Dodaj do ulubionych

Policzmy Facetów Kociarzy:)

14.10.04, 14:02
A mnie ciekawi jedna sprawa.Otóż chcialabym wiedziec,ilu jest szanownych
Mężczyzn-milosnikow kotow na naszym forum?Uogolniam bardzo,ale tak mi sie
wydaje,ze faceci chyba jednak wolą psy,jak to jest z Wami,meżczyznami?Macie
kota, bo Wasza Kobitka go juz miala,czy tez jest Wam obojetne kto w domu,byle
bylo zwierzatko,czy tez zdecydowanie preferujecie koty i jestescie Kociarzami?
Bo jak czytam niektore posty,to az milo,ile wrazliwosci,delikatnosci,miłosci
drzemie w Waszych Facetach!
Ja napisze za mego Kociarza:on wolal psy(bo lubi jak sie go wszyscy
sluchają),a pies zawsze na gwizdek,kochany,bez humorów.Ale kiedy pojawil sie
w domu kot-szanowny Leosiek-to mąż pokochał go,gada do niego,bawi sie(ale nie
za długo),karmi,woła "masz"-gdy daje mu jedzenie(tak mu kazalam),a mówi
wyraznie i wolno,jakby bal sie,ze kot go nie zrozumie,padam ze smiechu gdy to
slysze!!!;toleruje nocne drapania w drzwi,sikanie nie zawsze do kuwety(choc i
tak ja sprzatam),zabawki na podlodze,karton odwrocony do góry dnem z dziurą
(ulubiony schowek kota),ktory mnie drazni,a co dopiero jego,estetę...
No to jak macie ochote,to wpisujcie sie,za facetow tez mozna,bo oni moze nie
mają czasu na takie tam dyrdymały.
Kumple:Leoś i Konio.
Obserwuj wątek
    • sliwka1977 Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 14.10.04, 14:18
      U mnie to mój facet zaproponował żebyśmy sobie sprawili kota, a powiedział to
      kiedy bylismy na romantycznym spacerze, stanął przede mną i powiedział patrzac
      mi w oczy: Wiesz kochanie, chciałbym mieć z tobą...... kota. Myślałam, że padnę
      ze śmiechu, ale i z radości, bo zwierze zawsze było w moich planach, pies
      odpada, bo mieszkamy w bloku i nie ma nas w domu ok. 10 godz. dziennie. I tak
      zawitał do nas Bilbo, no i te gadki mojego męża do kota: - prosze stąd zejść,
      słyszysz? Bilbo, zejdź itd. itp. strasznie mnie to bawiło i nie wiedziałam, mój
      facet potrafi aż tak przywiązać się do zwierzęcia. Teraz jesteśmy w czwórkę, bo
      zawitał do nas rok temu drugi i jest nam dobrze razem wszystkim (hmmm no jak
      się uwalą oba na nas w łóżku to trochę mniej). smile
      • lady68 Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 14.10.04, 15:09
        mojego pierwszego kota przyniósł do domu mąż, bo ja nie bardzo byłam
        zdecydowana i zrobił nam wszystkim niespodziankę. Po tragicznej smierci kotka,
        drugiego gryzipiora przyniosłam ja.
        Jak on do niej mówi: "Brunieczko kochana nie gryż pana, dlaczego mi to
        robisz??"i to takim bolesnym głosem ze paść można ze smiechu.
    • arek_cz Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 14.10.04, 14:55
      Hmmm
      My z zona wspolnie stwierdzilismy ze chcemy kota. A wlasciwie to
      kotke.
      Nasza mala "zmorka" wink jest z nami juz jakis czas
      i naprawde nie wyobrazamy sobie teraz ze mogloby jej nie byc.
      Pixel (tak sie zwie, ale to juz inna historia) jest strasznie
      postrzelonym kotem wink Straszna z niej rozrabiaka, drapacz i wielka
      lowczyni wink

      Pozdrawiam serdecznie smile
    • kocibrzuch zgłaszam się :) 14.10.04, 15:55
      Całe życie byłem psiarzem, tak wyszło z tradycji rodzinnych, zawsze w domu był
      jakiś pies. Z psami dorostałem i nadal je lubię.
      Koty darzyłem ostrożną, cichą i daleką sympatią (jak to by wyglądało wobec
      kumpli, gdybybyło inaczej).
      Zresztą były to czasy piaseczku w kuwetach i można było zawsze "wyczuć", że "tu
      mieszka kot", co mnie trochę odstraszało od posiadania własnego.
      Minęły lata i zaopiekowałałem się małą bezdomną kotką. Przygarnęłem bidulę.
      Przywiązałem się i zakochałem (nie miałem dzieci, które zawsze bardzo chciałem
      mieć). Musiałem ją leczyć z wszystkiego, co się dało, za dużo tego do
      wymienienia. Gdy już myślałem, że nie wydobrzeje, pogłaskałem ją i
      poprosiłem "pożyj jeszcze chociaż rok, jeden rok, proszę". Na drugi dzień
      zaczęło się jej poprawiać. Ledwo przeżyła i już stale była malutka. Ostatnią
      wizytę u weta zaliczyliśmy 17 marca. Dnia 18 marca następnego roku musiałem z
      nią iść, znowu zaczęła chorować. Nerki. nie przyjmowałem do wiadomości, że to
      już koniec i trzeba ją uśpić, by jej ulżyć. Jeździłem taksówkami po różnych
      lekarzach, dawałem sam kroplówki, liczyłem na kolejny cud.
      Uśpiłem na moich rękach. Beczałem jak bóbr. Na imię miała Felka.

      Teraz mam Bryzkę. Przygarnięta jak tamta, z tego samego podwórka. Jest zdrowa,
      wyciągnięta z chorób, też malutka. Żyje. I jest w domu tylko moja, moja, moja.
      • ekobita Re: zgłaszam się :) 14.10.04, 16:06
        Ech wzruszył mnie ten kocibrzuchowy post. Szkoda tylko, że takich wrażliwych
        facetów jakoś malutko na tym świecie. Pozdrowienia i głaski dla Bryzki i innych
        kociakówsmile Edyta
    • weekend123 Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 14.10.04, 16:05
      Dołącza Mój Mąż (MMŻ - Mężczyzna Mojego Życia), który nie przepada za
      komputerami i vice versa smile)) dlatego zgłaszam Go ja !

      Samo to, że już mamy 3 kociaki ! Śpimy razem, jemy razem itd. Jak Go widzę z
      Rudkiem na ramieniu gdy chodzą po mieszkaniu i MMŻ opisuje mu na głos
      mieszkanie a mi tłumaczy, że przecież Rudek od czasu do czasu musi zobaczyć czy
      coś nie zmieniło te dwa metry wyżej - to padam ze śmiechu smile)) !!! A Rudek
      zadowolony mruczy aż echo niesie i ogląda meble, sufit, ściany z miną Lorda.

      Albo jak MMZ tłumaczy Kici, że damie nie przystoi upominać się o plasterek
      szyneczki, czy że już przecież jadła i musi dbać o linię itd. Albo jak ją prosi
      aby była uprzejma i zeszła z jego klaty bo za chwilę przestanie oddychać wink))
      A jak Kicia była maleńka i wypadła nam z balkonu (3 piętro!!!), to MMŻ wyleciał
      z mieszkania jak z procy i w samych majtkach (bieliźnianych), na bosaka
      poleciał na dół po Maleńką ! Dopiero w domku dotarło do niego w czym to
      zrobił smile)) Było lato i wcześnie rano więc wielu świadków nie było smile)) Kici
      na szczęście nic się nie stało ! Oj - mogłabym tak długo !!!

      Myślę/wiem, że jest ich wielu ale jakoś im nie przystoi przyznawać się do
      takich zachowań i wzruszeń smile

      Pozdrawiam za to Wszystkich !!!
    • aniabe13 Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 14.10.04, 18:28
      Zgłaszam szanownego małżonka. Zakochany w naszej Miśce....sam ją wybrał. Obraża
      się na kota gdy ten nie u niego jest na kolanach i śpi nie na jego stronie
      łóżka. W razie potrzeby o każdej porze dnia i nocy jest gotów znaleźć pomoc dla
      kota, zawieźć ją w dowolne miejsce. I kiedy kot zajmie jego fotel pokornie
      siada gdzie indziej.
      • kocianna Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 14.10.04, 20:15
        Zgłaszam Przyjaciela (no chyba nie pana?) naszych Futrzaków. Historia naszej
        Figuni była bardzo podobna do historii kotki Kocibrzucha - była z nami tylko
        przez rok...Niektórzy uznają to za niestosowne, ale mąż zawsze z naciskiem
        dopytuje się, czy na pewno drzewko, które jej posadziliśmy, jest zadbane, a
        ostatnio prosił o posadzenie kwiatków (choć z drugiej strony ta część ogrodu
        rzeczywiście nadaje się na rabatkę).
        Leon został przyniesiony z podwórka trzy miesiące po odejściu Figi. Kiedy
        wyjeżdżaliśmy na wakacje i po raz pierwszy Leoś miał zostać z opiekunem mój mąż
        przytulił do do siebie z całej siły i prosił "uważaj na siebie, nie siedź na
        parapecie, nie poluj na osy" - miał łzy w oczach. Co drugi dzień dzwonił pytać,
        czy wszystko w porządku. Kiedyś jednocześnie wyjechaliśmy w delegacje - dzwonił
        najpierw do opiekuna naszych kotów, a dopiero potem do mnie.

        Teraz zastanawiamy się nad przygarnięciem trzeciego Futrzaka - mąż twierdzi, że
        kiedy pojawi się nasze dziecko, to większa ilość kotów będzie wskazana, żeby
        nie zdołało ich zamęczyć smile
    • marta_i_koty Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 14.10.04, 23:24
      Mój mąż zawsze chciał mieć kota, ale jakoś nie podchwytywałam tematu, zupełnie
      mnie to nie kręciło. Aż któregoś dnia ( to było w Dzień Matki 1999... ) ktoś
      podrzucił pod nasz blok 6-tygodniowa koteczkę. Ponieważ dzieci z podwórka
      ochoczo ruszyły na nią, chcąc nie chcąc ( raczej chyba nie chcąc ) wzięłam to
      maleństwo na ręce... i jest u nas dotej pory, a razem z nią 7 innych futrzaków.
      Myślę, że gdyby mój mąż przewidział, jakie rozmiary przyjmie choroba,
      zwana "Marty kręćkiem na punkcie kotów" tak bardzo by mnie nie namawiał...
      • hakdil Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 15.10.04, 09:53
        Marta...7 innych futrzaków????Zazdroszcze!Juz widze te ogony postawione na
        bacznosc,gdy czekaja rano na jedzonkosmileZdaje mi sie,ze jestes potentatem kocim
        na tym forum(wykluczam hodowców)!
        A swoja droga fajnie,ze w naszych poczciwych chlopach biją ogromne serducha
        przyspieszające nie tylko na widok zgrabnych nóżeksmile
    • iwapaw Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 15.10.04, 11:53
      Mój mąż był mocno przeciwny pojawieniu się pierwszej kotki w domu. Bał się
      kotów - bo to dzikie i zgryza (!!!) dzieci w nocy. Podwórkowa kotka okociła się
      i pozostało jedno, przez nikogo nie przygarnięte maleństwo. Dzieci prosiły,
      błagały a on nic - nie wzruszony kocim losem wyszedł do pracy. Po południu
      pojawił się z kuwetą, miszeczką, żwirkiem pod pachą i zapytał krótko "Gdzie ten
      kot?". Kot jest już 5 lat. Drugą kocię mąż przygarnął już sam - "no bo taka
      biedna była", stawiając nas wszystkich przed faktem dokonanym. Między nim a
      kotkami jest jakiś układ pt. zaczepiamy się wzjemnie ale i tak się lubimy. Jak
      koteczki mają potrzebę pogryzienia się z kimś - mąż zawsze słuzy swoją ręką,
      jak mają potrzebę pomruczenia na czyichś kolananch - również pan jest
      najodpowiedniejszy.Ostatnio zaczął coś wspominać o trzecim kotku - no bo jak
      są dwa to czemu nie trzy???
    • amra1 Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 15.10.04, 22:45
      Mój mąż z domu był absolutnym psiarzem i kotów nie znosił. Wprowadzając się do
      mnie musiał zaakceptować fakt, że w domu jest kot Faust, o charakterze
      pasującym do imienia, który jest na dodatek panem i władcą świata i okolic...
      Nie było łatwo... Sama nie wiem kiedy to się stało, ale nagle zapałali do
      siebie taką miłością, że ja przestałam się dla kota liczyć... A nie,
      przepraszam, ja chwilami byłam najważniejsza, szczególnie gdy kroiłam surowe
      mięso wink Kot spał z Panem, u Pana na kolanach było mu najwygodniej, Pana budził
      na śniadanie, z Panem rozmawiał, a Pan ustępował kotu miejsca na swoim fotelu,
      spał w pozycji wykręconego znaku zapytania, byle nie przeszkodzić wyciągniętemu
      na całą długość kotu... W zeszłym roku kot zaczął bardzo chorować (miał 12
      lat, a dodam, że przyniosłam go do domu jako 3 miesięcznego kociaka), najpierw
      nerki, potem glejak niestety... I w marcu tego roku przyszła taka noc, że
      musiałam podjąć tę decyzję w lecznicy... Ja, bo mój mąż do ostatniej chwili się
      jeszcze nie zgadzał, pomimo opinii weta. Jeszcze wierzył, że może coś da się
      zrobić. Ale się nie dało. I wiecie co? Jak jestem z tym człowiekiem 8 lat,
      pierwszy i ostatni raz właśnie wtedy widziałam jak płakał, kompletnie nie
      wstydząc się swoich łez, pomimo obecności kilku osób dookoła. To on był z
      Faustem do samego końca, ja nie dałam rady, wyłam na korytarzu, pod gabinetem.
      Traf chciał, że dosłownie dwa miesiące przed początkiem chorób Fausta
      przygarnęłam małego kociaka, którego znalazłam pod klatką, wracając z pracy
      (notabene też chorego strasznie, ale na szczęście udało się go uratować). Jest
      oczywiście cały czas z nami, a mój mąż, pomimo tego że za półtora miesiąca
      urodzi nam się pierwsze dziecko, poważnie zastanawia się na wzięciem drugiego
      kota do domu... O psie jakoś nie myśli i nie wspomina...smile
    • akirah Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 15.10.04, 23:33
      Koty... koty są... koty są miłe smile
      Pewnego dnia, kiedy jeszcze byłem z pewną Panią, która zresztą czyta to forum wink
      u niej w domu pojawił się On. On jest rudy, ma piękne białe łapy i brzuch. A! I
      szyję. Jest piękny. Bywa miły wink Ale raczej bywa zmęczony, kiedy pytam Go, co
      jest? On odpowiada - zmęczony jestem. Zdrzemnę się. Albo - nudzi mi się. Pozwól,
      że cię ugryzę i poganiamy się po mieszkaniu wink
      Rzadko co prawda Go widuję ostatnimi czasy, bo ciężkie czasy nadeszły, ale On
      mnie nie zapomina. A On wygląda tak:

      www.count-zero.net/images/toff-naukowiec.jpg
      Widać, że mądry to Kot.



      • quba Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 16.10.04, 08:10
        no cos TY ! to przeciez moj Figlaszek !!!!
    • josei Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 15.10.04, 23:41
      Mam w domku dwa koty i to wcale nie sa moje koty bo one u mnie mieszkaja tylko
      przez mojego faceta który je uwielbia.
    • miss_dronio Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 16.10.04, 00:34
      Zgłaszam swojego mężasmile To najprawdziwsza kocia mamasmile
      • wave32 Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 20.10.04, 20:21
        Świadomy obowiazków (praw żadnych) wynikających z kociarstwa, dopisuję się sam, trochę zdopingowany przez Hakdil.Pozdr.
        • hakdil Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 21.10.04, 20:29
          MERCI smile))
          Bóg Ci wynagrodzi w kotachsmile))
    • aankaa "dokładam" dwóch 16.10.04, 00:47
      chłopów
      wymiętolą, utulą, potrafią się pokłóócić w czyim łóżku ma zasnąć
      • verdana Re: a ja jednego 20.10.04, 21:34
        Mam syna - kociarza. Najpierw, gdy miał 8 lat przygarnął nas kot z podwórka.
        Kot uznał syna za swojego jedynego pana. Do tego stopnia, ze gdy sym juz
        dorosły się wyprowadził, kot olał nas i nasz dom i wyprowadził się wraz z nim.
        Niestety, kot odszedł w zaswiaty. Teraz syn ma czarną kotkę - odmówił
        mieszkania sam, bez kota.
    • quba Re: Policzmy Facetów Kociarzy:) 22.10.04, 19:04
      moj maz po prostu opiekuje sie naszym kotkiem tak jak opiekowal sie synem kiedy
      ten byl maly - chodzi z nim na spacery, bawi sie, wieczorami nosi po mieszkaniu
      na plecach albo w ramionach
      - o tu sie gasi swiatelko
      o tu jest lustro
      zobacz, a kto to jet w lustrze?
      kotek jest w lustrze? a jaki piekny kotek !
      no to idziemy do mamusi
      super
      jest kociarz z niego nie lada
      kot spi z nim na jego polowie lozka
      kot u niego siedzi na kolanach
      ja jestem laskawie tolerowana

      ale coz trudno
      nie zzera mnie zazdrosc
      ciesze sie ze moj maz kocha naszego kotka

      pozdrowka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka