Dodaj do ulubionych

Czy popełniłam gafę?

09.10.07, 17:57
Zapytałam przyszłą synową (była już zaręczona z moim synem) czy
kocha mojego syna. Ona nic nie odpowiedziała. Gdy ponowiłam pytanie,
również nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Mimo tego, wyszła za niego
za mąż.
Dlaczego nie odpowiedziała na moje pytanie? Czy popełniłam gafę?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 zapytam nieelgancko, 09.10.07, 18:11
      jaka odpowiedź by Cię zadowoliła.
    • kora3 Re: Czy popełniłam gafę? 09.10.07, 18:36
      hiacynta.bukiet.58 napisała:

      > Zapytałam przyszłą synową (była już zaręczona z moim synem) czy
      > kocha mojego syna. Ona nic nie odpowiedziała. Gdy ponowiłam
      pytanie,
      > również nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Mimo tego, wyszła za
      niego
      > za mąż.
      > Dlaczego nie odpowiedziała na moje pytanie? Czy popełniłam gafę?

      popełnilas gafe sad
      I wcale się nie dziwię, ze nie odpowiedziała....
      Kulturalna z niej osoba - nie musimy zwierzac się ze swoich uczuć
      obcym, a Ty jesteś obca i w dodatku bylas obcesowa sad ze swojego
      syna zrobiłas też niezłego maminsynka sad plama na calego..
    • banitka51 Re: Czy popełniłam gafę? 09.10.07, 22:48
      Byłam kiedyś w sytuacji przyszłej synowej i przyszły teść zadał mi
      własnie takie pytanie.
      Odpowiedziałam "bardzo".
      Wchodziłam w tę rodzinę, tak jak mój narzeczony w moją, to nie byli
      dla mnie obcy ludzie.
      Szczerość i bezpośredniość są chyba w rodzinie ważniejsze od norm
      drobnomieszczańskich, które starają się być savoir vivre.
      "Kiedy nie wiesz, co powiedzieć, powiedz prawdę, kiedy nie wiesz,
      jak się zachować - zachowaj się jak człowiek". AS
      Gdyby hiacynta.bukiet.58 zapytała: "sypiacie ze sobą?" - to co
      innego.
      Przepełniony miłością człowiek nie ukrywa uczuć wobec bliskich
      obiektu miłości.
      Może ton był zbyt natarczywy?
      • nm.buba011 Re: Czy popełniłam gafę? 09.10.07, 22:56
        sv to prostota, a frontalne pytania czy ataki,
        nie są dobre.

        > Może ton był zbyt natarczywy?

        - masz rację, nie wiemy.
      • kora3 No wiesz .... 09.10.07, 23:10
        faktycznie nie znamy tonu, sytuacji w której zadano pytanie, ale
        faktem jest, ze ja bym nie zadala tego typu pytania np. narzeconemu
        mojej siostry, ani ona mojemu - po prostu wiedziałybyśmy smile a matka
        szczególnie.
        Są różni ludzie i nie wszyscy chca zaraz gadać o uczuciach z osobami
        bądź co bądź obcymi - przyszli teściowie to osoby na ogól
        emocjonalnie nam obce - nie ma co kryc. No chyba ze znamy ich i
        lubimy od dawna.
        To, ze sie wchodzic ma w jakąs rodzinę wcale nie determinuje tego,
        zebyśmy nie byli sobą i odpowiadali na ptania, które nas np.
        krepuja. Jesli ktos sie zachował drobnomieszcansko to raczej nie
        przyszła synowa, a jej rozmówczyni.
        • banitka51 Koro 10.10.07, 03:19
          a cóż krępującego jest w miłości?
          nie pojmuję.
          Wstydzić można się nienawiści.
          • pavvka Re: Koro 10.10.07, 10:16
            A gdyby kandydatka na synową zapytała w odpowiedzi "a czy pani kocha
            swojego męża", to też byłoby pytanie na miejscu?
            • remez2 Re: Koro 10.10.07, 10:28
              pavvka napisał:

              > A gdyby kandydatka na synową zapytała w odpowiedzi "a czy pani kocha
              > swojego męża", to też byłoby pytanie na miejscu?
              Nie. Byłoby to pytanie nie tylko niegrzeczne ale i głupie.
              BTW - nie należy odpowiadać pytaniem na pytanie.
              • pavvka Re: Koro 10.10.07, 10:51
                remez2 napisał:

                > Nie. Byłoby to pytanie nie tylko niegrzeczne ale i głupie.

                Zgoda. Dokładnie tak samo jak pytanie autorki wątku.
                • remez2 Re: Koro 10.10.07, 11:13
                  pavvka napisał:
                  > Zgoda. Dokładnie tak samo jak pytanie autorki wątku.
                  Jest ogromna różnica pomiędzy pytaniem zadanym przez matkę narzeczonej syna a
                  zakamuflowaną odpowiedzią - "co to panią obchodzi?" - osoby, która ma zamiar do
                  tej rodziny wejść. Jest niezbywalnym prawem matki troszczyć się o swoje dziecko,
                  bez względu na wiek i okoliczności. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Ci
                  którzy krytykują tę sytuację, akceptują to samo pytanie ze strony przyjaciółki
                  tej młodej kobiety. Nad takimi dyskusjami krąży widmo teściowej, jędzy, która
                  tylko kombinuje jak wszystkim zatruć zycie.
                  BTW - to nie dotyczy Twojej wypowiedzi. pozdrawiam
                  • dominikjandomin Re: Koro 10.10.07, 14:44
                    remez2 napisał:

                    > Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Ci
                    > którzy krytykują tę sytuację, akceptują to samo pytanie ze strony
                    przyjaciółki
                    > tej młodej kobiety.

                    Przegrałeś. Całkowicie uważam takie pytania za niesmaczne. Podtekst
                    kryje się wpytaniu.

                    Bowiem jesli za kogoś kobieta chce wyjśc, to go KOCHA. Każde
                    dopytywanie się tego OBRAZA ją. Bowiem podaje w wątpliwość miłość
                    kobiety.
                    • remez2 Re: Koro 10.10.07, 15:59
                      dominikjandomin napisał:

                      > remez2 napisał:
                      >
                      > > Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Ci
                      > > którzy krytykują tę sytuację, akceptują to samo pytanie ze strony
                      > przyjaciółki
                      > > tej młodej kobiety.
                      >
                      > Przegrałeś. Całkowicie uważam takie pytania za niesmaczne.
                      To Ty uważasz, że przegrałem bo ... j.w.
                      > Podtekst kryje się wpytaniu.
                      Juz Ci pisałem, że wyobraźnia podsunie Ci mnóstwo skojarzeń. Prawdziwych?
                      > Bowiem jesli za kogoś kobieta chce wyjśc, to go KOCHA. Każde
                      > dopytywanie się tego OBRAZA ją. Bowiem podaje w wątpliwość miłość
                      > kobiety.
                      Powtórnie głosisz prawdę objawioną.
                      > Wiadomo, że wychodzi się z miłości.I po co zadawać takie "pytanie"?
                      Rozczaruję Cię. Ludzie pobierają się również z tysiąca powodów, które nie mają
                      nic wpólnego z gloryfikowaną przez Ciebie miłością. Dla pozycji, dla pieniędzy,
                      aby zapewnić już posiadanym dzieciom byt, uniknąć deportacji, otrzymać
                      obywatelstwo. I wcale z tego tytułu nie zasługują na potępienie.
                      W omawianym przypadku mamy do czynienia z normalną, matczyną troską o dziecko.
                      Skąd ten wręcz zmasowany atak?
                      • nm.buba011 do Remez 10.10.07, 16:53
                        > Ludzie pobierają się również z tysiąca powodów (...) Dla pozycji,
                        > dla pieniędzy, aby zapewnić już posiadanym dzieciom byt, uniknąć
                        > deportacji, otrzymać obywatelstwo. I wcale z tego tytułu nie
                        > zasługują na potępienie.

