Forum i różne książki o kotach czytam od kilku miesięcy, od miesiąca mamy 3miesięczną kotkę.
No i nastawiłam się na podrapane meble, pogryzionych domowników

, zjedzone rośliny doniczkowe, problemy kuwetkowe albo z jedzeniem a tu nic. Jeden stłuczony kubeczek, jeden zrzucony kwiatek doniczkowy i nic więcej. Grzecznie załatwia się do kuwety(rodzaj żwirku jest jej obojętny), je suchą i mokrą karmę(mięsa nie chciał), nie drapie mebli, nie zjada roślin doniczkowych ani z wazonu, miauczy tylko jak czegoś chce np. świeżej wody. W życiu nie miałam równie niekłopotliwego zwierzęcia.
Czy to działanie celem uśpienia mojej czujności i potem się zacznie czy trafił mi się jakiś anioł w kociej skórze i tak już będzie zawsze? Czy rozróby zaczynają się jak są dwa albo więcej kotów razem?