Dodaj do ulubionych

Mam, zdobyłam...

07.05.04, 14:53
naklejkę na samochód "Gdynia, moje miasto". Poszukiwałam jej od paru
miesięcy, zazdrościłam posiadaczom.
No i okazało się, ze to takie proste..., trzeba było iść do UM, a tamtejszy
kiosk uczynił mnie szczęśliwszą :D

Teraz zdzieram stare PL i będę świecić po Polsce moją miłością :D
Obserwuj wątek
    • narysuj.mi.baranka Re: Mam, zdobyłam... 07.05.04, 15:42
      A ja w Warszawie patrzylam rozmarzona na plakat promujacy chyba 'Dni Morza' :)

      Kocham Gdynie.
      • windyga Re: Mam, zdobyłam... 07.05.04, 15:46
        narysuj.mi.baranka napisała:

        > A ja w Warszawie patrzylam rozmarzona na plakat promujacy chyba 'Dni Morza' :)
        >
        > Kocham Gdynie.
        >
        No, to sobie dziewczynki wejdźcie na strone www.gdynia.pl I w ogole z niej
        korzystajcie:))
        Plakaty pod hasłem Gdynia - otwarte miasto dla otwartych ludzi juz sa w całej
        Polsce. Zdajcie mi relacje , czy je widać. Bo jest ich w sumie aż 300
        (billboardy)
        • idid Re: Mam, zdobyłam... 07.05.04, 16:07
          No ja korzystam, panoramy oglądam, tapetki ściągam, informacje czytam....

          Co do billboardów to już jeden widziałam, ale niestety ktoś nie bardzo dobrał
          miejsce, bo wisi on na Pradze Północ, na jakimś obskórnym płocie. Na mnie i
          mojego męża jednak zadziałał, bo od razu go zauważyliśmy (no, ale my jesteśmy
          przypadkami szczególnymi, wszędzie Gdynię w Warszawie wypatrzymy).
          • narysuj.mi.baranka Idid, Ty tez mieszkasz w Warszawie i kochasz... 07.05.04, 20:44
            ... Gdynie?! :))) To cudownie! Ja wypatrzylam ten plakacik w wiacie
            przystankowej. Po prostu wyrosl przede mna a to haslo "Gdynia miasto otwarte
            dla otwartych ludzi" i w ogole caly tekst byly takie sympatyczne jak zefirek od
            morza w cieply, letni dzien.
        • 18kwie2004 widać, widać 10.05.04, 10:56
          natomiast czy taki marketing daje zamierzone efekty, to śmiem wątpić. Jakoś nie
          chce mi się wierzyć, żeby decyzje o umiejscowieniu inwestycji czy o zmianie
          miejsca zamieszkania były powodowane tym, co kto wyczyta na plakatach.

          Ozywiście nie mam żadnych danych na potwierdzenie mojej intuicji - typu badania
          przeprowadzone przez profesjonalną agencję, sprawdzającą na ile inwestycje
          gdyńskie ostatnich lat były rezultatem oplakatowania Polski. Więc tkwię w
          niepopartym niczym przekonaniu, że Gdynia wyrzuciła trochę pieniedzy w błoto.

          Bo przecież do tworzenia w kraju przekonania o wyjątkowości Gdyni nie trzeba
          akcji plakatowej - to wiedzą wszyscy i tak.
          • narysuj.mi.baranka Re: widać, widać 10.05.04, 22:28
            Wasnie zakwestionowales sens reklamy. Gratuluje. Napisz do wszystkich
            producentow, ze reklama nie ma sensu.
            Wyobraz sobie czlowieka, ktory bierze Gdybnie pod uwage, ale sie waha, nie moze
            podjac decyzji. Taki plakat, bardzo sympatyczny i sugestywny moze byc
            ostatecznym bodzcem.
            • windyga Re: widać, widać 11.05.04, 14:51
              narysuj.mi.baranka napisała:

              > Wasnie zakwestionowales sens reklamy. Gratuluje. Napisz do wszystkich
              > producentow, ze reklama nie ma sensu.
              > Wyobraz sobie czlowieka, ktory bierze Gdybnie pod uwage, ale sie waha, nie
              moze
              >
              > podjac decyzji. Taki plakat, bardzo sympatyczny i sugestywny moze byc
              > ostatecznym bodzcem.
              >
              >
              O to,to. Bo my wiemy, jaka jest Gdynia, ale wszechświat jeszcze niekoniecznie;))
            • 18kwie2004 ortodoksi vs awangarda 11.05.04, 22:34
              Za dużo gazu, drogi baranku, zdecydowanie za dużo. Za mało dystynkcji.

              Nie powiem żebym zaliczał się do ortodoksów, uważających że ATL ma sens
              wyłącznie w przypadku FMCG. Niechętnie lokuję się też w głównym nurcie,
              ograniczającym ATL (i BTL zresztą też) w zasadzie tylko do dóbr konsumpcyjnych.
              Ale aczkolwiek reklamy hut stali (pamiętacie? „Nazywam się Józef Jędruch i
              jestem z Colosseum”) były dość intrygujące, to jednak śmiem uważać takie
              eksperymenty za zdecydownie zbyt awangardowe.

              Doceniam sens kampanii skalibrownych na budowanie świadomości brandu (bo w
              sumie do takiej kategorii wypada chyba zaliczyć obie gdyńskie akcje reklamowe).
              Niemniej w przypadku inwestorów korporacyjnych jako grupy docelowej uważam, że
              lobbing jest 20 do 30 razy skutecznejszy niż reklama.

              Ale być może się mylę. Jak tylko zobaczysz gdzieś w Media i Marketing, Pressie,
              Briefie, Impakcie etc podsumowanie gdyńskiej kampanii dać znać, bardzo proszę.
              • narysuj.mi.baranka Re: ortodoksi vs awangarda 13.05.04, 18:04
                Ze co?
              • narysuj.mi.baranka Re: ortodoksi vs awangarda 13.05.04, 18:06
                To, co napisales to swiadoma nowomowa (nie powiem 'belkot'), taka stylizacja
                celowa, czy Ty sie tak wyslawiasz?
                • 18kwie2004 a jak myślisz? 13.05.04, 18:55
                  "To, co napisales to swiadoma nowomowa (nie powiem 'belkot'), taka stylizacja
                  celowa, czy Ty sie tak wyslawiasz?"

                  a jak myślisz?

                  Poza tym zdaje się chciałaś sobie fachowo porozmawiać o reklamie? Oni naprawdę
                  tak rozmiawiają... zerknij sobie do któregokolwiek z wymienionych przezemnie
                  wyżej tytułów.
                  • narysuj.mi.baranka Nie przypominam sobie wyrazenia takiej checi... 13.05.04, 20:31
                    Stwierdzilam tylko, ze reklama jest skuteczna, gdyz poprzedzaja ja badania.
                    Wiem troche o reklamie, choc nie posluguje sie nowomowa:)
                    • 18kwie2004 chętnie Ci przypomnę 13.05.04, 21:57
                      "Wasnie zakwestionowales sens reklamy. Gratuluje. Napisz do wszystkich
                      producentow, ze reklama nie ma sensu. Wyobraz sobie czlowieka, ktory bierze
                      Gdybnie pod uwage, ale sie waha, nie moze podjac decyzji. Taki plakat, bardzo
                      sympatyczny i sugestywny moze byc ostatecznym bodzcem."

                      Powyzsze jest wspaniałą szarżą, dowodzącą dobitnie że podejrzenia o
                      niebezpieczje przewagi analizy nad syntezą u mieszkanek planety Wenus sa
                      jedynie podłym wymysłem.
                      • narysuj.mi.baranka Re: chętnie Ci przypomnę 13.05.04, 22:08
                        Nie rozumiem Twojego komentarza. Zdaje sie, ze jest seksistowski. Bez
                        komentarza.
                        A w cytowanej wypowiedzi mojej nie widze zadnego wyrazu checi na rozmowy o
                        reklamie.
                        • 18kwie2004 bez wyrazu chęci 13.05.04, 23:41
                          "w cytowanej wypowiedzi mojej nie widze zadnego wyrazu checi na rozmowy o
                          reklamie"

                          drogi baranku na gazie, ten wątek jest o reklamie. Myślałem że jak się do niego
                          dopisujesz, to wyrażasz chęć.

                          Zwłaszcza, że kilka postów wstecz zabierałeś się za wykład do czego służy
                          reklama.

                          To co, chickening out?

                          Ale nie przejmuj się, każdy może stracić ochotę. Zwłaszcza jak mieszka na
                          sadybie.
                          • narysuj.mi.baranka Re: bez wyrazu chęci 14.05.04, 10:56
                            18kwie2004 napisała:

                            > Ale nie przejmuj się, każdy może stracić ochotę. Zwłaszcza jak mieszka na
                            > sadybie.

                            ???
                            • 18kwie2004 i bez wyrazów w ogóle 14.05.04, 11:59
                              "???"

                              !!!
                              • narysuj.mi.baranka Re: i bez wyrazów w ogóle 14.05.04, 12:29
                                Czlowieku, znak zapytania wyraza niezrozumienie zwiazku przyczynowo skutkowego
                                miedzy miejscem zamieszkania a 'utrata (rzekomej) ochoty' na cos.
                                • 18kwie2004 przypisy 14.05.04, 14:25
                                  "człowieku, znak zapytania wyraza niezrozumienie zwiazku przyczynowo skutkowego
                                  miedzy miejscem zamieszkania a 'utrata (rzekomej) ochoty' na cos"

                                  no cóż, zdarza się.

                                  Rozważę pisanie przypisów do swoich postów.
                              • narysuj.mi.baranka A tak poza wszystkim to, wybacz, ale ja tu... 14.05.04, 12:31
                                ... przychodze adorowac Gdynie. Przepychanki mnie nie interesuja. Mam tego
                                dosyc na innych forach. Oddaje Ci wiec 'zwyciestwo' walkowerem, cokolwiek tam
                                sobie wymyslisz.
                                • 18kwie2004 wybaczam 14.05.04, 14:32
                                  "przychodze adorowac Gdynie. Przepychanki mnie nie interesuja"

                                  na szczęście wszystkie posty są jeszcze na serwerze, więc rozwój wydarzeń można
                                  łatwo zrekonstruować. Być może zreszta zrobię mały ekstrakt.
                • windyga Re: ortodoksi vs awangarda 13.05.04, 18:58
                  narysuj.mi.baranka napisała:

                  > To, co napisales to swiadoma nowomowa (nie powiem 'belkot'), taka stylizacja
                  > celowa, czy Ty sie tak wyslawiasz?



                  Uff! Dzieki:))
                  Myslałam,że tylko ja jestem z jakiejś obcej planety i dlatego nie przyswajam
                  naszego 18kwie. Przynajmniej w ostatnim poscie. Jakos mi raźniej we dwie;))
                  • idid Re: ortodoksi vs awangarda 13.05.04, 19:20
                    Heh :D
                    Ja akurat zrozumiałam, bo skończyłam marketing na UG i dlatego łapię ten
                    slang :), ale inne wypowiedzi naszego kolegi są dla mnie trudniejsze...
                    • 18kwie2004 rad staratsia! 13.05.04, 19:29
                      staram się być tak niezrozumiały, jak to tylko możliwe.

                      Mianowanie na kolegę przyjmuję euforycznie; kałuże szampana zaraz przeciekną do
                      sąsiada na dół, a korki wybiją się do sąsiada na górze.
                  • 18kwie2004 a TEU to pies? 13.05.04, 19:32
                    "Myslałam,że tylko ja jestem z jakiejś obcej planety i dlatego nie przyswajam
                    naszego 18kwie. Przynajmniej w ostatnim poscie. Jakos mi raźniej we dwie;))"

                    a co tam z naszym bełkotem na temat bramownic, sztauerów, TEU i ro-ro? Może
                    pobełkotamy sobie jeszcze?
                    • windyga Re: a TEU to pies? 13.05.04, 23:21
                      18kwie2004 napisała:

                      > "Myslałam,że tylko ja jestem z jakiejś obcej planety i dlatego nie przyswajam
                      > naszego 18kwie. Przynajmniej w ostatnim poscie. Jakos mi raźniej we dwie;))"
                      >
                      > a co tam z naszym bełkotem na temat bramownic, sztauerów, TEU i ro-ro? Może
                      > pobełkotamy sobie jeszcze?
                      Masz racje - praktycznie wszystko,co ociera sie o ekonomię, produkcje,
                      technokratyczne problematy ;) jakoś (przynajmniej w Polsce) jest opisywane
                      językiem z innej planety - nudnym, drewnianym, nawet - bełkotliwym.
                      Wierzę, że nie staniemy sie ofiarą tych,pożal sie Boże standardów;))
                      • 18kwie2004 przeładunki na Drodze Mlecznej 13.05.04, 23:52
                        to co, zamiast młócić te TEU i ro-ro, może przedyskutujemy sobie znaczenie
                        Portu Gdynia na Drodze Mlecznej kategoriami psychoanalizy? "Port w Gdyni jako
                        ukryta sublimacja ojcostwa w wyobrażeniach pomorskich szesnastolatków" brzmi
                        chyba nieźle?

      • vitalia Re: Mam, zdobyłam... 07.05.04, 21:11
        Ja też mam taką naklejkę i faktycznie jest super.Wszystkim się podoba .
        • d.z Re: Mam, zdobyłam... 10.05.04, 08:50
          Jeden plakat znajduje się niedaleko mojego osiedla Gocław w Warszawie.
          Biorąc pod uwagę fakt, iż góruje nad przystankiem autobusowym (a tam nawet
          ekspresowe się zatrzymują i przyśpieszone) oraz, że nieopodal jest bazarek i
          pełno ludzi się szwęda:) a jeszcze jest niedaleko główna droga dojazdowa do
          osiedla (oś Saska - Egipska) to moim zdaniem jest w dobrym miejscu.
          • vitalia Re: Mam, zdobyłam... 10.05.04, 10:35
            Jadę na parę dni do Warszawki to się porozglądam z ciekawości,może
            znajdę.Bedzie miło jak zobaczę...
            • x2468 Re: Mam, zdobyłam... 24.05.04, 14:35
              Zauwazylyscie(liscie) te plakaty przypominajace o istnieniu Gdyni?To wlasnie o
              to chodzi.Aby istniala G.w Waszej(i nie tylko) swiadomosci.Jesli bedzie ona tam
              trwala,to juz jest wielki sukces.Jesli ktos na Pradze czy Sadybie pomysli o
              morzu,to najprawdopodobniej o Gdyni.Najwazniejsze nie pozwolic aby gdynie
              zapomniano.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka