agpagp
20.02.19, 09:37
Tytułem wstępu. Pracuję dla wielkiej korporacji kilka dni w miesiącu. Realizowałam ostatnie ze zleceń i ... nie wyszło. Powiedziałam coś czego nie miałam powiedzieć w miejscu do którego zostałam oddelegowana. Tyle że nie miałam zielonego pojęcia że to zabronione. Opiekun projektu zadzwonił do mnie następnego dnia i powiedział że przeze mnie firma ma problemy , klient się wściekł a inni pracownicy którzy również realizowali ten projekt tak jak ja zostali z miejsca realizacji wyproszeni. Jednym zdaniem - wszystko to jest moja wina.
Nie powiem że się poryczałam. Przejrzałam całą pocztę by sprawdzić czy faktycznie dostałam polecenie aby nie przekazywać danej informacji - nie znalazłam. Dałam sobie kilka godzin na przemyślenie i napisałam do mojego koordynatora że rezygnuję z pracy z nimi .
On o niczym nie wiedział. O tej mojej winie. Porozmawialiśmy. Przedstawiłam swoje racje.
Dostałam od niego ( koordynatora) maila. Rozmawiał z "pierwszym po bogu" . Opiekun projektu na polecenie szefa szefów napisał do mnie maila z przeprosinami.
Sedno wątku: odpowiadać na te przeprosiny? co odpowiedzieć?
Myślicie że "dziękuję , przeprosiny przyjęte " wystarczy?