Dodaj do ulubionych

Moja Grubiutka... Boje sie

17.05.18, 08:35
Wysiadłly jej nerki. Wyniki ma bardzo zle i chyba nie reaguje na leczenie. Siedzę przy niej i ryczę. To nie tak miało być. Za godzine idziemy do weterynarza. Boję się tego, co usłyszę. Moja kochana Grubiutka, mój przyjaciel.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 11:20
      daj znać po wizycie - no nie wiem co pisać, sama popadam w panikę przy kichnięciu mojego nienajmłodszego już kocurasad napisz
      • estelka1 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 12:50
        Na razie nie ma poprawy. Dostała, tak jak wczoraj kroplowke, antybiotyk, diuretyk i chyba steryd. Po 16 jadę z nią na następną kroplowkę. Serce mi pęka, jak na nią patrzę, bo leży taka slabiutka, kontaktuje średnio, nie chce sama jeść ani pić i nie siusia, chyba że gdzies po kropelce, bo pęcherz ma pusty. Od czasu do czasu próbuje się podnieść ale przejdzie parę kroków i się pokłada. Tracę nadzieję, że pokona kryzys.
        • jottka Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 13:58
          a ile ona ma lat? zdrowa poza tym? kryzys nerkowy wygląda makabrycznie, ale przepłukiwanie kociny z toksyn może tydzień potrwać, ona jest mocno przytruta, bo nerki nie działają jak trzeba i stąd ten brak kontaktu. na razie czekać i głaskać...
          • estelka1 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 14:38
            Kicia ma 14 lat. Do tej pory nie chorowała. A teraz poszło jak burza w ciągu 3-4 dni. Zatruta jest strasznie. W tej chwili wygląda jakby była w śpiączce. Zero kontaktu, chrapliwy, płytki oddech przerywany spazmami. Leżę przy niej, tulę i wyję na głos.
    • estelka1 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 15:23
      Odeszła przed chwilą. Moja kochana Grubiutka. Serce mi pękło
      • zew-is Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 15:56
        Strasznie mi przykro, przytulam.
        • jottka Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 17:31
          bardzo współczuję, miałam nadzieję, że się wyrówna..
      • zaba_300 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 17:43
        Ojejku, przytulam.
        • monikate Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 19:20
          Bardzo przytulam, bardzo...


      • basia_2804 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 19:27
        współczuję bardzo bardzo , wiem jak to boli, ja się z kotem pożegnałam ponad rok temu, w ciągu 5 dni ni stąd ni zowąd kot zgasł m.in. przez niewydolność nerek, przedtem żadnych symptomów, miał niecałe 10 lat, trzymaj się mocno ...
        • estelka1 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 20:45
          Basiu, z Grubiutką było tak samo. W niedzielę była trochę nieswoja, ale złożyłam to na karb upału. Ona zawsze wtedy chowała się pod łóżkiem. Zaniepokoiło mnie, że mało jadła, ale pozostałe kotki też jadły raczej półgębkiem. W poniedziałek rano zachowywała się normalnie, tylko mało jadła, ale podobnie jak w niedzielę, pozostałe też. Wieczorem pokładała się na zimnych kafelkach, głównie przy miskach z jedzeniem i wodą, ale nie jadła. I potem było już wyłącznie źle, ale stabilnie. Leczenie nic nie dało. Dziś godzinę po wyjściu od weterynarza zaczęło się pogarszać. W ciągu dwóch godzin Grubiutka odeszła za Tęczowy Most. Do końca tuliłam ją i całowałam, błagając, żeby zareagowała na leczenie. Niestety sad Półtora miesiąca przed 14 urodzinami pożegnała ten świat. Moja pierwsza kotka, pierwsza kocia miłość, prawdziwy przyjaciel i pocieszyciel w trudnych momentach. Na co dzień raczej mało wylewna i z wiecznym fochem, ale gdy ktokolwiek z domowników miał zły dzień lub był chory, przychodziła, tuliła się, kontrolowała sytuację, pocieszała. Pusto w domu strasznie się zrobiło. Tysia i Mania są mocno zaniepokojone i nieszczęśliwe mimo, że raczej nie były w bliskich relacjach z Grubisią. Ech długo będę zaglądać do pokoju córki, albo do mojej szafy, gdzie najczęściej rezydowała. Tęsknić i kochać będę zawsze.
          • mysiulek08 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 23:11
            Ogromnie mi przykro... bardzo wspolczuje, bardzo.
            1 maja stracilismy dwa koty, Prosiaczek, podobnie jak Twoja Grubiutka, w sobote szalal jak zwykle, w niedziele troche byl osowialy, ale brzuch podstawial do glaskania, wolowine zjadl. W poniedzialek do weta, w wtorek nie zyl.. Nerki, a mial tylko cztery lata sad

            14 lat, piekny wiek jak na kota.

            Grubiutka, udanych łowow za Teczowym Mostem. Jak spotkasz Elvisa i Prosiaka, powiedz, ze strasznie nam zle bez nich.

            Trzymaj sie Estelko, wyplacz sie porzadnie, to pomaga.
            • barba50 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 17.05.18, 23:34
              Bardzo przykro. Współczuję!
              • wiesia.and.company Re: Moja Grubiutka... Boje sie 18.05.18, 00:41
                Och jej... Bardzo mi przykro, rety, ja to przeżywam zawsze na nowo... Moja Lusia w ciągu tygodnia umarła z powodu nerek, USG nic nie wykazywało, a jednak wyniki ciągle się pogarszały i to tak szybko, kroplówki nie dawały nic. Filipek przez miesiąc miał codziennie kroplówki dożylne (ale tu sypnęło się wszystko z powodu cukrzycy i narkozy, nerki okropnie i wątroba, a wszystko było zdrowe, poza cukrem), Wikcia z powodu mocznicy (kroplówki nic nie dawały, czasem dają, a czasem niczego się nie da zrobić, Wikcia miała 14,5).
                Bardzo mi przykro i bardzo Ci współczuję, bo jest to strata, z którą nie daje się pogodzić. Ale już nic nie można zrobić.
                Człowiek oddaje cząstkę duszy, z którą kot odchodzi za TM. I tak chyba jest w porządku, tak chyba powinno być. My odprowadzamy naszych mniejszych braci i zostajemy z bólem. I ze wspomnieniami. I zdjęciami. Ale to boli.
                • estelka1 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 18.05.18, 09:15
                  Dziewczyny dziękuję Wam bardzo. Dobrze, że jesteście Wy, które rozumiecie, a nie oceniacie, że to,, tylko,, kot, więc po czrm tak płakać i rozpaczać.
                  • zielistka00 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 18.05.18, 10:45
                    Bardzo Ci współczuję sad
      • ortolann Re: Moja Grubiutka... Boje sie 18.05.18, 09:26
        Bardzo współczuję. Grubiutka dostała piękne pożegnanie. Tak musiało być i stało się, być może, najdelikatniej jak mogło, a już napewno z największym szacunkiem.
        Współczuję Tobie i już się boję własnych przeżyć jeśli kiedyś przyjdzie mi pożegnać naszego kochanego stworka.
        • estelka1 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 18.05.18, 12:55
          Grubiutka była najbardziej nieoczywistym kotem z całej mojej trójcy. Tak, jak pisałam wcześniej, z wiecznym fochem na pyszczku, raczej niedotykalska. Wykłócała się ze mną o wszystko,pyskowała, jak ją czasem opierniczałam np. za mordowanie kanap i foteli, regularnie spuszczała manto Mani, Tyśkę zaledwie tolerowała. Swoje przywiązanie i miłość okazywała, kiedy komuś z nas było źle. Wyjątek robiła dla córki, którą traktowała po trosze jak swoje dziecko. A jednak, ktokolwiek miał z nią kontakt, choć czuł przed nią respekt, traktował ją z ogromnym szacunkiem i starał się dostąpić łaski tzn. jej uwagi. Prawdziwa księżniczka smile Nawet wczoraj, kiedy odchodziła, dokonała czegoś nieprawdopodobnego, ściągnęła do siebie wszystkich, którzy ją kochali. Córka po nocce w pracy wsiadła w pociąg i przyjechała do domu, żeby jeszcze ją zobaczyć żywą. Z dworca (w sąsiednim mieście) córcię przywiózł jej ojciec (mój ex), dla którego Grubiutkie moje też było pierwszym kotem i oczywiście też wszedł się zobaczyć z kicią. A na koniec, po tym jak odeszła, zabrał ją i pochował u siebie w ogrodzie pod drzewkiem, gdzie leżą inne koty jego i jego partnerki. Taka właśnie niesamowita była ta moja koteczka.
          • basia_2804 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 18.05.18, 16:31
            podczas dzisiejszej wizyty mój wet powiedział jedną rzecz: nawet jak bardzo cierpimy po stracie zwierzaka, to natura dobrze zadziałała że nasze zwierzęta żyją krócej niż my - mają przez cały swój żywot naszą opiekę, gdyby było odwrotnie, byłoby bardzo źle. Pewnie to Cię nie pocieszy ... ale taka refleksja ...
            • estelka1 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 18.05.18, 16:45
              Basiu, ja to wiem i całe szczęście, że tak jest. No ale póki co jest mi bardzo ciężko, zwłaszcza że wszystko stało się tak szybko, bez ostrzeżenia.
    • kkjp Re: Moja Grubiutka... Boje sie 20.05.18, 20:17
      Estelko tak bardzo mi przykro.... Mój pierwszy kot, moja Sisi odeszła na nerki, nie było ratunku. Współczuję i przytulam. Ciężko pożegnać przyjaciela...
      • miriam_73 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 22.05.18, 23:12
        Bardzo mi przykro Estelko...
        Ja w ub. Roku myslalam, ze strace moja Kicie z tego samego powodu, ale zareagowala na leczenie... bardzo Ci wspolczuje... sad
        • pi.asia Re: Moja Grubiutka... Boje sie 23.05.18, 07:34
          Estelko. Dla nas żaden kot nie jest "tylko" kotem. Każdy kot to inny charakter, osobowość, inna miłość, inne przywiązanie. Każdego traktuje się inaczej i kocha inaczej. Nie "mnie"j lub "bardzie"j, tylko własnie "inaczej". I mamy w sercach te szufladeczki z napisami "Frutka", "Elvis", "Gucio" czy "Grubiutka". To są szufladki skrojone pod konkretnego kota, i żaden inny futrzaczek ich nie zapełni...
    • estelka1 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 26.05.18, 22:57
      Dziewczyny kochane, jeszcze raz dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. Próbuję oswoić się z nieobecnością mojej kochanej koteczki, ale jeszcze sporo czasu upłynie, zanim przestanę zaglądać do pokoju córki, macać w mojej szafie sprawdzając, czy Grubcia tam się nie schowała. Jej stołek, po którym wskakiwała na swoją ulubioną półkę, ciągle stoi, choć jej ohydnym odrapanym grzmotem, który właściwie to przeszkadza. Mania i Tysia już przestały jej szukać, a Mania rozdzierająco miauczeć, nie mogąc znaleźć Grubiutkiej i ją nawołując Grubiutką, mimo ze ona przez 8 lat ich wspólnego życia codziennie, musiała jej chociaż raz przyłożyć Mani przez łepetynę. Ale za to dziś zdarzyło się coś, co sprawiło, że się uśmiechnęłam na myśl o moim Grubasku. Jechałam z cmentarza od mamy i rozmyślałam, że chyba zrobię tatuaż z czarnym kotem przechodzącym przez tęczowy most. Chwilę potem na niebie pojawiła się tęcza smile
      • mysiulek08 Re: Moja Grubiutka... Boje sie 27.05.18, 07:06
        Rozumiem Cie. Ilekroc ide do NewKurnika tyle razy serce sie sciska, kazdy kat, kazda polka, poduszka, kazdy drapak, zabawka, napelnianie misek, sprzatnie kuwet, zabawa, glaski, to wszystko przypomina Prosionka i Elvisa, w kazdej tej czynnosci brali czynny udzial, gadali, spiewali, zaczepiali, byli po prostu, a teraz ich nie ma i jest jakos pusto i cicho. Choc zostala tam przeciez piatka kociastych, ktora rytualow nie zmienila. I nie pachnie juz Prosionkiem sad (a futro mu pieknie pachnialo zawsze)

        Musimy przez to przejsc. Trzymaj sie.
        • verdana Re: Moja Grubiutka... Boje sie 27.05.18, 12:37
          Współczuję Wam obu. Mój kot odszedł kilka lat temu, a nadal mi żal...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka