Dodaj do ulubionych

Przykra przypadlość, a jedzenie

13.07.17, 10:55
Spotkałam się z takim problemem: pewna osoba tak ma, że jeśli coś zje, albo wypije kawę ma natychmiast niemal palącą potrzebę skorzystania z toalety, nawet kilka razu w nieodległym czasie. Przypadłość pojawiła się jakiś czas temu, ale nie jest chorobą (konsultacja z lekarzem). W związku z nią osoba ta unika jedzenia poza domem/ siedzibą swej firmy. Jednak stanowisko jakie piastuje wymaga od niej m. on. uczestniczenia w służbowych lunchach/obiadach. Pół biedy, gdy nie jest na nich jedynym przedstawicielem swej firmy zaproszonym/zapraszającym na nie, ale gdy jest sytuacja staje się patowa. Osoba ta "ratuje się" w takich sytuacjach biorąc zawczasu stosowne specyfiki, ale nie jest to obojętne dla jej zdrowia.
Czy widzicie jakieś inne wyjście?
Obserwuj wątek
    • wagonetka Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 11:10
      > Czy widzicie jakieś inne wyjście?

      tak, może zmienić pracę ["stanowisko jakie piastuje wymaga od niej m. on. uczestniczenia w służbowych lunchach/obiadach"] na taką, gdzie jeść w pracy nie będzie musiała

      • kora3 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 11:39
        Wiesz, no zmienić prace można, ale niekoniecznie jest to zaraz bardzo latwe
        • wagonetka Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 12:36
          no cóż
          jeśli nie może zmienić pracy i nie może w jej trakcie nie jeść, to znaczy, że musi cierpieć

          • kora3 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 12:43
            Pewnie może, może nie w 3 dni, ale zawsze. Rzecz w tym, że nie chce, bo lubi swą pracę i jest ona dla niej satysfakcjonująca pod wieloma względami. Ja mam swoją koncepcję na załatwienie tej sprawy, a zadając tu pytanie zwyczajnie bylam ciekawa opinii innych.
    • aqua48 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 11:21
      kora3 napisała:

      > Czy widzicie jakieś inne wyjście?

      Zmiana lekarza - nietolerancja pokarmowa chorobą nie jest, ale da się ją wyciszyć/zmiana stanowiska na takie na którym nie trzeba uczestniczyć w służbowych lunchach/zmiana leków na mniej szkodliwe/zmiana diety - rezygnacja z kawy i potraw które ewidentnie szkodzą - nie ma obowiązku picia czy zamawiania kawy podczas służbowych spotkań - można pić wodę/herbatę podobnie - wcale nie trzeba jeść potraw smażonych, czy z sosami.
      • majaa Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 11:32
        To może być nietolerancja pokarmowa czy reakcja nerwowa np., trudno powiedzieć, ale faktycznie dobrze byłoby skonsultować się jeszcze z jakimś innym lekarzem, bo jakaś przyczyna tego stanu niewątpliwie istnieje. I potem, w zależności od wyników badań będzie można znaleźć najlepsze wyjście. Bo może rzeczywiście najlepiej byłoby zmienić pracę, zwłaszcza jeśli okaże się, że to jednak reakcja na stres z nią związany.
        • kora3 Maju i Aquo 13.07.17, 11:55
          Chyba mnie nie zrozumiałyście (inna rzecz, ze unikałam szczegółów, ale teraz chyba nie da się uniknąć).
          To nie jest tak, ze tej osobie te posiłki jakoś szkodzą. Po prostu tak ma, że jeśli COKOLWIEK zje za kilka minut musi wyjść do toalety, potrzeba ta jest tak silna, że nie sposób jej powstrzymać. I tak dzieje się jej kilka razy po posiłku. Nie sądzę, by miało to związek ze stresem w pracy, bo generalnie lubi swą pracę i jest w niej dobra i doświadczona oraz taka sama jest reakcja organizmu w domu, podczas towarzyskiego spotkania na mieście czy i kogoś - nie jest więc związana z pracą.

          Kiedy ta przypadłość się pojawiła, ta osoba najpierw się no ..cieszyła. Wiele lat cierpiała bowiem na zaparcia. Po kuracji lekami zaczęła się wreszcie bez wysiłku wypróżniać, ale sprawa poszła w drugą - opisaną tu stronę. Osoba ta nie jest chora, po prostu taki ma teraz metabolizm. Wyniki badań ma dobre, nie ma żadnych bólów brzucha. Zwyczajnie tak reaguje jej organizm po posiłku - wszystko jedno jakim, przy wszystkich posiłków poza jakimś wieczornym.
          Oczywiście kawy na spotkaniach może nie pić i nie pije, ale trudno będąc zaproszoną solo lub solo zapraszając na służbowy lunch/obiad nic nie zjeść. Jasne, można pracę zmienić, ale jak sądze obie zdajecie sobie sprawę, ze nie jest to czasem takie proste.

          Dodam, że spotkałam się już z taką przypadłością, tyle ze u osoby nie pracującej jeszcze, studentki. Ona również od dzieciństwa walczyła z zaparciami i po lekowej kuracji reakcja jej organizmu była wielce podobna. Tyle, ze ta dziewczyna nie musiała odbywać służbowych posiłków, no i zjadlwszy coś miedzy zajęciami mogła liczyć na wyrozumiałośc je prowadzących.
          • chris1970 Re: Maju i Aquo 13.07.17, 12:08
            Czy z tarczycą u tej osoby wszystko w porządku? Wygląda mi to na zespół jelita wrażliwego, ale przy nadczynności tarczycy często występują problemy z przewodem pokarmowym.
            Jeżeli chodzi o sprawy SV, to może jest coś, co nie powoduje, że ta osoba ma dolegliwości i być może to może zamawiać.
            Zamówić można, ale nie do końca można spożyć posiłek. Już nikogo nie dziwi, że osoby z alergią / nietolerancją pokarmową czy chorobami typu cukrzyca mówią o tym, że nie wszystko mogą jeść.
            • kora3 Re: Maju i Aquo 13.07.17, 12:17
              Chrisie - wybacz, ale nie zrozumiałeśsad jak wspomniałam, tej osobie posiłki NIE SZKODZĄ. Widzę, że muszę kawę na lawę sad po prostu - jak ta osoba COKOLWIEK zje - czy to kanapkę z serem, czy golonkę, to za kilka minut ma silną potrzebę oddania stolca. Na tyle silną, że nie może jej powstrzymać, w każdym razie o ile to bardzo krótko. Korzysta z toalety i oddaje normalny stolec, tyle ze bardzo mało. Sytuacja powtarza się nawet kilka razy po każdym posiłku, w niewielkich odstępach czasu, po czym zanika. Ta osoba nie ma w związku z tym żadnych dolegliwości - miała wykonane badania krwi, moczu i kału, a także gastroskopię. Wszystko wskazuje na to, że po kuracji przeciwzaparciowej jej organizm "przestawił" się na takie funkcjonowanie.
              Przepraszam za szczegółowy opis, ale jak widze bez niego się nie dało sad
              • chris1970 Re: Maju i Aquo 13.07.17, 12:40
                Koro, myślę, że Ty niezrozumiałaś co napisałem.
                Doskonale zrozumiałem, że posiłki nie szkodzą.
                Napisałem, że podejrzewam zespół jelita drażliwego, a właśnie przy tej dolegliwości ma się albo zaparcia, albo inaczej, leci jak przez lejek. I przy tej dolegliwości właśnie wajcha się przestawia od biegunki do zaparć i odwrotnie.
                Przy zespole jelita drażliwego niekoniecznie trzeba mieć złej morfologii. A na tarczycę to sama krew, mocz nie wystarczy, to są specjalistyczne badania, których nie ma w standardowym zestawie analiz.
                Ja tylko podałem co podejrzewam, a lekarzem nie jestem.

                Odnośnie SV powiedziałem, że dziś można mówić otwarcie o wyborach w restauracjach argumentując tu zdrowiem.

                Możesz mi napisać czego jeszcze nie zrozumiałem?

                • kora3 Re: Maju i Aquo 13.07.17, 12:46
                  Hmm no właśnie tego, że tej osobie nic nie leci ciurkiem. Mowiąc prosto nie ma po tych posiłkach biegunki, co mogłoby wskazywać na wspomniany zespól. Ale masz rację - wykonać badania w kierunku tarczycy - nie zawadzi.
                  • chris1970 Re: Maju i Aquo 13.07.17, 12:47
                    Problem w tym, że nigdzie nie napisałem, że osoba ta ma biegunkę i leci ciurkiem. To pisałem przy opisie objawów zespołu jelita wrażliwego.
                    Wskażesz punkt, gdzie napisałem, że ta konkretna osoba ma biegunkę?
                    • kora3 Re: Maju i Aquo 13.07.17, 12:55
                      No Chrisie napiałeś tak: " podejrzewam zespół jelita drażliwego, a właśnie przy tej dolegliwości ma się albo zaparcia, albo inaczej, leci jak przez lejek. I przy tej dolegliwości właśnie wajcha się przestawia od biegunki do zaparć i odwrotnie." - czyli swe podejrzenie oparłeś na tym, że przypuszczałeś, iż ta osoba ma biegunkę - na logikę.

                      Nie znam się na zespole jelita drażliwego, sądze, ze jak w każdej chorobie objawy mogą być mniej albo bardziej typowe, wiec jak wspomniałam - zgodnie z Twa radą nie zawadzi wykonać badania w kierunku tarczycy.
                      • koralina.jones Re: Maju i Aquo 14.07.17, 11:44
                        ja zrozumiałam teraz jeszcze jedno - stało się to po kuracji na zaparcia. To chyba oznacza, że inny lekarz zniszczył jej niechcący zdrowie. Albo ona sama przesadziła z braniem lekarstw na zaparcia. Może tzw. medycyna naturalna? Teraz kolejny lekarz powinien dostać listę leków, które ona brała i naprawić to, co ktoś schrzanił. przyczyna obecnych zaburzeń nasuwa się sama po przeczytaniu twoich wyjaśnień.
                        • melinda.123 Re: Maju i Aquo 14.07.17, 16:24
                          Masz rację. Opisane przez Korę objawy nie są normalne dla zdrowego człowieka, myślę, że ta osoba powinna zacząć od wizyty u dobrego lekarza.

                          Spotkałam się kilka razy z tym, że ktoś odmawiał jedzenia służbowego lunchu czy innego posiłku. Raz, gdy organizowałam wyjazd studyjny ze studentami, pewien profesor, który z nimi jechał, zażyczył sobie że nie będzie spożywał posiłku w jednym pomieszczeniu ze studentami. Nie miał jednak problemu z jedzeniem z innymi pracownikami naukowymi podczas konferencji. Zdziwiło mnie to, ale w miarę możliwości dostosowaliśmy się do jego wymagań. Dwa, to alergicy, ale tutaj zwykle dało się zamówić dla nich takie menu, żeby odpowiadało ich ograniczeniom żywieniowym.
                          • azm2 Re: Maju i Aquo 14.07.17, 16:30
                            "Masz rację. Opisane przez Korę objawy nie są normalne dla zdrowego człowieka, myślę, że ta osoba powinna zacząć od wizyty u dobrego lekarza."

                            Cały ten wątek nadaje się do forum o zdrowiu i chorobach, na pewno nie o sv.
          • koralina.jones Re: Maju i Aquo 14.07.17, 11:48
            przy okazji - nie jest tak, ze stres pojawia się w pracy, a po wyjściu znika. stres jest długotrwały i uporczywy, jego konsekwencje rozlewają się na całe życie człowieka, nawet wtedy, kiedy ma dobry humor. zresztą... można lubić swoją pracę, a jednak odczuwać stres i mieć różne objawy, nie zdając sobie sprawy z tego, że stres uaktywnia te objawy. tak na marginesie.
          • kopciuszek83 Re: Maju i Aquo 17.07.17, 22:21
            "jeśli COKOLWIEK zje za kilka minut musi wyjść do toalety, potrzeba ta jest tak silna, że nie sposób jej powstrzymać. I tak dzieje się jej kilka razy po posiłku."

            Czyli zakładając, że dziennie zjada 5 posiłków (jak zalecają dietetycy) wspomniana osoba oddaje stolec kilkanaście razy dziennie? To Koro JEST choroba. Nie wiem jaka, bo nie jestem lekarzem, ale jest to ewidentnie przypadłość totalnie dezorganizująca życie, wykluczająca z wielu aktywności (trudno wyobrazić sobie przy takich dolegliwościach np. całodniową wycieczkę w góry, wycieczkę rowerową, spływ kajakowy; ba, nawet podróż pociągiem moze być problematyczna) i ja na miejscu tej osoby dla własnego życiowego komfortu poszukałabym jednak pomocy u lekarzy, a nie forum savoir-vivre.
            • minniemouse Re: Maju i Aquo 18.07.17, 07:28
              kopciuszek83 napisała:
              i ja na miejscu tej osoby dla własnego życiowego komfortu poszukałabym jednak pomocy u lekarzy, a nie forum savoir-vivre.

              ale Kora wyraznie pytala li i jedynie jak ta osoba ma sie grzecznie wykrecic od jedzenia w towarzystwie??,
              i w dodatku gdy wchodzi to w zakres obowiazkow sluzbowych....
              co nie ma nic wspolnego z ze zdrowiem a wlasnie z Savoir Vivrem, sluzbowym.

              Inna sprawa ze ja rowniez jestem zdania iz niezaleznie od aspektu etykiety i obowiazkow sluzbowych, to ta osoba jest chora (lekarz bredzi glupoty ze to nie jakas chorobowa przyczyna, bo juz samo to ze nie da sie wstrzymac bo inaczej grozi po prostu skakaniem sie w gacie jest nienormalne. noszszsz ludzie! w gacie to w pewnym momencie regularnie skakiwal sie Ozzy Osbourne ktory na skutek dlugoletniego ciezkiego alkoholizmu utracil kontrole nad swoimi jelitami i zwieraczem. przez co go wyrzucili z hotelu w ktorym mieszkal jak na trzezwo zrobil k..e w korytarzu - z musu. bo mial juz dosyc brudzenia spodni. normalny czlowiek jest w stanie zapanowac nad soba przynajmniej przez jakis czas)
              - wiec jest chora i powinna udac sie do innego, kompetentnego lekarza.
              bo, tak, zgadza sie, jesli tego nie zalatwi od strony zdrowotnej to wiecznie bedzie miala ten problem.

              Minnie
              • kora3 Re: Maju i Aquo 18.07.17, 08:23
                Minnie, dokładnie tak - ni4e jestem lekarzem, nie znam się na tej przypadłości. Sama mając coś takiego na pewno poszłabym do lekarza. Ta osoba poszła także. W temacie zdrowia to tyle, mnie interesowało to o czym wspomniałaś
    • mocno.zdziwiona Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 12:09
      Uważam, że można po prostu nie jeść. Zasłonić się ciężką alergią czy nietolerancją pokarmową, która całkowicie wyklucza spożywanie posiłków poza domem. Jeśli powie się to wcześniej, normalnym tonem, nie powinno być problemu. Wodę czy herbatę można sobie zamówić i tyle. Im mniej ktoś robi ceregieli z własnych ograniczeń, tym mniej zwracają na nie uwagę inni. Sama jestem na diecie bez laktozy i zdarza mi się mieć mały wybór posiłków. Najwyżej wtedy zażartuję, że potrawy współbiesiadników wyglądają pysznie i zabieram się za swój talerz / kubek.
      • kora3 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 12:20
        Wiesz, gdy współbiesiadników jest więcej to właśnie tak postępuje ta osoba. Natomiast gdy 1:1 no to już wygląda to trochę nie halo. Szczególnie już, gdy jest się zaproszonym na służbowy lunch/obiad, a tu się nie je i gdy jest się jedynym gościem no rzuca się to jaskrawo w oczy.
        • mocno.zdziwiona Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:32
          No ale jednemu gościowi tym łatwiej jest wytłumaczyć, że jeść się niestety nie może, mimo szczerzych chęci. Wiadomo, w szczegóły nie ma co wchodzić, ale informacja o bardzo poważnej nietolerancji zamyka usta chyba wszystkim. Fakt, ta druga osoba może czuć się skrępowana jedząc, więc mogą dojść do wniosku, że zamiast na obiad, pójdą na herbatę. Przecież ta druga strona to też człowiek, nie widzę powodu dlaczego miałby podejść negatywnie do poważnych problemów zdrowotnych rozmówcy.
          • kora3 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:46
            Nie chodzi o negatywne podejście Mocno.zdziwiona. Jak by tu ... no wyobraź sobie, że zapraszasz przedstawiciela kontrahenta na obiad - oficjalnie, w imieniu swej firmy. Zaproszenie zostaje przyjęte i pojawia się osoba, która ...odmawia posiłku. No sama przyznasz, ze to dobrze nie wygląda ...
            • madzioreck Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 15:55
              Oto właśnie jest przykład absurdów SV, ponoć "ułatwiającego" życie...
            • beata_ Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 22:43
              kora3 napisała:

              > [...] Jak by tu ... no wyobraź sobie, że zapraszasz przedstawiciela kontrahenta na obiad -
              > oficjalnie, w imieniu swej firmy. Zaproszenie zostaje przyjęte i pojawia się osoba, która
              > ...odmawia posiłku. No sama przyznasz, ze to dobrze nie wygląda ...

              Na moje oko, pozostaje chyba tylko opcja zmiany osoby "delegowanej" do rozmów przy posiłkach 1 na 1 - przynajmniej tyle!
              Trudno mi uwierzyć, że we w miarę normalnie funkcjonującej firmie jest to niemożliwe. Rozumiem, że problem jest delikatny i niełatwo o tym rozmawiać z przełożonym/-i, ale raczej warto spróbować niż zmieniać pracę, co było sugerowane wyżej.
              Noooo, chyba że Twoja znajoma jest sama sobie szefem-żeglarzem-okrętem smile Ale i wtedy jest jakieś wyjście (tak mi się przynajmniej wydaje) - delegować kogoś innego... Bo chyba jest ktoś równie kompetentny? Czy nie?
              Bo wtedy, to naprawdę mało fajne jest... żeby nie powiedzieć, że przes... sorry!*

              PS
              * Jeszcze raz przepraszam za to wyżej, ale po pierwsze jest to podstawowe skojarzenie w danej sytuacji, a po wtóre mam tak samo od lat (chociaż nie po żadnej kuracji) i musiałam się jakoś zdystansować na własny użytek, żeby się nie zadręczyć...
    • baba67 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 12:51
      No to ma wybór-taki jak bardzo wielu ludzi -ograniczać lub odmawiać udziału w obiadach i lunchach 1na 1 co się przełoży na obniżenie dochodu albo będzie narażać swoje zdrowie aby kasa się zgadzała.Żadnego innego wyjścia nie ma.
      • kora3 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:00
        Wiesz Babo - tu odmawianie byłoby odmawianiem wykonania polecenia służbowego. Ja widzę inne wyjście - moim zdaniem najprostsze. Zwyczajnie powiedzieć szefostwu, że z racji zdrowotnych nie może się jadać "na mieście" i prosi się o niedelegowanie służbowe lunche/obiady solo, a z kimś jeszcze, żeby nie wyglądało dziwnie, że jedyny zapraszany/zapraszający nic nie je. Ta osoba to rozważa, ale z racji faktu, iż jest w zażyłości ze swoim szefostwem i zna je smile obawia się pytań o szczegóły, a te jak sama widzisz za bardzo do podawania się nie nadają.
        • majaa Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:08
          Ale polecenie służbowe chyba nie nakazuje konsumpcji, tylko co najwyżej siedzenie przy wspólnym stole, jak sądzęsmile Można zatem spokojnie ograniczyć się do zamówienia jakiegoś napoju.
          Ale skoro, jak piszesz, osoba jest w zażyłości z szefostwem, to nie powinno być żadnego problemu w wytłumaczeniu sytuacji. Jestem pewna, że kulturalny szef nie będzie dopytywał o szczegóły. No, chyba że to nie jest kulturalny szef, ale wtedy to pewnie nawet i takie szczegóły nie zrobią na nim specjalnego wrażeniawink
          • kora3 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:15
            Wiesz Maju...Nie do końca jest tak, jak piszesz ...Przykładowo - jeśli ja umawiam się z kimś na ROZMOWĘ w restauracji mogę sobie zjeść z tym kimś posiłek, mogę sobie zjeść, a ta osoba nie, jeśli nie ma chęci i odwrotnie. Jeśli jednak ktoś się umawia na służbowy lunch/obiad to nie wypada przyjąwszy zaproszenie ograniczyć się do napoju, ani będąc strona zapraszającą tak uczynić, niestety. Jeśli strona zapraszana czy zapraszająca liczy więcej osób, to już przejdzie to, że jedna z nich nie je.

            Osoba ta jest w zazyłosci z szefostwem i nie tyle obawia się, że szefowa jest niekulturalna, tylko no jakby to ująć - troskliwa z niej kobita. Zdaniem tej osoby na pewno będzie pytać co dolega. Zazylośc jest na poziomie mimo wszystko slużbowym i nie może ta osoba powiedzieć, że no teraz tak ma, ze po posiłku parę razy chce jej się gwałtownie kupę smile
            • horpyna4 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:33
              Niech zamiast kawy pije mocną herbatę, pomoże częściowo. A przed samym posiłkiem warto zjeść trochę węgla lekarskiego, który jest skutecznym pochłaniaczem i można go kupić w każdej aptece.

              Na miejscu tej osoby z pewnością wypróbowałabym działanie węgla.
              • kora3 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:57
                Ta osoba stosuje jakieś apteczne specyfiki na biegunke, której de facto nie ma. Poradze jej ten węgiel
                • aqua48 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 14:43
                  kora3 napisała:

                  > Ta osoba stosuje jakieś apteczne specyfiki na biegunke, której de facto nie ma.
                  > Poradze jej ten węgiel

                  Koro wcześniej pisałaś, że ta osoba biegunki nie ma. Wątpię w to aby nie wypróbowała węgla bo jest to środek oczywisty w takich przypadłościach, zamiast jednak podsuwać jej medykamenty skieruj ją lepiej do dobrego lekarza znającego się na tego rodzaju przypadłościach - jeśli to objaw nerwicy to i lekarz tego typu nie zawadzi. Jeśli to objaw problemów ze zwieraczami to i specjalne badanie u proktologa może być przydatne. Ja bym w tę stronę szła.

                  • horpyna4 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 21:03
                    Jednak warto zapytać, czy stosowała węgiel. Dawniej był to środek oczywisty, ale teraz poleca się różne nowomodne, a o starych i sprawdzonych zapomina.

                    I masz rację, że może być to też efekt nerwicy.
            • mocno.zdziwiona Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:38
              Ja może jestem mniej wrażliwa, ale będąc w zażyłych stosunkach z szefostwem, na ich wyraźne pytanie opowiedziałabym prawdę. Oczywiście nie w formie, którą podałaś, czyli, że chce się gwałtownie kupę, ale w formie, że każdy posiłek równa się bardzo silnym rewolucjom żołądkowym, złemu samopoczuciu i bólowi. Jeszcze mdłości bym dodała do kompletu. Można coś wspomnieć o podejrzeniu zespołu jelita drażliwego czy czymś podobnym. Oczywiście są osoby skryte, które wolą cierpieć bądź faszerować się lekami, ale jeśli kontakty z szefostwem są ok, ja bym się nie wygłupiała.
            • majaa Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 13:45
              kora3 napisała:

              Jeśli jednak kto
              > ś się umawia na służbowy lunch/obiad to nie wypada przyjąwszy zaproszenie ogran
              > iczyć się do napoju, ani będąc strona zapraszającą tak uczynić, niestety.


              W sytuacji zaproszenia 1:1 to rzeczywiście większy problem, ale myślę, że można to załatwić wcześniej informując zapraszającego o sytuacji; może coś w stylu 'bardzo dziękuję za zaproszenie, będzie mi bardzo miło. Proszę jednakże wybaczyć, ze względów zdrowotnych nie wolno mi jadać na mieście, ale chętnie dotrzymam towarzystwa i czegoś się napiję. Mam nadzieję, że to nie problem?'


              > Osoba ta jest w zazyłosci z szefostwem i nie tyle obawia się, że szefowa jest n
              > iekulturalna, tylko no jakby to ująć - troskliwa z niej kobita. Zdaniem tej oso
              > by na pewno będzie pytać co dolega. Zazylośc jest na poziomie mimo wszystko slu
              > żbowym i nie może ta osoba powiedzieć, że no teraz tak ma, ze po posiłku parę r
              > azy chce jej się gwałtownie kupę smile
              >

              Tu wystarczy powiedzieć 'wybacz/proszę wybaczyć, to trochę krępujące, wolałbym nie zagłębiać się w szczegóły'. Jeśli to nie wystarczy, to znaczy, że to jednak nie jest kulturalna szefowawink

        • baba67 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 15:38
          Tu problemu w ogóle nie ma . Byłby gdyby osoba z dolegliwościami miała stanowisko związane z pozyskiwaniem zamówień (stąd te zaproszenia 1 na 1) lub miała własną firmę. Jeśłi może być zastępowana przez kogoś innego a z szefowa ma dobre kontakty info o określonych ogólnie dolegliwościach gastrycznych powinno wystarczyc. Dziwię się że sie facet tak bez sensu męczy.
    • annthonka Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 19:43
      Konsultacja psychologiczna/psychiatryczna - bez złośliwości to mówię.

      Układ pokarmowy nie działa w tak ekspresowym tempie, żeby pięć minut po zjedzeniu posiłku odczuwać palącą potrzebę kilkukrotnej wizyty w toalecie. Nawet u osób z IBS-em.
      • horpyna4 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 13.07.17, 21:11
        Zdziwiłabyś się, jak szybko układ pokarmowy potrafi zadziałać. U mnie tak jest po kawie i po żarciu smażonym na tłuszczach roślinnych. Z tym, że wystarczy mi jedna wizyta w toalecie i potem mam spokój.
    • koralina.jones Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 14.07.17, 11:37
      pójść do dobrego gastrologa. na to muszą być jakieś leki. a jeżeli to stres - gorzej. najpierw jednak gastrolog i to nie pierwszy z brzegu.
    • yoma Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 14.07.17, 12:22
      Ludzie kochani, naprawdę już nie ma lepszych tematów obrabiania d... znajomym?
      • minniemouse Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 15.07.17, 08:52
        moze miec wrzody. mialam tak wlasnie ze po wypiciu kawy natychmiast lecialam do toalety i nie bylo to nic ekhm rzadkiego ale musialam isc bez zwloki. a przy tym nie mialam pojecia ze mam bo mnie wcale nie bolalo - przez dlugi poczatek.

        Aquo - nie ma znaczenia. leki p/biegunkowe najczesciej spowalniaja perystaltyke jelit, co w tym przypadku powinno zadzialac.

        M.
        • melinda.123 Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 16.07.17, 01:23
          "moze miec wrzody. mialam tak wlasnie ze po wypiciu kawy natychmiast lecialam do toalety"

          Dużo osób po spożyciu kawy czuje wzmożoną potrzebę wizyty w toalecie (poczytaj sobie o tym np. tutaj).
          Nie ma to nic wspólnego z wrzodami żołądka, nie strasz ludzi smile
          Popieram natomiast wypowiedź azm2- ten wątek nadaje się na forum o zdrowiu i chorobach, a nie savoir-vivre.
          • minniemouse Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 16.07.17, 09:13
            ale nie natychmiastowa i nie nie do nie zatrzymania. jesli nie rozumiesz ze pisze o czyms z w l a s n e g o doswiadczenia
            ( = wiem co mowie), to moze przeczytaj jeszcze raz.

            Minnie
            • minniemouse Re: Przykra przypadlość, a jedzenie 16.07.17, 09:19
              ps
              pytanie z zakresu SV dotyczylo co moze zrobic pod tym wzgledem osoba piastujaca stanowisko wymagajace czestych udzialow w lunchu, obiadach itp i z takim problemem.
              no ale dyskusja zeszla na strone wink

              Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka