Dodaj do ulubionych

W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężczyzny?

15.05.16, 16:32
Przyznaję, że wypadłam nieco z obiegu "randkowego" i mam dylemat.

Potrzebuję porady od osób, bardziej doświadczonych ode mnie smile dotyczących tego, jak zachować się zgodnie z zasadami SV, jednocześnie minimalizując ryzyko ewentualnej kompromitacji.

Zarys problemu:

ojciec poprosił abym towarzyszyła mu podczas jego służbowego spotkania i właśnie podczas tego spotkania, poznałam bardzo interesującego mężczyznę.
Myślę, że jesteśmy w podobnym wieku tzn. po 30-tce, ale przed 40-tką.
Mężczyzna nie miał na palcu obrączki, oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że to o niczym nie świadczy. Podczas spotkania mężczyzna zachowywał się profesjonalnie, w żaden sposób rozmowa nie wybiegała poza sferę zawodową. Ja również zachowywałam się profesjonalnie, w żaden sposób nie dałam odczuć, że mnie zainteresował. Oczywiście zwracaliśmy się do siebie per pani/pan.
Liczę na to, że ojciec poprosi abym towarzyszyła mu podczas kolejnego spotkania. Jeśli tak się stanie, chciałabym podczas tego spotkania, jeśli nadarzy się okazja, że przez chwilę będziemy sami (bez mojego ojca) dać mu do zrozumienia, że byłabym zainteresowana przeniesieniem znajomości na grunt prywatny...... Oczywiście chciałabym to zrobić jakoś tak..... dyplomatycznie, zgodnie z SV, nienachalnie...
Nie wiem przecież nawet, czy on jest stanu wolnego... Nie umawiam się z żonatymi/zajętymi.... ale on przecież tego nie wie. Nie chciałabym również, by on opacznie zrozumiał moje intencje. Prośba o podpowiedź, sugestię jak się zachować?
Jakich słów użyć? Nic sensownego nie przychodzi mi do głowy.
Jednocześnie z uwagi na jego relacje zawodowe z moim ojcem, chciałabym uniknąć kompromitacji... tzn. oczywiście odmowę przyjmę z godnością, ale chciałabym tak się wyrazić, żeby w przypadku odmowy nie czuć się jak ostatnia kretynka smile

PS dziękuję z góry za sugestię podesłania mu linka do tego postu wink
Obserwuj wątek
    • mim_maior Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 15.05.16, 17:05
      Standardowa sytuacja: nawiązujesz rozmowę na jakiś neutralny temat. Na koniec mówisz: świetnie się z panem rozmawia, może byśmy się wybrali na kawę/drinka/sok z jarmużu. Jak powie, że jest zajęty, to z uśmiechem mówisz, że to szkoda, ale miło było poznać czy coś w tym rodzaju i tyle. Ryzyka brak.
      • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 15.05.16, 21:47
        mim_maior napisała:

        > Standardowa sytuacja: nawiązujesz rozmowę na jakiś neutralny temat. Na koniec m
        > ówisz: świetnie się z panem rozmawia, może byśmy się wybrali na kawę/drinka/so
        > k z jarmużu. Jak powie, że jest zajęty, to z uśmiechem mówisz, że to szkoda, a
        > le miło było poznać czy coś w tym rodzaju i tyle. Ryzyka brak.


        Nie mam osobistego doświadczenia, ale po mojemu rada taka sobie Mim. Nie ze w ogóle na podryw, tylko w tej sytuacji. Jak zrozumiałam - watkodawczyni chciałaby unikąć "odsłonięcia kart" czyli otwartego dania panu do zrozumienia, że jest nim zainteresowana w sposób damsko-meski. Znów o ile dobrze zrozumiałam - chciałaby zaaranżować taką sytuację, w której odmowa pana będzie neutralna dla niej i dla niego. zatem wg mnie - rozmowa na neutralny temat tak, ale propozycja - inna. Nie z grubej rury zaproszenie na kawę/drinka solo tylko : - Bardzo milo się rozmawiało...W przyszłym tygodniu urządzam grill dla paru znajomych, może miałby pan ochotę? Zapraszam.., (na przykład rzecz jasna). I wówczas pan może zareagować różnie: - Oj niestety w tym terminie nie mogę, wyjezdzamy z żoną do teściów/moja partnerka wraca ze służbowej podróży i watpie by miała w tym dniu sily na imprezę - przykładowo. Pani załóżmy dowie się, ze pan zajęty, ale nie wyjdzie na to, że pana "wyrywala": - Oj szkoda, ale mam nadzieję, ze dadzą się państwo zaprosić kiedyś, w innym terminie. Oczywiście po tym kurtuazyjnym zdaniu owo zaproszenie "kiedyś" nie musi nastąpićsmile ale pani wyjdzie z twarzą i dowie się ze pan nie jest wolny. Sądze, ze watkodawczyni chodziło właśnie o takie rozwiązanie, a nie kawa na ławę.

        >
        • mim_maior Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 16.05.16, 10:54
          Fantastycznie, że mogła od Ciebie uzyskać właściwą poradę.
          • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 16.05.16, 11:04
            Nie wiem wcale czy właściwą - nie ma żadnego doświadczenia smile Z reguły jest tak, że jeśli obie strony sa zainteresowane zacieśnieniem znajomości na gruncie damsko-męskim, to dzieje się to samo przez się - znikąd wypływa temat pozazawodowy itd.
            Tu kierowałam się po prostu oczekiwaniami wykonawczyni, które zrozumiałam tak, że wolałaby uniknąć "kawy na ławę".
        • mallard Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.11.16, 15:25
          kora3 napisała:

          > po mojemu rada taka sobie Mim.

          Mim_maiorze powinnaś napisać.
          Opuszczasz się Koro. wink
    • horpyna4 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 15.05.16, 20:33
      Licz się z tym, że facet może być gejem.
      • bene_gesserit Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 15.05.16, 22:02
        Może też być zajęty, może być aseksualny, może też być psychopatą albo seryjnym gwałcicielem. Ze wszystkim trzeba się liczyć.

        Co do podrywu: zejść na tematy pozasłużbowe. Jeśli będzie zainteresowany, podejmie któryś, kwestia umówienia się po godzinach wyniknie sama z siebie.
    • bcde Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 16.05.16, 01:27
      > Jakich słów użyć? Nic sensownego nie przychodzi mi do głowy.

      Żadnych. Podrywaj uśmiechem, spojrzeniem, mową ciała. Jeśli on będzie zainteresowany, to sam coś wykombinuje.
      • aqua48 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 18.11.16, 12:44
        bcde napisał:

        > Podrywaj uśmiechem, spojrzeniem, mową ciała. Jeśli on będzie zainteres
        > owany, to sam coś wykombinuje.

        Ja też jestem zdania, że inicjatywę werbalną należy zostawić temu panu. Uśmiech i spojrzenia wystarczą.
      • liisa.valo Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 18.12.16, 17:07
        A w życiu się nie domyśli.
    • bertosol Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 16.05.16, 16:45
      Pewnie panie stąd podpowiedzą Ci coś sensownego, ja tylko radzę upewnić się, że on jest Tobą również zainteresowany. Dla kobiet to bardzo upokarzające, gdy okazuje zainteresowanie mężczyźnie, który z kolei nimi zainteresowany wcale nie jest.
      • bene_gesserit Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 17.05.16, 17:53
        Jest to upokarzające dla kobiet, o ile to uznają za upokarzające. To samo zresztą tyczy mężczyzn.
        • bertosol Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 17.05.16, 22:18
          Większość osób uważa jednak, że tak nie jest. Gdyby tak nie było, to kobiety równie często zaczepiałyby mężczyzn, co mężczyźni kobiety. Przejdź się w piątek/sobotę do dowolnego klubu/baru i jeśli znajdziesz chociaż jedną kobietą zaczepiającą faceta, wygrałaś smile Dla mężczyzny (normalnego) nie jest problemem przyjęcie "na klatę" dwudziestu albo i większej liczby odmów ("zlewek" - jak to się podobno mówi) w ciągu jednego wieczoru. Przeciętna kobieta natomiast, która zaczepiłaby by mężczyznę, a ten wyraźnie jej dał do zrozumienia, że nie jest nią zainteresowany, czułaby się bardzo źle sama ze sobą. Tak już jest i żadne zaklęcia tego nie zmienią.
          • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 18.05.16, 10:26
            No to ja jestem megawygrana, bo co i rusz widuje takie sytuacjesmile Ale nie polegają na "zaczepianiu" bynajmniej... W dzisiejszych czasach kobiety nie mają oporów przed "podrywaniem" mężczyzn i licza się podobnie jak panowie z tym, ze może nie wyjść. Tylko TU mamy do czynienia z sytuacją inną niż barowa/klubowa. Tam mężczyzna bez partnerki może być obiektem "podrywu" tak samo, jak kobieta bez partnera. To jest sytuacja luźna. Tu mamy do czynienia z sytuacja zawodową, w której kobieta nie chciałaby, by jej zachowanie pan jednoznacznie odbierał jako podryw oraz, w której jeśli pan nie będzie zainteresowany będzie to dyskomfortowe, bo pani i jej ojciec z panem współpracują.
            PS. Daruj sobie wyrazy współczucia ewentualne smile - nie podrywam i nigdy nie podrywałam facetów. Powyższe napisałam z obserwacjismile
            • pavvka Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 18.05.16, 10:35
              kora3 napisała:

              > Tu mamy do czynienia z sytuacja zawodową, w
              > której kobieta nie chciałaby, by jej zachowanie pan jednoznacznie odbierał jako
              > podryw oraz, w której jeśli pan nie będzie zainteresowany będzie to dyskomfort
              > owe, bo pani i jej ojciec z panem współpracują.

              Ale ta współpraca tak czy inaczej niedługo się skończy, więc powód przestanie istnieć. Wystarczy delikatnie starać się przenieść znajomość na grunt bardziej prywatny, a z uderzaniem z grubej rury zaczekać dopóki pan przestanie spotykać się służbowo z ojcem every.day
          • bene_gesserit Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 18.05.16, 20:28
            Wiesz, generalnie zależy od tego, co nazwiemy 'próbą podrywania'. Jeśli tekst typu 'jesteś superświetny, może pójdziemy do mnie' to ok, z ust kobiet rzadko kiedy istotnie padają takie propozycje I faktycznie, po takim akcie szczerości usłyszeć 'eee... nie, nie skorzystam, pa' zapewne nie byłoby miłe (ale znowu: dotyczy to i kobiet, i mężczyzn). Z tym że należy pamiętać, że podrywać można na pieć miliardów sposobów, spośród których co najmniej połowa jest o niebo subtelniejsza i akceptacja/odrzucenie też jest na tym poziomie, wiec boli mniej, albo wcale.
      • kobieta_z_saturnem Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.05.16, 19:15
        Nieprawda. Kobieta odbiera odmowę jako upokarzającą tylko wtedy, gdy czuje się niedowartościowana, nieatrakcyjna.
    • shmu Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 16.05.16, 17:25
      Jakkiekolwiek zaproponowanie wprost, zeby sie umowic sam na sam nie bedzie wlasciwe, z tego powodu, ze Ciebie, Twojego ojca i tego pana lacza sprawy zawodowe i w przypadku odmowy nastepne spotkania moga byc niekomfortowe dla obojga (moze nawet dla trojga). Tak wiec propozycja czegos neutralngo, w towarzystwie innych osob (ale nie jako para) - jak proponuje Kora, jest najrozsadniejsze (ale tylko jesli naprawde dobrze Wam sie bedzie rozmawialo - inaczej troche jak Filip z konopii). W ten sposob mozesz wybadac teren smile Bedzie to tym bardziej naturalne, jesli pan n przyklad wlasnie sie sprowadzil do miasta, albo bywa tylko zawodowo)
      Mowa ciala jest okej, ale: musisz sie z tym dobrze czuc i nie przeginac (nie wychylalabym sie bardziej niz dluzsze spojrzenia i usmiech przy powitaniu i pozegnaniu) a poza tym jest to dosc bierne. Ponadto wielu mezczyzn, nawet sparowanych moze reagowac dluzszymi spojrzeniami i takowym usmiechem bedac samym w zwiazku, jesli jestes atrakcyjna i urocza smile

      To w zwiazku z odpowiedzia na Twoje pytanie. Od siebie dodam, ze rozwazylabym dosc doglebnie, czy i kiedy w ogole cos robic, poniewaz lacza Was kontakty zawodowe z ojcem po srodku, a pana widzialas tylko raz. Wiec albo poprostu obserwowalabym jak sie sprawy tocza przy kolejnych spotkaniach i wtedy, po kilku prywatnych rozmowach, zaproponowalabym spotkanie na gruncie prywatnym (cos jak Kora proponuje), albo jesli wyraznie pan nie jest zainteresowany, poprostu dalabym sobie spokoj, bez zadnych prob.
    • majaa Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 16.05.16, 17:46
      Jeśli dojdzie do kolejnego Waszego spotkania, to przypuszczam, że już przy powitaniu będziesz mogła się zorientować, czy wpadłaś panu w oko. Zagajenie rozmowy na jakiś pozazawodowy, neutralny temat też powinno dać wskazówkę, czy pan ma ochotę na bardziej prywatne kontakty. Jeśli tak, to samo dalej się potoczy, spokojna głowawink Przede wszystkim bądź sobą. Naturalność i miły uśmiech to najlepsza "strategia".
    • every.day Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 17.05.16, 00:06
      Pozwolę sobie odpowiedzieć zbiorczo smile))
      Bardzo dziękuję za każdy głos zabrany w celu ochrony mojej reputacji smile)) Jestem mile zaskoczona garścią wskazówek. Dziękuję każdemu, kto zabrał głos w temacie. Problem dla kogoś może wydawać się błahy, ale dla mnie jest ważny, gdyż wolałabym nie popełnić gafy. Cieszę się z tego, że Wasze opinie się nieco różnią i pokazują inne punkty widzenia na moją sprawę. Jestem bardzo zadowolona z tego, że zdecydowałam się zasięgnąć Waszej porady, bo dzięki temu jestem o jeden duży krok do przodu. Tak jak wspominałam, wypadłam nieco z obiegu randkowego. Zmieniłam się, zmieniło się moje podejście do poznawania mężczyzn, do randkowania. W młodości (czyli bliżej 20-tki) szybciej (łatwiej???) się "zakochiwałam". Mam też wrażenie, że nieco zatraciłam umiejętność flirtowania. Chociaż z drugiej strony myślę, że taka umiejętność pojawia się sama, gdy spotyka się dwoje ludzi zainteresowanych sobą wzajemnie w równym stopniu...

      Przeczytałam (i to nie raz smile)) wszystkie Wasze komentarze i myślę, że najrozsądniej będzie.......... się nie spieszyć. Dopiero pana poznałam i być może drugie spotkanie pokaże mi go w zupełnie innym świetle. Nie będę nic planować, układać w myślach, rzeczywiście naturalność i miły uśmiech to zdaje się będzie najlepszy plan. Jedno wiem na pewno - nie wyskoczę (rzeczywiście jak Filip z konopi) z propozycją - zaproszeniem na np. grilla u mnie. Nie mam w zwyczaju zapraszać do siebie osób, które słabo znam, wolę neutralne miejsca.

      Sytuacja jest dość beznadziejna, bo przecież nie mam pewności, że ojciec na pewno poprosi mnie o towarzyszenie podczas kolejnego spotkania. (Nadmieniam, że wtajemniczenie ojca absolutnie nie wchodzi w rachubę.) Niestety zdaję sobie również sprawę z tego, że kontakty zawodowe ojca z panem są tymczasowe. Za jakiś czas, panowie przestaną się spotykać, a zatem skończy się też moja potencjalna okazja do spotkania pana i do ewentualnego rozeznania sytuacji. Z jednej strony mam świadomość, że nie mam zbyt wiele czasu, a z drugiej strony tak jak pisałam w pierwszym poście, wolałabym uniknąć kompromitacji. Biorąc również pod uwagę swoje wcześniejsze relacje/związki z mężczyznami, a także to, że dawno żaden mężczyzna mnie tak nie zaciekawił, jak On, mam wrażenie, że 1/2 mnie miałaby ochotę zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę..... żyje się w końcu tylko raz wink)))

      Pewnie trzeba mieć sporo odwagi by w zbliżonej do mojej sytuacji zachować się np. tak (jak w jakimś romantycznym filmie) wręczając wizytówkę/kartkę z numerem telefonu mówiąc coś w stylu: "dobrze mi się z panem rozmawia, jeśli będzie pan miał ochotę na kawę/drinka, proszę dać znać".

      Taka propozycja zawierałaby ryzyko odmowy, a więc również i ryzyko kompromitacji. Myślę, że byłabym w stanie je podjąć..... ale tylko w sytuacji, w której miałabym pewność, że mężczyzna jest wart zaryzykowania, że naprawdę mi się bardzo podoba. Na razie mam za mało danych, więc poczekam na rozwój wydarzeń. Wszystko w rękach mojego ojca smile który oczywiście o niczym nie wie i się nie dowie.

      W mojej głowie pojawił się plan B, który dopuszcza możliwość spotkania pana........... gdziekolwiek przypadkiem. W sklepie w kolejce po mięso mielone, albo po znaczek na poczcie smile Takiej okazji nie przegapię i na pewno podejmę rozmowę. Byłaby to komfortowa sytuacja, bo przecież widziałabym jak przebiega rozmowa i byłabym w stanie ocenić czy jest zainteresowany i czy ja również jestem.

      A teraz wybiegnę nieco dalej w przyszłość, bo dzięki Waszym poradom w mojej głowie urodził się plan........ C. Zakładając, że ojciec nie będzie mnie potrzebował i nie poprosi już więcej o obecność podczas kolejnego spotkania/spotkań, jest pewien zawodowy temat, który mógłby stać się pretekstem do napisania do pana przeze mnie służbowego e-maila. Temat, który w żaden sposób nie zaszkodzi mojemu ojcu, ani nie postawi nikogo z nas w kłopotliwej sytuacji. Oczywiście mail pisany byłby całkowicie służbowo, ale miałby być sygnałem, takim zielonym światłem dla pana do ewentualnego kontynuowania znajomości. Ludzie często mówią "szczęściu trzeba pomóc"....... a przecież mimo wszystko istnieje jakiś minimalny cień szansy, że ten pan poznając mnie pomyślał "sympatyczna dziewczyna szkoda, że nic o niej nie wiem i nie poznałem jej w innych okolicznościach". Raczej nie byłby w stanie mnie sam odszukać, zdobyć mój telefon, mail itp. a ojca z uwagi na łączące ich relacje zawodowe, nie odważyłby się zapytać/poprosić. Myślę, że plan C jest do poważnego rozważenia, bo sprawia wrażenie bezpiecznego i minimalizuje ryzyko kompromitacji smile))

      Na koniec jeszcze taka myśl - przy założeniu, że oboje wpadliśmy sobie w oko, jeśli miałabym ocenić komu z nas bardziej wypadałoby zrobić pierwszy krok to posłużę się porównaniem. Zestawiając zainteresowanych sobą: wykładowcę/studentkę albo lekarza/pacjentkę; ja w tej analogii jestem w miejscu studentki i pacjentki czyli moim zdaniem to mi bardziej wypada zrobić pierwszy krok, niż jemu, podobnie jak mniej przystoi to lekarzowi czy wykładowcy.
      • mayta Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 18.05.16, 01:25
        Na Twoim miejscu przede wszystkim brnęłabym w kierunku wzięcia udziału w kilku następnych spotkaniach. Na obecnym etapie łatwiej będzie Ci sterować ojcem niż tą nową znajomością. Należy przekonać ojca z bardzo poważną miną, że uczestniczenie w tych spotkaniach daje Ci zaskakująca i rzadką okazję do przećwiczenia na żywo zastosowania paragrafu 17 ustęp 13 Kodeksu Jakiegośtam, a przecież z tego właśnie masz za miesiąc egzamin! Albo coś w tym guście.
    • vivi86 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 17.05.16, 06:42
      Co do maila powiem tak...zależy jak chcesz to rozegrać. Są mail służbowy nie będzie żadnym zielonym światłem bo z samego służbowego maila nijak nie wynika zainteresowanie na gruncie prywatnym.

      Ja bym się tego w życiu nie domyśliła, a co dopiero facet wink

      Może gdyby było coś jeszcze-np 2 maile służbowe teraz+życzenia świąteczne później, ale to też daleka droga.

      samego maila służbowego nie wyniknie nic, nikt tego-moim zdaniem-w życiu nie odbierze jako zainteresowania/chęci poznania się prywatnie.

      Rozumiem, że z panem nie macie wspólnych znajomych?
      • every.day Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 18.05.16, 21:42
        Vivi86 - na ten moment wersja z mailem to dla mnie plan awaryjny tzn. myślę, że mogłoby to być rozwiązanie w sytuacji, jeśli okazałoby się, że jednak nie wezmę już udziału w żadnym spotkaniu.

        Oczywiście chodziło mi o to, że pierwszy mail mógłby być nawiązaniem kontaktu służbowego. Po jego służbowej odpowiedzi, mógłby przecież nastąpić mój kolejny mail np. z podziękowaniem za jego np. profesjonalną odpowiedź i ewentualnymi dodatkowymi pytaniami, ale też w tym mailu mogłabym dopisać coś miłego. Nie mam pojęcia co, może wtedy przyszłaby wena i napisałabym coś, z czym nie czułabym się źle, jak ostatnia kretynka. Coś takiego, co jednak byłoby jasnym sygnałem, że mnie zainteresował....... w końcu żyje się raz, a co!

        Plus kontaktu mailowego jest taki, że pewnie wcieliłabym go w życie po tym, jak zakończy się jego współpraca z moim ojcem. Podejrzewam, że wtedy mniej przejmowałabym się ewentualną kompromitacją smile

        Na razie wrzucam na luz i czekam cierpliwie na rozwój wydarzeń.
        Być może mamy jakichś wspólnych znajomych, nie wiem. Zerknęłam z ciekawości na FB licząc, że znajdę tam informacje o jego stanie matrymonialnym, ale go nie znalazłam. Co przecież nie oznacza, że tam go nie ma...
        • minniemouse Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 19.05.16, 06:04
          zachodze w glowe dlaczego nie mozesz po prostu normalnie powiedziec wlasnemu ojcu:
          "tato, czy ty znasz tego czlowieka tylko sluzbowo, czy takze osobiscie? czy moglbys
          go ktoregos dnia zaprosic na na drinka do nas do domu, - w ostatecznosci na zakonczenie interesow- bardzo chetnie bym go poznala osobiscie, tato, a w ogole tak przy okazji - nie wiesz czy on kogos ma?"
          co za problem??
          to takie nieskomplikowane, bo po pierwsze jesli ojciec wie to ci z gory powie czy w ogole warto sie angazowac (bo moze on juz zonaty, dzieciaty albo przynajmniej zareczony)
          a jesli nie wie, to na grillu czy drinku sie dyskretnie dowiesz.
          Gdy sie nie da goscia zaprosic do domu, to ojciec zawsze moze przez ciebie " musiec"
          podac mu wasz domowy numer telefonu - czyli i twoj przy okazji smile - "do kontaktow sluzbowych" a wtedy bedziesz na pewno wiedziala czy on jest zainteresowany czy nie.

          btw na grilla/drinka zaprasza sie z osoba towarzyszaca, pamietajcie.

          Minnie
          • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 19.05.16, 06:59
            Minnie- mam pytanie takie: dlaczego zakładasz, że LEPIEJ niż wątkodawczyni znasz jej układy z ojcem?
            Pytam zupełnie bez złośliwości, ale widzę, ze taka maniera nie jest obca także Tobie. Jasne - NA OGÓŁ ludzie mają z rodzicem takie układy, że mogą i chcą w takiej sytuacji liczyć na ich hmm pomoc. Ale Every.day wyraźnie pisze, że wtajemniczenie ojca NIE WCHODZI w grę. Jak tak pisze, to Minnie TAK JEST, bo chyba ona lepiej swe relacje z ojcem zna, niż my, prawda?
            Wybacz, ale mnie to drażni, jak ktoś daje rady (nie tylko Ty) nie licząc się zupełnie z warunkami brzegowymi, jakie podaje wątkodawcę. Tu kobieta pisze, że LICZY na to, ze ojciec raz jeszcze zaprosi ją do współpracy z tym panem. No przecież nie trzeba być zaraz psychologiem, żeby pojąc, że z jakiejś przyczyny NIE MOZE/NIE CHCE wtajemniczać ojca w sprawę i poprosić go o pomoc. Takie "rady" Minnie, który nie można zastosować w praktyce są raczej zbędne....
            • every.day Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 19.05.16, 21:59
              Koro3:
              w 100% się z Tobą zgadzam i uważam, że rady, których nie można wcielić w życie są zbędne i nic nie wnoszą. To, że mój ojciec nie zostanie wtajemniczony w sprawę jest pewne i nie ulegnie zmianie. Gdybym się wahała w tej kwestii, zapewne nie omieszkałabym o tym wspomnieć.
          • every.day Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 19.05.16, 21:53
            Minniemouse:
            wybacz, ale nie mam zamiaru tłumaczyć Tobie dlaczego nie skorzystam z nieskomplikowanego Twoim zdaniem rozwiązania mojego problemu. Moje relacje z ojcem nie są przedmiotem założonego przeze mnie na tym forum wątku, więc byłabym wdzięczna gdybyś uszanowała moje prawo do prywatności.
            Nie bardzo też rozumiem na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że mieszkam z ojcem i że mój domowy numer i domowy numer mojego ojca jest taki sam???????
            • minniemouse Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 20.05.16, 07:57
              every.day napisała:
              wybacz, ale nie mam zamiaru tłumaczyć Tobie dlaczego nie skorzystam z nieskomplikowanego Twoim zdaniem rozwiązania mojego problemu.

              Absolutnie nie oczekuje ze bedziesz mi sie z czegokolwiek tlumaczyc,
              zupelnie wystarczyloby mi gdybys mi prostym jezykiem napisala np ze nie chcesz, albo wrecz nie, bo nie -
              i tyle.
              Nie napisalas ze nie mieszkasz z ojcem, "namierzasz" goscia - to zalozylam smile
              nie rozumiem tez twojego napastliwego tonu. wyrazilam zdziwienie czemu po prostu nie spytasz taty, musisz zaraz zwracac sie do mnie jak z katedry?

              Minnie
              • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 20.05.16, 08:26
                Minnie, ale to nie jet wane - mieszka czy nie mieszka z ojcem. W pierwszym poście wyraźnie widać, że nie chce/nie może wtajemniczać taty w tę sprawę. Choćby po tym, że LICZY na to, że ojciec znów ją zaprosi na spotkanie - ergo nie może/nie chce go zwyczajnie o to poprosić. Dlaczego tak jest to jest zupełnie nieistotne.
                Podobnie jak nieistotne jest, że na ogół ludzie mogą i chcą rodzica wtajemniczyć w analogiczną sprawę. Tu nie i tego należy się trzymać udzielając dowolnych rad - proste
                • minniemouse Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 20.05.16, 10:37
                  Z naleznym szacunkiem Koro, ale - no to co? nie moge tak czy siak zapytac dlaczego?
                  przeciez nie pytam dlaczego np nie poprosi ojca zeby zaproponowal klientowi super
                  sex z corka,
                  na milosc boska...

                  Minnie
                  • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 21.05.16, 07:32
                    Minnie, w zasadzie o wszystko teoretycznie na forum można zapytać, tylko...w jakim celu? Nie gadamy o układach Every z ojcem, tylko o tym jak w tej sytuacji, jej sytuacji "rozegrać" sprawę z panem. Warunki brzegowe podała: nie może w sprawę wtajemniczyć rodziciela ani liczyć na jego pomoc. Skoro tak pisze, to tak jest.
                    • minniemouse Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 21.05.16, 23:30
                      tak Koro ale w dlaszym ciagu - tak czy siak, retorycznie chocby, zapytac zawsze mi wolno .

                      Minnie
                      • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.05.16, 10:07
                        Minnie - można też zapytać np. dlaczego nie możemy polecieć na
                        Słońce smile
                  • every.day Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 21.05.16, 20:53
                    Minniemouse:
                    jeśli wolno mi wyrazić swoje zdanie to uważam, że oczywiście możesz zapytać, ale osoba pytana nie ma obowiązku udzielania odpowiedzi. Pytając o sprawy, które moim zdaniem nie mają żadnego związku z omawianym tematem, wystawiasz jedynie sobie świadectwo. Przez inne osoby możesz zostać odebrana np. jako osoba wścibska tudzież ciekawska.
              • every.day Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 21.05.16, 20:50
                Minniemouse:
                Miałam wrażenie, że jednak oczekiwałaś, że wytłumaczę dlaczego ojca nie mogę zapytać - właśnie tak zinterpretowałam Twoje słowa, dla przypomnienia cytuję fragment:

                - "zachodze w glowe dlaczego nie mozesz po prostu normalnie powiedziec wlasnemu ojcu (....):"

                czyli wywnioskowałam, że skoro zachodzisz w głowę czyli zastanawiasz się, próbujesz zrozumieć, to jednak oczekujesz dokładnych wyjaśnień ode mnie.

                Przeczytałam raz jeszcze moje posty i nie znalazłam żadnego, w którym zwróciłabym się do Ciebie używając zarzucanego mi przez Ciebie napastliwego tonu.
                • minniemouse Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 21.05.16, 23:55
                  every.day napisała:
                  czyli wywnioskowałam, że skoro zachodzisz w głowę czyli zastanawiasz się, próbujesz zrozumieć, to jednak oczekujesz dokładnych wyjaśnień ode mnie.

                  Ale ja sobie moge w glowe zachodzic wzdluz rownika, co wcale nie znaczy ze masz
                  jakiekolwiek obligacje aby mi odpowiadac na nurtujace mnie pytanie big_grin

                  Przeczytałam raz jeszcze moje posty i nie znalazłam żadnego, w którym zwróciłabym się do Ciebie używając zarzucanego mi przez Ciebie napastliwego tonu

                  hmmm, ja to odczulam jako, chociaz uprzejmy, pasywno-agresywny ton i bylo mi nieprzyjemnie. ale juz jest OK.
                  uwazam ze, jak juz pisalam, wystarczylo napisac "bo po prostu nie moge i juz" cos w tym stylu.

                  A tak w ogole, (nie musisz mi sie tlumaczyc) naprawde nie rozumiem dlaczego
                  nie mialabys sie po prostu spytac ojca.
                  bo o ile nie popelniasz czegos bardzo niezgodnego z ... bo ja wiem, nazwijmy to "przepisami", najbardziej oschly ojciec moglby udzielic ci odpowiedzi na proste fakty, uwazam. chocby podstepem "tato, moze warto zaprosic tego klienta do domu albo do kawiarni z zona, to dobrze dla biznesu" itp.
                  no ale to juz w/g twojego uznania.

                  Jesli absolutnie nie zamierzasz wykorzystywac ojca w tym celu, to chociaz wydrukuj sobie elegancka wizytowke z emailem, telefonami i faksem z pracy i prywatnymi.
                  Wrecz mu to do rak wlasnym z promiennym usmiechem i patrzac w oczy ze slowami "bardzo milo mi bylo pana poznac, kiedykolwiek by potrzebowal pan sie ze mna w przyszlosci skontaktowac to bardzo prosze, tu mozna mnie bezposrednio zlapac"
                  i sprawa zalatwiona. nastepny krok z jego strony.

                  teraz - "kompromitacja". o jakiej kompromitacji ty mowisz???
                  to wielkie nieporozumienie mowic az o kompromitacji w przypadku, gdy kobieta chcac zbadac teren proponuje spotkac sie na kawie, a pan grzecznie sie wymawia.
                  to jest wyjasnienie sytuacji, nie zadna kompromitacja!
                  normalnie, badasz co grane, okazuje sie ze nic z tego, i swiat idzie do przodu.
                  wszyscy tak maja! takie jest zycie!

                  teraz - good luck ! smile

                  Minnie
                  • every.day Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.05.16, 21:42
                    Sprawę wizytówki przemyślę, dzięki za sugestię.

                    Uświadomiłam sobie, że ja praktycznie nic nie wiem o tym człowieku, poza tym, że zrobił na mnie piorunujące wrażenie i podoba mi się z wyglądu zewnętrznego. Wiem, że zna dress code, że jest profesjonalistą w swojej branży. Nie wiem jakim jest człowiekiem, czy spełniałby moje kryteria, a ja jego, nie wiem. Więcej nie wiem niż wiem.

                    Pisząc o kompromitacji miałam na myśli taki scenariusz, w którym - załóżmy, że zaryzykowałabym zaproszenie na kawę i dostałabym kosza, a on.... porozpowiadałby w pracy i "na mieście", że córka pana XXXXXX do niego "startowała".

                    Codziennie gdzieś ktoś do kogoś startuje, dostaje kosza, a świat stale idzie do przodu... jak napisałaś.

                    Jedno wiem na pewno - nie zmarnuję szansy, jeśli los mi ją przyniesie...
                    • minniemouse Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 23.05.16, 23:31
                      To tylko by fatalnie o nim swiadczylo i cale szczescie dla ciebie ze uniknelabys znajomosci z takim bez klasy czlowiekem.
                      no ale a z drugiej strony rozumiem twoje obawy.
                      pozstaje wiec dac wizytowke, i liczyc na to ze zrobilas na nim rownie piorunujace wrazenie.
                      nie zapomnij tez piorunujaco wygladac dajac mu owa wizytowke.
                      btw, skoro zna dress code i zwraca uwage na takie rzeczy pokaz mu wygladem ze i ty znasz sie na tym. zaimponuj mu jakims nienagnannych zestawem od stop do glow bo jak na razie to twoja jedyna mozliwosc aby sie wyroznic.
                      nie wiem czy mozesz dasz sie wyroznic czyms z jego branzy (nie wiem co to jest) ale jak mozesz to tez probuj, tylko nie przesadz ze wszystkim.

                      mam nadzieje ze efekty beda piorunujace smile

                      Minnie.
    • every.day THE END 18.11.16, 10:30
      Być może ktoś mnie jeszcze tutaj pamięta, więc napiszę zakończenie tej historii. Nie ma niestety happy endu. Zanim cokolwiek zrobiłam, sprawa się wyjaśniła - pan okazał się być zajęty.
      • kora3 Re: THE END 18.11.16, 12:07
        Ja pamiętam smile Fajnie, że napisałaś ...że nie wyszło - no wiesz "tego kwiatu jest półświatu", więc....
        Dobrze, że się nie wygłupiłaś
      • mayta Re: THE END 20.11.16, 01:23
        Tak, ja pamiętam. Przykre. (Choć oczywiście gdyby było jakieś piorunujące uczucie po obu stronach, to odwracalne.) Czy możesz napisać, w jaki sposób się dowiedziałaś, że jest zajęty?
        • minniemouse Re: THE END 20.11.16, 02:55
          Ja tez jestem ciekawa. mam nadzieje ze uchylisz rabka tajemnicy jeszcze smile
          no i przykro mi ze z tego nic nie wyszlo. ale jak mowi Kora- niejedna rybka w morzu : )

          Minnie
          • azm2 Re: THE END 21.11.16, 12:38
            Pan okazał się być zajęty... - ach, jakież prozaiczne, ale zarazem smutne zakończenie historii, która zapowiadała się tak ekscytująco...

            Gdyby wątkodawczyni mniej zastanawiała się, jak "podjąć próbę poderwania" (swoją drogą, piękne biurokratyczne sformułowanie), a szybciej przeszła do czynów, to może zakończenie byłoby bardziej szczęśliwe?

            wink
            • kora3 Re: THE END 22.11.16, 10:32
              Byłes bardzo nieprzyjemny Azmie i niesprawiedliwy wobec wątkodawczyni. Dziewczyna przedstawiła tu swój problem, pewnie dla wielu z nas - kosmiczny, fakt. Ale dobre wychowanie, zdrowy rozsądek i doświadczenie życiowe uczą, by nie mierzyć innych i ich sytuacji swoją miarą. Napisała jak się sprawa skonczyła - co się chwali i ...dostała "po głowie" bo haha jakie to zabawne, ze pan którym się zauroczyła okazał się być zajęty - swoją droga nie wiem co dziwnego w tym sformułowaniu dla przeciętnie inteligentej osoby ...
        • every.day Re: THE END 18.12.16, 17:03
          Miałam szczęście, jechałam z ojcem samochodem, gdy on zadzwonił do ojca. Rozmowę słyszałam, bo ojciec ma system głośnomówiący. Pan dzwonił uprzedzić o swojej zbliżającej się 3 tygodniowej nieobecności spowodowanej nadchodzącym ślubem i podróżą poślubną. Przekazał namiary na osobę zastępującą go w pracy, ojciec złożył gratulacje, a ja zeszłam na ziemię smile
          Życie toczy się dalej, już o nim zapomniałam smile
          • kora3 Re: THE END 18.12.16, 17:22
            No i cool smile
    • chris1970 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania" mężcz 22.11.16, 13:51
      Skuteczna może być metoda na kobietę potrzebującą pomocy / porady w jakiejś tam kwestii. Na przykład poradę w zakupie roweru, cokolwiek co wyniknie z rozmowy, że ten pan zna się na czymś. Będzie okazja do tego, że może zaoferować osobistą pomoc, poradę itp.

      Pamiętam opowieść rodzinną mojego kuzyna, który będąc młodym dyrektorem szkoły w małej miejscowości zarządzał pracą kilku młodych nauczycielek. Doszedł do wniosku, że czas najwyższy ustatkować się. Dwie z nauczycielek mu się bardzo podobały, ale nie mógł się zdecydować do której ma uderzyć. Czuł również, że obu się podoba. Starszy wiekiem wuj doradził, aby udać się do obu osobno z prośbą o szybką pożyczkę pieniędzy, ponieważ musi pilnie kupić motor. Jedna nauczycielka zakłopotana stwierdziła, że nie ma pieniędzy, druga powiedziała, że pewnie, pożyczy pieniądze, bo ma, bo na tej wsi nie ma na co i gdzie tych pieniędzy wydawać.
      Na drugi dzień kuzyn pomaszerował do drugiej nauczycielki ze zwrotem pożyczki i bukietem. I tak dorobili się dwóch ładnych i mądrych córek nauczycielek oraz wnucząt, również w oświacie smile

      Nie sugeruję, aby pana prosić o pożyczkę, ale mężczyźni lubią poczuć się potrzebni i docenieni.
      • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.11.16, 13:56
        Hmmm no sprawa u kuzyna dobrze się skończyla, ale powiem Ci, że pod względem SV była ona bardzo, ale to bardzo nie na miejscu. Pójśc po pozyczkę do słabo sobie znanej podwładnej - mocno dla mnie zgrzyta. sad - to tak na marginesie w tematyce forum ...

        Natomoiast tu sytuacja została dość jasno opisana - z panem tylko kontakty zawodowe i już jest zakończona, bo jak się okazało pan zajęty.
        • chris1970 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.11.16, 14:02
          Tak tylko w kwestii wyjaśnienia, z czego odniosłaś wrażenie, że obie panie to "słabo sobie znane podwładne"?
          • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.11.16, 14:08
            No jak był ich szefem, to one były chyba podwładnymi. A to, że były mu słabo znane wywnioskowałam z tego, że sam nie wiedział do której uderzać i jedynie czuł, ze obu się podoba - gdyby je dobrze znał wiedziałby do której uderzać i że się tej czy tej podoba.
            • chris1970 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.11.16, 14:33
              Koro, mocno to naciągane, ale jak zawsze wiesz jak się wyplątać. To, że nie wiedział do kogo miał podejść wcale nie oznacza, że to były panie mało znane. Rozumiem Koro, że słabo znasz swoich współpracowników siedzących obok biurka?

              To tyle na temat. A teraz fakty, których nie mogłaś znać do tej pory: akcja miała miejsce w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, małe środowisko, wioska na pogórzu, do miasta 15 km. Dwa PKSy dziennie w dni robocze. Nauczycielki mieszkały w sąsiednich domach, wynajmowały pokoje. Obie ładne, zgrabne, miłe, dobre, uczynne, lubiane obie, nie stroniące od towarzystwa kuzyna. Starszy wujek doradził w męskiej rozmowie, że skoro obie równe, ale która bardziej gospodarna. Tego akurat za bardzo nie dało się sprawdzić, stąd pomysł o pożyczce.
              A że w tych latach to było normalne, że się pożyczało sąsiadom pieniądze a to na sprzęt jak ktoś dostał talon na traktor do GSu, więc wcale wystąpienie o pożyczkę nie było nietaktem. Tym bardziej, że to był motor do kupienia. Bankomatu nie było. To nie apartamenty Willa Nova, gdzie ludzie się znają z widzenia.
              Myślę, że temat wyczerpany z mojej strony. Nie ma powodu do bicia rekordu ilości postów.
              • kora3 Re: W jaki sposób podjąć próbę "poderwania 22.11.16, 14:47
                chris1970 napisał:

                > Koro, mocno to naciągane, ale jak zawsze wiesz jak się wyplątać.


                Ale co w tym nadzwyczajnego, że uważam podwładne za podwładne?


                To, że nie wie
                > dział do kogo miał podejść wcale nie oznacza, że to były panie mało znane. Rozu
                > miem Koro, że słabo znasz swoich współpracowników siedzących obok biurka?


                Nie, właśnie dobrze znam i stąd np. wiem, kto z nich miałby na zbyciu jakaś sumę do pożyczenia, a kto nie. smile Być może się myliłam, ze panie mu mało znane - nie chodzi przecież o to, że ich nie znal, tylko o stopień zażyłości.


                Tego
                > akurat za bardzo nie dało się sprawdzić, stąd pomysł o pożyczce.

                Dla mnie to mało przekonujące - panie po sąsiedzku, tak mu dobrze znane, a nie wiedział która gospodarna?smile
                Mniejsza z tym Chrisie - bo niezależnie od wszystkiego uważam, że zwracanie się o pozyczkę do podwładnych jest nieok, chyba ze mowa o takich podwładnych, z którymi jest się blisko także poza pracą - koleguje się blisko, przyjaźni.
                Nie tylko zresztą pozyczka jest tu jak dla mnie nieok. Ale także np. proszenie o jakieś przysługi - bo stawia się podwładnego w sytuacji w zasadzie bez wyjścia ...Rozumiem intencje Twego wujka i kuzyna, niemniej OGÓLNIE uważam takie coś za nieok.
              • kora3 Podwlany i przysługi 22.11.16, 15:02
                Chrisie, dla zobrazowania Ci o co mi chodzi.
                W jednej "firmie" z moim partnerem pracował pewien pan, który mniej więcej w tym samym czasie co on awansował i także przeniósł się do pracy tam gdzie on, czyli 400 kilometrów od domu. Jego dotychczasowi podwładni zostali i nadal był ich szefem, tylko teraz "szczebelek" wyżej. Żona pana została na miejscu, tak jak ja. Jest to fakt - pani niezbyt zaradna, m in. niezmotoryzowana. Do tej pory wszędzie woził ja mąż. No i gitara - pani potrzebowała do lekqarza - ni ma sprawy jej mąż zadzwonił do swego podwładnego na miejscu mieszkającego i niedaleko od niej, poprosił. Chłopak zawiózł, przywiózł - zwykła przysługa, ale szybko stała się niestety standardem sad i nijak było mu odmawiać. Pani nawet nie z oszczędności to robila najpewniej, tylko z bezmyślności. Chłopak z rok tak robił za taksi - przykre powiem Ci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka