Dodaj do ulubionych

Wyjdź z biura

04.02.16, 04:48
Dzień dobry!
Chciałabym zapytać Was o następujące zachowanie mojego szefostwa: przebywam w biurze razem z szefem. Jest to jedno pomieszczenie. W osobnym pomieszczeniu pracuje dyrektor. Zwykle obie osoby spotykają się w biurze, gdzie i ja jestem, i rozmawiają. Czasami nakazują mi wyjść, bo chcą porozmawiać o sprawach, o których nie mam wiedzieć. Jest to dla mnie dość niezręczne. Dodam, że nie ma możliwości spotkania w biurze dyrektora. Czy zachowanie szefostwa jest poprawne wg s-v? A może powinni zaczekać na koniec mojej pracy i wtedy rozpoczynać te rozmowy?
Obserwuj wątek
    • nevada_r Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 07:31
      Jeżeli twój szef ci nakazuje wyjść, to po prostu wychodzisz. O ile to dla ciebie tylko niezręczne, to nie ma o czym mówić. Przecież nie zwrócisz mu uwagi, że to niezgodne z sv. Rozmowa z szefem miałaby uzasadnienie tylko wtedy, gdybyś przez częste przerwy miała np. zaległości w swojej pracy i nie mogła przez to wyjść na czas, ale rozumiem, że nie ma takiej sytuacji.
    • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 07:44
      Hmm no prawdę mówiac to zachowanie szefa mija się z SV. Bo jakkolwiek ma prawo poprosić, bys zostawiła panow samych, to nie jest to sytuacja zreczna. Nawet najgezczniej o to poproszona osoba, cz=uje się na ogół wypraszana. Na usprawiedliwienie szefa powiedzialabym, ze winę tu ponosi ...dyrektor. To on powinien chcąc porozmawiac z szefem bez swiadkow poprosic go do swego pokoju, który zajmuje przecież sam. Rozumiem, że dyrektor przychodzi i zagaja te rozmowy u Was, ale bezpośredni szef powinien zwyczajnie powiedzieć "Ach tak, tak to ważne. może przejdźmy do pana/ciebie omówić to" i cześć.
      Zależnie od relacji jaka masz z szefem mozesz mu kiedyś przy okazji podpowiedzieć to rozwiazanie, albo no niestety znosić obecne zachowanie.
    • ann.38 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 08:14
      Moim zdaniem bardzo niekulturalne. Dlaczego uwazasz, ze nie ma mozliwosci spotkania w biurze dyrektora? Dyrektor powinien sam kombinować, gdzie omówić sekretne sprawy, a nie wypraszać pracownika z jego miejsca pracy. Gdzie wtedy się przenosisz?
      • nevada_r Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 08:24
        >Dyrektor powinien sam kombinować, gdzie omówić sekretne sprawy

        Halo, to jest szef. Może i "powinien" coś zrobić, ale tego nie robi, a wątpię, że autorka wątku jest osobą na tyle ważną dla firmy, że może pozwolić sobie na kwestionowanie poleceń szefostwa. Wg mnie powinna się zastanowić - czy zależy jej na tej pracy, czy łatwo może znaleźć nową i czy warto w ogóle poruszać ten temat, bo może się okazać, że wyleci i nic jej z tego sv nie przyjdzie. tongue_out
        • ann.38 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 08:36
          Autorka pytała czy to zgodne z zasadami dobrego wychowania, a nie co ma zrobić. Ja jako przełozona traktowałam osoby z szacunkiem. Ocena na ile pracownik jest przydatny to inna kwestia i w inny sposób się ją podejmuje.
          • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 08:54
            Własniesmile Poza tym bardzi, ale to bardzo niekuturalnie jest traktowac kogos z gory, bo się stoi wyżej od niego w hierarchii firmowej.
        • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 08:48
          Nevado, ale watkodawczyni po prostu PYTA. Nie wiemy jakie ma układy z szefem, moze bardzo słuzbowe, moze mniej. Zresztą przecież nikt jej nie radzi, zeby mu poweidziała "zachowuja się panowie niezgodnie z SV" - zawsze można w takiej sytuacji powolac się na pilna pracę.

          Wczesniej nie doczytałam ze rozmowa panow w pkoju dyrektora jest niemozliwa, ale skoro tak jest to panowie powinni sami zadbac o swoje sprawy i WYJŚC w miejsce, gdzie beda mogli pogadać w 4 oczy: bufet, kawiarnia.

          Ja slyszalam o takiej sytuacji:
          Do firmy, ktorej oddzial miescił sie w jednym pokoju przyjechalo 2 szefów z kierowcą. Chcieli porozmawiać z pracownicą, która bezpośrednio im podlegala. Poza nią w tym pokoju pracowało jeszcze 2 pracowników, tej samej firmy, ale innego zupełnie działu, którzy im nie podlegali.
          Paniwie siedli przy biurku "swojej" pracownicy, kierowca przy stoliku dla interesantów. Szefowie bez krępacji zaczeli nawijac z pracownicą o sprawach jej dotyczacych, a reszta siedziała. Jeden z pozostałych dwoch pracowników miał akurat luz, wiec zaproponował kierowcy wyjscie na kawe do pobliskiej kawiarni. Wyszli. Tymczasem drugi pracownik miał bardzo pilna, terminową pracę do wykonania i zwyczajnie nie mógł jej przerwac. Poproszony przez panów o wyjście - odmówił i panowie bardzo się oburzyli, że jak tak mozna - siedzieć i słuchać o sprawach kogos innego. Tymczasem to ONI zachowali się bardzo źle. Widzieli przeciez, ze jest 1 pokój, troje pracowników + kierowca. Powinni zaprosić swoją pracownice na kawe do kawiarni (tam nie było innego pomieszczenia firmowego, gdzie swobodnie mogliby z nią porozmawiać), a nie rozwijać temat przy reszcie. Widocznie wyjście jednego pracownika z kierowca zainspirowało ich do tego, że powinni sprawe załatwiac w 6 w tym przypadku oczu, ale dalejj nie wpadli na to, że nie maja prawa wymagać, by ktoś opuszczal swe stanowisko pracy, tylko SAMI powinni opuscić z pracownicą biuro na czas rozmowy.
          • mim_maior Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:50
            Ha, ha, dobra historia! Znałam typków - w podobnych sytuacjach zawsze bardzo grzecznie im oznajmiałam: "W tej sprawie uprzejmie proszę o skontaktowanie się z moim przełożonym".
            • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:57
              Wiesz, mnie rozwaliło w tej historii także to, że panom najwyraźniej wczesniej nie przeszkadzało towarzystwo postronnych osóbsmile Jednemu z tych pracowników po prostu głupio było sluchać tych rzeczy, a ponieważ miał luz to zaproponował wyjscie niemającemu nic w tym momencie do roboty kierowcy. A drugi wcale najpewniej nie słuchał o czym mowa, bo zajety był pilną robota. Tak czy owak - jakbym była na miejscu pierwszego - zrobiłabym w obliczu takiego zachowania panów to sami co on. Na miejscu drugiego - tak samo jak drugi. a gdyby mi fikali - dokladnie tak samo jak Ty.
    • mozambique Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 09:31
      Dodam, że nie ma możliwości spotkania w biurze dyrektora. ""
      to jest najdziwiniejsze
      co to za dyrektor ktory nie ma mozliwoscie spokojnie porozmawiac z kimkolwiek z swoim biurze ?
      • nevada_r Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 09:57
        >co to za dyrektor ktory nie ma mozliwoscie spokojnie porozmawiac z kimkolwiek z swoim biurze ?

        Ale po co to w ogóle rozkminiać? Nieważne, czy to dyrektor wielkiej korporacji, czy pan Zdzisiek, który zatrudnia pięciu pracowników na krzyż i którego firma ma spore problemy lokalowe, więc wszyscy siedzą sobie na głowach. To jest problem w ogóle poza sv - szef każe coś zrobić, więc pracownik ma to zrobić; to nie jest przecież ani mobbing, ani dyskryminacja. Autorka wątku nie wspomniała również, że przeszkadza jej to w wykonywaniu obowiązków służbowych.

        Stoję na stanowisku, że jeśli komuś nie odpowiada wykonywana praca [z jakiegokolwiek powodu], to ją stara się zmienić, a nie zadaje bezcelowe pytania na forum sv. Bo niby co autorce da to,że się dowie: tak, to jest zgodne z sv albo nie, to nie jest zgodne z sv?
        • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:01
          Ale Nevado - nie do Ciebie,m czy szerzej nas nalezy ocena po co kobieta pyta i do czego jej się to przyda. Pyta zgodnie z tematyką forum i rozkminianie po co jej to i na co, jest przepraszam, ale niezgodne z SV. To jej sprawa po co jej to, podobnie jak jej sprawa dlaczego chce/musi tam pracować, czy stara się zmienic prace itd. To nie ma nic do tematu wątku
          • nevada_r Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:08
            >Pyta zgodnie z tematyką forum

            No właśnie nie bardzo, nie wszystkie sprawy "pracowe" są związane z sv; ta na pewno nie jest. Szef nie jest nieuprzejmy, nie mobbinguje, po prostu wydaje pracownicy polecenie, które ona powinna wykonać.
            • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:52
              No wiesz, tu mozemy dyskutowac. Jasne, ze SV prywatny i SV słuzbowy się róznia, ale to nie znaczy, ze ten ostatni - nie istnieje. I z jednej strony - tak - pracownik generalnie ma wykonywać polecenia szefa (generalnie, bo są od tego wyjątki). Ale przełożony też powinien mieć na uwadze, żeby swymi poleceniami nie czynic niepotrzebnego dyskomfortu pracownikowi.
              Tu tego watkodawczyni nie podnosi i być moze to nie występuje, ale takie wypraszanie pracownika na czas poufnych rozmow jesli się powtarza, to moze powaznie dezorganizować pracę przecież.
              No i jest jeszcze inna sprawa - gdzie ta osoba ma się podziewać na czas tych poufności.

              Uwazam, że wypraszanie kogoś z jego miejsca pracy jest samo w sobie niegrzeczne, nawet ze strony przełozonego. To niejest pracownicy wina, że firma tak jest ze tak powiem urzadzona, że nie mozna pogadać na osobnosci w gabinecie dyrektora.
              • nevada_r Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 11:00
                >takie wypraszanie pracownika na czas poufnych rozmow jesli się powtarza, to moze powaznie >dezorganizować pracę przecież.

                Pisałam o tym wyżej - takie coś jak najbardziej uzasadniałoby rozmowę z przełożonym. Ale autorka nie pisze, że jej to przeszkadza w pracy.

                >gdzie ta osoba ma się podziewać na czas tych poufności.

                Ja bym z radością poszła wtedy zrobić sobie kawę, zjeść coś czy chociażby pospacerować albo powyglądać za okno, żeby nie siedzieć 8 godzin za biurkiem.

                >To niejest pracownicy wina, że firma tak jest ze tak powiem urzadzona, że nie mozna pogadać na >osobnosci w gabinecie dyrektora.

                Oczywiście, że to nie jej wina, ale znowu wracamy do jednego - pytania, czy jej zależy na tej pracy [wówczas to ona powinna się dopasować do wymagań szefa], czy nie [wtedy może wybrzydzać]. I znowu powtórzę - to nie problem sv.
                • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 14:17
                  Nevado - opisałam tu sytuacje inną i z tego co wiem jednorazową, ale obrazująca problem przeszkadzania czegoś takiego w pracy.
                  Osobiscie nie wypraszałabym kogos z JEGO miejsca pracy, zeby porozmawiać na osobnosci z kims innym. Także bedąc przełozonym. Po prostu - nie. Mając taki problem organizowałabym te spotkania tak, by byc z rozmowca sam na sam gdzie indziej
        • vi_san Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 11:44
          Nevado - nie masz racji. Z punktu widzenia sv - zachowanie panów przełożonych jak najbardziej można oceniać - negatywnie.
          Czy i co wątkodawczyni z tym zrobi - to inna kwestia. Może uznać, że praca jest dla niej korzystna z innych, poza sv przyczyn i pogodzić się z prostactwem przełożonych, a może uznać, że woli poszukać czegoś innego. I tu - masz w pełni rację.
          A co do "szef każe coś zrobić, więc pracownik ma to zrobić" - to też nie do końca. Owszem, szef pewne rzeczy może ci nakazać, ale też nie wszystko i nie zawsze.
          • nevada_r Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 13:22
            >Z punktu widzenia sv - zachowanie panów przełożonych jak najbardziej można oceniać - negatywnie.

            Nie, nie można. Można by było ich oceniać negatywnie, jakby mówili "spadaj stąd, Kaśka" albo pozytywnie w przypadku "czy mogłaby pani na chwilkę wyjść, bo chcemy porozmawiać". Ale rozmawiamy o POLECENIU SŁUŻBOWYM, a nie o tonie, z jakim zostało ono wypowiedziane.

            >Owszem, szef pewne rzeczy może ci nakazać, ale też nie wszystko i nie zawsze.

            Zgadza się, ale szef ma pełne prawo poprosić dowolnego pracownika o chwilowe wyjście z pomieszczenia. Nie ma w tym nic złego.
            • vi_san Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 13:36
              Otóż, Nevado, jeśliby przełożeni byli w zgodzie z sv - to ONI powinni opuścić pomieszczenie. Chyba, że ich rozmowa dotyczy czegoś, co trudno byłoby przenosić na czas rozmowy [projektów architektonicznych, danych zawartych w komputerze]. Zgodnie z sv - wychodzą te osoby, którym zależy na dyskretnej rozmowie, a nie ci, którym jest ona obojętna. Podobnie chcąc poinformować o czymś przyjaciółkę, a nie cały krąg znajomych - umówię się tylko z przyjaciółką, znajdę okazję, gdy będziemy sam na sam, a nie będę jej szeptać do ucha w szerszym gronie, czy też nie będę prosiła "Wyjdźcie, bo ja chcę tajemnicę Zosi powiedzieć". Tak to działa wg. sv.
              Oczywiście, że szef ma prawo poprosić o chwilowe wyjście. Tylko nie ma to NIC wspólnego z sv. A pytanie dotyczy sv. Otóż zachowanie szefa zgodne z sv nie jest. Koniec kropka. Czy szef ma prawo zachowywać się niezgodnie z sv? Oczywiście, że ma. Czy wątkodawczyni jako pracownik musi to akceptować? Oczywiście że tak, albo poszukać nowej pracy. Natomiast nie ma to żadnego związku z sv.
              • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 14:20
                Dokładnie - to, że coś mowi przełozony, takze w formie polecenia, to nie znaczy zaraz, ze to jest grzecznesmile
                • dama-z-wachlarzem Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 17:53
                  Dodam tylko do dyskusji, że owszem, przeszkadzają mi takie "przerwy" w pracy, gdyż moje obowiązki wykonywać mogę tylko przy biurku na komputerze. I oczywiście, muszę akceptować takie zachowanie, założyłam tylko wątek, by zapytać o poprawność sytuacji przez pryzmat sv. Twoja postawa Nevado bardzo mnie zdziwiła - traktujesz mnie, jako pracownika, który komuś podlega, jak niemal marionetkę, która ma wykonywać wszystko, cokolwiek powie szef, a jeżeli nie pasuje - to won! Otóż nie, czasy pańszczyzny dawno minęły, a podobnie jak w kwestii uczuć, podobnie i w pracy - tego kwiatu jest pół światu i warto poszukać miejsca, gdzie jest się traktowanym z kulturą. Na moim miejscu pewnie by została zatrudniona osoba, która również będzie wypraszana. Chodziło o OCENĘ sytuacji, czy jest zgodna z sv, nie zaś jakiekolwiek inne kwestie.
                  • kora3 Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 09:10
                    Tez mnie powala takie podejscie jak Nevady.
                  • nevada_r Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 09:19
                    >owszem, przeszkadzają mi takie "przerwy" w pracy,

                    To trzeba o tym porozmawiać z szefem, bo to jest poważny, sensowny argument w rozmowie, a nie zastanawiać się: zgodne to, czy niezgodne z sv.

                    >traktujesz mnie, jako pracownika, który komuś podlega, jak niemal marionetkę, która ma wykonywać >wszystko, cokolwiek powie szef, a jeżeli nie pasuje - to won

                    Ja cię tak nie traktuję, takie są po prostu realia rynku pracy - masz wykonywać to, co szef ci każe, o ile to jest w zgodne z twoimi obowiązkami i kodeksem pracy. Napiszę więcej - właściwie w każdej pracy będziesz się musiała do czegoś dostosować, bo tak to po prostu działa. I nie ma co udawać "wielkiej damy z wachlarzem" i twierdzić, że ciebie to nie dotyczy, bo dotyczy jak najbardziej. wink

                    >warto poszukać miejsca, gdzie jest się traktowanym z kulturą

                    To powodzenia. wink
    • azm2 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 09:53
      Pierwszy raz słyszę o takim zachowaniu się dyrektora w stosunku do pracowników.

      Dlaczego w twojej firmie "nie ma możliwości spotkania w biurze dyrektora"? Czy pomieszczenie dla dyrektora jest takie małe, że nie można wstawić ani jednego krzesła dla rozmówcy? Ile tam jest metrów kwadratowych - potrafisz określić? W firmach, w których ja pracowałem, najmniejszy gabinet dyrektora miał przynajmniej 20 m2, a największy ponad 80 m2.

      A w ogóle zachowanie twojego dyrektora nadaje się do słynnego wątku forum.gazeta.pl/forum/w,279,104037,104037,PRZYPADKI_DYREKTORA_BURAKA.html
      • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 09:58
        Poczatkowo nie doczytałam i tej niemozliwosci przyznam się, zeteż mnie ona bardzo mocno zastanawia. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że może zajmuje pomieszczenie jeszcze z kims... Nic innego do głowy mi nie przychodzi ...
        • jerrykot1 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 19:47
          Może dyrektor boi się podsłuchuwink
          Moim zdaniem, jego zachowanie jest niegrzeczne z każdego punktu widzenia. Polecenie opuszczenia przez niezainteresowanego pracownika jego miejsca pracy nie jest poleceniem służbowym, lecz widzimisię dyrektora, bo tak mu wygodniej i tyle. W każdym biurze znajdzie się choćby kącik, gdzie można spokojnie porozmawiać bez absorbowania innych. To kwestia organizacji, i tyle.
          • kora3 Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 12:18
            No wiesz, gwoli sprawiedliwosci, nie w kazdym.
            Pracowałam kiedyś w takiej redakcji, która miescila sie na pietrze w kamienicy, gdzie obok były takze inne firmy (m.in. kancelaria prawna, firma ubezpieczeniowa, notariusz). Redakcję stanowiły dwa pokoje z ktorych do jednego wchodziło się bezpośrednio ze wspólnego z resztą form korytarza, a do drugiego przez pierwszy pokój. Pomiędzy pokojami nie było drzwi. Teoretycznie dalo się w tym drugim pokoju porozmawiać na osobnosci, ale wymagaloby to poproszenia o jego udostepnienei pracujące tam osoby, a jesliby sprawa byla bardzo poufna to takze teoretycznie istniałaby mozliwość podsluchania. na korytarzu odpadałoby, bo b yły tam co prawda krzeselka, ale korzystały z nivh przypadkowe osoby np. oczekujący kliencie notariusza, kancelarii prawnej itd.
            • jerrykot1 Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 20:44
              Ale tu dyrektor ma swój gabinet, o ile dobrze przeczytałam... Także argument o konieczności omówienia przy komputerze w dzisiejszych czasach nie jest trafiony... sieć - czy to wewnętrzna, czy internet - jest wszechobecna. A nawet, jeśli komputery nie są połączone (w co doprawdy trudno mi uwierzyć), zawsze można przenieść dane z jednego do drugiego na zewnętrznych nośnikach pamięci. Dyrektorowi się po prostu nie chce, bo moim zdaniem nie szanuje pracowników, ich czasu ani pracy, którą dla niego wykonują.
      • poczta.kwiatowa Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:24
        Przypadki dyrektora Buraka
        Wątek słynny i kultowy smile Ma 15 lat!
        • kora3 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:41
          hehe pamiętam gosmile swietny
    • majaa Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:42
      Uważam, że w normalnych warunkach takie zachowanie nie jest zbyt grzeczne, ale skoro macie aż takie trudności lokalowe, to nie ma wyjścia, chyba trzeba przymknąć oko.
    • akle2 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 10:51
      Jeśli polecenie wyjścia pochodziło od Twojego przełożonego, to wychodzisz i koniec, bez wnikania w powody, bo jest to polecenie służbowe. Oczywiście powinno być wyrażone w kulturalnej formie "Pani Iksińska, czy zechciałaby Pani zostawić nas samych?", a nie typu "Anka, wyjdź stąd".
    • vi_san Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 11:37
      Zachowanie przełożonych - zdecydowanie poza sv. I tu trudno polemizować, wbrew temu co pisze Nevada. Z tym, że jedną kwestią jest ocena kultury obu panów [bądź jej braku!], a inną jest to co Nevada podnosi, czyli zależność pracownika od szefa. I o ile o kulturze obu panów można powiedzieć bez dyskusji, że jest mocno wątpliwa, o tyle o Twojej pozycji, jako pracownika już trudno się wypowiedzieć tak jednoznacznie, gdyż ocena zależy od wielu czynników, których nie poruszasz. Czy masz dokąd wyjść czy też opuszczasz swoje miejsce pracy i tkwisz na korytarzu? Czy ów "nakaz wyjścia" jest podany w formie "Pani Aniu, czy mogłaby pani teraz zrobić sobie przerwę, bo mamy do omówienia kilka kwestii z panem Ziutkiem?" czy "Anka, wynocha, bo muszę z Ziutkiem pogadać!"? Poza tym jak określają czas, kiedy możesz powrócić do swoich obowiązków? Masz czekać pod drzwiami, aż pan dyrektor wyjdzie i oznajmi "Wracaj do pracy!"? Organizacyjnie - do luftu. Czy też "Pani Aniu, muszę omówić z panem Ziutkiem nowy projekt, może pani zrobić sobie teraz pół godziny/godzinę/dwie godziny przerwy?" - wówczas wiesz,że masz np. 30 minut i możesz ten czas sensownie zaplanować - zrobić sobie kawę i wypić ją w spokoju, pójść do innego działu załatwić coś, co odkładałaś itd.
    • felisdomestica Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 11:38
      A w jakiej formie "nakazują"? W formie "proszę wyjść, bo chcemy porozmawiać", czy raczej "czy mogłaby pani nas na chwilę zostawić samych"? Ja widzę różnicę.
      • dama-z-wachlarzem Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 17:47
        "Możesz wyjść?".
        • shmu Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 20:07
          Uj...
        • aqua48 Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 20:29
          dama-z-wachlarzem napisała:

          > "Możesz wyjść?".

          Bardzo to niegrzeczne.

        • vi_san Re: Wyjdź z biura 04.02.16, 20:33
          Bardzo niegrzeczna forma. Na twoim miejscu, o ile masz możliwość, poszukałabym innej pracy - po co się męczyć z kimś, kto nie umie [albo nie ma ochoty] nawet udawać jakiegoś obycia?
        • agulha Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 01:00
          Mnie raz w życiu (chyba w liceum?) pani w szkole wyprosiła za drzwi. Pewnie gadałam.
          Była potem ciężko zdziwiona, jak mnie pod tymi drzwiami nie zastała - łaziłam sobie bodajże po korytarzach szkoły i czytałam gazetki ścienne. I była pretensja.
          Jako pracownik, jakbym miała tkwić jak pies na korytarzu, i pewnie jak stoję za blisko, to "podsłuchuję", a jak dokądś pójdę (do sklepu po drożdżówkę, do innego działu), to "się obijam i tylko szukam okazji, żeby nie pracować". Miałam taką szefową - merytorycznie dno i sto metrów mułu, znajomość prawa pracy zerowa, praca ponad siły i etat, zero okazania uznania, marna pensja, z lekka pogardliwe traktowanie. Z trojga pracowników jednego dnia dwie osoby złożyły wypowiedzenie, 3 miesiące później trzecia.
          Takich szefów, jak Nevada, jest dużo. Jak pracownik, to ma po rękach całować i być posłuszny jak niewolnik. Były już procesy o takie rzeczy - np. czy można kazać pracownikowi niefizycznemu, żeby mył kibel, zmywał naczynia (nie tylko po sobie), odśnieżał teren wokół budynku. Otóż nie można.
          Firma, w której "dyrektor" siedzi w jakimś kurniku, że jedna dodatkowa osoba się tam nie mieści - co to za firma? Szef powinien mieć odpowiednio duży gabinet i wyciszone drzwi, żeby się nie dało podsłuchiwać pod drzwiami - ani żeby żadne dźwięki się nie przedostawały - bo może chcieć np. przeprowadzić rozmowę dyscyplinującą z pracownikiem albo omawiać tajemnice firmowe.
          • minniemouse Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 03:07
            ale jak nie ma, to ja rowniez uwazam ze to polecenie sluzbowe. tylko powinno byc udzielone grzecznie.
            natomiast dyrektor czy kierownik moze nie zdawac sobie sprawy ze ci uniemozliwia prace.
            Powinnas to delikatnie, dyplomatycznie poruszyc
            np "p. dyrektorze, oczywscie zawsze chetnie wyjde, ale jest pewna sprawa, chcialabym zapytac jak rozwiazac. otoz gdy potrzebuje pan prywatnosci, ja nie mam mozliwsci pracowac - moze dobrze by bylo firmie zakupic laptop?" cos w tym stylu.

            Nie ma sie co czuc niezrecznie z powodu koniecznosci wyjscia- taka masz prace.
            zastrzezenia budzi tylko forma prosby. nie jest zbyt uprzejma.

            Minnie
            • kora3 Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 09:24
              Minnie - jak pan dyrektor i drugi hehe szef takpotrzebuja porywatnosci, to moze niech sami sobie wyjdą?smile
              Kompletnie nie pojmuje, jak mozna takie coś uwazać za NORMALNE. To normalne bowiem nie jest!
              Owszem słuzbowy SV przewiduje coś takiego, jak "wyproszenie" kogoś ale z miejsca, gdziesię jest GOSPODARZEM. Np. swego pokoju: - dziękuje pani Damo, to tyle w kwestii pani obowiązków. Jest pani wolna" Woadomo, ze podczas prywatnej rozmowy z dwojgiem znajomych nie wypadałoby powiedzieć jednemu z nich: - No to tyle mam do Ciebie Franku, mozesz sobie już iśc. Ale tu mowa o sytuacji słuzbowej.
              NIE WYPADA wypraszać kogoś z jego stanowiska pracy Minnie.
              • minniemouse Re: Wyjdź z biura 06.02.16, 01:03
                kora3 napisała:
                NIE WYPADA wypraszać kogoś z jego stanowiska pracy Minnie.


                zaraz bedziesz udowadniac ze szef w swojej pracy nie ma nic do gadania, a pracownikow musi traktowac nie jak swoich podwladnych a osobistych znajomych w pieleszach wlasnego domu? smile

                Koro, jak ktos wczesniej slusznie zauwazyl, biznesowy sv rozni sie od towarzyskiego sv, to jedno.
                drugie szef to szef i nie ma czegos takiego jak "wypraszac pracownika ze swojego stanowiska"
                jezeli szef naprawde potrzebuje, a tu sytuacja wskazuje ze raczej potrzebuje, ma prawo poprosic pracownika o opuszczenie jego stanowiska, jak najbardziej. i powinno to byc podyktowane naprawde koniecznoscia. w tym przypadku ostatecznie mozna poddawac w watpliowsc czy akurat konieczne jest tak czeste wypraszanie, ale nie sam fakt co szef moze lub nie moze.

                Przykladowo, zalozmy ze w zakladzie fryzjerskim jeden fotel jest zajety przez umowiona wczesniej klientke. farba jest nalozona juz w polowie, nagle zjawia sie szef i prosi aby fryzjerka zabrala klientke na inny fotel bo ten ma zlew a tamten nie ma, a jego klient chce sie ostrzyc i umyc glowe.
                czy w takim przypadku "nieladnie jest wypraszac"? "nie ma prawa"?

                fryzjerka bez problemu dokonczy nakladania farby na fotelu bez zlewu. natomiast klientowi czekac az jej fotel sie zwolni, byloby bez sensu. niemniej jednak to jest jej stale stanowisko.

                Problemowym punktem watku jest nie tyle sama koniecznosc opuszczenia stanowiska a problem jaki to powoduje, i o tym powinno sie szefa powiadomic i to rozwiazac.
                Byc moze szef uzna ze pracownica wobec tego bedzie miala przedluzony termin wykonania pracy, a byc moze wreszcie zdecyduje sie przenosic na prywatne rozmowy do wlasnego gabinetu.

                Natomiast z pewnoscia, i tu sie z kazdym zgadzam, wyrazenie tej prosby poprzez "mozesz wyjsc" NIE jest kulturalne.
                ale, podobnie jak w innym watku, jedno nie ma z drugim nic wspolnego.

                Forma prosby dotyczy sv, uklady w pracy - biznesu.

                Minnie
                • kora3 Re: Wyjdź z biura 06.02.16, 06:12
                  Minnie szanuje Twoje zdanie, ale nie przekonujesz mnie ...

                  Przekład z fryzjerką - zupełnie od czapy smile Dlaczego? Dlatego, ze po pierwsze jakie znaczenie ma to, że klient mający być strzyżonym i potrzebujący stanowiska z umywalką jest klientem szefa? Żadne, gdyby był klientem jej ( w sensie ona miałaby go strzyc) sytuacja byłaby dokładnie taka samasmile Zaledwie strzygący się klient szefa jest MNIE wazny dla salonu niż klientka farbująca włosy obsługiwana przez pracownice Minnie. Bo ONA zostawi tam więcej kasy i będzie zosrtawiac, jak będzie wracac, a będzie wracać jak będzie zadowolona z usługi. Ale czy ja by to nie była klientka w takiej sytuacji DOPUSZCZAM POPROSZENIE pracownicy, by spytała klientke, czy MOGŁABY się ona przesiąść. Nie jest to komfortowe dla klienta takie "przesadzanie", ale jeśli już nie ma innego wyjścia, poprosić klientkę można.
                  Ale jest jeszcze po drugie: tu idzie o WYKONYWANIE przez oboje PRACy, która sprawniej pójdzie jeśli pracownica uzyskawszy aprobatę swej klient przejdzie w inne. Bo tam dalej będzie nakładać farbę prawda? A szef będzie strzygł w tym czasie klienta. Trudno byłoby, żeby szef swego klienta strzygł na ulicy, ALE ta sytuacja nijak ma się doi wątkowej. Do wątkowej byłaby ona podobna, gdyby szf zyczyl sobie, aby pracoiwnica PRZETWAŁA SWOJĄ pracę i poczekała sobie az on "załatwi" swego klienta ...Wielu klientek by taki salon nie miał, zapewniam Cie, a i klientów także, chyba, ze hehe znajomi szefa.

                  W przytoczonym przykładzie istotne jest, że szef nie może wykonać tej usługi na innym stanowisku pracy, albo poza salonem. To diametralnie odroznia go od sytuacji wątkowej. Bo tu panowie mogą se pogadać smile w zasadzie wszędzie, np. w kawiarni.
                  Nie chodzi tu o poproszenie kogoś y na chwilę zmienił swe stanowisko pracy, a by je opuścił i opuscił pomieszczenie.
                  Miałam kiedyś taką sytuację, ze tylko na maoim firmowym kompie był pewien program do obróbki zdjęć. Pprogramu tego używało się rzadko, ale czasem było to konieczne. Dlatego, ze używało się rzadko właśnie, a nie był on taki, był zaintakowany tylko na 1 kompie w tym oddziale firmy, a oracowników z niego korzystających było 3 ze mną włacznie. Padlo na mpj komp, bo miał jalepszy procesor i najświeższy dysk smile I zdarzało mi się Minnie, ze nie szef bynajmniej, ale współpracownicy "wypraszali" mnie z mego stanowiska pracy hehe i NIC się nie działo smile. Przecież nie będziemy się zamieniać kompami i przenosić na swoje biurka, żeby ktoś 5-15 minut mogł skotzystac z mojego na moim stanowisku pracy. Ale tu znow - zachodzi stan wyższej konieczności i wykonania tego na innym kompie. Zwyczajnie technicznie. Porozmawiac na osobności się technicznie da, więc...
                  • minniemouse Re: Wyjdź z biura 07.02.16, 00:07
                    Moze faktycznie Koro nie przemyslalam swojego przykladu bo istotnie szef fryzjerce pracy nie przerwal, niemniej jednak jest to zajecie przez szefa jej stanowiska.
                    i juz nie przesadzaj z tym "niekomfortowym dla klienta przesiadaniem sie", bo nikomu korona z glowy od tego nie spadnie. poza tym mowa nie o klientach a o ukladzie szef- pracownik.

                    Tu chodzi o cos innego - o prawo szefa do dysponowania swoimi pracownikami jak chce.
                    (oczywscie w granicach rozsadku - nawet najuprzemiej nie wypada prosic o cotygodniowe mycie kibli pracownika umyslowego)
                    zgodzilam sie od razu ze nieladnie jest wypraszanie przez "mozesz wyjsc" - jednak wypadaloby uzyc kulturalniejszej formy a nawet przeprosic "przepraszam, czy mozna prosic o zostawienie nas samych?" - tak wypada nawet w biznesnowym sv i szefowi adresowac pracownika.

                    natomiast, powtorze po raz enty, jesli pracownikowi przeszkadza to w wykonywaniu pracy
                    to powinien zaadresowac to do owego szefa. i albo szef pomysli i zacznie uzywac swoj gabinet,
                    albo bedzie poinformowany ze na tym cierpi jego wlasny biznes bo pracownik nie moze wykonywac - dla niego, badz co badz - swojej roboty.
                    nic prostszego przeciez..

                    Sek w tym Koro, ze w pracy nie nalezy brac personalnie rozkazow szefa.
                    trzeba rozgraniczac zachowanie naprawde niezgodne z sv (tu forma prosby) z po prostu wykonywaniem sluzbowych polecen (tu przerwac prace i wyjsc).

                    Mnie to ostatecznie by latalo czy siedze przy biurku czy mam wyjsc. nawet cieszylabym sie z chwili przerwy. oczywscie pod warunkiem ze nie ja bede obarczona za ewentualne opoznienia w robocie - stad koniecznosc poinformowania o tym szefa.
                    w momencie gdy uslyszy ze mi to opoznia robote, bierze za to odpowiedzialnosc na siebie.

                    Minnie
                    • ann.38 Re: Wyjdź z biura 07.02.16, 00:30
                      minniemouse napisała:
                      > natomiast, powtorze po raz enty, jesli pracownikowi przeszkadza to w wykonywani
                      > u pracy
                      > to powinien zaadresowac to do owego szefa.

                      Chyba przełozony sam powinien o tym wiedzieć. Kto jak kto, ale przelożony wie, jakie są zadania sluzbowe autorki i ze nie jest to snucie się po korytarzu. Moim zdaniem on zachowuje się nie tylko niekulturalnie, ale i nieprofesjonalnie. Jak mozna tak po prostu kazać (albo i grzecznie poprosić) pracownikowi opuszczenie miejsca pracy? Jezeli faktycznie koniecznie muszą robic te sekretne prace w rzeczonym pokoju, to powinien wcześnej porozmawiać z pracownicą, ze bedą takie sytuacje i uzgodnić, ze w tym czasie ona załatwi sprawy poza swoim biurem, zajmie miejsce w innym pomieszczeniu...itd w zalezności jak wygląda ta praca. Powinien uprzedzać, zeby pracownica zorganizowała sobie ten czas i zeby nie było tego poczucia wyrzucania/wypraszania tylko, ze to taka organizacja pracy. Oczywiście, ze jemu jest wygodniej wpaść kiedy mu pasuje i wyprosić Damę...
                    • vi_san Re: Wyjdź z biura 07.02.16, 00:52
                      Ok, Minnie, TWOIM zdaniem szef postępuje ok wypraszając pracownicę za drzwi. Powinien w grzecznej formie, ale samo wyproszenie - jest w porządku. To z łaski swojej powiedz co ta pracownica ma robić po takim wyproszeniu? Warować pod drzwiami jak pies łańcuchowy, bo czort wie ile czasu panowie będą sobie pogawędki uskuteczniać? Pójść do innego działu/na kawę i narazić się na "o-pe-er", że włóczy się gdzieś a nie pracuje, bo panowie tym razem tylko dwa zdania wymienili? Plus jak wygląda jej powrót na stanowisko pracy? Szef otwiera drzwi [pod którymi ona waruje] i łaskawie rzuca "Możesz wracać do pracy!"? Sorry, ale taki szef to... W słowniku kulturalnych ludzi brak słów. Cham to najdelikatniejsze, a do tego jeszcze d... a nie profesjonalista. Jeśli wątkodawczyni ma możliwość - radziłabym jej zmienić pracę, bo dla tego szefa jest nie pracownikiem, a właśnie "psem łańcuchowym". Wątpliwa przyjemność...
                    • kora3 Re: Wyjdź z biura 07.02.16, 01:14
                      minniemouse napisała:

                      > i juz nie przesadzaj z tym "niekomfortowym dla klienta przesiadaniem sie", bo
                      > nikomu korona z glowy od tego nie spadnie. poza tym mowa nie o klientach a o uk
                      > ladzie szef- pracownik.


                      Nie przesadzam Minnie, po prostu dla zrealizwania usług jakie mnie interesują wybieram miejsca, gdzie szanuje się klienta. Możesz robic inaczej. W PL usług nie brakuje smile

                      >
                      > Tu chodzi o cos innego - o prawo szefa do dysponowania swoimi pracownikami jak
                      > chce.


                      że co????

                      > (oczywscie w granicach rozsadku - nawet najuprzemiej nie wypada prosic o cotygo
                      > dniowe mycie kibli pracownika umyslowego)


                      w ogole nie wypada to prosić

                      > zgodzilam sie od razu ze nieladnie jest wypraszanie przez "mozesz wyjsc" - jedn
                      > ak wypadaloby uzyc kulturalniejszej formy a nawet przeprosic "przepraszam, czy
                      > mozna prosic o zostawienie nas samych?" - tak wypada nawet w biznesnowym sv i
                      > szefowi adresowac pracownika.


                      Owszem, ale tylko w sytuacji, gdy szef jest w SWOIM gabinecie.


                      > Sek w tym Koro, ze w pracy nie nalezy brac personalnie rozkazow szefa.
                      > trzeba rozgraniczac zachowanie naprawde niezgodne z sv (tu forma prosby) z po
                      > prostu wykonywaniem sluzbowych polecen (tu przerwac prace i wyjsc).


                      Minnie nie musisz mnie pouczać co i jak hehe Należy. Bo ja pracuje w środowisku luzackim z założenia, gdzie nik nikomu w zasadzie POLECEŃ nie wydaje, w każdym razie tonem smerfa ważniaka smile NIE spotkałam się wszelako przez ponad15 lat pracy w tym zawoidzei ani przez jakiś czas winnym, by ktoś się takzachowywał jak opisała wątkodawczyni. To jest zwyczane chamstwo
                      • minniemouse Re: Wyjdź z biura 07.02.16, 01:24
                        Koro ..

                        https://www.freesmileys.org/smileys/smiley-rolleyes007.gif
                        • kora3 Re: Wyjdź z biura 07.02.16, 01:44
                          A bez metafor?
                          hehe
          • nevada_r Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 09:34
            >Takich szefów, jak Nevada, jest dużo. Jak pracownik, to ma po rękach całować i być posłuszny jak >niewolnik.

            Czyś zwariowała? Gdzie niby coś takiego napisałam? Proszę o cytat. Jedyne co napisałam, to to, że szef ma prawo wydawać polecenia zgodne z obowiązkami pracownika i z kodeksem pracy. Gdzież tu widzisz niewolnictwo? uncertain

            >Firma, w której "dyrektor" siedzi w jakimś kurniku, że jedna dodatkowa osoba się tam nie mieści - co >to za firma?

            Teoretycznie się zgadzam, ale nie każdego szefa na coś takiego stać. No niestety. Za to zatrudnia parę osób, płaci im - więc coś za coś. Zresztą tak się tu wymądrzacie, co szef powinien zrobić, a czego nie powinien, a założę się, że żadna nie ma swojej firmy [ja też nie mam, w przeciwieństwie do waszych wyobrażeń jestem szeregowym szaraczkiem]. Proszę - załóżcie coś swojego i zróbcie taką świetną firmę, żeby każdy chciał się u was zatrudnić. tongue_out
            • kora3 Nevado 05.02.16, 11:03
              Faktycznie nie prowadzę biznesusmile, bo nie chcę, ale bardzo wielu moich znajomych to osoby własnie prowadzące. Mniejsze, wieksze. Moj partner w zasadzie od poczatku bytnosci w obecnej swej "firmie" jest szefem i powiem Ci, że jakos nei zauwazam, żeby osoby bedace szefami, z moim szefostwem wlacznie miały prawo i hehe obowiazek byc niegrzeczne, bo "takie są prawa rynku pracy".
              Dobry szef to człowiek kompetenpny i własciie się zachowujący.

              Kiedyś dawno bardzo przelotnie bo 5 miesięcy mialam okazję pracowac w firmie spoza mojej branży. szefem - włascicielem był tam typ bardzo źle wychowany. Na szczescie miejsce gdzie pracowalam było filią jedynie firmy, wiec nie bywał tam codziennie. Tak czy owak mial ów pan zwyczaj do pań pracujących w jego firmie mowić "Kaśka". Nie było tam wielu osob, w tej filii poza mną jeszcze jedna kobieta. Do niej też zwracał się "Kaśka", choc nie miała na imię Kasia. Ona doń mówiła "szefie". Ja mowiłam zwyczajnie "pan" , a na kaskowanei wobec mnie NIE REAGOWAŁAM. Po prostu nie reagowałam na to co mówił zwracając sie "Kaśka". Pewnego razu zapytał mnie "Nie slyszy pani?" a ja na to "Słucham???" "No własnie mowiłem do pani, że ta promocja jest fajna" "Tak???? Przepraszam, robiłam zestawienie, myslałam, ze pan rozmawia przez telefon, bo przypadkiem usłyszałam imię Kaśka" "ja do pani mówiłem" "Hmm no to widocznie pan zapomniał, mam na imię Kora, a nie Kaśka".
              Nie byłam długoletnim i cenionym tam pracownikiem, choc jak na zupełnie nową osobe w tej branzy miałam niezłe wyniki w pracy. Mowa o terenie gdzie jest duze bezrobocie - nadal. Mimo to pan ów mnie nie wywalił, a od tamtej pory mówil do mnie zawsze zwracając się "Pani Koro", nigdy "Kaśka" - do tamtej kobiety drugiej, dłuzej tam pracującej i starszej ode mnie nadal "kaśkował". Sama stamtąd odeszłam, bo znalazłam prace w branzy, nikt mnie nie wyrzucał.
              • nevada_r Re: Nevado 05.02.16, 11:28
                No to miałaś szczęście; nie każdy może na coś takiego liczyć. Zresztą zamiast udawać głuchą [co wcale uprzejme nie jest - a wypowiadasz się na forum sv!], trzeba było mu przypominać, jak masz na imię.
                • kora3 Re: Nevado 05.02.16, 12:00
                  Wiesz, ja nie udawałam gluchej, a pan doskonale wiedzial jak mam na imię, gdyz plakietka imieniem byla przypięta do mej odzieży, zgodnie zresztą z załozenaimi firmy smile Wg mnie nei ejst niegrzeczne niereagowanie na gadke skierowana nie do siebie. smile
                  A czy szczescie miałam? Nie ujełabym tego taksmile Nie musiałam tam pracowac, moglam też przez pewien czas nie pracować wcale. Ale chcialam pracowac, bo taka mam nature smile
                  Złe, bezczelne traktowanie pracowników, jak ten pan, bierze się własnie m.in. z takiej postawy, jak Twoja. Że trzeba godzic się na wszystko, bo przecież praca to łaska. Ta druga pani nie sprzeciwiała sie "kaskowaniu", bo się bała, ze jak "podskoczy" to pan ją zwolni, a ona samotnie wychowywała dziecko. Mnie latało, czy mnie zwolniłby, ale przecież on nie znał mej sytuacji, a mimo to na grzeczną reakcję i w sumie aluzje zareagował tak, jak oczekiwałam
            • agulha Re: Wyjdź z biura 05.02.16, 20:44
              W tamtej pracy, o której pisałam, nie spędziłam zbyt dużo czasu - zaledwie rok. Też tak myślałam, że gdzie indziej to pewnie jeszcze będzie gorzej, że jak większa pensja, to "coś za coś". No i co - na dzień dobry w większej firmie (dużo większej) dostałam znacznie lepsze pieniądze (krotność), od początku jestem tam traktowana z pełną kulturą (i nie tylko ja). Jest to korporacja (straszna korporacja, którymi media straszą jak czarnym ludem nieszczęśników pracujących na podłych warunkach w małych, "rodzinnych" firemkach). Prawo pracy jest przestrzegane, przełożeni oprócz kompetencji merytorycznych muszą wykazywać się kulturą osobistą i umiejętnością postępowania z ludźmi. Gdyby mnie ktoś mocno obraził i nie przeprosił, myślę, że miałby rozmowę z HR albo własnym przełożonym - mnie się to nie zdarzyło, ale były takie przypadki przytarcia rogów.
              I dlatego nie odczuwam potrzeby założenia własnej firmy. Nie mogłabym jeździć na tyle długich urlopów, co do tej pory, bo musiałabym pilnować interesu.
              >warto poszukać miejsca, gdzie jest się traktowanym z kulturą
              To powodzenia. wink
              >Zresztą tak się tu wymądrzacie, co szef powinien zrobić, a czego nie powinien, a założę się, że żadna nie ma swojej firmy [ja też nie mam, w przeciwieństwie do waszych wyobrażeń jestem szeregowym szaraczkiem]. Proszę - załóżcie coś swojego i zróbcie taką świetną firmę, żeby każdy chciał się u was zatrudnić. tongue_out
    • shmu Re: Wyjdź z biura 08.02.16, 08:35
      Jesli warunki rzeczywiscie sa kiepskie, to w zasadzie moim zdaniem, jest to dopuszczalne, ale nie w tej formie. Mozna uprzedzic wczesniej, ze beda rozmawiac i zapytac czy moglabys w tym czasie jakos zorganizowac sobie inaczej czas. W ten sposob szef przychodzi, Ty wychodzisz, bez wypraszania. Forma jaka teraz stosuja jest niegrzeczna. W zasadzie chyba bym rozwazyla wychodzenie automatyczne zanim mnie wyprosza za kazdym razem, kiedy szef sie zjawia.
    • karolinka903 Re: Wyjdź z biura 08.02.16, 14:49
      Moim zdaniem jest to dość niekulturalne. Wypodałoby żeby sami znaleźli sobie miejsce do rozmowy, wolne od innych ludzi. Z drugiej strony to oni są władzami firmy, więc mogą poprosić cię o wyjście. Spójrz pozytywnie na tą sytuację. Opuszczając miejsce pracy - masz przerwę od pracy smile Więc korzystaj i np poprzeglądaj fajne konta na instagramie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka