grzegorz_gajowniczek
25.03.04, 17:52
(zrodlo: weblog.leon.eu.org)
W średniowieczu ilość diabłów obliczano na 10 000 bilionów. Ks. Bohomolec
liczył ich na 15 miliardów i obliczono, że na każdego człowieka wypada 11 000
diabłów, tysiąc z prawej a dziesięć tysięcy z lewej. Tak duża ilość diabłów
powodowała, że sporo było też czarowników i czarownic.
Czarownicom stawiano m.in. następujące zarzuty:
- że jadą na ożogach lub miotłach na schadzkę z diabłem, która zawsze odbywa
się na jakiejś Łysej Górze;
- przed lotem baby nacierają się maścią z tłuszczu dziecka, z węża,
jaszczurki, piórek wróblich i przepiórczych, i żabiego skrzeku;
- na miejscu schadzki tańczą ze swymi diabłami, a diabeł też przygrywa;
- może wykonywać różne czary lekarskie, miłosne, gospodarcze i
meteorologiczne, sobie na pożytek, a drugim na szkodę.
Jeśli była gospodyni, której się wszystko udawało, ogłaszano ją czarownicą. W
samoobronie przed napastowaniem zachowywała się rzeczywiście jak czarownica
by wzbudzić postrach. "Czarownice" trzymały się razem z tych samych względów.
Schadzki czarownic odbywały się przez 12 w nocy na dzień 13 grudnia w wigilię
św. Łucji. Największą moc miały czarownice od św. Łucji do Bożego Narodzenia.
Tej nocy (na św. Łucję) czarownice robiły zjazdy na Babiej Górze (polana
Hałeczkowa, 500 na 200 morgów, pełna kwiatów i ziół rozlicznych). Leciały na
miotłach i ożogach, czasem jechały na parobkach zamienionych w konie za
pomocą maści z ziół z tej polany.
Czarownicę można rozpoznać w czasie jutrzni w kościele patrząc na kobiety
przez trumienną deskę przez otwór po wypadłym sęku. Można też je zobaczyć
jeśli od św. Łucji do Bożego Narodzenia robi się stołek, weźmie się go w
dzień Bożego Narodzenia na chór i patrzy: czarownice stoją wtedy odwrócone
twarzą nie do wielkiego ołtarza, lecz do chóru.
Można też codziennie od św. Łucji do Bożego Narodzenia zbierać po jednej
trzasce, a o północy Bożego Narodzenia nalewa się w nowy garnek wody i
powiązkę gotuje. Wtedy zbiegają się czarownice z całej wsi - trzeba mieć
święcone rzeczy ze sobą by się przed nimi uchronić.
[Adam Fischer "Czarownice w dolinie nowotarskiej". Wydane z zasiłku M.W.R. i
O.P. Lwów 1927. Nakładem Towarzystwa Ludoznawczego.]