Natchnął mnie wątek "obok" - o zachowaniu młodzieży na pogrzebie. Głos zabrała watkodawczyni, nauczycielka - i od razu uprzedzę, że nie DO NIEJ czy nie O NIEJ jest ten wątek.
Jest jednak o nauczycielach - tych, którzy - niestety - nie potrafią się zachować i robią błędy.
W tamtym wątku mowa była o tym, że wątkodawczyni mogła zwrócić uwagę młodym ludziom, których kiedyś była nauczycielem. No i naturalnie może zwrócić uwagę na nieprawidłowe zachowanie swoich uczniów nawet dorosłych nominalnie np. na szkolnej wycieczce.
Co jednak zrobić, gdy nieprawidłowo zachowuje się nauczyciel?
Nierzadko mam okazję to widzieć i nie, nie zwracam uwagi, ale bywa, że się jest między młotem, a kowadłem.
Np. miałam kiedyś zajęcia pozalekcyjne w liceum. Zadałam temat o najczęściej robionych błędach w stylu "po najmniejszej linii oporu", "przysłowiowe grzyby po deszczu", "pod rząd" , "ilość ludzi" itp. No i pokazuje mi uczennica uwagę nauczyciela

- "Paulina opuściła już 4 lekcje pod rząd. Jesli nadal będzie opuszczać taką ilość zajęć, może mieć kłopoty z zaliczeniem przedmiotu". Uwagę napisał niewątpliwie nauczyciel z tej szkoły, dodam - ze mi znany, nie nauczyciel języka polskiego, ale NAUCZYCIEL u licha. I co ja miałam tej dziewczynie i reszcie powiedziec? Że to jednak jest dobrze, bo pan od tego i tego tak napisał? No przecież nie. Powiedziałam, że jak widać takie błędy zdarzają się bardzo powszechnie, tak powszechnie, ze niektórzy także wykształceni ludzie nie zdają sobie sprawy, że to błedy. Być może poderwałam autorytet tamtego nauczyciela, ale co miałam zrobić? Powiedziec uczniom, że źle jest dobrze?
Inny przykład - siostrzeniec koleżanki z upodobaniem mówił "w cudzysłowiu". Kolezanka zwróciła mu uwagę, że mówi się w cudzysłowie! Nieprawda, bo pani (nauczycielka dziecka) mówi "w cudzysłowiu". Jak wytłumaczyć dziecku, ze nauczyciel źle mówi jednocześnie nie narażając jego autorytetu, jako nauczyciela?
Znajoma idzie do szkoły dziecka, do dyrektora - ten na początek "startuje" do niej z wyciągniętą ręką. Zwrócić uwagę nie wypada. No, ale ma się świadomość, że takie zachowania widzi młodzież u dyrektora swej szkoły i takich się UCZY.
Nauczyciele często narzekają, że teraz przedstawiciele ich zawodu nie cieszą się już takim autorytetem, czy zaufaniem jak kiedyś. Dodają, ze to nierzadko wina rodziców uczniów, którzy ich autorytet podrywają. No na pewno, gdy rodzic mówi dziecku, że nauczyciel nie umie się zachować, czy źle się wysławia, to podrywa. Tylko co innego robić?
Jak Wy widzicie zgodne z SV i też wychowawcze zachowanie w takich sytuacjach?