Taka sytuacja przydarzyła się pani mi znajomej...Ciekawa jestem zdania Waszego ...
Otóż owa pani kilka lat temu miała - z braku lepszego słowa - "romans" z pewnym panem.
Jakiego innego słowa możnaby użyć dla opisania tej relacji na szybko nie wiem - bo obije państwo byli wówczas osobami wolnymi - zatem klasyczny romans bez cudzysłowu dla żadnej ze stron to nie był. Ale nie był to też jakiś poważny związek. Po prostu państwo sie spotykali, spędzali razem czas bez jakichś konkretnych planów na przyszłość czy wspólnego mieszkania.
Jaki i dlaczego stosunek do znajomości miała pani - wiem, jaki pan - nie wiem. Faktem jest, że to pani zakończyła ów "romans", głownie dlatergo, że poznała męzczyzne ja interesującego życiowo że tak powiem. W zwiazku z tym mężczyzna jest zresztą do dziś, natomiast z tamtym panem nie utrzymywali jakoś kontaktu poza "dzień dobry" podczas przypadkowego spotkania na ulicy.
Kilka dni temu do znajomej napsiała na FB pani, która przedstawiła się jako zona pana - trudno ocenić co do wiarygodnosci te informację, ale nosi to samo co on nazwisko no i nie ma powodów watpic, ze to zona. Poprosiła o spotkanie, bi jak napisała musi pilnie porozmawiać. Pytana o czym konkretnie - panie sie nie znają- napisała, ze o swoim mezu, ale to nie na FB.
Znajoma przeszkód jako takich - nie widzi, ale też nie widzi powodów, by miała z tamtą panią rozmawiać o jej mezu. Bo nie ma nic na jego temat interesującego do powiedzenia - nie mają kontaktów od kilku lat. Dodam, że jakkolwiek pan ów znajomej że tak powiem życiowo nie pasował to w czasie, gdy sie z nią spotykał nie był jakimś pijakiem/narkomanem/hazardzistą itd. słowem nikim, kogo należałoby każdej pani z punktu odradzać. Jeśli kimś takim się stal - to znajomej nic o tym nie wiadomo.
No i teraz ma dylemat - bo z jednej strony nie widzi przeszkód, by porozmawiać z tą zoną, z drugiej nie bardzo widzi sens, a z trzeciej

-pewnie jest tam jakiś problem skoro aktualna kobieta pana chce rozmawiać z jego dawną byłą, a w takiez p[roblemy znajoma nie chciałaby się mieszać.
Tymczasem tamta pani naciska, wręcz błaga o spotkanie ...Co byście zrobili na miejscu tej znajomej?