Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wartość ofensywnego tenisa s&v Mischy Zvereva

    IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.02.17, 15:14

    którego okrzyknięto objawieniem Australian Open została szybko zweryfikowana przez grającego w prawdziwie klasycznym stylu ofensywny s&v Kennego De Sheppera w halowych warunkach szybkich kortów hard, którego prawdziwą wartość merytoryczną weryfikuje właśnie Mistrz Ryszard.

    wnioski są oczywiste:

    jeśli Ryszard bawi się jak z dzieckiem z De Shepperem, a ten odprawił w 2 krótkich Zvereva który męczył się z Murrayem, to Murray jest gorszy od Gasqueta i Zverev jest tylko trochę leszy od Murraya który nie ma żadnych atutów do pokazania i który wziął sobie na coacha najnudniejszego tenisistę sprzed lat.

    Obserwuj wątek
      • Gość: Luka Re: Logika pokrętna, wnioski też IP: *.dynamic.chello.pl 10.02.17, 16:27
        Misha Zwerew nie był żadnym objawieniem, tylko jednym z bohaterów AO 2017, a Twój sposób rozumowania, czy jak zwał logika, mocno pokrętne.
        Jak niby Mistrz Ryszard jest taki dobry, to niech wreszcie wygra z Murray`em, albo którymkolwiek z szesnastki. Nie mówię, że jest kiepski, bo nie jest, ale to żaden Mistrz, a że po mistrzowsku gra jednoręcznym bh, znaczy tylko tyle, że w tym zagraniu jest jednym z najlepszych i szkoda tylko że potrafi błysnąć tak rzadko i dopiero z De Shepperem.
        Mistrzostwo potwierdza się na największych salonach, czyli w szlemach, a nie w pakamerze, gdzie godna konkurencja w ogóle nie zagląda.

        Nie ma żadnego porównania i nic do rzeczy, kto z kim i jak wygrywa w 250 – tce.
        Trochę może mieć znaczenie jak kto z kim gra, ale tylko trochę i nie wiem dlaczego Shepper w jakimś peryferyjnym turnieju ma służyć za testera, czy wyrocznię.
        Coach nie ma być rozrywkowy, tylko kompetentny i dobry.
        • Gość: Wybitny Ekspert Re: Logika pokrętna, wnioski też IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.02.17, 17:16


          logika profesorska

          a kto powiedział że szlem jest jakąkolwiek weryfikacją jakości zawodnika?

          który szlem od 10 lat jest rozgrywany na szybkiej nawierzchni i w warunkach halowych?

          Andre Agassi uważał że ważniejsze są wyniki w Mastersach niż w Szlemach.

          WS to od lat test na wytrzymałość i wydolność organizmu a nawierzchnie i piłki tak zwolnione że RG z 2009 roku wychodzi do dziś na najbardziej ofensywny turniej.

          miarą umiejętności ofensywnych są turnieje w tym tygodniu a nie AO które jest rozgrywane w upałach bądź USO które jest rozgrywane w huraganach.

          niewiele takich turniejów już zostało, po tym jak zwolniono koszmarnie trawę, Bazyleę, Rotterdam, mamy nieliczne 250, a punktacja w tych turniejach to zwykła manipulacja faworyzująca bezpieczną grę na przebijankę. ci którzy są w niej najbardziej regularni nie mają powodu ryzykować ośmieszenia w turniejach słabo punktowanych, i mamy dzięki temu wreszcie ciekawe mecze. Memphis chyba też zwolniono w ostatnim czasie, co tam jeszcze zostało, Acapulco, Delray Beach, jakiś Gstaad i może Madryt ale szybsze powietrze to raczej tylko surogat.

          tylko jak Mistrz ma wygrać jak jest ciągle kontuzjowany i już dawno fizycznie wyczerpany a Murray omija szybie 250 czy 500. Queens to chyba jedyna okazja.

          co to jest godna konkurencja? Hewitt ad 2003? Ferrer ad 2013? Berdych? Murray no.1? Djokovic z wytrzeszczem oczu? Cilic który jak zajrzy przegrywa z każdym lepiej dysponowanym Kyrgiosem czy Brownem na szybszej nawierzchni? jak Rafa zagląda na trawę to odpada z Brownem dlatego "godna" konkurencja nie zagląda tam gdzie trzeba szybko grać i atakować a nie przebijać. albo gdzie innych atak to może być piłka kończąca.

          najlepsze mecze ostatnich lat były w 250tkach.

          co to znaczy dobry czy kompetentny? Murray daley pyka jak Radwańska
          • Gość: Luka Re: Logika pokrętna, wnioski też IP: *.dynamic.chello.pl 10.02.17, 23:00
            Gdzie zweryfikować jakość, jak nie w rywalizacji z najlepszymi.
            Nie trzeba się cofać 10 lat, w tym roku AO był rozgrywany na szybkiej nawierzchni.
            No i mówimy o tenisie ziemnym, nie ma powodów obetonować się na betonie.

            To, co ważniejsze powiedzmy, dla Agassiego, nie znaczy, że dla wszystkich i że jest wszech obowiązujące. W pewnym sensie można zrozumieć Jego punkt widzenia, bo w Mastersach z klucza konkurencja jest przynajmniej teoretycznie silniejsza, ścieżka krótsza, no i czasami może być łatwiej wygrać Szlema, niż Mastersa.
            Teoretycznie i praktycznie są w tym pewne racje, ale sporo i o wiele za dużo słabości.
            Miarą Mistrza jest doskonałość dzieła, które tworzy, nie tylko w jednym elemencie, nie tylko na hardzie, w hali, w idealnych warunkach, a tenis nie ogranicza się do umiejętności li tylko technicznych, czy ofensywnych, chociaż te zdają się być kluczowe i są najbardziej spektakularne. Tenis jest wyjątkowo wymagającym sportem, wiążącym i kompensującym w najwyższym stopniu predyspozycje i walory techniczne, fizyczne, psychiczne, charakterologiczne i osobowościowe.

            Godna konkurencja jest w stanie rywalizować na każdych proponowanych warunkach.
            Myślę sobie, że zarówno Djokovic, Murek, także w dużej mierze Rafa, popełnili grzech pierworodny, kompletnie zlekceważyli rywali, tylko dlatego, że dotąd za rywali ich nie uważali.
            Już Dziadzio Fredro mówił „Nadto pewności i ta pewność zgubi”
            Federer poza wszystkim innym, był w lepszej sytuacji, bo On już dokładnie wiedział, czego, po kim może się spodziewać i był wręcz perfekcyjnie przygotowany, również przez bardzo nudnego i zupełnie nie medialnego Ljubicica.
            • Gość: Wybitny Ekspert Re: Logika pokrętna, wnioski też IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.02.17, 00:18


              ale ja nie o Australian Open a o ofensywnych jakościach Mischy Zvereva i ich wyższości nad takimi Murraya i niższości pod De Scheppera.


              inna sprawa że AO Murray nigdy nie wygrał co udowadnia że jest to turniej ciągle bardziej prestiżowy od Wimbledonu o czym świadczą po dziś dzień wyniki Riosa i Gonzaleza na obu turniejach.

              żeby gra ofensywna była skuteczna musi być jakiś rodzaj okoliczności które wyrównują szanse dla takiej gry względem gry której nie można atakiem nazwać a atak ma najgorzej z grą z kontry oraz grą defensywną zgłębi kortu opartą na rzeźbieniu. reprezentantem tej pierwszej jest Murray Djok i Radwańska, a drugiej Nadal chociaż na pewno w większym stopniu był Canas czy Bruguera.

              mamy dziś dwa rodzaje nawierzchni - tępy hard, gdzie piłka odbija się od szorstkiego podłoża oraz odskakuje wysoko nie oddając zwłaszcza ślizgu i rotacji slajsujących. stąd na przykład zupełny zanik slajsowanego serwisu, a pojawienie się kicka który w latach 90tych prawie nie istniał. drugi rodzaj nawierzchni to nawierzchnia ziemna która nie różni się za bardzo od tego co było przed wiekami ale różnią się na ogół piłki które wzmacniają topspin, gra jest cięższa i rotacja może być potężniejsza, piła skacze wysoko i wolniej się odbija, wzrasta rola topspina. mączka ma ten walor że atak należy przeprowadzić od zera, a nie korzystać z tego co nakręci rywal. tak samo wygląda obrona. stąd niska wartość na mączkach Djoka i Murraya oraz żenująco wypada tam Radwańska, wiemy też jakie są losy na mączce Simona, Hewitta, czy gdzie dochodziła Jankowic i Woźniacka. piłka musi być zagrywana ciałem a nie wystarczy tylko sztuka przewidywania i rama która uderzenie 1000krotnie wzmacnia.

              turnieje hard i szybsza hala to jedyna szansa po strzyżeniu trawy na odwrót żeby szansa takich De Schepperów i Mullerów była równa. to że Lopez, czy Muller mieli w swojej karierze ćwierćfinały szlema czy półfinały Mastersa to jest w tych czasach rzecz wybitna. spójrz i zastanów się dlaczego kiedyś pewne turnieje wygrywał Ram, czy Dolgopolov czy Melzer ale przede wszystkim zobacz jak tam grał a jak gra w innych turniejach i jak wygląda bezradnie ta gra.

              predyspozycje i walory fizyczne - to wystarczy żeby spointować wyniki Murraya, Djokovica, Federera, i Nadala, z tą różnicą że ta 2 ostatnia gdyby nie one też miałaby ciągle coś do pokazania.

              Lendl kiedy zastanawiał się czy trenować Murraya spytał jak wygląda jego przygotowanie fizyczne i wydolność kondycyjna. sam tylko tym wyniki zdobywał, od niego zaczęła się właśnie ta zaraza.

              na AO nie było szybkiej nawierzchni. piłeczki dali szybsze niż w tamtym roku stąd jak widzisz odpadła rychło nasza najgorsza tenisistka a doszła tam gdzie doszła Miriana, siostry i mamy Vandeweghe, Dimitrova i Federera.

              nigdy nie byłem fanem Ljubicica, ale jednak kończyć i z bekhendu umiał - mało biegał. to zaleta, biegać można ale jak się gra w stylu Corii czy Riosa. nie dla przebijania
              • Gość: Luka Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.chello.pl 11.02.17, 19:36
                Mówimy o AO, ponieważ ofensywna jakość s&v Mishy Zwerewa urodziła się dopiero w tym Szlemie, w Australii, a właściwie w tym jednym meczu ze Szkotem.
                Wcześniej wcale nie dyskutowalibyśmy o zawodniku, który znany był wyłącznie jako starszy i niezbyt interesujący brat Saszy.
                Być może, poza australijskim wyczynem tego zawodnika, nie będzie więcej stosownych okazji do niego wracać, dlatego sugeruję daleko posuniętą wstrzemięźliwość, co do spektakularnych ocen kolejnych jego występów, a już na pewno nie ujmując niczego, nie jest to format gracza zdolnego zawojować świat jeszcze raz.

                Na pewno trudniej jest ofensywie przebić się w rywalizacji z grą z kontry, czy głębi kortu.
                To już sztuka, czasami tak prosta, że można tylko wzruszyć ramionami jak Mirjana, dziwiąc się, jak łatwo z pańcią poszło, a czasem można oszaleć ze szczęścia, jak Fed po finale z Rafą, bo tam nie było wcale łatwo, lekko i przyjemnie.
                To chyba lepiej, jak jest trudniej, jak tenis jest różnorodny i ubogacony, wszak jeden warunek, nie może być upierdliwie, tylko na przerzut i czekanie na błędy, tak zabija się tenis. Ale też nie wszyscy których wymieniasz, to mordercy. Niekiedy większymi mordercami są manipulatorzy przy nawierzchniach, piłkach i przepisach, to jednak oddzielny temat.

                Wszystko ma swój kres i się kiedyś kończy. Wiadomo było, że przyjdzie taki czas i tacy gracze, którzy znajdą sposób, by pogonić jak to nazywasz zarazę.
                Żeby było jasne, zaraza tkwi w sposobie myślenia, w podejściu do meczu, rywala, nie kreatywnym, prymitywnym sposobie zdobywania punktów, dokładnie jak Radwańska.
                Trzeba też pamiętać, że w swoim czasie nieprawdopodobną sztuką było przebicie się przez ofensywny tenis Federera i nie tylko, a to się wówczas tylko Nadalowi udało.
                Rafa zawsze, właściwie od początku /mimo, ze pozory wskazywały zupełnie inaczej/, był graczem poszukującym własnego sposobu na grę, pokonywanie rywali, poszukującym nowych rozwiązań i takim pozostał nadal.
                W powszechnym odbiorze była to wyłącznie gra siłowa, na wytrzymanie, zabieganie, a tak naprawdę, to tylko jeden z elementów i konwencjonalnych środków, spośród innych wcale niekonwencjonalnych, po jakie sięgał, kompensując często z nawiązką brak dotknięcia Boga. W odróżnieniu od wielu innych nie namaszczonych / Murek, Djok, Stan Man and company/, Rafa wybrał trudną drogę podążania w stronę Absolutu, z dobrodziejstwem inwentarza i zamkniętymi oczami akceptując wszystkie warunki.
                Wygląda, że ma jeszcze parę rzeczy na tej drodze do załatwienia, nie powiedział ostatniego słowa.

                Turnieje nie są tylko dla Schepperów i Mullerów, a wygrane kiedyś Rama, Dolgopolova, Millera, czy Melzera, nie muszą przekładać się na wyniki późniejsze.
                Chyba za bardzo jednowymiarowo ważysz przyczyny i skutki zdarzeń obiektywnie nieporównywalnych, inny czas, kort, bagaż doświadczeń, rywale i sto innych czynników, czy okoliczności.
                Każdy turniej i każdy mecz jest zupełnie inny.
                Trzeba ważyć, co wnosi ze sobą na kort zawodnik w meczu, który ma tu i teraz rozegrać i bynajmniej nie o żaden dosłowny bagaż tu chodzi, chociaż zdarza się, że torebka, torba, jej ustawienie ma znaczenie pierwszoplanowe.
                To już dawno przestała być gra z przyjemnością w roli głównej
                Jak nie włożysz, to nie wyjmiesz, tyle zniesiesz, ile wniesiesz.
                A teraz trzeba wnieść dużo więcej, niż jeszcze parę lat temu.
                Wszystkiego więcej, umiejętności, wiedzy, sprawności, woli, samozaparcia, wyobraźni, wiary i serca do gry.
                No, kto da więcej ?

                • Gość: Wybitny Ekspert Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.02.17, 00:04

                  zarazą nazywam przygotowanie fizyczne do gry która powinna opierać się o walory techniczne, które wzrosło wprost proporcjonalnie do rozwoju wolnych nawierzchni i piłek do tego odskakujących coraz wyżej więc relatywnie łatwiejszych łatwiejszym sprzętem do odegrania.

                  jeśli rywal do wszystkiego dobiegnie bo zdąży a zagranie nie odbija się nam zgodnie z zagraniem i jego zamiarem przestajemy atakować bo piłka nie dość że wraca to jeszcze często szybko wraca jeśli to jest stosunkowo płaska kontra. jeśli piłkę trudniej jest ściąć czy zagrać płasko bo wzmacniana jest rotacja awansująca a nie inna to rzadziej idę na siatkę, tym rzadziej jak kozioł idzie do góry zamiast gasnąć czy ślizgać się na nawierzchni. sens jest jedynie amortyzować i gasić woleja. w związku z czym spójrz jak w latach 90tych zagrywany był wolej przez woleistów, w 90% była to piłka długa i penetrująca. dziś w mniej więcej odwrotnej proporcji jest to piłka zamortyzowana i zagrana na zasadzie stopa. długi wolej ograniczył się już praktycznie do debla.

                  dlaczego mecze zawodników niższych są dużo bardziej urozmaicone i ciekawsze? bo każdego można skończyć szerszą paletą broni, można rozprowadzić ale potem jednak zdobyć bezpośrednio punkt. to nam jedynie zostało, bo resztę zabrało zwolnienie nawierzchni i piłek. jeśli duży rywal jest przy każdej piłce jak Nadal czy Federer Djok czy Murray nie mam go jak zabić, pozostaje walenie na maksa siły i prędkości albo poprzestanie na utrzymywaniu piłki w korcie i gra na wyniszczenie. dlatego pozostaje nam czołówka przerzucaczy albo Raoniców którzy zaczynają od 220 podanie.

                  Federer nie wgrywał grą ofensywną tylko kryciem kortu i najlepszym przygotowaniem, tak jak Nadal Djok później Murray i możemy do tego dodać Corię. najskuteczniejsi zawodnicy swoich czasów - najsprawniejsi - najbardziej regularni i niezniszczalni. dodatkowo Coria miał geniusz taktyczny i fantazję w grze na wymiany lekkie i często wieczne, Federer umiał atakować i grać ofensywnie ale nie to budowało ich pozycję. Federer nigdy nie zagrywał w linię! w przeciwieństwie do Corii który grał wolniej ale za to precyzyjniej.

                  Federer nigdy nie był mistrzem gry najbardziej ofensywnej, taki tenis nazywamy allroundem. Federer był pokazywany jako wzór pracy na nogach a nie mistrz najostrzejszych zagrań w przeciwieństwie do Gonzaleza.

                  • Gość: Luka Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.17, 09:34
                    Potrafisz zaskoczyć...

                    Tak było.. Federer nigdy nie grał w linie, wolał i potrafił inaczej, bezpieczniej, bardziej w zgodzie z własną naturą.
                    Może brak tego pierwiastka sprawiał, ze Jego tenis przynajmniej dla mnie, nie był aż tak fascynujący, jak w powszechnym odbiorze.
                    Może dlatego zaskoczył w finale z Rafą, przekroczył kolejną granicę w czasie, w którym nikt tego się nie spodziewał, najmniej ..On sam.
                    Przeszedł długą drogę, żeby na ten kort, tak dużo wnieść.

                    Rozebrałeś co trzeba na czynniki pierwsze, do gołej kości.
                    Właśnie za ten geniusz taktyczny, fantazję i odwagę uwielbiałem Corię i trudno pogodzić się, że właśnie z nim, los obszedł się tak niewdzięcznie.
                    Jak dla mnie, to właśnie Coria, jak nikt wcześniej i później, uosabiał w pełnym tego słowa znaczeniu, ideał tenisisty.

                    Prędkość piłki zawsze będzie miała większą szansę w konkurencji z nogami, na każdej nawierzchni. Jeszcze trochę zaawansowanej techniki, wykorzystanie geometrii kortu i ta precyzja, o którą biega najbardziej.
                    Piłka ma to do siebie, że nawet jak mięknie, to się w przeciwieństwie do nóg, nie męczy, pozostaje jeszcze rączka i główka, która ma kluczowe znaczenie.
                    Główka może zdziałać cuda, wyzwolić ukryte głęboko moce talentu i pokłady energii, czasem z wielkiego marzenia, niekiedy ze strachu przed upokorzeniem.
                    Może tak właśnie było w meczu Mishy z Murkiem. Pamiętał niedawny mecz z Rafą, miał podstawy bać się kompromitacji ze Szkotem, to moment, w którym wszystko stawia się na jedną kartę, zdaje się na instynkt, nie kalkulację, czy myślenie.

                    Takich i innych bohaterów w tym Szlemie było więcej.
                    Niektórzy urodzili się na jeden tylko mecz, inni na dłużej, to z nimi będziemy jeszcze wiele razy wracać do tego niesamowitego Szlema
                    • Gość: Wybitny Ekspert Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.02.17, 22:18

                      jak to zaskoczyć, zawsze mówiłem że Rios Coria i Gonzalez byli lepsi od Federera.

                      a Coria grał najbardziej podobnie do Riosa tylko to była wersja tego tenisa defensywna.

                      a że ofensywa jest wartościowsza to należy bardziej cenić Riosa który grał w czasach kiedy taktyka z głębi kortu była mniej opłacalna.

                      • Gość: Luka Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.17, 13:13
                        Coria został urodzony do tenisa, a tenis został stworzony z myślą o takich jak On.
                        Poza naturalnym talentem wyposażony był w naturalną szlachetność, którą emanował nie tylko na korcie, taką ma jeszcze Rafa, Del Potro, Venus, Szarapowa, Kerber, niewielu innych. Takiej brakuje Federerowi.
                        Roger był jednym z nielicznych, albo jedynym, przeciwnym wprowadzeniu sokolego oka, bo sam oko ma świetne i doskonale wiedział, jak wiele korzystał na braku takiego systemu.

                        Nie podzielam diagnozy o wersji defensywnej.
                        Jego sposób gry wynikał z czystej miłości do gry, chęci rozgrywania punktów, nie prostego zdobywania. Podobnie Rafa i to jest jedyny powód, dla którego serwis Rafy był tak zaniedbywany przez długie lata kariery. Teraz, jak zdrowie musi oszczędzać stara się to nadrabiać.
                        Tenis Corii uosabiał wszystko, co w tenisie najwspanialsze, niebotyczny poziom sztuki tworzonej talentem, instynktem, przyprawionej intelektem i oceanem pasji z jaką tworzył niezapomniane spektakle.
                        Forma jego dzieła zamykała się w jedynej w swoim rodzaju, naturalnej, nie wypracowanej, czy demonstrowanej elegancji, komponującej się idealnie w formule tego sportu.

                        Poza wszystkim, warto zauważyć, że tenis Corii, Blake`a, Riosa, Gonzaleza, czy innych znaczących graczy, to był ich tenis, ich gra, ich taktyka. To była ich autorska kreacja, nie wspomagana sztabem doradców, konsultantów, czy innych pomagierów. Oni sami wiedzieli jak chcą grać i co chcą grać.
                        Jak pańcia mówi do swojego trenera, że nie wie co ma grać, a jakaś nawiedzona kibicka pisze, żeby była chociaż przez jeden dzień numerem jeden i wygrała szlema, to myślę, że najwyższy czas co poniektórym przywitać się z rozumem, bo lód na głowę już nie wystarczy.

                        Moim zdaniem najbardziej wartościowy jest pomysł na grę i filozofia gry, jaka przyświeca tenisiście. Pomysł może być albo prymitywny, jak u pańci, bo innego nie zna, albo kreatywny i tu akcenty mogą być różnie rozłożone i u graczy znaczącego formatu takie są.
                        Można punkty zdobywać samym serwisem, ale samym serwisem nic wielkiego się nie ugra.
                        Można się bronić i przebijać wszystko, to nie jest największa sztuka, ale taką sztuką na championa się nie wybijesz, co najwyżej utrudnisz innym.

                        Tenis jest przebogatym w środki sportem, dającym ogromne możliwości kreacji, tylko do kreacji potrzebny jest talent i umysł. Bez wielkiego talentu, umysłem i pracą można wykrzesać i osiągnąć wiele, ale umysłu i pomysłu nie zastąpi żaden, nawet największy talent.


                        • Gość: Wybitny Ekspert Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.02.17, 17:54

                          jeszcze nie wymieniłeś młodego Gasqueta lat 20-22. nie wiem czy to ta kokaina ale teraz to jest tego tenisisty wrak.

                          a najbardziej niedocenianym tenisistą moim zdaniem z tej generacji (Corii) jest Tommy Robredo. w sumie bardzo zbliżona taktycznie gra, chociaż technicznie w stylu bardziej hiszpańskiego "Federera". w 2006 Tommy grał bardzo wysoki poziom tenisa, jak zwykle na jakości potem odbyła się kondycja fizyczna.

                          zgadza się że mentalnie Coria uosabiał coś unikalnego, ale myślę że wyżej oceniałbym zawodników z tym błyskiem szaleństwa w oku, którzy w przypływie geniuszu są w stanie zrobić piekło na korcie, to potrafił Rios, Gonzalez, momentami w jakimś stopniu też Massu z mniejszym talentem, Corii tego przebicia trochę brakowało, w związku przy całym jego bogactwie tak j ak właśnie Robredo, pozostaje tenisistą nie tyle jednowymiarowym ile nie aż tak wielowymiarowym jak Rios, Gonzalez, ale też choćby Arazi (z racji lewej ręki chyba ten będzie najbliższy Riosowi). z innego stylu taki hardcor na korcie umiał też zagrać Agassi, ale jego tenis był z gruntu nieustannie intensywny i agresywny.

                          nieliczne podobieństwa widzę w tej chwili w grze Thiema i Kyrgiosa, ale to są na razie jakieś promile. raczej przypominają fale Tsongi, niż te rozgrywanie bezkompromisowe i radykalne które proponowali Chilijczycy, nawet jak grali rzadziej. też pewne fale natchnienia miewał i Federer, ale jednak było to zawsze jakoś takie za mało agresywne, za bardzo rotowane.

                          w tenisie pań chyba tylko w ostatnich latach Schnyder, i Serena, momentami Schiavone, i Henin ale tu już bez tego zabójstwa w umyśle.

                          • Gość: Luka Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.17, 22:30
                            W tenisie Agassiego było coś trywialnego, niemal prostackiego, w odróżnieniu od wszystkich pozostałych, o których mówimy.
                            Czy tenis Gonzaleza był bardziej wielowymiarowym od Corii, nie wydaje mi się.
                            Coria potrafił zagrać wszystko i to wszystko grał niebanalnie.
                            Robredo do Corii przystawał bardziej, tu można doszukać się pewnej spójności, chociaż tenis Corii był bardziej wyrafinowany. Nie było tam błysków szaleństwa, ale w tej jak to nazywasz wersji defensywnej, był błysk intelektualnej penetracji i bardzo wyrafinowanej finezji.
                            Serce bolało, jak taką akcję, kończył banalny kiks, a tak bywało.

                            W Thiemie niby coś tam drzemie, ale póki co, za słaby charakter, żeby coś wielkiego się z tego urodziło, ścieżka też trochę szemrana.
                            Kyrgios ma w genach wszystko co trzeba, może nie na Boga, ale Króla na pewno i to ma nawet w nadmiarze. Tylko co z tego, jak ma totalnie zdezintegrowaną osobowość i nie wiadomo, czy to wogóle jest do poskładania.
                            Będą próby, będą fale, coś się może uda, ale to ciężki przypadek i szkoda.
                            • Gość: Wybitny Ekspert Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.02.17, 01:01

                              ??????????

                              oczywiste jest że tenis Gonzaleza był bardziej wielowymiarowy niż Corii - tenis stricte defensywny albo stricte ofensywny, albo stricte wypośrodkowany albo stricte rotowany, albo stricte płaski jest bardziej zawężony niż tenis w którym może się pojawić wszystko. oczywiście wszystko po trochu ale nic do końca to też jest nie to o co chodzi. Coria nie miał w swoim tenisie płaskich zagrań, przyspieszeń na maksa, czegoś takiego jak ryzyko dla ryzyka, albo chęć zniszczenia, mało kiedy piłkę uderzał - w zasadzie trudno było u niego znaleźć coś takiego jak agresja. Gonzalez potrafił rozprowadzać, potrafił wszędzie zagrać slajsem jak i każdym slajsem jak i piłkę zabić jednym uderzeniem wszędzie i z każdej pozycji. akcje wolejowe Corii bardzo ładne, ale miękkie, Gonzalez miał i wolej ofensywny i te delikatne i drivy kończące. Gonzalez piłkę wprowadzał rotacyjnie jak i serwował płaskiego asa. Gonzalez umiał atakować na trawie i w hali, i grać jak argentyńczycy na mączce czy jak taki Horna czy Puerta. Gonzalez potrafił zagrać 10 winnerów z rzędu przy swoim serwisie i returnie. grał płasko jak i topspiny odbijające się wysoko i nurkujące. Coria był wielkim strategiem ale mniej urozmaicał grę. różnica między nimi była taka, że Coria pewnych elementów nigdy nie stosował, a Gonzalez preferował ryzyko i agresję, ale grał dużo więcej niż Coria jeśli chodzi o różne i zaskakujące rozwiązania. być może mniej zaskakiwał w długich wymianach z głębi kortu wyborami zagrań ale przecież nie tylko do ponad 10 odbiciowych punktów tenis się sprowadza. w stosunku do Riosa to inna sprawa, jego tenis też był mniej agresywny ale i płaskie zagrania i agresywne i przyspieszenia i różnorodność wprowadzał na pewno nie mniejszą od Gonzaleza

                              tenis Agassiego był bardziej jednowymiarowy tak jak mówimy ale miał w sobie gen zniszczenia, czyli wchodził na poziom takiego grania że był nie do powstrzymania, i zarówno jeśli chodzi o intensywność i tempo zagrań jak i plasowanie i rozstrzelanie z każdej pozycji rywala. środki były prostsze, to prawda

                              Robredo był bliższy w stylu Corii, bo tempo wolniejsze, więcej długich wymian, brak zagrań kończących jeśli chodzi o taką żywiołową agresję. jednak dla mnie najlepszy zawodnik to taki, który umie wejść na taki poziom w którym jest nie do pohamowania i rywal kim by nie był nie ma w tym momencie nic do powiedzenia. nie widziałem w tenisie Robredo i Corii takiego szaleństwa, co nie znaczy że nie było nigdy jakiegoś pierwiastka.

                              Thiem nie ma słabego charakteru, na razie nie ma w sobie takiego oczekiwania żeby niewiadomo ile zdobywać. natomiast u Thiema da się wyłapać te momenty kiedy dochodzi do totalnego spustoszenia

                              u Kyrgiosa jest ta sama sprawa poza tym Kyrgios mówi że nie lubi wygrywać i to jest dobra postawa bo to znaczy że nie da się jego wyników zweryfikować

                              • Gość: Luka Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.17, 16:46
                                Pytanie zasadnicze, czy agresja, chęć zniszczenia, albo ryzyko tylko dla ryzyka jest w tenisie wartością nadrzędną.
                                W moim przekonaniu nie, bo jest tylko jednym ze środków, a środki każdy dobiera sobie wedle uznania, potrzeby, zgodnie z własną filozofią gry i osobowością.
                                Nie każdy musi być żądny krwi, upokorzenia rywala, zabijania.
                                Tenis został pomyślany jako gra dla dam i dżentelmenów, tacy nie muszą pieczętować swojej wyższości, czy poprawiać samopoczucia przy pomocy wbijania gwoździ, czy zabijania.
                                Tacy też nie poddają się niekontrolowanym emocjom w żadnej sytuacji i za żadną cenę. Agresja sama w sobie nie jest walorem i trudno jej brak interpretować w formie zarzutu.
                                Mnie na przykład ta miękkość Corii, to subtelne malowanie jak nazywasz, wręcz urzekało. Teraz też wolę tenis Del Potro, niż Djokovica, chociaż nie dla wszystkich ta różnica musi być w tym aspekcie tak czytelna.
                                Chyba istotniejsze jest to, na jakim pułapie się gra, czym i jakimi limitami posiłkuje, wygrywa, jakie optimum, ekstremum osiąga, przekracza.
                                Tak się buduje realną, nie statystyczną wartość dzieła i jego autora.

                                • Gość: Wybitny Ekspert Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.02.17, 18:47

                                  jakiś zniewieściały jesteś.

                                  miękkie wypatroszenie rywala i ośmieszenie winnerem 50 na godzinę też jest rodzajem agresji i daje złośliwą satysfakcję

                                  jeśli tenis to walka to dzieło powinna wieńczyć Apokalipsa dla rywala

                                  ktoś kto nie potrafi na korcie rozpętać piekła jest dla mnie niezbyt godny zainteresowania

                                  robił to też Coria, jednak inna była tego skala i forma

                                  nie wiem czy chcesz powiedzieć że Del Potro gra łagodniej od Djokovica

                                  agresja jest wartością nadrzędną, inaczej onanizować się patrząc na Simona i Radwańską

                                  urzekało tylko gdzie była przeciwwaga?

                                  • Gość: Luka Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.17, 23:04
                                    No i sam przyznajesz, że to jak nazywasz piekło, Coria też robił, tylko w innej formie.
                                    A ja cały czas nadaję, że mnie do tego sportu pasuje właśnie ta inna forma twórczej ekspresji.
                                    Przytoczyłem przykład Del Po, bo On gra znacznie ostrzej od Djoka, ale robi to w bardziej miękkiej, czy gładkiej formie. Ma dystans do wszystkiego, co się dzieje na korcie, do siebie, rywala, wyniku, nie napina się, nie zieje ogniem, nie zabija wzrokiem, nie epatuje mimiką, nie rozdziera koszulek. On ma po prostu klasę, której nigdy nie miał Rios.

                                    Coria miał piekielnie silny charakter, temperament, ekspresję , tylko sprzedawał to wszystko w bardziej wyrafinowanej, eleganckiej formie i dla mnie ten sposób gry jest bardziej atrakcyjny, bo w niej można dużo się dopatrzyć i dużo znaleźć.
                                    Nie każdemu, nie zawsze, chodzi o to, by złapać króliczka, ale by gonić, gonić go.
                                    No właśnie, skąd my to znamy ?
                                    • Gość: Wybitny Ekspert Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.02.17, 00:01


                                      po tym komentarzu zaprzestaję dyskusję.

                                      zresztą co tu dyskutować nawet gdyby nie było tego komentarza o Riosie jak mieszasz mimikę z grą

                                      Rios miał największą klasę i nigdy nie robił nic ze swojej gry, odnosił się do wyników z lekceważeniem a najlepsze zagrania kwitował wzruszeniem ramion bo były dla niego oczywiste i naturale

                                      Coria miał też ciekawy charakter, brakowało tylko czegoś do absolutu w jego grze i tylko tyle. dla mnie około top5


                • Gość: Wybitny Ekspert Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.02.17, 00:07

                  acha, nie twierdzę że allround jest zły, taki tenis cenię sobie najbardziej i najwybitniejszym jego pierwszym przedstawicielem był Rios właśnie. ale powinny być zapewnione warunki do gry bardziej agresywnej bo inaczej mamy nudne wymiany i grę na przebitkę w czołówce.

                  • Gość: Luka Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.17, 16:47
                    Rios grał tenis jedyny w swoim rodzaju i faktycznie robił to w sposób absolutnie zachwycający. Jego kopii nie będzie, nie ma takiej opcji.
                    Nie zakodowałem znaczącego podobieństwa w tenisie Corii, może poza jakimś odlotem, w stronę absolutu.
                    To były skrajnie różne osobowości, które odciskały się we wszystkim, co działo się na korcie.
                    Tak samo zresztą jak tenis Blake`a , czy Roddick`a.
                    Paradoksalnie, tylko Andy, grając najmniej urozmaicony tenis sięgnął po Szlema, wydarł go wielkim sercem do gry.
                    To były takie czasy, że w tenisa nie grało się dla wielkich pieniędzy, bo takich wtedy nie było i grało się trochę obok innych spraw.
                    Grali w większości pasjonaci, fascynujący się tym sportem, nie było produkcji mistrzów drugiego sortu.
                    To były piękne czasy i całe spektrum kapitalnego tenisa.
                    • Gość: Wybitny Ekspert Re: Kto da więcej ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.02.17, 18:02

                      Rios grał najbardziej zbliżony tenis taktycznie i artystycznie tyle że bardziej agresywnie. wygląd zmieniała lewa ręka - zresztą zapytaj Riosa. też te osobowości nie są tak różne jak by się wydawało, poza tym że Coria nie był tak niegrzecznym chłopcem.

                      takie wymanewrowywanie z głębi kortu w stosunkowo wolnym tempie i rozgryzanie przeciwników w grze pozycyjnej ze zwodami i ukrytymi uderzeniami stosowali tylko ci 2. przeciwnik nigdy nie wiedział co jeden i drugi uderzy. z tą różnicą że Coria malował, Rios w tym malowaniu był bardziej ekspresyjny, ale też mniej przewidywalny - chociażby w przejmowaniu inicjatywy

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka