Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Dos Fernandos!

    IP: *.nycmny.east.verizon.net 02.02.09, 02:31
    Gość portalu: tenisista napisał(a):

    > że Gonzalez wreszcie udowodni na prawdę wielką klasę jaką ma - to tenisista
    formatu Agassiego, Federera, Nadala, Blakea, Samprasa, >można się kłócić o
    niuanse, detale - ale poziom ten sam,

    Ja nie wiem,dlaczego Ty nie widzisz osobowosci poza talentem??????
    Przeciez Tsonga do niczego nie dojdzie ,mimo ze to wielki talent,bo do
    sukcesow potrzebna jest praca a nie szpan.To samo dotyczy Gonzalesa!
    Czy Ty nie widzisz,jaka on ma fryzure?
    Dla niego najwazniejsze jest dobrze wygladac,a rezultaty sa sprawa poslednia.
    A teraz spojrz na Fernando Verdasco.
    Facet ma lepsze warunki fizyczne niz El Bombardero de la Reina.
    Wlasnie dzieki Nadalowi Verdasco wyskoczy na same szczyty meskiego tenisa,tak
    jak to zrobil Rafa.
    El Bombardero nie ma wokol siebie takiego kumpla i wzoru do nasladowania i
    trenowania.
    Poza tym Bombardero ma 28 lat i powoli bedzie sie zwijal,a Verasco ma 25 i
    2009 bedzie jego rokiem.
    Jesli Verdasco na twardej nawierzchni,ktora nie jest jego specjalnoscia gra
    niemal jak najlepszy na swiecie,to kto mu da rade na innych nawierzchniach?

    > nagle udowadnia swoją klasę, ma miesiąc, czasami kilka turniejów w
    > sezonie świetnej gry. jest tenisowym bogiem, typowym czarnym >koniem. i mija
    kilka miesięcy, i nic z tego nie wychodzi.

    Bo byc z Europy a byc z Chile,to dwie zasadniczo rozne sprawy,szczegolnie ze z
    Hiszpanii pochodzi najlepszy na swiecie gracz.
    Czy ktos by slyszal o Urszuli Radwanskiej,gdyby nie Agnieszka Radwanska?

    > nie jest w stanie pociągnąć regularnej gry.

    Bo sukces zalezy w 90% od pracy i warunkow fizycznych,a w 10% od talentu.
    Nie tak dawno mowilo sie,ze to niemozliwe by specjalisci od gliny,zaczeli
    wygrywac Wimbledon! Przypominam sobie meki I.Lendla.
    No i g.... prawda.
    Specjalisci z gliny przeniesli sie na twarde korty i gromia jak chca Federerow.
    A przeciez bylo kilku specjalistow od Wimbledonu i twardych,ktorzy NIGDY nie
    wygrali RG. Chocby BB.

    > choć Verdasco może coś zdziała - jeśli by utrzymał formę,

    Verdasco bedzie gral tak jak Nadal i nie bedzie odpuszczal zadnego duzego
    turnieju.
    Teraz ,jak juz na powaznie zadal sie z Ivanovic,to bedzie wiecej mogl.
      • Gość: tenisista szanowny Macieju, dziękuję że z uwagą czytasz moje IP: *.chello.pl 02.02.09, 19:03
        mądre posty i słusznie zauważyłeś, że moim ulubieńcem jest Fernando Gonzalez. a
        w ogóle kocham tenis chilijski. naród chilijski. bo jest to naród romantyków,
        ludzi z charakterem i duszą, oraz prawdziwych mężczyzn. mieliśmy 3 postacie w
        męskim tenisie z Chile : Marcelo Rios, Fernando Gonzalez, i Nicolas Massu.
        Marcelo Rios był czarnym księciem tenisa, był jego mrocznym i demonicznym
        bohaterem. tenisista który w sumie zawsze trzymał się z boku, i atakował od
        tyłu, a jednak był BOHATEREM! to największy geniusz - rzeczywiście warunki
        fizyczne gorsze, tym większy szacunek. Nicolas Massu - wampir. wygrywał "głową"
        i atakiem, siłą gry, był deminiczny - człowiek demolka :), wiele z Gonzalezem
        zawdzięczają Riosowi. ale Massu, nie był wielkim talentem, i rzeczywiście
        wszyscy w 3 pakowali większość energii w uroki życia oraz swoją męskość - w
        panienkach ;) (przynajmniej tak się mówiło), niż w tenis.

        to prawda, że Fernando Gonzalez największą wagę przywiązuje do tego JAK zagra w
        tenisa, oraz JAK w ogóle żyje, i KIM jest, a nie do tego żeby wyciułać mecz czy
        wygrać punkty. dlatego jego gra jest FANTASTYCZNA, a postawa romantyczna, co nie
        równa się skuteczna. dlatego to WIELKI tenisista, który jest w stanie
        zaryzykować prywatną korzyść, i ranking, punkty, pieniądze z meczów, czy tytuły
        na rzecz JAKOŚCI i ATRAKCYJNOŚCI gry jaką prezentuje. ale też dlatego, wypala
        się na poszczególnych meczach a dziś się wypalił chyba już - a właściwie z rok
        temu, w ogóle i nie wróci do tych najlepszych momentów w swojej grze. jest coś
        za coś. Fernando Gonzalez jest najbardziej atrakcyjnym i męskim zawodnikiem w
        dzisiejszym tourze, więc dlaczego atakujesz go za fryzurę? właśnie w tym tkwi
        jego wielkość! że dba o cały styl i cały tenis, a nie tylko o wygranie punktów.
        to prawda, że pewnie Gonzalez za wiele nie pracował na swój sukces, to pewnie
        prawda, że Verdasco może być bliżej w tych sprawach Nadala. więc kto wie - może
        będzie skuteczniejszy? życzę mu tego, aczkolwiek powtórzę raz jeszcze, widziałem
        kilka lat temu Verdasco w meczach takich jak na przykład mecz z Murrayem, na
        przykład 2 lata temu na trawie. i grał przynajmniej na poziomie najlepszego
        Lopeza. a był tam 40 czy 60. nie widzę żeby jego poziom gry się zmienił,
        natomiast na pewno zmienia się determinacja, może kondycja, może motywacja.
        wydaje mi się że nie pokona Nadala, bo Nadal gra bardzo podobną techniką, i
        pasują sobie nawzajem. pamiętam mecz Nadal - Verdasco z RG poprzedniego roku, to
        był całkiem wyrównany mecz - chyba Verdasco urwał coś koło 3 gemów w 3 setach.
        wydaje mi się że zawsze kondycja i taki prosty "muszę wygrać" charakter Nadala,
        wygrają z Verdasco, bo Verdasco to taki Nadal - bardziej do siatki, i mocniej,
        płasko odbijający, a w tej grze moim zdaniem zwycięży defensor, zwłaszcza na
        ziemi. być może trawa czy korty twarde, tu Verdasco może zagrać na poziomie
        zbliżonym do Nadala (jeśli chodzi o skuteczność).

        Tsonga? Tsonga grał tak jak i Verdasco, praktycznie tak samo jak miał lat 20,
        jak i teraz. wzmocnił się, ograł, jego styl się nie zmienił, to prawie ten sam
        zawodnik. właśnie taki tenis otwarty, na luzie lubię, nie sądzę żeby Tsonga nie
        trenował, i tak wolę żeby tak grając przegrywał niż zmieniał podejście i żeby na
        przykład wygrywał kosztem STYLU w jakim gra teraz. Rios, najlepszy był kiedy
        wygrywał i przegrywał 2 lata temu przed wejściem na szczyt. to był tenis
        ODWAŻNY. potem zaczęło mu zależeć na nie tyle pokazaniu się, i najlepszej gry,
        którą koneserzy tenisa wspominają do dzisiaj, ale na NUDNYM WYGRYWANIU, kiedy to
        owszem, geniusz było widać - ale jednak skuteczność zastąpiła wielką pasjonującą
        grę.

        a co do mertitum - wydaje mi się że Verdasco jest przypadkiem podobnym do
        Gonzaleza, 2 lata temu Gonzalez miał lat 26, Verdasco ma 25, co to za różnica,
        Gonzalez teraz oczywiście już nie wróci do tej gry sprzed 2 lat na długo, choć
        może jeszcze pokaże kilka tej samej klasy meczów. Verdasco ma czas jakieś 2
        lata, ale dużo już takich przypadków widziałem. z Aną to na razie chyba
        wyładowuje złe emocje w "wyniszczającym" tenisowym stylu, ale taka mobilizacja i
        motywacja nie potrwa pewnie za długo :) ale to ciekawy kolejny przykład, że
        tenis trochę "desperacki" i "radykalny" jak na zawodnika jest tym, który robi
        największe wrażenie. a nie ten normalny, spokojny, umiarkowany, codzienny, i
        cierpliwy. tylko moim zdaniem on się może pojawiać w zrywach, widzisz przecież
        że Verdasco chce coś udowodnić :)

        to właśnie bardzo mi się podoba - najważniejsze jest jak tenis WYGLĄDA, a
        rezultaty są sprawą poślednią, właśnie takiemu tenisowi kibicuję :). dlatego
        lubię Domachowską a nie znoszę tenisa Radwańskiej, i wielu innych "pracowitych"
        tenisistów!





        • Gość: MACIEJ Re: szanowny Macieju, dziękuję że z uwagą czytasz IP: *.ny325.east.verizon.net 04.02.09, 01:36
          > to prawda, że Fernando Gonzalez największą wagę przywiązuje do tego JAK zagra
          w tenisa, oraz JAK w ogóle żyje, i KIM jest, a nie do >tego żeby wyciułać mecz
          czy wygrać punkty.

          Ja nie mam nic przeciwko temu,ale zauwaz,ze romantyce wygrywaja co najwyzej
          bitwy,a pragmatycy cale wojny.
          Nie przygladalem sie wczesniej Verdasco,ale jego polfinal z Nadalem,to jeden z
          najlepszych meczow jaki widzialem.5-ty set troche przypominal final,w ktorym
          Nadal jeszcze raz przypomnial,kto jest mistrzem i jak zwyciezac mamy.


          > Fernando Gonzalez jest najbardziej atrakcyjnym i męskim >zawodnikiem w
          dzisiejszym tourze, więc dlaczego atakujesz go za >fryzurę?

          Bo przypomina mnie sie McEnroe z przepaska we wlosach i okrzykiem :
          "You can not be serious!"

          > kilka lat temu Verdasco w meczach takich jak na przykład mecz z Murrayem, na
          przykład 2 lata temu na trawie. i grał przynajmniej na poziomie najlepszego
          Lopeza. a był tam 40 czy 60. nie widzę żeby >jego poziom gry się zmienił,

          Bo w tedy jeszcze ci z trawy i maczki nie wierzyli ,ze moga zamieszac na
          twardych.Niby BB wygrywal RG i Wimbledon,ale nie US Open czy AO.

          > wydaje mi się że zawsze kondycja i taki prosty "muszę wygrać" >charakter Nadala,

          Verdasco juz podchodzi Nadala,tak jak nadal przez lata podchodzil Federera.

          > bo Verdasco to taki Nadal - bardziej do siatki, i mocniej,
          > płasko odbijający, a w tej grze moim zdaniem zwycięży defensor, >zwłaszcza na
          ziemi.

          I tu sie nie zgadzamy,bo ja uwazam,ze plaskie uderzanie ma przewage nad top
          spinem,bo jest szybsze i zostawia mniej czasu na reakcje.
          Tego samego ucze syna.
          Nadal ma instynkt i kondycje psa mysliwskiego,ale i on kiedys padnie na 4-ry jak
          Pluto,bo gra defensywna wymaga wiecej energii,a gra ofensywna wiecej koncentracji.
          Feder ma spora koncentracje,ale zauwazyles jak Berdych konczyl go mocnymi
          uderzeniami.
          Verdasco juz podchodzi do tego by byc tak skoncentrowany jak Federer i jest
          fizycznie lepszy od Federera.
          Z Berdycha wyszedl dzieciak w 3 secie,bo jaj mu zabraklo by wygrac mecz.
          Tak samo jak z Dementievej wyszla nastoletnia dziewczynka ,jak przyszlo wygrac
          trudny mecz i zadowolila sie stekaniem i robieniem pieknych oczu do przegrywanej
          gry.

          > Tsonga? Tsonga grał tak jak i Verdasco, praktycznie tak samo jak miał lat 20,
          jak i teraz. wzmocnił się, ograł, jego styl się nie >zmienił, to prawie ten sam
          zawodnik.

          Sam widzisz,kto stoi w miejscu,ten sie cofa.

          >- wydaje mi się że Verdasco jest przypadkiem podobnym do
          > Gonzaleza, 2 lata temu Gonzalez miał lat 26, Verdasco ma 25, co to

          Wydaje mnie sie,ze Verdasco chce isc droga Nadala i cos mnie sie zdaje,ze mu sie
          uda.

          Gonzales szedl droga Riosa i tez mu sie udalo.

          > widzisz przecież że Verdasco chce coś udowodnić :)

          Widze,widze i po trupach dojdzie do swojego celu.

          > lubię Domachowską

          A kto nie lubi Domachowskiej?????
          • Gość: MACIEJ You can not be serious! IP: *.nycmny.east.verizon.net 04.02.09, 04:10
            www.youtube.com/watch?v=ekQ_Ja02gTY
            www.youtube.com/watch?v=YxAPKtOe0fQ&feature=related
            "You'll never work on a court again"
          • Gość: tenisista no ale McEnroe przecież to sam urok :) IP: *.chello.pl 04.02.09, 12:08
            więc powinno Ci się dobrze kojarzyć ;)

            to prawda co mówisz, o bitwach, ale i tak dla mnie taka postawa bardziej
            przemawia, bo mimo że nie jest skuteczniejsza, jest jakoś bardziej pasjonująca w
            tych bitwach :)

            Verdasco widziałem mecz z Murrayem, z tego co można usłyszeć to z Nadalem zagrał
            lepiej. popatrzymy na następne mecze, na razie ciągle obserwuję że to ten sam
            zawodnik z innym nastawieniem i gotowością bojową ;), wcześniej był za miękki,
            może się wzmocni trochę po tym półfinale.

            bo kiedyś trawa była szybsza, mączka pewnie wolniejsza, us open szybsze, ao też.
            a teraz AO jest bliżej ziemnego niż szybszej, a trawa wolniejsza - tak mówią, a
            oczy zdają się to potwierdzać. i wcale przez to nie chcę powiedzieć że źle, bo
            uważam że nawierzchnia powinna być jak najbardziej sprawiedliwa, a więc w
            dzisiejszych czasach raczej wolniejsza przy tej prędkości gry. dlaczego kiedyś
            tenisiści nie wygrywali na wszystkich? dlatego że moim zdaniem sprzęt wymuszał
            pewien styl gry, najtrudniejsza była gra z kontry. dziś sprzęt pozwala grać
            tenis z kontry, jako najskuteczniejszy, defensor dziś nie musi grać "tylko
            defensywnie", sprzęt daje mu możliwości wykorzystania lepiej siły przeciwnika i
            kontry celnej i bezbłędnej technicznie i dlatego masz dziś Nadala i Simona.
            Nadal który musiałby grać rakietą Tomasa Mustera, nie grałby aż tak jak dzisiaj,
            jeśli chodzi o siłę topspina, a Simon tak ubogą techniką (ma dobre czucie, ale
            tenis jałowy - jednostronny) nie byłby w stanie grać tak łatwo z kontry dość
            nieprzyjemnych dla przeciwników piłek. Simon może i Nadal tak grać na AO, US,
            RG, i Wimbledonie. sprzęt i piłki pozwalają na łatwiejsze trafienie i bronienie
            się, popatrz na squashowe uderzenie, kiedyś jak ktoś tak zagrał, to był wyjątek,
            dziś bez problemu tak wyciąga piłki przeciętna tenisistka. dlaczego? rakieta,
            naciąg, pozwalają na skuteczne odbicie bez wielkiej techniki siły. kiedyś trzeba
            było dużo bardziej nad tym zapracować. za to tenis ofensywny na RG i
            wolniejszych nawierzchniach ma się coraz gorzej. w ogóle to oddzielna dyskusja.
            moim zdaniem kiedyś jak nie było takiego tempa gry, zawodnicy musieli grać
            kombinacyjnie i się wysilić żeby wygrać punkt. Borys Becker serwował średnio 150
            km na godzinę i grał serve & wolej, dziś byłby bezlitośnie karcony co drugim
            returnem, kiedyś, return był słabszy, wolniejszy, trudniejszy do skontrolowania,
            raczej techniczny, ale nie kończący. to były czasy techniki. teraz prosto i
            wytrzymałość, na cepa i Nadal wygrywa.

            myślę że tenis rotacyjny jest ciekawy, ale nie lubię tenisa jednostronnego, czy
            jest to tylko płaski, czy tylko rotacyjny. dlatego tak uwielbiałem Riosa,
            potrafił zagrać wszystko, a każda rotacja była inna. jak się zastanowisz to
            Sampras też miał tenis lekko rotacyjny, liftował piłki, tylko to był tzw. płaski
            lift :). lubię grę ofensywną, wolę styl Verdasco, tylko Verdasco musiałby się
            zamienić w jakiegoś nihilistę żeby zniszczyć Nadala :).
            kiedyś płaskie uderzenie miało przewagę np. na trawie. a teraz? taki jest sprzęt
            i piłka pomaga, że możesz odkręcić płaskie rotacją jeśli tylko dojdziesz do
            piłki. kiedyś musiałbyś "podbić" i siła Twojej rotacji byłaby za słaba żeby
            zrobić krzywdę rywalowi. dziś rotacja może wyrządzić z ciężką piłką na
            dzisiejszej rakiecie ofensora poważną szkodę, bo się wkręca w rakietę, wyrywa Ci
            ją z ręki, jest ciężka, i zmusza Cię do obrony a nie ataku. pozostaje czekanie
            za końcową linią, a Nadal długo jeszcze się nie zmęczy tak biegając i biegając
            do wszystkich płaskich uderzeń :). oczywiście można grać tak jak Tsonga - ostry
            serwis, ostry płaski rzeczywiście backhand, i elektryczny forehand, tylko trzeba
            być Tsongą i tak grać przez 3 sety żeby zmiażdżyć Nadala. ale wolę taki styl gry
            więc dobrze uczysz syna :). to tak po amerykańsku :). na przykład na US Open
            Fish tak grał pierwszego seta, którego pamiętam do dzisiaj, że zniszczył Nadala
            totalnie, w stylu serv&wolley, ale potem się zdekoncentrował i Nadal wyciągnął
            mecz, mimo że był zmęczony, bo grali o 2 w nocy. to prawda że Nadal wygrywa
            bieganiem, więc kiedyś się skończy jego tenis, jak zacznie się męczyć. ale myślę
            że to jeszcze spokojnie 2 lata :).

            Berdych jest w ogóle bez jaj, od dawna tak uważam :)

            a Dementieva to koza, od dawna to mówię :). nigdy jej nie kibicowałem, jej gra
            jest dla mnie nieciekawa. lubię Schnyder, Davenport, Schiavone, itp. a
            Dementieva to taka koza. beczy i skacze.

            no Gonzalezowi się nie udało na razie. Rios był nr.1, wygrał kilka ważnych
            turniejów, miał kilka prestiżowych wyników, a Gonzalez jednak tego nie miał.
            inna sprawa że Rios dla mnie był esencją gry w tenisa i magikiem nie do pobicia,
            z tym, że Rios osiągnął za mało jak na siebie proporcjonalnie do Fernando :).
            Rios zasługiwał na bycie w czołówce z 10 lat, i przynajmniej po kilka miesięcy
            na miejscu 1, 2, i chociaż kilka finałów, półfinałów wielkoszlemowych, jakiś
            jeden tytuł przynajmniej. Gonzalez zasługuje praktycznie na podobnie, tylko może
            bez tych rankingów bo jest jeszcze mniej regularny od Riosa.

            ooo, Ty nie wiesz, jak w Polsce wiele osób nie docenia Marty, wszyscy tu tylko
            patrzą na wyniki i rankingi, jak by to było w tenisie najważniejsze. peany na
            rzecz myszki Radwańskiej, a brak jakiegokolwiek docenienia talentu Marty. są w
            Polsce zdrajcy :)




            • Gość: MACIEJ Re: no ale McEnroe przecież to sam urok :) IP: 70.107.2.* 05.02.09, 16:46
              Gość portalu: tenisista napisał(a):

              > Verdasco widziałem mecz z Murrayem, z tego co można usłyszeć to z
              >Nadalem zagrał lepiej.

              Widzisz,a ja nie ogladalem meczu z Murrayem,bo zakladalem ze Andy
              wygra,ale juz polfinal z Nadalem obowiazkowo widzialem i oczy mnie
              sie szeroko otworzyly.
              To byla walka jak rowny z rownym i Nadal mial ciezsza przeprawe z
              Verdasco niz z Federerem.
              www.sonyericssonwtatour.com/2/players/playerprofiles/playerbio.asp?PlayerID=312894
              To byl najdluzszy mecz w historii Australian Open.5 godzin i 14
              minut.
              Dla mnie to byl definitywnie final AO!
              Verdasco mial wiecej unforced errors ale i wiecej winners.
              www.australianopen.com/en_AU/scores/stats/day17/1601ms.html
              Przy ciut wiekszym obyciu z najlepszymi zmniejszy niewymuszone bledy
              i bedzie facetem nie do pobicia.
              Serwis ma szybszy od Nadala,bo jest mocniejszy od niego i wg mnie
              jest on mocniejszy rowniez od Rogera.

              > może się wzmocni trochę po tym półfinale.

              On nie ma innego wyjscia,tylko isc do przodu i Ana mu pomoze.

              > uważam że nawierzchnia powinna być jak najbardziej sprawiedliwa, a
              >więc w dzisiejszych czasach raczej wolniejsza przy tej prędkości
              >gry.

              Tu sa zdania podzielone.Ja gram rowniez troche w ping-ponga i tam
              przy pilce 38mm gra byla za szybka,ale nie dla zawodnikow,lecz dla
              widzow do obserwowania,wiec wrocono do pilek 40mm,ktore wiadomo
              wolniej przebijaja powietrze.
              Ja osobiscie wole pilki 38mm i jak tylko gdzies je znajde,to od razu
              kupuje i gramy z synem jak jakichs dwoch wariatow,na straszne
              wymiany.
              Ja gram bardziej ofensywnie,a syn defensywnie.Gramy mniej wiecej na
              tym samym poziomie,choc ja znam wiecej sztuczek,ktorych on jeszcze
              nie zalapal.


              > dlaczego kiedyś
              > tenisiści nie wygrywali na wszystkich? dlatego że moim zdaniem
              sprzęt wymuszał
              > pewien styl gry, najtrudniejsza była gra z kontry. dziś sprzęt
              pozwala grać
              > tenis z kontry, jako najskuteczniejszy, defensor dziś nie musi
              grać "tylko
              > defensywnie", sprzęt daje mu możliwości wykorzystania lepiej siły
              przeciwnika i
              > kontry celnej i bezbłędnej technicznie i dlatego masz dziś Nadala
              i Simona.
              > Nadal który musiałby grać rakietą Tomasa Mustera, nie grałby aż
              >tak jak dzisiaj,

              Dziwne,ze pamietasz tego faceta nie do zdarcia.Na sama mysl o
              nim,usmiech przychodzi na twarz.

              > jeśli chodzi o siłę topspina, a Simon tak ubogą techniką (ma dobre
              czucie, ale
              > tenis jałowy - jednostronny) nie byłby w stanie grać tak łatwo z
              kontry dość
              > nieprzyjemnych dla przeciwników piłek. Simon może i Nadal tak grać
              na AO, US, RG, i Wimbledonie. sprzęt i piłki pozwalają na łatwiejsze
              >trafienie i bronienie się,

              Ja nie bardzo rozumiem,dlaczego na niektorych turniejach uzywaja
              ciezszych pilek,przeciez to jest spowolnienie i utrudnienie gry?


              > popatrz na squashowe uderzenie, kiedyś jak ktoś tak zagrał, to był
              wyjątek, dziś bez problemu tak wyciąga piłki przeciętna tenisistka.
              dlaczego? rakieta, naciąg, pozwalają na skuteczne odbicie bez
              >wielkiej techniki siły.

              I przy okazji te uderzenia sa szybsze i daja mniej czasu na reakcje
              przeciwnikowi.

              > Borys Becker serwował średnio 150 km na godzinę i grał serve &
              >wolej, dziś byłby bezlitośnie karcony co drugim returnem,

              Teraz Nadal z Verdasco maja srednia serwow ponad 180km/godz i tenis
              sprzed 20 lat nie zagrzalby miejsca dzis na korcie.

              > lubię grę ofensywną, wolę styl Verdasco, tylko Verdasco musiałby
              >się zamienić w jakiegoś nihilistę żeby zniszczyć Nadala :).

              Szkoda,ze nie widziales polfinalu.Troche mu nerwy nie wytrzymywaly i
              popelnial niewymuszone bledy,bo inaczej juz mial Nadala na widelcu.

              > dziś rotacja może wyrządzić z ciężką piłką na
              > dzisiejszej rakiecie ofensora poważną szkodę,

              Dlatego jestem przeciwny ciezkim pilkom.
              Gra zyska na atrakcyjnosci jak bedzie szybsza,a widz i tak nie ma
              problemu z obserwowaniem meczu,jak to mialo miejsce w ping-pongu.
              • Gość: tenisista życzę Verdasco jak najlepiej IP: *.chello.pl 06.02.09, 01:21
                ale jak nie odróżni się od Nadala, to nie będę jego fanem, bo Nadala za
                specjalnie nie lubię. zawsze wolałem styl gry Verdasco, ale czegoś mu brakowało,
                i wielu defensorów w efekcie wychodziło na swoje. mniejsza rotacja nadana piłce,
                gorsza kondycja, tenis gorszy jeśli jest atakowany, a na ofensywny - trochę za
                bardzo rotacyjny. akurat z Nadalem na twardej nawierzchni, ponieważ mają styl
                podobny jeśli się już Fernando pozbył kompleksu Nadala, może być mocny, bo to
                podobny styl. tak czy inaczej :)

                mnie się najbardziej podobały mecze Tsongi, i Gonzalez - Gasquet, o półfinale
                nie mówię bo nie widziałem, a finał był dla mnie już rutyną, w wykonaniu obu
                panów. uważam że ich finały są przereklamowane, głównie ciekawe ze względu na
                zaciętość i taki "korespondencyjny pojedynek".

                serwis Verdasco podobno bardzo poprawił. on ma dziwną technikę serwowania, ale
                myślę że nie jest to technika tak urozmaicona żeby serwis o czymś zadecydował, a
                jednak do Karlovica czy Roddicka trochę km brakuje :)

                Gonzalez też miał bardzo dobry serwis, ale już ta prędkość i ten poziom nie daje
                absolutnej przewagi.

                ale z Aną podobno już jest po?

                uważam że piłki powinny być na pewno lżejsze, co do wielkości - też uważam że
                powinny być jednocześnie takie jak kiedyś. mniejsza piłka, i lżejsza, daje mniej
                szans defensorom, a więcej technikom. lżejsza piłka tak jak każdy lekki
                przedmiot o określonej powierzchni, względem tej powierzchni leci WOLNIEJ,
                dostaje mniejszy kozioł po odbiciu, trudniej jest nią zabić. zarazem lepiej
                oddaje rotacje - różne podcięcia itp, woleje, i jest lepsza dla magików i
                techników. jak walniesz w lżejszą piłkę z odpowiednią mocą, to i tak nie
                dostanie ona takiego przyspieszenia po odbiciu, jak to ma miejsce przy piłkach
                cięższych. tenis nie jest taki atomowy, i jednocześnie utrudnia grę z kontry, bo
                nie można tak wykorzystać siły i ciężaru kontrowanej piłki, więc wymaga własnej
                inwencji. teraz, jest tak że kontra może być bez żadnego starania silniejsza od
                ataku. ping pong i tenis ziemny o tyle to nie to samo (też kiedyś trochę grałem
                :) - byłem nawet notowany w Warszawie w jakichś turniejach :)), że tu nie ma
                naciągu. w tenisie ziemnym, naciąg jest w stanie "katapultować" piłkę, i jest
                elastyczny, dzisiaj właśnie można prostą techniką katapultować piłki z obecnym
                sprzętem i piłkami. lżejsza piłka może lecieć szybko, ale inaczej się zachowuje
                po zetknięciu z rakietą przeciwnika, i podłożem, i jest bardziej "tępa",
                trudniej manewrować taką piłką tenisiście, i wybierać niuanse, trudniej też o
                precyzję i detal, tak mi się wydaje, a przecież grałem nowymi i kiedyś starymi.
                to wpływa na obraz całego tenisa. w ping pongu zawsze mi było trochę za mało
                czasu :), już na tym poziomie kiedy ktoś trenował, dlatego wolę tenis, chociaż
                tu jest za dużo biegania - zawsze mój główny problem był.

                Mustera bardzo lubiłem, właściwie to taki Nadal lat 90tych :).

                no więc o ciężarze piłek napisałem, uważam że jak się walnie dzisiejszą rakietą
                to cięższa piłka ma większą moc katapultującą, grając lżejszą, o tej samej
                powierzchni leci w efekcie wolniej, i preferuje agresora, a defensor musi walnąć
                żeby coś zagrać. najbardziej mi się podoba tempo turnieju w Rzymie w ostatnich
                latach, i RG.

                no właśnie, teraz jest tak że uderzenia są szybsze i dają mniej czasu
                przeciwnikowi. i to jest złe, bo tenis jest prosty i nie ma w nim czasu na
                kombinację. kiedyś, trzeba było pogłówkować żeby wygrać, trzeba było mieć
                technikę, jakąś strategię, liczyła się bardziej dokładność, a teraz jest bum
                bum, i kontra. jak ktoś próbuje coś urozmaicić - patrz na w sumie szybko
                grającego Gasqueta który jest lżejszym zawodnikiem i gra szybko, ale lekko,
                nawet taka mistrzowska technika, i całe ciekawie planowane akcje nic nie dają
                jak po drugiej stronie jest regularna kontra, albo proste walenie.

                Nadal akurat serwuje niezbyt szybko chyba.. a tenis sprzed lat, pisałem o tym
                wiele. gdyby dzisiejszych tenisistów wrzucić w czasy kiedy mieli lat 10, a
                ówczesnych w dzisiejsze zamieniliby się rankingami. tamten sprzęt, nie pozwalał
                na taką grę jak teraz, dzięki czemu było więcej prawdziwej GRY. liczyło się
                granie akcji, i wygrywali ciekawi tenisiści. teraz, możesz być magikiem,
                technikiem, przegrasz z waleniem, albo prostą cierpliwą kontrą. oczywiście to
                nie jest wyrok, ale taka jest tendencja. raptem dwa dni temu mi napisała inna
                forumowiczka że tenis Corii i Riosa (moich ulubieńców), pewnie można tu dodać
                Hishama Araziego bo w 3 stanowią pewien "styl" w różnych barwach - dziś nie ma
                racji bytu. nie zgadzam się z tym ale rzeczywiście im więcej dziś ktoś chce
                "pograć" i wcielać taktykę i bardziej skomplikowane złożone akcje w mecze, tym
                jest trudniej.

                też jestem przeciwny ciężkim piłkom, ale nie wiem czy masz rację z tym że dzięki
                lżejszym - przy tej samej powierzchni, tenis jest szybszy? lżejsza piłka ma
                większy opór powietrza, rakieta mniej może ją katapultować, kontra nie
                przyspiesza odbić, a do tego piłka po kontakcie z nawierzchnią nie przyspiesza i
                nie odskakuje tak jak ta cięższa. to też kwestia do tego sprężystości. im
                bardziej miękka piłka i lekka, i do tego duża, tenis spowalnia, i przeciwnik
                może więcej, im cięższa i twardsza, sprężysta taka kauczukowa (tak dzisiaj
                postrzegam zawodowe piłki), tym szybciej leci, powietrze ma mniejszy opór,
                mocniej się odbija od nawierzchni, ma wyższy kozioł, ale jest bardziej "tępa",
                preferuje tenis z kontry. uważam że tenis nie powinien być szybszy, bo i tak
                jest szybszy, tylko powinien dawać więcej czasu na reakcję, oraz miejsca na
                technikę.




                • Gość: MACIEJ Re: życzę Verdasco jak najlepiej IP: *.ny325.east.verizon.net 06.02.09, 05:58
                  Gość portalu: tenisista napisał(a):

                  > ale jak nie odróżni się od Nadala, to nie będę jego fanem, bo
                  >Nadala za specjalnie nie lubię.

                  Jego rzeczywiscie trudno lubic,bo on nie ma zycia poza tenisem.
                  Mimo wielu podobienstw jednak Verdasco gra bardziej agresywny tenis
                  i w ciagu pol roku do roku powinien dac sobie rade z Nadalem i
                  Federerem.
                  To nie jest przypadek ,ze w jednym turnieju pokonal Murraya,Tsonga i
                  walczyl jak rowny z Nadalem.
                  Agnieszka wygrala z Sharapova,by w nastepnej rundzie przegrac z
                  Peer,czyli widzisz gdzie jest przypadek a gdzie solidne
                  przygotowanie.

                  > mnie się najbardziej podobały mecze Tsongi,

                  On sie rzeczywiscie porusza z kocia zrecznoscia i antycypuje wrecz
                  wspaniale,ale taki drewniany Verdasco go jednak rozlozyl.
                  Czy nie uwazasz,ze Nadal nadal tenisowi nowy styl i teraz ludzie
                  beda sie na nim wzorowac ,a nie na Rogerze?
                  Roger mial byc nie do pokonania,przynajmniej w Wimbledonie lub na
                  korcie twardym,az tu nagle Nadal jest specjalista od wszystkiego.

                  > uważam że ich finały są przereklamowane, głównie ciekawe ze
                  >względu na zaciętość i taki "korespondencyjny pojedynek".

                  Final trwal tylko 4 godz i 23 min. a polfinal 5 godz i 14 min. i
                  wydaje mnie sie,ze polfinal byl na wyzszym poziomie.
                  auwaz tez,ze w meczu z Verdasco,Nadal mial az 74% 1-szego serwu in,a
                  w finale z Federerem tylko 64% i w polfinale mial szybszy serwis niz
                  w finale.Najwyrazniej w finale czul jeszcze zmeczenie
                  polfinalem,podczas gdy Roger lezakowal.
                  www.australianopen.com/en_AU/scores/stats/day17/1601ms.html
                  > a jednak do Karlovica czy Roddicka trochę km brakuje :)

                  Serwis Roddicka jest szybki ,ale niezbyt wyszukany.
                  Zauwaz ,ze Roger nie serwuje w rogi lecz w linie boczna ok 1 metr
                  przed rogiem i to sa serwisy nie do odebrania,bo gdy go nawet
                  odbierzesz,to jestes za daleko za kortem na nastepna pilke.

                  > :) - byłem nawet notowany w Warszawie w jakichś turniejach :)),

                  Ja na turniejach w Warszawie tylko w brydza gralem.
                  Czasami jezdzilem na Riviere,bo tam na pietrze mieli stoly,ale
                  pozniej z kumplem kupilismy stol i gralismy w garazu.
                  Spotkalem tam przypadkiem Komara,ktory trenowal zenska druzyne
                  siatkowki.

                  > w ping pongu zawsze mi było trochę za mało
                  > czasu :), już na tym poziomie kiedy ktoś trenował, dlatego wolę
                  tenis, chociaż tu jest za dużo biegania - zawsze mój główny problem
                  >był.

                  To grasz podobnie jak moj syn.On lubi dalej od stolu stanac,ale
                  dobrze gra w defensywie i lubi podkrecic.W tenisie tez bieganie nie
                  jest jego mocna strona.
                  Zadziwil mnie w ostatnia niedziele uderzeniem loba poslanego mu
                  przez przeciwnika na sama linie koncowa.No wiec uderzyl go z
                  boku,gdzies tak na wysokosci siatki i poslal dokladnie na linie
                  koncowa po drugiej stronie siatki.Myslalem ,ze to przypadek,a gralem
                  na korcie obok z corka.Za chwile widze,ze niamal w identycznej
                  sytuacji zrobil identycznie to samo.
                  Chcialem juz mu zwrocic uwage,ale pozniej przemyslalem,ze uderzajac
                  z gory traci sie na jakis czas widok kortu i wielu doswiadczonych
                  zawodnikow posyla pilki w siatke lub aut.

                  > Mustera bardzo lubiłem, właściwie to taki Nadal lat 90tych :).

                  Warunkow takich nie mial,ale byl niezniszczalny.
                  I on mial przykry wypadek samochodowy.

                  > uważam że tenis nie powinien być szybszy, bo i tak
                  > jest szybszy, tylko powinien dawać więcej czasu na reakcję, oraz
                  >miejsca na technikę.

                  Ja namietnie obserwuje hokej i widze,ze od kiedy sedziowie
                  odgwizduja niemal najmniejsze faule,gra stala sie duzo szybsza i
                  nagle zrobil sie wielki popyt na malego i zwinnego zawodnika,bo tacy
                  jak J.Jagr mimo ze bardzo silni,sa juz za wolni do nowego hokeja.
                  Nadal i Federer zawsze znajda czas na technike,ale reszta bedzie
                  zadowolona jak dobiegnie do pilki.
                  Gdyby gra stala sie szybsza,np poprzez zmniejszenie pilki,to tacy
                  zawodnicy jak Simone mogliby awansowac do czolowki.
                  Za to Tsonga musialby sobie dac spokoj z tenisem i wziac sie za
                  boks.


                  • Gość: MACIEJ Top 10 points. IP: *.ny325.east.verizon.net 06.02.09, 06:18
                    www.youtube.com/watch?v=c3mD4NSQeE8&feature=related
                    • Gość: tenisista nie zgadzam się, najwyżej powinna być odnotowana IP: *.chello.pl 06.02.09, 17:36
                      któraś wymiana Gonzaleza, on gra najlepiej w tenisa.

                      • Gość: MACIEJ Re: nie zgadzam się, najwyżej powinna być odnotow IP: *.ny325.east.verizon.net 06.02.09, 18:34
                        no ale znalazlsie w pierwszej 10-tce i to z Verdasco.
                        • Gość: tenisista powinien być 1, a 1 był Hewitt. to jest IP: *.chello.pl 06.02.09, 18:37
                          nieobiektywne, drugi Agassi, Murraya wyciąć.
                  • Gość: tenisista ? IP: *.chello.pl 06.02.09, 18:35
                    tak, ale czy można ofensywą wygrać z Nadalem? grając w jego stylu? widziałeś 2
                    lata temu jak rozbił Nadala na AO Gonzalez, albo rok temu Tsonga? to był cyklon
                    Catrina! Nadal mógł tylko patrzeć i obserwować. Verdasco go nie rozgromił, a
                    grał 5 setów. może Nadal grał wtedy lepiej niż z Tsongą, czy z Goznalezem, ale
                    może dlatego że Verdasco mu na to pozwolił? jak Federer może przegrywać z
                    Nadalem? przecież wiadomo kto tu jest lepszy. myślę że tacy tenisiści jak Nadal
                    na artystów jak Federer działają po prostu zniechęceniem. Federer nie lubi
                    takich tenisistów kiedy nie może narzucać swojego stylu gry, a oni dobrze
                    kontrują. ale każdy wie że Federer jest lepszy, a to że mniej skuteczny to
                    zupełnie inna bajka. wina naciągu i piłek, to wiemy już sobie wyjaśniliśmy
                    wszystko właśnie. a poza tym psychiki Federera.
                    no właśnie, Nadal nie ma życia poza tenisem, więc nudny chłopak, czytasz mi w
                    myślach. Rios to miał ile chciał panienek. a Nadal? to dzieciak jest proszę
                    Ciebie. dobrze że już tak nie macha tą ręką to znaczy że mu testosteron spada :)

                    Radwańska wygrała z Szarapową w jak dotąd najlepszym meczu transmitowanym w
                    telewizji polskojęzycznej, dzięki słabej postawie Szarapowej, ale też dzięki
                    tenisowi z jej punktu widzenia - wszystko albo nic. raz tak zagrała w życiu,
                    czując że inaczej nie ma szans, chciała się dobrze pokazać, i wiedziała że tylko
                    może zniszczyć Szarapową swoim atakiem. tylko że wtedy Radwańska zagrała jak to
                    nie ona, i dlatego kiedy gra jak ona to jest beznadziejna, a to był wypadek przy
                    pracy dlatego postawmy krzyżyk na Radwańskiej, będzie nam się lepiej spało :)
                    poza tym kto ma Radwańską przygotowywać? Szarapowa zawsze znajdzie dobrego
                    masażystę, a Radwańskiej nawet ojciec poskąpi.

                    jeśli chodzi o mecz Verdasco - Tsonga to uważam że Tsonga zagrał gorzej niż z
                    Blakem, czy z Ljubiciciem, dlatego przegrał, choć mecz był wyrównany. Verdasco
                    był solidniejszy i wygrał kilka ważniejszych piłek. Tsonga energetyczny jest.

                    myślę że Roger wzorował się na starych mistrzach i tenisie lat 90tych. młodzi
                    ludzie nie będą się tak wzorować na Rogerze, bo jego tenis jest trudniejszy i
                    coraz rzadziej spotykany. to nie jest przecież tenis Rogera, bo ten sam
                    "gatunek" tenisa uprawiają na przykład Gonzalez, Gasquet, Blake, Tsonga,
                    oczywiście to jest różnie rozłożone, ale to jest taki tenis techniczny,
                    wszechstronny, dynamiczny. myślę że większość osób będzie się wzorować na
                    Nadalu, ale też nie sądzę żeby drugi taki Nadal mógł szybko się urodzić. jeśli
                    pójdą w ślady Del Potro, czy Andreeva, Almagro itp to wcale nie są to przecież
                    wielcy tenisiści, którzy są nie do ogrania. do tenisa Nadala potrzebna jest
                    wielka sprawność i siła, a myślę że mało kto będzie potrafił to połączyć z
                    jakością precyzji Nadala.

                    ale ja w ogóle uważam że kuriozum jest to że mamy 2 tenisistów "nie do
                    pokonania". pamiętasz takich? ja w latach 90tych widziałem wiele genialnych
                    meczów, ale nie było nigdy wyraźnego lidera. był umownie nim Sampras, ale nigdy
                    wszystkiego na raz nie wygrywał, inne nr.1 mogły przegrać spokojnie kilka meczów
                    w sezonie z zawodnikami spoza 10 i nie było mowy o żadnej sensacji. to Federer
                    zrobił mit zawodnika nie do pokonania, szkoda że jak zaczął go obalać, to
                    kosztem innych ciekawych zawodników, na rzecz tych którzy preferują nudną
                    kontrę. Simon, Murray, to nie są jacyś genialni tenisiści. gdyby Fed grał tak
                    jak rok temu 3,4 lata temu, to by łyknął Fernando, Blake, Coria na ziemi i wielu
                    innych.

                    finał mnie nie zachwycił, Nadal grał przeciętnie, było wiele bdb akcji, ale to
                    taka norma na nich. Nadal na pewno był zmęczony tylko Fedowi nie dał rządzić a
                    ten nie umiał objąć wyraźnej przewagi i w ostatnim secie przegrał sam ze sobą.

                    Roddick ma po prostu perfekcyjny serwis, ale zgadzam się że nie jest to
                    techniczna różnorodność. Federer ma dużo ciekawszy, lubię serwis Gasqueta. ale
                    Roddick też potrafi w linię :). Federer nadaje taką specjalną przyciętą rotację
                    - kolejny dowód że ponad 10 lat temu z taką lekkością tak się nie dało serwować.
                    serwis miałby mniej rotacji i Federer by był odbierany.

                    ja grałem na jakichś turniejach warszawskich ale nie chciało mi się jeździć
                    regularnie, zawsze byłem kombinującym tenisistą, więc i w ping pongu lubiłem
                    zaskakujące akcje i rozwiązania. no ale tu jednak rutyna i dynamika kiedy
                    odbijasz 50 piłeczkę wygrywa. trudno jest zabić w pingu jedną piłką :). nie, ja
                    grałem w ping ponga raczej atak i płaskie rotacje, lubiłem czasem grać
                    "chińskim" uchwytem. ale kontra jest tak szybka że trudno przygotować się do
                    setnego ataku, i jak Ci ktoś kontruje z szybkością ataku to w efekcie spycha Cię
                    do defensywy, i przez to przegrywałem. ale byłem na tyle wyrobiony że umiałem
                    robić specjalne nety po taśmie i celować w kant stołu ;)). nie zawsze się
                    opłacało :)))

                    a w tenisie moim ulubionym zagraniem zawsze był obronny skrót z backhandu. oraz
                    z returnu ;), i serwowałem czasem też skrótem. dziwi mnie, czemu tenisiści
                    dzisiaj tego nigdy nie wykorzystują? popatrz, stoją 100 metrów za końcową linią,
                    można by przyciąć piłkę tak żeby ją zgasić, zwłaszcza w kobiecym tenisie, wtedy
                    ściągasz na środek kortu zaskoczonego rywala i pytasz w którą stronę go
                    skończyć? :) w każdym razie na moje rozgrywki to miałem ubaw niezły.

                    bieganie nigdy nie było moją mocną stroną bo ja uwielbiałem prowadzić grę, i
                    dominować, a dominowałem stylem i techniką a nie siłą. grałem często kończące
                    piłki ale raczej precyzją i płaskimi szybkimi uderzeniami, a nie siłowymi. w
                    każdym razie pomijając mój styl bo właściwie grałem "w każdego tenisa",
                    najgorzej mi szedł czysty wolej z trudnej pozycji - to przyznaję że miałem
                    zawsze problem z ganianiem za piłkami i wyczuwaniem zawodnika, bo zawsze dążyłem
                    do przejęcia inicjatywy, i nie byłem gotowy na ripostę :). jak ktoś mnie ganiał
                    po rogach głębokimi piłkami czy bombardował mnie pod końcową linię to
                    odpuszczałem, chyba że grałem wtedy hiszpański tenis. już w turniejach
                    amatorskich choćby tempo jest na tyle mocne, że mnie to irytowało, ale
                    najbardziej mnie irytowało jak ktoś grał obronny tenis czystą defensywę, jeśli
                    piłka wróciła po raz 10 wk. się i strzelałem z całej siły w trybuny albo w
                    siatkę na aut, nie chciało mi się dalej grać. lubiłem szybko kończyć.

                    najbardziej lubiłem grać odwrotne crossy forehandowe jak byłem atakowany, albo
                    mijać wzdłuż linii :).

                    Muster odbijał po nim piłką o ścianę z nogą w gipsie.

                    gra powinna więc być lżejsza, i lżejsze piłki, premiujące ofensorów i nie dające
                    siły przeciwnikom z kontry, których szybkie i mocne piłki premiują, tak żeby
                    Tsonga był na górze, a Simon na dole.













            • maksimum Re: no ale McEnroe przecież to sam urok :) 05.02.09, 17:05
              Gość portalu: tenisista napisał(a):

              > oczywiście można grać tak jak Tsonga - ostry
              > serwis, ostry płaski rzeczywiście backhand, i elektryczny
              forehand, tylko trzeba
              > być Tsongą i tak grać przez 3 sety żeby zmiażdżyć Nadala. ale wolę
              >taki styl gry więc dobrze uczysz syna :). to tak po amerykańsku :).
              ------
              Zauwazyles lekkosc biegania Tsonga po korcie i to,ze on prawie sie
              nie meczy graniem,przynajmniej w pierwszym secie.To wyczucie gdzie
              pilka bedzie zagrana.
              Niestety dla Tsonga,on jest prawie 10 kg ciezszy niz Verdasco i w
              dluzszych meczach to daje o sobie znac.

              • Gość: tenisista Tsonga na razie się nie męczy IP: *.chello.pl 06.02.09, 01:22
                bo jest młody, poza tym jednak mało się męczy przy swoim serwisie. to w sumie
                ekonomiczny styl gry, Nadal się zajeździ za 2,3 lata, a Tsonga jeszcze będzie
                biegał do siatki :). Verdasco dłużej gra więc na jedno wychodzi.

    Pełna wersja