Dodaj do ulubionych

Maksiuszek

23.07.19, 19:32
Maksio ma kłopoty z nerkami i tarczycą. No i kręgosłupem. Wdrażamy leczenie (leczenia),
trzymajcie kciuki.
Obserwuj wątek
      • barba50 Re: Maksiuszek 23.07.19, 23:36
        Trzymamy kciuki, kocie łapki też zaciśnięte!

        U nas też dzisiaj potrzebna była interwencja weterynaryjna, tyle, że to tylko stan zapalny górnych dróg oddechowych
        (Mikołaj), antybiotyk, zylexis, i coś jeszcze. Musi wydobrzeć, bo za niewielki tydzień jedziemy na urlop, a kocia opieka nie ma w obowiązkach podawania leków.

        --
        https://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
        • wiesia.and.company Re: Maksiuszek 24.07.19, 00:25
          Trzymam kciuki, a jakże! Mam nadzieję, że Mikołaj szybciutko wyzdrowieje, w tydzień powinien zapomnieć i infekcji górnych dróg oddechowych. Antybiotyk i zapewne zastrzyk ze środkiem przeciwzapalnym dadzą radę.
          Maksio mnie martwi, bo hormony tarczycy potrafią wpłynąć źle na nerki. Miałam tak z Milusiem. Diagnoza: nadczynność tarczycy, ona nawet ładnie reagowała na lek, ale przyczepiło się zapalenie zatok, ostry stan i poszło na nerki... Więc trzymam kciuki, trzymam. Miluś miał 13 lat, miał od lat przewlekły stan zapalny zatok i obniżoną odporność. I ta tarczyca... ostry stan zapalny zatok i zaraz nerki. I jeszcze doszły kłopoty z krzepliwością krwi i nie wiadomo, dlaczego... Mocne kciuki!

          --
          Wiesia + 5
      • zaba_300 Re: Maksiuszek 27.07.19, 09:42
        Dzięki wszystkim za kciuki, przydadzą się. Maksio ma "zespół końskiego ogona", zwyrodnienie uciska mu na nerwy i boli.
        Zażywa leki na tarczycę, nerki i przeciwbólowe na ten kręgosłup. Musi pozażywać jeszcze ze 2 tygodnie żeby zobaczyć jak reaguje. Powinien dostawać kroplówki właściwie, ale u weta jest bardzo zestresowany a w domu się bardzo wyrywa. Czekamy aż te przeciwbólowe zadziałają porządnie i będziemy próbować podawać te kroplówki. No i oczywiście nerkowego jedzenia nie prawie tyka, od jednych puszek to nawet ucieka z podkulonym ogonem (ciekawe co tam jest). Wetka kazała go karmić tym co lubi - bo stracił na wadze.
    • basia_2804 Re: Maksiuszek 24.07.19, 22:58
      moje kciuki też mocno ściśnięte, zdrowia dla Maksia !

      --
      Gdyby tak człowieka skrzyżować z kotem, człowiekowi wyszłoby to na dobre, ale kotu by z pewnością zaszkodziło.
      Mark Twain
      • jottka Re: Maksiuszek 27.07.19, 12:50
        życzenia zdrowia wszelkie - przypomniało mi się, że jedna ciężko chora na nerki kocica zgadzała się zjadać nerkowe paszteciki, jeżeli były nieco rozciapkane z ciepłą wodą czy lekkim rosołkiem i podawane po malutkim kawałeczku z ręki. jedno karmienie trwało dobrą godzinę, kocina leżała na posłaniu na fotelu, jednostka karmiąca klęczała przed i trzymała wyciągniętą rękę z odrobiną paćki, ale szło. ona to zlizywała z podetkniętego pod nos palca (fakt, że była bardzo słaba), potem odpoczywała, potem znowu się podtykało i tak dalej. nie wiem jak Maksio, ale może takie minimalne porcyjki na palcu by zadziałały? obtaplane w ciepłym rosołku, bo to pachnie?
        • wiesia.and.company Re: Maksiuszek 27.07.19, 15:47
          Nerkową karmę kupowałam próbując na Milusiu wszystkiego. Karmy suchej, karmy mokrej puszkowej i saszetkowej. W ten sposób znalazłam ulubione. Czasem musiałam coś tam zmienić, żeby mu się dwa smaki nie przejadły. Miałam dwa punkty, w których kupowałam urozmaicenia nerkowe. A już szczególnie lubił pochłeptać tę zupkę puszkową Miamora Vitaldrink (firma Cosma akurat nie). www.zooplus.pl/shop/koty/przysmaki_dla_kota/miamor/przysmaki/677060 Jeśli nie chce jeść, a przecież musi, to po prostu dawaj tak jak wetka mówi - niech je, to co mu sprawia przyjemność. Kroplówki w domu najlepiej wychodziły mi, gdy usadzałam kota w wysokim pudełku na podusiach albo w misce na podusiach. Z takimi brzegami jakoś czuły się bezpieczniej, zaciszniej. Nawet u weta prosiłam, by siedziały w kontenerku ze zdjętą górą. Wtedy ich świat (znaczy widziany ich oczami) jest mniej stresujący. I jeszcze dobrze jest podawać kroplówkę od tyły kociambra, tak żeby jak najmniej widział przygotowań, podchodów, przewodów, a już igły zdecydowanie. Jak nie widzi, to się nie denerwuje.

          --
          Wiesia + 5
          • silje78 Re: Maksiuszek 28.07.19, 10:20
            Moj akurat mial dozylna, ale siedzialam z nim trzymajac go miedzy udami. Tylem do mnie. Nakrywalam go np pielucha flanelowa i wtedy podlaczalam kroplowke do wenflonu. Mial go na przedniej lapce. Po chwili zdejmowalam pieluche, ale caly czas siedzial miedzy udami. Problemem bylo to, ze nikt nie mogl mi pomoc bo sie Totek wsciekal.
    • zaba_300 Re: Maksiuszek 28.07.19, 11:42
      Dziękuję Wam bardzo za wpisy, kciuki i porady. Maksio ma się średnio - na razie nie wiemy, czy np. apatia i senność to skutek choroby, czy skutek uboczny leków. Kurczaka na szczęście póki co je. Dzięki Wiesiu za namiar na tego Miamora, może zadziała, bo sosiki chętnie wylizuje. Wody do pasztecików dodaję, też trochę pomaga. Ale ogólnie nerkowe są bleee, więc dostaje różne, byleby jadł.
    • mysiulek08 Re: Maksiuszek 28.07.19, 19:39
      jak juz jestemy przy miamorze, to bezkonkurencyjne sa tez te pasty:
      www.zooplus.pl/shop/koty/przysmaki_dla_kota/miamor
      moze nie koniecznie ze slodem, ale np multiwitaminowa

      jest jeszcze budyn z gimpeta:
      www.zooplus.pl/shop/koty/przysmaki_dla_kota/przysmaki_gimpet/jogurt_i_budyn_gimpet/201138
      to wprawdzie zawiera cukier, ale Chestera calkiem dobrze na nogi postawil razem z odzywka





      --
      Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
      • zaba_300 Re: Maksiuszek 29.07.19, 09:10
        Dzięki Mysiulku.
        Pastę (ale tylko ze słodem) zjada, choć z wahaniem. Może wygląd nie ten?
        Spróbuję mu dać ten budyń, jak kot nie będzie chciał to chyba sama zjem smile
        • wiesia.and.company Re: Maksiuszek 29.07.19, 17:10
          Ważne, że próbujesz mu podtykać pod nosek coś, co polubi. Ale nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz podetknąć smile Ja kiedyś kupiłam 2 opakowania mleka dla małych kociąt. Whiskasa, w buteleczkach. Jedno opakowanie moja ósemka jakoś wychłeptała, z trudem. To nic, zużyłam drugą buteleczkę do swojej porannej kawy. smile Kiedyś także kupowałam taki pudding (czyli delikatny budyń) bakoma.pl/produkt/satino/ i o dziwo, Kubuś, Wikcia i Filipek lubili. Dzieliłam się z nimi, dając im łyżeczkę przysmaku. smile A taka np. kaszka manna to był hicior absolutny! Tutaj jednego z producentów (przykład). Teraz sama taką robię i dzielę się z chętnymi smile livingonmyown.pl/2017/10/11/osm-czarnkow-paradiso-kaszka-manna-o-smaku-smietankowym/


          --
          Wiesia + 5
    • zaba_300 Re: Maksiuszek 19.09.19, 18:34
      Maksiuszek w miarę ustabilizowany (nawet zmniejszamy leki). Za to Mini się pochorowała, od trzech dni porzyguje. Dziś u weta dostała prewencyjne zastrzyki, ale znowu zwróciła, zatem jutro idziemy na porządne badania. Nie wygląda to dobrze. Ajejej.
    • zaba_300 Re: Maksiuszek 13.11.19, 21:32
      Dawno mnie nie było. Maksio (odpukać ) stabilnie, za to Mini chyba ma guza mózgu. Dostaje leki (steryd, coś na ukrwienie etc) i jest troche lepiej. Chyba pojedziemy na rezonans, tylko od nas to min 100 km. Nawet nie wiem czy warto ją tak męczyć. W zasadzie głównym objawem jest to, że zrobiła się apatyczna - ale zarazem spokojna i przytulasta. Ech, jak w końcu można kota przytulić, to dlatego, że chory... sad
      • mysiulek08 Re: Maksiuszek 14.11.19, 17:14
        przykro sad

        masz konkretna diagnoze? bo jesli tak, to chyba te 100km dla Mini bedzie za duzym obciazeniem

        kochaj i przytulaj...

        --
        Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
        • wiesia.and.company Re: Maksiuszek 14.11.19, 17:26
          Ojej, ogromnie mi przykro. Ale również całkowicie popieram Mysiulka. Bo nawet, gdybyście pokonały 200 km (w jedną i drugą stronę) bezstresowo, to diagnoza, że Mini ma guza mózgu niczego by nie zmieniła. Dałaby tylko potwierdzenie lub nie. Może gdzieś się uderzyła i gdzieś tam jest krwiak, który może się jakoś powoli wessie lub też nie. Ale taka wyprawa chyba niczego nowego by nie wniosła. Jeśli coś dostaje na ukrwienie, to jest to chyba najlepsze rozwiązanie. Co najwyżej można starać się dobierać odpowiedni lek, zmieniać lub dobierać dawki. No i przytulać, przytulać i wtulać się. Jeśli nasz kot tego chce, to mu to dawać. I sobie też.


          --
          Wiesia + 5
    • zaba_300 Re: Maksiuszek 25.11.19, 21:44
      To niezbyt kocio, ale gdzieś muszę się pożalić, odszedł nasz ślimak... sad
      Mieszkał z nami ponad 6 lat, więc całkiem długo jak na ślimaka. Smutno nam.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka