Dodaj do ulubionych

Nie chce byc sponsorem.

07.02.05, 15:49
Witam wszystkich,
Jakiś czas temu poznałem dziewczynę, i prawdę mówiąc coraz bardziej denerwuje
mnie w jej zachowaniu jedna rzecz i nie wiem jak jej to powiedziec, żeby nie
być opacznie zrozumianym. Chodzi o to, że ilekroć gdzieś wyjdziemy ( czy do
klubu czy tez kawiarni - najczesciej ona inicjuje takie wyjscia), to
oczywiście ja płace za wszystko a z jej strony ani razu nie było takiej
propozycji. Dodam, że nasze spotkania są na stopie czysto kolezeńskiej a
jedyne co by moglo ja usprawiedliwic to to ze jest bardzo mloda ( mieszka z
rodzicami, uczy sie).
Z gory dziekuje za pomoc i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • pam31 Re: Nie chce byc sponsorem. 08.02.05, 00:57
      Jeśli to ona inicjuje takie eskapady,to przy nastepnej okazji zaproponuj
      rozmowe u niej, tłumacząc sie kłopotami finansowymi,bo nie otrzymałeś zwrotu
      obiecanych pieniędzy itp.i stań się zagorzałym amatorem kameralnej wymiany
      zdań - żadne kluby, kawiarnie itp.
      Inny sposób: Pokaz jej ten post i spytaj, co mysli o jego autorze, nie
      mówiac,że jest Ci dosyć nliski. Może najdą ją refleksje.
      Dziewczyna po prostu może nie wiedzieć,że wypadałoby partycypować w wydatkach
      i traktuje sponsoring jako nalezne jej względy.
      Z drugiej strony, może to ona dobrze wie, co robi, a Ty mniej.
      • ajlip Re: Nie chce byc sponsorem. 08.02.05, 08:27
        Dzięki, probowałem jej już jakiś czas temu dać to do zrozumienia i jak byliśmy
        na imprezie to zaproponowałem wprost, żeby postawiła mi drinka - nie było
        problemu, no ale przeciez nie będę się upominał tak zawsze, najwyżej zrobie jak
        mówisz i bedziemy się spotykać w domusmile
        • kicior99 Re: Nie chce byc sponsorem. 09.02.05, 14:17
          Jedna z nielicznych rzeczy ktora mi sie podoba u gejow - nie oczekuja ze facet
          bedzie placil za faceta i staraja sie zyc finansowo niezaleznie.
          • anula36 Re: Nie chce byc sponsorem. 10.02.05, 21:08
            doprawdy? Jakos sie z tym nie spotkalam.
            • anula36 Re: Nie chce byc sponsorem. 10.02.05, 21:12
              a co do placenia za dziewczyne- skoro wasze spotkania sa na stopie czysto
              kolezenskiej to nie bardzo rozumiem dlaczego wprost jej nie powiesz,ze nie
              sponsorujesz i wszytkie wydatki za wspolne wyscie dzielicie na pol? Boisz sie
              ja urazic? A jesli jest nieczula na sugestie po co w ogole sie z nia umawiac??
            • kicior99 Re: Nie chce byc sponsorem. 11.02.05, 13:42
              znasz samych facetow, co zyluja damska torebke? =)
              • anula36 Re: Nie chce byc sponsorem. 11.02.05, 20:41
                chodzilo mi o gejow- mam niejasne wrazenie ze wiekszosc ukladow ktore znam nie
                ma obsesji niezalezbnosci finansowej.
                A moze ta niezaleznosc podyktowana jest tym ze zwiazku gejowskie nie sa
                nadmiernie trwale poza chlubnymi wyjatkami.
                Co do facetow-mam szczescie do takich ktorzy zaprosza,zaplaca i ne robia z tego
                problemu-czego staram sie nei wykorzytywac.

                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16559
                • byhanya Re: Nie chce byc sponsorem. 11.03.05, 12:23
                  co do wydatkow na dziewczyne - umawaj sie z nia coraz rzadziej, albo
                  przepraszaj, ze akurat tym razem nie mozesz uczestniczyc w imprezie przez nia
                  zorganizowanej

                  co do niezaleznosci finansowej - nie tylko geje ja praktykuja

                  kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybierze.
    • news21 Re: Nie chce byc sponsorem. 16.03.05, 20:18
      A czy nie jesteś przypadkiem skąpy?
      • agataku Re: Nie chce byc sponsorem. 26.03.05, 16:07
        skąpy?!?! nie.
        On jest człowiekiem, który ma dosyć płacenia za wszystkie pomysły koleżanki.
        Gdyby ona miała trochę więcej taktu, to nie dopuściłaby do takiej sytuacji. I
        to nie tylko w układach koleżeńskich, a także chłopak - dziewczyna.
        • woyytek1988 Re: Nie chce byc sponsorem. 31.12.05, 00:02
          Wiesz co...Trudna sprawa, bo zazwyczaj byc powinno ze mezczyzna płaci. Ale wiadomo,ze jesli widujecie sie czesciej, to kobieta tez powinna cos zasponsorowac. Nigdy nie byłem zwolennikiem mowienia prosto z mostu, powiedzialbym jej jakos,przy najblizszej okazji wyjscia, ze mam lekkie klopoty finansowe od pewnego czasu i moze wpadlaby do mnie... Jezeli jest inteligentna, to zrozumie delikatna aluzje i nie obrazi sie.
    • kasikgr Re: Nie chce byc sponsorem. 02.01.06, 15:40
      Hmmm... Jeśli to koleżanka i nie zależy Ci by ten status nagle zmienić to chyba
      najlepsza będzie szczerość - przy najbliższej propozycji wyjścia do
      klubu/kina/kawiarni itp zaproponuj 2 rozwiązania - ok, idziecie, ale każdy
      płaci za siebie, ewent. spotykacie się w "tańszej wersji" - w domu, w małej
      knajpce przy jednej kawie...
      Jako uzasadnienie - możesz powiedzieć, że nie stać Cię na drogie lokale.
      Szastanie pieniędzmi nie jest takie całkiem normalne w naszym społeczeństwie.
      Jeśli dziewczyna ma podstawy dobrego wychowania - powinna zrozumieć.
      Trzymam kciuki.
      • buba011 Re: Nie chce byc sponsorem. 02.01.06, 21:23
        Dżentelmeni nie dyskutują o kobietach i pieniądzch. Mają, Jedne i drugie. Ale
        gdy to tylko, w y ł ą c z n i e (???) ...koleżanka, myślę: ...że tym bardzlej
        nie powinni, poprostu jej obgadywać,a dobór znajomych, świadczy o nas.
        buba
        • kora3 Re: Nie chce byc sponsorem. 03.01.06, 00:16
          buba011 napisał:

          > Dżentelmeni nie dyskutują o kobietach i pieniądzch. Mają, Jedne i drugie. Ale
          > gdy to tylko, w y ł ą c z n i e (???) ...koleżanka, myślę: ...że tym bardzlej
          > nie powinni, poprostu jej obgadywać,a dobór znajomych, świadczy o nas.
          > buba

          Bubo .. masz rację ze wybór znajomków zalezy od nas, ale co jeśli ogólnie
          dziewczyna mila i fajna, a ma tylko te wade o której watkodawca pisze ?
          Obgadywac jej nie obgaduje smile, bo nie pisze nam ochocza jak się kobieta nazywasmile
          ani foty dla odstraszania nie podsyła smile
          Moze i dżentelmani nie dyskutuja o pieniądzachsmile ale z damami, a dama nie stawia
          dżentelmena w takiej sytuacji. Między soba oraz z reszta swiata wierz mi,
          dyskutują smile
          Człowiek ten jest calkiem normalny! Koleżanka to koleżanka i nie ma obowiązku
          non stop sponsorowania jej. Mam wielu kolegów i nie płacą za mnie, chyba, ze to
          wyraźne zaproszenie z ich strony. Przyszło Ci moze do głowy, ze kogos na
          sponsorowanie pomysłów kolezanki po prostu jest nie stać ? Nie wszyscy jesteśmy
          krezusami smile Może facet lubi panne, chcetnie z nia pogada, poprzebywa, ale na
          np. cotygodniowe party go nie stać? Albo na pizze, czy inne jadło co 2 dni?
          Moze kolezanka gościa to własnie taka "dama", ktorą nauczono (źle), ze facet ma
          jej stawiać i nie widzi problemu? A gośc problem ma ...
          Rada dla wątkodawcy smile Nie popełnisz żadnej gafy, gdy na następną propozycje
          kolezanki co do wspólnego spedzenia zcasu w pubie, dyskotece, kinie, czy
          restauracji powiesz "Przykro mi, ale nie stac mnie na to" (nie mam forsy, te
          wspólne wypaday mocno nadweręzyly mi portfel- lub cokolwiek innego) swoodnie z
          uśmiechem i bez zażenowania, bo nie miec na kolejny wypad do knajpy to żaden
          wstyd. Moze dziewczynie sie rozjaśni w głowie, może nie, ale sponsoring się
          skończy, zwłaszcza kiedy powtórzysz to ze dwa, trzy razy smile
      • buba011 Re: Nie chce byc sponsorem. 02.01.06, 21:27
        >pieniądzach< przepraszam
        • werrka Re: Nie chce byc sponsorem. 03.01.06, 01:38
          Jeśli kolega zaprasza mnie do kawiarni, teatru to płaci. Już nie mowię o bliższej znajomości. Dla mnie to nie podlega dyskusji i kwita. Jeśli ja rzucam propozycje to deklaruję pokrycie kosztów i co ciekawe panowie, ktorych ja znam przystają na to rzadko kiedy i są naprawdę zażenowani taką sytuacją. Najwyraźniej ja mam szczęście znać mężczyzn, którzy wyznają zasadę, że na przyjemności... hihhihihi..., do ktorych zaliczają towarzyskie spotkania z kobietami, trzeba mieć pieniądze, a jak się ich nie ma to spędza się czas z kolegami lub z samym sobą. Ale, sądząc z postów powyżej, ja znam jakiś wymierający gatunek mężczyzn, których szlag by trafił, że ich pełne klasy zachowania można podciągnąc pod sponsoring, ktory - przynajmniej mnie - kojarzy się w układach damsko-męskich nieciekawiesad((
          • kasikgr Re: Nie chce byc sponsorem. 03.01.06, 11:32
            Werrko
            Fajnie że masz takich znajomych i nie czujesz się tym zażenowana i zobowiązana.
            Ja nie lubię mieć długów wdzięczności. Zwykle - jesli płatność jest niewielka
            (tak ok 10 zł) to pozwalam za siebie zapłacić. Jeśli jest to już zaproszenie na
            pizzę - proponuję pokrycie kosztów po połowie. Jeśli kolega sie upiera -
            zawieramy układ - następnym razem ja płacę. I jest OK.
            Ale wynika to z tego, ze ja pracuję, zarabiam i mam własne pieniądze. Koleżanka
            wątkodawcy może zwyczajnie NIE WIE że dla niego takie wyjścia to poważne
            uszczuplenie budżetu? Może ktoś jej bzdur naopowiadał, że koledze pieniądze na
            krzakach porzeczek rosną?
            Nie widzę nic niestosownego w zaproponowaniu wspólnego rozliczenia, ale PRZED
            wejściem do lokalu, nie wtedy kiedy rachunek jest już solidny.
            Pozdrrrr...
            • kora3 Re: Nie chce byc sponsorem. 04.01.06, 00:02
              Zgadzam się w całosci smile jak byłam młodą dziewczyną , ucennica studentka nie
              oczekiwałam od kolegów, zeby za mnie plącili. Oczywiscie były sytuacje, ze
              placili, ale wynikaly one racej z tego, ze ich bylo wielu w grupie, a ja jedna
              (tak sie złożyłosmile. Jednak do czegoś takiego dochodziło np. wtedy, gdy
              gromadnmie szliśmy na piwko po zajeciach, ktos tam szedl kupować, ja wyciagalam
              portfel ma zrzute i słyszałam "Ej, nie zartuj" - na 10 osób pokrycie kosztu
              jednego piwa uwazali pewnie za bzdet. Tak samo z jakimis znacznie rzadszymi
              wyjściami na pizzę itepe. Ale zawsze BYLAM przygotowana na pokrycie swoich
              kosztow, czy dorzucenie się oraz sama nie inicjowałam takich wypadów nie majac
              grosza przy duszy albo oczekując na zapłate za mnie. Jeśli ktokolwiek z nas byl
              wyciągany na wspólne wyjście typu spontan, a deklarował brak kasy rzecz jasna
              reszta mu "stawiała", potem sie rewanżował i już.
              Solo z kolegą też mi się zdarzało, ze rezygnowa z mojego udzialu w pokrywaniu
              rachunku, ale nie na zasadzie , ze z załozenia tak jest, tylko po prostu przy
              placeniu obraal się na taka propozycję. Nie dotyczyło to jednak większych kwot.
              np. "wjazdu" na impreze biletowaną, większej planowanej wspólnie imprezy z
              żarciem, wspólnych wyjazdów itepe. Uwazam taki uklad do dzis za naturalny...
              Trzeba się liczyć drogie panie z tym, ze całkiem obcy facet - kolega, znajomek
              nie ma pieniedzy i ochoty na sponsorowanie być moze wcale niemalego gronka
              koleżanek smile Inna sparwa, kiedy ktoś ZAPRASZA, ale proponowac znajomemu wspólne
              wyjście i oczekiwac na pokrywanie za nas płatności to objaw braku ogłady ....
    • piani Re: Nie chce byc sponsorem. 04.01.06, 01:23
      Moze dziewczyna uwaza, ze jestescie para?

      W Polsce przyjete jest, ze mezczyzna placi za kobiete. Ja w 95% zdecydowanie
      chce placic za siebie (i place!) i przyznam, ze panowie nie tylko protestuja,
      ale w ogole dziwnie sie z tym czuja, widac to wyraznie.

      Przed nastepnym wspolnym wyjsciem sprobuj jasno zaproponowac: "OK, to fajna
      propozycja i chetnie sie tam z Toba wybiore, ale tym razem placimy kazde za
      siebie. Zgoda?"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka