Dodaj do ulubionych

Belgijska zywnosc.

19.06.05, 19:28
Jaka jest jakosc jedzenia i jaki wybor?
Mam nadzieje, ze ogolnie lepsza od angielskiego, i ze nie ma problemow z
kupieniem niektorych produktow.
Nie wiem co jest najbardziej popularne, bo nie znam ich kuchni. Na pewno
owoce morza, glowne dania w restauracjach, no i oczywiscie pasztety. Cos
jeszcze?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • vico1 Re: Belgijska zywnosc. 19.06.05, 22:09
      Nas nie pytaj, wszyscy jemy: pasztet podlaski, bigos wlasnej roboty i zupy
      blyskawiczne z polskich sklepow :)
      Mamy tutaj takze specjalistow od paczkow.
      • greentea2 Re: Belgijska zywnosc. 19.06.05, 22:48
        No to kogo mam pytac?
        Z czegos ten bigos musicie robic:)
        • paw_dady Re: Belgijska zywnosc. 20.06.05, 00:19
          greentea2 napisała:

          > No to kogo mam pytac?
          > Z czegos ten bigos musicie robic:)

          z kapusty ;o)
        • aga6000 Re: Belgijska zywnosc. 20.06.05, 09:52
          ale co chcialabys konkretnie wiedziec?
          bigos da sie tutaj zrobic
          jedzenie zblizone do Francji, jest kilka lokalnych calkiem milych akcentow
          • greentea2 Re: Belgijska zywnosc. 20.06.05, 20:27
            Troche sie zasmucilam, ze nie jest do konca zdrowe.
            Czy jest podzial na standardowe i organiczne jak w UK? Tutaj wszystko wydaje mi
            sie podejrzane, staram sie kupowac organiczne produkty, a nuz zdrowsze.
            Wydaje mi sie, ze gorzej, niz w UK byc nie moze.
            Mam nadzieje, ze sa jakies dobre male sklepiki ze swiezymi warzywami, miesem,
            chlebem itd.
            Bigosu nie robie, ale czasem zagladam do polskich sklepow.
            • 3eti Re: Belgijska zywnosc. 20.06.05, 23:50
              Nawet na targ mozna sie wybrac jak ktos lubi takie klimaty(prawdziwy z chlopami ze wsi;)) ).
              A tak powaznie to kazdy robi zakupy gdzie lubi.
              Istnieje bardzo duzo sklepow z tzw; zdrowa zywnoscia (BIO),takze sklepy samoobslugowe posiadaja
              stoiska z tego typu produktami.
              Warzywa czy owoce mozna kupowac bezposrednio od rolnikow,w "warzywniakach",marketach itp;
              Najlepsze pieczywo z malych,rodzinnych piekarni.
              Polskie sklepy znajdziesz w BRX,Antwerpii,Liege (czy istnieja w innych miejscowosciach nie wiem).
              Najczesciej masz za co placisz(stad wiekszosc narzekan rodakow na tutejsza zywnosc i generalnie
              wszystkie pozostale produkty) ;)
              • koekast Re: Belgijska zywnosc. 21.06.05, 09:04
                W Be jest lepiej pod wzgledem jedzeniowym niz w UK :)
                To jedna z nielicznych przewag Belgii...

                Krolika w piwie bym jakiegos zjadl, kurcze.
                I za pita z frytkami w srodku tez czasem mam nostalgie ;)
    • vico1 Re: Belgijska zywnosc. 20.06.05, 00:06
      Jakosc jedzenia to bardzo subiektywna sprawa. Prywatnie, moj stosunek do
      belgijskiego jedzenia jest podejrzliwy, ale jem wszystko co podejdzie :)
      Kraj zbyt zabudowny i uprzemyslowiony, zeby krowa dawala zdrowe mleko.
      Co jakis czas wychodza afery z mlekiem i kurczakami hodowanymi na wolnosci
      (dioksyny).
      Niemowlaki belgijskie maja we krwi zbyt duzo dioksyn, ciezkich metali i innych
      swinstw. Mleko matek nie nadaje sie do konsumpcji.
      Zachowal sie nawet baraczek, w ktorym robila badania Maria Sklodowska.
      Radioaktywne scieki byly wtedy odprowadzane bezposrednio na okoliczne pola.

      Belgia jednak walczy o swoje rolnictwo...raczej o dotacje z Unii.


    • agnieszka.wauters Re: Belgijska zywnosc. 23.06.05, 15:14
      ojej jakos tak dramatycznie to zabrzmialo(to mleko matek zwlaszcza),z moich
      wlasnych doswiadczen szukac troche trzeba i znac dobre zakatki,ja nie mieszkam
      w bru.wiec zaopatruje sie w serki od rolnika,podobnie mieso(jesli wie sie ze
      biega ono po lace przedtem) ,jogurt ,bialy ser,bio z supermarketow nie zawsze
      wyglada bardzo naturalnie,lepiej prezentuje sie w malych sklepach,czasami mozna
      zamawiac warzywa i owoce(chyba sa jakies stronki z tym na bruks.),w sezonie nie
      przesadzam jem truskawki(ale nie w marcu),brzoskwinie czeresnie,w belgii jest
      niezly wybor serow,wedlin tez(zwlaszcza szyneczka wedzona w gorach),warzywa
      takie klasyczne(np.bob,buraczki z liscmi i kalarepka nie do znalezienia)do tego
      cykoria,baardzo popularna(ale mi nie podpasowala azz tak),jesli chcesz wiecej
      szczegolow napisz do mnie bo ja jestem jedzeniowy maniak
      • clara.sheller Re: Belgijska zywnosc. 23.06.05, 17:23
        bob, botwinka, kalarepka do znalezienia u mnie na rynku
        • agnieszka.wauters Re: Belgijska zywnosc. 23.06.05, 17:36
          czyli gdzie,moze jakies szczegoly,bo juz sie slinie,mniam
        • onlyania Re: Belgijska zywnosc. 23.06.05, 17:40
          bob????
          na rynku????
          kwestia chyba podania na ktorym rynku, bo ich w belgi jest kilka


          :)))
      • vico1 Nie wszystko zdrowe... 23.06.05, 18:40
        ...co ladnie opakowane. Liste produktow z roznymi swinstwami mozna znalezc tu:
        www.aspartaam.nl/

        • bert.d.s iiii tam 23.06.05, 19:27
          Straszenie aspartamem to stara internetowa zabawa w czarnego luda. Aspartam
          istotnie jest bezwartosciowy, ale tez w dawkach, jakie stosuje sie w zywnosci,
          szkodliwy chyba tylko dla ludzi specyficznie na aspartam uczulonych. Wszelkie
          opowiesci o alkoholu metylowym mozna spokojnie miedzy bajki wlozyc, jesli sie
          policzy ile tego alkoholu metylowego z aspartamu zawartego w calym litrze coli
          light powstanie.

          Wracajac do pytania: mysle, ze najczesciej jakosc zywnosci w Belgii jest wyzsza
          niz w Polsce, bo jest lepiej kontrolowana. Wedliny sa na przyklad smaczniejsze.
          Warzywa... istotnie, trudno czasem o smaczne, ale tez na polskim rynku nie
          bardzo mam odwage kupowac... Moze to kwestia tego, ze mowiac o jakosci zwracam
          wieksza uwage na higiene niz np. na trwalosc.

          A co do specjalow belgijskich: jak mozna bylo zapomniec o szparagach??? Choc
          sezon wlasnie sie konczy...
          • vico1 Re: iiii tam 23.06.05, 19:48
            Prawie w kazdym gotowym produkcie sa rozne dodatki smakowe, barwniki i
            konserwanty. Tym sie faszeruje ludzi latami. Na pewno nieszkodliwe?

            Warto byloby porownac np alergicznosc zonkosiow (karmionych szparagami) i
            kawalerow (karmiacych sie zupka unox). Wiesz cos na ten temat?

            O szparagach nie mozna zapomniec. Moglibysmy za to dostac po glowie ;)
            • bert.d.s Re: iiii tam 23.06.05, 22:43
              vico1 napisał:

              > Prawie w kazdym gotowym produkcie sa rozne dodatki smakowe, barwniki i
              > konserwanty. Tym sie faszeruje ludzi latami. Na pewno nieszkodliwe?

              Na tym "poziomie szkodliwosci" to jest juz raczej kwestia wyboru zestawu
              problemow zdrowotnych, a nie unikniecia problemow zdrowotnych w ogole.
              Tradycyjne (lub, jak kto woli, "naturalne") metody przyrzadzania zywnosci tez sa
              "szkodliwe". Peklowanie- azotany, z tego w srodowisku kwasnym i redukcyjnym
              azotyny i rak zoladka. Kiszone ogorki i kapusta- spore ilosci sodu, nadcisnienie
              i wszystko, co sie z tym wiaze. Wedzenie to juz w ogole zgroza. Rak na kazdym kroku.

              Poza tym wcale nie jestem przekonany, ze produkty "bio", czy "organiczne" sa
              lepsze od tych zwyklych. Patrz skandale z biozywnoscia w Niemczech. Mysle, ze to
              raczej chwyt marketingowy, zeby sprzedac drozszy i brzydszy produkt.

              > Warto byloby porownac np alergicznosc zonkosiow (karmionych szparagami) i
              > kawalerow (karmiacych sie zupka unox). Wiesz cos na ten temat?

              Nie zawsze bylem zonkosiem karmionym szparagami... Z drugiej strony moje
              osobiste doswiadczenia sa malo miarodajne.

              > O szparagach nie mozna zapomniec. Moglibysmy za to dostac po glowie ;)

              SI!
              • vico1 Re: iiii tam 23.06.05, 23:34
                Czy nie jest tak, ze w ogole zatruwamy sie jedzeniem? Zeby przyjac niewielka
                ilosc potrzebnych dla zycia elementow zjadamy ogromne ilosci zbednych -
                neutralnych lub moze szkodliwych wypelniaczy tylko dlatego, ze mama
                przyzwyczaila nas do bigosu lub kaszanki?

                Mamy sztuke kulinarna, kulture jedzenia...to wszystko dziala na nasze zmysly
                troche inaczej, ale podobnie jak np malarstwo. Tyle tylko, ze w to wszystko
                wplatujemy nasz organizm, czyli ponosimy nieokreslone ryzyko.
                • agnieszka.wauters Re: iiii tam 24.06.05, 01:03
                  oj ale daleko zaszliscie chlopcy,kazdy pretekst jest dobry
                  vico ,powiedzialabym,a babcia mojego meza ma 100 lat i nie jadla bio,to cos w
                  tym stylu,uwazam ze trzeba zachowac rozsadek ,w bio i nie w bio bywaja
                  wpadki,dorzucam sie do szparagowego watku pycha,z polskiej strony za to bob(ale
                  jestem nudna),czyli w sumie wychodzi nam roznorodnosc ,mieszanie ,szalenstwo
                  smakow,samo zycie..
                  • bert.d.s Re: iiii tam 24.06.05, 09:21
                    agnieszka.wauters napisała:

                    > oj ale daleko zaszliscie chlopcy,kazdy pretekst jest dobry
                    > vico ,powiedzialabym,a babcia mojego meza ma 100 lat i nie jadla bio

                    Akurat w przypadku babci, zreszta w ogole wystarczy pojsc dwa pokolenia wstecz,
                    zeby dzialaly inne niz dieta czynniki sprzyjajace osiaganiu dlugowiecznosci
                    przez niektore nieliczne osoby, z ktorych najistotniejsze IMHO to:
                    - brak skazen przemyslowych
                    - mniejsze ryzyko tepych urazow (wypadki komunikacyjne)
                    - no i moj ulubiony: selekcja naturalna. Skoro babcia przezyla dziecinstwo, to
                    juz byla ponadprzecietnie zdrowa i silna. Teraz medycyna utrzymuje przy zyciu
                    rozne zdechlaki, no i jest, jak jest.
                  • vico1 Re: iiii tam 25.06.05, 16:20
                    Tak, kazdy pretekst jest dobry, by sobie troche pofilozofowac :)
                    Co do bio to mam watpliwosci. Wciaz na mala skale, maly wybor, za drogie.
                    Mieszanie bio i nie-bio, zeby cos upitrasic nie ma wiekszego sensu.

                    Mam juz pewien dystans do polskiej kuchni, przystaje czasem przed polskim
                    sklepem...ostatnio na blijde inkomststraat w Leuven i patrze sobie jak na
                    muzealne eksponaty.
                • bert.d.s Re: iiii tam 24.06.05, 09:18
                  vico1 napisał:

                  > Czy nie jest tak, ze w ogole zatruwamy sie jedzeniem?

                  Odpowiem tak: zycie to w koncu w 100% smiertelna choroba przenoszona droga
                  plciowa. Wszystko, co w zyciu robimy, zbliza nas do smierci. To zreszta wcale
                  nie jest pesymistyczne, wrecz przeciwnie, bo idea zycia wiecznego jest potworna
                  (ale to juz inny temat). Jesc musimy, co nie znaczy, ze nam to nie szkodzi.
                  Oddychac tez musimy, choc tlen, scisle biorac, jest dla nas trujacy (jesli
                  zdefiniujemy "trujacy" jako "powodujacy uszkodzenia organizmu lub jego czesci").
                  Zmierzam do tego, ze nie ma co sie az tak przejmowac. I tak, i tak do piachu.

                  O zdrowej zywnosci mozemy mowic IMHO w kontekscie higieny przygotowania, braku
                  skazen chemicznych czy biologicznych, ale juz nie w kontekscie szczegolnych
                  przedluzajacych zycie walorow.

                  Zeby przyjac niewielka
                  > ilosc potrzebnych dla zycia elementow zjadamy ogromne ilosci zbednych -
                  > neutralnych lub moze szkodliwych wypelniaczy tylko dlatego, ze mama
                  > przyzwyczaila nas do bigosu lub kaszanki?

                  Rzecz w tym, ze to bez znaczenia do czego mama nas przyzwyczaila. Czlowiek jest
                  gatunkiem wystepujacym na calej planecie i wszedzie dostosowuje swoja diete do
                  lokalnych zasobow i niezle na tym zyje. Rozne grupy maja rozne zapadalnosci na
                  rozmaite choroby, przy ktorych postuluje sie wplyw diety, ale per saldo zadna
                  grupa nie wyroznia sie za bardzo- boby po prostu wymarla. Punkt drugi to to, ze
                  dieta jest tez dostosowana do trybu zycia. Postuluje sie na przyklad, ze dieta
                  Hunzow zapewnia zdrowie i dlugowiecznosc, ale chyba tylko Hunzom, mieszkajacym w
                  rodzinnym kraju. Ustawienie Ciebie na takiej diecie, przy Twoim trybie zycia,
                  przy koniecznosci zycia podlug zegarka i natloku zajec skonczyloby sie niezbyt
                  dobrze.

                  > Mamy sztuke kulinarna, kulture jedzenia...to wszystko dziala na nasze zmysly
                  > troche inaczej, ale podobnie jak np malarstwo. Tyle tylko, ze w to wszystko
                  > wplatujemy nasz organizm, czyli ponosimy nieokreslone ryzyko.

                  Poniewaz jednak ryzyko jest konieczne, bo niejedzenie niesie ze soba jeszcze
                  wieksze ryzyko, graniczace wrecz z pewnoscia, ze dlugo nie pociagniemy, to nie
                  ma co nad tym rozdzierac szat. Moze zamiast malarstwa porownaj to do sportu: to
                  dziedzina, gdzie ludzie ponosza calkiem niepotrzebne ryzyko, i po co?
                  • vico1 Re: iiii tam 25.06.05, 09:50
                    bert.d.s napisał:

                    > Postuluje sie na przyklad, ze dieta Hunzow zapewnia zdrowie i dlugowiecznosc,
                    > ale chyba tylko Hunzom, mieszkajacym w rodzinnym kraju.

                    Hunzowie zyja na luzie, to jest ich recepta na dlugowiecznosc. Podobnie jak ty
                    mysle, ze gdyby im nakazac wyrabianie 200%normy, tak jak jest w naszym
                    przypadku, ich przecietna zywotnosc spadlaby do 30lat.

                    Do Hunzow mozemy porownac tylko parlamentariuszy UE, ktorzy nie maja nic do
                    roboty, zyja na luzie i dobrze sie odzywiaja. Ci dociagna do setki. Do skory
                    nie mozemy sie im dobrac, ale pocieszeniem niech bedzie to, ze jakosc zycia
                    spada z wiekiem do zera.

                  • onlyania Re: iiii tam 26.06.05, 04:40
                    bert,
                    powiedz co to IMHO,
                    bo ja do szkoly nie chodzilam
                    a szukac na necie mi sie nie chce

                    :)
                    • bert.d.s Re: iiii tam 26.06.05, 09:43
                      IMHO to standardowy skrot, jeszcze z czasow usenetu. Znaczy "in my humble opinion"
                  • boe_ Re: iiii tam 26.06.05, 12:17
                    >Zmierzam do tego, ze nie ma co sie az tak przejmowac. I tak, i tak do piachu

                    ot i tu jest wlasnie pies pogrzebany!:)trzeba wyrabiac w sobie odruch czestego
                    powtarzania sobie tej okrutnej prawdy - zycie od razu robi sie
                    latwiejsze!...nie ma wyrzutow sumienia z powodu jednego drinka za duzo w
                    sobotni wieczor, ani specjalow z frituur drugi dzien pod rzad
                    to pomaga rowniez w pracy (jak sie bedziesz zaharowywal, to cie moze pochowaja
                    w aleji zasluzonych, niemniej wiekszosc nawet niezauwazy ze cie nie ma) przy
                    dylematach typu "przehulac czy kupic nowy dywan" lub "nie lubie szpinaku, ale
                    szpinak jest zdrowy" (niestety duzo osob jeszcze w to wierzy) czyli wszedzie
                    tam gdzie jestesmy rozdarci miedzy "chce a powinienem"
                    • greentea2 Re: iiii tam 26.06.05, 18:39
                      Bede w Belgii za dwa tygodnie, odwiedze supermarkety.
                      Ktore wedlug was maja zywnosc najlepszej jakosci?
                      Pytam sie na wszelki wypadek majac nadzieje, ze obejdzie sie bez gotowania:)
                      • vico1 Re: iiii tam 26.06.05, 19:30
                        Wydaje mi sie, ze jesli chodzi o zywnosc - Carrefour (dawne maxi GB) jest OK.
                        Bezposredni kontakt z towarem -jak na rynku, dobra ekspozycja.
                        W tych samych cenach i jakosci mozna zrobic zakupy w mniejszych Super GB.
                        Zakupy w Colruyt (podobno najtanszy) sa meczace, towar zle wyeksponowany.

                        Nie radze robic zakupow na ulicznych targach, drozej i nie zawsze swieze.
                        Sobotni targ w Antwerpii moze byc interesujacy dla gustujacych w egzotycznej
                        zywnosci, sprzedajacy sa rowniez egzotyczni.

                        Ogolnie supermarkety w Belgii sa drozsze 25-30% od tych w Holandii, a zwlaszcza
                        w Niemczech. Belgowie i tak robia zakupy u siebie. Znam takich, ktorzy mimo, ze
                        mieszkaja 15min od Holandii nigdy tam jeszcze nie byli.
                        • aga6000 Re: iiii tam 26.06.05, 20:04
                          a ja polecam zdecydowanie Delhaize, nie znosze olbrzymich karefurof, a
                          delhaiziki gdzie sie nie pojedzie sa stosunkowo male i przyjemnie sie robi
                          zakupy, no i maja to co lubie i jeszcze na niczym sie u nich nie nacielam.
                          Owoce i warzywa, najczesciej na targu, bo tam wszystko i jakosc (uwazam w
                          przeciwienstwie do vico) jest super. I przewaznie owoce mozna przed kupnem
                          sprobowac.
                          • greentea2 Re: iiii tam 26.06.05, 20:31
                            Wielkie dzieki za podpowiedzi:)
                            Musze zorganizowac zycie mojemu mezowi, bo sam sie pogubi.
                            Bedziemi ze slownikiem biegac po sklepach, nie wszystko jest oczywiste niestety.
                      • bert.d.s Re: iiii tam 26.06.05, 20:04
                        Carrefour (GB) i Delhaize wioda prym, ale przede wszystkim to rozne produkty
                        kupuje w roznych sklepach. Delhaize na przyklad ma drogie i takie sobie wina, te
                        z GB sa lepsze. Z kolei nigdzie poza Aldim nie dostanie sie jogurtu Milsani,
                        ktory wyglada i smakuje jak dobre kwasne mleko i bardzo go lubie. Do Colruyta
                        nie zagladam, choc ponoc tanszy. Colruyt jest za bardzo postindustrialny (w
                        takim sensie jak Mad Max) jak dla mnie. Lidla mozna sobie spokojnie odpuscic.
                        Ten rynek sobotni w Antwerpii to rzeczywiscie cos bardziej do poogladania niz
                        robienia zakupow, ale juz male lokalne cotygodniowe targi sa dobra okazja do
                        zaopatrzenia sie. Wlasnie w produkty egzotyczne. Tylko u Turka lub innego
                        Marokanczyka mozna kupic takie dobre i niedrogie oliwki na przyklad. We wtorki w
                        Wilrijku jest bardzo fajny targ.
                        • aomcre Re: iiii tam + higiena 27.06.05, 23:46
                          A ja chetnie robie zakupy w Colruyt, tyle ze niezbyt czesto - maja duze
                          opakowania (mrozonki), wiec na dluzej starcza. Od lat jestem zarejestrowana
                          klientka - regularnie dostaje aktualne oferty oraz ichnie bony rabatowe::).
                          (Ponoc jesli chodzi o bony rabatowe to Belgia jest 2-m po Kanadzie krajem, w
                          ktorym sa one bardzo popularne.) I wcale mi nie przeszkadza "industrialny
                          wystroj" - ide po konkretne towary, a nie pogapic sie na mniej lub bardziej
                          ladnie urzadzone wnetrze. A poprobowac co nieco tez mozna - napic sie kawy,
                          winka, ew, skubnac jakies ciasteczko, czy owoc, ale wole te 2 pierwsze :). Poza
                          tym, wiem ,ze nie przeplace czego jestem pewna w Delhaize (moze poza "bialymi
                          produktami"). A jak chce miec wiekszy wybor ide do Carrefour.

                          A ze czesto jestem w Holandii to przy okazji kupuje pewne produkty tamze. I
                          tylko to co jest tansze, inne lub lepsze niz w Belgii (i nie mozna powiedziec,
                          ze wszystko tam jest tansze jak ktos napisal). Co jakis czas zagladam do
                          francuskiego Auchan - z Francji Belgowie przywoza wina i napoje.

                          Ale pisze bo padlo gzies slowo HIGIENA. Owszem moze w procesie produkcji ona
                          jest. Natomiast przy obsludze klientow w "normalnych" sklepach - zgroza.
                          Wszedzie prawie te same lapy podaja towar (np w miesnych wedline) i kasuja
                          pieniadze. A smakuja wam kanapki np w Panos, czy Delifrance gdzie kazdy
                          plasterek czy listek ukladaja paluchami ?
                          • bert.d.s Re: iiii tam + higiena 28.06.05, 14:20
                            > A smakuja wam kanapki np w Panos, czy Delifrance gdzie kazdy
                            > plasterek czy listek ukladaja paluchami?

                            Prawde mowiac, nie przeszkadza mi to, bo w domu tez robie sobie jesc paluchami.
                            • vico1 Re: iiii tam + higiena 28.06.05, 15:14
                              Z tymi paluszkami to jest troche racji :) Belgowie wydaja sie byc mniej
                              obrzydliwi od nas. Nie przeszkadzaja im np sliczne, niebieskie muszki chodzace
                              w etalazu po kremowkach. Doznalem tego doswiadczenia pewnej slonecznej
                              niedzieli. Ludzie stali obojetnie w kolejce, a mnie ogarnely odruchy wymiotne.
                              Udawalem jakby nigdy nic i ograniczylem sie do suchych bulek.
                            • aomcre Re: iiii tam + higiena 28.06.05, 15:25
                              Ale to sa TWOJE paluchy.
                              • bert.d.s Re: iiii tam + higiena 28.06.05, 15:40
                                aomcre napisała:

                                > Ale to sa TWOJE paluchy.

                                Wszystkie ludzkie paluchy sa takie same. Ludzie sa rowni tylko pod tym jednym,
                                tzn fizycznym wzgledem (sklad i struktura bialek, podobna flora bakteryjna,
                                bardzo zblizona fizjologia). Pani, ktora robi mi bulke, jest z tej samej co ja
                                gliny ulepiona.
                                Nie, o wiele bardziej brzydzi mnie pet w nieogolonej gebie polskiego rolnika na
                                "ekologicznym" rynku.
                                • aomcre Re: iiii tam + higiena 28.06.05, 16:34
                                  bert.d.s napisała:

                                  > aomcre napisała:
                                  >
                                  > > Ale to sa TWOJE paluchy.
                                  >
                                  > Wszystkie ludzkie paluchy sa takie same. Ludzie sa rowni tylko pod tym jednym,
                                  > tzn fizycznym wzgledem (sklad i struktura bialek, podobna flora bakteryjna,
                                  > bardzo zblizona fizjologia). Pani, ktora robi mi bulke, jest z tej samej co ja
                                  > gliny ulepiona.
                                  >
                                  Umyte paluchy sa OK, ale one kasuja pieniadze, wycieraja nadmiar majonezu o
                                  cosik co jest pod reka (widzialam), moze oblizuja ukradkiem albo dlubia w nosie?

                                  Mnie te paluchy przed laty zaskoczyly, gdy mi pani lapskiem podala plasterki
                                  wedliny "na miesnym" odstawiwszy przedtem kij z mopem. Widze, ze nie zmienilo
                                  sie nic do dzis. W mojej Pyrlandii w "zacofanej" czesci Europy nie do
                                  pomyslenia.
                                  A tak w ogole to nie ciagnijmy tematu.
                          • vico1 Re: iiii tam + higiena 28.06.05, 15:01
                            Kiedys bylo glosno o drozyznie w Belgii w porownaniu z Holandia. Ten sam
                            produkt w najtanszym supermarkecie w Belgii byl prawie 30% drozszy niz w
                            najtanszym w Holandii. Miedzy najtanszym w Holandii i najdrozszym w Belgii
                            roznica dochodzila do 50%. Roznica z Niemcami jest zapewne jeszcze wieksza.
                            Nie przejmuj sie, kazdy moze wierzyc w co chce :)
                            www.standaard.be/archief/zoeken/DetailNew.asp?articleID=DMA09062004_003
                            • aomcre Re: iiii tam + higiena 28.06.05, 16:15
                              vico1 napisał:

                              > Kiedys bylo glosno o drozyznie w Belgii w porownaniu z Holandia. Ten sam
                              > produkt w najtanszym supermarkecie w Belgii byl prawie 30% drozszy niz w
                              > najtanszym w Holandii. Miedzy najtanszym w Holandii i najdrozszym w Belgii
                              > roznica dochodzila do 50%. Roznica z Niemcami jest zapewne jeszcze wieksza.
                              > Nie przejmuj sie, kazdy moze wierzyc w co chce :)
                              > www.standaard.be/archief/zoeken/DetailNew.asp?articleID=DMA09062004_003

                              A wg Test Ankoop bylo tak: www.test-aankoop.be/map/src/296431.htm. Co
                              nie znaczy, ze im do konca wierze. W kazdym razie jedne produkty zywnosciowe,
                              kupuje taniej w Holandii, a inne w Belgii.
                              • vico1 Re: iiii tam + higiena 28.06.05, 23:10
                                Po jajka do Holandii, po pietruszke do Niemiec, jeszcze cos w Belgii?
                                Hmm, troche surrealistyczne.
                                Warto porownac koszt standardowego wozka z zakupami. Robiac zakupy w Belgii
                                zostawiasz za soba za kazdym razek okolo 10euro.
                                Mamy jeden z najwyzszych VATow w Europie, a moze byc jeszcze gorzej jak
                                klamczuszek Guy zrealizuje swoje plany.
                                • aomcre Re: iiii tam + higiena 29.06.05, 20:22
                                  vico1 napisał:

                                  > Po jajka do Holandii, po pietruszke do Niemiec, jeszcze cos w Belgii?
                                  > Hmm, troche surrealistyczne.

                                  Owszem, jezdzenie specjalnie po cosik byloby uciazliwe, a roznice w cenie moze
                                  wyrownalyby sie w paliwie. Nie porownuje koszykow bo mi sie nie chce, znam
                                  tylko ceny niektorych produktow. Jestem za holenderska miedza prawie raz na
                                  tydzien, a zakupy robie tam przy okazji.

                                  Natomiast bedac we Francji (znacznie rzadziej) trudno nie zajrzec do jakiegos
                                  przygranicznego Auchan (bo otwarte toto po ludzku, do 22-giej) i nie kupic np.
                                  wiekszych ilosci wina. Belgow na takich zakupach sporo, a ze kupuja olbrzymie
                                  ilosci wody mineralnej (bo tansza)spadla sprzedaz takowej w Belgii i ze 2 dni
                                  temu slyszalam, ze VAT na tutejsze butelkowe obniza (albo i cene), bo jeszcze
                                  by SPA puscili z torbami.
    • bruxellka Re: Belgijska zywnosc. 15.08.05, 18:28
      jest tak ja w angli a naewt gorzej bo skelpow tez ledwo co sa i potwierana w
      dziwnych godzinach :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka