Dzisiaj Wiewiór został wysterylizowany... a na tą okoliczność już wczoraj
doktor kazał odstawić kotu jedzenie.
Tak więc wczoraj o 19stej miski zostały schowane. Biedne kocisko już chwilę
później łaziło po chałupie za nami i miaucząc próbowało zwabić nas do kuchni.
Gdy próby się nie powiodły Wiewiór stanął przed szafką w której zamknięte jest
kocie żarcie i uporczywie wpatrywał się w drzwiczki... byliśmy twardzi.
W nocy trzeba było wystawić zwierzaka za drzwi sypialni gdyż próbował wyłuskać
nas spod kołdry pazurami.
Rano z kuchni zaczęły dochodzić dziwne szelesty... Wiewiór znalazł w koszyku z
warzywami zafoliowanego brokuła i go sobie odfoliowywał celem spożycia...
BROKUŁA!!!!
O 10 dokonało się ciachnięcie zwierzaka i ok. 13 był z powrotem w domu.
Pierwsze co zrobił jeszcze będąc zamroczony to poczołgał się do koszyka z
brokułem i wsadził łeb do środka ale nie był w stanie sięgnąć warzywa. M.
przestawiła koszyk na szafkę... wszak doktor zabronił dawać jedzenie aż do
wieczora.
Gdy Wiewiór doszedł już do siebie wskoczył na szafkę i zwalił na ziemię słoik
z papryką w occie włażąc do koszyka po swojego brokuła.
Wszystko zostało posprzątane, brokuł zabezpieczony a kot zaczął kombinować z
drzwiczkami od szafki... za chwilę pojawił się w przedpokoju niosąc w zębach
paczkę z kocim żarciem

))
M. nie wytrzymała i złamała zalecenia doktora... biedny kotek dostał jeść

)