Dodaj do ulubionych

Nowa tendencja w obsłudze klienta

30.07.16, 08:30
Zauważyłam od pewnego czasu. Dotyczy aptek i jednego supermarketu.Otoż uczono mnie że po transakcji w takich miejscach wypada podziękować ale "do widzenia" nie jest konieczne(można, jeśli nie ma za nami kolejki,niemniej nie jest to żaden wymóg ). Zatem raz to "do widzenia" mówiłam, raz nie w zależności od okoliczności. Ostatnio spotkałam się z sytuacja kiedy to SPRZEDAWCA/KASJER mówi 'do widzenia" za odchodzącym klientem. Poczułam się bardzo dziwnie przyznam, jakby mnie ktos uczył grzeczności szczególnie że farmaceutka była młoda osobą. Niemniej może ja nie mam racji, może zawsze powinnam w małych sklepach czy przy kasie prócz dziękuje mówić tez "do widzenia" a dotąd tkwiłam w błędnym przekonaniu że nie trzeba?
Obserwuj wątek
    • b-b1 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 08:45
      Nigdy się nie zastanawiałam, czy się powinno, czy nie-u mnie to odruch-dziękując zawsze mówię do widzenia, zdarza się że sprzedawca mnie wyprzedzi i -ostatnimi czasy po "do widzenia" życzy również miłego dnia. Nie czuję się mniej grzeczna odpowiadając jako druga.
      • kora3 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 09:10
        Dokladnie to samo dotyczy mnie smile
    • horpyna4 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 10:10
      Skoro kasjer mówi "do widzenia", to znaczy, że zaprasza do ponownego odwiedzenia sklepu. Nie doszukiwałabym się tu podtekstów, jest bardziej racjonalne wytłumaczenie: chce ponownie zarobić na klientce.

      Niektórzy przedwojenni sprzedawcy badziej uprzejmie żegnali tego klienta, który nic nie kupił. Na zasadzie, że jak się poczuje bardzo uprzejmie potraktowany, to może jednak wróci coś kupić. W ogóle słynna uprzejmość dawnych sprzedawców miała w rzeczywistości powody zdecydowanie pragmatyczne. I po długich latach peerelu uprzejmość ta wraca.

      Jeszcze jedno - często bywa tak, że sprzedawca (czy kasjer) jest przeszkolony w tym, co ma mówić i wtedy nie ma z jego strony żadnej inwencji. Tak mu poleciło zwierzchnictwo.
      • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 10:29
        Alez ja sie nie doszukuje podtekstów ależ bożbroń. I wiem że po prostu jest to polecenie odgórne. Pisałam tylko o osobistym odczuciu jakiego doświadczyłam. jakos mi sie tak wkodowało że dowidzenia mówi kto wychodzi a nie kto zostaje na miejscu i ciekawa jestem opinii innych. Dla mnie jest to stuacja na tyle niekomfortowa że teraz juz obsesji dostałam i wszedzie mówię to dowidzenia, nawet jeśłi mam dłuuuga kolejkę za sobą. Wciąz uważam że jest to przerost formy nad treścia ale niech tam.
        • b-b1 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 10:52
          Nawet do głowy by mi nie przyszło, że długa kolejka ma jakiś związek z moim "do widzenia"big_grin
          Czyli tak jak u Ciebie-mam coś wkodowane odruchowe "do widzenia" zaraz po dziękuję.
          I analogicznie-nie czuję się niekomfortowo, jeśli wchodząc do windy osoba będąca już w środku mówi mi dzień dobry, zanim zdążę ją zobaczyć, a tym bardziej otworzyć usta(skupiam przez ułamek sekundy wzrok na tym, czy winda rzeczywiście stoi za drzwiami i czasami się tak zdarza).
          Podnoszę wzrok i odpowiadam z uśmiechem.
          • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 11:09
            Z tym wkodowaniem ma właśnie owa kolejka coś wspólnego smile Ponieważ dostajemy reszte którą musimy włożyć do portmonetki, reszta jest w banknotach i bilonie, zatem zanim ja włozymy chwile to trwa. W przypadku kolejki najprostszym wyjściem jest przesunąć się na bok kontuaru żeby nastepna osoba( u mnie w aptece niemal zawsze jest kolejka) żeby farmaceutka mogła obsluzyc nastepna osobę. Mnie po prostu nie pasuje powiedzenie dowidzenia kiedy się przesuwam (bo przeciez jeszcze tam jestem), nie pasuje mówienie dowidzenia kiedy kobieta jest zajęta nastepna osoba, bo jej przeszkadzam, nie pasuje w koncu tkwienie z otwarta portmonetką przy okienku, wsadzanie kasy i portmonetki do torebki kiedy transakcja juz jest zakonczona bo zabieram czas. Także nie wiem kiedy to dowidzenia mam mówić w takiej sytuacji.
            • b-b1 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 11:25
              To już wiem o co chodzi!
              Ja nie płacę gotówką od lat-sprzedawca zajęty jest moją płatnością-bo chwilę zajmuje obsługa terminala. Ja zdążę wtedy spakować zakupy-więc wydruk i paragon dostaję jak już jestem gotowa do wyjścia-stąd brak u mnie rozkminiania czy przeszkadzam przy obsłudze następnego klienta-bo pomimo kolejki mamy do końca ze sobą kontakt- dostaję paragon/wydruk-dziękuję i mówię do widzenia.
        • matylda1001 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 11:30
          Polecenie odgórne, jak to, które nakazuje telefonicznym dręczycielom zwracać się do dręczonego po imieniu? smile Dawniej, żeby wykonywać zawód sprzedawcy należało skończyć zawodową szkołę handlową, teraz "wystarczą" studia wyższe, wszystko jedno jakie. Sprzedawcy niewiele wiedzą o tajnikach swojego zawodu, za to mają nabite do głowy różne nowomodne zasady, które nie mają nic wspólnego ani z dobrym wychowaniem ani z logiką. "Do widzenia" przy odejściu od kasy, chociaż w wykonaniu pani sklepowej niezgodne z s-v, to jednak ma jakieś logiczne uzasadnienie, ale jakie uzasadnienie ma "dzień dobry" po moim dojściu do kasy, kiedy to w sklepie przebywam już długo i kasa jest ostatnim elementem do pokonania a myślami jestem już na parkingu?
          W ogóle obsługa w polskich sklepach ogólnie leży i kwiczy. Taki np. sklep z butami/ubraniami. W sklepie dwie sprzedawczynie - jedna siedzi za ladą a druga stoi w innej części sklepu i... GADAJĄ!... głośno, bez skrępowania, nie zwracając uwagi na oglądających towar klientów omawiają różne prywatne sprawy albo obgadują koleżanki z sąsiedniego sklepu. Na prywatnych studiach z marketingu i zarządzania w Pipidówce Górnej nikt ich nie uczył jak powinien zachowywać się sprzedawca a w domach rodzinnych nikt ich nie nauczył kultury.
          • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 11:36
            Dzieńdobry powinien mówić klient bo on przybywa do kasy. Dla mnie to zawsze było oczywiste nawet za czasów samów społem.
            • alabard Kasjerka gospodarzem 30.07.16, 12:08
              baba67 napisała:

              > Dzieńdobry powinien mówić klient bo on przybywa do kasy.

              Oj! Nie zupełnie.
              Pierwszy wita gospodarz. Ekspedientka - kasjerka jest gospodarzem.
        • alabard Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 11:52
          baba67 napisała:

          >Pisałam tylko o osobistym odczuciu jakiego doświadczyłam. ja
          > kos mi sie tak wkodowało że dowidzenia mówi kto wychodzi a nie kto zostaje na m
          > iejscu i ciekawa jestem opinii innych.

          Coś w tym jest, o czym mówi baba67.

          W takiej sytuacji "do widzenia" może nawet zabrzmieć impertynencko.
          Na zasadzie: - Żegnam! DO WIDZENIA! Powtarzam: DO WIDZENIA!

          Już chyba lepsze, choć pod względem językowym kompletnie bez sensu, jest biedronkowe - "zapraszamy ponownie".
          • viridiana73 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 21:18
            "Już chyba lepsze, choć pod względem językowym kompletnie bez sensu, jest biedronkowe - "zapraszamy ponownie". "

            A wiesz, że i ja zwróciłam uwagę na nielogiczność tego sformułowania? Ponownie to ja mogę odwiedzić sklep, a zaproszenie jest pierwsze i jedyne, a nie "ponowne". Zastanawiałam się nawet, jak to poprawnie ująć; wymyśliłam: "Zapraszamy na kolejne/ ponowne zakupy!"
    • milamala Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 11:15
      Nie czuc sie urazona, bo pewnie kasjerki maja takie wlasnie instrukcje grzecznosciowe a nie'zeby klienta nauczyc grzecznosci". Mowic "dowidzenie"jak sie wychodzi, bo znowu co to szkodzi.
      • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 11:31
        Nie czułam sie urażona bo wiedziałam że nie ma złych intencji. Czułam się dziwnie tyle.
        • alabard Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 12:11
          I miałaś rację.

          O wiele lepsze by było - "miłego dnia, (życzę), (dla pani)", bo niesztampowe.
    • agulha Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 12:00
      A jak Wam się podoba wprowadzona ostatnio instrukcja, że pracownik banku musi wstać, kiedy kolejny klient podchodzi do stanowiska?! (Widziałam już w PKO BP i BZW BK, personel potwierdza, że to nakaz).
      Mnie osobiście to się zupełnie nie podoba. Takie wstawanie z pozycji siedzącej, która jest w tym przypadku pozycją "roboczą", to tylko utrudnianie życia pracownikowi. Mnie by wystarczył uśmiech i powitanie.
      • alabard Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 12:17
        >A jak Wam się podoba wprowadzona ostatnio instrukcja, że pracownik banku musi wstać, kiedy kolejny klient podchodzi do stanowiska?!
        [...]
        > Mnie osobiście to się zupełnie nie podoba.

        O nie!
        Nie zgadzam się.

        To jest okazanie szacunku klientowi.
        To są podstawy s-v. Witamy się na stojąco.
        • 1234wxyz Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 12:52
          No chyba jednak nie zawsze. Kasjerka w markecie jakoś nie wstaje żeby Cię powitać, prawda? Pani na poczcie? Pracownik kantoru? Bileterka na dworcu? Pracownica punktu poboru opłat na autostradzie? Itd. itd... Sytuacja w banku jest analogiczna i zgadzam się że utrudnia życie pracownikom. Może jeszcze gdyby był to jakiś prywatny konsultant, a spotkanie miało dotyczyć czegoś ważnego - ok. Ale kiedy po prostu w kolejce czeka kilka osób, które przyszły zapłacić za gaz- uważam przymus wstawania za doskonale zbędny.
          • milamala Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 13:06
            Kasjerka w markecie nie wstaje, ale na znanym mi holenderskim podworku pracownik banku, urzedu miasta, lekarz wstaje podajac reke wita sie z klientem. Nie zwracalam uwagi na to jakos szczegolnie ale teraz jak sobie pomysle, to tak wlasnie jest, jak sie ma do zalatwienia jakas dluzsza sprawe niz "trzyminutowka" to pracownicy w/w instytucji witaja sie a jak potrzeba to i przedstawiaja. Zawsze przy powitaniu wstaja.
            • 1234wxyz Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 13:09
              No i to ma jakiś sens, natomiast wymaganie od kasjera w banku żeby wstawał przy każdym kliencie/petencie, który chce zapłacić rachunek, albo podchodzi z problemem typu "czy może mi pan dać jakieś ulotki o kontach oszczędnościowych?" jest po prostu utrudnianiem mu pracy, podobnie jak utrudniałoby to pracę we wszystkich powyżej przeze mnie przytoczonych przykładach.
              • alabard Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 05:16
                1234wxyz napisał(a):

                > No i to ma jakiś sens, natomiast wymaganie od kasjera w banku żeby wstawał przy
                > każdym kliencie/petencie,

                Ale właśnie o to chodzi!
                Aby klient nie czuł się jak petent.
                Kobieta, mężczyzna za ladą, którzy tego nie rozumieją do pracy w banku się nie nadają.

                > który chce zapłacić rachunek, albo podchodzi z probl
                > emem typu "czy może mi pan dać jakieś ulotki o kontach oszczędnościowych?"

                Pracownik, który tylko w takiej sytuacji wręcza ulotkę jest do natychmiastowego zwolnienia.
                Chciałem tylko zauważyć.

                > jest
                > po prostu utrudnianiem mu pracy, podobnie jak utrudniałoby to pracę we wszystk
                > ich powyżej przeze mnie przytoczonych przykładach.

                Petent w banku powinien przede wszystkim nie utrudniać pracy. Dobre!
                Najlepiej aby w ogóle nie przychodził i nie zaburzał toku picia kawy.
            • bramstenga Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 09:00
              Serio? Pracownik banku czy urzędnik pierwszy wyciąga łapę do klienta?
        • chris1970 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 18:17
          W firmie, w której pracowałem, przed wojną był taki obyczaj, że pracownik jak rozmawiał przez telefon z przełożonym, to rozmawiał na stojąco.
          Generalnie zmieniają się konwenanse co pokolenie. Tak mi się wydaje.
          Odnośnie omawianego wątku.
          Rację ma Alabard, ponieważ:
          - klient jest wchodzącym do sklepu i powinien poczekać na odzew obsługi sklepu kiedy będzie gotowa do obsługi klienta. To samo dotyczy kasjerek, bo to kasjerka cały czas jest przy kasie, a klient dochodzi do kasy.
          Przy pożegnaniu, zasada jest taka, że to klient mówi pierwszy do widzenia, ponieważ to on decyduje czy zamierza korzystać z usług sklepu. Słowami do widzenia, sugeruje, że czuje się obsłużony i zamierza wyjść ze sklepu. Do sprzedawca jest do dyspozycji klienta i czeka na pożegnanie. Gdyby sprzedawca pożegnał klienta słowami do widzenia, to oznaczałoby, że wizyta klienta powinna dobiec końca i nie będzie dłużej obsługiwany.
      • shmu Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 03.08.16, 23:08
        Mnie tez wystarczy usmiech i przyjemne i profesjonalne traktowanie. Natomiast bedac pracownica banku chetnie bym od czasu do czasu wstala i rozprostowala nogi, wiec nie narzekalabym na ten przepis.

        Kolejny zwyczaj to w sklepach, ktore chca uchodzic za bardziej luksusowe sprzedawcy podaja torbe z zakupami nie przez lade, ale wychodza, zeby wreczyc ja klientowi przed lada. Taka koronacja smile zawsze mam ochote powiedziec ,,no bez przesady'', ale sie smieje, dziekuje i mowie ,,do widzenia''.
    • demodee Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 13:05
      "Do widzenia" wypowiedziane przez sprzedawcę jest idiotycznym zabiegiem. Żegna się ten, który opuszcza pomieszczenie, osoba pozostająca tylko odpowiada na pożegnanie. Sprzedawcy powinno zależeć na tym, żeby klient jak najdłużej pozostawał w sklepie, bo może coś jeszcze kupi i sprzedawca zarobi. Dla mnie to jest niegrzeczne, jakby sprzedawca ograniczał mi czas przebywania w sklepie, na zasadzie "zapłaciłaś, to spadaj!".

      No chyba, że to sprzedawca opuszcza sklep, bo skończyła się jego zmiana, ale powinien powiedzieć "do widzenia, życzę miłego dnia, teraz zajmie się panią koleżanka".
      • 1234wxyz Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 13:17
        Pracowałam jako sprzedawca, w zyciu nie pomyślałabym że mówiąc pierwsza "do widzenia" jestem niegrzeczna. Jeżeli miałam kolejkę kilku osób przy kasie, to kasując i wydając resztę dziękowałam i mówiłam "do widzenia", nie było moim celem "ograniczanie komuś czasu przebywania w sklepie", po prostu się żegnałam, co uważam za kulturalne dużo bardziej niż mówienie "dziękuję" i czekanie aż klient pożegna się pierwszy, zwłaszcza jeżeli za nim byli kolejni klienci, którymi musiałam się zająć. Jeżeli klient był w sklepie JEDEN, sam, to mówiłam "do widzenia" dopiero kiedy był przy drzwiach, ale to inna sytuacja, zresztą nie zawsze możliwa do zrealizowania (np. w dużych sklepach typu H&M)
        • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 13:28
          I naprawde nie miałas takich myśli (mówiąc do widzenia klientowi przy drzwiach)"nikt go nie wychował to może ja spróbuję''? Bo to jednak na logike osoba wychodząca powinna mówić do widzenia. Nie byłaś niegrzeczna, nie taka idea mi przyświecała. Bardziej chodziło mi o to że dyrektywy bywaja kulturowo niespecjalnie wpisujące się.
          • 1234wxyz Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 13:42
            Nie miałam nigdy takich myśli. Zdarzały się typy klientów, o których myślałam wybitnie źle, ale to były np. kobiety, które na wyraźne "dzień dobry" potrafiły obrzucić człowieka wzrokiem pogardy i odpowiedzieć: "tak tak.. Pokaż no mi te buty z wystawy" big_grin O klientach, którzy po prostu wychodzili bez pożegnania myślałam po prostu że są rozkojarzeni albo nie przywiązują wagi, zresztą po jakimś czasie o takich rzeczach w ogóle się nie myśli. Mogę zapewnić że żaden sprzedawca mówiąc "do widzenia" nie myśli o tym żeby kogoś uczyć kultury. Mówiłam "do widzenia" bez specjalnej analizy czy tak wypada czy nie, po prostu taki nawyk - ktoś "ode mnie" wychodzi, nic nie mówi więc to ja go pożegnam. Swoją drogą uważam że każdy człowiek powinien przez jakiś czas popracować w sklepie/knajpie itp. To jak szkoła życia big_grin
            A przy okazji - w większości sieciówek obowiązuje praktyka witania klientów przez sprzedawcę, co z punktu SV też jest raczej bez sensu, bo przecież wita się wchodzący. Miałam kiedyś sytuację, kiedy klientka podziękowała mi za to że powiedziałam "dzien dobry", bo "taka zamyślona jestem i wlazłam nic nie mówiąc, pewnie było pani przykro" big_grin
            • droch Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 00:15
              > A przy okazji - w większości sieciówek obowiązuje praktyka witania klientów przez
              > sprzedawcę, co z punktu SV też jest raczej bez sensu, bo przecież wita się wchodzący

              Wita zawsze gospodarz lub, w tym wypadku, osoba działająca w jego imieniu, czyli personel sklepu.
            • azm2 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 22:21
              1234wxyz: "A przy okazji - w większości sieciówek obowiązuje praktyka witania klientów przez sprzedawcę, co z punktu SV też jest raczej bez sensu, bo przecież wita się wchodzący."

              Na pewno bez sensu? Sprawdź w "Lalce", jak zachowywali się Wokulski jako właściciel sklepu i Rzecki jako główny subiekt.
              • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 01.08.16, 08:28
                Witanie przez sprzedawcę jakoś mi pasuje, może przez tradycje handlową właśnie. Przypomniałam sobie opowiadanie jak można i w tym przegiąć na tyle że z grzecznością ten gest nie ma nic wspólnego. Znajoma była pare lat temu w Egipcie i spragniona kolorytu lokalnego zapuściła się (na szczęście z mężem) w uliczke handlową.No i nie dało się przejśc-właściciele sklepików wychodzili przed swoje geszefty, głosno krzyczeli lapali ją za rękaw, ciagnęli do środka, kobieta była PRZERAŻONA , na szczęście małżonek postawny i jakos sie stamtąd szybko wydostali.
                Inna historia bardziej lajtowa -duże miasto , dzielnica portowa, wąskie chodniki dużo knajpek , rodzina z dzieckiem przechodziła tam krokiem niespacerowym bo spieszyli sie na prom. Niemal przed wszystkim knapkami na chodniku stał kelner i mówił im Goodafternoon. Poczuli sie bardzo nieswojo, może gdyby szli sobie krokiem spacerowym w porze lunchu miałoby to jakis sens, a tak było to naprawde dziwaczne.
    • mika_p Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 13:44
      Tez zauważyłam. W moim przypadku to tzw. saloniki prasowe, ale nie tylko. I też się czuję wypraszana, jak Demodee.
      No bo tak: wchodzę, jestem tylko ja, więc kupuję, po co przyszłam, bo znając moje szczęście, zaraz by była kolejka smile a potem jeszcze lubiłam wolnym krokiem kierowac się ku wyjściu, zerkając na półki, czasami wracając w celu drugiej transakcji. A po takim "do widzenia" czuję, że mam wyjść - no to wychodzę. Gdybym sięgnęła po cos z półki, to znowu mam powiedzieć "dzien dobry" podchodząc do lady?
      • hybriska Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 05:39
        Ja wtedy mówię coś w stylu "i jeszcze to poproszę" wink
    • viridiana73 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 30.07.16, 21:29
      Dla mnie to "Do widzenia!" od kasjerki jest mało grzeczne, choć właśnie grzeczne w założeniu miało być. Obserwuję to często w pewnym dyskoncie; kasjerka mówi: "Dziękuję, do widzenia!" a klient odpowiada, po czym jeszcze chowa resztę, paragon, nierzadko zakupy. I wychodzi tak, jakby ta kasjerka- obsługująca już kolejną osobę- mówiła nie "Do widzenia", a "Idź już koleś, zbieraj się z tej lady, bo ja mam następnego klienta, a ty mi zawadzasz". Zapewne ktoś mi powie, że w takim razie kasjerka może poczekać, aż klient się spakuje; nie, nie może, sprawdzone u źródła, szybkość kasowania jest narzucana i sprawdzana.
      • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 09:11
        W supermarkecie do którego zwykle chodzę kasjerzy mówia przy podawaniu reszty mówią-dziekuję , miłego dnia, ja odpowiadam: dziekuję,wzajemnie dowidzenia i tak jest najlepiej , bo milego dnia nie kojarzy się tak bardzo z wychodzeniem, nie jestem przy zadnym kontuarze zatem kiedy mówie do widzenia , kasjer sie odwraca do następnego klienta , ja upycham kasę odchodząc 2 kroki od miejsca gdzie kladzie sie towar i jest logicznie. W aptece niestety w sytuacji kolejki nie bardzo wiem kiedy to dowidzenia powiedzieć.
    • annthonka Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 15:33
      Nie bardzo rozumiem zależność pomiędzy "do widzenia" a długością kolejki za Tobą. Przecież wypowiedzenie tych dwóch słów trwa nie więcej niż sekundę.
    • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 18:22
      To przeczytaj jeszcze raz.
      • annthonka Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 19:22
        Nie ma takiej potrzeby. Raczej nie zrozumiem tłumaczenia braku dobrych manier koniecznością zaoszczędzenia jednej sekundy czasu.
        • baba67 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 31.07.16, 19:43
          Nie rozumiesz zupełnie o co chodzi. Skoro przeczytałaś jak twierdzisz wszystkie wpisy a dalej nie wiesz dlaczego to ja nic na to nie poradzę bo jasniej tlumaczyć nie umiem.Większośc(nie licze trolli) zrozumiała i to mi wystarczy.
    • alabard W szwajcarskim banku 31.07.16, 21:41
      agulha 30.07.16, 12:00
      A jak Wam się podoba wprowadzona ostatnio instrukcja, że pracownik banku musi wstać, kiedy kolejny klient podchodzi do stanowiska?! (Widziałam już w PKO BP i BZW BK, personel potwierdza, że to nakaz).
      Mnie osobiście to się zupełnie nie podoba.
      ____________________________________

      Szwajcaria żyje z banków, więc może jej przykład coś wniesie.

      Dawano, dawno temu byłem klientem szwajcarskiego banku Basler Kantonalbank - Bank Kantonu Bazylea.

      Kasjer - urzędnik tego banku nie musiał wstawać, gdy do niego podszedłem, bo on cały czas stał.
      Bank był pusty - ja byłem jago jedynym klientem na sali operacyjnej.

      Kto pierwszy powiedział "dzień dobry"?
      Kasjer:
      - Gruetzie mittaindarn (w hochdeutschu to mogłoby znaczyć - pozdrowienia wzajemne, na wzajem; W Szwajcarii przyjęty sposób mówienia dzień dobry)
      - Ka i behiflilg sai (Kann ich behilfich sein? Czym mogę służyć) Przepraszam, ale w ortografii Schwitzre Tuutsch nie jestem dobry.
      Ja odruchowo: - Gruetzie mittaindarn. Dalej: - Guten Tag.
      To był sygnał dla kasjera, że będziemy rozmawiać w Hochdeutsch, a nie w Schwitzere Tuutsch.

      Dalej rozmowa toczyła się w nienagannym z Hochdeutschu z jego strony. Miał swój akcent szwajcarski, co tylko ułatwiało komunikację, bo Szwajcarzy tak jak Polacy wymawiają na przykład "warczące r".


      Dobra, wracamy do samego stylu obsługi.

      Nie było z jego strony żadnego mizdrzenia się.
      Nie było uśmiechów na twarzy ani jakiś innych serdeczności. Był chłód, ale też pełne zaangażowanie.
      Cały czas postawa na stojąco.
      Gdy miał do wypełnienia papiery, powiedział:
      - Przepraszam, ale teraz usiądę. Przeprosiny są zrozumiałe, bo on siadał, gdy ja wciąż stałem.

      I teraz skecz - "Owca w wielkim mieście" i zachowanie kasjera.

      Dostałem kartę do bankomatu i miałem wybrać własnoręcznie PIN-kod. I wybrałem.
      I postanowiłem przetestować kartę w bankomacie przy banku. Bankomat kartę kartę połknął, PIN-kod się nie zgadzał.
      Owca w wielkim mieście. Obciach niemożebny

      Reakcja kasjera? Kamienna twarz - nic się nie stało.
      - Możemy odzyskać pana kartę, ale to potrwa, bo bankomaty są otwierane tylko raz dziennie
      - Proponuję anulowanie starej i wystawienie nowej.
      - Czy będą dodatkowe opłaty
      - Nie będzie żadnych.
      - To ja poproszę.

      I jeszcze finał!
      Zamykanie konta.

      - Chciałbym zamknąć konto
      - Herr Alabard, dlaczego chce pan zamknąć u nas konto? Może bank jest w stanie coś zrobić, aby pan u nas pozostał?

      A ja wycofywałem coś ze 2000 CHF! big_grin

      • en-n Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 00:37
        Zrywanie się z krzesła przy każdym kliencie niczego nikomu ne ułatwia, a tylko wydłuża czas obsługiwania. Podstawowym narzędziem pracy kasjera bankowego jest komputer, który raczej trudno obsługiwać na stojąco. Od kasjera oczekuję profesjonalnej i grzecznej obsługi, a nie okazywania szacunku przez stanie. Zresztą w wielu bankach są krzesła dla klientów przed biurkiem kasjera, więc jest równość.
        • minnidar Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 00:51
          en-n napisał(a):

          > Zrywanie się z krzesła przy każdym kliencie niczego nikomu ne ułatwia, a tylko
          > wydłuża czas obsługiwania. Podstawowym narzędziem pracy kasjera bankowego jest
          > komputer, który raczej trudno obsługiwać na stojąco. Od kasjera oczekuję profes
          > jonalnej i grzecznej obsługi, a nie okazywania szacunku przez stanie. Zresztą w
          > wielu bankach są krzesła dla klientów przed biurkiem kasjera, więc jest równoś
          > ć.

          I taki typ ekspedientki do banku się nie nadaje.
          Bank nie potrzebuje takich ekspedientek.

          Z takim podejściem do klienta jesteś pierwsza na liście do zwolnienia. Chyba, że realizowałabyś plan sprzedaży. Przy takim podejściu do klienta nie zrealizujesz żadnego planu sprzedaży nawet w 25%.
          • azm2 Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 09:05
            W banku nie istnieje stanowisko pracy "ekspedientka". W banku są okienka kasowe, w których wpłacasz/wyjmujesz pieniądze. Przed okienkami nie ma krzeseł dla klientów, natomiast jest kilka krzeseł dla klientów czekających w kolejce. Jest też obsługa klienta z biurkami/ladami, gdzie załatwianie sprawy może trwać pół godziny, więc klient siedzi na krześle. Dla mnie pracownik obsługi klienta nie musi zrywać się z krzesła, gdy ja podchodzę. Załatwiam, co mam do załatwienia, a na pytanie, czy może potrzebowałbym jakąś pożyczkę, odpowiadam "Dziękuję, nie jestem zainteresowany".
            • minnidar Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 19:32
              azm2 napisał:

              > W banku nie istnieje stanowisko pracy "ekspedientka".

              Oczywiście, że istnieje, tylko sobie tego nie uświadamiasz.
              Każdy pracownik banku ma obowiązek SPRZEDAWANIA produktów bankowych.

              > W banku są okienka kasowe
              > , w których wpłacasz/wyjmujesz pieniądze.

              Jak wpłacasz, to obowiązkiem ekspedientki jest sprzedaż lokaty.
              Jak wypłacasz - to sprzedaż pożyczki.


              > Dla mnie pracownik obsługi klienta nie
              > musi zrywać się z krzesła, gdy ja podchodzę. Załatwiam, co mam do załatwienia,

              A pamiętasz taką reklamę PLUSa.
              - Co ta pani robi na palmie?
              - To ja, nieuświadomiona potrzeba klienta.

              Obowiązkiem kobiet za ladą w banku jest uświadamianie nieuświadomionych potrzeb klienta.


              > a na pytanie, czy może potrzebowałbym jakąś pożyczkę, odpowiadam "Dziękuję, nie
              > jestem zainteresowany".

              Odpowiadasz tak, bo oferta została ci przedstawiona w niewłaściwy sposób.

              Do łez śmieszą mnie takie wisty słowne kobiet za ladą.
              Wpłacam pieniądze na swoje konto, a ona proponuje mi pożyczkę.
              Wypłacam pieniądze z konta, a jest mi oferowana korzystna lokata.
            • agulha Re: W szwajcarskim banku 05.08.16, 22:03
              Nie wiem, w jakich bankach bywasz. W tych, w których zdarzyło mi się być ostatnio (np. dwa oddziały WBK, dwa PKO) krzesło dla klienta jest zawsze - zarówno przy stanowiskach obsługi bezgotówkowej, jak i kasy.
          • en-n Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 09:58
            Ciekawe, ciekawe. Do banku chodzę dość często i widzę tam wciąż te same panie, które jakoś uniknęły zwolnienia, mimo że nie stają na baczność na mój widok.
            • minnidar Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 19:35
              A dyrektorzy tych oddziałów wciąż są ci sami, czy zostali zwolnieni, bo ich oddział nie realizował planów sprzedażowych?
              • en-n Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 21:13
                Nie wiem, nie interesuje mnie to. Ale możesz przeprowadzić kontrolę i zwolnić wszystkich.
                • minnidar Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 21:22
                  Szkoda, że nie wiesz. Szkoda, że nie wiesz jak funkcjonują banki. Ostatecznie jesteś ich klientką - owieczką do strzyżenia.
                  • en-n Re: W szwajcarskim banku 03.08.16, 22:15
                    Wiem, jak funkcjonują banki. Ale ty wiesz lepiej. Wszystko wiesz lepiej.
    • shmu Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 03.08.16, 23:01
      Wcale mi nie przeszkadza - jest to w jakis sposob zakonczenie naszego ,,widzenia'' przy kasie i wcale nie odbieram tego jako wyproszenie ze sklepu albo pouczenie.

      W sklepach przeszkadzaja mi panie, ktore podchodza co 2 minuty pytajac w czym pomoc. Zniecheca mnie to zupelnie do robienia zakupow w danym sklepie.
      • minniemouse Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 04.08.16, 01:02
        A to wiesz co, to przypomnij sobie czasy kiedy za niesmiala prosbe o podanie towaru z polki dostawalo sie op..l "co mi tu pani glowe zawracasz! nie widzisz ze ja na telefonie jestem!".

        Zaraz przestaniesz narzekac big_grin

        Minnie
        • minnidar Teksty z personelu sklepów z PRL 04.08.16, 22:44
          minniemouse napisała:

          > A to wiesz co, to przypomnij sobie czasy kiedy za niesmiala prosbe o podanie to
          > waru z polki dostawalo sie op..l "co mi tu pani glowe zawracasz!

          Tak było, tak właśnie było!
          - Pan mi tu głowę zawraca, a ja mam klientów do obsłużenia!
          - Pan mi zmniejsza moją wydajność pracy!

          Teksty niewymyślone. To są teksty usłyszane.
        • agulha Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 05.08.16, 22:00
          U nas to już przeszłość, a na takim Cyprze Północnym w sklepiku z obuwiem to mnie spotkało dwa lata temu. Wchodzimy do sklepu, oglądamy towar i ustawiamy się przed sprzedawczynią w pozycji wyczekującej. Ona gada przez komórkę (długo). W końcu usiłujemy jej coś powiedzieć, na co ona czyni ręką gest, żeby jej nie przeszkadzać.
          Oczywiście wyszłyśmy, ale zachodzę w głowę, jak taki ktoś uchował się w sklepie?
        • kora3 Re: Nowa tendencja w obsłudze klienta 06.08.16, 11:42
          Wiesz Minnie, ale Shmu ma rację ...Sprzedawca powinien reagować, gdy WIDZI, że klient pomocy OCZEKUJE, a nie napraszać się z nią. W takiej sytuacji klient czuje się przez sprzedawcę osaczany
      • minnidar Panie źle ułożone 04.08.16, 23:16
        shmu napisała:

        > W sklepach przeszkadzaja mi panie, ktore podchodza co 2 minuty pytajac w czym p
        > omóc

        Te panie nie wiedzą na czym polega rola sprzedawcy.
        Czy Ty wiesz, jak trudno jest zatrudnić ekspedientkę do sklepu z ciuchami?

        Zgłaszają się "panny", które uważają, że do sprzedaży ciuchów się nadają, bo mają modne tipsy. Dwa słowa i słoma zaczyna wypadać z butów.

        I taki towar zaczynamy uczyć s-v w obsłudze klienta.
        Taka koza czuje się zaskoczona:
        - Powiedziałam dzień dobry, jak mnie uczyli. a ona tylko obrzuciła mnie wzrokiem.

        Powyższe zdanie to jest cytat forumowiczki stąd.


        • matylda1001 Re: Panie źle ułożone 06.08.16, 12:02
          A jak to się mogło stać, że w porządnym sklepie z elegancką odzieżą damską pracuje młoda sprzedawczyni która nosi spodnie biodrówki, krótką bluzeczkę a między tymi dwoma elementami garderoby widać "oponkę" i błyszczący kolczyk w pępku? Ta pani nie musi nawet buzi otwierać żeby klient wyrobił sobie zdanie na temat właściciela sklepu, który wybrał sobie taką pracownicę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka