Lekarze

08.12.12, 14:45
Ktoś ma swoje zdanie? Merytoryczne?
Bonk i Białystok, ostatnie wpadki panów "jestem bogiem", wiem co robię, pan się nie zna..
opole.gazeta.pl/opole/1,35086,13003768,Bartlomiej_Bonk__Walcze_dla_innych_dzieci__WYWIAD_.html#MT
    • ewa9717 Re: Lekarze 08.12.12, 15:51
      forum.gazeta.pl/forum/w,615,140852263,140852263,Pomoc_prawna_czy_ktos_moze_mnie_pokierowac_.html
      To z innego forum. Pewnie są i w Polsce wspaniali lekarze, ale chyba takich jak z artykułu jest stanowczo za dużo. Ja mam własciwie chyba prawie same bardzo niemiłe wspomnienia z kontaktów z tą grupą zawodową.
    • tojabogdan niedoskolałych, a ściślej, beznadziejnych w swoim 08.12.12, 17:04
      zawodzie jest sporo. I to w każdym zawodzie.
      W zawodzie lekarskim popełnione błędy odczuwamy na własnej skórze, stąd też inny ich odbiór.
      W pełni podzielam pogląd, że wymagania wobec lekarzy winny być bardzo wysokie. Ale i też warunki pracy.
      W przeciwieństwie np. do niemiec, lekarze w polsce potrafili się zmobilizować i ich zarobki są całkiem znośne. Niestety, nie ma to żadnego przełożenia, albo jedynie niewielkie, na jakość. I to boli.
      Wielu uważa się coś lepszego (wypełniają misję!?), zachowują się, jakby pacjent byś dla nich, a nie odwrotnie, traktują pacjentów bez respektu, bez szacunku, jak natrętów, którym można nagadać, jednocześnie nie odpowiadając na żadne pytanie rzeczowo.
      • kapitan_marchewa Re: niedoskolałych, a ściślej, beznadziejnych w s 08.12.12, 19:22
        Inne spojrzenie:
        berberyslowo.blox.pl/2012/12/medialna-smierc-Bolka.html
        • ewa9717 Re: niedoskolałych, a ściślej, beznadziejnych w s 08.12.12, 19:46
          No inne, ale nie do końca, bo jakimiż kompetencjami wykazał się w takim razie lekarz rodzinny, choć i rodzice dziwnie bezmyślni, skoro rodzeństwo chłopca (a więc przynajmniej dwoje, jak sądzę) miało ostrą anemię w dzieciństwie...
          • tojabogdan oczywiście, że lekarz kierujący 08.12.12, 21:24
            ponosi napierw odpowiedzialność, ale jeśli dziecko trafiło już do szpitala, to, wobec niejasności diagnostycznych, bez wykonania morfologii nie powinno się zapisywać leków. Może i tak byłoby za późno. Ale to gdybanie.
            Znajomy lekarz, internista, stracił swego 18-letniego syna, bo nie przypuszczał, że ten, słabnący z tygodnia na tydzień, może mieć ostrą białaczkę. Lekarz posądzał go o lenistwo, kazał mu biegać, a gdy ten przewrócił się, było już za późno.
            • kapitan_marchewa Re: oczywiście, że lekarz kierujący 09.12.12, 07:03
              Morfologia przerosła fachowców? Tzn jej brak?
              Podejrzewam swojsko-polski dialog: "pani Zosiu, morfologia na cito". "Doktorze, ale mamy grudzień, NFZ już za to nie odda". "Ok, pani Zosiu, postaramy się zobaczyć co jest bez morfologii, skoro szpital nie ma kasy a NFZ nie zwróci za badanie. Lądujemy we mgle pani Zosiu, jesteśmy Polakami"
    • szyszkasosny Re: Lekarze 09.12.12, 08:36
      Mam całą listę pretensji:
      1.Lekarz (chirurg) w pogotowiu zamiast ratować matkę kardiologicznie i neurologicznie ( lub poprosić o konsultacje kolegów), kazał matce zrobić prześwietlenie czaszki, bo się przewróciła, a on podejrzewał nie wiem co. Zupełnie ignorował moje uwagi, że po udarze mózgu, że rozrusznik. W efekcie opóźnił o godzinę pomoc właściwą, a matka miała na wózku pod rentgenem migotanie przedsionków. I z powodu niedotlenienia mózgu kolejne zmiany neurologiczne.

      2. Córkę bolało coś bardzo koło serduszka - tak relacjonowała. Lekarka tłumaczyła mi, że to tak czasem boli w okresie dojrzewania. Na moją uwagę, że dziecko nie lubi się pieścić i jeśli mówi, że boli, to coś w tym niepokojącego, odpowiedziała, że widocznie teraz zaczęła się jednak pieścić.
      Poszłam prywatnie do kardiologa, który wysłał mnie na kardiologię dziecięcą. Dziecko miało zapalenie osierdzia i sporo płynu w worku osierdziowym. Przeleżało miesiąc w szpitalu.

      3.Postanowiłam "wziąć się za siebie", żeby na stare lata nie zostać pokrzywioną kaleką. Doszłam do wniosku, że chodząc do przychodni NFZ oszukuję sama siebie, że się leczę. Lekarz zaś oszukuje mnie, że mnie leczy. A może czeka na łapówkę i dopiero wtedy podejmie jakieś działania? Nie wiem.
      Sanatorium - a po co? Wyniki badań lekarskich (zapłaconych z mojej kieszeni) proszę wpisać do kartoteki (coby był w jednym miejscu komplet informacji o pacjencie) - można by.
      Pokazałam, jakie zabiegi sobie wykupiłam - lekarz skomentował- ooo, na bogato! Podejmuję dyskusję - pieniądze mi się skończyły i chciałabym jeszcze jedno badanie - ale po co?
      Po to, żeby zapobiegać zmianom i żeby później NFZ nie wydał na mnie 100 razy więcej na endoprotezy np.
      Do lekarzy to nie dociera - taki pacjent, który ma w miarę sprawne stawy i nie opuchnięte, a chce je leczyć i upiera się, że bolą, jest hipochondrykiem i upierdliwcem, zajmą się nim dopiero wtedy, jak zniedołężnieje.

      4. Kolega miał boreliozę i objawy, które okazały się być typowe ( tak powiedziała pani profesor od boreliozy później). W szpitalu naszym prowincjonalnym zdiagnozowano pęknięcie wrzoda, choć nic nie było widać na usg, lekarz powiedział, że widocznie jest w niszy - dlatego nie widać...Kolega dostawał leki na zgęszczenie krwi, żeby wstrzymać krwotok. W efekcie zrobił się zakrzep w nodze - spuchła jak balon, a opuchlizna nie chciała sklęsnąć. Wylądował ponownie w szpitalu, tym razem na chirurgii. Lekarze już się zaczęli namawiać i przygotowywać kolegę do amputacji tej nogi.
      Byłby stracił zdrową nogę, żeby nie to, że zaczęły się ujawniać widoczne zmiany neurologiczne - zrobił się agresywny, zbluzgał lekarzy, był pobudzony. Po dwóch miesiącach tułaczki po oddziałach szpitala ktoś wpadł na to, żeby wysłać krew na badanie w kierunku boreliozy.

      Mam takich historii jeszcze sporo. Nie lubię lekarzy - nie słuchają pacjentów, są najmądrzejsi na świecie. Pediatrzy ignorują matki, choć te najlepiej znają swoje dzieci.
      ********************************************************************
      Naturalność, to bardzo trudna do utrzymania poza...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja