Dodaj do ulubionych

Ojej, co ja zrobilam?!?!

06.04.04, 18:03
Od lat sobie powtarzam, wychodzac z domu "policzyc kotki!", bo wiadomo, ze
lubia sie po katach chowac i to sie moze zle skonczyc. I faktycznie! Wracam
dzis z pracy, wita mnie tylko Karolek! Szukam, wolam Bombelka - a jej nie ma!
Wyobrazcie sobie, ze idac do pracy zamknelam ja na balkonie!!! Nie mam
pojecia kiedy mi tam wyskoczyla, wiadomo ze rano jest lekki pospiech i mozna
nie zauwazyc. Ona mianowicie jak strzala wybiega, jak ja tylko szparke
zostawie otwarta. Okropnie sie zdenerwowalam, ale Mala mi wybaczyla.
Balkon jest zadaszowy, wlasciwie loggia, a ona przesiedziala w swoim röwniez
zadaszonym koszyku wylozonym kocem. Jak ja wzielam na rece, to byla
cieplutka, pewnie przespala tam wiekszosc czasu. Ale jakie to szczescie, ze
zima minela i w ciagu dnia bylo 12 stopni!
Czy Wam sie tez juz zdarzylo, zamknac gdzies kotka niechcacy?
Obserwuj wątek
    • yanga Re: Musia na gigancie 06.04.04, 18:22
      No właśnie wczoraj przytrafiło mi się to samo, z tym że Musia uciekła nie na
      balkon, tylko na klatkę. W moim mieszkaniu jest naprawdę dużo zakamarków, a ja
      przed wyjściem odkurzałam. One boją się odkurzacza, więc z reguły gdzieś włażą,
      ale tym razem tylko Mufek zeskoczył wdzięcznie z półki pod samym sufitem. Okna
      ani drzwi na taras nie otwierałam, dlatego byłam spokojna, że musi gdzieś być i
      wyszłam. Ale po powrocie znów zastałam tylko Mufka. Siedział na ogonie, patrzył
      okrągłymi oczami i mówił: "Ja jestem grzeczny. Nigdzie nie poszedłem. To ona!".
      Kiedy nie pomogło nawet grzechotanie chrupkami, wpadłam w panikę, ale musiałam
      iść po dzieci. Całą drogę ze szkoły odgrażały się, że już one ją znajdą. Nic z
      tego. I dopiero po pięciu godzinach mąż znalazł Musię w najciemniejszym kącie
      klatki koło węzła cieplnego. Dotąd nie wiem, jak się tam znalazła, pewnie
      smyrgnęła mi koło nóg, jak wychodziłam, wciąż oglądając się na mieszkanie.
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Zamknac niechcacy :) 06.04.04, 18:33
      Ja tez licze kotki przed wyjsciemsmile)) Nie sadzilam, ze ktos jeszcze to robi smile
      Moje lubia wkradac sie do szaf i zakopywac w ubraniach. Czesto je tam zamykam
      niechcacy. I gdy nadprogramowo licze i nagle stwierdzam, ze jest mniej -
      zaczynamy szukac "więzniow" smile
    • astrit Re: Ojej, co ja zrobilam?!?! 07.04.04, 10:28
      Ha, liczenie kotów przed wyjściem to koniecznosć, bo one potrafią stawać się
      niewidzialne. Zdarzyło mi się już zamykać koty w pralni i w komórce na klatce
      schodowej. Zawsze siedzą tam cichutko, a po otwarciu drzwi patrzą z lekką
      naganą i oddalają się godnie wink
    • miss_dronio Re: Ojej, co ja zrobilam?!?! 10.04.04, 21:02
      Regularnie w szafiesmile Każde otwarcie szafy równa się kilka kotów w środku no i
      czasami niestety nie wszystkie wyciągne zanim zamknę drzwismile
      • basia553 Re: Ojej, co ja zrobilam?!?! 11.04.04, 09:53
        Jasne, szafa! I jak sie jeszcze uda takiej "bestii" schowac na pöleczce to moge
        gwarantowanie potem zbierac wszystko z podlogi i ukladac na nowo. Dbaja o to,
        abym miala dosc ruchusmile)))
        • madziurex Re: Ojej, co ja zrobilam?!?! 11.04.04, 19:05
          Najgorszą przygodę z zamknięciem przeżyła Kinia - przesiedziała parę godzin w
          pralce! Wiedzieliśmy, że jej nie ma i szukaliśmy wszędzie, ale nikt nie
          pomyslał o pralce! W końcu w desperacji, zaczęłam już szukać wszędzie,(nawet w
          lodówce...wink )no i się okazało...Nie wiem,jak i po co tam wlazła ani kto ją
          zamknął, ale była w szoku, a w środku MASA kłaków. Musiała walczyć! A szafy,
          klatka schodowa - to standard.
    • fritzek Re: Ojej, co ja zrobilam?!?! 11.04.04, 20:53
      szafa to standard.kocurowi przez długi czas pozwalałam spać w kredensie,w moich
      ciuchach,ale skasowałam przywilej.wił sobie tam gniazdkao z ubrań i w efekcie
      wszystko było niebieskie.właził też do biblioteki-dopóki się mieścił pomiędzy
      półami.kocica raczej nie ma inklinacji do włażenia w dziwne miejsca,poza tym
      przybiega jak się ją woła.kotów na balkon nie wypuszczam,okna mam
      zabezpieczone.ale i tak dostaję czasami białej gorączki jak nie mam całej
      ferajny na oku.kochani!zabezpieczajcie okna,balkony,przewody
      wentylacyjne,redukcje sanitarne,pralki itp. pierdoły.pamiętajcie-tam gdzie
      mieści się kocia głowa,mieści się cały kot.a taka eksploracja może skończyć się
      tragicznie.
    • kocibrzuch Re: Ojej, co ja zrobilam?!?! 29.04.04, 18:35
      Słyszałem o kotce, która przesiedziała 48 godzin w szafie. Gdy ją przypadkiem wypuszczono, dystyngowanym krokiem udała się w odpowiednie miejsce i w sposób pełen godności i opanowania celebrowała swój zwyczaj kopania dołka - w odpowiednim celu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka