basia553
06.04.04, 18:03
Od lat sobie powtarzam, wychodzac z domu "policzyc kotki!", bo wiadomo, ze
lubia sie po katach chowac i to sie moze zle skonczyc. I faktycznie! Wracam
dzis z pracy, wita mnie tylko Karolek! Szukam, wolam Bombelka - a jej nie ma!
Wyobrazcie sobie, ze idac do pracy zamknelam ja na balkonie!!! Nie mam
pojecia kiedy mi tam wyskoczyla, wiadomo ze rano jest lekki pospiech i mozna
nie zauwazyc. Ona mianowicie jak strzala wybiega, jak ja tylko szparke
zostawie otwarta. Okropnie sie zdenerwowalam, ale Mala mi wybaczyla.
Balkon jest zadaszowy, wlasciwie loggia, a ona przesiedziala w swoim röwniez
zadaszonym koszyku wylozonym kocem. Jak ja wzielam na rece, to byla
cieplutka, pewnie przespala tam wiekszosc czasu. Ale jakie to szczescie, ze
zima minela i w ciagu dnia bylo 12 stopni!
Czy Wam sie tez juz zdarzylo, zamknac gdzies kotka niechcacy?