Witam

Dawno nie pisalam na forum,choc codziennie zagladam. Od czasu powrotu z
wakacji bylam wlasciwie ciagle "w biegu", bez szans na dluzsze posiedzenie
przed ekranem

Nie wiem, czy pamietacie, ale Zurek polecial z nami do Polski. Relacje z
podrozy napisze pozniej, grunt, ze dolecielismy cali i zdrowi, .... choc
emocje ( z samolotu ) byly godne najlepszego thrillera....
Zurek cudownie zaaklimatyzowal sie w moim warszawskim mieszkaniu, oswajanie
sie z nowym miejscem trwalo moze kwadrans. Nigdy nie widzialam go takiego
szczesliwego i spokojnego. Mimo iz przed wyjazdem zamykalismy sie przed nim
na noc w sypialni, zdecydowalismy,ze o ile nie sie za bardzo nie rozbryka -
bedzie sypial z nami.
Niestety, ta idylla skoczyl