Dodaj do ulubionych

Jak powinam sie zwracać?

29.08.07, 23:45
Po ostatniej kłótni, teściowa wykrzyczała mi że nie życzy sobie
żebym mówiła do niej "mamo".
Znając, życie za jakiś czas teściowa sie odezwie, udając że nic sie
nie stało. Jak powinnam się do niej zwracać?
a. Mamo? bo to co powiedziała było w złości, ona już dawno
zapomniala i lepiej nie dostarczać kolejnego powodu do awantury?
b. "Prosze pani"? bo moze jednak nie bylo?
c. czy na ty, tak jak ona do mnie?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 przeprosić za swój dział, potem 30.08.07, 00:07
      zależnie od odpowiedzi teściowej.
      • jontka1 Re: przeprosić za swój dział, potem 30.08.07, 00:27
        mój dział był naprawde niewielki. Ośmieliłam się powiedzieć "nie
        życzę sobie żeby mnie mama obrażała", a obrażała mnie bo nie dbam
        wystarczająco o synka - no ale przepraszając za to, to tak jakbym
        przyznała sie do winy, a sie nie poczuwam.
        Więc jak? Prosze pani?
        • nm.buba011 Pytanie; czy chcesz wygrać, czy zakończyć spór? 30.08.07, 01:54
          • czerwonyberecik Re: Pytanie; czy chcesz wygrać, czy zakończyć spó 30.08.07, 22:09
            Pewnie że chciałabym wygraćwink, ale bezpieczniej jest zakończyć spór.
    • remez2 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 09:36
      "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" - Jan Twardowski.
      • baba67 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 09:55
        Zwracac sie bezosobowo- czy trzeba, chyba to zrobie,przydaloby sie,
        A tak wogole to nie ustepujtj nie naginaj sie i nie przepraszaj za cudze
        skrzywienia percepcyjne.
        • remez2 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 10:10
          Czy to jest odpowiedź na mój post? wink
      • kora3 :) 30.08.07, 21:56
        remez2 napisał:

        > "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" - Jan Twardowski.

        Ale tylko niektorzy, taka tesciowa to potrafi się nieźle zasiedziec smile
        Skoro tak się zrobiło poetycko, z cytatami smile to ja też sobie nie podaruję na te
        okolicznosc.

        "Mądry głupiemu ustępuje ...
        I dlatego ten świat tak wyglada"

        "Gdy się z naiwnym spotka cynik
        Z góry przesadzony wynik"
        J.I. Staudynger
    • annb Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 11:03
      nalezy postepowac jak sobie pani matka meza zyczy
      czyli zwracac sie jesli juz trzeba-proszę pani
      • remez2 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 11:13
        annb napisała:

        > nalezy postepowac jak sobie pani matka meza zyczy
        > czyli zwracac sie jesli juz trzeba-proszę pani
        I doprowadzić sytuację do stanu wrzenia?
        -----------------
        Always look on the bright side of life.
        • annb Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 11:46
          dlaczego?
          czy tesciowie to jakas inkarnacja boga na ziemi, ze pomimo tego co
          mowia i jakim tonem , nalezy bic przed nimi czolem w posadzke?
          pani wykrzyczala ze sobie nie zyczy wiec nalezy postepowac zgodnie z
          zyczeniem
          • baba67 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 12:21
            Bezosobowe formy sporu nie zaostrza, natomiast zapewnia pewien dystans we
            wzajemnych stosunkach.Nie widze powodu, zeby dziewczyna probowala na sile
            zalagodzic spor.Babsko powinno sobie zdac sprawe, ze swoje straganiarskie
            maniery to moze sobie na bazarze prezentowac, a nie w domu.
        • uyu Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 11:50
          Nawet jesli doprowadzi do stanu wrzenia, to co? Ukrop zabija
          zarazki. Nie widze dlaczego tesciowa ma miec prawo do bezmyslnego
          szastania slowami a synowa ponosic tego konsekwencje.
          Najwyzszy czas, zeby zdala sobie sprawe z tego, ze wypowiadane przez
          nia slowa moga ranic, obrazac i jako takie powoduja takie a nie inne
          konsekwencje.
          W koncu dojrzalosc polega takze na panowaniu nad wlasnymi emocjami.
          • remez2 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 12:33
            uyu napisała:
            Zwróciło moją uwagę, że zarówno Ty, jak i <Annb> i <Baba67>, w oparciu o kilka
            słów napisanych przez założycielkę wątku, bez jakiejkolwiek znajomości faktów,
            odsądziłyście od czci i wiary teściową. Nie mam pojęcia po czyjej stronie leży
            wina ale przypominam, że Wy też będziecie teściowymi. I jak to się dzieje, że z
            idealnych synowych, wyrastają wredne, obrzydliwe teściowe?

            > W koncu dojrzalosc polega takze na panowaniu nad wlasnymi emocjami.
            B a r d z o mądre zdanie, do stosowania w praktyce. pozdrawiam
            • nm.buba011 bardzo dobre pytanie. 30.08.07, 12:47
              Wraz z wiekiem człowiek nie staje się gorszy, raczej utwierdza swoje
              cechy charakteru. Porządkuje je, układa, wie, że to on jest po tej
              właściwej stronie barykady.
            • annb no to jeszcze raz 30.08.07, 13:13
              jesli pani tesciowa nie zyczy sobie, aby do niej sie zwracano per-
              mamo
              to nalezy mowic-proszę pani
              nie ty, nie wy, nie czy mozna
              proszę pani
              jesli juz
              i nikogo od czci i wiary nie odsadzam
              czy zwrot "proszę pani" jest obrazliwy??
              • remez2 Re: no to jeszcze raz 30.08.07, 13:22
                Żartujesz czy nie rozumiesz istoty sprawy?
                • baba67 Re: no to jeszcze raz 30.08.07, 14:20
                  Ja uwazam, ze babsko jest wredne.Chyba ze autorka watku jest niebezpieczna
                  psychopatka wiezaca mezusia o glodzie w piwnicy.
                  No to wtedy tesciowa nie jest wredna, bo ma racje.
                  Oceniam sytuacje na podstawie postu autorki-nie wnikam na ile jest prawdomowna.
                • annb Re: no to jeszcze raz 30.08.07, 14:23
                  czyzbyc byla/byl wpierniczajacym sie w zycie mlodych
                  tesciowa/tesciem?
                  • remez2 Re: no to jeszcze raz 30.08.07, 14:35
                    annb napisała:

                    > czyzbyc byla/byl wpierniczajacym sie w zycie mlodych
                    > tesciowa/tesciem?
                    Przyznam, że to wyjątkowo kulturalne i związane z tematem wątku pytanie.
                    Ponieważ sądzę, że "stać Cię na więcej", odpowiem hurtem. Nie, nie jestem. Nie
                    jestem również zięciem. Nie jestem ojcem. Nie jestem również człowiekiem, który
                    w oparciu o dwa anonimowo napisane zdania, przesądzi kto ma rację. Natomiast w
                    domu nauczono mnie sprzatać, prać, przygotowywać niektóre posiłki i przede wszystkim
                    szanować innych ludzi (chyba, że robią wszystko aby na ten szacunek nie
                    zasłużyć). Czy zaspokoiłem Twoją ciekawość? Jeżeli tak, to pomyśl, proszę, nad
                    pytaniem, które zadałem w jednym z poprzednich postów.
                    • annb Re: no to jeszcze raz 30.08.07, 14:52
                      a ja odpowiam caly czas na pytanie
                      byl prosty komunikat-nie zycze sobie/nie mow do mnie mamo-
                      wiec uwazam ze skoro pani sobie nie zyczy mamy to nalezy zyczenie
                      uszanowac
                      i mozemy tak do smierci
                      mnie to jeszcze bawi
                      a ciebie?
                      • remez2 Re: no to jeszcze raz 30.08.07, 15:32
                        annb napisała:

                        > i mozemy tak do smierci
                        > mnie to jeszcze bawi
                        > a ciebie?
                        Nie. Mnie nie bawi. Ani Twój upór, ani Twoje maniery, anie Twoja znajomość
                        ortografii.
                        EOT
            • baba67 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 14:17
              A bo niektore reakcje mowia wszystko-po pierwsze postawa
              wpierniczanie sie w uklady miedzy mlodymi, po drugie-uderzenie z grubej rury z
              tym nazywaniem mama.
              Ja bym taka prosbe zrozumiala tylko wtedy, gdybym tego jej synka zdradzila
              .Wtedy sama bym tak powiedziala.
              Z postu wynika ze awanrury z obrazaniem sie nie sa tak rzadkoscia.

              Co do synowych, ktore sie przeradzaja we wredne tesciowe-to zalezy od tego, czy
              kobieta ma wlasne zycie, zainteresowania i znajomych, czy zyje zyciem dzieci
              majac horyzont trawnika.
              Osobiscie nie wyobrazam sobie zarzutu ze synowa o mjego syneczka nie dba. Wrecz
              przeciwnie, jesliby kazala mu samemu sprzatac, gotowac i dopilnowywac prania na
              rowni z nia mialaby moje serdeczne wsparcie.
              • remez2 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 14:25
                Ponieważ bardzo Cię lubię (serio) nie pociągnę dalej tego wątku. smile
                PS Ostatnio modne są trawniki i całe ogrody na dachach.
              • nm.buba011 Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 14:35
                baba67 napisała:

                > jesliby kazala mu samemu sprzatac, gotowac i dopilnowywac prania na
                > rowni z nia mialaby moje serdeczne wsparcie.

                ... a jeśliby nie? albo jeśliby nie na _równi_?

                czasami mówimy o sobie bardzo szczerze.
                • yorryk Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 21:21
                  Tobym zamknela buzke-jak lubi to niech robi, jak nie lubi to niech sie
                  kloci-nie bede mu cale zycie pupy podcierac.
                  Ja w ogole bede tesciowa idealna-jestem wygodna i poza rodzina mam mnostwo
                  zainteresowan.Chociaz wnusia bawic na pelny etat nie bede na pewno...
                  • nm.buba011 Yorrykowa Babo, 30.08.07, 21:52
                    ludzie niepewni swoich poczynań -zapewniają.

                    1 Koryntian 10:12 BG 1632 -A tak kto mniema, że stoi, niechże
                    patrzy, aby nie upadł.
                    • baba67 Re: Yorrykowa Babo, 30.08.07, 21:57
                      Hehe, podoba mi sie yorrykowa baba.Ja nie jestem niepewna, bo siebie znam.
                      • nm.buba011 ja nie znam siebie, 30.08.07, 22:54
                        tym badziej innych, unikam dzięki temu rozczarowań.

                        "Znając siebie", najpierw zauważamy wady u teściowej.
                        Następnie okazuje się, że nasz ukochany, ma taki sam podobny do
                        swojej mamy charakter.
                        Swoich wad poprostu -niemamy.

                        Miałaś mi za złe, że testuje innych;

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=63162694&a=63182710
                        • baba67 Re: ja nie znam siebie, 31.08.07, 07:51
                          Jesli testujesz przyszla zone i tesciowa to ok, natomiast zapraszanie ludzi,
                          ktorzy nie do konca nam odpowiadaja do domu w celu obserwacji nie jest ok w
                          zadnym razie.
                          O tym, na ile ja znam siebie, i w zwiazku z tym przewidywac reakcje wypowiadac
                          sie nie mozesz bo mnie nie znasz jak slusznie napisalas.
                          • nm.buba011 jaką widzisz różnicę między; 31.08.07, 08:39
                            testowaniem a poznawaniem?

                            Można mieć wiele przeanalizowanych danych i powiedzieć _nie znam_ i
                            odwrotnie, wypowiadać "wyroki" na podstawie wątkowej informacji.

                            Słusznie zauważył to Remez

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=68229565&a=68250479
                            • baba67 Re: jaką widzisz różnicę między; 31.08.07, 13:19
                              To jest przypadek ktory mowi wszystko-mam alergie na takie panie i wiem ze kocha
                              sie je wprost proporcjonalnie do kwadratu odleglosci miedzy tesciowa a
                              synowa.synowa nie jest do dbania o syneczka,i czunienie z tego zarzuty swiadczy
                              o wspomnianym horyzoncie kurnika plus agresywnosc.
                              • remez2 Re: jaką widzisz różnicę między; 31.08.07, 13:30
                                baba67 napisała:

                                > To jest przypadek ktory mowi wszystko-mam alergie na takie panie i wiem ze koch
                                > a
                                > sie je wprost proporcjonalnie do kwadratu odleglosci miedzy tesciowa a
                                > synowa.synowa nie jest do dbania o syneczka,i czunienie z tego zarzuty swiadczy
                                > o wspomnianym horyzoncie kurnika plus agresywnosc.
                                Podwyższasz kryteria. Ostatnio był horyzont trawnika. smile
                                • baba67 Re: jaką widzisz różnicę między; 31.08.07, 14:53
                                  No tak, staram sie jednak byc nieco laskawsza pod kojacym wplywem buby jak
                                  mniemam smile
                                  Niechce zostanie ten kurnik.
                              • nm.buba011 to nie odpowiedź. do Baby. 31.08.07, 14:16
                                Spróbuję podsumować Twoją myśl;
                                słowo >teściowa< to synomim zła, każda taka sama.
                                Osoba niewinna w relacji to czysta teoria, choćby zaniechanie,
                                przyzwolenie.
                                Podobno uogólniają ludzie leniwi?

                                Nie ma takiego podziału zły-dobry. Czyny tak, ale jeszcze z punktu
                                naszego widzenia.
                                Oceniamy przez pryzmat swoich doświadczeń i swojej perspektywy.
                                Osoby być może wirtualne(każdy post może być prowokacją), po co
                                oceniać bezkrytycznie i agresywnie.
                                Dlaczego siebie stawiać, po właściwej stronie?

                                • baba67 Re: to nie odpowiedź. do Baby. 31.08.07, 15:02
                                  Po pierwsze primo-
                                  nie wnikam czy kapturek sciemnia czy nie-moze kapturek jest psychopatka, a
                                  tesciowa kobieta swieta-opieram sie na tekscie
                                  Po drugie primo
                                  ja nie twierdze, ze tesciowa jest zla osoba, moze to dobra kobieta,matka,
                                  ciotka, corka, sasiadka ktora jednakze posiada cechy dyskwalifikujace ja jako
                                  tesciowa-wscibstwo,despotyzm oraz malostkowosc-wszytsko to widac w opisie sytuacji.
                                  Reakcje impulsywne polaczone z walenie z grubej rury nazywam manierami
                                  bazarowymi-nie mam tu poczucia wyzszosci bo sama nimi grzesze.Niemniej maniery
                                  bazarowe nie beda mi przeszkadzac w relacjach z synowa, poniewaz nigdy nie bede
                                  z nia mieszkac.
                                  • nm.buba011 do Baby. 31.08.07, 16:03
                                    > nie beda mi przeszkadzac w relacjach z synowa, poniewaz nigdy nie
                                    > bede z nia mieszkac.

                                    być może będziesz mieszkać u ... niej?
                                    • baba67 Re: do Baby. 31.08.07, 17:02
                                      Nie rozumiem, dlaczego mi tak zle zyczysz. Nie bede mieszkac u niej, sa rozne
                                      osrodki gdzie za solidna kase moge zapewnic sobie taka iopieke, jaka bede
                                      chciala.Solidna kase miec bede , niektorzy ludzie maja zapobiegliwych przodkow.
                                      Bede tesciowa idealna tylko z jedna wada-zadnego nianczenia wnukow zamiast
                                      zlobka i przedszkola bo synowa chce sie rozwijac zawodowo.
                                      • remez2 Re: do Baby. 31.08.07, 17:23
                                        baba67 napisała:
                                        > Bede tesciowa idealna tylko z jedna wada-zadnego nianczenia wnukow > zamiast
                                        zlobka i przedszkola bo synowa chce sie rozwijac zawodowo.
                                        Mam kilka znajomych, które kiedyś postanowiły: żadnych dzieci przed 30. Mają po
                                        dwoje a nawet troje a nie mają 30. To a propos "zarzekania się". Co do
                                        przedszkola - oki, ale żłobek - babcine serce nie wytrzyma takiego rozwiązania. smile
                                        • nm.buba011 do Remez 31.08.07, 17:38
                                          > babcine serce nie wytrzyma takiego rozwiązania.

                                          można genialnie manipulować uczuciami, zwłaszcza babć, dozując i
                                          nagradzając kontaktem z ukochanym skarbem-wnuczkiem. To co
                                          wyprawiają dziadkowie, ze zdrowym rozsądkiem niewiele ma wspólnego.
                                          wink
                                          • baba67 Re: do Remez 31.08.07, 19:51
                                            I tu trafiles w sedno-ja jestem bardzo odporna na manipulacje-kilka lat pracy w
                                            charakterze nauczycielki nauczylo mnie polegac na swoich odczuciach apropo
                                            swojego zachowania.
                                            Jesli sie setki, tysiace razy slyszy-oj jaka pani jest...gdy sie odmawia w
                                            sprawach oczywistych, to sie takie slowa odbiera jako nic nie znaczacy mamrot.
                                        • baba67 Re: do Baby. 31.08.07, 19:45
                                          Ja sie nie zarzekalam, dzieci mialam wtedy kiedy zdecydowalam sie na dzieci,
                                          ktore do wieku przedszkolnego wychowalam sama.
                                          Mam zamiar byc aktywna zawodowo do szescdziesiatki bo lubie swoja prace-nie
                                          rozumiem dlaczego mialabym rzucac prace zeby nianczyc wnuki. A po 60-tce to juz
                                          nie jest wiek na nianczenie-juz teraz nie wyobrazam sobie zajmowania sie malym
                                          dzieckiem dluzej niz 2-3 godziny.
                                          Ja nie jestem altruistka , nie wierze w sens poswiecania sie dla kogokolwiek w
                                          imie martylologii.
                                          Ja siebie znam,nie uzalezniam dobrego samopoczucia od cudzego zdania, tylko od
                                          swojej oceny.
                                          • remez2 Re: do Baby. 31.08.07, 22:55
                                            > Ja nie jestem altruistka , nie wierze w sens poswiecania sie dla > kogokolwiek
                                            w imie martylologii.
                                            Gdzie tu miejsce na martyrologię. "Babciu, ja Cię bardzo kocham", i babcia
                                            zmienia bardzo poważne postanowienie. Nie Ty nie pierwsza i nie ostatnia. pozdro
                                            • baba67 Re: do Baby. 01.09.07, 09:27
                                              Wiem ze rozum sie konczy gdzie sie wnuki zaczynaja, ale sa naprawde jakies
                                              granice.dZiecko sie przymili i ja zrezygnuje z pracy emerytury zeby je bawic bo
                                              synowa sie realizuje?Rzeczywiscie trzevba by mnie bylo w wariatkowie zamknac...
                                              Rowniez pozdrawiam
                                              Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
                                              tego pierwszego.

                                              Albert Einstein
                                      • nm.buba011 moje życzenia mają znikomą moc, 31.08.07, 17:30
                                        podobnie jak Twoje.

                                        > Nie bede mieszkac u niej, sa rozne osrodki gdzie za solidna kase
                                        > moge zapewnic sobie taka iopieke, jaka bede chciala.

                                        ... o ile to TY będziesz decydować.

                                        > Solidna kase miec bede , niektorzy ludzie maja zapobiegliwych
                                        > przodkow.

                                        ... plany nie zawsze się ziszczają, ludzie zmieniają poglądy,
                                        dobrowolnie przepisują ... kasę.

                                        historia magistra vitae

                                        jednemu z naszych władców, w chwili śmierci opiekunowie wyciągali
                                        poduszki z pod głowy, były wartościowe. Czy sobie tak zaplanował?
                                        • baba67 Re: moje życzenia mają znikomą moc, 31.08.07, 20:03
                                          Tego oczywiscie serdecznie mi zyczysz , prawda ?
                                          Bo bardzo lubisz wszystkich , mnie tez ?
                                          Bo niby dlaczego ciagniesz ten watek bez sensu?
                                          Niespotykanie zyczliwy czlowiek...
                                          Jesli bede niepoczytalna, to zamkna mnie w wariatkowie, poki jestem i mam kase,
                                          ja decyduje,gdzie mieszkam.
                                          Mimo Twoich serdecznych zyczen kase bede miala, bo nikt nie potrzebuje mi jej
                                          przepisywac.
                                          Moze znajdz sobie jakas inna osobe do okazywania zyczliwosci-powiedz jej na
                                          przyklad, ze nic nie jest pewne, ludzie wariuja, dzieci umieraja, mezowie
                                          zdradzaja albo gina a w wypadkach, domy sie pala i mozna niz z tego ni z owego
                                          oslepnac.
                                          Wszytko to oczywiscie w ramach watkow z zakresu SV.
                                          • nm.buba011 lubię ludzi, z gastryczno-egoistycznych 31.08.07, 21:39
                                            powodów. Jak wspominam o sobie, to uwydatniam wady.

                                            Argumenty które prezentuje, nie są moim wymysłem, są prawdami
                                            uniwersalnymi.

                                            Jeremiasza 10:23 BG 1632 -Wiem, Panie! że nie jest w mocy człowieka
                                            droga jego, ani jest w mocy męża tego, który chodzi, aby sprawował
                                            postępki swe.

                                            > Bo niby dlaczego ciagniesz ten watek bez sensu?
                                            - forum nie ma ograniczeń, każdy może włączyć i wyłączyć się z
                                            dyskusji w każdym czasie.
                                            • baba67 Re: lubię ludzi, z gastryczno-egoistycznych 01.09.07, 09:14
                                              Tak, tak, oczywiscie, tylko PO CO te wszystkie prawdy przedstawiasz?
                                              Dawno gosci nie miales, nie masz kogo testowac to sie na forum przenosisz?
                                              • nm.buba011 z łatwością rozmawiam z każdym, ale 01.09.07, 10:09
                                                skupiam się na problemie a nie na osobie.
                                                Testowanie(obserwacja) jest powszechna, jedynie jedni patrząc, nie
                                                widzą. Wiedzą też wszystko najlepiej. Gdy nie wyciągniemy właściwych
                                                wniosków, będąc zawiedzionymi- wyzywamy ludzi, czego ja akurat
                                                unikam.

                                                Do merytorycznej dyskusji trzeba odrobinę wiedzy i przygotowania.
                                                Nie mając ich umniejszamy i atakujemy personalnie, co w wypadku
                                                sieci jest bardzo wyrafinowane zajęcie.
                                                • kora3 Tak sadzisz?:) 01.09.07, 12:16
                                                  nm.buba011 napisał:

                                                  > skupiam się na problemie a nie na osobie.
                                                  >
                                                  > Do merytorycznej dyskusji trzeba odrobinę wiedzy i przygotowania.
                                                  > Nie mając ich umniejszamy i atakujemy personalnie, co w wypadku
                                                  > sieci jest bardzo wyrafinowane zajęcie.

                                                  TY sądzisz naparwde, ze z łatwością z każdym rozmawiasz i skupiasz się na
                                                  problemie?smile
                                                  Sorry, naprawdę CI się tak wydaje?

                                                  Nie chce sprawiac Ci przykrosci, ale z MOICH nie tyle obserwacji, co po prostu
                                                  czytania Ciebie tak jak innych uczestników forum, wynika, ze jest - wręcz
                                                  przeciwnie!

                                                  Owszem, odpowiadasz czasem (!!!) merytorycznie na pytanie, ale bardzo czesto
                                                  szukasz drugich i siódmych den w samym zapytaniu, robisz "analizę
                                                  psychologiczną" rozmówcow i czepiasz sie personalnie, kiedy zaczynasz w temacie
                                                  "pływac", albo Twoja gadka nie ejst przyjmowana z entuzjazmem ...
                                                  Takie mam obserwacje smile
                                                  • nm.buba011 tak, 01.09.07, 12:45
                                                    ja sądzę, ale to moja perspektywa.
                                                    Szanuję Twoją.

                                                    > albo Twoja gadka nie ejst przyjmowana z entuzjazmem ...

                                                    - Nie oczekuje entuzjazmu, a napewno nie od wszystkich.

                                                    > Nie chce sprawiac Ci przykrosci, ale [ ... wink ]

                                                    - Lubię Cię Korciu i Twoja szczerość.


                                                  • baba67 Re: tak, 01.09.07, 13:15
                                                    Myslenie w tym kraju nie jest (jeszcze) zabronione.
                                                    W gruncie rzeczy mozemy oo sobie myslec co chcemy. Mozemy tez miec poglady
                                                    innych w...glebokim powazaniu.
                                                  • kora3 hmmm:) 01.09.07, 13:18
                                                    nm.buba011 napisał:

                                                    > ja sądzę, ale to moja perspektywa.
                                                    > Szanuję Twoją.

                                                    Wiesz, nasza własna perspektywa w ocenie siebie, jak pare razy zauważyles,
                                                    pisząc np. ze kto się zarzeka, nie jest moze pewny siebie, bywa nieobiektywna.
                                                    To, czy łatwo sie Ci dogadac z innymi, czy nie na ogół oceniaja poza Tobą,
                                                    jeszcze ci inni smile

                                                    >
                                                    > > albo Twoja gadka nie ejst przyjmowana z entuzjazmem ...
                                                    >
                                                    > - Nie oczekuje entuzjazmu, a napewno nie od wszystkich.

                                                    To chyba dobrze. Chodzi mi o to, ze jeśli ktos sie zToba nie zgadza, atakujesz
                                                    osobę, robiąc jej pseudopsychologiczne analizy, albo wysmiewając, zamiast zbijac
                                                    jej argumenty.
                                                    Na mnei robi to warzenie, ze Ty tych argumentóqw nie masz (chociaż moze masz) i
                                                    że jesteś złosliwy, a dodatku złośliwy nie na szczególnie kasliwym poziomie
                                                    (sorki), bo Twoje "złośliwosci" bywaja niezrozumiałe, a też zcaasem całkiem od
                                                    rzeczy ..

                                                    >
                                                    > > Nie chce sprawiac Ci przykrosci, ale [ ... wink ]
                                                    >
                                                    > - Lubię Cię Korciu i Twoja szczerość.
                                                    >
                                                    Ja naprawde jestem teraz szzcera Bubo.
                                                    Skoro nawet jesteś kłonny zaprosic ludzi, których nie lubisz w celu obserwacji
                                                    ich, to zrozum, ze ktos Ciebie też moze obserwować, nawet mimowolnie.
                                                    Zauwazam np. Twoją niekonsekwencje w gadce o asertywnosci i jednoczesnie
                                                    dylemacie z wchodzeniem gdzieś tam wycieczkismile

                                                    Albo jesteś asertywny i wchodzisz za swoją damą , albo nie i wahasz się co
                                                    zrobić smile nie?
                                                  • baba67 chapeau bas, korciu :-) n/t 01.09.07, 13:26

                                                  • baba67 Re: Tak sadzisz?:) 01.09.07, 13:13
                                                    Tak korciu, ja nie wiedzialam jak to wyrazic, ale to jest to!
                                                    Roznica miedzy buba a mna jest taka, ze ja jawnie oszczekuje sie personalnie,
                                                    bo wychowano mnie na prostolinijna osobe.
                                                    Bo czemu mialby sluzyc taki (uproszczony, ale glowne mysli oddalam)
                                                    - tesciowa berecika jest nieprzyjemna tesciowa z bazarowymi manierami
                                                    - atakujesz nie majac podstaw, nie znasz przeciez tesciowej berecika
                                                    -ja nie atakuje konkretnej osoby tylko oceniam sytuacje opisana, nawet jesli w
                                                    rzeczywistosci nie jest prawdziwa.Nie uwazam sie za ideal, ale nie bede mieszkac
                                                    z synowa

                                                    I tu sie zaczyna groteska
                                                    -ale mozesz mieszkac u niej
                                                    -nie bede mieszkac u niej, bo mam kase zeby nie mieszkac u niej
                                                    -ale ty mozesz o tym nie decydowac(w domysle, ubezwlasnowolnia cie)
                                                    mozesz nie miec kasy bo ci nie zapisza-no i czemu maja te uwagi sluzyc ?
                                                    -
                                                  • kora3 jestem zdania , ze 01.09.07, 13:26
                                                    my tu silą rzeczy omawiamy sytuacje, znając punkt widzenia na daną sytuację ,
                                                    tylko jednej strony!
                                                    Z tego powodu arguemty typu "nie znasz tej osoby" "Nie wiemy, zcy tak było
                                                    naprawdę" chociaz prawdziwe, paradoksalnie, sa bezsensownesmile

                                                    Pewno, ze nie znamy i nie wiemy jak naprawde było, wszelkie rozstrząsanie
                                                    forumowe problemow ma własnie te wade.

                                                    Ktos tam pyta o rade i przedstawia jednostronnie sytuację. Moze być obiektywny,
                                                    ale moze też nieswiadomie naginac rzeczywistosc opraz kłamać swiadomie. To
                                                    ostatnie nie ma sensu - jeśli kłamie diostanie zafałszowane rady dotyczące nie
                                                    prawdziwej sytuacji,. a spreparowanej, wiec po co w ogole pytac?smile
                                                    To drugie neistety powoduje podobny skutek, ale ten kto nagina nie jest tu winien.

                                                    Tak wiec dyskusja , zy tak było i czy opis osoby jest prawdziwy - w każdym takim
                                                    przy padku nie ma sensu.

                                                    sensu w moim odczuciu nie mają też teksty typu "nie wiadomo jaki/ka Ty bedziesz"
                                                    , "Nie wiadomo, zcy Tobie się nie zdarzy, życie nie zmusi " itepe. Pewno, ze nie
                                                    wiadomo, nie wiadomo też, zcy jutro nie bedzie końca swiata, albo potopusmile i w
                                                    tej sytuacji po co w ohgole gadać o zcymkolwiek ?smile
            • czerwonyberecik Re: Jak powinam sie zwracać? 31.08.07, 21:30
              że Wy też będziecie teściowymi. I jak to się dzieje, że z
              > idealnych synowych, wyrastają wredne, obrzydliwe teściowe?

              Ja również, nie twierdzę, że wszystkie teściowe są złe. Moja jest
              akurat typem awanturnicy i wszystkie osoby, które znam unikają jej
              jak ognia. Więc uwierz mi, że to nie fakt, że jest akurat moją
              teściową powoduję moją niechęc do niej, ale całokształt jej zachowań.
              • remez2 Re: Jak powinam sie zwracać? 02.09.07, 13:43
                czerwonyberecik napisała:
                > Ja również, nie twierdzę, że wszystkie teściowe są złe. Moja jest
                > akurat typem awanturnicy i wszystkie osoby, które znam unikają jej
                > jak ognia. Więc uwierz mi, że to nie fakt, że jest akurat moją
                > teściową powoduję moją niechęc do niej, ale całokształt jej zachowań.
                Zwróć uwagę, że ani jednym słowem nie odniosłem się do Twojej oceny zachowania
                teściowej. Twoje pytanie brzmiało jak w tytule a ja uważałem, że należy unikać
                przekraczania pewnych barier. Natomiast zgodny chór śpiewający "huzia na Józia i
                Józia za buzię, za twarz.." nie jest dobrym doradcą. Serdecznie Ci współczuję
                ale wierzę, że matka Twojego męża zmieni swoje postępowanie. pozdrawiam
                • baba67 Re: Jak powinam sie zwracać? 02.09.07, 14:22
                  Tego jozia nie nznalam, swietne, swietne, zastosuje w domu.Rowniez doradzam
                  umiar zreszta niezaleznie od cech tej pani.Pociesze Cie ze znam jednego
                  starszego juz pana, ktory mial mamusie rodem z horroru podobno, a byl i jest
                  naprawde w porzadku.Takze nie przejmuj sie genami.
                  • remez2 Re: Jak powinam sie zwracać? 02.09.07, 15:39
                    baba67 napisała:

                    > Tego jozia nie nznalam, swietne, swietne, zastosuje w domu.
                    Końcówka Józia: "za buzię za twarz, że łobuz, że łgarz".
                    > Rowniez doradzam umiar zreszta niezaleznie od cech tej pani.
                    Dokładnie o to tylko chodzi.
                    Pociesze Cie ze znam jednego
                    > starszego juz pana, ktory mial mamusie rodem z horroru podobno, a byl i jest
                    > naprawde w porzadku.Takze nie przejmuj sie genami.
                    Pisałem coś o genach?? wink
                    • baba67 Re: Jak powinam sie zwracać? 02.09.07, 15:53
                      Nie Ty-uwaga byla ogolna.Dzieki za koniec wierszyka smile
                      • remez2 Re: Jak powinam sie zwracać? 02.09.07, 15:59
                        baba67 napisała:

                        > Nie Ty-uwaga byla ogolna.Dzieki za koniec wierszyka smile
                        Aby nie było zbyt poważnie:
                        - Szef dał mi podwyżkę, mówi sekretarka.
                        - Jak to zrobiłaś? pyta kolega z pracy.
                        - Mogę powiedzieć ale to Ci się na nic nie przyda.
                        • baba67 :-)))) 02.09.07, 17:02

    • karolina_w_gazecie Re: Jak powinam sie zwracać? 30.08.07, 15:37
      Dobrze jest łagodzić konflikty. Jednakże czasem trudno puścić w
      niepamięć coś, co dotknęło nas boleśnie.
      Rozumiem, Czerwonybereciku, że opisana sytuacja nie należy do
      tych "łatwoodpuszczalnych".
      Jeżeli zależy Ci na zwrocie "mamo", zapytaj może przy najbliższej
      okazji (gdy "za jakiś czas teściowa się odezwie, udając że nic sie
      nie stało") - JAK masz się zwracać (bo dla mnie osobiście, przejście
      na "panią" z byłą "mamą" jest jakieś takie...nienaturalne wink

      W zależności od stopnia Twojego rozgoryczenia (i poczucia humoru
      teściowej)to pytanie można sformułować wielorako, np.:

      - Czy mogłabym jednak zwracać się do mamy "mamo"?
      - Czy naprawdę mam mówić do mamy "Pani"?
      - Czy naprawdę nie mogę mówić do pani "mamo"?

      (oczywiście w dwóch pierwszych przypadkach łamiesz zakaz mamowania,
      ale może warto zaryzykować wink
    • kora3 Wg mnie trzeba odpowiadać za swoje slowa 30.08.07, 21:52
      nawet jeśli sie jest tesciową smile

      jednak o ile nie chcesz np. zerwania stosunków calkowicie nie mówiłabym na pani.

      Jeśli zaczniesz tak mówic na pewno dojdzie do kolejnego konfliktu. O ile
      powiedzialas tylko to, co piszesz, nie masz za co wcale przepraszać.
      Moja rada jest taka: jeśli teściowa odezwie się , ale nie przeprosi i nie powie,
      zebyś zapomniała o tych wypowiedzianych w nerwach slowach, postaraj sie mówić
      bezosobowo i uprzejmie.
      W stylu "Co podać do picia?" , zamiast "Czego się mama napije/czego się napijesz
      mamo?"
      Teściowa zapewne zauwazy zmianę, ale póki nie zapyta, albo nie zacznie tego
      tematu, pozostań konsekwentna.
      Powiedziala, czego chce, w dodatku jak piszesz bez winy z Twej strony - to niech
      ma i przede wszystkim,, niech wie, ze nie mozna Cie bezkarnie obrazać i
      wykrzykiwac takich słow bez konsekwencji. Powozdenia
      • baba67 Re: Wg mnie trzeba odpowiadać za swoje slowa 30.08.07, 21:58
        No, no moje slowa, najlepiej bezosobowo.
        • kora3 Re: Wg mnie trzeba odpowiadać za swoje slowa 30.08.07, 22:05
          baba67 napisała:

          > No, no moje slowa, najlepiej bezosobowo.

          smile
          trzeba dac tesciowej szansę na przeproszenie, przemyslenie swego głupawego
          zachowania i poprawę. Jak bwedzie mówić "pani" - nie ma szans razcej nato,
          tesciowa jeszcze się uzna za skrzywdzoną smile, jeśli "mamo" - bedzie przekonana,
          ze moze dziewczynie na łeb narobić i zawołać o papier ...
    • drinkit Kompromis: 01.09.07, 20:46
      Pani Matko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka