04.06.07, 09:29
Niedługo mój syn urządza urodziny. „Impreza domowa”. Męska – zaprasza samych
kolegów. Tak zresztą czyni większość klasy – dziewczynki bawią się z
dziewczynkami, chłopaki z chłopakami wink).
Ale są wyjątki - i tu pojawia się problem. Niedawno syn był na takich
właśnie „mieszanych” urodzinach koleżanki z klasy (mało tego, załapał się
jeszcze jego brat! wink.
I teraz absolutnie nie chce zaprosić owej koleżanki!!! Mają być same chłopaki
i już.
Czy ja się mogę powołać na jakieś kardynalne zasady SV, żeby przekonać go o
niestosowności takiego zachowania?? Czy też Kodeks milczy w tej kwestii?
I czy ja w ogóle słusznie oburzam się wewnętrznie na „męski szowinizm”
swojego syna, czy też np. „czepiam się”?
Dodam jeszcze, że w grę wchodzą tu pewne subtelne zawiłości. Wzmiankowana
koleżanka darzy mojego syna...hmmm, że tak powiem – preferencją uczuciową
(nieodwzajemnioną, jak widać).
I jak to ugryźć? Czy w ogóle jest CO gryźć?
Czy moje wewnętrzne przekonanie, że wypada zaprosić osoby, u których było się
urodzinowym gościem jest li tylko wewnętrznym przekonaiem, czy sawuarwiwrowym
warunkiem sine qua non?
Zmusić szowinisty do rozszerzenia grona gości nie mogę, ale może jakoś
inaczej uhonorować tę dziewczynkę? smile)

Help!

<jeżeli ten post nadaje się raczej na forum „problemy wychowawcze z
szowinistycznymi ośmiolatkami”, proszę mnie tam kulturalnie odesłać>
Obserwuj wątek
    • camel_3d Re: junior SV 04.06.07, 09:38
      poplakalem sie ze smiechusmile)))
      • mallard Re: junior SV 04.06.07, 10:40
        Camelu, podsyłam Ci link do pewnego postu. Postu nie czytaj, bo jest
        przypadkowy i jego treść jest nieistotna. Przeczytaj natomiast sygnaturkę... wink

        Karolino, problem z pewnośćią wielki nie jest, ale Twoja wrażliwość jest godna
        pochwały, tym bardziej, że dotyczy czyjegoś dziecka. Rozumiem, że tej
        wrażliwości, jak i szacunku do drugiego człowieka, chcesz nauczyć swojego synka?
        Spróbuj to pytanie zadać na forum "wychowanie" Sądzę, że odzew będzie żywszy.

        Pozdrawiam! smile
        • mallard LInk 04.06.07, 10:41
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=62834099&a=62836636
    • kicior99 Re: junior SV 04.06.07, 10:37
      A w jakim wieku jest syn? Bo chyba bez zagrania na uczuciach się nie obejdzie,
      racjonalnie mu tego nie przetłumaczysz. Kiedyś przez przypadek w wieku 12 lat
      byłem na "babskiej" imprezie i - wierzcie lub nie - bawiłem sie wspaniale i jest
      to chyba jedyna impreza z podstawówki, która utkwiła mi w pamięci...
      • karolina_w_gazecie Re: junior SV 04.06.07, 10:55
        Kiciorze - TYLKO racjonalne argumenty wchodzą tu w grę. Syn jest racjonalistą.
        Ośmioletnim.
        Jedynego uczucia na którym mogłabym zagrać - brak wink(bo rozumiem imprezę na
        której są najlepsi kumple i Kobieta Życia, a to NIE jest ta osoba wink

        • kicior99 Re: junior SV 04.06.07, 11:18
          to niech jeszcze zaprosi Kobietę Życia smile Chociaz to już nie będzie wieczór
          kawalerski sad W jednym z tomów biblii ośmiolatka smile - książce Mikołajek i inne
          chłopaki - jest opis przyjęcia z dziewczynkami - polecam serdecznie.
          • karolina_w_gazecie Re: junior SV 04.06.07, 11:40
            Mikołajka znamy (czytamy i lubimy) smile
            Zaproszenie "dodatkowych kobiet" spotyka się z brakiem entuzjazmu syna.
            Ja się być może za bardzo rozpisałam, wskutek czego rozmyła się kwestia, którą
            pragnęłam rozstrzygnąć na TYM właśnie forum. Kwestia "opisana sytuacja a zasady
            SV" smile
            Krótko mówiąc - czy mogę użyć argumentu:
            Synu, niezaproszenie osoby, u której byłeś urodzinowym gościem jest niezgodne z
            zasadami savoir vivre'u.
            ???
            smile

            (bo kwestię - co zrobić gdy nie posłucha przeznaczam na forum wychowanie wink
            • uu1 Re: junior SV 04.06.07, 11:52
              karolina_w_gazecie napisała:
              > Krótko mówiąc - czy mogę użyć argumentu:
              > Synu, niezaproszenie osoby, u której byłeś urodzinowym gościem jest niezgodne
              z zasadami savoir vivre'u??
              Moim zdaniem - nie. Pomijając z lekka zakamuflowany szantaż emocjonalny, to taka
              zasada po prostu nie istnieje.
              PS. Z doświadczenia wiem, że w tym wieku nie przepada się za towarzystwem
              dziewczynek. smile
              • uyu Re: junior SV 04.06.07, 12:10
                uu1,
                a potem popadles w extreme i zaczales przepadac!
                A tu mowia, ze to kobieta zmienna jest. Paskudne insynuacje i tyle.

                Jesli osmioletni matcho nie zmieni zdania, to moze w inny dzien zaprosic owa
                nieszczesna adoratorke na wspolne lody czy cos w tym stylu.
                • uu1 Re: junior SV 04.06.07, 12:34
                  uyu napisała:

                  > uu1,
                  > a potem popadles w extreme i zaczales przepadac!
                  Nie przesadzajmy, jak powiedział leniwy ogrodnik.
                  > A tu mowia, ze to kobieta zmienna jest. Paskudne insynuacje i tyle.
                  Oczywiście, że to insynuacje. Kobieta nie jest zmienną. Kobieta niezmiennie dąży
                  do tego aby postawić na swoim. Czołg w czasie forsowania naturalnych przeszkód
                  to miki wobec jej siły natarcia. Tutaj dobry Bóg czegoś niedopracował. sad
                  > Jesli osmioletni matcho nie zmieni zdania, to moze w inny dzien zaprosic owa
                  > nieszczesna adoratorke na wspolne lody czy cos w tym stylu.
                  Jeżeli dowiedzą się o tym koledzy, będzie miał przechlapane.
                • agni_me Re: junior SV 04.06.07, 12:45
                  "Jesli osmioletni matcho nie zmieni zdania, to moze w inny dzien zaprosic owa
                  nieszczesna adoratorke na wspolne lody czy cos w tym stylu."

                  Nic dodać. W moim domu był to podwieczorek, najczęściej w dniu urodzin,
                  przyjęcia urodzinowe organizowane były w soboty.
          • aiczka Re: junior SV 05.06.07, 11:41
            > kawalerski sad W jednym z tomów biblii ośmiolatka smile - książce Mikołajek i inne
            > chłopaki - jest opis przyjęcia z dziewczynkami - polecam serdecznie.
            W "Nowych przygodach Mikołajka" jest z kolei opis męskiego przyjęcia z Jadwinią
            w roli głównej.
    • dominikjandomin Re: junior SV 04.06.07, 15:23
      karolina_w_gazecie napisała:

      > Niedługo mój syn urządza urodziny. „Impreza domowa”. Męska –
      > zaprasza samych
      > kolegów. Tak zresztą czyni większość klasy – dziewczynki bawią się z
      > dziewczynkami, chłopaki z chłopakami wink).
      > Ale są wyjątki - i tu pojawia się problem. Niedawno syn był na takich
      > właśnie „mieszanych” urodzinach koleżanki z klasy (mało tego, załap
      > ał się
      > jeszcze jego brat! wink.
      > I teraz absolutnie nie chce zaprosić owej koleżanki!!! Mają być same chłopaki
      > i już.
      > Czy ja się mogę powołać na jakieś kardynalne zasady SV, żeby przekonać go o
      > niestosowności takiego zachowania?? Czy też Kodeks milczy w tej kwestii?
      > I czy ja w ogóle słusznie oburzam się wewnętrznie na „męski szowinizmR
      > 21;
      > swojego syna, czy też np. „czepiam się”?
      > Dodam jeszcze, że w grę wchodzą tu pewne subtelne zawiłości. Wzmiankowana
      > koleżanka darzy mojego syna...hmmm, że tak powiem – preferencją uczuciową
      >
      > (nieodwzajemnioną, jak widać).
      > I jak to ugryźć? Czy w ogóle jest CO gryźć?
      > Czy moje wewnętrzne przekonanie, że wypada zaprosić osoby, u których było się
      > urodzinowym gościem jest li tylko wewnętrznym przekonaiem, czy sawuarwiwrowym
      > warunkiem sine qua non?
      > Zmusić szowinisty do rozszerzenia grona gości nie mogę, ale może jakoś
      > inaczej uhonorować tę dziewczynkę? smile)

      A za co "uhonorować"?

      To są JEGO urodziny, czyli niech bawi się z tymi, na których ma ochotę.

      Ona chciała go mieć, to zaprosiła. Skoro Twój syn za nią nie przepada - to
      czemu ją ma mieć zaproszoną?

      Najwyżej z braku rewanżu nie będzie podtrzymywać stosunków towarzyskich- i jak
      widac, jest to to, o co Twojemu synowi chodzi. NIE MA OBOWIĄZKU odwzajemniac
      wizyt. Przeciwnie, zgodnie s SV odwzajemniona wizyta oznacza chęć utrzymywania
      znajomości towarzystkiej.

      Czyli akurat rację ma Twój syn, nie Ty smile
    • camel_3d muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 05.06.07, 09:32
      inaczej mozesz przez bojowki LPR uznana za matke, ktora promuje homoskesualizm
      i robi meskie imprezysmile hehehe
      • karolina_w_gazecie Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 05.06.07, 13:37
        Za matkę promującą homoseksualizm mogę być uznana nie robiąc NIC.
        Mam bowiem trzech synów smile))


        A tak w ogóle - dziękuję za sugestie.
        Jak napisałam - jestem daleka od forsowania udziewczynkowienia imprezy swojego
        syna smile Po prostu chciałam się upewnić czy nie popełnię "okropnej fopy"
        przyklaskując zignorowaniu dziewczęcia smile)
        • uu1 Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 05.06.07, 13:46
          karolina_w_gazecie napisała:
          > Mam bowiem trzech synów smile))
          No, to będziesz miała trzy córki. Odchowane. smile
        • dominikjandomin Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 05.06.07, 14:55
          karolina_w_gazecie napisała:

          > Jak napisałam - jestem daleka od forsowania udziewczynkowienia imprezy
          swojego
          > syna smile Po prostu chciałam się upewnić czy nie popełnię "okropnej fopy"
          > przyklaskując zignorowaniu dziewczęcia smile)

          Absolutnie nie. Nie chce, nie zaprasza. Nie ma obowiązku
          odwazajemniać "uczuciowego uprzywilejowania".
          • camel_3d Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 05.06.07, 15:08
            a poza tym jedna dziewczynka mogla by sie zle czuc wsrod masy chlopakow.
            • karolina_w_gazecie Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 05.06.07, 16:19
              > a poza tym jedna dziewczynka mogla by sie zle czuc wsrod masy chlopakow.

              Ooo, przepraszam smile W tej akurat kwestii mam zgoła odmienne doświadczenia smile)
              • camel_3d Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 06.06.07, 11:19
                no nie mowie o doroslej dziewczyncesmile
              • uu1 Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 06.06.07, 12:26
                karolina_w_gazecie napisała:
                > Ooo, przepraszam smile W tej akurat kwestii mam zgoła odmienne doświadczenia smile)
                Królewna Śnieżka też. smile
                A pewienpan napisał:
                Cóż to za Eden
                gdy tylko jeden.
                • camel_3d Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 07.06.07, 08:40
                  uu1 napisała:

                  > karolina_w_gazecie napisała:
                  > > Ooo, przepraszam smile W tej akurat kwestii mam zgoła odmienne doświadczenia
                  > smile)


                  > Królewna Śnieżka też. smile

                  przeciez ona tylko tam sprzatala.. a tych siedmiu kurdubli zabawialo sie caly
                  czas.

                  • uu1 Re: muci obowiazkowo zaprosic te kolezanke... 07.06.07, 10:21
                    camel_3d napisał:
                    > przeciez ona tylko tam sprzatala.. a tych siedmiu kurdubli zabawialo sie caly
                    > czas.
                    Właśnie. smile
    • kora3 czegos nie rozumiem :) 05.06.07, 16:59
      ale bynajmniej nie tego, ze pytasz smile choć wiek młodzieńca jest raczej taki, ze
      gafy nie kończą sie pojedynkiem ani wykluczeniem z tzw. towarzystwa smile

      cos mi tu nie pasujesmile
      piszesz, ze zabawa w gronie jednopłciowym jest standardem smile co mnie specjalnie
      nie dziwi u dzieci w tym wieku.
      Zapewne sie orientujesz, ze odstępstwa od owego standardu są w dziecięcej
      grupie a raczej mogą być brzemienne w skutki, bo dziecko np. naraza się na
      śmiesznosc, niezaleznie od y=tego czy jego zachowanie jest zgodne z SVsmile

      niemniej nadal nie rozumiem w jaki to sposob twój syn znalazł sie na przyjęciu
      koleżanki poza standardem smile?

      jesli potzrebujesz racjonalnego argumentu - masz go w zasiegu reki "trzeba było
      mój drogi nie isc na urodziny Kasi, skoro zawsze bawicie się tylko w swoim
      gronie- chłopcy albo dziewczynki. Jeśli już poszedleś do kogoś to wypada
      odwzajemnić zaproszenie na swoją zabawę"

      to ejst racjonalny argument, niemniej nadal zastanawiam sie, jak doszło do
      uczestnictwa twojego syna, a nawet dwoch w urodzinowej imprezie owej koleżanki.
      Wtedy mu nie przeszkadzaly owe standardy w postaci jedynie jednopłciowych
      zabaw?smile
      • karolina_w_gazecie Re: czegos nie rozumiem :) 05.06.07, 23:04
        Koro, już wyjaśniam:

        -koedukacyjna impreza urodzinowa koleżanki była drugą koedukacyjną imprezą w
        klasie (mój syn NIE BYŁ jedynym męskim gościem...nawet wliczając jego brata,
        który zresztą "załapał się" przypadkiem wink
        -wszystkie p.o.z.o.s.t.a.ł.e klasowe imprezy były czysto damskie bądź czysto męskie.

        Argument "trzeba było nie iść" niestety nie ma racji bytu, bo on już był
        poszedł, ten mój syn smile


        A wiesz, Koro, tak poza wszystkim, to ja też się tak całkiem niematczyno
        zastanawiam - cóż to za nacja, ci faceci - z gębą na pączki do koleżanki pójść
        to chętnie, a już do zabawy męskiej włączyć, to nie łaska smile
        • dominikjandomin Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 09:51
          karolina_w_gazecie napisała:

          > A wiesz, Koro, tak poza wszystkim, to ja też się tak całkiem niematczyno
          > zastanawiam - cóż to za nacja, ci faceci - z gębą na pączki do koleżanki pójść
          > to chętnie, a już do zabawy męskiej włączyć, to nie łaska smile

          To siwadczy o pewnej inteligencji. Jak karmią, to się idzie smile W końcu tak się
          testuje kandydatki na zonę. A zabawy w męskim gronie sa odpowiednikiem babskich
          pogaduch.
        • kora3 Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 12:24
          karolina_w_gazecie napisała:

          >
          > -koedukacyjna impreza urodzinowa koleżanki była drugą koedukacyjną imprezą w
          > klasie (mój syn NIE BYŁ jedynym męskim gościem...nawet wliczając jego brata,
          > który zresztą "załapał się" przypadkiem wink
          > -wszystkie p.o.z.o.s.t.a.ł.e klasowe imprezy były czysto damskie bądź czysto

          > skie.

          aha smile
          >
          > Argument "trzeba było nie iść" niestety nie ma racji bytu, bo on już był
          > poszedł, ten mój syn smile
          >
          No tak, ale skoro przyjał był smile zaproszenie to robiąc własną impreze powinien
          sie zrewanzować smile

          > A wiesz, Koro, tak poza wszystkim, to ja też się tak całkiem niematczyno
          > zastanawiam - cóż to za nacja, ci faceci - z gębą na pączki do koleżanki pójść
          > to chętnie, a już do zabawy męskiej włączyć, to nie łaska smile

          hehehehe - fakt smile z czasem mu to przejdzie i sam bedzie zapraszał na
          romantyczne kolacyjki, tyleze za jakiś zcas smile
      • dominikjandomin Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 09:53
        kora3 napisała:

        > jesli potzrebujesz racjonalnego argumentu - masz go w zasiegu reki "trzeba
        było
        >
        > mój drogi nie isc na urodziny Kasi, skoro zawsze bawicie się tylko w swoim
        > gronie- chłopcy albo dziewczynki. Jeśli już poszedleś do kogoś to wypada
        > odwzajemnić zaproszenie na swoją zabawę"

        To byłoby chamstwo wobec własnego dziecka - taki argument, i owszem, można było
        dac, ale PRZED tym jak poszedł na zabawę do koleżanki. Zwłaszcza, ze wcale "nie
        wypada" odwzajemniać zaproszenia. "Wypada" tylko wtedy, gdy się chce
        podrzymywac stosunki towarzyskie, a jak wynika z opisu - to tylko koleżanka
        jest zainteresowana, syn nie.
        • kora3 Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 12:21
          dominikjandomin napisał:

          >>
          > To byłoby chamstwo wobec własnego dziecka - taki argument, i owszem, można
          było
          >
          > dac, ale PRZED tym jak poszedł na zabawę do koleżanki.

          tak sadzisz ? mnie się wydaje, ze karolina, chce nauczyć dziecko nie tylko sv,
          ale i konsekwencji smile


          Zwłaszcza, ze wcale "nie
          >
          > wypada" odwzajemniać zaproszenia. "Wypada" tylko wtedy, gdy się chce
          > podrzymywac stosunki towarzyskie, a jak wynika z opisu - to tylko koleżanka
          > jest zainteresowana, syn nie.

          nie do końca sie zgodzę, bowiem jeśli nie chcemy utrzymywac z kimś stosunków
          towarzyskich to chyba najpierw NIE PRZYJMUJEMY zaproszeniasmile prawda?
          • karolina_w_gazecie Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 12:39
            Koro smile
            niestety, czasem dopiero PO przyjęciu zaproszenia okazuje się, że nie chcemy
            utrzymywać stosunków smile)


            A w kwestii mojego niepokornego potomka - myślę, że - by wilk był syty i owca
            cała - dobór gości na imprezę domową owszem, pozostawię w jego gestii,
            natomiast wyślę go w poniedziałek do szkoły z dodatkowym urodzinowym
            torcikiem "by dziewczynki też pojadły smile))"
            • kora3 Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 12:41
              karolina_w_gazecie napisała:

              > Koro smile
              > niestety, czasem dopiero PO przyjęciu zaproszenia okazuje się, że nie chcemy
              > utrzymywać stosunków smile)

              no to prawda - zwracam tu honor szanownemu młodzieńcowi smile

              >
              >
              > A w kwestii mojego niepokornego potomka - myślę, że - by wilk był syty i owca
              > cała - dobór gości na imprezę domową owszem, pozostawię w jego gestii,
              > natomiast wyślę go w poniedziałek do szkoły z dodatkowym urodzinowym
              > torcikiem "by dziewczynki też pojadły smile))"

              o to jest myśl smile
          • agni_me Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 12:39
            Nieprawda. Zaproszenie na przyjęcie urodzinowe, weselne, bal, rocznicę,
            uroczystą kolację z jakiejś okazji i tym podobne, jest spotkaniem okazjonalnym,
            co za tym idzie, nie wymaga wzajemności i kontynuacji. Zaproszona przez królową
            na podwieczorek zapewne nań pójdziesz, nie będziesz jednak oczekiwała, że ta
            przybędzie do ciebie z rewizytą, nie będziesz też przypuszczać, że już stale
            będziesz zapraszana na królewskie podwieczorki. Ukłonem na rzecz daleko
            posuniętej empatii, nie sv, byłoby zaproszenie dziewczęcia w innym terminie.
            • kora3 Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 12:43
              agni_me napisała:
              Zaproszona przez królową
              >
              > na podwieczorek zapewne nań pójdziesz, nie będziesz jednak oczekiwała, że ta
              > przybędzie do ciebie z rewizytą, nie będziesz też przypuszczać, że już stale
              > będziesz zapraszana na królewskie podwieczorki.

              racja smile tyle,z e my mówimy o osobach równorzednych społecznie - chyba smile
              • agni_me Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 13:08
                Zasady sv są jednakowe dla wszystkich, różnice tkwią jedynie w protokolarnych
                szczegółach i etykiecie. Wspominanie o osobach równorzędnych społecznie jest -
                w najlepszym razie - nieporozumieniem. Dobre wychowanie to traktowanie siebie i
                innych po "królewsku" - to najlepsza rada, jaką otrzymałam wieki temu od swojej
                niani.
                • kora3 Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 22:02
                  agni_me napisała:

                  > Zasady sv są jednakowe dla wszystkich, różnice tkwią jedynie w protokolarnych
                  > szczegółach i etykiecie. Wspominanie o osobach równorzędnych społecznie jest -
                  > w najlepszym razie - nieporozumieniem. Dobre wychowanie to traktowanie siebie i
                  >
                  > innych po "królewsku" - to najlepsza rada, jaką otrzymałam wieki temu od swojej
                  >
                  > niani.
                  o no - jestem pod wrazeniem smile hehe
                • uu1 Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 22:24
                  agni_me napisała:

                  > Zasady sv są jednakowe dla wszystkich, różnice tkwią jedynie w protokolarnych
                  > szczegółach i etykiecie.
                  Ale najwyraźniej nie wszyscy jednakowo je rozumieją.
                  > Wspominanie o osobach równorzędnych społecznie jest -
                  > w najlepszym razie - nieporozumieniem.
                  Eufemizm ale ładny. smile
                  > Dobre wychowanie to traktowanie siebie i
                  > innych po "królewsku" - to najlepsza rada,jaką otrzymałam wieki temu od swojej
                  > niani.
                  Nic dodać, nic ująć. Serdecznie pozdrawiam.
                  • kora3 hmmmmm;) 07.06.07, 12:35
                    uu1 napisała:

                    > agni_me napisała:
                    >
                    > > Zasady sv są jednakowe dla wszystkich, różnice tkwią jedynie w protokolar
                    > nych
                    > > szczegółach i etykiecie.
                    > Ale najwyraźniej nie wszyscy jednakowo je rozumieją.
                    > > Wspominanie o osobach równorzędnych społecznie jest -
                    > > w najlepszym razie - nieporozumieniem.
                    > Eufemizm ale ładny. smile

                    smile Nadmieniam, ze to przedmowczyni wspomniała o podwieczorku u królowej oraz
                    naturalnym braku oczekiwania na rewizyte smile

                    Nie bardzo rozumiem, dlaczego mówienie o hierarchii (zawodowej, społecznej )
                    jest, czy ma być niewłaściwe, tym bardziej, ze przedmówca powołuje sie na ...
                    własnie ową hierarchie...

                    Co natomiast do madrej rady niani - smile no cóz. Zapewne nie o jednakowe
                    traktowanie wszystkich jej chodziło, o ile znała zasady SV, a jako niania u
                    pańtwa - powinna smile
                    Otoż SV mówi, ze wszystkich należy traktowac z szacunkiem oraz z należnymi
                    honoramismile
                    Szacunek wszystkim, a honory - nalezniesmile
                    I to sie specjalnie nie zmieniło i teraz.
                    Inaczej student traktuje profesora a inaczej kolegę z roku, nie? Obu powinein
                    traktowac z szacunkiem co do osoby, ale zasady zwracania się, wzajemne relacje
                    sa naturalnie inne po prostu.

                    I tak dzieciatko zaproszone na piknik do pałacu prezydeckiego , naturalnie nie
                    powinno czuć sie zobowiązane do zapraszania prezydenta na swoje kinderbale, ani
                    tym bardziej oczekiwać , ze pan prezydent się pofatyguje, ba byłby to spory
                    nietakt, jak w przykladzie z angielską królowa smile ale zaprosiwszy kolegę, czy
                    koleżankę, którzy zaproszenie przyjeli i pojawili sie na imprezie, ma parwo
                    oczekiwac, ze sam też zostanie zaproszony na ichnie zabawy, chyba, ze podczas
                    zabawy u niego wydarzyło się coś, co nasuwa mu myśl, ze stosunki towarzyskie, ze
                    tak powiem, zostały zerwane.
          • dominikjandomin Re: czegos nie rozumiem :) 06.06.07, 13:08
            kora3 napisała:

            > dominikjandomin napisał:
            >
            > >>
            > > To byłoby chamstwo wobec własnego dziecka - taki argument, i owszem, możn
            > a
            > było
            > >
            > > dac, ale PRZED tym jak poszedł na zabawę do koleżanki.
            >
            > tak sadzisz ? mnie się wydaje, ze karolina, chce nauczyć dziecko nie tylko
            sv,
            > ale i konsekwencji smile

            Raczej wymuszania swych pomysłów. Konsekwencja, to byłoby, gdyby wcześniej
            świadomie wybrało pójście, wiedząc, że będzie musiało odwzajemnić.

            > Zwłaszcza, ze wcale "nie
            > >
            > > wypada" odwzajemniać zaproszenia. "Wypada" tylko wtedy, gdy się chce
            > > podrzymywac stosunki towarzyskie, a jak wynika z opisu - to tylko koleżan
            > ka
            > > jest zainteresowana, syn nie.
            >
            > nie do końca sie zgodzę, bowiem jeśli nie chcemy utrzymywac z kimś stosunków
            > towarzyskich to chyba najpierw NIE PRZYJMUJEMY zaproszeniasmile prawda?

            A jesli po imprezie dopiero się to wie?

            Ponadto - wymuszenie na dziecku zaproszenia może się skończyć tym, ze koleżanka
            będzie się ŹLE bawiła - bo będzie NIECHCIANA i dobrze to odczuje.
            • jottka jabym 06.06.07, 13:51
              powiedziała, ale to tak stosując się do ogólnych standardów, że nieszczęsna
              koleżanka mogłaby się słusznie obrazić, gdyby twój syn urządził urodziny
              koedukacyjne i jej nie zaprosił. bo rzeczywiście, jak przyjął był zaproszenie,
              to teraz go zasada wzajemności obowiązuje (z tego, co pamiętam, w szkolnych
              imprezach działa jednak zasada symetrii świadczeńsmile.


              no ale skoro on urządza imprezę jednopłciową, to jest to impreza innego gatunku
              i koleżanki zapraszać nie ma po co. w tej kategorii wiekowej wydaje mi sie
              dopuszczalne - no i w 'towarzystwie' byłby skończony, jedyna panna wśród
              chłopaków to jawna deklaracja miłości aż po grób, czyli obciach totalny i to
              jeszcze za niewinnośćsmile możliwe zresztą, że dlatego panienka do tego dąży (jeśli
              dąży, bo nie załapałam, czy to ty chcesz syna namówić na zaproszenie jej, czy
              ona sama daje do zrozumienia?)

              • bene_gesserit Re: jabym 06.06.07, 16:25
                A, wlasnie. Dziewczynka moglaby zrozumiec zaproszenie na impreze opacznie.
                Jeszcze opaczniej - zaproszenie na lody tete a tete, co tu pare osob wyzej
                proponowalo. Przeciez chodzi takze o to, zeby jej plonnych nadziei na
                wzajemnosc uczucia nie robic.
            • kora3 Re: czegos nie rozumiem :) 07.06.07, 15:27
              dominikjandomin napisał:


              > Raczej wymuszania swych pomysłów. Konsekwencja, to byłoby, gdyby wcześniej
              > świadomie wybrało pójście, wiedząc, że będzie musiało odwzajemnić.

              masz trochę racji z pewnoscią smile Niemniej rodzice maja prawo powiedzieć dziecku
              co jest wg nich na miejscu, a co nie ....
              Wcale nie ejstem za zmuszeniem chłopca do zaprazania owej koleżanki - serio.

              Znajac dziecięce uklady smile - dzieciak narazi się i kolezanke na śmiesznosc, a
              dziewczynka zaproszona na przymus i tak jak słusznie zauwazyłeś bedzie sie źle
              czuła .

              Jakkolwiek problemik moze wydawac się bardzo błahy, mysle, ze Karolina chciała
              po prostu zasygnalizować dziecku pewne zasady społecznego współżycia.

              >
              >
              > > nie do końca sie zgodzę, bowiem jeśli nie chcemy utrzymywac z kimś stosun
              > ków
              > > towarzyskich to chyba najpierw NIE PRZYJMUJEMY zaproszeniasmile prawda?
              >
              > A jesli po imprezie dopiero się to wie?

              To się ma wybór - albo nie odwajemnic zaproszenia i tym samym dac do
              zrozumienia, ze nie jest się zainteresowanym, dalszym podtrzymywaniem stosunków
              toarzyskichsmile
              Albo odwzajemnić i próbowac sie dohgadać - mówię tu naturalnie o dorosłych smile
              Jak pisze wyżej , to jest sytuacja nietypowa, dziecięca a srodowisko dzieci
              rządzi się swoimi prawami.
              To jednak nie znaczy, że nie mozna powiedzieć zdiecku, jak w dorosłym życiu
              należy sie zachowywac smile

              > Ponadto - wymuszenie na dziecku zaproszenia może się skończyć tym, ze koleżanka
              >
              > będzie się ŹLE bawiła - bo będzie NIECHCIANA i dobrze to odczuje.

              Tak, jak pisałam - nie jestem za zmuszeniem chłopca do zapraszania koleżanki smile
    • karolina_w_gazecie glossa :) 11.06.07, 11:48
      Impreza odbyła się w piątek.
      Było bardzo męsko i bardzo hucznie. Pistolety wodne, strzelające "diabełki",
      bijatyki, męskie krzyki...słowem szaleństwo, śpiew i taniec, umpa umpa smile
      A dziś cała klasa - zarówno chłopcy, jak i dziewczynki (łącznie z Dziewczynką
      Kluczową) z apetytem spałaszowali dostarczony przeze mnie urodzinowy torcik i
      nic nie wskazywało na to, by "selekcja płciowa" na imprezie piątkowej rozbiła
      klasową jedność smile))

      Zatem - dziękuję raz jeszcze za głosy w dyskusji smile




      P.S. A tak naprawdę, to piątkowa impreza nie była czysto męska - przypadkowo
      znalazła się na niej młodsza siostrzyczka jednego z gości....
      Jednakowoż nie brała aktywnego udziału we WSZYSTKICH chłopięcych ekscesach smile)))

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka