Dodaj do ulubionych

dziecko na uczelni

24.02.08, 16:19
Piszę zainspirowana wątkiem z innego forum. Otóż czy studentce, która ma małe dziecko, wypada przyjść na zajęcia na uczelni z tymże dzieckiem, bo nie ma je z kim zostawić?

Czy inni studenci mają prawo do uznania, że dziecko owej studentki zakłóca im uczestnictwo w tych zajęciach?

Czy wykładowca może zabronić tej studentce przyprowadzania dziecka na zajęcia?
Obserwuj wątek
    • e._ Re: dziecko na uczelni 24.02.08, 16:24
      No jasne, że nie wypada!
      Jeśli nie ma z kim zostawić, trudna sprawa. Ale w żadnym wypadku nie
      powinna tego robić bez uzyskania aprobaty pozostałych członków grupy
      oraz wykładowców.
      • kora3 Re: dziecko na uczelni 26.02.08, 12:52
        Zgadzam się w pełni - wypadać nie wypada, a życie bywa róznesmile

        Dziecko śpiące naturalnie, najmniej albo i wcale przeszkadzałoby na
        wykładzie, na ćwiczeniach, czy laboratorium trudno to sobie raczej
        wyobrazić.
        A wiec na wykład ... no trzeba zapytać wykładowcę, czy taka
        mozliwosc istnieje, a o ile tak to zadbać o to, żeby w razie pilnej
        potrzeby i gdy dziecko zacznie przeszkadzać móc szybko opuscić z nim
        sale
        • nm.buba011 Re: dziecko na uczelni 26.02.08, 13:32
          > A wiec na wykład ... no trzeba zapytać wykładowcę,

          - tu mam duże wątpliwości, różne: szkoły, aule(mini stadiony),
          różnie usytuowane wyjścia, nie kiedy fotele, tuż przy nich.
          Dużą rolę odgrywa cały kontekst, w tym przestrzenny.
          Niektórzy wykładowcy, nie utrzymują
          jakiegokolwiek kontaktu ze słuchaczami(wykładają sobie).
          Z formalnego punktu widzenia, to ... zapytać,
          choć może to, przynieść, niepotrzebnie ... odwrotny skutek.
          • kora3 Re: dziecko na uczelni 27.02.08, 09:11
            nm.buba011 napisał:

            > Niektórzy wykładowcy, nie utrzymują
            > jakiegokolwiek kontaktu ze słuchaczami(wykładają sobie).

            co nie znaczy, ze jak niemowlę zacznie wrzeszczeć to im to w
            wykładaniu sobie nie przeszkodzi.

            > Z formalnego punktu widzenia, to ... zapytać,
            > choć może to, przynieść, niepotrzebnie ... odwrotny skutek.

            W moim odczuciu podczas wykładu wykładający jest niejako gospodarzem
            spotkania, wiec zapytać wypada, nawet narazając sie na odmowę ...
            • nm.buba011 Re: dziecko na uczelni 01.03.08, 13:27
              > co nie znaczy, ze jak niemowlę zacznie wrzeszczeć to im to w
              > wykładaniu sobie nie przeszkodzi.

              - tu idziemy znacznie dalej, matka doskonale potrafi przewidzieć
              zachowanie dziecka. Na wykładach nie należy przeszkadzać:
              płaczem, śpiewem, rozmową czy nawet chronicznym ... kaszlem.

              Prelegent któremu przeszkadza widok dziecka, ma problem.
              Jezus skarcił apostołów, za przeganianie dzieci,
              z jego otoczenia.

              Jak postępował Karol Wojtyła(wykładowca, również akademicki)?
              Dla jednych, już dawno święty, dla mnie,
              mistrz świata w relacjach międzyludzkich.

              > W moim odczuciu podczas wykładu wykładający jest niejako
              > gospodarzem spotkania, wiec zapytać wypada, nawet narazając sie na
              > odmowę ...

              - tak. Jednak kontest, gry przestrzenią i ilością osób.
              Wykład, z obecnośią jednego słuchacza(z dzieckiem) a 20 000
              (z tego tylko ... 350 pytających).

              Nie czujesz różnicy?
              • kora3 Re: dziecko na uczelni 03.03.08, 09:56
                nm.buba011 napisał:

                > > co nie znaczy, ze jak niemowlę zacznie wrzeszczeć to im to w
                > > wykładaniu sobie nie przeszkodzi.
                >
                > - tu idziemy znacznie dalej, matka doskonale potrafi przewidzieć
                > zachowanie dziecka.

                no wiesz jakos przekonana to nie jestem smile MAłe dzieci są
                trudnoprzewidywalne, nie pzrewidzisz raczej kiedyu złapie je kolka
                brzuszka, srobi siku, albo co wiecej smile Najbardziej przewidywalne
                jest juz to, kiedy bedzie głodne - to fakt. Ale dziecko moze płakać
                z tysiąca innych nieprzewidywalnych dla kogokolwiek powodów.

                Na wykładach nie należy przeszkadzać:
                > płaczem, śpiewem, rozmową czy nawet chronicznym ... kaszlem.

                No owszem pełna zgoda tyle, ze nikt temu nie zaprzecza i nie
                polemizuje z tą teza chyba .

                >
                > Prelegent któremu przeszkadza widok dziecka, ma problem.
                > Jezus skarcił apostołów, za przeganianie dzieci,
                > z jego otoczenia.

                Miło, ze wspominasz o tym Bubo, ale nie bardzo widzę związek z moją
                wypowiedzą, pod którą umiesczasz tę niewqątpliwie interesującą
                uwagę smile

                >
                > Jak postępował Karol Wojtyła(wykładowca, również akademicki)?
                > Dla jednych, już dawno święty, dla mnie,
                > mistrz świata w relacjach międzyludzkich.

                ?????????????????????????????????? Wybacz, ale co to ma do rzeczy?

                Skoro jednak już o tym piszesz, to nie zawsze zależy to od "niechęci
                patrzenia na dziecko" przez prowadzącego zajęcia ani od jego emparii
                Bubo. Cicho spiące w ramionach mamtki dzieciatko nie przeszkodzi
                zapewne w wykładzie z filozofii, ale przykładowo juz "laborka" z
                chemii z udziałem dziecka jest dla mnie niewyobrazalna, nie mówiąc
                już o tym, ze matce trudno byłoby pracowac na niej z dzieckiem to
                jeszcze mogłoby byc to dla dziecka niebezpeiczne i zaden prowadzacy
                takie zajęcia jeśli ma rozum nie zgodzi sie na dziecko w
                laboratorium.


                >
                > > W moim odczuciu podczas wykładu wykładający jest
                niejako
                > > gospodarzem spotkania, wiec zapytać wypada, nawet narazając sie
                na
                > > odmowę ...
                >
                > - tak. Jednak kontest, gry przestrzenią i ilością osób.
                > Wykład, z obecnośią jednego słuchacza(z dzieckiem) a 20 000
                > (z tego tylko ... 350 pytających).
                >
                Wiesz nie mam takich doświadczeń, żeby być na wykładzie z udziałęm
                20 tysięcy osób, wiec odpadam smile

                > Nie czujesz różnicy?

                Nie wiem o co ci chodzi, nie pierwszy zresztą raz. Wg mnie wypada
                zapytać, a jeśli na jakimś roku liczba studentów wynosi 20 tysiecy
                to raczej trafi sie wiecej niz jedna osoba z dzieckiem smile
                Aczkolwiek ja sobie nie przypominam, bym nawet słyszała o takim
                roku, ale moze, moze smile
                • nm.buba011 Re: dziecko na uczelni 05.03.08, 13:45
                  > MAłe dzieci są trudnoprzewidywalne, nie pzrewidzisz raczej kiedyu
                  > złapie je kolka brzuszka, srobi siku, albo co wiecej smile

                  - wtedy opuszczamy pomieszczenie, dlatego nie istnieją tzw. sytuacje
                  bez wyjścia. W nagłych wypadkach, poprostu wychodzimy.
                  Dziecko czy student mogą wykład ... przespać, nikomu nie
                  przeszkadzając.

                  > ale przykładowo juz "laborka"

                  - zarówno ja, jak i Ty, wykluczyliśmy wcześniej ćwiczenia i
                  laboratoria.

                  > > - tak. Jednak kontest, gry przestrzenią i ilością osób.
                  (zacytowany przez Ciebie, tekst buby)

                  > Nie wiem o co ci chodzi, nie pierwszy zresztą raz.

                  - powyżej 3,6 metra zaczyna się przestrzeń publiczna, mamy
                  do czynienia z tłumem. Inaczej się zachowujemy np. witamy wszystkich.
                  Witanie indywidualne(z każdym z obecnych) powoduje zamieszanie i
                  dyskonfort.
                  Pytanie wykładowcy, przy 300 osobowym audytorium, o cokolwiek, przed
                  wykładem jest nieporozumieniem, brakiem wyczucia ... własnie.

                  nasze zachowanie interpersonalne, między innymi determinuje:
                  ilość osób w zbiorowości i cztery rodzaje przestrzeni:
                  intymna, osobista, społeczna i publiczna. Zgodzisz się?
                  • kora3 Re: dziecko na uczelni 06.03.08, 13:24
                    nm.buba011 napisał:

                    >
                    > - wtedy opuszczamy pomieszczenie, dlatego nie istnieją tzw.
                    sytuacje
                    > bez wyjścia. W nagłych wypadkach, poprostu wychodzimy.
                    > Dziecko czy student mogą wykład ... przespać, nikomu nie
                    > przeszkadzając.

                    JAsne i to samo napisałam smile
                    Dlatego też sugerowałam zajęcie miejsca w miare blisko wyjscia, by w
                    razie koniecznosci iopuszczenia sali zrobić to najszybciej jak
                    mozna.

                    >
                    > > ale przykładowo juz "laborka"
                    >
                    > - zarówno ja, jak i Ty, wykluczyliśmy wcześniej ćwiczenia i
                    > laboratoria.

                    fakt smile

                    >
                    > > > - tak. Jednak kontest, gry przestrzenią i ilością osób.
                    > (zacytowany przez Ciebie, tekst buby)
                    >
                    > > Nie wiem o co ci chodzi, nie pierwszy zresztą raz.
                    >
                    > - powyżej 3,6 metra zaczyna się przestrzeń publiczna, mamy
                    > do czynienia z tłumem. Inaczej się zachowujemy np. witamy
                    wszystkich.
                    > Witanie indywidualne(z każdym z obecnych) powoduje zamieszanie i
                    > dyskonfort.
                    > Pytanie wykładowcy, przy 300 osobowym audytorium, o cokolwiek,
                    przed
                    > wykładem jest nieporozumieniem, brakiem wyczucia ... własnie.

                    Nie sadzę, by to był nietakt, czy nieporozumienie. Nadal jestem
                    przekonana, ze wypada zapytać, najlepiej zrobić to przed pierwszym
                    wykładem z ta osobą w semestrze. Będzie sie wiedziało w razie czego
                    co i jak , na przyszłosć.
                    >
                    > nasze zachowanie interpersonalne, między innymi determinuje:
                    > ilość osób w zbiorowości i cztery rodzaje przestrzeni:
                    > intymna, osobista, społeczna i publiczna. Zgodzisz się?

                    tak, z tym że na pewno liczba, a nie ilośc osób w zbiorowości,
                    niemniej, zupełnie inaczej jest na 300 osobowym wiecu na wolnym
                    powietrzu, inaczej na takim samym spotkaniu przedwyborczym, inaczej
                    na wykladzie, prawda?
                    Czyli nasze zachowania determinuje też rodzaj spotkania i osoba
                    gospodarza, a w tym przypadku jest nim wykładowca.
    • nm.buba011 Re: dziecko na uczelni 24.02.08, 17:03
      > wypada przyjść na zajęcia na uczelni z tymże dzieckiem, bo nie ma
      > je z kim zostawić?

      - jak napisała E, nie wypada
      ale jest różnica:
      ćwiczenia, laboratoria a wykład na auli.
      Aula może mieć wejście blisko katedry ale też, od galerijki.
      W drugim wypadku, wykładowcy czy studentom w pierwszych rzędach,
      niewiele to przeszkodzi, nie zauważą, a o to chodzi.

      W niektórych szkołach bardzo życzliwie podchodzą do problemów
      młodych rodziców. Zapytaj w administracji.
      • ines_22 Re: dziecko na uczelni 24.02.08, 19:24
        w zaleznosci od tego czy bedzie to przeszkadzalo innym studentow i
        wykladowcom. Uwazam ze zalezy to od sytuacji, oczywiscie lepiej
        jesli mamy opieke nad dzieckiem, ale w przypadku kiedy zachowuje sie
        cicho i nie przeszkadza innym mysle, ze inni beda zyczliwi w tej
        sytuacji. W momencie kiedy grupa nie jest liczna i nie jest to
        wyklad moze to bardziej przeszkadzac niz na 100 osobowym wykladziesmile
        wszystko zalezy od sytuacji. Ale jesli masz alternatywe zostawienia
        dziecka pod opieka lub zostania z nim ( gdyz wyklady sie sa
        obowiazkowe) proponuja wybrac alternatywewink pozdrawiamwink
        • przemek.plywak Re: dziecko na uczelni 25.02.08, 10:41
          W żadnym wypadku! To nie chodzi o czyjąś życzliwość. zajęcia na
          uczelni (w jakiejkolwiek formie) to praca, nie można stwarzać
          sytuacji, że zdezorganizujesz pracę grupy, gdy dziecko zacznie
          płakać!
          • nm.buba011 Re: dziecko na uczelni 05.03.08, 15:48
            > W żadnym wypadku!(...) zdezorganizujesz pracę grupy, gdy
            > dziecko zacznie płakać!

            - nie dopuszczasz możliwośći opuszczenia pomieszczenia?

            Większość matek, odczytuje sygnały poprzedzające płacz,
            a miejsca również znajdują się przy wyjściu.

            Duża część, nie wyłącza komórek, w tym ... wykładowcy.
    • nm.buba011 Re: dziecko na uczelni 25.02.08, 17:46
      > Czy wykładowca może zabronić tej studentce przyprowadzania dziecka
      > na zajęcia?

      - wypowiadający się przede mną, piszą, zapewne o jedynej znanej
      im szkole.

      Wspomniałem w poprzednim swoim poście,
      że ... nie wypada[ale smile],
      ale wpomniałem, o istnieniu innego, życzliwego
      podejścia(wszystko zależy od zarządu).


      www.wsfiz.com.pl/content/view/44/12/
      gdzie czytamy:

      > Powstał też pomysł aby wydzielić na korytarzu poziomu -1 miejsce
      > zabaw dla dzieci. Wyglądałoby to podobnie jak w sklepach, gdzie
      > można zostawić dziecko i iść na zakupy. Różnica jest taka, że nie
      > będzie opiekunki.
    • camel_3d Re: dziecko na uczelni 27.02.08, 16:39
      wydaje mi sie, ze jezeli jest to raz wyjatkowo to jakos bym to przezyl..ale na
      pewno nie chcialbym byc ani wykladowca, ani studentem w sali, gdzie za kazdym
      razem mama przynosi placzace dziecko..




      > Czy inni studenci mają prawo do uznania, że dziecko owej studentki zakłóca im u
      > czestnictwo w tych zajęciach?
      >
      > Czy wykładowca może zabronić tej studentce przyprowadzania dziecka na zajęcia?
    • kena1 Re: dziecko na uczelni 01.03.08, 15:38
      A może by tak jeszcze pozwalać na przyprowadzanie dzieci do pracy, bo mama nie
      miała co z potomkiem zrobić?? (Pewnie w niektórych miejscach jest to
      dopuszczalne, ale na szczęście niezbyt rozpowszechnione...)

      Jedna sprawa, to kwestia nieprzeszkadzania innym studentom, którzy mają prawo do
      pełnej koncentracji na wykładach i nie mówię tu tylko o płaczu dziecka. Rzadko
      która pociecha potrafi wytrzymać dłużej niż chwilę bez wiercenia się,
      zagadywania etc.
      Druga sprawa, to po co w ogóle mamusia z dziecięciem ma pojawiać się na
      zajęciach, skoro wiadomo, że nie poświęci wykładowi 100% uwagi? Po to chyba
      tylko, żeby zaliczyć obecność, kosztem innych.

      I nie wydaje mi się, żeby prośba o zgodę wykładowcy cokolwiek załatwiała.
      Wykłady są dla studentów i to IM nie powinno się przeszkadzać.
      • nm.buba011 Re: dziecko na uczelni 01.03.08, 17:10
        > A może by tak jeszcze pozwalać na przyprowadzanie dzieci do pracy,

        - bywają i takie socjalne rozwiązania.

        > Jedna sprawa, to kwestia nieprzeszkadzania innym studentom,

        - studenci, choć dorośli też sobie przeszkadzają. Dziecko,
        dziecku - nierówne, nie musi przeszkadzać.
        Przeszkadzać _ n i e _ w o l n o _ .

        > skoro wiadomo, że nie poświęci wykładowi 100% uwagi?

        - jej sprawa. Wcale nie wiadomo,
        mamy różną podzielność uwagi,
        mimo to, 100% uwagi, to coć co - nie istnieje.

        > Po to chyba tylko, żeby zaliczyć obecność,

        - wykłady, odmiennie niż ćwiczenia, nie są obligatoryjne.
        Nie wykluczam, że wyjątków ... nie ma.
        Lista obecności ... 593 osoby. smile

        > Wykłady są dla studentów i to IM nie powinno się przeszkadzać.

        - tu się z Tobą zgadzam/ po raz drugi
        • dominikjandomin Re: dziecko na uczelni 04.03.08, 15:54
          nm.buba011 napisał:


          > - wykłady, odmiennie niż ćwiczenia, nie są obligatoryjne.
          > Nie wykluczam, że wyjątków ... nie ma.

          A tu się mylisz.

          Np. na moim uniwersytecie jest wyraźnie powiedziane, ze wykład KOŃCZĄCY SIĘ
          EGZAMINEM jest nieobowiązkowy. Przy każdym innym to PROWADZĄCY ustala sposób
          zaliczania wykładu.

          Inna sprawa, że zaliczanie na podstawie listy obecności uważam za niezbyt trafne
          rozwiązanie.
          • nm.buba011 Re: dziecko na uczelni 04.03.08, 17:09
            dominikjandomin napisał:

            > nm.buba011 napisał:
            >
            >
            > > - wykłady, odmiennie niż ćwiczenia, nie są obligatoryjne.
            > > Nie wykluczam, że wyjątków ... nie ma.
            >
            > A tu się mylisz.


            - w kwestii formalnej, jak mogę się mylić,
            skoro, jak widać powyżej, takie rozwiązanie dopuszczam?

            opuściłeś,

            > Lista obecności ... 593 osoby. smile

            - poważny pracownik naukowy, traci czas a po części i
            autorytet, na sprawdzanie listy, a następnie weryfikuje
            ze stanem faktycznym, czy ktoś nie dopisał ... nieobecnych dusz.

            - choć pogląd swój wyraziłeś:

            > Inna sprawa, że zaliczanie na podstawie listy obecności uważam za
            > niezbyt trafne rozwiązanie.



            dygresja:

            jeden z wykładowców miał takie zdarzenie:

            powystawiał wszystkim studentom stopnie, przed ostatnim
            wykładem. Wszedł do auli z jedną osobą, już miał zacząć
            wykład, ale zastanowiło go, dlaczego pilny student
            siedzi na galeryjce. Wyjaśnił mu, że nie jest "jego"
            studentem, a jest jedynie zainteresowany, posiedzeniem
            w cichości sali wykładowej.
            Mimo, że wykłady te były nieobowiązkowe, coś tkwi w ludzkiej
            naturze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka