roman_j
06.01.05, 12:16
Zwykle ludziom nie podoba się, kiedy wykonawca na koncercie korzysta z
playbacku zamiast śpiewać na żywo. A ja, kiedy ostatnio usłyszałem, jak Robert
Gawliński męczył się na koncercie sylwestrowym na rynku w Krakowie zatęskniłem
za tym udogodnieniem, które co prawda odbiera koncertom dużą część
spontaniczności, ale za to nie naraża słuchaczy na "atrakcje" w rodzaju
łabędziego śpiewu na zjechanych strunach głosowych. A co Wy na to? :-))