Dodaj do ulubionych

Polak pobity na śmierć w Brukseli

23.03.05, 11:54
Może ktoś coś słyszał na ten temat...

Siemiatycze słyną z wyjazdów do Belgii. Każdorazowo przebywa tam kilka
tysięcy osób z Powiatu Siemiatyckiego. Życie na obczyźnie nie jest łatwe. Na
pierwszy rzut oka wydawać się może, że Polska diaspora w Brukseli utrzymuje
ze sobą bardzo kordialne stosunki. Serdeczne uściski dłoni podczas
niedzielnych spotkań w kościele, wspieranie rodaków w trudnych chwilach to
tylko jedna strona medalu. Druga jest ciemniejsza. Twarde zasady czarnego,
wolnego rynku zmuszają do konkurowania o względy pracodawców. Jednym z
pewniejszych sposobów zdobycia pracy jest jej kupienie. Cena wynosi
równowartość jednej miesięcznej wypłaty. Zdarza się jednak i tak, że nawet
kiedy już znajdzie się praca nie rozwiązuje to wszystkich problemów.
Nieuczciwy patron może bowiem nie wypłacić należnego zarobku. Jeszcze gorzej
jest wtedy, gdy pośrednikiem w wypłacaniu pieniędzy są Polacy.
- Łatwiej jest się dogadać z Żydem, lub Flamakiem niż z Polakiem. – mówi Anna
Godun, której mąż wyjechał do Belgii. - Często jest tak, że Polak, któremu
Belg przekazał gotówkę na wypłaty twierdzi, że wcale jej nie dostał. Dlatego
nie wypłaca swoim rodakom.
Pracujący tam Polacy żyją często, choć nie zawsze, w nienajlepszych
warunkach. Oszczędzają na mieszkaniu, jedzeniu, rzadko fundują sobie
rozrywki. Wszystko po to, aby odłożyć pieniądze na utrzymanie rodziny, lub
planowane inwestycje.
- Mieszka się tam w kilka osób w mieszkaniu. Razem robi się zakupy, razem
gotuje, a potem razem się rozlicza. Wychodzi taniej niż w pojedynkę. I jest z
kim porozmawiać po polsku – powiedział nam Jan Gumieniak, który w Belgii
przepracował dwa lata.
Aby przetrwać w jak najlepszych warunkach, mieć większą siłę przebicia,
Polacy łączą się naturalnie w nieformalne grupy. Konkurują one ze sobą w
interesach, jak i na gruncie towarzyskim. Czasami dochodzi między nimi do
konfliktów. Ich finałem są zazwyczaj bójki w polskich dyskotekach w Brukseli,
lub podczas świąt, w siemiatyckim „Metrze”. Starcia te, kończą się zazwyczaj
połamanymi nosami i wybitymi zębami. Czasami sprawców zatrzymuje żandarmeria.
Kończy się to zazwyczaj na krótkim areszcie, lub deportacji, jeśli delikwent
za długo przebywa na terytorium Belgii.
Komendant Powiatowy Policji w Siemiatyczach Bogusław Toczko powiedział nam,
że „oficjalne sygnały o tych zajściach dochodzą do nas tylko za pośrednictwem
Interpolu, który zleca nam czasami określone czynności. Resztę informacji
posiadamy w formie nieoficjalnych wiadomości. Jeżeli są one prawdopodobne to
przekazujemy je do Komendy Wojewódzkiej, która ma bezpośrednią łączność z
Interpolem. Ale muszą to być bardzo konkretne sygnały z datami i nazwiskami.”
Jednak ostatnie ze starć Polaków mieszkających w Brukseli skończyło się dla
mieszkańca Siemiatycz tragicznie. Został tak dotkliwie pobity w jednym z
brukselskich klubów, że zmarł z powodu odniesionych obrażeń.
Ten młody mężczyzna pracował jako ochroniarz w polskim klubie. Tego feralnego
wieczoru stał na bramce i dokonywał selekcji wchodzących. Ludzie mówią, że
nie chciał jakiegoś Polaka wpuścić do środka. A, że wcześniej się znali i nie
przepadali za sobą, rozpętała się bójka. Ochroniarz został kilkakrotnie
uderzony ciężkim przedmiotem w głowę. Kiedy upadł na ziemię był bezlitośnie
kopany po całym ciele. Kiedy stracił przytomność sprawcy w końcu odpuścili.
Świadkowie twierdzą, że w karetce, i po raz drugi w szpitalu, jeszcze na
chwilę ją odzyskał. Przekazał wtedy będącym z nim rodakom nazwiska bijących
go ludzi. Zmarł w szpitalu z powodu ogólnych obrażeń wewnętrznych. Pozostawił
na tym świecie żonę i osierocił dwójkę dzieci. Ciało zostało już
przetransportowane do kraju. Pogrzeb się odbył.
–Jego twarz była nie do poznania – mówią świadkowie wydarzenia. Jednoznacznie
wskazują na głównego sprawcę śmiertelnego pobicia. Był to podobno człowiek o
przezwisku N. z miejscowości C. Podobno brukselska Policja znalazła na
miejscu zbrodni jego dowód osobisty. Jednak nie dotarły jeszcze do nas żadne
sygnały o ewentualnych aresztowaniach.
Jest też inna wersja. Zmarły tydzień wcześniej dał komuś ostro w pałę. Więc
mu oddali. Dostał kilka razy krzesłem w głowę. Z powodu odniesionych obrażeń,
zmarł. Jak było naprawdę? Ile osób, tyle wersji.
Siemiatycki Policja nie posiada żadnych oficjalnych sygnałów na temat tego
morderstwa. Aspirant Romuald Leoniuk, oficer prasowy mówi, że słyszał o całym
zajściu jedynie w formie plotek:
- Do Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach nie dotarło jeszcze żadne
oficjalne zawiadomienie w tej sprawie. Policja brukselska, na której terenie
dokonano przestępstwa, najprawdopodobniej podjęła już czynności śledcze.
Dlatego siemiatycka Policja nie włączy się bezpośrednio w rozwiązywanie tej
sprawy. Współpraca z brukselską Policją i ewentualna pomoc w ujęciu sprawcy
może odbywać się jedynie za pośrednictwem Interpolu i Europolu.
To pobicie mocno poruszyło siemiatyckie środowisko żyjące w Brukseli. Panuje
opinia, że była to niepotrzebna śmierć. Wywołała też pragnienie zemsty na
domniemanych sprawcach. Niepokoi perspektywa nakręcającej się spirali
przemocy. Najsmutniejszy w tej sprawie jest fakt, że sprawcy są Polakami.
Prawdziwe jest widać krążące powiedzenie, że zagranicą największym wrogiem
Polakowi jest drugi Polak.
Obserwuj wątek
        • swist33 Re: Polak pobity na śmierć w Brukseli 23.03.05, 19:19
          moje znienawidzone to "zapraszam cie na werke",jakis off topic sie zrobi, ale
          nic to...
          A co do wydarzenia : nie zebym byla dotknieta jakas znieczulica spoleczna, ale
          takich historii jest miliard dziennie w kazdym miejscu na kuli ziemskiej,
          przykro mi z powodu kolegii z Siemiatycz i domyslam sie ze w calym powiecie
          mowi sie tylko o tym....
          • high_level Re: Polak pobity na śmierć w Brukseli 23.03.05, 21:43
            swist33 napisała:

            > A co do wydarzenia : nie zebym byla dotknieta jakas znieczulica spoleczna,
            > ale takich historii jest miliard dziennie w kazdym miejscu na kuli ziemskiej,

            Przesada, gdyby takich zbrodni bylo "miliard dziennie w kazdym miejscu na kuli
            ziemskiej", to ludzkosc dawno by juz po prostu wyginela ;-)
            Rozumiem, ze ta historia nie wywolala wsrod Polonii belgijskiej zadnego
            poruszenia...
            Czyzbys sugerowala, ze Polacy w Brukseli morduja sie nawzajem codziennie???
            • swist33 Re: Polak pobity na śmierć w Brukseli 24.03.05, 16:05
              nie znam srodowiska polonijnego w Bxl (chocby dlatego ze mieszkam w liege),
              tylko ze slyszenia....Jak zaobserwowalam to niektorzy na haslo Siemiatycze
              dostaja drgawek, i nie wiem czy slusznie czy nie.
              Ja to widze tak : pewna grupa ludzi pochodzaca z tego miasteczka (teraz podobno
              to miasteczko jest juz prawie puste...)postanowila wyemigrowac do Bxl, i tak
              tez sie stalo, i wbrew powszechnie panujacej opinii, spolecznosc ta pomaga
              sobie, w znalezieniu pracy, lokum,etc. Ogolnie rzecz biorac : radzi sobie. I to
              jest chyba raczej pozytywne zjawisko, nie?
              • high_level Siemiatycze - oaza dobrobytu 24.03.05, 17:53
                swist33 napisała:

                > Ja to widze tak : pewna grupa ludzi pochodzaca z tego miasteczka (teraz
                > podobno to miasteczko jest juz prawie puste...) postanowila wyemigrowac do
                > Bxl, i tak tez sie stalo, i wbrew powszechnie panujacej opinii, spolecznosc
                > ta pomaga sobie, w znalezieniu pracy, lokum, etc. Ogolnie rzecz biorac :
                > radzi sobie. I to jest chyba raczej pozytywne zjawisko, nie?

                Z tym "opustoszeniem" Siemiatycz i emigracji jego mieszkancow do Brukseli to
                niezupelnie prawda. Wiekszosc przebywa tam tylko okresowo, a zarobione
                pieniadze inwestuje w Polsce. W sytuacji dramatycznej sytuacji na miejscowym
                rynku pracy (Sciana Wschodnia) wyjazdy do Brukseli byly dosc racjonalnym
                pomyslem na przetrwanie. Doszlo wrecz do paradoksu - wedlug danych
                statystycznych GUS Siemiatycze maja jeden z najnizszych wskaznikow bezrobocia w
                Polsce. Ustepuja pod tym wzgledem jedynie stolecznej Warszawie. Wzbudzilo to
                zainteresowanie prasy centralnej. Pojawily sie artykuly przedstawiajace
                Siemiatycze nieomal jako oaze dobrobytu i przedsiebiorczosci w oceanie nedzy.
                Przed rokiem tak o tym pisal np. tygodnik "Newsweek":

                Choc wokol bieda i bezrobocie, to 17-tysieczne
                miasteczko, lezace zaledwie 30 kilometrow od granicy z Bialorusia, jest oaza
                dobrobytu. Roczny budzet miasta wynosi ponad 20 mln zl i jest prawie o polowe
                wyzszy niz 10 lat temu. Wydatki na inwestycje powiatu daja mu szoste miejsce w
                kraju. Gdy bezrobocie w Polsce - wedlug lutowych danych GUS - wynosi 20 proc.,
                w Siemiatyczach od kilku lat nie przekracza 7 proc. Pod tym wzgledem miasto
                ustepuje tylko zamoznej Warszawie (6 proc.) Sciana Wschodnia to region biedy i
                rozpaczy. Siemiatycze nie pasuja do tego obrazu. Ludzie tutaj pracy uczyli sie
                w Brukseli. Od kilkunastu lat mezczyzni haruja tam na budowach, kobiety
                sprzataja i opiekuja sie dziecmi. Jak szacuje starosta powiatu Jan Zalewski, co
                drugi mieszkaniec pracowal kiedys w Belgii. Wedlug niego miesiecznie do
                kieszeni mieszkancow wplywa ok. 10 mln zl.
              • cathy4 Re: Polak pobity na śmierć w Brukseli 12.05.05, 22:29
                Swist 33 ........
                mieszkam w Belgii 13 lat,nie mam nic przeciwko Siemiatyczom czy innym tam
                jakims miastom, lecz nie zgadzam sie z twoja opinia co do
                wzajemnej "pomocy".Owszem sa ludzie ktorzy sobie pomagaja nie mozna wszystkich
                pakowac do jednego worka......lecz nie jest to tak pieknie jak to napisalas, ze
                wszystko jest OK.Moze dla ciebie to jest normalne,ze ludzie zdzieraja z siebie
                pieniadze za prace ????!!!!! Dla mnie NIE !!! To nazywasz pomoca ??? A moze
                nie znasz sytuacji jaka jest tutaj ??? Powiem jedno......Przed laty pomagalam
                polakom znalezc tu prace i nie bralam za to ani grosza (gdybym brala to napewno
                mialabym postawiony za to dom ) Znam tu kupe belgow i u nich dawalam prace
                dziewczynom.Prosilam jedynie aby mnie informowaly gdy chcialy z niej po jakims
                czasie zrezygnowac,abym mogla dac ta prace innej potrzebujacej osobie.....W
                rzeczywistosci jak sie okazalo, wiekszosc z tej "WSPANIALEJ" grupy osob po
                prostu ja sprzedalo za grube pieniadze !!!!!! Jesli to nazywasz wzajemna
                pomoca to az strach myslec....... Mam jeszcze kupe innych przykladow ..... i
                nie powiedzialabym, ze wszystko jest OK.
        • piemeltje Re: Polak pobity na śmierć w Brukseli 24.03.05, 06:09
          ondine napisała:

          > ja sie tez zawsze pytam, ejszcze raz uslysze flamak i wybije zeby. moze to
          > chodzi o flamaster?


          Wow, no lubie takie przegiecia. A "flamok" moze byc? Bo ja owszem, uwazam, ze to
          wygodne slowo i charakteryzuje z duza doza poblazliwosci pewien lokalny typ
          ludzki. Jak mowia do mnie "flamok", to wiem dokladnie o kogo chodzi. Podobnie
          jak "blondynka", co do ktorej, powtarzam to zawsze, nie kolor wlosow jest istotny.

          Albo, by zacytowac Rosjan odnosnie najstarszego zawodu swiata: "eto nie
          profiesja, eto charaktier". I taki wlasnie jest flamok. Zupelnie inne
          zabarwienie emocjonalne niz "polaczek".

          Ondine i inni, wyluzuj, dobrze?
    • mala_obludnica Re: Polak pobity na śmierć w Brukseli 24.03.05, 12:10
      ja dopiero poznalam belgijskich Polakow i dopiero teraz uslyszalam okreslenie
      flamok i musze powiedziec ze mi pasuje :-) (Tzn flamok - flamak rzeczywiscie
      jest dosc prostacke:) )
      wczesniej lamalam jezyk i wymyslalam flandryjczykow, flamandowie brzmialo mi
      zbyt pretensjonalnie i nie wiadomo do konca jak to cholerstwo odmieniac..flamy
      hehe, zbyt romantycznie , to moze z angielska flemingi?? :-) Z polotem ..:p
      • high_level flamak czy flamok? 24.03.05, 17:59
        mala_obludnica napisała:

        > dopiero teraz uslyszalam okreslenie flamok i musze powiedziec ze mi pasuje:-)
        > (Tzn flamok - flamak rzeczywiscie jest dosc prostacke:))

        A mnie sie bardziej podoba "flamak". Flamok kojarzy mi sie ze slowem tlumok ;-)
    • high_level Polak Polakowi wrogiem 25.03.05, 21:25
      Ciekaw bylem waszej reakcji na ten artykul prasowy. Przyznaje, ze jestem dosc
      zdegustowany. Smierc Polaka w Brukseli, zadana mu przez innego Polaka, nie
      wydala wam sie niczym szczegolnym. Niczym istotnym, godnym uwagi. Chociaz to
      chyba przypadek bez precedensu, a czlowiek osierocil dwojke dzieci. Ale to nic,
      bo jak pisze swist 33 "takich historii jest miliard dziennie w kazdym miejscu
      na kuli ziemskiej". Nie ma wiec o czym w ogole mowic.

      Zadnej reakcji nie wywolaly takze opisy dosc obrzydliwych relacji pomiedzy
      Polakami przebywajacymi w Brukseli. Przypadki oszukiwania i wykorzystywania
      rodakow. Taka widac u was norma. A ja w swojej naiwnosci myslalem, ze ten
      artykul przedstawia raczej te sytuacje w krzywym zwierciadle. Generalizuje
      sprawe na podstawie jednego tragicznego incydentu. A tak naprawde Polacy w
      Belgii wzajemnie sobie pomagaja...

      Troche to smutne, wrecz zalosne, ze wasza jedyna reakcje i dyskusje
      sprowokowalo uzycie przez kogos slowa Flamak na okreslenie mieszkancow
      Brukseli. Zwlaszcza ze terminu tego uzyto tu akurat w sensie pozytywnym. Ze
      latwiej sie jakoby dogadac z Zydem czy Flamakiem niz z innym Polakiem. Ale i
      tak wywolalo to nienawistna reakcje wiekszosci internautow na tym forum.
      Poczuciem humoru wykazala sie jedynie Piemeltje.

      A juz wypowiedz osobnika poslugujacego sie nickiem vanciech: "Jestescie TLUMOKI
      PALJACZKI Z POLSZY CARSKIEJ ze zwapnialymi zasciankowymi
      mozgami myslacy ze wiecej znaczycie od "Flamakow" ktorzy maja wiecej
      pozytywnych cech niz caly Narod Nadwislanski" wola o pomste do nieba. Tak nie
      mogl napisac zaden Polak, a co najwyzej jakas flamandzka szmata pochodzenia
      polskiego. Poslugujaca sie, o zgrozo biegle, jezykiem Mickiewicza.
      Poniekad wiec prawdziwa jest smutna konstatacja tego artykulu:

      "Prawdziwe jest widać krążące powiedzenie, że zagranicą największym wrogiem
      Polakowi jest drugi Polak".
      • piemeltje Re: Polak Polakowi wrogiem 25.03.05, 21:52
        > Ciekaw bylem waszej reakcji na ten artykul prasowy. Przyznaje, ze jestem dosc
        > zdegustowany. Smierc Polaka w Brukseli, zadana mu przez innego Polaka, nie
        > wydala wam sie niczym szczegolnym. Niczym istotnym, godnym uwagi.

        No tak, bo tez nie ma niczego szczegolnego w tym, ze bramkarz dostal czyms
        ciezkim w glowe od awanturujacego sie klienta. Narodowosc ofiary i soprawcy nie
        ma tu w koncu nic do rzeczy. To nie jest bezprecedensowe zdarzenie. W Antwerpii
        toczyly sie swego czasu regularne bitwy bramkarzy i co z tego? Taka praca,
        widac. To samo moglo sie zdarzyc gdziekolwiek w Polsce chociazby.
        Ze byl to polski klub to inna sprawa i tu dochodzimy do innej sprawy: wsrod
        Polakow w Belgii sa rozni. Ja nie naleze do siemiatyckiej, pollegalnej diaspory.
        To sa ludzie, z ktorymi nie laczy mnie nic procz kraju pochodzenia. Dlaczego
        uwazasz, ze jestem do nich wrogo nastawiony? Moze troszeczke- bo negatywna
        opinia o nich przykleja sie i do mnie, no i drazni mnie buractwo i wulgarnosc np
        w srodkach komunikacji miejskiej, ale poza tym to oni mnie ani ziebia, ani grzeja.

        > "Prawdziwe jest widać krążące powiedzenie, że zagranicą największym wrogiem
        > Polakowi jest drugi Polak".

        Ja tam nie narzekam, wsrod Polakow w Belgii znalazlem paru przyjaciol. Choc
        akurat nie sa z Siemiatycz.

        Ci, ktorzy tu z tych nieszczesnych Siemiatycz (i z okolic Lublina, i z Gostynina
        i z setki innych miejsc) przyjezdzaja, by na czarno zarobic na lepsze zycie,
        swietnie zdaja sobie sprawe z tego, co ich tu czeka i artykul, ktory cytujesz
        nie jest bynajmniej odkrywczy. Jakiej reakcji oczekujesz? Ze zatrzese sie z
        oburzenia? Otworz oczy!
        • high_level Re: Polak Polakowi wrogiem 29.03.05, 21:15
          piemeltje napisała:

          > To nie jest bezprecedensowe zdarzenie.

          Ja bym sie upieral, ze jest. Bo nigdy wczesniej nie slyszalem, zeby Polak zabil
          w Brukseli innego Polaka. Chociaz z Siemiatycz i okolic ludzie pracuja tam na
          czarno juz od wielu, wielu lat...

          > Ze byl to polski klub to inna sprawa i tu dochodzimy do innej sprawy: wsrod
          > Polakow w Belgii sa rozni. Ja nie naleze do siemiatyckiej, pollegalnej
          > diaspory. To sa ludzie, z ktorymi nie laczy mnie nic procz kraju pochodzenia.
          > Dlaczego uwazasz, ze jestem do nich wrogo nastawiony? Moze troszeczke- bo
          > negatywnaopinia o nich przykleja sie i do mnie, no i drazni mnie buractwo i
          > wulgarnosc np. w srodkach komunikacji miejskiej, ale poza tym to oni mnie ani
          > ziebia, ani grzeja.

          Chyba sam sobie odpowiedziales. Ja wcale nawet poczatkowo nie uwazalem, ze
          jestes do nich wrogo nastawiony. Teraz juz wiem, ze jestes (nie tylko zreszta
          ty). Sam dales temu wyraz. Podobnie jak inni.
      • oliwiadd Re: Polak Polakowi wrogiem 25.03.05, 21:58
        Rzeczywiscie masz racje. Ten artykul jest wstrzasajacy, ale im dalej w glab
        reakcji na niego, tym gesciej od obraz, drwin i pogardy dla Flamandczykow,
        Walonczykow i Belgow. A co smieszniejsze, oni potrafili stworzyc sobie dobrze
        prosperujace panstwo, a Polak, ktory do nich przyjezdza i zeruje na czarno,
        objawiajac marna kulture osobista (ci dotknieci beda wiedzieli o kogo tutaj
        chodzi) obrzuca ich blotem i wyzywa od jakis "wlasnorecznie" stworzonych
        "flamokow". To jest rownie wstrzasajace, jak ten artykul (choc prawie nikt na
        niego nie zareagowal).
        • high_level Re: Polak Polakowi wrogiem 25.03.05, 22:26
          Masz racje, takie ludki maja w pogardzie zarowno Belgow okreslanych przez nich
          np. jako "flamoki", jak tez innych Polakow dzielacych z nimi emigracyjny los. A
          juz zwlaszcza tych "prymitywow" z Siemiatycz, z ktorymi nie "laczy ich nic
          procz kraju pochodzenia". Razi ich tylko, ze "negatywna opinia o nich przykleja
          sie i do mnie, no i drazni mnie buractwo i wulgarnosc np. w srodkach
          komunikacji miejskiej, ale poza tym to oni mnie ani ziebia, ani grzeja."
          Swoim wlasnym "buractwem" takie zakompleksione ludki, probujace sie
          dowartosciowac kosztem innych, sie nie przejmuja.

          • piemeltje Re: Polak Polakowi wrogiem 25.03.05, 23:12
            high_level, albo przestajesz wydziwiac i piszesz, o co ci chodzi, bo sie juz
            gubie w tej pisaninie, albo ide spac.

            > maja w pogardzie zarowno Belgow okreslanych przez nich np. jako "flamoki"

            Pogarda? Nieee, to juz mam za soba. To jest faza, ktora nastepuje po zachwycie
            "Flamandami, ktorzy potrafili zorganizowac porzadne i zamozne panstwo". Juz
            raczej umiejetnosc spojrzenia z dystansu i zdrowa doza (auto)ironii.

            > jak tez innych Polakow dzielacych z nimi emigracyjny los

            Ale ja jestem u siebie... Przyjezdny, ale zadomowiony...

            > Swoim wlasnym "buractwem" takie zakompleksione ludki, probujace sie
            > dowartosciowac kosztem innych, sie nie przejmuja.

            Popatrz no, jakos nie.

            EOT
              • piemeltje but of course... 26.03.05, 05:31
                Sorry, ale nie moge sobie odmowic, zbyt ladnie mnie zaczepiasz.

                oliwiadd napisała:

                > Musze Ci przyznac wielka doze autoironii, jesli z wlasnej woli masz taki
                > pseudonim... ;)

                Coz robic, jestem jaki jestem. Zauwaz, ze moj pseudonim odnosi sie delikatnie do
                tego, co w Belgii oglada kazdy turysta, n'est-ce pas?
                Musze sie pogodzic z faktem, ze nie mam tak skomplikowanej osobowosci, ktora
                umozliwialaby mi prawie jednoczesny zachwyt nad panstwowotworczym wysilkiem
                Belgow, naigrawanie sie z nich (
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10432&w=21989984&a=22039961 ) i
                ronienie krokodylich lez nad losem kompletnie mi nieznanej osoby z ktora, jak
                juz pisalem, nie mam prawie nic wspolnego.
              • high_level Re: whatever. 29.03.05, 21:17
                oliwiadd napisała:

                > Musze Ci przyznac wielka doze autoironii, jesli z wlasnej woli masz taki
                > pseudonim... ;)

                A co wlasciwie oznacza slowo "piemeltje"? Bo ja jestem "nietutejszy" i nie znam
                jezyka tubylcow...
        • paw_dady mowiac o prosperujacym panstwie 02.04.05, 01:48
          panstwo belgijskei wcale tak dobrze nei prosperuje. Oczywiscie, ze brak walk w
          w II WW a potem mila kolaborazja z nazistami uchronila ich przemysl od
          zniszczenia.

          Dodatkowo istnieli od wteyd kiedy Polsa nie istniala wiec dodatkowo kradli
          murzynom diamenty i rope. Potme kongio zaminili na UE i NATO i sie jakos
          potoczylo.

          Teraz ich panstwo tak doskonale prosperuje, ze dziniym trafem jakos duzo
          samobojstw. No ale dla ludzi o nastawineiu niewolnika to malo istotny
          szczegol ;O)
      • vico1 Re: Polak Polakowi wrogiem 25.03.05, 22:38
        Podobno w 2004 wyjechalo z Polski 600tys ludzi do pracy na Zachodzie.
        Dziesiatki tysiecy znalazly sie w Belgii. Na jakich ukladach? Zyja i pracuja w
        ludzkich warunkach? Nikt tego nie wie. Ogromna wiekszosc pojechala bez
        przygotowania, w nieznane. Po akcesji spodziewalem sie, ze bedzie wiecej
        negatywnych doniesien w mediach na temat dzialalnosci Polakow, ale o dziwo -
        wzgledna cisza. Mozna wiec sadzic, ze ci ktorzy wyjechali to ludzi zaradni
        zyciowo, swietnie wykorzystujacy szanse. Nadal tak sadze.

        A ze gdzies ktos kogos "zabil na smierc". Niewatpliwe nieszczescie, ale wciaz
        slyszymy o incydentach, zabojstwach, wypadkach. Samo zycie w
        wielonarodowosciowej Belgii. Czy z tego konkretnego przypadku wynika cos
        szczegolnego? Ze Polak Polaka. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

        Do Siemiatycz mam stosunek obojetny, niech zyje 3miasto.

        • high_level Re: Polak Polakowi wrogiem 26.03.05, 06:57
          vico1 napisał:

          > A ze gdzies ktos kogos "zabil na smierc". Niewatpliwe nieszczescie, ale wciaz
          > slyszymy o incydentach, zabojstwach, wypadkach. Samo zycie w
          > wielonarodowosciowej Belgii. Czy z tego konkretnego przypadku wynika cos
          > szczegolnego? Ze Polak Polaka. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

          Ja tez uwazam, ze w takiej masie ludzkiej musialo tam kiedys dojsc do podobnego
          incydentu. W samych Siemiatyczach tez miala miejsce w ubieglym roku brutalna
          zbrodnia. Troche mnie jednak zastanawia wasza reakcja, bo odbieram to jako
          zupelny brak zainteresowania losami innych Polakow w Belgii. Takie
          zobojetnienie, znieczulica, wyrazajaca sie w pytaniu "i co z tego, ze Polak
          zabil Polaka?". Mysle, ze ten artykul raczej wyolbrzymia sprawe. Generalnie
          spolecznosc Siemiatyczan w Brukseli slynie ze swojej solidarnosci i wzajemnego
          wspierania sie, np. w poszukiwaniu pracy czy mieszkania. Tylko dlatego jest ich
          w Brukseli tak duzo. Nie sadze wiec, aby sie mialy spelnic czarne proroctwa
          zawarte w tym artykule:

          "To pobicie mocno poruszyło siemiatyckie środowisko żyjące w Brukseli. Panuje
          opinia, że była to niepotrzebna śmierć. Wywołała też pragnienie zemsty na
          domniemanych sprawcach. Niepokoi perspektywa nakręcającej się spirali
          przemocy. Najsmutniejszy w tej sprawie jest fakt, że sprawcy są Polakami."

          A zadza zemsty, perspektywa nakrecajacej sie spirali przemocy, to brzmi juz
          naprawde groznie.
          • vico1 Re: Polak Polakowi wrogiem 26.03.05, 10:22
            high_level napisał:

            > Troche mnie jednak zastanawia wasza reakcja, bo odbieram to jako
            > zupelny brak zainteresowania losami innych Polakow w Belgii. Takie
            > zobojetnienie, znieczulica, wyrazajaca sie w pytaniu "i co z tego, ze Polak
            > zabil Polaka?". Mysle, ze ten artykul raczej wyolbrzymia sprawe. Generalnie
            > spolecznosc Siemiatyczan w Brukseli slynie ze swojej solidarnosci i
            > wzajemnego wspierania sie, np. w poszukiwaniu pracy czy mieszkania. Tylko
            > dlatego jest ich w Brukseli tak duzo.

            Chyba nie znasz Belgii, ani tutejszych mieszkancow. Czesc z nas mieszka tu na
            stale, wiec nas pewnie tez nie znasz. Piekno Belgii i zarazem jej slabosc to
            ogromna solidarnosc ze slabszymi. To solidarnosc centralnie sterowana
            (najwyzsze podatki w Europie) i solidarnosc indywidualna, pomijajac margines -
            Belg i my tez efektywnie wspomagamy rozne pozarzadowe programy i indywidualnych
            ludzi. Ta solidarnosc nie jest umiejscowiona geograficznie, sorry, ze
            Siemiatycze nie sa uprzywilejowane.
            Losy Polakow, jako jakiejs nieokreslonej zbiorowosci, mniej mnie interesuja.
            Prezentuje tutaj liberalny poglad, nie Polacy mnie interesuja, ale Polak.
            Tutaj na tym forum pojawiaja sie konkretne osoby, czasem z problemami - to moze
            nas zainteresowac.

            To, ze w Siemiatyczach jest wzajemna solidarnosc - to naturalne. Konkretni
            ludzie z jednej "wioski", podobnie jest w lokalnych belgijskich gminach.

            Co do Brukseli. To jest panstwo w panstwie, w ktorym panuje kompletny balagan
            administracyjny. Miasto historycznie podzielone na mase gmin, w ktorych rzadza
            niekompetentni urzednicy. Ich glownym celem jest unikanie konfliktow z
            mniejszosciami narodowymi. Poza tym - stolica Europy, sa inwestycje, czyli raj
            dla ludzi szukajacych szczescia. Gdybym mieszkal w Polsce, niekoniecznie w
            Siemiatyczach -pojechalbym natychmiast do Brukseli.
          • piemeltje Re: Polak Polakowi wrogiem 26.03.05, 10:32
            high_level napisał:


            > Ja tez uwazam, ze w takiej masie ludzkiej musialo tam kiedys dojsc do podobnego
            > incydentu. W samych Siemiatyczach tez miala miejsce w ubieglym roku brutalna
            > zbrodnia.

            high_level, nie wiem czy czytujesz belgijska prase. Ja tak i stad wiem, ze tego
            typu wydarzenia to nie jest material na pierwsza strone, tylko "fait divers". To
            moze nie codziennosc, ale cos, co regularnie wraca w tej czy innej postaci.
            Codziennie ktos kogos zabija, tym razem znowu padlo na Polaka. Polacy tez tu
            zabijaja i rabuja.

            > Mysle, ze ten artykul raczej wyolbrzymia sprawe.

            Zgadzam sie.

            Do pozostalych punktow odniosl sie juz vico1, z ktorym jak zwykle sie zgadzam.
      • swist33 Re: Polak Polakowi wrogiem 26.03.05, 15:34
        no to jesdnak sie nie zrozumielismy.
        Staralam sie wyjasnic jak umialam, oczywiscie, ze to tragiczne wydarzenie.
        Uwazasz, ze nasze reakcje i wypowiedzi sa nieadekwatne, a jakie w takim razie
        powinny byly byc? Co chciales przeczytac?
        Mnie sie wydaje , ze po prostu, towarzystwo pisujace tutaj na tym forum (do
        ktorego pozwalam sobie sie zaliczyc..) nie ma kontaktow, na codzien ze
        srodowiskiem, ktore Ty opisujesz, dlatego mmoze tak male zaangazowanie, brak
        empatii et que sais-je?.
        Piszesz tez o przypadkach wykorzystywania, oszukiwania w srodowisku polonijnym,
        mnie po prostu cos takieo nie spotkalo, wrecz przeciwnie, osoby, ktorych nigdy
        nie widzialam na oczy, a ktore pisza tu na forum, staraly mi sie pomoc (bo ja
        ciagle i bezskutecznie szukam pracy), sluzyc rada i jestem im wdzieczna, i
        chwala im za to!!!!!!!!!Sic!
        • high_level Re: Polak Polakowi wrogiem 29.03.05, 21:34
          swist33 napisała:

          > Staralam sie wyjasnic jak umialam, oczywiscie, ze to tragiczne wydarzenie.

          Chyba tylko Ty. Ale nawet Ty napisalas najpierw, ze to nic szczegolnego. A ja
          nie slyszalem, aby cos takiego zdarzylo sie kiedykolwiek wczesniej w historii
          siemiatyckiej emigracji zarobkowej do Brukseli. Choc to zjawisko trwa od
          dobrych 30 lat...

          > Mnie sie wydaje , ze po prostu, towarzystwo pisujace tutaj na tym forum (do
          > ktorego pozwalam sobie sie zaliczyc..) nie ma kontaktow, na codzien ze
          > srodowiskiem, ktore Ty opisujesz, dlatego mmoze tak male zaangazowanie, brak
          > empatii et que sais-je?.

          Bardzo mozliwe. Odnosze wrazenie, ze towarzystwo pisujace na tym forum ma w
          ogole jakies irracjonalne poczucie wyzszosci nad rodakami z Siemiatycz. Uwaza,
          ze "nie laczy ich z nimi nic procz kraju pochodzenia".

          > Piszesz tez o przypadkach wykorzystywania, oszukiwania w srodowisku
          > polonijnym, mnie po prostu cos takieo nie spotkalo

          Glownie to wlasnie mnie interesowalo. Bo, wbrew temu co pisal Piemeltje, ze ten
          artykul nie wnosi jakoby niczego nowego, mnie osobiscie troche zaszokowaly
          opisy relacji pomiedzy Polakami w Brukseli. Dla mnie bylo to cos nowego, nigdy
          wczesniej nie czytalem na ten temat takich drastycznych opisow. Myslalem, ze sa
          one przesadzone, oparte na emocjach spowodowanych tragicznym zdarzeniem. Teraz
          jednak zaczynam myslec, ze moze to jednak prawda... Ze tak wlasnie w
          rzeczywistoci wygladaja stosunki pomiedzy Polakami przebywajacymi w Belgii.
      • rokko Re: Polak Polakowi wrogiem 28.03.05, 10:32
        high_level napisał:

        > Ciekaw bylem waszej reakcji na ten artykul prasowy. Przyznaje, ze jestem dosc
        > zdegustowany. Smierc Polaka w Brukseli, zadana mu przez innego Polaka, nie
        > wydala wam sie niczym szczegolnym.

        Wiesz, w Polsce codziennie sie jakies morderstwa zdarzają i zazwyczaj wtedy to
        "Polak zabija Polaka". I to tez nie sprawia ze wszyscy chodza w zalobie.
        Zreszta, chyba dla mieszkajacych tam Polakow wiekszym powodem do niepokoju
        byloby gdyby rodaka zamordowal Belg? Albo np. Arab?

        > Zadnej reakcji nie wywolaly takze opisy dosc obrzydliwych relacji pomiedzy
        > Polakami przebywajacymi w Brukseli. Przypadki oszukiwania i wykorzystywania
        > rodakow. Taka widac u was norma.

        No a jakiej reakcji sie w zwiazku z tym spodziewasz? Ze piszacy tutaj rzuca
        swoje zajecia i zajma sie opieka nad pracujacymi na czarno rodakami? A moze ze
        zaczna sie tlumaczyc, ze oni tu nikogo nie okradli?
        • kasiabru Re: Polak Polakowi wrogiem 28.03.05, 11:12
          no a ja sie tak czasem czuje... ze musze 'przepraszac', ze tu mieszkam (znaczy
          najzwyczajniej sie tlumaczyc)... bo stereotypy zdarzaja sie wszedzie... ile
          razy bylo tak jak pisal Pimel chyba - Aaa, ty z Polski! A ja mam Polska
          sprzataczke... I co z tego? grrr... w zeby takiemu.
        • high_level Re: Polak Polakowi wrogiem 29.03.05, 21:44
          rokko napisał:

          > Wiesz, w Polsce codziennie sie jakies morderstwa zdarzają i zazwyczaj wtedy to
          > "Polak zabija Polaka". I to tez nie sprawia ze wszyscy chodza w zalobie.
          > Zreszta, chyba dla mieszkajacych tam Polakow wiekszym powodem do niepokoju
          > byloby gdyby rodaka zamordowal Belg? Albo np. Arab?

          Bardzo trafna uwaga. Ja tez odnioslem w tej dyskusji takie wrazenie, ze
          nieporownanie wieksza reakcje w gronie bywalcow tego forum wywolaloby
          zdarzenie, ze np. to Belg albo Arab zamordowal jakiegos Polaka, lub odwrotnie.
          To, ze Polaka zamordowal na obczyznie inny Polak to dla was nic szczegolnego.
          Choc ja osobiscie nie slyszalem, aby w Brukseli takie zdarzenie mialo miejsce w
          okresie ostatnich 30 lat!!!!

          A w Polsce czesto sie jednak zdarzaja tzw. czarne marsze zaloby i protestu po
          tego typu bezsensownych zbrodniach. W ostatnich latach nawet coraz czesciej!
          I to nie tylko w malych miasteczkach...
          • piemeltje Re: Polak Polakowi wrogiem 29.03.05, 22:43
            > Bardzo trafna uwaga. Ja tez odnioslem w tej dyskusji takie wrazenie, ze
            > nieporownanie wieksza reakcje w gronie bywalcow tego forum wywolaloby
            > zdarzenie, ze np. to Belg albo Arab zamordowal jakiegos Polaka, lub odwrotnie.
            > To, ze Polaka zamordowal na obczyznie inny Polak to dla was nic szczegolnego.

            Chodzi o motyw. Gdy arab morduje bialego, to motyw "rasistowski" (tylko arabowie
            uzywaja pojecia "rasista" w tym kontekscie, stad cudzyslow) sam sie nasuwa. Gdy
            Polak morduje Polaka- hej, o co chodzi i jak to sie rozni od bojki na wiejskim
            weselu? A ze niedoszly klient bramkarza...

            > To, ze Polaka zamordowal na obczyznie inny Polak to dla was nic szczegolnego.
            > Choc ja osobiscie nie slyszalem, aby w Brukseli takie zdarzenie mialo miejsce
            w okresie ostatnich 30 lat!!!!

            Zle sluchales. To nie jest takie rzadkie. Jak Ty sobie w ogole wyobrazasz
            emigracyjne zycie tych, co na czarno? Bo ja to widzialem i widuje. Od
            poniedzialku do piatku zasuwaja, a od piatku do poniedzialku przepijaja
            zarobione, a po pijanemu dochodzi do scen ciekawych. Nie zawsze tak
            dramatycznych jak morderstwo, ale... delikatnie mowiac, to jest spolecznosc
            dysfunkcjonalna.

            > A w Polsce czesto sie jednak zdarzaja tzw. czarne marsze zaloby i protestu po
            > tego typu bezsensownych zbrodniach. W ostatnich latach nawet coraz czesciej!
            > I to nie tylko w malych miasteczkach...

            I te marsze to jest niedorzecznosc dla szaraczkow, podyktowana
            nieskanalizowanymi emocjami. Dla takich szaraczkow wybor jest prosty: albo
            czarne marsze, albo publiczne egzekucje/lincz.

            Mysle, ze naprawde przeceniasz wartosc ludzkiego zycia. To jest jednak osobny
            temat, nie bardzo na forum, bo nie chce mi sie tyle pisac, a same rozwazania to
            temat na ksiazke.

            Z cynicznym usmiechem i pozdrowieniem.
      • paw_dady eee tam wrogiem ;o) 02.04.05, 01:55
        high_level napisał:

        > Ciekaw bylem waszej reakcji na ten artykul prasowy. Przyznaje, ze jestem dosc
        > zdegustowany. Smierc Polaka w Brukseli, zadana mu przez innego Polaka, nie
        > wydala wam sie niczym szczegolnym. Niczym istotnym, godnym uwagi. Chociaz to
        > chyba przypadek bez precedensu, a czlowiek osierocil dwojke dzieci. Ale to
        nic,
        >

        a jesli zaciuali by og w Siemiatyczach plakalbys?



        > Zadnej reakcji nie wywolaly takze opisy dosc obrzydliwych relacji pomiedzy
        > Polakami przebywajacymi w Brukseli. Przypadki oszukiwania i wykorzystywania
        > rodakow. Taka widac u was norma. A ja w swojej naiwnosci myslalem, ze ten
        > artykul przedstawia raczej te sytuacje w krzywym zwierciadle. Generalizuje
        > sprawe na podstawie jednego tragicznego incydentu. A tak naprawde Polacy w
        > Belgii wzajemnie sobie pomagaja...

        mysle ze generalizowanis szkodzi - pomagaja i nie pomagaja jak kazda nacja.
        Pewno wiekszosc pomaga sobie choc sa i zakaly pasozytujace na innych. niestety.

        > Troche to smutne, wrecz zalosne, ze wasza jedyna reakcje i dyskusje

        nie czytalem wszyskich postow wiec zadam pyanie czego sie spodziewales?



        > A juz wypowiedz osobnika poslugujacego sie nickiem vanciech: "Jestescie
        TLUMOKI
        >
        > PALJACZKI Z POLSZY CARSKIEJ ze zwapnialymi zasciankowymi
        > mozgami myslacy ze wiecej znaczycie od "Flamakow" ktorzy maja wiecej
        > pozytywnych cech niz caly Narod Nadwislanski" wola o pomste do nieba. Tak nie
        > mogl napisac zaden Polak, a co najwyzej jakas flamandzka szmata pochodzenia
        > polskiego. Poslugujaca sie, o zgrozo biegle, jezykiem Mickiewicza.

        widzisz niektorzy rodza sie niewolnikami. oni zawsze musza komus sluzyc.



        > "Prawdziwe jest widać krążące powiedzenie, że zagranicą największym wrogiem
        > Polakowi jest drugi Polak".

        bajki. nei wiem kto to wymislil. dla mnie jakis mis colrargol, ktoremu
        zawsze 'pod gorake' ;o).

        nie spotkalem jeszcze poza Polska 'wrogich' Polakow. nie jest tak zle ;o)
        • high_level Re: eee tam wrogiem ;o) 02.04.05, 07:25
          paw_dady napisała:

          > nie czytalem wszyskich postow wiec zadam pyanie czego sie spodziewales?

          Bardziej od reakcji na to konkretne zdarzenie, jakim bylo pobicie Polaka przez
          Polaka w Brukseli ze skutkiem smiertelnym, interesowal mnie wasz stosunek do
          siemiatyckiej diaspory w stolicy Belgii. Rzadko bywam na tym forum, ale
          zauwazylem wyrazna niechec do tego srodowiska. Przebieg dyskusji tylko to,
          niestety, potwierdzil. Zero wspolczucia, tylko jakies pogardliwe wypowiedzi o
          ludziach ciezkiej roboty, ktorzy przeciez (w znakomitej wiekszosci) zajmuja sie
          tam uczciwa praca (choc na czarno), nie kradna, nie zebrza, nie gwalca ani nie
          morduja. Ale i tak, jak napisala swist33 "niektorzy na haslo Siemiatycze
          dostaja drgawek". I to sie oczywiscie zgadza :-)


          > > "Prawdziwe jest widać krążące powiedzenie, że zagranicą największym
          > > wrogiem Polakowi jest drugi Polak".
          >
          > bajki. nei wiem kto to wymislil. dla mnie jakis mis colrargol, ktoremu
          > zawsze 'pod gorake' ;o).
          >
          > nie spotkalem jeszcze poza Polska 'wrogich' Polakow. nie jest tak zle ;o)

          Wreszcie jakas bardziej optymistyczna wypowiedz :-) Dziekuje.
          Dotychczasowe wasze posty, takze na sasiednim watku o ignorancji Belgow,
          wskazywalyby ze tak ostre postawienie sprawy ("Polak Polakowi wrogiem") wcale
          nie musi mijac sie z prawda.
          Bo jak inaczej odczytac wypowiedzi w rodzaju tych piemeltje:
          "drazni mnie ich buractwo i wulgarnosc"
          "to sa ludzie, z ktorymi nie laczy mnie nic procz kraju pochodzenia"
          "negatywna opinia o nich przykleja sie i do mnie".
          Ze juz o wypowiedzi o "tlumokach z Polszy carskiej" nie wspomne.

          Poniekad trudno zrozumiec, dlaczego kogos drazni negatywna opinia o innych
          Polakach, skoro nic go z nimi nie laczy poza krajem pochodzenia. Facet daje w
          ten sposob do zrozumienia, ze nie uwaza sie juz w ogole za Polaka.
          • piemeltje Re: eee tam wrogiem ;o) 02.04.05, 09:42
            high_level, Ty juz, prosze, przestan pisac pod z gory zalozona teze, a juz tak w
            ogole to nie ustawiaj mnie sobie w roli chlopca do bicia tylko dlatego, ze Ci
            nie pasuje do obrazka.

            > Bo jak inaczej odczytac wypowiedzi w rodzaju tych piemeltje:
            > "drazni mnie ich buractwo i wulgarnosc"
            > "to sa ludzie, z ktorymi nie laczy mnie nic procz kraju pochodzenia"
            > "negatywna opinia o nich przykleja sie i do mnie".

            Jak? DOSLOWNIE, high_level, doslownie. Drazni mnie buractwo i wulgarnosc
            Polakow, z ktorea spotykam sie na ulicy i w srodkach komunikacji miejskiej.
            Oczywiscie, z racji bycia Polakiem i znajomosci jezyka polskiego wychwytuje o
            wiele szybciej buractwo i wulgarnosc prezentowana po Polsku niz np. po
            berberyjsku. Podobnie gdy mowie Belgom, ze w Antwerpii jest sporo Rosjan. Oni
            tego nie widza na pierwszy rzut oka, ja tak- bo znam jezyk rosyjski ze szkoly.

            Negatywna opinia o Polakach jak najbardziej przykleja sie do mnie, gdy np.
            wlasciciel nieufnie mnie oglada, gdy chce wynajac mieszkanie. Wolalby
            "prawdziwego" Belga, bo Polacy to wiadomo... Co wiadomo? No wiesz... Zgoda, moze
            to stereotypy i uogolnienia, ale sa i moga troszke utrudniac zycie.

            Co do tego, co nas laczy, proponuje taki eksperyment myslowy (zastrzegam sie, ze
            bardzo schematyczny i zycie jest bardziej skomplikowane, ale mam nadzieje, ze
            zilustruje to, o co mi chodzi): masz cos, co jest potrzebne innym. Jedna sztuke,
            ktora mozesz dac tylko jednej osobie. Ustawiasz obok siebie dwie osoby, musisz
            zatem wybrac kto dostanie to cos potrzebnego. Zestawiajac roznie pary
            "potrzebujacych" tworzysz rodzaj gradacji wiezi, bo rzecz jasna, "all other
            factors being equal" podaruje to cos osobie, z ktora czuje sie bardziej
            zwiazany. No i wtedy najsilniejsza wiez mam z wlasna zona i dziecmi, potem idzie
            reszta rodziny i krag najblizszych przyjaciol. Rodzina mniej wiecej zgodnie ze
            stopniem pokrewienstwa, dalej blizsi i dalsi znajomi. Wsrod nieznajomych: osoby
            tej samej narodowosci, pozniej (o zgrozo!) o tym samym podlozu kulturowym.
            Zauwaz, ze znajomy Niemiec stoi wyzej w hierarchii niz kompletnie nieznajomy
            Polak- bo jest znajomy! Rozumiesz teraz troche wiecej? Nie zyje w naiwnym
            przekonaniu, ze wszyscy ludzie sa mi bracmi.

            > Poniekad trudno zrozumiec, dlaczego kogos drazni negatywna opinia o innych
            > Polakach, skoro nic go z nimi nie laczy poza krajem pochodzenia. Facet daje w
            > ten sposob do zrozumienia, ze nie uwaza sie juz w ogole za Polaka.

            Oczywisty blad logiczny. Gdybym nie uwazal sie za Polaka, to wlasnie nic by mnie
            to nie obchodzilo i nie klepalbym 5 minut w klawiature, zeby Ci to wytlumaczyc.
            Poslkosci sie nie wypre, a tez i nigdy otoczenie nie pozwoli mi zapomniec o
            korzeniach. Dlatego wlasnie drazni mnie negatywna opinia o Polakach, bo jestem
            jednym z nich.
            • high_level Re: eee tam wrogiem ;o) 02.04.05, 13:26
              piemeltje napisała:

              > high_level, Ty juz, prosze, przestan pisac pod z gory zalozona teze, a juz
              > tak w ogole to nie ustawiaj mnie sobie w roli chlopca do bicia tylko dlatego,
              > ze Ci nie pasuje do obrazka.

              Alez jest wrecz przeciwnie. Wydaje mi sie, ze Twoje opinie sa bardzo
              reprezentatywne. Tak jak Ty siemiatycka diaspore w Brukseli odbiera wiekszosc
              uczestnikow tego forum (jezeli nie wszyscy). Takie przynajmniej odnosze
              wrazenie. Napisales tylko o tym szczerze i uczciwie, nie mam o to do Ciebie
              zalu. Inni wypowiadaja sie bardziej napastliwie i obrazliwie. Moze dlatego na
              tym forum nie pisza w ogole osoby z Siemiatycz. Chociaz jest ich przeciez w
              Belgii tak duzo. Ale jak ktos zalozyl tutaj watek pt. "Siemiatyczanie w
              Brukseli, odezwijcie sie" (czy jakos podobnie), to spotkal sie tylko ze
              zlosliwymi komentarzami i drwinami ze strony stalych bywalcow.

              > Drazni mnie buractwo i wulgarnosc
              > Polakow, z ktorea spotykam sie na ulicy i w srodkach komunikacji miejskiej.
              > Oczywiscie, z racji bycia Polakiem i znajomosci jezyka polskiego wychwytuje o
              > wiele szybciej buractwo i wulgarnosc prezentowana po Polsku niz np. po
              > berberyjsku.

              Aha, jak widzisz jakiegos chama w autobusie, mowiacego po polsku, to od razu
              kojarzy Ci sie on z Siemiatyczami?!!! A nie np. z Pcimiem czy Wachockiem...
              Czyzby mial on to wypisane na twarzy??? Pisalem juz na innym watku, ze z
              Siemiatycz wyjezdzaja do Brukseli takze osoby wyksztalcone, po studiach i ze
              znajomoscia jezykow obcych. Jeden z nich zostal nawet deputowanym do Parlamentu
              Europejskiego, zalozyl w Brukseli szkole jezykowa. A poza tym - wyobraz sobie -
              od kilkunastu lat jest abstynentem. Mialem okazje odwiedzic go niedawno w jego
              biurze w siedzibie PE w Brukseli. Wielu radzi tam sobie znacznie lepiej od
              tych, ktorzy wypowiadaja sie tutaj o nich pogardliwie. Poza tym nie wydaje mi
              sie, aby poziom "buractwa" w Siemiatyczach odbiegal jakos razaco od sredniej
              krajowej, czy nawet sredniej na tym forum ;-)

              > Negatywna opinia o Polakach jak najbardziej przykleja sie do mnie, gdy np.
              > wlasciciel nieufnie mnie oglada, gdy chce wynajac mieszkanie. Wolalby
              > "prawdziwego" Belga, bo Polacy to wiadomo... Co wiadomo? No wiesz...

              Wspolczuje, ale czytalem tez w prasie ogolnopolskiej, ze pracownicy z
              Siemiatycz ciesza sie doskonala opinia wsrod swoich brukselskich pracodawcow.
              Gdyby bylo inaczej, nikt by ich tam pewnie nie zatrudnial :-)
              Taki chociazby cytat z tygodnika "Przeglad" (artykul sprzed prawie trzech lat):

              "15-tysięczne Siemiatycze leżące w woj. podlaskim są przykładem miejscowości,
              której mieszkańcy niemal wyprowadzili się za granicę. Najwięcej pracuje w
              Brukseli, gdzie wyrobili sobie wysoką markę, zwłaszcza jako pomoce domowe.
              Belgom spodobała się ich solidność, a także szacunek dla miejsca pracy. Bo
              dla przybyszów z Siemiatycz jest to biznes rodzinny - gdy kobieta pracująca
              na przykład jako opiekunka do dziecka musi wrócić do kraju, tego samego dnia
              zastępuje ją siostra albo kuzynka. Popularność Siemiatycz jest w belgijskiej
              stolicy tak duża, że kilka miesięcy temu do miasteczka przyjechała ekipa
              telewizji belgijskiej, by nakręcić film o pierwszej polskiej miejscowości,
              która jest już w UE.
              Wiaczesław Młynarczyk, zastępca burmistrza w Siemiatyczach, chwali zaradność
              współmieszkańców. - Siemiatycze to kolebka zagranicznych wojaży w naszym
              regionie - mówi. - Można powiedzieć, że ponad połowa siemiatyczan pracowała
              już za granicą. Zapewniam jednak, że niemal wszyscy wracają. Oczywiście,
              zdarza się, że ktoś ułoży sobie tam życie, wyjdzie za mąż czy ożeni się,
              jednak takie przypadki należą do rzadkości. Największą popularnością cieszą
              się wyjazdy do Belgii. Siedem razy w tygodniu z Siemiatycz do Belgii
              odjeżdżają specjalne autobusy. Początkowo wyjeżdżali ludzie starsi, przede
              wszystkim kobiety zatrudniane jako opiekunki do dzieci i sprzątaczki. Teraz
              wyjeżdżają młodsi - w wieku 20-40 lat. Pracują głównie na czarno - na
              budowach, przy sprzątaniu, ale coraz więcej osób wyjeżdża do legalnej pracy -
              do Włoch, Niemiec czy Szwecji - przy zbiorze warzyw i owoców.
              Takie wyjazdy mają wiele zalet. Ja sam byłem w Stanach i nie widzę w tym nic
              gorszącego. Przeciwnie, większość tych ludzi, pracując u cudzoziemca, musi
              się wiele nauczyć, musi dostosować się do innych realiów. Potem wracają fo
              kraju nauczeni bardziej rzetelnej pracy. Nie tylko mają więc jakieś
              pieniądze, ale przede wszystkim doświadczenie i nowe umiejętności. To
              sprawia, że łatwiej im później znaleźć pracę w kraju."
              • piemeltje Re: eee tam wrogiem ;o) 02.04.05, 13:40
                high_level napisał:

                > Alez jest wrecz przeciwnie. Wydaje mi sie, ze Twoje opinie sa bardzo
                > reprezentatywne. Tak jak Ty siemiatycka diaspore w Brukseli odbiera wiekszosc
                > uczestnikow tego forum (jezeli nie wszyscy).

                <ciach>

                > Aha, jak widzisz jakiegos chama w autobusie, mowiacego po polsku, to od razu
                > kojarzy Ci sie on z Siemiatyczami?!!! A nie np. z Pcimiem czy Wachockiem...
                > Czyzby mial on to wypisane na twarzy???

                No to zdecyduj sie, czy chcesz rozmawiac o "siemiatyckiej diasporze", czy o
                Polonii pracujacej na czarno, skad by nie byla. Mnie jest wszystko jedno, czy
                polski burak w autobusie jest z Siemiatycz, czy z Gostynina (to w Antwerpii),
                czy spod Lublina. Naprawde jest mi to dowolnie. To Ty jestes glosem Siemiatycz
                na tym forum i to Ty uparcie gadasz o Siemiatyczach, jakby to byl Bog wie jak
                wazny osrodek. A to jest ni mniej ni wiecej, tylko ciekawostka, jak autobus
                liniowy Siemiatycze- Bruksela. Gdyby byla linia Siemiatycze- Osaka, to tez bym
                tak na to patrzyl.

                Pisalem juz na innym watku, ze z
                > Siemiatycz wyjezdzaja do Brukseli takze osoby wyksztalcone, po studiach i ze
                > znajomoscia jezykow obcych. Jeden z nich zostal nawet deputowanym do
                Parlamentu Europejskiego, zalozyl w Brukseli szkole jezykowa.

                Gora Siemiatycze! Oczywiscie, to, ze na kazdego wyksztalconego z Siemiatycz przypada
                • piemeltje Re: eee tam wrogiem ;o) cz 2 02.04.05, 13:47
                  za szybko poszlo. :-((

                  Gora Siemiatycze! Oczywiscie, to, ze na kazdego wyksztalconego z Siemiatycz
                  przypada pewnie z dwudziestu z Warszawy chociazby, to juz nieistotny detal.

                  Co zas do PE, to odsylam Cie do niedawnej burzy, ktora wywolalem swoimi
                  komentarzami o epsach. Znajdziesz je na tym forum i na forum Europracownicy.
                  Padlo duzo roznych gorzkich i przykrych slow, takze z mojej strony, niektore
                  niepotrzebne, ale moze to pozwoli Ci lepiej uzmyslowic sobie role Siemiatycz na
                  tej planecie i w Brukseli w szczegolnosci.

                  > Poza tym nie wydaje mi
                  > sie, aby poziom "buractwa" w Siemiatyczach odbiegal jakos razaco od sredniej
                  > krajowej, czy nawet sredniej na tym forum ;-)

                  Co do czesci pierwszej- zgoda. Co do drugiej: trudno powiedziec. Siemiatyczan,
                  poza Toba, na tym forum chyba nie ma...

                  > Wspolczuje, ale czytalem tez w prasie ogolnopolskiej, ze pracownicy z
                  > Siemiatycz ciesza sie doskonala opinia wsrod swoich brukselskich pracodawcow.
                  > Gdyby bylo inaczej, nikt by ich tam pewnie nie zatrudnial :-)

                  Twoim zdaniem, belgijski pracodawca najpierw sprawdza w paszporcie Polaka, czy
                  on jest z Siemiatycz i jesli tak- zatrudnia w ciemno? Oslabiasz mnie,
                  doprawdy... Chyba raczej jest tak, jak w cytowanym artykule:

                  > Bo
                  > dla przybyszów z Siemiatycz jest to biznes rodzinny - gdy kobieta pracująca
                  > na przykład jako opiekunka do dziecka musi wrócić do kraju, tego samego dnia
                  > zastępuje ją siostra albo kuzynka.

                  Czyli, z pewna doza zlej woli mozna by powiedziec: uklad mafijny. :-))
                  • paw_dady mafia czemu nie ;o) 02.04.05, 15:15
                    > Czyli, z pewna doza zlej woli mozna by powiedziec: uklad mafijny. :-))

                    no i dobrze, czyz mafia nie rodzi sie kiedy panstwo jest slabe i zanarchizowane
                    (czyli Polska po 89 i Belgia caly czas ? ;o). Mafia jest jak najbardziej
                    potrzebna - chroni ludzi, podatki mafijna sa do zniesienia w odroznieniu od
                    panstwowych i mafia za te pieniadze COS w koncu robi. w odroznieniu od panstwa.
                    • onlyania Re: mafia czemu nie ;o) 02.04.05, 16:50
                      Po prostu problem kolegi z siemiatycz polega na tym, ze napisanie najwiekszej
                      bzdury ale o pozytywnym nastawieniu skomentuje jako opinia dobrego czlowieka, a
                      najsuchszy fakt zawierajacy choc malutka wzmianke ktora by rzucala cien na
                      ludzi z siemiatycz, od razu komentuje jako pogarde, wywyzszanie sie, dobrze ze
                      jeszcze nie wyzywa od zydow i masonow.
                      Gdybym napisala ze Kopernik byl z Siemiatycz, i Sklodowska-Curie tez, to ja bym
                      byla dobra kobieta, ale jak napisze fakt ze wzial facet z bialegostoku kilku
                      swoich ziomkow do roboty, ci pracowali przez 3 tygodnie, przez 6 dni w tygodniu
                      po 12 godzin i ani cencika za to nie dostali od ziomka swojego przeciez, to ja
                      juz jestem zla kobieta.
                      Dziwi sie czlowiek ze Siemiatycze na tym forum sie nie odzywaja, a sam pisze ze
                      oni tylko po pieniadze jada, zeby sytuacje Ojczyzny poprawic, i nie beda
                      inwestowac swoich ciezko zarobionych pieniedzy w nauke jezyka, a pewnie
                      zainwestuja w komputer i internet w belgii. Zreszta po co siemiatyczanom
                      internet w brukseli, jak oni maja tak rozwiniety siec poczty pantoflowej, ze
                      zazwyczaj wiedza o innych wiecej niz ci inni sa w stanie sami o sobie wiedziec.
                • high_level Re: eee tam wrogiem ;o) 02.04.05, 19:44
                  piemeltje napisała:

                  > No to zdecyduj sie, czy chcesz rozmawiac o "siemiatyckiej diasporze", czy o
                  > Polonii pracujacej na czarno, skad by nie byla. Mnie jest wszystko jedno, czy
                  > polski burak w autobusie jest z Siemiatycz, czy z Gostynina (to w Antwerpii),
                  > czy spod Lublina. Naprawde jest mi to dowolnie. To Ty jestes glosem Siemiatycz
                  > na tym forum i to Ty uparcie gadasz o Siemiatyczach, jakby to byl Bog wie jak
                  > wazny osrodek.

                  Dla mnie to od poczatku dyskusja na temat siemiatyczan w Brukseli, w kontekscie
                  pewnego artykulu prasowego ktory zacytowalem w pierwszym poscie i pewnego
                  tragicznego zdarzenia, jakie mialo miejsce w Brukseli. Nie czuje sie ekspertem
                  w sprawach Polonii belgijskiej czy relacji panujacych pomiedzy Polakami
                  pracujacymi na czarno w Belgii. Interesuja mnie wylacznie ludzie z Siemiatycz i
                  okolic, bo mam troche znajomych z tego srodowiska, takze wsrod tych, ktorzy
                  pracowali lub pracuja w Brukseli. I nie moge akurat o nich powiedziec zlego
                  slowa. Nie mysle, aby przynosili tam wstyd Polsce. Moja wiedza na ten temat
                  opiera sie wiec na konkretnych, znanych mi przypadkach kolegow z liceum czy
                  osobach z dalszej rodziny. Takze na artykulach prasowych. W Polsce pisze sie o
                  tym generalnie pozytywnie, wiec ten artykul byl dla mnie jednak czyms nowym i
                  dosc szokujacym.

                  Wcale nie uwazam Siemiatycz za pepek swiata. Choc to moje rodzinne strony i mam
                  do nich zrozumialy sentyment. To taka moja mala ojczyzna. Konczylem tam liceum.
                  Od wielu lat mieszkam jednak w Warszawie i moje kontakty z Siemiatyczami sa
                  obecnie bardzo sporadyczne. Nie mysle jednak, aby ludzie z tych stron byli
                  jakas zakala i wyrozniali sie w Polsce szczegolnie negatywnie. Sa ani lepsi,
                  ani gorsi od ludzi z wielu innych takich miasteczek w Polsce. Nie bardzo wiec
                  rozumiem tak wrogi do nich stosunek ze strony innych Polakow w Belgii. Wbrew
                  temu, co piszesz, laczy Cie z nimi bardzo duzo, znacznie wiecej niz Ci sie
                  wydaje. Narodowosc, jezyk, kraj urodzenia, pobyt w Belgii, prawdopodobnie
                  zreszta z bardzo podobnych motywow. Brzydzac sie rodakami w Belgii, brzydzicie
                  sie niejako sami soba.
                  • piemeltje Re: eee tam wrogiem ;o) 03.04.05, 09:56
                    high_level napisał:



                    > Dla mnie to od poczatku dyskusja na temat siemiatyczan w Brukseli,

                    To dlaczego tytul watku to "Polak pobity na smierc w Brukseli", a nie
                    "Siemiatyczanin... itd."?

                    > Interesuja mnie wylacznie ludzie z Siemiatycz i okolic,

                    No to z mojej strony to bedzie koniec dyskusji.
                    • high_level Re: eee tam wrogiem ;o) 03.04.05, 11:46
                      piemeltje napisała:

                      > high_level napisał:
                      >
                      > > Dla mnie to od poczatku dyskusja na temat siemiatyczan w Brukseli,
                      >
                      > To dlaczego tytul watku to "Polak pobity na smierc w Brukseli", a nie
                      > "Siemiatyczanin... itd."?

                      A to widzisz tu jakas sprzecznosc???!!!
                      Chodzi o Polaka z Siemiatycz, chociaz sam tekst zawiera tez bardziej ogolne
                      odniesienia do wszystkich Polakow, przebywajacych zarobkowo w Brukseli.
                      W tym cala rzecz, ze wielu z was nie uwaza mieszkancow Siemiatycz za rownych
                      sobie Polakow, lecz za jakas holote czy "buractwo". W Twoim przypadku - jak
                      rozumiem - rozciaga sie to na wszystkich Polakow pracujacych w Belgii na
                      czarno? Nie tylko tych z Siemiatycz. Ale to w koncu zadna roznica. Ja moge sie
                      w miare kompetentnie wypowiadac tylko o ludziach z Podlasia.
                      Wolalbys pewnie, aby do pracy w Belgii wyjezdzali wylacznie ludzie z wyzszym
                      wyksztalceniem, ze znajomoscia jezykow obcych, doskonali fachowcy. Wtedy opinia
                      o Polakach w Belgii bylaby lepsza. Twoim przynajmniej zdaniem, bo z tego co
                      czytam w prasie, sami Belgowie bardzo sobie akurat cenia pomoce domowe z Polski
                      i chetnie takie osoby zatrudniaja. Ten biznes musi sie przeciez oplacac obydwu
                      stronom. Inaczej nigdy by nie mial miejsca.
                      Gdyby zas wyjezdzali wylacznie naukowcy, to mogloby powstac w Belgii bardzo
                      bledne wyobrazenie, ze kazdy Polak ma co najmniej tytul doktora ;-) Co
                      oczywiscie nie jest prawda. Bieda i brak perspektyw wygania z Polski do pracy
                      za granica zarowno profesorow uniwersytetow, jak i zwykle sprzataczki. Nie
                      widze powodu, aby sie wywyzszac. Jedziecie tam na tym samym wozku.
                      • 3eti Re: eee tam wrogiem ;o) 03.04.05, 12:49
                        tania pomoc zawsze jest w cenie.
                        Jezeli zaczna sie zjezdzac Ukraincy,czy Bialorusini (np;),i zechca pracowac za polowe kwoty,za ktora
                        pracuja Polacy,to opinia Belgow szybko ulegnie zmianie.Kwestia czasu.
                        Poza tym Ludzie z Podlasia pracuja tez u Marokanow,Turkow i glownie u innych Polakow.
                        Moze warto by tez ich zapytac o opinie na temat pracownikow z Pl ;))))
                        • onlyania Re: eee tam wrogiem ;o) 03.04.05, 14:44
                          Powoli zaczynam miec wrazenie ze ten czlowiek sobie po prostu robi jaja, i chce
                          wymusic na tutejszych uczestnikach litosc do ludzi z siemiatycz i okolic,
                          zrozumienie i takie tam duperele, a jak juz wszyscy popadna w te uczucia to on
                          nagle sie zdemaskuje i zacznie wszystkich wysmiewac ze tacy to my naiwni.....
                          • high_level Re: eee tam wrogiem ;o) 04.04.05, 06:19
                            onlyania napisała:

                            > Powoli zaczynam miec wrazenie ze ten czlowiek sobie po prostu robi jaja, i
                            > chce wymusic na tutejszych uczestnikach litosc do ludzi z siemiatycz

                            Nie uwazam, aby ci ludzie potrzebowali waszej litosci. Juz pisalem, ze wielu z
                            nich radzi sobie w Belgii lepiej od niejednego z was. Nie zasluguja tez jednak
                            na wasza pogarde.
                            • onlyania Re: eee tam wrogiem ;o) 04.04.05, 11:35
                              Probuje ci uzmyslowic zebys zostawil ten temat, a ty dalej drazysz go i
                              drazysz. NIe potrzebuja litosci, a wg ciebie zasluguja na chwale i podziw - bo
                              mniej wiecej takie przeslanie mozna wyczytac z tego co piszesz. Probujesz
                              uzmyslowic ludziom ze Siemiatycze sa w belgii - tak jakby nikt tego nie
                              zauwazyl do tej pory. Probujesz uzmyslowic wszystkim jak oni ciezko pracuja na
                              chwale ojczyzny - a watek jest o tym ze sie miedzy soba nawet zabijaja.
                              Tyle ze drazac ten temat sam tylko pogarszasz sprawe, bo wychodzi na to ze
                              problem tych ludzi wcale nie lezy wcale w tym ze przyjezdzaja na chwile, nie
                              integruja sie czym pogarszaja swoja sytuacje nawet zarobkowa i srodowiskowa w
                              belgii, tylko problem tkwi w MENTALNOSCI tych ludzi. I sam jestes tego
                              przykladem.
                              I o ile na razie wsrod wielu osob istnieje po prostu niechec do ludzi z
                              siemiatycz, to sam wkladasz im slowo pogarda. Nie rob ani z siebie ani z nich
                              meczennikow. NIkomu w ten sposob nie pomagasz. Ci, ktorzy mieli zaszczyt
                              spotkac ludzi z siematycz, czy tez innych polakow pracujacych na czarno, na
                              chwile, czy tez na jakis inny termin, maja prawo do swoich wlasnych opinni - a
                              ty z uporem maniaka chcesz to zmienic. I jezeli mieszkaniec Siemiatycz w taki
                              czy inny sposob u innego Polaka wyrobil sobie taka opinie jaka sobie wyrobil -
                              to sorry, miej pretensje do niego ze nie zadbal o honor siemiatycz.
                        • high_level Re: eee tam wrogiem ;o) 04.04.05, 20:52
                          3eti napisała:

                          > tania pomoc zawsze jest w cenie.
                          > Jezeli zaczna sie zjezdzac Ukraincy,czy Bialorusini (np;),i zechca pracowac
                          > za polowe kwoty, za ktora pracuja Polacy, to opinia Belgow szybko ulegnie
                          > zmianie.Kwestia czasu.

                          To chyba zawsze kwestia ceny i jakosci uslug. Niektorzy zarzucaja tu Polakom
                          pracujacym na czarno w Brukseli zachlannosc. Ale na dobra sprawe tak samo mozna
                          powiedziec i o Belgach, ktorzy ich zatrudniaja. Tez przeciez nielegalnie, z
                          naruszeniem obowiazujacych w Belgii przepisow. I tez glownie po to, aby
                          zaoszczedzic pare euro. Ze zwyklego skapstwa lub pazernosci, jak kto woli.

                          > Poza tym Ludzie z Podlasia pracuja tez u Marokanow, Turkow i glownie u innych
                          > Polakow.

                          A ja mysle, ze jednak glownie u Belgow. Np. u profesorow uniwersytetow czy
                          dyplomatow. Tak o tym pisala "Rzeczpospolita" w styczniu 2004 r.

                          "W Moczydłach-Pszczółkach mieszka Janina Smolikowska.
                          Dzisiaj 77-letnia staruszka mieszka w domu przy przystanku autobusowym. Pod
                          koniec 1979 roku jako 52-letnia kobieta opuszczała drewnianą, biedną wieś z
                          jedną walizką. - Początkowo było ciężko. Nie znałam języka, ale miałam dobrą
                          pamięć, więc szybko się uczyłam. Sprzątałam, prasowałam i gotowałam u jednych
                          profesorów i patronka sama zaoferowała się z pomocą przy nauce francuskiego.
                          Potem zaczął się u nas stan wojenny i przez pięć lat nie byłam w Polsce, bo się
                          obawiałam, że mnie już nie wypuszczą. Pomagałam rodzinie. Słałam pieniądze,
                          paczki, załatwiałam zaproszenia - opowiada.

                          - Zajmowałam się domem dyplomaty. Żona dyplomaty była doktorem, bardzo mnie
                          lubili. Gotowałam im obiady polskie, piekłam pączki, robiłam pierogi, gołąbki,
                          za którymi przepadali. Oni tam jedzą szybko, najczęściej z tych puszków, więc
                          mnie cenili. Dyplomata dostał placówkę w Stanach Zjednoczonych. Koniecznie
                          chcieli mnie ze sobą zabrać. Tłumaczę mu, że potrzebna wiza, pozwolenie na
                          pracę. A on mi na to: "ma cherie, dla mnie to pestka, tylko się zgódź".

                          Nie zgodziła się, uznała, że jest za stara na nowe życie za oceanem. W roku
                          upadku komunistycznej Polski Janina Smolikowska wróciła do Moczydeł.
                          Przepracowała w Brukseli dziesięć lat. W tym czasie w Moczydłach stanął nowy
                          dom.
                          • swist33 Re: eee tam wrogiem ;o) 04.04.05, 21:20
                            i tak wlasciwie, to przychodzi mi do glowy pewna konkluzja...POwinnam chyba
                            zaprzyjaznic sie z kims z okolic Siemiatycz, tak im latwo to szukanie pracy
                            przychodzi, tyle lat szukam, a nawet do sprzatania mnie nie chca (a mowie
                            kilkoma jezykami:), swoja droga to interesujace to co piszesz...
                            • 3eti Re: eee tam wrogiem ;o) 04.04.05, 21:45
                              "High level",Twoje wiadomosci sa nieprzecietne.Tylko wiesz,lepiej nie wierzyc we wszystko co jest
                              napisane w gazetach,i nieustannie sie tym podpierac.
                              Stukasz z Pl,czy z Belgii??Bo akurat dla mnie to znaczna roznica i zupelnie inne warunki do
                              wypowiadania sie o rodakach z Bi +okolice.
                              Skad masz info,ze zatrudniani sa glownie przez Belgow??A moze Belgow naturalizowanych?
                              Poza tym temat naprawde stal sie nudny i przyznam szczerze,ze nie ma to jak mieszkac poza
                              wszelkimi "gettami",z dala od tych wszystkich podzialow na Polakow 'stad' albo 'stamtad' etc; :/


                              • paw_dady Re: eee tam wrogiem ;o) 05.04.05, 01:07
                                3eti napisała:

                                > Poza tym temat naprawde stal sie nudny i przyznam szczerze,ze nie ma to jak
                                mieszkac poza
                                > wszelkimi "gettami",z dala od tych wszystkich podzialow na Polakow 'stad'
                                albo
                                > 'stamtad' etc; :/

                                he he lepiej sie czujesz na garnuszku Belgow? ;P
                                • onlyania Re: eee tam wrogiem ;o) 05.04.05, 07:41
                                  a ja proponuje zaczac integracje z ludzmi z ludzmi z siemiatycz w takim razie.
                                  Najlepiej na polskich dyskotekach w brukseli. Mozna bedzie napic sie polskiego
                                  piwa, pogadac po polsku, a na koniec dostac w morde - tez po polsku.
                                  • paw_dady Re: eee tam wrogiem ;o) 06.04.05, 01:50
                                    onlyania napisała:

                                    > a ja proponuje zaczac integracje z ludzmi z ludzmi z siemiatycz w takim
                                    razie.
                                    > Najlepiej na polskich dyskotekach w brukseli. Mozna bedzie napic sie
                                    polskiego
                                    > piwa, pogadac po polsku, a na koniec dostac w morde - tez po polsku.

                                    albo dac w morde w koncu po to tam sie idzie. jak wolisz dostac w morde po
                                    flamandzku polecam fuse ;P
                            • high_level Re: eee tam wrogiem ;o) 05.04.05, 14:20
                              swist33 napisała:

                              > i tak wlasciwie, to przychodzi mi do glowy pewna konkluzja...POwinnam chyba
                              > zaprzyjaznic sie z kims z okolic Siemiatycz, tak im latwo to szukanie pracy
                              > przychodzi, tyle lat szukam, a nawet do sprzatania mnie nie chca (a mowie
                              > kilkoma jezykami:)

                              No bo kto chcialby miec tak wyksztalcona sprzataczke ;-)
                              A co do ludzi z Siemiatycz i okolic, to dla mnie to tez pewien fenomen.
                              Nadziwic sie nie moge, ze tacy ludzie wyjezdzaja za granice, bez znajomosci
                              jezykow, kraju i jego kultury, a mimo to zazwyczaj potrafia sie tam urzadzic.
                              Znalezc prace i dorobic sie, zrealizowac swoje cele. Kolejny taki przyklad,
                              opisywany przed rokiem w "Rzeczpospolitej". Rodzina Jankiewskich mieszka w
                              wiosce Twarogi Lackie.

                              Joanna Jankiewska potwierdza, że jej szwagier pojechał do Brukseli na początku
                              lat osiemdziesiątych, ale nie był pierwszy. - Wcześniej znalazł się tam nasz
                              sąsiad Tadeusz Usiński. To on załatwił zaproszenie dla szwagra. Potem żeśmy po
                              wizę do Warszawy pojechali. A do Brukseli samolotem trzeba było lecieć, bo nikt
                              nie słyszał, by z Polski pekaes do Brukseli jeździł - opowiada.
                              Za bratem do Brukseli trafił mąż Jankiewskiej, a w 1988 roku pojechała ona. Mąż
                              pracował na budowie, ona sprzątała domy. Były to dobre czasy dla polskich
                              gastarbeiterów. Przez belgijskich gospodarzy byli cenieni, konkurencji dużej
                              nie mieli. A przede wszystkim obca waluta miała w kraju dużo wyższą niż dziś
                              wartość.
                              - Belgowie to ludzie, którzy cenią sobie czas wolny. Dlatego biorą Polaków,
                              byśmy za nich sprzątali, zajmowali się dziećmi, ogrodem. A oni wypoczywają, tak
                              jak lubią. Sprzątałam u pani, której hobby było szycie zasłon. Całymi dniami
                              siedziała w pracowni, projektowała i szyła zasłony - opowiada Jankiewska.
                              Najgorzej wspomina pracę u ambasadora Austrii. - W domu obowiązywała etykieta.
                              To był horror. Witając się rano, nie mogłam powiedzieć po prostu "dzień dobry".
                              Musiałam mówić "dzień dobry, panie ambasadorze", "jak się pani miewa, pani
                              ambasadorowo". Na każdym kroku byłam strofowana, pouczana. Nawet łóżka nie
                              mogłam pościelić, bo to już robiła wykwalifikowana pokojówka. Czułam się tam
                              źle, sama odeszłam - opowiada.
                              W 1993 roku wróciła do Polski. Czasy się zmieniły, frank stracił na wartości.
                              Urodziła trójkę dzieci, dopilnowała budowy nowego domu, zajęła się
                              gospodarstwem. O Belgach ma dobre zdanie: - Nie zadają pytań, nie spisują
                              danych z paszportów. Cenią nas, bo w przeciwieństwie do Portugalczyków czy
                              Marokanów Polak to dobry pracownik.
                              Jej mąż wciąż jeździ do Brukseli na zarobek. Niedawno zadzwonił z drogi. - Mówi
                              mi: Aśka, co się dzieje? Na autostradzie sami Polacy.
                            • kasiabru co do sprzataczek... 05.04.05, 17:09
                              kiedys tam rozmawialam z moim szefem na temat Polakow w Belgii. Mial polska
                              sprzataczke. Kiedy sie dowiedzial, ze ma wyzsze wyksztalcenie to ja zwolnil.
                              Powiedzial, ze sie marnuje jako sprzataczka... Tak jej dobrze zrobil...
                              • paw_dady Re: co do sprzataczek... 06.04.05, 01:52
                                kasiabru napisała:

                                > kiedys tam rozmawialam z moim szefem na temat Polakow w Belgii. Mial polska
                                > sprzataczke. Kiedy sie dowiedzial, ze ma wyzsze wyksztalcenie to ja zwolnil.
                                > Powiedzial, ze sie marnuje jako sprzataczka... Tak jej dobrze zrobil...


                                ha ha EPSY majom nielegalnom silem roboczom? buhahahaha
                                  • paw_dady Re: co do sprzataczek... 06.04.05, 22:11
                                    kasiabru napisała:

                                    > Jakie EPSY? Pawik, to bylo w czasach, kiedy EPSO jeszcze z jajka na jajko
                                    > skalako.

                                    znaczy robimy regresje w hipnozie czy jak? ;P

                                    > NB, to niezly sku... n byl, ze ja zwolnil just like that.

                                    ee tam dupy nie dala albo kradla ;P
                              • high_level Re: co do sprzataczek... 06.04.05, 21:19
                                kasiabru napisała:

                                > kiedys tam rozmawialam z moim szefem na temat Polakow w Belgii. Mial polska
                                > sprzataczke. Kiedy sie dowiedzial, ze ma wyzsze wyksztalcenie to ja zwolnil.
                                > Powiedzial, ze sie marnuje jako sprzataczka... Tak jej dobrze zrobil...

                                Ze sprzatania tez mozna zrobic legalna i oficjalnie zarejestrowana dzialalnosc
                                gospodarcza. Taki chocby przyklad z "Superxpressu" (styczen 2004 r.)

                                Aneta Czadek (28 l.) mieszka w dzielnicy Schaerbeek, na drugim koncu miasta.
                                Nie ma wiec czasu, zeby wyskoczyc po polskie drozdzowki. Od rana do wieczora
                                pracuje, potem odbiera z przedszkola 4-letnia corke. Aneta ma jednooobowa
                                firme - zajmuje sie sprzataniem. Robi to, co wiekszosc polskich kobiet, tyle ze
                                legalnie. W Brukseli jest od 5 lat. Pochodzi z Olsztynskiego. Przyjechala do
                                kolezanki. Znalazla prace, na czarno. Po roku urodzila sie Sara. O ojcu Aneta
                                nie mowi, Sare wychowuje sama.
                                - Nikt mnie nie kontrolowal, ale i tak czulam sie fatalnie pracujac na czarno.
                                Corka rosla, zaczelam sie zastanawiac, jak zalegalizowac pobyt - mowi. Trafila
                                do firmy Jana Masiela (40 l.) Ten absolwent psychologii na KUL-u (i
                                niedokonczone studia doktoranckie na Uniwersytecie Leuven w Belgii) prowadzi w
                                Brukseli szkole jezyka francuskiego, zajmuje sie tlumaczeniami i pomaga Polakom
                                w zakladaniu firm (za 600 euro od sprawy). Aneta zgromadzila dokumenty, dostala
                                wize na 6 miesiecy (bedzie przedluzona, jesli wykaze, ze nie zalega z
                                podatkami). Co trzy miesiace placi 500 euro na ubezpieczenie. Duzo? I tak
                                zostaje jej tyle, zeby zyc i jeszcze odlozyc. Wieczorami uczy sie jezyka
                                francuskiego. Chce zostac tlumaczka. Nie zamierza cale zycie machac scierka.
                                Nawet legalnie.
                                Jan Masiel zalozyl juz rodakom co najmniej kilkadziesiat firm. Co roku w swojej
                                szkole uczy tez francuskiego ponad 200 naszych emigrantow. Czasem tlumaczy
                                spotkania miedzynarodowe, m.in. w siedzibie NATO. Masiel przyjechal do Belgii w
                                1989 r. Zapisal sie na Uniwersytet w Leuven i zalapal sie na czarno do pracy w
                                restauracji.
                                - Opowiadala mi jedna ze sluchaczek na kursie, ze pracowala na czarno jako
                                gospodyni w pewnej bogatej belgijskiej rodzinie, ktoregos wieczoru na przyjecie
                                przyszedl znany polityk Willy Claes. Przedstawiono ja, uscisneli sobie dlonie.
                                Wielu urzednikow zatrudnia nielegalnie polskie sprzataczki (zarabiaja 1200-1500
                                euro).
                                • paw_dady zapomniaels dopisac 'zapraszamy do reklamy' 06.04.05, 22:10
                                  high_level napisał:

                                  > do firmy Jana Masiela (40 l.) Ten absolwent psychologii na KUL-u (i
                                  > niedokonczone studia doktoranckie na Uniwersytecie Leuven w Belgii) prowadzi
                                  w
                                  > Brukseli szkole jezyka francuskiego, zajmuje sie tlumaczeniami i pomaga
                                  Polakom
                                  >
                                  > w zakladaniu firm (za 600 euro od sprawy).

                                  a) pan Masiel to prawdziwy samarytanin - kumpel zakladal dzialalnosc -
                                  zadzownil do p. Masiela. Ten powiedzial ze chce 300Euro gotowka (he he ciekawe
                                  ze nie wspominal o pokwitowaniu) zeby ew rozpatrzyc sprawe.

                                  Aha Samarytanin w znaczeniu biblijnym. Nie mowie o tym, o ktorym wspomniala
                                  Biblia. Bo wlasnie dlatego wspomniala, ze pomagal mimo, ze Samarytanin.



                                  W sumie kumpel pochodzil po instytucjach sam i kosztowlo go to 3 dni robocze +
                                  50Euro oplat skarbowych



                                  b) a pan Masiel mowi ze ma doktorat. nawet neidokonczony chetnie zobacze jego
                                  prace i bede podziwial.

                                  > francuskiego. Chce zostac tlumaczka. Nie zamierza cale zycie machac scierka.
                                  > Nawet legalnie.

                                  o perspektywach tlumaczen zapytaj GGajowniczka -> jest niederlandysta przed dz
                                  wyksztalcenia (przed doktoratem ;) i jakos jako tlumacz nie pracuje. nie
                                  dlatego ze nie lubi. a jakie sznase ma sprzataczka po kursach wieczorowych?



                                  > przyszedl znany polityk Willy Claes. Przedstawiono ja, uscisneli sobie
                                  dlonie.
                                  >
                                  to ten od zakupow Augusty czy pamiec mnie myli?



                                  > Wielu urzednikow zatrudnia nielegalnie polskie sprzataczki (zarabiaja 1200-
                                  1500 euro).

                                  6,5 Euro za godzine srednio - czyli pracuja 230h miesiecznie! 11,5 h /dziennie
                                  a przeciez dojazdzaja w rozne miejsca. czyli sa po 14 godzin poza domem.
                                  zajebiste zycie. To kurwa nazywa sie z angielska 'modern slavery'.
                                  • onlyania Re: zapomniaels dopisac 'zapraszamy do reklamy' 06.04.05, 22:41
                                    nie mow paw o Masielu zle, bo on z siemiatycz!!!
                                    do parlamentu EU startowal jednak ponoc z...wielkopolskiego..Czyzby nie ufal
                                    wyborcom z podlaskiego????

                                    A co do zarobkow 1200 euro, to ja znam takie osoby ktore i 2500 wyciagna na
                                    miesiac. Co prawda po 8 euro na godzine, ale przeliczajac to tez wychodzi tak
                                    od 6 rano do 23 wieczorem poza domem (wieczorem biura)....
                                    co niektore jak wspomnial kolega wychowuja przy tym dzieci...znaczy "chowaja",
                                    bo to trudno nazwac przy takim trybie wychowaniem....
                                    no i co niektore tez nie chca wspominac o ojcu dziecka....
                                    no i co niektore dzieci maja typowo "slowianska" urode, tylko ze.....mocno
                                    opalona.....
                                • piemeltje Re: co do sprzataczek... 06.04.05, 23:10
                                  Mialem sie nie odzywac, ale to juz przechodzi ludzkie pojecie. high_level, ty
                                  mniej gazet czytaj (ze szczegolnym uwzglednieniem "Superekspressu") a wiecej
                                  zaznajom sie z tematem, na ktory sie wypowiadasz.

                                  > i pomaga Polakom w zakladaniu firm (za 600 euro od sprawy)

                                  TO MA BYC POMOC?

                                  I pani Aneta, mimo zalozenia firmy, nadal jest konkurencyjna? Wolne zarty...

                                  A przedstawiac pana Masiela jako swietlana postac to... hm... nieporozumienie.
                                  To jest wlasnie ta czesc Polonii z Siemiatycz, o ktorej pisalem, ze wcale nie
                                  pracuje ciezko na poprawe swojego bytu w Polsce.
                                  • high_level eurodeputowany Masiel 07.04.05, 06:24
                                    piemeltje napisała:

                                    > Mialem sie nie odzywac, ale to juz przechodzi ludzkie pojecie. high_level, ty
                                    > mniej gazet czytaj (ze szczegolnym uwzglednieniem "Superekspressu") a wiecej
                                    > zaznajom sie z tematem, na ktory sie wypowiadasz.

                                    Po to wlasnie czytam, aby sie zaznajomic z tematem. A Janka Masiela znam akurat
                                    z autopsji. Mam z nim bezposredni kontakt. To moj kolega z rownoleglej klasy w
                                    liceum, ktorego nieslusznie zaliczyles do kategorii "epsow", bo to nie urzednik
                                    UE, ale posel do PE, na rowni z prof. Geremkiem, Rosatim czy Kulakowskim.

                                    > A przedstawiac pana Masiela jako swietlana postac to... hm... nieporozumienie.
                                    > To jest wlasnie ta czesc Polonii z Siemiatycz, o ktorej pisalem, ze wcale nie
                                    > pracuje ciezko na poprawe swojego bytu w Polsce.

                                    Dla mnie Masiel to przyklad pozytywny. Czlowiek rodem z Siemiatycz, ktoremu sie
                                    w Brukseli powiodlo, ktory sie nie ograniczyl do pracy na czarno. Ale zaczynal
                                    rzeczywiscie od ciezkiej pracy w restauracji, przy calonocnym zmywaniu naczyn.
                                    W artykule "Superexpressu" nie widze zadnych przeklaman na jego temat:

                                    W 2000 r. Belgia postanowiła uporządkować status nielegalnych cudzoziemców.
                                    Żeby starać się o zgodę na pobyt stały, trzeba było udowodnić, że jest się tu
                                    od 6 lat. Wtedy zgodę taką dostali m.in. Marek i Beata.
                                    - Z możliwości zalegalizowania nie skorzystało jednak wielu Polaków. Bali się,
                                    bo poszła plotka, że rząd chce w ten sposób nas wyłapać i odesłać do Polski -
                                    śmieje się Marek.
                                    Jan Masiel pamięta, że do rana tłumaczył urzędową broszurę o zasadach
                                    legalizacji. Pomógł załatwić wtedy pobyt stały ponad 100 polskim rodzinom.
                                    - A pierwszy wniosek sam złożyłem - uśmiecha się.
                                    Ostatnio coraz więcej Polaków zgłasza się do niego, żeby pomógł im założyć
                                    firmę. Masiel nie ukrywa, że się dorobił. I to zaledwie w trzy lata. Ale ciężko
                                    pracuje, kończy o północy.
                                    - Moja specjalność to kupowanie domów - mówi. Kupuje na kredyt, remontuje i
                                    wynajmuje. Ma trzy kamienice w Brukseli. Nie myśli o pracy w instytucjach UE.
                                    - Co prawda pracownicy UE dostają w bankach duże kredyty. Ale ja wolę pracować
                                    na własny rachunek - mówi.
                                    Marek Kutyłowski liczy, że na Unii zarobi. Już obliczył: docelowo przyjedzie do
                                    Brukseli trzy tysiące polskich pracowników. Z rodzinami to ok. 7 tys. osób. Już
                                    przygotowuje dla nich żywnościową ofensywę. Ma też nadzieję, że znikną
                                    ograniczenia w imporcie z Polski. Chciałby sprzedawać np. pierogi z mięsem, a
                                    nie może. Kutyłowski wraz z kilkoma innymi polskimi przedsiębiorcami chce
                                    założyć Stowarzyszenie Przedsiębiorców Polskich w Brukseli. Będą pomagać innym
                                    Polakom, którzy zechcą prowadzić legalny biznes. Pomysł wspiera polska ambasada.
                                    - Zainteresowanych jest około 30 polskich przedsiębiorców - mówi Jerzy
                                    Michałowski, radca handlowy polskiej ambasady w Brukseli. - Oceniam, że w całej
                                    Belgii polskich firm jest około tysiąca. Ostrożnie szacujemy, że w Belgii
                                    przebywa, legalnie i nielegalnie, ok. 50 tysięcy Polaków, z czego 30 tysięcy -
                                    w Brukseli. Myślę, że stowarzyszenie zawiąże się zaraz po Nowym Roku - dodaje.
                                    Bernard Backiel, Aneta Czadek, Jan Masiel i Kutyłowscy święta spędzili w
                                    Brukseli. Zresztą - co to za święta? Jeden dzień i do pracy. Marek Kutyłowski
                                    wykupił miejsce targowe na rynku głównym w Brukseli. Do 4 stycznia będzie
                                    sprzedawał polskie pieczywo. To czas, kiedy można zarobić.
                                    W biurze Masiela co chwila dzwoni telefon. Miesięcznie zgłasza się do niego 10-
                                    15 Polaków, którzy chcą "wyjść z podziemia". Cieszy go, że może w końcu Polacy
                                    nie będą się kojarzyć z pracą na czarno.
                                    - Nie pytają, co dobrego da im Unia - tylko myślą, co mogą zrobić sami dla
                                    siebie - podkreśla.
                                    • onlyania Re: eurodeputowany Masiel 08.04.05, 19:25
                                      eurodeputowany Masiel nie dokonczyl studiow doktoranckich na Uniwersytecie w
                                      Leuven zapewne z kilku powodow, a glowny to taki ze widocznie na kursy
                                      flamandzkiego mial pod gorke, ewentualnie odbywaly sie na dziesiatym pietrze
                                      bez windy w owym Leuven.....
                                      tu i owdzie mozna jednak sobie poczytac iz uczeszczal ponoc na trzyletnie
                                      SZKOLENIA na Uniwersytecie Louvain la Neuvre....

                                      A tu kilka ciekawostek jeszcze na temat pana Eurodeputowanego

                                      1. Szkola jezykowa w Brukseli - opinia z forum Spoleczenstwo:

                                      • Jan Masiel???--REWELACJA IP: *.cec.eu.int
                                      Przeczytaj komentowany artykuł »
                                      Gość: e-gosc 16.06.2004 15:47 zarchiwizowany


                                      Zanam osobiscie pana Masiela, "euro-parlamentarzyste" z Samoobrony, bo
                                      chodzilam do jego szkoly jezyka
                                      francuskiego w Bruksleli. Nie jest to zadne "EURO...cos" tylko tzw.
                                      firma "krzak",
                                      ktora zatrudnia nieleglanie lektorow i w dodatku czasem im nie placi - lektorzy
                                      mieli z nim wiele problemow. Ja osobiscie nie wydobylam nigdy od p. Masiela
                                      pokwitowania, ze wplacilam mu 450 euro za kurs - domyslam sie, ze p. Masiel nie
                                      placi w Belgii podatkow za swoja dzialalnosc i bardzo krecil i lawirowal, zeby
                                      mi nie wydac zadnego kwitka przez caly rok. Mogl sobie pozwolic na takie
                                      machlojki, bo ludzie ktorzy ucza sie w tej szkole to nielegalni robotnicy w
                                      Belgii i pan Masiel pomaga im zalatwic to i owo, a oni oczywiscie byli (lub sa)
                                      zastraszeni przez system i p. Masiel jest dla nich swego rodzaju "dobry wujo".
                                      Typowa pokretna metalnosc zerujaca na glupocie innych!!!!!
                                      W dodatku p. Masiel nie potrafi poslugiwac sie poprawna polszczyzna i wystarczy
                                      wejsc do tej szkoly i przeczytac pare informacji, ktore sa tam zamieszczone, a
                                      glowa az boli do bledow ortograficznach!!! Sluchajac go tez nie bardzo wiadomo
                                      o czym mowi badz tez chcialby mowic. nie sadze tez by mial cos do powiedzania w
                                      kwestiach europejsko-polskich. od lat mieszka w brukseli i prowdzadzi watpliwej
                                      jakosci biuro tlumaczen i szkole jezyka (tylko dwa pierwsze poziomy?). Gdzie tu
                                      takiej osobie do EP!!!!
                                      Zenada...

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=13441299&v=2&s=0
                                      2. Kandydat Samoobrony

                                      <<Jak Lepper potasował kandydatów
                                      Z Warszawy na Podlasie, z Siemiatycz do Wielkopolski

                                      Jan Masiel z Siemiatycz otwiera listę kandydatów Samoobrony do Parlamentu
                                      Europejskiego w województwie... wielkopolskim. Na Podlasiu listę otwiera
                                      Bolesław Borys Borysiuk, mieszkaniec Warszawy, zaś Tadusz Gan z Białegostoku
                                      jest dopiero trzeci.
                                      Dotychczas działacze podlaskiej Samoobrony nie chwalili się, że człowiek z
                                      Siemiatycz otwiera listę wyborcza w Wielkopolsce.

                                      Brak swojego
                                      Kandydaturę Masiela nagłośnił wczoraj Jan Deręgowski, przewodniczący Samoobrony
                                      w Poznaniu. Deręgowski na wielkopolskiej liście kandydatów do Parlamentu
                                      Europejskiego znalazł się dopiero na 10. miejscu wielkopolskiej listy
                                      Samoobrony. Skrytykował umieszczenie na dwóch pierwszych miejscach listy
                                      działaczy partii spoza województwa. Deręgowski ujawnił podczas środowej
                                      konferencji prasowej, że kolejność na liście wyborczej ustalał „marszałek
                                      Lepper".
                                      Na pierwszym miejscu listy jest Jan Masiel z województwa podlaskiego, na
                                      drugim – Tadeusz Romanowicz z mazowieckiego.
                                      „Głosujcie na swego: Jana Deręgowskiego, człowieka prawego. Dlaczego? Bo w
                                      pierwszej dwójce brak swego"! – napisał kandydat w swojej ulotce wyborczej.
                                      Pytany, czy nie boi się konsekwencji za krytykowanie kierownictwa Samoobrony,
                                      odparł: „Idę na pewne ryzyko. Liczę się nawet z wykluczeniem z partii".
                                      Genowefa Wiśniowska przyznała, że Masiel pochodzi z Siemiatycz. – Świadomie tak
                                      potasowaliśmy kandydatów – mówi poseł Genowefa Wiśniowska, szefowa podlaskiej
                                      Samoobrony i zaufana współpracownica Leppera. – Dlaczego? Na razie nie mogę
                                      tego ujawnić. Ale pan Masiel jest dobrym kandydatem. Często przebywa w
                                      Brukseli, prowadzi tam jakieś interesy.
                                      Tłumacz Kwaśniewskiego?
                                      Mikołaj Gawryluk, szef Samoobrony w powiecie siemiatyckim, od
                                      dziennikarza „Porannego" dowiedział się, że Jan Masiel kandyduje z Wielkopolski
                                      i w dodatku z listy Samoobrony. Był zaskoczony.
                                      – Z Wielkopolski? Co pan powie? – dziwił się Gawryluk. – o n miał przecież
                                      kandydować z listy Razem dla Przyszłości. Jego koledzy zaczęli nawet zbierać
                                      podpisy.
                                      Gawryluk przyznaje, że Masiel urodził się i wychował w Siemiatyczach i – jak
                                      wielu mieszkańców miasteczka – wyjechał do Brukseli. Podkreśla jednak, że lider
                                      wielkopolskiej listy jest wykształconym człowiekiem.
                                      – o n skończył kilka fakultetów – opowiada Gawryluk. – Teraz mieszka w
                                      Brukseli. – Prowadzi tam jakieś szkoły językowe, wykłada na uczelniach. Z tego
                                      co wiem, to kilka razy był nawet tłumaczem Aleksandra Kwaśniewskiego, jak
                                      prezydent przyjeżdżał do Brukseli.
                                      Województwa podlaskie i warmińsko-mazurskie tworzą jeden okręg wyborczy.
                                      Podobnie jak Wielkopolanie mieszkańcy Podlasia mogą powiedzieć o liście
                                      Samoobrony, że „w pierwszej dwójce brak swego". Listę wyborczą otwiera na
                                      Podlasiu i Mazurach Bolesław Borys Borysiuk, doradca Andrzeja Leppera, a w
                                      przeszłości sekretarz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Borysiuk
                                      uchodzi za twórcę prorosyjskiej polityki Leppera. Drugi jest Grzegorz Majchrzak
                                      z Mrągowa, a trzeci Tomasz Gan, wiceprzewodniczący podlaskiej Samoobrony. –
                                      Pana dr Borysiuka celowo zrobiliśmy liderem listy. Jest człowiekiem bardzo
                                      kompetentnym w sprawach wschodnich – mówi Genowefa Wiśniowska.

                                      źródło: www.poranny.pl
                                      <<

                                      3. A jednak w Polsce "inwestuje"

                                      Strasbourg Seat for Sale
                                      The elections for EuroParliament delegates are now going on in the 25 member
                                      states, according to when each state prefers to have its citizens go to the
                                      polls during the required Thursday-to-Sunday time-frame. (But you already know
                                      that, as I recently covered the rise of the UKIP in Britain in this context.)
                                      Whoever wins one of the EP's 786 seats gets - among other rights and
                                      obligations - a very decent, tax-free salary-plus-allowances for the next five
                                      years. Especially for MEPs from the new member-states of Central Europe, the
                                      pay and perks of representing your country in Strasbourg easily rival anything
                                      you might be able to earn at home, in either the private or public sector
                                      (often including even as president or prime minister). What's more, the
                                      election rules are such that it is common that such legislators are elected off
                                      of party lists, rather than on the basis of geographical constituencies. How
                                      many of those on the list are elected - i.e. how far down the list the
                                      candidates are chosen for office - depends on how much voter support the party
                                      itself gets in the given election.

                                      So why not put list-positions up for sale?
                                      MORE...
                                      Oh, there are the usual reasons you could think of for not recruiting
                                      candidates for money, like that a country's legislative representatives should
                                      not be mercenaries. But that has not stopped the radical Polish agrarian party
                                      Samoobrona ("Self-Defense"), according to a recent article in the Dutch
                                      newspaper Trouw (Polish Party Sells Euro-Seats). The article focuses in
                                      particular on one Jan Masiel, who occupies either the first or second place
                                      (the article doesn't make that clear; presumably the very first) on the
                                      Samoobrona candidate-list for Wielkopolska, the western region that includes
                                      the city of Poznan. And Masiel makes no secret of the fact that he
                                      paid "substantially more" than €5.000 for that privilege.

                                      Why would Samoobrona do such a thing? Two reasons are put forward in the
                                      article, in fact by Jan Masiel himself. One is that, as he
                                      explains, "Samoobrona doesn't have as much money as the other parties." OK, but
                                      the second reason is more interesting, namely that most
                                      • onlyania Re: eurodeputowany Masiel 2 08.04.05, 19:28
                                        Why would Samoobrona do such a thing? Two reasons are put forward in the
                                        article, in fact by Jan Masiel himself. One is that, as he
                                        explains, "Samoobrona doesn't have as much money as the other parties." OK, but
                                        the second reason is more interesting, namely that most of Samoobrona's
                                        functionaries don't qualify to be sent to Strasbourg, in that they have no
                                        higher education and do not speak at least one foreign language. So as long as
                                        you have to recruit from outside, why not make some money while you do so?
                                        Regular €Sreaders will recall from my past entry on Samoobrona that I don't
                                        think much of this upstart political party, but still I wanted to be careful
                                        never to dismiss them as a bunch of ignorant, hot-headed Polish country-
                                        bumpkins. (Dutch readers, that's boerenlummels, or boerenlullen.) But it looks
                                        like the facts are starting to inexorably point that way in any case.

                                        HE'S GOT THE SPIRIT, IF NOT THE DETAILS, DOWN PAT

                                        What Jan Masiel (who currently lives in Brussels, teaching French to Poles
                                        there, by the way) is not able to advance so convincingly is the party's
                                        positions on a number of key issues. I guess he has yet to be fully briefed,
                                        although the Trouw article does report him as back in Wielkopolska,
                                        enthusiastically campaigning. But he denies that Samoobrona is anti-EU: "All we
                                        want is to re-negotiate the accession agreement: more income-support for Polish
                                        farmers, more product subsidies, and higher production quotas." And anyway,
                                        Samoobrona is justified in taking such measures to level the playing field with
                                        the other, more established parties. "Take the SLD with Siwiec," he suggests.
                                        (The SLD is the reformed Socialist party, which currently still heads the
                                        government, but not really (long story), and Marek Siwiec heads that party's
                                        list in Wielkopolska.) "He's got plenty of money, but he's also a Jew and a
                                        Communist." Masiel thus unwittingly confirms that he may very well be quite an
                                        ideal Samoobrona candidate for office after all.

                                        I've already been over to the Polish on-line press to try to find some mention
                                        of this there, so far in vain. Why? Is something like this considered within
                                        the range of acceptable electoral options? Or from what the Polish
                                        establishment knows of Lepper's party, does it expect no more?


                                        www.eurosavant.com/more.php?id=A311_0_1_0_M
                                • kasiabru do high_level 07.04.05, 10:01
                                  Ta dziewczyna pracowala tu juz jakis czas temu. Nie wiem czy bylo wtedy mozliwe
                                  zakladanie dzialalnosci o tak sobie. Pewnie jednak gdyby miala pomysl na
                                  zalozenie firmy to moze wybralaby inny profil, nie sadzisz?
                                  Zreszta tu nie chodzilo o to, ze moglaby robic co innego. Widocznie nie umiala
                                  i juz. Chodzilo mi o zasade, rozumiesz? Ten sam facet wywalil i mnie z roboty...
                                  • high_level Re: do high_level 08.04.05, 07:52
                                    Wspolczuje, ale mnie tez bardziej tu chodzilo o zasade. Niektore osoby na tym
                                    forum wyrazaja jakies irracjonalne poczucie wyzszosci w stosunku do osob
                                    pracujacych na czarno. Choc pewnie sami tez zaczynali w ten sam sposob.
                                    Historia z Twoja kolezanka stanowi zas potwierdzenie na to, ze takze do
                                    sprzatania wyjezdzaja nierzadko osoby dobrze wyksztalcone, po studiach i ze
                                    znajomoscia jezykow. Nie chcialem nikogo zachecac do rejestrowania sprzatania
                                    jako dzialalnosci gospodarczej. Taka mozliwosc tez jednak istnieje. Podzielam
                                    jednak Twoj poglad, ze nie jest to wlasciwy profil dla osoby po studiach. Takie
                                    zajecie moze byc dobre tylko na poczatek, aby sie zaczepic w Belgii. Na dluzsza
                                    mete musi byc jednak frustrujace.
          • paw_dady skoro tu 5min jestem ;) 02.04.05, 12:54
            > > nie czytalem wszyskich postow wiec zadam pyanie czego sie spodziewales?
            >
            > Bardziej od reakcji na to konkretne zdarzenie, jakim bylo pobicie Polaka
            przez
            > Polaka w Brukseli ze skutkiem smiertelnym, interesowal mnie wasz stosunek do
            > siemiatyckiej diaspory w stolicy Belgii. Rzadko bywam na tym forum, ale
            > zauwazylem wyrazna niechec do tego srodowiska

            eeej tam czemu idziemy tak daleko. jestesmy mala probka ludzikow a kazdy mowi
            za siebie. to ze np. pimelcie nie lubi burakow to mu sie nie dziwie. to, za
            akurat mial okazje spotkac burakow z tamtych okolic to chyab nie powiesz ze tam
            takowych nie ma?

            tak jak wiekszosc Belgow to naprawde poczciwi ludzie choc nie zawsze ich
            rozumiemy (oficjlanei to sie nazywa ronice kulturowe ;o) tak samo wiekszosc z
            Siemiatcz jest tez ok. sam znam pare osob i nei mam im nic do zarzucenia. choc
            wyznam ze pod parlamentem tez widywalem zuli. i bynajmniej nie mowie o zulu
            wernie.



            > Wreszcie jakas bardziej optymistyczna wypowiedz :-) Dziekuje.
            > Dotychczasowe wasze posty, takze na sasiednim watku o ignorancji Belgow,
            > wskazywalyby ze tak ostre postawienie sprawy ("Polak Polakowi wrogiem") wcale
            > nie musi mijac sie z prawda.
            > Bo jak inaczej odczytac wypowiedzi w rodzaju tych piemeltje:
            > "drazni mnie ich buractwo i wulgarnosc"
            > "to sa ludzie, z ktorymi nie laczy mnie nic procz kraju pochodzenia"
            > "negatywna opinia o nich przykleja sie i do mnie".

            widzisz, mysle, ze pimelcie mowi prawde ;o). bo jak dla mnie wyraznie pisal, ze
            nie ma nic do ciezko pracujacych robotnikow czy sprzataczek tylko pisze o
            buractwie. a ze buractwo jest neistety widoczne przykleja etykietke tym 90%
            porzadnych ludziow. i dla tego jest chujowka.

            jesli masz propozycje jak zmienic obraz Polaka za granica inna niz miliardowe
            naklady na PR daj znac przylacze sie do akcji ;)



            a czy w Polsce nie dostaniesz do dresa po ryju 'za wyglad i chec do zycia'? i
            co lubisz takiego dresa?

            bo ja nie ;P




            > Ze juz o wypowiedzi o "tlumokach z Polszy carskiej" nie wspomne.
            to pisal pimelcie? eeee nie wierze


            • high_level o "buractwie" 09.04.05, 07:45
              paw_dady napisała:

              > to ze np. pimelcie nie lubi burakow to mu sie nie dziwie. to, za
              > akurat mial okazje spotkac burakow z tamtych okolic to chyab nie powiesz ze
              > tam takowych nie ma?

              "Buractwo" jest wszedzie. Belgia tez nie jest tu chyba zadnym wyjatkiem. Poza
              tym nie bardzo wiem, co mial na mysli piemeltje, uzywajac terminu "buractwo w
              srodkach komunikacji miejskiej". Jezeli tylko naduzywanie slow wulgarnych na q
              i ch, to jest mocno przewrazliwiony. Tak sie niestety mowi w wielu
              srodowiskach, wielu uzywa tych slow zamiast przecinka. Widzialem ostatnio dosc
              trafny rysunek satyryczny na ten temat. Na gorze stoi czterech ludkow ze swoimi
              flagami w dloni. Anglik mowi "wonderful!", Niemiec "wunderbar!", Rosjanin "kak
              priekrasno!", a Polak "ja pierdole..."
              Poza tym naduzywanie slow wulgarnych cechuje nie tylko Polakow. Wystarczy sobie
              obejrzec jakis dobry film amerykanski, aby sie przekonac, ze i w USA
              slowo "fuck" pada nadzwyczaj czesto i ma wielorakie znaczenia. Czesto zreszta
              jest to dosc zabawnie tlumaczone na jezyk polski, tak aby uniknac wulgaryzmow.
              Ponadto Bruksela jest miastem miedzynarodowym. Przebywaja tam setki tysiecy
              osob z calego swiata. Mysle, ze dla przecietnego Belga jezyk polski jest w
              ogole niezrozumialy. Nie jest on w stanie odroznic polskiego od czeskiego,
              slowackiego czy rosyjskiego. "Buractwo" w srodkach komunikacji miejskiej raczej
              wiec nie ma zadnego wplywu na opinie Belgow o Polakach. To problem wydumany.

              > jesli masz propozycje jak zmienic obraz Polaka za granica inna niz miliardowe
              > naklady na PR daj znac przylacze sie do akcji ;)

              Juz sie przylaczyles. Ten PR jest - moim zdaniem - najbardziej potrzebny wsrod
              samych Polakow w Belgii, wyrazajacych sie pogardliwie o innych Polakach.

              > a czy w Polsce nie dostaniesz do dresa po ryju 'za wyglad i chec do zycia'?

              Jakos mi sie jeszcze nie zdarzylo :-)
              • onlyania Re: o "buractwie" 09.04.05, 12:25
                Wlasnie, kurwa, jak ten chuj belg i tak kurwa nie rozumie co znaczy kurwa po
                polsku ani chuj tez nie rozumie, to ja sobie kurwa moge go od chujow wyzwac a
                ten chuj i tak ma mnie szanowac bo sie chuj pierdolony nie nauczyl po polsku.
                A to ze ten kurwa piemel sie kurwa nagle w jebanym srodku komunikacji tez
                znalazl, ktory to kurwa akurat rozumie kurwa co ja kurwa mowie, to kurwa jego
                problem ze kurwa rozumie....
              • piemeltje Re: o "buractwie" 09.04.05, 16:58
                high_level napisał:


                > Poza
                > tym nie bardzo wiem, co mial na mysli piemeltje, uzywajac terminu "buractwo w
                > srodkach komunikacji miejskiej". Jezeli tylko naduzywanie slow wulgarnych na q
                > i ch, to jest mocno przewrazliwiony. Tak sie niestety mowi w wielu
                > srodowiskach, wielu uzywa tych slow zamiast przecinka. Widzialem ostatnio dosc
                > trafny rysunek satyryczny na ten temat. Na gorze stoi czterech ludkow ze swoimi
                >
                > flagami w dloni. Anglik mowi "wonderful!", Niemiec "wunderbar!", Rosjanin "kak
                > priekrasno!", a Polak "ja pierdole..."
                <ciach>
                > Ponadto Bruksela jest miastem miedzynarodowym. Przebywaja tam setki tysiecy
                > osob z calego swiata. Mysle, ze dla przecietnego Belga jezyk polski jest w
                > ogole niezrozumialy. Nie jest on w stanie odroznic polskiego od czeskiego,
                > slowackiego czy rosyjskiego. "Buractwo" w srodkach komunikacji miejskiej
                raczej wiec nie ma zadnego wplywu na opinie Belgow o Polakach. To problem wydumany.

                Extra! High_level, wlasnie potwierdziles moje (podobno) stereotypowe zdanie o
                "pewnych srodowiskach polonijnych w Belgii". Dziekuje. Wlasciwie nie trzeba juz
                niczego dodawac do kwestii buractwa.
                • high_level Re: o "buractwie" 10.04.05, 07:57
                  Mnie tez razi naduzywanie wulgaryzmow, ale to szerszy problem. Wystarczy wybrac
                  sie w Polsce na jakis mecz pilkarski. Uszy wiedna od "dopingu" i "przyspiewek".
                  Caly stadion ryczy np. "Legia to stara q, Legia jebana jest", "Sedzia chuj"
                  itp. A na mecze chodzi glownie mlodziez. Slowa wulgarne mozna takze uslyszec w
                  polskim Sejmie. Czegoz wiec tu wymagac od robotnikow pracujacych na budowie? W
                  tym srodowisku uzywanie mocnego "meskiego" slownictwa jest dosc powszechne. A
                  za granica pokusa jest pewnie tym wieksza, ze "przeciez i tak nikt nie rozumie".

                  A slowo "kurwa" wlasciwie dawno juz przestalo byc w jezyku polskim
                  przeklenstwem. Tak o tym mowil w swoim wykladzie sam prof. Miodek:

                  "Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy, woła: "O kurwa!". To lapidarne
                  słowo wyraża jakże wiele uczuć, począwszy od zdenerwowania, rozczarowania
                  poprzez zdziwienie, fascynację, a na radości i satysfakcji kończąc.
                  Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np.: "Idę sobie stary
                  przez ulicę, patrzę, a tam taka dupa, że o kuuurrrwa." Kurwa może również
                  występować w charakterze interpunktora, czyli zwykłego przecinka,
                  np.: "Przychodzę kurwa do niego, patrzę kurwa, a tam jego żona, no i się
                  kurwa wkurwiłam, no nie?" Czasem kurwa zastępuje tytuł naukowy lub służbowy,
                  gdy nie wiemy, jak się zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej ("chodź tu
                  kurwo jedna!"). Używamy kurwy do charakteryzowania osób ("brzydka, kurwa, nie
                  jest", "o, kurwa, takiej kurwie na pewno nie pożyczę"), czy jako przerwy na
                  zastanowienie ("czekaj, czy ja, kurwa lubię poziomki?").

                  Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej
                  kurwy. Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się nagle, mówimy do
                  siebie: "bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają
                  mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy". Wszystkie te i o
                  wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste "O kurwa!", które
                  wyczerpuje sprawę. Gdyby Polakom zakazać "kurwy", niektórzy z nich
                  przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby wyrazić inaczej swoich uczuć.
                  Cała Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do
                  nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń w Narodzie
                  Polskim. A wszystko przez jedną małą "kurwę".

                  Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. "Kurwa" wywodzi się z łaciny
                  od "curva", czyli krzywa. Pierwotnie w języku polskim "kurwa" oznaczała
                  kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziś "kurwę" stosujemy
                  również i w tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń przykrywa całkowicie
                  to jedno. Można z powodzeniem stwierdzić, że "kurwa" jest najczęściej
                  używanym przez Polaków słowem. Dziwi jednak jedno - dlaczego słowo to nie
                  jest używane publicznie (nie licząc filmów typu "Psy", gdzie aktorzy
                  prześcigają się w rzucaniu "kurwami"), praktycznie nie słyszymy, aby politycy
                  czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne "kurwy". Pomyślmy o ile
                  piękniej wyglądałaby prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób: "Na
                  zachodzie zachmurzenie będzie kurwa umiarkowane, wiatr raczej kurwa silny.
                  Temperatura maksymalna ok. 2 st. Celsjusza, a więc kurewsko zimno kurwa
                  będzie. Ogólnie, to kurwa jesień idzie."

                  (fragment autentycznego wykładu prof. Miodka na Wydziale Polonistyki
                  Uniwersytetu Wrocławskiego)
                  • onlyania Re: o "buractwie" 10.04.05, 11:22
                    ty czlowieku jestes najwyrazniej chory...
                    najpierw zaczynasz o patriotyzmie, dumie narodowej, panu Tadeuszu i
                    Sienkiewiczu, a potem przechodzisz spokojnie do slowa "kurwa" jako wyznacznik
                    rowniez polskosci...Ciekawe jak ci ludzie czytaja takie ksiazki jak tam brak
                    takich przecinkow???
                    To ze za granica nie rozumie sie slowa kurwa, to powszechne jego uzywanie
                    uznajesz za normalne???
                    Oraz to ze zjezdza tu tez cala zgraja burakow z ktorymi nikt nie chcialby sie
                    identyfikowac w samej polsce tez uznajesz za normalne???
                    Pobieranie niebotycznych kwot od rodakow za pomoc i kupno sobie miejsca na
                    liscie Samoobrony przez pana Masiela oraz wyzywanie od Zydow, choc sam polakow
                    w brukseli traktuje jak Zyd uznajesz za dume Siemiatycz???

                    W samej polsce sa podzialy na dresiarzy i partie beretow moherowych, a w belgii
                    wymagasz wspolnoty polskiej??
                    I co wg ciebie??? Ktos kto ma dzieci w belgii, ktore tu sie ucza, ma zapraszac
                    takich ludzi do siebie do domu zeby dzieci nabyly wlasciwej polskiej
                    rzeczywistej mowy z "Kurwa" w roli glownej???
                    Po prostu tak jak Piemeltje napisal: potwierdziles tylko ze Belgii jest mnostwo
                    buractwa, na ktore pewnie przynajmniej te 60 procent przypada na Siemiatycze i
                    okolice.
                    Czyli Viva Buraki z Siemiatycz!
                    • onlyania Re: o "buractwie" 10.04.05, 11:36
                      acha, i jeszcze jedno, bo najwyrazniej idac w tym samym kierunku co te buractwo
                      nieuczace sie jezykow, poszedles w tym samym kierunku, to ten artykul po
                      angielsku z holenderskiego pisma "Trouw" traktujacy o panu eurodeputowanym
                      Masielu, wlasciwie idzie mu na chwale rzeczywiscie, bo opisuje polski precedens
                      sprzedazy miejsc w parlamencie przez partie okreslana po imieniu jako "wiejska
                      cholota"....czyli Viva Siemiatycze i jej wiejska cholota w parlamencie
                      europejskim!!!
                      • high_level Re: o "buractwie" 11.04.05, 21:26
                        onlyania napisała:

                        > acha, i jeszcze jedno, bo najwyrazniej idac w tym samym kierunku co te
                        > buractwo nieuczace sie jezykow, poszedles w tym samym kierunku, to ten
                        > artykul po angielsku z holenderskiego pisma "Trouw" traktujacy o panu
                        > eurodeputowanym Masielu, wlasciwie idzie mu na chwale rzeczywiscie, bo
                        > opisuje polski precedens sprzedazy miejsc w parlamencie przez partie
                        > okreslana po imieniu jako "wiejska cholota"....czyli Viva Siemiatycze
                        > i jej wiejska cholota w parlamencie europejskim!!!

                        1. Uwagi w kwestiach jezykowych

                        Slowa "aha" i "holota" piszemy w jezyku polskim przez samo "h". Chelpisz sie tu
                        znajomoscia jezykow obcych, ale z polskim jak widac u ciebie nietego. Sadzisz
                        proste bledy ortograficzne.
                        Lepiej ci za to idzie z bluzgami w jezyku ojczystym, czemu dalas wyraz w jednym
                        z poprzednich postow. Slowa "kurwa", "chuj", "jebany" i "pierdolony" napisalas
                        poprawnie. Nie musisz wiec miec zadnych kompleksow wzgledem "burakow z
                        Siemiatycz". Poslugujesz sie wulgaryzmami nie gorzej od nich.
                        Co do mojej - insynuowanej przez ciebie - nieznajomosci jezykow obcych, to
                        jestes w bledzie. Znam dobrze nie tylko angielski, z ktorego zdalem egzamin
                        panstwowy.

                        2. W kwestiach merytorycznych

                        Cytowane przez ciebie teksty na temat eurodeputowanego Masiela czytalem juz
                        wczesniej. Tez umiem sie poslugiwac wyszukiwarka internetowa. Czytalem takze
                        ten angielski tekst z holenderskiej gazety "Trouw". Nihil novi.
                        Nie jestem sympatykiem Samoobrony. O sprzedawaniu miejsc w PE nie ma tu jednak
                        mowy. O rozdziale miejsc decydowali wyborcy. Nie zawsze pierwsze miejsce na
                        liscie kandydatow gwarantowalo mandat eurodeputowanego. Na Masiela glosowalo w
                        Wielkopolsce ponad 24 tys. osob. Wyzlosliwialas sie, dlaczego nie kandydowal on
                        na Podlasiu. Wykazal sie pewnym instynktem politycznym, bo na Podlasiu zaden z
                        kandydatow Samoobrony nie wszedl do PE. Widocznie w Wielkopolsce jest
                        wiecej "wiejskiej holoty", jak elegancko okreslilas elektorat Samoobrony. I ta
                        holota z Poznanskiego wolala zaglosowac na "buraka z Brukseli" rodem z
                        Siemiatycz niz na jakiegos innego, "bardziej swiatlego" kandydata z samej
                        Wielkopolski. Taka juz uroda demokracji, ze przesadzajacy jest glos wyborcow.
                        Demokracja nie jest systemem idealnym, ale na razie nie wymyslono tez jeszcze
                        niczego lepszego.
                        • onlyania Re: o "buractwie" 11.04.05, 22:18
                          niewazne co pisza, wazne ze pisza......


                          >>Genowefa Wiśniowska przyznała, że Masiel pochodzi z Siemiatycz. – Świadomie
                          tak
                          potasowaliśmy kandydatów – mówi poseł Genowefa Wiśniowska, szefowa podlaskiej
                          Samoobrony i zaufana współpracownica Leppera. – Dlaczego? Na razie nie mogę
                          tego ujawnić. Ale pan Masiel jest dobrym kandydatem. Często przebywa w
                          Brukseli, prowadzi tam jakieś interesy.>>


                          Strasbourg Seat for Sale


                          >>Oh, there are the usual reasons you could think of for not recruiting
                          candidates for money, like that a country's legislative representatives should
                          not be mercenaries. But that has not stopped the radical Polish agrarian party
                          Samoobrona ("Self-Defense"), according to a recent article in the Dutch
                          newspaper Trouw (Polish Party Sells Euro-Seats). The article focuses in
                          particular on one Jan Masiel, who occupies either the first or second place
                          (the article doesn't make that clear; presumably the very first) on the
                          Samoobrona candidate-list for Wielkopolska, the western region that includes
                          the city of Poznan. Why would Samoobrona do such a thing? Two reasons are put
                          forward in the
                          article, in fact by Jan Masiel himself. One is that, as he
                          explains, "Samoobrona doesn't have as much money as the other parties." OK, but
                          the second reason is more interesting, namely that most of Samoobrona's
                          functionaries don't qualify to be sent to Strasbourg, in that they have no
                          higher education and do not speak at least one foreign language. So as long as
                          you have to recruit from outside, why not make some money while you do so?
                          Regular €Sreaders will recall from my past entry on Samoobrona that I don't
                          think much of this upstart political party, but still I wanted to be careful
                          never to dismiss them as a bunch of ignorant, hot-headed Polish country-
                          bumpkins. (Dutch readers, that's boerenlummels, or boerenlullen.) But it looks
                          like the facts are starting to inexorably point that way in any case.>>

                          PS. nie musisz sie martwic moja ortografia bo ja nie jestem zdewociala
                          patriotka, a klac moge, bo jestem za granica i malo ktory belg rozumie co ja
                          wlasciwie mowie.....
                            • onlyania Re: o "buractwie" ups 2 11.04.05, 23:01
                              no i wiadomosc z ostatniej chwili, czyli przepraszam za "wiejska cholote", bo
                              wujek flamok mi przetlumaczyl wlasnie ze poprawne tlumaczenie
                              dla "boerenlummels, boerenlullen" to po prostu "wiejskie fjutki", lub tez
                              politycznie poprawne "wiejskie chuje"....

                              >>>Dutch readers, that's boerenlummels, or boerenlullen>>>
                            • high_level Re: 12.04.05, 22:05
                              onlyania napisała:

                              > ups, ucielo sie najwazniejsze:
                              > >>>And Masiel makes no secret of the fact that he
                              > paid "substantially more" than €5.000 for that privilege.>>>

                              Niepotrzebnie sie podniecasz, ile zaplacil Masiel za miejsce na liscie
                              kandydatow Samoobrony. Kosztowalo to rzeczywiscie znacznie wiecej niz 5 tys.
                              euro. Zainwestowal jednak z wlasnej kieszeni, ryzykujac utrate tych pieniedzy.
                              W przypadku niepowodzenia w wyborach nikt by mu przeciez tej forsy nie zwrocil.
                              Tak wiec nie kupil sobie wcale miejsca w PE, jak klamliwie twierdzisz za
                              holenderska gazeta. Zaplacil jedynie za miejsce na liscie wyborczej Samoobrony,
                              ktore niczego mu nie gwarantowalo. Musial jeszcze przekonac do siebie wyborcow,
                              i to na "obcym" dla niego terenie Wielkopolski.

                              Pomysl z licytowaniem miejsc na listach wyborczych Samoobrony jest
                              kontrowersyjny, ale moze wcale nie taki glupi. Polega na obciazeniu kosztami
                              kampanii wyborczej do PE samych kandydatow. Chcesz kandydowac, prosze bardzo,
                              ale na wlasny koszt. W pozostalych ugrupowaniach kandydaci wjezdzaja do
                              parlamentu na grzbiecie partii i kosztem funduszy partyjnych. Wcale nie jestem
                              przekonany, ze to postawa bardziej uczciwa czy bardziej moralna. O licytowaniu
                              miejsc na listach wyborczych Samoobrony polska prasa tez pisala jeszcze przed
                              wyborami do PE. Ameryki wiec tu nie odkrylas. Pisala o tym np. "Rzeczpospolita".

                              Rzeczpospolita, 26 kwietnia 2004 r., Cennik Samoobrony

                              W sobotę w Częstochowie Samoobrona rozpoczęła kampanię wyborczą do Parlamentu
                              Europejskiego. W kuluarach aż huczało. Kandydaci, którzy widzieli się pierwszy
                              raz, wypytywali, kto ile wpłaci pieniędzy na komitet wyborczy Samoobrony. Od
                              tego będzie zależało miejsce na liście wyborczej do Parlamentu Europejskiego.
                              Ustalono cennik: pierwsze miejsce na liście kandydatów, na przykład z okręgu
                              mazowieckiego, kosztuje 200 tys. zł, trzecie - 60 tys. zł, a szóste - 20 tys.
                              - Pan marszałek Lepper bardzo dobrze to wymyślił - mówi kandydat z
                              warszawskiego okręgu. - Dał nam szansę, abyśmy zadeklarowali wyższe kwoty na
                              komitet wyborczy i poprawili swoją lokatę na listach. To nic innego jak
                              licytacja. Ko da więcej, zasiądzie w Parlamencie Europejskim.
                              - Jeden pan zapowiedział, że zapisze na rzecz komitetu swoje mieszkanie warte
                              pięćdziesiąt tysięcy - relacjonuje kandydatka. - A koleżanka spod Ciechanowa za
                              trzecie miejsce na liście mazowieckiej przekaże swoje gospodarstwo. Ktoś inny
                              zadeklarował działki pod Warszawą. Ja wpłacę pieniądze, ale wtedy, gdy znajdę
                              swoje nazwisko odpowiednio wysoko na liście wyborczej.
                              A jeśli okaże się, że kandydat nie został wybrany do Parlamentu Europejskiego,
                              to co się stanie z pieniędzmi i dobrami przekazanymi na rzecz komitetu
                              Samoobrony?
                              - Forsa i mieszkania przepadają. Nasze ryzyko. Aby je zmniejszyć, muszę
                              dopożyczyć pieniędzy, aby poprawić swoją lokatę na liście. Bardzo chcę być
                              parlamentarzystą Europy - mówi kandydat.
                              Może też tak być, że kwota dziś wystarczająca na trzecie miejsce, za kilka dni
                              okaże się za mała.
                              - Kto da więcej, zwycięży.
                              • swist33 Re: 12.04.05, 22:41
                                moj podziw jest rozmiarow dziury kosmicznej. Mysle ze mamy do czynienia z
                                czwartym wymiarem.
                                Ja wysiadam, naleze niestety do krotkodystansowcow, ale bede pilnie sledzic
                                rozwoj tematu jezeli takowy nastapi.
                                • high_level Re: 12.04.05, 22:58
                                  Juz ci pisalem, ze dyskusja na moich watkach nie nalezy do lektur
                                  obowiazkowych. A bedzie trwala tak dlugo, jak dlugo znajda sie zainteresowani
                                  jej kontynuowaniem :-)
                                  Ja ten watek zalozylem i ja go zamierzam skonczyc. Jako gospodarz tego tematu
                                  uwazam, ze byloby nawet niegrzecznoscia nie odpowiadac na wypowiedzi innych
                                  internautow. Takze i tych wykazujacych wyrazna alergie do wszystkich ludzi
                                  rodem z Siemiatycz. Niezaleznie od tego, czy chodzi o sprzataczki pracujace na
                                  czarno w Belgii czy o deputowanego do Parlamentu Europejskiego, absolwenta
                                  psychologii na renomowanym Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
                              • onlyania Re: 12.04.05, 23:06
                                nie wiem high_level, ale mam nadzieje ze odrozniasz przynajmniej
                                pojecia "wladza za pieniadze" od "pieniedzy za wladze"....
                                kupno miejsca w szeregach samoobrony na liscie i tak dawala milionowo wieksza
                                szanse na zwyciestwo anizeli gra w Lotto....
                                A w momencie kiedy mam wieksza szanse gdy mam pieniadze zeby wygrac, zyskajac
                                przy tym przywileje - to nie wazna partia wazne pieniadze....

                                Ponadto, odpowiedz mi na pytanie: co to za kraj i co to za wladza ktora cieszy
                                sie z tego ze jej obywatele masowo wyjezdzaja z tego kraju zeby zarobic na
                                chleb???
                                To mniej wiecej to samo jak ja, gdybym miala meza i dzieci nie gotowala obiadu
                                tylko czekala az zglodnieja i poszli najesc sie do sasiada.....
                                Wlasciwie zyskuje w ten sposob kilkakrotnie, bo zamiast gotowac moge dlubac
                                sobie w nosie, maz i dzieci swietnie wygladaja najedzeni u sasiada, a co
                                najwazniejsze za kazdym razem mi przynosza wielki kawal tortu na deser, dla
                                mamy rzecz jasna.....
                                to mniej wiecej tak wyglada jak sprawa siemiatycz....
                                jedna wielka kpina z zapobiegliwych matek ktore wyja z tensknoty za dziecmi od
                                6-ej rano do momentu padniecia ze zmeczenia o 23-ej,
                                i jedna wielka reklama dla tych ktorzy tylko czekaja w brukseli zeby zebrac
                                troche kasy na nowo zjezdzajacych, ktorzy na podstawie wizji dorobienia sie w
                                brukseli, licza na rodowa pomoc.....
                                • high_level Re: 13.04.05, 08:56
                                  Wreszcie jakieś bardziej zdroworozsądkowe wypowiedzi z Twojej strony. Lepiej
                                  późno niż wcale. Jak dotąd plułaś tutaj tylko jadem nienawiści do Bogu ducha
                                  winnych ludzi z Siemiatycz i okolic.

                                  onlyania napisała:

                                  > nie wiem high_level, ale mam nadzieje ze odrozniasz przynajmniej
                                  > pojecia "wladza za pieniadze" od "pieniedzy za wladze"....
                                  > kupno miejsca w szeregach samoobrony na liscie i tak dawala milionowo wieksza
                                  > szanse na zwyciestwo anizeli gra w Lotto....
                                  > A w momencie kiedy mam wieksza szanse gdy mam pieniadze zeby wygrac, zyskajac
                                  > przy tym przywileje - to nie wazna partia wazne pieniadze....

                                  Trudno się z Tobą nie zgodzić. Generalnie motywem ludzkich działań są
                                  najczęściej pieniądze lub seks. Robienie z tego zarzutu innym jest więc pewną
                                  hipokryzją. Dla niektórych ważna jest także władza. Ale w przypadku Masiela
                                  trudno tu mówić o jakiejś realnej władzy. Mandat eurodeputowanego daje co
                                  prawda różne przywileje, ale nie daje żadnej władzy. Tyle że ma biuro w PE i
                                  sekretarkę. Nawet się z Tobą zgodzę, że w tym przypadku chodziło raczej o
                                  pieniądze. Może też o zaspokojenie własnych ambicji. Wielu eurodeputowanych
                                  doznało zresztą później przykrego rozczarowania, kiedy się okazało, że w PE
                                  będą dostawać takie same diety jak posłowie w Polsce. Liczyli na znacznie
                                  wyższe, na poziomie państw zachodnich.
                                  • onlyania Re: 14.04.05, 09:08
                                    I tak przez wlasnie takie teksty ktore tu cytujesz wychodzi sie na bardzo
                                    niemile osoby, wiec w sumie co za roznica, czy to ty uznasz mnie za niemila
                                    osobe czy tez uzna mnie za taka osobe ktos, to tak jak ty bedac w Polsce
                                    przeczyta taki tekst od konca, czyli 1300 euro w ciagu miesiaca.
                                    Bo jest to sporo kasy w Polsce, i dla niektorych moze sie wydawac ze za te
                                    kokosy przez kilka nastepnych miesiecy mozna nie martwic sie jak koniec z
                                    koncem zwiazac.
                                    Napisalam ci juz, ze nie pomagasz nikomu, zwlaszcza tym ciezko pracujacym
                                    polakom zeby inwestowac w Polsce, a ja sama tez juz spotkalam sie kiedy
                                    musialam dementowac pewne poglady ze w Belgii siedzac sie tylko zarabia.
                                    Bo o ile jest to ktos z rodziny, to latwiej moze takiej osobie pomoc, przy
                                    zalozeniu ze sie ma gdzie u siebie taka osobe zalegowac, i jest sie na tyle
                                    bogatym ze mozna przez jakis czas karmic, oplacac bilety oraz telefony za taka
                                    osobe.
                                    ale zakladajac ze jest to ktos obcy, ktory dzwoni do osoby bedacej w brukseli
                                    tylko dla pieniedzy,pracuje po 14 godzin, wynajmuje skromny pokoj, i nie
                                    majacej zamiaru oplacac pobytu kogos kto przyjedzie tylko na miesiac zeby
                                    zarobic te 1300 euro i wrocic, sprawa wyglada zupelnie inaczej.
                                    Bo trzeba takiej osobie chcacej wyjechac po prostu tlumaczyc, ze ok, niech
                                    przyjezdza, tylko nie zapomni zabrac ze soba tych skromnych przynajmniej 500
                                    euro na oplacenie wlasnych kosztow na poczatek.Plus bilet oczywiscie. I tu sie
                                    zaczyna wielkie hallo, bo przeciez gdyby ta osoba miala w Polsce te skromne 500
                                    euro, to nie jechalaby do Brukseli zeby zarobic marne drugie tyle.
                                    I nawet jesli juz wyciagnie te 500 euro zeby przyjechac, sprawa tez nie wyglada
                                    super, bo jezeli jest to np 60-letnia emerytka ledwie powlaczajaca nogami, nie
                                    znajaca jezyka, ale ktora przeciez "umie sprzatac" to sprawa przeradza sie w
                                    smiech na sali.
                                    Bedziesz dla takiej osoby 24 godziny na dobe dostepny, zeby tlumaczyc, wozic,
                                    dzwonic i prowadzac???
                                    Dodatkowo jeszcze trzeba zalozyc ze ma sie dla tej osoby prace, bo wiele osob
                                    ktore przyjechaly tutaj tez tylko po to zeby zarobic i wrocic wie, ze czasami
                                    potrzebowaly dwoch, trzech lat zeby zarabiac wystarczajaco tyle zeby pokryc
                                    koszty pobytu i miec wrescie cos zeby wyslac rodzinie do Polski.
                                    I to doskonale wiedza i wykorzystuja to niekoniecznie zawsze uczciwie pewni
                                    ludzie zarabiajacy na tym.
                                    Chocby sprawa z pokojami do wynajecia. Dawniej, kiedy polakom na czarno trudno
                                    bylo wynajac mieszkanie, to poszukiwali pokoju i to najczesciej w kamienicach,
                                    ktorych wlascicielami byl polak, i wynajmowal cala kamienice na pokoje.
                                    Jak poszedles spytac sie o pokoj, i mial wolny pokoj, to ci go wynajal. Jak po
                                    tobie przyszlo dwoch nastepnych spytac sie o pokoj, a pokoju juz wlasciciel nie
                                    mial, to wyciagnal z piwnicy dwa materace, rzucil ci do pokoju, i juz
                                    mieszkaliscie w trojke - a i tak placiles tyle samo co jakbys mieszkal sam.
                                    I teraz tez nie jest lepiej, bo jak do kobiety przyjedzie maz z dziecmi na
                                    tydzien do brukseli, pomecza sie w pokoiku 4 na 4, a potem placi sie za ten
                                    pokoich cene jak za niezly apartament.
                                    I takich rzeczy jest mnostwo. I wiele osob pozniej zwyczajnie chamieje.
                                    I radosc z tego ze ktos z siemiatycz sie dorobil, to dla mnie propagowanie
                                    hasla przez gmine typu "obywatelu, zbieraj manatki, i jedz do belgii, bo ja cie
                                    bede mial z glowy, pracy jak nie miales tak nie bede musial dalej sie martwic o
                                    to zeby ci ja dac, placic ci zasilku tez nie bede musial, a posrednio
                                    wzbogacisz pekaes, kantory, i sklepy przed swietami".
                                    • high_level zamykajac watek 17.04.05, 11:34
                                      onlyania napisała:

                                      > Napisalam ci juz, ze nie pomagasz nikomu, zwlaszcza tym ciezko pracujacym
                                      > polakom zeby inwestowac w Polsce, a ja sama tez juz spotkalam sie kiedy
                                      > musialam dementowac pewne poglady ze w Belgii siedzac sie tylko zarabia.
                                      > Bo o ile jest to ktos z rodziny, to latwiej moze takiej osobie pomoc

                                      Nie bylo moja intencja, aby komus pomagac. Nie jestem rzecznikiem ani adwokatem
                                      tego srodowiska. Chcialem tylko podyskutowac na temt, ktory mnie interesuje, bo
                                      dotyczy ludzi z moich rodzinnych stron. Jak juz pisalem, ci ludzie sami dobrze
                                      sobie w Brukseli radza. Pewnie tez dlatego, ze zazwyczaj maja tam juz na
                                      miejscu kogos z rodziny lub znajomych, na ktorych pomoc moga liczyc.
                                      Przynajmniej w poczatkowym etapie pobytu. Ktos okreslil to tutaj jako
                                      siemiatycka "mafie" i moge sie z tym nawet zgodzic, jesli pod tym pojeciem
                                      rozumiec wzajemna solidarnosc, pomoc w znalezieniu pracy itp. Polonia za
                                      granica jest czesto ze soba sklocona, o zadnej solidarnosci nie ma tutaj mowy.

                                      Pora chyba konczyc ten watek o siemiatyckiej "mafii" w Brukseli. Niektorzy
                                      wyrazaja juz wyrazne zniecierpliwienie tym tematem. A pierwsza osoba, ktora
                                      natarczywie probowala mnie zniechecac do dalszej dyskusji, bylas paradoksalnie
                                      ty sama :-)

                                      Podsumowujac, sama obecnosc w Brukseli, i to na masowa skale, robotnikow
                                      fizycznych z Polski, pracujacych tam na czarno, nie stanowi oczywiscie
                                      najlepszej wizytowki naszego kraju. Trudno o to miec jednak pretensje do tych
                                      prostych ludzi ze wsi czy malych miasteczek. Z tego, co czytam, o wyjezdzie za
                                      granice mysli tez wiekszosc studentow polskich uczelni. Mlodzi, inteligentni i
                                      wyksztalceni ludzie nie widza dla siebie w Polsce zadnych perspektyw. I to jest
                                      dopiero dramat. Latwiej mi w tej sytuacji zrozumiec motywacje osob bez
                                      wyksztalcenia i bez mozliwosci znalezienia jakiejs sensownej pracy w Polsce, ze
                                      wyjezdzaja na saksy za granice. "Kazdy orze, jak moze". Oni nie wyjezdzaja do
                                      pracy za granice dlatego, ze sa pazerni, ale aby poprawic byt swoich rodzin.
                                      Zasluguja wiec moze na cos wiecej niz tylko nienawisc i pogarda ze strony
                                      innych Polakow. I ta konkluzja chcialbym zakonczyc swoj udzial w tej dyskusji.
                                      Pozdrawiam wszystkich Polakow w Belgii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka