Niektórym w głowie się nie mieści, ze można się samemu obsługiwać w kuchni ludzi, z którymi nie jest się blisko.
No to co powiecie na to?
Koleżanka została tydzień temu "wyciągnięta" na koncert przez swa siostrę i szwagra. Impreza jej się spodobała i ucieszyła się, ze w sezonie jest cykliczna. Po koncercie miała okazję poznać znajomych szwagrostwa, z którymi jako i ono siedziała przy jednym stoliku. Wśród tych znajomych jest pani X. Koleżanka się z nią zapoznała, ale nie zawiązały żadnej bliższej relacji.
Ważny szczegół: koleżanka mieszka poza miastem i z reguły wybierając się do miasta jeździ samochodem. Szczegół ten "wyszedł" podczas tamtego spotkania- ktoś zapytał, co ona tak przy herbatce, to wyjaśniła, wszak to żadna tajemnica.
Wczoraj także odbywał się koncert, ale szwagrostwo koleżanki miało inne plany. Więc ona wybrała się nań ze swoim synem i jego dziewczyną. Z nikim innym się nie umawiała. Po koncercie chwilę jeszcze posiedziała w klubie, gdzie się odbywał z młodymi. No i podczas, gdy tak siedziała podeszła doń pani X i bardziej stwierdziła, niż zapytała: "Kasiu, odwieziesz nas do domu, prawda?" Nas znaczy - panią i jej meza. Koleżankę zamurowało. Jak odzyskała gadkę, to odmówiła, normalnie, grzecznie, ale dając do zrozumienia, że taka hmm propozycja była mocno nie na miejscu.
Ze strony pani nastąpiła obraza i wyżalenie się do siostry Kasi, jaka to Kasia jest nieżyczliwa , bo teraz uwaga: I TAK PRZECIEŻ JEDZIE. Noż ludzie ...
Ta koleżanka ma właśnie takie podejście - często odwozi ludzi po różnych imprach, bo właśnie i tak jedzie, ale są to osoby z jej towarzystwa, a nie przygodnie poznane. Jeszcze gdyby po tym koncercie siedziała razem z ta panią X i jej mezem, zawiazala się bliższa relacja. Ale nie, podeszła z innego stolika, gdzie siedziała z innym towarzystwem.
Siostra koleżanki uważa, że kolezanka przesadza i ...mogła ich przecież podrzucić, bo i tak przecież jechała, a drogi dużo by nie nadlozyła! Dodaje, że pani X i jej mąż są blisko z nią i jej męzem, więc ...
Ja uważam, ze na takie bezczelne zachowanie kolezanka zareagowała słusznie. Jeszcze gdyby pani X grzecznie poprosiła podkreślając jakąś wyjątkowość sytuacji - od biedy kolezanka mogła się jednorazowo zgodzić. Ale w sytuacji, gdy pani z założenia uznała, ze koleżanka zastąpi taksi - nie.
No i co na to Wy, którzy nie spotykacie nigdy bezczelnych ludzi?