Dodaj do ulubionych

Dziecko ma zawsze "rację" - teraz które?

06.10.16, 10:35
Zapytanie szczególnie do tych, co to zawsze "stają" po stronie dziecka, co by się nie działo...
Po której stronie stajecie, gdy konflikt interesów jest na linii: dziecko - inne dziecko.
Sytuacja taka: do klatki schodowej gdzie mieszka m. in. rodzina z 4 - miesięcznym chorym dzieckiem sprowadza się inna rodzina z dziećmi, z których jedno -około2- latek niemożliwie hałasuje idąc z rodzicem/rodzicami po klatce. Po prostu wrzeszczy w niebogłosy. Hałas ten budzi chorego 4- miesieczniaka i rozdrażnia go. Matka malucha kila razy zniosła mężnie sprawę, za którymś wyszła na klatkę i poprosiła o uciszenie dziecka. Ojciec wziął je na ręce - przesłało wrzeszczeć. Sadziła, że dotarło do rodziców 2- latka, że krzyki ich dziecka przeszkadzają innym. Ale myliła się niestety. Sytuacja się powtórzyła, znów wyszła, tym razem mama dziecka powiedziała, że to dziecko przecież, a ona go nosić nie będzie bo ciężkie. Tamta tłumaczyła, ze też ma dziecko- malutkie i chore i te hałasy realnie przeszkadzają. Spotkała się ze wzruszeniem ramionami. Wrzaski sa ma się rozumieć poza godzinami zwyczajowej ciszy nocnej. Inni sąsiedzi też je słyszą i też sa dla nich drażniące, ale pracująca wiekszośc ma szansę słyszeć je 1-2 dziennie i owszem przyjemnie to nie jest, ale nie utrudnia tak życia, jak matce chorego malucha i jemu samemu.
pytanie: interes, którego z dzieci jest ważniejszy? Którzy z rodziców powinni postarać się być bardziej wyrozumiali dla dziecka drugiej strony?
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz które? 06.10.16, 11:04
      Udajesz wielkie zainteresowanie opinia tych stojacych po stronie dzieci?
      G..uzik ci wierze!

      Najlepiej sama zrob gleboka analize sytuacji wte i nazad tak skrupulatnie ze 100 razy i dojdziesz do jedynegp slusznego wniosku.
      A wniosek ten jestem w stanie przewidziec zanim zaczniesz debatowac sama z soba.
      Nie wiem tylko gdzie ukryc koperte z prawidlowa odpowiedzia big_grin
    • majaa Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz które? 06.10.16, 12:24
      Wprawdzie pytanie skierowane niekoniecznie do mnie, bo bynajmniej nie zawsze "staję po stronie dziecka, co by się nie działo", ale mimo to się wypowiemwink Dla mnie ta sytuacja jest oczywista - rodzice powinni mitygować hałasującego dwulatka, ponieważ przeszkadza innym. Po prostu smile
      • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 06.10.16, 12:33
        smile No właśnie dlatego podałam sprawę pod dyskusję, że fakt iż przeszkadza INNTM nie jest wg niektórych oczywistą przesłanką do mitygowania. Jeśli przeszkadza choremu, staruszkowi, pracującemu na zmiany DOROSŁEMU, to nie przeszkadza, bo jest dzieckiemsmile Tu przeszkadza dziecku i zonk- nie wiadomo co powiedzieć smile - mowa teraz rzecz jasna nie o Tobie smile
        • rock-1 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 06.10.16, 13:43
          Chciałaś napisać " cokolwiek by się działo", prawda?
          • yoma Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 06.10.16, 16:38
            wink
      • pavvka Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 06.10.16, 19:54
        majaa napisała:

        > Wprawdzie pytanie skierowane niekoniecznie do mnie, bo bynajmniej nie zawsze "s
        > taję po stronie dziecka, co by się nie działo", ale mimo to się wypowiemwink Dla
        > mnie ta sytuacja jest oczywista - rodzice powinni mitygować hałasującego dwulat
        > ka, ponieważ przeszkadza innym. Po prostu smile

        Co do zasady zgoda, ale dwulatek może być obiektywnie trudny do kontrolowania. Rodzice powinni podjąć rozsądny wysiłek żeby nauczyć go zasad współżycia społecznego, ale nie można oczekiwać że dziecko w tym wieku będzie się zawsze zachowywało wzorowo.
        • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 13:03
          Oczywiście! Tylko, że jest kolosalna róznica pomiędzy sytuacją, gdy rodzic stara się zapanować nad dzieckiem i mu nie wychodzi, a taką, gdy uważa, że nie musi nic robić, bo jego dziecku wszystko wolno, gdyż jest jego dzieckiem. Sądzę, że 99,9 proc. sytuacji konfliktowych związanych z rodzicami dzieci dotyczy tych, którzy mają właśnie taka postawę.
    • milamala Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz które? 06.10.16, 14:02
      Pytanie komu ow halas przeszkadza? Niemowlakowi zy bardziej rodzicom niemowlaka a niemowlaka uzywaja w charakterze miecza do walki o spokoj. Kiedys stalam przy kasie na basen i pani probowala mi wytlumaczyc system karnetowy do wejscia i nagle za mna zaczal krzyczec na oko ok. 20 letni chlopak, ze co to za rozmowy jak tu niemowle czeka. Zdumiona spojrzala na ... spiace niemowle, jego spokojna mamusie i awanturniczego 20laka, uswiadomilam go, ze nie rozmawiamy z pasia kasjerka o pogodzie oraz poprosilam go o uspokojenie sie aby nie obudzil tego 'niecierpliwiacego sie" niemowlaka.

      Niemowleta wlasnie zwykle dobrze znosza placz innego dziecko, czesto nawet placz czy odglosy innego dziecka potrafia ich uspokoic, zainteresowac, tak, ze same sie wyciszaja.
      Niestety jak sie sasiaduje z rodzina z dziecmi to zupelnej ciszy oczekiwac nie mozna, tak samo jak sie mieszka z dziecmi to oczekiwanie porzadku tez jest raczej niemozliwie. Zawsze uwazalam, ze jak chcesz miec calkowity spokoj i cisze to wyprowadz sie tam gdzie mieszkaja starsi ludzie, jesli chcesz miec porzadek to nie staraj sie dziecko.
      Z opisu nie mozemy wywnioskowac czy halas jest ponad miare (co to zreszta i dla kogo to oznacza?) czy jest jednak dopuszczalny?
      Jedno jest pewne, nie lubisz dzieci, nie mieszkaja obok dzieci, bo nawet slowo "dziecko'bedzie cie draznilo i sklanialo do dziwnych wspisow na forach.
      • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 06.10.16, 14:24
        milamala napisała:

        > Pytanie komu ow halas przeszkadza? Niemowlakowi zy bardziej rodzicom niemowlaka
        > a niemowlaka uzywaja w charakterze miecza do walki o spokoj.


        Matka dziecka motywuje swoją interwencję tym, że dziecko ten hałas budzi i rozdrażnia. Chodzi o małe dzieciatko, w dodatku chore. Nie byłam przy tej sytuacji, ale wiem, że niemowlaka może zbudzić znacznie mniej natarczywy dźwięk niż krzyk o wysokiej częstotliwości i głosny.

        > Niestety jak sie sasiaduje z rodzina z dziecmi to zupelnej ciszy oczekiwac nie
        > mozna, tak samo jak sie mieszka z dziecmi to oczekiwanie porzadku tez jest racz
        > ej niemozliwie


        Wiesz, tu gdzie obecnie mieszkam większość ludzi ma dzieci. Mieszkam ru niemal 10 lat, więc obecni 12-15 latkowie jutu mieszkali mając 2-5 lat. nie przypominam sobie by którekolwiek z tych dzieci wrzeszczało idąc po klatce schodowej. Prawdę mowiac, to gdyby nie to, że zwyczajnie widywałam i widuje dzieci z mojej klatki, to nie wiedziałabym, że istnieją. a bezpośrednio nade mną mieszka rodzina z obecnie już 15 letnia panienka i 8 letnim synkiem.

        . Zawsze uwazalam, ze jak chcesz miec calkowity spokoj i cisze to
        > wyprowadz sie tam gdzie mieszkaja starsi ludzie, jesli chcesz miec porzadek to
        > nie staraj sie dziecko.


        Ja mam spokój mieszkając w pobliżu ludzi mających dzieci, zwyczajnie sa to kulturalni ludzie.

        > Z opisu nie mozemy wywnioskowac czy halas jest ponad miare (co to zreszta i dla
        > kogo to oznacza?) czy jest jednak dopuszczalny?


        Wiesz, klatki schodowe mają okreslona akustykę. Na ogół taka, ze jakiś dźwięk wydawany w mieszkaniu rozchodzi się na nich znacznie szerzej wtdawany wlasnie na klatkach. Nie mnie oceniac jaki to hałas. Gdybym takowy słyszała to ...pewnie bym słyszała. Sądze, ze by mi nie przeszkadzał, bo w czym skoro nie byłoby to w środku nocy. W biały dzień pewnie z uwagi na krótkotrwałość dla mnie byłby obojętny. Gdyby budził mi moje dziecko - byłby uciążliwy - proste.

        > Jedno jest pewne, nie lubisz dzieci, nie mieszkaja obok dzieci, bo nawet slowo
        > "dziecko'bedzie cie draznilo i sklanialo do dziwnych wspisow na forach.


        Alez ja lubię dzieci i mieszkam obok dzieci, a także często spotykam się z dziecmi zarówno prywatnie jak i zawodowo. Cosik sobie uroiłaś smile
        • matylda1001 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 06.10.16, 16:41
          kora3 napisała:

          > Matka dziecka motywuje swoją interwencję tym, że dziecko ten hałas budzi i rozdrażnia. Chodzi o małe dzieciatko, w dodatku chore. Nie byłam przy tej sytuacji, ale wiem, że niemowlaka może zbudzić znacznie mniej natarczywy dźwięk niż krzyk o wysokiej częstotliwości i głosny. <

          Myślę, że matka jest przewrażliwiona, pewnie nawet nie bez powodu. Chore, niespokojne dziecko trudno utulić więc na wszelki wypadek stara się zapobiec jego obudzeniu. Tymczasem ten dwulatek musiałby strzelać z armaty żeby taki maluch, śpiący zapewne w głębi mieszkania, w pewnej odległości od drzwi wejściowych miał się obudzić. Niemowlęta sprawiają wrażenie jakby w czasie snu nie docierały do nich żadne odgłosy. Pamiętam jak kiedyś z wielkim zdziwieniem przyjęłam do wiadomości fakt, że moja kilkumiesięczna, śpiąca wnuczka nie zareagowała na dzwięk wiertarki sąsiada. To jednak nie znaczy, że rodzice dwulatka mają prawo temat zlekceważyć. Trzeba uczyć dziecko prawidłowego zachowania wśród ludzi od najmłodszych lat.


          • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 06.10.16, 16:59
            Matti, jak matka mówi, ze dziecko się obudziło - nie mam powodów jej nie wierzyć.
            Spotkałam się już raz z podobną sytuacją. Moja koleżanka miała sąsiadów, których dzieci bardzo hałasowały na klatce idąc nią. Koleżanka jest rencistką, dorabia w domu i te hałasy ja budziły około 7 rano, choć mogłaby spokojnie pospać jeszcze. Ale nie zwracała uwagi rodzicom, bo ot dzieci to dzieci. Sama jest babcią dwójki bliźniąt i kiedy te do niej przyjechały z mamą (mieszkają daleko) niestety wrzaski dzieci sąsiadów je budziły sad No i wtedy uwagę zwróciła, spotkała się ze zrozumieniem, ale i ze zdziwieniem, bo dotychczas nikt nie interweniował w tej sprawie...
            • matylda1001 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 01:31
              Może się obudziło z innego powodu? Naprawdę, to raczej niemożliwe żeby niemowlę obudziło się z powodu hałasu na schodach. Co innego wnuczęta koleżanki, które (jak rozumiem) są trochę starsze i nieprzyzwyczajone do takich dzwięków. Swoją drogą małe dzieci zawsze hałasują na klatce, już chociażby dlatego że głośno mówią a na klatce schodowej jest ciekawa akustyka i dzieci szybko to zauważają. Mojemu wnuczkowi też tak się zdarzało, a i teraz też jeszcze chętnie by sobie pokrzyczał chociaż wie, że facetowi w poważnym wieku 4,5 roku już nie wypada wink Dzieci i wnuki sąsiadów też hałasują, taki przywilej małego człowieka i niewiele można na to poradzić. Owszem, trzeba pilnować, tłumaczyć ale nie nalezy spodziewać się natychmiastowego efektu.
              • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 09:31
                Matii - wnuki koleżanki miały wówczas około 7-8 miesięcy. I słyszałam akurat te dźwięki wydawane przez tamte dzieci - tyle, ze nie wówczas, gdy wnuki u koleżanki były, tylko wcześniej. Nie było to głosne mówienie tylko płacz+ pisk. Pomimo stępionego chorobą słuchu słyszałam to u niej w salonie, a sypialnię ma bliżej drzwi. Wcale mnie nie zdziwiło, gdy powiedziałą mi, iż obudziło to wnuczęta, choć w momencie kiedy ja to słyszałam podczas odwiedzin u niej nie było,to to jakieś uciążliwe - ot hałas na klatce ...
          • vi_san Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 07:45
            Abstrahując od opisanej sytuacji [bo też mniemam, że ów dwulatek musiałby się na tej klatce schodowej awanturować dłuższą chwilę, żeby hałas dotarł do uśpionego gdzieś w głębi mieszkania niemowlęcia]: miałam nieszczęście mieszkać koło takich rodziców "To tylko dziecko!". Mięli na stanie około czterolatka. No i ów młodzieniec wymyślił sobie zabawę: zbieganie po schodach z "przeciąganiem" po metalowych szczebelkach barierki czymkolwiek - w miarę możliwości metalowym, ale mogło być z twardego plastiku, drewna... Łoskot był, owszem, krótkotrwały, ale dość upiorny. Do tego nie było to raz, a za każdym wyjściem małego z domu! Czyli: idzie rano do przedszkola - łubudu, idzie na plac zabaw: łubudu, wraca do domu na "siku" i wychodzi: łubudu... Myślałam, że dostanę obłędu, a interpelowani w tej kwestii rodzice beztrosko wzruszali ramionami "To tylko dziecko!", "Przecież go nie zwiążę!", "Jak komu wadzi to niech na wiochę wyp...!"... Szczęściem mieszkali obok mnie krótko i wynieśli się innych uszczęśliwiać swoją latoroślą. Dodam też, że w klatce schodowej mieszka [i wówczas też mieszkało!] co najmniej kilkoro dzieci i jakoś ŻADNE ne miało problemów z pojęciem, że w częściach wspólnych zachowujemy się jak należy. Czy to znaczy, że żaden inny kilkulatek NIGDY nie krzyknął, nie załomotał czy nie "broił"? Oczywiście, że nie! Ale rodzice przynajmniej próbowali [zwykle ze skutkiem!] te negatywne zachowania strofować.
            I o tyle rozumiem matkę niemowlaka. Że ów dwulatek może przez klatkę schodową przechodzić często, piska za każdym razem i jeśli nawet "co któryś raz" wybudza jej chore dziecko - to ją szlag trafia, tym bardziej, że rodzice malucha mają rzecz w odwłoku i nawet nie próbują nic z krzykaczem zrobić.
            • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 09:39
              Vi - nie wiem czy chory malec może się obudzić pod wpływem głośnego dźwięku o dużej częstotliwości. Moim zdaniem - owszem. Klatki schodowe sa bardzo akustyczne. A z ta głębią mieszkania - wiesz, sa mieszkania o różnym usytuowaniu pomieszczeń. U mnie akurat sypialnia jest w głębi, ale znam mieszkania, gdzie mniejsze pokoje sa bliżej drzwi wejściowych.

              Tego dziecka nie słyszałam, więc nie wiem ...ale wspomniana tu moja kolezanka też miała sąsiadów - dzieci tak piszczace. I choć dopóki nie miałą wnucząt u siebie nie przeszkadzało jej to, to będąc u niej wielokrotnie je słyszałam. Piszczały tak od 4 piętra gdzie mieszkały i słychać je było z różnym natężeniem do parteru. U koleżanki mieszkanki piętra 2 bardzo głosno w biały dzień przy włączonym telewizorze. Pisk jest swoistym rodzajem dźwięku, ma wysoką częstotliwość wyjątkowo drażniącą. Rozmowa o tym samym natężeniu decybeli nie jest tak uciązliwa.
            • horpyna4 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 13:24
              "Jak komuś wadzi, to niech na wiochę wyp...!" - akurat w klatkach schodowych hałasuje właśnie wiocha. Po prostu ludzie, którzy jako dzieci nie byli wychowani w budynku wielorodzinnym, nie znają specyfiki klatki schodowej i jej własności akustycznych. Czyli właściwie nie jest to ich wina, raczej brak wyobraźni.

              Zresztą problem wcale nie dotyczy małych dzieci, tylko ich rodziców. Bo nie tylko dzieci hałasują. Dorosłym również zdarza się prowadzić głośne rozmowy pod cudzymi drzwiami, nie mówiąc już o wrzaskach przerośniętej młodzieży.

              Dawniej w tzw. kamienicach rodzice uczyli swoje dzieci, że klatka schodowa nie jest właściwym miejscem nie tylko do hałasowania, ale i do głośnych rozmów. W takiej kamienicy był też dozorca (nie żaden "gospodarz domu"), który pilnował porządku. I pewne zachowania były nie do pomyślenia.

              Obecnie osoby pozwalające swoim dzieciom na hałasowanie przede wszystkim nie zdają sobie sprawy, jak to może być uciążliwe dla innych mieszkańców. I jeżeli jest to tylko brak wyobraźni, to zwrócenie uwagi zazwyczaj skutkuje. Najwyżej zdziwią się, że "przecież dotychczas nikomu to nie przeszkadzało", ale postarają się nieco okiełznać swoje pociechy.

              Gorzej, jeżeli mamy do czynienia z absolutnym chamstwem. Taki ktoś po zwróceniu uwagi odpysknie i będzie potem jeszcze bardziej uciążliwy.
              • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 13:31
                masz pewnie rację, bo ja przyznam, ze nie przypominam sobie w ciągu mego ponad 40- letniego zycia takich sytuacji a już szczególnie nagminnych. A mieszkałam w 7 czy 8 miejscach już, zawsze w blokach. Owszem, no zdarza się, ze u sąsiadow imprezka i goście głośniej się zachowują idąc po klatce od nich, ale raz, że nie jakoś szczególnie głośno, a dwa, ze raz na jakiś czas i to nie jest problem. W ogóle teraz jak zauważam rzadko kto urządza huczne impry w domu, wiec ....
            • kora3 Z tą wiochą Vi 07.10.16, 14:21
              Są na świecie ludzie, którym "przeszkadza" literalnie wszystko, to znaczy zupełnie normalne funkcjonowanie innych. Pocieszające jest to, że odsetek takich dziwolągów jest stosunkowo niewielki, niestety są za to bardzo aktywni i przez to uciążliwi.
              Moi rodzice mieli, a obecnie mama ma takich sąsiadów. Nic im nie pasuje, wszystko przeszkadzasmile Każdy ma ich roszczenia gdzieś, bo sa absurdalne. No raz trafiło się młode małżeństwo, które sterroryzowali. Ale też im rychło uświadomiono, żeby się Adamsami nie przejmowali smile, bo jeśli im przeszkadza normalnie funkcjonująca spłuczka w ubikacji sąsiadów, to należy przestać sypiac w wucecie i tylesmile
    • koronka2012 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz które? 06.10.16, 23:14
      Cóż, to nie jest kwestia czyj interes jest ważniejszy, tylko czyjegoś braku kultury. Nawet jeśli niemowlę nie byłoby chore, czy wręcz żadne tam nie mieszkało, to jeszcze nie powód, żeby akceptować wydzieranie się na klatce.

      Ja nie jestem wyrozumiała na hałasy na klatce i w razie potrzeby zwracam uwagę sąsiadom na zachowanie ich dzieci. Mam wrażenie, że znaczna część rodziców ma wybitnie stępiony słuch...
      Naturalnie reaguję jeśli rzecz dotyczy dzieci z grubsza rozumnych, bo dla roczniaka jestem wyrozumiała. Od rodziców 2 latka oczekiwałabym, że będą uczyć dziecko zachowań społecznych, z różnym skutkiem rzecz jasna, ale że będą przynajmniej PRÓBOWAĆ.
      • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 09:40
        No też ojciec spróbowal, wziął dziecko na ręce. matka nie chciał, bo ciężkie. Myslę sobie, ze może to dziecko krzyczy, bo zwyczajnie ciężko mu jeszcze isc po schodach ...
        • fin-dus Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 14:44
          Och,wredna matka, nie chciala wziac na rece dwulatka! A fe! Niewazne, ze dwuletnie dziecko wazy ok.12 kg, a matka pewnie 50-55 i boli ją niemilosiernie kręgosłup lędzwiowy (noszenie dziecka moze oznaczac wycie matki z bolu). Urodzila? Niech niesie ten krzyz.
          A niewychowany dwulatek wrzeszczy, bo dzieci czesto wrzeszcza w tym wieku i aby wychowac to dziecko w miare dobrze, trzeba owe wrzaski zniesc. Matka niemowlęcia przekona sie k tym za rok-poltora, gdy bedzie miala ciągły wrzask o wszystko. O zakaz wnoszenia patykow do domu, o to, ze sama smiala otworzyc drzwi na klatke, o to, ze w ogole wchodza do domu, a dziecko chce na plac zabaw (z kupą w majtach) itp. Niech matka niemowlęcia poczyta o buncie dwulatka (ktory zapewne ją czeka), co radzę również założycielce wątku, która tez kiedys byla dzieckiem. Załozę się, że również wrzeszczała nie raz i nie dwa.
          Dla rodziców wrzask dziecka wcale nie jest przyjemny, tylko często w zaden sposob nie da sie dziecka uciszyc. I we wszystkich poradnikach piszą - nie reaguj, nie daj wymuszac dziecku niczego wrzaskiem, bo inaczej bedzie gorzej. Pisze to jako matka dwojki dzieci. Starsze przestalo wrzeszczec dawno temu, mlodsze osiąga akurat apogeum wrzaskliwosci. I co tu korciu robic? Zabic? Wyrwac język? Nocowac na dworze lub w samochodzie?
          • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 14:55
            Wiesz, tak się szczęśliwie albo nie składa, że matka niemowlaka jest również matką 9- latki, która zapewne była już dwulatką. Nie wiem ile waży mama tego wrzeszczącego 2- latka, bo jej nie znam, ale jak widzę waga 50-55 kg u przeciętnej kobiety średniego wzrostu po 30- stce i nie aż tak odległej ciąży nie jest bardzo powszechna.

            Zresztą - tak, masz rację - masz dziecko, masz obowiązek! Ta matka powiadasz uczy dziecko. Ślicznie, ale dlaczego KOSZTEM innych, w tym innego dziecka - małego i chorego?
            • fin-dus Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 15:10
              Ja mam wage 50 kg i dwuletnie dziecko. Znam sporo matek malych dzieci i wiekszosc wazy maks 60 kg. Ty ile matek znasz?
              I mowisz, ze owa matka ma dziewieciolatkę. No to chyba powinna wiedziec juz od dawna, ze dzieci są rózne. Jak jej sie trafił wyjątkowo dziwny egzemplarz, ktory budzi sie przez odglosy na klatce (rzadko sie to zdarza), to ten egzemplarz rownie dobrze tez może być za półtora roku wyjątkowo glosny i tez przeszkadzac absolutnie wszystkim - innym chorym dzieciom i umierającym staruszkom. Ciekawe co wtedy? Matka tego pokrzywdzonego teraz dziecka przeprowadzi sie do puszczy?
              Zanim założysz kolejny wątek z dzieckiem w roli głównej, poczytaj sobie kilka ksiązek o dzieciach, gdyż na razie to błądzisz w ciemnościach bardzo.

              • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 15:17
                fin-dus napisała:

                > Ja mam wage 50 kg i dwuletnie dziecko. Znam sporo matek malych dzieci i wiekszo
                > sc wazy maks 60 kg. Ty ile matek znasz?


                No wiesz , calkiem sporo - tak się sklada smile

                > I mowisz, ze owa matka ma dziewieciolatkę. No to chyba powinna wiedziec juz od
                > dawna, ze dzieci są rózne. Jak jej sie trafił wyjątkowo dziwny egzemplarz, ktor
                > y budzi sie przez odglosy na klatce (rzadko sie to zdarza), to ten egzemplarz r
                > ownie dobrze tez może być za półtora roku wyjątkowo glosny i tez przeszkadzac a
                > bsolutnie wszystkim - innym chorym dzieciom i umierającym staruszkom. Ciekawe c
                > o wtedy? Matka tego pokrzywdzonego teraz dziecka przeprowadzi sie do puszczy?
                > Zanim założysz kolejny wątek z dzieckiem w roli głównej, poczytaj sobie kilka k
                > siązek o dzieciach, gdyż na razie to błądzisz w ciemnościach bardzo.
                >

                O dziciach wiem całkiem sporo, ale nie w tym rzecz. rzecz w tym co piszę poniżej - masz dziecko, masz obowiązki i odpowiadasz za dziecko do pewnego momentu całkowicie. ta kobieta ma chore dziecko i stara się stwarzać mu warunki takie, by z choroba było mu jak najlżej. dziwi Cię to może?
                • fin-dus Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 15:25
                  Co powinna zrobic matka z dzieckiem, ktore mimo wielkich staran rodzicow wrzeszczy?
                  Dorosle psy potafią wiecej zrozumiec niz dwulatki. Jakie masz radę? Dwulatki czesto nawet jeszcze prawie nic nie mowią, i tyle samo rozumieją. No jaką masz radę? Zakneblowac?
                  Wciagac do mieszkania na linie przez okno?
                  • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 15:29
                    Nie, na przykład wziąć na ręce jak tato, skoro się wie, że to zapobiega wrzaskom lub je ucina. A jeśli się nie da ... no to chociaż przeprosić, okazać zrozumienie, a nie wzruszać ramionami
                    • fin-dus Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 17:32
                      Wzięcie wrzeszczącego dziecka na ręce niestety niekoniecznie zapobiegnie wrzaskom lub je utnie. Może być wręcz przeciwnie - dziecko na rękach drobnej osoby zacznie się rzucać, wierzgać i nieszczęście gotowe, gdyż po prostu może zlecieć z rąk i zrobić sobie krzywdę.
                      Poza tym ważne jest to, o czym pisałam ci wyżej - noszenie na rękach dwunastokilogramowego dziecka to po pierwsze - dramat dla kręgosłupa (ja mam kategoryczny zakaz noszenia dziecka, gdyż grozi mi operacja), a po drugie - droga donikąd. Dziecko ma się nauczyć, że nie ma noszenia i przestać się tego domagać. Wielu tatusiów woli wziąć dziecko na ręce, gdyż jest im łatwiej, są wygodni, chcą uzyskać szybki efekt. I do jakiego wieku nosić to dziecko? Do 3 roku życia? Do czwartego? Moje pięcioletnie dziecko nadal się czasem tego domaga, wyobrażasz sobie? Efekt tatusia spada potem na mamusię, która po pierwsze nie ma tyle siły, a po drugie stara się dziecko nauczyć, że krzykiem nie można wszystkiego wymuszać. A jak nauczyć dziecko, że krzykiem się nie wymusza? No jak? Raczej nie uleganiem zachciankom.
                      Tyle z mojego tłumaczenia odnośnie brania na ręce.

                      A co do zrozumienia... Odwróćmy sytuację. Wyobraź sobie, że to owo dwuletnie dziecko jest chore i akurat po długich jękach zasnęło. A twoja koleżanka wchodzi na klatkę z wrzeszczącym niemowlęciem. Zapewne nierzadki przypadek, zapewne nawet częsty - koleżanka idzie na spacer, na spacerze dziecko zaczyna być głodne lub robi w pieluchę = wrzask nie do uspokojenia. Koleżanka wchodzi na klatkę, a tu wylatuje mamusia dwulatka z fochem, że owo niemowlę budzi jej dwulatka. I bardzo prosi o ukrócenie takiego procederu. Mamusia dwulatka wylatuje jednego dnia, drugiego dnia, trzeciego dnia (nic nadzwyczajnego, ja z pierwszym dzieckiem przez pierwsze pół roku ZAWSZE wracałam, gdy to wrzeszczało - karmiłam na spacerze, przewijałam na spacerze, nosiłam na rękach, a wrzask był i tak). Za którym razem twoja koleżanka wzruszy ramionami i wejdzie do domu uznając, że matka owego dwulatka jest zdrowo je... ykhm. Niezdrowa na umyśle?

                      • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 21:06
                        Co ty z tą koleżanka? Nie znasz ludzi, którzy nie ą twoimi prywatnymi znajomymi?

                        Odpowiadam na pytanie: KAZDY rodzic powinien się starać, żeby jego dziecko nie zakłócało spokoju innym ludziom - tak dzieciom, jak i dorosłym. na tyle na ile się DA.
          • kora3 Fin -dus 07.10.16, 15:13
            a propos Twych wywodów nt. ciężkiego losu mamy 2- latka ...Moja kolezanka z pracy często w rozmowach z "męczennikami mającymi dzieci" - tak określa takie osoby - mawia:"Lto ma pszczoły, ten ma miód, kto ma dzieci, ten ma smród" ..Nim się zagotujesz smile dowiedz się, że owa pani jest mamą dwóch synków (11 i 8 lat), których bardzo kocha. Po prostu wqrza ją "jęczenie" niektórych rodziców mających zdrowe dzieci i uskarżających się jakie do mają z dzieckiem ciężkie życie. No taka prawda - chciałeś/laś mieć dziecko/dzieci to teraz masz związane z tym obowiązki - proste.
            • fin-dus Re: Fin -dus 07.10.16, 15:20
              Ja mam cudowne zycie z moimi dziecmi i naprawde nie musisz tu wymyslac kolejnej mitycznej pani. Problemy z dziecmi masz najwyrazniej ty. Zanim sie zagotujesz - dowiedz sie, ze zanim dzieci urodzilam, mowilam podobne rzeczy jak ty. Teraz jest mi czesto z tego powodu wstyd - bylam mloda i hm, glupia. Niektorym przechodzi jedno i drugie. Niektorym niestety tylko jedno.
              • kora3 Re: Fin -dus 07.10.16, 15:33
                fin-dus napisała:

                > Ja mam cudowne zycie z moimi dziecmi i naprawde nie musisz tu wymyslac kolejnej
                > mitycznej pani.


                kogo masz na myśli?

                Problemy z dziecmi masz najwyrazniej ty.


                A skąd taki pomysł? Problemy "z dziećmi" mam tylko takie, ze muszę czasem patrzeć na ich cierpienie i rozpacz rodziców, ale sama tak decyduję, więc ...Poza tym nie mam żadnych - jak wspomniałam, u mnie w klatce ludzie mają dzieci, ale nie jakieś hałaśliwe. a nawet gdyby, to nie słysze, bo jestem większość dnia poza domem, a nawet jeśli nie, to takie coś jak u tej pani mnie by nie przeszkadzało, bo i w czym?

                Zanim sie zagotujesz
                > - dowiedz sie, ze zanim dzieci urodzilam, mowilam podobne rzeczy jak ty. Teraz
                > jest mi czesto z tego powodu wstyd - bylam mloda i hm, glupia. Niektorym przech
                > odzi jedno i drugie. Niektorym niestety tylko jedno.


                Ale coż ja takiego mówię czy moja kolezanka? Że za dzieci odpowiedzialni powinni być przede wszystkim rodzice? Że kazda matka chce jak najlepiej dla swego dziecka ? jaki to powód do wstydu?
          • koronka2012 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 19:05
            fin-dus napisała:

            > Och,wredna matka, nie chciala wziac na rece dwulatka! A fe! Niewazne, ze dwulet
            > nie dziecko wazy ok.12 kg, a matka pewnie 50-55 i boli ją niemilosiernie kręgos
            > łup lędzwiowy (noszenie dziecka moze oznaczac wycie matki z bolu). Urodzila? Ni
            > ech niesie ten krzyz.

            No trudno, żeby ten krzyż nosili sąsiedzi, nieprawdaż? i nie dorabiaj ideologii do zwykłego chamstwa - nie wiesz nic na temat jej motywacji, równie dobrze może to być zwykłe wdupiemanie.

            Nawiasem mówiąc - mam 55 kg i chory kręgosłup, a bez uszczerbku na zdrowiu przeniosę 15 kg dziecię przez klatkę schodową. I dalej.

            > A niewychowany dwulatek wrzeszczy, bo dzieci czesto wrzeszcza w tym wieku i aby
            > wychowac to dziecko w miare dobrze, trzeba owe wrzaski zniesc.

            Wybacz, ale twoje poglądy w tej materii są po prostu kuriozalne. I piszę to również jako matka. Aby wychować dziecko, trzeba mu zwracać uwagę i uczyć, a nie "znosić".
            Na tej zasadzie moi sąsiedzi cierpliwie "znoszą" wrzaski, piski, tupanie i łomoty swoich dzieci - ale ja NIE MUSZĘ. I nie chcę. I oczekuję od nich ukrócenia takich zachowań.

            Matka niemowlęc
            > ia przekona sie k tym za rok-poltora, gdy bedzie miala ciągły wrzask o wszystko

            Tak, O ILE go nie wychowa. Naprawdę dziecko NIE MUSI wrzeszczeć. Wrzeszczą te, których rodzice biorą na przeczekanie.

            Przeżyłam zarówno bunt 2-latka, jak i 2-4-5 latka, ba - nawet bunt 16 latki mam za sobą.

            Istnieją negatywne zachowania związane z sprawdzaniem na co dziecko sobie możne pozwolić - ale jeśli rodzice nie umywają rąk to w rezultacie mają na stanie normalne dziecko, a nie upiornego wyjca.

            Nie chodzi mi o personalną krytykę, ale rady, które przytoczyłaś są idiotyczne - od braku reakcji dziecku nie przybędzie wiedzy jak należy się zachowywać. Ona nie spłynie na dziecko nagle jak prawda objawiona. Czego Jaś się nie nauczy...
            • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 21:16
              Okazuje się, że sa matki, które rozumieją potrzebę socjalnego wychowaniasmile Ja nawet zauważam, że na szczęście jest ich więcej niż tych innych smile Miło Koronko, że należysz do odpowiedzialnych rodziców, którzy mają świadomość, że dla Ciebie najważniejsze sa Twoje dzieci (dziecko), a dla innych - ICH dzieci i to się nie zmieni.

              Swoja drogą - przedmówczyni tyle pisze o tych buntach, hałasach, a ja osobiście nie miałam z tym NIGDY do czynienia - serio. W tym sensie, ze NIGDY nie mieszkałam w pobliżu uporczywie wrzeszczących dzieci, a to jest chyba 7 lub 8 me miejsce zamieszkania i zawsze mieszkałam w budynkach wielorodzinnych. smile
              Prawdę mówiąc to do tej sytuacji opisanej mi z takową zetknęłam się raz pośrednio - vide opisana tu znajoma. Po raz drugi - także pośrednio - z dzieckiem bardzo, ale to bardzo hałasującym, także w nocy, ale po prostu bardzo ciężko chorym, na zachowanie którego matka i reszta domowników miała i ma bardzo ograniczony wpływ.
              tymczasem czytam tu o wiecznie wrzeszczących niemowlakach i 2- latkach. smile Może mam jakiejś niebotyczne szczęście, ale raczej wątpię smile po prostu - normalni ludzie starają się na ile się da, by oni i ich dzieci nie byli uciążliwi dla innych. jakieś jednorazowe "wpadki" każdy normalny człowiek wybacza, albo ich wręcz nie dostrzega, bo właśnie są jednorazowe. Cos co się powtarza stale staje się uciążliwe czy to będzie wrzask dziecka, czy głośne zachowanie się dorosłych - nie ma znaczenia.
          • milamala Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 19:56
            cyt.
            "Niech matka niemowlęcia poczyta o buncie dwulatka (ktory zapewne ją czeka), co radzę również założycielce wątku, która tez kiedys byla dzieckiem. Załozę się, że również wrzeszczała nie raz i nie dwa"
            Z cala wypowiedzia w pelni sie zgadzam. Matka niemowlecia jeszcze nie wie co ja czeka. Reaguje nadwrazliwie bo dopiero co urodzila, hormony buzuja a wypoczac nie ma kiedy. Ale to dopiero poczatek.
            Co do Kory, to akurat ona z cala pewnoscia byla doskonalym dzieckiem, jej nikt nie musial wychowywac bo byla cala od stop do glow doskonala od poczecia.
            • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 07.10.16, 21:23
              Tak, jak widać wiesz wszystko najlepiej. to jest drugie dziecko tej pani, ma jeszcze 9- letnia córkę. To młodsze dziecko, jest co bardzo Cię jak zauważyłam śmieszy bardzo chore. Takie się urodziło i to się nie zmieni. Nic kobiecie nie buzuje, tylko stara się swemu dziecko zapewnić tyle spokoju ile się da. Tak robi chyba kazda matka, zwłaszcza chorego i cierpiącego dziecka.

              Nie byłam z pewnoscią idealnym dzieckiem, ale jak widzę mieszkając w 7 czy 8 miejscu zamieszkania, ze ludzie takowe mają. Bo qrczę nie miałam NIGDY sytuacji takiej, by za każdym razem jak rodzic idzie po klatce z niemowlakiem, 2- latkiem, czy 5 latkiem ten się ZAWSZE wydzierał w niebogłosy. Prawdopodobnie zdarzały się takie sytuacje, ale sporadycznie, rodzić reagował i starał się opanować sytuacje - pewnie dlatego takich sporadycznych sytuacji zwyczajnie nie pamiętam.
              • milamala Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 14.10.16, 12:35
                Dzieci sie od siebie roznia, kazde dziecko jest inne. Tak jak dorosli sie roznia, bo wyobraz sobie ze dzieci to tez ludzie.
                Matka stara sie zapewnic spokoj glownie sobie, co rozumie doskonale, bo niemowlakowi to po prostu nie jest az tak potrzebne jak sie mamie wydaje.
                A hormony po porodzie buzuja u kazdej kobiety. Jak nie znasz z autopsji to poczytaj.
                • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 14.10.16, 14:59
                  Powtorze, lepiej się znasz niż specjaliści ...podziwiam smile
                  • milamala Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 14.10.16, 20:42
                    Chcesz powiedziec, ze ty jestes specjalistka?
                    • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 15.10.16, 01:27
                      Alez nie ma czegos takiego "ktore dziecko wazniejsze".

                      I jedno i drugie ma prawo bytu. A ty Koro, dajesz dowod ze chociaz znasz dzieci z podworka
                      i znajome dzieci, to wlasnie nie wiesz jak to jest miec w domu 24/7 bardzo aktywnego dwulatka. Niejedna matka po prostu przestaje reagowac bo zwyczajnie nie ma juz sily, obojetnieje jej co powiedza sasiedzi, SV itd - no po prostu nie-ma-sily.
                      Zamiast krytykowac dwulatka i jego mame, zaproponuj jej babystitting. zabierz go na wspinaczke gorska wewnatrz, na przyklad, zeby zuzyl energie. a przy okazji poducz manier wink
                      Matka wreszcie odpocznie a biedne chore niemowle pospi.

                      Minnie
                      • vi_san Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 15.10.16, 08:21
                        Minnie, to nie Kora chciała mieć dziecko tylko jego matka. Skoro jest tak zmęczona że jej wisi wszystko, niech ONA wynajmie nianię na kilka godzin dziennie i wtedy odpoczywa! Ona. Osoba, która dziecko mieć chciała A nie sąsiedzi, tesciowie i wszyscy święci. Jeśli mój pies szczeka godzinami albo jest agresywny - to MOIM obowiązkiem jest zadbać by nie szczekal i zabezpieczyć by nikogo zaatakować nie mógł. Moim. Nie sąsiadów. Za dziecko zaś, identycznie jak za zwierzę, odpowiadają rodzice - bo to oni chcieli mieć dziecko.
                        • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 15.10.16, 11:43
                          No to też Vi - dziwne, że niektórzy tego nie rozumieją. Rzecz cała w tym, że na ogół ludzie wykazują zrozumienie w takich sytuacjach - poza takimi, co wszystko im "przeszkadza". Schody zaczynają się, gdy cos naprawdę przeszkadza. Nasiałam tu kiedyś o takim przypadku - dziecko wyje godzinami, także w nocy lub/i tłucze się o ściany. Jest bardzo chore, bez szans na większą poprawę i wszyscy sąsiedzi w poprzednim miejscu zamieszkania jego i mamy bardzo im współczuli. Tylko, że współczucie współczuciem, a żyć trzeba. Parę bezsennych nocy po ciężkiej pracy i pewnie i taka Minnie zeszłaby z pomysłu zabierania tego dziecka na wspinaczki wink i powiedziałam ze no przykro, ale ona spać musi ...No właśnie...

                          Tu nic nie wiadomo o tym, by 2- latek był jakiś nadpobudliwy. Nie skarzą się nań sąsiedzi z najbliższego otoczenia - w tym sensie, że nie słychać z mieszkania gdzie mieszka jakichś szczególnych odgłosów. Natomiast z jakiejś przyczyny dziecko okropnie krzyczy i piszczy na klatce schodowej. Nie wiem, może nie lubi chodzić po schodach (wnoszę z tego, że uspokaja się wzięte na ręce), może boi się zwyczajnie klatki, jej akustyki, jakiegoś elementu na niej. Faktem jednak jest, że te wrzaski są na klatce słyszalne dla wszystkich. Tylko, że inni sąsiedzi nie mają z tym kłopotu, bo chociaż pewnie nie jest jakieś przyjemne, to nie jest też uciążliwe: rzecz nie dzieje się w godzinach nocnych czy wczesnoporannych, nie budzi nikogo poza chorym oseskiem, więc jak to mówią - szafa gra. Gdybym to ja była sasiadką tego 2- latka, to najpewniej o ile zauważyłabym w ogóle te piski, to przeszła nad nimi do porządku dziennego. I tak pewnie robią wszyscy inni, którzy słyszą, ale im nie przeszkadza. Wykazują właśnie zrozumienie i tyle. Natomoast mama chorego dziecka pewnie też wie, że 2- latki sa różne, tylko, ze ona dba o interes swego dziecka co jest calkiem poniekąd normalne i zrozumiałe. Wszyscy jesteśmy w stanie wykazać wyrozumiałość, ale w jakichś granicach. Jakby Minnie zamieszkała w budynku, gdzie ten wspomniany chory chłopiec tak się wydzierał, to na bank nie wykazałaby zrozumienia dłużej niż tydzień, szczególnie gdyby musiała rano iśc do pracy wypoczęta
                        • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 17.10.16, 04:38
                          vi_san napisała:
                          Minnie, to nie Kora chciała mieć dziecko tylko jego matka.

                          Ale to Kora daje 'swietne' rady jak wychowywac cudze dzieci wink
                          Dlatego proponuje, dla odmiany zamiast doradzac na odleglosc niech sie raz aktywnie udzieli. nabierze chociaz praktycznego doswiadczenia : )

                          Jeśli mój pies szczeka godzinami albo jest agresywny - to MOIM obowiązkiem jest zadbać by nie szczekal i zabezpieczyć by nikogo zaatakować nie mógł.

                          Dziecko to nie pies. poza tym, trzymajmy sie realiow:
                          (Kora) Sytuacja taka: do klatki schodowej gdzie mieszka m. in. rodzina z 4 - miesięcznym chorym dzieckiem sprowadza się inna rodzina z dziećmi, z których jedno -około2- latek niemożliwie hałasuje idąc z rodzicem/rodzicami po klatce.
                          Mowa o halasowaniu gdy wyjdzie na klatke, a wiec krotko a w kazdym razie nie dlugo bo na czas przechodzenia przez klatke z rodzicami. to jednak nie to samo co wycie godzinami.
                          Nie fantazjujmy.

                          Za dziecko zaś, identycznie jak za zwierzę, odpowiadają rodzice - bo to oni chcieli mieć dziecko.

                          Zgadza sie. Co nie znaczy, jak niektorzy sobie wyobrazaja, ze owa opieka polega na maksymie 'dzieci i ryby glosu nie maja'.

                          Minnie
                          • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 17.10.16, 07:20
                            Minnie - zapytałam Cię o prostą rzecz, ale heh wykasowałaś, wic powtórzę: JAK sobie technicznie wyobrażasz sytuację, ze proponuje obcej, nieznanej kobiecie, że ja zajmę się jej dzieckiem?
                            Pomijam już oczywisty fakt, że w PL takie zachowanie jest nie przyjęte, ale też nie znam zadnej normalnej matki, która by tak ochoczo powierzyla swe dziecko zupełnie obcej prywatnej osobie, która takie coś zaproponowała. Rozumiem ze TY tak robisz? smile
                            • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 00:51
                              kora3 napisała:
                              Minnie - zapytałam Cię o prostą rzecz, ale heh wykasowałaś, wic powtórzę: JAK sobie technicznie wyobrażasz sytuację, ze proponuje obcej, nieznanej kobiecie, że ja zajmę się jej dzieckiem?

                              bardzo prosto Koro - powiedz owej znajomej znajomej znajomej ze tak ci sie zrobilo szkoda matki zywiolowego dwulatka, ze az podjelas sie zabrac go na wspinaczke skalkowa w srodku (jak to sie dokladnie u was nazywa??) a znajoma moze potwierdzic ze cie zna i ze nie jestes zadna psycho.
                              matka albo sie chetnie zgodzi albo nie.
                              Zaproponowac zyczliwie potrzebna usluge zawsze mozesz. u nas to sie nazywa volunteering.

                              Minnie.
                              • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 09:57
                                A u nas wyobraź sobie takie cos nie występuję, w każdym razie w wykonaniu takiej propozycji ze strony mało znanej sąsiadki, która miałaby polecać do takiej hmm "usługi" sobie mało znaną kobietę, której amtka dziecka na oczy nie widziala.

                                Poza tym Minnie - nie wzięłabym zupełnie sobie nieznanego dziecka bodaj pod opiekę (chyba, ze w jakiejś ekstremalnej sytuacji), a cóż dopiero na scianke wspinaczkową. I nim zaczniesz zcynić wywody o tym, jaka jestem hehe straszna dowiedz się, ze tak właśnie jest w PL i także najczęściej w Europie. Ludzie powierzają swe dzieci w taki zakresie profesjonalistom, albo znajomym do których mają zaufanie. obcym, przypadkowym ludziom - nie.
                                • kora3 A z tym skrajnym zmeczeniem Minnie :) 18.10.16, 10:54
                                  Tak się zastanawiam - nieco OT, bo chyba Ty wspomniałaś jak to mama przeciętnego 2- latka jest skrajnie zmęczona. Tak, wiem nie mam dzieci, więc gie wiem - inna sprawa, że to czy się chce w związku z posiadaniem potomstwa być skrajnie zmęczonym jest wyborem.
                                  Ale jak tak o tym skrajnym zmeczeniu czytam, to się normalnie zastanawiam, jak kobiety z pokolenia mej matki w ogóle zdołały przetrwać owo skrajne zmęczenie, często mając więcej niż dominujące obecnie 1 czy góra 2 dzieci.
                                  Bo chyba dzieci jak to dzieci, czyli my wówczas, byłyśmy raczej standardowe - ani lepsze, ani z założenia grzeczniejsze, ani mniej ruchliwe, ani cichsze.
                                  Czyli sama opieka nad dziećmi nie była jakoś łatwiejsza wyjściowo. Za to warunki życia - zewnętrzne - były znacznie trudniejsze.
                                  Poczawszy od tego, że wielu rzeczy zwyczajnie nie było - np. pieluch jednorazowych, pralek automatycznych, podgrzewaczy -przykładowo. Jak się dziecko porobiło, to trzeba było mieć pieluchę na zmianę - czystą, wyprasowaną wcześniej, a zuzyta nie lądowała w koszu, jak pampers, tylko w koszu na brudna bieliznę. Trzeba to było przepłukać, wygotować, wyprać, wyżąć, powiesić, po wyschnięciu przepasywać. Poza tymi rzeczami, które wówczas nie istniały, było jeszcze to, że w PL większość produktów była trudno zdobywalna - od niemowlęcej wanienki, poprzez ubranka, po odpowiednie jedzenie. wszystko trzeba było załatwiać, wystać w kolejce itd. Nie było suplementów diety dla dzieci - w zasadzie tylko mleko modyfikowane, które w pewnym okresie można było kupic tylko z przepisu lekarza! Musiała być podkładka, że matka nie może karmić piersią, albo może i karmi, ale pokarm niedostatecznej jakości i dziecko trza dokarmiać. "Instytucja" niani nie istniała, a matki niemowlaków i dwulatków mały nierzadko do ogarnięcia poza nimi 1 lub więcej dzieci w wieku różnym, w tym także przedszkolnym, gdzie dziecko samo zetak powiem wokół siebie nie zrobi i do tego jeszcze zbuntowanego nastolatka. Nie było wymyślnych zabawek, kanałow na których non stop lecą bajeczki dla dzieci, Internetu w którym można znaleźć sensowne i przydatne porady, a nawet telefonów stacjonarnych w powszechnym użyciu, że zawsze można zadzwonić do lekarza/pogotowia i poradzić się co w danej sytuacji. Do tego mało kto miał samochód, a na taksówkę czasem czekało się w "kilometrowych" kolejkach.
                                  O qrtyna jak tak teraz myslę, to graniczy z cudem, że nasz gatunek wówczas przetrwał smile Bo te śmiertelnie zmęczone marki dwulatków obecnych, najpewniej wówczas byłyby zwyczajnie martwe ze zmęczenia. A już o paniach z pokolenia moich babci - nie wspomnę, a o ich mamach - to już całkiem smile
                                • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 11:10
                                  kora3 napisała:

                                  Poza tym Minnie - nie wzięłabym zupełnie sobie nieznanego dziecka bodaj pod opiekę (chyba, ze w jakiejś ekstremalnej sytuacji), a cóż dopiero na scianke wspinaczkową.

                                  W takim ukladzie nie powinnas krytykowac matki dwulatka ani dwulatka Koro.

                                  Minnie
                                  • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 11:17
                                    Bylabym bardzo, ale to bardzo wdzięczna, gdybyś przyticzyła link mojego autorstwa,w którym hehe krytykuję 2- latka.
                                    Dzieci w tym wieku Minnie NIKT normalny nie krytykuje, bo każdy wie, że takie dziecko nie ma percepcji pozwalającej mu na analizę zachowania czy skutków tegoz dla siebie czy innych. Więc bardzo proszę - przytocz ów linksmile
                                    Krytykowac w tym przypadku można jedynie zachowanie rodziców. I owszem, uważam, że wzruszenie ramionami na grzeczną prośbę innej matki nie jest tu właściwym zachowaniem, bo zwyczajnie świadczy o braku dobrej wioli ze strony proszonego. Nawet jeśli nie da rady nic zrobić w temacie prośby, wypada przeprosić i wyjaśnić - moim zdaniem.

                                    Co do "w takim układzie" - zapytałam teraz z ciekawości współpracownicę - mame roczniaka i 5 latka, jak zareagowałaby na takie coś co proponowałaś. Postukała się w czoło smile Zapytana, czy wzięłaby na scianke wspinaczkową kompletnie nieznanego sobie 2- latka - jako osoba mająca z dziećmi wszak swoimi doświadczenie - zrobiła wielkie oczy i zapytała skąd taki pomysł smile
                                    • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 11:31
                                      No oczywscie, nie znajac kontekstu calej dyskusji - ja tez bym sie postukala.

                                      M.
                                      • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 11:38
                                        Czekam na ten lik, albo na "przepraszam" za insynuację, jakobym krytykowała 2- latka smile W końcu to forum SV, więc wypadałoby ...

                                        Nie trzeba znać żadnego kontekstu Minie. Pojmij, że w PL jest NIEPRZYJETE, by zupełnie obca osoba, nawet znana z widzenia proponowała mayce dziecka "pomoc" w postaci tego, że się tym dzieckiem zajmie, bo ona zmeczona. Taka propozycja może paść (poza instytucjami zajmującymi się pomocą) ze strony kogoś bliskiego. Prosto mówiąc, gdybyś TY tak zrobiła w Pl wobec całkiem obcej osoby spotkałabyś się ze zdumieniem, a także z podejrzliwością i na bank z odmową.

                                        Podobnie - nikomu do tego nie powołanemu, obcemu matce i dziecku nie przyszłoby do głowy proponować czegoś takiego, nawet mając doświadczenie z dziećmi. Bo co innego swoje dziecko, czy kogoś bliskiego nawet, a co innego całkiem obce i nikt z mózgiem nie chciałby brać za takie dziecko odpowiedzialności - pojmij to.
                                        Nie przenoś slepo kanadyjskich, czy amerykańskich standardów na PL, bo sama widzisz, ze gie z tego wychodzi.
                                        • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 20.10.16, 23:56
                                          kora3 napisała:
                                          Podobnie - nikomu do tego nie powołanemu, obcemu matce i dziecku nie przyszłoby do głowy proponować czegoś takiego, nawet mając doświadczenie z dziećmi. Bo co innego swoje dziecko, czy kogoś bliskiego nawet, a co innego całkiem obce i nikt z mózgiem nie chciałby brać za takie dziecko odpowiedzialności - pojmij to.

                                          Dlatego nazywa sie to 'wolontariat' Koro, a osoby zyczliwe nie boja sie jakos tej odpowiedzialnosci i nazywa sie babysitting, hmm..
                                          Tak w ogole to sek w tym cwiczeniu lezal jak zwykle tam gdzie w ogole go nie widzisz - nie zebys naprawde proponowala obcej ci kobiecie opieke nad jej dwulatkiem tylko zebys wreszcie zauwazyla ze jak zwykle wiele gadasz ale nic nie robisz.


                                          a tu masz bardzo prosze owe przyklady jak niebezposrednio krytykujesz calkiem normalnego dwulatka, ktory zapewnie najzwyczajniej w swiecie zachwyca sie echem na klatce,
                                          albo w domu nie to samo tak sobie pelna piersia ryknac jak na klatce:

                                          Mieszkam ru niemal 10 lat, więc obecni 12-15 latkowie jutu mieszkali mając 2-5 lat. nie przypominam sobie by którekolwiek z tych dzieci wrzeszczało idąc po klatce schodowej. Prawdę mowiac, to gdyby nie to, że zwyczajnie widywałam i widuje dzieci z mojej klatki, to nie wiedziałabym, że istnieją.
                                          Nie jest zatem tak, że KAZDY 2- latek piszczy na klatce schodowej. Więc albo to dziecko ma jakies zaburzenia, albo cos konkretnie na owej klatce mu przeszkadza.


                                          jak kazdemu normalnemu dziecku w tym wieku - radoche mu sprawia ryk na klatce, i tyle.

                                          Minnie
                                          • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 08:33
                                            Minnie, pojmij to, ze JA ROBIE co do mnie należy - od opieki nad dziećmi sa RODZICE, nanie, a nie osoby przypadkowe.
                                            • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 21:52
                                              kora3 napisała:
                                              Minnie, pojmij to, ze JA ROBIE co do mnie należy - od opieki nad dziećmi sa RODZICE, nanie, a nie osoby przypadkowe.

                                              Koro, pojmij, ze ja mowie o pomocy matce nieradzacej sobie z zywiolowym dzieckiem.
                                              Ta pomoc nie ma polegac na zapukaniu w drzwi znienacka - pomijajac fakt ze mozecie zostac sobie przedstawione przez wspolna znajoma, poznac sie, i wyjsc stad,
                                              to wystarczyloby jakbys jako 'instytucja' zorganizowala jej zawodowa nianie - ty przeciez tak sie chwalisz ze zajmujesz sie opieka nad ludzmi potrzebujacymi. dla chcacego nic trudnego.
                                              Sposob w jaki odzegnujesz sie odpowiedzialnosci za zwykla ludzka pomoc czyli po prostu humanitarna zyczliwosc, jest az nieprzyjemny.

                                              Minnie
                                              • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 22.10.16, 07:58
                                                minniemouse napisała:

                                                > Ta pomoc nie ma polegac na zapukaniu w drzwi znienacka - pomijajac fakt ze mo
                                                > zecie zostac sobie przedstawione przez wspolna znajoma, poznac sie, i wyjsc st
                                                > ad,


                                                Jaka znów znajomą?

                                                > to wystarczyloby jakbys jako 'instytucja' zorganizowala jej zawodowa nianie -
                                                > ty przeciez tak sie chwalisz ze zajmujesz sie opieka nad ludzmi potrzebujacymi.
                                                > dla chcacego nic trudnego.


                                                Daruj Minnie, ale ja nie jestem pracownica pomocy społecznej. Nie chwalę się tylko stwoierdzam fakt- zajmuje się poważnymi sprawami, a nie d...relamismile Jeśli pani nie radzi sobie z dzieckiem niech się zwróci to właściwych instytucji, nie brak ich. To nie jest trudna sprawa.

                                                > Sposob w jaki odzegnujesz sie odpowiedzialnosci za zwykla ludzka pomoc czyli po
                                                > prostu humanitarna zyczliwosc, jest az nieprzyjemny.


                                                Jakiej znów odpowiedzialności? Ja mam być odpowiedzialna za dziecko nienzjomej kobiety? Weź się ogarnijsmile

                                    • kaz_nodzieja Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 14:08
                                      Przeproszenie i wyjaśnienie, choć niewątpliwie miły gest nic nie zmieni w sytuacji matki i jej niemowlak bo dalej to dziecko będzie hałasowało, prawda?
                                      Niektóre pomysły naszej kanadyjskiej forumowiczki (nie tylko w tym temacie) są tak oderwane od rzeczywistości, że czasem mam wątpliwości czy nie jest ona osobą w jakimś stopniu upośledzoną i nie słuch mam tu na myśli.
                                      • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 14:20
                                        Jasne, masz rację, jeśli nic się nie da zrobić to się nie da, ale jednak reakcja może być grzeczna, albo nie. Obrazowo: jeśli ja się czymś z zasady zawodowo nie zajmuję, to mogę odpowiedzieć: - Przykro mi bardzo, ale tego rodzaju sprawami z zasady się nie zajmuję, a mogę też: - Proszę nie zawracać mi głupotami głowy. Chyba nikt nie miałby wątpliwości, która odmowa jest grzeczna, a która nie.

                                        Co do Minnie, no nie było fajne to co napisałaśsad Ludzie dłuuuugo mieszkający poza PL, szczególnie już w USA czy CAN często miewają kosmiczne jak dla nas pomysły, bo siłą rzeczy biorą pod uwagę warunki i zwyczaje tamtejsze, a nie nasze. inna sprawa, że Minnie powinna sobie z tego zdawać sprawę, bo wielokrotnie zwracano jej uwagę na tym forum, że może coś tam w CAn tak wygląda, ale w PL inaczej, a nie upierać się przy swoim.
                                        • kora3 Dodam jeszcze Kaznodziejo 18.10.16, 17:12
                                          Pozwolę sobie dodać, że postawa Minnie, w sensie tego upierania się jest obca zarówno Polakom na emigracji jak i obcokrajowcom. Matka mego partnera przez kilkanaście lat mieszkała w Stanach, nie przyjeżdżając w tym czasie wcale do PL. Kiedy kilka lat temu wróciła, jako osoba już 70 - letnia wówczas, więc na bank starsza od Minnie - owszem dziwiła się wielu rzeczom - np. przepisom w PL. ALE właśnie dziwiła się, a nie negowała je. Zdarzało się jej np. w urzędzie dopytywać dlaczego tak, zwykle wyjaśniała, że wiele lat mieszkala za granicą, przez ten czas sporo się pozmienialo no i teraz nie rozumie. Zwykle spotykało się to ze zrozumieniem. Podobnie zachowywał się kolega, który po 25 latach mieszkania w USA wrócil do Polski, a który wyjechał jeszcze za PRL-u i wówczas gdy wyjeżdżał naprawdę było skrajnie inaczej niż wtedy, kiedy wracał.
                                          • kaz_nodzieja Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 18.10.16, 22:32
                                            Bo to niestety zależy od kultury i inteligencji. Są też osoby zwyczajnie przemądrzałe, przekonane o tym, że ich kraj jest zawsze i wszędzie lepszy i z niego powinno się brać przykład, także w dziedzinie dobrych obyczajów, a także uparte w głupi sposób (tzw. ośli upór) plus przekonanie o własnej nieomylności. Takie osoby wzbudzają często irytację. Nie są może specjalnie szkodliwe, ale.... Moje wątpliwości zawarłam w osobnym temacie, jak już zresztą zauważyłaś. Pozdrawiam i dobranoc.
                                            • kora3 Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 19.10.16, 07:48
                                              Pozdrawiam i dzień dobry smile
                                              Tak, w tym kontekście masz rację - jest to irytujące. W przypadku Minnie tym bardziej, że przekonywała mnie w innym watku, iż takie podejście nie istnieje a opowiadanie o ich jest zawsze zmyślone smile Tymczasem sama to reprezentuje jaskrawo.
                                              Co do Twoich wątpliwości - wypowiedziałam się w Twoim wątku
                                          • minniemouse Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 20.10.16, 23:34
                                            kora3 napisała:

                                            > Pozwolę sobie dodać, że postawa Minnie, w sensie tego upierania się jest obca zarówno Polakom na emigracji jak i obcokrajowcom.

                                            Masz racje Koro tylko pod jednym wzgledem - u nas rzeczywscie nikt nie powie na kogos kto ma inne zdanie ze to "kosmiczna postawa" bo wie, ze to zwykly brak wychowania.

                                            Minnie
                                            • kora3 Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 21.10.16, 08:35
                                              Nie,m to nie jest brak wychowania - to jest kolejna już próba uświadomienia Ci, że żywcem przenosić wzorce z CAN czy USA do Europy i wyśmiewasz, ze tu jest inaczej. Jest INACZEJ - w PL dziennikarze, sklepikarze, aptekarze i piekarze nie proponują obcym calkiem kobietom, ze zajmą się ich dziećmi w ramach wolontariatu. I to tutaj jest NORMALNe
                                              • minniemouse Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 21.10.16, 22:31
                                                kora3 napisała:
                                                > Nie,m to nie jest brak wychowania - to jest kolejna już próba uświadomienia Ci,
                                                że żywcem przenosić wzorce z CAN czy USA do Europy i wyśmiewasz, ze tu jest inaczej. Jest INACZEJ


                                                Koro, na calym swiecie jest TAK SAMO - czy to Polska, czy Kanada, czy Afryka - matka jest matka a dziecko dzieckiem. pomoc moze (i powinien) kazdy bez wzgledu na to jaki ma zawod, jesli widzi ze matka nie daje sobie rady.
                                                w ogole nie rozumiem co maja zawody do tego - bo popilnowac dziecko -babysitting- kazdy dorosly potrafi, niewazne czy smieciarz czy prezydent. za oplata lub woluntaryjnie, niewazne. mowisz ze w Polsce sklepikarze, aptekarze, dziennikarze nigdy w zyciu nie robia babysitting za darmo???? nie wierze...

                                                Minnie
                                                • vi_san Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 21.10.16, 22:49
                                                  Minnie - NIKT, poza zadeklarowanymi wolontariuszami, nie "robi babysitting" za darmo. Zabawne to, ale jak ktoś ma ileś godzin zajmować się czyimś dzieckiem to oczekuje za to wynagrodzenia. Dziwne... Tak jak ekspedientka idąc do sklepu oczekuje, że jej za obsługę klientów zapłacą a nie robi tego "dla społeczeństwa", tak jak nauczycielka przekazując uczniom wiedzę czyni to może z myślą o kaganku oświaty, ale jednak oczekuje przelewu na koniec/początek miesiąca... W Kanadzie tak nagminnie wszyscy wszystko robią w czynie społecznym? Sorry, ale nie wierzę!
                                                  • minniemouse Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 22.10.16, 01:34
                                                    vi_san napisała:
                                                    W Kanadzie tak nagminnie wszyscy wszystko robią w czynie społecznym? Sorry, ale nie wierzę!

                                                    Nagminnie nie, na ogol owszem trzeba placic. ale czasem zdarzaja sie zyczliwe dusze ktore widzac jak ktos sie meczy, za darmo popilnuja komus dziecka. albo przy okazji idac ze swoim na plac zabaw, wezma cudze. np sasiadka..
                                                    To naprawde nic takiego, i wbrew temu co ci sie wydaje, w Polsce to zjawisko jak najbardziej wystepuje, tylko ty nie zdajesz sobie z tego sprawy. najczesciej taki woluntaryjny babysitting wykonuja bacie, starsze panie lub kolezanki. nawet ty, podejrzewam, jak bys sie dobrze zastanowila pewnie bys sobie przypomniala ze choc raz komus przypilnowala dziecko przynajmniej z godzine. za friko.

                                                    Korze, owszem, rzucilam wyzwanie jak rzadko, (wszystkim wlasciwie) ale to dlatego ze zirytowalo mnie to ogolne krytykowanie matki. a opryskliwa, a zle wychowuje, a niech wezmie na rece, a dziecko pewnie nienormalne. noszsz kurcze... to moze pomozcie zamiast.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 22.10.16, 08:03
                                                    Minnie, no zejdź na Ziemię, jakie znów wyzwanie? Osmieszyłas się i tyle. Owszem, w PL zdarza się, ze sasiadka zabierze dziecko innej na plac zabaw, ze koleżanka popilnuje dziecka innej, ale na Baala, kobieto, nie dzieje się to w ten sposób, że obca kobieta, nei zajmującva się takimi rzeczami szuka jakiejś, żeby zając się jej dzieckiem. No weźze skończ z tymi bzdurami smile
                                                • kora3 Re: Dodam jeszcze Kaznodziejo 22.10.16, 08:00
                                                  Minnie, naprawdę Twe wywody sa żenujące. NIE, w PL obcy lydzie nie wdzierają się do domnów innych, żeby im pomagać przy dzieciach. Dotarło?
                          • vi_san Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 01:41
                            Zasadniczo, Minnie, to Kora nie czepiała się dziecka. Bo dziecko - to tylko dziecko. Kora zaś krytycznie odniosła się do postawy mamusi tegoż, która ma w zadku, że JEJ dziecko drze się i piszczy na klatce schodowej. I, owszem, dziecko to nie pies, nigdzie i nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. Ale i za jedno i za drugie odpowiadają dorośli. I tak - jeśli mój pies ZA KAŻDYM RAZEM jak wychodzi na spacer jazgotał na cała ["echową"] klatkę schodową - MOIM obowiązkiem byłoby go nauczyć, że ma mieć pysk zamknięty, a nie sąsiadów to znosić. Wspomniałam o rodzicach kilkulatka, którzy [na szczęście krótko] byli moimi sąsiadami: ich synek wymyślił sobie zabawę polegającą na tym, że ZA KAŻDYM RAZEM wychodząc z mieszkania przeciągał czymś [w miarę możliwości metalowym] po szczebelkach poręczy. Łoskot był nieznośny, choć, przyznaję, krótkotrwały. Ale... Ów łomot powtarzał się za każdym wyjściem dzieciaka: rano do przedszkola, powrót z przedszkola, wyjście na plac zabaw, wejście do domu po coś do picia, wyjście ponowne, powrót na "siku", wyjście itd. A na wszelkie, najdelikatniej zwracane uwagi mamunia z wyższością odpowiadała "To tylko dziecko!", "Przecież go nie zwiążę!", i to jeśli miała dobry humor, bo potrafiła również rzucić "Odpier... się od mojego syncia". I o to chodzi. Gdyby owa mamunia z opowiadania Kory zamiast z wyższością prychnąć, ze nie będzie dziecka dwuletniego nosić, bo jej za ciężko uśmiechnęła się i powiedziała coś w rodzaju "Oj, przepraszam, on/ona zawsze tak hałasuje na klatce schodowej, ale już uciszam. Jasiu/Kasiu, nie wolno krzyczeć! Widzisz, przeszkadzasz sąsiadom!" - nie byłoby sprawy.
                            I podkreślę - nie chodzi o to, że "dzieci i ryby..." a o to, że mamunia i tatunio są ODPOWIEDZIALNI za przyuczenie dziecka do współżycia społecznego. A ta mamunia ma to ewidentnie w ... Rowie Mariańskim.
                            Twoja zaś rada o niańczeniu cudzego dziecka o tyle głupia, że to nie Kora chciała mieć dziecko, tylko ta nieudolna paniusia, która nie ma nawet ochoty pouczyć stricte werbalnie swojego "niuniusia" że w "częściach wspólnych" zachowujemy się cicho i tak, by nie zakłócać spokoju sąsiadom. I jeśli mamunia dwulatka jest, biedulka tak umęczona, że nie ma na nic siły, włącznie z odpowiedzialnością za SWOJE dziecko - to ONA a nie reszta społeczeństwa powinna wynająć nianię do opieki nam maluchem. Ona i jej mąż, a nie Kora, sąsiadka czy teściowie.
                            • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 02:55
                              vi_san napisała:

                              Kora zaś krytycznie odniosła się do postawy mamusi tegoż, która ma w zadku, że JEJ dziecko drze się i piszczy na klatce schodowej.

                              moze ma a moze nie ma. moze jest tylko wykonczona zywiolowym dzieckiem.

                              Twoja zaś rada o niańczeniu cudzego dziecka o tyle głupia, że to nie Kora chciała mieć dziecko, tylko ta nieudolna paniusia, która nie ma nawet ochoty pouczyć stricte werbalnie swojego "niuniusia" że w "częściach wspólnych" zachowujemy się cicho i tak, by nie zakłócać spokoju sąsiadom.

                              ale my nie wiemy czy w ogole nie poucza. bo ze nie poucza natychmiast przy kims to jeszcze nic nie znaczy. a przeslanki ze rodzice jednak jakos staraja sie dziecko wychowywac jednak sa:

                              . Matka malucha kila razy zniosła mężnie sprawę, za którymś wyszła na klatkę i poprosiła o uciszenie dziecka. Ojciec wziął je na ręce - przesłało wrzeszczeć. Sadziła, że dotarło do rodziców 2- latka, że krzyki ich dziecka przeszkadzają innym.

                              Skoro ojciec wzial je na rece to znaczy ze jednak nie jest im zuplnie obojetne co mysla sasiedzi. widocznie dziecko zalicza sie do gatunku tzw diablow niewyzytych ze sama matka nie daje sobie rady.

                              I jeśli mamunia dwulatka jest, biedulka tak umęczona, że nie ma na nic siły, włącznie z odpowiedzialnością z a SWOJE dziecko - to ONA a nie reszta społeczeństwa powinna wynająć nianię do opieki nam maluchem. Ona i jej mąż, a nie Kora, sąsiadka czy teściowie.

                              masz Visan dzieci? bo mam wrazenie ze nie mialas i nie masz.
                              tak, matka w takiej sytuacji powinna miec kogos do pomocy ALE nie zawsze ja na to stac.
                              nie zawsze kogos bliskiego np rodzine, przyjaciol - ma.
                              wiesz, jest takie afrykanskie przyslowie:
                              "it takes a whole village to raise a child" - 'potrzeba calej wioski aby wychowac jedno dziecko'. gdzieniegdzie to przyslowie jest u nas znane jako powiedzenie w rozszerzonej wersji "aby urodzic dziecko wystarczy jedna matka, lecz aby je wychowac potrzeba calej wioski".
                              Zasadniczo masz racje ze rodzice maja obowiazek wychowywac swoje dzieci, w praktyce nie robia tego prawie nigdy sami, zawsze maja zawsze kogos do pomocy - babcie, dziadkow, ciocie, wujki, przyjaciolki itd, i instytucje.
                              nawet obcy ludzie potrafia - i powinni - pomoc rodzicom w potrzebie.

                              Nie mowie ze bezkrytycznie pochwalam zachowanie owej mamy. tez uwazam ze powinna chociaz dla fasonu cos malemu powiedziec gdy zwraca im sie uwage ALE uwazam to swiete oburzenie na nia za gruba przesade a te rozne uzasadnienia, wymogi co i jak - za niezyciowe.

                              Minnie
                              • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 08:40
                                Odpowiem za Vi - san , z tego co wiem ma dzieci.smile
                                Z tą całą wioską - odsyłam do mego postu do Ciebie o tym skrajnym zmęczeniu Minnie - kiedyś dzieci nie były inne, a rodzice nie mieli tych wszystkich ułatwień n i nie poumierali ze zmęczeniasmile
                                Ogarniecie dziecka należy do jego rodziców Minnie. Jeśli sobie nie radzą mogą wynająć pomoc, mogą poprosić o pomoc, mogą zwrócić się do specjalistów jeśli dziecko ich ma problem. Nie ma ani powodu ani realnego rozwiązania takiego, żeby cala wioska, trfu klatka schodowa zajmowała się dzieckiem tej pani - rozumiesz?
                                • milamala Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 20:28
                                  Kiedys dzieci nie byly inne, rodzice nie mieli ulatwien - i matki tez umieraly ze zmeczenia.
                                  • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 22.10.16, 08:43
                                    A to osobliwe, bo moja matka jakoś żyje na ten przykład, a TE matki moich kolegów i koleżanek, które umarły w czasach ich dzieciństwa, umarły na CHOROBY a nie ze zmęczenia.
                                    A z tego umierania ze zmeczenia to wczoraj uśmiała się serdecznie moja współpracownica - mama dwojki obecnie szkolnej. Stwierdziła, że to chyba jakieś zyciowe nieudacznice i nieudacznicy, SAMI przyzwyczajeni do obsługiwania ich, bo niemożliwe, żeby sobie dwoje zdrowych ludzi nie poradziło z opieka nad ZDROWYMI dziećmi, no chyba, że gromada tychże, ale przecież jeśli, to sami tak wybrali.
                                    Moja siostra też się mocno zdziwiła taką opinią - serio. Jej syn ma obecnie 7,5 roku. Na "kawałku" wychowawczego zrobiła sobie podyplomówkę, a do głowy by jej nie przyszlo zwalać opiekę nad dzieckiem na naszych rodziców czy rodziców jej meża. Owszem mieli pomoc z zewnątrz, odpłatną, ale okazjonalną. Dziecko ma obije rodziców i szwagier zwyczajnie opiekował się małym, jak ona miała zajęcia - w weekendy (nie wszystkie).
                                    Moja siostra stwierdziła, że nie ma pojęcia, jak sobie kiedyś radziła nasza matka - z dwojką dzieci, w tym jednym chorym, bez pomocy praktycznie, bo tato poza domem. Sama o sobie powiedziała, że "bułka z masłem", bo dziecko zdrowe, niezaburzone, ojciec na miejscu, pampersy, zabawki - jakie się chce. A że dziecko rozrabia? - ano, od tego hehe jest dzieckiem, ale żeby to była zaraz "tragedia" nie do ogarnięcia, to totalna bzdura smile
                                • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 21:58
                                  kora3 napisała:
                                  > Z tą całą wioską - odsyłam do mego postu do Ciebie o tym skrajnym zmęczeniu Minnie - kiedyś dzieci nie były inne, a rodzice nie mieli tych wszystkich ułatwieńn i nie poumierali ze zmęczenia

                                  Ale i kiedys dzieci bawily sie same na podworku, nie bylo takich zagrozen jakie sa teraz ze trzeba miec je ciagle pod czujna opieka. Rodzice mieli wiecej czasu na inne obowiazki, zwlaszcza matki na domowe.

                                  Nie ma ani powodu ani realnego rozwiązania takiego, żeby cala wioska, trfu klatka schodowa zajmowała się dzieckiem tej pani - rozumiesz?

                                  Widze ze nie pojelas moralu... a szkoda.

                                  Minnie
                                  • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 22.10.16, 08:06
                                    Minnie, nie, kiedyś matki wcale nie miały więcej czasu, chyba ze nie pracowaly. Skoro dziecko o którym mowa wedruje po klatce głownie z mamą o różnych porach dnia, to ta matka nie pracuje. Zatem ma na pewno więcej czasu niż moja miała pracując - proste. Ma do tego więcej ułatwień niż moja matka miała
                              • vi_san Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 20:01
                                Nie mam dzieci i nie chcę mieć. Właśnie między innymi dlatego, ze MOIM obowiązkiem byłoby ogarnąć bunt dwulatka - na co nie mam ochoty i do czego nie czuję siły ani powołania. Proste? Oceniam swoje siły i chęci i do nich dostosowuję swoje życie. Pani opisana w wątku - po prostu uważa rozkosznie, że jacyś hipotetyczni "wszyscy" mają obowiązek wychować i aprobować jej niuniulka, bo zechciała się rozmnożyć. No i jeśli, bidulka, tak sobie nie radzi - to było pomyślec ZANIM się o dzidzię postarała, a teraz - sorry, Winnetou, MUSI sobie radzić. A jeśli nie - to niestety, doprawdy,. będzie oceniana jako: a/. nieudolna matka, która nie umie ogarnąć dwulatka, b/. chamka, która ma w nosie fakt, że nie mieszka w lesie ani na pustyni. I innej opcji nie ma.
                                "Ojciec wziął je na ręce" = OJCIEC nie ma w nosie opinii sąsiadów. Ojciec dziecka. Matka dziecka jest bytem odrębnym od ojca i rzeczy, z którymi ów ojciec się loiczy ona może ignorować. I odwrotnie.
                                Dla wyjaśnienia - znam co najmniej kilka par rodziców i rodziców samotnych, którzy NIE MAJĄ mamusi, tatusiów, babć, cioć i innych podobnych na podorędziu. I jakoś oszałamiająca większość jednak nie aprobuje notorycznych pisków potomstwa. Dziwne? No, może po prostu mam znajomych, którzy liczą się z innymi, a nie tylko "Ego, mei, mihi, me, me...".
                                I, analogicznie: decydując się na wzięcie zwierzęcia - przyjmuję za nie odpowiedzialność. Owszem, mogę w sytuacji "podbramkowej" poprosić o pomoc rodziców, sąsiadów, przyjaciół - ale po pierwsze w sytuacji podbramkowej [a nie jako reguła!], a po drugie mogę POPROSIĆ. A oni mogę się zgodzić lub nie. A wiesz dlaczego? Bo to moje zwierzę. Mój pies, kot, rybki czy papużki. Mój. Nie ich. W tym przypadku: pani i jej partner zdecydowali się na dziecko = ICH obowiązkiem jest zadbać, żeby wspomniane nie było uciążliwe. I, owszem, notoryczne piski na klatce schodowej SĄ uciążliwe. Jak wszystkie powtarzające się z uporem dźwięki. Obcy ludzie MOGĄ o ile chcą, mają czas i możliwość pomóc. Mogą. Rozróżniasz te zwroty? "Mogą" i "Mają obowiązek". Otóż obcy ludzie, sąsiedzi, przyjaciele, te hipotetyczne babcie i ciocie - MOGĄ. Rodzice - MAJĄ OBOWIĄZEK.
                                • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 22:19
                                  vi_san napisała:

                                  Pani opisana w wątku - po prostu uważa rozkosznie, że jacyś hipotetyczni "wszyscy" mają obowiązek wychować i aprobować jej niuniulka, bo zechciała się rozmnożyć.

                                  Masz jakis dowod na to? bo jak na razie, to JA napisalam o przyslowiu " cala wies..." itd
                                  nie ona.

                                  Poza tym, nie napisalam ze matka "nie ma obowiazku" wychowywac dziecka.
                                  napisalam, ze podejrzewanie dziecka o jakies zaburzenia tylko dlatego ze glosno piszczy na korytarzu to gruba przesada, a reakcje matki jedynie usprawiedliwialam zmeczeniem - ale tymze wcale nie zwalnialam z obowiazku wychowywania, zauwaz.

                                  Minnie
                                  • vi_san Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 21.10.16, 23:00
                                    Sorry, Minnie, ale jeśli matka dwulatka na zwróconą uwagę wzrusza ramionami albo tez odpowiada, ze ona go nosić nie będzie bo jej za ciężko - to dziecka NIE WYCHOWUJE i oczekuje, że wszyscy jej niuniusia zaaprobują.
                                    I dla jasności - nie podejrzewam owego dziecka dwuletniego o jakieś zaburzenia. Uważam, że po prostu bawi jej echo, albo też, jak przypuszczała Kora, klatka schodowa jest dla niego niemiła [wysokość stopni, miejsce mu się źle kojarzy, cokolwiek]. Natomiast JA nie usprawiedliwiam zmęczeniem. Ok, każdy może być zmęczony, ale to i tak nie usprawiedliwia chamstwa. a tym właśnie jest wzruszanie ramionami na czyjąś uprzejmą prośbę.
                                    • minniemouse Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 22.10.16, 01:23
                                      vi_san napisała:
                                      Sorry, Minnie, ale jeśli matka dwulatka na zwróconą uwagę wzrusza ramionami albo tez odpowiada, ze ona go nosić nie będzie bo jej za ciężko - to dziecka NIE WYCHOWUJE i oczekuje, że wszyscy jej niuniusia zaaprobują.

                                      Visan, zgodze sie ze nie reagujac natychmiast np przez spokojne zwrocenie uwagi "Michalku, nie krzycz, pani prosi" - w tym momencie go nie wychowuje.
                                      ALE Kora nie o to pytala, watek nie byl na temat matki i jej kultury, tylko Kora zadala konkretne pytanie i ja w tym klimacie sie wypowiadalam:

                                      Kora: -pytanie: interes, którego z dzieci jest ważniejszy? Którzy z rodziców powinni postarać się być bardziej wyrozumiali dla dziecka drugiej strony?

                                      - rozumiesz? Kora chciala wiedziec ktore dziecko jest wazniejsze, ktore ma 'wieksze prawa' ktoremu trzeba wpierw ustapic. zadne nie ma, bo dzieci to dzieci, ich potrzeby sa jednakowo wazne bez wzgledu na wiek.

                                      . Ok, każdy może być zmęczony, ale to i tak nie usprawiedliwia chamstwa. a tym właśnie jest wzruszanie ramionami na czyjąś uprzejmą prośbę.

                                      moze uzylam zlego slowa- moze nie "usprawiedliwiam" co tlumacze. nie bedac matka nie rozumiesz co to znaczy miec wiecznie aktywnego malucha. i nigdy nie zrozumiesz ze w pewnym momencie mozna miec wszystko, lacznie z sasiadami, gdzies.
                                      A mimo ze matka nie jestes, zawsze bedziesz "lepiej wiedziec". byc moze ta kobieta ma jeszcze jedno dziecko albo i dwoje, nie wiadomo. zreszta czasem i jedno takie wystarczy.
                                      przydaloby ci sie doswiadczalnie zajac takim super zywotnym dwulatkiem przez tydzien, bez zadnej opieki. szybko bys sie przekonala, ze twoje wychowawcze metody by byly dobre - ale psu na bude. i ze po tygodniu bys rownie zobojetniala na te krzyki jak owa mama.

                                      Nie chce przez to powiedziec ze ta matka ma opryskliwie wzruszac ramionami na prosby aby dziecko uciszyc. powinna jakos grzeczniej zareagowac. podejrzewam wszkaze, iz jest zniecierpliwiona uwagami. i wlasnie o to chodzi. kazdy tylko zwraca uwage, nikt nie zaproponuje ze "potrzebuje moze pani pomocy?". zauwaz Visan ze ludzie lepiej reaguja na okzywana zyczliwosc niz na zwracane uwagi, krytyke.

                                      A wyobrazenie, ze jakas nagana podziala i to natychmiast, to naiwnosc. dzieci, a zwlaszcza w tym wieku, maja to do siebie ze wrzeszcza. i niestety, ale zdarzaja sie takie ktore wrzescza
                                      z wyjatkowa przyjemnoscia. to normalne, i nie ma na to rady.

                                      sugeruje przeczytac ponizszy tekst - matka swietnie to opisala - nie znajac kontekstu, jakze latwo ciskac gromy!
                                      nie wychowuj mi dziecka
                                      Dzieci sa rozne, Visan. i w koncu dorosleja.

                                      Minnie
                                      • vi_san Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 22.10.16, 07:39
                                        Minnie, matko doskonała... Jedną z podstawowych zasad wychowawczych jest KONSEKWENCJA. Czyli dziecko za każdym razem gdy zachowuje się źle powinno usłyszeć wyraz dezaprobaty. Tu matka ma to w nosie.
                                        Interes żadnego dziecka nie jest ważniejszy. Tyle że matka chorego malucha NIC nie może poradzić, a matka dwulatek i owszem. Tylko jej się nie chce. Proste? Jak napisałam powyżej - na miejscu rodziców chorego dziecka sprobowalabym przenieść sypialnię dziecka w inne miejsce, ale być może nie ma takiej możliwości.
                                        Poza tym "być może matka dwulatka ma jeszcze pięcioro innych dzieci i jest zmęczona". No cóż, to znaczy tylko ze przecenila swoje siły i jest niewydolna wychowawczo. Tak jak uważam za nieudolnych wychowawczo rodziców ciut starszego dziecka, które opisalam. Plus nie ma ŻADNEJ wzmianki by matka tegoż dwulatka miała jeszcze dodatkowe stadko przychowku. No, mało w to wierzę... Jednak najprawdopodobniej jest to po prostu paniusia z zasadą "Moja racja na wierzchu A inni niech spadają".
                                        A dla twojej informacji - opiekowała się dziećmi przez kilka lat, różnymi. I bywało, że przez kilka dni i nocy z rzędu. I jakoś żadne z nich (z wylaczidzieci chorych!) nie miało problemów nie do rozwiązania - przy dobrej woli opiekuna. No, ale łatwiej jest wzruszyć ramionami "To tylko dziecko"...
                                        • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 22.10.16, 08:26
                                          Nic mi nie wiadomo o jakichś innych dzieciach tej pani sąsiadki Vi. To zwyczajny wymysł Minnie z braku argumentów.
                                          A i te argumenty sa z bożej łaski... Nie radzi sobie pani? no to jest jakaś dziwna ... bo normalnie rodzice sobie radą z normalnymi dziecmi w tym wieku. WIEM< bo mam od groma takich znajomych, których tu poznałam jako bezdzietne osoby, które potem stały się dzietne. Jasne, jak mawia moja kolezanka mama dwóch synków - Kto ma pszczoły, ten ma miód, kto ma dzieci ten ma smród. Ona ten "smród" chciała mieć i to podwójny w nieodległym czasie, ale właśnie nie robi z tego "smrodu" tylko przyjmuje normalnie - mamy dzieci, mamy obowiązki- proste. Kobieta po macierzyńskich wracała zaraz do pracy, dokształcała się, na pomoc rodzicowi teściów mogla liczyć okazjonalnie. Być może dlatego, że nikt jej nie podcierał nosa z racji tego, że raczyła się rozmnożyć ma do tego stosunek normalny - moje dzieci, moje obowiązki. I być może właśnie dlatego, że sama na własnej skórze przekonała się jak to jest mieć te dzieci bez pomocy w opiece nad nimi z zewnątrz (mam na myśli dziadków) wie, ze te opowieści o umieraniu ze zmęczenia to zwyczajna ściema. I dlatego ma jak mówi "uczulenie na męczenników mających dzieci" -chciała/eś to masz, to nie smiertelna choroba przecież, KAZDY sobie z tym umie poradzić jeśli chce, chyba, ze dziecko chore/niepełnosprawne, albo samemu jest się chorym/niepełnosprawnym.
                                      • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 22.10.16, 08:14
                                        Wybacz Minnie, ale z tym zmęczeniem to naprawdę robisz sobie chyba jaja. Podkteślasz, ze dziecko najpewniej bez zaburzeń, zatem zdrowe. Kobieta nie pracuje i tak pada na twarz, ze wszystko ma w de? W jakim ty swiecie żyjesz? Bo ja w realnym i we własnym otoczeniu mam kobiety, które w takich sytuacjach pracowały, dokształcały się, normalnie zyły. Chocby moje współpracownice, ale tez inne panie takie znam. No weźże przestań ...
                                  • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 22.10.16, 08:08
                                    Kto znów podejrzewał Minnie? Nie zna, dziecka, nie jestem specjalistą - niczego nie podejrzewałam.
    • kora3 Re: Fin -dus 07.10.16, 21:01
      Pani nie jest moją kolezanką, nie wiem skąd to sobie "dośpiewałaś". A Twoja pseudoironia jest zwyczajnie okrutna - dziecko urodziło się chore i takie pozostanie sad
    • kora3 Re: Fin -dus 10.10.16, 07:55
      Mówimy o konkretnej sytuacji - ta pani ma chore dziecko, tamto dziecko je budzi.
      Wypadałoby wykazać zrozumienie i bodaj popracować nad ucieszeniem swego dziecka na klatce, żeby nie przeszkadzało innemu, choremu. Gdyby chory był 2- latek, a budził je niemowlak sytuacja byłaby dokładnie taka sama.
      • vi_san Re: Fin -dus 10.10.16, 08:04
        Koro, zupełnie na marginesie. Jeśli ów hałaśliwy dwulatek tak nieustająco budzi niemowlę - na miejscu matki tego ostatniego pomyślała bym nad zmianą lokalizacji sypialni dziecka. Wiem, że może to być trudne logistycznie Ale dla mnie spokój dziecka byłby ważniejszy. I przeniosła bym łóżeczko do innego pokoju albo chociaż pod inną ścianę. Bo, owszem, są bloki "echowe" w których każde słowo z klatki schodowej słychać w mieszkaniu. Niefortunne to, ale bywa i nijak nie da się wprowadzić zakazu rozmów na klatce schodowej.
        • kora3 Re: Fin -dus 10.10.16, 08:17
          Vi, być może to niegłupi pomysł. Ja w mieszkaniu pani nie bylam, odgłosów nie słyszałam, lokalizacji sypialni dziecka - nie znam. Dziecko widuję przy okazji jego rehabilitacji w specjalnej placówce. Specjaliści potwierdzają, że jest nadpobudliwe i wrażliwe na bodźce, które dla przeciętnego dziecka są znacznie mniej kłopotliwe - taka specyfika jego schorzenia. Na logikę myslę sobie, że rozsądna i bedąca w kontakcie ze specjalistami mama gdyby mogła wyeliminować te uciążliwość ze swej strony, już by to zrobila.

          Natomiast calkiem na marginesie Vi. Rozmowa, a pisk to zupełnie coś innego. Kluczem nie sa tu decybele, bo ich siła może być zbliżona tylko czestotliwosc dźwięku. Jak wpomniałam - ja tego konkretnego dźwięku nie słyszałam. Natomiast u mojej znajomej, babci wspomnianych bliźniaków piski dzieci jej sąsiadów słyszałam doskonale (mimo ubytku słuchu) będąc w salonie w głębi mieszkania (niemałego) w bialy dzień i przy włączonym TV. Uprzedzając - wówczas ani mnie, ani jej to nie przeszkadzało - żadna z nas nie spala, sytuacja była krótkotrwała. Niemniej wcale mnie nie zaskoczyło, że portem gdy gościły u niej i spały wnuki ten dźwięk z korytarza był w stanie je zbudzić. Tym bardziej, ze miał miejsce w czasie, gdy w mieszkaniu panowała cisza.
    • kora3 Re: Fin -dus 16.10.16, 08:49
      Dla dorosłego to też bardzo szkodliwe ...
      Zreszta, ja nie wierzę, ze na serio masz dziecko ...proponujesz, żeby kobieta mająca chorego niemowlaka zatykała sobie uszy? Wpadlaś na to, że niemowlak może się np. udusić, a mama nie usłyszy, że się krztusi? ZDROWY niemowlak moze, a co dopiero dziecko z takimi schorzeniami
      • kaz_nodzieja Re: Fin -dus 17.10.16, 07:35
        Ale ten dwulatek naprawdę tak krzyczy, że budzi niemowlę za parą drzwi (wejściowe drzwi i drzwi od pokoju niemowlaka)? Rzadko zdarza mi się coś słyszeć przez same drzwi wejściowe, ale już w sypialni to w ogóle. Mogliby kogoś mordować i nie usłyszałabym. Ona ma drzwi z jakiejś dykty?
        • kora3 Re: Fin -dus 17.10.16, 07:40
          Odpowiadam po raz b-ty (mogłaś nie zauważyć- fakt) NIE WIEM. Nie wiem jakie mają drzwi, nie wiem gdzie dziecko spi w domu, znam je tylko z ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie bywam by spotkać się z matką i specjalistami w celu zorganizowania pomocy dla dziecka.
          Ja u siebie w salonie słyszę jak ktoś idzie po klatce schodowej, ale mi to w niczym nie wadzi. Drzwi mam dość solidne, a salon blisko wejścia. Słyszę w dzień, w nocy nic mnie nie budzi.
          Natomiast faktem jest, ze TO dziecko jest nadwrażliwe na dźwięki i wysokiej czestotliwosci. Rehabilitantka nie byłą zaskoczona, gdy matka powiedziała, że taki dźwięk je budzi, zatem to nic nadzwyczajnego u dzieci z taką nadwrazliwoscią musi być.
          • kaz_nodzieja Re: Fin -dus 17.10.16, 07:47
            Bardzo współczuję rodzicom takich dzieci, ale często widzę, że chcieliby by cały świat dostosował się do choroby (zaburzenia) ich dziecka, a tak się nie da. Ojciec ze swoim dwulatkiem musi wyjść, a przejście przez klatkę schodową trwa chwilę. To nie głośna muzyka, którą można ściszyć mając na uwagę chore dziecko sąsiadki.
            Niestety rodzice takich dzieci (częściej matki) coraz częściej sieją terror zaburzeniem swojego dziecka.
            • kora3 Re: Fin -dus 17.10.16, 12:27
              Nie ma wrazenia, ze grzeczna prośba jest terrorem. Nie wiem jak to jest ale gy mój śp. dziadek chorował i na czas swój ostatni zamieszkał u moich rodziców, to nawet nikt nie musiał prosić o większą ciszę, wszyscy się jakoś umieli dostosować do sytuacji. Może więcej było w ludziach emparii
              • kaz_nodzieja Re: Fin -dus 17.10.16, 15:36
                Może nie było w tym bloku dwulatków w okresie buntu? Co innego głośna muzyka, czy zwracanie uwagi na zatrzaskiwanie drzwi (ja zważałam gdy sąsiadka miała małe dziecko), ale co innego chodzenie po klatce. Jeśli dziecko wyje, a jednak trzeba z nim wyjść o określonej porze bo lekarz, bo praca to co ma zrobić rodzic? Spuścić dziecko z okna by nie przeszkadzało sąsiadom? I naprawdę ile trwa "przemarsz" przez klatkę nim rodzic z niej wyjdzie? 5 minut? Równie dobrze obok sąsiada może mieszkać sąsiadka, która do pracy ubiera szpilki, które też słychać na klatce. Też ma wymienić obuwie, bo sąsiadka ma tak nadwrażliwe dziecko, że nie wytrzyma dosłownie kilku minut? Nie dajmy się sterroryzować, jakieś granice muszą być. Choroby szczerze współczuję, ale to nie wina sąsiadów. Być może i tak dopasowują jakoś się do sytuacji, nie puszczają muzyki czy głośniej telewizora lub schodzą, a nie zbiegają, ale wychodzić na klatkę każdy musi, jeden w butach na szpilce, inne z dzieckiem, które akurat płacze, pies zaszczeka, komuś na klatce zadzwoni telefon, Pani sprzątająca też robi trochę hałasu, a co rano jak przyjeżdża śmieciarka odbierająca szklane odpady to dopiero się dzieje (mimo, że generalnie mieszkam na zacisznej ulicy). Niestety mocno nadwrażliwe dziecko to problem głównie jego rodziców, a sąsiedzi mogą się dopasować, ale w granicach zwykłego rozsądku.
                • kora3 Re: Fin -dus 17.10.16, 15:57
                  Kaznodziejo - moje obecne miejsce zamieszkania jest 7 lub 8, w którym mieszkam. I wyobraź sobie NIGDY nie miałam sytuacji, by jakikolwiek sąsiad dorosły czy nie był dla mnie uciążliwy. Naprawdę. A we wszystkich tych miejscach zamieszkania, wielorodzinnych dodam, byli i ludzie mający małe dzieci i nastolatkowie, i ludzie mający psy i kobiety noszące szpilki i jak domniemuję wszyscy mieli odtwarzacze muzyki smile
                  Raz jedyny, w poprzednim miejscu zamieszkania słyszalne dla mnie były dźwięki z TV pani sąsiadki mieszkającej powyżej. Była to osoba starsza i przygłuchawa. Puszczała sobie po prosyu głośno, bo nie słyszała. Nierzadko dość późno i to bywało uciążliwe. Ale można było temu zaradzić, bo pani byłą bardzo miła, życzliwa. Kupiliśmy jej z eksem na "zajączka" słuchawki do TV, ona zasowolona, my też. Do tej pory czasem ją odwiedzamy, bo jest sama, jakieś zakupy zrobimy, do lekarza podwieziemy. Jak się ma do czynienia z życzliwą osobą i samemu nie jest się zacietrzewionym bardzo wiele spraw da się rozwiązać od reki i miło.
                  W tej sytuacji nie wiem jak jest - nie mieszkam tam. Natomiast tu gdzie mieszkam mieszkam już prawie 10 lat i większość ludzi tu ma dzieci i miało, jak się wprowadzaliśmy. Także małe wówczas i nie przypominam sobie, by którekolwiek systematycznie hałasowało na klatce schodowej. Nie w poprzednich miejscach zamieszkania - także. Nie jest zatem tak, że KAZDY 2- latek piszczy na klatce schodowej. Więc albo to dziecko ma jakies zaburzenia, albo cos konkretnie na owej klatce mu przeszkadza. Nie wiem co to może być, ale dzieci miewają różne swoje "jazdy", a to niedawno sprowadziło się do tamtego mieszkania. Może shody sa za strome dla niego i protestuje? Może akustyka klatki lub jakiś element na niej przyprawiają je o lęk?
                  Synek mojej koleżanki, ogólnie zdrowe i przeciętne dziecko panicznie bał się obrazu który wisiał w holu u jej siostry. Nic szczególnego on nie przedstawiał (widziałam go), ale dziecko zawsze w tym holu płakało, miało tak ok.4,5 roku do 2 lat. Całkiem przypadkiem kolezanka wpadła na to, że idzie o ten cholerny obrazeksmile wcześniej było w szoku, dziecko ciocię i wujka lubi, nic mu się nie dzieje, a on wrzeszczy, piszczy. Jak obraz znikał z pola widzenia - wrzaski ustawały, ale nikt nie kojarzył reakcji dziecka z tym hmmm dziełem.
                  • minniemouse Re: Fin -dus 18.10.16, 00:55
                    kora3 napisała:
                    Nie jest zatem tak, że KAZDY 2- latek piszczy na klatce schodowej. Więc albo to dziecko ma jakies zaburzenia, albo cos konkretnie na owej klatce mu przeszkadza.

                    lol... normalny dwulatek.

                    Minnie
                    • kora3 Re: Fin -dus 18.10.16, 09:59
                      Nie jestem specjalistą, a nawet takowy po opisie z drugiej ręki nie podjąłby się oceny stanu dziecka. Dorosłego zresztą też. Ja z doświadczenia widzę, że jednak nie kazde 2- letnie dziecko tak reaguje na klatkę schodową, więc to znaczy, ze na tego działa jakiś bodziec na niej, który być może łatwo wyeliminować
    • kaz_nodzieja Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz które? 17.10.16, 06:37
      Polecam dobre drzwi wejściowe. Bardzo rzadko słyszę hałasy, a mam za sąsiadów z tego samego piętra rodziny z dziećmi.
      • milamala Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 01:43
        Kaznodziejo, ty proponujesz slusznie odpowiednie zagluszajace halas drzwi wejsciowe, inna forumka zaproponowala zmiane lokalizacji dziennego spania. Oba te rozwaizania najpewniej rowiazalyby sprawe. Jest tylko jedno ale. Tu nie chodzi o rozwiazania, tu chodzi o to zeby sobie na 2latka i jego wstretna mame, ktora nie chce go nosic po schodach ponarzekac.
        • kaz_nodzieja Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 09:27
          Skoro rzecz się dzieje z rana, o stałej porze to pewnie matka wychodzi z dwulatkiem nie na plac zabawy czy zakupy w galerii bo jej się nudzi w domu tylko do przedszkola, a ona sama pewnie do pracy. Ma zacząć spóźniać się do pracy bo niemowlę sąsiadki jeszcze o tej porze śpi? Dwulatek ma pełne prawo rano być niezadowolony. Znajomy ma bardzo pogodnego kilkulatka, ale nim przyzwyczaił się do przedszkola i rannego wstawania niestety był problem z płaczem. Są hałasy których można uniknąć mając na uwagę dobro sąsiada (z dowolnego powodu, bo ma nowotwór, małe dziecko czy nerwową teściową) np. zakaz zabaw na blokowym korytarzu, nie organizowanie głośnych imprez, ciche zamykanie drzwi. Ale są grupy hałasu, których wyeliminować się nie da. Tak jak płacz dziecka, które do przedszkola jeszcze się nie przyzwyczaiło, ale pójść musi bo rodzice muszą iść do pracy. Ciekawe swoją drogą skoro drzwi i ściany chyba w tym budynku są jak z dykty płacz nadwrażliwego niemowlęcia młodej Mamy nikomu nie przeszkadza i czy jej niemowlę przynajmniej stosuje się do tzw. ciszy nocnej. wink
          Czyli jej dziecko płacze, nierzadko pewnie w porze ciszy nocnej - nikt nie ma prawa się czepiać, pełne zrozumienie.
          Inne dziecko płacze, bo nie przyzwyczaiło się jeszcze do rannego wstawania, przedszkola - źle.
          • kora3 Re: Dziecko ma zawsze "rację" - teraz któ 18.10.16, 10:18
            No2- latki raczej u nas rzadko uczęszczają do przedszkoli, chyba, ze z oddziałami żłobkowymi. o ile wiem z relacji matki 4- miesieczniaka, rzecz dzieje na klatce o różnych porach dnia, praktycznie zawsze, gdy dziecko znajduje się na klatce schodowej. Więc raczej tu coś innego jest czynnikiem wywołującym niezadowolenie 2- latka niż pora. Tak na logikę oczywiście.

            Co do reszty - naprawdę dziwi mnie zrównywanie dowolnego dźwięku na klatce schodowej z tym samym w mieszkaniu- serio. Normalna rozmowa kilku osób w mieszkaniu, zwyczajnym pełnym głosem zwykle jest niesłyszalna dla sąsiadów, a o ile to wówczas, gdy u tychże panuje idealna cisza. Taka sama rozmowa tychże osób na klatce schodowej jest słyszalna i to nie tylko dla tych, pod których drzwiami się odbywa. Nie dalej jak wczoraj miałam okazję się o tym przekonać, bo moja najbliższa sąsiadka Ania wdała się w pogawędkę z inną sasiadką na korytarzu. Urzedzając - nie, nie przeszkadzało mi to wcale, ale w swoim salonie nieodległym od drzwi wejściowych doskonale słyszałam, ze rozmawiają - rozpoznając kto z kim (obie panie znam), a gdybym się chciała przysłuchać - także wiedziałabym o czym smile Gdyby panie weszły do Anki mieszkania na bank nie słyszałabym nawet szmeru rozmowy jakiejkolwiek a dopiero kto z kim i o czym.
            Tak więc zdumiewa mnie, ze ktoś zrównuje dowolny dźwięk na klatce schodowej z takim samym w mieszkaniu.

            Tak czy owak - matka chorego malucha będzie pewnei musiałą rozważyć opcje zmierzające do wyeliminowania hałasu ze swej strony. Co to będzie i jak to zrealizuje to już jej sprawa, mogę jedynie pomóc w znalezieniu na to kasy, albo konkretnych ludzi którzy to wykonają.
            Natomiast wątek ma charakter - przyznaje- nieci przewrotny. Bo skoro mowa w innych była o postawie, że interes dziecka jest zawsze waznejszy niż interes dorosłego, to ciekawa byłam co w sytuacji gdy mowa o ze tak powiem sprzecznych interesach dwojga dzieci.
            Takie sytuacje są nader czeste w realu. Np. w jednej grupie przedszkole znajdą się dziecko wycofanie i dziecko nadpobudliwe. I rodzice tego pierwszego oczekują, że personel zadba, żeby to drugie nie zabierało ich dziecku zabawek, nie popychalo i nie biło. I średnio w takich sytuacjach rodzice pierwszego dziecka wykazują zrozumienie, że tamto drugie "tak ma", że zabiera, popycha i bije, bo na uwadze mają dobo, komfort i bezpieczeństwo SWOJEGO dziecka i to jest zupełnie normalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka