claratrueba napisała:

            >> nazywa się "mitomania".
            Sens? Wzbudzenie zainteresowania, podziwu albo tylko ukrycie przeciętniactwa. T
            o taki "makijaż" nakładany nie na twarz a na całe życie.<

            Ładnie to napisałaś smile Z mitomanami spotykam się co jakiś czas w realu, ale jakoś tak nie pomyślałam, że ktoś zechce się tak bawić tu, gdzie go nie widać. To takie udawanie przed samym sobą, bo wszystkim innym to i tak glanc - pomada. Ludzie są różni, jedni skryci, ostrożni, inni wylewni. Na forum też będą tacy sami. Jedni piszą zwięźle, w dwóch zdaniach, inni rozwlekają posty na metry. Wreszcie, jedni mają więcej czasu, drudzy mniej. Dlatego nie dziwiły mnie długie posty Kory, ani Jej otwartość. Styl życia miała rzeczywiście oryginalny, ale przecież są ludzie, którzy naprawdę tak żyją, i naprawdę są mężczyźni, którzy płacą rachunki za towarzyszące im przy restauracyjnym stole kobiety, znam takich. Że wielu mężczyzn? sama miałam przez całe życie więcej kolegów niż koleżanek i wierze w przyjaźń męsko - damską bez podtekstów erotycznych.
            Jednak jeśli Twoje podejrzenia są prawdziwe, to i te powody zniknięcia są prawdopodobne. Każdy z nich jest lepszy od tego, co mi przyszło do głowy.
            • kora3 Matti :) 22.11.15, 11:49
              Naprawdę uważasz mój styl zycia za oryginalny? Pod jakim względem?
              Pytam zupełnie serio, bo praktycznie to, co moje życie odróznia od życia większości ludzi w moim wieku, to brak potomstwa. Pozostałe rzeczy - nie. Mieszkam w mieszkaniu, a nie pałacu, normalnie pracuję, jeżdżę normalnym samochodem, na zwykłych numerach smile - co takiego oryginalnego widzisz w moim życiu?
              • matylda1001 Re: Matti :) 22.11.15, 17:21
                kora3 napisała:

                > Naprawdę uważasz mój styl zycia za oryginalny? <

                O tyle, że ludzie na ogół nie miewają tak bogatego życia towarzyskiego, które siłą rzeczy dostarcza tylu przeróżnych doświadczeń. Pewnie brak dzieci ma tu znaczenie, bo masz czas dla siebie, którym możesz dowolnie dysponować. To wszystko smile
                • kora3 Re: Matti :) 22.11.15, 17:33
                  Matti, w moim akurat wieku, no może w przeważającej części nieco starszym, ale tylko nieco posiadanie czy nie potomstwa ma już w zakresie o jakim piszesz mniejsze znaczenie. A to dlatego, że zwykle ludzie w tym wieku dzieci mają, ale przeważnie już dorosłe. A jak dorosłe, to przeważnie na studiach, rzadko mieszkające z rodzicami, a nawet jeśli mieszkające, to mające swoje życie i niewymagające piastowania i opieki. Więc Twoje wyjaśnienie, przyznam, przekonuje mnie raczej średnio smile
                  Owszem, przyjmuję, ze pewnie ludzie pracujący w innych zawodach, ale przede wszystkim mający inne usposobienie nie mają może tak szerokiego grona znajomych, czy tez w związku z tym nie prowadzą bogatego zycia towarzyskiego. Niemniej nadal w mom życiu nie dostrzegam nic jak to okreslilas "oryginalnego"smile
                  • matylda1001 Re: Matti :) 22.11.15, 21:05
                    kora3 napisała

                    > A to dlatego, że zwykle ludzie w tym wieku dzieci mają, ale przeważnie już dorosłe. A jak dorosłe, to przeważnie na studiach, rzadko mieszkające z rodzicami, a nawet jeśli mieszkające, to mające swoje życie i niewymagające piastowania i opieki. <

                    A myślisz, że posiadanie dorosłych dzieci zwalnia rodziców z obowiązków względem nich? nic bardziej mylnego, niestety. To prawda, że nie potrzeba tych dzieci zaprowadzać do szkoły, wozić na zajęcia dodatkowe i robić kanapek na wynos, ale jeśli dzieci mieszkają w domu, to trzeba ten dom normalnie prowadzić. Przygotowywać posiłki dla całej rodziny, sprzątać, prać, robić zakupy, i nie próbuj pisać, że możliwy jest tu jakiś znaczący podział ról smile Dorosłe dzieci mają swoje życie i nie mają czasu na takie przyziemne sprawy. Oczywiście coś tam pomogą, ale biorąc pod uwagę całokształt to takie raczej symboliczne. Jeśli dziecko studiuje dziennie poza domem, to trzeba je utrzymać w innym mieście, przeważnie w większym, droższym. Wtedy rodzice muszą więcej pracować, żeby sprostać rosnącym wydatkom, a w sobotę, zamiast gdzieś wyjść, mamusie gotują i pieką, żeby w niedzielę mieć co zapakować pociechom do tych przysłowiowych słoików. Na pewno taniej wyniesie niż posiłki w barach, no i zdrowiej dla dziecka. No a jak te dzieci pokończą studia, usamodzielnią się, założą rodziny, rozmnożą, to przybywają obowiązki przy wnuczętach. Tak, tak, ja wiem, że dzieci nie mają prawa się domagać od rodziców, a rodzice nie mają obowiązku się godzić, ale życie to nie przepychanki co kto i dlaczego powinien, lub nie. Tak więc we wtorki wychodzę z pracy o 14.30, jadę po wnuczątka do przedszkola (na drugi koniec miasta), 5,5-latkę zawożę na angielski, a z 3,5-latkiem robimy zakupy w pobliskim markecie. Potem odwożę dzieci do ich domu (mieszkają w pobliży przedszkola), i zdarza się, na szczęście nie często, że o 19 jestem już na dyżurze, który kończę o 8 następnego dnia. Wtedy do domu wpadam tylko wziąć prysznic i zmienić przyodziewek smile O tym, że dziećmi zajmuje się częściej niech świadczy fakt, że mam w samochodzie zainstalowane na stałe dwa foteliki. Gdzie mi tam myśleć o życiu towarzyskim smile
                    A pomóc muszę i chcę, ja też miałam pomoc ze strony mamy i babci. Obie córki urodziłam w trakcie studiów, i to, że dałam radę skończyć trudne, sześcioletnie studia w terminie i z bardzo dobrym wynikiem, to tylko Im zawdzięczam.

                    >Owszem, przyjmuję, ze pewnie ludzie pracujący w innych zawodach, ale przede wszystkim mający inne usposobienie nie mają może tak szerokiego grona znajomych, czy tez w związku z tym nie prowadzą bogatego zycia towarzyskiego<

                    Od usposobienia dużo zależy, ale całe szczęście, że nigdy mnie nie ciągnęło w kierunku tego typu rozrywek, bo nie mogąc realizować tego, co lubię pewnie byłabym bardzo nieszczęśliwa smile

                    >Niemniej nadal w mom życiu nie dostrzegam nic jak to okreslilas "oryginalnego"smile <

                    Mam nadzieję, że to, co napisałam pozwoli Ci spojrzeć na sprawę troszeczkę inaczej.
                    • minniemouse Re: Matti :) 23.11.15, 00:54
                      toc i prawda, moze byc i tak jak pisze Matylda. mam kolezanke ktorej dzieci mlodo powychodzily za maz bo przed 30-ka, i teraz ma juz 4 wnukow ktorymi wiecznie sie zajmuje,
                      z radoscia.
                      Z radoscia, ale wziawszy pod uwage ze kobieta wciaz pracuje zawodowo,
                      praktycznie nie ma jej w domu. ma b. malo czasu na zycie towarzyskie, chociaz ma taka prace ( pielegniarka) ze poznaje duzo roznych ludzi ktorzy jej opowiadaja swoje zycie
                      to i historii ma do opowiadania.
                      zastrzegam przy tym ze tymze zadnych tajemnic zawodowych nie zdradza, bo o leczeniu itd nic nie mowi, a historie ktore owi pacjenci jej opowiadaja slychac na sali, wiec slysza to i inni pacjenci i pielegniarki i lekarze i nawet sprzatacze.
                      wiec zadna to tajemnica -ot, normalna towarzyska rozmowa o sempiternie Maryni.

                      przy okazji, prosze, jak sie ozywilo na forum : )

                      Welcome back, Koro smile

                      stare forumowe pleciuszki sobie nareszcie poplotkuja wink

                      Minnie
                      • baba67 Re: Matti :) 23.11.15, 07:43
                        W sumie to ja tez na wnuki czekam (choc jeszcze troche poczekam) . Mimo że nie planuje zajmować się intensywnie (a zobowiązan generacyjnych nie mam) to na pewno bedzie radośc.W życiu zawsze jest coś za coś. Jednak nie każdy rodzic dorosłego dziecka jest bardzo zaangażowany w jego życie.Niektórzy młodzi wyprowadzaja sie na studia i tyle ich widzieli . Kaske wezma ale w sumie jak sie wczesniej pracowało to roznicy nie robi.Bywa że emigrują.
                        A jak ktos nie jest bardzo towarzyski za młodu to i pożniej nie odczuwa potrzeby bywania a może i powinien częsciej byc miedzy ludzmi.
                        • kora3 Re: Matti :) 23.11.15, 08:02
                          Widzisz Babo, jest taki pewien bardzo niebezpieczny mechanizm, który można niestety dostrzec na ogół w dramatycznych sytuacjach życiowych u ludzi. Otóż psychologowie przestrzegają przed emocjonalną i czasową także "monogamia". Nie, nie chodzi o kontakty seksualnesmile a o przywiązanie się tylko i wyłącznie do jednego człowieka, albo jednej grupy ludzi. Takim człowiekiem może być partner życiowy, ale także przyjaciółka od serca, albo szerzej - grupa znajomych np. z pracy. Gdy dochodzi do rozstania z takim człowiekiem lub grupą (śmierć, rozstanie, wyjazd czyjś, zmiana pracy) "monogamista" zostaje zupełnie sam. To jest b. niebezpieczna sytuacja, bo sam zostaje w sytuacji dlań na ogół delikatnie mówiąc niekomfortowej.
                          Uprzedzajac, nie chodzi tu o to, żeby nie angazowac się w relacje międzyludzkie, tylko, żeby nie "inwestować" emocji i czasu tylko w jedną osobę lub grupę. Wiadomo, że swoje dzieci na ogoł kocha się najbardziej i nic w tym dziwnego, ale trzeba się liczyć z tym, że dzieci dorastają, zaczynają swoje życie, zakładają swoje rodziny. Nie ma nic gorszego dla takiej rodziny niż rodzic zyjacy jej zżyciem. A to z tej prozaicznej przyczyny, że taki rodzic po prostu, nawet w dobrej wierze, ale bardzo ingeruje w życie rodziny/związku swego dziecka. A to zwykle nie jest dobre, nawet gdy pozornie jest korzystne (mam na myśli np. pomoc przy wnukach). Coż jednak, gdy człowiek nie ma poza dziećmi innego życia - zainteresowań, hobby, znajomych to gdy te dzieci dorosną nie ma jak zyć i kurczowo się ich trzyma. Zdrowa relacja między dorosłymi dziecmi, a rodzicami tak nie wygląda.
                          • baba67 Re: Matti :) 23.11.15, 15:46
                            Swiete słowa-sama tego doświadczylam z tej drugiej strony. Wiele matek i tesciowych za pomoc chce kupić sobie kontrolę.A kontrola im potrzebna bo w pracy sa na wylocie a innych zainteresowan nie maja. Sama jestem na to zbyt leniwa i zbyt wiele mam zainteresowań żeby rzucac się z pomocą proszona nieproszona
                            • kora3 Re: Matti :) 23.11.15, 16:12
                              No wiesz, inna sprawa, ze nierzadko ludzie te pomoc wpraszaną przyjmują, a potem się dziwią, ze "mamusia się wtrąca" smile Jak się jest od kogoś zależnym, to należy przewidzieć, ze MOZE się wtrącać. Ja naprawdę rozumiem taką konieczność pomocy, gdy sytuacja jest jakaś szczególna - samotne wychowanie dziecka, dziecko niepełnosprawne, chore itd. Ale sytuacji, gdy dwoje normalnych zdrowych ludzi wychowuje swe dzieci samodzielnie widzę od groma. I to nie tylko u ludzi, którzy nie mają już rodzicow/mają daleko/mają blisko, ale schorowanych. Znam kupe takich par, które o pomoc przy dzieciach proszą rodziców w jakichś szczególnych sytuacjach, np. idą na wesele bez dzieci, albo na bal jakiś, raz na rok! Pewnie, że można opiekunkę wynająć, ale nierzadko ci dziadkowie sami chcą, sami proponują i to chętnie. I nie czuja się wykorzystywani, bo takie prośby nie są standardem, a są WYJATKIEM. Obarczanie swoich rodziców wychowaniem własnych dzieci jest szkaradnym egoizmem i zwyczajnym wykorzystywaniem ludzi, którzy powinni móc sobie odpocząć, po pracy i po trudach własnego rodzicielstwa.
                    • kora3 Re: Matti :) 23.11.15, 07:45
                      Matyldo, opisałaś jakiś wycinek społeczeństwa. To ja Ci opisze kolejnysmile Mieszkam obecnie w nie tak wielkim mieście, jak moje rodzinne. I tu najczęściej młodzi ludzie studiują poza tym miastem. Zatem zwykle są zwyczajnie poza domem i niekoniecznie w każdy weekend też przyjeżdżają do domu. Sporo z moich znajomych ma tez dorosłe, w pełni samodzielne dzieci, które także mieszkają poza tym miastem. Co wiąże się z tym, że nie przypada im opieka nad wnukami, które odwiedzają owszem, czy one ich, ale nie codziennie, czy co drugi dzień.
                      Przykład: moi dobrzy znajomi mają syna i córkę. Syn po studiach założył rodzinę w miejscu gdzie studiował - prawie 300 km stąd. Odwiedzają się, jak często mogą, ale jasna sprawa, że nie jest to bardzo często. Córka ma 20 lat, studiuje w Brukseli. Też nie przyjeżdża zbyt często. Oboje znajomi pracują, ale po pracy mają obecnie czas na spotkania ze znajomymi, koncerty, wystawy. Kiedy mieli dzieci w domu, też chodzili, ale naturalnie, że rzadziej. Teraz mogą sobie na to pozwolić.
                      Podobnie moja przyjaciółka. Jej starsza córka studiuje tu , na miejscu. Ale nie trza dziewczynie prać, prasować, szykować śniadań - sama umie i to od dawna, bo mając rodziców pracujących szybko nauczyła się, ze tak powiem ogarniać wokół siebie. Młodsza corka chodzi do I lasy gimnazjum. Gdy była w podstawówce i tak po szkole wracała do domu, w którym była siostra starsza, albo nie było nikogo, bo nie ma zmiłuj, rodzice pracowali także wówczassmile Umie zatem podgrzać sobie jedzenie np. uprzątnąć wokół siebie. Pewnie, ze to jest jeszcze nie małe, ale dziecko i pewnie, ze przyjaciółka inaczej ja traktuje, niż starsza studentkę. Ale od kiedy młoda już nie trzyma się maminej spódnicy, ta mama ma więcej czasu, by wyjść gdzieś bez niej. W końcu ma także meza, wiec jeśli planuje jakies wyjście do późna, to córką ma się kto zająć i odwrotnie.
                      Nie pojmuje i nie pojmę idei "niańczenia" dorosłych dzieci i to nie dlatego, że sama dzieci nie mam, tylko dlatego, że także jestem obecnie już dorosłym, ale przecież czyims dzieckiem. I nie wyobrażam sobie, żeby za mnie moja matka odwalała obowiązki. Nie było tak na studiach, kiedy to mieszkałam już osobno, a tym bardziej teraz.
                      W zeszłym roku moja mama gościła u nas przez 3 miesiące. Właśnie - GOŚCILA. Moja mama nie przyjechała nam pomagać, tylko w charakterze GOSCIA. Nie wyobrażam sobie, że miałaby w tym czasie np. sprzątać u nas, albo coś takiego. Owszem, pare razy przygotowała obiad, ale dlatego, że chciała, niemniej uważałam, ze to JA mam mamie przygotować, bo to poza tym, ze moja mama, to mój gość. Dodam, że moja mama jest osoba sprawną, wiec nie zachodziło tu, że zwyczajnie nie może. Może, ale ona do nas przyjechała pozwiedzać, pobyc z nami, poznać nowe miejsca, znajomych, a nie przepraszam prowadzić dom. Dlatego staralam się pogodzić pracę w organizowaniu czasu dla mamy, w moim przypadku się dało. W przypadku mego partnera - już nie, więc wziął sobie urlop na czas, na jaki mógł.
                      Może się wydawać, ze ok, tak traktujemy moja mamę, bo rzadko tu bywa, ale matkę mojego partnera traktujemy podobnie, a bywamy tam niemal zawsze, jak mój partner przyjeżdża na weekendy. Owszem, czasem idziemy do niej na obiad, ale też zapraszamy do nas, albo na miasto, zabieramy na wyjazdy za miasto, wycieczki, bo pani sama nie może już za bardzo komfortowo podróżować. Tak naszym zdaniem należy - kiedy my byliśmy mali to rodzice nam fundowali wycieczki i rozrywki. Teraz czas na nas, na ze tak powiem rewanż. smile
                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
    • shmu Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 28.10.15, 14:30
      Mi tez Kory brakuje. Czasem miala sporo racji, czasem mniej ale wiele z jej opowiesci czy sytuacji bylo mi bliskich. A poza tym wiecej sie dzialo.
      • minniemouse Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 01.11.15, 02:26
        Musze przyznac, ze jestem niemile zaskoczona kierunkiem w jakim potoczyla sie dyskusja
        a zwlaszcza tonem niektorych wypowiedzi.
        Zdawaloby sie, oto forum Savoir Vivre, gdzie po uczestnikach nalezaloby sie spodziewac jakiej takiej kultury, taktu,
        tymczasem ukazal sie nagi a przykry fakt - forum SV niczym sie nie rozni od kazdego byle jakiego, pierwszego lepszego forum w Gazecie.
        Ktokolwiek kto sobie wyobraza ze "jest lepszy" pod wzgledem dobrego wychowania od innego uczestnika tutaj - niech pozbedzie sie zludzen od razu.
        Najgorsze dla mnie jest to, ze czlowiek z czlowiekiem moze tutaj prowadzic dyskusje - czyli rozmawiac, zartowac, klocic sie a nawet powaznie "brac za lby" - przez kilka lat, i nadal byc uwazany za "awatara" lub co gorsza, trolla.
        Okropnosc, ktora nawet boli, bo nawet w przypadku gdy jest to rzeczywistosc tylko wirtualna to za kazdym trwalym nickiem stoi badz co badz zywy czlowiek.
        Zywy czlowiek z cala swoja wirtualna charakterystyka, swiatopogladem, opiniami, bolaczkami itd itp ktorego przeciez z czasem wirtualnie poznajemy, polubiamy albo i nie, przyzwyczajamy sie do niego (a, to Clara jak zawsze rozsadnie, a to Matylda zawsze na odwrot wink , Baba jak zwykle przyciela przasnie, Beata po swojemu spokojnie nieulegle swoje, itd itp) - zatem - "tylko" awatary???
        czy w realu nie na tej samej zasadzie opieramy znajomosci i przyjaznie - na poznaniu glebiej pewnych charakterystycznych cech danych osob = nickow?
        sporo osob poznanych jako nieznane "nicki forumowe" dzisiaj sa od lat moimi dobrymi realnymi znajomymi, z ktorymi wymieniamy sobie realne zdjecia na realne adresy via realna poczte, badz zostalismy dobrymi internetowymi znajomymi bedacymi w trwalym kontakcie emailowym - tez od lat, i korespondujemy na tematy prywatne jakie nie sa omawiane na forum. tylko "nicki"??


        Podzielam zdanie Matyldy - dla mnie rowniez w swiecie forumowym awatary to cos wiecej niz tylko bezimienny nick.
        nie wnikam rowniez czy osoby kryjace sie za owymi nickami poprawiaja sobie image w jakimkolwiek stopniu czy nie - nie obchodzi mnie to. jestem odpowiedzialna tylko za siebie. wiem ze to co co pisze ze swojej strony jest tym czym pisze, mozna w to wierzyc lub nie,
        i tego samego oczekuje od innych. nie obchodzi mnie czy pewna Kora zmyslala czy jest dziennikarka czy nie, czy miala przyjaciela, czy za nia chetnie placil, czy placili inni, i sto innych rzeczy. czytam jej wpisy i mysle to co mysle, i tyle.
        Interesuje mnie jedynie ze w dyskusjach zawsze byla spokojna, zrownowazona, nie obrazala sie latwo, miala czesto ciekawe, nowe i nieraz nieoczekiwane podejscie do dyskutowanego tematu, dalo sie z nia pozartowac, i to satysfakcjonowalo.

        Szczegolnie nieprzyjemnie zrobilo mi sie po przeczytaniu wypowiedzi ALLEGRY.
        badz pewna, ze gdy po latach aktywnego pisania na forum SV nagle znikniesz,
        po czyms takim mnie na pewno nie bedzie obchodzilo dlaczego.


        Z forum znikl ktos, kto bral udzial w naszym malym swiatku forumowym
        aktywnie przez wiele lat.
        Nagle z dnia na dzien znikl, i nie dosc ze nikogo to nie obchodzi, to jeszcze takie teksty.
        I przykre, i bez taktu ....

        Minnie
        • baba67 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 01.11.15, 10:40
          Może ja prosta baba jestem, w sumie jednak niekoniecznie wierzę ww Korcię-mitomankę. Owszem miała ponandprzeciętną potrzebę informowania o swoich sprawach to i owo być może ubarwiła , ale zeby była totalnie na niby to nie. No i nudą wieje ostatnio,
        • allegra1002 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 01.11.15, 15:48
          minniemouse napisała:


          >
          > Szczegolnie nieprzyjemnie zrobilo mi sie po przeczytaniu wypowiedzi ALLEGRY.
          > badz pewna, ze gdy po latach aktywnego pisania na forum SV nagle znikniesz,
          > po czyms takim mnie na pewno nie bedzie obchodzilo dlaczego.
          >

          >
          Straszne! jestem tym do bólu wstrząśnięta! chyba nie przeżyje takiej straty ! A ja myślałam że Biuro Detektywistyczne zatrudnisz by mnie wyśledzić i na wszelki wypadek zapalisz wirtualną świeczkę gdybyś podejrzewała że zeszłam z tego świata? bo np. uprowadził mnie Ali Baba i 40 rozbójników.

        • aqua48 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 01.11.15, 16:33
          minniemouse napisała:

          > nawet w przypadku gdy jest to rzeczywistosc ty
          > lko wirtualna to za kazdym trwalym nickiem stoi badz co badz zywy czlowiek.
          > nie obchodzi mnie czy Kora zmyslala czy nie
          > Z forum znikl ktos, kto bral udzial w naszym malym swiatku forumowym
          > aktywnie przez wiele lat.

          Całkowicie się z tym zgadzam. Mądrze napisane Minnie. A Kory też mi brak.
          • annthonka Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 01.11.15, 18:56
            Trochę przykro, że zniknęła tak nagle, bez słowa. W końcu przez bardzo długi czas była najaktywniejszą forumowiczką tutaj. Mam nadzieję, że nic się złego nie stało, tylko że po prostu się jej znudziło.
    • hybriska Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 02.11.15, 13:42
      Przeszło mi przez myśl, że może wyjechała na jakieś dłuższe wakacje i nie zawraca sobie głowy internetem. A po natknięciu się na ten wątek może nie będzie miała ochoty wracać.
      Albo poczuła się zaszczuta? Mam nadzieję, że nic złego się nie stało, to naprawde dziwne znikać po tylu latach bez poważnej przyczyny.

      Forum na pewno było bardziej aktywne dzięki jej wątkom, nawet jeśli część była zmyślona lub podkoloryzowana to nie znaczy, że dyskusje nie były ciekawe smile
    • vilez Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 05.11.15, 08:21
      Wątek w sam raz na forum Sv.
      Obmawiający za plecami nieobecną forumowiczkę. Z którą to forumowiczką rozmawiało się wcześniej wiele lat.
      Bardzo to lojalne, grzeczne i ogólnie ok :\

      Rozumiem zaniepokojenie Minnnie (jak najbardziej słuszne i na miejscu), ale to, co się w tym wątku dalej dzieje, jest chamskie.
    • molly_wither Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 05.11.15, 18:39
      Jest w "Must be the music".

      minniemouse napisała:

      > .... bardzo dawno, zauwazylam, nie pisala Kora, czy ktos moze wie co sie z nia
      > dzieje,
      > czemu sie nie odzywa?
      > Gdzie jestes, Koro? jestes OK?
      >
      > Minnie
      • minniemouse Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 05.11.15, 22:45
        Molly, dzieki za informacje. probowalam sie z toba skontaktowac ale nie przyjmujesz wiadomosci od nieznajomych. wiec wyslalam ci zaproszenie : )
        ale bez obligacji : )
        co to znaczy Jest w "Must be the music"? - mozesz wyjasnic?
        czy bierze w tym udzial w realu, czy tylko dyskutuje?
        nie udalo mi sie tam Kory znalezc na forum.


        Vilez - lepiej sie tego nie da powiedziec. 10/10.

        Minnie
        • annthonka Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 06.11.15, 00:20
          Minnie, "Must be the music" to talent show w polskiej TV, w którego jury zasiada wokalistka Kora. Odpowiedź Molly była z przymrużeniem oka smile
          • minniemouse Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 06.11.15, 01:11
            ochhhhhhh big_grin

            no tak to jest gdy sie nie jest "w kregu"....

            a to bylo dowcipne... : )


            Minnie
            • molly_wither Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 10.11.15, 19:26
              Jaki krąg masz na mysli?

              minniemouse napisała:

              > ochhhhhhh big_grin
              >
              > no tak to jest gdy sie nie jest "w kregu"....
              >
              > a to bylo dowcipne... : )
              >
              >
              > Minnie
              >
        • molly_wither Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 10.11.15, 19:24
          Mam wylaczona funkcje wiadomosci na GWsmile
          Chyba nie mieszkasz w Polsce,jesli nie wiesz, co to jest MbtM.

          minniemouse napisała:

          > Molly, dzieki za informacje. probowalam sie z toba skontaktowac ale nie
          > przyjmujesz wiadomosci od nieznajomych. wiec wyslalam ci zaproszenie : )
          > ale bez obligacji : )
          > co to znaczy Jest w "Must be the music"? - mozesz wyjasnic?
          > czy bierze w tym udzial w realu, czy tylko dyskutuje?
          > nie udalo mi sie tam Kory znalezc na forum.
          >
          >
          > Vilez - lepiej sie tego nie da powiedziec. 10/10.
          >
          > Minnie
          >
          >
          • minniemouse Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 10.11.15, 21:07
            Molly, w "kregu wtajemniczonych" smile
            i tak, mieszkam w Kanadzie od wielu wielu lat, wiec sila rzeczy nie orientuje sie
            co sie dzieje w PL.
            dlatego nie zalapalam dowcipu i myslalam ze MbtM to jakies forum lol

            a poczta nie przejmuj sie, chcialam tylko zapytac czy masz jakis prywatny kontakt z Kora
            ale sprawa sie sama wyjasnila.

            Minnie
          • matylda1001 Re: Gdzie sie podziala Kora? ... 10.11.15, 23:22
            molly_wither napisał(a):

            >Chyba nie mieszkasz w Polsce,jesli nie wiesz, co to jest MbtM.<

            A dajże spokój, to jakiś obowiązek jest? smile Z Polski wyjeżdżam najwyżej na urlop a też nie wiem.
    • kora3 :) 21.11.15, 20:09
















      Cześć smile
      Jestem , spokojnie smile
      U mnie o ile można tak powiedzieć dziś - wszystko w porządku.

      Nie wiem skąd wzięły się "pomówienia" jakobym miała wspominać, iż zamierzam się zająć polityka, bo nic takiego nigdy w planach nie miałam smile

      Po prostu - sporo się działo w moim zyciu zawodowym, a poza tym stan mego przyjaciela w ciężkiej chorobie znacznie się pogorszył. W związku z tym nie miałam raz czasu, a dwa zbytniej ochoty a rozrywki typu forum.
      Pozegnaliśmy Go na zawsze kilka dni temusad

      Tych, którzy byli zaniepokojeni przepraszam za brak odzewu - wiem, ze to było nie fair.
      Natomiast tych, co cieszyli się, że może mnie/nas cos złego spotkało - no cóż, pozdrawiam i współczuję podejścia do ludzi
      • minniemouse Re: :) 22.11.15, 01:45
        Bardzo sie ciesze ze wrocilas Koro smile
        (martwilam sie ze cos ci sie stalo)

        Bardzo mi przykro z powodu odejscia Przyjaciela - przyjmij moje glebokie kondolencje.
        wierze, ze byl to dla Ciebie ciezki okres, wspolczuje Ci.

        mam niesmiala nadzieje wszkaze, iz jako tako dochodzisz do siebie,
        i znowu bedziemy mieli przyjemnosc czytywac twoje interesujace dyskusje.

        fajnie ze jestes, bez ciebie robilo sie juz nudno : )

        Minnie
        • kora3 Re: :) 22.11.15, 11:41
          Dziękuję Minnie - powoli dochodzimy do siebie. Raz jeszcze przepraszam za bark jakiegokolwiek odzewu, po prostu nie miałam do tego głowy.
          PS. Nie zwykle ubawiły mnie niektóre wpisy z tego wątku, mimo nadal nienajlepszego nastroju
      • vilez Re: :) 22.11.15, 11:48
        Współczuję śmierci Przyjaciela sad

        Co do tego wątku- przynajmniej się dowiedziałaś (i nie tylko Ty), jak niektórzy rozumieją sv w praktyce wink

        • kora3 Re: :) 22.11.15, 12:24
          dzięki Vil, staramy się wrócić do dawnego życia bez Niego sad
          a co do reszty - owszem. I śmieszne to i straszne, jak ludzie zazdroszczą innym czegoś, co jest zupełnie normalne. Bo dla mnie całkiem normalne jest w sumie, że ludzie w moim wielu, czyli po 40. pracują, coś tam osiągnęli w zyciu zawodowym, mają gdzie mieszkać, coś tam zgromadzili itd. Jasne, że wiem, iż wielu ludzi ma znacznie gorsze warunki, ale to nie jest, czy raczej nie powinna być norma. Są też ludzie mający znacznie lepsze warunki i to też jest normalne. Ja takim nie zazdroszczę - cieszę się, ze maja się dobrze, nie potrzebują pomocy, nie muszą się martwić o byt.
          • matylda1001 Re: :) 22.11.15, 17:01
            Witaj, Korciu smile Bardzo się cieszę, że już jesteś. Przykro mi z powodu Twojego Przyjaciela.
            • kora3 Re: :) 22.11.15, 17:09
              Dziękuję Matti, spodziewaliśmy się takiego finału ,ale i tak jest ciężko. Pocieszenie w tym, ze już nie cierpi...
              • matylda1001 Re: :) 22.11.15, 17:33
                Zawsze tak jest. Co innego spodziewać się a co innego zmierzyć się z bezlitosną rzeczywistością.
                • kora3 Re: :) 22.11.15, 17:35
                  No niestety sad Dla mnie i nie tylko dla mnie, śmierc tego człowieka jest zamknięciem pewnego etapu w życiu, po którym już nic nie będzie takie samo sad
      • milamala Re: :) 26.11.15, 10:33
        Korciu, serdecznie wspolczuje.
        I ciesze sie, ze powrocilas, rzeczywiscie jestes wazna dla forum, skoro pare tygodni Twojej nieobecnosci budzi wsrod wirtualnej spolecznosci tyle emocji.
        • kora3 Re: :) 26.11.15, 11:14
          dziękuję Milamalu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka