Dodaj do ulubionych

Żesz cholera byłoby po oku... :(

06.02.09, 11:21
Jeszcze nie mogę dojść do siebie, po tym jak kotka pacnęła łapą w twarz moje
dziecko. Młoda wygląda okropnie, dosłownie 2 mm uratowały ją od utraty oka sad
Wiem wiem, moja wina, nie dopilnowałam.
Nie wiem, co się dzieje z kotą, dotychczas omijała młodą szerokim łukiem, a od
tygodnia zaczęła się stroszyć, fukać i atakować ją. Młoda ją zaczepia, ale
krzywdy jej nie robi, bo kota dotknąć się nie da. Nie wiem, skąd taka zmiana w
zachowaniu koty i co dalej z tym zrobić. Dziecku nie przetłumaczę, żeby do
kota nie podchodziło, bo ma dopiero roczek. Zresztą z drugim kotem żyją sobie
w jak najlepszej komitywie.
Jakieś rady? Nie wiem, co robić, jestem wściekła, zawsze broniłam kotów
twierdząc, że są bezpieczne w stosunku do dzieci, a tu taki zonk we własnym
domu sad
Obserwuj wątek
    • paulina.galli Re: Żesz cholera byłoby po oku... :( 06.02.09, 11:34
      Wsciekła mozesz byc wyłacznie na siebie, na pewno nie na kota .
      To ty niedopilnowałas, kot nie ma obowiazku dbac o bezpieczestwo twojego dziecka
      tylko ty. No niestety.
      Rozumiem oczywiscie stres i calkowicie ludzkie uczucia złosci i "wscieklosci"
      ale ... no nie kot winny.

      Na pewno mozna cos zrobic zeby relacje kot-dziecko ukladaly sie dobrze - ale za
      malo opisałas . Natomiast jesli faktycznie nie potrafisz (lub nie chcesz) ulozyc
      stosunkow dziecko-kot - to nalezalo by znalesc inny dom dla kota.
      Ty sie bedziesz stresowac, obwiniac kota , kot wyczuwa bezblednie emocje - moze
      byc bj, zdenerwowany - i np. wyladowywac stres bedac agresywnym wobec dziecka .
      Błedne koło.

      Sorry ze to pisze ale wydaje mi sie ze ty juz "skazałas" kota jako "winnego" i
      tylko w nim widzisz zrodło problemów (moze to moj błedny odbiór ale pisze jak
      to odczuwam po paru zdaniach napisanych w poscie) . Moze nalezy znalesc dom taki
      gdzie kot bedzie sie czul na tyle bezpieczy? niezestresowany? (inne czynniki?) i
      nie bedzie tam malych dzieci - i wszyscy beda happy.

      ps1. Jesli nie jestes w stanie zapewnic tego ze dziecko nie zbliza sie do kota i
      uniknac kontaktu kot-dziecko (sama to napisałas i to co sie stalo jest tego
      dowodem ) to calkiem mozliwe ze tez nie zauwazylas jak dziecko cos kotu robi.
      Nie mowie ze tak musi byc ale calkiem mozliwe ze mu dokucza (tez nie wina
      dziecka smile)
      niestety w tym ukladzie to tylko TY jestes osoba dorosła i w pelni swiadoma
      przyczyn i skutków zdarzeń. Nie twoje dziecko ani tym bardziej twój kot.

      ps. juz nie w temacie relacji kot-dziecko to tak naprawde pacniecie w oko -
      nawet mocno z pazurem - nie oznacza automatycznie ze "juz po oku". Oczywiscie
      istnieje takie ryzyko, oczywiscie nawet "tylko" uszkodzenie oka mniejsze czy
      wieksze - nie jest niczym zabawnym , tym bardziej jesli chodzi o dziecko ale nie
      nie pisz ze na pewno jak kot pacnie w oko to oka nie ma. Ja kiedys wladowalam
      sobie gałąź w oko ( na spacerze)- mozna powieziec ze "nadzialam sie" okiem na
      gałąź. - zapewniem cie ze uszkodzenie galki było duzo powaniesze niz po
      podrapaniu przez kota - a jednak oko mam i nawet bez zadnych ubytków wzroku.
      Wiec ogromna prosba - bez demagogi "było by po oku" uncertain
      • danusis paulina 06.02.09, 13:03

        Możesz sobie darować gadki umoralniające i połajanki, bo ja dobrze wiem, że MOJA
        wina i nie dopilnowałam, zresztą napisałam o tym. Jeśli jeszcze ktoś ma ochotę
        sobie na mnie poużywać, to informuję, że powtarzanie oskarżeń wcale nie pomaga,
        wręcz przeciwnie.

        Nie napisałam tutaj, żeby się pożalić tylko żeby usłyszeć jakieś konkretne rady
        od doświadczonych kociar, które mają dzieci i spotkały się z takim problemem.
        Oddanie kota to ostateczność i nie biorę tego pod uwagę. Chcę znaleźć jakieś
        inne rozwiązanie, żeby pogodzić kota z dzieckiem.
        Mała NA PEWNO nie dokucza temu kotu i nie męczy go, bo on się jej nawet nie daje
        dotknąć. Może mu przeszkadzać jedynie jej bieganie i piszczenie. Dotychczas
        omijał ją szerokim lukiem, a dopiero teraz zaczął reagować agresywnie. Mnie się
        wydaje, że on się próbuje ustawić w hierarchii ponad nią, ale na 100% nie mogę
        być tego pewna.
        Nie przychodzi mi do głowy inne rozwiązanie, jak izolacja kota od dziecka.

        PS. Mogę sobie pisać "po oku", bo jest wolność słowa. Tak naprawdę nikt z nas
        nie wie, co by było gdyby... Czasem małe uszkodzenie może doprowadzić do
        pogorszenia jakości widzenia, a nawet ślepoty. Miałaś szczęście, że nic ci sie
        nie stało.
        • macarthur Re: paulina 06.02.09, 16:13
          jakby nie patrzeć zwierzę( niekoniecznie kot) i dziecko to wybuchowa
          mieszanka, i pozostawianie takiego związku bez nadzoru to jest
          zawsze ryzyko,trudno tu kogokolwiek obwiniać dobrze że się nie
          skończyło tragedią,wyciągnij wnioski na przyszłość,co jakiś czas w
          prasie pojawiają się wiadomości typu ,-----pies wzór łagodności
          pogryzł dotkliwie dziecko----
          • lu221 Re: paulina 06.02.09, 17:01
            Dołączam się do tekstu:

            macarthur napisał:

            > jakby nie patrzeć zwierzę( niekoniecznie kot) i dziecko to wybuchowa
            > mieszanka, i pozostawianie takiego związku bez nadzoru to jest
            > zawsze ryzyko,trudno tu kogokolwiek obwiniać dobrze że się nie
            > skończyło tragedią

            A co nie gra w tym związku pomiędzy kotem a dzieckiem?
            I czy kot dla Wa tez taki niedotykalski? A jak sie maja jego stosunki z tym
            drugim kotem?
            Moze kocisko w stresie jakims albo cos? Kot czy kocica?

            "sto pytan do..." smile

            Wiesz co, nie twierdze, ze to moze byc rada na wyluzowanie Twojego kota, ale u
            moich rodzicow zdalo egzamin, bo mieli powoli gehenne z dwoma kocurami, ktore
            sie praly, a jeden zalatwial sie wszedzie, byle nie do kuwety.
            Kupilam taki dyfuzor, co sie Feliway nazywa i po tygodniu sie uspokoilo, koty
            luzne jak amerykanscy hiphopowcy, kochja sie, no i sroc sie zalatwia tylko do
            kuwety.

            No ale moze u mnie bylo szczescie po prostu.

            Napisz co i jak.
        • paulina.galli Re: paulina 06.02.09, 22:02
          danusis - ty masz prawo pisac "po oku" bo jest wolnosc słowa a ja mam prawo
          "wyzywać sie na tobie" (choc naprawde nie to bylo moim zamiarem smile) z tego
          samego powdu.
          Ty piszesz post opisujacy sytuacje - ja odposuje tak jak uwazam i czuje.
          Rozumiem, ze ja mam NIE pisac tego co sadze, czy uważam bo nie daj boze uraze
          twe delikatne uczucia??? No przepraszam, ale jaki sens w takim razie
          dyskutowania na forum? .

          Jesli nie jestes w stanie przyjac " na klate" tego co inni (patrzacy byc moze
          obiektywnie z boku) mysla - to moze nalezało sie wstrzymac z napisaniem postu .
          • paulina.galli Re: paulina 06.02.09, 22:07
            ps. zeby nie bylo - doskonale rozumiem ze matka której dziecko zostało walniete
            kocia łapa w oko - sie denerwuje , panikuje etc.
            ale piszac na forum - nie moze oczekiwac tylko i wylacznie glaskania po głowie
            i nie wiem czego? napisania ze kot winny?sad
            • danusis Re: paulina 07.02.09, 00:28
              > ps. zeby nie bylo - doskonale rozumiem ze matka której dziecko zostało walniete
              > kocia łapa w oko - sie denerwuje , panikuje etc.
              > ale piszac na forum - nie moze oczekiwac tylko i wylacznie glaskania po głowie
              > i nie wiem czego? napisania ze kot winny?sad

              Zrozum, że pisząc na forum oczekiwałam KONKRETNYCH RAD (które zresztą otrzymałam), a nie oceny mojego postępowania, szukania winnego czy głaskania po głowie.
              Wydaje mi się, że zareagowałaś zbyt emocjonalnie na mój post. Jeżeli nie masz pomysłu czy doświadczenia, co zrobić w sytuacji, o którą pytałam, lepiej daruj sobie komentarz. Wg mnie forum służy przede wszystkim wymianie informacji, a nie ocenie czyjegoś postępowania, choć zawsze znajdą się tacy, którzy się na to silą. Przypuszczam, że nie masz jeszcze dzieci, a już na pewno nigdy nie znalazłaś się w takiej sytuacji. Nawet cię trochę rozumiem, bo jeszcze rok temu, ba, nawet wczoraj prezentowałabym podobny tok myślenia.
              Życzę ci, żebyś nie musiała weryfikować swoich poglądów po podobnym zdarzeniu. Aby oszczędzić ci szoku, nie będę opisywać, jak zareagowali na to wydarzenie moi znajomi, posiadacze i miłośnicy zwierząt, ale również dzieci.
              To by było na tyle, kończę dyskusję na ten temat.
              Pozdrawiam

              • wadera3 Re: paulina 07.02.09, 09:22
                danusis napisała:

                > Zrozum, że pisząc na forum oczekiwałam KONKRETNYCH RAD
                >cryingktóre zresztą otrzymałam),
                > a nie oceny mojego postępowania, szukania winnego czy głaskania po > głowie.
                > Wydaje mi się, że zareagowałaś zbyt emocjonalnie na mój post.
                > Jeżeli nie masz pomysłu czy doświadczenia, co zrobić w sytuacji,
                > o którą pytałam, lepiej daruj sobie komentarz.
                > Wg mnie forum służy przede wszystkim wymianie informacji, a nie
                > ocenie czyjegoś postępowania, choć zawsze znajdą się tacy, którzy
                > się na to silą.


                Wybacz, ale według mnie nie masz racji. Forum, owszem, służy wymianie
                informacji, ale nie możesz oczekiwać, że wszyscy będą postępować tak, jak Ci się
                wydaje za stosowne. Paulina napisała, to co poczuła czytając Twój post, zresztą
                ja mam mniej więcej takie same odczucia i zdanie. Tyle, że o mnie nie da się
                powiedzieć, że nie mam doświadczenia z dziećmi, lub z dziećmi i zwierzętami, bo mam.
                I wiem(nawet nie powiem "przypuszczam"), że wszystkie wypadki z udziałem dzieci
                to wina braku wyobraźni rodziców, szczególnie u tak małych dzieci. dziecko nie
                ma wyobraźni, nie przewiduje skutków swojego postępowania, zwierzę nie zawsze
                jest opiekuńcze, a my dorośli musimy nad tym zapanować, koniec, kropka.
                Co do opinii, iż nie wolno nam oceniać czyjegoś postępowania, to twierdzę, że
                jest to jedno z modniejszych określeń na forach
                (ale i w życiu), tak jak "czytanie ze zrozumieniem" itp.
                Każdy w jakiś sposób ocenia czyjeś postępowanie, wypowiedzi i samego
                interlokutora, tyle, że niektórzy kładą nacisk na to, żeby inni myśleli, że tak
                nie jest, ale to tylko taka gra wink
                Ja z pewnością oceniam, a właściwie wyrażam swoje zdanie nt. sytuacji, o której
                czytam, więc siłą rzeczy odnoszę się nie tylko do tego o czym ktoś pisze, ale
                patrzę na sprawę całościowo. Bo każda sytuacja w naszym życiu(w tym, w naszym
                wspólnym z naszymi pupilami życiu) jest spowodowana "czymś" . I mówienie o tym
                "czymś" jest nieodzowną częścią odpowiedzi na pytania zamieszczane na forach.
    • annb Re: Żesz cholera byłoby po oku... :( 06.02.09, 18:01
      zarejestruj sie na miau
      tam jest podforum dzieci i koty
      popros o wstep
      i zapytaj
      mnie sie wydaje ze kot jest zestresowany albo sie boi
      albo jedno i drugie
      moge ci doradzic krople bacha i feromony aby kot sie rozluznil
      ale przydalaby sie pomoc innych mam
      • wladziac Re: Żesz cholera byłoby po oku... :( 06.02.09, 18:29
        wysokie piszczące dźwięki są dla kota niemiłe i teraz zanim dziecko
        zacznie mówić czeka Was trudny okres ale może rzeczywiście coś z
        kropli pomoże i wyluzuje kotkę,spróbować warto nic nie stracisz
        [oprócz kosztów],powodzenia i pozdrawiam
        • macarthur Re: Żesz cholera byłoby po oku... :( 06.02.09, 19:26
          tak sobie teraz przypomniałem że w dzieciństwie pies sąsiadów mnie
          bardzo pogryzł bez powodu a oni powiedzieli że widocznie musiałem go
          ciągnąć ogon , ale miałem wtedy 4 lata więc szczególów już nie
          pamiętam
      • nowahania Re: Żesz cholera byłoby po oku... :( 06.02.09, 19:57
        A krople doktora Bacha pomagają ? Moja kotka jest nazbyt agresywna i nie życzy
        sobie jakichkolwiek pieszczot czy dotykania
    • gacusia1 I tu przyklad dlaczego w stanach... 06.02.09, 20:38
      odpazurkowanie jest wrecz nakazywane. Na szczescie dziecku nic sie
      nie stalo. A tak na marginesie czego nie dopilnowalas??? Przeciez
      fizyczna niemozliwoscia jest miec pod kontrola/na oku w kazdej
      sekundzie dziecko i kota. Tu wystarczy ulamek sek. Jesli masz
      agresywnego kota nalezy go albo odpazurkowac albo poradzic sie weta
      albo zwyczajnie oddac kota w dober rece.Nie oddasz prawdopodobnie w
      dobre rece wlasnego dziecka? .-P
      Ja mam dwoje dzieci i dwa koty. Syn ma 3 lata i...szatan z niego
      czasem. Teraz nie jest zle,bo az tak nie "maltretuje" kotow .-) Jak
      byl maly,znaczy poltora roku temu bylo trudniej. No i druga
      sprawa,ze starszy kot byl bardziej zaczepny. Zawsze sie bronil
      i "oddawal" z nawiazka. Tyle,ze my reagowalismy zawsze tak-jak
      widzialam ze syn pierwszy zaczepial i kot go ugryz lub podrapal,to
      synowi sie dostalo. Gdy kot zaczepil,ugryz,podrapal ot-tak-w zemscie
      za kiedystam,to kotu sie oberwalo. Teraz jest ok. Syn i kot wiedza
      co ich czeka i nie jest zle. Nie wspominam o mlodszym kocie bo ten
      to by sie dal pokroic a nic nie zrobi.
      • mist3 Re: I tu przyklad dlaczego w stanach... 06.02.09, 20:46
        jeśli mówiąc 'odpazurkowanie' masz na myśli usuwanie pazurków to niestety jesteś
        w błędzie - jest to okaleczanie kota i w coraz większej ilości stanów USA jest
        ZAKAZANE jako dręczenie zwierząt. Koty pozbawione pazurów nie dość że cierpią
        ogromny ból, to dodatkowo mają niejednokrotnie zaburzenia psychiczne. A zamiast
        drapać - zaczynają gryźć i stają się coraz bardziej agresywne.
        Natomiast obcinanie pazurków jest jak najbardziej wskazane.
        Co do kontaktów kot-dziecko - nie mam własnych dzieci, ale znajomi po prostu nie
        pozwalają kotu przebywać sam na sam z dzieckiem (choć są i takie koty, które
        traktowane są jako alarm - można z nimi zostawić dziecko, bo jak tylko maleństwo
        się budzi czy przewraca na drugi boczek - kot podnosi alarm).
        Myślę że dyfuzor Feliway może być dobrym pomysłem dla uspokojenia kota, jeśli to
        nie pomoże - warto skonsultować się z weterynarzem (może poleci jakieś leki
        wyciszające). No i warto dopieszczać kota, bawić się z nim (wiem, że to może być
        trudne - ale może uda się choć 15 minut dziennie na to poświęcic?) żeby nie czuł
        się odrzucony.
        • gacusia1 Re: I tu przyklad dlaczego w stanach... 06.02.09, 20:53
          Osobisty moj stosunek do daclawingu jest taki,ze JESTEM TEMU
          PRZECIWNA .-) dlatego moje oba kociary pazury swoje posiadaja i
          uzytek z nich maja gdy chca ,-)
          Nasza wet(mieszkam w Kanadzie) proponowala na poczatku declawing.
          Nie nalegala. Wet drugiego kota tez proponowala. Moj przyjaciel wet
          w USA jest zdecydowanie ZA. Coz...
    • mierzejka Re: Żesz cholera byłoby po oku... :( 06.02.09, 21:38
      współczuję przeżyć, i dokładnie wiem co czujesz. kilkanascie
      miesięcy temu miałam bardzo podobna sytuację, minimalna blizna na
      policzku córki została do dzis, a ciecie obejmowało także skóre na
      powiece.
      W naszym przypadku oceniam, że takie historie były i do dzis sa
      efektem walki o hierarchie w stadzie. kotka jest dominująca i ona
      próbuje ustawić dziecko niżej, tak jak robi to w stosunku do kocura.
      kocur w ogóle nie daje się dotknąć dziecku, woli odejsc niz dac sie
      pogłaskać, a kotka z kolei wali łapa z pazurami bez uprzedzenia
      (widziałam kilkakrotnie taką akcję i jedynie w stosunku do dziecka)
      w momencie gdy córka zbyt blisko podchodzi do sofy gdzie siedzi
      kotka. jesli ma ustąpic miejsca dorosłemu- nie ma problemu i
      dorosłego jeszcze nigdy nie podrapała. do tego kotka wysyła jeszcze
      sprzeczne sygnały dla dziecka, bo często sama podchodzi, łasi sie,
      ociera, nadstawia, a potem nie daje do siebie podejsc, jesli akurat
      sobie odpoczywa na tej sofie.
      Co pomogło u nas, to nieustanne przypominanie dziecku, a roczne juz
      powoli zaczyna to rozumiec, ze kotek nie lubi jak sie do niego
      zblizac i zeby dziecko samodzielnie trzymało sie z daleka od tego
      kota. u nas takie przypominanie działa, córka wie, ze Łapkę mozna
      głasakc tylko jak sama przyjdzie, a tak to z daleko. Nadal obrywa
      niestety, ale coraz rzadziej. pocieszam sie, ze jak trochę córka
      podrosnie, to kotka ustapi jej miejsca w hierarchii i w koncu nie
      bedzie bitew w kanapę. Kotki w każdym razie nigdzie nie oddamy,
      myśle, ze z tego doswiadczenia dziecko wyniesie nauke, ze ze
      zwierzętami trzeba ostrożnie, może to tez jej się kiedyś w zyciu
      przyda.
      • paulina.galli Re: Żesz cholera byłoby po oku... :( 06.02.09, 22:15
        mierzejka - dziekuje za ten post. utwierdza mnie w przekonaniu ze majac dziecko
        mozna podchodzic do calej sytuacji obiektywnie i rozsadznie smile
    • danusis dziękuję 07.02.09, 00:37
      dziewczyny, bardzo dziękuję za rady smile))
      najpierw spróbuję z feliwayem, może to odstresuje kotę
      • macarthur Re: dziękuję 18.02.09, 07:57
        się wypowiadałem w tym wątku że zwierzę to jednak zwierzę chociaż
        kot,i wczoraj sam doświadczyłem sytuacji jak w wątku,Ramzes chyba
        chciał mi okazać sympatię na Dzień Kota i mmnie przygarnąć łapką ale
        mu się tak pechowo dla mnie zgarnęło że mnie ciął pazurem przy samym
        oku.Nie dałem po sobie poznać zdenerwowania ale poobcinałem mu
        pazury w przednich chociaż zazwyczaj pozwalam mu zapuszczać długie,
        i wiem że nie lubi obcinania ale wczoraj chyba zdał sobie sprawę że
        popełnił gafę bo nawet wogóle nie protestował

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka