Właśnie wróciłam od weta ,dostał zastrzyki i jeśli nie zrobi siusiu do wieczora to mam być po 22 a jak zrobi to jutro

A zaczęło się to chyba z dwa tygodnie temu ale przypisałam to stresowi z powodu szaleństw Dandysa.Przy poprzednich tymczasach też tak bywało,że robił siusiu poza kuwetą.Dzisiaj przyłapałam go jak lał w moje adidasy,więc zabrałam adidasy ale zobaczyłam ,że próbuje robić ale nic nie leci

No to złapałam za telefon i dzwonię do weta czy mogę przyjść z Wiewiórem ,ufff zgodził się.Pęcherz ma trochę powiększony ale nie dużo.Znaczy się za każdym pobytem w kuwecie siusia ale nie do końca.Żeby mi za wesoło nie było-Tygrys też dostał leki -Marbocyl bo ciągle walczymy z nawracającymi szmerami w płucach. Ze Spyrem też muszę stawić się u weta bo po leczeniu guzów na prostacie ma opuchliznę przy penisku i dr.Bandura podejrzewa zmiany hormonalne.Jeszcze u psów jest podejrzenie lamblii. Zdrowy jedynie jest Dandys .I to by było na tyle a teraz się zastanawiam skoczyć czy się powiesić? I tym optymistycznym akcentem kończę na chwilę obecna relację.