                        Popieram Twoje rozmowanie, jeżeli tolerujemy wolne związki i różnie
                        skonfigurowane, to jakim prawem mamy oceniać powody wejścia w
                        małżeństwo.

                        Nie dotrzymanie zobowiązania jest naganne(sv i inne).

                        Wyjście za starego milionera jest wewnętrzną sprawą małżonków.
                        Obiektywnie patrząc, przedsięwzięciem ... racjonalnym.
                        • remez2 Re: do Remez 10.10.07, 17:01
                          nm.buba011 napisał:

                          > Wyjście za starego milionera jest wewnętrzną sprawą małżonków.
                          > Obiektywnie patrząc, przedsięwzięciem ... racjonalnym.
                          I niewątpliwie obustronnie korzystną. smile
                          • nm.buba011 Re: do Remez 10.10.07, 17:47
                            > I niewątpliwie obustronnie korzystną. smile

                            on:
                            -odniżenie średniej arytmetycznej małżeństwa,
                            -przełożenie walorów estetycznych nad materialne(trumny nie mają
                            kieszeni),
                            -pieniędzmi należy sie dzielić, bajka o żołnierzu i złotej kaczce,

                            ona:
                            -docenienie, oprawienie i zmaterializowanie urody,
                            -zdobycie praktycznego a nie akademickiego kursu inwestowania,
                            -choroba wrzodowa najlepszych przyjaciółek,
                            -dziadkowie z reguły są pobłażliwsi od ojców, a co dopiero małżonków.
                            • remez2 Re: do Remez 10.10.07, 18:01
                              Słuchałem wywiadu z pewna młodą aktorką, która zeznała, że woli mężczyzn
                              starszych ponieważ są bardziej ... dokładni.
                        • dominikjandomin Re: do Remez 11.10.07, 12:26
                          nm.buba011 napisał:

                          > > Ludzie pobierają się również z tysiąca powodów (...) Dla
                          pozycji,
                          > > dla pieniędzy, aby zapewnić już posiadanym dzieciom byt,
                          uniknąć
                          > > deportacji, otrzymać obywatelstwo. I wcale z tego tytułu
                          nie
                          > > zasługują na potępienie.
                          >
                          > Popieram Twoje rozmowanie, jeżeli tolerujemy wolne związki i
                          różnie
                          > skonfigurowane, to jakim prawem mamy oceniać powody wejścia w
                          > małżeństwo.

                          "Jeśli tolerujemy". Słusznie powiedziane,. SV NIE NAKAZUJE nam
                          tolerancji takich związków i ja ich nie toleruję. Ot co.
                          • remez2 Re: do Remez 11.10.07, 15:08
                            dominikjandomin napisał:

                            > "Jeśli tolerujemy". Słusznie powiedziane,. SV NIE NAKAZUJE nam
                            > tolerancji takich związków i ja ich nie toleruję. Ot co.
                            Ostrożnie bo zakładasz sam sobie pętlę. Czy gdyby sv nakazywał, tolerowałbyś
                            takie związki?
                            • dominikjandomin Re: do Remez 11.10.07, 16:50
                              remez2 napisał:

                              > dominikjandomin napisał:
                              >
                              > > "Jeśli tolerujemy". Słusznie powiedziane,. SV NIE NAKAZUJE nam
                              > > tolerancji takich związków i ja ich nie toleruję. Ot co.
                              > Ostrożnie bo zakładasz sam sobie pętlę. Czy gdyby sv nakazywał,
                              tolerowałbyś
                              > takie związki?

                              Nie smile
                              • remez2 Re: do Remez 11.10.07, 20:24
                                dominikjandomin napisał:
                                > Nie smile
                                A przecież tolerancja jest (w jakiś sposób) wpisana w zasady sw.
                                • nm.buba011 Re: do Remez 11.10.07, 22:18
                                  > A przecież tolerancja jest (w jakiś sposób) wpisana w zasady sw.

                                  - jeżeli sv zajmowałby się słusznymi poglądami, nie byłby tym czym
                                  jest. Raczej skupia się na bezproblemowym przebywaniem, we wspólnej
                                  przestrzeni.
                                  • remez2 Re: do Remez 11.10.07, 22:44
                                    nm.buba011 napisał:


                                    > - jeżeli sv zajmowałby się słusznymi poglądami, nie byłby tym czym
                                    > jest. Raczej skupia się na bezproblemowym przebywaniem, we wspólnej
                                    > przestrzeni.
                                    Dokładnie tak to rozumiem.
                  • kora3 Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 11.10.07, 10:23
                    remez2 napisał:

                    > Jest niezbywalnym prawem matki troszczyć się o swoje dziecko
                    > ,
                    > bez względu na wiek i okoliczności.

                    Owszem, tu sie zgadzam w pełni z Tobą, niemniej nie jestem
                    przekonana, czy owa troska matki o syna (czy córke) powinna wyrazać
                    się w zadawaniu bcesowaych pytań przyszłej synowej, czy zięciowi.

                    Ponizej pytam Hiacynte, dlaczego w ogóle zadała takie pytanie oraz
                    czy oczekiwala szczerej odpowiedzi, nawet jesli faktycznie cos
                    innego niz milosc skłoniło do slubu przyszła jej synową.

                    Jeśli Hiacynta miala uzasadnione wątpliwosci był czas "troskliwosć"
                    swa wyrazić do syna, prawda? Jest on zapewne dalece blizsza jej
                    osoba niz przyszła synowa i od niego mogla oczekwac sczerosci chyba.
                    Po prostu mogła z nim porozmawiać, zapytać o łaczace ich uczucia
                    itepe. Dotychczas nie wiemy czy Hiacynta miała jakies powody, by
                    wątpic w inne niz uczuciowe owody tego slubu - moze miala, a moze
                    tylko jej sie wydawało, ze ma bo np. dziewczyna była powciagliwa w
                    okazywaniu uczuć, jeśli odpowie - dowiemy się, ale tak, czy owak
                    taka "troska" jest do roztrzaskania o kant pewnej czesci ciała.
                    Nawet jesli dziewczyna ie kochała - to raczej tego nie
                    powiedziałaby, nie? Co wiec chciała, czy mogla taka "sztuczka
                    troskliwą" osiągnac Hiacynta? Jesli już miała te watpliwosci
                    uzasadnione - mogła pogadać z synem, ewentualnie z przyszła synową
                    też - szczerze, bez obcesowych podchodów, ale normalnie. to byłaby
                    troska, ale takie pytanie ni z gruszki, ni z peitruszki?

                    Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Ci
                    > którzy krytykują tę sytuację, akceptują to samo pytanie ze strony
                    przyjaciółki
                    > tej młodej kobiety.

                    Nie straciłbys tych dolarow - jesli chodzi o mnie smile
                    Masz pewnie racje, tylko PRZYJACIÓŁKA to co innego, niz bca
                    kobieta, zrozum to. Chocby nie wiem jak klarowano - tesciowie to
                    ludzie obcy do ślubu, a po slubie skoligaceni z nami i tyle. Sam
                    fakt, że jakaś kobieta jest matka przyszłej żony czy meza nie czyni
                    z niej zaraz osoby NAM bliskiej i to chyba zrozumiałe. Jasne, moze
                    być bliska, ale jeśli ja dobrze znamy, jeśli mało to niby skad owa
                    bliskośc mialaby się brac?
                    Własna matka, rodzeństwo, czy przyjaciele - toosoby nam na ogół
                    bliskie ...
                    Ciekawe, czy stwiałbyś podobnie dolary przeciw orzechom, ze
                    zaakcepowano by takie pytanie np. ze strony owiedzmy - szwagra
                    dziewczyny, meza siostrysmile
                    Też "bliski" niby jest nie, bo z rodziny, ale czy ak bliski jak
                    siostra?
                    • remez2 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 11.10.07, 15:06
                      Ja tę sytuację widzę tak. Chodzi o m a t k ę człowieka, za którego ta młoda
                      kobieta zdecydowała się wyjść za mąż. Po ślubie, ta sama matka, będzie nazywana
                      teściową. Elementarna mądrość życiowa nakazuje podjąć próby jaknajlepszego
                      ułożenia wzajemnych stosunków. Co stało na przeszkodzie, aby po usłyszeniu tego
                      pytania z miłym uśmiechem odpowiedziała - "ależ tak, przecież zaręczyłam się z
                      nim". Jakie dobra osobiste naruszyła m a t k a zadając takie pytanie? Jej po
                      prostu więcej wolno. Natomiast to samo pytanie ze strony osób,które wymieniłaś
                      byłyby nie na miejscu.
                      BTW - "jakie ma pan zamiary wobec mojej córki?"; "czy kocha pan moją córkę?",
                      zadają mężczyźni od wieków i nie znam przypadku oburzenia ze strony pytanych. Ja
                      prawdopodobnie z lenistwa ułatwiam sobie życie, nie doszukując się w każdej
                      sytuacji drugiego dna. smile
                      • pavvka Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 11.10.07, 15:54
                        remez2 napisał:

                        > Po ślubie, ta sama matka, będzie nazywana
                        > teściową. Elementarna mądrość życiowa nakazuje podjąć próby
                        jaknajlepszego
                        > ułożenia wzajemnych stosunków.

                        Oczywiście - tylko, że próba ułożenia poprawnych stosunków powinna
                        być podjęta przez dwie strony. Pozwalanie teściowej na wszystko dla
                        świętego spokoju nie jest mądre życiowo (chyba, że po ślubie
                        zamierza się wyjechać do Australii i widywać ją raz na 5 lat)

                        > BTW - "jakie ma pan zamiary wobec mojej córki?"; "czy kocha pan
                        moją córkę?",
                        > zadają mężczyźni od wieków i nie znam przypadku oburzenia ze
                        strony pytanych.

                        Gdyby mi zadano to pytanie, wtedy byś taki przypadek poznał smile
                        • remez2 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 11.10.07, 16:02
                          pavvka napisał:

                          > Oczywiście - tylko, że próba ułożenia poprawnych stosunków powinna
                          > być podjęta przez dwie strony. Pozwalanie teściowej na wszystko dla
                          > świętego spokoju nie jest mądre życiowo (chyba, że po ślubie
                          > zamierza się wyjechać do Australii i widywać ją raz na 5 lat)
                          Ale kto o tym mówi?

                          > > BTW - "jakie ma pan zamiary wobec mojej córki?"; "czy kocha pan
                          > moją córkę?",
                          > > zadają mężczyźni od wieków i nie znam przypadku oburzenia ze
                          > strony pytanych.

                          > Gdyby mi zadano to pytanie, wtedy byś taki przypadek poznał smile
                          Gdyby to była moja córka, zięciem byś nie został. sad
                          • pavvka Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 11.10.07, 16:41
                            remez2 napisał:

                            > Gdyby to była moja córka, zięciem byś nie został. sad

                            Skąd ta pewność? To byłaby decyzja córki.
                            • dominikjandomin Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 11.10.07, 16:51
                              pavvka napisał:

                              > remez2 napisał:
                              >
                              > > Gdyby to była moja córka, zięciem byś nie został. sad
                              >
                              > Skąd ta pewność? To byłaby decyzja córki.

                              Wyjechałby z tobą do ameryki i zastrzeliłby cię. Pod jakims dobrym
                              pozorem.

                              smile
                              • remez2 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 11.10.07, 21:51
                                dominikjandomin napisał:

                                > Wyjechałby z tobą do ameryki i zastrzeliłby cię. Pod jakims dobrym
                                > pozorem.
                                np. obraziłby się gdybym powiedział, że nie zna ortografii.
                            • remez2 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 11.10.07, 20:25
                              pavvka napisał:


                              > Skąd ta pewność? To byłaby decyzja córki.
                              Umówmy się, że tak. smile
                          • kora3 hmmmm 12.10.07, 10:39
                            remez2 napisał:

                            Gdyby to była moja córka, zięciem byś nie został. sad
                            Gdyby to był Remezie XIX wiek to moze by to od Ciebie zależało, czy
                            zostałby, a tak to watpie smile
                            • remez2 Re: hmmmm 12.10.07, 10:50
                              Nie mam córki na wydaniu, mogę jedynie przypuszczać.
                      • nm.buba011 to są dwa bardzo różne pytania: 11.10.07, 16:35
                        > "jakie ma pan zamiary wobec mojej córki?"
                        > "czy kocha pan moją córkę?"

                        te pierwsze może być niebezpieczne, dla pytającego.
                        • remez2 Re: to są dwa bardzo różne pytania: 11.10.07, 20:27
                          nm.buba011 napisał:

                          > > "jakie ma pan zamiary wobec mojej córki?"
                          > > "czy kocha pan moją córkę?"
                          >
                          > te pierwsze może być niebezpieczne, dla pytającego.
                          To są dwa r ó ż n e pytania. A co do niebezpieczeństwa, przemyśl to jeszcze
                          raz. smile
                      • kora3 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 12.10.07, 10:37
                        remez2 napisał:

                        > Ja tę sytuację widzę tak. Chodzi o m a t k ę człowieka, za
                        którego ta młoda
                        > kobieta zdecydowała się wyjść za mąż.

                        I o narzeczona syna, nie, a ta po slubie bedzie zona, stworzą
                        własna, odrebna rodzine ...

                        Po ślubie, ta sama matka, będzie nazywana
                        > teściową. Elementarna mądrość życiowa nakazuje podjąć próby
                        jaknajlepszego
                        > ułożenia wzajemnych stosunków.

                        Naturalnie, po obu stronach nalezałoby korzystać z tej madrosci ...

                        Co stało na przeszkodzie, aby po usłyszeniu tego
                        > pytania z miłym uśmiechem odpowiedziała - "ależ tak, przecież
                        zaręczyłam się z
                        > nim".

                        Nie wiem ...tak samo, jak nie wiem co skłoniło Bukietowa do tego
                        niestandardowego w moim odczuviu pytania, bo nie odpowiada smile

                        Jakie dobra osobiste naruszyła m a t k a zadając takie pytanie?
                        żadne, ale niekoniecznie było to eleganckie i dla kazdego do
                        przyjecia ...

                        Jej po
                        > prostu więcej wolno.

                        Mylisz się Remezie - matce wiecej może wolno w stosunku do swego
                        własnego dziecka, ale nie do każdego innego dorosłego człowieka. I
                        czesto problem w relacji tesciowie - ziec synowa stanowi własnie
                        takie przekonanie, ze rodzicom wolno "ustawic" synową czy ziecia.
                        Otóz nie - moga sobie ustawiac swoje dorosłe dziecko o ile na to im
                        pozwoli, ale owo ustawianie jego partnera/rki prostą drga wiedzie do
                        konfliktu i dotyczy to kazdej konfiguracji ...

                        Natomiast to samo pytanie ze strony osób,które wymieniłaś
                        > byłyby nie na miejscu.

                        Nieprawda, to co jest na miejscu wg naszych odczuć zalezy jak to
                        odbieramy i jak bliska jest nam osoba, która nam zadaje dane
                        pytanie.
                        Znam osobiscir tesciową, która w życiu nie zapytałaby synowej o
                        wiele rzeczy, mimo, ze sa w dosc zżyłych stosunkach.Bliskośc z
                        drugim czlowiekiem wymaga wspólnego jezyka, nici sympatii, ale
                        teżzwyczajnie zcasu Remezie...

                        > BTW - "jakie ma pan zamiary wobec mojej córki?"; "czy kocha pan
                        moją córkę?",
                        > zadają mężczyźni od wieków i nie znam przypadku oburzenia ze
                        strony pytanych.

                        To wcale nie jest BTW i dobrze, ze poruszasz te sprawe. Otóz Remezie
                        takowe pytania były standardem w XIX w. smile Kiedy pannica był a
                        nawiezdana przez adoratora itede. Natomiast dziś czesto jest tak, ze
                        młodzi ludzie przedstawiają przyszła żone, meza gdy już podejma
                        ecyzje o wspólnym zyciu rodzicom ...Albo przeciwnie, przedstawiają
                        też takie osoby z którymi się przyjaźnią li tylko, albo dopiero
                        flirtuja. Mojej kolezanki ojciec, gdy przyjechała z KOLEGĄ na
                        wesele w swoje strony takie pytanie palnął Mimo, z dziewczyna
                        przedstawiła go jako kolege smile Strzelił gafe, bo chciał się poakzać,
                        jaki to z niego staromiodny i "troskliwy " tata- dobrze,z e i gosc i
                        panna byli na luzie, bo wstydu by sie tylko najadła, jak to ja
                        tatulo pcha do ołtarza smile
                        Trzeba miec jakieś wyczucie..

                        J
                        > a
                        > prawdopodobnie z lenistwa ułatwiam sobie życie, nie doszukując się
                        w każdej
                        > sytuacji drugiego dna. smile

                        Drugie dno dostrzegla tutaj nie ina osoba, a sama hiacynta
                        remezie ....
                        Gdyby nie widziała w swoim pytaniu i braku jednoznacznej na nie
                        odpowiedzi zadnych sen smile to nie byłoby tego wątku , prawda ?
                        • remez2 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 12.10.07, 11:07
                          kora3 napisała:
                          > Naturalnie, po obu stronach nalezałoby korzystać z tej madrosci ...
                          Oczywiście.

                          > Mylisz się Remezie - matce wiecej może wolno w stosunku do swego
                          > własnego dziecka, ale nie do każdego innego dorosłego człowieka. I
                          > czesto problem w relacji tesciowie - ziec synowa stanowi własnie
                          > takie przekonanie, ze rodzicom wolno "ustawic" synową czy ziecia.
                          > Otóz nie - moga sobie ustawiac swoje dorosłe dziecko o ile na to im
                          > pozwoli, ale owo ustawianie jego partnera/rki prostą drga wiedzie do
                          > konfliktu i dotyczy to kazdej konfiguracji ...
                          Dlaczego robimy III Wojnę Światową za urwany guzik. Znamy suchy fakt.
                          Powtórzone pytanie i brak odpowiedzi. Nic więcej.




                          > To wcale nie jest BTW i dobrze, ze poruszasz te sprawe. Otóz Remezie
                          > takowe pytania były standardem w XIX w. smile Kiedy pannica był a
                          > nawiezdana przez adoratora itede. Natomiast dziś czesto jest tak, ze
                          > młodzi ludzie przedstawiają przyszła żone, meza gdy już podejma
                          > ecyzje o wspólnym zyciu rodzicom ...Albo przeciwnie, przedstawiają
                          > też takie osoby z którymi się przyjaźnią li tylko, albo dopiero
                          > flirtuja. Mojej kolezanki ojciec, gdy przyjechała z KOLEGĄ na
                          > wesele w swoje strony takie pytanie palnął Mimo, z dziewczyna
                          > przedstawiła go jako kolege smile Strzelił gafe, bo chciał się poakzać,
                          > jaki to z niego staromiodny i "troskliwy " tata- dobrze,z e i gosc i
                          > panna byli na luzie, bo wstydu by sie tylko najadła, jak to ja
                          > tatulo pcha do ołtarza smile
                          > Trzeba miec jakieś wyczucie..
                          Właśnie.


                        • pavvka Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 12.10.07, 13:34
                          kora3 napisała:

                          > > BTW - "jakie ma pan zamiary wobec mojej córki?"; "czy kocha pan
                          > moją córkę?",
                          > > zadają mężczyźni od wieków i nie znam przypadku oburzenia ze
                          > strony pytanych.
                          >
                          > To wcale nie jest BTW i dobrze, ze poruszasz te sprawe. Otóz
                          Remezie
                          > takowe pytania były standardem w XIX w. smile Kiedy pannica był a
                          > nawiezdana przez adoratora itede.

                          Ano właśnie, tak się działo w czasach, kiedy kobieta w świetle prawa
                          nie była samodzielną osobą i do zamążpójścia pozostawała pod
                          oficjalną prawną opieką ojca, a potem męża. I w takim kontekście
                          społecznym ww. pytania ojca miały sens. A teraz świat jest jakby
                          ździebko inny.
                          • remez2 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 12.10.07, 13:40
                            pavvka napisał:




                            > A teraz świat jest jakby ździebko inny.
                            Zazdroszczę Ci tej wiary.
                            -------------
                            Do hotelu Marriott
                            chodzi ino wariot.
                            • pavvka Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 12.10.07, 14:15
                              remez2 napisał:

                              > > A teraz świat jest jakby ździebko inny.
                              > Zazdroszczę Ci tej wiary.

                              Sugerujesz, że nadanie kobietom pełni praw obywatelskich nie było
                              zdarzeniem realnym i dokonało się wyłącznie w mojej wyobraźni? Czy
                              że w dalszym ciągu to ojcowie wybierają córkom mężów?
                              • remez2 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 12.10.07, 14:42
                                pavvka napisał:
                                > Sugerujesz, że nadanie kobietom pełni praw obywatelskich nie było
                                > zdarzeniem realnym i dokonało się wyłącznie w mojej wyobraźni? Czy
                                > że w dalszym ciągu to ojcowie wybierają córkom mężów?
                                Niczego nie śmiałbym sugerować. I co mnie, rabowi bożemu, do Twojej wyobraźni.
                                Ja Ci jedynie zazdroszczę wiary, że po ustanowieniu jakiegoś prawa, wszelkie
                                nieprawidłowości w danej dziedzinie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej
                                różdżki. Że XXI wiek (BTW - czy pamiętasz, że jego nadejście świętowano bez
                                sensu na przełomnie 1999 i 2000 roku) to wiek powszechnej szczęśliwości. Ale
                                wracając do naszych baranów. Tak, w Polsce dnia dzisiejszego bardzo liczne są
                                przypadki, że ojcowie wybierają córkom mężów. Nie tylko na wsi. Natomiast nie
                                zazdroszczę Ci generalizowania spraw. Otóż, pomiędzy pytaniami o których
                                rozmawiamy a wybieraniem męża jest ogromna przestrzeń, którą myślący rodzice obu
                                stron potrafią zagospodarować z korzyścią dla przyszłego związku. pozdrawiam
                                • pavvka Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 12.10.07, 15:13
                                  remez2 napisał:

                                  > Ja Ci jedynie zazdroszczę wiary, że po ustanowieniu jakiegoś
                                  prawa, wszelkie
                                  > nieprawidłowości w danej dziedzinie znikają jak za dotknięciem
                                  czarodziejskiej
                                  > różdżki. Że XXI wiek (BTW - czy pamiętasz, że jego nadejście
                                  świętowano bez
                                  > sensu na przełomnie 1999 i 2000 roku) to wiek powszechnej
                                  szczęśliwości.

                                  A gdzież ja napisałem, że żyjemy w czasach powszechnej
                                  szczęśliwości? W ogóle nie zabierałem głosu w kwestii kiedy było
                                  lepiej - stwierdziłem tylko, że świat się zmienił. I w związku z tym
                                  pewne zachowania, które kiedyś były zrozumiałe, dziś przestały być
                                  akceptowalne (i na odwrót).
                                  • remez2 Re: Bardzo słuszne uwagi Remiezie! 12.10.07, 15:25
                                    pavvka napisał:



                                    > A gdzież ja napisałem, że żyjemy w czasach powszechnej
                                    > szczęśliwości? W ogóle nie zabierałem głosu w kwestii kiedy było
                                    > lepiej - stwierdziłem tylko, że świat się zmienił. I w związku z tym
                                    > pewne zachowania, które kiedyś były zrozumiałe, dziś przestały być
                                    > akceptowalne (i na odwrót).
                                    W takim razie Ci nie zazdroszczę.
                                    --------------------
                                    Ciocia Eliza wpadła do studni
                                    I tam spoczywa chyba od stu dni.
                                    Trzeba uważać więc, moi złoci,
                                    By się przypadkiem nie napić cioci.
            • kora3 :) 10.10.07, 11:12
              pavvka napisał:

              > A gdyby kandydatka na synową zapytała w odpowiedzi "a czy pani
              kocha
              > swojego męża", to też byłoby pytanie na miejscu?

              No, na przyklad ...
              Tego rodzaju pytania w momencie kiedy mlodzi ludzie podejmuja
              decyzje o slubie sa naprawde nie na miejscu ...
              Nie wiadomo co sklonilo watkodawczynie do tego zapytania, moze
              watpliwosci ze tak powiem majatkowe, mze powsciagliwe zachowanie
              pzryszlej synowej....
              Jesli to pierwsze to pytanie bylo na granicy chamstwa, jesli
              natomiast to drugie to wcale nie liczyla sie z tym, ze byc moze
              dzewczyna ma taki sposob bycia, moze u niej w rodzinie, srodowisku
              demonstrowanie uczuc jest nieprzyjete ....

              Nabardziej rozwalilo mnie zdanko "mimo to za niego wyszla" - mimo
              CO? mimo, ze jego matka byla taka obcesowa?smile czy mimo to, ze
              uznala, ze nie musi opowiadac sie ze swych uczuc przyszlej
              tesciowej ?smile
          • kora3 Re: Koro 10.10.07, 11:08
            banitka51 napisała:

            > a cóż krępującego jest w miłości?
            > nie pojmuję.
            > Wstydzić można się nienawiści.

            Wiesz, generalnie to masz racje, tyle, ze ja wyszlam z zalozenie, ze
            ludzie sa rozni i pomiedzy wstydem, a skrepowaniem jest roznica smile

            Jak napisalam, nie znamy okolicznosci zadania pytania, ale wg mnie
            naprawde jest obcesowe...Nie kazdy chce mowic tak wprost o swoich
            uczuciach z innymi, moze poza najblizsza osoba...
      • dominikjandomin Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 11:09
        banitka51 napisała:

        > Byłam kiedyś w sytuacji przyszłej synowej i przyszły teść zadał mi
        > własnie takie pytanie.

        Jest to pytanie CHAMSKIE.

        Takie pytanie jest rownoznaczne z pytaniem: Czy wychodzisz za niego
        dla pieniędzy? Czy wychodzisz za niego, bo cię zadowala w łózku?

        Wiadomo, że wychodzi się z miłości. I po co zadawać takie "pytanie"?
        • remez2 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 11:26
          dominikjandomin napisał:

          > Takie pytanie jest rownoznaczne z pytaniem: Czy wychodzisz za niego
          > dla pieniędzy? Czy wychodzisz za niego, bo cię zadowala w łózku?
          > Wiadomo, że wychodzi się z miłości. I po co zadawać takie "pytanie"?
          Wiadomo, że ludzie są dobrzy, kulkuralni, kochają bliźnich, przestrzegaja
          Dekalogu. Po co prawa sądy, policja, sądy?
          • dominikjandomin Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 14:49
            remez2 napisał:

            > dominikjandomin napisał:
            >
            > > Takie pytanie jest rownoznaczne z pytaniem: Czy wychodzisz za
            niego
            > > dla pieniędzy? Czy wychodzisz za niego, bo cię zadowala w łózku?
            > > Wiadomo, że wychodzi się z miłości. I po co zadawać
            takie "pytanie"?
            > Wiadomo, że ludzie są dobrzy, kulkuralni, kochają bliźnich,
            przestrzegaja
            > Dekalogu. Po co prawa sądy, policja, sądy?

            Czy jesteś uczciwy?
            Czy nie kradniesz?

            Samo postawienie takiego pytania stwarza pewną sytuację. Podania
            czegoś w wątpliwość.

            A odpowiedź? Jakiej się spodziewa tesciowa?

            I nie ma to nic wspólnego z prawem, sadem, policją.

            Bowiem tesciowa nic nie napisała, że zachowanie synowej ją
            upoważniło do takiego pytania (np. zdradzanie go przed ślubem z kims
            innym albo niezwykle wyrachowany stosunek do pieniędzy i pazerność
            połączona z dopytywaniem się szczegółów systuacji finansowej).
        • baba67 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 12:41
          Zalezy od tonu i atmosfery,Jesli ton byl tkliwy,a mina rozrzewniona, to mozna
          wszystko zwalic na kobiece tkliwosci.
          Jesli nie odpowiedziala, to nie znaczy ze nie kocha.
          Pytanie kazdym innym tonem jest dziwaczne i niedelikatne.
    • remez2 Re: Czy popełniłam gafę? 09.10.07, 22:56
      hiacynta.bukiet.58 napisała:

      > Czy popełniłam gafę?
      Nie. Nie popełniłaś.
      • dominikjandomin Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 11:11
        remez2 napisał:

        > hiacynta.bukiet.58 napisała:
        >
        > > Czy popełniłam gafę?
        > Nie. Nie popełniłaś.

        Tak, popełniła. Samo pytanie sugeruje, że może wychodzić za syna np.
        dla pieniędzy!
        • remez2 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 11:17
          dominikjandomin napisał:
          > Tak, popełniła. Samo pytanie sugeruje, że może wychodzić za syna np.
          > dla pieniędzy!
          A przy bujnej wyobraźni podobnych powodów można wymyśleć wiele. Zastanawia mnie
          skąd chęć przypisania matce złych intencji, ot tak, dla zasady.
          • banitka51 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 13:49
            dziewczyna nie odpowiedziała, przemilczała, a więc dała odczuć matce
            swojego wybranka, babci swoich dzieci, że na tę informację pytająca
            nie zasłużyła. A może po prostu chłopaka nie kocha? Wyszła za niego,
            bo jest kochana?
            Nie umie mówić o uczuciach?
            Kora, fakf, ludzie są rózni, niektórzy mają blokady i powinni iść do
            psychologa, ale nie można wszystkim narzucić postępowania
            terapeuty.
            Uważam, że powtórzenie pytania było niezręcznością.
            Ale gafa?
            Faktycznie, owa dziewczyna z pewnością potrafi o swoich uczuciach
            opowiadać przyjaciółce.
            A jeśli nie, jeśli jest zablokowana w sferze uczuć, to związkowi nie
            wróży to dobrze...
            Także mam wrażenie, że teściowa wywołuje "od progu" niechęć.
            Koro - też bym nigdy takiego pytania nie zadała, bo to sprawa
            młodych, a ja mogę tylko obserwować. Jeśli się zaprzyjaźnię z
            synową, sama może mi powiedzieć. Ocenianie sytuacji wg "ja bym tak
            nie zrobiła" - a więc to było złe - jest syndromem własnie
            drobnomieszczańskich zasad.
            Dyskomfort, który poczuła hiacynta, lekko kładzie cień na wzajemne
            kontakty. Gdyby dziewczyna była obdarzona wyobraźnią i - o co jej
            nie podejrzewam - o wysokiej kulturze osobistej, COŚ by
            odpowiedziała, cokolwiek, by tylko osoba bardzo bliska jej mężowi
            nie odczuła dystansu - dla przyszłości.
            Savoi vivre to zasady zachodniej cywilizacji, upraszczające kontakty
            przede wszystkim ludziom obcym sobie. Oprócz tych norm istnieje
            jeszcze naczelna - okazywanie szacunku. Jeżeli hiacynta nie okazała
            szacunku dla tajemnicy dziewczyny, to nie zwalnia młodej z owej
            zasady. Poziom kultury osobistej wyraża się również w tym, jak
            traktuje się kogoś, kto niezręczność czy gafę popełnia.
            Bowiem tacy, którzy gardłują przy takiej sytuacji o chamstwie, sami
            kulturalniejsi się nie stają, niestety.
            • kora3 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 15:02
              banitka51 napisała:

              > dziewczyna nie odpowiedziała, przemilczała, a więc dała odczuć
              matce
              > swojego wybranka, babci swoich dzieci, że na tę informację
              pytająca
              > nie zasłużyła.

              Banitko, wybacz, ale to jest rozumowanie opaczne, z gory zakladajace
              zla wole dziewczyny.

              A może po prostu chłopaka nie kocha? Wyszła za niego,
              > bo jest kochana?
              > Nie umie mówić o uczuciach?

              a moze jest taka, ze o uczuciach rozmawia tylko z najblizsza osoba?
              dlaczego z gory zakladac, ze jesli ktos nie klapie o tym na prawo i
              lewo to zaraz nie kocha?

              > Kora, fakf, ludzie są rózni, niektórzy mają blokady i powinni iść
              do
              > psychologa, ale nie można wszystkim narzucić postępowania
              > terapeuty.

              Banitko - wybacz, ale nie jestem pzekonana o tym, ze czlowiek, ktory
              nie odpowiada na takie pytania przyszlej tesciowej "nie umie mowic o
              uczucuach
              " i nadaje sie do terapeuty ...
              Jane sa osoby, ktore rozprawiaja z rodzina jak to kochaja, osobiscie
              znam takich kilkasmile deklaracje niektorych z nich okazaly sie
              delikatnie mowiac, bez pokrycia w zyciu, jak sie potem
              okazalo ...Nie byly o to pytane, ale mowily i okazywaly "uczucia"
              chetnie i zcesto - tylko co z tego?
              o tym, czy na danej osobie komus zalezy swiadcza zcyny tej osoby, a
              nie slowasmile
              pamietajmy, ze choc po slubie mlodych dwie rodziny jakos tam sie
              lacza (jakos tam bo bywa roznie, jesli np. nie przypadna sobie do
              gustu, albo odleglosc miedzy miejscami zamieszkania jest znaczna) to
              nie znaczy bynajmniej, ze maja calkowivie zmienic z punktu i
              natychmiast swoje przyzwyczajenia, czy zasady....

              parokrotnie byly tu watki na ten temat. Np. rodzina meza jednej z
              forumowiczek uwazala zdawanie jej relacji z wydatkow (w ktorych nie
              partycypowala) za norme, a brak zdawania, za afront, podczas gdy w
              rodzinie dziewczyny nie zadawalo sie pytan o finanse ...
              No tak to bywa, ze to co jednym wydaje sie norma i naturalne w innym
              srodowisku, rodzinie jest dziwne, krepujace, nie do pzryjecia itede.

              > Uważam, że powtórzenie pytania było niezręcznością.
              > Ale gafa?
              > Faktycznie, owa dziewczyna z pewnością potrafi o swoich uczuciach
              > opowiadać przyjaciółce.

              Banitko, nie wiadomo, komu i czy potrafi i to nie ma nic do
              rzeczy ...
              Nawet jesli nie chce zwyczajnie gadac o nich z pzyszla tesciowa to
              chyba ma prawo, jak myslisz?

              > A jeśli nie, jeśli jest zablokowana w sferze uczuć, to związkowi
              nie
              > wróży to dobrze...

              zaraz zablokowana,smile - tego nie wiemy ...
              Wieszsmile ja mam znajoma, ktora zostala zpytana przez przyszla
              tesciowa, czy jest dziewicasmile
              Wybuchnela smiechem i powiedziala, ze ma 25 lat ... uznala, ze tak
              bedzie kulturalnie, ale "mamusia" nie zakumala bazy , jak to mowia
              mlodzi ludzie i zapytala jescze raz ..Dziewzcyna sie "odblokowala" i
              powiedziala, ze ma 25 lat jest zdrowa i chyba to wszystko
              tlumaczy ...smile

              > Także mam wrażenie, że teściowa wywołuje "od progu" niechęć.

              Bo ja wiem ? Roznie bywa ...znam dziewczyny, ktore maja lepszy
              kontakt z esciowa niz z wlasna mama...

              Ocenianie sytuacji wg "ja bym tak
              > nie zrobiła" - a więc to było złe - jest syndromem własnie
              > drobnomieszczańskich zasad.

              Nie o to chodzi, ze ja bym tak nie zrobila i dlatego to jest zle
              tylko o to, ze tego rodzaju pytania sa niekulturalne a my gadamy na
              forum sv ...
              w moim odczuciu jesli juz ktos chce zadac takie pytanie to powinien
              wyczuc moment i osobe, przynajmniej dobrze ja znac itede. z opisu
              wynika, ze Bkietowa nie wyczula, w dodatku, jakby od progu, dla
              zasady chyba, ma niechec do synowej .. Chocby to zdanie "mimo to
              wyszla za niego" - no Banitko, jak tak mozna robic za pepek swiata?
              Wieie halo, ze dziewczyna wyszla za jej syna MIMO ze JEJ osmielila
              sie nie powiedziec, ze JEGO kocha ... Nie dziwi Cie takie cos ?

              > Dyskomfort, który poczuła hiacynta, lekko kładzie cień na wzajemne
              > kontakty. Gdyby dziewczyna była obdarzona wyobraźnią i - o co jej
              > nie podejrzewam - o wysokiej kulturze osobistej, COŚ by
              > odpowiedziała, cokolwiek, by tylko osoba bardzo bliska jej mężowi
              > nie odczuła dystansu - dla przyszłości.

              A mamusia to nie powinna dbc o dobre kontakty z osoba bliska jej
              synowi? Mze dziewczyna tez oczula dyskomfort, ale bla na tyle
              kultualna, ze nie powiedziala "To mnasz spoarwy, nie lubie mowic o
              uczuciach z osobami tzrecimi, to dla mnie krepujace" albo cos w tym
              stylu ...

              > Savoi vivre to zasady zachodniej cywilizacji, upraszczające
              kontakty
              > przede wszystkim ludziom obcym sobie. Oprócz tych norm istnieje
              > jeszcze naczelna - okazywanie szacunku. Jeżeli hiacynta nie
              okazała
              > szacunku dla tajemnicy dziewczyny, to nie zwalnia młodej z owej
              > zasady.



              Dziwcyna nie okazala Hiacyncie braku szacunku wg mnie.


              Poziom kultury osobistej wyraża się również w tym, jak
              > traktuje się kogoś, kto niezręczność czy gafę popełnia.

              No wiec dobrze ja poptarktowala, zmilczala temat i tyle, nie
              przyganiala, ze sie tak nie pyta np. smile
              Uwazasz, ze odpowiadanie na krepujace nas pytania jest szacunku je
              zadajacemu?
              A nieodpowiadanie okazywaniem braku szacunku?
              Bo ja tak nie uwazam, kzdy z nas ma prawo nieudzielania odpowiedzi
              na pytania, na ktore odpowiadac nie chce, zwaszca juz osobiste. to
              zaden brak szacunku, ze nie chcemy opowiadac sie ze wszystkiego
              blinim...brak szacunku dziewczyna okazalaby, gdyby powiedziaa "A co
              to pania obchodzi?" na przyklad ....Milczac dala do zrozumienia, ze
              pytanie jest krepujace i tyle, nic lepszego zrobic nie mogla, chyba,
              ze obludnie mialaby dzialac wbrew sobie ...

              > Bowiem tacy, którzy gardłują przy takiej sytuacji o chamstwie,
              sami
              > kulturalniejsi się nie stają, niestety.
              >

              Wg mnie wypytywanie bez zachety ze strony pytanego o osobiste sparwy
              jest obcesowe i tyle. Nie bede o takowe pytac i nie bede ulegac
              zapytana.
              • banitka51 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 17:30
                ok, w wielu punktach zgadzam się z Tobą, koro, ale nie zostałam sama
                dobrze zrozumiana.
                Dziewczyna powinna, wg mnie, okazując tym szacunek dla pytającego,
                odpowiedzieć - jak napisałam - COŚ, np 'wolę o tym nie mówić' -
                cokolwiek, a nie ignorować teściową.
                I wtedy zgodziłabym się na Twoją interpretację.
                Jeśli nie umiała, zablokowała się całkowicie - to wynoszenie jej
                poziomu kultury ponad hiacynty uważam za komiczne.
                • banitka51 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 17:44
                  może ignorowanie pytań jest wg Ciebie KORO ok, a ja uważam, że to
                  psuje atmosferę. Niuans tkwi w tym, że to bliskie osoby, które będą
                  musiały spotykać się latami, a i mąż/syn stawiany jest w sytuacji
                  między młotem a kowadłem.
                  W innych okolicznościach - zgadzam się z Tobą, jestem 'za'
                  ignorowaniem niedyskretnych pytań.
                  • pavvka Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 18:06
                    banitka51 napisała:

                    > może ignorowanie pytań jest wg Ciebie KORO ok, a ja uważam, że to
                    > psuje atmosferę. Niuans tkwi w tym, że to bliskie osoby, które
                    będą
                    > musiały spotykać się latami, a i mąż/syn stawiany jest w sytuacji
                    > między młotem a kowadłem.
                    > W innych okolicznościach - zgadzam się z Tobą, jestem 'za'
                    > ignorowaniem niedyskretnych pytań.

                    Ale w tym przypadku to samo pytanie psuje atmosferę, a nie brak
                    odpowiedzi na nie. To pytanie z tej samej serii co "czy przestał pan
                    bić żonę?" - nie ma na nie dobrej odpowiedzi.
                    • kora3 :) 11.10.07, 09:39
                      Zgadzam się z Pavką ...
                      swoją droga troche mnie dziwi Twoje Banitko podejscie ... Zmilczenie
                      obcesowego pytania, Twoim zdaniem, psuje atmosfere, choć nie bardzo
                      mozesz spowiedzieć, jak zgodnie ze swoimi zasadami, ale bez owego
                      psucia miała dziewczyna postapicsmile Ale jakos pomijasz całkiem fakt,
                      ze ktos doprowadził do napietej sytuacji i bynajmniej nie była to ta
                      dziewczyna, tylko, niestety Hiacyntasad, do ktorej w dodatku wcale
                      nie dotarło, ze dziewczyna milczy z grzecznosci i jeszcze stala się
                      bardziej natarczywa.

                      Piszesz o "psuciu atmosfery", "bliskich osobach" smile wiesz ...o dobra
                      atmosfere powiny dbać OBIE STRONY...Trudno byc bardziej delikatnym
                      niz ta dziewczyna w opisanej sytuacji i pozostać sobą. A
                      tesciowie smile coż - nie sa z punktu "bliskimi osobami" i tyle. W
                      moemencie zawarcia ślubu są spowinowaceni z synową, czy zieciem i
                      tyle. Ale zaraz "bliskosc"? No chyba nie - bliskośc sie buduje,
                      jesli taka jest wola obu stron, jesli nie ma nalezy zachowac
                      stosunki poprawne i tyle, bo tak jest najlepiej i najwygodniej, ale
                      budowanie poprawnej relacji leży w rownych czesciach o stronach obu.
                      OBIE strony powinny szanowac prywatnosc drugiej. Niestety,
                      najczesciej w praktyce jest tak, ze to tesciowie próbuja narzucać
                      osobie nowej w rodzinie swoje kanony, synowa, czy ziec czynia to z
                      reguły rzadziej. tesciowie czesto też zapominaja, ze synowa, czy
                      ziec NIE SA ICH DZIECKIEM, ylko innym dorosłym człowiekiem i o ile
                      syn, czy córka z pokorą wysłuchiwac bedzie ich utyskiwań, krytyk
                      iwymadzrania i przebaczy, bo to rodzice, o tyle ziec, czy synowa
                      niekoniecznie musza być tym zachwyceni, co wiecej, moga się poczuć
                      urazeni.
                  • kora3 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 19:55
                    banitka51 napisała:

                    > może ignorowanie pytań jest wg Ciebie KORO ok, a ja uważam, że to
                    > psuje atmosferę.

                    uwzam, ze to jeden ze sposobow nieodpowiadania na obcesowe pyania
                    nie na miejscu....
                    jasne, zawsze mozna powiedziec, że to krepujace pytanie, nie chce
                    się gadac i nie mna miejscu, ale wg ciebie to też źle, to jak
                    proponujesz, zeby nie zmllilczec a nie odpowiedziec ?

                    Niuans tkwi w tym, że to bliskie osoby, które będą
                    > musiały spotykać się latami, a i mąż/syn stawiany jest w sytuacji
                    > między młotem a kowadłem.

                    Niuas tkwi w tym, ze bliskosci nie buduje się na samej tylko
                    koligacji, a takze w tym, ze druga strona też powinna sie liczyć z
                    odczuciami ...

                    > W innych okolicznościach - zgadzam się z Tobą, jestem 'za'
                    > ignorowaniem niedyskretnych pytań.

                    Czyli wg Ciebie - tescim wolno wszystko, zieciom i synowym nic ?
                    • nm.buba011 dobre pytanie: 10.10.07, 20:25
                      > Czyli wg Ciebie - tescim wolno wszystko, zieciom i synowym nic ?

                      Na pytania małosensowne, niedościgniony mistrz retoryki - nie
                      odpowiadał:

                      I pytał go wielą słów; ale mu on nic nie odpowiadał.
                      BG 1632 Łukasza 23:9
                • kora3 Re: Czy popełniłam gafę? 10.10.07, 19:25
                  banitka51 napisała:

                  > ok, w wielu punktach zgadzam się z Tobą, koro, ale nie zostałam
                  sama
                  > dobrze zrozumiana.
                  > Dziewczyna powinna, wg mnie, okazując tym szacunek dla pytającego,
                  > odpowiedzieć - jak napisałam - COŚ, np 'wolę o tym nie mówić' -
                  > cokolwiek, a nie ignorować teściową.

                  Mlczenie, nie zawsze wyraza ignorancje ...

                  > I wtedy zgodziłabym się na Twoją interpretację.
                  > Jeśli nie umiała, zablokowała się całkowicie - to wynoszenie jej
                  > poziomu kultury ponad hiacynty uważam za komiczne.

                  Nie ona zaczeła, a cechy osobowosci, np. skrytosc niesa spezeczne z
                  kultura, raczej proba ich zmiany ...
    • kora3 A ja mam pytanie do Hiacynty..... 11.10.07, 09:52
      Całkiem na poważnie i jeśli mozesz - odpowiedz, ok ?

      Po pierwsze: skad takie pytanie?
      pozwalam sobie pytaćsmile, bo ono raczej nie jst wg mnie standardowe,
      ale wg mnie, a zatem u Ciebie moze być standardem.
      Jesli nie jst - skadś sie wzieło. Czy mialaś jakis powód, by uwazać,
      ze przyszła synowa nie darzy twojego syna uczuciami, a wychodzi za
      niego z zupełnie innych powodów?

      a po drugie: zakladajac, ze mialaś powod by tak uwazać, czy
      spodziewałaś się, ze przyszła synowa, skoro juzpodjeła decyzje o
      slubie z innych niz zaangazowanie uczuciowe powodów powie o tym
      wprost np. "Nie kocham, ale co mam robic, jestem w ciazy", albo "Nie
      kocham, al pani syn jest majetny i zabepieczam sobie byt"?
      Oczywiscie odpowiedzi sa przykładowe...No, ale chodzi mi o to, czy
      podejrzewałas, ze nawet jesli są inne niz miłosc powody padnie
      szczera odpowiedź?
      • hiacynta.bukiet.58 czy popełniłam gafę? 12.10.07, 11:12
        > Po pierwsze: skad takie pytanie?

        Miałam nadzieję, że darzą się uczuciem i chciałam się po prostu
        upewnić. Taka matczyna troska. Nie sądziłam, że nie uzyskam żadnej
        odpowiedzi.

        Zaznaczam, iż mój syn nie jest majętny, więc nie wyszła za niego
        dla pieniędzy. Nie była też w ciąży.

        • pavvka Re: czy popełniłam gafę? 12.10.07, 11:33
          hiacynta.bukiet.58 napisała:

          > Zaznaczam, iż mój syn nie jest majętny, więc nie wyszła za niego
          > dla pieniędzy. Nie była też w ciąży.

          Więc wygląda, że nie było podstaw do wątpliwości. I tym bardziej
          pytanie IMO było niedelikatne dlatego, że sugerowało, iż dziewczyna
          może mieć nieczyste intencje.
        • dominikjandomin Re: czy popełniłam gafę? 12.10.07, 12:59
          hiacynta.bukiet.58 napisała:

          > > Po pierwsze: skad takie pytanie?
          >
          > Miałam nadzieję, że darzą się uczuciem i chciałam się po prostu
          > upewnić. Taka matczyna troska. Nie sądziłam, że nie uzyskam żadnej
          > odpowiedzi.
          >
          > Zaznaczam, iż mój syn nie jest majętny, więc nie wyszła za niego
          > dla pieniędzy. Nie była też w ciąży.

          Była już zaręczona. Więc to nie "koleżanka z pracy", tylko
          narzeczona. Stawianie takiego pytania narzeczonej jest...
          niewłaściwe. Mocno niewłaściwe.

          Co innego, gdyby u Twego syna przebywała dość często koleżanka (np.
          wpadała na wspaniałe gofry, które on piecze) o nieustalonym
          statusie. Wtedy takie pytanie, w odpowiedniej formie zadane, byłoby
          na miejscu.
          • remez2 Re: czy popełniłam gafę? 12.10.07, 13:12
            dominikjandomin napisał:

            > Była już zaręczona. Więc to nie "koleżanka z pracy", tylko
            > narzeczona. Stawianie takiego pytania narzeczonej jest...
            > niewłaściwe. Mocno niewłaściwe.
            Imponujące jest Twoje przekonanie ale opiera się na stwierdzeniu - niewłaściwe
            bo ... niewłaściwe.
            Mnie zachowanie hiacynty m a t k i absolutnie nie razi.
            > Co innego, gdyby u Twego syna przebywała dość często koleżanka (np.
            > wpadała na wspaniałe gofry, które on piecze) o nieustalonym
            > statusie. Wtedy takie pytanie, w odpowiedniej formie zadane, byłoby
            > na miejscu.
            No, tak. Ale należałoby to pytanie powiązać z częstotliwością wizyt i ilością
            zjadanych gofrów. Dwa gofry, raz w tygodniu, nie upoważniają do zadania takiego
            pytania.

            • dominikjandomin Re: czy popełniłam gafę? 12.10.07, 14:37
              remez2 napisał:

              > dominikjandomin napisał:
              >
              > > Była już zaręczona. Więc to nie "koleżanka z pracy", tylko
              > > narzeczona. Stawianie takiego pytania narzeczonej jest...
              > > niewłaściwe. Mocno niewłaściwe.
              > Imponujące jest Twoje przekonanie ale opiera się na stwierdzeniu -
              niewłaściwe
              > bo ... niewłaściwe.
              > Mnie zachowanie hiacynty m a t k i absolutnie nie razi.

              A mnie razie i coś do Ciebie nie dociera.

              Pytanie - przed zaręczynami, czy w trakcie - tak.

              PO ZARĘCZYNACH? Moze jeszcze dzień przed ślubem, 3 x w trakcie nocy
              poslubnej i potem codziennie?
              • remez2 Re: czy popełniłam gafę? 12.10.07, 14:50
                dominikjandomin napisał:
                > A mnie razie i coś do Ciebie nie dociera.
                Cóż, nie każdy jest jednakowo Bestry.
                > Pytanie - przed zaręczynami, czy w trakcie - tak.
                Słyszałem o zrywanych zaręczynach. A Ty?
                > PO ZARĘCZYNACH? Moze jeszcze dzień przed ślubem, 3 x w trakcie nocy
                > poslubnej i potem codziennie?
                Idąc za ciosem, koniecznie należy pokazać gościom weselnym prześcieradło, na
                którym małżeństwo zostało skonsumowane.
                A może sine ira et studio - pozostaniemy przy swoich zdaniach, bez przesądzania
                o słuszności jednego z nich? smile
                • dominikjandomin Re: czy popełniłam gafę? 16.10.07, 11:29
                  remez2 napisał:

                  > dominikjandomin napisał:
                  > > A mnie razie i coś do Ciebie nie dociera.
                  > Cóż, nie każdy jest jednakowo Bestry.
                  > > Pytanie - przed zaręczynami, czy w trakcie - tak.
                  > Słyszałem o zrywanych zaręczynach. A Ty?

                  Ja też. Ale zdaje się, ze nie miała miejsca ta sytuacja, ani nie
                  było powodów do podejrzewania takie sytuacji.

                  A jesli już, to o kochanie winien się dopytywac syn, nie mama.
        • kora3 dzięki za odp! 15.10.07, 12:41
          hiacynta.bukiet.58 napisała:
          >
          > Miałam nadzieję, że darzą się uczuciem i chciałam się po prostu
          > upewnić. Taka matczyna troska. Nie sądziłam, że nie uzyskam żadnej
          > odpowiedzi.

          rozumiem troski, ie rozumiem watpliwosci i takiego pytania.
          wybacz ...

          >
          > Zaznaczam, iż mój syn nie jest majętny, więc nie wyszła za niego
          > dla pieniędzy. Nie była też w ciąży.
          >
          a zatem nie było żadnego powodu, bys mogła bodaj przypuszczać, ze
          powody ślubu sa inne niż uczucia młodych. trzeba było dać sobie
          spokoj
    • przemek.plywak Re: Czy popełniłam gafę? 12.10.07, 10:45
      Tak, to STRASZNA GAFA!!!!!!!!!!!!!!!!
    • zuzia.zet Autorko, czy to Ty jesteś tą synową? 16.10.07, 12:46
      Pytanie teściowej uważam za nietaktowne, ale już jej w odwecie
      trochę dołożyłaś tym nickiem
      • mtv_fan Re: Autorko, czy to Ty jesteś tą synową? 31.10.07, 21:33
        Ja bym się trochę obraziła za to że ktoś wątpi w moje uczucia. Jeśli
        nie była w ciąży itp. t po co bym za niego wychodziła? irytowałoby
        mnie też owtórenie pytania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka