Dodaj do ulubionych

Przyjaciele naszych przyjaciół ...

16.05.16, 10:37
Niektórym w głowie się nie mieści, ze można się samemu obsługiwać w kuchni ludzi, z którymi nie jest się blisko.
No to co powiecie na to?
Koleżanka została tydzień temu "wyciągnięta" na koncert przez swa siostrę i szwagra. Impreza jej się spodobała i ucieszyła się, ze w sezonie jest cykliczna. Po koncercie miała okazję poznać znajomych szwagrostwa, z którymi jako i ono siedziała przy jednym stoliku. Wśród tych znajomych jest pani X. Koleżanka się z nią zapoznała, ale nie zawiązały żadnej bliższej relacji.
Ważny szczegół: koleżanka mieszka poza miastem i z reguły wybierając się do miasta jeździ samochodem. Szczegół ten "wyszedł" podczas tamtego spotkania- ktoś zapytał, co ona tak przy herbatce, to wyjaśniła, wszak to żadna tajemnica.
Wczoraj także odbywał się koncert, ale szwagrostwo koleżanki miało inne plany. Więc ona wybrała się nań ze swoim synem i jego dziewczyną. Z nikim innym się nie umawiała. Po koncercie chwilę jeszcze posiedziała w klubie, gdzie się odbywał z młodymi. No i podczas, gdy tak siedziała podeszła doń pani X i bardziej stwierdziła, niż zapytała: "Kasiu, odwieziesz nas do domu, prawda?" Nas znaczy - panią i jej meza. Koleżankę zamurowało. Jak odzyskała gadkę, to odmówiła, normalnie, grzecznie, ale dając do zrozumienia, że taka hmm propozycja była mocno nie na miejscu.
Ze strony pani nastąpiła obraza i wyżalenie się do siostry Kasi, jaka to Kasia jest nieżyczliwa , bo teraz uwaga: I TAK PRZECIEŻ JEDZIE. Noż ludzie ...
Ta koleżanka ma właśnie takie podejście - często odwozi ludzi po różnych imprach, bo właśnie i tak jedzie, ale są to osoby z jej towarzystwa, a nie przygodnie poznane. Jeszcze gdyby po tym koncercie siedziała razem z ta panią X i jej mezem, zawiazala się bliższa relacja. Ale nie, podeszła z innego stolika, gdzie siedziała z innym towarzystwem.
Siostra koleżanki uważa, że kolezanka przesadza i ...mogła ich przecież podrzucić, bo i tak przecież jechała, a drogi dużo by nie nadlozyła! Dodaje, że pani X i jej mąż są blisko z nią i jej męzem, więc ...
Ja uważam, ze na takie bezczelne zachowanie kolezanka zareagowała słusznie. Jeszcze gdyby pani X grzecznie poprosiła podkreślając jakąś wyjątkowość sytuacji - od biedy kolezanka mogła się jednorazowo zgodzić. Ale w sytuacji, gdy pani z założenia uznała, ze koleżanka zastąpi taksi - nie.
No i co na to Wy, którzy nie spotykacie nigdy bezczelnych ludzi?smile
Obserwuj wątek
    • lena36 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 12:52
      Spotykamy, spotykamy....
      I bardzo lubimy im ucierać nosa....
    • milamala Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 12:59
      Serce rosnie - znaczy Polacy potrafia byc rownie aroganccy jak Holendrzy. Taki zarcik.
      Podziwiam kolezanke z calego serca, bo ja bym pewnie nie odmowila, a chcialabym. Zachowala sie tak jak powinna.
      • kora3 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 13:55
        Milamalu - na marginesie co do Twej wypowiedzi. Odniosłam wrażenie, że brak asertywności Ci doskwiera. Rozumiem to, ale jeśli mogę cos w związku tym napisać...Asertywności można i TRZEBA się nauczyć. Także, gdy się jej nie nauczyło, czy nie zostało nauczonym w dzieciństwie. Lepiej późno niż wcale. To jest zwyczajnie sztuka mówienia "nie" - nie złośliwie, nie napastliwie, ale i nie w sposób obronny. Każdy z nas ma prawo ODMÓWIĆ w różnych sytuacjach. Ty także.
    • vi_san Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 13:30
      Koleżanka MOGŁA podwieźć, ale absolutnie nie miała najmniejszych "zobowiązań". To, że pani X jest blisko z jej siostrą czy szwagrem nie ma najmniejszego znaczenia.
      Pani X od biedy mogła ZAPYTAĆ "Dzień dobry, pani Kasiu. Pamięta pani, poznałyśmy się przez pani siostrę, tydzień temu. [moim zdaniem wypadałoby się przypomnieć, zwłaszcza, jeśli na owym pierwszym spotkaniu było liczniejsze grono!] Mama ogromną prośbę. wiem, że pani zwykle jeździ samochodem. Czy byłaby możliwość, aby wyjątkowo dziś wieczorem podwiozła pani mnie i mojego męża do domu? Okazało się, że moja bratowa jest w szpitalu a brat będzie dzwonił na telefon domowy/zadzwoniła moja mama, że siedzi u nas na progu bo zapomniała kluczy/cokolwiek bądź.". I, uważam, w sytuacji "podbramkowej" - taka PROŚBA nie narusza dobrego tonu. Ale... Po pierwsze: w sytuacji podbramkowej, po drugie: prośba, a po trzecie: w razie odmowy niedopuszczalne są fochy i pretensje, a już poza jakimikolwiek normami jest przekazywanie własnych niehumorów osobom trzecim.
      Siostra zresztą tez [moim zdaniem] popełniła nietakt pouczając Twoją koleżankę, o bliskich własnych relacjach z X i oczekując w związku z tym... Właściwie czego? Że siostra padnie na kolana błagając X-ów o wybaczenie? Że następnym razem sama podbiegnie "Ależ może państwo łaskawie skorzystają z mojego auta" i otwierając drzwiczki?
      Jedyną osobą, która absolutnie nie ma sobie nic do zarzucenia jest Twoja koleżanka - oczywiście przy założeniu, że odmówiła grzecznie i uprzejmie. Jedyne czego w jej zachowaniu można by się "czepić" [ale to już trochę czepić dla czepiania], to to, że niepotrzebnie dała do zrozumienia iż uważa propozycję za "nie na miejscu". Takie dawanie do zrozumienia jest bowiem podkreśleniem cudzego braku obycia, a sv nakazuje cudzych gaf nie dostrzegać...
      • kora3 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 13:48
        Z tego co opowiadała koleżanka odmówiła grzecznie, ale nie tłumaczyła się dlaczego nie, choć teoretycznie - mogła. Dziewczyna jej syna jest z tego miasta i po koncercie koleżanka ją naturalnie odwoziła i miała wstąpić wraz z synem na herbatę do "swatowej". Zdaniem kole4zanki ów brak tłumaczenia się z odmowy, jest wyraźnym sygnałem , ze zapytanie było nie na miejscu.
        • vi_san Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 14:37
          Brak tłumaczenia nie jest sygnałem niestosowności pytania. Jest po prostu informacją: "Nie i temat uważam za zakończony". smile W pierwszym poście piszesz, że twoja koleżanka dała do zrozumienia iż propozycja jest nie na miejscu - jeśli tylko brakiem tłumaczeń - to nie jest to "wyrażenie zdegustowania". Gdyby jakoś zwerbalizowała, na zasadzie "Nie, nie mogę państwa podwozić i nie uważam, by nasza znajomość upoważniała do tego typu narzucania się" - byłoby to zdecydowanie zbyt obcesowe.
          • kora3 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 14:56
            Vi, to przecież koleżanka mi sprawę przedstawiała, ja przy tym nie byłam. Wstępnie powiedziała, ze dała do zrozumienia, to podczas dyskusji z Wami zapytałam ją - JAK. No i powiedziała - jak. Sporo osób tak odbiera odmowę + brak jakichś wyjaśnień. Mam na mysli tak, że daje do zrozumienia, iż koniec tematu, bo jest nie na miejscu.
            Pamiętasz, jak rozmawiałyśmy w temacie zaproszeń? Ogólnie odpowiedzi zamknięte uznaje się za niechęć do propozycji, czy tematu.
            Zwykle chcemy jakoś złagodzić odmowe, szczególnie wówczas, gdy nie uważamy pytania/propozycji za niewłaściwe, a pytającego/proponującego lubimy. - Oj niestety, nie mogę naprawdę, bo w tym dniu pracuję - np. Bez względu na to, czy jest to prawda wyrażamy żal, ze nie możemy i wyjaśniamy przyczyny, co składający propozycje odbiera łagodniej niż zamknięte - Nie, dziękuję.
            • vi_san Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 15:20
              Rozumiem. Tylko że, jak mówię: GDYBY twoja koleżanka zwerbalizowała ową "niestosowność" propozycji - byłoby to nie zgodne z sv. Jeśli tylko grzecznie odmówiła podwózki - zachowała się 100% comme il faut. Zwłaszcza, że propozycja pani X BYŁA niestosowna i nie na miejscu. Zwłaszcza w formie stwierdzenia faktu a nie prośby, dla której to jeszcze można by znaleźć usprawiedliwienie.
              • kora3 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 15:35
                No wiesz, ta znajoma jej siostry ponoć też chyba odebrała to tak, jak koleżanka chciała, bo na uwagę tej siostry "Może Kaśka nie mogła" odpowiedziała "NIE WYTŁUMACZYŁA się!" To już dla mnie szczyt bezczelności!
                A tak swoja drogą - zauważyłam pewną rzecz. Otóż są osoby miłe, sympatyczne i otwarte, które jednak potrafią wokół siebie wytwarzać swoisty dystans. Polega to na bliżej dla mnie nie zrozumiałabym mechanizmiesmile objawiającym się tym, ze TYM osobom obcy nie śmiałby złożyc takiej hmm propozycji. W moim otoczeniu najbliższym mam takie dwie osoby, sa to moja serdeczna kolezanka B. oraz mój partner. Co najciekawsze są to osoby miłe i uczynne - obie. Same często proponują podwiezienie kogoś po imprezie, także z tych mniej znanych sobie osób. Ale głowę dam, ze gdyby ktoś z nich był na miejscu Kasi, to ta pani X by ze swoją propozycją nie wystąpiła.
                Przypomniał mi się jeszcze jeden taki znajomy. Kiedyś siedzimy razem w pubie z jeszcze jednym kumplem i przyplątała się taka znajoma. Ze mną i tym kumplem ta kobieta była na ty, acz nie w bliskiej znajomości, a z tym znajomym znali się z widzenia, kiedyś tam zostali sobie przedstawieni. Nie było miejsc i pani zapytała czy może się przysiąść do naszego stolika w kawiarnianym ogródku. Mogła. No siedzimy, każdy z nas już dopił co miał, pani też i ten znajomy szedł do baru. Pyta mnie i kumpla: "To samo?", ano to samo. I w tym momencie owa pani rzuca doń tekstem "Postawisz mi drinka Krzysiu?". Pan na to zareagował "Proszę?" - jakby nie dosłyszał. Ale tak wypowiedzianym, że pani pytanie zmodyfikowała: "Czy mógłby mi pan postać drinka panie Krzysztofie?" Pan na to odparł lodowato uprzejmym tonem "Mógłbym" i postawił jej tego drinka, ale więcej mu takich pytań nie zadawala. Pan nie należy do skąpych, po prostu bardzo nie lubi, gdy ktoś do tego nie uprawniony skraca z nuim dystans.
    • kora3 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 13:44
      No przyznam, że to już naprawdę coś strasznego.
      Sylwestrowo: spotkałam się z sytuacja, gdy pani zaprosiła na Sylwestra kilkoro znajomych, na sylwestrowe ognisko i domówkę. Zaproszenie padło jakiś miesiąc przed Sylwestrem, Na zasadzie "Co robicie w Sylwka?" "A jeszcze nie wiemy" "A to zapraszam do mnie, zrobimy ognicho, postrzelamy fajerwerkami, a potem pobawimy się w domu" No ok. Przed Świętami jedna z zaproszonych osób dzwoni do pani, by ustalić szczegóły - co kto ma przynieść itd. I słyszy zaskakujące pytanie" Co robicie w Sylwestra?", na które to ją lekko zatyka. A pani kontynuuje "Mnie znajomy zaprosił na sylwestrowy koncert w X". No szok po prostusmile
    • matylda1001 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 21:55
      Ja bym odwiozła tę panią. Skoro jadę w tym samym kierunku, mam miejsce w samochodzie to co mi szkodzi? To, że przyjaciele naszych przyjaciół... to tylko dodatkowy argument.
      A tak na marginesie...czy nie sądzicie, że lepiej wykazać się życzliwością względem bliźnich, niż nieustannie czuwać czy nam nikt w niczym nie uchybił i pilnować żeby korona z głowy nie spadła? Ta sytuacja więcej miała wspólnego z brakiem życzliwości, właśnie, niż z asertywnością. Chyba, że asertywność w wyrażaniu braku życzliwości uznamy za cenną cechę..
      • milamala Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 23:02
        Tu chodzilo raczej o to, ze pani uznala odwiezienie za cos oczywistego. Nie poprosila, tylko stwierdzila.
      • agulha Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 16.05.16, 23:39
        Jak widać z dalszego ciągu wypowiedzi autorki, pani owszem, miała zamiar jechać w tym samym kierunku, ale kilka godzin później. Miała może błagać o przebaczenie, że śmie nie wracać po koncercie prosto do domu, tylko idzie jeszcze do przyszłej synowej?
        • matylda1001 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 00:44
          Tak jest, ale w takiej sytuacji mogła przecież powiedzieć dlaczego nie może spełnić prośby (dla mnie to w dalszym ciągu prośba). Nie w formie usprawiedliwiania się i błagania o przebaczenie ale w formie informacji. Taka informacja zawsze lepiej brzmi niż suche "nie bo nie".
      • madzioreck Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 00:44
        Chyba żartujesz. Takie osoby życzliwość najczęściej traktują jak pozwolenie na wejście na głowę. To się nazywa - roszczeniowość. Kasia została potraktowana jak darmowa taksówka, skoro pani wcześniej siedziała przy innym stoliku, z innym towarzystwem, i po prostu podeszłą... wydać dyspozycję, żeby ją odwieźć.
        • matylda1001 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 01:03
          Niewykluczone, jednak gdyby nowa znajoma prezentowała postawę roszczeniową, to siostra Kasi, jako jej bliska koleżanka by o tym wiedziała i nie miałaby żalu do siostry, że znajomą o przykrym charakterze potraktowała tak... hmm... chłodno.
          • madzioreck Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 01:21
            matylda1001 napisała:

            > Niewykluczone, jednak gdyby nowa znajoma prezentowała postawę roszczeniową

            Znajoma wykazała postawę roszczeniową, żadnego gdyby tu nie ma. Podejść do osoby widzianej raz i oznajmić jej, że odwiezie nas do domu? Kiedy nawet nie było się razem na danej imprezie?

            , to
            > siostra Kasi, jako jej bliska koleżanka by o tym wiedziała i nie miałaby żalu d
            > o siostry, że znajomą o przykrym charakterze potraktowała tak... hmm... chłodno
            > .

            Reakcja siostry Kasi nie ma w tej sytuacji żadnego znaczenia. Czyjegoś braku taktu nie określa się po reakcji osób postronnych. Rozpatrujemy sytuację, a nie reakcję siostry Kasi. Być może siostra Kasi też wyskakuje z takimi "prośbami" i nie widzi w tym nic dziwnego.
            • matylda1001 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 01:59
              madzioreck napisała:

              > Być może siostra Kasi też wyskakuje z takimi "prośbami" i nie widzi w tym nic dziwnego.<

              O tym z kolei wiedziałaby Kasia i nie przejmowałaby się żalami nietaktownej siostry.

              • kora3 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 06:28
                Matyldo , wyjasnij mi cos ok? DLACZEGO, SKĄD masz przekonanie, ze Kaśka się tym PRZEJMUJE? Ta sytuacja, siostrą czy tez jej reakcja w niej?
                To nie jest forum "Psychologia" ani "Stosunki w rodzinie" tylko przypomnę SV! Tu rozmawiamy o sytuacjach najróżniejszych oceniając je, komentując z punktu widzenia zasad dobrego wychowania i zachowania. Gdzie ja wspomniałam, że Kaska ma jakiś problem z siostrą, gdzie, ze się tym PRZEJMUJE?smile O tak się pewnie "przejmuje", jak ja ta sytuacja z panią od jurysmile - czyli wcale. Zwyczajnie mi to opowiedziała, raczej jako anegdotę, niż hehe dramat - na zasadzie jacy to ludzie potrafią być - i cześć.
            • kora3 Madzioreck 17.05.16, 08:23
              Oczywiście masz rację Madzioreck. Matylda - z całym dla niej szacunkiem - stara się ze swej nietypowej i wyjątkowo mało asertywnej postawy zrobić zasadę życzliwości.
              Nie pierwszy zresztą raz, bo w innych watkach było to także widoczne: Matyldzie nie przeszkadzałaby niezapowiedziana wizyta niezbyt bliskiej osoby w czasie, gdy leżałaby złożona grypą, albo sprzątała, nie przeszkadzałoby jej, ze ktoś obcy grzebałby jej w szafkach chcąc sobie zrobić kawę itd. I to nie jest źle, bo przecież Matylda sama by takich rzeczy nie robila, ale zdaje się nie pojmować, że jej granice prywatności i asrtywnosci są BARDZO daleko przesunięte w stosunku do normy.
              Większosc z nas zareagowałaby na zachowanie pani X z tego watku NIEPRZYJEMNYM zdziwieniem! Niewazne teraz jak ktoś na to zareagowałby - podwiózł, nie podwiózł, wytłumaczył, nie wytłumaczył, dal do zrozumienia, ze to było niegrzeczne, czy nie dał - WEWNĄTRZNIE w większości ludzi taka hmmm postawa i "prośba" wzbudziłaby sprzeciw. To, że w Matyldzie nie i ochoczo by zawiozła, albo nie mogąc z wielkim i prawdziwym zalem odmówiła i wytłumaczyła się nie ma niczego do rzeczy!

              Na miejscu siostry Kaśki, gdyby MOJA znajoma tak się zachowała i jeszcze wyzalała na moją siostrę, to bym jej centralnie powiedziała, że moja siostra nie ma żadnego obowiązku podwozić moich znajomych, których zna z widzenia, chyba, żeby się na to z nimi jakos umówiła. Malo tego, uświadomiłaby znajoma, że postąpiła bardzo niegrzecznie w takim hmm sposób "proszac" moją siostrę o podwiezienie i ze jest mi głupio i choć to nie moja wina zmuszona jestem siostrę za nią PRZEPROSIĆ. Jakby mnie bardzo pani rozeźliła, to na koniec podałabym jej numer na całodobowe radio taksi smile A swoją sioste za tak niegrzeczne zachowanie MOJEJ znajomej wobec niej naprawdę bym przeprosiła.
              • vilez Re: Madzioreck 19.05.16, 19:24
                Ojjj...ale brzydki atak personalny na Matyldę, Koro. Otwarłam usta ze zdziwienia....
                • kora3 Re: Madzioreck 20.05.16, 08:01
                  Vil, to nie jest żaden atak na Matyldę - Matti doskonale wie, ze tak oceniam jej nietypowe granice prywatności i asertywności. Jej granice, jej sprawa, ale Matti robi z nich standard. Tu też - Kaśka nieżyczliwa bo nie odwiozła - nie, Kaśka normalnie się zachowała, nie było żadnego powodu, by rezygnowała ze swoich planów, by odwozić obcą w sumie pare. Nie wytłumaczyła się? No straszne, faktycznie - bo przecież TRZEBA się obcym ludziom staranie wytłumaczyć dlaczego nie chce się robić u nich za darmowe taksi. Inaczej się jest nieżyczliwym - dobre sobie.
                  To, ze Matti, czy inna osoba tak zrobiłaby, czy to z braku asertywności, czy z innej przyczyny to jest tej osoby sprawa, ale nie twórzmy nowych standardów Vil.
      • kora3 Matyldo 17.05.16, 06:22
        Akurat nie wątpię, ze TY udostepniłabyś swoj. samochód nieznanej w sumie parze i poszła piechotą, albo wzięła taksi, ale rozmawiamy o ludziach o przeciętnej granicy asertywności.
        Po pierwsze - nie wiem skad masz przekonanie, że państwo X mieszkają "po drodze" do domu koleżanki. Ona z oczywistych przyczyn nie wiedziała GDZIE mieszkają, ale z wypowiedzi jej siostry, znajomej X-ów wnosze, że nie mieszkają po drodze, skoro siostra wspomniała, ze kolezanka nie nadłożylaby wiele drogi.

        Uwagi o niezyczliwosci koleżanki sa gorfzej niż niegrzeczne Matti. Była umówiona na odwiezienie dziewczyny syna i wejście wraz z nim na "herbatke" do mamy dziewczyny. Wiem, Ty zawiozłabyś najpierw dziewczynę syna i jego, potem tych państwa, potem wszystkich co jeszcze chcieliby z tego koncertu i na koniec poszła do "swatowej" przepełniona błogim poczuciem aktruizmu, ale kolezanka NIE MUSIAŁA.
        Nie musiała się też X-om tłumaczyć DLACZEGO ich nie odwiezie, bo:
        - nie umawiała się, ze odwiezie
        - nie z nimi w ogóle przyjechała na ten koncert
        - prawie ich nie zna
        - "prośba" pani X była w formie jej wyrażenia nader niegrzeczna.
        Takie sa FAKTY i doprawdy to co TY bys zrobiła, np. wynajęła na swój koszt autokar dla nieznajomych uczestników koncertu smile nie ma niczego do rzeczy Matti.

        Jak wspomniałam - ta kolezanka chętnie i często i przeważnie ze swej własnej inicjatywy podwozi ludzi po różnych imprezach. Ale znajomych, a nie cały pub, czy pół sali koncertowej. Uwazam to za ładny przejaw właśnie życzliwości z jej strony, bo POWINNA tych, z którymi się na to umówila. Owszem, ze dwa razy zdarzyło się, że podwiozła znanych z widzenia ludzi, poproszona o to. POPROSZONA: - Kasiu, mam taką prośbę, założyłam dziś nowe buty i przeliczyłam sięsad Tak mnie obtarły, że nie dojde nawet do bankomatu, żeby wziąć kase na taksisad Mogłąbyś mnie podwieźć, jak będziesz wychodzić? I Kaska oczywiście podwiozła. Ale tu była proszona o to, a nie potraktowana jak darmowe taksi, bo się ja zna z widzenia i wie, ze " i tak jedzie"
    • claratrueba Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 05:58
      Wiele wyjaśniłaby treść rozmów owej Kasi ze znajomymi znajomych.
      Bo tajemnica osób, którym inni śmią lub nie śmią składać propozycje o charakterze nadużycia leży w ich sposobie bycia.
      Znam taką osobę, która każdych nowo poznanych ludzi traktuje jakby byli bliscy od Bóg-wie-ilu-lat: opowiada o sobie ze szczegółami, co na część ludzi działa jak zachęta by ją prosić o rzeczy, których można oczekiwać tylko od starego kumpla, skoro ona zachowuje się tak jakby chciała nim być.
      Co celnie podsumował pewien jej kolega: "jak jesteś otwarta jak wrota od stodoły to nie dziw się, że ci każda świnia wlezie"
      • kora3 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 06:41
        Widzisz Claro, w tym wątku, chyba do Vi wspomniałam, ze znam takie osoby (ba mam nawet w najbliższym możliwym otoczeniu), które - myslę, ze nie specjalnie - wytwarzają wokół siebie atmosferę dystansu. Należa do nich mój partner i moja kolezanka B. Nie wiem na czym to polega - sa to bowiem osoby miłe, sympatyczne, otwarte i zyczliwe. Mimo to głowę dam, że pani X poznawszy ich tak jak Kasię nie podeszłaby z taką hmmm "prośbą". Natomiast z dalszej obserwacji widze też, że osoby bezczelne potrafią się zwracać z prośbami tego rodzaju, albo zachowywać bezczelnie wobec ludzi, którzy wcale nie są jak określa Twój kolega "otwarci, jak wrota do stodoły". Kaśka jest osobą raczej cichą, nie jest to typ "dusza towarzystwa", więc bardzo, ale to bardzo wątpliwe, by akurat wówczas, wobec nieznanych sobie ludzi zachowywała się jak opisałaś.

        Zauwazam też, że są ludzie, którzy nie rozumieją odmienności relacji. I tu jak sądze może być sedno sprawy. Hipotetycznie teraz: SIOSTRA Kaśli mogłaby przecież bez zadnych próśb rzucić do niej "Kacha, odwieziesz nas na chate?" , ale nowo poznana znajoma tejze - NIE i tu jest sedno.
        Tymczasem ja czasem spotykam osoby, które uważają, ze jak siedzą przy jednym stoliku z kimś kto jest serdecznym znajomym ich znajomych, to ta relacja się na nich ze tak powiem jakoś rozciąga.
        To tak, jak z ta panią, co się przysiadła do nas przypadkowo w ogródku. Uwazała, ze jak ja i kolega mówimy sobie ze znajomym na ty, a ona z nami, to automatycznie ona jest z nim także na ty. A także, ze skoro on nam stawia napoje, to jej też będzie stawiał. Nie cierpie takich ludzi - przyznaje. smile
        • claratrueba Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 17.05.16, 11:17
          problem "osób cichych" to jest inna kwestia- są postrzegane jako strachliwe. Często słusznie- taka cichość wynika ze strachu przed każdym fochem więc znajdą się ludzie, niestety, którzy uznają "że będzie się bała odmówić".
          Oczywiście, że jest ogromna masa ludzi, którzy "nie rozumieją odmienności relacji". To po prostu brak obycia towarzyskiego i/lub zwykłe braki w wychowaniu. Ktoś takim ludziom w porę nie powiedział czego nie wypada.
          Natomiast atmosferę dystansu w naturalny sposób wytwarzają wokół siebie ludzie, którzy po prostu sami odczuwają poczucie dystansu. Co powoduje stonowane zachowanie, umiar w wyrażaniu swoich opinii, życzliwe zainteresowanie dla czyjegoś problemu a nie zaraz Bóg -wie- jakie-przeżywanie. Często jest to wynik takiej a nie innej pracy, gdzie osobista sympatia nie może jednak kolidować z relacjami podwładności.

          • kora3 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 18.05.16, 08:07
            Pisząc, ze Kaśka jest raczej cicha nie miałam na myśli tego, że jest jakaś wycofana Claro. Po prostu w nieznanym sobie towarzystwie "udziela" się stosownie do stopnia znajomości, nie stara się grać p9ierwszyc skrzypiec itd.
            Myśle, że ta sytuacja zaistniała, bo pani X WYDAŁO się, ze skoro jest z jej siiostrą - bliską jej osobą blisko, to ta bliskość jakoś hehe "przechodzi" na Kasię.
            • jerrykot1 Re: Przyjaciele naszych przyjaciół ... 19.05.16, 17:47
              Tak mi się wydaje, że:
              primo - ta przyjaciółka siostry Kasi zachowała się tak niegrzecznie - żądając (bo tak to widzę) od osoby widzianej drugi raz w życiu usługi (bo nie przysługi przecież), że reakcja Kasi była absolutnie uprawniona i nie wymagająca żadnego z jej strony tłumaczenia.
              sekundo - odmowa podwózki nie jest wyrazem braku życzliwości do ludzi, co powołano wyżej. Nie wiemy, gdzie mieszka Kasia i jak daleko jej do mieszkania tej "znajomej", czy jest to po drodze obu paniom... Jeżeli koncert odbywał się w centrum, Kasia mieszka - załóżmy - na Ochocie, to nie po drodze jej na Żoliborz, gdzie - załóżmy - mieszka owa znajoma. I to osoba prosząca powinna wziąć pod uwagę. Od wożenia ludzi po mieście jest zbiorkom lub taksówka.
              tertio - bliską znajomość z siostrą Kasi nie musi skutkować przeniesieniem tych relacji na Kasię...zwłaszcza ze Kasia powoli nawiązuje kontakty i nie jest w tym spontaniczna, co można wyczuć z wypowiedzi Kory.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka