Dodaj do ulubionych

Kot sam w domu?

11.05.06, 07:56
Wczoraj wrzuciłam ten wątek na forum "zwierzęta", ale chciałam prosić o radę
jeszcze "kociarzy".
W związku z wyjazdem mojej mamy opiekuję się teraz jej
kotem. Zwykle te wyjazdy trwały około 1 tygodnia. Kot zostawał sam w domu, a
ja codziennie przychodziłam karmić go i sprzątać kuwetę. Zrezygnowałam z
przewiezienia go do siebie do domu, ponieważ moja kotka zupełnie nie
tolerowała go: w małej budził się wręcz tygrys - fukała na kocura mamy
(dodam, że to kastrat)i zaszczuwała go. Po dwóch dniach oswajania
zrezygnowaliśmy i odwieźliśmy go do mamy, żeby oszczędzić biedakowi stresu.
Po takim tygodniowym pobycie sam na sam kot był nieco obrażony na mamę, ale
szybko wszystko wracało do normy. Niestety tym razem wyjazd się przedłuży,
być moze nawet do kilku tygodni. Nie wiem co zrobić: zabrać kota do siebie i
próbować "zapoznać" zwierzaki ze sobą, czy raczej oszczędzić mu nerwów,
zostawić w miejscu, które dobrze zna i codziennie doglądać?
Obserwuj wątek
    • biljana Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 11:24
      moim zdaniem parę tygodni to za dlugo, zeby kot sam mieszkal w domu. koty sa
      towarzyskie, wiec bedzie mu ciezko samemu. wez kocieja do siebie, jakos się
      przyzwyczają. A nawet jesli sie za bardzo nie polubią - to przeciez po kilku
      tyg. wszystko wroci na swoje miejscesmile A jaką będziesz miec zabawę z dwoma
      kociubamismile !
      • sferka Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 11:27
        No tej "zabawy" to sie najbardziej boję. wink
        A co z kuwetą przy dówch kotach w jednym domu? Osobne? Ustawione w róznych
        pomieszczeniach?
      • penelope-ja Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 12:03
        Miałam (mam) podobny problem. Mój jedynak kompletnie nie akceptuje innego kota,
        poza tym we własnym domu ma prawo czuć się "Panem", dodatkowo nie chcemy
        stresować zarówno jego jak i chwilowego rezydenta więc nie przywozimy kota,
        którym mamy się opiekować. Pod nieobecność moich rodziców dojeżdżam do
        pozostawionego kota w domu. Zmieniam żwirek, daję jeść, co drugi dzień zostaję
        dłużej żeby kot mógł nacieszyć się obecnością człowieka, pobawię się z nim do
        zmęczenia go, wypuszczę na taras czasami, również zostanę na noc. Dla mnie to
        nie problem, bo rodzice mieszkają na drugim końcu miasta - jakieś 17 km. Ponadto
        w przeciwieństwie do mojego kota, kot rodziców nie jest specjalnie towarzyski. W
        sytuacji gdy to my wyjeżdżamy, to mama opiekuje się tak samo naszym kotem.
        Czasami wpadnie teściowa (mieszka "rzut beretem") ale ona nie przepada za kotami
        więc jej rola sprowadza się do czysto higienicznych i egzystencjonalnych ruchów,
        a z kotem to trzeba po prostu "pobyć" zwłaszcza z naszym, który bardzo nie lubi
        być sam w domu. Jeżeli masz taką terrorystkę w domu to są nikłe szanse na
        wspólne porozumienie kotów, a zestresowani i zmęczeni będziecie zarówno Wy jak i
        koty. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam.
        • sferka Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 13:09
          A jak długo trwa nieobecność Twoich rodziców? Mój problem polega na tym, że nie
          bardzo mogę sobie pozwolić na dłuższe posiedzenie z "maminym" kotem sad((
          • wiesia.and.company Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 15:15
            sferka, myślę jak biljana. Koty będą się na siebie boczyć, będą fukać i warczeć
            przez tydzień. Potem albo będą się wymijać, albo się polubią. Jeśli zapowiada
            się, że mama może zacząć częściej wyjeżdżać lub wybywać z domu (z różnych
            powodów), to lepiej koty ze sobą oswoić. Gorsze jest zostawienie kota na 3
            tygodnie lub jeszcze dłużej i odwiedziny raz dziennie. Gdyby kot miał
            towarzysza lub więcej, to nie byłoby tak źle. Natomiast samotny kot odczuwa
            nieobecność jako nieuzasadnioną karę ("to ja tak kocham, i tak się staram, a wy
            mi tak robicie? za co? czekaj, to ja ci też jeszcze pokażę.."), to bardzo źle
            wpływa na kocią psychikę i potem może zająć bardzo dużo czasu
            zresocjalizowanie kota z człowiekiem, a potem nastąpi kolejny wyjazd..
            Kot opuszczony (bo nie wie dlaczego i że to chwilowe) to najgorszy wariant. To
            się nazywa w uproszczeniu, że kot "dziczeje".
            Lepiej zapewnij mu masę atrakcji w swoim domu (z drugim kotem), wtedy nie
            odczuje nieobecności ukochanej opiekunki, a tym chętniej przywita powracającą
            i rozumiejącą wszystkie jego bolączki. Weź go do siebie.
            Pozdrawiam
          • penelope-ja Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 15:32
            Średnio 2-3 tygodnie. Przyznaję, że jest to męczące, ale za żadne skarby nie
            pokusiłabym się na czasową adopcję kota rodziców -właśnie ze względu na różnicę
            kocich charakterów i temperamentów. Ponadto pracujemy, przez większość czasu nie
            ma nas w domu, koty byłyby pozostawione same sobie. Ale wiem, że niektórzy
            forumowicze nie przejmują się niezgodnością kotów, na zasadzie "jakoś to będzie,
            prędzej czy później koty przyzwyczają się" tylko, że ja tak nie potrafię.
            • wiesia.and.company Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 16:04
              Penelope-ja. To nie całkiem jest takie jednoznaczne, że się nie przejmujemy, że
              jakoś to będzie. Większość już chyba z forumowiczów ma więcej niż jednego kota.
              Zawsze nowy domownik to wielka niewiadoma i obawa. Okazuje się potem, że w
              znacznej mierze nie jest tak źle, jak początkowo ludzie sądzą. Koty się jakoś
              w swoim towarzystwie łatwiej dogadują hierarchicznie niż ludzie. Na ogół jedna
              próba awantury ustala między kotami hierarchię. Potem sprawy idą ustalonym
              trybem. Ja przechodziłam wcielanie w grupę już dziesięć razy, miewałam w domu
              wizyty kotów sąsiadki. Moja gromada to nie jest rodzeństwo, każde przychodziło
              w różnym czasie, szybciej lub dłużej przchodziło adaptację (i ja też), ale
              wszystko się uporządkowało, najważniejsze, że wiemy, czego się wzajemnie po
              sobie spodziewać. Krew się nie leje, czasem ktoś kogoś postraszy, pofuka, a
              potem usypiają pogodzone. Praktyka pokazuje, że jest lepiej niż sobie jeszcze
              niedoświadczeni wyobrażaliśmy. Koty potrafią też doskonale udawać, że się
              wzajemnie nie dostrzegają, a wszystko po to, aby nie wywoływać awantur. One też
              potrafią umiejętnie zagrać, wcale nie idą na "żywioł", naprawdę potrafią
              pomyśleć, co im się bardziej opłaca. Ja też pracuję i potem zakupy i jeszcze
              inne sprawy. Ale moja gromada stanowi stado, raz trochę skłócone, raz obojętne,
              ale i bawią się razem i śpią i włażą na moje łóżko i na mnie.
              Pozdrawiam. Wiesia (obecnie tylko z szósteczką)
              • penelope-ja Re: Kot sam w domu? 12.05.06, 09:22
                Zgadzam się z tym co napisałaś. Jeżeli wyjazdy są regularne i długie to warto
                poświęcić swój czas i nerwy, schować obawy głęboko do kieszeni i przyzwyczaić
                koty do siebie. Wtedy ma sens zabranie kotka (kotów) do siebie, bo każdy czas
                spędzony z domownikiem - kotem powoli przybliża koty do siebie. Natomiast jeżeli
                wyjazdy są sporadyczne to zostałabym przy dochodzeniu do kota - tak jak
                napisałam to w poście wyżej. Wiem, że "dokacanie" wymaga cierpliwości ze strony
                człowieka i zadania sobie trochę trudu żeby zakończyło się sukcesem i być może
                jestem na to za bardzo niecierpliwa. Pisałam to wszystko opierając się na swoich
                doświadczeniach.Pozdrawiam... a i zazdroszczę "szósteczki".
    • patrysiass Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 17:58
      Nie, nie, nie, nie, nie absolutnie protestuje przeciw zostawianiu kotecka
      samego na tak długo wink)))
      Koty dogadają się, ustalą hierarchię wartości. Ja "dokociłam" moją dorosłą
      koteczkę dzikusa i wielką damulkę drugą koteczką prawie dorosłą. Przez parę dni
      była troszkę napięta atmosfera ale wkrótce koteczki zaczęły się bawić itp.
      Pozatym w domu mieszka pisio -westik- chciał sie ciągle bawić z nowym kotkiem.
      Przywież kotka do domu, lub może spróbuj oswoić je ze sobą w mamy mieszkaniu i
      potem przewieź do siebie.
      Trzymam kciuki. Napisz co postanowiłaś i jak się potoczyły losy kotecka pod
      nieobecność jego pańci wink))

      Pozdrawiam
      Patrycja
    • pinos Re: Kot sam w domu? 11.05.06, 20:05
      Spróbuj może przeprowadzić się z kotką do mamy?
      • wiesia.and.company Re: To teraz czekamy na wiadomości od sferki 12.05.06, 10:31
        My już sobie mądrze i słusznie podyskutowałyśmy, a teraz jak to będzie w
        praktyce?
        Pozdrawiam. Wiesia z szósteczką (a mogłam w tym tygodniu mieć siódmego, ale nie
        udało się go uratować, ech...)
    • netka6666 Re: Kot sam w domu? 15.05.06, 13:25
      Radzę żebyś go przywiozła do siebie. Moje sie na początku też nie znosiły.
      Syczały i czasem kotka pacneła mocniej młodszego kocurka. Tak było ok. 4 dni.
      Potem było coraz lepiej. Daj im trochę czasu - początki są zawsze trudne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka