mortuus
06.02.03, 12:38
Postanowiłem założyć wątek celem uzyskania do połowy czerwca immunitetu od
Cezara :) (matura za pasem, a tu z forum mają wyrzucać). Długo zastanawiałem
się nad tematem, bo nie chciałem, żeby było banalnie.
Na samotnośc wpadłem pod wpływem "Innego świata" G. Herlinga-Grudzińskiego.
Autor ukazuje tam samotność jako coś oczzyszczającego. Czy nie uważacie, ża
samotnośc jes jak catharsis, kiedy człowiek jest sam ze swoimmi myślami i sam
ze sobą. Nie chodzi mi o taką samotność, żeby przeżyć całe życie samemu, ale
kiedy np. podrozujemy sami, czy wieczorem kładać się spać (nie dotyczy
wszystkich...). W momencie, kiedy nikt się nie wtrąca, nie mówi do nas,
możemy się zastanowić trochę nad sobą i tym co robimy. Samotność jest mądra.
Przypomnijcie sobie mędrców i pustelników (średniowiecze, bajki, fantasy) -
mieszkali sami, poza miastem czy wsią, ale byli mądrzy i ludzie przychodzili
do niich po radę.
Wpisujcie co na ten temat myślicie.