Dodaj do ulubionych

bardzo nieprzyjemna sytuacja

26.12.17, 13:10
jak w tytule...Jedna para zaprosiła drugą - dawniejszych bliskich znajomych (obecnie mieszkają w innym mieście) do siebie na wczoraj. Wieczór przebiegł bardzo miło, ale dziś rano pani domu odkryła przykra rzecz - brak pierścionkasad Ów pierścionek pani domu nosi rzadko, jest to czy może była niestety pamiątka po jej babci. Zwykle trzymała go w szkatułce, wczoraj miała go założyć, ostatecznie jezdna rozmyśliła się i odłożyła go na komodę, konkretnie na talerzyk pod filiżankę w nieużywanym serwisie stanowiącym dekorację. Jest tego absolutnie pewna. Maż też pamięta, ze go tam odkładała. Rano zamierzała go schować, ale go nie było sad Mimo pewności przeszukała wszystkie miejsca, gdzie ewentualnie mógłby być - niestety nie ma.
Poza wspomnianą parą nikt ich nie odwiedzał. Pierścionek ma/miał jakąś tam wartość materialną, ale dla pani miał/ma przede wszystkim sentymentalną.
Wszystko niestety wskazuje na to, że zabrała go któraś z polówki tej parysad Jednak dowodów na to nie ma.
Co zrobilibyście na miejscu gospodarzy w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 13:32
      kora3 napisała:

      > Co zrobilibyście na miejscu gospodarzy w takiej sytuacji?

      Absolutnie nic.
      Pierścionek zapewne znajdzie się w domu po jakimś czasie, tylko tam gdzie nikt się go nie spodziewał. Miałam kilka bardzo podobnych sytuacji, dobrze, że nikogo nie oskarżyłam...
      • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 13:40
        Hmmm - wiem, ze takie sytuacje się zdarzają, ale jeśli ktoś jest pewny, to nie mam powodu mu nie wierzyć. Być może dlatego, ze bezmiernie irytuje mnie, gdy ja jesteś czegoś pewna - w sensie - wiem, że coś gdzieś położyłam, komuś przekazałam itp. a ktoś to kwestionuje - a może gdzieś indziej dałaś, a może nie pamiętasz...Jak mowię, ze jestem pewna, to właśnie pamiętam! Jeśli nie pamiętam, to nie mówię, ze jestem pewna - proste.
        • matylda1001 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 14:39
          Korciu, nie ma nic pewnego na tym świecie a pamięć jest zawodna. Oczywiście nikt by się nie upierał, że ma rację gdyby mu się nie wydawało, że doskonale pamięta. Wiesz, spróbowałam się wczuć w tego "złodzieja" załóżmy, że ukradł/a. W opisanej sytuacji złodziej miał 100% pewności, że podejrzenie padnie na któreś z nich albo na oboje. Mało tego, brak pierścionka mógł zostać odkryty jeszcze w trakcie wizyty i co wtedy? Niby sie na tym nie znam ale rozsądek podpowiada mi, że złodziej woli jak okradziony ma wątpliwości co do sprawcy. No, może z wyjątkiem tych, którzy napadają na ulicy.
          • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 15:51
            Matti, żebyś mnie dobrze zrozumiała - ja nie wiem czy te osoby to ukradły, nie znam ich ...Po prostu nie podoba mi się założenie z gruntu, ze ktoś fantazjuje mówiąc ze jest pewny ...Sama miałam takie zdarzenie - przygotowałam sobie materiały do sądy, oryginały, wiec nie do odtworzenia i położyłam na biurku w domu, w teczce. Do sądu miałam iśc swiadkować za 2 dni. Dokładnie to pamiętałam. tymczasem w przeddzień rozprawy popołudniu wróciwszy z pracy stwierdziłam brak tej teczki. W tym czasie w domy był tylko mój partner i mój eks - nie podejrzewałam żadnego o kradzież tegosmile ale prędzej, ze może partner gdzieś przełożył - ale poważnie stwierdził ze nie, nic z mego biurka nie brał, nawet tam nie był, bo nie miał po co. Pozostawał eks, ale też mówił, ze nie brał nic, jednak - sprawdzi...No i znalazła się teczuszka w jego torbie laptopowej smile Przyszedl do mie na chwilkę skorzystał z kompa, polozył swoją teczkę z czymś, zgarnął dwie - teoretycznie mogłam jej szukać w piwnicy, za szafą, w kocich domkach - ale jak WIEM gdzie dalam, to wiem.
            Tylko, ze tu jest sytuacja słaba, bo trudno wziąć pierścionek przez przypadek, teczkę - owszem i zapytanie o nią nie jest automatycznie sugestią, ze kroś ukradł
        • madzioreck Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 16.01.18, 16:14
          kora3 napisała:

          Być może dlatego, ze bezmiernie irytuje mnie, gdy ja
          > jesteś czegoś pewna - w sensie - wiem, że coś gdzieś położyłam, komuś przekaza
          > łam itp. a ktoś to kwestionuje - a może gdzieś indziej dałaś, a może nie pamięt
          > asz...Jak mowię, ze jestem pewna, to właśnie pamiętam! Jeśli nie pamiętam, to n
          > ie mówię, ze jestem pewna - proste.

          Ja też tak mam, co nie zmienia faktu, że mimo mojej pewności, zdarza mi się znaleźć zaginiątko w innym miejscu niż "pamiętam" i dopiero po znalezieniu przypomnieć sobie, jak się tu znalazł. A mąż mój to już notorycznie "wie" gdzie co położył, tylko samo wywędrowało gdzie indziej... Takie przypadki u mnie i znajomych są wystarczająco częste, aby z dystansem podchodzić do "jestem pewna".
    • hopsi-daisy Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 14:12
      Porządnie byśmy szukali albo czekali. Serio to bardzo mało prawdopodobne żeby goście przetrzasali dekoracje na terenie w poszukiwaniu łupu
      • verdana Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 14:50
        Gdy moje dzieci były małe, przychodziła do mnie znajoma ze swoimi dziećmi, które bardzo chciały "pożyczyć" albo wyżebrać zabawki, które im sie podobały. Pewnego dnia jedna z droższych rzeczy zniknęła. Całymi latami byliśmy pewni, ze to któreś z dzieci ją zwinęło, po latach w czasie remontu odkryliśmy zgubę w kompletnie nieprawdopodobnym miejscu.
        Moi teściowie oskarzyli kiedyś moje dzieci o zabranie słuchawek - po tygodniach nagabywania, co się stało, moja córka, wówczas moze 6-letnia przyznała sie, ze zniszczyła i wyrzuciła. Gdy była już dorosła przyznała sie po raz drugi - nie brała tych .... słuchawek, na oczy ich nie widziała, chciała tylko, aby przestano ją wypytywać.
        Od tego czasu trzy razy pomyślę, zanim kogoś oskarżę o kradzież. Szczególnie w przypadku małej rzeczy jest znacznie bardziej prawdopodobne, ze spadła i zginęła, niż że przyjaciele okradli.
        • hopsi-daisy Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 21:32
          Wystarczy że ktoś czytał Anię z Zielonego wzgórza i pamięta historię ametystowej broszki smile
          • verdana Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 12:02
            Właśnie. Zawsze sądziłam, ze to fikcja literacka, a jak widać nie...
            • asia.sthm Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 20:47
              Na wlasne oczy widzialam jak kotka mojej kolezanki korzystajac z chwili jej nieobecnosci, wskoczyla na blat w kuchni, delikatnie lapka popchnela takie malutkie pudeleczko z soczewkami kilka razy az zjecialo na podloge, po czym znow kilkakrotnie popychajac po podlodze w przedpokoju wsunela to pudeleczko pod drzwi do lazienki. Pudeleczko tam wjechalo a kolezanka myslala, ze to ja je tam wsunelam, bo akurat siedzac na toalecie to zobaczyla. Jej przemadra kotka wiedziala ze soczewki zaklada sie w lazience - w kuchni nie powinny lezec. Tak przynajmniej twierdzi kolezanka. smile

              Tak czy siak soczewki mogly zginac, a podejrzenia pewnie padlyby na mnie, ha ha ha. Jak sie ma zwierzeta w domu rozne cenne rzeczy pewnie gina, zadnhych gosci nie trzeba.

              PS. Ta sama kotka schowala sobie na pozniej krewetke pod dywanik. Po paru dniach jej pani wlasnym nosem znalazla.
            • agulha Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 20.01.18, 01:06
              Niektóre historyjki zawarte w serii o Ani wydają mi się bardzo prawdziwe i wiecznie aktualne, np. rozdział o próbie wciśnięcia Ani zamówienia na encyklopedię - wypisz wymaluj współczesne techniki agresywnej sprzedaży.
              Niejako na marginesie sprawy pierścionka (która się skomplikowała, jak czytamy) - mnie dwa razy biżuteria spadła na ziemię i niczym w tym dowcipie o prawie naprawy silnika, zdawało się, że nie doleciała do ziemi.
              Raz łańcuszek z wisiorkiem leżał obok zegarka, sięgnęłam szybkim ruchem po zegarek i usłyszałam pac! Upadł wisiorek. A łańcuszek przepadł. Trzy dni później go spotkałam - no nieźle pofrunął, z metr w bok, i ukrył się skubany we frędzlach dywanu. A ja go leżąc na brzuchu szukałam w pobliżu miejsca, gdzie leżał.
              Drugi raz łańcuszek spadł za szafkę w przedpokoju. Świecę pod szafką, za szafką - nie ma! Ta zaraza zgrabnie wcisnęła się za listwę przy podłodze!
              Łaska boska, że w obu przypadkach byłam sama w domu i kojarzyłam moment, kiedy to upadło.
              Teoretycznie w przypadku sytuacji opisanej w tekście: mógł ktoś strącić i nie zauważyć, albo np. mogła jakaś pani wziąć, aby obejrzeć/przymierzyć, upadł jej, nie mogła znaleźć i bała się przyznać (może gospodyni nie cierpi, jak ktoś rusza jakiekolwiek jej rzeczy, nawet jak są na widoku, a pani gość nie mogła jednak się oprzeć).
              Ciekawa ta historia ze złotem w wazoniku. Ja bym chyba nigdy tak nie zrobiła, bo bałabym się właśnie, że ktoś pomyśli, że chcę zabrać, ale są osoby o różnych charakterach - także osoby uszczęśliwiające innych na siłę i wierzących, że wszystko wiedzą najlepiej (np. to, że biżuteria lubi być przechowywana w wazoniku).
      • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 15:38
        Nic nie trzeba było przetrząsać, pierścionek leżał na widoku, był/jest dość spory.
        • aqua48 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 16:19
          kora3 napisała:

          > Nic nie trzeba było przetrząsać, pierścionek leżał na widoku, był/jest dość sp
          > ory.

          Są tylko dwa wyjścia - pierścionek wcześniej czy później się znajdzie lub nie. Z własnego doświadczenia stawiałabym na to pierwsze. Kiedyś tak zgubiłam zegarek.. w domu prócz mnie była czasowo tylko jedna obca osoba. Byłam na 1200% pewna że to ona go wzięła, ponieważ pamiętałam że zegarek położyłam na widoku i gdzie oraz dodatkowo przeszukałam dokładnie całe mieszkanie. Po trzech dniach się znalazł zupełnie gdzie indziej niż pamiętałam, że go odłożyłam, choć w tym samym pomieszczeniu...przyłożony innymi rzeczami.
          • condesa Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 21:48
            Ja kiedyś szukałam spinek do mankietów. Mąż powiedział, że nie może ich znaleźć, wziął inne i poszedł do pracy. A ja się zajęłam szukaniem zguby. Byłam sama w domu. Przeszukałam wszystkie kąty, 5 razy zajrzałam do pudełka, gdzie było ich zwykłe miejsce. Nie ma! Po 2 godzinach szukania zajrzałam do pudełka po raz szósty, w sumie nie wiem po co, bo przecież już kilka razy tam sprawdzałam. Były. Leżały na samiutkim środku, bezczelnie się na mnie gapiły. Tłumaczę to sobie sugestią. Mąż powiedział, że ich tam nie ma, to ich nie widziałam. Mózg płata czasem dziwne figle. Ja bym nic nie mówiła znajomym. Jeśli oni zabrali - i tak sie nie przyznają. Jeśli nie oni i za jakiś czas zguba się znajdzie - niesmaku się nie zapomni, znajomość będzie trzeba spisać na straty. Jeśli zguba się nie znajdzie, to też będzie wiadomo.
        • vivi86 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 18:37
          to na widoku czy pod filiżanką, raczej nieprzezroczystą?
          • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 18:41
            Na talerzyku pod filiżankę, a nie pod filiżanką. Obrazowo - na talerzykach stoją filiżanki, ale nie zajmują całej powierzchni tej podstawki, wiec można na nich coś poożyć. Gdy się używa takiej filiżanki, ro na spodku kładzie się łyżeczkę.
            • engine8 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 21:20
              Rzecz w tym ze ta osoba w 100% sie wyprze i korzysc z tej ewentualnej konfrontacji bedzie praktycznie zerowa...

              My po naszym incydencie szybko ochlodzilismy ukaldy z ta Pania... i od tego czasu nic nie zginelo..... no oprocz obraczki zony niedawno... Nikogo w domu nie bylo i jedyne co pamieta to to ze miala ja na palcu i ostatnio czula sie troche luzna.... pewnie gdzies skonczyla w zlewie czy na ogrodzi czy... kto wie... Spadaj na tward powierzchnie bylby odglos?

              I gdyby w tym czasie byl ktos obcy - znow rozne mysli mogly by automatycznie przyjsc do glowy...

              • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 21:56
                Dlatego też pisałam, ze sytuacja jest patowa ...
                • engine8 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 23:00
                  No i w naszej sytuacji pozniej sie dowiedzielismy ze ta sama osoba byla u swojego szwagra na imprezie - gdzie bylo duzo innych ludzi i wtedy zginela niewielka ale zauwaznala ilosc pienidzy z portfela osoby ktora miala plaszcz (i portfel w kieszenia) zawieszony obok tej wlasnie pani.. Podejrzewano kogos innego..
                  I byl jeszcze inny przypadek zaginicia rzeczy gdzie rowniez ta osoba byla.... .Coz nikt jej nie zlapal i wszyscy potraktowali podobnie. A jej nikt nie podejrzewal poniewaz zasobna osoba.
            • annthonka Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 22:39
              Nieprecyzyjnie się wyrażasz, stąd pytania. Napisałaś, że kobieta odłożyła pierścionek na talerzyk pod filiżankę. Filiżanki stawia się na spodeczkach, a nie na talerzykach, stąd automatyczne założenie, że pierścionek został schowany pod filiżankę stojącą na talerzyku.

              A co do meritum - jedyne, co można zrobić to poczekać z nadzieją, że zguba sama się znajdzie - niejednemu się już wydawało, że na 100% odkładał coś w określone miejsce, a przedmiot znajdował się zupełnie gdzie indziej. Zresztą i tak nie ma innego wyjścia, bo przecież nikt nie został złapany za rękę na kradzieży, a konfrontacja i tak nic nie da.
              • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 22:53
                No ale jak można by schować spory pierścień pod filiżankę stojącą na talerzyku? Zresztą ok, no może to było niezrozumiałe - w każdym razie już chyba jasne - był na widoku, gospodyni nie przyszło o głowy, by go ukrywać.

                Co do reszty, zgoda, też uważam, ze sytuacja jest patowa.
                • vivi86 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 19:56
                  Ja to sobie wyobraziłam tak- talerzyl, na nim filiżanka obrócona do góry dn, pod nią pierścionek
                  • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 20:06
                    a no też mogłoby być, fakt ...smile
    • vivi86 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 18:28
      jest takie afrykańskie przysłowie-przeszukaj dom 7 razy zanim oskarżysz sąsiada o kradzież. Szukali. wiem. Poszukałabym jeszcze raz. Rozumiem, że to nie jacyś tam znajomi tylko bliscy, aktualnie mieszkający w innym mieście. Zresztą pomyśl logicznie-nie wiem ile znajomi musieliby gmerać i szukać by wpaść na to, że pierścionek jest na talerzyku pod filiżanką w nieużywanym serwisie. No, chyba, że filiżanka przezroczysta, choć nie sądzę.

      Kilka miesięcy temu sama miałam sytuację, że obie ręce dałabym sobie do łokcia urąbać, że zabrałam na wyjazd jedną bluskę. Ale na pewno-absolutnie. I co? Bluza została w domu. Znalazłam zaraz po powrocie. Ale byłam pewna.
      • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 18:38
        Pierścionek, z opowieści pani lezal na talerzyku, na którym stalla też filiżanka. Był widoczny, bo jest/był spory. Jak podkreślam, nie twierdzę, ze ci ludzie go ukradli, ale nie mam też powodu twierdzić, że państwo gospodarze sa roztrzepani, bo nie są.
        Obecnie sytuacja jest patowa - fakt. Mogą szukać wszędzie, ale jeśli go nie ma w domu, to przecież nigdy go nie znajdą. Powiedzieć tamtym wprost to oskarżyć ich o kradzież, bo takiego czegoś nie da się wziąć przez przypadek - pozostaje spisać na straty i nie mieć pewności ....
        • blackwadera Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 18.01.18, 21:01
          Amoże było tak, że gospodyni położyła istotnie pierścionek na talerzyku ( mniejsza już o tę nieszczęsną filiżankę) i to pamięta. Ale nie pamięta już bo zrobiła to mimochodem, machinalnie, że przełożyła potem klejnot w inne miejsce ( bo co będzie tak głupio na wierzchu leżał?)
    • engine8 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 21:14
      Podona sytuacja nas spotkala z ta roznica ze byla w domu jedna obca osoba i po jej wyjsciu pierscionek zniknal...(wartosc i manetarna i sentymentala byla duza).
      Nie robilismy nic poniewaz nie zlapalismy za reke i ewentualne pomylki bylyby bardzo bolesne,
      Liczylismy ze kto wie moze sie znajdzie... Nigdy sie nie znalazl i po latach wyprowadzalismy sie a wiec kazdy drobny element przeszadl aprze palce.....Jak kamien w wode..
    • nocnymarek2 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 26.12.17, 23:21
      Sprawę należy zgłosić do Drużyny Pierścienia:

      www.tvn24.pl/poznan,43/policja-naloty-w-poszukiwaniu-obraczki-byly-rutynowym-dzialaniem,511771.html
    • milamala Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 01:31
      To byli bliscy znajomi, wiec jak sadze znani z tego, ze nie kradna. Jak ktos nie kradnie z natury, to raczej nie zmienia sie w zlodzieja, chyba ,ze doznal uskodzenia mozgu w miedzy czasie. Poza tym pierscionek mial wartosc sentymentalna, a dla zlodzieja to za malo.
      Pierscionek latwo moze upasc jakims niewidocznym miejscu.
      Co ja bym zrobila.
      Nic.
      Gdybym zapytalam o pierscionek a ci ludzie faktycznie go ukradli to przeciez by sie nie przyznali a ja nie mam mozliwosci udowodnienia, ze bylo inaczej.

      • minniemouse Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 03:36
        Jakiekolwiek by wariacje nie byly - nawet prawo mowi ze aby zlodzieja mozna bylo zaskarzyc o kradziez to musi byc on zlapany na goracym uczynku. inaczej to tylko mozna zostac samemu zasadzonym o znieslawienie.

        Minnie
        • horpyna4 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 08:51
          Dawno temu koleżanka z pracy opowiedziała mi taką historię:

          Znajomi byli na czyichś imieninach, było tam zresztą dużo gości i wszyscy się znali. W pewnej chwili pani domu zauważyła, że zniknęła jej garść złotej biżuterii, leżąca w kredensie na widoku. Chyba nawet nie było to za żadną szybą.

          Pani nie miała wątpliwości, że ktoś z gości to zwinął; zadzwoniła z drugiego pokoju na milicję (było to jeszcze za PRL). Niebiescy przyjechali i powiedzieli towarzystwu, do czego ich wezwano. Wtedy jedna z pań powiedziała, że ta biżuteria leżała zupełnie na wierzchu, mogło nawet zostać coś strącone przez nieuwagę, więc włożyła ją do stojącego obok wazonika. Niestety, nie zdążyła od razu powiedzieć o tym gospodyni, bo ta się uwijała jak w ukropie i nic do niej nie docierało.

          Milicja wyszła, goście też natychmiast wyszli i żaden z nich już nie utrzymywał stosunków towarzyskich z ową panią domu.

          Wniosek - nie należy takich drobiazgów trzymać na widoku. I tyle.
          • vi_san Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 09:11
            Otóż! W opisanej przez Korę sytuacji: może pani ów pierścionek oglądała, bo jej się po prostu spodobał, wzięła do ręki i odłożyła nie na spodeczek, a np do stojącej w pobliżu kryształowej miski ze sztuczną biżuterią? Albo do filiżanki, omyłkowo o półkę wyżej/niżej? Może być i tak, że pierścionek po prostu spadł i poturlał się gdzieś pod szafę czy wsunął pod krawędź dywanu...
            Sama miałam taką sytuację: zdjęłam pierścionek [ładny, spory, pamiątkowy!] myjąc ręce i odłożyłam go na brzegu umywalki, po czym zapomniałam. Później była u mnie sąsiadka, korzystała też z łazienki. Pierścionek znikł. Ryczałam, bo dla mnie bezcenny, przeszukałam łazienkę po centymetrze, nie ma, wyparował. Przyznam, że byłam PEWNA iż to sąsiadka go wzięła... Aż następnego dnia, odkurzając znalazłam moje cudo... Za łóżkiem! Musiał mi się w nocy, gdy spałam zsunąć z palca! I co z mojej pewności, że zostawiłam go na krawędzi umywalki? Ano, ZWYKLE tak właśnie robiłam - zdejmowałam, odkładałam w tym właśnie miejscu i byłam przekonana, że tym razem też. A tym razem nie. Na szczęście w żaden sposób nie dałam wyrazu moim podejrzeniom i sąsiadka, kryształowo uczciwa, przynajmniej w tej kwestii, nie odczuła w żaden przykry sposób moich podejrzeń!
            • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 09:53
              Vi, państwo przeszukali mieszkanie na okoliczność zniknięcia pierścionka. Prawdopodobieństwo, że jest w piwnicy np. jest zerowe
              • vi_san Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 10:18
                Nie optuję za przeszukiwaniem piwnicy, Koro, bo to - oczywiście - irracjonalne. Po prostu WIEM, że bywa tak, iż jesteśmy "pewni na 100%", że coś tam miało miejsce [jak ja z moim pierścionkiem!] podczas gdy de facto było całkiem inaczej [jak w moim przypadku!]. Bywa i tak, że drobiazg się gdzieś przełoży, zapomni. Bywa, że taki drobiazg się gdzieś "schowa", przysłowiowy "diabeł ogonem nakryje" i koniec, nie ma.
                Zbyt łatwo jest kogoś oskarżyć... sad A na dodatek jeśli ci znajomi SĄ niewinni, i pani znajdzie biżuterię za dwa tygodnie, bo np pierścionek właśnie się gdzieś zawieruszył, ktoś go przełożył, przesunął itp? Ja bym z taką "paniusią - gosposią" nie chciała mieć nic wspólnego! Wiem, jak mi było potężnie głupio, że mogłam posądzić sąsiadkę, i to pomimo, że rzeczona sąsiadka nawet o tym posądzeniu nie wiedziała!
                Oczywiście, może być i tak, że któreś z gości ma "lepkie paluszki". MOŻE. Znałam sytuację, że w domu pewnej w miarę dobrze sytuowanej pary po każdej wizycie koleżanki pani domu odkrywano drobne acz cenne braki - a to zginęła złota zawieszka z łańcuszkiem pani, a to jakaś leżąca na wierzchu niezbyt wielka ale wyraźna kwota pieniędzy, a to jakiś ładny bibelocik, a to nowiutka, markowa apaszka... Owa koleżanka była osobą w porównaniu z gospodarzami niezamożną, więc podejrzenia padły na nią w sposób oczywisty. Pretensje i kwasy zepsuły znajomość, koleżanka uboższa uniosła się honorem... Po chyba kilku miesiącach zaś pani domu dowiedziała się przypadkiem, że wszystkie jej cenne drobiazgi trafiły do kochanki męża i to on, mąż był sprawcą tych wszystkich "zaginięć". Więc różnie bywa...
                • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 10:36
                  Vi, naturalnie, ze różnie bywa. Jak pisałam - nie twierdze, ze ci ludzie ukradli, nawet ich nie znam. Ale też nie mogę powiedzieć, ze na bank nie ukradli i na pewno gdzieś jest.
                  • vi_san Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 11:21
                    Koro - ale stawiasz pytanie: co zrobić na miejscu gospodarzy. Więc po pierwsze jeszcze raz porządnie i na spokojnie przeszukać mieszkanie - z zaglądaniem pod szafy, za komody i w inne pozornie absurdalne miejsca. Po drugie - nic nie robić. Bo nie ma pewności czy to owi goście "zaiwanili" drobiazg, czy tez MOŻE pani jednak przełożyła sama i zapomniała, pan wyniósł do kochanki czy cokolwiek innego.
                    A zupełnie OT: mój dziadek pracował jako leśniczy. I miał oswojona kawkę, od pisklaka ją wychował, znalazł takie maleństwo nieopierzone jeszcze... I w którymś momencie zaczęły z domu znikać błyskotki - a to klamerka do włosów mojej cioci, a to skuwka od długopisu, a to naparstek babuni... Poważnie być zaczęło gdy zginęły klucze od szafy pancernej z dokumentami. Na szczęście "podejrzana" znalazła się sama - dziadek wypatrzył, że Kasia [bo tak wołano kawkę] frunie na pobliskie drzewo z błyszczącym kapslem w dziobie! Mój własny ojciec, naówczas 8 czy 9 letni został się zobligowany do wlezienia na drzewo i przetrząśnięcia ptasiej kryjówki - znalazł tam zarówno spinki swoich sióstr, naparstek, skuwkę, te nieszczęsne klucze, ale i swoje ołowiane żołnierzyki, kolorowe kulki do gry i mnóstwo innych małych błyszczących przedmiotów, które "zaginęły" bezpowrotnie. Ptaszysko było ponoć ciężko oburzone splądrowaniem skarbczyka... smile
                    • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 12:11
                      Słyszałam, ze sroki lubią błyskotki, a ze kawki, to nie smile - ale fajna historyjka...
                      • alpepe Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 27.12.17, 19:31
                        dużo ptaków lubi błyskotki, bo one chronią gniazdo przed drapieżnikami.
                        • jadwiga1350 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 03.09.19, 10:24
                          alpepe napisała:

                          > dużo ptaków lubi błyskotki, bo one chronią gniazdo przed drapieżnikami.
                          >

                          W jaki sposób chronią? Jak coś się błyszczy to raczej przyciąga uwagę.
          • kora3 Horpyno 27.12.17, 10:33
            Horpyno, przede wszystkim nie należy nijak "usprawiedliwiać" złodzieja tym, że np. ktoś zostawił cos cennego na widoku. Tak, wiem, zaraz mi napiszesz, ze wcale nie usprawiedliwiałabyś, tylko tak jest zwyczajnie nierozsądnie i tu będziesz miała rację.

            Co do opisanej przez Ciebie historyjki p mało dla mnie wiarygodna nie od Twej strony, tylko tej pani rzekomo usłużnej...Pomijając fakt, ze nie bierze się - także w celu przełożenia cudzych rzeczy (ogólnie), jakoś trudno uwierzyć w to, ze nie miała jak przez 2 sekundy szepnąć gospodyni, ze przełożyła jej gdzieś garść złota, to nie jest pudełko zapałek.
            I na miejscu gospodarzy i tych innych znajomych nie byłabym taka pewna co do kryształowych intencji takiej pani. Pani mogła precjoza schować w owym wazoniku tylko po to, by przekonać się, czy gospodarze zauważą ich brak w trakcie imprezy. O ile tak by się nie stało, mogła mieć plan zabrania ich z tego wazonika po niej. I nie, nie jestem szczególnie podejrzliwa Horpyno , to stary numer złodziejski. Działa nie tylko w domach, ale np. także w pubach, klubach. Złodziej zabiera komuś coś, np. telefon, portfel i ukrywa w jakimś neutralnym miejscu - w załamaniu kanapy, w kącie, gdziekolwiek. Jeśli okradziony zauważa brak tego przedmiotu i poszukuje oraz wyzwą policję - złodziej jest czysty - nic przy nim nie znajdą. A ze właściciel jest pewien, ze portfel miał w kieszeni, a ten się nagle znalazł w innej loży w załamaniu kanapy - no takie rozumowanie jak tu - pewnie nie był jednak pewien, tak bywa...
            Jeśli delikwent nie zauważa, ze czegoś mu brakuje, złodziej niespiesznie się zbiera, zabierając z sobą po drodze łup. Kiedy okradziony się już zorientuje, ze czegoś nie ma nie sposób ustalić kto mógł to zabrać ...Oczywiście, teraz w bardzo wielu lokalach jest monitoring, więc ten numer nie jst już dla złodzieja taki łatwy, ale kiedyś ...I uwierz, że wielu złodziei na nim zarobiło i zarabia, a mnie o nim mówił złodziej z tzw. starej szkoły. Faktycznie, na logikę sposób dość bezpieczny i prosty...

            Co do tego towarzystwa, które się ciężko obraziło na gospodynię - no ciekaw jak sami zareagowaliby na taką sytuację, pewnie machnęliby ręką i stwierdzili "a tam, było minęło, grunt, ze impreza udana".

            Tak, jak pisałam - nie wiem czy ci znajomi ów drobiazg ukradli, ale nie zakładałabym z góry, ze na pewno nie. A nie zakładałabym, bo w swoim życiu już słyszałam o takich historiach, gdzie najlepszy przyjaciel okradł i szukał razem z okradzionymsad
            • jadwiga1350 Re: Horpyno 30.12.17, 17:25
              >jakoś trudno uwierzyć w to, ze
              > nie miała jak przez 2 sekundy szepnąć gospodyni, ze przełożyła jej gdzieś garś
              > ć złota, to nie jest pudełko zapałek.

              Też tak uważam.

              > Pani mogła precjoza schować w owym wazoniku t
              > ylko po to, by przekonać się, czy gospodarze zauważą ich brak w trakcie imprezy
              > . O ile tak by się nie stało, mogła mieć plan zabrania ich z tego wazonika po n
              > iej. I nie, nie jestem szczególnie podejrzliwa Horpyno , to stary numer złodzi
              > ejski

              Bardzo możliwe, coś podobnego miało miejsce u moich krewnych. Robili porządki po przyjęciu weselnym syna i ciotka znalazła pochowane w zakamarkach butelki wódki. W pierwszej chwili dziwiłam się jej złości(pewnie dzieci bawiły się i pochowały chcąc zrobić psikusa dorosłym) ale szybko dowiedziałam się, że zginęła duża ilość alkoholu, a tych butelek "weselnik" pewnie nie zdążył/nie miał jak wynieść.
            • jadwiga1350 Re: Horpyno 03.09.19, 10:22
              kora3 napisała:

              >I uwierz, że wielu złodziei na nim zarobiło i zarabia,
              > a mnie o nim mówił złodziej z tzw. starej szkoły.


              To Ty i takich ludzi znasz, Korciu?
              • kora3 Re: Horpyno 03.09.19, 15:56
                Jasne, trudne byłoby pisać o tym środowisku na podstawie li tylko własnych przemysleń czy przekonań smile
          • jadwiga1350 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 30.12.17, 17:13
            Znajomi byli na czyichś imieninach, było tam zresztą dużo gości i wszyscy się z
            > nali. W pewnej chwili pani domu zauważyła, że zniknęła jej garść złotej biżuter
            > ii, leżąca w kredensie na widoku. Chyba nawet nie było to za żadną szybą.
            >
            > Pani nie miała wątpliwości, że ktoś z gości to zwinął; zadzwoniła z drugiego po
            > koju na milicję
            (było to jeszcze za PRL). Niebiescy przyjechali i powiedzieli t
            > owarzystwu, do czego ich wezwano. Wtedy jedna z pań powiedziała, że ta biżuteri
            > a leżała zupełnie na wierzchu, mogło nawet zostać coś strącone przez nieuwagę,
            > więc włożyła ją do stojącego obok wazonika. Niestety, nie zdążyła od razu powie
            > dzieć o tym gospodyni, bo ta się uwijała jak w ukropie i nic do niej nie docier
            > ało.


            Dużo gości, a nikt nie zauważył, nie usłyszał, że gospodyni z drugiego pokoju dzwoni na milicję?
            Gospodyni uwijała się jak w ukropie, a dała radę wyskoczyć do sąsiedniego pokoju i niepostrzeżenie zadzwonić?
            • vi_san Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 31.12.17, 08:36
              Dodajmy jeszcze: za PRL aparat pani ma nie w salonie, a w sypialni? Serio? Wówczas nie tylko numer było trudno zdobyć, ale same aparaty, te pudełka ze słuchawką i tarczą do kręcenia numerów było trudno zdobyć! Wiem, bo w tamtych czasach z przyczyn niezależnych bliscy mi ludzie występowali z PODANIEM o przyznanie im DRUGIEGO aparatu telefonicznego! Na piśmie. Z uzasadnieniem! Aparaty były bodaj [tu głowy nie dam, ale coś mi się kojarzy!] własnością Bardzo Ważnego Urzędu i były powierzane obywatelom w użytkowanie...
              • aqua48 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 31.12.17, 09:29
                vi_san napisała:

                > Dodajmy jeszcze: za PRL aparat pani ma nie w salonie, a w sypialni? Serio? Wówc
                > zas nie tylko numer było trudno zdobyć, ale same aparaty

                To prawda, ale w tych czasach można było łatwo (choć nie całkiem nielegalnie)zamontować drugie gniazdko w innym pokoju i przed przyjściem gości przełączyć aparat do sypialni, żeby ewentualne telefony nie przeszkadzały...Sama tak miałam w domu.
              • kora3 :) 01.01.18, 12:42
                Ciekawe też , ze w czasach gdy nie kupowało się złota w aparcie i jakos trzeba by wyjaśnić posiadanie garści tegoż ktoś raz trzymał to na widoku, dwa tak ochoczo wzywał milicję smile
                • aqua48 Re: :) 19.01.18, 18:19
                  kora3 napisała:

                  > w czasach gdy nie kupowało się złota w aparcie i jakos trzeba
                  > by wyjaśnić posiadanie garści tegoż

                  Kiedyż to trzeba było się tłumaczyć z posiadanego złota? Złoto chyba jako ostatni rekwirowali hitlerowcy smile Owszem, złotnicy musieli się z niego rozliczać, ale zwykły obywatel miał prawo mieć bądź ile złotej biżuterii jeśli było go nań stać. Stąd wiele osób w takich precjozach lokowało kapitał.
                  • agulha Re: :) 20.01.18, 00:45
                    Wiele osób miało więcej złota, niż się miewa teraz. Dużo było u ludzi złota z ZSRR. Sami pracowali na kontraktach albo handlowali, albo kupowali od innych. Było sporo takich transakcji między prywatnymi osobami, pamiętam (do tej pory się to zresztą zdarza, jeśli ktoś potrzebuje gotówki - lombard czy kantor da mniej). Zdarzały się przedmioty dość masywne.
                  • kora3 Re: :) 20.01.18, 08:04
                    Aquo, nie sprowadzaj sprawy do absurdu, nie robiono rewizji każdemu w mieszkaniu na okoliczność posiadania złota, ale już okoliczność posiadania więcej niż inni z niewiadomego źródła była interesująca dla organów państwa. Poza tym kto mający majątek ulokowany w złocie wystawia ów na widok publiczny ? Nie 3ma się ta opowieść kupy
                    • agulha Re: :) 20.01.18, 23:08
                      Co innego "majątek ulokowany w złocie", a co innego nawet spora garść złotej biżuterii (o ile mówimy o biżuterii powszechnie używanej, czyli cienkich łańcuszkach, niewielkich pierścionkach, na ogół ze złota próby 585, a nie o królewskich klejnotach koronacyjnych, grubych łańcuchach, koliach i ciężkich, szerokich bransoletach). Taka biżuteria (łącznie z pierścionkami z brylantami - czytałam kiedyś ciekawy artykuł o tym, jak bardzo zawodzą się amerykańskie kobiety np. wdowy, kiedy chcą sprzedać swój zaręczynowy pierścionek z brylantem) ma to do siebie, że kupić ją jest względnie drogo, ale jak chcesz sprzedać, to jej wartość jest względnie mała. Prawdziwy majątek to się chyba lokuje w sztabkach złota... Chyba próba I (tu nie jestem pewna, bo niestety nie mam ani jednej takiej sztabki).
                      • kora3 Re: :) 21.01.18, 12:52
                        Wiesz, kiedyś gdy trudno było kupić w PL złoto także w biżuterii stanowił ono lokatę kapitału, a także pozwalało podreperować bieżące finanse - poprzez sprzedaż na tzw. czarnym rynku, albo wśród znajomych. Przewożono je głownie z ZSRR (acz nie tylko), ale nie bez ograniczeń, stąd przywożący często je przemycali po prostu.

                        Co do pierścionków zaręczynowych w USA - poza tymi stanowiącymi jakąś pamiątkę rodową lub antyk, pierścionek ma być nowy, z certyfikatem, a jego wartość stanowić iluś tam (zależnie od statusu materialnego) równowartości pensji narzeczonego. Nic dziwnego, ze chcąc go potem sprzedać nie dostanie się takiej ceny ani nawet zbliżonej. Pierścionek o ile nie jest antykiem, jest po prostu używanym pierścionkiem...
                    • aqua48 Re: :) 21.01.18, 14:45
                      kora3 napisała:

                      > okoliczność posiadania więcej niż inni z niewiadomego źródła była interesująca dla organów państwa.

                      Koro, coś Ci się pomyliło. W PRL-u można było mieć dowolną ilość złotej biżuterii, nie wolno było tylko nią handlować ani przywozić zna handel z zagranicy. Niemniej jednak taki handel kwitł z przymrużeniem oka władzy, bo handlarze owi, świetni obserwatorzy bywali czasami wykorzystywani jako źródła wiedzy o obywatelach, zdarzeniach itp. Pamiętam jeszcze w Krakowie na ul. Floriańskiej i w Rynku handlarzy skupujących złoto od ruskich wycieczek, stojących ze spuszczonymi głowami i mamroczących do przechodniów "złoto, pierścionki, łańcuszki"...Pierwszy mąż mojej koleżanki ze studiów na takim ulicznym handlu dorobił się tak, że otwarł jedną z pierwszych w latach 90 własną firmę.
                      I owszem znam ludzi którzy mieli całe słoiki (dla mnie trochę absurdalny pomysł na przechowanie) pierścionków. Kupowane to było i trzymane jak zabezpieczenie majątkowe.
                      • kora3 Re: :) 21.01.18, 14:50
                        tak, masz rację na wierzchu na imprezach smile
                        • verdana Re: :) 21.01.18, 14:56
                          W liceum miałam kilka złotych pierścionków, dosyć tandetnych, ale złotych. Bo wtedy były modne. Moje koleżanki też miały. Trzymałam je jak najbardziej na wierzchu, nie chowałam w skrytkach, kasach pancernych itd.
                          • kora3 Re: :) 21.01.18, 14:57
                            ale garść złota?
                            • aqua48 Re: :) 21.01.18, 15:40
                              kora3 napisała:

                              > ale garść złota?

                              Dla jednego to problem, dla drugiego nie. Znajoma opowiadała, że chodziła udzielać lekcji prywatnych dziecku zamożnych, acz zapracowanych rodziców. Dziecko nastoletnie po lekcji sięgało po grubą garść banknotów leżących ot tak sobie luzem w przedpokoju na komodzie i płaciło pani smile

                              • kora3 Re: :) 21.01.18, 16:14
                                Ci innego pieniądze na cis tam, co innego garść złota ...
        • kora3 Minnie ????? 27.12.17, 09:50
          minniemouse napisała:

          > Jakiekolwiek by wariacje nie byly - nawet prawo mowi ze aby zlodzieja mozna byl
          > o zaskarzyc o kradziez to musi byc on zlapany na goracym uczynku. inaczej to ty
          > lko mozna zostac samemu zasadzonym o znieslawienie.


          Byłabyś może uprzejma podać link do informacji, jakoby złodzieja można było oskarżyć o kradzież tylko w przypadku złapania go na gorącym uczynku? Proszę o to, bo Minnie - nie ma takiego zapisu w kk, w każdym razie polskim. Wątpię wszelako by był takowy w prawie kanadyjskim także. Skąd Ty bierzesz takie głupoty, z przeproszeniem?
          • pani_noc Re: Minnie ????? 27.12.17, 14:00
            Kiedyś w czasie wizyty przyjaciółki (teraz już byłej) zniknęły moje perfumy (bardzo się znajomej podobały)... Ponieważ flakon stał zawsze w szafce w łazience, nie mogło być mowy o tym, że zawieruszyły się w jakimś od czapy miejscu... Kiedy E. poszła do toalety, zerknęłam do jej plecaka... Były tam moje perfumy... Znajomość trafił szlag...
            • kora3 Re: Minnie ????? 27.12.17, 16:52
              bardzo przykre, ale nie wiem czy napisałaś to tak ogólnie., czy w kontekście mojej wypowiedzi do Minnie?

              Podkreślę, ze moja wypowiedz do niej odnosiła się nie do TEJ sytuacji, tylko do tego co Minnie była uprzejma napisać, a była uprzejma, że prawo mówi, iż żeby komuś postawić zarzut kradzieży trzeba go złapać na gorącym uczynku. Jest to absolutnie nieprawda smile
              • pavvka Re: Minnie ????? 28.12.17, 12:00
                kora3 napisała:

                > Podkreślę, ze moja wypowiedz do niej odnosiła się nie do TEJ sytuacji, tylko do
                > tego co Minnie była uprzejma napisać, a była uprzejma, że prawo mówi, iż żeby
                > komuś postawić zarzut kradzieży trzeba go złapać na gorącym uczynku. Jest to a
                > bsolutnie nieprawda smile

                Z prawnego punktu widzenia nieprawda, ale w tym konkretnym przypadku w praktyce jednak bez przyłapania na gorącym uczynku trudno stawiać zarzuty.
                • bene_gesserit Re: Minnie ????? 31.12.17, 01:55
                  O ile pierścionek nie jest wart jakieś 300-400zł (nie wiem, czy sama deklaracja wartości ze strony właściciela wystarczy), to policja raczej nie zainteresowałaby się tą sprawą. I jak niby mieliby to badać, szukać odcisków palców? Nie ma żadnych dowodów.
                  Poza tym - co imo ważniejsze - domniemanie niewinności powinno obowiązywać również w życiu towarzyskim.
                  Na miejscu właścicielki przeszukałabym worek od odkurzacza.
            • vivi86 Re: Minnie ????? 27.12.17, 20:11
              Powiedziałaś jej o tym? Jak się (sv) reaguje w takiej sytuacji?
            • nocnymarek2 Re: Minnie ????? 27.12.17, 20:52
              pani_noc napisała:

              > Kiedy E. poszła do toalety, zerknęłam do jej plecaka... Były tam moje perfumy...

              I co? Ukradłaś jej swoje perfumy z plecaka? wink
          • minniemouse Re: Minnie ????? 28.12.17, 00:19
            kora3 napisała:
            > Byłabyś może uprzejma podać link do informacji, jakoby złodzieja można było oskarżyć o kradzież tylko w przypadku złapania go na gorącym uczynku? Proszę o to, bo Minnie - nie ma takiego zapisu w kk, w każdym razie polskim. Wątpię wszelak o by był takowy w prawie kanadyjskim także. Skąd Ty bierzesz takie głupoty, z przeproszeniem?


            Korciu, moze doslownie takiego paragrafu nie ma, niemniej prawo jasno okresla ze nie wystarczy podejrzewac kogos o kradziez:
            o tu na przyklad
            albo tu
            a jak ty to sobie inaczej wyobrazasz? rewizji w prywatnym domu robic ci nie wolno, zreszta bez odpowiedniego zezwolenia policji takze nie. a nawet jesli pod jakims pretekstem dyskretnie 'poniuchasz' i znajdziesz poszukiwany pierscionek u osoby ktora podejrzewasz o kradziez - to co z tego? parsknie ci smiechem w twarz. bo powie, iz znalazla go na korytarzu w budynku w ktorym mieszka wlascicielka, a nie wiedziala ze ktos szuka pierscionka, i tyle.
            a jak bedziesz ja posadzac publicznie o kradziez to wlasnie cie zaskarzy o znieslawienie. a przynajmniej moze. drugie tyle.

            Jest to po prostu zdrowy rozsadek.

            Minnie
            • droch Re: Minnie ????? 28.12.17, 14:37
              > parsknie ci smiechem w twarz. bo powie, iz znalazla go na korytarzu w budynku w ktorym mieszka
              > wlascicielka, a nie wiedziala ze ktos szuka pierscionka, i tyle.

              Tej linii obrony nie zalecam, albowiem takie zachowanie również podpada pod paragraf...
              • minniemouse Re: Minnie ????? 29.12.17, 03:25
                droch napisał:
                > > parsknie ci smiechem w twarz. bo powie, iz znalazla go na korytarzu w budynku w ktorym mieszka wlascicielka, a nie wiedziala ze ktos szuka pierscionka, i tyle.
                >
                > Tej linii obrony nie zalecam, albowiem takie zachowanie również podpada pod paragraf...

                najwyzej takie, ze znalazca musi oddac rzecz ktorej przynaleznosc do kogos jest udowodniona.
                a co w przypadku gdy domniemany wlasciciel nie jest w stanie udowodnic wlasnosci,
                np nie ma rachunku, zdjec z pierscionkiem ani godnych zaufania swiadkow ktorzy by potwierdzili ze widzieli to u niego?
                to dopoki nie zglosi sie "prawdziwy wlasciciel", znalazca wlasciwie moze to "bezpiecznie przechowywac".

                Minnie
                • kora3 Re: Minnie ????? 01.01.18, 12:22
                  Minnie, na litość boską ...Jeśli czegoś nie wiesz, dopytaj albo doczytaj . Od strony prawnej wygląda to tak: jeśli miałaś coś i nie masz oraz zakładasz, ze ktoś mógł ci to ukraść to zgłaszasz to na policję. Jeśli masz wobec kogoś uzasadnione podejrzenie,. ze może być sprawcą kradzieży, zeznajesz to i nie grozą Ci za to żadne konsekwencje (np. prywatny akt oskarżenia z 212 kk) nawet jeśli okaze się, ze ta osoba tego nie ukradła. Uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa/wykroczenia i doniesienie o nich organom ścigania nie wyczerpuje znamion przestępstwa z art. 212 kk.
                  Jeśli ktoś znajdzie coś cennego i nie wie do kogo to mogłoby należeć powinien oddać to do biura rzeczy znalezionych o ile takowe jest w okolicy, albo na policję. Jeśli się tym "zaopiekuje" to popełnia przestępstwo z art. 284 kk - przywłaszczenia mienia.

                  Jeśli ktoś
    • heniek.8 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 28.12.17, 11:42
      kora3 napisała:

      > Co zrobilibyście na miejscu gospodarzy w takiej sytuacji?

      ja bym pobrał odciski palców z talerzyka i filiżanki
      porównałbym to z materiałem który zostawili na szklankach
      dopiero jak bym miał pewność że dotykali tej filiżanki z pierścionkiem to bym ich zaprosił na badanie wariografem
      • minniemouse Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 29.12.17, 03:18
        Odciski palcow tez ci nic nie dadza - mogli dotykac kiedykolwiek. rowniez dopiero PO znalezieniu rzeczy na ulicy. no wez udowodnij ze tak nie bylo.

        Minnie
        • heniek.8 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 31.12.17, 08:56
          jeżeli zostawili odciski palców na tym talerzyku to mam dowód na to, że go dotykali
          co z tym potem mogę zrobić to inna sprawa
          udowodnienie, że oni ukradli byłoby bardzo trudne
          odzyskanie pierścionka tak czy inaczej , prośbą czy groźbą, jest praktycznie niemożliwe

          zastanawia mnie kto i po co wykłada elementy biżuterii w tak łatwo dostępnych miejscach, mam jakąś wrodzoną ostrożność w takich sprawach że trudno mi uwierzyć że w pokoju na komodzie jest talerzyk, a na talerzyku leży złoto.
          no ale to kora pisała, trzeba też na to brać poprawkę.
          • minniemouse Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 01.01.18, 12:01
            no wlasnie, mialbys tylko dowod ze go dotykali i nic poza tym, dobry adwokat bez trudu obali taki "dowod'.
            dlatego policja w przypadku tego typu kradziezy nie pali sie z pobieraniem odciskow palcow, bo po co. no chyba ze pierscionek byl zamkniety w sejfie - to juz co innego smile
            a propos pierscionka na talerzyku - ja tez bardzo uwazam na takie cenne rzeczy ale jednak raz na jakis czas zdarza mi sie 'uuups' - na przyklad, mylam rece u znajomej i pierscionek mi spadal z palca. balam sie ze wleci mi do umywalki a tam by dosc duzy otwor na odplyw wody. bylo wprawdzie malo prawdopodobne zeby pierscionek sie zmiescil, no ale wlasnie, "lepiej uwazac"- to zdjelam i odlozylam na brzeg mydelniczki. i zapomnialam. w trakcie imprezy widze ze ludzie cos ogladaja, kreca glowa ze nie, pokazuja na mnie, ki diabel? w koncu ta pewna osoba podeszla do mnie i pyta "Minnie, oni mowia ze to twoje" i podsuwa pod nos pierscionek - a mnie zzzonk!!!! piorun szszczczelil...

            Minnie
    • kora3 Zadzwiający finał 10.01.18, 16:50
      Właśnie dzwoniła właścicielka pierścionka...
      Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem państwo pierścionka szukali w domu, ale ze się nie znalazł nigdzie uznali, ze może jednak jest u znajdzie się w jakimś nieprawdopodobnym miejscu, nieszukany.
      Mąż pani chciał zonie powetować jakoś stratę, więc postanowił poszukać czegoś na allegro. Znalazł ...jej pierścionek oferowany przez nieznaną im osobę.
      Co wy na to?
      PS. Tylko nie piszcie, ze pewnie zgubiła w mieście i nie pamięta, bo jest pewna ze założyła go przed wizytą znajomych, ale miała sporo robić w kuchni, jak to gospodyni, to zrezygnowała i odłożyła go
      • reksia110 Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 16:55
        Głupiutka jesteś. Dany model pierścionka, zegarka, łańcuszka czy innej biżuterii ma tysiące egzemplarzy. To jest inny pierścionek, chociaż wygląda identycznie, jak ich.
        • kora3 Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 16:58
          Pomijam fakt, ze jesteś niegrzeczna, ale także nieuważna. Pierścionek jest starą rodzinna pamiątka po babci pani, która miała go od swej teściowej. Był robiony na zamówienie kilka pokoleń temu, naprawdę sądzisz, ze takich jest tysiące?
          • ser_metafizyczny Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 17:09
            Jeśli mają jakikolwiek dowód, że pierścionek jest ich własnością to idealnie. Zgłaszają na policję że skradziono, dodają że przedmiot znaleźli na aukcji. Policja powinna wyjaśnić skąd jest aukcyjny pierścionek i tyle.
            Jeśli gdzieś wypłynie nazwisko znajomych to już trudno.
            Jeśli się okaże, że rodzinna pamiątka od pokoleń jest tak na prawdę jedną z wielu masowo produkowanych błyskotek (to nie jest nowy koncept, przed wojną też tak robili), no to też będzie jakaś nauczka.

            Ależ sensacyjne życie!
            • kora3 Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 17:17
              Wiesz, ja nie jestem jubilerem, więc nie umiem ocenić tego pierścionka. Widziałam go pare razy w życiu (na palcu koleżanki) obejrzałam, bo oryginalny. Czy to przedwojenna masówka, nie mam pojęcia, babcia koleżanki, już nieżyjąca niestety dostała go od swej teściowej, której był pierścionkiem zaręczynowym. Z wagi na pochodzenie koleżanki (tradycja w prestiżowym zawodzie od wielu pokoleń) nie sądzę, by jej pradziadek zaręczal się z prababcią jakąs podróbką, czy masówką, ale kto wie. Na policję zgłoszą pewnie, mają dowody w postaci pierścionka na ręku koleżanki oraz ni swiadków, ze do niej należał
              • ser_metafizyczny Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 17:23
                kora3 napisała:

                > Wiesz, ja nie jestem jubilerem, więc nie umiem ocenić tego pierścionka.
                A jednak oceniasz. Taka Twoja uroda, wiem, ale to tak nieładnie wygląda!

                Z wagi
                > na pochodzenie koleżanki (tradycja w prestiżowym zawodzie od wielu pokoleń) ni
                > e sądzę, by jej pradziadek zaręczal się z prababcią jakąs podróbką, czy masówką
                > , ale kto wie.
                Masówka nie musi oznaczać rzeczy o niskiej wartości lub jakości. Przypomnij sobie choćby Fordy Model T.

                Na policję zgłoszą pewnie, mają dowody w postaci pierścionka na
                > ręku koleżanki oraz ni swiadków, ze do niej należał
                >
                Mają dowody w postaci pierścionka na ręku koleżanki?
                • kora3 Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 17:29
                  ser_metafizyczny napisał(a):

                  > A jednak oceniasz. Taka Twoja uroda, wiem, ale to tak nieładnie wygląda!


                  Ser, jak go mogę ocenić tylko pod względem ze tak powiem jego urody? O jego historii wiem od koleżanki, bo pytałam - nie teraz tylko wcześniej.

                  > Masówka nie musi oznaczać rzeczy o niskiej wartości lub jakości. Przypomnij sob
                  > ie choćby Fordy Model T.


                  Nie wiem, nie znam się na przedwojennych pierścionkach. Ale podejrzewam, ze nawet z takiej masówki niewiel ich po 4 pokoleniach pewnie zostało
                  >
                  > >
                  > Mają dowody w postaci pierścionka na ręku koleżanki?

                  No tak, na zdjęciach
                  • mgla_jedwabna Re: Zadzwiający finał 04.09.19, 00:02
                    Kilkadziesiąt czy nawet sto lat temu porządna firma jubilerska mogła wyprodukować w ciągu kilku lat kilkanascie-kilkadziesiat egzemplarzy danego modelu, który się dobrze sprzedawał. I nie musiała być to tandeta, wystarczył modny i popularny wzór.
              • condesa Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 17:29
                Koro, no ale albo robiony na zamówienie albo masówka. Pisałaś, że na zamówienie, (post z 16,58), więc to by ułatwiło sprawę.
                • heniek.8 Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 18:04
                  jak możesz tak robić i porównywać dwa posty napisane w odległości 20 minut
                  o 16:58 był na zamówienie
                  o 17:17 nie wiadomo czy masówka czy zamówiony

                  …… processing data ………

                  werdykt z godz: 17:36 - to była jednak masówka

                  ja tu nie widzę niespodzianek, biorąc pod uwagę kto to pisze smile
                  • condesa Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 18:16
                    Grunt żeby coś jednak ustalić, już obojętne co☺
                • kora3 Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 18:33
                  Tak mi koleżanka mówiła, ale ona sama wie to od nieżyjącej już babci, a ta od swej teściowej
                  • condesa Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 20:10
                    Cóż, ciekawa historia, daj nam proszę znać, jeśli będziesz wiedzieć jak się potoczyły losy pierścionka☺
          • agulha Re: Zadzwiający finał 20.01.18, 00:58
            Sprawa ciekawa i tajemnicza. Moim zdaniem jest jeszcze taka możliwość, że pierścionek był produkowany masowo albo robiony na zamówienie, ale według popularnego wzoru (jak np. teraz "pierścionki Kate Middleton"), a w opowieściach rodzinnych to wypiękniało. Czasami tak jest, że wspomnienia ulegają zniekształceniu - same z siebie, albo ktoś trochę nagina rzeczywistość (bez złych intencji).
            Moja babcia kochała mówić, że panowie w czasach jej młodości (przed wojną) mówili jej, że jest najpiękniejszą kobietą w Warszawie. Ona prawie już wierzyła, że była najpiękniejsza smile (żadna znana osoba).
            W rodzinie mojego ojca przetrwała relacja, że pradziadek "był maszynistą pociągów międzynarodowych i prowadził lokomotywy w białych rękawiczkach". Tata, likwidując mieszkanie po matce, znalazł dokumenty - mój pradziadek był pomocnikiem maszynisty (taki pracownik od wrzucania węgla do kotła). Inna rzecz, że był ambitny, ubiegał się o awans, syna wysłał do technikum kolejowego itd.
            • baba67 Re: Zadzwiający finał 20.01.18, 09:42
              W świetle nowych info-każdy z innego miasta jak sie okazuje to Twoje domniemanie że pierścionek nie być AZ TAK oryginalny jak właścicielka myślała ma sens.Każdy spotkał sie z klechdami domowymi zatem wyjaśnienie racjonalne.
              • vi_san Re: Zadzwiający finał 20.01.18, 23:24
                Co do oryginalności biżuterii to powiem tak: mam np pierścionek liczący sobie lat 50 z okładem, zaręczynowy moich teściów. Złoto jest niewątpliwe, kamień też jubilerski a nie plastikowe oczko. Oprawa projektowana przez teścia. No, ok, jest jedyny, drugiego identycznego - nie ma na świecie. Ale... Jest dokładnie w stylu jaki był wówczas modny: ozdoba "koszyczka" obejmującego kamień, wzór obrączki... I mimo, że niepowtarzalny - to de facto jest nie do odróżnienia od [zapewne] kilku tysięcy innych "oryginalnych" pierścionków zrobionych w tamtych latach. I fakt "nieseryjności" nie am tu nic do rzeczy... smile
                • baba67 Re: Zadzwiający finał 21.01.18, 09:46
                  Teść nie był chyba żadnym nowatorskim projektantem biżuterii-po prostu zrobił projekt kompilując elementy które mu się podobały (a podobają nam się te piosenki które znamy, z innymi rzeczami jest podobnie smileA znał skąd? Ano z wystaw jubilerskich. Mój pierścionek był tez robiony na zamówienie sama wybrała wzór z katalogu i zaproponowałam poprawki. Oryginalny? Nie sądzę.
                  • vi_san Re: Zadzwiający finał 21.01.18, 10:27
                    Dokładnie. I mimo, że IDENTYCZNEGO jak ten pierścionka nie ma - to po prostu jest nie do odróżnienia od iluś tam niemal identycznych.
                    Oczywiście teść mój nie był w ogóle projektantem biżuterii, ani nowatorskim ani innym. I, zapewne. kierował się, dokładnie tak jak piszesz, tym co mu się po prostu podobało, może pierścionkiem siostry, abo podpatrując pierścionki koleżanek w pracy? Czyli tym, co na ów czas było "noszone". smile
                    • kora3 Re: Zadzwiający finał 21.01.18, 12:03
                      Ależ Vi, jasne, ze zawsze istnieje możliwość, ze jakiś pierścionek nawet stary jest bardzo podobny do innego, albo nawet taki sam. Mój zaręczynowy pierścionek był robiony na zamówienie, ale owszem, wg popularnego wówczas wzoru z niewielkimi modyfikacjami. Nie wiem gdzie on się podziewa, pewnie w szkatułce ze złotem, do której zaglądam rzadko, bo złoto noszę rzadko. Ale gdyby mi zginał u w ogóle go szukałabym, to mogłabym go rozpoznać po grawerze i po tym, że jeden z kamieni jest ciemniejszy minimalnie niż reszta, bo oryginalny wypadł i był wymieniony. Nie znam się na tym, ale podejrzewam, ze grawer można usunąć nie niszcząc pierścionka, a kamień wymienić na identyczny w jasności z pozostałymi. Gdyby ktoś tak zrobił - faktycznie nie ma żadnego dowodu na to, ze to TEN konkretny pierścionek. Stąd też moi znajomi zwrócili się do policji z PODEJRZENIEM, a nie z pewnością. Teraz ona ustala fakty - skąd miał go oferujący go w necie, skąd miał go sprzedający go jemu.
                  • kora3 Re: Zadzwiający finał 21.01.18, 13:11
                    Nie bierzesz Babo jednej rzeczy pod uwagę...Mianowicie Twój czy mój pierścionek zaręczynowy nie musiały przetrwać wojny i są znacznie młodsze niż ten o jakim mowa. Nie tylko o wojnę zresztą idzie, ale też. Dlaczego rzeczy stare są z reguły droższe niż młodsze biorąc pod uwagę te samą gramaturę/kamień/próbę? Bo jest uch znacznie mniej niż tych młodszych. W książce z 1936 roku jest z reguły to samo co w jej wznowieniu z 2016, w każdym razie może być oryginalny przedruk z tej z '36, można też zrobić taka samą co do szaty okładkę. Ale taka książka naprawdę z 36 roku zeszłego wieku to biały kruk, a taki przedruk, nawet jeśli limitowana seria to tylko przedruk. Bo tych książek z 36 roku zostało mało - zniszczyły się, utracono je w czasie wojny ...To samo tyczy się biżuterii z tamtych lat - nie spotyka się jej na każdym rogu, po prostu
                    • baba67 Re: Zadzwiający finał 21.01.18, 13:54
                      No pewnie, to chyba oczywiste dla każdego ze jeślibym szukała podobnego do mojego pierścionka tobym trafiła na kilkadziesiąt egzemplarzy , pierścionek przedwojenny podobny na pewno dużo trudniej namierzyć.Niemniej już z tyloma niewiarygodnymi zbiegami okoliczności się zetknęłam że dopuszczam jeszcze jeden.
                      • kora3 Re: Zadzwiający finał 21.01.18, 14:13
                        Babo - toteż napisałam wyraźnie - ludzie zgłosili podejrzenie, ze sprzedawany jest przedmiot, który im zaginał , nie pewność. Sprzedający na aukcji niemiał problemu przekazać policji informacje od kogo go nabył - ma na to umowę. Skąd ów człowiek go miał, nie musi wiedzieć...Jeśli ten człowiek np. wykaże, ze to pamiątka po jego babci to sprawa od tej strony zostanie zamknięta - podobny, taki sam nawet, ale nie ten - proste. O ile nie widziałaś, ze ktoś co kradnie, to zgłaszasz nie przestępstwo, a podejrzenie tegoż - proste.
                        • baba67 Re: Zadzwiający finał 22.01.18, 08:21
                          Korciu-pisałam wyrażnie i dawno temu-nie urywamy kotom ogonków, to je boli, wiesz...
                          • kora3 Re: Zadzwiający finał 22.01.18, 09:27
                            Babo, no to skoro wiesz to wszystko, to po kija rozmieniać, ze może to może sio? Policja jest od tego, żeby ustalić jak jest
              • kora3 Re: Zadzwiający finał 21.01.18, 13:23
                Babo , to zadanie policji ustalić, czy to ten sam pierścionek. Na "oko" tak, ale pewności nie ma...Jeśli okaże się, ze nie ten sam, sprawa zostanie w tym aspekcie zamknięta - logiczne. Na ile prawdą jest, ze był robiony na zamówienie i był zaręczynowym prababci koleżanki? Nikt tego teraz nie ustali - babcia, która go dostała od teściowej nie żyje, teściowa owa - także. Bardzo możliwe, ze to rodzinna legenda, ale przecież doświadczony jubiler robiący w temacie jest w stanie ocenić wiek pierścionka. Zawsze można zrobić replikę czegoś, dla laika może być nie do odróżnienia od oryginału (vide kopie obrazów znanych mistrzów) - dla fachowca rozpoznawalna na pierwszy rzut oka.
      • heniek.8 Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 17:09
        ach te twoje klechdy
        daj linka do tej aukcji smile
        no i co zrobił ten facet? kupił? podjął próbę kontaktu? zgłosił gdzieś?

        allegro zmienia profil raczej na taki gdzie biznes oferuje towary konsumentom i wypycha drobnych handlarzy na olx które należy do tego samego właściciela
        ale to lepiej, - gdyby mąż zapłacił kartą za pierścionek to łatwiej byłoby prześledzić transakcję

        tylko najgorsze w tym jest to że ta sytuacja się nie zdarzyła smile
      • condesa Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 17:24
        W takim razie niech zgłosi sprawę na policję. Jeśli to jest tak unikatowy, oryginalny, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny pierścionek, że można go bez trudu rozpoznać, to na pewno pan ma świadków - rodzinę, znajomych, którzy potwierdzą jego pochodzenie . Ew. może gdzieś na zdjęciach rodzinnych widnieje? Przez tyle pokoleń powinien gdzieś być choćby prxypadkiem uwieczniony, prawda? A skoro osoba państwu nieznana, to można przypuszczać że to jakiś handlarz znany policji, albo jubiler który ma namiary na osobę od której kupił klejnot. Albo po prostu skoro pan jest tak na bank pewien, że to ten sam pierścionek, to niech go odkupi i zerwie znajomość ze złodziejką.
        • aqua48 Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 18:14
          Przykry finał...
      • szpererda Re: Zadzwiający finał 10.01.18, 21:58
        Cool story sis.
    • poczta.kwiatowa Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 16.01.18, 17:41
      Strasznie małostkowi ci twoi znajomi. Hłe,hłe.
      • verdana Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 16.01.18, 19:47
        Bardzo interesujące - kradniemy pierścionek u bliskich znajomych i zamiast go sprzedać u jubilera/ zastawić w lombardzie wystawiamy go na allegro. Nie czekając nawet stosownego czasu. Bardzo, zaiste, prawdopodobne.
        • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 16.01.18, 20:48
          a to już oceni policja, bo zgłosili
          • asia.sthm Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 16.01.18, 22:56
            Ty Korciu w Krainie Czubkow zyjesz.
            • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 16.01.18, 23:00
              bez komentarzasmile ale pozdrawiam smile
        • agulha Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 20.01.18, 00:51
          A tu się może złodziej naciąć. Nie wiem, czy wiecie, skąd pochodzi miażdżąca większość biżuterii złotej używanej na Allegro? Wystawiają ją lombardy! Wiem, bo kupuję. Bardzo solidni kontrahenci. Nazwa użytkownika nie zawsze bije po oczach, że to jest lombard.
          Oddawać nigdy nic do lombardu nie oddawałam, ale o ile wiem, oni spisują z dowodu, więc jeśli to lombard lub kantor, to dla policji sprawdzenie, czy oddawali tamci znajomi, będzie dziecinnie proste.
          Ja bym najpierw odkupiła pierścionek, a potem zgłosiła. Z tym, że jeśli wystawcą nie jest ewidentnie firma skupująca złoto, tylko jakaś osoba prywatna, to bym poprosiła kogoś z dalszych znajomych, żeby kupił ze swojego konta, żeby nie spłoszyć ptaszka.
          • kora3 Re: bardzo nieprzyjemna sytuacja 20.01.18, 08:16
            Agulho - moi znajomi zgłosili sprawę policji zobaczywszy pierścionek na aukcji. Wystawiła ją firma skupująca biżuterię, specjalizująca się w starych jej egzemplarzach. I tu masz rację - z tego co policja przekazała znajomym firma ta odkupując pierścionek zawarła stosowną umowę, w której są dane sprzedającego go.
            Nie wydaje mi się dobrym pomysłem niekontrolowane (znaczy- nieustalone z policją wcześniej) samodzielne odkupywanie rzeczy przed zgłoszeniem na policję. Z tej prostej przyczyny, ze w takiej sytuacji nie ma pokrzywdzonego nie ma przestępstwa. Odkupiłaś dobrowolnie od kogoś swoją rzecz, znaczy - takie rozwiązanie Cu odpowiadało- volenti non fit iniuria. Oczywiście zapewne są sytuacje, gdy policja doradza taki kontrolowany zakup, ale tu tak nie było.
            Wiele wskazuje na to, że także odsprzedający pierścionek firmie nie sądził, iż jest on trefny - bo przecież musiał jak słusznie zauważasz spisać umowę. Na razie ustalono, ze sprzedający nie jest notowany jako złodziej, czy paser.
    • kora3 Ustalenia policji 19.01.18, 12:19
      Jak poinformowali moi znajomi policja bez problemu nawiązała kontakt ze sprzedawcą, który zeznał ze pierścionek kupił niedawno od nieznanego mu człowieka. Sprzedający para się skupowaniem takich przedmiotów, legalnie. Przedstawił stosowną umowę na ten zakup, zawierającą oczywiście dane sprzedającego.
      Dane te moim znajomym nic nie mówią. Teraz policji pozostanie skontaktować się ze sprzedającym i ustalić jak pierścionek trafił w jego ręce.
      • baba67 Re: Ustalenia policji 19.01.18, 12:52
        Informuj jak tylko czegoś się dowiesz.Może wyjśc na jaw , że pierścionek podprowadził gość płci męskiej,ofiarował kochance lub pokątnie sponsorowanej studentce a kochanka wsparła kogoś z rodziny nie mając pojęcia o pochodzeniu pierścionka. Złodziej nie dość że okaże się złodziejem to jeszcze wiarołomcą.
        • kora3 Re: Ustalenia policji 19.01.18, 13:03
          Babo, ja wiem ze wątek obyczajowy bardzo by cię ucieszył smile, ale piszę to co wiem. Mogę jeszcze dodać, ze jak przekazała moim znajomym policja sprzedający w necie pierścionek jest z innego niż oni miasta, ale tez z innego niż ci znajomi. Ten, kto mu pierścionek sprzedał także jest z innego niż wszyscy miasta. Zapewne też ten fakt powoduje, ze sprawa nie rozgrywa się szybko, bo zajmują się nią policjanci z różnych miast - nie bardzo odległych od siebie, ale też nie bardzo bliskich. O panu, który sprzedał internetowemu sprzedawcy pierścionek wiadomo na razie, ze nie był notowany jako złodziej czy paser. To na razie wszystko. Nie ma sensu się domyślać jak ów człowiek wszedł w posiadanie tego pierścionka. Na logikę - gdyby miał cos na sumieniu nie sprzedawałby go komuś legalnie, z umową - tak myślę. Rozmawiałam z policjantem stąd na temat i powiedział mi, ze bardzo dziwne jest pojawienie się pierścionka w sprzedaży tak szybko od jego zniknięcia. Na logikę podejrzewa, że ten, kto sprzedał go internetowemu sprzedawcy nie miał pojęcia, ze jest trefny. Bo gdyby miał, to nie sprzedawałby komuś o kim wiadomo, ze sprzedaje takie rzeczy necie, gdzie łatwo wypatrzyć nietypowy przedmiot. Prędzej sprzedałby w lombardzie w jakimś odleglejszym mieście - znacznie mniejsze ryzyko namierzenia. Ale to na razie tylko dywagacje
          • poczta.kwiatowa Re: Ustalenia policji 19.01.18, 15:18
            Brawa dla Kory za inwencję, a także dostęp do śledztwa i do informacji niejawnych, a także za wiarę w polską policję, która za pierścionkiem wartym 500 zł będzie rozsyłać listy do Interpolu. Czekamy z wypiekami na cd. pasjonującej historii, która dzieie sie nigdzie.

            --
            "To po to ja się szarpię, kłócę, po to narażam się znajomym, żeby przez Dudę i tak nic z tego nie było?"
            • kora3 Re: Ustalenia policji 19.01.18, 15:28
              Moi znajomi jako zainteresowani mają przecież dostęp do wyników postępowania. Pierścionek jest wart więcej niż 500 złotych, to na pewno. Co do wiary w policję- ma dość łatwe jak na razie zadanie z uwagi na okoliczności. Podejrzewam, ze gdyby moi znajomi zgłosili kradzież, ale nie namierzyli pierścionka w sieci, to policja by go zbyt ochoczo nie szukala np. w lombardach. Ponieważ jednak podali pana sprzedającego w necie policji "na tacy", to policja nie może tez ignorować uch zgłoszenia
              • poczta.kwiatowa Re: Ustalenia policji 19.01.18, 18:04
                Twój cytat Pierścionek ma/miał jakąś tam wartość materialną. sugeruje, że wartość miał niewielką. Kolejnym cytatem nt dostępu do akt sobie zaprzeczasz: Rozmawiałam z policjantem stąd na temat ",

                Moja rada: trzeba było walnąć cenę 5000 zł i napisać, że chodzi o pierścionek z diamentem oraz nie gubić się w zeznaniach. Musisz się bardziej przyłożyć do pracy.
                • kora3 Re: Ustalenia policji 19.01.18, 18:08
                  Rozmawiałam z policjantem stąd o tej sytuacji, a nie o tej sprawie - zwyczajnie zapytałam jak to będzie wyglądać, tutejsza policja nic do niej nie ma smile - znajomi nie mieszkają w tym mieście, ani żadna z osób dotychczas zamieszana w te sprawę
                  • poczta.kwiatowa Re: Ustalenia policji 19.01.18, 18:15
                    Co znaczy "stąd"oraz "tutejsza"?
                    • kora3 Re: Ustalenia policji 19.01.18, 18:19
                      To znaczy, ze zaginięcie pierścionka zdarzyło się nie w tym mieście gdzie ja mieszkam, nie jest to też miasto sprzedającego go w necie, ani tej osoby która sprzedała go temu internetowemu sprzedawcy, ani też nie mieszkają tu znajomi, którzy gościli u właścicieli pierścionka. Tutejsza znaczy "miejscowa", "stąd" znaczy "z mojego miasta" aktualnego zamieszkania smile
          • yoma Re: Ustalenia policji 19.01.18, 19:16
            >policja sprzedający w necie pierścionek jest z innego niż oni miasta, ale tez z innego niż ci znajomi. Ten, kto mu pierścionek sprzedał także jest z innego niż wszyscy miasta. 

            Ratunku smile

            Wujek brata szwagra świekry kumpla mojego znajomego...

            A ten mąż, chcąc powetować żonie stratę, zamiast obstalować pierścionek u jubilera szukał używanych rzęchów na allegro?
            • kora3 Re: Ustalenia policji 20.01.18, 08:17
              Może po prostu szukał czegoś starego, jak ten stracony pierścionek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka