Dodaj do ulubionych

Samoobrona w Markach

IP: 213.241.23.* 30.04.03, 20:03
Zadzwonił do mnie Andrzej R. z pytaniem, co myślę o założeniu koła partii
Samoobrona w Markach. Odpowiedziałem mu, że mnie to nie interesuje. A co Wy
myślicie o Samoobronie?
Poniżej program tej partii. U mnie zapala się czerwone światełko - skąd na
to wziąć pieniądze?
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
PS. Przyznajcie jednak, że program brzmi nieźle: "pewność jutra", brak
rywalizacji, spokój, praca 8 godzin dziennie z socjalem i pełnymi urlopami.
Nie musiałbym do tej pory siedzieć w robocie.
PS. Jedną rzecz z Lepperem podzielam na pewno - jego niechęć do wojny w
Iraku. Miło też wspominam czasy Edwarda Gierka. Ale te se ne wrati.
Czeka nas bowiem globalna dzika walka w dzikim globalnym kapitaliźmie. Bieda
przegranym. Potomkowie Wikingów pewnie znowu będą górą.


OGÓLNE POSTULATY IDEOWO-PROGRAMOWE SAMOOBRONY


Samoobrona jest ruchem społeczno-zawodowym i politycznym o profilu ludowo-
narodowym, dążącym do odrodzenia ekonomicznego i moralnego Polski.


1) Samoobrona postuluje nowy "styl" rozwoju społeczno-gospodarczego
ukierunkowany na :


a) priorytetowe zaspokojenie fundamentalnych dla życia potrzeb ludzkich i
przywrócenie poczucia pewności jutra,


b) powrót do "zatraconych" wartości chrześcijańsko-humanistycznych i odwrót
od "wartości satanistycznych" - pogoni za maksymalnymi zyskami, bogaceniem
się, bezwzględną rywalizacją, zwyrodniałym konsumizmem totalną
komercjalizacją, pogardą dla słabych i wolnością dla szerzenia zła.


c) tworzenie ładu i harmonii w stosunkach człowieka z naturą, przyrodą i
otaczającym go bezpośrednio środowiskiem czyli wprowadzanie w życie zasad
ekologii, w tym tzw. ekologii ludzkiej, tzn. zasad harmonii współżycia w
środowiskach społecznych i "oczyszczanie" z zanieczyszczeń patologicznych
tego środowiska.


2) Wprowadzenie do ekonomii zasad etyki, zerwanie z nieludzkimi
praktykami "dzikiego kapitalizmu" i "dzikiego wolnego rynku" .
Okiełznanie "terroru" fiskalnego i pasożytnictwa monetarystyczno-bankowego.


3) Podjęcie wielkiego narodowego programu odrodzenia ekonomicznego kraju,
rozwoju budownictwa, drobnej wytwórczości, rolnictwa, handlu, przemysłu i
likwidacji bezrobocia, nędzy.


4) likwidację "rozdętej" biurokracji państwowej i samorządowej i
zwyrodniałych dysproporcji w zakresie płac i dochodów ludności.


5) Obrony suwerenności ekonomicznej i politycznej kraju obecnie zatracanych w
szybkim tempie pod "zasłoną dymną" integracji z Unią Europejską i Nato.
Oparcie strategii rozwoju kraju na "liczeniu na własne siły".


6) Walkę z wszelkimi przejawami nieludzkiego, niszczycielskiego liberalizmu
satanistycznego i antyewangelicznej moralności społecznej.


Samoobrona łączy w swoich koncepcjach programowych elementy racjonalnego,
systemowego myślenia, wrażliwości społecznej (socjalności), moralności
sprawiedliwości społecznej oraz harmonii w stosunkach człowieka z przyrodą i
środowiskiem naturalnym i społecznym. Taka struktura rozwoju społeczno-
gospodarczego nazywana jest "ekorozwojem".


Pojęcie "ekorozwoju" wiąże się ściśle z nowoczesnym pojmowaniem idei
tzw. "trzeciej drogi", w której przyjąć należy iż najwyższym podmiotem
jest "człowiek", a największą wartością "życie".


Nowy "styl" rozwoju wymaga zmiany stylu życia człowieka, odwrotu od
zwyrodniałego kunsumizmu, od pogoni za bogactwem i zyskiem i od zaniedbań w
sferze kultury duchowej.


Jeśli mamy zmierzać w kierunku umocnienia kultury chrześcijańskiej to
należałoby podjąć, w sferze religijnej, decyzję o, ewangelizacji środowisk
ekonomicznych i politycznych, gdyż obecny jaskrawy rozdźwięk pomiędzy
współczesną ekonomią a Ewangelią nie może być dalej obłudnie niedostrzegany i
tolerowany przez "wierzące społeczeństwo" polskie.

Przewodniczący
Andrzej Lepper
Obserwuj wątek
      • szary.szary Re: Samoobrona w Markach 15.03.04, 17:59
        Grypa też jest zaraźliwa. Ale to nie znaczy że nie należ z nią walczyć.
        Pozdrawiam
        Smutny szary
        PS Polecam posłuchanie pojedynku jaki odbył się w Radiu Zet między A. lEPPEREM
        a J.M. Rokitą.
        Najbardziej zaciekawiła mnie sytuacja materialna członków klubu parlametarnego
        sAMOOBRONY.
        Okazuje się że jest o klub MILIONERÓW....
        wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=5041852&kat=23234
        • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona w Markach 15.03.04, 20:45
          W klubie parlamentarnym Samoobrony jest rzeczywiście kilku przedsiębiorców
          milionerów. W byciu milienorem nie ma jednak nic złego. Nie chciałbyś być
          milionerem? A nie ma ich w SLD, PO czy PiS?

          Jadwiga Staniszkis, głośna socjolożka, napisała kiedyś, że do Samoobrony
          wstąpiło trochę przedsiebiorców, bo zdenerwowali się zmiana sytuacji na rynku.
          Przez kilka lat radzili sobie na nim, ale później trafili na mur zagranicznej
          konkurencji oraz twarde warunki wspołpracy z sieciami super- i hipermarektów.
          Uznali, że mur ten wspiera układ polityczny rządzący Polska od 14 lat (na
          zmianę SLD i środowiska postsolidarnościowe), poprali więc organizację, która
          chce zburzyc ten układ.
          Staniszkis to mądra i spostrzegawcza socjolozka.
          Pozdrawiam

          Jerzy Krajewski
          • szary.szary Re: Samoobrona w Markach 15.03.04, 21:00
            Ja nie mam nic przeciwko milionerom. Wręcz przeciwnie, chciałbym abyśmy wszyscy
            nimi byli.
            Chodzi mi tu o coś innego.
            Partia która dzieli Polaków na 5 % magnatów i 95 % ludzi przymierającej głodem
            ( czytaj wg doktryny samoobrony – uczciwych) sama jest klubem milionerów.
            Nie widzisz pewnej hipokryzji, gdy p. Beger w ciągu 2003 roku powiększyła
            swój majątek o ponad 1,200,000 PLN jednocześnie krzycząc o katastrofalnym
            rozwarstwieniu ekonomicznym społeczeństwa, o pogłębiającej się przepaści między
            bogatymi a biednymi.....
            Pozdrawiam smutny szary
          • msp1 Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 09:58
            Samoobrona to ludzie,którzy mając wszystko za nic, chcą władzy. Nie dziwię się,
            że ich rozumie Jerzy Krajewski. A tak przy okazji, czy to prawda, że chciałbyś
            naprawdę przeprosić Werczyńskiego?
            Pozdrawiam.
          • rafal.redel Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 10:28
            jerzykrajewski7 napisał:
            > Jadwiga Staniszkis, głośna socjolożka, napisała kiedyś, że do Samoobrony
            > wstąpiło trochę przedsiebiorców, bo zdenerwowali się zmiana sytuacji na
            > rynku. Przez kilka lat radzili sobie na nim, ale później trafili na mur
            > zagranicznej konkurencji oraz twarde warunki wspołpracy z sieciami super- i
            > hipermarektów. Uznali, że mur ten wspiera układ polityczny rządzący Polska od
            > 14 lat (na zmianę SLD i środowiska postsolidarnościowe), poprali więc
            > organizację, która chce zburzyc ten układ. (...)

            Obserwacja pani Staniszkis pewnie jest celna, ale sposób rozumowania
            owych 'przedsiębiorców inaczej' bardzo specyficzny. Nie dajemy sobie rady z
            zagraniczną konkurencją? Zatem 'zburzmy układ', precz z supermarketami, precz z
            konkurencją. A jak już się zburzy, to zobaczymy. No cóż, nie dziwie się, że
            ciągnie Pana do Samoobrony - po doświadczeniu wyborów samorządowych wszystkiego
            można się po Panu spodziewać.

            Wciąż mam nadzieję, że Samoobrona nie przejmie władzy i że skończy się jak ze
            Stanem Tymińskim. Wygląda, że znowu będę musiał pójść na wybory, by
            zagłosować "przeciw" - no ale taki już widać mój los. Od ładnych paru lat nie
            głosowałem już "za".
            A gdyby jednak Samoobrona przejęła władzę, to pewnie zdziwiłby sie Pan, jak
            wiele jeszcze można w Polsce popsuć i jak wiele rzeczy jednak jako tako
            działało.
            • rafal.redel p.s. 16.03.04, 10:42
              p.s. Naprawdę uważa Pan, że ów "program", który zacytował Pan na początku tego
              wątku "brzmi nieźle"? Dla mnie to jakaś kosmiczna bzdura, przemieszana z
              marzycielstwem, niezrozumieniem istoty działalności ekonomicznej człowieka i
              elementami groźnymi: oczyszczanie społeczeństwa z patologii, oduczanie
              człowieka "zwyrodniałego konsumizmu" (czy zaczną to oduczanie od siebie?) itp.
              Aż szkoda komentować, ale praktycznie żaden z punktów tego "programu" nie
              trzyma się kupy i nie ma najmniejszych szans choćby na częściową realizację.
      • maurycjusz Re: Samoobrona w Markach 15.03.04, 18:47
        Ja jestem co prawda z Kobyłki, ale bardzo chętnie bym się przyłączył gdyby i u
        nas coś takiego było. Bankrutów politycznych i ich sympatyków nie ma natomiast
        co słuchać, gdyż to oni doprowadzili nasz kraj do ruiny gospodarczej i
        moralnej.
        • rafal.redel Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 10:10
          maurycjusz napisał:
          > Ja jestem co prawda z Kobyłki, ale bardzo chętnie bym się przyłączył gdyby i
          > u nas coś takiego było. Bankrutów politycznych i ich sympatyków nie ma
          > natomiast co słuchać, gdyż to oni doprowadzili nasz kraj do ruiny
          > gospodarczej i moralnej.

          Zadziwia mnie tok myślenia taki jak Twój, Maurycjuszu. W skrócie można by to
          sprowadzić do formuły "Jest źle, a zatem zróbmy tak, żeby było jeszcze gorzej".

          Oczywiście wiele spraw toczy się w Polsce źle (sam często o tym piszę i mówię,
          przez co niektórzy mareccy znajomi uważają mnie - chyba niesłusznie - za
          wiecznego malkontenta) ale nawet dla nieuważnego obserwatora ewidentne jest, że
          ludzie z Samoobrony nie mają ani chęci, ani umiejętności by zmienić cokolwiek
          na lepsze. Piszesz, że kraj został doprowadzony do "ruiny gospodarczej i
          moralnej". Niezłe jako figura retoryczna ale obyś nigdy dzięki ludziom Leppera
          nie zaznał, czym może być prawdziwa "ruina gospodarcza i moralna". Naprawdę
          jeszcze wiele można zepsuć.

          p.s. dawno już nie spotkałem się z terminem "bankrut polityczny" - chyba
          ostatnio propaganda komunistyczna określała tak po wojnie AK-owców i wszystkie
          ugrupowania prócz PPR i PPS. Czy jesteś z pokolenia, które to pamięta, czy też
          może odświeżył ten termin pan Lepper?


          • maurycjusz Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 14:07
            rafal.redel napisał:
            > Naprawdę jeszcze wiele można zepsuć.

            Niektóre rzeczy nie tyle można, co należy wręcz zepsuć. Takie są przynajmniej
            podstawowe zasady sztuki lekarskiej - trzeba całkowicie zniszczyć wirusa aby
            organizm mógł wyzdrowieć, a komórkom żyło się dostatnio... ;-)
            • rafal.redel Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 14:27
              maurycjusz napisał:
              > Niektóre rzeczy nie tyle można, co należy wręcz zepsuć. Takie są przynajmniej
              > podstawowe zasady sztuki lekarskiej - trzeba całkowicie zniszczyć wirusa aby
              > organizm mógł wyzdrowieć, a komórkom żyło się dostatnio... ;-)

              No to życzę miłego psucia. Pa.
    • rafal.redel Bruksela 2006 (znalezione w sieci) 16.03.04, 10:55
      Rok 2006, Bruksela
      Przedstawiciele kilkunastu krajów utkwili wzrok w trybunie, zza której
      spoglądał dumnie acz groźnie korpulentny mężczyzna przybyły z kraju nad Wisłą.
      Na szlachetne czoło tajemniczego Sarmaty opadała blond grzywka, falując niczym
      łan pszenicy w letni dzień, zaś czerstwa i spalona słońcem solarium twarz
      przypominała pachnący bochen, ulepiony spracowanymi dłońmi polskich gospodyń.
      Na szyi dyndał niebieski krawat ozdobiony wielkimi biało-czerwonymi gwiazdami.

      Wreszcie spalona słońcem solarium twarz przemówiła:
      - Tall room !!! (Wysoka Izbo!)
      - Welcome in the name of all penis of polish SELFDEFENCE! (Witam w imieniu
      wszystkich członków samoobrony!).
      - Today I drink coffe with Anan. (Dziś piłem kawę z sekretarzem generalnym
      ONZ).
      - Balcerowicz must go on! (Balcerowicz musi odejść)
      - I have all on this shit! (Mam wszystko na tej kartce!).
      - Selfedefence is big party and ice is poor in Poland! (Samoobrona jest dużą
      partią, a lud jest biedny w Polsce).

      Po czym swoje krótkie, acz mocne przemówienie zakończył zniżając głos do basu
      Schwarzennegera:
      - I' ll be back! (Jeszcze tu wrócę)

      I kiedy schodził z mównicy, obecni na sali zgotowali mu owację. Bądź co bądź
      Przewodniczący był POLSKIM PREMIEREM a co kraj to obyczaj. Uśmiechnął się z
      zadowoleniem i tylko nieliczni dostrzegli błyszczące w jego oczach figlarne
      little eye-bitches (qrwiki).
    • rb73 Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 14:10
      Panie Krajewski
      Jeśli chce Pan znaleźć odpowiedź na tym forum na pytanie, czy tandetne komunały
      samoobrony znajdą tu posłuch, to mam nieodparte wrażenie, że się Pan sromotnie
      pomylił. Proszę prześledzić ostatni sondaż przeprowadzony na stronach
      Gospodarki przez redakcję Gazeta.pl. Sondaż dotyczył debaty Rokita kontra
      Lepper. Zresztą jak czytam te Pana sentymentalne ciągotki do komunizmu i Gierka
      to mi się słabo robi. Dzięki takimj ludziom jak Pan dochodzę do wniosku, że
      ekonomia powinna być przedmiotem obowiązkowym już w nauczaniu podstawowym.
      Pozdrawiam
      • rafal.redel Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 14:35
        rb73 napisał:
        > (...) Zresztą jak czytam te Pana sentymentalne ciągotki do komunizmu i Gierka
        > to mi się słabo robi. Dzięki takimj ludziom jak Pan dochodzę do wniosku, że
        > ekonomia powinna być przedmiotem obowiązkowym już w nauczaniu podstawowym.

        A wiesz, rb73, co jest najdziwniejsze? Otóż to, że Jerzy Krajewski zajmuje się
        dziennikarstwem ekonomicznym i cytuje jako 'brzmiący nieźle' ten przedziwny
        bełkot będący ponoć programem Samoobrony. To nie musi wynikać z braku
        podstawowej wiedzy ekonomicznej, może także wynikać z wyrachowania. Sam nie
        wiem, co jest gorsze...
        • stary.pustelnik Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 17:38
          rafal.redel napisał:
          >>.. Jerzy Krajewski ... cytuje jako 'brzmiący nieźle' ten przedziwny bełkot
          będący ponoć programem Samoobrony.

          Rafale,
          odnosisz się do postu
          Samoobrona w Markach IP: 213.241.23.*
          Gość: Jerzy Krajewski 30.04.2003 20:03

          Rafale Drogi, od tamtej pory minął rok, zmieniło się bardzo wiele-

          1. W dniu 17 czerwca 2003 r. odbyła się konferencja naukowa poświęcona
          Programowi Społeczno-Gospodarczemu Samoobrony RP. W sejmowej sali 106 zebrało
          się ponad 120 ekspertów i naukowców z uczelni wyższych z całego kraju.
          Prawne i finansowe aspekty założeń Programu Społeczno-Gospodarczego Samoobrony
          RP przedstawił w swoim referacie prof. dr hab. Bogdan Michalski.

          Zastanów się przez chwilę nad jedną sprawą - czy ci wszyscy ludzie, którzy
          wzięli udział w konferencji naukowej poświęconej Programowi Społeczno-
          Gospodarczemu Samoobrony RP, to banda głupków czy po prostu są to ludzie mający
          inne poglądy, do czego mają prawo. Uważam że zawsze należy szanować swojego
          przeciwnika politycznego i zanim się mu "dokopie", należy spróbować zrozumieć
          jego racje.

          2. Poniżej przedstawiam Ci spis treści programu Samoobrony

          SPIS TREŚCI
          PRZEDMOWA
          I. POLITYKA GOSPODARCZA
          II. GŁÓWNE PRZYCZYNY KRYZYSU W GOSPODARCE
          III. OGÓLNE ZAŁOŻENIA PROGRAMU NAPRAWY POLSKIEJ GOSPODARKI
          IV. ROLNICTWO
          V. PRACA I POLITYKA SPOŁECZNA
          VI. OCHRONA ŚRODOWISKA
          VII. OCHRONA ZDROWIA
          VIII. POLITYKA KULTURALNA
          IX. EDUKACJA
          X. BEZPIECZEŃSTWO WEWNĘTRZNE
          XI. OBRONA NARODOWA
          XII. POLITYKA ZAGRANICZNA
          XIII. OGÓLNE PROBLEMY ZWIĄZANE Z CZŁONKOSTWEM W UE
          XIV. PODSUMOWANIE I WNIOSKI

          www.samoobrona.org.pl/pages/01.Program/index.php?document=/489.program.html

          Dokument wart jest przeczytania, inaczej staniesz na pozycjach tych, którzy
          krytykowali słynne "Posłanie do narodów Europy wschodniej" wydane przez
          Solidarność i wyrazali w sposób bardzo zdecydowany swoje oburzenie na wiecach i
          masówkach w zakładach pracy. Nikt z protestujących nie znał tekstu posłania,
          zadbały o to władze komunistyczne. To jest fakt !


          Obserwując to, co dzieje się obecnie wokół Samoobrony, jestem głęboko
          zaniepokojony.
          Podaj mnie, jeśli możesz, chociaż jeden przykład dyskusji programowej z
          Samoobroną. Ze wszystkich kierunków idzie atak personalny na Andrzeja Leppera,
          natomiast nie spotkałem się z rzeczową analizą i krytyką programu Samoobrony.

          Jak pewnie świetnie wiesz, aby zbudować jakikolwiek program, trzeba mieć jasną
          wizję celu do którego chcemy zmierzać. Następny krok, to dokonać analizy
          istniejącego stanu rzeczy, określić przyczyny takiego a nie innego stanu. I
          wreszcie określić jakie działania trzeba podjąć aby zrealizować swoją wizję. I
          taki program Samoobrona przedstawiła.

          Oczekiwałbym w mediach poważnej dyskusji w której inne partie pokazałyby, że
          Samoobrona myli się w swojej analizie obecnego stanu państwa, mylnie
          interpretuje przyczyny, wyciąga fałszywe wnioski z danych statystycznych
          którymi się posługuje i wreszcie ostatnia rzecz -
          wykazanie, że wizja społeczeństwa zbudowanego na zasadach programowych
          Samoobrony jest niemożliwa do realizacji i dlaczego. Zamiast tego mamy
          inwektywy i epitety. Nie można w ten sposób traktować 25% wyborców którzy
          popierają, w sposób mniej lub bardziej świadomy, Samoobronę.

          Pozdrowienia
          Stary.Pustelnik

          PS. nie jestem jeszcze przygotowany do merytorycznej dyskusji na temat programu
          Samoobrony, ponieważ dopiero rozpocząłem poważne jego studiowanie. Nie jest to
          program dla mnie i nie jest z mojej bajki, jeśli chodzi o wizję przyszłego
          ustroju Polski, ale jest tam wiele bardzo trafnych spostrzeżeń jeśli chodzi o
          analizę stanu, w jakim się znajduje nasz kraj.
          Mój problem polega na tym, że Andrzej Lepper i twórcy jego programu są gorącymi
          zwolennikami tzw. "Trzeciej drogi".
          Ja natomiast twierdzę uparcie, że nie ma żadnej "Trzeciej drogi". Jest tylko
          problem - ile kapitalizmu i ile socjalizmu, ponieważ ani czysty kapitalizm nie
          stnieje a socjalizm w czystej postaci dogorywa na Kubie i w Korei Północnej.
          Nie trzeba długo dywagować, by dojść do wniosku, że "trzecia droga" to próba
          wyjścia z twarzą przez tych, którzy z różnych powodów nie akceptują
          kapitalizmu, jednocześnie nie mają odwagi otwarcie przyznać się do tego, że są
          socjalistami. A nie mają jej, ponieważ kompromitacja tego obłędnego systemu
          okazała się zbyt wielka. Sądzę że wyleczyli się oni ze ślepej wiary w to, że
          totalna władza państwa we wszystkich sprawach jest lekiem na całe zło
          kapitalizmu, i dlatego dopuszczają jego niektóre rozwiązania. Nie wyleczyli się
          natomiast z wiary w utopie. A pragnienie "trzeciej drogi" to pogoń za kolejną
          utopią wydumaną przez socjalistów. W świetle doświadczeń sprzed lat wiemy, jak
          kończyły się próby wprowadzania w życie księżycowych wizji: rzekami krwi i
          milionami ludzkich dramatów.

          PS. Namawiam do zapoznania się z tematem Konsensusu Waszyngtońskiego z 1989 roku

          PS. Teraz będzie ostro. Ale bez zamiaru obrażania kogokolwiek.
          Pytanie ludzi którzy nie mają pojęcia o Samoobronie (uznaję tylko informacje
          źródłowe), o opinię na jej temat, jest niepoważne. Wobec braku jakichkolwiek
          przesłanek, posiadanie jakiejkolwiek opinii jest czystą głupotą. Dlatego ja
          niestety, nie mam do końca skrystalizowanej opini na ten temat. Za mało
          posiadam jeszcze informacji.

          > A wiesz, rb73, co jest najdziwniejsze? Otóż to, że Jerzy Krajewski zajmuje
          > się dziennikarstwem ekonomicznym i cytuje jako 'brzmiący nieźle' ten
          > przedziwny bełkot będący ponoć programem Samoobrony. To nie musi wynikać z
          > braku podstawowej wiedzy ekonomicznej, może także wynikać z wyrachowania.
          > Sam nie wiem, co jest gorsze...

          A co powiesz na to?. Kilka dni temu, w Tygodniku Politycznym Jedynki usłyszałem
          po raz kolejny, że Platforma Obywatelska, jedyny w zasadzie rywal Samoobrony,
          nie ma programu!!. Natomiast, w opinii uczestniczących w programie ekspertów,
          jedyny spójny wewnętrznie i dobrze napisany program, to program Samoobrony.
          Jego realność to całkiem inna sprawa.

          Obawiam się, że kpiny i lekceważenie Samoobrony mogą się źle dla nas wszystkich
          skończyć. Historia kołem się toczy.
          • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 18:15
            Drogi Stary Pustelniku!

            Skąd jest prof. Bogdan Michalski. Miałem wykładowcę, który tak się nazywał, w
            Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, ale to chyba nie on.
            Pozdrawiam
            Jerzy Krajewski
            • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona w Markach 05.05.04, 21:20
              Dziś z wp.pl dowiedziałm się, że prof. Bogdan Michalski to własnie ten były mój
              wykładowcą. Uczył mnie prawa prasowego. Popierał komunistów. Teraz ma ostre
              narodowe i nadal lewicowe poglądy i nadal wykłada na Uniwersytecie Warszawskim.
              Ma odwagę bronić Jaruzelskiego. Gwiżdże na establiszment.

              Pozdrawiam

              Jerzy Krajewski
          • maurycjusz Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 19:26
            stary.pustelnik napisał:

            > Mój problem polega na tym, że Andrzej Lepper i twórcy jego programu są
            > gorącymi zwolennikami tzw. "Trzeciej drogi".
            > Ja natomiast twierdzę uparcie, że nie ma żadnej "Trzeciej drogi".

            A ja myślę, że jednak jest. Oglądałem niedawno film "Beautiful Mind" - jest to
            fabularyzowana biografia Johna Forbesa Nasha Jr. - amerykańskiego matematyka,
            który opracował tzw. teorię gier niezespołowych, za którą otrzymał niedawno
            nagrodę Nobla. Udowodnił on mianowicie, że gry oparte na zasadzie "najlepszy
            bierze wszystko" (czyli dziki liberalizm) są dużo mniej efektywne dla ogółu niż
            te w których "wszyscy wygrywają po trochu". I to jest wg mnie ta trzecia droga.

            P.S. Przyjmiecie mnie na trzeciego?
            • stary.pustelnik Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 08:05
              maurycjusz napisał:
              > gry oparte na zasadzie "najlepszy
              > bierze wszystko" (czyli dziki liberalizm) są dużo mniej
              > efektywne dla ogółu niż te w których
              > "wszyscy wygrywają po trochu".
              > I to jest wg mnie ta trzecia droga.

              Po klęsce socjalizmu realnego, na placu boju pozostał kapitalizm, jako jedyny
              model organizacji gospodarki.
              Otóż Samoobrona twierdzi, wybierając "Trzecią Drogę",że powyższe twierdzenie
              jest nie do przyjęcia.
              Ja natomiast twierdzę z uporem maniaka, że jedynym modelem organizacji
              społeczeństwa pozostał kapitalizm. Pytanie zasadnicze mozna postawić
              następujące: ile "socjalizmu" w kapitaliźmie?

              To nie jest trzecia droga. To jest tylko model organizacji społeczeństwa, to
              jest "cywilizowany kapitalizm" zamiast tzw "dzikiego kapitalizmu".
              Trzecia droga to odrzucenie socjalizmu i kapitalizmu, szukanie czegoś zupełnie
              nowego. Tak ja rozumiem to określenie.

              Zarówno USA jak i Europa istnieją w ramach jednego systemu - w kapitaliźmie.
              Ale różnice są tak znaczne, że czasami aż korci aby nazwać drogę którą poszła
              Europa, "Trzecią drogą do nikąd". To właśnie w USA obowiązuje gra na
              zasadzie "wszyscy wygrywają po trochu". Natomiast Europa trzyma się kurczowo
              zasady "wygrany bierze wszystko". Nie piszę "najlepszy" ponieważ rzadko wygrywa
              najlepszy.

              Tak więc jeśli spytamy kto z nas ma rację - odpowiadam: obaj mamy rację. Po
              prostu co innego wkładamy pod pojęcie "Trzeciej Drogi".

              > P.S. Przyjmiecie mnie na trzeciego?
              Do dyskusji zawsze.

              Pozdrawiam
              Stary Pustelnik

              PS. Już w XVI wieku rządy uznały, iż nie mogą ignorować problemu ludzi ubogich
              czy nie mogących znaleźć zatrudnienia, lecz muszą systematycznie pracować nad
              planem przychodzenia im z pomocą. Powstawać zaczęło, zapoczątkowane w Angli
              prawodawstwo, które dawało podstawy do organizowania doraźnej pomocy ludziom
              biednym. W 1576 roku uchwalono statut uznający, że wsparcia potrzebują także
              ludzie zdolni do pracy, którzy rzeczywiście nie mogą znaleźć zatrudnienia.
              Tyle w wielkim skrócie.
              Czy to "rewolucyjne", jak byśmy dziś powiedzieli prawodawstwo, nie mówi w
              praktyce o grze opartej na zasadzie "wszyscy wygrywają po trochu"?.
            • rafal.redel Re: Teoria gier 17.03.04, 15:44
              maurycjusz napisał:
              > Oglądałem niedawno film "Beautiful Mind" - jest to
              > fabularyzowana biografia Johna Forbesa Nasha Jr. - amerykańskiego matematyka,
              > który opracował tzw. teorię gier niezespołowych, za którą otrzymał niedawno
              > nagrodę Nobla. Udowodnił on mianowicie, że gry oparte na zasadzie "najlepszy
              > bierze wszystko" (czyli dziki liberalizm) są dużo mniej efektywne dla ogółu
              > niż te w których "wszyscy wygrywają po trochu". I to jest wg mnie ta trzecia
              > droga. (...)
              Nie wiem, być może chodziliśmy do innych szkół, ale moje rozumienie teorii gier
              było nieco inne. I wnioski nie były wcale tak optymistyczne.
              Weźmy nasłynniejszy, spopularyzowany przykład 'dylematu więźnia' (nie pamiętam,
              czy był w filmie, ale mam nadzieję, że nie tylko na filmie się opierasz). Otóż
              mimo, że 'per saldo' byłoby efektywniej, gdyby obaj gracze wybrali współpracę,
              to (w sytuacji niepewności co do zachowania drugiego gracza), tzw. "równowaga
              Nasha" ustali się poprzez wybór przez obu więźniów strategii obciążania
              partnera.

              Owszem, były chyba późniejsze badania (ale już nie Nash'a), pokazujące, że w
              przypadku wielokrotnego powtarzania tej samej gry (choćby i w "dylemat
              więźnia") strategia 'racjonalnego altruizmu' może być bardziej opłacalna od
              strategii 'egoistycznej zachłanności'. Ale niestety w wielu sytuacjach
              społecznych nie powtarzamy ciągle tej samej gry.

              p.s. Jeśli coś pokręciłem w rozumieniu podstaw teorii gier, proszę o
              sprostowanie - posypię wówczas głowę popiołem. Jeśli natomiast się nie mylę, to
              proszę Maurycjusza o przyznanie, że strategia opierania wyborów politycznych o
              filmy hollywoodzkie nie jest strategią racjonalną :-))

              p.s.2. Polecam też "Grę w tchórza" - tutaj nie da się ustalić punktu równowagi
              Nasha - niestety równie dobrym rozwiązaniem może być śmierć obu uczestników
              (ewidentnie dla obu niekorzystna). Wyjaśnia to np. bezsensowne eskalacje
              konfliktów w społecznościach ludzkich. Niestety, moim zdaniem mylisz się
              sugerując optymistyczne przesłanie teorii gier.


          • rafal.redel Re: Do Starego Pustelnika cz. 1 17.03.04, 09:18
            Drogi Pustelniku,
            Odpowiedz te przygotowalem wczoraj wieczorem. Odniose sie do Twoich wypowiedzi
            po kolei, cytujac ich fragmenty:

            stary.pustelnik napisal:
            > Rafale Drogi, od tamtej pory minal rok, zmienilo sie bardzo wiele -
            > 1. W dniu 17 czerwca 2003 r. odbyla sie konferencja naukowa poswiecona
            > Programowi Spoleczno-Gospodarczemu Samoobrony RP. W sejmowej sali 106 zebralo
            > sie ponad 120 ekspertów i naukowców z uczelni wyzszych z calego kraju.
            > Prawne i finansowe aspekty zalozen Programu Spoleczno-Gospodarczego
            > Samoobrony RP przedstawil w swoim referacie prof. dr hab. Bogdan Michalski.

            RR: Alez ja odnosilem sie do tego, co pan Krajewski uznal rok temu za "niezle
            brzmiace" a nie do programu Samoobrony w ogóle, a w szczególnosci najnowszej
            jego wersji. Przeczytalem wlasnie program, do którego link zamiesciles i po tej
            lekturze w pelni podtrzymuje swoja opinie, o czym w dalszej czesci.

            stary.pustelnik napisal:
            > Zastanów sie przez chwile nad jedna sprawa - czy ci wszyscy ludzie, którzy
            > wzieli udzial w konferencji naukowej poswieconej Programowi Spoleczno-
            > Gospodarczemu Samoobrony RP, to banda glupków czy po prostu sa to ludzie
            > majacy inne poglady, do czego maja prawo.

            RR: Nie przypominam sobie, bym odbieral komukolwiek prawo do swoich pogladów,
            (nawet nie mam takiej mozliwosci - no, chyba, ze wycinajac wypowiedzi na tym
            forum :-)) wiec nie wiem, czemu mialo sluzyc zdanie powyzej.
            Co do pytania o 'bande glupków': fakt, ze w obecnej fazie pod Samoobrone
            podczepiaja sie takze ludzie wyksztalceni mozna tlumaczyc bardzo róznymi
            motywacjami. Czescia z nich kieruje pewnie wyrachowanie (wszak jest to
            szansa na objecie wladzy), czesc ma swoje "idee fix" (jak wlasnie owe
            trzecie czy czwarte drogi), których inne ugrupowanie by nie 'kupilo'.
            Ciekawym, co to za eksperci, bo to, co stworzyli wcale nie jest od strony
            merytorycznej takie rzucajace na kolana (na ile moze to ocenic taki szary
            zuczek jak ja) o czym bedzie w ostatniej czesci mojej wypowiedzi.

            stary.pustelnik napisal:
            >Dokument wart jest przeczytania, inaczej staniesz na pozycjach tych, którzy
            >krytykowali slynne "Poslanie do narodów Europy wschodniej" wydane przez
            >Solidarnosc i wyrazali w sposób bardzo zdecydowany swoje oburzenie na wiecach
            >i masówkach w zakladach pracy. Nikt z protestujacych nie znal tekstu poslania,
            >zadbaly o to wladze komunistyczne. To jest fakt !

            RR: Analogia (prócz tego, ze okrutna) moim zdaniem chybiona. Nie krytykowalem
            tekstu, którego nie znalem (tak jak owi uczestnicy masówek) tylko tekst, który
            przedstawil pan Krajewski. Byc moze powinienem byl sprawdzic u zrodel, ale
            prawdopodobnie pan Krajewski sobie tego tekstu nie zmyslil.

            stary.pustelnik napisal:
            >Obserwujac to, co dzieje sie obecnie wokól Samoobrony, jestem gleboko
            >zaniepokojony. Podaj mnie, jesli mozesz, chociaz jeden przyklad dyskusji
            >programowej z Samoobrona. Ze wszystkich kierunków idzie atak personalny na
            >Andrzeja Leppera, natomiast nie spotkalem sie z rzeczowa analiza i krytyka
            >programu Samoobrony.

            RR: Wydaje mi sie, ze spora czesc punktów owego programu (chocby slynna 'rezerwa
            rewaluacyjna', która w polecanym przez Ciebie tekscie jest silnie akcentowana)
            byla jednak szeroko dyskutowana. Z niektórymi trudno dyskutowac na gruncie
            racjonalnym, o czym za chwile (tym razem juz za krotka chwile).

            stary.pustelnik napisal:
            >Oczekiwalbym w mediach powaznej dyskusji w której inne partie pokazalyby, ze
            >Samoobrona myli sie w swojej analizie obecnego stanu panstwa, mylnie
            >interpretuje przyczyny, wyciaga falszywe wnioski z danych statystycznych
            >którymi sie posluguje i wreszcie ostatnia rzecz -
            >wykazanie, ze wizja spoleczenstwa zbudowanego na zasadach programowych
            >Samoobrony jest niemozliwa do realizacji i dlaczego. Zamiast tego mamy
            >inwektywy i epitety. Nie mozna w ten sposób traktowac 25% wyborców którzy
            >popieraja, w sposób mniej lub bardziej swiadomy, Samoobrone.

            RR: Naprawde sadzisz, ze da sie na 'zaklinanie rzeczywistosci' odpowiedzec
            racjonalnymi argumentami? Probowano juz tego chocby w przypadku slynnej
            'rezerwy rewaluacyjnej'. Nie przeszkadza to zwolennikom Leppera nadal twierdzic,
            ze NBP trzyma w swoim skarbcu ogromne fortuny, ktore wystarczyloby rozdac
            ludziom i od razu wszytkim zyloby sie lepiej.
            Tymczasem (chyba, ze to ja czegos nie rozumiem) owa 'rezerwa rewaluacyjna' jest
            efektem przeszacowania zasobów dewizowych NBP, czyli zapisem ksiegowym
            wynikajacym z róznicy miedzy kursem zakupu waluty a kursem na dzieñ
            sporzadzenia bilansu. Nie jest to zatem zaden lezacy w skarbcu pieniadz, który
            mozna by komukolwiek rozdac, tylko najzwyklejsze NIEZREALIZOWANE dodatnie
            roznice kursowe. Oczywiscie mozna rozwazac, czy niejako 'pod zastaw' owych
            roznic kursowych NBP móglby wyemitowac dodatkowy pieniadz, ale nie zmienia to
            faktu, ze jest to EMISJA nowego pieniadza ze wszystkimi tego konsekwencjami a
            nie zadne wykorzystywanie istniejacych zasobow. Wystarczy, ze kurs waluty sie
            zmieni (co juz sie w duzym stopniu stalo w przypadku dolara) i zegnaj wymarzona
            rezerwo. Jest to wiec zastaw równie dobry jak brak zastawu. Czy jakiemukolwiek
            przedsiebiorcy udzielono by kredytu pod zastaw wykazanych w bilansie
            niezrealizowanych róznic kursowych wynikajacych z przeszacowania zobowiazañ,
            naleznosci czy zasobów walutowych? Dyskutowano o tym wielokrotnie - i co? Kazdy
            zwolennik Samoobrony powie Ci, ze zly Balcerowicz trzyma w tym swoim banku
            wielkie pieniadze zamiast rozdac emerytom i rencistom od czego wszyscy
            stalibysmy sie bogatsi. Mozna tlumaczyc godzinami, ze nie wystarczy drukowanie
            pieniadza by tworzyc dobrobyt - przeciez za komuny mieli wladza absolutna
            nad emisja pieniadza a jakos raju nie stworzyli - tylko czy daje to jakis
            efekt? Ludzie i tak są przekonani, że dobrobyt bierze się z pieniędzy, którą to
            fantasmagorię podtrzymuje ostatnia wersja programu Samoobrony. Fakt, ze w
            wersji programu, na który sie powolujesz, nieco zlagodnieli
            i postuluja juz tylko "przeniesienie 60 % rezerwy rewaluacyjnej w postaci zysku
            NBP wplaconego dodatkowo do budzetu panstwa w wysokosci co najmniej 16,2 mld
            zl, która Skarb Panstwa dokapitalizuje polskie banki z przeznaczeniem na
            prorozwojowe programy inwestycji nowych i modernizacyjnych obslugiwane przez
            narodowe banki inwestycyjne" (czy te nowe twory w postaci narodowych banków
            inwestycyjnych to wklad owych 120 ekspertów i naukowców?) nie zmienia istoty
            rzeczy - bylaby to dodatkowa emisja pieniadza, tylko nie nazywaja tego po
            imieniu, bo to zle brzmi. Chyba, ze to ja czegos nie rozumiem - jesli sie myle,
            to poprosze Cie, Stary Pustelniku o wyjasnienie.
            [ciag dalszy w nastepnym wpisie]

          • rafal.redel Re: Do Starego Pustelnika cz. 2 17.03.04, 09:46
            [ciąg dalszy]
            Kolejny element programu: "Samoobrona RP postuluje przyjecie zasady
            wspólodpowiedzialnosci Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pienieznej za
            polityke ekonomiczna a nie tylko za wasko pojmowana polityke pieniezna."
            Dyskutowany - wbrew temu, co twierdzisz - wielokrotnie. Co jeszcze mozna w tej
            sprawie dodac? Wiekszosc krajów, ktore osiagnely sukces wyrazne oddziela
            polityke pieniezna od polityki fiskalnej (choc i tam zakusy na niezaleznosc
            bankow centralnych wystepuja) ale Samoobrona i tak jest madrzejsza - po co
            czerpac z doswiadczen innych, skoro mozna poeksperymentowac na wlasnym
            spoleczenstwie przy wsparciu 120 ekspertow i naukowcow? Powiedz, w jaki sposób
            dyskutować z tego typu postulatem?

            Teraz na przyklad o kredytach dla malych i srednich przedsiebiorstw: "Dlatego
            wsparcie tego sektora gospodarki szczególnie poprzez preferencyjna polityke
            kredytowa panstwa jest tak istotne. Samoobrona RP dopuszcza nawet ZEROWA STAWKE
            oprocentowania takich kredytów, gdyz i tak na skutek rozwoju tej dziedziny
            gospodarki w ostatecznym rozrachunku przyniesie on wymierne zyski nie tylko
            spoleczne, ale równiez budzetowe." (kapitaliki pochodza ode mnie)
            Rety, skad oni wzieli tych 120 naukowców, którzy nawet potrafia zaklinac tak
            oczywiste prawa ekonomii jak wartosc pieniadza w czasie? Ile machin
            biurokratycznych beda musieli stworzyc by zapobiec 'dzialanosci' polegajacej na
            pozyczaniu na zero procent, w celu ulokowania w postaci depozytow? No, chyba,
            ze oprocentowanie depozytow tez spadnie do zera. Powiedz proszę, gdzie tu
            miejsce na racjonalną dyskusję?

            Nastepny wynalazek: "Wprowadzenie jednolitego podatku obrotowego na
            poziomie do 2,5%, co zapewni wplywy do budzetu w wysokosci okolo 43 mld zl.,
            Przewiduje sie, ze stopniowa likwidacje deficytu budzetowego zapewni przyrost
            podatków VAT, akcyzy i obrotowego w zwiazku z uruchomionym wzrostem PKB"
            (dodam, ze nie zlikwidowano by CIT-u, choc obnizono jego stawke)
            Czy zna ktos rozwiniety kraj, w którym powszechny podatek obrotowy i
            VAT funkcjonowalyby równolegle? Na ile ja rozumiem, sa to zwykle rozwiazania
            alternatywne - oba pobierane sa od przychodu ze sprzedazy,
            choc w rozny sposob (popularny w Europie VAT jest 'cenotworczy'
            tylko dla ostatecznego odbiorcy, natomiast stosowany np. w USA podatek obrotowy
            kumuluje sie na poszczegolnych etapach w drodze do konsumenta - jest tam
            zreszta dosc skomplikowany). Ale oczywiscie, czemu nie - skoro wymyslilo
            to w zaciszu swych pracowni 120 naukowców Samoobrony? Znowu jak dyskutować z
            postulatem wprowadzenia czegoś, czego nie ma nigdzie na świecie - jak można
            to weryfikować?


            Rynek pracy: "Kolejne ekipy rzadzace niszczyly rynek pracy. W styczniu 1990 r.
            stopa bezrobocia wynosila zaledwie 0,3% a w porównywalnym miesiacu 2003 r.
            wynosila az 18,7%.". Teraz chyba wiem, skad wywodzi sie owych 120 naukowców,
            skoro porównuja stopy bezrobocia w systemie nierynkowym (gdzie nikomu nie
            zalezalo na efektywnosci, zreszta to 0,3% i tak wydaje mi sie podejrzane nawet
            jak na PRL) z gospodarka rynkowa (która pokazala skale ukrytego bezrobocia).

            Ale przeciez jest i na to rozwiazanie: "Kluczem do rozwiazania problemu
            bezrobocia w Polsce, lub przynajmniej zmniejszenia jego katastroficznej skali,
            jest zmiana polityki pienieznej Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki
            Pienieznej." Czyli znowu wystarczy emitowac wiecej pieniadza - jaki ten swiat
            jest prosty, inne kraje zamiast budowac silne, konkurencyjne gospodarki latami,
            niech sie od nas ucza jak latwo zwalczyc bezrobocie. Jest tez zacheta dla
            samych bezrobotnych: "Srodki finansowe, jakie obywatel otrzymuje od panstwa,
            winny starczyc nie tylko na pokrycie podstawowych oplat bytowych (np. czynsz,
            oplaty za energie), ale równiez godne zycie." Wsrod tych 120 naukowcow nie ma
            chyba znawcow natury ludzkiej - komu chcialoby sie pracowac, majac
            zapewnione 'godne zycie' bez najmniejszego wysilku? Sam bym chyba ulegl
            pokusie "pójscia na bezrobocie" :-))

            Tak więc co do Twojego postulatu dyskutowania z programem Samoobrony - nie
            wydaje mi się, by dało się z nim dyskutować na płaszczyźnie racjonalnej. To tak
            jak dyskutowanie z ideą: "zbudujmy społeczeństwo bez rynku, bez pieniądza,
            gdzie wszyscy będą sobie pomagać, dawać od siebie wszystko, brać tyle tylko ile
            im potrzeba - a nastąpi wieczna szczęśliwość". Oczywiście, byłoby pięknie,
            powiedz, jak z takimi postulatami dyskutować?

            Napisz mi proszę, czy błądzę pokazując absurd tej zwulgaryzowanej (naprawdę
            bardzo zwulgaryzowanej, nasz prof. Michał Kalecki przewraca się w grobie)
            wersji keynesizmu przemieszanej z marzeniami zupełnie sprzecznymi
            z doświadczeniem ludzkości. Nikt dotąd nie przezwyciężył ludzkiego dążenia do
            maksymalizacji korzyści osobistej, nikt nie zwalczył prawa podaży i popytu (gdy
            próbowali tego komuniści, zaraz rodził się czarny rynek oraz
            gospodarka 'załatwiaczy'). Jeśli się mylę, zamilknę, przeproszę za głoszenie
            głupot. Jeśli nie, to czy Twoje retoryczne pytanie, kim jest tych 120 naukowców
            i ekspertów nie przestaje być czasem retoryczne?







            • stary.pustelnik Re: Do Starego Pustelnika cz. 2 17.03.04, 21:35
              rafal.redel napisał:

              > RR: Alez ja odnosilem sie do tego, co pan Krajewski uznal rok temu za "niezle
              > brzmiace" a nie do programu Samoobrony w ogóle, a w szczególnosci najnowszej
              > jego wersji. Przeczytalem wlasnie program, do którego link zamiesciles i po
              > tej lekturze w pelni podtrzymuje swoja opinie, o czym w dalszej czesci.

              Nie bardzo widziałem sens w odnoszeniu się do dokumentu który jest nieaktualny.
              Ot i wszystko

              > stary.pustelnik napisal:
              > > Zastanów sie przez chwile nad jedna sprawa - czy ci wszyscy ludzie, którzy
              > > wzieli udzial w konferencji naukowej poswieconej Programowi Spoleczno-
              > > Gospodarczemu Samoobrony RP, to banda glupków czy po prostu sa to ludzie
              > > majacy inne poglady, do czego maja prawo.
              >
              > RR: Nie przypominam sobie, bym odbieral komukolwiek prawo do swoich pogladów,
              > …..wiec nie wiem, czemu mialo sluzyc zdanie powyzej.

              To zdanie miało służyć tylko temu, aby za programem Samoobrony widzieć ludzi
              którzy mają swoje poglądy. Fakt, że ja się z nimi nie zgadzam nie upoważnia
              mnie do ich lekceważenia.

              >> RR: Nie krytykowałem tekstu, którego nie znalem (tak jak owi uczestnicy
              >> masówek) tylko tekst, który przedstawil pan Krajewski.
              Fakt bezsporny, przyznaję.

              Rafale Drogi, cała reszta Twojego tekstu jest bardzo fajna, i rzeczowa i
              prawdziwa, ale co z tego?

              Opowiem Ci w skrócie pewną historyjkę z kołchozu.
              Otóż przyjechał pełen zapału agitator partyjny i gorąco przekonywał zebranych,
              że Boga nie ma. Trudził się parę godzin. I przekonał. Co potwierdzili zgodnie
              wszyscy zebrani. Ale zachciało mu się dobić obecnego na zebraniu popa i
              postanowił udzielić głosu chłopom. A tu pop też chce zabrać głos. Tylko krótko -
              upomina go agitator. Nie powiem więcej niż osiem słów – obiecuje solennie pop.
              Cóż było robić. Udzielił mu głosu. Pop, czyniąc znak krzyża, powiedział: „W
              imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Cała sala odpowiedziała zgodnie – Amen. Na
              tym pop zakończył swoje wystąpienie.

              My wszyscy zachowujemy się jak ten agitator, butnie i zarozumiale. A na końcu
              wstaje Andrzej Lepper i mówi swoje. I trafia do ludzi. I rośnie w siłę.

              A teraz druga historyjka. (Ty napisałeś post w 2 odcinkach, a ja w rewanżu
              opowiem Ci dwie historyjki)
              Przyjechał cesarz Napoleon do pewnego miasteczka. A tu konsternacja. Nie oddano
              salwy honorowej na powitanie. Przerażony burmistrz tłumaczy się przed cesarzem:
              - nie oddaliśmy salwy honorowej z kilku powodów – po pierwsze, nie mamy armat.
              Dziękuję, to mnie wystarczy – przerwał mu Napoleon.

              Jak sądzisz, ile powodów wymyślą nasi politycy, aby odpowiedzieć na pytanie –
              dlaczego dopuściliście aby Samoobrona doszła do władzy?.

              Mnie wystarczy za odpowiedź jeden powód – bośmy ich lekceważyli. Zapomnieliśmy,
              że dwóch zawiedzionych obywateli przegłosuje każdego profesora. A która grupa
              jest liczniejsza?
              • rafal.redel Re: Do Starego Pustelnika 18.03.04, 09:14
                stary.pustelnik napisał:
                > Rafale Drogi, cała reszta Twojego tekstu jest bardzo fajna, i rzeczowa i
                > prawdziwa, ale co z tego? (...)
                RR: Zaraz, zaraz - twierdziłeś poprzednio, że problemem jest, iż nikt poważnie
                nie dyskutował z propozycjami programowymi Samoobrony. Pokazałem, że jednak
                wiele kluczowych punktów (takich jak rezerwa rewaluacyjna, przejęcie kontroli
                rządu nad NBP, emisja pustego pieniądza itd.) było roztrząsanych wieloktrotnie.
                Teraz zmieniłeś jakby strategię, sugerując (o ile dobrze rozumiem), że dyskusja
                programowa jednak nie ma znaczenia - z czym się częściowo zgadzam.
                Tak więc ma, czy nie ma owa dyskusja znaczenia?

                > Jak sądzisz, ile powodów wymyślą nasi politycy, aby odpowiedzieć na pytanie
                > dlaczego dopuściliście aby Samoobrona doszła do władzy?.
                > Mnie wystarczy za odpowiedź jeden powód – bośmy ich lekceważyli. Zapomnie-
                > liśmy, że dwóch zawiedzionych obywateli przegłosuje każdego profesora. A
                > która grupa jest liczniejsza? (...)
                No dobra, ale co jeszcze można było zrobić? Mamy takich polityków, jakich mamy
                (widać w naszym społeczeństwie nie jesteśmy w stanie wyłonić lepszych - możemy
                mieć pretensje tylko do siebie).
                Jeśli przyjmiemy, że dyskusja programowa nie ma specjalnego znaczenia (bo
                Samoobrony nie wybiera się dlatego, że ma fajny program, tylko z czystej
                frustracji tym, co jest wokół) to co jeszcze można zrobić?

                Co np. ja mogłem zrobić jako mieszkaniec tego kraju, prócz ew. pomagania w
                miarę skromnych możliwości tym, którym dzieje się gorzej?
                • stary.pustelnik Re: Do Starego Pustelnika 18.03.04, 19:39
                  rafal.redel napisał:

                  >>RR: Zaraz, zaraz - twierdziłeś poprzednio, że problemem jest, iż nikt
                  poważnie
                  >>nie dyskutował z propozycjami programowymi Samoobrony. Pokazałem, że jednak
                  >>wiele kluczowych punktów (takich jak rezerwa rewaluacyjna, przejęcie kontroli
                  >>rządu nad NBP, emisja pustego pieniądza itd.) było roztrząsanych
                  wieloktrotnie.

                  I znowu napiszę : i co z tego wyniknęło, że „było roztrząsanych wielokrotnie”?
                  To co ja obserwuję, to nie są, w moim skromnym odczuciu, poważne dyskusje
                  merytoryczne. To jest bełkot nie prowadzący do żadnych konkluzji, najczęściej
                  kończący się inwektywami różnego kalibru.
                  Parę słów wyjaśnienia o czym myślę.
                  Dyskutujesz Rafale z panem J. Krajewskim o wirtualnych pieniądzach. Tylko
                  jeden z Was może mieć rację, tak jak prawda może być jedna. Możliwa jest tylko
                  alternatywa następująca – używając tych samych słów mówicie o zupełnie różnych
                  sprawach.
                  Poważna dyskusja merytoryczna, taka o jakiej ja myślę, powinna doprowadzić do
                  jasnego określenia stanowisk i poglądów. Możemy mieć do końca różne zdania na
                  temat skutków jakie wywrą takie czy inne decyzje. Ale zgodne, podkreślam –
                  zgodne, określenie przyczyn takiej czy innej sytuacji nie powinno nastręczać
                  wielkich problemów.

                  >>Teraz zmieniłeś jakby strategię, sugerując (o ile dobrze rozumiem), że
                  dyskusja
                  >>programowa jednak nie ma znaczenia - z czym się częściowo zgadzam.
                  >>Tak więc ma, czy nie ma owa dyskusja znaczenia?

                  Odpowiem Ci Rafale tak – ma olbrzymie znaczenie dla środowisk intelektualnych,
                  może pozwolić dojść do pewnych tez, sformułowań, ocen, lepszego wzajemnego
                  zrozumienia swoich poglądów, itp.,itd. Wreszcie powinno to doprowadzić do
                  wypracowania pewnej, nazwę to umownie, społecznej czy też narodowej racji
                  stanu. Potrzebna jest chęć wszystkich stron biorących udział w debacie. Zamiast
                  tego widzę zacietrzewienie według zasady „moje musi być na wierzchu”.
                  Jeśli usiadłbyś z J. Krajewskim do poważnej dyskusji, to wcześniej czy później
                  jeden z Was musiałby przyznać rację drugiemu lub wypracowalibyście wspólne
                  stanowisko w sprawie wypłat realnych pieniędzy z wirtualnych zysków. Czyż nie?
                  Jeśli chcecie znać moje zdanie, to powiem krótko – miały miejsce w Polsce
                  wypłaty wirtualnych pieniędzy w postaci realnej gotówki. I tu J. Krajewski ma
                  rację. Ale jest to paranoja i błąd straszliwy. Nie wolno czegoś takiego
                  proponować w żadnym szanującym się programie. I tu Ty masz rację. Każdy
                  księgowy starej daty rwałby ostatnie włosy nawet z łysej głowy.

                  Natomiast nie ma żadnego i to absolutnie żadnego znaczenia owa dyskusja, o
                  której my rozmawiamy, dla tych którzy podejmą decyzję i wydadzą ostateczny
                  werdykt – dla wyborców. Jak sam trafnie zauważyłeś - (bo
                  Samoobrony nie wybiera się dlatego, że ma fajny program, tylko z czystej
                  frustracji tym, co jest wokół). Nie przypominam sobie wyborów w Polsce, od 1989
                  roku, które byłyby opowiedzeniem się za czymś, chociaż taki był zawsze ich
                  wynik. To było, w moim odczuciu, każdorazowo głosowanie przeciwko czemuś albo
                  też wybieranie mniejszego zła.

                  Uważam tak, ponieważ język i styl tych dyskusji pozwala mnie stwierdzić że mamy
                  do czynienia z bełkotem niezrozumiałym dla tak zwanego zwykłego człowieka z
                  przeciętnym wykształceniem. Tu jest potrzebny inny język, inne przykłady.
                  Generalna zasada dla każdego zabierającego głos w dyskusji brzmi – zorientuj
                  się do kogo mówisz, jakie treści jesteś w stanie przekazać słuchaczom i jakimi
                  środkami wyrazu musisz się posłużyć aby dotrzeć do audytorium.
                  Dodaj do tego możliwość zaapelowania do uczuć i masz jak na dłoni fenomen
                  Samoobrony.

                  Tak na marginesie – miałem okazję kilkakrotnie słyszeć pana Wojciechowskiego w
                  różnych gronach i sytuacjach. On to potrafi robić. Mówię tu o technice, nie o
                  merytorycznej wartości tych wypowiedzi.

                  Dlatego po raz kolejny powtórzę – Samoobrona to nie amatorzy. To dobrze zgrany
                  i dopasowany zespół który w pełni świadomie realizuje swoją strategię. Nie
                  byłbym wcale zdziwiony gdyby świetnie znali Mein Kampf i metody oraz sposoby
                  używane przez mistrza propagandy – Gebbelsa.

                  >>No dobra, ale co jeszcze można było zrobić? co jeszcze można zrobić?
                  >>Co np. ja mogłem zrobić jako mieszkaniec tego kraju, prócz ew. pomagania w
                  >>miarę skromnych możliwości tym, którym dzieje się gorzej?

                  Ba, żebym ja to wiedział.
                  Mogę Ci tylko napisać co ja robię.
                  -------------
                  Pozdrowienia
                  Stary Pustelnik
                  • slave3rp Re: Do Starego Pustelnika 21.03.04, 07:00
                    Stary Pustelniku!
                    Oto publikacje które pojawiły się w serwisach PAP po Twoich postach na tym
                    forum.
                    -----------------
                    Tylko poważnie traktując obywateli, można wyrwać oręż Lepperowi, który odwołuje
                    się do ludzkiej złości i frustracji - twierdzi w "Fakcie" profesor socjologii
                    uniwersytetów Warszawskiego i Gdańskiego Ireneusz Krzemiński.

                    "Czy Platforma Obywatelska potrafi dokonać takiego zabiegu? (...) Czy potrafi
                    skłonić wyborców, aby starali się myśleć i posługiwać zdrowym rozsądkiem, a nie
                    kierować się poczuciem krzywdy i emocjami?" - zastanawia się socjolog.

                    Jego zdaniem PO postawiła się w trudnej sytuacji. Zmiana sposobu dyskutowania o
                    sprawach publicznych w mediach, samych polityków i w codziennym życiu w tej
                    chwili nie będzie łatwa. A od tego zależy powodzenie walki z populizmem.

                    "Szanse na zwycięstwo PO upatruję w tym, że uda jej się po pierwsze - stworzyć
                    wspólny polityczny front przeciwko demagogii i populizmowi oraz - po drugie -
                    uruchomić prawdziwie szeroką debatę społeczną, w której nareszcie mogliby wziąć
                    udział zwykli Polacy. (...) Ale najpierw powinna zadbać, aby obywatele mieli
                    poczucie, że traktuje się ich poważnie. Nie oznacza to ani podlizywania się
                    wyborcom, ani też manipulowania ich nastrojami. Chodzi o to, by słuchać ludzi i
                    z nimi rozmawiać, rozumieć ich argumenty i zarazem uczciwie argumentować za
                    swymi propozycjami" - twierdzi Ireneusz Krzemiński.

                    Według socjologa, problem w tym, że taką debatę rozpocząć jest znacznie
                    trudniej, niż podjudzać tłum emocjonalnymi pokrzykiwaniami w imię moralnych
                    haseł, w czym specjalizuje się Andrzej Lepper.(PAP)

                    I inny fragment
                    -------------------
                    Kim są eksperci Samoobrony? Były pułkownik WSI, działacz Towarzystwa Przyjaźni
                    Polsko-Radzieckiej, przywódca młodzieżowej lewicy, wykładowcy kilku uczelni.
                    Wielu ekspertów partia Leppera przejęła z SLD, ale są też dawni politycy
                    prawicy... - informuje "GW".

                    "Andrzej doszedł do wniosku, że ze swoimi ludźmi programu nie stworzy. Nakazał
                    więc szefom powiatowym Samoobrony, ze mają znaleźć po trzech ekspertów z
                    tytułem doktora" - opowiada gazecie były działacz.

                    Zdaniem dawnej posłani Samoobrony ze Szczecina Bożeny Kozłowskiej "Lepper
                    przyciąga znane nazwiska, których czas dawno minął. Wyciąga do nich rękę, w
                    zamian oczekuje lojalności. Na tej zasadzie do partii trafił np. Ryszard
                    Czarnecki, były minister w rządzie AWS, który gdzie indziej nie miałby szans" -
                    wyjaśnia.

                    Według "GW" nadal znanych nazwisk - nawet tych przebrzmiałych - jest w
                    Samoobronie niewiele. "Niewielu ekspertów może pochwalić się upragnionym przez
                    Leppera tytułem doktora. Profesor jest tylko jeden" - wylicza gazeta.

                    Gazeta podaje, że szefem ekspertów Samoobrony jest Kazimierz Zdunowski, kiedyś
                    członek PZPR, później działacz Kółek Rolniczych. To on ujawnił "Gazecie"
                    kilkanaście nazwisk czołowych doradców Leppera.

                    "Do najbardziej interesujących należy Marek Mackiewicz, pułkownik rezerwy, od
                    1998 roku pracujący w Wojskowych Służbach Informacyjnych. Jest ekspertem
                    Samoobrony ds. służb specjalnych. Drugim wysokim rangą wojskowym jest gen.
                    Zenon Poznański, w latach 90. szef Obrony Cywilnej. Obydwaj oficerowie znani są
                    z prorosyjskich sympatii, wcześniej związani z SLD" - podaje "GW".

                    W gronie ekspertów Leppera jedyny profesor również kojarzony z SLD to Bogdan
                    Michalski z Uniwersytetu Warszawskiego, doradca ds. mediów. Mniej znany dawny
                    doradca SLD Bogdan Sedler, pracownik naukowy Politechniki Gdańskiej w
                    samoobronie zajmuje się problematyką morską.

                    Anna Kaleta, doktorantka SGH, przed ostatnimi wyborami do Sejmu pracowała w
                    zespole SLD przygotowując program "Przedsiębiorczość". W samoobronie zajmuje
                    się tą samą problematyką - wylicza "GW".

                    Drugą stronę sceny politycznej oprócz Ryszarda Czarneckiego, doradcy ds. UE,
                    reprezentują wymieniani prze "GW" m.in. Andrzej Dolniak, prawnik wcześniej
                    związany z KPN, a potem Solidarnością '80 (w Samoobronie ekspert od prawa),
                    Jacek Krawczyk, współzałożyciel ZChN, a później sympatyk SLD, w Samoobronie
                    zajmuje się integracją z UE.

                    Jak podkreśla "Gazeta" Samoobrona niechętnie ujawnia nazwiska osób piszących w
                    imieniu partii artykuły publicystyczne oraz kręcących dla niej filmy
                    propagandowe.(PAP)
                    -------------------------------
                    Lektura tych publikacji każe poważnie zastanowić się nad Twoimi ocenami.

                    Pozdrawiam
                    slave3rp
                  • rafal.redel Re: Mein Kampf 14.04.04, 09:57
                    stary.pustelnik napisał:
                    > Dlatego po raz kolejny powtórzę – Samoobrona to nie amatorzy. To dobrze z
                    > grany i dopasowany zespół który w pełni świadomie realizuje swoją strategię.
                    > Nie byłbym wcale zdziwiony gdyby świetnie znali Mein Kampf i metody oraz
                    > sposoby używane przez mistrza propagandy – Gebbelsa.

                    Wygląda, że tu miałeś dużo racji (o ile media czegoś nie przeinaczyły). Podaję
                    za onet.pl, a w wolniejszej chwili spojrzę do Życia Warszawy, któremu Lepper
                    udzielił wywiadu:

                    "Życie Warszawy" pisze o szokującym wyznaniu Andrzeja Leppera na temat Adolfa
                    Hitlera.
                    "Miał naprawdę dobry program. Postawił Niemcy na nogi, zlikwidował bezrobocie,
                    stworzył szeroki front prac" - takie poglądy ujawnił niespodziewanie Andrzej
                    Lepper we wczorajszej rozmowie z reporterami "Życia Warszawy".
                    (...)
                    Skąd u Leppera takie poglądy? - zastanawia się dziennik. Zbigniew Witaszek,
                    były polityk Samoobrony wyjaśnia, że słynne "Mein Kampf" Hitlera jest ulubioną
                    książką przewodniczącego. Wśród lektur Andrzeja Leppera znalazły się
                    także "dzieła" Josepha Goebbelsa, bliskiego współpracownika Hitlera. Stworzył
                    on model propagandy oparty na kłamstwach, prowokacji, starannie
                    wyreżyserowanych wiecach i paradach.
                    "Nie wstydzę się tego, że przeglądałem książki pisane przez Goebbelsa. Polityk
                    powinien znać dużo różnych ludzi, którzy doprowadzają innych do sukcesu" - mówi
                    dziennikowi Andrzej Lepper.

                    info.onet.pl/901373,11,item.html
                      • jerzykrajewski7 Re: Mein Kampf 14.04.04, 22:30
                        Przyklejanie Lepperowi łatki faszysty to stary numer.
                        Janusz Korwin-Mikke, którego o związki z faszyzmem trudno posądzać, również
                        kiedyś ciepło wypowiadał sie o niższych niz obecnie podatkach za Hitlera.
                        Ja uważam jednak, że jakiekolwiek sympatyczne skojarzenia z Hitlerem są
                        niewłaściwe, bo stworzył system, który doprowadził do ludobójstwa. Lepiej o nim
                        milczeć.
                        Lepper popełnił błąd, pozwalając by wiązano go z Hitlerem i "Mein Kampf".

                        Pozdrawiam

                        Jerzy Krajewski
                        • jerzykrajewski7 Re: Mein Kampf 14.04.04, 22:35

                          Dopiero teraz dostrzegłem tę depesze PAP, która wiecej wyjaśnia.
                          JK


                          Doniesienie do prokuratora generalnego w sprawie artykułu "Lepper chwali
                          Hitlera", zamieszczonego w środowym "Życiu Warszawy", złożył dyrektor biura
                          Samoobrony Janusz Maksymiuk. Sam Lepper zaprzeczył słowom, opublikowanym przez
                          gazetę jako jego wypowiedź. Podkreślił, że wypowiedzi dla "ŻW" nie autoryzował.

                          Cała rozmowa "ŻW" z Lepperem ma zostać zamieszczona w czwartkowym wydaniu
                          dziennika. Poniżej jej fragment, przytoczony przez gazetę w środę.

                          "Życie Warszawy": Czytał Pan 'Mein Kampf?'
                          Andrzej Lepper: Tak. Na początku swojej działalności Hitler miał naprawdę dobry
                          program. Gdyby nie poszedł w kierunku faszyzmu i ludobójstwa, to on
                          rzeczywiście postawił Niemcy na nogi. Zlikwidował bezrobocie stworzył szeroki
                          front prac. Potem nie wiem, co się z nim stało, kto na niego miał taki wpływ,
                          że poszedł w kierunku ludobójstwa. Był chyba głównym zbrodniarzem w historii.

                          Lepper zaprzecza

                          Lider Samoobrony w rozmowie z PAP zdecydowanie zaprzeczył, by powiedział, że
                          Hitler miał "dobry program". "W takim kontekście tego nie powiedziałem
                          zdecydowanie. Dementuję to" - podkreślił. Jak oświadczył, na zadane przez "ŻW"
                          pytanie, czy gospodarka niemiecka w okresie międzywojennym dała sobie radę z
                          bezrobociem, odpowiedział: "Tak".

                          "Wszystkie opracowania, nawet encyklopedia, piszą, że (gospodarka - PAP)
                          rozwijała się dobrze, że zlikwidowano bezrobocie poprzez postawienie na
                          budownictwo, na budowę dróg, na roboty publiczne. I powiedziałem także o
                          wariancie amerykańskim, że to samo zrobiono w USA. A później sobie dorobiono
                          to, że Hitler rządził w tym czasie" - tłumaczył. Lepper podkreślił, że w
                          rozmowie z "ŻW" nazwał Hitlera "największym zbrodniarzem w dziejach ludzkości,
                          ludobójcą".

                          Redaktor naczelny "ŻW" Andrzej Załucki w oświadczeniu przekazanym PAP późnym
                          popołudniem napisał, że podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami gazety
                          Lepper powiedział, iż czytał "Mein Kampf" i uważa, że "Adolf Hitler miał dobry
                          program i postawił Niemcy na nogi". Jak zaznaczył Załucki, "koronny dowód" na
                          to, że Lepper jest autorem tych słów, stanowi taśma magnetofonowa, na której
                          reporterka gazety zarejestrowała całą rozmowę.

                          Dyktafon pod nosem

                          Naczelny "ŻW" dodał, że Lepper został poinformowany przez dziennikarkę, iż
                          przebieg spotkania będzie nagrywany, a "dyktafon leżał tuż pod jego nosem".

                          "Oburza nas zuchwałość Andrzeja Leppera, który po publikacji w 'ŻW' wypiera się
                          swych słów. Nie zadawaliśmy Panu Lepperowi pytań takich, o jakich opowiada
                          Polskiej Agencji Prasowej, co świadczy o tym, że nie pamięta, albo przekręca
                          treść rozmowy" - czytamy w oświadczeniu.

                          W piśmie do prokuratora dyrektor biura Samoobrony prosi o zajęcie przez niego
                          oficjalnego stanowiska w sprawie oraz o przesłanie zawiadomienia o popełnieniu
                          przestępstwa do właściwego organu prokuratury. "W społecznym odbiorze,
                          sygnalizowanym nam przez zbulwersowanych czytelników gazety, treść artykułu
                          narusza dobra osobiste pana Andrzeja Leppera, nosząc znamiona przestępstwa,
                          stanowi podstawę do wniesienia stosownego wniosku do prokuratury" - podkreślił
                          Maksymiuk.

                          Maksymiuk donosi na Internet

                          W środę Maksymiuk skierował do Kurczuka jeszcze jedno zawiadomienie. Tym razem
                          poinformował, że na dwóch stronach w Internecie (adresy stron wskazał w
                          zawiadomieniu) rozpowszechniane są zdjęcia Leppera "w formie powszechnie
                          uznawanej za obraźliwą". Maksymiuk podkreślił, że na tych stronach Lepper jest
                          stylizowany na Hitlera.

                          Również w tym przypadku Maksymiuk prosi o zajęcie przez Kurczuka oficjalnego
                          stanowiska oraz o przesłanie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa do
                          właściwego organu prokuratury, z wnioskiem o ukaranie "winnych
                          rozpowszechniania za pomocą internetu obraźliwych treści, naruszających dobra
                          osobiste" Leppera. (jask)
                          • rafal.redel Lepper zaprzecza, ale za to... 16.04.04, 13:20
                            Lepper zaprzecza: (za "gazeta.pl")
                            - Te słowa zostały wyjęte z kontekstu w sposób karygodny - mówił w czwartek
                            szef Samoobrony. Przekonywał, że tępi antysemityzm, czego dowodem ma być
                            pozbycie się z szeregów partii Zbigniewa Witaszka.

                            Ale za to współtwórca sukcesu Leppera też chciałby, by mówiono o nim w mediach:
                            "Tymczasem Piotr Tymochowicz, b. doradca Leppera, chce w piątek ujawnić kulisy
                            szkoleń Leppera "w kontekście charyzmatycznych działań Hitlera". - Zdecydowałem
                            się ujawnić przykłady technik wpływania na ludzi, o których wiem, że w
                            najbliższym czasie zostaną przez Leppera zastosowane - powiedział nam
                            Tymochowicz."
                        • stary.pustelnik Re: Mein Kampf 16.04.04, 19:24
                          jerzykrajewski7 napisał:
                          > Przyklejanie Lepperowi łatki faszysty to stary numer.

                          Panie Jerzy,
                          Nie chodzi wcale o przyklejanie łatki panu lepperowi.
                          Andrzej Lepper może pójść w kierunku faszyzmu lub komunizmu.
                          Innej możliwości nie widzę.

                          Budowa społeczeństwa powszechnej szczęśliwości, a takie mam obiecuje, jest
                          możliwa tylko i wyłącznie pod przymusem, czytaj terrorem. Wybór jest tylko
                          jeden - demokracja socjalistyczna czyli dyktatura zwana dyktaturą proletariatu.
                          Czy będzie to socjalizm w wersji narodowej - faszyzm, czy też w wersji
                          internacjonalistycznej - komunizm, czy też w wersji chińskiej - maoizm, to nie
                          ma większego znaczenia. Każdy z tych systemów wywodzi się prosto z socjalizmu,
                          jest jednakowo zbrodniczy, co wynika z natury socjalizmu a nie z takich lub
                          innych chęci tego lub innego wodza.

                          Mam wrażenie że słyszę szyderczy chichot Włodzimierza Lenina - On przecież
                          pisał, że wszystkie narody dojdą do socjalizmu i jest to nieuchronne. I każdy
                          naród wniesie swoje specyficzne cechy w budowę socjalizmu. Ale istotą i sednem
                          będzie zawsze dyktatura proletariatu.

                          Otóż, panie Jerzy, uważam że program wyborczy pana Andrzeja Leppera nie jest
                          możliwy do zrealizowania bez takiej dyktatury. Zresztą znajdzie pan w programie
                          Samoobrony zapowiedź inspekcji robotniczo-chłopskich. Czyli "rabotshe-
                          krestianski kontrol" towarzysza Lenina. A dalej jak po sznurku.
                          Likwidacja burzuazji czyli kapitalistów jako klasy, następnie pójdą pod nóż
                          kułacy czyli bogatsi chłopi. W kolejce będą jeszcze czekać "nepmani" czyli
                          klasa średnia.

                          Panie Jerzy, to wszystko już było. Różni nas to, że ja to przerabiałem na
                          własnej skórze. Patrzę z niepokojem w przyszłość, ponieważ mam wnuki. I nie
                          chciałbym aby im zgotowano los, który był udziałem mojego pokolenia.

                          Tak na marginesie - czy wie Pan może dlaczego w Polsce działa oficjalnie
                          Komunistyczna Partia Polski (co łatwo sprawdzić na jej stronach internetowych)
                          mimo zakazu zawartego w Konstytucji ?
                          Ostatnie, o którym mnie wiadomo, plenarne posiedzenie Krajowego Komitetu
                          Wykonawczego Komunistycznej Partii Polski odbyło się w dniu 13 września 2003
                          roku w Dąbrowskim Pałacu Kultury w Dąbrowie Górniczej.

                          > Janusz Korwin-Mikke, którego o związki z faszyzmem trudno
                          > posądzać, również kiedyś ciepło wypowiadał sie o niższych
                          > niz obecnie podatkach za Hitlera.

                          Czytałem. Nie mam skojarzeń o ciepłym wyrażaniu się. Odczytałem to jako
                          postawienie pytania - dlaczego okupując Polskę Hitler zadował się dwukrotnie
                          (jeśli się nie mylę) mniejszymi podatkami niż obecne rządy w Polsce?

                          > Ja uważam jednak, że jakiekolwiek sympatyczne skojarzenia
                          > z Hitlerem są niewłaściwe, bo stworzył system, który doprowadził
                          > do ludobójstwa. Lepiej o nim milczeć.

                          A tu pozwolę sobie się nie zgodzić ze stwierdzeniem "Lepiej o nim milczeć".
                          Uważam że należy mówić, mówić i jeszcze raz mówić dopóki sił starczy.
                          Już ruch jednego ziarnka piasku może spowodować lawinę.

                          Pozdrawiam i zapraszam do dalszej dyskusji.
                          Niech Pan spróbuje mnie przekonać. Może naprawdę przesadzam?
                          • jerzykrajewski7 Re: Mein Kampf 17.04.04, 00:09
                            Drogi Stary Pustelniku!

                            Kilka dni temu redagowałem wywiad z ekspertem ekonomicznym Samoobrony, Panem
                            Zdunowski. Wywiad ukaże się za tydzień w miesięcznikach "Bank" i "Finansista".
                            Dziś czytałem wywiad z Andrzejem Lepperem o gospodarce w "BusinessWeeku Polska".
                            Program Samoobrony jest socjaldemokratyczny. W skrócie - rzućmy więcej
                            pieniędzy na rynek, by ożywic gospodarkę i zmniejszyc bezrobocie. Samoobrona
                            chce odłozyc wejście polski do strefy euro. Uważam to za rozsądne. Teraz nasza
                            gospodarka rozwija się szybciej, gdyz napedza ją eksport wsparty wysokim kursem
                            euro.
                            Samoobrona chce wywołać impuls popytowy i inflacyjny obniżając podatki i
                            zwiększając wydatki socjalne. To jest najbardzie ryzykowny punkt jej programu
                            ekonomicznego. Ryzykowny, ale może przynieść efekty. Podobne działania -
                            obnizenie podatków i zwiekszenie wydatków budżetowych - podjał w ostatnich
                            latach rząd USA, co przyniosło dobre efekty. Gospodarka ruszyła. Kosztem tego
                            jest wzrost zadłuzenia państwa amerykańskiego.

                            Pytanie, czy państwo polskie może sie dalej zadłużać. Cześć ekspertów uważa, że
                            jeszcze może. Ja osobiście nie lubię zycia na kredyt. Nigdy jednak nie byłem w
                            sytuacji, że brakowało mi pieniedzy na jedzenie, a teraz milionom Polaków
                            brakuje na jedzenie, bo bezrobocie wynosi 20-25 proc.

                            A te opowieści, że Lepper moze pójśc albo w strone faszyzmu albo komunizmu to
                            zwykła propaganda jego przeciwników. Będziemy w Unii Europejskiej, która nie
                            pozwoli na zaprowadzeniu u nas jakielkolwiek formy dyktatury. Armia i policja
                            nie sa pod kontrola ludzi Leppera.
                            Dyktaturę to mógł wprowadzić Wałęsa albo Miller, ale nie Lepper.

                            Nawet gdyby Samoobrona zdobyła 55% miejsc w Parlamencie, to poza jej kontrola
                            byłoby sądownictwo, trybunały, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Rada
                            Polityki Pienięznej.

                            Zbudowaliśmy zreby systemu demokratycznego na tyle silne, że nawet tak potężny
                            ruch jak Samoobrona nie jest w stani ich obalić.

                            Ten ruch budził kilka lat temu moja duza niechęć, bo jego uczestnicy łamali
                            prawo. Lepper został nawet skazany na półtora roku więzienia, z czego 3
                            miesiace odsiedział.

                            Dziś partia Samoobrona jest cywilizowana. Ma struktury, poparcie, posłów i
                            specjalistów. To jest pełnoprawne ugrupowanie polityczne. Ma spójny wewnetrznie
                            program. Rozumiem, o co jej chodzi. A nie wiem, jaki jest program PO dziś.
                            Podobnie jak nie wiem, o co dzis chodzi PiS, którego program gospodarczy wiele
                            od wielu postulatów Samoobrony nie odbiega.

                            Samoobrona budzi moja, byc może płonna, nadzieje na rozbicie przegniłego
                            systemu politycznego w Polsce. Dziś we "Wprost" czytałem artykuł o Partii Lewej
                            Kasy, pod która autorzy odkrywaja i AWS, i SLD.

                            Polityka to jest kwestia zaufania. Afera Rywina pokazła, że podził na stroną
                            postsolidarnościowa i postkomunistyczna jest sztuczny. Najbardziej zaskoczyło
                            mnie to, że Michnik pije wódke z Urbanem i Millerem, gdy przed publicznością
                            ogrywali spektakl, że się nienawidzą.

                            To ja juz wole dac szanse Lepperowi, który jest spoza starego układu. Rozbicie
                            układu oczyści nieco sytuację.
                            Choc nie jest tak, ze wierzę w znaczącą poprawę.

                            Pozdrawiam

                            Jerzy Krajewski




                            • stary.pustelnik Re: Mein Kampf 17.04.04, 09:44
                              jerzykrajewski7 napisał:

                              ) Kilka dni temu redagowałem wywiad z ekspertem ekonomicznym Samoobrony, Panem
                              ) Zdunowski. Wywiad ukaże się za tydzień w miesięcznikach "Bank" i "Finansista".

                              Owszem, czytuję pana artykuły, znam pana poglady i wiem że jest pan wierny
                              swoim poglądom, nazwijmy to szerzej, społeczno-ekonomicznym. Wiem, że nie widzi
                              pan rzeczywistości w kolorze czarno-białym ale w odcieniach szarości. Dlatego
                              szanuję, mimo olbrzymich różnic między nami, pana poglądy.

                              ) Program Samoobrony jest socjaldemokratyczny. W skrócie - rzućmy więcej
                              ) pieniędzy na rynek, by ożywic gospodarkę i zmniejszyc bezrobocie.

                              Tu się zgodzę. Ale problem zawsze leży w tym jak chce się to osiągnąć.

                              ) Samoobrona chce wywołać impuls popytowy i inflacyjny obniżając podatki i
                              ) zwiększając wydatki socjalne.

                              Właśnie. Jeśli chcemy rzucić więcej pieniędzy na rynek obniżając podatki, to
                              jestem oboma rękoma za.
                              Ale jeśli chce się to osiągnąć poprzez zwiększenie wydatków socjalnych, to
                              jestem zdecydowanie przeciw i jeszcze raz przeciw. Lepsze efekty przyniosłoby,
                              moim zdaniem, zaangażowanie środków budżetowych w budowę infrastruktury - dróg
                              i sieci telekomunikacyjnych dla przykładu.
                              Ludzie zarobiliby pieniądze pracą a nie poprzez deprawującą jałmużnę państwową.
                              Ale jest to inny, szeroki temat. W każdym razie zwiększanie wydatków socjalnych
                              robione jest ze względów czysto politycznych a nie gospodarczych.
                              Chyba zgodzi się pan, że lepiej abny ludzie zarobili dużo pieniędzy
                              niż "dostali" od państwa.

                              ) To jest najbardzie ryzykowny punkt jej programu ekonomicznego.
                              ) Ryzykowny, ale może przynieść efekty. Podobne działania -
                              ) obnizenie podatków i zwiekszenie wydatków budżetowych - podjał w ostatnich
                              ) latach rząd USA, co przyniosło dobre efekty. Gospodarka ruszyła. Kosztem tego
                              ) jest wzrost zadłuzenia państwa amerykańskiego.

                              Zgadzam się, że to najbardziej ryzykowny punkt programu.
                              Zgadzam się też że może przynieść dobre efekty.
                              Ale twierdzę żę te efekty nie mogą być długotrwałe.

                              ) Pytanie, czy państwo polskie może sie dalej zadłużać.
                              ) Cześć ekspertów uważa, że jeszcze może.

                              Ja uważam, że docelowo państwo nie powinno mieć żadnego deficytu.
                              Jedyną sytuacją usprawiedliwiającą deficyt może być tylko stan wojny
                              lub klęski żywiołowej na obszarze kraju.

                              ) Ja osobiście nie lubię zycia na kredyt. Nigdy jednak nie byłem w
                              ) sytuacji, że brakowało mi pieniedzy na jedzenie,

                              Ja taką sytuację przeszedłem i powiedziałem sobie - nigdy więcej.
                              Ale nie szukałem pomocy socjalnej, szukałem zajęcia i zarobku.
                              I jestem przekonany, że olbrzymia większość ludzi na pytanie - co wolisz -
                              pracę czy zasiłek - odpowie pracę.

                              ) a teraz milionom Polaków
                              ) brakuje na jedzenie, bo bezrobocie wynosi 20-25 proc.

                              Są w kraju obszary zaniedbane - cała infrastruktura.
                              Dlaczego nie dać ludziom pracy zamiast zasiłków?
                              Zasiłki niszczą godność człowieka.
                              (wiem że są sytuacje kiedy zasiłek jest bezwzględnie konieczny! Ja to rozumiem.)

                              ) A te opowieści, że Lepper moze pójśc albo w strone faszyzmu albo komunizmu to
                              ) zwykła propaganda jego przeciwników.

                              Panie Jerzy, Andrzej Lepper nie pójdzie na prawo, bo straci elektorat.
                              Z tego samego powodu nie ustawi się w centrum. Może iść tylko na lewo.
                              A tam czeka faszyzm lub komunizm.
                              Chyba że jest jeszcze inna forma europejskiego socjalizmu.
                              Na przykład eurosocjalizm z ludzką twarzą.

                              ) Będziemy w Unii Europejskiej, która nie pozwoli na zaprowadzenie u nas
                              ) jakiejkolwiek formy dyktatury.

                              Pozwoli jeszcze szybciej niż sądzimy.
                              Destabilizacja w naszym regionie jest bardzo groźna dla unii.
                              A ponadto sama unia ewaluuje w stronę dyktatury -

                              Przykłady:
                              "Le Figaro" z 13 kwietnia 2004 zamieszcza artykuł Pierre'a Moscovici
                              pt. "Hiszpania, Francja i dwudziestka piątka..."
                              w związku z nominacją nowego składu Komisji Europejskiej.
                              (nominacją - pokreślenie moje)

                              Günter Verheugen: "Jestem otwarty na nowe wyzwania"
                              FAZ 13.04. FAZ relacjonuje ekskluzywny wywiad, którego udzielił gazecie
                              komisarz ds. poszerzenia UE Guenter Verheugen. Niemieckiemu politykowi podoba
                              się perspektywa pozostania w Brukseli na stanowisku komisarza, uchyla się
                              jednak od spekulacji, czy miałby objąć funkcję superkomisarza ds.
                              gospodarczych - jak twierdzi, postanowi o tym wspólnie z kanclerzem
                              Schroederem, kiedy nadejdzie właściwy moment.
                              (znowu podkreślam - postanowi o tym wspólnie z kanclerzem Schroederem, kiedy
                              nadejdzie właściwy moment.)

                              Verheugen wypowiada się też na temat organizacji przyszłej Komisji
                              Europejskiej: zastrzegając, że decyzja będzie należeć do przyszłego
                              przewodniczącego.
                              (znowu podkreslam - organizacja przyszłej Komisji Europejskiej zależeć będzie
                              od decyzji przewodniczącego)

                              Wywiad komisarza G. Verheugena: UE - "mocarstwo kontynentalne"
                              W wywiadzie dla tygodnika "Profil" (9.bm) pt. "Mocarstwo kontynentalne"
                              komisarz ds. rozszerzenia G. Verheugen
                              Unia, która przyjmuje wymiar kontynentalny winna wreszcie zacząć definiować się
                              jako mocarstwo kontynentalne.

                              Czy to wystarczy aby się zadumać ?

                              ) Armia i policja nie są pod kontrola ludzi Leppera.

                              Ile czasu po wygranych wyborach zajęłoby panu przejęcie władzy nad armią i
                              policją?
                              Techniki są znane a armia kundli będzie się łasić do nowego pana który rzuci im
                              parę kości więcej.

                              ) Dyktaturę to mógł wprowadzić Wałęsa albo Miller, ale nie Lepper.

                              A dlaczego? Oni wszyscy mają jednakowe zadatki na dyktatorów.
                              Wałęsa i Miller już to udowodni. Lepper mówi że udowodni.

                              ) Nawet gdyby Samoobrona zdobyła 55% miejsc w Parlamencie, to poza jej kontrola
                              ) byłoby sądownictwo, trybunały, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Rada
                              ) Polityki Pienięznej.

                              Jeszcze raz pozwolę sobie spytać - jak długo?

                              ) Zbudowaliśmy zręby systemu demokratycznego na tyle silne, że nawet tak
                              ) potężny ruch jak Samoobrona nie jest w stani ich obalić.

                              Panie Jerzy, był czas że zbudowaliśmy silne, "rozwinięte społeczeństwo
                              socjalistyczne" i przeszliśmy do budowy II etapu socjalizmu (1976). Byliśmy 10
                              potęgą gospodarczą świata.
                              Pan o tym świetnie wie.
                              Ile lat trzeba było żeby runęła demokracja socjalistycznas ? Czy ktokolwiek w
                              najśmielszych snach mógł marzyć o dniu kiedy runie ostoja socjalizmu na naszej
                              planecie ?

                              ) Ten ruch budził kilka lat temu moja dużą niechęć, bo jego uczestnicy łamali
                              ) prawo. Lepper został nawet skazany na półtora roku więzienia, z czego 3
                              ) miesiące odsiedział.

                              Samoobrona nie budzi mojej niechęci, budzi niepokój.
                              Rozumiem pęd do władzy pewnej grupy ludzi, którzy wyczuwają sytuację.
                              Góra nie jest w stanie rządzić po staremu a doły, czyli naród nie chcą żyć po
                              staremu.
                              Toż to klasyczny przypadek sytuacji rewolucyjnej opisany przez Lenina.
                              Rozumiem nadzieje masy ludzi którzy nie z własnej winy znaleźli się za burtą.

                              ) Dziś partia Samoobrona jest cywilizowana. Ma struktury, poparcie, posłów i
                              ) specjalistów. To jest pełnoprawne ugrupowanie polityczne. Ma spójny
                              ) wewnetrznie program. Rozumiem, o co jej chodzi.

                              Od początku dyskusji o Samoobronie twierdziłem to samo. Tylko ja uważam że
                              chodzi po prostu o władzę, ze słynnym TKM.

                              ) A nie wiem, jaki jest program PO dziś.
                              ) Podobnie jak nie wiem, o co dzis chodzi PiS, którego program gospodarczy
                              ) wiele od wielu postulatów Samoobrony nie odbiega.

                              To właśnie budzi mój największy niepokój. Łatwość z jaką intaligencja ulega
                              iluzjom roztaczanym prze Samoobronę.

                              ) Samoobrona budzi moja, byc może płonna, nadzieje na rozbicie przegniłego
                              ) systemu politycznego w Polsce. Dziś we "Wprost" czytałem artykuł o Partii
                              ) Lewej Kasy, pod która autorzy odkrywaja i AWS, i SLD.
                              ) Polityka to jest kwestia zaufania. Afera Rywina pokazała, że podził na stroną
                              ) postsolidarnościowa i postkomunistyczna jest sztuczny. Najbardziej zaskoczyło
                              ) mnie to, że Michnik pije wódke z Urbanem i Millerem, gdy przed publicznością
                              ) ogrywali spektakl, że się nienawidzą.

                              Slyszałem w
                            • stary.pustelnik Re: Mein Kampf 17.04.04, 09:49
                              Oto brakująca część mojego poprzedniego postu. Przepraszam.
                              --------------------------------------

                              > Samoobrona budzi moja, byc może płonna, nadzieje na rozbicie przegniłego
                              > systemu politycznego w Polsce. Dziś we "Wprost" czytałem artykuł o Partii
                              Lewej
                              > Kasy, pod która autorzy odkrywaja i AWS, i SLD.
                              > Polityka to jest kwestia zaufania. Afera Rywina pokazła, że podził na stroną
                              > postsolidarnościowa i postkomunistyczna jest sztuczny. Najbardziej zaskoczyło
                              > mnie to, że Michnik pije wódke z Urbanem i Millerem, gdy przed publicznością
                              > ogrywali spektakl, że się nienawidzą.

                              Słyszałem w kabarecie Olgi Lipińskiej taką piosenkę -
                              "... cała draka jest na niby, kop robaki idź na ryby ..."

                              > To ja juz wole dać szanse Lepperowi, który jest spoza starego układu.
                              Rozbicie
                              > układu oczyści nieco sytuację. Choc nie jest tak, ze wierzę w znaczącą
                              poprawę.

                              A ja nie mam tej wiary.
                              I znowu wybierzemy mniejsze zło ale z nadzieją...
                              Obym się mylił czego panu i sobie życzę.

                              A teraz krótko mój punkt widzenia.
                              Socjalizmu a dokładnie demokracji ludowej już nie ma, kapitalizmu jeszcze nie
                              ma.
                              Znajdujemy się obecnie jako naród w okresie przejściowym.
                              Wybór Samoobrony oznacza dla mnie dreptanie w okresie przejściowym.

                              Ale na pytanie - czy jest inny wybór? - odpowiem - nie widzę.
                              Każda z partii (liczących się w sondażach) proponuje to samo, dreptanie w
                              miejscu.

                              Ponieważ pisząc powyższy tekst wykonałem kawał porządnej, absolutnie zbędnej,
                              nikomu niepotrzebnej roboty, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku udaję się
                              na ryby.
                              (pozwoliłem sobie zacytować znane powiedzonko naszego wspólnego znajomego)

                              Pozdrawiam
                            • stary.pustelnik Re: Mein Kampf 17.04.04, 22:40
                              jerzykrajewski7 napisał:

                              > Samoobrona chce odłozyc wejście polski do strefy euro.
                              > Uważam to za rozsądne.

                              "Wirtschaftsblatt" z 15 kwietnia informuje o obawach Prezesa NBP L.
                              Balcerowicza, że euro w Polsce może zostać wprowadzone później niż dotąd
                              planowano. Jeśli nie nastąpi sanacja polskiego budżetu, termin 2007 będzie
                              nierealny.

                              15 bm. w dzienniku Világgazdaság ukazała się informacja pt. "Przesunięcie
                              terminu przystąpienia do euro. Już nawet prezes NBP Leszek Balcerowicz nie
                              wierzy w datę 2007". Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy
                              przewidują, że Polska nie będzie mogła przystąpić do euro przed rokiem 2009,
                              2010 - pisze gazeta.

                              Ciekawe, prawda ?

                              Panie Jerzy, czy może pan potwierdzić następującą informację:
                              Traktat o przystąpieniu Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej do dziś
                              nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw.
                              • jerzykrajewski7 Samoobrona i euro 19.04.04, 11:04
                                Drogi Stary Pustelniku!

                                Biuro Prasowe Komitetu Integracji Europejskije nie wie, czy traktat został
                                opublikowany w Dzienniku Ustaw. Podało mi telefon do kogos w Ministerstwie
                                Spraw Zagranicznych, ale telefon milczy. Podobno brakowało niektórych podpisów.

                                W sprawie euro. Francja i Niemcy chcą, by jak najwięcej krajów jak najszybciej
                                przyjęło euro. To element rywalizacji UE z USA. Gra na globalnym rynku
                                walutowym jest ostra. Podobno jednym z powodów zaatakowania Iraku przez USA
                                było przyjęcie przez Irak euro w rozliczeniach w transakcjach na rynku ropy
                                naftowej.

                                Sammobrona chcę odłozyć wprowadzenie euro na długie lata. Niestety, nasz
                                dziennikarz nie przycisnął eksperta Samoobrony o bliższe informacje na ten
                                temat, czy chodzi o rok 2010 czy 2020. Być może nie ma jeszcze decyzji
                                Samoobrony w tej sprawie.

                                Pozdrawiam


                                Jerzy Krajewski
                                • maurycjusz Re: Samoobrona i euro 19.04.04, 16:03
                                  > W sprawie euro. Francja i Niemcy chcą, by jak najwięcej krajów jak
                                  > najszybciej przyjęło euro. To element rywalizacji UE z USA.

                                  Ta problematyka bardzo mnie interesuje i wykorzystując Pańską znajomość spraw
                                  finansowych chciałbym jeszcze zapytać o pewną rzecz. A mianowicie - każde
                                  państwo świata posiada pewne rezerwy, które najczęściej lokowane są w walucie
                                  amerykańskiej. Wraz ze wzrostem gospodarczym rezerwy te rosną, co jest chyba
                                  niezmiernie korzystne dla USA, gdyż państwa w zamian za wytworzone przez siebie
                                  towary otrzymują od amerykanów papierowy pieniądz, a pieniądza tego nie mogą
                                  wydać, gdyż jest on rezerwą. W zamian za papierki amerykanie otrzymują więc co
                                  roku świadczenia olbrzymiej wartości.

                                  Pytania zaś moje są następujące:
                                  1. Jakiego rzędu są roczne wpływy amerykanów z tytułu bycia "bankierem świata".
                                  2. Czy rolę waluty wykorzystywanej do tworzenia rezerw mogłoby odegrać w
                                  przyszłości Euro i jakie warunki muszą być spełnione (jeden rząd w UE, unia
                                  militarna?).
                                  • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona i euro 19.04.04, 16:23
                                    Amerykanie zyskują miliardy dolarów dzięki temu, że ich waluta uznawana jest za
                                    najważniejszą. Jej pozycje ma szanse podważyć euro. Poniżej tekst, który ukazał
                                    sie w "Finansiście" nr 12/2003, tłumaczący te mechanizmy.Prognoza z niego nie
                                    sprawdziła się, bo gospodarka USA wykazują wyjątkową witalność. Rację miał
                                    Potaczała z TMS, którego komentarz dołączyłem do tekstu. Ale co będzie w
                                    przyszłości, nie wiadomo.

                                    Pozdrawiam

                                    Jerzy Krajewski

                                    1,65 dolara za euro?

                                    Kurs euro do dolara rośnie już od trzech lat. W tym czasie dolar stracił na
                                    wartości 43,5 proc. Analiza techniczna oraz informacje o zamianie przez duże
                                    banki inwestycyjne dolarów na inne waluty zapowiadają, że kurs eurodolara może
                                    nadal zwyżkować.

                                    Jacek Maliszewski , Tomasz Marek
                                    Po prawie trzech latach wzrostu kursu EUR/USD (minimum osiągnięte w lipcu 2001 -
                                    0,8350) w czasie, którego dolar stracił na wartości 43,5 proc., pojawiły się w
                                    mediach informacje o tym, iż duże banki inwestycyjne (np. Citibank) zdecydowały
                                    o zamianie większej ilości dolarów na inne waluty (euro, funty, jeny, franki
                                    szwajcarskie).
                                    Pojawia się wiec pytanie - dlaczego tak późno najwięksi rozgrywający na rynku
                                    walutowym dołączają do jadącego pociągu dopiero teraz, gdy większość
                                    indywidualnych inwestorów powoli zaczyna mówić o możliwym odwróceniu tego
                                    trzyletniego trendu. Odpowiedź jest dość zaskakująca.

                                    Strategiczne decyzje banków

                                    Do tej pory dealerzy bankowi spekulowali na rynku walutowym w ramach swoich
                                    osobistych limitów transakcyjnych. Pozycje takie zawsze były szybko zamykane po
                                    osiągnięciu małego zysku lub straty. Teraz zarządy banków widząc umacnianie się
                                    trendu wzrostowego na EUR/USD oraz przewidując dalsze osłabienie dolara będące
                                    następstwem układów cen papierów wartościowych na rynku pieniężnym, wysokości
                                    stop procentowych oraz parametrów makroekonomicznych na konkurujących rynkach
                                    krajów azjatyckich i europejskich, postanawiają „przeflancować” większą cześć
                                    sumy bilansowej z dominującego dolara na inne waluty - głównie na euro. Taka
                                    decyzja, gdy już zapada, niesie za sobą poważne konsekwencje.
                                    Można śmiało powiedzieć, że gdy kolejne banki inwestycyjne podejmę decyzje o
                                    zastąpieniu dolara, jako dominującego składnika w sumie bilansowej, przez euro,
                                    podaż „zielonego” na Forexie może się zwiększyć nawet kilkaset razy. Zarządy
                                    banków inwestycyjnych patrzą na trendy występujące na rynkach finansowych w
                                    dłuższej perspektywie czasowej niż zwykli indywidualni inwestorzy, dla których
                                    zarobek nawet kilku procent jest podstawą do zainkasowania zysku. W przypadku
                                    banków decyzje o zmianie polityki inwestycyjnej zapadają zdecydowanie rzadziej -
                                    nawet raz na kilka lat. Ale jeśli już zapadną, to przez kolejnych kilka lat
                                    decyzje takie są utrzymywane w mocy.
                                    Dla banków inwestycyjnych ważne jest, by suma bilansowa była w możliwie dużym
                                    stopniu powiązana z walutą o wyższej stopie procentowej (oczywiście
                                    rozpatrywane są tylko te waluty, których poziom ryzyka jest porównywalny). Im
                                    wyższa stopa procentowa, tym łatwiej osiągnąć przychody na spreadzie liczonym
                                    jako różnica w oprocentowaniu pasywów (depozyty ludności oraz firm) oraz
                                    aktywów (kredyty, obligacje, bony skarbowe, lokaty międzybankowe).
                                    Długoterminowe trendy
                                    Może się to wydać dziwne, że wielki bank inwestycyjny, taki jak Citibank,
                                    dopiero teraz otrzymał sygnał przejścia z dolara na euro oraz inne waluty. Jest
                                    to właśnie kwestia długiego horyzontu inwestycyjnego dużych instytucji. W
                                    drugiej połowie listopada 2003 r. mieliśmy niemal jednoczesne dwa wydarzenia.
                                    Pierwsze, to pokonanie lipcowego szczytu na wykresie EUR/USD. To był wyraźny
                                    sygnał kontynuacji trendu wzrostowego i być może sygnał wejścia rynku w trzecią
                                    dużą falę wzrostową, która mogłaby wynieść kurs do poziomu 1,40, jeśli
                                    przyjmiemy założenie o porównywalnej długości poszczególnych podfal w stosunku
                                    do pierwszej dużej fali wzrostowej. Ta trzecia fala może mięć bardziej
                                    dynamiczny przebieg i większy zasięg niż fala pierwsza. Do trendu zaczną się
                                    bowiem dołączać coraz to nowe banki inwestycyjne. To na razie pierwsze
                                    wydarzenie - czysto techniczne.

                                    Drugim wydarzeniem było przejście całej krzywej dochodowości lokat i obligacji
                                    amerykańskich poniżej krzywej dochodowości dla aktywów nominowanych w euro.
                                    Wcześniej mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy lewa strona krzywej
                                    dochodowości papierów amerykańskich była poniżej krzywej dla euro, lecz prawa
                                    strona krzywej była wyżej (czyli dolarowe obligacje o dłuższym terminie
                                    zapadalności miały wyższa rentowność niż obligacje nominowane w euro). Teraz
                                    uległo to zmianie.

                                    Jeśli faktycznie mielibyśmy mięć do czynienia jeszcze z trzecią falą impulsu, a
                                    po niej miałaby nadejść korekta porównywalna do niedawnej z okresu lipiec-
                                    listopad, to po niej miałaby nadejść jeszcze jedna - piąta fala - kończąca cały
                                    duży cykl wzrostu na EUR/USD. W tej piątej fali do trendu zaczęłyby się włączać
                                    banki centralne. One zawsze podejmują decyzje na końcu. Włączenie się do trendu
                                    banków centralnych oznaczałoby zamianę oficjalnych rezerw państwowych
                                    wyrażonych w dolarze, na rezerwy wyrażone w euro. Do tego może jeszcze dojść
                                    zmiana sposobu rozliczania się za surowce z obecnych rozliczeń dolarowych na
                                    rozliczenia w euro. Dlatego też zasięg tej fali może być naprawdę duży. Kurs
                                    EUR/USD może nawet przekroczyć 1,65.
                                    Dziś brzmi to troszkę jak beletrystyka. Ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt
                                    nie przypuszczał, iż najważniejszą walutę świata, jaką był funt brytyjski,
                                    zastąpi dolar. Może właśnie nadchodzi czas zastąpienia dolara przez nowa
                                    walutę - euro?

                                    Zwiększenie zasięgu fali
                                    W poprzednim raporcie długoterminowym dotyczącym eurodolara (z 25 sierpnia 2003
                                    r.) zakładaliśmy wykształcenie się co najmniej jeszcze dwóch fal wzrostowych,
                                    które w średnim horyzoncie czasowym mogłyby wynieść ten instrument do okolic
                                    1,35 EUR/USD. Obecnie, ze względu na czynniki fundamentalne, jak również ze
                                    względu na zmiany, które nastąpiły na wykresie eurodolara jak i indeksów
                                    syntetycznych - Dolar Indeks oraz Euro Indeks - wysoce prawdopodobny jest
                                    scenariusz dotarcia tego instrumentu do strefy 1,55-1,65 w długim horyzoncie
                                    czasowym. Taki zasięg fali wzrostowej rozpoczętej w październiku 2000 r. wynika
                                    z następujących elementów.
                                    Po pierwsze, eurodolar porusza się w długoterminowym kanale wzrostowym, którego
                                    górne ograniczenie, jeśli uwzględnić obecne nachylenie trendu, znajduje się w
                                    strefie od 1,55 do 1,65 EUR/USD. Jeżeli obecny trend znacząco nie zwolni lub
                                    też znacząco nie przyspieszy, strefa ta powinna zostać osiągnięta najwcześniej
                                    w połowie 2006 r. Technicznym warunkiem wystąpienia takiego ruchu jest wyraźne
                                    pokonanie bardzo istotnej strefy oporu znajdującej się od 1,19 do 1,22 EUR/USD,
                                    którą obecnie eurodolar testuje.
                                    Po drugie syntetyczny Dolar Indeks w pierwszych miesiącach 2003 r. wybił się
                                    dołem ze średnioterminowego kanału wzrostowego, w którym poruszał się od 1991
                                    roku. Kanał ten został przetestowany od dołu w sierpniu i wrześniu br. po czym
                                    indeks ten zaczął ponownie zniżkować. Stosując podstawowe narzędzia pomiaru
                                    zasięgu zniżki oraz uwzględniając występujące na nim długoterminowe linia
                                    trendu można szacować, że indeks ten powinien w długim horyzoncie czasowym
                                    osiągnąć strefę od 52 do 48,5 pkt. co w porównaniu do bieżącej jego wartości
                                    oznaczałoby spadek od 15 do 21 proc.
                                    Po trzecie, syntetyczny wskaźnik uwzględniający siłę euro względem podstawowych
                                    par walut - tzw. Euro Indeks - znajduje się w długoterminowym kanale
                                    wzrostowym, którego górne ograniczenie biegnie w okolicach 204-210 pkt. W końcu
                                    listopada 2003 r. instrument ten testował silną strefę oporu znajdująca się
                                    miedzy 170 a 172 pkt., a w przypadku jej pokonania znacząco wzrośnie
                                    prawdopodobieństwo kontynuacji zapoczątkowanej w październiku 2000 r. fali
                                    wzrostowej. W takim przypadku szanse na osi
                                • stary.pustelnik Re: Samoobrona i euro 19.04.04, 22:25
                                  jerzykrajewski7 napisał:

                                  > Biuro Prasowe Komitetu Integracji Europejskije nie wie, czy traktat został
                                  > opublikowany w Dzienniku Ustaw. Podało mi telefon do kogos w Ministerstwie
                                  > Spraw Zagranicznych, ale telefon milczy. Podobno brakowało niektórych
                                  podpisów.

                                  Otóż ja już wiem dokładnie. Traktat nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw.

                                  Czy pan wie to co i ja, że warunkiem wejścia jakiegokolwiek prawa w życie jest
                                  jego wcześniejsza publikacja w Dzienniku Ustaw?

                                  Czy może wie pan coś na temat dlaczego wszystkie media w Polsce milczą na ten
                                  temat?
                                  Czy nie uważa pan, że skandalem jest "Biuro Prasowe Komitetu Integracji
                                  Europejskije nie wie, czy traktat został opublikowany w Dzienniku Ustaw".

                                  Dlaczego zawracam panu tym głowę?
                                  Bo jest pan dziennikarzem.
                                  • maurycjusz Re: Samoobrona i euro 20.04.04, 14:03
                                    W Radiu Maryja powiedzieli właśnie, że publikacja traktatu jest celowo
                                    opóźniana przez elity rządzące, aby nie można było zaskarżyć go do Trybunału
                                    Stanu za niezgodność z konstytucją (TS zajmuje się tylko obowiązującym prawem,
                                    czyli tylko tymi aktami, które zostały opublikowane w Dz.U.)
                                    • rafal.redel Re: Samoobrona i euro 20.04.04, 14:58
                                      maurycjusz napisał:
                                      > W Radiu Maryja powiedzieli właśnie, że publikacja traktatu jest celowo
                                      > opóźniana przez elity rządzące, aby nie można było zaskarżyć go do Trybunału
                                      > Stanu za niezgodność z konstytucją (TS zajmuje się tylko obowiązującym
                                      > prawem, czyli tylko tymi aktami, które zostały opublikowane w Dz.U.)

                                      Tak dla porządku: Radiu Maryja mogło chodzić prawdopodobnie o Trybunał
                                      Konstytucyjny, bo Trybunał Stanu zajmuje się chyba kompletnie czym innym.

                            • kojonkoski Re: Mein Kampf 20.04.04, 16:26
                              Witam,

                              Chciałbym wyjaśnić pewne dorbne szczegóły programu Samoobrony, który Pan tak
                              chwali.
                              Może to i szczegóły, ale tam tkwi diabeł.

                              1. "rzućmy więcej pieniędzy na rynek, by ożywic gospodarkę i zmniejszyc
                              bezrobocie" - i wzbudzić inflację. Wydrukowanie pieniędzy to nic innego, jak
                              finansowanie dodatkowych wydatków przez składkę zebraną przez obniżenie
                              wszystkim realnej płacy o wskaźnik inflacji. Rzeczywiście socjademokratyczne
                              podejście. Ale powoduje to, że tracą wszyscy zarabiający, także emeryci,
                              renciści, lekarze, górnicy, kolejarze, budżetówka. Tracą także biznesmeni,
                              którzy muszą zwalniać pracowników. Aby zmniejszyć bezrobocie państwo musi więc
                              tworzyć nowe miejsca pracy samo, czyli dodrukować jeszcze więcej pieniędzy i
                              tak w kółko. Inflacja w krótkim czasie osiąga 1000%.
                              Czy naprawdę uważa Pan, że drukowanie pieniędzy rozkręca gospodarkę?

                              2. "Teraz nasza gospodarka rozwija się szybciej, gdyz napedza ją eksport
                              wsparty wysokim kursem euro" - Jeśli rzucimy dużo pieniędzy na rynek, to kurs
                              dolara pójdzie w górę może nawet tak wysoko, że będziemy zarabiać tak dobrze
                              jak za Gierka - 30$/miesiąc. Wtedy dopiero się będzie opłacało eksportować
                              prawda?

                              3. Samoobrona chce wywołać impuls popytowy i inflacyjny obniżając podatki i
                              zwiększając wydatki socjalne - Rozumiem, że środki na zwiększenie wydatków
                              socjalnych również będą pochodzić z drukarni?

                              4. "obnizenie podatków i zwiekszenie wydatków budżetowych - podjał w ostatnich
                              latach rząd USA, co przyniosło dobre efekty" - rząd USA obniżył wydatki
                              budżetowe - drobny szczegół prawda?

                              5. "czy państwo polskie może sie dalej zadłużać" - oczywiście że może - o ile
                              znajdzie Pan chętnych na obligacje przy galopującej inflacji i perspektywie
                              szybkiego bankructwa państwa.

                              6. "milionom Polaków brakuje na jedzenie, bo bezrobocie wynosi 20-25 proc." -
                              jak Pan chce zlikwidować to bezrobocie - roboty publiczne pokrywane pustym
                              pieniądzem? A może przemysł zbrojeniowy na dużą skalę? Ktoś to już kiedyś
                              przećwiczył i wg słów Leppera miał dobry program.

                              7. "Nawet gdyby Samoobrona zdobyła 55% miejsc w Parlamencie, to poza jej
                              kontrola byłoby sądownictwo, trybunały, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji,
                              Rada Polityki Pienięznej" - z takim poparciem już niewiele brakuje do tego aby
                              zmienić konstytucję

                              8. "[Samoobrona] Ma spójny wewnetrznie program" - To wszystko, co wyżej jest
                              rzeczywiście spójne wewnętrznie, ale co z tego jeśli prowadzi do katastrofy
                              ekonomicznej.

                              9. "To ja juz wole dac szanse Lepperowi, który jest spoza starego układu" -
                              Jeśli uważa Pan, że trzeba dać sznsę komuś spoza układu, to znam tysiące ludzi
                              nie należących do układu, którzy się do tego nadają lepiej od Leppera.

                              10. "Choc nie jest tak, ze wierzę w znaczącą poprawę." - Czytając pochwałę
                              poglądów ekonomicznych Leppera, spod pióra dziennikarza ekonomicznego również
                              tracę wiarę w przyszłość

                              Pozdrawiam
                              Adam Dobrowolski









                              • jerzykrajewski7 Re: Mein Kampf 20.04.04, 18:04
                                Szanowny Panie Adamie Dobrowolski!

                                1. Dodrukowanie pieniędzy może rozruszać gospodarkę. Ma Pan rację, inflacja
                                wywołuje "podatek inflacyjny"
                                2. Mówimy o kursie euro na poziomie 5-6 zł, a nie 20-30 zł.
                                3. Impuls inflacyjny maja wywołac kredyty na infrastrukture miejską, udzielane
                                pod zastawa część rezerw dewizowych i rewaluacyjnej złożonej w Banku
                                Gospodarstwa Krajowego. Szczegóły w kwietnowym numerze "Finansisty".
                                4. Wydatki amerykańskiegio budżetu zwiekszyły sie w ostatnim roku budżetowym o
                                kilkaset miliardów dolarów na armie i bezpieczeństwo.
                                5. To jest to ryzyko, o którym myslę, czy uda się te dodatkowe wydatki
                                sfinansować na rynku kapitałowym.
                                6. Roboty publiczne to jeden z podstawowych pomysłów lewicy na bezrobocie.
                                7. Tak, przy takim poparciu można próbowac zmienić Konstytucję. A Radę Polityki
                                Pienięznej należy rozwiązać. Nawet Marek Belka przyznał w końcu, że jej
                                powołanie było błedem.
                                8. Program spójny wewnetrznie, ale ryzykowny i może wywołac katastrofę, gdyby
                                cos poszło nie tak. Podobnie stało sie ze spójnym programem Gierka. Załamał się
                                ten program pod ciezarem niezadowoleni społecznego, a pózniej gospodarka po
                                odcięciu jej od Zachodu.
                                9. Też znam ludzi spoza układu, np. Korwin Mikke, ale oni są za słabi, by
                                układowi przeciwstawić się. Z telewizji znam Jarosław Kaczyńskiego, ale w jego
                                najblizszym otoczeniu też sa ludzie, o których słyszałem (choc od mało
                                wiarygodnego meżczyzny, który już raz wycofał się z podanych informacji), że
                                brali łapówki. Poza tym oni brali udział w poczynaniach AWS, o których nie
                                myśle dobrze. Sporo uczciwych ludzi jest w LPR, np. Bogdan Pęk czy Roman
                                Giertych.

                                10. Dziś wiary we mnie mniej niż wczoraj. Właśnie przeczytałem w "Gazecie
                                Polskiej" (na www.wp.pl) , że Kazimierz Zdunowski, przewodniczący ekspertów
                                Samoobrony, z którym wywiad puściłem, ma prawomocny wyrok 2 lata więzienie w
                                zawieszeniu na 5 lat za przestępstwa gospodarcze (wyłudzanie kredytów) i
                                kolejny proces, w którym grozi mu 15 lat więzienia.

                                A Pan komu wierzy, Szanowny Panie Adamie Dobrowolski?

                                Pozdrawiam

                                Jerzy Krajewski
                                • kojonkoski Dobry program gospodarczy? 21.04.04, 10:13
                                  Witam,

                                  Z tego co zrozumiałem Samoobrona chce dodrukować pieniądze, które przeznaczy na
                                  dodatkowe wydatki socjalne (zasiłki dla bezrobotnych) i nowe miejsca pracy
                                  (roboty publiczne).

                                  Roboty publiczne są złym pomysłem. Jeśli roboty publiczne są potrzebne (czyli
                                  opłacalne), to nie trzeba do tego angażować państwa. Na pewno znajdą się
                                  biznesmeni, którzy będą chcieli na tym zarobić. Jeśli nie są opłacalne tzn. że
                                  państwo musi do tego dopłacać.
                                  Takim przykładem niepotrzebnych/nieopłacalnych robót publicznych są kopalnie,
                                  kolej i inne branże, do których dopłacamy z budżetu. Rozbudowa tego systemu
                                  przez nowe roboty, do których mamy dopłacać powoduje, że potrzebne będą
                                  dodatkowe środki z budżetu tzn. zwiększenie podatków, dalsze permanentne
                                  zapożyczanie się lub dodruk pieniędzy. Jedyną zaletą jest zmniejszenie
                                  bezrobocia w branży, na którą pójdą pieniądze z budżetu. Ponieważ na te nowe
                                  miejsca pracy składają się wszyscy w postaci zwiększonych podatków lub
                                  inflacji, powoduje to, że w innych branżach zatrudnienie spada z powodu
                                  zwiększonych kosztów. Do robót publicznych nie można dopłacać bez końca (jest
                                  to deficytowe) i kiedyś kończą się pieniądze i trzeba zamknąć interes. Czyli na
                                  krótką metę zatrudnimy nowych ludzi na kredyt, ale potem będziemy musieli ich
                                  zwolnić. I wrócimy do punktu wyjścia, z tym, że pozostała część gospodarki
                                  zduszona większymi podatkami/inflacją podupadnie i będzie gorzej niż jest.

                                  Pisze Pan, że Samoobrona zmniejszy podatki i jednocześnie zwiększy wydatki.
                                  Wydatki państwa to suma podatków + deficyt(zadłużenie). Jeśli zwiększamy
                                  wydatki to musimy albo zwiększyć podatki albo deficyt. Zatem Samoobrona chce
                                  zwiększyć deficyt. Po co? Od ok. 10 lat państwo permanentnie pożycza pieniądze
                                  na bieżące potrzeby i nic z tego nie wynika. Odsetki od zadłużenia przekraczają
                                  już wydatki na służbę zdrowia. Czy Pan sam zdecydowałby się na życie przez
                                  ciągłe zadłużanie się? Kiedyś w końcu trzeba zacząć spłacać to zadłużenie i im
                                  szybciej to zrobimy tym lepiej.
                                  Nowe kredyty na infrastrukturę miejską będą albo bardzo drogie z powodu
                                  inflacji, albo będą musiały być dofinansowane z budżetu. Czyli nowe podatki i
                                  dalsze zadłużanie się lub duszenie gospodarki. Po wejściu do Unii Europejskiej
                                  będziemy mieli inflację na poziomie ok. 5-7% jeśli dołożymy do tego „impuls
                                  inflacyjny” z pustego pieniądza to szybko uzyskamy inflację dwucyfrową.
                                  Zwiększanie zadłużenia powoduje, że będzie coraz ciężej o nowe kredyty (kto
                                  chce pożyczać komuś kto już ma spore długi?), a państwo chcąc sfinansować swoje
                                  zwiększone wydatki będzie zmuszone drukować coraz więcej pieniędzy czyli
                                  zwiększać inflację. Taka inflacja jest mocno niestabilna i wystarczy drobne
                                  zachwianie rynku, aby stracić nad nią panowanie. Jeśli dodatkowo pozbawimy
                                  niezależności Bank Centralny, to tylko krok do inflacji rzędu kilkudziesięciu
                                  procent. Jest bardzo trudno na dłuższą metę utrzymać inflację na rozsądnym
                                  poziomie ok. 10% ale wymaga to dużej dyscypliny budżetowej i stabilności
                                  systemu bankowego i dużych rezerw pieniężnych na ewentualne interwencje na
                                  rynku pieniężnym.

                                  Aktualnie gospodarka rozwija się dzięki opłacalnemu eksportowi wynikającemu z
                                  wysokiego kursu euro (tu miał rację Kołodko, który chciał wysokiego kursu).
                                  Wysoki kurs euro zawdzięczamy niskim stopom procentowym, które są możliwe tylko
                                  przy niskiej inflacji. Drukowanie pieniędzy spowoduje wzrost inflacji i stóp
                                  procentowych a w konsekwencji podniesieniu kursu złotówki. Innymi słowy obecnie
                                  polską gospodarkę napędza popyt zewnętrzny a zwiększenie inflacji obniży ten
                                  popyt. Zwiększy się popyt wewnętrzny, ale w znacznie mniejszym stopniu. W sumie
                                  popyt całkowity się zmniejszy i gospodarka po krótkim ożywieniu zacznie siadać.
                                  Miller też zakładał, że gospodarkę będzie napędzał popyt wewnętrzny, jak widać
                                  ożywienie przyszło z zupełnie innej strony niż się spodziewał i o zgrozo musimy
                                  być za to wdzięczni Radie Polityki Pieniężnej.

                                  Program Gierka polegał na inwestowaniu przez ogromne zadłużanie się. Zwiększało
                                  to podaż pieniędzy na rynku i inflację. Ponieważ ceny były stałe regulowane,
                                  więc inflacja objawiała się przez coraz częstsze braki towarów na rynku
                                  (sznurek do snopowiązałek, cukier na kartki, maluchy na talony). W końcu
                                  zabrakło pieniędzy na utrzymywanie sztucznie zaniżonych cen i trzeba było je
                                  podwyższyć, czyli ujawnić że wszyscy tak naprawdę zarabiają mniej niż się
                                  wszystkim wydawało a różnica dzięki której wydawało się że ludzie zarabiają
                                  sporo to była po prostu dopłata od państwa. Ujawnienie prawdy na temat stanu
                                  gospodarki doprowadziło do końca ery Gierka.

                                  Pisze Pan, że nie ma niebezpieczeństwa, bo istnieje system demokratyczny,
                                  konstytucja, ale jednak przyznaje Pan, że Konstytucję też można zmienić. Czyli
                                  jednak takie niebezpieczeństwo istnieje.

                                  Gdzie szukać ludzi spoza „układu”? Rzeczywiście Samoobrona jest spoza „układu”,
                                  ale z powyższych powodów odpada. Wydaje mi się, że PO nie jest w układach. Parę
                                  razy byli przy władzy, ale raczej jako pomocnicy UW i nie mieli większego
                                  wpływu na najważniejsze decyzje. Niestety zdarzają im się wpadki typu wielki
                                  majątek jednego z liderów uzyskany z handlu antykami i na giełdzie ;-). Mają
                                  rozsądny program, chociaż nie do końca określony i zmieniany pod wpływem
                                  bieżących sondaży. PIS rządził krótko i gdy okazało się, że chcą burzyć układy
                                  musieli odejść z rządu. Także oni też są spoza układu.
                                  Wydaje mi się, że nowy rząd powinien być rządem reformatorów gospodarczych. PO
                                  jest tu najbardziej rynkowa spośród liczących się w sondażach. Aby
                                  zminimalizować liczbę afer i przekupstwa dobrze aby była w koalicji z kimś, kto
                                  będzie tego pilnował (PIS ?)

                                  Komu wierzyć? Nikomu nie wierzę do końca. Stosuję zasadę ograniczonego
                                  zaufania. Panu tez polecam.
                                  Jak Pan widzi nikt nie jest bez skazy również Samoobrona. Chociaż nie wiem,
                                  czego Pan się spodziewał.

                                  Pozdrawiam
                                  • jerzykrajewski7 Re: Dobry program gospodarczy? 21.04.04, 12:15
                                    Znam sporo osób z PO. Wielu z nich jest w układach obecnej władzy. Byłem
                                    zainteresowany udziałem w działalności PO. Zraziły mnie jednak pewne rzeczy. Po
                                    pierwsze, wspieranie głównie wielkiego kapitału i to głównie zagranicznego. Po
                                    drugie, poparcie dla bezprawnego ataku i okupacji Iraku. Tak naprawdę, PO nie
                                    ma teraz spójnego programu. Zmienia stanowisko z dnia na dzień.

                                    Intersowałem się też PiS. W Markach partia ta popiera burmistrza Janusza
                                    Werczyńskiego, co ja jednoznacznie dyskredytuje w moich oczach, bo Janusz
                                    Werczyński zbyt często łamie prawo.

                                    Pozdrawiam

                                    Jerzy Krajewski
                                    • rafal.redel Re: Dobry program gospodarczy? 21.04.04, 12:41
                                      Mnie wypowiedz szanownego "Kojonkoskiego" (czy - skoro sie podpisales - moge
                                      zwracac sie do Ciebie "Adamie"?) trafia do przekonania (moze poza wnioskami, ze
                                      warto wesprzec PO, bo wciaz nie moge sie na to ostatecznie zdecydowac - ale
                                      troche czasu jeszcze zostalo).

                                      Czasem mnie zastanawia, dlaczego wciaz modne jest przekonanie, ze rozwój bierze
                                      sie "z pieniedzy" i z robót publicznych. Przeciez efektowne modele tworzone
                                      niegdys przez ojca tego nurtu ekonomii Keynes'a przestaly sie sprawdzac juz w
                                      latach 70-tych (slynna "stagflacja" czyli polaczenie inflacji ze stagnacja).
                                      Zreszta analiza keynesowska miala zastosowanie tylko do krótkiego okresu (na co
                                      zwrócil uwage takze Stary Pustelnik) - sam Keynes, gdy spotykal sie z tym
                                      zarzutem, odpowiadal ponoc bunczucznie, ze "w dlugim okresie i tak wszyscy
                                      pomrzemy".

                                      Nie wnikajac jednak w konkurencyjne modele makroekonomiczne, sprobujmy spojrzec
                                      zdroworozsadkowo. Czy rozwój bierze sie "z pieniedzy"? Wystarczy spojrzec na
                                      sytuacje w NRD, gdzie wpompowano niewiarygodna ilosc pieniadza (takiej emisji
                                      nie da rady zrobic chyba nawet sam maestro Lepper, chocby przestawil wszystkie
                                      polskie drukarnie na produkcje pieniedzy) a i tak wszyscy stamtad nawiewaja.
                                      Nieustannie spotykam we Frankfurcie (nad Menem) ludzi, którzy albo dojezdzaja
                                      do pracy z NRD, albo juz sie na dobre przeprowadzili. Chyba niedlugo byla NRD
                                      bedzie musiala zachecac naszych Rodakow do osiedlania sie, by zapobiec
                                      wyludnieniu ;-)
                                      Mialem tez doswiadczenie z pracy przez rok w Turcji - gospodarce o permanentnej
                                      inflacji. Najlepiej chyba dzieki inflacji zyja tam banki - jest ich
                                      niewiarygodnia ilosc: wielkich, srednich jak i rodzinnych. Natomiast nie
                                      zauwazylem wynikajacego z inflacji cudu gospodarczego.
                                      Niechze zatem pieniądz zostanie tym, do czego został wynaleziony: narzędziem
                                      wymiany, akumulacji oszczędności itp. a nie "narkotykiem" mającym wywoływać
                                      krotkookresowe euforyczne stany gospodarki.

                                      Co do robót publicznych - tak jak Kojonkoski uwazam je za sztuczna
                                      metode, "podkrecania" gospodarki i to na krotka mete. Koszty tych dzialan
                                      prawdopodobnie przewyzszaja niepewne i krotkotrwale korzysci. Zreszta maja
                                      szanse dac jakikolwiek efekt, gdy gospodarka ma POTENCJAŁ (tak jak gospodarka
                                      niemiecka w okresie międzywojennym), w przeciwnym razie wygenerowany impuls
                                      popytowy przekłada się na import, wzrost cen i całe to "rozkręcanie" na nic.
                                      Czy nasza gospodarka ma obecnie taki potencjał? Czy jesteśmy w stanie
                                      produkować to, czego naprawdę potrzebujemy? - wystarczy zrobić rachunek
                                      sumienia, ile z rzeczy, które kupujemy jest produkcji krajowej.

                                      Tak wiec wydaje sie, ze do zapewnienia w miare trwalego i w miare
                                      zrownowazonego rozwoju trzeba czegos wiecej. Czego? Zakladajac, ze nie mamy
                                      mozliwosci eksploatowania zadnych kolonii, to pozostaje proba rozwijania sie
                                      dzieki innowacyjnosci, efektywnosci, umiejetnosciom organizacyjnym, ksztalceniu
                                      sie, ustaleniu i PRZESTRZEGANIU regul gry (czyli prawa) itd. Tylko nikt
                                      programu wzmacniania takich czynnikow nie głosi, bo to przeciez malo efektowne.

                                      Zreszta niestety nigdzie nie jest powiedziane, ze kazde spoleczenstwo ma szanse
                                      w danym czasie i przy danych mozliwosciach osiagnac sukces taki, jakie osiagnal
                                      nieduzy przeciez procent ludzkosci. Ale probowac trzeba - dlatego koncze z
                                      przerwa "lunchowa" i wracam do pracy ;-)

                                      p.s. Pisze to wszystko pomimo, ze jestem zwolennikiem pewnego udzialu panstwa w
                                      gospodarce i zyciu spolecznym. Ale wyzierajace z programu Samoobrony
                                      przekonanie, ze wystarczy kilka decyzji makroekonomicznych rzadu, by Polska
                                      stala sie innym krajem zakrawa mi na absurd.
      • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona w Markach 16.03.04, 17:13
        Szanowny RB73!

        O tym, że w latch 70. polska gospodarka była silniejsza niż obecnie i mniej ją
        dzieliło od Zachodu mówiłem nim powstała Samooborona. Obecnie mamy wyspy
        nowoczesności utworzone głównie przez zagraniczny kapitał. Naprawde
        nowoczesnych branż (produkcja układów scalonych, chipów, telefonów kmórkowych)
        w ogóle nie ma. Potwierdza to załączona poniżej opinia oraz badania
        atrakcyjność branż w Polsce, gdzie na czele jest produkcja prostych rzeczy -
        zapraw murarskich i krzeseł.

        W lata 70. nie było 4 mln bezrobotnych, budowano 300 tys. mieszkań rocznie, a
        cały majątek był w polskich rękach. Byliśmy 10 potegą gospodarczą swiata. Dziś
        zagraniczne firmy traktuja nas jak zdobywcy, bo są silne. A my jesteśmy słabi
        jak dzieci. Wielki bezrobocie, wielkie zadłużenie zagraniczne i wewnętrzne. To
        są efekty transformacji i globalizacji. Nadzieja tylko w polskich
        przedsiębiorcach, których popieram od lat na łamach prasy ekonomicznej i
        ksiązki "Tani kapitał, czyli jak zdobyć pieniądze dla firmy" (Można ja kupić w
        www.wysylkowa.pl. Polecam.).

        Jerzy Krajewski

        PS. Poniżej opinia, która ukaże się w kolejnym numerze
        miesięcznika "Finansista", który redaguję. Zdobył ja mój redakcyjny kolega.



        Stanisław Kluza, Główny Ekonomista Banku Gospodarki Żywnościowej

        Polska nie jest jeszcze atrakcyjna do inwestowania dla firm z branży
        nowoczesnych technologii. Koszt pracy w Polsce jest co prawda kilkukrotnie
        niższy od przeciętnej w krajach Unii Europejskiej, ale to za mało by myśleć o
        stworzeniu „Doliny Krzemowej” nad Wisłą. Dziś kryteriami do rozwoju
        nowoczesnych technologii są przede wszystkim: popyt rynku krajowego, poziom
        rozwoju technologicznego kraju, poziom edukacji i badań w naukach związanych z
        technologiami. Niestety, nie spełniamy żadnego z tych kryteriów. Już 20-30 lat
        temu, gdy „statystycznie” dzielił nas mniejszy dystans do Zachodu, podjęto
        próbę stworzenia centrum nowoczesnych technologii. Uczelnie wyszkoliły
        odpowiednie kadry naukowe, powstały ośrodki badawczo rozwojowe oraz potężna
        firma CEMI. Upadła ona wraz z początkiem transformacji, gdy załamał się popyt
        na jej produkty z ZSRR i innych krajów bloku wschodniego. Z wielkich wizji
        przetrwało kilka bardzo małych i niszowych firm. Ich produkcja nie ma odbiorców
        krajowych. Niemal całość stanowi eksport do USA, UE i na Daleki Wschód. Co
        ciekawe, firmy te są na tyle małe, że swoją obecność na rynkach zagranicznych
        zawdzięczają międzynarodowym pośrednikom. Żaden duży odbiorca nie potraktowałby
        takiej firmy poważnie ze względu na jej wielkość, kraj pochodzenia (brak
        tradycji w nowoczesnych technologiach). Dodatkowym czynnikiem ryzyka dla dużego
        odbiorcy jest niszowość małego kontrahenta. Przypuśćmy, że potężny koncern
        informatyczny lub zbrojeniowy planuje wejść na rynek z nowym produktem, który
        wymaga kilku miliardów nakładów inwestycyjnych. Zwyczajnie, niebezpieczne jest
        uzależnienie od trudnozastępowalnego elementu czy podzespołu, który pochodzi z
        firmy lub kraju podwyższonego ryzyka. Z nowymi technologiami wiąże się też
        ogromna skala produkcji. Nawet bardzo wysoki koszt pracy schodzi tu na drugi
        plan. Przykłady ze świata pokazują, że potrzebna jest pewna masa krytyczna w
        gospodarce, aby przyciągać i rozwijać kolejne nowoczesne technologie. Punktem
        startu powinna być powolna odbudowa popytu rynku krajowego na półprodukty
        nowoczesnych technologii. Po pierwsze konieczny jest wzrost zapotrzebowania ze
        strony przemysłu. Silny eksport jest ważny, ale sam eksport to zdecydowanie za
        mało.


        • gbetina Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 03:14
          troche niezrecznie sie wypowiadac nie mieszkajac w kraju tyle lat
          ale czytajac ten program Samoobrony,
          spowodowal on gesia skorke na plecach, "ukrucic rozpasany konsumpcjonizm"
          co jest zlego ze ludzie chca miec 2 samochody,
          czy to cos zlego???
          a ktos inny 3 komputery.
          To wlasnie popyt na rynku krajowym w usa sprawia ze ten kraj jest potega
          ekonomiczna,
          budownictwo - tanie kredyty chipoteczne
          teraz 4,8% stale oprocentowanie na 30 lat
          z wkladem wlasnym nawet 3%
          a do tego ten kredyt mozna sobie odpisywac od podatku
          amerykanie nazywaja to kregoslupem gospodarki i to jest prawda
          samochody - teraz mozna kupic na 0% i jeszcze dostac $1.000-1.500 rabatu

          wiec jesli politycy zmniejsza podatki i nie beda przeszkadzac to ludzie sami
          dadza sobie rade i nie bedzie potrzebna zadna samoobrona zabarwiona narodowym-
          komizmem-kapitalizmem (zadni z nich komunisci i kapitalisci)
          pzdr
          gbtina
        • rb73 Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 10:47
          Twoje kolejne wypowiedzy coraz bardziej utwierdzają mnie w tym, że na prawde
          nadajesz się świetnie na członka Samoobrony. W każdym bądź razie aby nie
          ciągnąć w nieskończoność tej smutnej dyskusji przypomnę ci inną stronę tych
          świetlnych 70-lat o której jakoś dziwnym trafem nie chcesz pamiętać, że w
          latach 70-tych 3/4 uczestników takiego forum jak te siedziałoby w więzieniu.
          Pozdrawiam
            • rb73 Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 15:39
              Z całym szacunkiem, nie widzę sensu dalej toczyć tej dyskusji więc pozwolę
              sobie nie ripostować.
              Zainteresowanym obecną syt. polityczną polecam świetny tekst Janiny
              Paradowskiej z Polityki: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/0,53521.html. Nie
              zapomnijcie o galerii zdjęć archiwalnych przewodniczącego.
              Pozdrawiam
            • rb73 Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 16:21
              A swoją drogą mam pytanie do Pana czy Pańscy pracodawcy wiedzą o Pana
              zaangażowaniu politycznym i czy przede wszystkim Pan nie widzi konfliktu
              interesów w lansowaniu swoich aspiracji i pogladów politycznych a byciu
              redaktorem naczelnym miesięcznika Finansista? (www.finansista.com.pl/)
              • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 17:22
                Czy moi szefowie wiedzą, że pozytywnie wypowiadam sie o czasach Gierka? Wiedzą.
                Wiedzą też, że nie podoba mi się wojna w Iraku.

                Działalności politycznej od półtora roku nie prowadzę. Moi szfowie wiedzą, że
                startowałem w wyborach na burmistrza Marek, że wcześniej byłem członkiem Unii
                Polityki Realnej. Teraz jestem bezpartyjny.

                Załaczam mój komentarz, który ukazała sie w lutowym numerze "Finansisty", do
                którego moi szefowie nie mieli zastrzeżeń.

                Wojownicy biznesu
                W rynkowej gospodarce XXI wieku walka między przedsiębiorcami i firmami jest
                ciągła, totalna i globalna. Główne linie frontów wiodą między dostawcami i
                odbiorcami oraz podmiotami działającymi w tych samych branżach i segmentach. W
                Polsce jedna z najbardziej burzliwych kampanii rozgrywa się między sieciami
                hipermarketów, a firmami dostarczającymi im produkty, o czym piszemy na str.
                32. Chwyty, stosowane przez cudzoziemskich zdobywców handlu detalicznego w
                naszym kraju, mogą szokować, bo nie przywykliśmy do takiego obcesowego
                zmiękczania kontrahentów. A przecież te niegrzeczne metody wpływania na słabego
                przeciwnika zostały przetestowane w cywilizowanych krajach, takich jak Francja,
                Holandia czy Niemcy, gdzie walka o każdy procent zysku toczy się od dziesiątek
                i setek lat. Od skuteczności targów kupców zależy sukces ich sieci. A wielkie
                koncerny handlowe grają już w lidze globalnej. O miejsce na ich półkach walczą
                producenci z całego świata. W hipermarketach w naszym kraju żywność jest w
                większości polska, ale odzież i zabawki pochodzą już z zagranicy, głównie z
                Chin, Indii i Pakistanu.
                Do takiej globalnej, totalnej walki przyszło nam stanąć po pół wieku życia w
                świecie złudzeń socjalizmu, w którym odzwyczailiśmy się od ostrych starć. W
                lata 90. XX wieku na najważniejszym polu zmagań - w gospodarce - wystawiliśmy
                do gry nieliczną drużynę amatorów, która musiała stawić czoła zaprawionym w
                bojach zawodowcom. Rywale byli nie tylko doświadczeni, ale również uzbrojeni
                po zęby w kapitał. Szybko przejęli większość najbardziej lukratywnych branż –
                banki, ubezpieczenia, handel sieciowy, nowoczesny przemysł. Nasi amatorzy
                obronili pozycje w nielicznych segmentach. Wielu z nich zaczęło odnosić sukcesy
                nie tylko w Polsce, ale również na zagranicznych rynkach. Każdy jest naszą
                gwiazdą, oficerem, który prowadzi nas do boju na globalnym polu walki. Jednym z
                nich jest Roman Karkosik (piszemy o nim na str. 36), którym uratował dwie
                garbarnie, uzdrowił Elanę i zbudował dużą grupę kapitałową Boryszew. Takich
                wojowników biznesu potrzebujemy jak najwięcej, dlatego Mediabank organizuje
                kolejną edycję konkursu PiNkubator Biznesu, by wesprzeć osoby i firmy, które
                mają pomysły na działalność gospodarczą.



                PS. Jeżeli myśli Pan, że zmienie poględy, bo moge za to wylecieć z pracy, to
                jest Pan w błedzie. Już dwa razy straciłem prace z powodu innego spojrzenia na
                świat niż pracodawcy i sie tego nie boję.

                Gdy argumentów brakuje, najlepsze jest zastraszanie. To stara, komunistyczna
                zasada. Wykorzystuje ją Pan.




                • rb73 Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 17:46
                  A widzi Pan, teraz okazuje się, że to ja stosuję komunistyczne metody.
                  Jeśli czuje się Pan przeze mnie zastraszany to pragnę powiedzieć, że nie to
                  było moim celem, niepotrzebnie się Pan ekscytuje. W każdym bądź razie poprzedni
                  wątek był podyktowany moim szczerym zdziwieniem, że można z jednej strony
                  akceptować ekonomię lansowaną przez Leppera a z drugiej być redaktorem
                  periodyku skierowanego do finansistów. Dla mnie jako praktyka finansowego
                  zalatuje to co najmniej schizofrenią.
                  Pozdrawiam
                  • iry Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 19:14
                    Ja najmocniej przepraszam, ale chyba pomyliłem linki. Miało być forum mareckie,
                    a trafiłem do leprosorium. Już uciekam. Chorym życzę - zdrówka albo trampek.
                    Zdrowym zaś.... no cóż , na Matkę Teresę z Kalkuty, to Wy mi nie
                    wyglądacie.Chciałem tylko powiedzieć że i samarytanizm ma swoje granice.
                    Dalej , pola trzeba ustąpić psychiatrom.
                    pzdr
                  • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 20:26
                    Czytałem nowy program gospodarczy Samoobrony i opinie o nim we
                    wczorajszej "Rzeczpospolitej" i w "Polityce".
                    Co jest w tym programie:
                    1. Akceptacja rynkowej gospodarki kapitalistycznej.
                    Jestem za.
                    2. Obniżenie podatku dochodowego dla przedsiębiorstw do 10%.
                    Jestem za.
                    3. Zwolnienie z podatku dochodowego od osób fizycznych dochodów do 8 tys. zł
                    rocznie.
                    Jestem za.
                    4. Wprowadzenie zamiast VAT-u i CIT podatku obrotowego w wysokości 2,5%.
                    Podatek obrotowy popiera PiS, PSL i czyba LPR. Dyskusyjna jest tylko jego
                    wysokość. Może 1 % by wystarczył.
                    5. Lokowanie rezerw dewizowych w polskich bankach.
                    Nie widzę przeszkód.
                    6. Uruchomienie rezerwy rewaluacyjnej.
                    Nie znam sprawy szczegółowo, ale to nie są zupełnie wirtualne pieniądze, tylko
                    zyski wynikające z różnic kursowych. Akurat redagowałem artykuł na ten temat
                    do "Finansisty" więc wiem, że niektóre firmy potrafia zyski z różnic kursowych
                    wypłacać w formie dywidendy, czyli realnych pieniedzy.

                    Pod powyższymi punktami mógłbym podpisać się jako liberał. Im niższe i
                    prostsze podatki tym lepiej dla ludzi i firm. Lokowanie rezerw dewizowych
                    należałby natomiast zdywersyfikować - część trzymać w polskich bank, a cześć w
                    zagranicznych.

                    Od powyższych zmian budżet państwa nie załamałby się w dłuższym okresie.

                    Problem są zasiłki dla bezrobotnych w wysokosci 900 zł. Kwoty 900 zł nie
                    znalazłem w programie. Mówi o niej Lepper na spotkaniach z ludźmi.
                    Polski nie stać na takie rozdawnictwo pieniedzy. Budżet tego by nie wytrzymał.
                    Jestem jednak przekonany, że współczesne, średnio zamożne państwo nie powinno
                    zostawiać swoich obywateli bez pomocy w biedzie. Mówią o tym SLD, UP, PiS, LPR,
                    a nawet PO. Tylko UPR uważa, że należy ten problem zostawić rodzinom,
                    organizacjom charytatywnym i pozarządowym.

                    Dyskusja toczy się o to, ile powinna wynosić pomoc dla biednych. Lepper mówi,
                    że 900 zł miesięcznie, choć pewnie zdaje sobie sprawę, że przy tym zadłużeniu
                    wewnetrznym i zagranicznym jest to niemożliwe. Nie słyszałem jego wypowiedzi,
                    więc nie wiem, czy dodaje, że to tylko jego marzenia, by dać ludziom po 900 zł.


                    Elity najbardziej są zdenerwowane tym, że Lepper wyzywa je od złodziei, mówi o
                    bandytach ekonomicznych.

                    Uważam, że Leszek Balcerowicz nie jest bandytą ekonomicznym. To liberał, który
                    wdrożył swoją koncepcję reform ekonomicznych. Ich efekty są gorsze niż sie
                    spodziewaliśmy. W 1989 r. obiecal nam, że już po 6 miesiącach będzie lepiej. A
                    nie jest, bo oprócz kosztów transformacji musieliśmy stawić czoła globalizacji.
                    A na globalnym rynku nie ma sentymentów. Szczegónie bolesne jest dla nas
                    spóźnione o kilka lat wejścia do Unii Europejskiej. To była wyrachowana robota
                    UE, by nas wykorzystać. Na początku lat 90. obnizyliśmy cła na unijne produkty
                    w nadziei, że szybko wejdziemy do wspólnoty w 1997-1998 r. Nasze firmy musiały
                    zderzyć się z mocną konkurencją. Rynek został zalany unijnym towarami.
                    Zostalimy perfidnie oszukani. Ale nie możemy się boczyć na UE, bo jesteśmy
                    słabi i potrzebujemy jej pomocy.

                    A co do złodziei? Wiele umów prywatyzacyjnych budzi moje wątpliwości. A o tym,
                    że korupcja w Polsce jest powszechna wiedzą chyba wszyscy. Lepper nie mówi tu
                    nic nowego.

                    Najgorszym wydarzeniem w zyciu Leppera, było pobicie zarządcy w Dębnicy
                    Kaszubskiej. Dostał za to 1,5 roku więzienia, odsiedział 3 miesiące.
                    To jest argument przeciw niemu. Ale ludzie mu to wybaczają. To było tak dawno
                    temu. A Lepper zmienił się.

                    Nazywanie Leppera "chamem", "wielkim chamem" czy "prostakiem", co teraz
                    powszechne jest w prasie, budzi moje zażenowanie.

                    W demokracji wiele można. Sam w ferworze kampanii wyborczej używałem
                    słów "łobuz" i "kłamca". Ale są pewne granice dyskusji.

                    • man72 Re: Samoobrona w Markach 17.03.04, 22:41
                      Panie Jerzy Krajewski
                      Z tego co Pan pisze wynika, iż uważa się Pan za człowieka wykształconego.
                      Wychwala Pan komunizm i Samoobronę z jej „przygłupawym” przewodniczącym.
                      Dlatego, jako tegoroczny maturzysta postanowiłem dać Panu małą powtórkę z
                      historii najnowszej.
                      Temat Lekcji: Czy Andrzej Lepper to Adolf Hitler?
                      1.Początki: Kariera Adolfa Hitlera zaczeła się, kiedy w Niemczech po I wojnie
                      światowej panował wielki kryzys. Szalała inflacja, panowało wielkie bezrobocie,
                      waluta niemiecka była w tym czasie „bezwartościowa”. Andrzej Lepper pojawił się
                      w Polsce na początku lat 90-tych. W Polsce była identyczna sytuacja jak w
                      Niemczech po pierwszej wojnie światowej. Ludzie „klepali” biedę, więc
                      taki „pasożyt” jak Lepper miał dogodny moment do rozpoczęcia swojej „kariery”.
                      2.Wizja państwa: Sztandarowymi hasłami Adolfa Hitlera były: ziemia niemiecka
                      tylko dla Niemców, produkty dla Niemców produkowane tylko przez niemieckie
                      zakłady, „niemiecki chleb tylko z niemieckiego zboża”, praca w Niemczech tylko
                      dla Niemców. Natomiast Andrzej głosi identyczne hasła zastępując tylko
                      słowo „Niemcy” na „Polska”.
                      3.Polityka zewnętrzna państwa: Adolf Hitler winę za wszystkie nieszczęścia
                      spadające na Niemców upatrywał w żydach. Natomiast Andrzej Lepper winą za
                      wszystkie nieszczęścia obarcza Balcerowicza i państwa stowarzyszone obecnie w
                      Unii Europejskie.

                      To są tylko nieliczne przykłady, ale dobrze obrazujące sposób myślenia Leppera.
                      Każdy logicznie myślący człowiek na postawione w temacie pytanie może
                      odpowiedzieć jednoznacznie.
                      Jeszcze chciałbym odnieść się do tak wychwalanego przez Pana komunizmu. Kiedyś,
                      jeden ze znanych polskich filozofów i politologów powiedział dla mnie jedno
                      bardzo ważne i jakże prawdziwe zdanie: „... w 1990 roku komunistów powinni
                      żywcem zakopywać 20 m. pod ziemią za te wszystkie krzywdy, jakie wyrządzili
                      narodowi polskiemu...”. Może nie zacytowałem dokładnie słów, ale starałem się
                      zachować sens zdania.
                    • slaw Re: Samoobrona - program wyborczy 18.03.04, 00:01
                      jerzykrajewski7 napisał:

                      Jaja sobie robisz ?

                      > 1. Akceptacja rynkowej gospodarki kapitalistycznej.
                      > Jestem za.

                      W wersji Leppera jest to gospodarka kapitalistyczna oparta na "idei solidaryzmu
                      społecznego" i na "zasadach sprawiedliwości społecznej" ze stanowczym odejściem
                      od zasad liberalizmu - czyli ni mniej ni więcej tylko każdemu według potrzeb i
                      od każdego według możliwości - ale czy ten ustrój na pewno nazywa się
                      kapitalizmem ?

                      > 4. Wprowadzenie zamiast VAT-u i CIT podatku obrotowego w wysokości 2,5%.
                      > Podatek obrotowy popiera PiS, PSL i czyba LPR. Dyskusyjna jest tylko jego
                      > wysokość. Może 1 % by wystarczył.

                      Zamiast ??? Lepper wyraźnie pisze, że podatek obrotowy ma być wprowadzony
                      DODATKOWO.

                      > 5. Lokowanie rezerw dewizowych w polskich bankach.
                      > Nie widzę przeszkód.
                      > 6. Uruchomienie rezerwy rewaluacyjnej.

                      Cytuję:
                      "Przeniesienie 60 % rezerwy rewaluacyjnej w postaci zysku NBP wpłaconego
                      dodatkowo do budżetu państwa w wysokości co najmniej 16,2 mld zł, którą Skarb
                      Państwa dokapitalizuje polskie banki[...]"

                      A o jakie konkretnie POLSKIE banki chodzi ? O włoski PeKaO SA ? Brytyjski BZ-
                      WBK ? Duński czy belgijski Bank Śląski ? Czy może niemiecko-austriacki BPH-
                      PBK ? Domyślam się, że każdy z nich chętnie przyjmie takie dokapitalizowanie...
                      Ja też bym wziął.

                      > Pod powyższymi punktami mógłbym podpisać się jako liberał.

                      Jako naiwny libreał. Bardzo naiwny.

                      > Problem są zasiłki dla bezrobotnych w wysokosci 900 zł. Kwoty 900 zł nie
                      > znalazłem w programie.

                      Wg programu zasiłki mają być na poziomie min. socjalnego tj. ok. 8,88tys. zł
                      rocznie.

                      > Dyskusja toczy się o to, ile powinna wynosić pomoc dla biednych. Lepper mówi,
                      > że 900 zł miesięcznie,

                      Wałęsa mówił o 100mln. Lepper jest cienias... ;)


                      A to gratis ode mnie:

                      "uruchomienie bardzo silnego mechanizmu efektywnościowego - "im więcej i
                      oszczędniej wytwarzam i sprzedają tym więcej zarabiam"[...] "

                      Lepper zrealizuje tak:

                      "czwarta grupa podatkowa w wysokości 50% dla dochodów osobistych powyżej 100
                      tyś. zł rocznie,"

                      A to ciekawostka jak w "polskich" bankach:

                      "Zmienione zostaną przepisy o zamówieniach publicznych w ten sposób, że jeżeli
                      inwestycje budowlane lub dostawy gotowych dóbr inwestycyjnych będą finansowane
                      ze środków publicznych, to wykonawcą odpowiednio (w całości lub w części
                      finansowanej z krajowych środków) musi być podmiot krajowy. "

                      Czyli np. niemiecka firma zarejestrowana w Polsce ? A może właściciel musi być
                      Polakiem ? A co jeśli miał bakę Rosjankę a dziadka Niemca ? Albo miał to
                      nieszczęście, że urodził się za granicą - np. w polskim wtedy Wilnie ?

                      To czcze gdybanie, ale po tym programie widać jak wiele jeszcze Lepperowi
                      brakuje w dziedzinie poszerzania horyzontów myślowych. Lepper nie dorasta do
                      pięt nawet _obecnemu_ sejmowi, który jakością legislacji wcale nie zachwyca...
                      • stary.pustelnik Re: Samoobrona - program wyborczy 18.03.04, 06:25
                        slaw napisał:
                        > W wersji Leppera jest to gospodarka kapitalistyczna oparta na "idei
                        > solidaryzmu społecznego" i na "zasadach sprawiedliwości społecznej" ze
                        > stanowczym odejściem od zasad liberalizmu - czyli ni mniej ni więcej tylko
                        > każdemu według potrzeb i od każdego według możliwości - ale czy ten ustrój na
                        > pewno nazywa się kapitalizmem ?


                        Dorzucę i ja swoje trzy grosze, trochę z innego punktu widzenia. Lepper, jak
                        każda partia obiecuje szczęśliwość powszechną. Ale to co chce on zbudować,
                        to "ulepszona" wersja socjalizmu. Czyli znane już "socjalizm - tak, wypaczenia -
                        nie". Ale socjalizmu nie da się budować bez dyktatury "proletariatu". Piszę
                        proletariat w cudzysłowiu, ponieważ w socjaliźmie kto inny sprawuje rzeczywistą
                        dyktaturę. Taka jego uroda.
                        Przykłady znanych socjalistów: Lenin, Hitler, Stalin, Pol-Pot, Castro
                      • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona - program wyborczy 18.03.04, 14:32
                        W kapitalistycznych Niemczech dominuje idea solidaryzmu społecznego.


                        Podatek obrotowy ma być zamiast CIT dla osób prawnych. VAT chyba ma zostać.


                        Banki będące własnością polskich podmiotów: PKO BP, Bank Gospodarki
                        Żywnościowej, Bank Gospodarstwa Krajowego, banki spółdzielecze.


                        Krajowe podmioty, mające preferencje przy zamówieniach publicznych, mozna
                        zdefinować. Zapisy o preferncjach (20 % preferencji dla podmiotów polskich) już
                        obowiązują.

                        Podatek PIT w wysokosći 50% dla osób najwiecej zarabiajacych to nie tragedia,
                        jeżeli osoby, które prowadzące działalność gospodarczą, tak jak w tym roku,
                        mogą wybrać ryczałt w wysokosći 19%. Kogo bowiem wtedy uderzy stawka 50%?
                        Niewielką liczbe osoby pracujących na etatach na wysokich stanowiskach, które
                        nie tworza nowych miejsc pracy z dodatkowych dochodów.

                        Ja wolałbym, oczywiście, by podatki były jak najmniejsze.

                        Do tej pory wszystkie ekipy rządowe myślały tylko, jak wyrwac od ludzi jak
                        najwięcej podatków. I to mógłby im wybaczyć. Natomiast nie moge im wybaczyć,
                        wprowadzania nowych podatków bez vacatio legis, tworzenia zawiłych przepisów i
                        pomiatania podatnikami.
                        • rafal.redel Re: Samoobrona - program wyborczy 18.03.04, 15:13
                          jerzykrajewski7 napisał:
                          > W kapitalistycznych Niemczech dominuje idea solidaryzmu społecznego. (...)

                          RR: Oczywiście, bo Niemcy ani chyba żaden inny kraj na świecie nie jest w 100%
                          liberalną gospodarką bez udziału państwa. I nikt (prócz UPR-u, który uważa, że
                          państwo powinno się ograniczyć do armii, policji i sądów - co osobiście uważam
                          za taką samą utopię jak komunizm) wcale nie chce takiej tworzyć.
                          Naprawdę sądzi Pan, że program Samoobrony ma coś wspólnego z rozwiązaniami
                          niemieckimi?


                          jerzykrajewski7 napisał:
                          > Podatek obrotowy ma być zamiast CIT dla osób prawnych. VAT chyba ma zostać.
                          (...)

                          RR: No to zna Pan jakiś jeszcze inny program, niż ten zamieszczony na stronach
                          Samoobrony, bo tam stoi wyraźnie, że CIT ma być tylko obniżony.

                          jerzykrajewski7 napisał:
                          > Banki będące własnością polskich podmiotów: PKO BP, Bank Gospodarki
                          > Żywnościowej, Bank Gospodarstwa Krajowego, banki spółdzielecze. (...)

                          RR: Wg Samoobrony mają powstać jakieś nowe nierynkowe twory - narodowe banki
                          inwestycyjne. Fajnie im będzie, tyle nowych posad do dzielenia, uczyć się za
                          dużo nie muszą, zrobią kurs na członka rady nadzorczej i już mogą zasiadać.

                          jerzykrajewski7 napisał:
                          > Podatek PIT w wysokosći 50% dla osób najwiecej zarabiajacych to nie tragedia,
                          > jeżeli osoby, które prowadzące działalność gospodarczą, tak jak w tym roku,
                          > mogą wybrać ryczałt w wysokosći 19%. Kogo bowiem wtedy uderzy stawka 50%?
                          > Niewielką liczbe osoby pracujących na etatach na wysokich stanowiskach, które
                          > nie tworza nowych miejsc pracy z dodatkowych dochodów.
                          > Ja wolałbym, oczywiście, by podatki były jak najmniejsze.

                          RR: No proszę, były członek UPR-u za wyższymi podatkami dla specjalistów.
                          Ciekawe, czy byłby Pan za tą stawką gdyby odebrano dziennikarzom możliwość
                          odliczania kosztów uzyskania przychodu w wysokości 50% a dziennikarzom-rolnikom
                          możliwość korzystania z dotacji dla KRUS-u.

                          jerzykrajewski7 napisał:
                          > Do tej pory wszystkie ekipy rządowe myślały tylko, jak wyrwac od ludzi jak
                          > najwięcej podatków. I to mógłby im wybaczyć. Natomiast nie moge im wybaczyć,
                          > wprowadzania nowych podatków bez vacatio legis, tworzenia zawiłych przepisów
                          > i pomiatania podatnikami.

                          RR: Oczywiście, że tak. Natomiast Samoobrona nie będzie wyrywać podatków,
                          tworzyć złego prawa i pomiatać nami.
                    • rafal.redel Różnice kursowe - do pana Krajewskiego 18.03.04, 09:54
                      jerzykrajewski7 napisał:
                      > Nie znam sprawy szczegółowo, ale to nie są zupełnie wirtualne pieniądze,
                      > tylko zyski wynikające z różnic kursowych. (...)
                      Ale są to zyski NIEZREALIZOWANE wynikające jedynie z wyceny zasobów walutowych
                      po aktualnym kursie. Mówiąc na przykładzie może Panu bliższym (bo pisał Pan, że
                      gra na giełdzie) - jeśli kurs posiadanych przez Pana akcji wzrośnie znacznie,
                      ale nie sprzeda Pan tych akcji, to czy są to pieniądze (używając Pańskiego
                      określenia) 'wirtualne' czy nie? Czy też dopiero powie Pan, że zarobił Pan
                      pieniądze, gdy sprzeda Pan akcje?

                      > Akurat redagowałem artykuł na ten temat do "Finansisty" więc wiem, że
                      > niektóre firmy potrafia zyski z różnic kursowych wypłacać w formie dywidendy,
                      > czyli realnych pieniedzy. (...)
                      Czy jest Pan pewien, że chodzi o różnice kursowe NIEZREALIZOWANE (wynikające z
                      wyceny zobowiązań, należności czy środków pieniężnych po aktualnym kursie) czy
                      może o różnice ZREALIZOWANE (które powstają, gdy sprzedamy walutę, spłacimy
                      zobowiązanie lub uzyskamy należność). Jeśli o niezrealizowane to bardzo proszę
                      o konkretny przykład.
                      • jerzykrajewski7 Re: Różnice kursowe - do pana Krajewskiego 18.03.04, 12:59
                        Drogi Panie Rafale!

                        Ma Pan rację, że zyski z różnic kursowych mogą być papierowe, ale w niektórych
                        sytuacjach mozna je realizowac. Tak jak z akcjami - sprzedam je po wyższym
                        kursie i realizuję zysk.

                        Poniżej zredagowany artykuł przed korektą.

                        Pozdrawiam

                        Jerzy Krajewski

                        Podział wirtualnych zysków

                        Przywrócenie w systemie rachunkowości kategorii przychodów przyszłych okresów
                        usprawniłoby w istotny sposób system ewidencji księgowej, a przede wszystkim
                        zwiększyłoby wiarygodność wyniku finansowego.
                        Adam Zych
                        Jedną z podstawowych funkcji walnego zgromadzenia spółki prawa handlowego jest
                        dokonanie podziału osiągniętego przez dana jednostkę zysku netto. Na tym tle
                        dochodzi często do poważnych kontrowersji a nawet konfliktów pomiędzy
                        poszczególnymi grupami udziałowców (akcjonariuszy), z których część preferuje
                        maksymalizację bieżącej konsumpcji zysku w postaci dywidend, podczas gdy inni,
                        myślący bardziej długofalowo – opowiadają się za przeznaczeniem możliwie
                        największej części zysku netto na cele rozwojowe (kapitał zapasowy lub
                        rezerwowy). Te spory i kontrowersje mają na ogół bardzo twórczy charakter i w
                        większości przypadków prowadzą do wypracowania bardzo konstruktywnych
                        rozwiązań. Nad kwestią tą można by więc przejść do porządku dziennego,
                        traktując ją jako normalny element funkcjonowania spółki, gdyby nie to, że
                        będący przedmiotem podziału zysk netto nie jest w wystarczającym stopniu oparty
                        na istniejących w spółce realiach ekonomiczno – finansowych. I nie chodzi mi tu
                        bynajmniej o popełnione w trakcie sporządzania sprawozdania finansowego błędy i
                        uchybienia, których efektem jest zniekształcenie wyniku finansowego. Takie
                        błędy zawsze są możliwe i to nawet w przypadku stosunkowo wnikliwej weryfikacji
                        sprawozdania finansowego przez biegłego rewidenta. Może się więc na przykład
                        zdarzyć, że firma nie zaktualizuje określonej wierzytelności, mimo że
                        prawdopodobieństwo jej nieściągalności jest bardzo wysokie, co z oczywistych
                        względów zniekształca wynik finansowy jednostki. Ale nie o tego typu przypadki
                        mi tutaj chodzi. Przedmiotem niniejszych rozważań są natomiast zniekształcenia
                        wyniku finansowego powstające nie w efekcie błędów czy pomyłek, lecz na
                        skutek ...przestrzegania obowiązujących zasad rachunkowości. A takie przypadki
                        w naszej gospodarce nie maja niestety odosobnionego charakteru.

                        Przychód z różnić kursowych

                        Mam świadomość, że powyższe stwierdzenie może wydać się dość szokujące, więc
                        dla zilustrowania problemu chciałbym na początku posłużyć się konkretnym
                        przykładem. Jedna ze znanych mi spółek zaciągnęła w 2000 r. kredyt dewizowy w
                        kwocie 1 mln euro, który – zgodnie z obowiązującymi zasadami - został
                        natychmiast przekazany na konto spółki w walucie polskiej. W chwili
                        podpisywania umowy kredytowej kurs euro wynosił 4,27 i w związku z tym bank
                        przeksięgował na konto podstawowe spółki kwotę 4 270 000 zł (dla uproszczenia
                        pomijam tutaj prowizje i inne opłaty pobierane przez bank w momencie
                        uruchomienia kredytu). Na koniec następnego roku obrotowego, w związku z
                        bardzo silna wówczas złotówką kurs euro obniżył się do poziomu 3,57 zł i w
                        związku z tym w spółce wystąpiły tzw. dodatnie różnice kursowe w kwocie 700 000
                        zł. Zgodnie z obowiązującymi zasadami rachunkowości różnice te stanowią element
                        składowy przychodów finansowych, co oznacza, że wpływają one na poziom wyniku
                        finansowego. Podkreślić przy tym należy, że przychody te nie są opodatkowane
                        podatkiem dochodowym od osób prawnych i w związku z tym spółka utworzyła na
                        równowartość tych przychodów tzw. rezerwę na odroczony podatek dochodowy
                        (obowiązująca wówczas stawka podatku 32 od kwoty 700 000 = 224 000).
                        Ostatecznie spółka wykazała w księgach rachunkowych zysk netto z tytułu różnic
                        kursowych w kwocie 476 000 zł i zysk ten został podzielony na najbliższym
                        walnym zgromadzeniu.

                        Nieprawidłowość zgodna z prawem

                        Moim zdaniem mamy tu do czynienia z poważną nieprawidłowością. W tym konkretnym
                        przypadku 70 proc. ogólnej kwoty zysku netto, którego część jest efektem wyżej
                        przedstawionych różnic kursowych, przeznaczono na dywidendy dla akcjonariuszy,
                        Oznacza to, że wypłacony został zysk, który – w tej właśnie części – de facto
                        nie istniał. I nie jest to bynajmniej sytuacja całkowicie odosobniona. Jeszcze
                        nie tak dawno temu kurs USD kształtował się na poziomie powyżej 4,20 i jak
                        sądzę wiele firm zaciągnęło przy tym kursie kredyty dewizowe. Obecnie – jak
                        wiadomo – kurs dolara jest znacznie niższy i w związku z tym w jednostkach tych
                        pojawia się z tego tytułu dodatkowe zyski, które de facto są wirtualne aż do
                        momentu rzeczywistej spłaty kredytu.
                        Przyczyny tej istotnej nieprawidłowości wydają się dość jasne i oczywiste.
                        Tkwią one mianowicie w tym, że przy wyliczaniu zysku bilansowego w identyczny
                        sposób traktowane są przychody z tytułu prowadzonej przez spółkę działalności
                        podstawowej (np. z tytułu sprzedaży produktów) jak również przychody o dość
                        wątpliwym charakterze, jak to ma na przykład miejsce w przypadku analizowanych
                        tu różnic kursowych. O ile bowiem przychody z tytułu sprzedaży produktów są w
                        pełni realne, to przychody z tytułu różnic kursowych maja ze swej istoty
                        zupełnie odmienny charakter i jako takie nie powinny rzutować w sposób
                        bezpośredni na poziom wyniku finansowego, co obecnie ma właśnie miejsce.

                        Porzucone, proste rozwiązanie

                        W tym kontekście chciałbym zwrócić uwagę na dość istotne, moim zdaniem,
                        słabości ustawy o rachunkowości. Otóż już przed kilkudziesięciu laty nauka
                        rachunkowości rozwiązała analizowany tu problem w ten sposób, że przychody
                        wątpliwe, nie mające realnego pokrycia w środkach finansowych, czy też nie
                        dotyczące danego okresu rozliczeniowego, traktowane były jako tzw. przychody
                        przyszłych okresów. W definicje tą idealnie wręcz wpasowywały się analizowane
                        tu dodatnie różnice kursowe. Z nieznanych mi powodów (jestem praktykiem, nie
                        teoretykiem) widoczny jest jednak u nas proces swoistego odwracania się od tej
                        bardzo ważnej kategorii księgowej. Już pierwotna wersja ustawy o rachunkowości
                        ograniczyła znacznie zakres pojęciowy dochodów przyszłych okresów (art. 41),
                        natomiast ostatnia nowelizacja ustawy, która weszła w życie z dniem 1 stycznia
                        2002 r. całkowicie wyeliminowała to pojęcie (również art. 41, tyle że po
                        nowelizacji).
                        W to miejsce wprowadzono natomiast bardzo trudną do ewidencyjnego ujęcia a
                        przede wszystkim rodzącą poważne wątpliwości natury merytorycznej kategorię
                        tzw. przejściowych różnic pomiędzy wynikiem bilansowym oraz podatkowym (art.
                        37), która ma m. in. zastosowanie do analizowanej tu kwestii. W oparciu o
                        wieloletnie doświadczenia praktyczne mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że
                        takie postawienie sprawy jest poważnym błędem o charakterze merytorycznym.
                        Wynika to przede wszystkim z ogromnej rangi wskaźnika zysku jako podstawy do
                        oceny sytuacji ekonomiczno – finansowej danej jednostki, który w związku z tym
                        nie powinien podlegać jakimkolwiek elementom o charakterze przejściowym. A z
                        taka właśnie sytuacja mamy do czynienia w przypadku „przejściowych różnic”. Nie
                        będzie więc przesadą stwierdzenie, że tak skonstruowane przepisy ustawy o
                        rachunkowości obniżyły niemal automatycznie rangę wskaźnika zysku.

                        Fałszywe sygnały

                        I nie chodzi tu wyłącznie o kwestię podziału zysku netto, ale również – a być
                        może przede wszystkim – o wynikające stąd reperkusje dla bezpieczeństwa obrotu
                        gospodarczego. Bo skoro jednostka gospodarcza zawyży w sposób nieuzasadniony –
                        chociaż zgodny z prawem – poziom zysku, to z oczywistych względów jest to
                        fałszywy sygnał dla szeroko rozumianego otoczenia danej firmy – banków,
                        kontrahentów, potencjalnych inwestorów. Ten aspekt zagadnienia przemawia więc
                        również przeciwko bezpośredniemu oddziaływaniu „różnic przejściowych” n
                        • rafal.redel Re: Różnice kursowe - do pana Krajewskiego 18.03.04, 14:59
                          jerzykrajewski7 napisał:
                          > Ma Pan rację, że zyski z różnic kursowych mogą być papierowe, ale w
                          > niektórych sytuacjach mozna je realizowac. Tak jak z akcjami - sprzedam je po
                          > wyższym kursie i realizuję zysk. (...)

                          RR: No właśnie, toteż - na mój mały rozumek - NBP nie powinien emitować
                          pieniądza pod utworzoną rezerwę księgową na niezrealizowane różnice kursowe -
                          no chyba, że wyprzeda swoje rezerwy dewizowe (tak jak Pan akcje) ale tego chyba
                          nie chcemy.

                          jerzykrajewski7 napisał:
                          > Poniżej zredagowany artykuł przed korektą. (...)
                          > "Moim zdaniem mamy tu do czynienia z poważną nieprawidłowością. W tym
                          > konkretnym przypadku 70 proc. ogólnej kwoty zysku netto, którego część jest
                          > efektem wyżej przedstawionych różnic kursowych, przeznaczono na dywidendy dla
                          > akcjonariuszy, Oznacza to, że wypłacony został zysk, który – w tej właśnie
                          > części – de facto nie istniał. (...)

                          RR: No więc właśnie, zgadzam się z autorem cytowanego przez Pana tekstu - mi
                          też wygląda to na NIEPRAWIDŁOWE podejście. Przecież wynik finansowy (zysk lub
                          strata) jest kategorią ekonomiczną/księgową ale oczywiście nie jest równoważny
                          wpływowi gotówki do przedsiębiorstwa. Dzielenie zysków z różnic kursowych od
                          niespłaconego jeszcze kredytu (tak jak w cytowanym przez Pana przypadku) jest
                          tożsame z dzieleniem skóry na nieupolowanym niedźwiedziu. Przecież w momencie
                          spłaty kredytu kurs może już nie być taki korzystny - i co wtedy z płynnością
                          firmy, skoro de facto rozdali już to, czego wcale nie mieli? (musieli na to
                          wypłacić jakąś gotówkę a jej źródłem nie był wcale zysk z tego kredytu - albo
                          firma zaciągnęła kolejny kredyt albo zużyła jakieś inne zasoby).

                          Dlatego nadal nie przekonał mnie Pan, że niezrezrealizowane różnice kursowe
                          stanową jakiś realny zasób.


                          • jerzykrajewski7 Re: Różnice kursowe - do pana Krajewskiego 25.03.04, 16:30
                            Drogi Panie Rafale!

                            Poniżej kolejne argumenty, że rezerwa rewaluacyjna nie jest zupełnie wirtualna,
                            a jej cześć (2/3) można wykorzystać na finansowanie różnych przedsięwzięć.
                            Pozdrawiam

                            Jerzy Krajewski



                            Szanowny Pan
                            Red. Maciej Łukasiewicz

                            Szanowny Panie,

                            W związku z artykułem autorstwa Pana redaktora Michała Zielińskiego
                            pt. "Ostatni gasi światło", zamieszczonym w wydaniu Rzeczpospolitej z dn. 16
                            marca 2004 r. w załączeniu przesyłam artykuł - polemikę zwracający uwagę na
                            brak profesjonalnych podstaw w przeprowadzonej krytyce.

                            Z uwagi na rangę problemu zwracam się z prośbą o opublikowanie tekstu polemiki
                            w miarę szybkim czasie.

                            Łączę wyrazy szacunku
                            dr Zygmunt Królak

                            Autor jest wykładowcą Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w
                            Warszawie.

                            ZAPALIĆ ŚWIATŁO DYNAMICZNEGO ROZWOJU

                            Michał Zieliński w swej krytyce programu gospodarczego Samoobrony RP ("Ostatni
                            gasi światło", Rz. 16 marca 2004) nie sięgając do podstaw, na pierwsze miejsce
                            wysuwa politykę monetarną. To istotnie szczególnie ważna dziedzina, w której
                            jak słusznie podkreśla M. Zieliński "Samoobrona podkłada wielkie nadzieje".
                            Punktem wyjścia do tej nadziei jest niezwykle ostra krytyka dotychczasowej
                            polityki monetarnej prowadzonej w Polsce, w wypowiedziach i stanowiskach wielu
                            ekonomistów zarówno krajowych jak i zagranicznych. Przedstawiam tylko kilka
                            stanowisk wybitnych profesjonalistów, ignorowanych przez NBP i Radę Polityki
                            Pieniężnej ubiegłej kadencji. Podstawowe zarzuty do polskich władz monetarnych
                            to:


                            prof. A. Wojtyna - arbitralność i dorabianie ideologii,

                            prof. J. Czekaj - pseudonaukowe zadufanie i wszechwiedzący tupet prowadzący do
                            powiększenia deficytu budżetowego,

                            prof. St. Gomułka - błędna i nadrestrykcyjna polityka monetarno-kursowa,

                            prof. W. Orłowski - ewidentne błędny w polityce monetarnej,

                            prof. K. Lutkowski - lękliwa polityka obniżania stóp procentowych, pobudzające
                            agresywne działanie kapitału spekulacyjnego,

                            prof. A. Sopoćko - działanie zagrażające rozwojowi gospodarczemu Polski,

                            prof. J. Macieja - sprzyjanie napływowi kapitału spekulacyjnego i sprzedaż
                            bezpośrednich inwestycji zagranicznych,

                            prof. St. Nieckarz - doprowadzenie w okresie ostatnich 5-ciu lat do zwiększenia
                            deficytu budżetowego o około 29 mld zł,

                            prof. G Kołodko - drastyczne hamowanie rozwoju przedsiębiorczości i obciążanie
                            budżetu wysokimi kosztami długu publicznego,

                            prof. M. Belka - aberacyjna polityka pieniężna granicząca z obłędem.
                            Negatywne opinie polskich ekonomistów o polityce pieniężnej prowadzonej przez
                            NBP znajdują potwierdzenie w stanowiskach wielu zagranicznych ekonomistów.
                            Ekonomista francuski Jarome Sgard mówi o klęsce polityki pieniężnej NBP.
                            Wskazując na najwyższy poziom bezrobocia w Polsce i najwyższe oficjalne stopy
                            procentowe pisze: "Ta klęska polityki ekonomicznej, a w szczególności banku
                            centralnego jest smutna". potwierdza to MFW, gdy w swoim raporcie z kwietnia
                            2003 pisze, że w roku 2002 wśród 12 krajów rozszerzających UE (włączając w to
                            Bułgarię i Rumunię), Polska wskazała najniższe tempo wzrostu, najwyższe
                            bezrobocie przy najwyższych stopach procentowych i najniższych poziomie
                            inflacji na koniec 2002 roku.

                            Trzeba wskazać, że trzech z wymienionych wyżej profesorów ekonomii wchodzi
                            obecnie w skład nowej RPP.

                            Uogólniając przedstawione wyżej opinie należy dojść do wniosku, że polskie
                            władze monetarne uzależniając się od teoretycznych założeń polityki celu
                            inflacyjnego i myląc niezależność z nieomylnością - na co zwraca jej uwagę
                            prof. St. Gomułka - zignorowały zawarty w ustawie o Narodowym Banku Polskim
                            obowiązek realizacji celu jednoczesnego wspierania gospodarki.

                            Polskie władze monetarne stały się zakładnikiem zachowań kapitału
                            krótkoterminowego z natury o charakterze spekulacyjnym, który zainteresowany
                            wysokimi stopami procentowymi udzielał im wsparcia medialnego. Polskie media
                            zmajoryzowane przez wypowiedzi analityków reprezentujących krótkoterminowy, z
                            natury spekulacyjnej kapitał finansowy, ograniczają wypowiedzi ekonomistów
                            akademickich w dziedzinie polityki pieniężnej.

                            W odbiorze społecznym zaistniały efekty prawa przemilczania. "Potężna jest
                            prawda ale potężniejsze jest przemilczanie prawdy" - twierdzi A. Huxley,
                            Cyprian Norwid pisze: "milczenie, a więc przemilczanie jest częścią mowy", a
                            nasz wielki logik Tadeusz Kotarbiński mówi wprost: "Milczą, więc kłamią."

                            Przed powstaniem takiej sytuacji do jakiej doprowadziła w Polsce
                            nadrestrykcyjna polityka pieniężna RPP narzuciwszy w istocie nadrzędność celu
                            inflacyjnego całej gospodarce, ostrzegał już trzy lata temu wybitny ekspert,
                            guru finansów rynku londyńskiego, S.Brittan. Argumentował: "Jednostronne
                            stosowanie celu inflacyjnego, z wyłączeniem wszystkich innych względów,
                            doprowadza do wyjątkowych absurdów". W Stanach Zjednoczonych prezes Fed
                            (odpowiednik banku centralnego) A. Greenspan, któremu prezydent G.Bush,
                            podziękował za uratowanie w roku 2001 gospodarki amerykańskiej od recesji
                            poprzez szybkie 11-krotne obniżanie stopy procentowej do najniższego od ponad
                            40 lat poziomu, dotąd mimo iż tempo wzrostu gospodarki amerykańskiej osiąga
                            rekordowy poziom, nie podwyższa stopy procentowej. Oficjalna amerykańska stopa
                            procentowa wynosi obecnie 1% i jest ponad 4-krotnie niższa aniżeli polska.

                            Na groźne konsekwencje zarówno w procesach gospodarczych jak i demokratycznych,
                            w istocie technokratycznej, jak to określa polityki pieniężnej, wskazuje
                            laureat Nobla z dziedziny ekonomii J. Stiglitz - były wiceprezes Banku
                            Światowego. Natomiast prof. J. Sachs mówi wprost o niszczącej dla gospodarki
                            polskiej nadrestrykcyjnej polityce pieniężnej.

                            Prowadzona dotychczas polityka pieniężna, nie realizując ustawowo nakazanego
                            celu wspierania gospodarki a jak wynika z przedstawionych wyżej wypowiedzi
                            ekonomistów faworyzując kapitał krótkoterminowy i doprowadzając do zwiększania
                            deficytu budżetowego, równocześnie powodowała zamrażanie środków w nadmiernie
                            wysokich rezerwach dewizowych i rewaluacyjnych.

                            W roku 2002 stan rezerw walutowych Polski stanowił równowartość 8-9
                            miesięcznych wydatków na import. W warunkach optymalnych określa się, że
                            średnio poziom rezerw w wysokości odpowiadającej 5-ciu miesięcznym wydatkom
                            importowym jest wystarczający. Niektóre państwa prowadząc bardzo wyważoną
                            politykę w tym zakresie jak np. Szwecja, starają się nie zamrażać w rezerwach
                            większych kwot ponad 3 miesięczną wielkość wydatków importowych. Wyższy aniżeli
                            przeciętny poziom aktywów rezerwowych Polski wyrażony w dewizach wynika przede
                            wszystkim z nadrestrykcyjnej polityki pieniężnej prowadzonej dotychczas przez
                            polskie władze monetarne.

                            Niezależnie od rezerwy dewizowej Państwa, którą dysponuje NBP, decyzją Rady
                            Polityki Pieniężnej z roku 1999, na pokrycie ryzyka zmian kursu złotego,
                            została utworzona rezerwa rewaluacyjna.

                            Rezerwa rewaluacyjna stanowi zabezpieczenie NBP przed skutkami wahań kursów
                            walut obcych i służy pokryciu ryzyka zmian kursu złotego do tych walut. Stanowi
                            też ochronę w przypadku wystąpienia strat z innych powodów^ Rezerwa
                            rewaluacyjna tworzona w drodze zapisów księgowych w NBP stanowi dodatkowe
                            zabezpieczenie swobody działalności banku centralnego. Szereg ekonomistów i
                            analityków wyraża pogląd, że obecny poziom rezerwy rewaluacyjnej jest
                            zdecydowanie zbyt wysoki i nie ma do takiego stanu uzasadnienia merytorycznego.

                            Zgodne opinie profesjonalistów z dziedziny finansów publicznych, organizacji
                            międzynarodowych jak i czynników rządowych podkreślają, że utrzymywanie rezerwy
                            rewaluacyjnej na poziomie ponad 27 mld złotych jest przesadną przezornością. W
                            szczególności należałoby wskazać na następujące opinie:


                            Prof. W. Małecki podkreśla, że jest grubą przesadą utrzymywanie tak wysokiej
                            rezerwy. W szerokim profesjonalnie udokumentowanym wywodzie dochodzi d
                            • rafal.redel Re: Różnice kursowe - do pana Krajewskiego 25.03.04, 18:21
                              Nie wkleił się Panu cały artykuł (urywa się w kluczowym miejscu) toteż odniosę
                              się do tego, co widzę:

                              jerzykrajewski7 napisał (cytując niejakiego dr. Królaka):
                              (...)
                              > Niezależnie od rezerwy dewizowej Państwa, którą dysponuje NBP, decyzją Rady
                              > Polityki Pieniężnej z roku 1999, na pokrycie ryzyka zmian kursu złotego,
                              > została utworzona rezerwa rewaluacyjna.
                              To się zapewne zgadza - w końcu jest to organ odpowiadający za rzetelne
                              wykazanie bilansu i rachunku wyników naszego banku centralnego.

                              > Rezerwa rewaluacyjna stanowi zabezpieczenie NBP przed skutkami wahań kursów
                              > walut obcych i służy pokryciu ryzyka zmian kursu złotego do tych walut.
                              > Stanowi też ochronę w przypadku wystąpienia strat z innych powodów. Rezerwa
                              > rewaluacyjna tworzona w drodze zapisów księgowych w NBP stanowi dodatkowe
                              > zabezpieczenie swobody działalności banku centralnego.

                              Tu czegoś nie rozumiem. Albo rzeczy, których mnie kiedyś uczyli są o kant
                              potłuc, albo dr Królak pisze o czymś innym. "Rezerwa tworzona w drodze zapisów
                              księgowych" nie stanowi chyba żadnego zabezpieczenia - jest raczej
                              odzwierciedleniem w bilansie i rachunku wyników zmiany wartości posiadanych
                              aktywów i pasywów. Łączenie pojęć "rezerwa walutowa" i "rezerwa rewaluacyjna"
                              tylko dlatego, że oba mają w nazwie słowo "rezerwa" wydaje mi się nadużyciem.
                              Ta druga nie jest żadnym według mnie żadnym - jak pisze dr
                              Królak "zabezpieczeniem", "ochroną w przypadku w przypadku wystąpienia strat z
                              innych powodów". Ale - jak nadmieniłem - może się mylę, może to mnie uczono
                              głupot. Poszperam w literaturze i się odezwę - a przy okazji może Pan wkleić
                              brakujący kawałek tego tekstu.

                      • rafal.redel Różnice kursowe - pół roku później 01.12.04, 09:39
                        jerzykrajewski7 napisał:
                        > Nie znam sprawy szczegółowo, ale to nie są zupełnie wirtualne pieniądze,
                        > tylko zyski wynikające z różnic kursowych. (...)

                        Minęło ponad pół roku. Dolar jest po 3,20 więc dzisiejsza wycena rezerw
                        walutowych nie prowadzi już do powstania tak dużej "rezerwy rewaluacyjnej".
                        Gdyby Samoobrona do spółki z magikami z SLD przeforsowała emisję pustego
                        pieniądza pod rezerwę, która właśnie drastycznie topnieje, skończyło by się to
                        pewnie tylko silniejszym wzrostem cen.
                        • jerzykrajewski7 Re: Różnice kursowe - pół roku później 01.12.04, 23:38
                          Drogi Panie Rafale!

                          Kursami walut można manipulować. Jeszcze kilka podwyżek stóp procentowych w
                          Polsce, a złoty stanie się tak atrakcyjną walutą, że dolary będą po 2 zł, a
                          euro po 2,6.

                          Rada Politytki Pieniężnej zgasi w ten sposób inflację, ale również i wzrost
                          gospodarczy. W efekcie wzrośnie bezrobocie. A wszystko po to, byśmy mogli jak
                          najszybciej wprowadzić w Polsce euro i pozbawić się suwerennej polityki
                          pieniężnej.

                          Część polityków uważa bowiem, że lepiej być niemal niemieckim landem niż
                          ryzkować w miarę suwerenny byt, którym mogą sterować Samoobrona i LPR.

                          Co Pan by wybrał?


                          Ja nadal mam ponad 90% oszczędności w akcjach na warszawskiej giełdzie i chyba
                          wybrałbym drogę w strone Eurolandu, choć wolałbym wolniejsze tempo.

                          Akurat dziś zadzwonił do mnie nowy pełnomocnik Samoobrony na powiat wołomiński.
                          Spotkam się z nim z ciekawości, by go poznać, ale powiem mu, że działalność w
                          Samoobronie mnie nie interesuje.

                          Pozdrawiam


                          Jerzy Krajewski
                          • rafal.redel Re: Różnice kursowe - pół roku później 02.12.04, 09:20
                            jerzykrajewski7 napisał:
                            > Kursami walut można manipulować. Jeszcze kilka podwyżek stóp procentowych w
                            > Polsce, a złoty stanie się tak atrakcyjną walutą, że dolary będą po 2 zł, a
                            > euro po 2,6.

                            Owszem można, ale nie powie Pan chyba, że tak tani dolar w stosunku do euro to
                            również zasługa Balcerowicza ;-)
                            A to przecież to głównie dolar jest ekstremalnie tani i o tym była moja
                            wypowiedź dotycząca rezerw z przeszacowania walut - tymczasem Pan jak zwykle
                            umiejętnie zmienił temat.

                            jerzykrajewski7 napisał:
                            > Rada Politytki Pieniężnej zgasi w ten sposób inflację, ale również i wzrost
                            > gospodarczy. W efekcie wzrośnie bezrobocie. A wszystko po to, byśmy mogli jak
                            > najszybciej wprowadzić w Polsce euro i pozbawić się suwerennej polityki
                            > pieniężnej.
                            Otóż inflacja nie jest jedynym "kryterium konwergencji" - tak to się chyba
                            nazywa. O ile się nie mylę, to innym jest poziom długoterminowych stóp
                            procentowych - nie może być wyższy niż ileś tam w stosunku do krajów UE o
                            najniższej inflacji. Tak więc nie sądzę, by RPP podnosiła stopy ponad rozsądny
                            poziom.

                            > Część polityków uważa bowiem, że lepiej być niemal niemieckim landem niż
                            > ryzkować w miarę suwerenny byt, którym mogą sterować Samoobrona i LPR.
                            >
                            > Co Pan by wybrał?

                            Wciąż wybieram suwerenny byt, nawet z Samoobroną (choć jej szanse wydają się
                            maleć i rośnie też podobno wśród naszych rodaków poparcie dla UE). Zresztą
                            myślę, ze te 15 lat mimo wszystko pokazało, że jakoś tam potrafimy rządzić się
                            we własnym kraju. A trochę przestrzegania wspólnych reguł UE (w sporej części
                            rozsądnych) to moim zdaniem nie jest utrata suwerenności.

                            Zresztą z Pana wypowiedzi znów przebija przekonanie, z którym się nie zgadzam,
                            że rozwój bierze się "z pieniędzy". Nie mam już siły z tym polemizować, ale
                            przekonanie, że wystarczy drukować więcej pieniędzy albo obniżyć stopy do
                            minimum by zlikwidować bezrobocie to dla mnie absurd kompletny. Nawet jeśli
                            Keynes i inni budowali modele mające to potwierdzić, to okazywały się one
                            działać tylko krótkookresowo, nie zapewniając rozwoju długofalowego. Co więcej,
                            mogą mieć sens tylko w krajach o bezrobociu wynikającym ze spadku koniunktury
                            (mogą wtedy dawać krótkookresowy impuls wzrostu) a nie bezrobociu
                            strukturalnym jak u nas. Przecież nie zaczniemy z dnia na dzień produkować
                            mercedesów nawet, gdy drukować Pan zacznie dowolną ilość pieniądza - potencjał
                            gospodarki buduje się latami.
                            Ale nie sądzę, by nasza polemika doprowadziła do przekonania kogokolwiek, skoro
                            nawet na proste zwrócenie po pół roku uwagi na ewidentną bezsensowność
                            traktowania rezerw z przeszacowania jako realnego pieniądza (nawet Samoobronie
                            już chyba znudziło się powtarzanie tej tezy, tak przed pół rokiem modnej)
                            odpowiedział Pan zmianą tematu.
                            • jerzykrajewski7 Re: Różnice kursowe - pół roku później 02.12.04, 16:28
                              Drogi Panie Rafale!

                              Przyznaję. Ma Pan sporo racji, twierdząc, że rezerwa rewaluacyjna to nie jest
                              rzeczywisty kapitał. To tylko potencjalne zyski, które są trudne do realizacji.

                              Dla polskiej gospodarki niebezpieczne jest zarówno euro po 6 zł, jak i po 2,5
                              zł. Najlepszy jest rozwój zrównoważony.

                              A obecne umocnienie złotego martwi wiele osób, w tym mnie, bo mam akcje
                              eksporterów takich jak Kęty, KGHM, Świecie.

                              Polecam komentarz na stronie www.bankier.pl. Jego fragment poniżej.

                              Pozdrawiam

                              Jerzy Krajewski

                              Czas spekulantów

                              Wygląda to wszystko niezwykle niepoważnie, a spekulanci korzystają z każdej
                              wypowiedzi korzystnej dla złotego, żeby go wzmocnić. Wiadomo, że rządowi chodzi
                              o niskie wycenienie zadłużenia zagranicznego (na 31.12), ale obawiam się, że
                              panowie, którzy pomagają spekulantom wzmacniać złotego nie do końca zdają sobie
                              sprawę z tego, że rynki finansowe potrafią bardzo szybko zajść tam, gdzie mało
                              kto chciałby je widzieć i potem żadne odkręcanie sprawy już nie pomoże. Na
                              wykresie koszyka złotego (mieszanka euro i dolara) widać, że powstaje formacja
                              podwójnego szczytu. Gdyby się wypełniła to złoty wzmocniłby jeszcze o 20
                              procent w ciągu dwóch lat. A tego gospodarka by już nie wytrzymała. W tej
                              sytuacji należy natychmiast skoordynować wszystkie wypowiedzi i działać w
                              kierunku osłabienia złotego. Jeśli to nie pomoże to trzeba interweniować. Ale
                              można się poważnie obawiać, że pod obecnym kierownictwem do takiej interwencji
                              długo nie dojdzie.

                              Piotr Kuczyński

                              kierownik działu analiz i doradztwa

    • jerzykrajewski7 Re: Samoobrona w Markach 25.03.04, 12:02
      A tak "Gazeta Wyborcza" omówiła dziś program Samoobrony:

      Program Samoobrony to bajka: pieniądze pączkują jak drożdże, starcza i na
      ogromne wydatki, i na obniżenie podatków, i na ...zrównoważenie budżetu!

      Góra złota weźmie się z ogromnego wzrostu gospodarczego: nawet 6-9 proc.
      rocznie!. Będą zwolnienia z podatku dochodowego, wyższa kwota wolna od podatku,
      wysokie zasiłki - ludzie pognają do sklepów, wzrośnie popyt.

      Przedsiębiorstwa będą produkować tanio, eksporterzy zaleją światowe rynki
      dzięki "dewaluacji złotego" i inflacji 5-7 proc. rocznie".

      Budżet nie będzie miał ani złotówki deficytu, bo choć wydatki będą ogromne, to
      radykalnie wzrosną też dochody. Także dzięki nacjonalizacji źle
      sprywatyzowanego majątku.

      Kasa jest w bankach

      Największe jednak nadzieje Lepper pokłada w polityce monetarnej, bo "siłą
      sprawczą napędzającą rozwój gospodarki" będzie wpompowanie w nią
      miliardów "więzionych" teraz przez NBP. Szybko trzeba zmienić ustawę o NBP,
      zwłaszcza, że jak wyliczyła Samoobrona Leszek Balcerowicz "wyrządza szkodę
      Polsce w wysokości co najmniej 10 mln zł dziennie". Dlaczego akurat 10, a nie
      15? - tego Lepper nie wylicza.

      Samoobrona planuje skok na rezerwy dewizowe, bo "są one własnością Skarbu
      Państwa, a nie NBP".

      80 proc. tych rezerw, czyli co najmniej 24 mld zł, należałoby przenieść z
      banków zagranicznych do banków państwowych i przeznaczyć na kredyty i gwarancje.

      Sprowadzenie rezerw do kraju oznaczałoby jednak wymianę walut na złote, czyli
      zalanie rynku dodrukowanym pieniądzem, a w konsekwencji - mocny impuls
      inflacyjny czyli podwyżkę cen.

      Samoobrona chce też podarować "narodowym bankom inwestycyjnym" (choć takich nie
      ma) 60 proc. rezerwy rewaluacyjnej NBP, czyli 16,2 mld zł. Na tłumaczenia
      prezesa NBP, że ta rezerwa to jedynie zapis księgowy (wraz ze spadkiem kursu
      rośnie złotowa wartość tej rezerwy, ale waluty od tego nie robi się więcej)
      Samoobrona jest głucha.

      Lepper proponuje nam życie na kredyt i nie przejmuje się zbytnio tym, że
      przyszłe pokolenia będą musiały go spłacać.

      - Dług publiczny w Polsce przekracza 50 proc. PKB. Konstytucja RP dopuszcza tu
      60 proc. (...) Jednak w większości krajów UE dług publiczny przekracza 60
      proc., a w niektórych krajach (Włochy, Belgia) przekracza 100 proc. PKB -
      czytamy w programie Samoobrony.

      Nie ma problemu z finansowaniem tego zadłużenia, bo "aktywa banków komercyjnych
      w Polsce zaledwie w 14 proc. stanowią złotowe skarbowe papiery wartościowe",
      a "nadpłynność finansowa banków to ok. 20-34 mld zł".

      - Możliwość pozyskania z sektora bankowego funduszy na odbudowę kraju jest
      stosunkowo wysoka - przekonuje Samoobrona. I to pozwala jej "spojrzeć
      optymistycznie na przyszłość i rozwój naszego kraju".

      Trudno zrozumieć tę bankową schizofrenię. Bo Samoobrona boleje nad tym, że
      podli kapitaliści z zagranicy nie chcą kredytować przedsiębiorców i wolą
      kupować papiery skarbowe. A jednak Samoobrona chce powiększać dług, czyli banki
      będą mogły kupić jeszcze więcej papierów, za które zażądają wysokiej
      rentowności, bo ryzyko rządów Samoobrony analitycy uznają za bardzo wysokie.
      Dlaczego więc banki miałyby kredytować przedsiębiorców? Lepper im każe?

      Samoobrona im. Adama Smitha

      Samoobrona - o paradoksie - przyjęła za swoją propozycję podatkową liberalnego
      Centrum im Adama Smitha. Podobny plan przedstawia też PiS. Samoobrona ów pomysł
      nieco zmodyfikowała. Nie zakłada likwidacji CIT, lecz tylko zmniejszenie go do
      10 proc. (dziś 19 proc.). Ale tylko dla "przedsiębiorstw produkcyjnych i
      usługowych", co oznacza, że "czarne charaktery" licznych filipik Andrzeja
      Leppera - banki i inne instytucje finansowe - zapłacą więcej. Podatek obrotowy
      miałby wynosić "do 2,5 proc" i przynieść aż 43 mld zł. Samoobrona twierdzi, że
      podatek ten zapobiegnie transferowi zysków za granicę przez międzynarodowe
      korporacje. Ukróci też "manipulacje księgowe".

      Podatek obrotowy to zwiększenie obciążeń podatkowych dla firm: obniżka CIT
      nijak nie zrekompensuje 2,5 proc. podatku obrotowego.

      Na pomyśle Samoobrony - to największy paradoks - najbardziej zyskałyby
      hipermarkety. Podatek od przychodów oznaczałby opodatkowanie kolejnych faz
      obrotu. Hipermarkety mają tych faz najmniej - kupują towar bezpośrednio u
      producenta, sprzedają go konsumentom. Zapłacą producentowi, który doliczy do
      ceny 2, 5 proc. Dorzucą swoją marżę i kolejne 2,5 proc. podatku.

      Małe, osiedlowe sklepiki, których rzekomo broni Samoobrona, tylko na tym
      stracą. Sprzedają zwykle przy pomocy przynajmniej jednego pośrednika -
      hurtowni. M.in. dlatego ich towary są droższe, ale tego nie sposób uniknąć.
      Teraz do marży hurtownika dojdzie jeszcze podatek obrotowy. Pierwsze 2,5 proc.
      dorzuci producent, następne - hurtownik, kolejne będzie musiał dorzucić sklep.
      W takich warunkach konkurencja z hipermarketami będzie jeszcze trudniejsza.

      Wady podatku obrotowego są doskonale znane przynajmniej od końca XIX w.,
      dlatego w całej Europie (i wielu krajach świata) zastąpił go podatek VAT. W
      dodatku wprowadzając podatek obrotowy Samoobrona ( czy jakakolwiek inna partia)
      od razu weszłaby w zwarcie z Komisją Europejską. Dlaczego?

      Unijna VI Dyrektywa zabrania stosowania podatków obrotowych innych niż VAT. Gdy
      podatek taki - w nieco innym kształcie, ale również w wysokości 2,5 proc. -
      wprowadziła w latach 80 - tych Dania ( miał posłużyć "na cele rynku pracy")
      sprawą zajął się Europejski Trybunał Sprawiedliwości i zdelegalizował go.

      Samoobrona: biedny kraj musi dużo wydawać

      Jak przystało na lidera partii radykalno-lewicowej Andrzej Lepper chętnie
      składa księżycowe obietnice. Bezrobotny, który "nie ze swojej winy" nie ma
      pracy dostałby zasiłek na wysokości minimum socjalnego, czyli ok. 900 zł. To
      25,4 mld zł z budżetu.

      Można też śmiało przyjąć, że osoby które zarabiają ok. 900 zł przejdą na
      garnuszek państwa, za to zaczną pewnie dorabiać na czarno. Według GUS to 19,1
      proc., czyli co piąty pracujący na etacie (tyle miało zarobki poniżej 1114 zł).
      To dodatkowa rzesza 1,238 mln bezrobotnych.

      To nie jedyne dobrodziejstwa, które Samoobrona planuje dla najmniej zamożnych.
      Chce też zwolnić z podatku dochody poniżej 8,8 tys. zł rocznie. To ubytek 13
      mld zł w dochodach budżetu (43 proc. wpływów z PIT).

      Samoobrona chce odebrać funduszom emerytalnym składki, przekazać ZUS-owi i
      wydać na podniesienie obecnych emerytur i zasiłków.

      Program Samoobrony wymaga zmian w konstytucji, a także pożegnania się z Unią
      Europejską. Ale o tym nie ma w nim ani słowa.
      • jerzykrajewski7 Przedsiebiorcy w Samoobronie 28.05.04, 16:57
        Polecam artykuł z "Pulsu Biznesu" jako kontynuację naszego
        tematu: "Przychylność polskich przedsiebiorców dla Samoobrony".

        Pozdrawiam

        Jerzy Krajewski



        Pełne zaskoczenie. Na listach kandydatów Samoobrony do europarlamentu pojawiło
        się wielu przedsiębiorców i menedżerów. Dlaczego? Czy dla części
        przedsiębiorców Samoobrona, o której nie można powiedzieć, że jest partią ludzi
        biznesu, stanie się trampoliną do władzy? Patrząc na listy kandydatów do
        europarlamentu wiele na to wskazuje. Przedstawiciele biznesu na listach partii
        Andrzeja Leppera stanowią blisko 40 proc. ubiegających się o europejski mandat
        poselski. Z pobieżnego przeglądu innych list wyborczych wynika, że żadne
        ugrupowanie nie osiągnęło takiego współczynnika!

        — Na naszych listach nie ma żadnych oligarchów i wyzyskiwaczy. To głównie mały
        i średni biznes — zachwala Andrzej Lepper.

        Zjazd małych gwiazd

        Przykłady? Listę okręgu podkarpackiego otwiera Andrzej Lewiński, który jest
        prezesem zarządu i założycielem Polskiej Izby Handlowej w Warszawie, członkiem
        Prezydium Krajowej Izby Gospodarczej oraz przewodniczącym Komitetu ds. Handlu
        Krajowej Izby Gospodarczej. Pierwszy w kolejce na Śląsku jest Bartłomiej Sudoł,
        udziałowiec i wiceprezes Air Polonii, taniej linii lotniczej, która właśnie
        próbuje rozwinąć skrzydła nad polskim (i nie tylko) niebem. Z kolei na liście
        kujawsko-pomorskiej znalazł się Waldemar Nowakowski, współwłaściciel
        Przedsiębiorstwa Handlu Hurtowego (oczywiście o polskim kapitale), współtwórca
        Lewiatana oraz prezydent Polskiej Izby Handlu. Z Wielkopolski startuje Jan
        Masiel, który prowadzi działalność doradczą oraz Europol — szkoły języka
        francuskiego. Z kolei z Warszawy próbuje się dostać do europarlamentu Marek
        Czarnecki, były prezes Ruch.

        Co ciekawe, w podkarpackim i lubelskim przedsiębiorcy zajmują pierwsze trzy
        miejsca na liście. Ci, którzy są na dalszych pozycjach, udział w wyborach do
        Parlamentu Europejskiego traktują je jako dobrą rozgrzewkę i sprawdzian przed
        wyborami parlamentarnymi. Trudno przecież o lepszą okazję do autopromocji.

        Idea czy władza

        Rodzi się jednak pytanie, dlaczego przedsiębiorcy wybrali to ugrupowanie, które
        wcale nie jest zwolennikiem gospodarki rynkowej.

        — Samoobrona jako jedyna partia jest skłonna poprzeć nasz program gospodarczy,
        zakładający ograniczenie roli sklepów wielkopowierzchniowych w polskiej
        gospodarce. Politycy tego ugrupowania zgadzają się także z naszą tezą, że może
        to pobudzić rozwój małej i średniej przedsiębiorczości oraz ograniczyć skalę
        bezrobocia w kraju — mówi Andrzej Lewiński, prezes Polskiej Izby Handlu.

        To jedna strona medalu. Część ekspertów, która woli zachować anonimowość,
        twierdzi, że motorem poczynań biznesmenów z listy Samoobrony jest po prostu
        władza.

        Okiem eksperta

        Środek do celu

        Samoobrona chcąc uzyskiwać duże poparcie musi mieć zróżnicowany wizerunek
        oparty na wielu środowiskach. Tu każdy może znaleźć coś dla siebie, nawet
        przedsiębiorcy.

        Pamiętajmy jednak, że w tym przypadku mamy do czynienia z tzw. transakcją
        wiązaną. Jeżeli ktoś ma ambicję rządzenia czy posłowania w europarlamencie i
        jest skłonny za to zapłacić, to niewykluczone, że po osiągnięciu tego celu
        zacznie dryfować ku innym ugrupowaniom.

        W ten sposób Samoobrona stanie się tylko środkiem do celu.

        Jerzy Głuszczyński

        wiceprezes Pentora
    • nifi Re: Samoobrona w Markach 01.06.04, 14:03
      Gość portalu: Jerzy Krajewski napisał(a):

      > Zadzwonił do mnie Andrzej R. z pytaniem, co myślę o założeniu koła partii
      > Samoobrona w Markach. Odpowiedziałem mu, że mnie to nie interesuje. A co Wy
      > myślicie o Samoobronie?
      > Poniżej program tej partii. U mnie zapala się czerwone światełko - skąd na
      > to wziąć pieniądze?

      Jeśli to ten sam Andrzej R. któremu Burmistrz Marek umorzył 1596,50 zł
      należnego podatku od nieruchomości - to już wie Pan skąd brać kasę: zamykać
      interesa i brać się za politykierstwo!
      Andrzeja R. zobaczymy w obwodowej komisji wyborczej nr.8 z ramienia Samoobrony.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka