Dodaj do ulubionych

Czarna lista

31.03.16, 15:40
Jestem grafikiem komputerowym - freelancerem. Wbrew pozorom nawet w tak "nowoczesnym" zawodzenie z pracą, czy ze zleceniami, różnie bywa, dlatego szczególnie ceni się klientów instytucjonalnych, którzy dają regularne zlecenia. I takiego klienta udało mi się znaleźć dzięki poleceniu koleżanki. Duże stowarzyszenie hobbystyczne przyjaźni między Polską a jednym z krajów azjatyckich. Dostałam zlecenie na profesjonalną obróbkę 150 zdjęć. Byłam zachwycona, bo akurat w tym się specjalizuję, poza tym, jak powiedział mi prezes tego stowarzyszenia i co zauważyłam na ich stronie internetowej, takie zlecenia mają przynajmniej raz w miesiącu, z licznych podróży ich członków oraz oficjalnych i prywatnych spotkań. Podczas spotkania w siedzibie stowarzyszenia prezes zapytał mnie ile sobie życzę za taką obróbkę. Powiedziałam, że 4 zł za zdjęcie, co jest ceną śmiesznie niską, ale chciałam bardzo tego zlecenia, więc doszłam do wniosku, że zawalczę ceną a jednocześnie pokażę im jakość swojej pracy i złapię cenny kontakt. Prezes się zgodził, podpisaliśmy umowę. Nad zdjęciami pracowałam 4 dni bez przerwy. Po 14 godzin dziennie, dosłownie. Chciałam, żeby były dopieszczone i takie wyszły. Prezes był bardzo zadowolony, zdjęcia niemal natychmiast trafiły na oficjalną stronę stowarzyszenia a po 48 godzinach na moje konto trafiły pieniądze ze zlecenia. Dla mnie to też ważne, że instytucja płaci tak szybko... Wszystko dobrze, aż do następnego zlecenia. Po 3 tygodniach dostałam maila od prezesa, że jest nowe zlecenie. Tym razem 210 zdjęć. Prezes pytał czy jestem zainteresowowana i że jestem pierwszą osobą, do której napisał w tej sprawie. Ja oczywiście zachwycona odpowiedziałam, że tak i że biorę to zlecenia. Następnego dnia przyszłam do siedziby stowarzyszenia podpisać umowę i widzę w umowie wpisaną stawkę 4 zł za zdjęcie. Powiedziałam prezesowi, że oczekuję wyższej stawki, przynajmniej 6 zł za zdjęcie. Prezes bardzo zdziwiony pyta dlaczego. Odpowiadam, że nie zdawałam sobie sprawy wcześniej jak dużo pracy jest przy każdym zdjęciu, jak bardzo je trzeba poprawiać i że wcześniej dałam promocyjną stawkę, żeby mogli się przekonać o moich umiejętnościach. Prezes na to odpowiedział, że nie stać ich na stawkę o 50% wyższą i albo podpisuję tę umowę teraz albo biorą kogoś innego do tego zlecenia. Powiedziałam, że w takim razie podpiszę... I podpisałam. Wszystko było w miłej i grzecznej atmosferze. Potrzebowałam mimo wszystko pieniędzy, naiwnie też liczyłam, że może następnym razem uda mi się coś wynegocjować. Zrobiłam te 210 zdjęć, znowu umęczyłam się, znowu pieniądze bez zarzutu po dwóch dobach znalazły się na moim koncie. Prezes jak poprzednio wysłał mi maila z podziękowaniami za świetnie wykonane zlecenie. Przygotowałam sobie list po tym zleceniu do prezesa z prośbą o rozważenie zwiększenia stawki przy następnych zleceniach i miałam go wysłać, gdy przyjdzie do mnie list z informacją o kolejnym zleceniu. Ale list nie przyszedł. Czekałam półtora miesiąca. W końcu zapytałam koleżankę, która współpracuje z tym stowarzyszeniem i która dała mi do nich kontakt, o co chodzi. Powiedziała mi, że prezes wpisał mnie na "czarną listę" po naszej ostatniej rozmowie, ponieważ ocenił mnie jako osobę problemową. Opowiedziałam jej całą historię. Ona na to, że doskonale mnie rozumie, ale prezes jest bardzo czuły na swoim punkcie i nie znosi jak mu podwykonawcy nawet w najmniejszy sposób "podskakują" zamiast okazywać wdzięczność, że ich wybrał. I dlatego bardzo dużo film i freelancerów jest na jego czarnej liście, co oznacza, że nikt w ramach stowarzyszenia nie ma prawa ich zatrudniać do wykonania jakichkolwiek usług. Poczułam się fatalnie, bo nie obraziłam w żaden sposób prezesa, zapytałam tylko kulturalnie, czy mogę dostać więcej pieniędzy za pracę, a gdy on powiedział, że nie, zgodziłam się na jego warunki. Nie rozumiem też, bo z jego zachowania wynikało, że jest zadowolony z mojej pracy i osobiście mnie polubił. Czy on postąpił kulturalnie wpisując mnie na czarną listą? Jak ja powinnam zachować się w zgodzie z zasadami sv? Napisać do niego list? Co w nim zawrzeć?
Anna
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Czarna lista 31.03.16, 15:45
      bo jestes problemowa - sama zaoferowałąs cenę promocyjna , zeby złapac zlecenie, a potem sie sie nagel stawiasz bo nie przewidzialas ogromu pracy

      to tzreab bylo przewidziec
      albo uznac ze robisz za pół-darmo wlasne w ramach promocji

      tez bym ci nie dala nowego zlecenia , róznica 50 % w cenie to kolosalna róznica
      • mallard Re: Czarna lista 04.04.16, 11:22
        mozambik idź odreagowywać frustracje na ematkę, tak tzreab! tongue_out
    • bertosol Re: Czarna lista 31.03.16, 15:53
      Z punktu widzenia SV wszystko przebiegło wręcz idealnie smile Wasze kontakty służbowe od początku do końca były wzorcowe. Uprzejme i konkretne. Przy drugim zleceniu grzecznie powiedziałaś, że oczekujesz wyższej stawki a Pan Prezes grzecznie odpowiedział Ci, że to niemożliwe. Ty zaś grzecznie się na to zgodziłaś smile Wykonałaś dobrze zlecenie, zapłacono Ci za nie i otrzymałaś jeszcze podziękowania. Każdemu życzyłbym pracy w takiej atmosferze!

      Fakt wpisania Cię na czarną listę jest neutralny z punktu widzenia SV. Pan Prezes miał do tego pełne prawo, podobnie jak Ty masz prawo mieć swoją czarną listę i wpisywać tam każdego, kogo sobie zażyczysz. Czarna lista Pana Prezesa jest dokumentem wewnętrznym stowarzyszenia i Twoja koleżanka postąpiła chamsko i nieodpowiedzialnie (a być może złamała prawo i grozi jej za to odpowiedzialność karna) ujawniając Ci, że jesteś na niej.

      Do tej pory, jak napisałem, wszystko odbyło się zgodnie z zasadami SV (poza zachowaniem koleżanki oczywiście). Natomiast jeśli napiszesz jakikolwiek list do Pana Prezesa, zachowasz się źle. Nie wolno w ten sposób reagować.

      Co do meritum zaś Twojego problemu, przeczytaj co mądrze napisała mozambique, może wtedy zrozumiesz na czym polega problem. Naprawdę jesteś problemowa.
    • claratrueba Re: Czarna lista 31.03.16, 16:27
      Jako osoba od lat 30 prowadząca działalność gospodarczą oceniam Twoje zachowanie jako bardzo nieprofesjonalne.
      Jeśli cena jest promocyjna to trzeba to klientowi powiedzieć od razu a nie dopiero "jak się zanęci".
      Wyobraź sobie, że to Ty jesteś klientem, który ustala cenę usługi, płaci terminowo ale kiedy chcesz skorzystać ponownie to nagle musisz negocjować cenę jeszcze raz. Zamówisz tę usługę jeszcze raz, ryzykując targi po raz kolejny?
      Nieraz tak jest, ze praca okazuje się znacznie trudniejsza niż się przypuszcza. Ryzyko biznesowe.
      Całkiem sporo moich klientów to ludzie, którzy tak zostali potraktowani jak Ty potraktowałaś swojego klienta. Choć o ile mi wiadomo, moja stawka zdecydowanie nie jest "promocyjna". Ale nie czują się oszukani, kiedy od początku wiedzą jaka jest. I nie zmienia się (chyba, że sami dorzucą "górkę"- wcale nierzadko! kiedy oceniają, że robota była o wyższym stopniu trudności) tylko dlatego, że akurat było mi trudniej.
      • chris1970 Re: Czarna lista 31.03.16, 19:26
        A ja uważam inaczej. Przed każdym zleceniem należy ustalić cenę. W tym przypadku pan prezes ustalił sam cenę na podstawie poprzedniego zlecenia, bez ówczesnego zapytania ofertowego.
        Oczywiście, że autorka wątku jest trochę winna sobie samej, bo nie zaznaczyła, że to cena na dobry początek.
        Prośba o podwyższenie ceny traktuję jako normalne negocjacje handlowe. Nie widzę w tym nic złego.
        • szpil1 Re: Czarna lista 31.03.16, 20:23
          chris1970 napisał:

          > A ja uważam inaczej. Przed każdym zleceniem należy ustalić cenę. W tym przypad
          > ku pan prezes ustalił sam cenę na podstawie poprzedniego zlecenia, bez ówczesne
          > go zapytania ofertowego.

          Prezes miał pełne prawo uważać, że cena która płacił za pierwsze zlecenie to stawka, którą autorka zwykle bierze.

          > Oczywiście, że autorka wątku jest trochę winna sobie samej, bo nie zaznaczyła,
          > że to cena na dobry początek.

          I dlatego: prezes miał prawo uznać to za zwykłą stawkę.

          > Prośba o podwyższenie ceny traktuję jako normalne negocjacje handlowe. Nie widz
          > ę w tym nic złego.

          To nic złego gdyby autorka zaznaczyła na początku, że pierwsze zlecenie jest w obniżonej cenie. Przypuśćmy, że wynajmujesz kogoś do umycia okien w Twoim mieszkaniu. Ktos to robi za x zł od sztuki. Jesteś zadowolny, umawiasz się na następny raz i tuż przed rozpoczęciem pracy osoba myjąca okna mówi, że teraz masz płacić y zł. Byłbys zadowolony?
          • chris1970 Re: Czarna lista 31.03.16, 20:45
            Prezes miałby prawo do uznawania stawek bez sprzeciwu z poprzednich zleceń, gdyby istniała zależność służbowa. Tu mamy do czynienia z równymi podmiotami. Autorka wątku jest sobie prezesem. Mowa tu o SV, a kultura nakazywałaby konsultacje i zapytanie. Tego nie było. Były za to zwykłe negocjacje. To pan prezes zachowuje się nieprofesjonalnie, ponieważ obraża się na kontrahenta negocjującego cenę. W biznesie zawsze można negocjować cenę, renegocjować warunki w razie niedotrzymania umowy. Autorka wyraźnie motywowała prośbę o zmianę ceny wyższymi kosztami własnej pracy, czyli czasochłonnością. Prezes zapewne zna ceny, więc dlatego drugi raz proponował zlecenie. Jak dla mnie, człowiek nie jest z tych, z którymi osobiście drugi raz współpracowałbym.

            Miałem podobną sytuację. Kiedyś robiłem badania z zakresu mystery shopping. Przez polecenie zgłosił się do mnie przedsiębiorca abym audytował jego sklepy. Dotąd pan robił kontrole przez znajomych, wiadomo z jakim skutkiem. Zaproponowałem panu scenariusz badania, opis co może uzyskać z badania i jak wnioskować wyniki. Przeprowadziłem jeden audyt w sklepie, przekazałem wyniki. Pan miał mi przekazać dane kolejnych sklepów do audytowania. Pan chciał się wtrącać w scenariusz, na co się nie zgodziłem. Pan odezwał się ponownie po kilku miesiącach i chciał przeprowadzić kolejne badania. Tym razem ja się nie zgodziłem, ponieważ wiedziałem, że z takim panem nie dojdę do porozumienia. Wolałem stracić trochę czasu niż dużo czasu.
            • kora3 Re: Czarna lista 01.04.16, 09:06
              Nie pogniewaj się Chrisie, ale na swoim własnym przykładzie wykazałeś, ze jesteś tu troszkę niekonsekwentny.
              Co do tego, że prezes powinien zapytać ponownie o cenę usługi, masz rację. Ale co do tego, ze "nie powinien się obrazać na kontrahenta negocjującego cenę" - nie. Sam się bowiem "obraziłeś" na kontrahenta chcącego negocjować scenariusz audytu w Twoim wykonaniusmile I już nie chciałeś z nim współpracować. Pewnikiem dlatego, że dla Ciebie współpraca z nim była trudna. No właśnie. A tu jakiś tam prezes uznal, że trudno mu współpracować z osobą, która nagle podwyższa cenę o 50 proc. - jego prawo, tak samo jak w przypadku Twego zlecenia - Twoje
              • chris1970 Re: Czarna lista 04.04.16, 09:13
                Koro, nie pogniewam się, ale co innego jest negocjowaniem ceny, a co innego ingerencja w zakres prac. W moim przypadku, pan właściciel chciał przekazać pracownikowi nagranie z audytu, co jest zupełnie niedopuszczalne w badaniach typu tajemniczy klient, ponieważ tajemniczy klient nie może być absolutnie pod żadnym pozorem ujawniona osobie badanej. W takiej sytuacji to nie żadne "obrażenie się" ale z obiektywnych względów brak możliwości kontynuowania współpracy. Nie miałbym pretensji do właściciela firmy, gdyby po jednym audycie powiedział coś w stylu: podoba mi się wynik audytu w pierwszym sklepie, ale podliczyłem sobie koszty i dla mnie to za dużo, czy moglibyśmy negocjować cenę.
                • kora3 Re: Czarna lista 04.04.16, 09:33
                  Chrisie, alez rozumiem róznicę - chodzi mi o sposób ze tak powiem załatwiania sprawy. Tu prezes zwyczajnie podjął decyzję o zakończeniu współpracy z watkodawczynia, co zaowocowało po prostu brakiem kontaktu ws. kolejnego zlecenia. Mogł tak zrobić? No mógł - stałej umowy nie mieli, nie obiecywał usługodawczyni, że będzie z nią współpracowal nadal.
                  ALE nie powiedział po ostatnim zleceniu, że to koniec współpracy.
                  Ty uznałeś, zapewne słusznie, ze zachowanie klienta ws. audytu było niedopuszczalne i postanowileś więcej już z tym klientem nie pracować. Prawo do tego miałeś takie samo, jak wspomniany prezes z wątku. ALE Ty także podobnie jak on mogłeś zaraz po tej decyzji powiedzeic o tym klientowi. Nie musiałeś (tak ja prezes) i klient dopowiedział się jedynie, że nie będziesz mu już robił audytów i dopiero wówczas, gdy się zwrócił z zapytaniem.
    • maniletka Re: Czarna lista 31.03.16, 16:59
      Abstrahując od pytania. śmieszy a jednocześnie przeraża mnie w jaki sposób ludzie traktują dziewczynę na forum s-v pytającą o problemy w pracy. Wyśmiewają i wmawiają że to jej wina. Tak się w Polsce traktuje pracowników i dlatego jest tak źle. Naprawdę smutne. Dziewczyna zadała pytanie a wy ją gnoicie. Pracowała za głodową stawkę postawiła się i wpisano ją do rejestru a wy uważacie że to jej wina. Dobrego samopoczucia wszystkim. Ciekawa jestem kto się upomni o was w takiej sytuacji.
      • baba67 Re: Czarna lista 31.03.16, 17:24
        Bo to jest jej wina. Dopuściła się swoistej manipulacji i przegrała. Nikt jej tu nie gnoi tylko rzeczowo tlumaczymy gdzie tkwil błąd w rozumowaniu. Przyda się na przyszłość. nie ma niczego złego w promocyjnych cenach pod warunkiem że jest to jasno powiedziane na początku.
      • koronka2012 Re: Czarna lista 31.03.16, 18:39
        Nie przesadzaj, nikt jej nie gnoi a jedynie wskazuje kardynalne błędy w podejściu. Tak się nie robi. Pracowała za głodową stawkę - bo sama ją ustaliła, a co gorsza - obniżyła pułap wypłaty nie tylko sobie, ale też kolejnym zleceniobiorcom.

        Każdy uzna, że jeśli znalazł się jeden, który zrobi za 4 zł, to znajdą się kolejni, i w tym kontekście 6 zł to stanowczo nadmierna stawka. Tak to działa. Chciała zaistnieć - ale jeśli się chce to zrobić wyłącznie ceną, to takie są skutki.

        I jeszcze jedno - jeśli sami nie będziemy szanować swojej pracy, żądając śmiesznie niskich stawek, to nie oczekujmy, że pracodawca będzie ją szanował.
      • claratrueba Re: Czarna lista 01.04.16, 05:10
        Ciekawa jestem kto się upomni o was w tak
        > iej sytuacji.

        Nikt. I słusznie.
        Bo ta "głodowa stawka" to nie stawka dla pracownika, którą zaproponował jej pracodawca jako pracownikowi, tylko stawka, którą ta dziewczyna- która sama jest sobie szefem -zaproponowała klientowi.
        To nie jest relacja pracodawca-pracobiorca, a usługodawca- klient.
        Nie ma to nic wspólnego z "traktowaniem pracownika" bo ta dziewczyna nim nie jest.
      • kora3 Maniletko 01.04.16, 08:59
        Nigdzie nie wyczytałam "gnojenia" wąrkodawczyni. Ludzie napisali, ze to jej wina, bo ...jej. Forum, także SV nie jest od potakiwania, tylko do dyskusji, wyrazania swoich opinii. Pytając należy liczyć się z tym, że odpowiedzi mogą nie być po myśli pytającego.
        Poza tym Maniletko wykonawczyni nie jest pracownikiem w podstawowym tego słowa znaczeniu - jest usługodawcą. Takim samym jak fryzjer, kosmetyczka, czy glazurnik. Z każdym z tych i innych usługodawców można negocjować cenę usług i zrezygnować gdy jest ona naszym zdaniem za wysoka.
        Wspominasz o "głodowej stawce" i "upominaniu się" w adekwatnej sytuacji o nas. No wybacz - tu stawkę zaproponowała sama zainteresowana. Owszem, promocyjną, ale ...nie wspomniała o tym, a powinna. Postaw się w sytuacji człowieka, który pyta ile za usługę, dostaje odpowiedź, usługa zostaje wykonana, on płaci i gdy zwraca się o kolejną usługę dowiaduje się, ze cena jest 50 proc. wyższa. Cieszysz się? No nie i każdy tak samo reaguje. Gdy wiesz, że dana cena jest promocyjna, to co innego. Nieprawdaż?
        • alabard Re: Maniletko 01.04.16, 11:10
          Ach!
          Tam było jeszcze coś bardziej zrażającego.

          Mejlem - czyli na piśmie, jeszcze raz powtórzę NA PIŚMIE, przyjęcie zamówienia. Skoro nie była zakwestionowana poprzednia cena - to w domyśle stara cena obowiązuje.

          Gdy przychodzi tylko do dopełnienia formalności - do złożenia podpisu na papierze pod umową, która została wcześniej uzgodniona... BĘC!
          Wykonawca zmienia cenę usługi.

          Och! znamy takich panów "Zenków" - tynkarzy, kafelkarzy...
          - Ja tu panu wytynkuję z 4 złote. W połowie pracy - ja tu panu tynkowanie dokończę za 10 złotych. Jeśli mnie pan wywali to będzie musiał pan skuwać to co ja zrobiłem za 15 złotych.

          Kto kiedykolwiek budował dom, ten wie o czym mówię.

          Nic tak bardzo nie irytuje, jak nieprzewidziane koszty
          • kora3 Re: Maniletko 01.04.16, 11:53
            Wiesz, jeśli ktoś chce bardzo zaoszczędzić, to bierze właśnie pana Zenka nie wiadomo skad i potem ma takie problemy, jak opisałeś. Profesjonalista, znany na rynku takich usług NIGDY sobie n coś takiego nie pozwala. Cena jest ustalana, spisuje się umowę. Jasne, jeśli w trakcie już robót zleceniodawca chce coś zmienić, dołożyć, to podwyższa na ogół koszty.
            • nchyb Re: Maniletko 01.04.16, 12:56
              >>. Cena jest ustalana, spisuje się umowę.

              cenę ustalono ostatni, przyszło pytanie o nowe zlecenie, zostało zatwierdzone przez usługodawczynię bez informowania o zmianach, bez prób negocjacji, więc przygotowano odpowiednią umowę i wtedy autorka wątku postanowiła negocjować
              z punktu widzenia biznesowego - za późno, już po przyjęciu zlecenia... bardzo nieprofesjonalnie

              można to uważać po prostu za brak doświadczenia, wybaczyć, ale nie ma obowiązku dalszej współpracy z taką osobą i nie jest to niezgodne z sv i tyle smile
              • kora3 Re: Maniletko 02.04.16, 10:37
                W pełni się zgadzam Nchyb smile
            • alabard Re: Maniletko 01.04.16, 15:35
              albo bierze sobie aniakiwas
    • mim_maior Re: Czarna lista 31.03.16, 18:42
      Z punktu sv wszystko jest ok. Z ekonomicznego też w porządku. Zmiana warunków niemile zaskoczyła zleceniodawcę, więc aby sobie tego oszczędzić, zrezygnował z dalszej współpracy. Zleceniobiorca może z tego wyciągnąć wnioski dla siebie - czy warto robić tanio dla "złapania zlecenia"? A może dobrze jest jasno komunikować swoje warunki już od początku?
      • droch Re: Czarna lista 03.04.16, 19:28
        > Zmiana warunków niemile zaskoczyła zleceniodawcę [...]

        Jaka znowu zmiana warunków? Strony umówiły się na daną cenę na pierwsze zlecenie i wszystkie kolejne do końca świata? Jeśli czegoś nie przeoczyłem, to nie. Zleceniobiorca może każdorazowo bez żadnych tłumaczeń żądać innej ceny.
        Nie czarujmy się, prezes doskonale wie, że 4 złote za zdjęcie to cena śmiesznie niska, poniżej rynkowej. A jemu udało się taką cenę ugrać dwa razy...
        • vi_san Re: Czarna lista 03.04.16, 22:29
          Nikt nie twierdzi, że do końca świata. Po prostu - w momencie otrzymania drugiej oferty - wątkodawczyni powinna było odpisać, że owszem, chętnie przyjmie, ale cena jest taka i taka. W momencie złożenia oferty - prezes miał prawo być przekonany, że obowiązuje "pierwsza" kwota. Mail zwrotny z propozycją innej ceny - byłby propozycją negocjacyjną. Natomiast panna propozycję PRZYJĘŁA, bez próby zmiany ceny, i dopiero po przedłożeniu spisanej już i gotowej umowy - wyskoczyła z próbą negocjacji. Za późno. I prezes słusznie uznał, że panna po prostu nie zna praw rynku.
          I stąd wynikła ocena większości, że to właśnie autorka wątku "nawaliła". Przy czym NIKT z tego co widzę, nie twierdzi, że dziewczyna MUSI zachowywać cenę "promocyjną" na wiek wieków - powinna była tylko uprzedzić zleceniodawcę, ze cena jest obniżona na początek miłej współpracy i następna będzie już wyższa.
        • nchyb Re: Czarna lista 04.04.16, 06:49
          >>Zleceniobiorca może każdorazowo bez żadnych tłumaczeń żądać innej ceny.

          jak najbardziej może, ale PRZED potwierdzeniem przyjęcia zlecenia, nie PO...
          • droch Re: Czarna lista 04.04.16, 08:00
            Ja to rozumiem, ale w dalszym ciągu uważam, że w przedstawionej sytuacji przyjęcie zlecenia oznaczało wyłącznie "rozpoczęcie negocjacji" w sprawie ceny. W przypadku umów jak wątku nie można w żaden sposób mówić o czymś takim jak stały cennik.
            ? propos "czarnej listy". Znam przypadek pewnego wydawnictwa, która miało zwyczaj płacić wszystkim kontrahentom z opóźnieniem. Gdy któryś ośmielił się zasugerować, że upłynął umówiony termin płatności, prezes płacił i... wpisywał na czarną listę.
            • nchyb Re: Czarna lista 04.04.16, 08:07
              Ja uwazam inaczej i czyje uważanie lepsze?... Tu nie ma owy o stałej czy płynnej cenie. Jest podana ostarnio, pada kolejna propozycja i zostaje przyjęta bez zastrzeżeń. Dla mnie koniec ruchów cenowych w tym zleceniu...
              • kora3 Re: Czarna lista 04.04.16, 09:49
                nchyb napisała:
                Tu nie ma owy o stałej czy płynne
                > j cenie. Jest podana ostarnio, pada kolejna propozycja i zostaje przyjęta bez z
                > astrzeżeń. Dla mnie koniec ruchów cenowych w tym zleceniu...


                Nchyb, choć sama niejako "bronię" tu owego prezesa w zakresie przypuszczeń co do ceny kolejnego zlecenia, to jednak sprawa nie wyglądała tak, jak piszesz. Przynajmniej ja nie tak ją widzę z opisu.
                Pierwsze zlecenie watkodawczyni wykonała za proponowaną przez siebie ceną za zdjęcie. Nie było żadnej umowy wstępnej na kolejne. Następnie prezes przysyła propozycję zlecenia kolejnego zaznaczając, że jest ona pierwszą osobą, z którą się ws. zlecenia kontaktuje. Ale nie było tu mowy Nchyb o cenie. Np. zdania "Mam nadzieję, że poprzednie warunki cenowe, akie pani przedstawiła sa nadal aktualne". Pani watkodawczyni zatem być może i entuzjastycznie, ale zgodziła się wstępnie na wykonanie usługi, a nie na cenę - jakąkolwiek, bo o żadnej mowy nie było.
                Owszem, prezes miał prawo mieć nadzieję, że cena zostanie utrzymana, ale tylko mieć nadzieje, a nie zakładać na bank ... Dlaczego? Ano dlatego, ze w takich usługach liczy się nie tylko cena, ale także jakość wykonania, czas wykonania usługi itd. Wątkodawczyni miała prawo przypuszczać, że prezes jest zadowolony z jakości wykonania usługi i krótkiego czasu realizacji zlecenia, stad nawet wyższa cenę uzna za wartą do wyasygnowania za tę jakość.
                Powyższe nie zmienia faktu, że wątkodawczyni jest sobie poniekąd sama winna. Podając jak sama przyznała śmiesznie niską cenę za 1 zlecenie powinna zaznaczyć, że to cena bardzo promocyjna, dla nowych klientów, by mogli przekonać się o jakości jej usług.
                • vi_san Re: Czarna lista 04.04.16, 10:23
                  Koro w jakimś stopni zapewne masz rację, ale... W biznesie obowiązuje prosta zasada: klient chce kupić taniej, a z założenia obowiązują poprzednie ustalenia do czasu wprowadzenia nowych. Prezes był zadowolony zarówno z jakości usługi jak i z ceny za pierwszym zleceniem. Składając kolejną ofertę, w krótkim czasie [co raczej wyklucza zmiany rynkowe cen] - SŁUSZNIE założył iż obowiązująca jest cena dotychczasowa. Autorka wątku odpisując "entuzjastycznie" na jego propozycję - powinna była WTEDY zaznaczyć, że cena jest inna, gdyż... Skoro tego nie zrobiła = zaakceptowała warunki wcześniejsze. I w tej sytuacji, podczas podpisywania umowy próba negocjacji - jest nie na miejscu. Odpisując w tonie entuzjastycznym i PRZYJMUJĄC zlecenie - zaakceptowała bowiem umownie warunki wcześniej przedstawione. Nie dziwi mnie, że prezes potraktował ją jak niepoważną i niesolidną.
                  Natomiast nie wykluczam, że jakość jej prac może sprawić, że profesjonalista za jakiś czas powróci do jej oferty - warto więc wysyłać od czasu do czasu swoją propozycję, tylko tym razem z wyraźnie i konkretnie zaznaczoną ceną.
                  • kora3 Re: Czarna lista 04.04.16, 10:43
                    vi san - moim skromnym zdaniem watkodawczyni biznesowo popełniła bardzo gruby błąd na początku. Ktoś tu nazwał to psuciem rynku, co wywołało nieco oburzenia, ale tak naprawdę tym psuciem było. Kiedyś, dość dawno nie było ograniczeń cenowych z dołu i można było oferować jakiś towar poniżej realnych kosztów jego wytworzenia i zaoferowania do sprzedaży. Mowa to o tzw. cenach dumpingowych. Z ich pomocą np. koncerny eliminowały z rynków konkurencję. Już wiele lat temu uznano tę praktykę za niezgodna z zasadami uczciwej konkurencji i zakazano jej. Niemniej koncerny nadal to robia, tylko stosując zasady nadzwyczajnych promocji itp.
                    Nasza wątkodawczyni też tym zagrała, jak sama przyznała cena podana przez nią była "śmieszna". Ale skoro chciała zdobyć klienta - mogla tak zagrać, tylko na litośc nie w ten sposób! Powinna podac cenę wyższą i "zejść" do tej raz dając klientowi poczucie "wygranej" w negocjacjach, dwa - uświadamiając mu, że oto cena jest wyjątkowo promocyjna. To co zrobiła było kardynalną pomyłka - dala klientowi do zrozumienia, ze na tyle wycenia swe usługi. W tej sytuacji klient, gdy cena jest nagle podwyższana ma poczucie wykorzystania - aha, zobaczyła, że daję spore zlecenia i płacę w terminie, to można mnie doić. Tu jest mysle clou problemu ...
                    • nchyb Re: Czarna lista 04.04.16, 11:17
                      >Powinna podac cenę wyższą i "zejść" do tej raz dając klientowi poczucie "wygranej" w >negocjacjach, dwa - uświadamiając mu, że oto cena jest wyjątkowo promocyjna. To co >zrobiła było kardynalną pomyłka - dala klientowi do zrozumienia, ze na tyle wycenia swe >usługi. W tej sytuacji klient, gdy cena jest nagle podwyższana ma poczucie wykorzystania

                      przeciętny klient będzie oczekiwał nie wzrostu cen, a wręcz jako stały - obniżki cen...
                      • kora3 Re: Czarna lista 04.04.16, 11:40
                        To oczywiste Nchyb, dlatego nie należało dawac na początek dumpingowej ceny w dodatku bez zaznaczania, że jest wyjątkowo promocyjna.
                        • nchyb Re: Czarna lista 04.04.16, 13:39
                          w pełni się Korciu zgadzam smile
            • vi_san Re: Czarna lista 04.04.16, 09:32
              Można by ci przyznać rację, gdyby między pierwszym a drugim zleceniem upłynął znaczny czas - ale tu było to krótko. Pani przy pierwszym zleceniu podała swoją stawkę - ok. Po kilku dniach przysłano kolejną propozycję - nie nastąpiły żadne zmiany na rynku, nic, co mogłoby znacząco wpłynąć na cenę zlecenia, więc SŁUSZNIE założono, że po prostu pani się kalkuluje niższa cena i tyle. Złożono propozycję - panna ją ENTUZJASTYCZNIE przyjęła. Po czym, kiedy przyszło do formalnego podpisania umowy zdegustowała ją stawka? Ta sama stawka, którą kilka dni wcześniej SAMA zaoferowała? Poza tym stawka, którą zaproponowała przy "próbie" renegocjacji ceny - jest o połowę wyższa niż za pierwszym razem - to dość znaczna różnica jednak! No, nie poważna jest. Albo przy pierwszym zleceniu należało zaznaczyć, że wyjątkowo cena promocyjna, na początek miłej współpracy, albo na drugą propozycję odpisać, owszem, entuzjastycznie, ale wyraźnie zaznaczając, że cena za usługę jest taka i taka. Po prostu za negocjacje wzięła się za późno, kiedy już wg. standardów biznesowych wszystko było ustalone - nie dziwię się, że prezes potraktował ją jak niepoważną i nie życzy sobie mieć takich współpracowników.
              Natomiast na miejscu dziewczyny - nie próbowałabym nic "wyjaśniać" [bo prezes nie jest idiotą i doskonale wie o co chodzi!], natomiast za jakiś czas wysłałabym ofertę do firmy, tym razem z konkretnie i wyraźnie zaznaczonym cennikiem.
              • droch Re: Czarna lista 04.04.16, 20:55
                > Pani przy pierwszym zleceniu podała swoją stawkę - ok.

                Stawka dotyczyła tylko pierwszego zlecenia, co zostało potwierdzone umową.

                > Po kilku dniach przysłano kolejną propozycję - nie nastąpiły żadne zmiany na rynku,
                > nic, co mogłoby znacząco wpłynąć na cenę zlecenia [...]

                Po pierwsze, zaszła zmiana - kolejne zlecenie w ciągu kilku dni oznacza, że jest popyt na usługi.

                > więc SŁUSZNIE założono, że po prostu pani się kalkuluje niższa cena i tyle.

                A po drugie, nie róbmy z prezesa głąba, który nie ma rozeznania, co jest stawką dumpingową, a co - rynkową...
                • vi_san Re: Czarna lista 04.04.16, 21:21
                  Pani powinna była przy pierwszym zleceniu podkreślić, że cena wyjątkowa, bo promocja dla nowego klienta. Skoro tego nie zrobiła - prezes nie ma obowiązku zastanawiać się, czy tak niska cena podyktowana jest chwilowym brakiem poczytalności, chęcią zdobycia zlecenia nawet kosztem własnym czy czymkolwiek innym. Skoro przyszło kolejne zlecenie - panna powinna była O9DPISUJĄC na mail podkreślić, że obecnie cena to tyle i tyle, a nie entuzjastycznie przyjmować propozycję a potem dyskutować o cenie. Bo wówczas wyszła jak wyszła, czyli na osobę niepoważną.
    • en-n Re: Czarna lista 31.03.16, 19:30
      Problem polega na tym, że ustalając te 4 zł przy pierwszym zleceniu nie powiedziałaś, że to cena promocyjna i że zwykle bierzesz więcej. Z punktu widzenia prezesa wyglądało to tak, że niespodziewanie podniosłaś stawkę, więc zrezygnował. Jako freelancer wiem, że czasami opłaca się umówić na niższą stawkę, jeżeli w perspektywie mamy stałe zlecenie i to szybko płacone. Lepiej zarabiać kilka setek raz w miesiącu niż liczyć na lukratywną fuchę zdarzającą się raz na pół roku.
    • agnieszka81weks Re: Czarna lista 31.03.16, 21:32
      Aniu myślę, że sam fakt istnienia owej czarnej listy nie jest czymś niekulturalnym. Rozumiem, że jest Ci przykro, ale rzeczywiście takie czarne listy robi sobie każdy z nas. Może nie tak formalnie jak ten pan, ale jednak. Nie zachował się niekulturalnie sad
    • czesio77 Re: Czarna lista 31.03.16, 21:47
      miałas prawo zaproponowac więcej a on miał prawo sie nie zgodzic ale skoro doszliscie do porozumienia to dziwne te hece z czarna lista , a może pan szef nalezy do tych co to chetnie korzysta tylko z cen promocyjnych na początek a potem jak stawka idzie w góre to dziekuje i nastepny prosze.....
      • koronka2012 Re: Czarna lista 31.03.16, 22:01
        Niekoniecznie. Autorka przyjęła po prostu najgorszą możliwą strategię - i nic dziwnego że tak się to skończyło. Po prostu jeśli się w ciągu niespełna miesiąca podnosi ustalone PRZEZ SIEBIE ceny o 50% to niemal każdy uzna cię za niepoważnego i daruje sobie współpracę.

        Co innego, gdyby z góry zaznaczyła, ze TYM RAZEM daje rabat, bo chce zaprezentować swoje umiejętności.
    • kora3 Re: Czarna lista 01.04.16, 08:46
      Z punktu widzenia SV wszystko jest ok. O czarnej liście i wpisaniu Cię na nią dowiedziałaś się ze tak powiem nieoficjalnym kanałem. SV nie zabrania ani w kontaktach służbowych, ani w prywatnych tworzenia "czarnych list" - czyli założenia ze z dana osobą nie chcemy mieć kontaktów prywatnych, czy służbowych. Zabrania bycia w tym ostentacyjnym, ale tu nie miało to miejsca.

      Z biznesowego punktu widzenia wygląda na to, co napisali inni: sama popełniłaś błąd. Przy pierwszej umowie i Twej propozycji ceny za 1 zdjęcia należało wspomnieć, że proponowana cena jest ceną promocyjną. Fakt, że jak napisał Chris, prezes przed sporządzeniem umowy winien się upewnić, czy poprzednia cena jest aktualna nim wpisał ją w umowę, ALE nie miał powodów uwazac, ze może być nieaktualna, bo nie wspomniałaś wcześniej, iż cena jest p[promocyjna i ZWYKLE bierzesz za obróbkę zdjęcia więcej.

      Wykonałaś dobrze usługę i otrzymałaś za to umówioną kwotę w terminie. Nie dostałaś następnego zlecenia. Prywatnym kanałem dowiedziałaś się, że już nie otrzymasz, bo znalazłaś się na "czarnej liście" - tyle faktów.
      Nie umawiałaś się z prezesem, że będzie dawał kolejne zlecenia. Zatem nie jest nijak niegrzeczne, czy nieprofesjonalne, ze nie daje. Czy powinnaś do niego pisać? No dyskusyjne, ale skoro bardzo Ci zależy, możesz, tylko nie wspominając nic o swej wiedzy nt. "czarnej listy", bo najpewniej domyśli się, że wiedzę tę masz od swej koleżanki, co może dla niej zaowocować nieprzyjemnościami.

      Na przyszłość - w biznesie trzeba myśleć trochę naprzód i ze tak powiem sposobem drugiej strony. Zatem tu należało zaproponować stawkę nieco wyższą niż normalna zaznaczając, że podlega ona negocjacjom. Gdybyś tak zrobiła i potem "zeszła" do ceny promocyjnej, klient miałby poczucie "wygranej" - oto udało mu się wynegocjować promocyjna cenę. W trakcie tychże negocjacji mogłabyś także wypracować umowę, że cena owszem promocyjna, ale zlecenie minimum raz w miesiącu. W ten sposób zyskałabyś stałego klienta, po promocyjnej cenie, ale pewnego. Rada przyszłościowa, bo w tym przypadku odkręcić temat będzie trudno. Ta "czarna lista" to maniera prezesa - unikanie problemów po prostu. Może na wyrost, ale z punktu widzenia SV - na miejscu.
      • claratrueba Re: Czarna lista 01.04.16, 09:42
        prez
        > es przed sporządzeniem umowy winien się upewnić, czy poprzednia cena jest aktua
        > lna nim wpisał ją w umowę,

        Nie. Poinformowanie klienta o zmianie ceny to obowiązek usługodawcy.
        Jeśli została złożona oferta (forma dowolna) na 4 zł to jest to cena obowiązująca dla klienta dopóki nie zostanie złożona przez usługodawcę oferta z inną ceną.

        Czy powinnaś do niego pis
        > ać? No dyskusyjne, ale skoro bardzo Ci zależy, możesz, tylko nie wspominając ni
        > c o swej wiedzy nt. "czarnej listy", bo najpewniej domyśli się, że wiedzę tę ma
        > sz od swej koleżanki, co może dla niej zaowocować nieprzyjemnościami.

        No, zdecydowanie nie jakieś korespondencje zawierające cokolwiek "poza biznesowego". Natomiast przesłanie po jakimś czasie normalnej oferty to zwykła praktyka. Jeśli klient był zadowolony z wykonania zlecenia to niepoważne potraktowanie go może puścić w niepamięć jako "wpadkę żółtodzioba na rynku". jak wpisał tak i może skreślić. To są relacje biznesowe, nic osobistego.
        mam i takich klientów, którzy dali ciała przy pierwszych transakcjach a teraz są bardzo dobrymi klientami. Ludzie się uczą, rynek wycina amatorszczyznę.
        • baba67 Re: Czarna lista 01.04.16, 09:54
          To samo sobie pomyślałam. nie zawadzi za jakis czas wysłać ofertę z nowa ceną. Poniewaz może sie okazać że znalazł sie grafik za 4 zł ale jakośc jego pracy nie umywa się do tego co zaprezentowała Watkodawczyni. I może byc tak że nie bedzie pod reka nikogo sprawdzonego. Spróbować na pewno warto.
        • kora3 Re: Czarna lista 01.04.16, 10:06
          Wiesz Claro, ja jednak uważam, że nie współpracując z kimś stale i nie mając z nim umowy stałej o współpracy nie należy zakładać niezmienności cen. Jak wspomniałam - tu wątkodawczyni nie wspomniała o tym, że pierwsza cena jest promocyjna i minal też krótki czas od wykonania tej usługi, stąd zleceniodawca nie spodziewał się zmian. ALE bywają takie sytuacje, ze taka zmiana jest wręcz oczywista.
          Np. ostatnio poleciłam swemu znajomemu firmę remontową innego znajomego. Forma miała wykonać remont pomieszczeń biurowych. Cena za tę usługę była promocyjna, a jakże, bo zlecenie było spore, a wykonanie tejże usługi dość proste. Zarówno zleceniodawca jak i usługodawca byli zadowoleni. Zleceniodawca na tyle, że postanowił tej formie zlecić remont w swoim domu. I wcale nie był zaskoczony, że tu cena za metr kwadratowy malowania, czy glazury będzie wyższa. A to dlatego, że tam mieli panowie zwyczajnie pomalować i położyć płytki, a w domu pana zleceniodawcy, to takie większe "cuda" mają być robione.
          • nchyb Re: Czarna lista 01.04.16, 12:52
            >>Wiesz Claro, ja jednak uważam, że nie współpracując z kimś stale i nie mając z nim umowy >>stałej o współpracy nie należy zakładać niezmienności cen.

            Koro, potwierdzenie przyjęcia zamówienia/zlecenie bez informacji o jakiejkolwiek zmianie jest właśnie w biznesie potwierdzeniem dotychczasowych ustaleń, niezależnie od tego czy się z kimś współpracuje stale czy z doskoku... Wątkodawczyni POTWIERDZIŁA przyjęcie zamówienia nie informując o żadnych zmianach...
            • claratrueba Re: Czarna lista 01.04.16, 13:12
              Dokładnie tak. Oferent jest związany warunkami, które w ofercie zawarł aż do momentu złożenia oferty z warunkami innymi lub odwołania oferty.
              O czym prezes owej fundacji, dla kŧorej autorka wykonała pracę doskonale wie, dlatego - prawidłowo- sporządził umowę zgodną z warunkami oferty, a ona- no cóż, właśnie się dowiaduje.
              To są rzeczy oczywiste w działalności gospodarczej, a umowy o stałej współpracy wcale nie muszą zawierać "ceny niezmiennej" ani w ogóle żadnej. Sporządza się aneksy na konkretna robotę i tyle.
              • kora3 Re: Czarna lista 02.04.16, 10:52
                Claro, skoro już tak podchodzimy - w stałej ofercie można zawrzeć stałą cenę, stały rabat itd. Tu nie było takiej umowy, tamta oferta cenowa doręczyła tamtej usługi. Na nowe zlecenie wykonawczyni mogła dać nową ofertę cenową. Nie zrobiła tego, zaakceptowała niechętnie, bo niechętnie, ale poprzednie warunki, więc do nikogo poza sobą nie może mieć pretensji,.
            • kora3 Re: Czarna lista 02.04.16, 10:48
              Nchyb, gdybyś czytała wcześniejsze me wypowiedzi wiedziałabyś, że tu niejako usprawiedliwiłam tego prezesa, bo właśnie nikt mu nie wspominał o tym, że: cena jest promocyjna i zwykla jest wyższa, zlecenie zostało przejęte bez adnotacji o nowych warunkach oraz upłynął bardzo krotki czas pomiędzy zleceniami. To wszystko mogło mu nasuwać graniczące z pewnością przekonanie, iż warunki sa takie, jak poprzednio. ALE jednak nie współpracując z kimś stale na razie wypadałoby w zapytaniu o wykonanie zlecenia zawrzeć upewnienie się co do ceny.
    • alabard Coś konstruktywnego 01.04.16, 10:00
      Zgadzam się z przedmówcami, że negocjacje handlowe zostały poprowadzone fatalnie.
      Ich skutek o tym świadczy wymownie.

      Zastanówmy się jednak, co możemy koleżance doradzić konstruktywnego?

      Jakie masz niezbite dowody, że w ogóle jesteś na czarnej liście?

      Jeśli Ci zależy na dalszych zamówieniach, to ja bym proponował do prezesa zadzwonić. I sprawę wyjaśnić. A jeszcze lepiej umówić się na spotkanie face - to face. Po prostu.

      Z pierwszej ręki dowiesz się na czym stoisz.

      Mejle, listy - to bardzo nie fortunny sposób rozwiązywania drażliwych sytuacji.
      Słowa na piśmie mają zupełnie inny kaliber. Są potencjalnie konfliktowe.
      Rozmowa słowna daje szansę manewrowania na bieżąco w zależności od reakcji rozmówcy.
      W rozmowie słownej masz szansę odwrócenia mniemania o Tobie, że jesteś konfliktowa. Na przykład.

      Zgodzimy się, że wszystko co było do stracenia już straciłaś. Teraz możesz już tylko zyskać.
      Najwyżej grozi Ci, że z pierwszej ręki usłyszysz: - Nasza współpraca się zakończyła.

      P.S.
      Trochę o s-v.
      aniakiwas poczuła się zaskoczona obrotem rzeczy, bo:
      "I podpisałam. Wszystko było w miłej i grzecznej atmosferze"
      "Nie rozumiem też, bo z jego zachowania wynikał o, że jest zadowolony z mojej pracy i osobiście mnie polubił."

      Ależ "miła i grzeczna atmosfera" to jest standard biznesowego s-v!
      Która w ogóle o niczym nie świadczy.
      Jest konflikt interesów. Pracodawca chce zapłacić jak najmniej, a pracobiorca chce zarobić jak najwięcej. Proste i naturalne. Dlaczegożby ten konflikt ekonomiczny miał się przekładać na jakąś formę agresji słownej, personalnej? To w negocjacjach handlowych jest zbędne.
      Warunki dla obu stron były nie do zaakceptowania. Podajemy sobie z uśmiechem dłonie na pożegnanie. Tym razem interesu nie udało się razem ubić - do następnego razu.

      Opaczne rozumienie "miłej i grzecznej atmosfery" prowadzi do błędnych wniosków:
      "Nie rozumiem też, bo z jego zachowania wynikało, że jest zadowolony z mojej pracy i osobiście mnie polubił".
      W negocjacjach nie ma "polubił - nie polubił".
      Ty dla wszystkich prezesów jako osoba jesteś przezroczysta. Liczysz się tylko jako: ile, na kiedy, za ile wykonasz zleconą pracę
      Profesjonalne negocjacje handlowe to nie jest walka bokserska "w klatce" - walczymy na gołe pięści do póki przeciwnika nie wyniesie pogotowie.
      • agnieszka81weks Re: Coś konstruktywnego 01.04.16, 12:15
        alabard napisał:

        > Dlaczegożby ten konflikt ekonomiczny miał się przekładać na
        > jakąś formę agresji słownej, personalnej?

        > Profesjonalne negocjacje handlowe to nie jest walka bokserska
        > "w klatce" - walczymy na gołe pięści do póki przeciwnika nie wyniesie
        > pogotowie.

        Też uważam, że Ania była naiwna, ale to co napisałeś jest odrażające.
        Jakim trzeba być hipokrytą i zwykłym zawistnikiem, gdy w jednym
        zdaniu piszę się, że konflikt ekonomiczny nie przekłada się na agresję,
        w parę linijek niżej, porównujesz go do walki bokserskiej. Czy jest
        jakiś sport agresywniejszy od boksu? Bo chyba nawet MMA takie nie
        jest. I dodatkowo piszesz o wynoszeniu przeciwnika przez karetkę.
        Naprawdę coraz lepiej rozumiem nienawiść młodych ludzi do swojego
        kraju, gdy zwracając się o pomoc czy radę dostają takie podłe a
        zarazem głupie i nieempatyczne odpowiedzi na forum mającym w
        założeniu być wzorem przyzwoitości. Ja dziękuję za takie dobre rady...
        • alabard Re: Coś konstruktywnego 01.04.16, 16:22
          Żyjemy w świecie mejlów, więc...

          Szanowna Pani,
          Dziękuję Pani za mejl, który mi Pani wysłała.
          Jego treść jest ponadciekawa.

          Z wyrazami szacunku
          alebard.


          Z wyrazami szacunku..
          imię i nazwisko
        • hybriska Re: Coś konstruktywnego 02.04.16, 03:32
          Eee??? Przeczytaj może jeszcze raz post Alabarda ze zrozumieniem. Przecież napisał że negocjacje to NIE jest walka bokserska a cały jego post jest pomocny i subtelny.
    • lady-z-gaga Re: Czarna lista 01.04.16, 11:57
      >Powiedziałam, że 4 zł za zdjęcie, co jest ceną śmiesznie niską, ale chciałam bardzo tego zlecenia, więc doszłam do wniosku, że zawalczę ceną a jednocześnie pokażę im jakość swojej pracy i złapię cenny kontakt.

      Urocze smile Ty byłaś cwana, bo chciałaś złapać klienta, zaniżając ceny. Prezes też był cwany, bo chciał mieć najtaniej wykonaną pracę. On swoj cel osiągnął, Ty nie. Teraz dla pana prezesa inni będą zasuwac za półdarmo, licząc na dożywotnie zlecenia. Padłaś ofiarą psucia rynku, w ktorym to psuciu sama aktywnie uczestniczysz. Przychodzenie z płaczem na forum s-v jest niebywale śmieszne.
      • agnieszka81weks Re: Czarna lista 01.04.16, 12:17
        lady-z-gaga napisała:

        > Padłaś ofiarą psucia rynku, w ktorym to psuciu sama aktywnie
        > uczestniczysz. Przychodzenie z płaczem na forum s-v jest niebywale
        > śmieszne.

        Kolejny uroczy cytat. Tak jakby głodnemu czy bezdomnemu człowiekowi
        zarzucać, że przez fakt podjęcia pracy psuje rynek. Dobrego samopoczucia
        w życiu.
        • lady-z-gaga Re: Czarna lista 01.04.16, 13:50
          Dziękuję. Jesli uprawianie demagogii poprawia samopoczucie, to i Tobie powinno być dobrze.
      • droch Re: Czarna lista 03.04.16, 19:31
        Podpisuję się pod każdym zdaniem w 100%.
    • maplok Re: Czarna lista 01.04.16, 12:19
      Ja myślę, że w tym wszystkim najbardziej porusza ludzi to złowieszcze sformułowanie "czarna lista" smile Nikt w końcu nie chce być na jakiejś tajemniczej czarnej liście. Reszta jest zwykłą sytuacją życiową smile
    • nchyb Re: Czarna lista 01.04.16, 12:48
      >> dostałam maila od prezesa, że jest nowe zlecenie. Tym razem 210 zdjęć. Prezes pytał czy jestem >>zainteresowowana i że jestem pierwszą osobą, do której napisał w tej sprawie. Ja oczywiście

      dokłądnie tutaj była pora na podanie nowej proponowanej stawki

      >>Ja oczywiście zachwycona odpowiedziałam, że tak i że biorę to zlecenia.

      dla mnie to potwierdzenie przyjęcia na dotychczasowych warunkach, bo nic nie ma o zmianie, czyli umowa przygotowana przez prezesa prawidłowo, Twoje próby podnoszenia ceny dla mnie nie na miejscu

      Naruszeń SV ze strony brak, biznesowo Ty za późno moim zdaniem wystąpiłaś z próbą negocjacji ceny, bo już PO przyjęciu zamówienia
      Ewentualna "czarna lista" czy formalnie istniejąca, czy tylko nieformalna,jako zalecenie niekorzystania z usług określonych dostawców nie jest niezgodna z SV, także tym biznesowym...

      Jak się zachować? - profesjonalnie
      czyli regularnie podsyłać ofertę swojej firmy/swojej usługi z aktualną ceną, może kiedyś ten usługobiorca zmieni zdanie...
    • annthonka Re: Czarna lista 01.04.16, 13:59
      Na pewno nikt nie czuje się komfortowo dowiadując się, że jest na czyjejś "czarnej liście", ale sam fakt istnienia takiej listy nie jest niezgodny z sv. Na wolnym rynku firma ma prawo wybierać usługodawców według własnego uznania, jak również według własnego uznania rezygnować ze współpracy.

      Prezes miał prawo być nieprzyjemnie zdziwiony. Per analogiam, wyobraź sobie, że idziesz do nowego fryzjera. Płacisz 200 zł i wychodzisz bardzo zadowolona z super fryzurą, kolorem itp. Za miesiąc wracasz do tego fryzjera i w momencie, kiedy siadasz na fotelu, słyszysz, że takie strzyżenie i farbowanie to jest jednak bardzo dużo pracy i w związku z tym dziś musisz zapłacić 300 zł. Też nie byłabyś zachwycona. Zupełnie co innego byłoby, gdyby przy pierwszej wizycie fryzjer od razu zaznaczył, że nowemu klientowi salon udziela jednorazowej zniżki na miły początek współpracy.

      Nie znam Cię, więc nie wiem, czy jesteś osobą problemową wink, ale tutaj całe zamieszanie było wynikiem Twojego braku rozeznania w cenach usług i braku doświadczenia w takich sytuacjach. Trochę szkoda, że straciłaś klienta, ale potraktuj to po prostu jako cenne doświadczenie. W przyszłości już będziesz wiedziała jak rozegrać taką sytuację.
      • droch Re: Czarna lista 03.04.16, 19:34
        Analogia z zakładem fryzjerskim niezupełnie trafiona, chociażby z powodu innej natury relacji konsument - firma, a firma - firma. W pierwszym przypadku usługodawca jest wręcz zobowiązany wyraźnie poinformować klienta o cenniku.
      • kora3 Anthonko 04.04.16, 10:08
        Sytuacja, którą przedstawiasz jako analogiczną ma się nijak do opisanej tu. W salonach fryzjerskich jest cennik i tyle. Ale są takie fryzjerki, które wykonują pracę w domu klientki np. I owszem tu się można umawiać na cenę i owszem, tu także nie należy się spodziewać, że poprzednia cena będzie obowiązywać do końca światasmile Z narózniejszych przyczyn może ona ulegać zmianie. Przykład:
        - Dzień dobry, jestem pani klientką i chciałabym umówić się na strzyżenie i koloryzację..
        - Dzień dobry, bardzo mi miło, oczywiście ...
        - Poprzednio cała usługa kosztowala 200 złotych. Spodziewam się, że i tym razem nie wyniesie to więcej ..
        - No coż, niestety musze panią zmartwić. Ostatnio producent farby używanej do koloruzacji pani włosów podniósł dość znacznie cenę za nią, co w naturalny sposób podraza i moiją usługę...
        albo: - No coż, niestety musze panią zmartwić. Poprzednio nie brałam pod uwagę, że ma pani włosy wyjątkowo oporne na koloryzację i będę zmuszona użyć znacznie więcej preparatów, niż standardowo dla tej długości włosow. Utrzymałam tamtą cene wówczas, bo na taką się umawialyśmy, ale dla nowej usługi już jestem zmuszona ją zmienić na wyższą ...

        Powyższe jest przykładowe rzecz jasna, ALE pokazuje o co chodzi: cena była za 1 usługę, przy następnej OBIE strony powinny zdbac o dogadanie nowych warunków. Tu: klietka dopytać, czy może spodziewać się poprzedniej ceny, fryzjerka zawczasu zaznaczyc, że niestety nie.
        • vi_san Re: Anthonko 04.04.16, 10:29
          Nie do końca, Koro. Per analogiam:
          - Dzień dobry, jestem pani klientką, chciałabym się umówić na strzyżenie i koloryzację.
          - Dzień dobry, bardzo mi miło, oczywiście. To jutro o 17:00?
          - Świetnie. - po czym fryzjerka przyjeżdża, zaczyna rozrabiać farbę i konkluduje - Ale te pani włosy to są wyjątkowo odporne na koloryzację i muszę zużyć więcej preparatów, to mimo, że poprzednio było 200,- to teraz 300,-
          Klientka nie miała ŻADNYCH postaw do przypuszczenia, że cena może ulec zmianie - tak jak ów prezes z pierwszego postu. To fryzjerka/grafik zmienił cenę, na dodatek w ostatniej chwili. A to jest w biznesie szeroko pojętym - co najmniej nieeleganckie. Ja osobiście zrezygnowałabym z usług takiej fryzjerki... Tak, jak pan prezes zrezygnował z usług watkodawczyni.
          • kora3 Re: Anthonko 04.04.16, 10:53
            Widzisz Vi, w takiej sytuacji masz rację. Ale ja mówie o OBU stronach, które powinny się upewnić co do ceny przed wykonaniem kolejnej usługi. Uważam tak, bo jeśli nie ma stałej umowy o współpracy i zawartych w niej warunków cenowych, to każde kolejne zlecenie jest de facto - nowe.
            Pozostając przy fryzjerach. Moja kolezanka, właścicielka salonu fryzjerskiego i sama fryzjerka przyjęla razu pewnego spore zlecenie na czesanie pań do pokazu mody ślubnej. Pań było ok. 10, roboty sporo, ale opłacalo się, bo choć dała promocyjna cenę było to w tzw. martwym sezonie, chyba w listopadzie. W tym czasie zleceń na kosztowniejsze czesanie mam na myśli slubne, czy imprezowe jest mało. I koleżance opłacało się na ten dzień (sobota) zamknąć salon (i tak otwarty normalnie do 14) i pojechać z fryzjerkami czesać panie na pokaz.
            Usługa się spodobala i organizator chciał podobnej usługi za kilka miesięcy. Ok, ale będzie drożej. Dlaczego? Ano jasna sprawa - już było to w sezonie! Na ten dzień salon mógł mieć (i pewnie miałby) klientki umówione na fryzury slubne i weselne, które nie sa tam tanie. Zamkniecie salonu na sobote sezonowa, to zagrozenie stratą nie tylko kasy, ale i klientek, które z tej racji skorzystają z usług konkurencji. Takie ryzyko - kosztuje.
            To oczywiście przykład, ale obrazujący relacje biznesowe. Tu zleceniodawca nie miał prawa oczekiwać, że cena usługi będzie taka sam, jak poprzednio.
            • nchyb Re: Anthonko 04.04.16, 11:13
              >>Usługa się spodobala i organizator chciał podobnej usługi za kilka miesięcy. Ok, ale będzie >>drożej.

              a w przypadku naszej wątkodawczyni było:
              Usługa się spodobala i prezes chciał podobnej usługi za kilka tygodni. Ok bez żadnych warunków.

              dostrzegasz różnicę?

              z fryzjerką byłoby identycznie, gdyby potwierdziła nie mówić że będzie drożej i już po przyjeździe na miejsce zażyczyła sobie więcej... a tak to dwie różne sytuacje, fryzjerka profesjonalnie przy przyjmowaniu kolejnego zlecenia poinformowała o wzroście cen, wątkodajka przyjęła zlecenie bez uwag, zastrzeżeń i informacji o wzroście cen...

              fryzjerka profesjonalnie podeszła do tematu, autorka wątku dopiero musi się tego nauczyć...
              • kora3 Re: Anthonko 04.04.16, 11:48
                Nchyb - nie wywazaj pliizzzsmile otwartych drzwo. Od samego początku w tym watku uważam, że sama watkodawczyni jest winna zaistniałej sytuacji. Raz dając śmiesznie niską cenę na początek bez wskazania, że jest szczególnie promocyjna, dwa nie zaznaczając przy kolejnym zleceniu, że bardzo chętnie je wykona, ale za wyższa stawkę, gdyż ....
                Masz rację podeszła nieprofesjonalnie.
                Mój przykład z feyzjerkami nie miał na celu wykazania niczego innego, niż to, że w pewnych sytuacjach taka sama z pozoru usługa może być drozsza, czy tez tańsza, niż poprzednia.
                • vi_san Re: Anthonko 04.04.16, 13:01
                  Ale, Koro, to że w pewnych okolicznościach dana usługa może mieć różną cenę z różnych przyczyn jest jasne chyba dla każdego? Tyle, że w przypadku opisanym w poście założycielskim: od pierwszego zlecenia upłynęły nie miesiące a kilka tygodni i czas ten nie miał wpływu na ceny rynkowe. Więc, niestety, wątkodawczyni postąpiła jak "fryzjerka" opisana przeze mnie... Zauważ też, że wspomniana przez ciebie właścicielka salonu - od razu przy kolejnej propozycji - podkreśliła i zaznaczyła różnicę w cenie! Tymczasem wątkodawczynie propozycję kolejnego zlecenia przyjęła entuzjastycznie - dopiero w siedzibie firmy, kiedy dostała do ręki umowę ze "starą" ceną zaczęła mieć "halo" i WTEDY usiłowała renegocjować cenę. No, zdecydowanie za późno i nie ma usprawiedliwienia. Już przy pierwszym zleceniu powinna była uczciwie zaznaczyć, że to "specjalna" cena promocyjna dla nowego klienta. A skoro tego nie zrobiła - prezes mógł mniemać, że podana przez nią kwota jest jej zdaniem słuszna. Drugą okazję mi8ała otrzymawszy emailem ofertę kolejnego zlecenia. Przyjęła ją entuzjastycznie - i nie wspominając o warunkach finansowych! a wtedy właśnie był odpowiedni moment, by odpisać w tonie jak najbardziej entuzjastycznym, ale z zaznaczeniem, że cena jest inna gdyż...
                • nchyb Re: Anthonko 04.04.16, 13:31
                  >>Mój przykład z feyzjerkami nie miał na celu wykazania niczego innego, niż to, że w pewnych >>sytuacjach taka sama z pozoru usługa może być drozsza, czy tez tańsza, niż poprzednia.

                  kto tu wyważa? wink
                  nikt nie twierdzi, że nie może być różnych cen, a jedynie, ze należy o tym mówić PRZED przyjęciem zlecenia i tyle... przyjęcie bez zastrzeżeń przyklepuje dotychczasowe ustalenia, kto tego nie rozumie nie powinien być zdziwiony trafieniem na listę osób, z którymi nie chce się więcej mieć zawodowo za dużo do czynienia...
                  • kora3 Re: Anthonko 04.04.16, 13:51
                    Alez bezspornie masz rację, choć z tego co widze, to zleceniodawcy także upewniaja się co do szczegółów przy kolejnym zleceniu. np. "Planujemy na czerwiec remont kolejnego naszego biura w X. Zakres prac taki, jak poprzednio. Czy możemy spo9dziewac się takiej samej ceny za metr kwadratowy?"
    • wuika Re: Czarna lista 06.04.16, 07:54
      Jeśli prezes nie wiedział nic o promocji i warunkach następnego zlecenia - mógł się zdziwić. Mógł nawet wycofać drugie zamówienie, skoro warunki się zmieniły, ale skoro się na nie zgodziłaś. Ale ja bym na jego miejscu też nie kontynuowała współpracy z Tobą. Bo warunki nie były jasne od samego początku i po prostu nie do końca wiadomo, czego się po Tobie spodziewać. Negocjacji cenowych przy każdym zamówieniu? Ryzyka, że on przyjdzie ze zleceniem, a ty poprosisz o jeszcze inne warunki? Jeśli ma wybór - a zapewne ma - też bym pewnie wolała skorzystać z usług kogoś innego.
      • minniemouse Re: Czarna lista 06.04.16, 22:41
        Aniakiwas:
        Powiedziałam, że 4 zł za zdjęcie, co jest ceną śmiesznie niską, ale chciałam bardzo tego zlecenia, więc doszłam do wniosku, że zawalczę ceną a jednocześnie pokażę im jakość swojej pracy i złapię cenny kontakt.


        Ania chciala zaryzykowac - dac na zachete niska cene by potem negocjowac wyzsza stawke
        gdy juz zleceniodawcy oczy zalsnia na wyoka jakoscia uslugi.
        Byla tak pewna swojej solidnej roboty iz nie przewidziala ze takich zdolnych freelancerow jak ona moze byc do wyboru do koloru.
        coz, przejechala sie w biznesie, teraz ma nauczke i, miejmy nadzieje, na przyszlosc bedzie madrzej pertraktowac na wstepie. wylozy jasno co i jak i kiedy i za ile od razu.

        Jedyne co uwazam to jakies wpisywania na czarne listy przez zleceniodawce to juz jechanie po bandzie.
        Bo chociaz zrobila to niezgrabnie, to jednak miala prawo poprosic o wyzsza stawke, na ktora sie nie zgodzono, i pomimo czego robote wykonala tak jak sie zobowiazala po starej cenie.
        Z kolei zleceniodawca, bez zwatpienia czujacy pismo nosem (co zreszta autorka sama potwierdzila piszac dalej iz planowala ponowne proby podwyzszenia stawki gdy juz sie sprawy 'uklepia') po wykonanym drugim zleceniu mial prawo zrezygnowac z dalszych uslug.
        Do tego nie trzeba zadnej "czarnej listy". A pertaktacje o zarobki - zgrabne czy nie - to w biznesie calkiem normalna rzecz.

        Minnie
        • nchyb Re: Czarna lista 07.04.16, 09:35
          >>Jedyne co uwazam to jakies wpisywania na czarne listy przez zleceniodawce to juz jechanie po >>bandzie.

          bez przesady, każdy z nas ma swoje mniej lub bardziej oficjalne czarne listy
          najczęściej tak sie mówi, bez spisywania tego
          osobiście mam sklepy, banki, stacje benzynowe i inne punkty usługowe, w których nie załatwiam swoich spraw, bo z jakiś tam powodów zraziłam się do nich, zniechęcili mnie, próbowali w moim przekonaniu naciągnąć, jedzenie było nieświeże itp itd
          to jest moja czarna lista, jakby ktoś z moich znajomych im o tym wspomniał, to może ktoś z tych usługodawców obraziłby się itp
          ale co z tego? ja i tak wybiorę inną firmę/sklep itp bo tamta jest na mojej prywatnej czarnej liście

          w firmie gdzie pracuję też są takie nieoficjalne zasady, że z pewnymi kontrahentami/klientami itp się nie pracuje, z różnych względów...

          więc jechania po bandzie tu nie widzę, może jedynie ta znajoma nie powinna aż tak oficjalnie o czarnej liście wspominać...

          więc tak, masz rację - listy spisanej nie trzeba, wystarczy że prezes czy inna osoba odpowiedzialna wspomni - z tym nie pracujemy, jemu nie płacimy, i tyle, i to właśnie może być owa lista, która wcale nie musi mieć formy pisemnej smile
          • kora3 Re: Czarna lista 07.04.16, 09:39
            Dokładnie Nchyb...
            Cóż tu się oburzać na "czarną listę", gdy samemu się na ogół takowe ma smile
          • minniemouse Re: Czarna lista 09.04.16, 00:43
            nchyb napisała:

            więc tak, masz rację - listy spisanej nie trzeba, wystarczy że prezes czy inna osoba odpowiedzialna wspomni - z tym nie pracujemy, jemu nie płacimy, i tyle, i to właśnie może być owa lista, która wcale nie musi mieć formy pisemnej

            jest jechanie po bandzie poniewaz nie robi sie czegos takiego po jednorazowym doswiadczeniu. dlatego ze:
            a/ autorka po czyms takim moze z miejsca nabrac doswiadczenia i diametralnie zmienic podejscie do umow - o czym sie ow zleceniodawca nie dowie bo nie dal jej szansy,
            b/ jakby nie bylo, autorka wykonala robote zgodnie ze wstepna umowa.
            c/ pertraktacje o podwyzki to w biznesie jak najbardziej naturalna rzecz

            wiec wciaganie ja na czarna liste, a tym gorzej na pisemna, jest bezzasadne. co innego gdyby
            historia sie powtorzyla lub gorzej, powtarzala. ale nie, tu nic takiego nie mialo miejsca - jeszcze.
            a nawet mamy tu druga strone medalu, mianowicie zleceniodawca potencjalnie jest cwaniaczkiem ktory szuka pol-darmowych jeleni do roboty i tylko terroryzuje freelancerow by bron boze cen nie podnosili wink

            Minnie
            • kora3 Re: Czarna lista 11.04.16, 11:24
              Minnie, ale kontrahent nie musi pracować nad doświadczeniem zleceniobiorcy. Owszem zlecenia poprzednie zostały wykonane i zostały także jak zrozumiałam uczciwie zapłacone.
              • minniemouse Re: Czarna lista 12.04.16, 02:18
                oczywscie ze nie musi, zgadza sie, ale jesli zleceniobiorca wykonal zobowiazanie zgodnie z umowa
                to zleceniodawca po takim JEDNORAZOWYM potknieciu nie ma powodu wciagania f-lancera z miejsca na czarna liste, nie uwazasz?
                co innego gdyby to sie powtarzalo, ale tu nie bylo nawet mozliwosci sprawdzenia tego.
                • nchyb Re: Czarna lista 12.04.16, 09:14
                  Minnie, to nie praca nakazowa, gdzie musisz z kimś współpracować.
                  Usługobiorca może już po pierwszym, najlepiej nawet wykonanym zleceniu zrezygnować z dalszej współpracy z dawnym usługodawcą z najróżniejszych powodów, czy to się Tobie podoba czy nie. I nie ma to nic wspólnego z SV, dobrym wychowaniem itp. Nie potrzebuje do tego żadnego racjonalnego powodu poza własnym przekonaniem, że tak będzie dla niego lepiej, wygodniej itp...
                  i czy to nazwie czarną listę /wątpię w jej pisemną, super oficjalną formę/ cz po prostu powie, by zlecać gdzie indziej to nie ma w tym nic niegrzecznego... po prostu z sobie wiadomych powodów mógł uznać, ze woli współpracę z kimś innym.
                  Osobiście znam przypadek rezygnacji ze współpracy z pewnym panem, którego jedyną "winą" było palenie papierosów. Śmierdział nimi straszliwie i olbrzymim dyskomfortem dla innych były spotkania z nim. I mimo że był dobry w tym co robi, wybrano inną osobę. I tyle...

                  Tak to bywa, że mając wybór, wybieramy to co jest dla nas najlepsze, najwygodniejsze, najmniej uciążliwe itp itd, kierując się swoimi kryteriami mimo że dla innych nasze zastrzeżenia nie byłyby powodem wciągania danego usługodawcy na tzw czarną listę...
                  jak to piszą - taki lajf smile
                  • minniemouse Re: Czarna lista 13.04.16, 05:36
                    Nchyb, nie chciec z kims wspolpracowac z czysto subiektywnych powodow, zupelnie nie z winy pracownika to jedno, i tego naturalnie sie nie czepiam bo kazdy ma prawo do swoich idiosynkrazji.
                    Ale "czarna lista" ma mocno negatywne konotacje i jako taka nie da sie traktowac lekko
                    a juz zupelnie nie mozna mowic o niej jako o liscie wlasnej 'subiektywnej'.
                    Na "czarna liste" trzeba sobie autentycznie czyms zasluzyc, po prostu, czyli miec jakis solidny powod aby sie na niej znalezc. to smierdzenie papierosami to jeszcze nie to. bo jesliby, zalozmy, inny zleceniodawca zapytal "a co, zle wykonuje robote?" - to przeciez nie da sie powiedziec "tak".
                    a tej innej osobie - moze tez palaczowi - smrod papierosow juz nie musi przeszkadzac i zatrudni go.
                    ale ciagnaca sie za zleceniobiorca-palaczem smuga "czarnej listy" moze i to bardzo mu zasmrodzic.. wink
                    zatem wciaganie na czarna liste bez uzasadnienia jest bezpodstawne, na dobra sprawe nawet pomowieniem, i tyle.

                    Minnie
                    • nchyb Re: Czarna lista 13.04.16, 08:40
                      Minnie Ty na serio wierzysz w oficjalną księgę, może jeszcze ze złoconym napisem - Czarna lista? O święta naiwności - takie powiedzenie o tych, z którymi nie chcemy mieć do czynienia, pomówienie? ha ha ha...

                      idealizm to ja w książkach lubię, nie w życiu codziennym smile
                • kora3 Re: Czarna lista 13.04.16, 08:55
                  Minnie, nie rozumiejmy się smile Zleceniodawca może nie chcieć kontynuować współpracy z kimkolwiek z dowolnego powodu - np. bo ta osoba wg niego ma złą energięsmile Jeśli nie umawiał się konkretnie na dalszą współpracę, zapłacił wg umowy za poprzednie zlecenia - to wszystko jest ok. Logiczne powody niechęci do kontynuacji współpracy nie mają tu nic do rzezcy smile
    • xsenia Re: Czarna lista 15.04.16, 11:19
      W negocjacjach cenowych dziewczyna postąpiła nieprofesjonalnie, to fakt.
      Faktem jest jednak również to, że wywiązała się z umowy.

      Czy zaistniał powód ku temu by miała zszarganą reputację?
      Nie sądzę.
      Co więcej jej troska o reputację i prawo o do jej obrony jest jak najbardziej zasadna.
      Można by się zastanowić, czy pisemne przekazywanie kolejnym kontrahentom kategorycznie negatywnej opinii na temat danej osoby/firmy nie podpada pod
      Art. 24. środki ochrony dóbr osobistych
      § 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. (...)
      § 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

      Reputacja jest dobrem osobistym.

      Dochodzenie naprawienia przed sądem mogłoby się okazać karkołomne, kosztowne i zapewne nieskuteczne z uwagi na brak dowodów. Doświadczenie życiowe pokazuje jednak, ze w różnych konfliktowych sytuacjach uzmysłowienie drugiej stronie, że znamy prawo i nie zawahamy się wystąpić z pozwem bywa bardzo skuteczne. Można w tym celu wykorzystać choćby koleżankę plotkarę lub znaleźć inny wybieg. Ważne by WielceSzanownyPanPrezes pojął, że nie warto rozpowiadać oszczerstw na temat pani X.
      Dla jasności: prezes ma swoje racje, ale to są JEGO RACJE, które nie mogą być pretekstem do oczerniania wykonawcy zlecenia. O to - jak mniemam - wątkodajce chodzi; o dobre imię, nie dalsze zlecenia za 4 zł.
      • vi_san Re: Czarna lista 15.04.16, 12:36
        Nie zrozumiałaś? Pan prezes nie "szarga" opinii założycielki wątku. Nikomu tez nie odradza korzystania z jej usług! Po prostu stwierdził, że ze względu na jej nieprofesjonalne podejście do negocjacji - ON i jego firma nie będą mieć z tą panią nic wspólnego, czyli nie dostanie od nich kolejnego zlecenia. Czy to znaczy, że np. zabroniłby pracownikowi zlecić jej "obróbkę" zdjęć z wesela syna? Nie! Czy to znaczy, że wszystkim swoim znajomym powtarza negatywną opinię? Nie. Ba, nawet nie wiemy, czy na prawdę takową [negatywną] opinię na temat autorki posiada! Tyle, że uważa, iż w kwestii negocjacji postąpiła nieprofesjonalnie [co jest prawdą!], i że nie ma zamiaru niczego więcej jej zlecać. Więc przytoczony przez ciebie artykuł nijak nie ma zastosowania, gdyż żadne "dobro osobiste" autorki nie zostało naruszone, ani też na skutek takowego nie doszło do żadnych strat majątkowych autorki.
        Prezes bowiem, wbrew twoim słowom nijak autorki nie OCZERNIA, tylko po prostu nie życzy sobie współpracy z pannicą, która nie zna podstaw biznesowego sv.
        • xsenia Re: Czarna lista 15.04.16, 13:16
          nie zgodzę się
          cyt.
          Powiedziała mi, że prezes wpisał mnie na "czarną listę" po naszej ostatniej rozmowie, ponieważ ocenił mnie jako osobę problemową (...) co oznacza, że nikt w ramach stowarzyszenia nie ma prawa ich zatrudniać do wykonania jakichkolwiek usług.

          Prezes już oczernił autorkę, przypinając jej etykietę "osoby problemowej" i rozpowszechniając tę opinię w ramach stowarzyszenia, cokolwiek to stowarzyszenie oznacza.
          Sama kwestia, czy prezes ma prawo tworzyć jakieś czarne listy i je propagować bez wiedzy osób na nich umieszczonych jest wielce problematyczna. Owa lista jest jakby nie patrzeć dokumentem, zawierającym dane osobowe, które są gromadzone, przetwarzane i udostępniane bez zgody wciągniętych osób, o których mowa.
          Określenie "stowarzyszenie" sugeruje, że wymienione wyżej dane będą rozpowszechniane między wieloma podmiotami (sic!). Gdyby chodziło np. o stowarzyszenie szewców polskich to każdy szewc należący do stowarzyszenia otrzyma listę z nazwiskiem problemowej kontrahentki i nie będzie mógł nawiązać z nią współpracy. Po wtóre z jakiej racji prezes zabrania współpracy z tymi, czy innymi podmiotami w ramach stowarzyszenia? Czy faktycznie tak daleko sięga jego władza, czy jest jedynie jakiś niepisany układ.
          Zgadzam się, że udowodnienie czegoklowiek prezesowi jest praktycznie niemożliwe, ani koleżanka plotkara, ani nikt kto taką listę otrzymał zapewne nie zezna. Nie zmienia to faktu, że "czarna lista" (o ile istnieje) jest co najmniej problematyczna nie tylko z punktu widzenia SV, lecz także i KC.

          Z prawem prezesa do niekorzystania więcej z usług tej pani nie dyskutuję. Poddaję jedynie wątpliwość rozszerzanie tego zakazu na całe stowarzyszenie oraz tryb w jakim to się odbywa.
          • vi_san Re: Czarna lista 15.04.16, 14:25
            1. Przeczytaj może post startowy? Stowarzyszenie hobbystyczne przyjaźni między dwoma krajami.
            2. Koleżanka z za długim jęzorem nie wspominała o tym, jaką formę owa "czarna lista" ma.
            3. W ramach stowarzyszenia zapewne prezes ma właśnie możliwość regulowania z jakimi kontrahentami będą umowy a z jakimi nie.
            4. Prezes nie "oczernił" autorki. Po prostu stwierdził FAKT. Okazała się bowiem być kontrahentem problemowym, nie znającym reguł biznesowych i wyrywającym się do negocjacji ceny po czasie.

            A co do "podpadania" pod KC - jeśli np. ja sobie stworzę "czarną listę" sklepów w okolicy z których nie korzystam ze względy np. na niemiłą obsługę - to właściciele tych sklepów mogą mnie pozwać? I nawet jeśli powiem koleżance, że "Ja do tego sklepu nie chodzę, bo tam sklepowa jest wredna" to "oczerniam" ich firmę? No, nie bądź śmieszna! Zapewne owa "czarna lista" jest stricte werbalna i jest po prostu informacją od prezesa, że "z tą panią nie zawieramy umów, bo okazał się być nieprofesjonalna" i tyle w temacie.
            • xsenia Re: Czarna lista 15.04.16, 15:11
              W poście, na który odpowiadasz stoi:

              ""czarna lista" (o ile istnieje)"

              nie wiadomo czy istnieje jakaś lista, to tylko plotka
              pozwoliłam sobie zatem przyjąć określone założenia, wg których słowo "lista" rozumie się literalnie jako spis osób/firm wykluczonych z kręgu potencjalnych kontrahentów całego organizacji X, mającej formę stowarzyszenia, dodatkowo opatrzonych nieprzychylnym komentarzem.
              To jest całkiem co innego, niż podany przez ciebie przykład ze sklepami i przekazywaniu sobie ustnej informacji o nich.
              Jak spraw z rzekomą listą faktycznie się przedstawia nie wiemy, nie ma więc o co toczyć sporu. Może być również i tak, że PanPrezes prowadzi sobie bazę danych "złych kontrahentów" (coś jak rejestr dłużników) i gdzieś to rozprowadza. Tego nie ma prawa robić.
              • vi_san Re: Czarna lista 15.04.16, 15:30
                Rzecz w tym, że ewentualnie pod KC podpadałoby stworzenie przez prezesa konkretnej lisy, zawierającej dane wrażliwe [typu np. pesel] "złych" kontrahentów. Jeśli nawet takowa czarna lista by funkcjonowała tylko w formie "Iksińska - obróbka zdjęć, Firma XYZ - catering, dyrektor Igrekowski - hotel Bździubździu" - nijak pod KC nie podpada, jako że powyższe dane są zazwyczaj po prostu ogólnie dostępne. I tego typu listę ma pełne prawo stworzyć i rozprowadzić ją wśród swoich podwładnych z zaleceniem "Z XYZ nie korzystamy, bo ostatnio dostarczyli zepsutego łososia, dyrektor Igrekowski z hotelu Bździubździu deklarował wysoki standard, a tymczasem po pokojach biegały karaluchy, Iksińska - doskonale obrabia zdjęcia, ale w ostatniej chwili zmienia ceny i powoduje sytuacje konfliktowe".
                Znam całkiem sporo firm, w których "czarne listy" i owszem, funkcjonują, ale nie spotkałam się z "literalnie" jak to ujęłaś, spisem osób/firm wykluczonych. Zwykle funkcjonuje to właśnie w formie przekazu ustnego od przełożonego, ewentualnie np. maila.
                Z tym, że nawet jeśli wspomniana lista by funkcjonowała w formie spisu osób/firm wykluczonych - nijak to nie narusza "dobrego imienia" wątkodawczyni ani nie wpływa na jej dochody. Panna postąpiła nieprofesjonalnie, za negocjacje wzięła się za późno, kiedy już, de facto, wszystko zostało ustalone [tak to działa w biznesie]. Prezes miał pełne prawo "wciągnąć" ją na czarną listę, jako kontrahenta potencjalnie konfliktowego, nie znającego zasad biznesowych i stwarzającego problemy. Nie miałby prawa do rzeczonej listy dopisywać danych szczegółowych, ale tylko imię, nazwisko /nazwa firmy + branża - jak najbardziej. I nijak to nie godzi w jej "dobre imię" - bo do oceny jako nieprofesjonalnej sama się przyczyniła, po prostu postępując nieprofesjonalnie.
            • droch Re: Czarna lista 15.04.16, 15:33
              > I nawet jeśli powiem koleżance, że "Ja do tego sklepu nie chodzę, bo tam
              > sklepowa jest wredna" to "oczerniam" ich firmę?

              Tak. A naprawdę masz co do tego jakiekolwiek wątpliwości?
              Nota bene, przykład byłby jeszcze lepszy gdybyś jako prezes zabroniła zakupów w danym sklepie, "bo tam sklepowa jest wredna".
      • bertosol Re: Czarna lista 15.04.16, 17:42
        Twoja wiadomość jest ważnym przyczynkiem do próby odpowiedzenia na pytanie: dlaczego w Polsce ludzie nie szanują prawników ani prawa? Dlatego, że jedno jest głupie a drudzy durni, co bardzo dobrze wykazałaś. Pojęcia nie masz o czym piszesz, nie zrozumiałaś założycielskiego tematu i zamiast usiąść i pomyśleć, wrzucasz bezsensowne paragrafy. Jasne jest, że czarna lista dotyczy wyłącznie organizacji, którą Pan Prezes zarządza. Organizacja nie będzie korzystała z usług tej Pani. Nie ma natomiast słowa o tym, że Pan prezes komukolwiek innemu spoza organizacji przekazuje negatywne informacje o konsumencie. Do czego, notabene, również miałby prawo.
        • bertosol Re: Czarna lista 15.04.16, 17:43
          *usługodawcy. Powinno być "usługodawcy" zamiast "konsumencie".
          • minniemouse Re: Czarna lista 15.04.16, 23:58
            No wiec wlasnie o to chodzi.
            jezli ow prezes ma jakas swoja prywatna IDIOSYNKRAZJE ktora polega na tym ze nie znosi wszelkich zmian, niespodzianek a juz na prosby o podwyzke reaguje polpascem
            i natychmiastowo wciaga takich pracownikow na "czarna liste" - ale PRYWATNA czarna liste,
            ktora dotyczy tylko jego firmy nikogo wiecej to w porzadku.
            ma prawo nie zatrudniac osob ktore mu z roznych powodow zawodowo nie pasuja.

            Ale jesli ta 'czarna lista' wychodzi poza jego firme, to juz przestaje byc niewinna poniewaz jego idiosynkrazja niekoniecznie musi oddawac rzeczywistosc rzeczy.
            jak np w tym przypadku zazadanie podwyzki moglo doskonale miescic sie w regulaminie placy i pracy itp (nie znam polskiego rynku pracy wiec dokladnie z jakich tytulow to juz sami sobie dopowiedzcie) a umowa przeciez zostala wykonana bez zarzutu tak jak miala byc .
            tylko prezes wolal poszukac tanszego jelenia do pracy. freelancer jako wykonawca byl OK!!
            czy to jest wystarczajacy powod aby poza tym dobremu pracownikow psuc opinie wciagajac go na czarna liste wszem i wobec (nie ta prywatna- idiosynkratyczna?)

            a w watku poczatkowym autorka napisala tak:

            prezes jest bardzo czuły na swoim punkcie i nie znosi jak mu podwykonawcy nawet w najmniejszy sposób "podskakują" zamiast okazywać wdzięczność, że ich wybrał. I dlatego bardzo dużo film i freelancerów jest na jego czarnej liście, co oznacza, że nikt w ramach stowarzyszenia nie ma prawa ich zatrudniać do wykonania jakichkolwiek usług

            Nie wiem co tu znaczy "w ramach stowarzyszenia".
            moze zatem nie ma tu problemu ALE, ale, ja poruszam ten temat w szerszym zakresie.
            moze dlatego nie mozemy sie zrozumiec.

            Minnie
            • bertosol Re: Czarna lista 16.04.16, 18:26
              minniemouse napisała:

              > No wiec wlasnie o to chodzi.
              > jezli ow prezes ma jakas swoja prywatna IDIOSYNKRAZJE ktora
              > polega na tym ze nie znosi wszelkich zmian, niespodzianek a juz na
              > prosby o podwyzke reaguje polpascem i natychmiastowo wciaga
              > takich pracownikow na "czarna liste" - ale PRYWATNA
              > czarna liste, ktora dotyczy tylko jego firmy nikogo wiecej
              > to w porzadku. ma prawo nie zatrudniac osob ktore mu z roznych
              > powodow zawodowo nie pasuja.

              Dokładnie to samo napisałem. Z tym, że w tym wypadku "prywatna"
              oznacza też "dotycząca organizacji, którą zarządza".

              > czy to jest wystarczajacy powod aby poza tym dobremu pracownikow
              > psuc opinie w ciagajac go na czarna liste wszem i wobec (nie
              > ta prywatna- idiosynkratyczna?)

              Kompletnie mnie nie interesuje powód dla którego ktoś wciągnął
              kogoś na swoją czarną listę. Pewnie ja jestem (jako klient) na
              niejednej smile Ta sprawa nie dotyczy już jednak sv.

              > Nie wiem co tu znaczy "w ramach stowarzyszenia".

              Dokładnie to, co literalnie oznacza: w ramach tej organizacji.
              Nigdzie indziej.
              • minniemouse Re: Czarna lista 17.04.16, 00:46
                no to w porzadku, zabronil zatrudniac wylacznie w zasiegu w l a s n e g o przedsiebiorstwa i nigdzie indziej - do tego ma owszem prawo,
                mnie wszakze chodzilo o cos innego - ze jesli ta "czarna lista" ma SZERSZY zasieg ze tak powiem 'razenia' czyli autorka nie dostanie juz zatrudnienia NIGDZIE, nie tylko poza przedsiebiorstwem owego prezesa bo jej wyrobil zala opinie wciagajac na prywatna
                "czarna liste"- no to juz mozna potraktowac jako pomowienie poniewaz innemu prezesowi niekoniecznie musi przeszkadzac pertaktacja o podwyzke.
                A z umowy autorka sie wywiazala tak jak sie zobowiazala. nie ma wiec podstawy do oczerniania jej charakteru. no i, nauczona doswiadczenie niekoniecznie musi drugi raz popelniac ten sam blad - a czarna lista uniemozliwia jej na wstepie druga szanse.

                o to mi chodzilo.

                Minnie
                • kora3 Re: Czarna lista 17.04.16, 08:05
                  Minnie, ale cos tworzysz teraz nieprawdopodobnego. Każdy z nas ma takie czarne listy - ludzi, z którym prywatnie się spotykać, czy współpracować nie chcemy. Mamy do tego prawo z dowolnej przyczyny. mamy tez prawo podzielić się np. z przyjaciółmi swoimi spostrzeżeniami nt. współpracy z daną osoba, jeśli tylko polega to na prawdzie.
                  Jeśli np. koleżanka mnie pyta o fryzjerkę, z której usług korzystałam to mogę powiedzieć: nie polecam, cięcie było nieok, koloryzacja taka sobie i to nie jest żadne pomówienie, tylko moja opinia.
                  • minniemouse Re: Czarna lista 18.04.16, 23:44
                    no ale musisz przyznac ze akurat masz podstawy byc autentycznie niezadowolona
                    z uslugi,
                    a tu autorka robote wykonala tak jak prezes chcial.
                    to ze oprocz tego pertraktowala o podwyzke nie ma nic do rzeczy z solidnoscia samej uslugi.

                    Minnie
                    • kora3 Re: Czarna lista 19.04.16, 06:27
                      No i relacji koleżanki wątkodawczyni wynika, że prezes ją wciągnął na prywatną osobistą "czarną listę" z tego powodu, że jest "problemowa", a nie z powodu rzekomo źle wykonanej usługi Minnie. Ma prawo ja tak postrzegać, nieprawdaż?
                      • minniemouse Re: Czarna lista 19.04.16, 22:10
                        matko, Koro, a czy ja mowie ze na wlasna i prywatna nie ma prawa?
                        mowie o calkiem czym innym,
                        moze po prostu poczytaj wreszcie. dokladnie.

                        minnie
                        • nchyb Re: Czarna lista 20.04.16, 08:47
                          Minnie, sama już się zapętliłaś i chyba nawet już nie wiesz o co walczysz... wink

                          tu nie ma mowy o oficjalnej liście, spisanej, rozpowszechnianej z danymi drażliwymi itp jest po prostu nakaz prezesa,by korzystać z innych usług, gdyż ta sprawiła mu problemy
                          i tyle, tylko tyle i aż tyle...

                          i do tego ma pełne prawo każdy usługodawca
                          nie ma tu naruszeń ani prawa ani SV
                          amen
                          • nchyb Re: Czarna lista 20.04.16, 08:47
                            usługobiorca miało być...
                          • minniemouse Re: Czarna lista 22.04.16, 00:59
                            nchyb napisała:
                            Minnie, sama już się zapętliłaś i chyba nawet już nie wiesz o co walczysz..

                            powtorze - prezes moze miec czarna liste na wlasny uzytek. moze nie zyczyc sobie zatrudniac autorki we wlasnych firmach bo nie podobala mu sie jej prosba o podwyzke.
                            ale nie ma prawa z tego powodu wyrabiac jej zlej opinii w nie wlasnych firmach
                            dlatego ze autorka prace wykonala zgodnie z umowa. zatem profesjonalnie jest bez skazy.
                            prosba o podwyzke byla miedzy nia a nim, i nie ma nic wspolnego z jakoscia uslugi.

                            Przyklad dla lepszego zobrazowania:

                            Klient zamowil tort w cukierni. zamowiony tort byl wspanialy, wszyscy goscie sie nim zachwycali lacznie z kupujacym.
                            ale kosztowal drozej niz mial kosztowac poniewaz akurat tak sie zlozylo ze cukierni nie dowiezli sezonowych lokalnych owocow wiec musieli uzyc importowanych, egzotycznych drozszych
                            co wplynelo na ostateczny koszt wyrobu. ale na jakosc nie wplynelo, byl nawet lepszy niz zwykle!

                            Mimo to, od tej pory cukiernia jest na czarnej liscie u tego klienta.

                            I teraz pytanie, czy ten klient ma prawo szargac opinie owej cukierni jako zlej poniewaz
                            oni z powodu zaistnialej sytuacji nie dotrzymali umowy co do ceny?
                            a najwazniejsze, czyli jakosc -doskonala - wyrobu sie nie liczy??

                            czy tez moze ja sobie gdzies wciagnac ale tylko na swoj prywatny,
                            wlasny uzytek ?

                            Minnie
                            • nchyb Re: Czarna lista 22.04.16, 05:45
                              Minnie a gdzie tu mowa o rozpowszechnianie takiej he he listy po świecie? Dodatkowo - wyrażenie swojej opinii nawet najbardziej negatywnej nie jest tożsame z szar ganie tejże... i w przypadku tej cukierni klient ma prawo wszem i wobec głosić że on nie poleca tej bo smak co prawda niezły ale można mieć niezłe problemy z zapłatą bo nie potrafią/nie chcą dotrzymać wstępnych ustaleń i dali cenę mocno odbiegające od umówione. Nieprofesjonalnie... I prezes tej firmy może zabronić kupować tam torty i opinię swoją przekazać innym prezesów he he a oni zdecydują czy smak przeważa czy ustalenia cenowe...
                              • minniemouse Re: Czarna lista 23.04.16, 00:14
                                nchyb napisala:

                                Minnie a gdzie tu mowa o rozpowszechnianie takiej he he listy po świecie?
                                Dodatkowo - wyrażenie swojej opinii nawet najbardziej negatywnej nie jest tożsame z szar ganie tejże... i w przypadku tej cukierni klient ma prawo wszem i wobec głosić że on nie poleca tej bo smak co prawda niezły ale można mieć niezłe problemy z zapłatą bo nie potrafią/nie chcą dotrzymać wstępnych ustaleń i dali cenę mocno odbiegające od umówione


                                ale dokladnie to probuje wyjasnic, ze forma "czarna lista" ma bardzo negatyne konotacje,
                                i jako taka nie powinna byc brana lekko. w przypadku gdy ktos pyta o opinie spoza firmy owego prezesa i dowiaduje sie ze "jest u mnie na czarnej liscie" ( a nie wie z jakich powodow) czy to od samego prezesa czy droga okrezna, to, musisz przyznac, jest niezasluzonym psuciem opinii?
                                natomiast to co powiedzialas w dalszej czesci to jest cos co jest obiektywna prawda i co prezes moze a nawet powinien mowic pytajacym o opinie.
                                i zauwaz przy tym, ze do tego nie porzeba tu nawet wspominac o zadnej "czarnej liscie".

                                Na oficjalna czarna liste to ja bym cukiernie wciagnela gdyby ciasta na czas nie upiekla, albo upiekla nie to co mialo byc, albo fatalnej jakosci albo jakos oszukala itd itp..


                                Minnie
                            • wuika Re: Czarna lista 22.04.16, 10:43
                              Klient ma prawo rozpowszechniać nawet opinię, że super cukiernia, jeśli chodzi o jakość, ale kijowo się z nimi sprawy finansowe załatwia. I żeby uważać np. przy podpisywaniu zlecenia.

                              Tam masz to samo. I ja np. miałam tak z ekipą remontową. Co z tego, że jakość super, skoro termin oddania się przeciągnął o X dni. I skoro mnie ktoś pyta, co o nich sądzę, to mogę śmiało, szczerze i nie oczerniając nikogo, powiedzieć, że jakościowo świetnie, ale umowy nie dotrzymali i problem był z tym i z tym i z czymś tam jeszcze.
                              • minniemouse Re: Czarna lista 23.04.16, 00:17
                                wuika napisała:

                                > Klient ma prawo rozpowszechniać nawet opinię, że super cukiernia, jeśli chodzi
                                > o jakość, ale kijowo się z nimi sprawy finansowe załatwia. I żeby uważać np. pr
                                > zy podpisywaniu zlecenia.


                                Tak, ale ja nie mowie ze nie ma.
                                przeczytaj uwaznie moje poprzednie wpisy to zrozumiesz o co dokladnie mi chodzi.

                                Minnie
                                • nchyb Re: Czarna lista 23.04.16, 07:21
                                  Minnie ale z Twoich wypowiedzi wynika ze nie ma prawa. Więc na serio o co Ci chodzi?
                                  • minniemouse Re: Czarna lista 24.04.16, 01:36
                                    nchyb napisała:
                                    Minnie ale z Twoich wypowiedzi wynika ze nie ma prawa. Więc na serio o co Ci chodzi?

                                    np kolezance ktora do tej fryzjerki nie chodzi, i nie wybiera sie,
                                    mozesz powiedziec: "moja fryzjerka mnie wkurzyla bo za duzo gada o polityce
                                    i wiecej do niej nie pojde".

                                    ale gdy pyta cie np obca osoba w poczekalni to przeciez jej tylko tego nie powiesz bo to nieobiektywne. powiesz jej "strzyze dobrze ale ja rezygnuje z jej uslug bo nie lubie sluchac
                                    o polityce", i tymze dajesz tak fryzjerce jak i klientce szanse na wlasny wybor.

                                    Minnie
                                    • nchyb Re: Czarna lista 25.04.16, 08:44
                                      >>np kolezance ktora do tej fryzjerki nie chodzi, i nie wybiera sie,
                                      >>mozesz powiedziec:

                                      mogę to powiedzieć również koleżance, która do tej włąśnie fryzjerki chodzi

                                      moja opinia nie jest oczernianiem

                                      gdyby:
                                      w lokalnej gazecie ukazało się ogłoszenie typu: Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Samoańskiej informuje, ze nie będzie zamawiać usług w firmie Fotka-Błyskotka z uwagi na niesłowność finansową jej właścicielki, to przyznałabym Ci rację,

                                      ale jeżeli prezes tego towarzystwa powie prezesowi Klubu Miłośników Tańca Huula, że nie będzie zamawiał w Fotce Błyskotce i jemu też nie radzi, bo pani nie ma biznesowego podejścia do umów finansowych i woli tę Agnieszkę z Super Pstryka, bo tam jakość równie dobra, a pani szanuje wstępne umowy - to już zupełnie inna sprawa i ma do tego prawo...
                                      • minniemouse Re: Czarna lista 25.04.16, 09:00
                                        mogę to powiedzieć również koleżance, która do tej włąśnie fryzjerki chodzi

                                        alez oczywscie ze mozesz, dalej mnie nie rozumiesz.
                                        piszac "kolezance ktora do niej nie chodzi" mialam na mysli fakt ze kolezanka u niej nie byla wiec nie moze ocenic jaka z niej fryzjerka i polega na twojej opinii.
                                        kolezanka ktora byla ma juz o niej swoje wlasne zdanie, wiec mozesz sobie mowic co ci slina na jezyk przyniesie - ona jest z niej i tak zadowolona. nie w tym rzecz, po prostu.

                                        tu glownie liczy sie inna relacja jest z osoba obca inna z ze znajoma.

                                        ze nie będzie zamawiać usług w firmie Fotka-Błyskotka z uwagi na niesłowność finansową jej właścicielki,

                                        kiedy jesli chodzi o prezesa i autorke to akurat byla prawda, wiec jakie oczernianie? uncertain

                                        bo tam jakość równie dobra, a pani szanuje wstępne umowy - to już zupełnie inn
                                        > a sprawa i ma do tego prawo.


                                        ale tu tez mowi prawde ....

                                        chyab sie nigdy nie zrozumiemy ..

                                        Minnie
                                        • nchyb Re: Czarna lista 25.04.16, 14:02
                                          przyznaję, poddaję się, więc O CO CI CHODZI?

                                          szczera opinia, wyrażona korzystającym i nie korzystającym z usług danego usługodawcy, kiedy wg Ciebie można ją wyrazić, kiedy nie? bo przecież Twoim zdaniem kiedyś tam nie, kiedy?

                                          co konkretnie masz do zarzucenia panu prezesowi z pierwszego założycielskiego postu, czego nie powinien/nie może/nie ma prawa?
                                          • minniemouse Re: Czarna lista 25.04.16, 21:19
                                            co konkretnie masz do zarzucenia panu prezesowi z pierwszego założycielskiego postu, czego nie powinien/nie może/nie ma prawa?

                                            ja tez sie poddaje bo wielokrotnie tlumaczylam jasno. i juz to wyjasnilismy w momencie kiedy okazalo sie ze "stowarzyszenie' nalezy do prezesa.

                                            Co moze- w obrebie wlasnej firmy zakladac sobie czarne listy - prywatne. moze to zrobic z powodu np bo pani Krysia nosi niebieskie bluzki a on nie znosi tego koloru.

                                            czego nie moze - pytany o opinie pani Krysi jako pracownika glosic wszem i wobec takze poza obrebem swojej firmy ze pani Krysia jest u niego na czarnej liscie:
                                            " aaaa, Krystyna Kowalska, a taktak, a nie, ja tej kobiety nie zatrudniam, jest u mnie na czarnej liscie".

                                            bo nikt nie wie z jak blahego powodu jest u niego na czarnej liscie.
                                            juz jasniej nie moge.

                                            rzecz w tym ze ja nie wiedzialam ze stowarzyszenie nalezy do przesa, co wyjasnilo sie dawno przy ktoryms wpisie.
                                            powiedzialam wiec mniej wiecej "ok to w porzadku, mi chodzilo o to gdyby prezes wypowiadal sie POZA".
                                            lepiej wyjasnic juz nie daje rady.

                                            Minnie
                                            • minniemouse Re: Czarna lista 25.04.16, 21:25
                                              ps
                                              i jeszcze jedno
                                              prezes moze sobie wciagnac autorke na prywatna czarna liste z powodu tego zazadania podwyzki
                                              ale gdy ktos pyta o opinie czy jest dobra w swoim zawodzie to przeciez byl zadowlony, nawet bardzo, z obrobki zdjec, prawda? nie chcial tylko wiecej placic. ale z jakosci byl zadowolony.

                                              Minnie
                                              • wuika Re: Czarna lista 26.04.16, 07:58
                                                Ale łączna ocena usługodawcy to nie tylko ocena tego, czy dobrze zrobił swoją pracę. Na profesjonalizm, a raczej na to, jak ten profesjonalizm wypada w oczach innych ludzi, wpływa cała masa czynników. Niejasność oferty - a tak można nazwać przyjęcie zlecenia, a potem próby negocjacji stawki, to jeden z takich czynników. No i niewątpliwie wpływa on negatywnie na ocenę całokształtu. I autorka może być dobra w swoim zawodzie, ale może być do kitu, jeśli chodzi o to, jakim jest usługodawcą. I prezes ma prawo i do takiej opinii i do tego, żeby jej nie zatrudniać, nawet do tego, że jak go ktoś spyta, to powie "obróbka super, ale współpraca ciężka".
                                                • nchyb Re: Czarna lista 26.04.16, 08:31
                                                  oto właśnie chodzi, a Minnie tego nie rozumie...
                                                  • kora3 Re: Czarna lista 26.04.16, 08:37
                                                    A dość to dzwine - bo sprawa prosta. Z opisu watkodawczyni wynika, że prezes opisał ją jako "problemową" - czyli nie kłamał ws. jakości jej pracy, a jedynie określił swe odczucia dotyczące całokształtu współpracy
                                                  • droch Re: Czarna lista 26.04.16, 10:58
                                                    Na takiej samej zasadzie na czarną listę można wpisać każdego pracownika, który przychodzi po podwyżkę lub tylko upomni się np. o niewypłacone pieniądze za nadgodziny. To też byłoby w porządku?
                                                  • kora3 Re: Czarna lista 26.04.16, 11:10
                                                    Mylisz pojęcia Drochu nieco. Co innego pracownik, a co innego usługodawca. Co innego podwyżka, a co innego zaległa kasa za nadgodziny.
                                                    Czy można "wpisać" na czarną liste pracownika domagającego się podwyżek? No można - osobiście znam taką panią z mej branży wpisaną hehe chyba na czarne listy wszystkich redakcji.
                                                    Dlaczego? Ani dlatego, ze osoba ta uwazająca się chyba za najwybitniejszego dziennikarza w PL smile pracowała już chyba we wszystkich lokalnych mediachsmile Wszędzie dała się poznać jako osoba konfliktowa, nieterminowa, nietrzymająca się wytycznych wydawcy oraz zawsze uwazająca, ze a mało jej płacą smile
                                                  • wuika Re: Czarna lista 26.04.16, 12:17
                                                    Jak pracownik poprosi o podwyżkę zaraz po podpisaniu / zgodzeniu się na jedne warunki, tłumacząc się, że "on nie wiedział, że to już", to tak, raczej byłby skreślony suspicious Jest problemowy.
                                                    Autorka - gdyby negocjacje zaczęła w odpowiednim momencie, musiałaby się liczyć z tym, że jej oferta nie zostanie przyjęta. Postąpiła inaczej, narażając się na taką, a nie inną opinię.
                                                  • nchyb Re: Czarna lista 26.04.16, 14:34
                                                    >>pracownika, który przychodzi po podwyżkę lub tylko upomni się np. >>o niewypłacone pieniądze za nadgodziny.

                                                    pracownik a usługodawca to całkiem inne dwie sprawy

                                                    ponadto upomnienie się o zaległe wynagrodzenie nie może być stawiane w jednym rzędzie z wnioskowaniem o podwyżkę, bo pierwsze należy się pracownikowi jak psu zupa, a drugie już nie i jest do negocjacji
                                                    jeżeli firmie będzie opłacało się walczyć o zatrzymanie tego pracownika to propozycję podwyżki rozważy, a jeżeli nie, to propozycję odrzuci godząc się z możliwością odejścia tego pracownika

                                                    myślenie biznesowe i nie ma kompletnie związku z opisywaną w wątku sytuacją
                                              • nchyb Re: Czarna lista 26.04.16, 19:28
                                                >>ale gdy ktos pyta o opinie czy jest dobra w swoim zawodzie to przeciez >>byl zadowlony, nawet bardzo, z obrobki zdjec,

                                                Minnie idziesz do restauracji, dostajesz naprawdę smaczny posiłek na brudnym poszczerbionym talerzu, z zaplecza słychać narzekania kucharza na wydziwiających klientów, trzask rozbijanych talerzy, a w sosie włos...

                                                Polecisz kucharza innym?
                                                Posiłek był pyszny, widać kucharz zna się na gotowaniu...
                                                a reszta? ważna czy nie?
                                                • minniemouse Re: Czarna lista 26.04.16, 22:19
                                                  No dobra, przekonaliscie mnie - moze moja linia jest zbyt cienka aby miala jakies naprawde znaczenie smile

                                                  Minnie
                                        • pavvka Re: Czarna lista 25.04.16, 14:26
                                          Ale internet jest pełen stron z opiniami na temat produktów, usług i usługodawców. Tripadvisor, znanylekarz, system ocen sprzedawców na portalach aukcyjnych, portale z recenzjami ksiązek itd. itp. Sugerujesz że wszyscy zamieszczający tam swoje opinie łamią zasady s-v?
                                          • pavvka Re: Czarna lista 26.04.16, 14:42
                                            pavvka napisał:

                                            > Ale internet jest pełen stron z opiniami na temat produktów, usług i usługodawc
                                            > ów. Tripadvisor, znanylekarz, system ocen sprzedawców na portalach aukcyjnych,
                                            > portale z recenzjami ksiązek itd. itp. Sugerujesz że wszyscy zamieszczający tam
                                            > swoje opinie łamią zasady s-v?

                                            Minnie, odniesiesz się do mojego pytania? Jeśli napiszę na tego typu stronie w internecie że książka jest nudna, w hotelu było niezbyt czysto, fryzura u danego fryzjera wyszła nie taka jak oczekiwałem, albo że lekarz ma złe podejście do pacjenta, to jest to niezgodne z zasadami czy nie?

                                            Wszystko to są subiektywne opinie, w zasadzie nieweryfikowalne. Pewnie wielu innym osobom ta sama książka wyda się fascynująca, poziom czystości w hotelu zadowalający, taka sama fryzura im się spodoba, a dowcipy doktora, które ja uznałem za niesmaczne, uznają za zabawne. Więc mam prawo wyrazić swoją opinię publicznie w sieci czy też nie?
                    • wuika Re: Czarna lista 19.04.16, 09:42
                      Ale w przypadku fryzjerki też wystarczyłoby to, że pomimo wykonania usługi zgodnie z zamówieniem i wg. cennika, np. jest zbytnio gadatliwa, albo mrukliwa, albo cokolwiek, co powoduje, że nie chcesz u niej kolejnych usług zamawiać.
                      • minniemouse Re: Czarna lista 19.04.16, 22:08
                        no nie, bo Kora byla niezadowolona z powodu kiepskiej jakosci ciecia i koloryzacji czyli dokladnie jakosci uslugi,
                        nie z powodu cech osobistych uslugodawczyni.

                        doprawdy dziwie sie ze pomimo tak dokladnego i kilkakrotnego tlumaczenia z mojej strony nie widzicie roznicy.

                        Minnie
                        • nchyb Re: Czarna lista 20.04.16, 08:49
                          Minnie, ale to nie ma znaczenia, może być niezadowolona chociażby z poglądów politycznych fryzjerki, jeżeli ta je wyrazi i to też wystarczy...

                          naprawdę tego nie rozumiesz? mimo wielu tłumaczeń różnych osób?...
                        • kora3 Re: Czarna lista 23.04.16, 12:48
                          Minnie, to chyba Ty nie rozumieszsmile Przede wszystkim to był PRZYKLAD, ale ok - gdybym była niezadowolona z jakości usługi, to mogłabym z czystym sumieniem wpisać pania fryzjerkę na moją czarna liste z powodu złej jakości usługi.
                          Ale mogłabym być niezadowolona z każdej innej dowolnej przyczyny, np. fryzjerka była zbyt gadatliwa, albo zbyt mrukliwa, w salonie leciało disco polo, albo dali kawę - lurę. Wszystko jedno ... Z każdej dowolnej przyczyny mogłabym "skreślić" te fryzjerkę, albo ten salon - moja sprawa.
                          • nchyb Re: Czarna lista 25.04.16, 08:48
                            >>jedno ... Z każdej dowolnej przyczyny mogłabym "skreślić" te fryzjerkę, albo ten salon
                            >>- moja sprawa.

                            dokładnie tak smile
                            i miałabyś prawo przedstawić swoją opinię znajomym i osobom, które to interesuje, a to zdaje się najbardziej Minnie przeszkadza...

                            przy czym słowa nie chodzę do tej fryzjerki bo jest politycznym oszołomem, albo muzyczną ignorantką byłyby nie na miejscu, ale ubrane w inne słowa już tak smile
    • ta_karola Re: Czarna lista 19.04.16, 13:30
      Uważam,że z Twojej strony to było niezbyt profesjonalne. Powinnaś na samy początku powiedzieć, że to cena promocyjna a nie na sam koniec podczas podpisywania kolejnej umowy.
    • kiwas Re: Czarna lista 23.04.16, 11:31
      A ja mam pytanie o Twój nick - aniakiwas? To coś od kiwasa, czyli mnie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka